• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

początek znajomości-czy wszystko spaprałam????

  • 16.01.11, 19:13
    postaram się jak najzwięźlej.Kobieta poznaje faceta na imprezie u kolegi,wolnego mieszkającego spory kawałek od niej tzn w innej miejscowości. Wpada mu w oko,słyszy to od znajomych, jakoś nawiązują kontakt ze sobą,proponuje mu spotkanie na kawe jak będzie przypadkiem niedleko jej miejsca zamieszkania.Faktycznie spotykają się ze dwa razy jak on jest w interesach (ma firmę i sporo jeździ po kraju), facet czaczyna chyba przejawiać zainteresowanie,smsy,telefony właściwie codzień, w końcu umawiają się na weekend niezobowiązująco u niego, w tym czasie spotkania ze wspólnymi znajomymi,wspólne gotowanie, teatr,facet super się stara o nią,zabiera na spacerki,pokazuje okoliczne fajne miejscowości,przytulanie etc...ale nie dochodzi do niczego poważniejszego,bo ona nie jest gotowa (rozstała się niedawno z wieloletnim narzeczonym) i nie chce być odebrana jako taka co od razu z jednego kwiatka na drugi..noi też nie chce od razu znajomości zacząć jako opartej na seksie...facet mówi,że ok,nic na siłe kobieta musi być gotowa...mimo to zainteresowanie faceta nie słabnie,spędzają razem po jakimś czasie znowu weekend, kolejny, również bardzo miły, zaczyna być ciekawie,facet zaczyna jej się naprawde podobać (wcześniej nie była przekonana),znowu jest miło,spacerki,obiadki,z przyczyn innych nie ma mowy o zbliżeniu;)biologia hehe, ale ponieważ kobieta ta nie jest osobą wylewną i też nieśmiałą troche nie okazuje zainteresowania nim typowo jako kandydatem, zachowuje się troszkę z dystansem jeszcze....i teraz, facet ten przestaje się kontaktować tak często, nie pisze już ani nie dzwoni codziennie, rzadziej i to jest widoczne...czy popełniłam błąd nie okazując mu zaintereoswania i obserwując jak się będzie toczyć wszystko, czy po prostu liczył na spotkania tylko o ch.seksualnym,nie dostał tego i odpuścił? Zaczął mi się naprawdę podobać,i nie wiem co teraz mam zrobić?Może koleżanki mi coś podpowiedzą czekać czy coś zainicjować i dać do zrozumienia?
    Edytor zaawansowany
    • 16.01.11, 19:18
      A ty myślisz że ile można czekać?
      W końcu dorośli ludzie jesteście, nie macie wiecznego życia przed sobą, a ty nie przedstawiałaś żadnych perspektyw na faktyczna partnerkę.

      --
      Zabierz rzeko moje serce...
      • 16.01.11, 19:21
        czyli przeciągnełam za bardzo?;( żałuje kurcze,ale też nie chciałam za szybko i tak wyszło jak wyszło...
        • 16.01.11, 19:23
          gior-gia napisała:

          > czyli przeciągnełam za bardzo?;( żałuje kurcze,ale też nie chciałam za szybko i
          > tak wyszło jak wyszło...

          Bo związek to nie negocjacje biznesowe a seks (czy ogólniej fizyczna bliskość) to nie towar do przehandlowania.
          --
          Przychodzisz zawsze do mnie gdy zapada zmrok,
          Zapalasz rzekę tęczy i przerywasz noc...
          • 22.01.11, 14:18
            do grafzero-co do tych "negocjacji biznesowych"-w pełni sie zgadzam.Te sprawy sie wykluczają wzajemnie....Nadmienie,że według mnie naprawdę zainteresowany facet,co najmniej zadurzony,wcale nie jest taki szybki,jeśli nawet jest śmiały....
            • 22.01.11, 15:38
              Nie jestem zainteresowany - nie okazuję zainteresowania. Nie okazuje zainteresowania - dleczego ktoś miałby sądzić, że jestem zainteresowany?
        • 16.01.11, 19:23
          nie łam się tylko spróbuj to naprawić :)


          --
          Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
          • 16.01.11, 19:26
            jan_hus_na_stosie napisał:

            > nie łam się tylko spróbuj to naprawić :)
            >
            >
            ------------------
            A jak ma to naprawic, da mu, do pobzyka z kopnie w dupe, nie da tez zle. Ja tam wszystkich facetow mam w dupie, albo czeka, a jak nie to od 9 stoja panienki na ulicy.

            --
            Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, tylko żują pszczoły.
            • 22.01.11, 19:36
              > A jak ma to naprawic, da mu, do pobzyka z kopnie w dupe, nie da tez zle. Ja tam
              > wszystkich facetow mam w dupie, albo czeka, a jak nie to od 9 stoja panienki n
              > a ulicy.

              wychodzisz z bardzo głupiego założenia, mianowicie z tego, że facet robi wszystko aby pobzykać, a z drugiej strony z tego, że wszystkim co kobieta ma facetowi do zaoferowania to bzykanie
              trzecie idiotyczne założenie to takie, że facet ma z tego bzykania więkcej przyjemności niż kobieta

              nie wiem jak inni, ale ja widzę tu duże podobieństwo do prostytucji....
              --
              Think of how stupid the average person is, and realize half of them are stupider than that.
        • 22.01.11, 14:31
          jestem facetem, znam to z praktyki...
          spaprałaś - jeśli dajesz facetowi dużo a odrzucaasz łóżko t jest naprwawde dle niego dziwne... no bo to jest dziwne.... wyglądzasz na skrzywioną dle faceta lub taką co za wiele myśli....
      • 16.01.11, 19:25
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > A ty myślisz że ile można czekać?
        > W końcu dorośli ludzie jesteście, nie macie wiecznego życia przed sobą, a ty ni
        > e przedstawiałaś żadnych perspektyw na faktyczna partnerkę.
        >

        --------------
        Typowa odpowiedz faceta, ja tez od razu nie lece do wyra, ze mna to trzeba pierw pochodzic.
        --
        Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, tylko żują pszczoły.
        • 16.01.11, 19:28
          :)


          --
          Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
        • 16.01.11, 19:31

          > --------------
          > Typowa odpowiedz faceta, ja tez od razu nie lece do wyra, ze mna to trzeba pier
          > w pochodzic.

          Zasłużyć sobie, zarobić na łóżko? Jak to rozumieć?
          --
          Usta me ogrzej...
          • 16.01.11, 19:35
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            >
            > > --------------
            > > Typowa odpowiedz faceta, ja tez od razu nie lece do wyra, ze mna to trzeb
            > a pier
            > > w pochodzic.
            >
            > Zasłużyć sobie, zarobić na łóżko? Jak to rozumieć?

            ------------------

            no cos w tym stylu, a co ja pojemnik na sperme jestem czy co?
            --
            Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, tylko żują pszczoły.
            • 16.01.11, 20:12

              >
              > no cos w tym stylu, a co ja pojemnik na sperme jestem czy co?

              A jak sobie "wychodzę" to nagle nie będziesz? Stosunek do partnera nie jest definiowany przez długość znajomości.

              --
              Przychodzisz zawsze do mnie gdy zapada zmrok,
              Zapalasz rzekę tęczy i przerywasz noc...
              • 22.01.11, 19:37
                dziewczę tak mamusia nauczyła i ciężko będzie to zmienić, dupa to towar, nie wolno go sprzedać za tanio (no chyba że fajnemu habibi w egipcie) :D

                --
                Think of how stupid the average person is, and realize half of them are stupider than that.
            • 22.01.11, 15:55
              > no cos w tym stylu, a co ja pojemnik na sperme jestem czy co?

