Dodaj do ulubionych

Kocha, ale nie potrafi tego okazać...

03.03.11, 23:05
Ja i mój mężczyzna przechodzimy pierwszy kryzys w naszym związku. Od pewnego czasu przestał okazywać mi uczucia, oddalił się i zamknął w swoim świecie. On twierdzi, że mnie kocha i że chciałby abyśmy byli szczęśliwi, ale ma ogromny problem z samym sobą, że nie potrafi ze mną być i okazać mi uczuć.

Poznaliśmy się rok temu, stworzyliśmy wolny układ, z dużym dystansem, nie było między nami żadnych głębszych uczuć, gdyż on miał kobietę (z którą nie układało mu się już od 2 lat) jednak ma z nią dziecko. Nie wymagałam od niego niczego, spędzaliśmy ze sobą miło czas po czym wracaliśmy do swoich domów. Do momentu, w którym poczułam, że zależy mi na nim i chciałabym abyśmy stworzyli związek, nie powiedziałam mu o tym, wiedziałam, że ma rodzinę i nie chciałam wprowadzać zamieszania w jego ułożonym życiu. Mam 20 lat (on 33) i nigdy wcześniej nie czułam czegoś takiego do żadnego mężczyzny. Po kilku miesiącach ON oznajmił mi że rozstał się ze swoją kobietą ( powodem była zdrada z jej strony). Wspierałam go nadal nic nie wymagając, łączyła nas również przyjaźń więc czułam potrzebę bycia przy nim w ciężkich chwilach. Oprócz rozpadu rodziny przez ostatni rok miał wiele innych problemów... Zawodowych, prawnych, pojawiły się uzależnienia (alkohol, leki). Czułam, że jestem mu potrzebna, wiec kiedy poprosił mnie o spotkanie nie odmówiłam. Wtedy właśnie wszystko zaczęło się przeradzać z luźnych spotkań w związek. Następne 6 tygodni to jego terapia zamknięta, widywaliśmy się co 2 tyg. Po zakończeniu stał się zupełnie innym człowiekiem, spokojnym, zrównoważonym, przestał pić. Zamieszkaliśmy razem, polecieliśmy na wakacje. Nie miałam żadnych zastrzeżeń co do naszych relacji, dogadywaliśmy się bez słów, okazywał ogromne zainteresowanie mną i moją przyszłością. Zaakceptowałam fakt, że ma 2letnie dziecko (które oczywiście poznałam), że je odwiedza i przebywa wtedy w towarzystwie swojej ex, choć nie było to łatwe. Miesiąc temu temu jednak zaczęło się psuć coś między nami, przestaliśmy rozmawiać jak wcześniej, poczułam, że oddalamy się od siebie. Apelowałam i prosiłam, abyśmy spróbowali rozwiązać ten problem jednak bez odzewu, w jego życiu pojawiały się nowe problemy. Chciałam go w tym wspierać jednak miałam też żal, że ignoruje nasze problemy. Okazało się, że matka jego dziecka popadła w problem alkoholowy i namówił ją do poddania się sześciotygodniowej terapii zamkniętej (teraz mija 3 tydzień) aby mogła normalnie wychowywać dziecko. Na ten czas przeniósł się do ich mieszkania aby opiekować się dzieckiem. Nasze spotkania strasznie się ograniczyły, czułam się odrzucona, ale wiedziałam, że muszę zrozumieć sytuacje. Do czasu kiedy miarka się przebrała... Prosiłam o rozmowy, które w rezultacie nie przynosiły żadnych pozytywnych zmian. Podjęłam decyzję, że powinniśmy rozstać się na tydzień aby sobie wszystko przemyśleć. Zerwaliśmy kontakt, było mi strasznie ciężko wytrzymać tą rozłąkę, jednak liczyłam na jej pozytywne aspekty. Myślałam, że uświadomimy sobie oboje, że musimy walczyć o nas. Nawiązałam kontakt. Jednak kiedy się spotkaliśmy czuliśmy oboje jeszcze większy dystans. Powiedział, że było mu beze mnie bardzo ciężko, że uświadomił sobie jak bardzo mnie kocha. Byłam pewna, że będzie coraz lepiej, jednak się pomyliłam, spotkaliśmy się wczoraj, zapytałam dlaczego jest taki oschły w stosunku do mnie i wtedy właśnie usłyszałam, że nie potrafi sobie poradzić z tym, że bardzo chce, ale nie potrafi ze mną być, że chce mojej pomocy. Jednak ja nie wiem kompletnie co robić, uważam, że to on musi sam sobie pomóc. Nie wiem czy to skutek uboczny odstawiania leków, czy może za mała przerwa po poprzednim ośmioletnim związku. On boi się, że kolejny raz zostanie zraniony, że zawiedzie się na mnie, jednak jest to sprzeczne z tym co mówi, gdyż twierdzi, że nie ma mi nic do zarzucenia, że ufa mi coraz bardziej... Największy ból sprawia mi to, że on nadal ukrywa przed swoją byłą kobietą fakt, że jesteśmy razem. Tłumaczy to tym, że ograniczyła by mu do minimum kontakt z synem, a sprawy sądowne mogły by się długo ciągnąć, że lepiej poczekać, aż ona odpuści i przestanie nalegać, żeby wrócił do niej. Nie czuje się przy nim tak jak wcześniej nie jestem szczęśliwa, jednak bez niego jest jeszcze gorzej, potrzebuje go mimo tego bólu, który mi zadaje (przypadkowo- jego zdaniem).

