• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Prawa sasiadow. Dodaj do ulubionych

  • 31.01.11, 11:26
    W innym wtku juz pisalam, ze przeprowadzilam sie niedawno do narzeczonego. 2im problemem stali sie sasiedzi. MIanowicie, nad nasza sypialnia, jest pokoj dzieciecy sasiadow z gory. Pomijam juz to, ze o 6 rano dra geby wnieboglosy (bez zatyczek do uszu nie ma szans na sen). Rozumiem, to dzieci. Ale nie rozumiem, dlaczego u nich nie ma dywanow, a dzieciaki nosza jakies drewniaki, i to ich bieganie i stukanie doprowadza mnie do szalenstwa. Bo szanowni rodzice nie sa w stanie ruszyc d. i wyjsc z dzieciakami na spacer, wiec biegaja w domu.
    Edytor zaawansowany
    • 31.01.11, 11:29
      wyrazy wspolczucia. Mysle, ze nie dasz rady tego zmienic, o ile nie dogadasz sie z sasiadami.
      • 31.01.11, 11:30
        Ale wlasnie o to chodzi, ze z nimi NIE DA SIE dogadac! Myslisz ze nie probowalam?
    • 31.01.11, 11:31
      bylo znalezc narzeczonego z domem, a nie mieszkankiem...
      • 31.01.11, 11:42
        czy mieszkanie w bloku oznacza, ze sasiedzi moga robic co im sie podoba?
        • 31.01.11, 21:05
          no to zmuś ich do noszenia cichobiegów ;)
          --
          Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
          ze specjalna dedykacją dla...
      • 31.01.11, 11:45
        Wstaw wieżę do sypialni, włącz basy i słuchaj heavy metalu.
        O godzinie 20.00 dzieci powinny już spać, ale Ty masz prawo hałasować do 22.00
        Jest duża szansa, że ich rodzice przyjdą się z Wami dogadać.
        • 31.01.11, 11:50
          dobre!
    • 31.01.11, 11:41
      Proponuję wszystkie swoje żale i wątpliwości wylać w jednym wątku. Miejsca dosyć.
      --
      Czasem kończy mi się cierpliwość do ludzkiej głupoty, a nie mam gdzie uzupełnić.
      • 31.01.11, 11:43
        menk.a, jestes administratorem tego forum?
        • 31.01.11, 11:51
          A co? O zgodę zaczęłabyś pytać?;)
          --
          Elokwencja u kobiety to rozwiązłość umysłu. Rozwiązły umysł prowadzi do rozwiązłości ciała.
          • 31.01.11, 11:58
            pozwolilam sobie na 2 watki, w zwiazku z panoszacym sie na tym forum trollowaniem. Lepsze moje prawdziwe watki, niz glupoty wypisywane przez jakas lasencje
            • 31.01.11, 12:10
              Kobieto, ale czego oczekujesz? Współczucia? Rad?
              --
              Forum jest jak bagno. Wciąga.
              • 31.01.11, 12:13
                a czego trzeba oczekiwac na tym forum? opinii ze moglam zawrzec swoje waty w jedym watku?
                • 31.01.11, 12:14
                  Trzeba niczego. Można wszystkiego.;)
                  --
                  Czepiam się. Bo lubię.
                  • 31.01.11, 12:15
                    lubisz sie czepiac ;)))
                    • 31.01.11, 12:16
                      martka_5 napisała:

                      > lubisz sie czepiac ;)))

                      Bardzo.;)
                      --
                      Nigdy nie wiadomo, kiedy głupi żartuje.
                      • 31.01.11, 12:24
                        lece po kisiel i stringi. Poczekajcie dziwczyny!
                        --
                        "Bacz, byś nie zgłupiał od mądrości swojej."
                        • 31.01.11, 12:39
                          souls w stringach. No, sama bym sobie pooglądała.
                          --
                          Das Leben ist kein Ponyhof
                          • 31.01.11, 12:45
                            oj dla nich alpepowna, dla nich. Ja bede siedzial na widowni z colą i popcornem.
                            --
                            "Bacz, byś nie zgłupiał od mądrości swojej."
                            • 31.01.11, 13:05
                              albo obecnosc aktywna, albo zero obecnosci:P
                              • 31.01.11, 15:11
                                Nie, bo: wygrac to zaden honor a przegrac to wstyd jak 150.
                                --
                                "Bacz, byś nie zgłupiał od mądrości swojej."
      • 31.01.11, 11:58
        menk.a napisała:

        > Proponuję wszystkie swoje żale i wątpliwości wylać w jednym wątku. Miejsca dosy
        > ć.

        Można tez zrobić podforum - problemy w spółdzielniach mieszkaniowych. Bo coś się ostatnio namnożyło.
        --
        http://grafzero.net/lubisz.gif
        • 31.01.11, 12:09
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > menk.a napisała:
          >
          > > Proponuję wszystkie swoje żale i wątpliwości wylać w jednym wątku. Miejsc
          > a dosyć.
          >
          > Można tez zrobić podforum - problemy w spółdzielniach mieszkaniowych. Bo coś si
          > ę ostatnio namnożyło.

          Fora o spółdzielniach, mieszkaniu w blokach, domach, ze współlokatorami,... Wyszukiwarka się popsuła.
          --
          Dupkę mam. Po co mi jeszcze dupek?
    • 31.01.11, 11:44
      U mnie sąsiadki piętro wyżej karmią gołębie. Mam obsrany cały balkon, o siedzeniu na nim, suszeniu prania czy hodowli roślin można zapomnieć.
      Nie wiem, jak z tym walczyć, to dwie starsze panie. Przecież nie naślę policji na nie. A poza tym mieszkanie jest super, więc wytrzymuję jakoś.

      --
      A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
      • 31.01.11, 11:52
        w kurcze, to juz chyba gorzej niz u mnie:o czy naprawde nie ma jakichs praw regulujacych takie rzeczy???!?
        • 31.01.11, 11:54
          Nie wiem, można chyba się skarżyć do administracji budynku?

          --
          A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
        • 31.01.11, 13:11
          Jest, zabraniajace strzelania do ptakow... Wiadomo, ze golebie to gatunek na wyginieciu. ;)
          • 31.01.11, 15:22
            Ale może da się jakoś bezkrwawo odstraszyć? :D

            --
            A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
            • 31.01.11, 15:29
              Nie da
              • 31.01.11, 21:06
                może jaka atrapa myszołowa czy coś ;)
                --
                Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
                ze specjalna dedykacją dla...
                • 02.02.11, 15:31
                  Musiałaby być chyba na balkonie karmiących sąsiadek... :(

                  --
                  A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
              • 03.02.11, 00:46
                Da się, da. Wystarczy co jakiś czas wystawić za okno głośnik z nagranymi odgłosami ptaków drapieżnych. Skuteczność sprawdzona - pracuję w pobliżu jednego z ministerstw, które w ten sposób dba o swoje dostojne budynki. Przy okazji i my pozbyliśmy się tych latających szczurów.
                Nie wiem, gdzie można kupić gotową płytę, ale tutaj znalazłam nagrania różnych odgłosów. Pokombinuj, może pomoże:
                kozaragnieszka.webpark.pl/odglosy.html
    • 31.01.11, 11:45
      Nie dogadasz się. Znam taką sytuację.
      W końcu taka rodzina "zmusiła" swoich sąsiadów pod spodem do kupna mieszkania gdzie indziej i przeprowadzki.
      --
      http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif

      "Be yourself, no matter what they say"
      • 31.01.11, 11:46
        Wstaw wieżę do sypialni, włącz basy i słuchaj heavy metalu.
        O godzinie 20.00 dzieci powinny już spać, ale Ty masz prawo hałasować do 22.00
        Jest duża szansa, że ich rodzice przyjdą się z Wami dogadać.
        • 31.01.11, 11:54
          w przypadku który opisałam powyżej metoda wieży jest stosowana po to, żeby bachory zasypiały później i później się budziły rano.
          --
          http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif

          "Be yourself, no matter what they say"
          • 31.01.11, 11:56
            dobre! zwlaszcza chlopiec lat 2 jest wkurzajacy, bo o 6 rano zaczyna wrzeszczec "mama"! a mama spi w innym pokoju, wiec zanim mama sie obudzi i przyjdzie, ja juz zdazam zasnac, po wlozeniu stoperow do uszu. ALe ok, dziecko to dziecko, rozumiem ze nie spi jak dorosly.Ale to bieganie w jakichs kierpcach po mieszkaniu bez dywanow, doprowadza nas do szalu!
            • 31.01.11, 12:16
              Uroki życia w bloku.