              Cześć kobiet po prostu wypluwa.
              --
              Bombing for peace is like fucking for virginity
    • 16.01.11, 19:27
      A z tym przeciąganiem to różnie bywa, ja raz miałam takiego, co chyba z rok wkoło niego chodziłam, byliśmy razem 2 razy na wakacjach (niby w większej grupie, ale jechaliśmy w dwójkę, więc niby jak para :)) no i do niczego nie doszło, a jak wreszcie odpuściłam, to się gość obudził, niestety, za poźno... Więc jak ci zależy, to może zwyczajnie zadzwoń i się umów, zobaczysz co wyjdzie :)
    • 16.01.11, 19:27
      Tak, a jakbys poszla do lozka z nim to by ci powiedzial zes latwa jest i takiej to on nie chce. Jak mu bedzie zalezalo na tobie, to poczeka.
      --
      Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, tylko żują pszczoły.
      • 16.01.11, 19:43
        wy sie śmiejecie, a mi naprawde zależy.nie jestem kobietą przebojową, która jak sobie coś założy to dopnie celu,potrafiącą okazać od razu czego chce. Już mam doświadczenia przykre po ostatnim związku i chciałam ostrożnie podejść, jak się upewniłam że fajny facet i chciałabym spróbować to on już chyba stwierdził że ja nic nie chce i nie będzie próbował okazywać zainteresowania na siłę i tak to wygląda....ile w końcu może, 3 miesiące pisał bez przerwy dzwonił, w końcu dwa spotkania a ja nic;(((
        • 16.01.11, 19:46
          Mozesz sie spotykac z kims, ale od razu do wyra nie musisz isc.
          --
          Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, tylko żują pszczoły.
          • 22.01.11, 02:43
            No i właśnie o to chodzi.
            Z tego, co piszesz, wynika, że nie tylko nie było seksu, ale i w ogóle jako takiego większego zainteresowania z Twojej strony. Może gość wcale nie liczył od razu na hop do łóżka, tylko został zbity z tropu tym, że najwyraźniej traktowałaś go jak znajomego. Na początku dobrze jest nie lecieć od razu jak mucha do miodu, ale jak facet po dwóch czy trzech tygodniach widzi, że kobieta nie jest nim specjalnie zainteresowana, to po co ma marnować czas? Uznaje, że dostał kosza i nie będzie się narzucał.
        • 22.01.11, 09:24
          gior-gia, Od kiedy go poznałaś to w ogóle doszło do rozmowy między wami odnośnie waszych oczekiwań???! Bo myślę że chyba jednak nie! Skoro znacie się trzy miesiące to może wypadałoby o tym porozmawiać i poinformować go przy okazji że Twoja sytuacja jest dosyć "świeża" jeśli tak czujesz, a jeśli to zrozumie i będzie czekał to OK! A jeśli nie, to nie jest wart zainteresowania bo to świadczy tylko o zainteresowaniu samym seksem.
          Z drugiej strony zdrowy mężczyzna.........3 miesiące.......? :-))) i tak długo czeka......
          Zadzwoń do niego pozwól mu się z Tobą umówić i wyjaśnijcie to sobie.
          Zawsze możesz mu powiedzieć że nie wiesz kiedy będziesz na to gotowa......i zobaczysz jak podejdzie do tematu.
          Nie zawsze to on musi dzwonić do Ciebie! Ty czasem też zadzwoń żeby i on wiedział że jesteś zainteresowana nim, a że Twoje tempo jest inne niż jego to musicie sobie wyjaśnić.
        • 22.01.11, 14:30
          do gior-gia- na moje oko Ty wiesz,że on się w Tobie nie zakochał.A to warunek sine qua non dla Ciebie żeby doszło do sexu.Stąd Twoje zachowanie.Facet jest normalny,nienamolny,nie ma odchyłów,tak więc chyba to jest przyczyną Twojego zachowania.Wiesz to podświadomie i trochę chcesz się oszukiwać ,że jest inaczej....plus te potrzeby seksualne...hmmmm....nie pasi Ci to (kolokwialnie pisząc).Co do niego...on nie jest tak naprawdę zainteresowany Toba na tyle,by był dobry sex.

          Ty nie jesteś też cnotką - niewydymką.Gdybyś nią była facet ganiałby za Tobą latami,a może nawet posunął się do tego by Cię "sterroryzować" i "wziąć siłą"- oczywiście na jemu znany sposób,gdyż nie widziałby innego sposobu,by Cię zdobyć.....

          Cnotka-niewydymka kojarzy mi się z osobą zaburzoną seksualnie,zazwyczaj aseksualną.To pejoratywne określenie kobiety.Jakoś tam atrakcyjnej,lecz słabej w te "klocki".ciekawa jestem czy padło z ust mężczyzny,który jest zainteresowany w tym kontekście....
          To ten gorszy typ cnotek- niewydymek (nie nadajacych się do reformy,będą z nimi w zwiazku zawsze problemy,ten "typ tak ma"). Jest jeszcze drugi rodzaj cnotek-niewydymke- bardzo atrakcyjne,bardzo seksowne,bardzo uwodzące często mimo chodem,padaj mi do stóp,a ja ci pokaże figę.To kokietki,też aseksualne,ale nie są one zaburzone.....Często świetne w łóżku....Ja jestem prawdziwą kobietą,muszę Cię sprowokać do pewnych reakcji,do tego żebyś mnie pożądał,ale....nigdy mnie nie dostaniesz.No,chyba że znajdziesz na mnie jakiś patent.Dla mniej inteligetnych dodam,że takiego "przeciwnika" mężczyzna pobije (zdobędzie) jej własną bronią....

        • 22.01.11, 14:45
          jesli wezme pod uwage facetow, ktorych spotykam, to trzy miesiace to i tak niezly wynik z jego strony :) Poznalam takich, ktorzy po miesiacu stwierdzali, ze jak nie idziemy do lozka, to strata czasu, bo trzeba sie jak najszybciej pod kazdym wzgledem poznac :P

          Kwestia chemii czasami... sa tez tacy, z ktorymi po pierwszym spotkaniu moglabym w lozku wyladowac i nie przejmowalabym sie tym ;)
        • 25.01.11, 12:00
          > wy sie śmiejecie, a mi naprawde zależy.nie jestem kobietą przebojową, która jak
          > sobie coś założy to dopnie celu,potrafiącą okazać od razu czego chce

          to sobie weź kartkę papieru, machnij kreskę przez środek z góry na dól, po lewej na pisz w jaki sposób facet ten okazywał Ci zainteresowanie Twoją osobą. Z prawej napisz na jakie sposoby Ty okazywałaś mu zainteresowanie jego osobą. Jak będziesz miała rażącą dysproporcję między stronami kartki, to sama sobie odpowiadasz na pytanie :)

          Równouprawnienie mamy, nie? :]

          A na poważniej - nie napisałaś ile czasu w sumie trwały te podchody. Facet jest dorosłym gościem - z miesiąc się można powozić. Ale dalej? To cholera nie liceum z pierwszym razem po pół roku znajomości.

          Przestać tyle myśleć i planować, iść za instynktem. Faceci (większość) nie kombinują "a chciałbym, ale co ona o mnie pomyśli, to może jeszcze nic nie zrobię w tym kierunku" i tym podobne bajdurzenie. Dzięki temu nasze życie jest prostsze :)

          A dla wszystkich tych, które myślą "dam po dwóch tygodniach to pomyśli że jestem łatwa i sobie pójdzie" - jak będziesz umieć dobrze "dać" i "dawać" dalej, nie bojąc się swojej kobiecości, umiejąc ją wykorzystać - to OSTATNIE co facetowi przez myśl przejdzie, to odchodzić :).
          • 25.01.11, 14:26
            och :)
            "A dla wszystkich tych, które myślą "dam po dwóch tygodniach to pomyśli że jeste
            > m łatwa i sobie pójdzie" - jak będziesz umieć dobrze "dać" i "dawać" dalej, nie
            > bojąc się swojej kobiecości, umiejąc ją wykorzystać " - panie, a najgorzej to wtedy, jak kobita "dobrze da", nie bojąc się swojej kobiecości - a ten obdarowany dobrze "dawać" nie umie - to co wtedy z tym fantem? kopa mu w d...ę ? :DD czy poczekać aż się nauczy dobrze dawać?
      • 16.01.11, 20:31
        Jak mu bedzie zalezalo na tobie, to poczeka.

        Otóź to !
        --
        Jestę starsza to wię.
        • 25.01.11, 12:06
          > Jak mu bedzie zalezalo na tobie, to poczeka.
          >
          > Otóź to !

          a weź Ty dziewczyno pod uwagę, że facet ok 30-tki, porządny, inteligentny, ładniejszy od diabła :), wolny, przyzwoicie zarabiający i nie skrzywiony to towar deficytowy w zalewie idiotów i patałachów. Znał ją pare spotkań - nawet jak jej osobowość była gejzerem humoru, powodów do fascynacji i zainteresowania, to nie zdążył jej poznać na tyle, żeby to było coś widocznie lepszego niż te wszystkie wolne kobitki wokół niego, w wieku od 25 do 35 lat. Często już pod presją czasu na tyle, żeby potencjalnego kandydata nie gonić przez płotki zanim go zachęcą jakkolwiek - tylko okazujące wprost, że są zainteresowane.