Proszę o pomoc, o radę w jaki sposób mogłabym walczyć o to co jest dla mnie tak ważne.
Edytor zaawansowany
  • gyubal_wahazar 03.03.11, 23:17
    W ile z tego co on Ci mówi wierzysz ? Bo obawiam się, że we wszystko, a strzelam, że 1/3 to i tak byłoby na wyrost. Masz 20 lat, nie możesz znaleźć sobie kogoś choć z grubsza normalnego ?
    Brnąc w to, prosisz się o kłopoty, które sama zaczynasz przeczuwać, bo inaczej nie zwierzałabyś się prosząc o radę. A co do samej rady mam tylko jedną : wiej !
    --
    knur.blox.pl
  • raohszana 03.03.11, 23:18
    Ej, napisałeś o tym samym :D

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • gyubal_wahazar 03.03.11, 23:33
    Nie-e, to Ty ode mnie odgapiłaś, bo byłem 1-szy ;)
    --
    knur.blox.pl
  • raohszana 03.03.11, 23:38
    gyubal_wahazar napisał:

    > Nie-e, to Ty ode mnie odgapiłaś, bo byłem 1-szy ;)
    Fcale nie, to Ty mi pomysła na odpowiedź wyssałeś telepatycznie ;)

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • gyubal_wahazar 03.03.11, 23:43
    Nie puścisz chyba mi tego płazem ? Zemścij się niezwłocznie, też coś wysysając ;)

    A sygnaturka Ci się nie rymuje, bo wg Waligórskiego powinno lecieć 'Tatarzyn skośny ...'
    --
    knur.blox.pl
  • gyubal_wahazar 03.03.11, 23:45
    aa i dalej 'żółty a sprośny'
    --
    knur.blox.pl
  • raohszana 03.03.11, 23:53
    gyubal_wahazar napisał:

    > Nie puścisz chyba mi tego płazem ? Zemścij się niezwłocznie, też coś wysysając
    > ;)
    Krew?

    > A sygnaturka Ci się nie rymuje, bo wg Waligórskiego powinno lecieć 'Tatarzyn sk
    > ośny ...'
    Dobra, niech będzie, zmienię specjalnie dla Ciebie, żeby się rymowało, na ten jeden raz :]

    --
    Jam jest viking skośny - blady a sprośny!
  • gyubal_wahazar 04.03.11, 00:04
    > Krew?

    Zimno, zimno, mróz. Kombinuj dalej ;)

    > Dobra, niech będzie, zmienię specjalnie dla Ciebie, żeby się rymowało, na ten jeden raz :]

    Co chcesz za tą nobilitację ? ;)
    --
    knur.blox.pl
  • raohszana 04.03.11, 00:10
    gyubal_wahazar napisał:

    > Zimno, zimno, mróz. Kombinuj dalej ;)
    Szpik? Ale ja nie ghul :P Intelekt? Na co, mam swój... Tajemny przepis na coś pysznego? ;)

    > Co chcesz za tą nobilitację ? ;)
    Obiad!

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • gyubal_wahazar 04.03.11, 00:30
    > Tajemny przepis na coś pysznego? ;)

    Bingo ! Na rurkę z kremem, hehehe ;)

    > Obiad!

    Po północy ? A jak w boczki pójdzie ? Może fajnego resorowca albo plakat z Boney M ?
    --
    knur.blox.pl
  • raohszana 04.03.11, 00:36
    gyubal_wahazar napisał:

    > Bingo ! Na rurkę z kremem, hehehe ;)
    Śmietankowym własnej produkcji? ;)

    > Po północy ? A jak w boczki pójdzie ? Może fajnego resorowca albo plakat z Bone
    > y M ?
    No tak, nekromanta się znalazł, co woli kości :P
    O temu resoraku otwierają się dźwi? ;)

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • raohszana 03.03.11, 23:17
    On coś kręci. I tyle.
    Psycholog by nie zaszkodził.