              Pomyślałaś o wycieczce do sąsiadów i poproszenie o zwrócenie uwagi na te kierpce i krzyki?
              --
              Manowce moimi ścieżkami.
              • 31.01.11, 12:24
                sasiedzi sa typami z ktorymi szans na negocjacje nie ma. Wiem, bo z tego co narzeczony opowiada, kiedys mieli psa, ktory non stop wyl jak ich nie bylo w domu. Teraz psa nie ma, za to sa dzieci. W obu przypadkach negocjacje byly bezcelowe.

                co do krzyku dzieci, ja rozumiem ze ich nie zaknebluje. ALe sa rzeczy ktore mozna zmienic, jak np. rodzaj butow ktore dzieciaki nosza, czy tez polozenie dywanow. Albo wyjscie z dziecmi na spacer w ciagu dnia. A tak, siedza non stop w domu, i je roznosi energia.
                • 31.01.11, 12:29
                  Zacznij od listu. Z prośbą. Jeden, drugi, trzeci, choćby tej samej treści. Zawsze po głośniejszych odgłosach. Podeprzyj sie paragrafami. Dopiero potem jakieś zgłoszenie administracji czy mundurowym lub ta wojna na basy.
                  --
                  Forum jest jak bagno. Wciąga.
                  • 31.01.11, 15:56
                    Proponuje uciąć tamtym dzieciom nogi

                    K...a - a ciekawe jak sama będziesz matką czy tak będziesz dbała o możliwość wyspania sie sąsiadów na dole. Takie aspołeczne typy to jednak w domach 300 metrów pod lasem powinny mieszkać
                    --
                    Mój_blog
                    • 31.01.11, 18:32
                      kontestatorbg napisał:

                      > Proponuje uciąć tamtym dzieciom nogi
                      >
                      > K...a - a ciekawe jak sama będziesz matką czy tak będziesz dbała o możliwość wy
                      > spania sie sąsiadów na dole. Takie aspołeczne typy to jednak w domach 300 metró
                      > w pod lasem powinny mieszkać

                      Kontestaborg, całuj psa pod ogonem.
                      --
                      Dupkę mam. Po co mi jeszcze dupek?
                    • 01.02.11, 20:50
                      dzieci to się ma na własny rachunek, to może ci z dziećmi powinni mieszkać pod lasem jak nie potrafią w bloku o tym nie pomyślałaś???
                • 31.01.11, 16:26
                  martka_5 napisała:

                  > sasiedzi sa typami z ktorymi szans na negocjacje nie ma. Wiem, bo z tego co nar
                  > zeczony opowiada, kiedys mieli psa, ktory non stop wyl jak ich nie bylo w domu.
                  > Teraz psa nie ma, za to sa dzieci. W obu przypadkach negocjacje byly bezcelowe
                  > .

                  Żartujesz, tak? Jęczysz na forum, chcesz ludziom napieprzać heavy metalem po uszach, a nawet u nich nie byłaś porozmawiać?
                  --
                  69,5
                  • 31.01.11, 18:33
                    zloty.strzal napisała:

                    > Żartujesz, tak? Jęczysz na forum, chcesz ludziom napieprzać heavy metalem po us
                    > zach, a nawet u nich nie byłaś porozmawiać?

                    Złota nie dziw się. Tu najpierw się ludziska żalą lub sprawdzają czy są w ciąży, nim realnie coś zaczną działać.
                    --
                    Złość urodzie szkodzi, a nie zawsze jest czym szastać.
        • 31.01.11, 12:27
          O tak. Wypowiedzenie wojny bez wcześniejszych pertraktacji pokojowych. Bardzo rozsądne działanie.
          --
          Czy trolle mnie słyszą? Milczeć trolle!!
      • 31.01.11, 11:54
        mieszkanie jest w super punkcie i przez bande niewychowanych ludzi nie zamierzamy sie wyprowadzac.Cos mi sie wydaje, ze zastosuje rade z muza na full po 20.
        • 31.01.11, 11:59
          martka_5 napisała:

          > mieszkanie jest w super punkcie i przez bande niewychowanych ludzi nie zamierza
          > my sie wyprowadzac.Cos mi sie wydaje, ze zastosuje rade z muza na full po 20.


          Rodzicom powiedz: jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie i daj im tekst poniżej, do poczytania dzieciom na dobranoc.


          Paweł i Gaweł
          Autor: Aleksander Fredro

          Paweł i Gaweł w jednym stali domu,
          Paweł na górze, a Gaweł na dole;
          Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
          Gaweł najdziksze wymyślał swawole.
          Ciągle polował po swoim pokoju:
          To pies, to zając — między stoły, stołki
          Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
          Strzelał i trąbił, i krzyczał do znoju.
          Znosił to Paweł, nareszcie nie może;
          Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:
          — Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
          Bo mi na górze szyby z okien lecą. —
          A na to Gaweł: — Wolnoć, Tomku,
          W swoim domku. —
          Cóż byłe mówić? Paweł ani pisnął,
          Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.
          Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,
          A tu z powały coś mu na nos kapie.
          Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.
          Sztuk! puk — Zamknięto. Spogląda przez dziurę
          I widzi… Cóż tam? cały pokój w wodzie,
          A Paweł z wędką siedzi na komodzie.
          — Co waćpan robisz? — Ryby sobie łowię.
          — Ależ, mospanie, mnie kapie po głowie!
          A Paweł na to: — Wolnoć, Tomku,
          W swoim domku. —
          Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
          Jak ty komu, tak on tobie.

        • 31.01.11, 12:00
          nie przyszlo ci do glowy ze takie basy nie beda napie...c tylko w strone sufitu ale dookola. Czym ci zawinili sasiedzi z za sciany ze ich bedziesz raczyc tymi basami?
          --
          "Bacz, byś nie zgłupiał od mądrości swojej."
          • 31.01.11, 12:02
            soulshunter napisał:

            > nie przyszlo ci do glowy ze takie basy nie beda napie...c tylko w strone sufitu
            > ale dookola. Czym ci zawinili sasiedzi z za sciany ze ich bedziesz raczyc tymi
            > basami?

            Jak mają taką sąsiadkę z dziećmi niewychowanymi to niech cierpią :D

            --
            http://grafzero.net/lubisz.gif
          • 31.01.11, 12:02
            soulshunter napisał:

            > nie przyszlo ci do glowy ze takie basy nie beda napie...c tylko w strone sufitu
            > ale dookola. Czym ci zawinili sasiedzi z za sciany ze ich bedziesz raczyc tymi
            > basami?

            Głośniki można zamontować pod sufitem:)
            • 31.01.11, 12:13
              alikate napisała:

              > soulshunter napisał:
              >
              > > nie przyszlo ci do glowy ze takie basy nie beda napie...c tylko w strone
              > sufitu
              > > ale dookola. Czym ci zawinili sasiedzi z za sciany ze ich bedziesz raczyc
              > tymi
              > > basami?
              >
              > Głośniki można zamontować pod sufitem:)

              Wykład o rozchodzeniu się fal dźwiękowych i to raz raz.
              --
              Czepiam się. Bo lubię.
          • 31.01.11, 12:05
            mieszkanie jest na parterze, przy brzegu bloku. Jedynej osobie ktorej moze halas od nas przeszkodzic, jest przygluchy sasiad z naprzeciwka, ktoremu basy raczej nie przeszkodza.
    • 31.01.11, 12:06
      o kurna..to ja moje dzieci powiąże do krzeseł i zaknebluje bo też hałasują,
      • 31.01.11, 12:08
        kasi-a789 napisała:

        > o kurna..to ja moje dzieci powiąże do krzeseł i zaknebluje bo też hałasują,


        Dzieci to nie są święte krowy, że wszystko im wolno.
        • 31.01.11, 12:14
          alikate napisała:

          > kasi-a789 napisała:
          >
          > > o kurna..to ja moje dzieci powiąże do krzeseł i zaknebluje bo też hałasuj
          > ą,
          >
          >
          > Dzieci to nie są święte krowy, że wszystko im wolno.


          ok, zgadzam się ale nie da się uciszyć tak dzieci żeby nie wydawały żadnych dzwięków. Moje dzieci są dobrze wychowane co nie naczy że są ciche..
      • 31.01.11, 12:12
        wkurzają mnie tacy ludzie jak Ty, no kurcze..nie masz dzieci więc nie wiesz jak jest, zrezstą wspołczuje Twoim dzieciom jak juz je będziesz miala..pewnie biegać im zabronisz w domu..
        Wierz mi że czasami ciężko jest zapanować nad hałasującymi dziećmi, czasami brak reakcji na krzyk dziecka jest metodą wychowawczą
        • 31.01.11, 12:19
          alez ja nie jestem przeciwko dzieciom! zrozum! jestem przeciwko metodzie wychowawczej gdzie dzieciaki ewidentnie nie wychodza w ogole na dwor, tylko siedza caly dzien w domu, i dlatego biegaja jak oszalale po domu. NIech biegaja ok, tylko ze w przypadku gdy rodzice nie maja dywanow, a dzieciom nakladaja jakies buciory na nogi, to staje sie nie do wytrzymania!
          • 01.02.11, 19:26
            A to Ty tez siedzisz cały dzień w domu i nigdzie nie wychodzisz?? Może mają dywany, ale cóż... dziecięce stópki potrafią uderzać o podłogę z wielką siłą powodując przy tym niemały hałas...
        • 31.01.11, 12:23
          kasi-a789 napisała:

          > wkurzają mnie tacy ludzie jak Ty, no kurcze..nie masz dzieci więc nie wiesz jak
          > jest, zrezstą wspołczuje Twoim dzieciom jak juz je będziesz miala..pewnie bieg
          > ać im zabronisz w domu..
          > Wierz mi że czasami ciężko jest zapanować nad hałasującymi dziećmi, czasami bra
          > k reakcji na krzyk dziecka jest metodą wychowawczą.


          Bieganie dzieci w drewniakach po podłodze bez dywanu, nie ma nic wspólnego z krzykami. Dzieci zawsze krzyczą, ale zakładanie im tzw "ciężkiego "obuwia, to lekka przesada.

        • 31.01.11, 18:53
          "wkurzają mnie tacy ludzie jak Ty, no kurcze..nie masz dzieci więc nie wiesz jak jest, zrezstą wspołczuje Twoim dzieciom jak juz je będziesz miala..pewnie biegać im zabronisz w domu.." nosz, kurna, a ty swoim pozwalasz? I w pile grac tez? A drzec ry... krzyczec tez pozwalasz? To wlasciwie tacy ludzie jak ty powinni postarac sie o chate pod lasem. tam przynajmniej beda mniej przeszkadzac. Nauke funkcjonowania wspoleczenstwie zaczyna sie za mlodu, bo potem co i rusz porzadny czlowiek natrafia na takie wyjce, kurna, blokowe.
        • 01.02.11, 20:58
          a mnie tacy jak ty, co uważają że ich dzieciom wszystko wolno bo to dzieci i co z tego? ja też wychowywałem się w bloku i pamiętam jak matka mi mówiła że mieszkanie to nie boisko i się nie biega.A dziś nie masz prawa do spokoju bo jakaś mamusia uważa że jej dzieci mają do wszystkiego prawo a gdzie są moje prawa??
      • 31.01.11, 12:16
        nie knebluj, tylko wyjdz z nimi na spacer, zeby sie wyhasaly na powietrzu
    • 31.01.11, 12:22
      Marek Sterlingow, 2004-05-19

      Bawiące się dzieci mogą zaprowadzić rodziców na ławę oskarżonych. Przekonał się o tym Artur Wrzałek. Został skazany za ?hałasy w postaci kulania czymś po podłodze, przesuwania i skakania? oraz ?głośne krzyki? wydawane przez dwójkę jego dzieci w wieku 1,5 i 3 lat.