          Dla mnie osobiście warunkiem, żeby próbować coś działać, jest poczucie wzajemnego zainteresowania swoimi osobami pod wszystkimi (w tym fizycznym) względami, wyraźnie odczuwalne w ciągu pierwszego tygodnia-dwóch znajomości. Pewnie, że z konsumpcją można wtedy poczekać (sensowną ilość czasu ;) ) - ale poczucie, że kobitka widzi w Tobie mężczyznę który ją pociąga jest warunkiem, żeby się chciało ganiać.
      • 22.01.11, 14:38
        no tu opinie pisza tylko panie....
        a to sie ma do rzeczywistosci jak... hmmm
        szkoda ale jak widze tu sie mylicie...

        podpis
        fecet co wzial to co sie nie bala przespac niz "cnotke niewydymke"
        i sa szczesliwi razem :)
    • 16.01.11, 19:44
      Najzwyczajniej w świecie zaproś go na weekend do siebie (tylko kup sobie jakieś fajne koronki itp). Dobrze, że nie dałaś na pierwszej randce, ale chyba już wystarczy tego dystansowania. Jeśli inna nie sprzątnęła Ci go sprzed nosa,to wciąż masz szanse.
      • 16.01.11, 19:56
        chyba mam opóźniony zapłon,myślałam,że on też tak po przyjacielku się odzywa codzień;-))
        • 16.01.11, 20:00
          Napisz teraz do niego smsa (mówię poważnie), że go zapraszasz na ten weekend za tydzień (że zrobisz kaczkę z jabłkami na kolację i takie tam). I szybko daj znać co odpisze. Może niepotrzebnie się dręczysz.
          • 16.01.11, 20:07
            odpowiedział,że wyjeżdża teraz na wyjazd służbowy jutro na tydzień, że coś wymyślimy z naszym planem spotkania się jak wróci,że się pakuje i ma sporo spraw itd itd...;) chyba entuzjamu nie widzę wielkiego;))))))))
            • 22.01.11, 11:47
              Zajęty może jest tym wyjazdem po prostu, stąd brak entuzjazmu.
              --
              NOPLE.pl - nowy serwis bez skrajności
              Eko - przepisy, wiadomości ekologiczne, eko - gadżety i prezenty, zdrowe życie, eko- dziecko, ekologiczny dom
              Szkodliwe parabeny w kosmetykach dla dzieci?
              • 22.01.11, 16:52
                może o tej kaczce niepotrzebnie mówiłaś...
                • 25.01.11, 11:13
                  dokłądnie, przestraszył się kaczki:)
                  --
                  Zostań Psim Aniołem!

                  Fundacja Azylu pod Psim Aniołem
                  www.psianiol.org.pl/
    • 16.01.11, 19:59
      Tak w ogóle, to najpierw się sama zastanów, czego tak na prawdę chcesz, wtedy będzie ci łatwiej działać, jak już się z nim spotkasz. Niby to prawda, że nie każdy zaraz musi lądować w łóżku na 1szej randce, ale jak przez 3 miesiące nie wykazywałaś zadnej inicjatywy, to niby skąd ma biedak wiedzieć, że jesteś zainteresowana? Bierz i dzwoń, i się umów - alleluja i do przodu :)
      • 16.01.11, 20:02
        Dokładnie, nikt za nią tego nie załatwi, ale też jestem ciekawa odpowiedzi, niech szybko dzwoni i nam tu napisze. Odrobinę obawiam się, że jak to było 3 miesiące, to już inna go może pocieszać.
        • 16.01.11, 20:08
          odpowiedział,że wyjeżdża teraz na wyjazd służbowy jutro na tydzień, że coś wymyślimy z naszym planem spotkania się jak wróci,że się pakuje i ma sporo spraw itd itd...;) chyba entuzjamu nie widzę wielkiego;))))))))
          • 16.01.11, 20:16
            Ale jest światełko w tunelu, że nie chodzi o inną kobietę (chyba by się przyznał). Wobec tego szybciutko jeszcze jeden smsik, że dziękujesz za rozmowę i że czekasz na kontakt. Żeby wiedział, że Ci zależy. Amen.
            • 16.01.11, 20:20
              ;))) mam nadzieje,że jak wróci się odezwie, a jak nie...lepiej spróbować,niż później żałować,że nic się nie zrobiło , chyba wszystkie nieśmiałe osoby powinny sobie zapamiętać;)dziękuje za rady!trzymajcie kciuki!
              • 16.01.11, 20:25
                Mówię poważnie, ten dodatkowy smsik jest właśnie TERAZ potrzebny, żeby wiedział, ze Twój tel nie był przypadkowy. Na zasadzie: "Dziękuję za rozmowę, wracaj cały i zdrowy, czekam na Ciebie z kolacją za tydzień. Buźka. Ania". I wystarczy. I tylko czekasz.
                Pozdrawiam
                • 16.01.11, 20:32
                  pozostaje czekać;) dzięki!!
                  • 16.01.11, 20:39
                    WYSŁAŁAŚ?
                • 16.01.11, 20:39
                  akle2 napisała:

                  > Mówię poważnie, ten dodatkowy smsik jest właśnie TERAZ potrzebny, żeby wiedział
                  > , ze Twój tel nie był przypadkowy. Na zasadzie: "Dziękuję za rozmowę, wracaj ca
                  > ły i zdrowy, czekam na Ciebie z kolacją za tydzień. Buźka. Ania". I wystarczy.
                  > I tylko czekasz.

                  widzę, że ktoś tutaj ma doświadczenie w takich sprawach ;)



                  --
                  Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                  • 16.01.11, 20:42
                    jan_hus_na_stosie napisał:

                    > widzę, że ktoś tutaj ma doświadczenie w takich sprawach ;)
                    >



                    Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr ;)
                    U siebie to się spaprało parę spraw i na naprawienie niektórych jest rzeczywiście za późno. Dlatego cudze wydają się tak proste.
                    • 16.01.11, 20:47
                      tak,napisałam nawet że jeśli wcześniej się nie da , bo ja też mam troche wyjazdów i kto wie jak się zgramy to proponuje walentynkowy;-))) więc chyba wymownie;-))))))))))) przeszłam sama siebie haha
                      • 16.01.11, 20:53
                        No, dobrze, ale on musi wiedzieć że to KOLACJA (nawet jak nic nie będziecie jeść, albo kostki lodu z własnej skóry), a nie jakaś tam wymiana pluszowych serduszek. Ale ok, piłka jest po jego stronie. Życzę powodzenia.
                      • 16.01.11, 20:56
                        No i git, a na przyszłość jakby się nie odzywał, czy coś, to napisz mu, że "jak tam było i czy nasz wieczór aktualny" - żeby wiedział, że ci zależy :)
                        • 16.01.11, 20:57
                          Z naciskiem na słowo "WIECZÓR".
                          • 16.01.11, 21:00
                            okej;) jesteście fantastyczne ,czasem warto coś tu napisać hehe
                            • 16.01.11, 21:02
                              Tja, szkoda ze dla siebie nie mam takich prostych porad nigdy....
                              • 16.01.11, 21:07
                                tak jest,jak słucham opowieści o facetach kolżanek,przyjaciółek wszystko jest proste,doradzam świetnie, i łatwo jest odczytać mi czyjeś intencje, w stosunku do siebie gubie intucje i obiektywizm,i kompletnie jak dziecko we mgle;)))dlatego warto pytać innych!
                            • 16.01.11, 21:04
                              Pod warunkiem, że ma się grubą skórę, bo wiele osób Cię zgnoi albo wyśmieje. Ciekawa jestem jak Ci za miesiąc pójdzie (ach to moje wścibstwo, z wiekiem będzie tylko gorzej), możesz nawet dać znać na priv.
                              • 16.01.11, 21:14
                                ok,dam znać;-) sama jestem ciekawa, fajnie by było jakies motylki w brzuchu mieć ;)
                          • 22.01.11, 10:22
                            > Z naciskiem na słowo "WIECZÓR".