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • simply_z 03.03.11, 23:20
    20 latka..i starszy o 13 lat lekkoman i alkoholik..boże..
    a twoi rodzice wiedzą z kim sie zadajesz?
  • marzeka1 03.03.11, 23:23
    Dlatego z tego postu aż "wali" naiwnością młodej dziewczyny, która od takiego faceta łyka wszelkie "żona niedobra i zdradziła " itp. No i panna "NIE WYMAGA".Boskie.
  • raohszana 03.03.11, 23:35
    Też mnie to "nie wymaga" bawi - ja nie wiem, czego ona zatem oczekuje? Może to męczennica, która cierpi za milijony?

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • marzeka1 03.03.11, 23:20
    "Wspierałam go n
    > adal nic nie wymagając,"

    to i to " Nie wymagałam od niego niczego, "- to zwyczajnie strzelanie sobie w stopę, JAK chcesz stworzyć normalny związek, tak się zachowując??? Dlaczego uważasz, że nie jesteś na tyle ważna, aby wymagać?
    "
    Oprócz rozpadu rodziny przez ostatni rok miał wi
    > ele innych problemów... Zawodowych, prawnych, pojawiły się uzależnienia (alkoho
    > l, leki). "- o, matko, następna, która chce robić za świętą i tolerować zachowania i nawyki, ktore nie dadzą stworzyć dobrego związku.

    Wybacz, ale wygląda to źle, źle wybrałaś sobie obiekt uczuć, no a to "nie wymagam"- rozłozyło mnie zupełnie.,
  • jeriomina 03.03.11, 23:21
    Od takich, co mają dzieci i nieuregulowane sprawy z ex - trzeba wiać...
    --
    http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif

    "Be yourself, no matter what they say"
  • mavi0 03.03.11, 23:34
    Nie potrafię od niego odejść, kocham go i chciałabym to poskładać, aby było tak jak wcześniej. Mam świadomość, że zagubiłam w tym wszystkim siebie... To nie ja jestem ważna w tym związku tylko on. Boli mnie to jednak nie potrafię się od niego odciąć, nie mam pewności, że mnie okłamuje, ufam mu. Chciałabym go zrozumieć i pomóc mu...
  • raohszana 03.03.11, 23:36
    mavi0 napisała:

    > Nie potrafię od niego odejść, kocham go i chciałabym to poskładać, aby było tak
    > jak wcześniej. Mam świadomość, że zagubiłam w tym wszystkim siebie... To nie j
    > a jestem ważna w tym związku tylko on. Boli mnie to jednak nie potrafię się od
    > niego odciąć, nie mam pewności, że mnie okłamuje, ufam mu. Chciałabym go zrozum
    > ieć i pomóc mu...
    Naiwność skrajna i głupota. On nie chce Twojej pomocy, tylko Cię zwodzi. Nie ma tak, że ktoś się nie liczy i tylko jedna strona ważna.
    To nie miłość, tylko uzależnienie.

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • mavi0 03.03.11, 23:40
    Ale w jakim celu mnie zwodzi? Nie rozumiem tego...
  • raohszana 03.03.11, 23:42
    Nie musisz rozumieć. Nie pojmiesz jego intencji. Zwodzi, bo chce, bo lubi, bo ma z tego zakochaną pannę.

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • saga55-5 03.03.11, 23:45
    Wpędzasz się w układ który jest męczący, stresujący i odbierający Twoja godność,radość życia ale bez szansy na trwały związek.
    Moim zdaniem powinnas odejść. Na pewno poboli, będziesz tęsknić itp.ale psychicznie się nie wyniszczysz.
    Tez bym temu facetowi do końca nie ufała
  • mavi0 03.03.11, 23:57
    Kiedy ja naprawdę widzę jakie on ma ze sobą problemy, jak sobie nie może z tym poradzić... Nie był taki do czasu kiedy problemy znów zaczęły na niego spadać. Obwinia się o to, że mnie tym rani ale próbuje to zmienić... Niestety ja nie widzę rezultatu...
  • raohszana 04.03.11, 00:06
    mavi0 napisała:

    > Kiedy ja naprawdę widzę jakie on ma ze sobą problemy, jak sobie nie może z tym
    > poradzić... Nie był taki do czasu kiedy problemy znów zaczęły na niego spadać.
    > Obwinia się o to, że mnie tym rani ale próbuje to zmienić... Niestety ja nie wi
    > dzę rezultatu...
    Aha, uparłaś się poświęcić siebie i go "ratować" - gucio widzisz, łykasz wszystko co on Ci powie.