      Na ławę oskarżonych w Sądzie Grodzkim w Gdańsku Wrzałek trafił dwa miesiące temu. Sędzia Grażyna Kamińska skazała go za to, że w okresie od 23 września do 18 października 2003 roku w godzinach rannych i popołudniowych dziewięć razy "poprzez niewłaściwie sprawowany nadzór nad dwójką małoletnich dzieci zakłócił hałasem spokój" państwa S. (art. 51 par. 1 kw). Za obiektywny dowód, że hałasy są dokuczliwe, sąd uznał zeznania przyjaciółki państwa S. Wrzałek musi zapłacić grzywnę (100 zł) oraz pokryć koszty postępowania sądowego.

      - Jestem zdruzgotany. Moje dzieci bawią się zupełnie tak samo jak wszystkie inne - mówi Wrzałek. - Owszem, od czasu do czasu krzykną czy zapłaczą, ale w żaden sposób nie odbiega to od normy. Rozumiem problem sąsiadów i staram się mu przeciwdziałać. Nie będę jednak dzieci wiązał i kneblował.

      Zdaniem państwa S. wyrok jest sprawiedliwy. - Każdy ma prawo do spokoju we własnym domu, także w dzień - mówi Lech S. - Zanim sprawa trafiła do sądu, zwracaliśmy im uwagę i napisaliśmy list. Przecież nie można dzieciom pozwolić na wszystko. Teraz zresztą wcale nie jest lepiej. Cały czas notujemy sobie dni, kiedy hałasy są nie do wytrzymania.

      Zdaniem Wrzałka blok, w którym mieszka, jest bardzo akustyczny. Specjalnie dlatego kupił dywan, a dzieci zamiast w przypisanym przez lekarza obuwiu ortopedycznym, chodzą w grubych skarpetach. Jak twierdzi, jego stosunki z państwem S. układają się nadal fatalnie i że zachowanie sąsiadów stwarza poczucie zagrożenia w jego rodzinie.

      - Dziwna sprawa. Policja ma jednak obowiązek przyjąć każde zgłoszenie. Nawet takie - mówi rzecznik gdańskiej policji Adam Atliński. - Po przesłuchaniu pokrzywdzonych kierujemy sprawę do sądu, który rozstrzyga, czy doszło do wykroczenia. Ale pierwszy raz słyszę, żeby skazano za bawiące się dzieci.

      Zdaniem rzecznika na skierowanie sprawy do sądu nie miało wpływu to, że pan S. jest byłym funkcjonariuszem policji. - To już nie te czasy - twierdzi Atliński.
      (...)"
      Link.
      --
      Nigdy nie wiadomo, kiedy głupi żartuje.
      • 31.01.11, 12:25
        menk.a napisała:

        hałasy w postaci kulania czymś po podłodze, przesuwania i skakania...

        jezu! wypisz wymaluj mój sąsiad z góry. a jak już przestał kulać, turlać, czort wie, co robić. to sobie znalazł sport - skakankę!






        • 31.01.11, 12:36

          chersona napisała:

          > menk.a napisała:
          >
          > hałasy w postaci kulania czymś po podłodze, przesuwania i skakania...
          >
          > jezu! wypisz wymaluj mój sąsiad z góry. a jak już przestał kulać, turlać, czort
          > wie, co robić. to sobie znalazł sport - skakankę!
          >

          No patrz - u mnie jak sąsiad z góry trenował na skakance i piłce lekarskiej, to wystarczyło zaprosić jego domowników na dół w czasie treningu, żeby pokazać że od ćwiczeń aż drzwi balkonowe chodzą. Zrozumieli i przestał trenować w ten sposób.

          --
          http://grafzero.net/lubisz.gif
          • 31.01.11, 12:47

            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
            żeby pokazać że
            > od ćwiczeń aż drzwi balkonowe chodzą.

            U mnie, prócz rąk ze zdenerwowania, nic innego nie chodziło. nie miałam więc karty przetargowej.
            ale mój sąsiad, to był ciężki przypadek. rozkuwał mieszkanie i całe nasze - przez ciąg wentylacyjny - pokryło się ceglanym pyłem, zapaskudził mi szybę, czymś, co zeszło dopiero po paru latach i kilku myciach. A z tym turlaniem, upuszczaniem kulek, bóg wie czym co miałam zrobić - ja nawet nie wiedziałam skąd ten dźwięk. wyobrażasz sobie kogoś przy zdrowych zmysłach, kto upuszcza Ci co chwila nocą kulki a one stuk stuk coraz szybciej uderzają w podłogę? Psychiczny jakiś. On potrafił stukać, pukać, zasmrodzić nam mieszkanie zapachem rozpuszczalnika, farby, butaprenu, a jak szłam na górę, to wciskał mi kit, że skąd, on nie wie, o czym mówię, siedzi sobie spokojnie w fotelu i się relaksuje. na szczęście to już przeszłość. uspokoił się.
        • 15.02.11, 15:53
          ałaaa, od moich sąsiadów z góry słyszę kilka razy dziennie odgłos jakby ktoś z dużej wysokości wysypywał na drewnianą podłogę dziesiątki drewnianych kul-łomot i toczenie się po podłodze-za czorta nie wiem co to może być-na początku mi to przeszkadzało, teraz tylko ciekawi co tam jest kurde grane?
      • 31.01.11, 12:31
        menk.a!
        ile razy mam jeszcze powtorzyc- NIE CHODZI O KRZYKI i inne placze! rozumiem, dzieci to dzieci, nie zapanujesz nad tym! chodzi o cos, co rodzice ewidentnie moga zmienic! albo kupic dywan albo miekkie kapcie dla dzieci, albo po prostu wyjsc na dwor z dziecmi!
        • 31.01.11, 12:37
          Problem w tym, że nie każdy może mieć dywany. Moje dziecko ma atopowe zapalenie skóry, jest uczulona na roztocza i nie powinnam mieć dywanów.
          --
          Dobrze, że pan przyszedł. Właśnie takie coś jak pan jest mi potrzebne. Takie ni to ni owo.
          • 31.01.11, 12:51
            jowita, rozumiem i wspolczuje. TYlko ze w Twoim przypadku, mozesz to powiedziec sasiadom. aalbo kupic kapcie:)
            • 31.01.11, 13:46
              Kapcie ma. Mało tego - nawet ta nieszczęsna wykładzina leży, psikam ją środkiem na roztocza, smaruję dziecko, tyle, że to są półśrodki, niestety. Chociaż teraz to akurat mogę zlikwidować wykładzinę i biegać do woli, bo sąsiadów się pozbyła właścicielka kamienicy jakiś czas temu, bo oni ogólnie upierdliwi byli i próbowała ich wykurzyć długo, w końcu jej się udało. Babka z dołu próbowała mnie przekabacić kiedyś, wmawiała mi, że ją właściciele kamienicy straszą i że ja to rzekomo słyszałam. Ja babie na to, że nic takiego nie słyszałam, a ona po chwili rozmowy mówi "no przecież pani słyszała". A ja naprawdę nic nie słyszałam i nie wierzę, bo to normalni ludzie w przeciwieństwie do tych z dołu. U mnie dochodziło jeszcze to, że to jest stara kamienica i podłoga skrzypiała i babie to tez przeszkadzało. Mieliśmy fruwać?
              --
              homoseksulaizm jest czyms
              niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
              I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
              by vibe-b
              • 31.01.11, 15:40
                To zatruja sie od tych srodkow... :)
                • 31.01.11, 15:47
                  Ponoć tak, ale nie wszystkie, bo napisali w ulotce, że zabija ileś tam %, nie pamiętam teraz. Psika się co parę miesięcy. Oprócz tego utrzymuję nie za wysoką temperaturę w mieszkaniu, czyli nie więcej niż 20 stopni zimą, często zmieniam dziecku pościel, smaruję balsamami i jakaś poprawa jest. Jak sie przeniosę do domu, to nie będzie żadnych dywanów, firanek ani nic takiego, będzie mi łatwiej.
                  --
                  Dobrze, że pan przyszedł. Właśnie takie coś jak pan jest mi potrzebne. Takie ni to ni owo.
                  • 01.02.11, 01:13
                    O dzieciakach mowilem...
              • 31.01.11, 16:00
                zycze zdrowia dziecku.

                u ns to troche inna sytuacja. Matka dzieci (starszego nie znam) palila do porod (mlodszego).
          • 31.01.11, 14:30
            owita771 napisał:

            > Problem w tym, że nie każdy może mieć dywany. Moje dziecko ma atopowe zapalenie
            > skóry, jest uczulona na roztocza i nie powinnam mieć dywanów.

            Dla chcacego nie ma nic trudnego. Sa takie piankowe puzle podlogowe,ktore wyciasza odglosy spadajacych zabawek i tupania nie gorzej niz dywan.
        • 31.01.11, 12:41
          Nie krzycz na mnie.;)
          W opisanej sprawie nie chodzi tylko o krzyki. Doczytałaś? Chodziło o notoryczne zakłócanie spokoju przez dzieci.
          --
          Dupkę mam. Po co mi jeszcze dupek?
          • 31.01.11, 12:52
            wybacz Menko:)
            prawda
        • 31.01.11, 12:44
          a ile razy jeszcze opiszesz swój wspaniały plan wychowawczy dla tych rodziców? weź idź na górę i poproś, żeby ubierali te dzieciaki w miękkie obuwie. bo od samego pisania na forum ciszej nie będzie.
          możesz też poszukać innych sąsiadów, którym to może przeszkadzać, zwykle dźwięki rozchodzą się nie tylko w dół i razem możecie pójść - im więcej osób, tym większe wrażenie.

          albo napisz do administracji i niech administracja to załatwia.