                            Niech lepiej opisze mu co mu bedzie robic jak dostanie go w swoje rece/usta.. ;P
                            • 22.01.11, 16:04
                              senseiek napisał:


                              >
                              > Niech lepiej opisze mu co mu bedzie robic jak dostanie go w swoje rece/usta.. ;P


                              Ehm, to może nie w pierwszym sms-ie (w dalszych czemu nie), bo on gotów pomyśleć, że ktoś jaja sobie robi. Wszak do tej pory mu tak nie pisała.
                        • 22.01.11, 10:21
                          > No i git, a na przyszłość jakby się nie odzywał, czy coś, to napisz mu, że "jak
                          > tam było i czy nasz wieczór aktualny" - żeby wiedział, że ci zależy :)

                          Wy chcecie z niej zrobic niezla desperatke... :D
                          • 22.01.11, 16:01
                            senseiek napisał:

                            >
                            > Wy chcecie z niej zrobic niezla desperatke... :D
                            >

                            :)) Nie, nie chodzi o to aby łaziła za nim i się prosiła, tylko żeby raz zakomunikowała metodą "wprost". Jeśli zakomunikuje wprost, a odbiór będzie negatywny, to będzie wszystko jasne, ale przynajmniej będzie wiedziała na czym stoi.
                            • 23.01.11, 11:26
                              akle2 napisała:
                              > senseiek napisał:
                              > > Wy chcecie z niej zrobic niezla desperatke... :D
                              > :)) Nie, nie chodzi o to aby łaziła za nim i się prosiła, tylko żeby raz zakomu
                              > nikowała metodą "wprost". Jeśli zakomunikuje wprost, a odbiór będzie negatywny,
                              > to będzie wszystko jasne, ale przynajmniej będzie wiedziała na czym stoi.

                              Tu macie Panie racje, jak do tej pory robiła cnotkę to musi jakoś przeknać faceta ,że che coć więcej (stąd jego niechętne umewianie się bo "po co")

                              podpis
                              zyczecy mam najlepiej FACET
                      • 22.01.11, 14:52
                        do gior-gia-uwierz mi,gdy facetowi zależy to Cię wszędzie dopadnie....Tutaj za dużo spekulacji,umawiania ,to zazwyczaj tylko kogoś niepotrzebnie spina i z dużej chmury mały deszcz,jak to tam mówią....

                        Najbardziej skutecznym w uwodzeniu mnie mężczyzną okazał się facet 1) który skradał się w krzakach i zgrodził mi DROGĘ,oraz 2) przyssał się do mnie rano gdy szłam po bułki do sklepu...

                        Dzieck drogie,prawdziwy męzczyzna nie prosi o spotkania,sex i nie uwawia się z nikim,POluje i bierze co chce....Oczywiście nie siłą,lecz pewną niezbędną perswazją...On powinien dokładnie wiedzieć kiedy Ty byłabyś najbardziej chętna i....Cię jakoś uwieść....No,chyba że kobita jest płochliwa,to wredy może mieć trochę problemów....Choć jeśli ma trochę poczucia humoru to dopnie swego.Ja nie lubię się umawiać na randki.Osoby zainteresowane sobą podświadomie wiedzą,że dostęp do tej osoby jest otwarty ,problemem może być nieśmiałość czy ogromne emocje ,które towarzyszą tego typu sytuacjom międzyludzkim....Znalazłby do Ciebie drogę gdyby jemu zależało....
                        • 22.01.11, 16:39
                          > Dzieck drogie,prawdziwy męzczyzna nie prosi o spotkania,sex i nie uwawia się z
                          > nikim,POluje i bierze co chce....
                          Gwałt?

                          > Oczywiście nie siłą,lecz pewną niezbędną perswazją...
                          Pigułka gwałtu?

                          --
                          Wesołe i zajmujące historie z życia heteroseksualistów!
                          • 22.01.11, 21:02
                            do navaira-jaką tam pigułką gwałtu? O patologii tu nie rozmawiamy...Mężczyznę poznaje się po tym jak Ciebie zdobywa ,jak się odnosi do "tych sfer",jak nakłania kobietę do czegoś takiego....Ale to wszystko wymaga pewnego luzu,inteligencji,pewnej emocjonalności,wysokiej kultury osobistej itd.Ja akurat lubię takie sytuacje ,bo wówczas mogę A) uwieść tego mężczyznę i spędzić z nim rozkoszne chwile,B) mogę odmówić,nie uwieść go,ale tak,by nie naruszyć jego ego,poczucia własnej wartości,atrakcyjności etc- mężczyźni bywają mściwi,wiem to z doświadczenia w takiej sytuacji....

                            Ja nie jestem kobieta,którą trzeba traktowac pigułką gwałtu jako leczenie dla "cnotek-niewydymek".Wszystko zależy od tego kto chce mnie poderwać.Od siły jego atrakcyjności...i sposobu w jaki to robi.Mężczyźni nie narzucają i nie wymuszają niczego,nie stosują forteli,po prostu mówią kobiecie czego chcą.Od sposobu w jaki to mówią zależy czy to osiągną.Od czasu kiedy to wypowiedzą zależy czas w jakim cel swój osiągną...

                            • 22.01.11, 21:34
                              a ile czasu musi upłynąć, abyś w końcu znalazła się w łózku faceta - i aby ten facet, ani ty sama nie uznała siebie za "cnotkę niewydymkę"? Swoją drogą, a cóż cudowne określenie...znajdzie się i na facetów równie cudowne?
                              • 25.01.11, 12:10
                                > a ile czasu musi upłynąć, abyś w końcu znalazła się w łózku faceta - i aby ten
                                > facet, ani ty sama nie uznała siebie za "cnotkę niewydymkę"?

                                odpowiedź faceta (gdyby jemu zadano to pytanie): tyle czasu, ile potrzeba abym miał na to ochotę :)

                                odpowiedź kobiety (często): ... < tutaj wstaw stek bzdur > :)

                        • 23.01.11, 16:26
                          i na białym rumaku przyjeżdża czy tez może być bez? :-)
            • 19.01.11, 02:14
              > Ale jest światełko w tunelu, że nie chodzi o inną kobietę (chyba by się przyzna
              > ł). Wobec tego szybciutko jeszcze jeden smsik, że dziękujesz za rozmowę i że cz
              > ekasz na kontakt.

              Akle2, twoje rady są kiepskie. Po pierwsze, nie zaprasza się SMS-em. Gdyby autorka wątku zatelefonowała do faceta jak człowiek, to byłoby to poważniejsze i dowiedziałaby się więcej, niż z odpowiedzi SMS-owej. A teraz siedzi i się głowi.
              Po drugie, skąd ci do głowy przyszło, że facet przyznałby się, gdyby chodziło o inną kobietę? Mało znasz mężczyzn.
              • 19.01.11, 14:44
                bcde napisał:

                > Akle2, twoje rady są kiepskie. Po pierwsze, nie zaprasza się SMS-em. Gdyby auto
                > rka wątku zatelefonowała do faceta jak człowiek, to byłoby to poważniejsze i do
                > wiedziałaby się więcej, niż z odpowiedzi SMS-owej. A teraz siedzi i się głowi.
                > Po drugie, skąd ci do głowy przyszło, że facet przyznałby się, gdyby chodziło o
                > inną kobietę? Mało znasz mężczyzn.



                Doprawdy? Rady wtedy są dobre, jak przynoszą docelowy efekt.
                Bohaterka jest na takim etapie znajomości ze swoim panem, że nie musi się cykać, czy to sms, czy rozmowa telefoniczna. To nie jest zaproszenie na ślub, ale na zwykłą (to czy się stanie początkiem czegoś więcej to inna sprawa) wizytę. Dzwonienie w takich okolicznościach, kiedy facet sprawia wrażenie, ze jest w odwrocie, niepotrzebnie mogłoby go spłoszyć. Przy sms-ie ma czas na przemyślenie sprawy i jeśli pomysł mu się spodoba to wtedy sam oddzwoni. Chodziło tylko o inicjację kontaktu, panie mądralo. Można napisać, można zadzwonić, a można zastukać w kaloryfer. Autorka sama uzna, co będzie lepsze.
                Na facetach się rzeczywiście nie znam. Kilka związków i kilka przelotnych znajomości, to zdecydowanie za mało.
                • 22.01.11, 10:04
                  > Bohaterka jest na takim etapie znajomości ze swoim panem, że nie musi się cykać
                  > , czy to sms, czy rozmowa telefoniczna.

                  Bohaterce na pewno wszystko jedno, bo sobie trolluje radośnie w tym wątku, co widac wyraxnie TU:

                  akle2 16.01.11, 20:00 Odpowiedz
                  Napisz teraz do niego smsa (mówię poważnie), że go zapraszasz na ten weekend za tydzień (że zrobisz kaczkę z jabłkami na kolację i takie tam). I szybko daj znać co odpisze. Może niepotrzebnie się dręczysz.