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • saga55-5 04.03.11, 00:13
    Co się stanie jeśli ( czego nie życzę ) Ty będziesz miała poważne problemy ? Ty, póki co, podtrzymujesz na duchu jego bo jestes silna a on raczej słabszy psychicznie.
    Dasz radę dźwigac problemy za dwoje ?
    Sama już teraz zauważasz że coś Ci jednak w tym wszystkim nie pasuje i męczy.
    Poniekąd, skoro ukrywa Waszą znajomość przed ex ( choć nie do końca jest ex ) to problemy się mogą dopiero zacząć.
    Ktoś tu już napisał, by nie wiązać się z kimś, kto nie ma uregulowanej sytuacji i jest tzw. zajęty.
    Nie ma tu nic przeciw rozwodnikom czy rozwódkom ale.....zawsze wychodziłam z założenia : będziesz wolny, wtedy pomyslimy.
  • mrs.solis 04.03.11, 03:38
    Tobie nie da sie pomoc. Otrzymalas juz dobre rady,z ktorych nie zamierzasz skorzystac tak wiec pozostaje ci pozostanie w tym bagienku i zdobycie nowego doswiadczenia zyciowego. Dzieki temu za jakies 10-20 lat bedziesz mogla powiedziec innej mlodej i glupiutkiej panience,ze facet karmi ja jakimis banialukami, a ona to lyka jak ges kulki.
  • rosa_de_vratislavia 04.03.11, 07:57
    "Poznaliśmy się rok temu, stworzyliśmy wolny układ, z dużym dystansem, nie było między nami żadnych głębszych uczuć, gdyż on miał kobietę .Po kilku miesiącach ON oznajmił mi że rozstał się ze swoją kobietą ( powodem była zdrada z jej strony). "

    Rewelacja - rzucił kobietę, bo go zdradziła,a sam miał kochankę!
    Po czymś takim bym uciekła, gdzie pieprz rośnie.
    Do tego alkoholik, lekoman.
    Obudź się i nie odgrywaj swiętej męczennicy na ołtarzu miłości. Służyłaś do seksu, teraz już nie służysz, więc pan Cię odstawił.
    Masz 20 lat - przypomnij sobie,że masz znajomych, pewnie fajne studia,że możesz podróżować, zwiedzać, czytać a nie "ratować" tego osobnika.
    --
    www.KrainaKsiazek.pl
  • a_nonima 04.03.11, 09:37
    Gratuluję panu narzeczonemu!! Uzależnił Cię od siebie emocjonalnie, potrafi wpędzić w poczucie obowiazku w-c siebie.
    Jesteś młoda i naprawdę chcesz zaczynać życie z człowiekiem uzależnionym, ze zobowiazaniami i nieuregulowaną sytuacją z ex??
    --
    Można odejść na zawsze, by stale być blisko ks Twardowski
  • haalszka 04.03.11, 10:32
    wszystko jestem w stanie zrozumieć. jestes młoda a tu mężczyzna, pewnie na prawde warty uwagi... jednak... jednego nie zrozumiem... po co ludzie młodzi /bo ty jestes młoda, za młoda/ wiążą się z ludźmi o dekade starszymi? To nie jest tylko 10 lat więcej w metryce, to jest 10 lat więcej doświadczenia życiowego, zawodowego itd itd.
    Czy ty teraz nie powinnaś latać za jakimś młodych chłopakiem, mieć wspólny temat studiów, imprez, szalonych wakacji, ogólnie beztroskiego, młodego życia? Czemu garniesz się do dorosłego faceta ze sporym bagażem życiowym, uzależnieniami, dzieckiem?
    Z twojego postu wieje młodzieńczą naiwnościa na kilometr i dobrze- ciesz się zyciem i pozwól aby ta naiwność trwała jeszcze trochę czasu, a u boku miej równolatka z równie taka sama naiwności, bez nayków i zaplecza w postaci nieudanego zycia.
    Powodzenia!
  • mavi0 04.03.11, 11:21
    Nigdy nie dogadywałam się z chłopakami w moim wieku, są zbyt dziecinni. Od dawna obracam się w towarzystwie osób starszych i to z nimi się świetnie dogaduje. Nie miałam nigdy problemów z dogadaniem się z moim partnerem ze względu na różnice wieku, wręcz przeciwnie on zawsze twierdził, że bardzo dobrze mu się ze mną rozmawia, że mój poziom rozmowy ocenia na 7 lat więcej. Nie wyobrażam sobie być z kimś w moim przedziale wiekowym, nie interesują mnie przygody, potrzebuje prawdziwego mężczyzny. Może wynika to z tego, że nie miałam ojca.
  • haalszka 04.03.11, 13:10
    to inaczej..
    z tego co zrozumiałam twój luby ma zonę i dziecko. Czy są w trakcie rozwodu to tylko twoje domysły, prawda?
    Liczysz na związek z nim? no weź... litości.... czasami 16sto latki są bystrzejsze...
  • mavi0 04.03.11, 13:28
    nie są małżeństwem, nie byli nigdy
  • gladys_g 07.03.11, 16:31
    taaa, on ocenia, Ty wierzysz.
    A może to nie Ty jesteś dojrzalsza ponad wiek, a on niedojrzały gó...arz? Pomyślałaś o tym?
    --
    osobliwy pamiętniczek
  • triismegistos 04.03.11, 14:31
    haalszka napisała:

    > wszystko jestem w stanie zrozumieć. jestes młoda a tu mężczyzna, pewnie na praw
    > de warty uwagi... jednak... jednego nie zrozumiem... po co ludzie młodzi /bo ty
    > jestes młoda, za młoda/ wiążą się z ludźmi o dekade starszymi?

