• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy rozcinanie tubek to skąpstwo czy oszczędność? Dodaj do ulubionych

  • 15.02.11, 15:01
    Witam, trafiłem tu do was kilka dni temu z bloggera i ponoć jak mam dylemat - to mogę śmiało, drogie panie, pytać :)

    Miesiąc temu pisałem o oszczędzaniu na kosmetykach: tiny.pl/hcv8j
    Komentarze były pozytywne, jednak "in real" dostały mi się jednak bęcki za to, że takie bzdury piszę - po prostu jestem jednak skąpiec i tyle.

    Jakie jest zatem wasze zdanie: Czy rozcinanie tubek to żulerstwo czy oszczędność?


    (tak tak, zimnokrwiści i inni krytykanci - już wiem, że jestem spammer i mam beznadziejnego bloga, więc sobie dajcie spokój z bluzgami, na trolling nie odpowiadam)

    Zaawansowany formularz
    • 15.02.11, 15:07
      racjonalne-oszczedzanie napisał:

      > Jakie jest zatem wasze zdanie: Czy rozcinanie tubek to żulerstwo czy oszczędnoś
      > ć?
      Żulerstwo? A czy przypadkiem żulerstwo nie odnosi się do tzw.żuli i ich zachowania, głównie po alkoholu; a nie oszczędzania?

      --
      Dziewic życiowy!
      • 15.02.11, 15:15
        pewnie masz racje

        u mnie w okolicy mówi się żulerstwo i żulić także na chorobliwą oszczędność

        --
        * * *
        Zasypiam przy komputerze... udzielam się na bloggerze...
        racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/
        • 15.02.11, 15:21
          Mhmmm.

          A co do postawionego pytania - wolę zużyć do końca, w końcu płacę za konkretną ilość kosmetyku.

          --
          Dziewic życiowy!
          • 15.02.11, 15:27
            zdarzaja sie tez ciekawscy, ktorzy lubia kazda tube obejrzec od srodka ;-)

            a tak juz mniej perwersyjnie, - wkurzajace jest marnotrawstwo na poziomie 10% produktu.
            Dobrym wyjsciem jest pasta w stojacej okraglej tubie (o) z pneumatycznym dozownikiem (pionierem byla chyba AcquaFresh).

            raohszana napisała:

            > Mhmmm.
            >
            > A co do postawionego pytania - wolę zużyć do końca, w końcu płacę za konkretną
            > ilość kosmetyku.
            >
            • 15.02.11, 15:51
              salwa_tore napisał:

              > zdarzaja sie tez ciekawscy, ktorzy lubia kazda tube obejrzec od srodka ;-)
              A to insza inszość, też oglądałam :D

              > a tak juz mniej perwersyjnie, - wkurzajace jest marnotrawstwo na poziomie 10% p
              > roduktu.
              Ano właśnie - w dodatku tego, co się ulokuje tuż przy zakrętce to nie idzie nijak wycisnąć, trzeba od góry, po rozcięciu, wydłubać :)

              > Dobrym wyjsciem jest pasta w stojacej okraglej tubie (o) z pneumatycznym dozown
              > ikiem (pionierem byla chyba AcquaFresh).
              Niby tak, ale już np.balsamy czy inne takie - to zostają na dnie, mimo dozownika.

              --
              Dziewic życiowy!
              • 15.02.11, 16:19
                z balsamow, to ja tylko wilenski kojarze.
                i szczerze mowiac - nie polecam.

                • 15.02.11, 16:42
                  Jak się balsamować to spirytem, 96%, a nie marne 45%! I to w wygodnych nutlach dają, nie trzeba rozcinać!

                  --
                  Dziewic życiowy!
                  • 16.02.11, 10:14
                    alkohol w zastosowaniu zewnetrznym - to dopiero marnotrawstwo !!!



                    raohszana napisała:

                    > Jak się balsamować to spirytem, 96%, a nie marne 45%! I to w wygodnych nutlach
                    > dają, nie trzeba rozcinać!
                    >
                    • 16.02.11, 11:33
                      salwa_tore napisał:

                      > alkohol w zastosowaniu zewnetrznym - to dopiero marnotrawstwo !!!
                      A na co zewnętrznie? Toż wiadomo, że psuje się człowiek od środka i tam trza zakonserwować!

                      --
                      Dziewic życiowy!
          • 16.02.11, 17:35
            Mhmmm

            dlatego raohszana będąc w restauracji zjada zapewne dekorację z talerza, a jak jest niejadalna zabiera ją do domu. Być może tankując paliwo, za pomocą darmowego zmywaka do szyb, umyje sobie autko. Całe. Nie zdziwiłbym się, gdyby nosiła w torebce wagę, za pomocą której odmierza kotleta w McDonaldzie. Z flakonu perfum zaś, kombinerkami zdejmuje atomizer... by wychlapać ostatnie kropelki Armaniego na dłoń i rozprowadzić je po swoim jestestwie. Rozbrojoną buteleczkę uzupełnić można kranówką, no nie jest możliwe, żeby tak solidny zapach uleciał jak sen jaki złoty...ech, będzie na jeszcze dwa razy.

            Śmieszą mnie te gadki o oszczędzaniu. Niedawno żona przyniosła newsa, że na forum o oszczędzaniu pojawiła się pani, która z jednej pojedynczej piersi kuraka robi kotleciki dla 4 (czterech) osób. Przypuszczam, że gdyby nie wstyd pani ta kupowałaby połowę takiego fileta i opędziłaby obiadek....
            • 16.02.11, 18:39
              mccudden napisał:

              > Mhmmm
              >
              > dlatego raohszana będąc w restauracji zjada zapewne dekorację z talerza, a jak
              > jest niejadalna zabiera ją do domu. Być może tankując paliwo, za pomocą darmowe
              > go zmywaka do szyb, umyje sobie autko. Całe. Nie zdziwiłbym się, gdyby nosiła w
              > torebce wagę, za pomocą której odmierza kotleta w McDonaldzie. Z flakonu perfu
              > m zaś, kombinerkami zdejmuje atomizer... by wychlapać ostatnie kropelki Armanie
              > go na dłoń i rozprowadzić je po swoim jestestwie. Rozbrojoną buteleczkę uzupełn
              > ić można kranówką, no nie jest możliwe, żeby tak solidny zapach uleciał jak sen
              > jaki złoty...ech, będzie na jeszcze dwa razy.
              Wróżka czy zwyczajnie chciałeś poczuć się lepszy?