                  *
                  Re: początek znajomości-czy wszystko spaprałam???
                  gior-gia 16.01.11, 20:07 Odpowiedz
                  odpowiedział,że wyjeżdża teraz na wyjazd służbowy jutro na tydzień, że coś wymyślimy z naszym planem spotkania się jak wróci,że się pakuje i ma sporo spraw itd itd...;) chyba entuzjamu nie widzę wielkiego;))))))))


                  7 minut :) w tym czasie napisła bardzo długiego smsa, on jej przesłał dłuuuuugą i wyczerpująca odpowiedź i jeszcze zdążyła post na forum wklepać :))))
                  • 22.01.11, 16:07
                    Eee, przesadzasz. Ja w 7 min potrafię kilka smsów napisać :)
    • 19.01.11, 08:18
      "jak przez 3 miesiące nie wykazywałaś żadnej inicjatywy, to niby skąd ma biedak wiedzieć, że jesteś zainteresowana?"

      Dla mnie odbieranie telefonów jest wystarczającym przejawem inicjatywy z mojej strony, więc nie rozumiem czemu się obwiniasz.
      Po drugie każdy facet myśli racjonalnie, jeżeli w ciągu 3 miesięcy udało wam się spotkać tylko 2 razy, on uznał że szkoda zachodu bo i tak z tego nic nie będzie.
      Po trzecie natomiast uważam, że mógł zapoznać jakąś fajną niunie w swojej miejscowości, i wkrótce się o tym dowiesz na nk, tak jak jedna z moich koleżanek.

      Podsumowując daj sobie siana i nie dzwoń więcej, jeśli naprawdę mu zależy sam się odezwie.
      --
      Kobieta oszukana przez mężczyznę powinna natychmiast wyjść za niego za mąż, jest to rodzaj zemsty, tak dobry jak każdy inny...;)
    • 19.01.11, 10:54
      Mnie się wydaje(podkreślam wydaje, mogę się mylić), że facet sobie darował bo nie widział z Twojej strony zainteresowania. Z tego co piszesz to on robił wiele a Ty cały czas trzymałaś go na dystans i z Twojej strony jasnych sygnałów na 'tak' nie było.
      Jeśli więc przyjąć tę wersję to sama rozumiesz, że czekanie nic tutaj nie zmieni. Trzeba by się do niego odezwać i albo wprost powiedzieć, że to co on mógł odebrac jako brak zainteresowania z Twojej strony to po prostu nieśmiałość(i że postarasz się zmienić swoje zachowanie) albo zacząć być po prostu tą aktywną stroną i dać znak czynami. Ta druga wersja jest chyba trochę bardziej ryzykowna bo jak facet nie będzie wiedział dlaczego wcześniej byłaś taka wycofana to sobie teraz może różne dziwne rzeczy pomyśleć. Na przykład, że w coś z nim grasz albo, że nie wyszło Ci z kimś innym więc sobie przypomniałaś o nim.
      • 22.01.11, 14:37
        do asystentka prezesa- dla niego to tylko sex (brak lepszej perspektywy na widnokręgu do zaspokonia potrzeb).Nie widzi sensu się aż zanadto wysilać...i czekać....W szczególności czekać...Choć napiszmy sobie szczerze...Wiele męskich zachowań prowokowanych jest ich sobistą sytuacją,wiekiem ,a czasami presją otoczenia....
    • 19.01.11, 12:17
      Kombinowalas to teraz cierp. Ha, ha...
    • 19.01.11, 12:29
      a ile ty czasu dajesz ew. kandydatowi na sprawdzenie sie i oczekiwanie na sex?
      Ile ich w ciagu 10 lat przetestowac mozesz? Toz to im predzej przetestujesz tym lepiej.
      Na co ty wlasciwie czekalas w tym wypadku jak wszystko gralo ? ze jak sprawdzito rzuci? takie teorie moze kiedys byly ale cuzy nadal aktualne? dzis zyje sie b. szybko.
      Tego absztyfikanta (jak 98% podobnych podejrzewam) odpedzilas i odpedzisz wlasnym zachowaniem.
      chyba ze obracasz sie w waskim towarzystwie cnotliwych az do slubu - a to inna juz bajka rzeczywiscie.
    • 19.01.11, 17:24
      gior-gia napisała:

      > ,spędzają razem po jakimś czasie znow
      > u weekend, kolejny

      tyle weekendów i nic? i jeszcze dziwisz się, że dał sobie spokój? nie słyszałaś o magii trzeciej randki? :D

      --
      Nie zniosę tego dłużej
      • 19.01.11, 17:46
        Dlatego musi być jakiś katalizator, a potem samo wyjdzie, czy jest co ratować, czy nie.
        • 21.01.11, 21:21
          nie testowałam go ani nie przetrzymywałam celowo, tak wyszło. Jak się jest po rozstaniu z kimś, to od razu jakoś w nowy związek się łądować szybko nie jest łatwo. Tym bardziej jak ktoś wcześniej zdradzał i oszukiwał. Łatwo się później ocenia,cnotliwa nie jestem raczej,ale za szybka w tych tematach też nie.
    • 21.01.11, 21:36
      o esu znowu ktoś pisze o sobie per "ona" :/
      koszmarnie sie to czyta

      idzie siku
      • 22.01.11, 00:01
        3 miesiace i nic?? nawet sie nie calowaliscie?? to jest naprawde dziiiwne i jesli facet ci sie podoba na dodatek??? Przeciez zainteresowanie mozna okazac na rozne sposoby, nie musisz od razu isc na calosc i sie z nim kochac. A miedzy dwojgiem ludzi ktorzy sa dla siebie nawzajem atrakcyjni sa rozne etapy intymnosci, takie rzeczy jak pocalunki, przytualnie, pieszczoty czy w koncu seks sa naturalne i wynikaja jakos z czasem. A skoro nie mialas na niego do tej pory jakos ochoty, ani biologia ani chemia miedzy wami nie zaiskrzyla to nie jest troche tak ze jak facet odpuscil to ci nagle go troche zabraklo??? zeby nie powiedziec ze zachowujesz sie troche jak pies ogrodnika??? naprawde ci sie podoba??? czy tylko po prostu brakuje ci jego zalotow???
        --
        www.youtube.com/watch?v=9ybhPQyJS8k
      • 22.01.11, 03:18
        Mnie się koszmarniej czyta, gdy rzekomo chodzi o koleżankę. Pełno tu takich form literackich.
    • 22.01.11, 02:26
      Może pomyślał, że Cię fizycznie nie pociąga albo ogólnie nie jesteś zainteresowana seksem. Rozumiem, że pierwsza randka to może być wcześnie, ale wielu facetów po prostu nie widzi sensu w związkach z kobietami, które nie lecą na nich jak miś do miodu. Zwłaszcza jeśli mogą przebierać. To nie musi mieć nic wspólnego z opieraniem związków na seksie, może wcale nie traktuje Cię jako obiekt wyłącznie seksualny, tyle że noblistka, której raz dziennie to mało, przegra w wyścigu do faceta z noblistką, która będzie wolała gadać o literaturze, niż iść do łóżka.

      Do atrakcyjnych mężczyzn ustawiają się kolejki jak kiedyś za mięsem, nawet jeśli ich nie widać.
      • 22.01.11, 09:44
        > Do atrakcyjnych mężczyzn ustawiają się kolejki jak kiedyś za mięsem, nawet jeśl
        > i ich nie widać.

        No patrz, mojego wyimaginowanego przyjaciela też nie widać.

        A listy kolejkowe też są, zaklepać swoje miejsce można? :)
    • 22.01.11, 03:26
      O matulu... moj dwa lata czekał na seks. I kiedy wreszcie dostal to na co czekal, nie wychodzilismy z lozka prze tydzien. A teraz juz 3 lata razem mieszkamy, mamy roczna coreczke.

      DWA LATA czekal bo ja nie bylam pewna (on Hiszpan, nieco inna kultura, mieszkalismy daleko od siebie, widywalismy sie raz na miesiac itd), a Ty się martwisz, ze na drugim weekendzie nie wskoczyłaś mu do lozka? jesli facet przez to rezygnuje, to sorry ale nie jest nic wart.
      • 22.01.11, 09:24
        mój facet czekał półtora roku i nie był jakoś WIDOCZNIE sfrustrowany.

        moim zdaniem powinnaś go spytać o co mu chodzi. spotkać się i pogadać (jeśli Ci na nim zależy oczywiście). a jeśli nie otworzy się w normalnej, poważnej rozmowie, to na koniec spytaj, czy to przez seks. zaskoczony i przyparty do muru powie prawdę a Ty będziesz wiedzieć :] no :]
      • 22.01.11, 09:52
        Sorry dla mnie to wyjatkowo dziwne.Co wy sie ludzie tego seksu tak boicie?
        Pomyslec , ze ja z mezem tydzien po 1 randce wyjechalismy razem na weekend...
      • 22.01.11, 10:05
        Czekał albo i nie czekał...
      • 22.01.11, 10:38
        > DWA LATA czekal bo ja nie bylam pewna (on Hiszpan, nieco inna kultura, mieszkal
        > ismy daleko od siebie, widywalismy sie raz na miesiac itd), a Ty się martwisz,
        > ze na drugim weekendzie nie wskoczyłaś mu do lozka? jesli facet przez to rezygn
        > uje, to sorry ale nie jest nic wart.