    Powody mogą być różne, brak ojca w dzieciństwie przedwczesna "dojrzałość", chęć ucieczki z domu rodzinnego... Ja też lubię sporo starszych facetów. Kapitalnie się z nimi dogaduję.
    --
    Wyjaśniła się jedna z największych zagadek wszechczasów. Zaczęło się od tego, że gdy włączałem pralkę, spadała mi szybkość transferu sieci. Po drobiazgowym śledztwie okazało się, że to hakerzy mi kradli skarpetki przez net.
  • haalszka 05.03.11, 21:02
    zdaję sobie sprawę że uogólniam. Jednak tu przypadek jest patologiczny.. tu nie ma "dogadywania", tu są roszczenia i może chory człowiek. A nie sądzę aby 20 letni człowiek byłby na tyle dojrzały żeby poradzić w problemach, o których była mowa powyżej. Co innego kumpelstwo a agnażowanie się uczuciowe i oczekiwania od życia.
  • rotrdma 04.03.11, 21:11
    haalszka napisała:

    > To nie jest tyl
    > ko 10 lat więcej w metryce, to jest 10 lat więcej doświadczenia życiowego, zawo
    > dowego

    to nie jest tylko 10 lat
    facet ma dziecko i swoje doświadczenia
    masz czas zdobyć podobne
    po co starasz się o te najbardziej traumatyczne
    wiem-głód życia, ciekawość, cos nowego
    ale zdązysz sie jeszcze najeśc....
  • mavi0 04.03.11, 11:11
    Jeszcze nikt nie napisał mi tutaj nic pozytywnego, nie rozumiem dlaczego z góry oceniacie go tak negatywnie...
  • ursyda 04.03.11, 11:12
    osłodkijezu!
    to przeczytaj swoje posty! a potem jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz!
  • tumoi 04.03.11, 11:23
    bo mamy trochę lat i doświadczenia więcej - ja też miałam 20 lat i rajcowali mnie starsi, zakreceni faceci, ale z tego wyrosłam.
  • raohszana 04.03.11, 11:37
    mavi0 napisała:

    > Jeszcze nikt nie napisał mi tutaj nic pozytywnego, nie rozumiem dlaczego z góry
    > oceniacie go tak negatywnie...
    Bo nie jesteśmy młodzi, durnie podnieceni własną "dojrzałością" i zaślepieni jak Ty?

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • mavi0 04.03.11, 11:42
    nigdy nie byłam tak rozbita emocjonalnie, wiem, że powinnam odejść, że łudzę się tym, że jeśli dam mu szanse to ją wykorzysta... nie wiem czy powinnam być obojętna i czekać na jego ruch, czy może to ja powinnam go zrobić.
  • raohszana 04.03.11, 11:45
    mavi0 napisała:

    > nigdy nie byłam tak rozbita emocjonalnie, wiem, że powinnam odejść, że łudzę si
    > ę tym, że jeśli dam mu szanse to ją wykorzysta... nie wiem czy powinnam być obo
    > jętna i czekać na jego ruch, czy może to ja powinnam go zrobić.
    Bogowie, naprawdę, przeczytaj jeszcze raz to co sama piszesz. OLEJ go wreszcie. Facet ma Cię w nosie i radośnie wykorzystuje, a Ty się zastanawiać - a szansę, a czekać, a to. Szansę już miał i przerypał po całości.

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • misiek246 04.03.11, 11:47
    Facetowi jeśli bardzo mu zależy na tobie to bardzo bedzie zabiegał o Ciebie na różne sposoby by tylko Ciebie zatrzymać.
  • mavi0 04.03.11, 11:45
    Czy to rzeczywiście możliwe żeby kochać ale nie potrafić tego okazać, mieć taką blokadę wewnętrzną?
  • raohszana 04.03.11, 11:46
    mavi0 napisała:

    > Czy to rzeczywiście możliwe żeby kochać ale nie potrafić tego okazać, mieć taką
    > blokadę wewnętrzną?
    Nie.

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • raohszana 04.03.11, 11:46
    mavi0 napisała:

    > Czy to rzeczywiście możliwe żeby kochać ale nie potrafić tego okazać, mieć taką
    > blokadę wewnętrzną?
    P.s: On Cię NIE kocha.

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • bijatyka 04.03.11, 11:49
    Ciociu Rao, czy ciocia nie widzi, że to nic nie da ?
  • raohszana 04.03.11, 12:02
    bijatyka napisała:

    > Ciociu Rao, czy ciocia nie widzi, że to nic nie da ?
    Biby widzi, ale kumo, toż ja idealistycznie zakładam, że może co trafi pod strzechę młodej a naiwnej? No idealyzm mię się załączył!

