Mamo, tato- jestem biseksualna... Dodaj do ulubionych


... tak...
... zawsze byłam inna. Odkąd pamiętam pociągały mnie kobiety. W związkach z facetami byłam dwukrotnie i to właśnie jeden z nich rzucił kiedyś żartobliwie: ".. oglądasz się za babami częściej niż ja..." i od tego czasu zaczęłam się zastanawiać nad sobą, nad tym co czuję i jak myślę. Przetrzepałam internet, literaturę, prasę, chciałam się czegoś dowiedzieć, poznać temat od podszewki. Oba związki zakończyły się bardzo nieciekawie, zostałam sama ze swoim odbiciem w lustrze i poczuciem własnej beznadziejności i bezradności wobec świata który przemykał gdzieś obok mnie. No i pojawiła się Ona- dziś już jestem pewna- jestem biseksualna, zakochałam się bez pamięci! Sprawiła, że świat zatrząsł się pod stopami, w brzuchu zalęgły się motyle a serce zmieniło się w wielką puchową poduszkę, która przy każdym wypowiedzianym przez Nią: "...Kocham Cię..." delikatnie drga łaskocząc wszystkie moje organy i wprowadza mnie w stan słodkiej błogości. Kocham i nie chce się z tym kryć, mieszkamy razem, razem pracujemy, razem zmagamy się z trudami codzienności- naprawdę RAZEM. Nie dało się więc ukryć, tego co jest między nami, ludzie nie dość, że nie są ślepi to jeszcze wścibscy jak serialowa Pani Bukietowa... Wydało się... A ja postawiłam wszystko na jedną kartę, mówiąc sobie, że jak komuś naprawdę na mnie zależy to zostanie przy mnie bez względu na to z kim ułożę sobie życie. I ruszyła lawina, współpracownicy, znajomi, przyjaciele, aż przyszedł czas na rodzinę, a konkretnie rzecz ujmując- na rodziców- i jest okropnie... Z mamą... Tato przyjął to spokojnie i mamy dobry kontakt, powiedział, że nie tak wyobrażał sobie moje życie ale niczego mi nie zabroni i nie karze bo i tak wie, że zrobię to co zechce. Mama natomiast znała Ją wcześniej niż ja, pracowały razem, Ona jest ode mnie sporo starsza- nieważnie, w każdym razie znały się wcześniej i mama zawsze ją zachwalała pod niebiosa, "...jaka to dobra i fajna dziewczyna, jaki otwarty i pomocny człowiek, i co z tego, że lesbijka- liczy się osoba...". A teraz... Nie chce mnie znać, kazała wyprowadzić się z miasta a w najbliższym czasie wyjechać z kraju, gdyż, nie może o mnie, o nas myśleć bo ją na wymioty zbiera. Nawtykała nam takich epitetów, że uszy więdną... Jest mi bardzo źle i przykro, choć kontaktów z mamą nigdy nie miałam ciepłych i bliskich, zawsze były na zasadzie mniej lub bardziej wyczuwalnej konkurencji: a to o względy taty, a to o kontakt z bratem, miałyśmy też wspólnych znajomych z którymi ona urwała kontakt zaraz po tym jak w ich kręgu pojawiłam się ja... Nie rozumiem jej postępowania, nie oczekuje, że nagle z dna na dzień stanie się mamą "do rany przyłóż", chcę tylko akceptacji, chcę, żeby przestała się przejmować tym co ludzie mówią na Nasz temat a zaczęła zauważać, że w końcu jestem szczęśliwym człowiekiem. A tak, mam wrażenie, że było by jej dobrze z myślą, że facet mnie bije- tak jak ten pierwszy, lub, że śpię z nim w osobnym łóżku- bo nasze życie erotyczne umarło śmiercią naturalną- tak jak z tym drugim... Grunt, że to facet, w domu niech się dzieje co chce a między ludźmi za rączkę i ze sztucznym uśmiechem na twarzy- ALE TO FACET!
Co ja mam zrobić w tej sytuacji?!
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.