              > Śmieszą mnie te gadki o oszczędzaniu. Niedawno żona przyniosła newsa, że na fo
              > rum o oszczędzaniu pojawiła się pani, która z jednej pojedynczej piersi kuraka
              > robi kotleciki dla 4 (czterech) osób. Przypuszczam, że gdyby nie wstyd pani ta
              > kupowałaby połowę takiego fileta i opędziłaby obiadek....
              Oh? A co Cię nie śmieszy, skoro oszczędzanie jest taaakieee zabawne?

              --
              Dziewic życiowy!
              • 16.02.11, 18:58
                wiele rzeczy mnie nie śmieszy. Natomiast powiastki takie jak Twoja i innych użytkowników tego tematu faktycznie są tematem pogaduch przy stole i kielichu. Nie zrozum mnie źle - też staramy się żyć oszczędnie, ale nie rozcinamy tubek. Olewamy reklamy, nie jesteśmy gadżeciarzami, oba telefony (mój i żony) służą do dzwonienia, a nie robienia filmów, mamy 10 letni samochód, który odpowiednio zadbany odwdzięcza się bezawaryjną służbą...

                Słowem, nie szukamy groszowych oszczędności w tubce pasty za 5 zł. Ani w kremie. Jakoś to korzystnie wpływa na psychikę. Zużyte opakowanie po prostu wyrzucamy do odpowiedniego pojemnika.
                • 16.02.11, 19:08
                  mccudden napisał:

                  > wiele rzeczy mnie nie śmieszy. Natomiast powiastki takie jak Twoja i innych uży
                  > tkowników tego tematu faktycznie są tematem pogaduch przy stole i kielichu.
                  O kurde, o takich nudnych rzeczach musicie gadać?

                  > Nie
                  > zrozum mnie źle- też staramy się żyć oszczędnie, ale nie rozcinamy tubek. Ole
                  > wamy reklamy, nie jesteśmy gadżeciarzami, oba telefony (mój i żony) służą do dz
                  > wonienia, a nie robienia filmów, mamy 10 letni samochód, który odpowiednio zadb
                  > any odwdzięcza się bezawaryjną służbą...
                  >
                  > Słowem, nie szukamy groszowych oszczędności w tubce pasty za 5 zł. Ani w kremie
                  > . Jakoś to korzystnie wpływa na psychikę. Zużyte opakowanie po prostu wyrzucamy
                  > do odpowiedniego pojemnika.
                  Uhum, i dlatego wszyscy inni, którzy jednak wyskrobią sobie resztki, których bywa dużo albo mało i są drogie albo mniej drogie - to powód do kpin, aye?

                  --
                  Dziewic życiowy!
                  • 16.02.11, 19:14
                    Oczywiście że tak!!! To powód do kpin!!! Jak najbardziej. Jakoś tak jest, że pewne rzeczy nas śmieszą a inne nie.

                    Mnie śmieszy rozcinanie tubki, jeden kurzy filet na 4 dorosłe osoby, i wyrzucanie swoich śmieci na parkingu pod Realem - bo i takie oszczędności widziałem.
                    • 16.02.11, 19:16
                      mccudden napisał:

                      > Oczywiście że tak!!! To powód do kpin!!! Jak najbardziej. Jakoś tak jest, że pe
                      > wne rzeczy nas śmieszą a inne nie.
                      Uhm, cieszy mnię bardzo, iż wszelkiego rodzaju oszczędności inne niż swoje uważasz za śmieszne. Różnorodność - inaczej można by umrzeć z nudów.

                      > Mnie śmieszy rozcinanie tubki, jeden kurzy filet na 4 dorosłe osoby, i wyrzucan
                      > ie swoich śmieci na parkingu pod Realem - bo i takie oszczędności widziałem.
                      Wrzucasz do jednego wora oszczędność, skąpstwo i drobnomieszczaństwo, ale to Twój wybór.

                      --
                      Dziewic życiowy!
                      • 16.02.11, 19:26
                        raohszana napisała:

                        > mccudden napisał:
                        >
                        > > Oczywiście że tak!!! To powód do kpin!!! Jak najbardziej. Jakoś tak jest,
                        > że pe
                        > > wne rzeczy nas śmieszą a inne nie.
                        > Uhm, cieszy mnię bardzo, iż wszelkiego rodzaju oszczędności inne niż swoje uważ
                        > asz za śmieszne. Różnorodność - inaczej można by umrzeć z nudów.


                        >
                        > > Mnie śmieszy rozcinanie tubki, jeden kurzy filet na 4 dorosłe osoby, i wy
                        > rzucan
                        > > ie swoich śmieci na parkingu pod Realem - bo i takie oszczędności widział
                        > em.
                        > Wrzucasz do jednego wora oszczędność, skąpstwo i drobnomieszczaństwo, ale to Tw
                        > ój wybór.
                        >
                        Granica pomiędzy oszczędnością a skąpstwem jest bardzo cienka i płynna. Ja powiem o kimś, że jest skąpy, a Ty, że normalnie oszczędny pragmatyk. Skąd Ci się wzięło drobnomieszczaństwo to nie wiem już zupełnie.
                        • 16.02.11, 19:38
                          Przy czym masz niewielkie pojęcie o moim podejściu do oszczędzania, bo da się znaleźć w tym wątku dwa przykłady, przy czym tylko jeden związany z konkretnym produktem - ale już sobie wystawiłeś skąpstwo.