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • bijatyka 04.03.11, 12:04
    Dziewczyna jest wyjątkowo odporna. Tak że, niech wreszcze w spokoju dotknie palcem tego piekarnika od środka. Nie przeszkadzaj, ciociu.
  • raohszana 04.03.11, 12:06
    Ja rozumiem, że odporność na wiedzę może być, ale tak zostawić, bez słowa?

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • bijatyka 04.03.11, 12:13
    A nie macie, kumo, ochoty na c.d. pt "rzucił mnie, co robić". No zadbajcie trochę o emocje na forum.
  • raohszana 04.03.11, 12:18
    bijatyka napisała:

    > A nie macie, kumo, ochoty na c.d. pt "rzucił mnie, co robić". No zadbajcie troc
    > hę o emocje na forum.
    A macie, macie, ale ni mo takiego wątka... Znaczy, radzicie kumo, na użytek forumowy nagle samodzielnie z rewelacjami związkowymi wystąpić, zmyślonemi nieco?

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • bijatyka 04.03.11, 12:19
    A nie nie. Niech koleżanka założycielka postąpi wg swojego "rozumu" i tylko patrzeć, jak wróci tu z katastrofą. Niech ciocia Rao sama nie zmyśl problemów, bo a nóż przyjdą ;)
  • raohszana 04.03.11, 12:28
    bijatyka napisała:

    > A nie nie. Niech koleżanka założycielka postąpi wg swojego "rozumu" i tylko pat
    > rzeć, jak wróci tu z katastrofą. Niech ciocia Rao sama nie zmyśl problemów, bo
    > a nóż przyjdą ;)
    A, że taki wariant. Anu faktycznie - przyjdzie z dramatyczną historyją porzucenia i dopiero bandzie!
    A tam, takie to mogę zmyślać - chociaż, a co jak się jaki chłop przyplącze i dopiero bandzie problem! ;)

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • mavi0 04.03.11, 11:49
    ale ja nie pytam o ten konkretny przypadek, nie o niego, tylko czy myślicie, że niektórzy ludzie mogą mieć taki stan?
  • bijatyka 04.03.11, 11:54
    Chcesz teraz w oderwaniu od tego, co napisałaś, usłyszeć, że są tacy ludzie i karmić dalej swoją naiwność ? Czy wcześnij aby nie usłyszałaś od otoczenia, że postępujesz źle i teraz chcesz poszukać wsparcia u nieznajomych na forum ?
  • misiek246 04.03.11, 11:54
    trudno zgadnąc jaki mają stan ja mówe jak ja bym zrobił.
  • raohszana 04.03.11, 12:01
    mavi0 napisała:

    > ale ja nie pytam o ten konkretny przypadek, nie o niego, tylko czy myślicie, że
    > niektórzy ludzie mogą mieć taki stan?
    Toż mówimy - nie.

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • belli_sima 04.03.11, 13:16
    mavi0 napisała:

    > ale ja nie pytam o ten konkretny przypadek, nie o niego, tylko czy myślicie, że
    > niektórzy ludzie mogą mieć taki stan?

    Ludzie mogą "mieć taki stan", tyle, że w tym stanie nie są zdolni do zbudowania związku i nie będą dobrym partnerem. A o to Ci chodzi prawda? Słuchaj tych kobiet, które się tu wcześniej wypowiedziały, mają rację...
  • misiek246 04.03.11, 13:19
    Pozdrawiam wszs wszystkie kobiety.
  • berta-live 04.03.11, 12:26
    Cuda się zdarzają, ale na 99% znudzony życiem i dotychczasowy związkiem, alkoholik i lekoman, postanowił sobie przypomnieć jak wygląda młody seks. Pobawił się i teraz kombinuje jak się z tego wyplątać. Znajdź sobie jakiegoś rówieśnika i przestań się uganiać za starszymi panami.
  • mavi0 04.03.11, 12:45
    Pewnie macie racje, mam klapki na oczach i mimo, że widzę jak wygląda rzeczywistość wmawiam sobie na siłę, że się mylę... Że on nie mógł by tak postępować. Boli, uświadamiam sobie, że byłam zabawką, które się znudziła i trzeba ją odstawić na bok. Dam mu kilka dni, ostatnie raz, ale nie kiwnę nawet palcem, poczekam na jego inicjatywę. Dochodzi do mnie świadomość, że muszę odejść... Wrócić do tego stanu w jakim byłam. Jestem młoda, mam przed sobą jeszcze tyle... Wcześniej nie dopuszczałam do siebie żadnych mężczyzn, wolałam być sama, niezależna, miałam dużo zajęć, które zaniedbałam bo liczył się tylko on. A gdzie byłam ja? Zapomniałam o sobie, o pracy, o pasjach... Nie zasłużyłam na takie traktowanie. Dziękuje za pomoc w uświadomieniu.
  • raohszana 04.03.11, 12:47
    mavi0 napisała:

    > Pewnie macie racje, mam klapki na oczach i mimo, że widzę jak wygląda rzeczywis
    > tość wmawiam sobie na siłę, że się mylę... Że on nie mógł by tak postępować. Bo
    > li, uświadamiam sobie, że byłam zabawką, które się znudziła i trzeba ją odstawi
    > ć na bok. Dam mu kilka dni, ostatnie raz, ale nie kiwnę nawet palcem, poczekam
    > na jego inicjatywę. Dochodzi do mnie świadomość, że muszę odejść... Wrócić do t
    > ego stanu w jakim byłam. Jestem młoda, mam przed sobą jeszcze tyle... Wcześniej
    > nie dopuszczałam do siebie żadnych mężczyzn, wolałam być sama, niezależna, mia
    > łam dużo zajęć, które zaniedbałam bo liczył się tylko on. A gdzie byłam ja? Zap
    > omniałam o sobie, o pracy, o pasjach... Nie zasłużyłam na takie traktowanie. Dz
    > iękuje za pomoc w uświadomieniu.
    I tego się trzymać - wreszcie zająć sobą.

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • triismegistos 04.03.11, 14:28
    Hyhy, dobre, facet miał na stałe młodą dupkę na boku, a z żoną rozstał się bo go podła zdradziła :D
    Moja droga, jesteś jeszcze bardzo młoda i tego nie wiedzieć, ale jeśli gość jedną babkę potraktował tak, jak potraktował (i to nie byle dupeczkę, tylko żonę, z którą miał dziecko) to najprawdopodobniej Ciebie potraktuje tak sama. Kiedy ktoś robi nas wspólnikiem w świństwie wyrządzanym bliźniemu (czy to zdrada, czy zwykłe oplotkowywanie) czujemy nobilitację i wyróżnienie "zaufaniem", a nie przyjdzie nam do tego głupiego łba, że my też możemy paść ofiarą nielojalności.
    --
    Wyjaśniła się jedna z największych zagadek wszechczasów. Zaczęło się od tego, że gdy włączałem pralkę, spadała mi szybkość transferu sieci. Po drobiazgowym śledztwie okazało się, że to hakerzy mi kradli skarpetki przez net.
  • dama_z_kawa_i_papierosem 04.03.11, 20:17

    Miejmy nadzieje, ze przejzalas na oczy a nie opowiadasz nam tu.

    Z boku to wyglada tak. Twoj amant mial zone/rodzine, ktora zdradzal z malolata (naiwna – wybacz ale tak jest). Sypal ci oklepanymi frazesami ze zona zla i im sie nie uklada. Do tego pewnie popijal i nie byl taki cudowny jak sie przed toba prezentowal. Wreszcie kobita zmeczona uzeraniem sie z zdradzajacym, chlejacym palantem wykopala go z domu. On udal sie prosto do ciebie na pocieszenie, ktore oczywiscie znalazl, bo jako zes mlodziutka wiedzial jak cie okrecic wokol palca. Gdy jednak sobie to przekalkulowal wyszlo mu jak zapierniczyl sprawe z zona, do tego dziecko, no i urabial zone aby go wziela z powrotem. Oczywiscie nie byl tego pewien wiec trzymal cie w w razie czego, poza tym kto nie lubi byc w centrum uwagi? No, wiec zapewne zona poinformowala go co o nim sadzi no i chlop postanowil ze jej pokaze ze nie jest as takim palantem, czyli zaczal walczyc z piciem itd., bo a nuz zona wezmie go z powrotem jak jej pokaze jak sie zmieni. Ciebie trzyma nadal i bajeruje z tego samego powodu co powywej. Jak juz mu sie zaczelo lepiej ukladac z zona – udobruchal ja – to wrocil do domu tobie mowiac ze zona idzie na odwyk i musi sie opiekowac dzieckiem dobry tatus (haha) bo ty oczywiscie we wszystko uwierzysz. Potem ty sie troche sfochowalas a on mial to gdzies ale w koncu sie z nim skontaktowalas czym mu udowodnilas ze ma cie w garsci i dalej bedziesz na jego zawolanie.
    Aaa i on nie ukrywa nic przed byla kobieta ze jest z toba, on ukrywa przed toba ze wrocil do niej.

    Prawda jest taka ze z zona jest od osmiu lat, ma dziecko, zdradzal, pil i cholera wie co jeszcze a zona cierpliwa (skad on was wytrzasnal?!?) znosila to. No ale kazdy ma jakis limit wytrzymalosci i w koncu sie postawila to sie chlop przerazil. Wy nie macie zadnego zwiazku. Zwiazek (bardzo niefajny zreszta) to on ma z zona, a ty jestes dla niego mlodka na boku. No a koles to zupelne zero tak czy siak.