          --
          free fallin'
        • 01.02.11, 19:28
          a dlaczego to TY nie wyjdziesz jak Ci to przeszkadza??
      • 31.01.11, 15:35
        Powinien sie cieszyc, ze mu dzieciakow nie zabrali...

        Sedzina powinna dostac na 3 miechy jakies "trudne" dzieci na wychowanie, a w ostatnim miesiacu bulila by po 100 zl za kazdy dzien halasowania... Oczywiscie nadzor, czy wychowuje przy pomocy metod "cywilizowanych"...
        • 31.01.11, 18:35
          Nie mam pojęcia, co te dzieciaki musiały wyprawiać, że aż się to o sąd i wyrok oparło. Zbyt ciasny umysł mam, by sobie to wyobrazić.
          --
          Forum jest jak bagno. Wciąga.
    • 31.01.11, 12:22
      Dzieci mają to do siebie, że są żywe i hałaśliwe.
      Pamiętam podobną historię sprzed wielu, wielu lat. Zdesperowana, znękana dziecięcymi hałasami starsza kobieta, sfinansowała sąsiadce z góry zakup dywanów. Sąsiadka, nie w ciemię bita, dzieciom sprawiła filcowe kapcie, a resztę pieniążków zagospodarowała po swojemu.
      Na dzieci sposobu nie ma. Jak nasze dzieciaki - mój syn i dzieci brata - zbiorą się razem u dziadków, to wióry lecą. Oszaleć można. Stado słoni i jeszcze więcej. Sąsiadka z dołu od razu wie, co jest grane.
      • 31.01.11, 12:29
        moje dzieci są codziennie (chyba że zamieć albo bardzo duży mróz) przynajmniej 40 min (zima) na dworze, w lecie na dworze są prawie cały czas ale mimo to wracają do domu i dalej się wściekają, nie twierdzę że caly czas. Jedyne czego im nie pozwalam to odbijać piłką o sciany czy podlogę bez dywanu bo wiem że to faktycznie przeszkadza, ale nie uciszam ich kiedy glośno spiewają czy się smieją..no chyba że jest po 21, wtedy generalnie mowimy zciszonym glosem ale nie tylko dzieci..my też
        • 31.01.11, 12:35
          kasi-a789 napisała:

          > moje dzieci są codziennie (chyba że zamieć albo bardzo duży mróz) przynajmniej
          > 40 min (zima) na dworze, w lecie na dworze są prawie cały czas ale mimo to wrac
          > ają do domu i dalej się wściekają, nie twierdzę że caly czas. Jedyne czego im n
          > ie pozwalam to odbijać piłką o sciany czy podlogę bez dywanu bo wiem że to fakt
          > ycznie przeszkadza, ale nie uciszam ich kiedy glośno spiewają czy się smieją..n
          > o chyba że jest po 21, wtedy generalnie mowimy zciszonym glosem ale nie tylko d
          > zieci..my też"



          Sama widzisz, że jednak można tak dzieci wychować, aby hałasując, nie przeszkadzały innym.
          Wystarczy dobra wola i empatia.
    • 31.01.11, 12:36
      strasznie marudna jesteś
      jak nie złą temperatura w mieszkaniu, to biegające dzieci
      kosmos
      mam na FB jedną taką znajomą z uczelni, dzień zaczyna od narzekania i na narzekaniu kończy, miodzio

      --
      www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
      • 31.01.11, 12:38
        vandikia napisała:

        > mam na FB jedną taką znajomą z uczelni, dzień zaczyna od narzekania i na narzek
        > aniu kończy, miodzio

        Może to ta koleżanka? :D


        --
        --------------------
        Si vis pacem, para bellum
        • 31.01.11, 12:39
          nie, maruda z reala ma dzieci :P
          ale może to jej sąsiadka ehehehe
          --
          www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
      • 31.01.11, 13:07
        ? nazywasz marudnoscia chec czucia sie w domu jak w domu?gdzie mozesz sie zrelaksowac? a moze mieszkajac w bloku powinno sie slepo akceptowac zachowania sasiadow?
    • 31.01.11, 12:38
      dzieci nie muszą nosić drewniaków, by było głośno, wystarczą modne w Polsce panele podłogowe. Nawet z warstwą pianki wygłuszającej pod spodem wszystko niesie jak po stepie.
      Ja mam podobny problem i kupię albo piankę wygłuszającą albo thermovlies i obkleję tym sufit i ściany.
      --
      Das Leben ist kein Ponyhof
      • 31.01.11, 12:49
        Aha, i moja młodsza córka, trzylatka, waży 12 kg, a chodzi tak słoniowymi krokami po mieszkaniu, że pewnie sąsiedzi z dołu nas też nienawidzą. Mamy wykładzinę podłogową a na to wykładzinę pcv z filcem, ekstra wypas, który powinien świetnie tłumić dźwięki.
        I co mam zrobić? Dziecko chude bardzo, nic nie waży, a potrafi się tłuc nogami strasznie.
        --
        Das Leben ist kein Ponyhof
        • 31.01.11, 12:53
          alpepe napisała:

          > Aha, i moja młodsza córka, trzylatka, waży 12 kg, a chodzi tak słoniowymi kroka
          > mi po mieszkaniu, że pewnie sąsiedzi z dołu nas też nienawidzą. Mamy wykładzinę
          > podłogową a na to wykładzinę pcv z filcem, ekstra wypas, który powinien świetn
          > ie tłumić dźwięki.
          > I co mam zrobić? Dziecko chude bardzo, nic nie waży, a potrafi się tłuc nogami
          > strasznie.


          to Twoaj córcia waży więcej niż mój 3,5 latek:) on to jest drobinka dopiero
          • 31.01.11, 12:58
            ale moja jest wysoka. Z listopada 2007, jest za chuda.
            --
            Das Leben ist kein Ponyhof
            • 31.01.11, 13:09
              no ok, macie wykladzine, wiec to co innego niz nagi parkiet idrewniaki .
    • 31.01.11, 12:44
      matrka jest zdenerwowana bo w mieszkaniu za zimno i dlatego tak jej wszystko przeszkadza:)
      pocieszeniem jest to że starsze dzieci tak nie hałasują a cudze pociechy podobno szybciej rosną:)
      • 31.01.11, 13:00
        ha, ha :P ;)))

        obawiam sie ze jak starsze dzieci dorosna, to sasiedzi postaraja sie o kolejne:P
    • 31.01.11, 13:19
      normą jest wieszanie psów na mieszkańcach bloków, którzy ośmielą się zaprosić kilka osób na imieniny w sobotni wieczór czy głośniej włączyć muzykę [nawet w dzień] - z kolei dzieci mogą drzeć gęby 24 g. na dobę, latach w chodakach, psy mogą wyć i szczekać, sąsiadki popierd*alać na obcasach po parkiecie o 23.30, sąsiedzi robić remont i wiercić całymi dniami i wieczorami w tym w soboty itp. itd.

      osobiście wolałabym mieć nad sobą jedną konkretną sobotnio-imprezową rodzinę, niż kilka rodzin naokoło z dziećmi, psami, remontami itp., ale cóż, życie to nie je bajka.

      generalnie raczej nic nie zrobisz, przynajmniej nie oficjalnie - art. 51 kodeksu wykroczeń - czyli zakłócanie spokoju, jest u nas w zasadzie rozumiany wyłącznie jako zakłócanie spoczynku nocnego [czyt. imprezowanie po g. 22], choć literalnie powinien mieć zastosowanie do każdego rodzaju zakłócania spokoju - tyle, że na wezwanie dotyczące imprezy patrol zawsze przyjedzie, a na zgłoszenie o hałasujących w godzinach porannych dzieciach [a bywają głośniejsze niż grono imprezowiczów...] zostaniesz wyśmiana.


      --
      „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”
      ALBERT EINSTEIN
      • 31.01.11, 13:30
        niestety wiem o tym, dlatego zamierzam przedsiewziac legalne akcje, czytaj zasugerowana wczesniej muza na maksa okolo 20stej
        • 31.01.11, 13:35
          no dobra, tylko weź pod uwagę, że muzę będzie bardziej jednak słychać na dole, a nie nad Tobą, więc żebyś nie miała problemów z sąsiadami poniżej :)

          --
          „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”
          ALBERT EINSTEIN
          • 31.01.11, 14:00
            sasiadow ponizej nie ma, bo mieszkamy na parterze:)
      • 31.01.11, 13:50
        Sam mam 2 letniego syna, i szaleje strasznie - przypomina to troche te reklamy duracella z krolikiem (od wstania do pojscia spac biega, skacze itd) - na szczescie mieszkam na parterze wiec nie mam problemu z sasiadami na dole... :) ale generalnie nie widzialbym problemu nawet gdyby mi jakis malolat skakal po suficie, bo wiem jak to jest z dziecmii tyle...

        Co do tego ze CI to przeszkadza - to jak juz bylo powiedziane pogadaj z nimi lub tez odwdziecz sie muzyka dla nich (ale to na dobra sprawe pewnie nie rozwiaze problemu a tylko zaostrzy sytuacje...)

        A ja dzisiaj dostalem pierwszego anonima wlasnie uskarzajacego sie na muzyke za glosna (wczoraj wlaczylem sobie kilka ostrzejszych kawalkow ok 11 rano) i sasiadowi z gory nie spodobalo sie (pewnie kaca mial po sobotnim imprezowaniu) - usmialem sie z tego anonima bo to trzeba bvyc totalnym glupkime coby nie przyjsc i powiedziec ze za glosno to bym sciszyl i po problemie - a nie podpisanych listow nie uwazam za forme komunikacji...:) zaznaczam ze nie mam jakichs wielkich wypasionych kolumn (ot takie 30Watowe) wiec az tak duzo halasu to one nie robia...