                          --
                          Dziewic życiowy!
                    • 16.02.11, 21:44
                      mccudden napisał:

                      > Oczywiście że tak!!! To powód do kpin!!! Jak najbardziej. Jakoś tak jest, że pe
                      > wne rzeczy nas śmieszą a inne nie.
                      >
                      > Mnie śmieszy rozcinanie tubki, jeden kurzy filet na 4 dorosłe osoby, i wyrzucan
                      > ie swoich śmieci na parkingu pod Realem - bo i takie oszczędności widziałem.

                      to ja Ci życzę drogi prześmiewco, abyś znalazł sie (choć na trochę) w sytuacji osób, które MUSZĄ oszczędzać nawet na jedzeniu (vide- kotleciki) żeby .. przeżyć, los bywa złośliwy i to bardzo ... i wtedy zwierz nam się z czego aktualnie kpisz i się śmiejesz
                    • 16.02.11, 23:45
                      mccudden 16.02.11, 19:14 napisał
                      Oczywiście że tak!!! To powód do kpin!!! Jak najbardziej. Jakoś tak jest, że pewne rzeczy nas śmieszą a inne nie.
                      Mnie śmieszy rozcinanie tubki, jeden kurzy filet na 4 dorosłe osoby, i wyrzucanie swoich śmieci na parkingu pod Realem - bo i takie oszczędności widziałem.

                      riposta:
                      A mnie śmieszysz Ty z tymi kretyńskimi ocenami. Po pierwsze trzeba być na maxa dupkiem aby wywalać 1/3 opakowania i kupować następne aby dorabiać producenta /bo przecież o to właśnie chodzi i dlatego tak są skonstruowane tubki/, po drugie jeśli za coś płacisz,jest do końca twoje i nie jest żadną ujmą,że chcesz do końca z tego skorzystać. Ty pewnie nie poprosiłbyś o zapakowanie w restauracji tego czego nie zjadłeś ? / co jest naturalne i nigdzie na świecie,nikogo nie dziwi/. Tacy jak to małe,prowincjonalne ludziki oceniające innych, bo sam nie umiesz rozróżnić co wypada a co nie.Boisz się,że ktoś mógłby źle ocenić ciebie,prawda? Poza tym, co do kotlecików - a nie pomyślałeś o tym, że ta osoba dzieli to na co ją stać,żeby każdy z rodziny dostał choć kawałek mięsa. Myślę,że Ty po prostu jesteś z tych co "zastaw się a postaw się" ,nie życzę powodzenia bo raczej nie masz go w życiu.
              • 17.02.11, 00:41
                > dlatego raohszana będąc w restauracji zjada zapewne dekorację z talerza

                Wszystko co podano na talerzu jest do zjedzenia. Nie ma "dekoracji" ktora nalezy zostawic, chyba ze chodzi o wzorki na porcelanie. W dobrych restauracjach szef kuchni zwraca uwage na to co wraca na talerzach gosci, bo to swiadczy o bledach w kuchni.
            • 16.02.11, 22:51
              wiesz co, zamiast takie glupoty wygadywac, poczytaj sobie troche o marketingu, poczytaj, dlaczego producenci sprzadaja takie "niewygodne" tubki z pasta, poczytaj, jak producenci proszkow do prania trzepia/trzepali kase na tych kilku brakujacych gramach w kazdym opakowaniu. a jak juz poczytasz to rob sie sam dalej swiadomie w ciula.
            • 17.02.11, 10:54
              Wow. Rzeczywiście potrzebowałeś się poczuć lepszy. Tylko może znajdź taki sposób żeby przy okazji innych nie obrażać publicznie?
      • 15.02.11, 15:21
        weź, ale wyszłam na skąpiradło w tym miesiącu:

        - tubka farby bo bałam się ze mi nie wystarczy.
        - tubka pudru
        - tubka pasty
        dodatkowo jeszcze:
        - balsam ( rozwaliłam opakowanie żeby się dostać do resztek)
        - stary balsam czekoladowy ( rozwaliłam żeby wykorzystać i w końcu wyrzucić)
        • 15.02.11, 15:23
          berenika.5 napisała:

          > - tubka pudru
          To puder jest w tubce, a nie w kamieniu albo proszku?
          Żeby nie było - nie nabijam się, tylko zaciekawiam :0

          --
          Dziewic życiowy!
          • 15.02.11, 15:24
            heh
            przypomniało mi się, jak kiedyś panie zapałką wydłubywały resztki podmadki z pojemnika:)
            no ale to takie czasy były
            • 15.02.11, 16:04
              Moja babcia tak robi - wydłubuje z kilku kończących się pomadek, topi i robi sobie nowy kolor :)

              --
              Dziewic życiowy!
              • 16.02.11, 14:22
                Jeszcze nie babcia,ale zawsze tak samo robie,pozniej do malenkiego pojemniczka po jakims kremie (probka -reklama) i pedzelkiem maluje usta.Teraz kupuje dwa kolory i sama robie odcien jaki mi odpowiada.Twoja babcia ma racje i z pewnoscia ma wiecej praktycznych pomyslow.
                • 16.02.11, 17:24
                  Ciekawy patent. Nie wiedziałam, że się da.


                  --
                  matematycznie.blox.pl
                  Blog, w którym różne zagadnienia matematyczne podawane są w prosty, przystępny i łatwy do zrozumienia sposób.
              • 16.02.11, 17:40
                to już wiemy w takim razie skąd się wzięła raohszana....

                Szkot wysyłając syna na wycieczkę do Londynu...
                -Synku pamiętaj! Jak nie będziesz niczego oglądał, zdejmij okulary, bo szkoda!
                • 16.02.11, 18:40
                  mccudden napisał:

                  > to już wiemy w takim razie skąd się wzięła raohszana....
                  >
                  > Szkot wysyłając syna na wycieczkę do Londynu...
                  > -Synku pamiętaj! Jak nie będziesz niczego oglądał, zdejmij okulary, bo szkoda!
                  Jak Ty się podniecasz moją osobą i tym co napisałam! Jak dobrze przysłużyć się... no, właściwie nie wiadomo komu :]

                  --
                  Dziewic życiowy!
                  • 16.02.11, 19:05
                    zaraz "podniecasz"...w życiu nie nazwałbym merytorycznej w sumie dyskusji "podniecaniem".

                    Nie rozumiem tego skrótu myślowego, cyt. "no, właściwie nie wiadomo komu". (???)

                    "przysłużenia" też nie rozumiem...

                    raohszana napisała:

                    > mccudden napisał:
                    >
                    > > to już wiemy w takim razie skąd się wzięła raohszana....
                    > >
                    > > Szkot wysyłając syna na wycieczkę do Londynu...
                    > > -Synku pamiętaj! Jak nie będziesz niczego oglądał, zdejmij okulary, bo sz
                    > koda!
                    > Jak Ty się podniecasz moją osobą i tym co napisałam! Jak dobrze przysłużyć się.
                    > .. no, właściwie nie wiadomo komu :]
                    >
                    • 16.02.11, 19:09
                      mccudden napisał:

                      > zaraz "podniecasz"...w życiu nie nazwałbym merytorycznej w sumie dyskusji "podn
                      > iecaniem".
                      Merytorycznej, say ye? Prove it, say I. Nie prowadzisz merytorycznej dyskusji, a raczej próbujesz, ja wiem, dogryzać, używać cynizmu niezbyt udanie?