        I Ty myslisz sobie, ze on przez te dwa lata nikogo nie bzykal?? :D

        Hehehe..

        Co innego "czekac jak sie bzyka z innymi", a co innego czekac bez seksu z nikim innym.. (to chyba trzeba byc impotentem, lub totalnie ozieblym seksualnie, zeby tyle wytrzymac. Tydzien to juz za dlugo..)
        • 22.01.11, 10:46
          Ja też cuda nie wierzę. A cudem jest dla mnie jazda na ręcznym przez 2 lata w oczekiwaniu na mityczny seks z ukochaną.
          • 22.01.11, 11:00
            > Ja też cuda nie wierzę. A cudem jest dla mnie jazda na ręcznym przez 2 lata w o
            > czekiwaniu na mityczny seks z ukochaną.

            Jak dla mnie "chodzenie z kobieta" zaczyna sie od pierwszego seksu..
            Wczesniej to jest co najwyzej kolezanka.
            Trudno mowic kochanka albo "moja kobieta/dziewczyna", jak sie nigdy nie kochali (i nigdy sie jej nie "mialo"), nie?
            • 22.01.11, 11:02
              Dla mnie to też dziwne. I to 2 lata??
            • 22.01.11, 15:22
              do senseik-tak,ale to wersja dla ludzie po 18 roku zycia...
          • 22.01.11, 12:31
            A widzisz, chyba urąbane!!!!


            U mnie np. było tak, że w momencie definitywnego kończenia związku (rozwód) poznałem na czacie (na który wlazłem pierwszy raz w życiu i to z rozpaczy) kobietę o podobnej sytuacji życiowej.

            Po dwóch dniach czatu (zaznaczam, że seks wirtualny bez masturbacji był od razu) zaczęły się maile, Skype, po miesiącu pojawił się telefon i stałe rozmowy (fakt, że o wszystkim, w tym o seksie -- no i seks przez telefon jakoś już po tygodniu rozmów też zaczął regularny bywać, tym razem do końca)....po kolejnych czterech miesiącach rozmów doszliśmy do wniosku, że warto, bo to chyba naprawdę to i postanowiliśmy się spotkać. Po 8-godzinnej podróży autem przez Polskę (ale były wtedy korasy, he, he), podczas której trzymaliśmy się za ręce, jak już wreszcie znaleźliśmy się w zarezerwowanym pensjonacie, to z seksem czekaliśmy całe 15 minut (a jeśli przyjąć, że pocałunki ten seks rozpoczęły, to 15 sekund :)))).

            I od tamtego czasu mieszkamy razem i chcemy, by tak już pozostało (a w planie ślub i dzieci).

            Bzykanie jest zbyt ważne, by dorośli ludzie, po przejściach, robili z tego ceregiele. Po cholerę pakować się w kolejny związek bez gwarancji, że choć seks będzie w nim OK?

            Jan
            • 22.01.11, 12:36
              Muszę jeszcze dopisać, że już mamy za sobą wspólną rocznicę...

              Jan
            • 22.01.11, 12:36
              Co robiliście przez te 15 sekund? :))
              • 22.01.11, 12:40
                > Co robiliście przez te 15 sekund? :))

                Zrzucali gacie.. ;)
                • 24.01.11, 09:27
                  Jak pomnę, to chyba siku!!!!! Fakt, że pierwsze delikatne pocałunki miały miejsce już na stacji benzynowej w trakcie podróży. No i pierwsze "kocham Cię" prosto w "realowe" oczy.

                  Jak wyszedłem z kibelka, to mnie moja Pani rzuciła na kanapę, usiadła na mnie i tak od roku siedzi :)))).

                  A zdejmowanie gaci miało zapewne miejsce pod koniec owych 15 minut. Nawet jak we dwoje się usilnie nad tymi minutami zastanawiamy, to i tak trudno nam je dokładnie odtworzyć. I chyba dobrze, nieprawdaż?

                  Jan
                  • 24.01.11, 10:01
                    Ciiii, lepiej nie opowiadaj, bo forumowe cnotki zaczynajac od josef_to_ja beda mialy Cie za dziwke.. ;-)
        • 22.01.11, 20:37
          nie wiem czy on w tym czasie kogos bzykal - moze i tak - nie interesuje mnie to, wazne ze mnie nie bzykal, a mimo to nie stracil zainteresowania ani trochę. Wrecz przeciwnie.
        • 22.01.11, 23:45
          Albo być porządnym człowiekiem a nie puszczalską szmatą(to dotyczy i kobiet i mężczyzn), no ale dla Ciebie to pewnie zupełna abstrakcja...jak i większości forumowiczów, jak widzę...masakra:(
          • 23.01.11, 04:14
            > Albo być porządnym człowiekiem a nie puszczalską szmatą(to dotyczy i kobiet i
            > mężczyzn), no ale dla Ciebie to pewnie zupełna abstrakcja...jak i większości fo
            > rumowiczów, jak widzę...masakra:(

            Albo jest sie normalnym czlowiekiem dla ktorego seks jest naturalna czynnoscia zyciowa, albo ma nasrane w glowie od tych bredni religijnych i chrzescijanskich, ktore robia z seksu grzech, a abstynencje seksualna uwaza sie za cnote..
    • 22.01.11, 09:29
      niewyżyty erotycznie gimnazjalista na główną stronę portalu.
      • 22.01.11, 10:15
        aby trafić na główną:)))
        stażyści portalu muszą wyrobic normę
    • 22.01.11, 10:08
      Nie wszystko zależy od Ciebie. Mogło być sto powodów, które spowodowały wyhamowanie jego awansów.
      Może z czasem poznał Cię lepiej i coś mu nie pasowało? A może na odwrót, postanowił uszanować Twój dystans? Albo wciągnęło go życie i nie ma czasu na zainteresowanie Tobą? Inna kobieta? Własne problemy? Kto wie?
      Pamiętaj, że nawet, jeśli teraz pójdziecie do łóżka, nic to nie musi znaczyć. Nie zawiedź się, jeżeli okaże się, że dla niego to była tylko miła przygoda z fajną dziewczyną.