        • 31.01.11, 13:58
          kolumny nie muszą być wypasione, wystarczy, że ściany przenoszą dźwięki. Najgorzej jest z niskimi frekwencjami, czyli basy przenosi najlepiej.
          --
          Das Leben ist kein Ponyhof
          • 31.01.11, 14:04
            a tutaj sie zgodze z Toba - ale wciaz uwazam ze takie kwestie mozna rozwiazac w 4ry oczy a nie jakies glupie anonimy mi podsylac - szczegolnie ze nie ma do mnie daleko - a ja "schorowanego" moge zrozumiec i po prostu je sciszyc - natomiast takie podejscie jest dla mnie conajmniej smieszne (gdyz tylko on jest jedynym sasiadem, ktory mieszka nade mna).
            • 31.01.11, 14:56
              wiesz, ja ostatnio chodzę, ale uważam, że nie trzeba wielkiej wyobraźni, by samemu z siebie ściszyć muzykę. Fakt, ludzie mają różny stopień ubytku słuchu.
              Ja jestem b. wrażliwa na hałas, w samochodzie ściszam mężowi muzykę, kiedy razem oglądamy film, to on się skarży, bo nie słyszy.
              I mam sąsiadów nade mną, którzy jakieś łupanki niemieckie mi serwują, właśnie się jeden taki seans skończył. Przedwczoraj też włączyli, niby ciszej, ale basy mnie wkurzały, a mąż do mnie: nic nie słyszę. Wmawiasz sobie. Córka przyszła do nas, mówi: no, grają głośno.
              Ja, by nie łazić non stop do sąsiadów i pouczać, by ściszyli muzykę, myślę, jakby tu wygłuszyć sufit i ściany, ale z tego, co poczytałam, to sąsiedzi powinni wygłuszyć, by to było skuteczne...
              I uwierz, niby ty jesteś winowajcą, ale ludziom trudno stanąć twarzą w twarz i poprosić o ściszenie muzyki. Długo cierpi się w milczeniu, tym bardziej, że może ty nie masz aż tak głośno tej muzyki, ale ściany i piony wentylacyjne niestety wytłumiają wybiórczo i często niedostatecznie, a basy najbardziej przeszkadzają.
              --
              Das Leben ist kein Ponyhof
              • 31.01.11, 15:06
                Gluchy jeszcze nie jestem ale gdy sprzatam dom to chce sobie posluchac muzyki i wybacz mi ale nie zgodze sie z Twoim wpisem, nie puszczam glosno muzy czesto - tylko wtedy gdy jestem w domu sam i mam wlasnie sprzatanie na glowie, po drugie rozumiem gdyby to byla 7ma rano a nie 11...po drugie tego typu podejscie sasiadow jak anonim to po prostu smieszne jest...
                • 31.01.11, 15:19
                  no i dobrze, a ja pracuję w domu i właśnie, jak napisałam, na krótko jeden seans łupanki się skonczył, przerwa piętnaśnie minut, teraz niby ściszone, ale i tak umpa umpa mi umila życie. Nie rozumiem, czemu sąsiad nie ma prawa do ciszy W SWOIM MIESZKANIU. Przecież on nie wymaga od ciebie, byś miał cicho, tylko byś mu się nie narzucał ze swoim gustem muzycznym. Są maty wygłuszające soniflex, może w Polsce również sprzedawane. Fajna rzecz, ale producent pisze, że do aktywnego wygłuszania, czyli powinnam je zafundować sąsiadom. Możliwości pasywnego wygłuszania, czy hałasów dochodzących z sąsiedztwa, praktycznie nie ma, mogę się obić w mieszkaniu matami bitumicznymi, tylko jak to będzie wyglądało? Mimo wszystko kupię sobie te z pianki w nadziei na redukcję hałasu, choć mieszkanie będzie wyglądać jak ocieplany barak, bo nie mam kasy, by kupić duży kawałek gruntu i wybudować dom jednorodzinny.
                  --
                  Das Leben ist kein Ponyhof
                  • 31.01.11, 15:28
                    No nie do konca tak - jak sama napisalas jestes bardziej wrazliwa na halasy niz Twoj maz - moze to wlasnie jest problem... w Polsce nie mieszkam wiec i mat wyciszajacych nie zamierzam kupowac tam, nie puszczam tej muzyki notorycznie i calodobowo (zdarza mi sie to tylko raz na miesiac gdy mam pare godzin dla siebie i tylko dla siebie). Jezeli pracujesz z domu to najtansza opcja wyciszenia dla CIebie to chyba stopery (jak bylem mlodszy to bardzo lubilem uczyc sie przy glosnej muzyce - moze oni (twoi sasiedzi tez tak maja).

                    Uwazam ze jednak nie mozesz rzadac od sasiadow zeby caly dzien nie sluchali muzyki, bo Ci przeszkadzaja basy...wiec stopery sa najlepsza/najtansza opcja dla CIebie.

                    • 31.01.11, 15:39
                      Przeczytaj, co napisałeś. Po stoperach, które kiedyś stosowałam, rozchorowałam się dość poważnie na uszy, to raz. Ze swoją muzyką jesteś jak włamywacz, tyle, że sąsiad się nie ma jak przed tym bronić. Czemu osoba dbająca o higienę akustyczną ma problem, a nie ta przygłucha?
                      Kilkugodzinne hałasy oddziaływują niekorzystnie na organizm ludzki i tyle. To, co ja i moja trzylatka mamy dzień w dzień i noc w noc siedzieć i chodzić w stoperach, bo ktoś zamiast kupić aparat słuchowy napier.dala umpa umpa ile wlezie? Hast du sie noch alle?
                      --
                      Das Leben ist kein Ponyhof
                      • 31.01.11, 15:47
                        I jeszcze jedno, skoro nie mieszkasz w Polsce, to zaczynam rozumieć tego sąsiada, co anonimy pisze.
                        --
                        Das Leben ist kein Ponyhof
                      • 31.01.11, 15:54
                        przeczytalem i co w tym co napisalem jest niewlasciwe???

                        Widzisz nie znalem Twojej historii ze stoperami - wiec dalem CI rade, ale jak nie mozesz ich uzywac to proponuje pogadac z gosciem (jezeli nie slucha to do zarzadcy budynku (nie wiem gdzie mieszkasz ze tak non stop niemiecka muza leci ale jak mieszkasz w Niemczech - to oni chyba lubia ordung i jak im ktos z urzedu nakarze to chyba posluchaja:)

                        ja jak napisalem halasuje tylko raz od wielkiego swieta - kiedy mi zona z dzieckiem wyjezdza i moge sobie posluchac tego co ja chce jak glosno chce - bo chyba tez mam prawo do tego zeby poczuc sie w domu jak u siebie - nie robie tego w godzinach ogolnie uznanych za cisze nocna i chyba nie musze z sasiadem z gory uzgadniac czy juz jasnie pan wstal o 11 i czy przypadkiem nie ma kaca...nie otwieram tez okien i nie wystawiam kolumn za nie coby robic szpan na ulicy...wiesz ta wolnosc idzie w obie strony...

                        ale raz jeszcze radze pogadac z goscimi lub tez do inszego magistratu sie udac albo zlozyc srawe w sadzie i sadowo nakazac wyciszenie mieszkania (zreszta sa chyba opcje zmierzenia halasu w domu - ciut moze to kosztowac - ale z takimi wynikami mozesz udac sie do urzedu i walczyc o swoje...)
                    • 31.01.11, 17:40
                      ssdd---czy ty rozumiesz co piszesz--robisz celowy dreczacy halas i radzisz ludziom jak maja chałupe i uszy wyciszyc a kto ci zabrania podkrecic muze na cały regulator w słuchawkach na uszach ?
                      • 31.01.11, 18:25
                        oj czepiasz sie - nie robilem rwetesu o 6ej rano - tylko o 11, po drugie nie byla na maksa, po trzecie nie chodzi o to ze byl halas tylko ze nie przyszlo jak ludzie i nie powiedzieli ze za glosno - proste.., po czwarte wybacz ale chyba czasami mam prawo zrobic to na co mam ochote we wlasnym mieszkaniu - szczegolnie ze nie puszczam muzy glosno codziennie (ostatni raz nawet nie pamietam kiedy moglem sobie posluchac tego co chce ak glosno jak ja chce) - wiec wybacz ale nie do konca zgadzam sie z Twoja wypowiedzia - co do radzenia ludziom coby sobie stopery wsadzili to coz to jest najtansza metoda na wyciszenie bodzcow zewnetrznych, nieprawdaz?
              • 31.01.11, 15:52
                kiedy raze
                > m oglądamy film, to on się skarży, bo nie słyszy.