                      > Nie rozumiem tego skrótu myślowego, cyt. "no, właściwie nie wiadomo komu". (???
                      > )
                      >
                      > "przysłużenia" też nie rozumiem...
                      Nie musisz rozumieć :)

                      --
                      Dziewic życiowy!
                      • 16.02.11, 19:15
                        czyli napisałaś: nie chce mi się z tobą gadać

                        ot i koniec dyskusji.

                        raohszana napisała:

                        > mccudden napisał:
                        >
                        > > zaraz "podniecasz"...w życiu nie nazwałbym merytorycznej w sumie dyskusji
                        > "podn
                        > > iecaniem".
                        > Merytorycznej, say ye? Prove it, say I. Nie prowadzisz merytorycznej dyskusji,
                        > a raczej próbujesz, ja wiem, dogryzać, używać cynizmu niezbyt udanie?
                        >
                        > > Nie rozumiem tego skrótu myślowego, cyt. "no, właściwie nie wiadomo komu"
                        > . (???
                        > > )
                        > >
                        > > "przysłużenia" też nie rozumiem...
                        > Nie musisz rozumieć :)
                        >
                        • 16.02.11, 19:17
                          Bogowie, wszystko wyłożyć z rozpiską...
                          Nie przedstawiasz argumentów merytorycznych tylko kpiny, w dodatku jakości marnej. Z tym mam polemizować?

                          --
                          Dziewic życiowy!
                          • 16.02.11, 19:37
                            Lepsza dobra złośliwość niż kiepski komplement :)

                            PS. A co z ubieraniem się w lumpeksie? Pytam, bo my praktykujemy ;)
                            • 16.02.11, 19:39
                              mccudden napisał:

                              > Lepsza dobra złośliwość niż kiepski komplement :)
                              Najpierw zaserwuj dobrą złośliwość.

                              > PS. A co z ubieraniem się w lumpeksie? Pytam, bo my praktykujemy ;)
                              JA co ma być? Co kto lubi.

                              --
                              Dziewic życiowy!
                              • 16.02.11, 19:40
                                *A, a nie JA

                                --
                                Dziewic życiowy!
          • 15.02.11, 15:40
            Ja mam w tubce.
            • 15.02.11, 16:05
              Ale to jak - on zastyga w taki piasek na twarzy czy jak? ^^'

              --
              Dziewic życiowy!
              • 16.02.11, 13:25
                uwaga teoretyzuje:

                jesli wysuszysz bloto to dostaniesz piasek

                jesli podklad/mazidlo wyschnie na twarzy to staje sie czyms sypkim


                --
                Zdesperowany Królik
              • 16.02.11, 14:43
                Sa tez tzw podklady w tubkach i rozmazujesz to sobie po twarzy jak krem.Przez pewna czesc damskiego spoleczenstwa zwane tez pudrami:)Ot i cala tajemnica pudru w tubce;)
          • 16.02.11, 23:49
            Tak, puder w kremie /podkład/ jest przeważnie w tubie :)
      • 16.02.11, 11:00
        moja współlokatorka tak robi. mnie się jednak niedomiennie kojarzy z wylizywaniem talerzy. skąpstwo.
        • 16.02.11, 11:49
          skąpstwo.

          Bzdura, zdecydowanie rozsądek.

          mnie się jednak niedomiennie kojarzy z wylizywanem talerzy.

          Leniuch jesteś i tyle.
          • 16.02.11, 19:04
            Wedlug mnie raczej skapstwo.
            chociaz przyznam ze czasem mi sie zdarza 'tak zrobic' ale to sa raczej przypadki sporadyczne , bardzo sporadyczne..np gdzies wychodzac i okazuje sie ze krem sie skonczyl, pasta do zebow koncowka a nowej nie ma, zel do wlosow..-ot po prostu zapomnialo sie kupic...
            ale chyba nigdy nie zdarzyla sie sytuacja by nastepnego dnia znowu probowac wygrzebywac resztke:>
        • 16.02.11, 12:11
          cóz, w życiu bym o sobie nie powiedziała, ze jestem skąpa ale widocznie jestem ;p
          wolę wyskrobać do końca np. podkład czy krem niż musieć 2-3 tygodnie wcześniej wydać 100 czy 200 zł...

          jeżeli danego podkładu zostaje na ściankach i na dnie jeszcze tyle, ze spokojnie wystarczy na conajmniej 2 tygodnie to dlaczego mam to wyrzucać?

        • 16.02.11, 14:38
          > mnie się jednak niedomiennie kojarzy z wylizywani
          > em talerzy. skąpstwo.

          wylizywanie talerzy to nie jest objaw skąpstwa. Tam zostają często najsmakowitsze smakowitości. To tak jak przyrumienione resztki na blasze po wycięciu ciasta, lub zapiekanki. Te resztki lepsze od całości :-)
    • 15.02.11, 15:17
      Ani skąpstwo, ani oszczędność. To misja.
    • 15.02.11, 15:19
      ja nic nie rozcinam, bo się nożyczki tępio i trzeba potem naostrzyć, a to jest koszt.

      --
      pyro
      • 16.02.11, 11:50
        bo się nożyczki tępio i trzeba potem naostrzyć,

        Noża też nie używasz, bo się tępi przy używaniu?
        • 16.02.11, 14:42
          no, staram się w ogóle nic nie używać, żeby nie płacić.