      Dobrze, że w kontaktach z nim zachowałaś własne tempo i potrzeby. Oddawanie się pod naciskiem okoliczności i oczekiwań źle by wróżyło późniejszej sytuacji.
    • 22.01.11, 10:17
      Zainicjowac i troche bardziej sie starac, ale nie dawac seksu. Moze sie speszyl, a moze to drugie. Okazee sie
      • 22.01.11, 16:58
        Starać się.... ale nic na siłę...;)
        --
        Lubię się pośmiać...
        kabaretoweperelki.pl :)
    • 22.01.11, 11:19
      Zachowałaś się wobec niego nie w porządku. Wiesz, takie czytanie w myślach- bo mój poprzedni to był strasznym wieprzem i mnie zdradzał, oszukiwał etc, więc jestem zdystansowana, nie miej mi za złe, daj trochę czasu- to jest niemożliwe. Powinnaś w sensownym czasie odbyć z nim sensowną rozmowę, że to jest tak, a nie inaczej i dać jemu zdecydować co z tym fantem zrobi. Jeśli się zniechęci wcale nie znaczy, że jest nastawiony na seks li tylko i wyłącznie- bo to trochę śmieszne. Może daj facetom spokój póki sama nie dojdziesz ze sobą do ładu? Może w ogóle nie jesteś gotowa na jakiekolwiek związki?
      Dlaczego dorosły człowiek ma nie dbać o swoje potrzeby na przykład regularne stosunki płciowe, bo jak kocha to poczeka? To jest zwykły szantaż emocjonalny. Nie wolno tak sprawiać sprawy jeśli RZECZYWIŚCIE kocha, to "łatwość"- co to u diabła jest łatwość?!- nic nie zmieni. Dlaczego facet może być łatwy, a kobieta nie?
      Kuchnia- ogród ziemskich rozkoszy:)
    • 22.01.11, 11:34
      Również postaram się jak najzwięźlej:).
      1) Powinnaś trochę przybliżyć ramy czasowe (na przykład: rozstała się niedawno z narzeczonym. Kiedy? Tydzień temu? Miesiąc? Po pewnym czasie znowu weekend. Czyli kiedy?
      Być może, że to wszystko działo się przez pół roku...
      2) Gdyby liczył na spotkania o charakterze seksualnym, to nie zachowywałby się w taki sposób. Zaproponowałby kolację, a potem hotel.
      3) To, że spotkanie nie ma charakteru seksualnego, nie oznacza, że seks jest wykluczony:)).
      Seks bowiem jest naturalną konsekwencją bliskości z drugą osobą.
      4) Jeżeli biologia nie pozwala na współżycie, to jednak nie wyklucza dość szeroko zakrojonych pieszczot, a przede wszystkim nie zabrania powiedzieć partnerowi, że dzisiaj finał jest niemożliwy ze względóew biologicznych. Z Twojego tekstu zrozumiałem, że podczas drugiego weekendu niewiele się zdarzyło.
      5) Jest taka niepisana zasada, że jeżeli idziemy do kogoś do mieszkania, to bardzo prawdopodobne jest że seks nie jest wykluczony.
      Wniosek:
      Oczywiście, że musisz coś zainicjować, a nie czekać. Mało tego, musisz porozmawiać z nim i dokładnie wyjaśnić, jak rzecz wygląda (łącznie z biologią).
      Czy Ty aby nie jesteś zodiakalną Wagą? (to pytanie na marginesie)
    • 22.01.11, 11:57
      ja powiem tak, jak zdecydujesz się pójść z nim do łóżka, a facet okaże się kutasem i po jadnym czy kilku razach cię zostawi, bo okaże się że tylko na tym mu zależało tak naprawdę a nie na tobie, to i tak nie masz czego żałować bo facet ci się podoba więc przeżyjesz rozkoszne chwile i to będziesz mieć dla siebie. Żadna strata.
      Nie ma co się bawić w samotności guziczkiem i fantazjować...
      A większość samotnych Pań właśnie tak robi, w zaciszu kołderki albo w wannie oddaje się fantazjom, a jak przyjdzie co do czego to już nie...
      Facet to napisał drogie Panie :-)
      • 22.01.11, 15:06
        do laure-sainclaire-oj...polemizowalabym....i to ostro.Zresztą kobieta nie jest w stanie przeżyć rozkosznych chwil bez pewnej "gry wstępnej" przed wstępem....Każda,bez względu na wiek i temperament.To nie zaspokaja kobiety,nawet jeśli nie zależy jej na stałym związku ,a zaliczeniu gościa...W ostatecznym rozrachunku tylko ona będzie się czuła w przyszłosci jak kompletna szmata (wcale nie taka atrakcyjna,jak jej sie na poczatku zdawalo).Z byciem cnotka-niewydymka nie ma to nic wspolnego.....Okres szybkiego zaliczania mam za sobą.Średnio to widzę...
        • 22.01.11, 22:40
          dziękuje wszystkim za często trafne uwagi!!!
          czytając je widze,że wyszłam na szurniętą nastolatkę, nie wiem,widocznie nie mam doświadczenia z facetami i nie zastanawiałąm się jak moje zachowanie może być odebrane.Ktoś pytał jakie to były ramy czasowe..1 weekend był po 1,5 miesiąca regularnego codziennego kontaktu,do rozmowy na temat oczekiwań nie doszło....dlaczego...nie wiem, czy zachowuje się jak pies ogrodnika - nie. Nie byłam pewna po pierwszej randce nazwijmy to, ale już przy kolejnych spotkaniach bardzo mi się spodobał.Uważam że jest świetnym facetem,a ja to spaprałam chyba...Z narzeczonym rozstałam się pół roku temu,i nie podchodze do tematu,że wszyscy są okropni,po porstu się boje że znowu ktoś oszuka.I jestem ostrożna.
    • 22.01.11, 12:19
      O, rany, ale to typowe. Najpierw on się jej nie podoba, o czym napomyka w jednym krótkim zdaniu: "zaczyna być ciekawie,facet zaczyna JEJ się naprawde podobać (wcześniej nie była przekonana)". Przy czym to "niebycie przekonanym" trzeba odczytywać, jako "jest brzydki/nie pociąga mnie fizycznie", ewentualnie "jest przeciętny i ma dziwny śmiech/ślini się jak mówi/strzela z palców/ma dziwne poglądy/wykazuje jakiekolwiek inne zachowanie, cechę charakteru, itp., które natychmiast zauważyłam i które mi przeszkadza", ALE...

      Ale jednak autorka postu decyduje się na spotkania. Dlaczego? Bo jest WOLNY, a ona już odbębniła żałobę po długim "długoletnim narzeczeństwie", a jego ewentualne przywary nie dyskwalifikują go całkowicie. Poza tym wykazywał zainteresowanie nią, adorował i był miły - co jest zawsze przyjemne i sprawia, że o ile nie jest zbyt nachalne, kobiety patrzą łaskawym okiem na takiego zalotnika.

      I tak to się ciągnęło: on był miły, zapraszał na spacery i obiadki, ale ona ciągle zachowywała dystans (bo jej się nie podobał) i kiedy w końcu po długich namysłach (czyt. po podliczeniu wszystkich "zysków i strat"),
      ONA w końcu dochodzi do wniosku, że jest w stanie przeboleć to, że ON: nie jest Adonisem/siorbie jak je zupę/wyciera nos w rękaw/nie lubi małych kotków itp. (wstawić sobie co kto lubi, a raczej nie lubi). I już, już chciałaby krzyknąć: "mój ci on! To na niego czekałam całe swoje życie! (ewentualnie ostatnie parę miesięcy)". A tu klops, z NIEWIADOMYCH ZUPEŁNIE POWODÓW rzeczony ON zaczyna ochładzać stosunki (hehe, stosunki)...

      Cóż, takiego zrobiła ONA, że ON w końcu postanowił olać ją sikiem prostym?! (groza, szok, niedowierzanie) Z pewnością to dlatego, że była nieśmiała i nie chciała, żeby ON sobie pomyślał, że ONA to taka lafirynda jakaś i lekkie obyczaje sobą prezentuje. Nie wiem ile te podchody wszystkie trwały, ale po opisie wnioskuję, że parę tygodni, które może nawet zdążyły zamienić się w miesiące. Przez ten czas, no bądźmy sprawiedliwi, przez większość tego czasu ONA nie była zdecydowana, bo ON jej się nie podobał. Więc pewnie i w zachowaniu swoim jakoś to musiała przejawiać (chyba, że jest cyborgiem).

      I nie mówię tu o wskakiwaniu bądź nie do łóżka, po prostu jeżeli facet nie był jakiś głupi, albo patologicznie zakochany (a chyba nie był, skoro jednak dał sobie w końcu siana), to z pewnością widział te objawy "niepodobania się jej" i w końcu powiedział sobie: zrobiłem wszystko co mogłem, ona ma mnie w nosie i chociaż z chęcią je stawiane przeze mnie obiadki, to muszę przyznać przed sobą, że jednak nie podobam jej się tak jak myślałem, buuuu huuu, idę szukać jakiejś innej kandydatki na żonę (true story, bro).

      I wtedy, wtedy właśnie stała się rzecz ZUPEŁNIE NIEPRZEWIDYWALNA, coś na co nawet M. Night Shyamalan by nie wpadł, po prostu twist wszech czasów: mianowicie że właśnie po tym jak ON w końcu JĄ sobie odpuścił, JEJ, zupełnie nagle, ON zaczął się "NAPRAWDĘ PODOBAĆ". Tak naprawdę, naprawdę, nie na 85 ani 79 procent, nie, nie! I to Właśnie TERAZ! OMG! Przewidzielibyście taki koniec?! czy w ogóle komuś by przyszło do głowy, że tak to się w końcu skończy?!? Tak, jak te miliony tysięcy identycznych historii, kiedy to ona nie jest nim zainteresowana do momentu, kiedy on przestaje być zainteresowany nią; ona z nim zrywa, ale okazuje się, że jednak ciągle go kocha po tym, jak on znajduje sobie inny obiekt zainteresowania, bla bla bla...?!?!

      A teraz uwaga, będzie morał: trzeba dawać facetom szybko, bo tak szybko odchodzą ;P. THE END.
      • 22.01.11, 15:32
        Gratuluję talentu komika. Zrób krok naprzód i w mundurze SS opowiadaj dowcipy o Żydach.