                Pewnie gegasz na tym filmie...
                • 31.01.11, 15:58
                  twoja stara może gęga, zoofilu.
                  --
                  Das Leben ist kein Ponyhof
        • 31.01.11, 14:04
          brzmisz jak sasiad z ktorym mozna sie dogadac! niestety u nas to odpada. Przez kilka lat moj narzeczony toczyl "walke" z sasiadami na temat ich ujadajacego psa. nic to nie dalo, problem sie rozwiazal gdy pies zdechl. natomiast teraz sa dzieci. i uwierz mi, nie da sie rozmawiac rodzicami, bo oni uwazaja ze "wolnoc tomku w swoim domku" jak ktos przytoczyl wiersz powyzej. latego tez wchodza w gre tylko brutalne metody.
          • 31.01.11, 14:07
            mam tylko nadzieje ze nie czekasz az i dzieci "zdechna" :)

            Mysle ze dopoki nie sprobujesz sie z nimi dogadac to nie ma co wyciagac wilekich armat (tutaj kolumn) na nich...- ale jak nie dadza sie przekonac do zakupy wyniszenia do pokoju to niestety ale bedziesz musiala tak odpowiedziec...

            inna opcja jest przeniesienie sypialni do innego pokoju (chyba ze masz tylko jedna)...i/lub wyciszenie pokoju samemu (dosc latwe to jest i nawet moze dodac uroku do sypialni)
            • 31.01.11, 14:39
              :) nie nie czekam az dzieci "zdechna" ;))) jestem zla na rodzicow, nie dzieci.
              pokojowe proby nic nie daja. Przeniesienie sypialni, hmm, moze to jest mysl. Ale nie rozwiaze to problemu biegania dzieciakow w ciagu dnia, bo widac nie znaja one drzwi ani granic;)
              • 31.01.11, 14:48
                czy to oznacza ze Ty calymi dniami w domu siedzisz, tzn pracujesz z domu? czy tez tylko zaswiadczesz tej frajdy w weekendy? Bo jak pracujesz z domu to przechlapane...
                • 31.01.11, 15:32
                  obecnie mam urlop, wiec moze jestem bardziej marudna niz zwykle ;) generalnie w domu nie siedze, dlatego mnie wkurza, ze jak juz jestem w domu, to nawet odpoczac nie moge, bo 2 slownie biegaja mi nad glowa;)
                  • 31.01.11, 15:45
                    Ej a kto siedzi w domu na urlopie - powinnas sobie sprawic jakies wakacje... :)

                    A powaznie to przypomnialo mi sie co napisalas apropose placow zabaw i dzieci na nich sie bawiacych - sam nie mieszkam w Polsce (i na szczescie mam duzy park z wielkim pracem zabaw) - ale jak odwiedzalem rodzine w Polsce ostatnio z synem to mialem niemaly problem ze znalezieniem mu miejsca do zabawy - Zaznacze ze bylo to 2 letnie osiedle nowych blokow (ok 6-7) i doslownie byl jeden plac zabaw (tylko nie wiem czy to mozna nazwac placem zabaw bo byla tam pseudo-piaskownica (1,5metra na 1,5metra), jakies dwa bujane na sprezynach koniki i malutka karuzela - wiec jezeli u Ciebie jest podobnie z tym placem zabaw to ja naprawde wspolczuje wszystkim rodzicom ktorzy musza chodzic na taki placyk zabaw...

                    i zeby bylo smieszniej to kuzynka jest w radzie tego osiedla i wiekszosc osob bezdzietnych chce zlikwidowac i ta marna namiastke placu zabaw bo dzieci halasuja...no zesz w mordke jeza - a gdzie one maja sie bawic? na ulicy??? czy tez w Polsce trzeba wyjezdzac specjalnie poza miejsce zamieszkania zeby moc pohasac na swiezym powietrzu?


                    • 31.01.11, 16:00
                      ssdd1975b napisał:

                      >jak odwiedzalem rodzine w Polsce ostatnio z synem
                      > to mialem niemaly problem ze znalezieniem mu miejsca do zabawy -

                      U nas na osiedlu zlikwidowano place zabaw na wniosek kilku starszych osób, bo DZIECI HAŁASOWAŁY I ZAKŁÓĆAŁY SPOKÓJ.
                      Serio, serio....został jeden plac zabaw z czterech,a i tam przeniesiono piaskownicę bliżej ulicy (co tam spaliny) bo bawiące się dzieci ponoć strasznie hałasowały.

                      Niektórzy mają naprawdę szajbę.
                      --
                      www.KrainaKsiazek.pl
                      • 31.01.11, 16:05
                        no wlasnie o tym pisalem... :) wiec w domu nie mozna sie bawic, na placu zabaw tez nie - to gdzie te dzieciaki maja sie wyszalec???
                        • 31.01.11, 16:14
                          ssdd1975b napisał:

                          > no wlasnie o tym pisalem... :) wiec w domu nie mozna sie bawic, na placu zabaw
                          > tez nie - to gdzie te dzieciaki maja sie wyszalec???

                          Mają generalnie zniknąć z oczu/uszu. Może w "zabawialni" centrum handlowego?
                          Takiej z kulkami?
                          Zabawne jest to,że na hałasujące dzieci uskarżają się osoby, które same dzieci miały, odchowały (też wysyłając na podwórko by się wybiegały),a teraz narzekają.
                          Zeby było zabawniej tym osobom na naszym osiedlu nie przeszkadzają melodyjki wygrywane na maksa przez jakieś urządzenie w wieży kościelnej i dzwony.


                          --
                          www.KrainaKsiazek.pl
                          • 31.01.11, 16:23
                            bo widzisz kuriewni maja certyfikat na to coby budzic pol osiedla o 6ej rano... :)

                            ale ma to tez chyba zwiazek z tzw "dziadowieniem" - im starsze toto tym bardziej marudne... :)

                            A co do dzieci - szczegolnie tych malych to jednak w srodku zimy na minus 10-15 to nie wyrzucisz takiego malca...

                            ja gdy tylko mam czas to zabieram mlodego do bawialni - tyle ze sa to profesjonalnce/wielopoziomowe labirynty dla dzieciakow, jest cieplo, nic na glowe nie pada a i bezpiecznie moze pobawic sie sam (choc musze przyznac ze i sam mam niezla frajde skakania po takim malpim gaju za nim...:) - ale to kosztuje jednak i powiedzmy sobie szczerze nie kazdgo na to moze stac, lub tez jest to daleko od domu (u mnie to 15min samochodem) - no i w gre chodza tylko weekendy (bo zamykane jest to ok 17)...
                            • 31.01.11, 16:59
                              I potem wyrasta to na takiego zmarzlucha...
          • 31.01.11, 15:49
            martka_5 napisała:

            > brzmisz jak sasiad z ktorym mozna sie dogadac! niestety u nas to odpada. Przez
            > kilka lat moj narzeczony toczyl "walke" z sasiadami na temat ich ujadajacego p
            > sa. nic to nie dalo, problem sie rozwiazal gdy pies zdechl.

            i tak sam zdechł? o tak o?
            • 31.01.11, 16:04
              cos sugerujesz? pies zdechl NATURALNIe. miial 14 lat
        • 31.01.11, 17:45
          swojego synka ochraniasz nie grasz głosno muzy ale sąsiadów to już nie usznujesz przypatrz sie sobie dobrze jakim jesteś zaklamanym człowiekiem----grasz głośno jak synek wyjedzie---co z ciebie za człowiek i jeszcze sie tym chełpisz na forum
    • 31.01.11, 15:56
      Miałam historię odwrotną.
      W domu panele bez dywanów i dwójka dzieciw twardych kapciach ortopedycznych.
      Spytałam kiedyś sąsiadki z dołu, czy jej nie przeszkadza hałas...na co pani odpowiedziała,że absolutnie nie i ŻE JEJ MIŁO SŁYSZEĆ JAK DZIECI SIĘ BAWIĄ.
      Zamurowało mnie, muszę przyznać, bo zastanawiałam się nad kupnem wykładzin.

      Ale jak jej pies wył (duży, głośno), kiedy była w pracy, też nie robiliśmy problemu....

      Czyli można mieszkać w bloku i nie drzeć kotów ;)

      --
      www.KrainaKsiazek.pl
      • 31.01.11, 16:07
        Twoj przypadek pokazuje ze jesli dialog miedzy sasiadami jest mozliwy, to da sie go rozwiazac
        u nasniestety nie da sie
        • 31.01.11, 16:18
          martka_5 napisała:

          > dialog miedzy sasiadami jest mozliwy, to da si
          > e go rozwiazac
          > u nasniestety nie da sie.

          A co robiliście w tym kierunku? Jakich użyliście argumentów i co powiedzieli sąsiedzi?
          Nota bene: nie przypuszczam,żeby dzieci biegały w drewniakach. Wystarczą usztywniane dziecięce kapcie na dość twardej podeszwie+panele.
          I jakoś trudno mi uwierzyć,że hałasują już o 6.00 (wstają po ciemku? bo dzieci często budzą się o świecie i w lecie to możliwe...). Jak chcesz rozmawiać z sąsiadami, to podaj konkretne godziny.


          --
          www.KrainaKsiazek.pl
          • 31.01.11, 16:25
            no nie do konca z tym budzeniem sie o swicie- moj mlody budzi sie o 6:30 - niezaleznie od pory roku... :), w sumie sie ciesze bo jakby mi sie latem o 4ej budzil to bym chyba sie lekko zdenerwowal...:)
          • 31.01.11, 16:33
            2latek budzi sie dokladnie okolo 5:40 - 6:20. CODZIENNIE. Objawia sie to krzykiem "mama", a ustaje gdy tuptanie mamy konczy krzyk.
            • 31.01.11, 16:42
              moj syn tez krzyczy mama na przemian z papa, wiec to norma :) jak spi w innym pokoju i mama nie wlaczyla budzika coby wstac wczesniej i czeka na ten alarm to niestety ale to normalne u dziecka...

              ja przewaznie budze sie wczesniej wiec jestem prawie od razu u niego - ale jezeli ona spi do bolu to coz muszisz sie przyzwyczaic lub tez kupic sobie stopery zeby tego tupania nie slyszec (tzn chyba ze masz chore uszy jak jedna z kolezanek na forum)
            • 31.01.11, 17:01
              martka_5 napisała:

              > 2latek budzi sie dokladnie okolo 5:40 - 6:20. CODZIENNIE. Objawia sie to krzyki
              > em "mama", a ustaje gdy tuptanie mamy konczy krzyk.

              Ok, ale jak wyglądały rozmowy z sąsiadami?
              Czego konkretnie oczekujecie?
              Czego odmówili?



              --
              www.KrainaKsiazek.pl
    • 31.01.11, 16:29
      Cytat Ale nie rozumiem, dlac
      > zego u nich nie ma dywanow,


      a czy dywany to jakiś obowiązkowy mebel w domu?