          --
          all the small things
      • 16.02.11, 19:09
        six_a napisała:

        > ja nic nie rozcinam, bo się nożyczki tępio i trzeba potem naostrzyć, a to jest
        > koszt.
        >

        Sixa, to najlepszy post na tym forum jaki przeczytałem...ten drugi o nieużywaniu tak samo:))

        Pozdrawiam mocno
    • 15.02.11, 15:20
      rozcinam, jak się da, jak nie, bo za twarde, to rozkrawam, albo wołam na pomoc męską rękę.
    • 15.02.11, 15:24
      Ja nie jestem ani skapa ani tez niestety oszczedna, wcale i w ogole, a zdarza mi sie tubki rozcinac, szczegolnie wtedy, kiedy zaskoczy mnie nagly 'brak' jakiegos produktu, co mi sie czasem zdarza, bo zapomne, albo wydaje mi sie, ze jeszcze na dwa dni wystarczy a tu nic z tego. A teraz kremy w sloiczkach kupuje, mozna wykorzystac do do konca bez rozcinania.
      --
      I'm just fine - fucked up, insecure, neurotic and emotional.
    • 15.02.11, 15:27
      Ja rozcinam tubki. Znaczy nie rozcinam tubki pasty do zębów za 3,5, bo mi się nie chce i się zaraz coś tym utytła no i pasta ma taka konsystencję i tubki past w miarę dają się wyciskać do końca.
      Ale jak mam krem którego 30ml kosztowało mnie ponad 60zł, a tubka jest tak skonstruowana, że się nie da wycisnąć to rozcinam bo tam kremu jeszcze mnóstwo jest.
      Dla mnie jest to szacunek dla dóbr materialnych, do pieniędzy które zarobiłam.
      Choć wolałabym żeby owym szacunkiem wykazywali się producenci, produkując swoje kremy w słoiczku.

      --
      It's the end of the World as we know it. Good-bye Azeroth :'(
      • 15.02.11, 15:47
        podpisuje się.

        "Ale jak mam krem którego 30ml kosztowało mnie ponad 60zł, a tubka jest tak skonstruowana, że się nie da wycisnąć to rozcinam bo tam kremu jeszcze mnóstwo jest Dla mnie jest to szacunek dla dóbr materialnych, do pieniędzy które zarobiłam.Choć wolałabym żeby owym szacunkiem wykazywali się producenci, produkując swoje kremy w słoiczku."
      • 15.02.11, 16:06
        sweet_pink napisała:

        > Choć wolałabym żeby owym szacunkiem wykazywali się producenci, produkując swoje
        > kremy w słoiczku.
        Mnie to by pasowało jakby wkłady robili - a nie za każdym razem nowy słoik!

        --
        Dziewic życiowy!
        • 15.02.11, 16:19
          Mogły by być takie saszetki foliowe, takie z których można by sobie dokładnie wszystko wycisnąć do słoiczka. O!
          Ale nie będzie, bo producentom się opłaca żebyśmy część kupionego produktu zmarnowali..częściej kupimy, więcej zarobią.

          --
          It's the end of the World as we know it. Good-bye Azeroth :'(
          • 15.02.11, 16:43
            sweet_pink napisała:

            > Mogły by być takie saszetki foliowe, takie z których można by sobie dokładnie w
            > szystko wycisnąć do słoiczka. O!
            Wcale się dokładnie nie wyciska. Sprawdzone!

            > Ale nie będzie, bo producentom się opłaca żebyśmy część kupionego produktu zmar
            > nowali..częściej kupimy, więcej zarobią.
            Niestety, prawa rynku.

            --
            Dziewic życiowy!
      • 16.02.11, 11:00
        Jestem oszczędna i zdażyło mi się rozcinać tubkę, ale kremy w słoikach to pomyłka! Ciągły kontakt kremu z powietrzem, z bakteriami itd. Wolę jak się krem we własnym sosie w tubce dusi ;)
        • 16.02.11, 17:48
          no...jesteś tak oszczędna, że szkoda klawiatury na napisanie "rz"...;)
      • 16.02.11, 11:09
        > Choć wolałabym żeby owym szacunkiem wykazywali się producenci, produkując swoje
        > kremy w słoiczku.

        Widzisz, ja pracowałem w takiej firmie która robiła kremy. I prawda jest taka że słoiczek jest KILKUKROTNIE droższy w produkcji niż tubka. I to jest różnica, która w istotny sposób wpływa na finalną cenę produktu. Więc lepiej jednak wydłubać resztkę z tubki niż zapłacić więcej za słoiczek :)
      • 16.02.11, 11:28
        > Choć wolałabym żeby owym szacunkiem wykazywali się producenci, produkując swoje
        > kremy w słoiczku.

        W sloiczku sie utlenia szybciej i do tego latwiej zawartosc zakazic, bo malo kto uzywa czystej szpatulki, wiekszosc pakuje paluch. A to oznacza dodatkowe konserwanty.
        --
        24 kilo klonow.
      • 16.02.11, 11:45
        Ja robię tak samo. Past do zebów nie rozcinam ale drogie kremy i podkłady zawsze.
    • 15.02.11, 15:46
      W Holandii nie rozcina sie tubek. Za to sa specjalne "urzadzenia" sluzace do wyciskania tubki. Wspanialy prezent dla Polakow, w celu nabijania sie ze skapych Holendrow:)
      • 15.02.11, 15:49
        podobno sam książę Karol rozcina tubki ,taki jest oszczędny ,więc nie fikaj;>
        • 15.02.11, 15:50
          Rozcinanie brzmi smiesznie. Za to, jak masz do tego urzadzenie, to co innego;)))))
          • 15.02.11, 15:56
            efekt jest ten sam - dobierasz się do resztek- też mi różnica w jaki sposób.

            To tak jakby powiedzieć, że wyciskanie soku ręcznie jest śmieszne - są sokowirówki, albo lepienie uszek jest śmieszne - są gotowe w sklepie.
            • 15.02.11, 17:19
              "Dobieranie sie" do resztek jest ok. Mnie po prostu smieszy, ze Holendrzy, znani ze swojego skapstwa, wynalezli takie urzadzenie.
              • 16.02.11, 11:49
                Są dwa uczucia:
                dziadowskie marnotrawstwo
                dziadowskie oszczędności

                Raz w dzieciństwie rozciąłem tubkę od zagęszczonego mleka w tubce, bo już mi się język wsysał w gwint, następnie ten język rozciąłem sobie zlizując krople z rozkrojonej tubki.
                Co do kremów i szamponów, te pierwsze są zbyt grubo rozsmarowywane, natomiast szampony zużywają się niepotrzebnie na mazanie po zatłuszczonym włosie. Rada okazyjna; dwa szampony: pierwszy tani, po prostu odtłuszczający, drugi gadżeciarski, wygładzający, kręcący loki, lśniący itp. :) Jest tak stężony, że wystarczy pojemność opuszka palca, by spienić całkiem spore kudły.
    • 15.02.11, 15:54
      A jak rozcinacie - wzdłuż, czy w poprzek?