        Mężczyźnie podoba mi się kobieta, spotykają się, rozmawiają, telefonują, etc. Ona przyjeżdża do niego do domu ale nie ma seksu. Drugi raz przyjeżdża i ... nie ma seksu.
        Ciekawe jak się to rozwinie.
        • 22.01.11, 16:41
          Temat Żydów już chyba wystarczająco został wyeksploatowany jeśli chodzi o kawały, ale za to zawsze mogę opowiedzieć kilka o nadętych, biorących wszystko zbyt poważnie bucach :).

    • 22.01.11, 12:23
      Masz 16 lat? Pewnie nie.

      Więc seks musi być szybko, albo pożegnaj się z widokami na fajnych facetów...
      • 22.01.11, 14:59
        do konsultant-oj....polemizowałabym...
    • 22.01.11, 13:30
      no wicie - zdrowy taki, testosteron do jajek spływa - no musi bo się udusi :DD
      uczucia na bok - trykanie się liczy - D
      • 22.01.11, 15:16
        do abush-niech zgadnę, a działa na niego tak piękna nieznajoma....
        • 22.01.11, 15:59

          proszę?
    • 22.01.11, 13:42
      O mamo. 3 miesiące? Powinien dostać medal za cierpliwość i tak.
      Ja pierniczę, kto was tego uczy, że jak kobieta jest gorąca, to od razu że puszczalska?
      --
      ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

      Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
      • 22.01.11, 15:01
        do chicarica-3 miesiące to bardzo krótko...to chyba na jeden "numerek" dobry sposób....
    • 22.01.11, 16:31
      Hehe...
      Jak to czytam, to wydaje mi się że znam skądś podobną historię :D
      Jakieś trzy lata temu poznałem fantastyczną dziewczynę. Wydaje mi się, że na początku to ja wpadłem jej w oko. Kilka spotkań ze wspólnymi znajomymi w pracy i dziewczyna zaczęła mi się szalenie podobać. Standardowo - zacząłem zabiegać - smsy, odprowadzanie po nocy do domu (pracowała do późna)... Jako że był odzew z drugiej strony, zapraszałem do kina, na kawę etc. I tu zaczynały się schody. A to że nie ma akurat czasu, a to że musi jechać pomagać rodzicom. Nie zrażałem się, byłem zakochany po uszy. Odprowadzaniom i smsom nie było końca, razem pracowaliśmy i wszystko było fajnie. W końcu za którymś razem z kolei, spotkaliśmy się sami, po pracy. Było miło. Potem kolejny raz.
      Z czasem zauważyłem, że oprócz mnie dziewczyna ma jeszcze kilku adoratorów (była naprawdę ładna). Nie zraziłem się. Zaprosiłem ją na weekend do Krakowa. I prawie się zgodziła, tylko ja zorientowawszy się że takich adoratorów jak ja jest co najmniej jeszcze trzech (żenująca, długa historia), dałem jej do zrozumienia, że wyjazd nieaktualny (wiem, zrobiłem błąd).
      Stwierdziłem, że trzeba dać dziewczynie oddechu; niech się zastanowi czego chce i z kim chce. Przez miesiąc rozluźniłem kontakty, nie przychodziłem po pracy.
      Po miesiącu zauważyłem, że ona jednak "nie odpuszcza" i dalej jest zainteresowana. No więc ja dalej, swoje; ona dalej swoje czyli jest miło fajnie, ale dystans, spotkania raczej w pracy.
      Dużo rozmawialiśmy, ona zdawała sobie sprawę, że jest trochę nie fair wobec mnie. Ja dawałem jej do zrozumienia, że nie oczekuję niczego "teraz i tu", że "nic na siłę".
      Przyszedł czas, że zwolniłem się z tamtej pracy. Była tym zaskoczona.
      Kilka spotkań "na piwo". Jako, że przychodziłem po nią rzadziej, spotykaliśmy się "intensywniej" :D Wysiadaliśmy stacje metra wcześniej, żeby dłużej iść razem. Znowu rozmowa "że ona jest nie fair, że tak nie zdecydowana, że chciałaby inaczej..." - stara śpiewka. Ja się nie zrażałem (tak, byłem zakochany).
      Potem spotkanie kolejne zakończone całowaniem. Myślę - ohoho, postęp! Uskrzydlony po jakimś czasie spotkałem się z nią znowu. Zaprosiła mnie do mieszkania. Siedzieliśmy naprawdę długo. Piliśmy nalewkę i rozmawialiśmy. Powiedziała, że mogę... u niej nocować. "Jezus i wszyscy inni!" pomyślałem. Spaliśmy razem i... było miło :) Żadnego seksu, przytulanie pieszczoty, pierdoły. Z resztą, w ogóle nie oczekiwałem od niej żeby szła na całość (tak, byłem zakochany :) Następnego dnia przysłała mi smsa, że owszem było... miło, ale przeze mnie złamała swoje zasady. Dała też do zrozumienia, że nie byłem jedynym adoratorem który u niej nocował. Jednak tylko ja spałem z nią :)
      Spotkałem się później z nią jeszcze raz. Klasycznie - około północy przyszedłem po nią do pracy, odprowadzam, gadamy, jest... miło :) Czekam na propozycję zaproszenia mnie do środka. Cisza. No to żegnamy się, zawijam się na nocny. Autobus nie rusza jeszcze, przychodzi sms od niej. "Dzięki za spotkanie... bla bla. Myślałam że wejdziesz chociaż na herbatę". Napisałem, że propozycja powinna raczej wyjść od niej. Ona "no w sumie tak; no to może wróć, posiedzimy i porozmawiamy". Nie wróciłem...
      I tak po ponad półtora roku latania za dziewczyną totalnie rozluźniłem znajomość. Aktualnie są to jakieś dwa smsy w roku, na jej urodziny i może na święta życzenia. Zero odprowadzania. I powiem Wam, że jest dużo... milej :D Jem pięć posiłków dziennie, dosypiam, uprawiam sport, kończę studia :D Nie zakochuje się i mam, świętszy od papieża, spokój. Kontakty z kobietami luźne i nie zobowiązujące.
      Po co walnąłem takiego posta? Ano ku prośbie. Kobiety nie róbcie tak. To jest bardzo... niemiłe :D
      • 22.01.11, 19:17
        Heh, a co zrobisz, jeśli przykładowo dostaniesz teraz takiego smsa z zaproszeniem na kolację, dość jednoznacznego? Odnowisz znajomość? Walniesz focha? Okłamiesz, że masz kogoś nowego?
        • 23.01.11, 08:01
          Spojrzę dwa razy w kalendarz. Jeśli akurat będę mieć wolny czas, spotkam się.
          Posiedzę, pouśmiecham się, nie koloryzując opowiem co u mnie nowego i pójdę do domu.
          Będzie miło :)
          Nie mniej, nie więcej.
          • 23.01.11, 14:51
            Ok, pod warunkiem, że nie będziesz sprowokowany bardzo konkretnymi pytaniami, wymagającymi zajęcia jednoznacznego stanowiska.
            A jak będziesz? Jak babka przyciśnie Cię delikatnymi pytaniami w stylu: czy damy sobie szansę, ty i ja? A przy tym usiądzie baaaardzo blisko?
            Odpowiesz, że nie damy, dopijesz kawę i wyjdziesz?
            • 23.01.11, 16:58
              Znam, ją. Wiem, że nie jest stanowcza i takich pytań by nie zadała. Ale zakładając, że wzleciałaby na wyżyny śmiałości i się odważyła, odpowiedziałbym jak tylko uprzejmie potrafię, że nie. Szans już nie będzie.
              Z resztą to już nie jest dla mnie ta sama kobieta co kiedyś. Widzieliśmy się jakiś czas temu przy okazji spotkania ze znajomymi. Rozmawialiśmy, razem wracaliśmy autobusem, uprzejmościom nie było końca. Tyle, że to już dla mnie nie były te emocje co kiedyś. Ot, koleżanka z dawnej pracy.
              Z resztą wieść po kniejach niesie, że ma już chłopaka. Nomen omen wspólnego znajomego (tego co to nie dostąpił zaszczytu spania z nią, tylko spania u niej :) Czy to prawda czy plotka - do końca nie wiem. Zachodzić w głowę i sprawdzać, bynajmniej nie zamierzam.
              Jeśli prawda, winszuję szczęścia.

              A kawy nie dopiję, bo nie piję jej w ogóle.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.