      Cytat dzieciaki nosza jakies drewniaki,
      to pewnie zwykłe papcio-buty. ale tak niesie.
      --
      Piętnaście po czwartej rano wszystko wydaje się możliwe. Absolutnie wszystko.
      http://ifotos.pl/img/sex_qpeses.jpg
      • 31.01.11, 16:34
        ok, dywanow nie wciskam. niech ubieraja zwykle kapcie,a anie drewniki.
    • 31.01.11, 16:43
      Eh , ci sąsiedzi...
      Mieszkam w średnio akustycznym bloku. Jakiś czas temu nastolatek z mieszkania nad nami dostał wieżę z mega basami . I od czasu do czasu - tak 2-3 razy w tygodniu , w zależności od obecności rodziców - puszcza potworną łupankę z wyśrubowanymi basami . Zazwyczaj można to jakoś znieść ale ostatnio 2 dni z rzędu było tak głośno , że stwierdziliśmy że w przypadku 3 dnia podobnego ryku pójdziemy zwrócić uwagę. Całe szczęście po 2 dniach się skończyło.
      Niestety wynikł z całej sprawy problem następny . Sąsiad z piętra niżej , myśląc zapewne , że to my sobie tak głośno poczynamy ( nastolatek tak przykręcił , że sąsiadowi pod nami też na pewno trzęsły się ściany ) , chyba chcąc nas ukarać ( dlaczego nie przyszedł zwyczajnie porozmawiać ? dlaczego nie wszedł do nas na piętro - dokładnie słychać z którego mieszkania dolatuje hałas ) zaczął sam puszczać disco -techno -polo . Mamy więc teraz stereo - z góry i dołu :(((((((((
      • 31.01.11, 16:45
        z nastolatkiem pewnie nie pogadasz, za to z sasiadem z dolu owszem!
    • 31.01.11, 16:44
      kazdy ma takie same prawa. sasiad ma prawo napie...c mlotiem w godzinach gdy nie ma ciszy nocnej, inny sasiad ma prawo miec dziecko ktore wyje w takich godzinach plus okresowo nocnych, inny moze puszczac umpa umpa tak ze innym talerze skacza. a inny sasiad ma prawo w tym usiasc i odpoczac. niestety mieszkajac w budownictwie wielorodzinnym kazdy wie na co sie decyduje. jesli nie wpadl na pomysl aby wybrac sobie lokalizacje w ktorej sasiedzi beda mu odpowiadac to jest jego problem :P no chyba ze jest emerytem i mialby swiety spokoj gdyby nie nowi wprowadzajacy sie sasiedzi z dziecmi lol

      mimo wszystko obowiazuje cos takiego jak kultura i warto zadbac o to aby innym nie przeszkadzac.
      --
      czasem bywam tu i tam ;)
      • 31.01.11, 16:58
        Mascher,
        Każdy ma takie same prawa - zachowywac sie tak aby nie było słychac u innych.
        Poczytaj sobie o spominanym juz paragrafie 51 i o immisjach.
        Jak chcesz hałasować to kup sobie dom
        • 31.01.11, 17:14
          "Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny"

          i tu jest problem bo nie wydaje sie mi aby definicja spokoju istniala w prawie w odniesieniu do mieszkania wielorodzinnego, jednorodzinnego, przestrzeni publicznej, biura, pola, lasu itd. porzadku publicznego nie zakloca. spoczynku nocnego pewnie tez nie ale tu kazdego niemowlaka by mozna przed sad ciagac lub jego rodzica. zgorszenie powodowac moze to ze slysze sasiada klnacego na innego sasiada przez sciane. i wracamy do poczatku- jesli takie pojecie nie istnieje a jest tylko wzgledne, trzeba by tu chyba udowodnic ze zaszla faktyczna szkoda, zbadac akustyke, czy sciany sufit i podloga odpowiednio chronia przed halasem. jesli nie to jest problem wykonawcy a nie uzytkownika :] to tak jakby za stan drogi odpowiadac mial kierowca a nie wykonawca, projektant czy jej wlasciciel. i tu pewnie pomysisz ze wlasciciel za to odpowiada- otoz tez nie powinien. bo nabywajac nie mial pewnie swiadomosci akustyki mieszkania. mieszka tam od dawna? tez nie, bo akurat wtedy nawet nie bylo pewnie takiego pojecia a jesli bylo to nikt na to nie zwracal uwagi tylko bral co popadnie nawet jesli sufit byl sciana a podloga mogla robic za schody. dlatego patrzenie tutaj na ten paragraf jest zwyklym szukaniem bata na winnego.
          --
          czasem bywam tu i tam ;)
          • 31.01.11, 17:29
            ps. z tego co kojarze to laczy sie to z jakims paragrafem o celowosci dzialania. wiec jesli nie mialo to na celu uprzykrzenie komus zycia to nie ma nawet tematu. mnie przeszkadzaja palacze na chodnikach, ulotki wszedzie, smrod samochodow i halas. czy mam isc z tym do sadu przeciw gminie? moze kazdego przechodnia z petem zglaszac na policje? jak widzisz, nie ma to sensu :]
            --
            czasem bywam tu i tam ;)
      • 31.01.11, 17:01
        masher, racja. tylko co w sytuacji gdy sasiad nie wie co to kultura?
        • 31.01.11, 17:22
          ktos cie zmusza aby tam mieszkac? :]
          o sytuacjach w mieszkaniowce gdzie sasiedzi mieli wplyw na zycie innych sasiadow slyszalem tylko w dwoch przypadkach- kiedy faktycznie sasiad powodowal realne zagrozenie zycia i zdrowia dla innych typu sasiad juz nie kontroluje zbytnio siebie i juz byly i pozary i gaz sie ulatnial... wtedy mozna takiego eksmitowac sadownie. tak samo jesli ma syf totalny i powoduje zagrozenie biologiczne- robactwo, choroby itp.
          wszelakie problemy typu remonty, dzieci, psy to sa zupelnie normalne problemy ktore rozwiazuje sie na stopie sasiad sasiad. przerabialem takie klotnie sasiedzkie o wyjacego psa o remonty gdzie facet co miesiac walil w siany. to moze przeszkadzac raczej ludziom ktorzy sa nerwowi z natury :] trzeba sie wykazac wyrozumialoscia z obu stron- dzieci nie tupia, nie krzycza, sasiedzi nie bzykaja sie glosniej niz traktor, o imprezach remontach sie uprzedza. inaczej sie konczy wlasnie na eskalacji problemow i darcia kotow :]
          --
          czasem bywam tu i tam ;)
          • 31.01.11, 17:44
            masher napisał:

            > ktos cie zmusza aby tam mieszkac? :]

            A martka jest tam zameldowana? Opłaca "swoją porcję" za śmieci, windę, remonty, serwis?
            Jeśli tak, to można też interweniować w spółdzielniu/u zarządcy (przynajmniej u nas tak jest).
            Jednak jest nieco nieładnie robić awantury, jak się mieszka na dziko i nie partycypuje w kosztach utrzymania budynku.


            --
            www.KrainaKsiazek.pl
    • 31.01.11, 18:27
      Oczywiście możesz sobie z nimi pogadać, poprosić ich o to, żeby się ciszej zachowywali, nawet uklęknąć i błagać o litość. Z mojego doświadczenia wynika, że te działania kompletnie nic nie dają. Owszem, może się zdarzyć, że ktoś coś robi kompletnie przypadkowo, nie zdaje sobie sprawy, że komuś przeszkadza a przy okazji jest człowiekiem kulturalnym i zgodnym. Ale takich to może 1% jest, reszta to swołocz i hołota, jak to ktoś barwnie w innym wątku się wyraził. Doskonale sobie zdają sprawę, że są uciążliwi dla innych i są uciążliwi z premedytacją. Bo tak, wolno mi, jestem u siebie i wszyscy mogą mi nagwizdać. I zwrócenie uwagi komuś takiemu kończy się zazwyczaj tym, że nie dość, że masz wroga to jeszcze się narażasz na jakieś chamskie potraktowanie. Albo cię zwyzywa albo co gorszego zrobi. Z takimi ludźmi się nie rozmawia ani nie negocjuje. Nawet nie wchodzi w wojnę w postaci zakłócania mu spokoju podchodami, bo on sobie z tobą swoim chamstwem poradzi szybciej niż się zorientujesz. Na takie osoby są paragrafy i specjalne służby, których istnienie opłacasz swoimi podatkami. Takie rzeczy zgłasza się dozorcy, administratorowi a wreszcie dzielnicowemu. Można też w trakcie takiej akcji hałaśliwej, wezwać policję albo straż miejską, żeby mieć dowód. Jako dowód można też nagrać to co się zza ściany wydobywa. Lepiej analogowcem niż mp3, bo jest wiarygodniejszy. Wcześniej ktoś przytoczył odpowiednie paragrafy i przykład, że jednak nie są to martwe przepisy.

      Pod tym względem Fritzl okazał się kulturalniejszy. Chciał się znęcać nad rodziną, wiedział, że będzie z tego dużo wrzasków, więc zbudował sobie dźwiękoszczelną piwnicę. Od razu widać, ze nie Słowianin.
      • 31.01.11, 23:01
        berta-live napisała:

        > Z mojego doświadczenia wynika, że te
        > działania kompletnie nic nie dają. Owszem, może się zdarzyć, że ktoś coś robi
        > kompletnie przypadkowo, nie zdaje sobie sprawy, że komuś przeszkadza a przy oka
        > zji jest człowiekiem kulturalnym i zgodnym. Ale takich to może 1% jest,

        I Ty w tym 1% oczywiscie...