      Uważam że to lenistwo :) Bo rozcinam wtedy gdy nie chciało mi się po nowe opakowanie pójść. :)
      --
      http://grafzero.net/lubisz.gif
      • 15.02.11, 16:11
        to tak jak ja. cos sie konczy a do sklepu sie nie chce isc wiec trzeba jakos resztki wygrzebac z opakowania, zeby przynajmniej na jeszcze jeden raz oblecialo :-)
      • 16.02.11, 10:15
        w poprzek wtedy tubke wkładasz w tubke i masz taka mała paste:)
        --
        umiecie tak?? ja prawie:)
        www.youtube.com/watch?v=Iumh6e5DSWU&feature=fvw
    • 15.02.11, 16:09
      nie rozcinam, tylko dobrze wyciskam np paste do zebow :P sie konczy to ide po nowa albo wyciagam zapas. za to wkurza mnie konczaca sie pianka ktorej nie mozna juz wydobyc bo sie np gaz skonczyl. wiem ze jeszcze pianka jest bo merda mi porzadnie w puszce ale za chiny ludowe nie wyjdzie bo nie ma jak. chyba pora sie przerzucic na jakas brzytew i kremy albo mydla do golenia.
      --
      czasem bywam tu i tam ;)
      • 16.02.11, 11:14
        > za to wkurza mnie konczaca sie pianka ktorej nie mozna
        > juz wydobyc bo sie np gaz skonczyl. wiem ze jeszcze pianka jest bo merda mi po
        > rzadnie w puszce ale za chiny ludowe nie wyjdzie bo nie ma jak.

        Dokładnie. Też tego nienawidzę. Ostatnio mi się to dwa razy zdarzyło z żelami do golenia Gillette. Wcześniej jakoś tego problemu nie było. Sam nie wiem czy teraz Gillette oszczędza na tym gazie? A może to dlatego że kilka razy te żele latały samolotem i im zmiany ciśnienia zaszkodziły?
    • 15.02.11, 16:23
      odkrylem tam specyjalne "urzadzenie" do wyciskania resztek pasty do zebow z tubki.:))
      Nie wierzycie pewnie,ale takie rzeczy istnieja.
      Oto dowod:)
      www.tubfix.de/
      --
      -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
      -Palikot-to nie jest nazwisko,to jest diagnoza
      • 16.02.11, 13:47
        No a co, hurtownia ma zarabiać na sprzedaży swoich produktów, a nie tracić.
    • 15.02.11, 17:00
      Oszczednosc bo oszczedzasz, "skapstwo" bo dajesz mniej zarobic producentowi. Albo oszczednosc nie. Ta jest wtedy gdy sie rzadziej zeby myje.
      • 15.02.11, 17:47
        no dobra, ale ja płacę za zawartość tubki którą rozcinam

        to w jaki sposób daje mniej zarobić producentowi?

        --
        * * *
        Zasypiam przy komputerze... udzielam się na bloggerze...
        racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/
        • 15.02.11, 17:48
          No to chyba oczywiste? Rozcinasz - masz więcej produktu do użycia - rzadziej kupujesz.

          --
          Dziewic życiowy!
          • 15.02.11, 17:55
            i znów masz rację

            i nawet znalazł się już ktoś, kogo mój artykuł wkurzył (poniżej)!

            --
            * * *
            Zasypiam przy komputerze... udzielam się na bloggerze...
            racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/
    • 15.02.11, 17:10
      tubce z np. ulubionym podkładem raczej nie daruję, rozetnę i zużyję do końca :)
      tubkę z kremem do rąk za kilka złotych, maseczką itp. raczej sobie odpuszczę, no chyba że akurat końcówka nastąpiła dajmy na to w niedzielę po południu, mam potrzebę tego kosmetyku w danej chwili użyć, a do żadnej galerii na zakupy lecieć mi się nie chce.

      --
      „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”
      ALBERT EINSTEIN
    • 15.02.11, 17:53
      link jest podany zgodnie z regulaminem Forum oraz skrócony wedle wskazówek adminów
      link jest niekomercyjny
      kosmetyków nie sprzedaję - a wprost przeciwnie

      więc jak rozumiem - sam masz sklep kosmetyczny - i żal ściska, że ktoś rozszyfrował sztuczki handlowców i producentów - tzn. dawanie kosmetyków w opakowaniu - którego faktycznie nie jestem w stanie wykorzystać w 100%

      oszustwo!

      takie komentarze tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto napisać więcej takich artykułów!

      --
      * * *
      Zasypiam przy komputerze... udzielam się na bloggerze...
      racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/
      • 15.02.11, 18:59
        tubki z resztką kremu , balsamu itp zawsze rozcinam i zużywam zawartość do końca. Podobnie szampony czy nawet płyn do naczyń stawiam "do góry nogami" i zużywam do ostatniej kropli.Tak po prostu dla zasady bo oszczędności z tego są groszowe.
      • 15.02.11, 19:03
        racjonalne-oszczedzanie napisał:

        > link jest podany zgodnie z regulaminem Forum oraz skrócony wedle wskazówek admi
        > nów
        > link jest niekomercyjny

        to jeszcze bałwan do tego, gdzie wyczytałeś, że reprezentuję branżę kosmetyczną?

        nie rozśmieszaj mnie, twój link jest jak najbardziej komercyjny, bo na swoim żałosnym blogu zamieszczasz reklamy (jeśli chcesz wkleję ich listę)

        spam jaki tu uprawiasz ma zwiększyć popularność twojego dzieła i muszę stwierdzić, że większość dała się nabrać

        ja należąc do rozumniej mniejszości kliknę na kosz jeszcze kilka razy

        --
        Nie zniosę tego dłużej
        • 17.02.11, 10:55
          I jak tam idzie klikanie na kosz? ;)
          • 21.02.11, 19:25
            klikaj dalej
            lepiej się poczujesz
            ulżyło?
            --
            * * *
            Prowadzę bloga o racjonalnym oszczędzaniu w naszych domach:
            www.racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/
    • 15.02.11, 19:40
      My w Poznaniu to nie takie rzeczy robimy by przyoszczędzić. Gotując pomidorową resztki koncentratu ze słoiczka wypłukujemy do skutku wodą z czajnika. A resztkę majonezu wyciągamy pakując do słoika łyżkę włoskiej sałatki. Stosujemy też "wypłuczki" z szamponów i żeli pod prysznic.
      • 15.02.11, 19:59
        tymczasowaola napisała:

        > My w Poznaniu to nie takie rzeczy robimy by przyoszczędzić. Gotując pomidorową
        > resztki koncentratu ze słoiczka wypłukujemy do skutku wodą z czajnika. A resztk
        > ę majonezu wyciągamy pakując do słoika łyżkę włoskiej sałatki. Stosujemy też "w
        > ypłuczki" z szamponów i żeli pod prysznic.

        Popatrz. U mnie w warsiawce identycznie tak samo :D


        --
        Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
        (dzień świra).
        • 15.02.11, 20:03
          To może istotnie zmniejszyć animozje między lechem a legią:)
          • 15.02.11, 20:21
            tymczasowaola napisała:

            > To może istotnie zmniejszyć animozje między lechem a legią:)

            Nie moje rewiry.
            Ostatni raz bylem na Legii kiedy jeszcze można było sobie wypić flaszkę i rozłożyć na ławkach zagrychę. Ostatni mecz na stadionie Legii jaki widziałem to Gwardia-Fejenord. Było 5:0 do przerwy dla Fejenordu. W drugiej połowie Małpa strzelił bramkę z karnego. Ci z Fejenordu chyba byli już wtedy w szatni :D:D
            Dzisiaj nie czuję żadnej ochoty, ani na to żeby mnie ktoś obmacywał i przeszukiwał przy wejściu, ani na przebywanie wśród stałych bywalców - po wejściu, ani na oglądanie tych żenujących "odbić" totalizatora zwanych meczami. .


            --
            Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
            (dzień świra).
      • 15.02.11, 21:14
        ot, słynna poznańska gospodarność
        dzięki temu wielkopolska zawsze była do przodu
        --
        * * *
        Prowadzę bloga o racjonalnym oszczędzaniu w naszych domach:
        racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/
      • 16.02.11, 01:43
        "Wypłuczki"!!! O Boże, cudne!
      • 16.02.11, 12:52
        Nie wiedziałam, że to się nazywa "wypłuczki" - uroczo :)
        --
        NOPLE.pl - nowy serwis bez skrajności
        Eko - przepisy, wiadomości ekologiczne, eko - gadżety i prezenty, zdrowe życie, eko- dziecko, ekologiczny dom
        Trujące zabawki
    • 15.02.11, 19:46
      racjonalne-oszczedzanie napisał:

      > Komentarze były pozytywne, jednak "in real" dostały mi się jednak bęcki za to,
      > że takie bzdury piszę - po prostu jestem jednak skąpiec i tyle.
      >
      > Jakie jest zatem wasze zdanie: Czy rozcinanie tubek to żulerstwo czy oszczędnoś
      > ć?
      >
      Mnie tam jest obojętne co , po co i dlaczego promujesz lub i nie. Jest pytanie odpowiadam.
      Sam tak nie robię, ale to nie znaczy, że pochwalam swoje zachowanie.
      Szanuję ludzi potrafiących oszczędzać. I nie ma to nic wspólnego ze skąpstwem a jest oznaka kultury. Oszczędność jest cnotą, jako (prawie) stoik nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Oczywiście jeżeli nie popadamy w przesadę. Rozcięcie tubki i wykorzystanie do końca zawartości, na pewno przesadą nie jest.

      > (tak tak, zimnokrwiści i inni krytykanci - już wiem, że jestem spammer i mam be
      > znadziejnego bloga, więc sobie dajcie spokój z bluzgami, na trolling nie odpowi
      > adam)

      Miej to głęboko w... tubce.
      >


      --
      Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
      (dzień świra).
    • 15.02.11, 20:09
      Jak świeży produkt i chcesz wykorzystać do końca, to oszczędność i to się chwali. Ale jak jakiś mocno przeterminowany, a Ty używasz raz na 100 lat, żeby jeszcze na drugie 100 starczyło, to już skąpstwo.
      • 15.02.11, 20:13
        cieniutka jest granica między oszczędnością a skąpstwem

        rozcinanie tubek to jeszcze oszczędność

        chowanie poplamionego tłuszczem papieru śniadaniowego do szuflady celem ponownego użycia... to już niekoniecznie
    • 15.02.11, 20:16
      jesli to nie twoja torebka to jest to kradziez!
    • 16.02.11, 04:19
      zawsze rozcinam, no moze oprocz pasty do zebow. szampony i plyny pod prysznic wyplukuje z uzyciem wody.
      szczegolnie co do balsamow, sporo mozna skorzystac po rozcieciu opakowania.
      --
      Message of the day:
      Life is too short to waste your chance. Follow your soul and f*** the rest.
      • 16.02.11, 10:08
        alex_koz napisała:

        > zawsze rozcinam, no moze oprocz pasty do zebow. szampony i plyny pod prysznic w
        > yplukuje z uzyciem wody.
        > szczegolnie co do balsamow, sporo mozna skorzystac po rozcieciu opakowania.
        Widze, ze jest nas wiecej ;)
        Jesli krem kosztuje 60 pln za 10 cm szesciennych, wydlubanie resztek daje wymierne korzysci, ale odzyskiwanie resztek pasty do zebow uprawiam jedynie w warunkach ekstremalnych.

        Jesli tubka jest blaszana, mozna ja jeszcze owijac wokol spawu czy zagiecia na jednym z koncow.
        Moj kolega stosuje prosta, ale przemyslna modyfikacje przycinania; przecina plastikowe tubki w polowie i wklada jedna czesc w druga, wtedy krem nie wysycha.
        • 18.02.11, 16:30
          shigella napisała:
          > Moj kolega stosuje prosta, ale przemyslna modyfikacje przycinania; przecina pla
          > stikowe tubki w polowie i wklada jedna czesc w druga, wtedy krem nie wysycha.