        >> to swołocz i hołota, Z takimi ludźmi się nie rozmawia ani nie negocjuje. Na takie osoby są paragrafy i spe
        > cjalne służby,

        Boszsz...na dziecko, które tupie?
        Ty na wojnę idziesz,a martka nawet jeszcze z tymi sąsiadami nie porozmawiała. Widać ma poglądy podobne do twoich - że z ludźmi się nie rozmawia, tylko straszy, pozywa albo nastawia muzę na full

        --
        www.KrainaKsiazek.pl
        • 31.01.11, 23:31
          Nie na dziecko co tupie. Za tego psa co go wyjącego zostawiali na całe dnie. Skoro ktoś coś takiego zwierzęciu robi, to sam daje o sobie świadectwo co z niego za element.
    • 31.01.11, 21:14
      dzieci mojej sąsiadki w wakacje wstawały ok 5 rano, kobitka mam wrażenie że celowo wystawiała je na balkon dzięki czemu "atrakcje" mieli wszyscy w okolic bo dzieci dość głośno się bawiły - może być gorzej ;)
      a po drugie - dzieci w końcu dorosną :)))
      --
      Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
    • 31.01.11, 22:06
      Moi są lepsi. Teraz ich nie słychać ale jak się wiosna zacznie to hoho... Wyjdą jak co roku na ławkę pod klatką i będą siedzieć do września. O godzinie 10 już całe towarzystwo składające się kilku mamusiek, babć i bandy dzieciaków. Wypełzają rano babcie z wnuczętami w wieku 3-12 lat, pod samą klatką urządzona zabawa w gumę, skakankę, piłkę siatkową, mazanie kredą, młodsze dziewczynki wózek z lalkami. Za blokiem znajduje się duży plac zabaw, za blokiem usytuowanym prostopadle do naszego znajduje się kolejny duży plac zabaw, po drugiej stronie ulicy jest szkoła a obok szkoły dwa boiska, tor rowerowy, tor dla rolkarzy, 3 minuty drogi w inną stronę i mamy rozległy plac z trawką i chodnikami przy których co parę metrów wyrasta ławeczka (mamy z innych bloków chodzą tam na spacery z dziećmi), 20 minut spacerkiem mamy do lasu... Moje kochane sąsiadki o godzinie 10 rano mają już wszystko zrobione, obiadek dochodzi na palniku a one na dworze. babciny moherowy jazgot budzi już z samego rana gdy drą japę do siebie na balkonach. A bo jedna była w kościele a druga tez była, a ksiądz to i tamto itd. itp. Gdy dzieci już wstaną i zjedzą naleśniki, babcie po porannej przebieżce do osiedlowego warzywniaka są gotowe nimi wyjść pod blok, gdzie zostaną do godziny 21.40. W międzyczasie tuman dymu z ich papierosów wpada mi do mieszkania a ich ciągle rozmowy irytują. Jak rano zaczną gadać to do wieczora jak kataryny: tratatatatratatatatratataattratttaaa! Jest oczywiście atakowanie innych mieszkańców bo: Pan zaparkował na parkingu pod blokiem a tam dzieci w piłkę graja "pan przestawi ten samochód, nie widzi pan ze TU SĄ DIECI???". Ktoś przypiął rower do stojaka przed klatką "Proszę schować ten rower do piwnicy, nie widzi pan że TU SIĘ DZIECI BAWIĄ???". Po chłopaka mieszkającego w bloku przyszła grupka kolegów "Co wy tak chodzicie całą bandą i stoicie tu? My tutaj mieszkamy, nie stójcie tak tutaj, TU SĄ DZIECI". I najlepsze: idzie chłopak lat około 20 z telefonem i pisze sms, jako ze świeciło słońce, podniósł komórkę wyżej i zasłonił padające światło na wyświetlacz dłonią. Idzie sobie chłopaczyna i nawet uwagi na ludzi nie zwraca tylko pisze gorliwie tego smsa a nagle go dopada babcia i krzyczy: "Oddaj mi to gó...arzu natychmiast, oddaj, słyszysz? gdzie uciekasz? masz mi to oddać albo zniszczyć, bo zadzwonię na policje, ja ci dam DZIECIOM ZDJĘCIA ROBIĆ!!". Ręce i nogi opadają. W dodatku dzieci tak samo niewychowane i bezczelne jak mamusie i babcie. I co nimi zrobić?
      • 31.01.11, 22:09
        no dobra bądźmy szczerzy 10 rano to nie jest takie rano :)
        --
        Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
        • 31.01.11, 22:15
          A ja pracuję w takim systemie że jak odsypiam dwa dni po 16 godzin to dla mnie dziesiąta rano to jest środek nocy:) Z resztą, o 15,17 i 20 przeszkadzają tak samo.
          • 31.01.11, 22:17
            znaczy masz pretensje do babek i dzieci o to jak pracujesz?
            --
            Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
            • 31.01.11, 22:31
              Nie, o to ze siedzą, obgadują wszystkich wokół, są chamskie i głośne i uważają siebie i swoje dzieci za święte krowy. Twierdzisz ze powinnam zrezygnować z pracy i dostosować się do nich i przyłączyć?
              • 31.01.11, 22:40
                a napisałam coś takiego?

                ciekawa jestem co one myślą o Tobie jak widać w obmawianiu innych im
                dorównujesz :)
                --
                Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
                • 31.01.11, 23:02
                  Że jestem starą panna bo nie mam chłopa a w ogóle to mieszkam sama i jak na całe dnie wychodzę to nie wiadomo co ja robię i gdzie. Jeszcze nie zaczęłam ich obgadywać, to co napisałam to wierzchołek góry lodowej:)
                  • 31.01.11, 23:11
                    kubek_w_kwiatki napisała:

                    kubek, Ty się na podwórku nie bawiłaś hałaśliwie?
                    Z piłką, kablem do skakania, gumą, wózkiem, piskiem, pokrzykiwaniem?

                    Poza tmw naszym klimacie trudno siedzieć na dworze od 10.00 do 21.40 - moze tylkow lecie, jak pogoda sprzyja.
                    No i te dzieci dwunastoletnie z babciami na podwórku o poranku..coś sciemniacie, panno kubek

                    --
                    www.KrainaKsiazek.pl
                    • 01.02.11, 00:29
                      Napisałam wcześniej ze nie teraz tylko od wiosny do jesieni. Bawiłam się hałaśliwie w dzieciństwie ale na placu zabaw a nie w odległości jednego metra od drzwi wejściowych do klatki schodowej. Nie uruchamiałam alarmów samochodowych piłka do siatkówki. Od tego są place zabaw, boiska i inne miejsca których nie brakuje w okolicy a mamciom nie chce się pup ruszyć w okresie letnim by wyprowadzić dzieciarnie i kawałek świata pokazać. Nie winie dzieciarni, to nie ich wina ze w taki sposób są wychowane. Winie mamusie i babciusie za to, że siedzą na ławkach i maja pretensje do sąsiadów ze parkują na parkingu do tego przeznaczonym bo one dzieciom tam placyk zabaw urządziły. Czy to jest normalne żeby opierdzielić pięćdziesięcioletniego faceta za to ze zostawił samochód tam, gdzie ma do tego pełne prawo, drzeć japsko na cały blok żeby wrócił i przestawił "grata" a następnie przez pół godziny obgadywać go i knuć "rozpier dolenie" lampy w tym jeb** samochodzie"? i to przy dzieciach? One przebywają z nimi i słuchają tych plot i nasiąkają tym wszystkim Tak, te dzieciaki mają 12 lat, dwóch chłopców jest w tym wieku, reszta młodsza. Tak, siedzą z babciami i mamami na ławce i bawią się pistoletami na wodę, nie widzą innego świata.
                      Wiem, niewiarygodne ale prawdziwe.
                      • 01.02.11, 19:08
                        kubek_w_kwiatki napisała:

                        > Czy to jest normalne żeby opierdzieli
                        > ć pięćdziesięcioletniego faceta za to ze zostawił samochód tam, gdzie ma do teg
                        > o pełne prawo, drzeć japsko na cały blok żeby wrócił i przestawił "grata" a nas
                        > tępnie przez pół godziny obgadywać go i knuć "rozpier dolenie" lampy w tym jeb*
                        > * samochodzie"? i to przy dzieciach?

                        Nie jest normalne.
                        --
                        www.KrainaKsiazek.pl
                • 31.01.11, 23:07
                  lacido napisała:

                  > ciekawa jestem co one myślą o Tobie jak widać w obmawianiu innych im
                  > dorównujesz :)
                  A ten obrazek naprawdę wstrząsający...:
                  " Wypełzają rano babcie z wnuczętami w wieku 3-12 lat, pod samą klatką urządzona zabawa w gumę, skakankę, piłkę siatkową, mazanie kredą, młodsze dziewczynki wózek z lalkami."

                  Btw, te dzieci nie chodzą do szkoły, że do 12. roku życia siedzą z babcią na dworze od rana? Coś koloryzuje ten kubek. Pewnikiem z niewyspania.


                  --
                  www.KrainaKsiazek.pl
                  • 01.02.11, 10:20
                    jezeli one pod Twoim oknem tak stoja to proponuje puscic im jakas psychodeliczna muzyke + zapalic kadzidelka (niekoniecznie jakies super fajnie pachnace) tak coby musialy to slyszec i czuc - gwarantuje ze pewnie zmienia sobie lokalizacje dosc szybko... :) no i awansujesz w ich oczach na jakas szatanistke... :) minusem tgeo jest to ze niestety ale jezeli nie masz innej sypialni to sie nie wyspisz i/lub dostaniesz w prezencie wizyte od papy z kosciola obok... :)
    • 02.02.11, 15:22
      mam dokładnie to samo! bardzo akustyczny blok i tupiące bachory z góry i z boku (na szczęście od 8 rano nie 6 i do około 20). i jestem wkurzona na maksa gdy ktos mówi że "TO DZIECI". tak, ale rodzice odpowiadają za to żeby nie zachowywały się jak troglodyci!! a jeśli nie mogą to ONI mają się wyprowadzać a nie sąsiedzi. ja walę w sufit i ściany i włączam tv na maksa tym z boku. co będzie dalej, zobaczy się. ale NIE MA usprawiedliwienia dla takiego zachowania tzn nie reagowania na rozwydrzenie własnych bachorów
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.