          Też tak robię ;)
          Zawsze rozcinam opakowania po balsamach, paście do zębów, kremach, pudrach w kremie itp. w zasadzie rozcinam jeśli tylko się da. Dlaczego mam wyrzucać coś, za co zapłaciłam tylko dlatego, że opakowanie jest skonstruowane tak a nie inaczej (pomijam, że celowo), to nie jest żadne skąpstwo, nie jest nawet do końca oszczędność, tylko zwyczajne wykorzystanie czegoś do końca (oszczędność dla mnie to jest robienie tak, żeby coś starczyło na dłużej, np. stosowanie mniej kremu, rzadziej, raz na jakiś czas zamiast codziennie itd.).

          Jeśli chodzi o skąpstwo - dla mnie skąpstwo jest wtedy, jak żal jest na lizaka dla dziecka raz na miesiąc, lub jak kupujesz coś taniej i gorszej jakości mimo, że wiesz, że zaraz będziesz musiał kupić nowe i droższe, bo tanie się rozpadnie (pomijam sytuację, jak się jest przypartym do muru).
          • 18.02.11, 16:39
            Zapomniałam dodać, że robię to także ze względów ekologicznych. Jeśli więcej ludzi by się nad tym zastanowiło (zamiast zastanawiać się, czy to czasem nie skąpstwo i co sobie ktoś o mnie pomyśli), mogłoby to sporo dobrego przynieść dla Matki Ziemi.
      • 16.02.11, 10:16
        zawsze rozcinam, wszystko. CZęsto okazuje się ze w tubie zostaje do 1/4 kosmetyku. Mało eksperymentuję z nowościami i jak mi coś pasuje, to zużywam do ostatniej kropli.

        dodatkowo teoretycznie puste błyszczyki do ust lekko podgrzewam na kaloryferze i okazuje się, ze ze ścianek spływa do ... 1/3 opakowania. Nie po to płacę za 5ml, żeby zużyć 4 i sięgać po następne opakowanie. Nie uważam tego za skąpstwo, po prostu nie marnuję tego, za co zapłaciłam.
    • 16.02.11, 10:13
      ja do tego inaczej podchodze - oczywiscie rozcinanie tubek jest w dobrym tonie i tak robie- uwazam ze dzieki temu produkuje około 10 % mniej smieciowych tubek
      --
      umiecie tak?? ja prawie:)
      www.youtube.com/watch?v=Iumh6e5DSWU&feature=fvw
    • 16.02.11, 10:28
      racjonalne-oszczedzanie napisał:
      > Jakie jest zatem wasze zdanie: Czy rozcinanie tubek to żulerstwo czy oszczędność?

      To jest takie samo "żulerstwo" jak "obciachem" jest malowanie ścian tylko w miejscach, które widać - czyli żadne. Bo oba te określenia zakładają, że jakieś znaczenie ma dla Ciebie opinia innych, a chyba nie biegasz po ulicy i nie chwalisz się znajomym, że rozcinasz tubki i co oni o tym sądzą?

      Ja nie rozcinam, bo mi się nie chce, nie wydaje mi się, żeby to była taka ogromna oszczędność - dwie porcyjki pasty?
      --
      Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
      ich4pory.blogspot.com
      • 16.02.11, 10:30
        Dodam, że pewnie bym rozcinała, gdybym kupowała w tubkach coś więcej i coś droższego niż pastę :-) Ale kremy mam zawsze w słoiczkach.
        --
        Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
        ich4pory.blogspot.com
        • 16.02.11, 11:22
          Ja rozcinam tubkę z podkładem. Podkład kosztuje 70 zł - dla mnie to sporo. Po rozcięciu okazuje się, że w tubce jest jeszcze 1/3 kosmetyku.
          --
          Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
          • 16.02.11, 11:38
            Jestem pyza mazowiecka i też mówię "sznurówki" ;)

            --
            Dziewic życiowy!
          • 16.02.11, 18:42
            klymenystra napisała:

            > Ja rozcinam tubkę z podkładem. Podkład kosztuje 70 zł - dla mnie to sporo. Po r
            > ozcięciu okazuje się, że w tubce jest jeszcze 1/3 kosmetyku.

            I wcale się nie dziwię. Jakbym miała taki podkład, też bym rozcinała.
            --
            Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
            ich4pory.blogspot.com
          • 17.02.11, 10:56
            A to gdzieś się nie mówi "sznurówki"? Jestem z Wrocławia i też używam tego słowa.
      • 16.02.11, 10:35
        nie obcinasz bo nie masz myslenia ekologicznego
        poprostu produkujesz wiecej smieci
        --
        umiecie tak?? ja prawie:)
        www.youtube.com/watch?v=Iumh6e5DSWU&feature=fvw
    • 16.02.11, 13:02
      wykorzystanie do konca produktu. rozcinajac tubke mysle tez o srodowisku naturalnym jesli juz np. pasta ma tak czy inaczej znalezc sie w wodzie/glebie to przynajmniej niech wczesniej spelni swoje zadanie do konca dzieki czemu o 1-3 dni pozniej kupie nastepne opakowanie a jak by tak zrobilo kilka milionow osob to swiad choc troche bylby lepszy:)
      --
      rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
      okutą w obwolutę twoich ramion i ud
      i czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
      i w dusznym kącie rzuć na mnie urok swój
    • 16.02.11, 13:17
      Oczywiście oszczędzanie a raczej brak zgody na marnotrawstwo :) Ja jestem za!
    • 16.02.11, 14:48
      Rozcinam paste, balsamy, wypłukuje słoiki po sosach etc., bo na sciankach dużo zostaje.

      To jest szacunek do pieniędzy a raczej do mojego czasu, który poświęcam na prace żeby kupić pastę, krem itd.

      Zważywszy na to, że połowe życia przeznaczam na prace, to tym bardziej szanuje to co kupuje.
    • 16.02.11, 14:58
      ja bym uznala za oszczednosc. Osobiscie nie praktykuje. Kilka razy sprobowalam - rozcinajac tubke upapralam sie cala. Pozniej zapomnialam ze to zrobilam i to, co mialo byc do odzyskania wyschnelo :P
      Widocznie trzeba miec jakies predyspozycje ku temu ;) ja sie raczej nie nadaje
      • 16.02.11, 16:27
        Rozcinanie znam tylko z komedii, w prawdziwym życiu nie spotkałam osoby, która by coś takiego robiła. I chyba nie chciałabym spotkać:DDDD
        • 16.02.11, 16:56
          Hehehe :-DDDDDD Ale to zabawne :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Im więcej buziek tym śmieszniej :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.