    Acha i wszystkie te teksty i zagrywki sa tak typowe ze as mi glupio ze tyle napisalam aby to wytlumaczyc potencjalnemu trollowi haha bo nie chce mi sie wierzyc ze mozna byc taka naiwniara, nawet majac 20 lat.

    A jezeli jestes prawdziwa to uwierz, ze za pare lat sama zrozumiesz to co ci tu ludzie pisza.
  • mavi0 04.03.11, 20:28
    szczerze powiedziawszy miałam wątpliwości co do jego powrotu do domu ale udowodnił mi to, gdyż niejednokrotnie go tam odwiedzałam (jego i dziecko)
  • dama_z_kawa_i_papierosem 04.03.11, 20:30
    Wez naprawde dobrze ci radze, nie marnuj mlodosci na kogos takiego. No ale sa takie dziewczyny/kobiety co to jak sie same nie poparza to nie uwierza ze parzy.
  • olga.dobroslawa 05.03.11, 23:24
    OJP, że tak klasykiem polecę.

    Jestem niewiele starsza, też mówią, że dojrzalsza, ale wałek widzę na kilometr. Przykro mi, ale facet kręci, jest to niestety oczywiste. Wszystko, co napisałaś, wskazuje na to, że bzykał sobie młodą pannę na boku, fajnie się bawił, a teraz przyszedł czas na powrót do rzeczywistości. Domyślam się, że to boli, ale poboli, popłacze, posmarcze w poduszkę i przejdzie. Zobaczysz, że przejdzie!

    I jeszcze jedno: nie kocha Cię, to pewne. Gdyby kochał, gdyby mu zależało, to bez względu na wszystko odszedłby od matki swojego dziecka, a przede wszystkim nie odmawiałby Ci poważnej rozmowy, niezależnie od tego, jak bardzo jest nieśmiały, nie mówi o swoich uczuciach itepe.

    Rozumiem, że z rówieśnikami (20-22-latkami) nie możesz się dogadać, bo miałam (i w zasadzie nadal mam) to samo, ale to nie znaczy, że masz od razu szukać wśród 30-latków. Oczywiście możesz, ale w tej grupie wzrasta ryzyko napotkania żonatych, dzieciatych i problemowych. Bo, umówmy się - chociaż to uogólnienie, dość bolesne, ale niestety często się sprawdza - jeżeli facet po 30. nie ma za sobą poważnego związku i nadal jest na giełdzie, to pozwala podejrzewać pewne problemy, głównie emocjonalne. Cóż, wiem, co mówię. Zatem, być może warto jednak pokręcić się wokół niekoniecznie rówieśników, ale facetów o 3-5 lat starszych? Zresztą, im będziesz starsza, tym bardziej atrakcyjni staną się rówieśnicy, bo i oni dojrzeją, może nie wszyscy, ale jednak :)

    Poza tym, chyba nie musisz się wiązać na całe życie w wieku 20 lat, baw się, poznawaj, eksperymentuj, ciesz się życiem. Matkowanie niezrównoważonym emocjonalnie, uzależnionym, dzieciatym i uwikłanym w dziwne układy facetom zostaw na później, a najlepiej to na nigdy.

    Powodzenia!
    --
    It was like watching dog plays the piano.
  • fuzzystone 06.03.11, 19:41
    Wiesz, najbardziej popier****ny emocjonalnie facet, którego miałam okazję poznać miał trzydzieści parę lat i był trzy lata po rozwodzie (z dzieckiem utrzymywał regularny kontakt).
    Skąd ten mit, ze jak koleś ma 30 lat i żadnego poważnego związku za sobą to toxic fantastic musi być? Albo ktoś jest emocjonalnie popaprany, albo nie jest - żony, byłe żony, dziewcczyny/ich brak to tylko bonusy do porąbanej osobowości...
    --
    "Stronią ode mnie, które ongi mnie szukały,
    Bosą stopą przez moje przestępując progi;
    Ustępliwe, powolne, łagodne bywały..."
  • olga.dobroslawa 07.03.11, 01:02
    Czytanie ze zrozumieniem - nigdzie nie napisałam, że musi, napisałam, że może i jednak z wiekiem ryzyko wzrasta. Nie powiesz mi, że nie ma związku między tym, że facet po 30 jest sam a tym, że ma jakieś emocjonalne opory/problemy. Ja takich (nie)stety spotkałam. Jest pewna korelacja, ale nie mówię, że decydująca, albo skreślająca kogoś. Ryzyko większe, i tyle.

    --
    It was like watching dog plays the piano.
  • mavi0 07.03.11, 13:13
    On odszedł od matki dziecka, niejednokrotnie oznajmiał jej to w rozmowach telefonicznych przy których byłam. Ich tematy, o których wiem (bo słyszę) są związane tylko z dzieckiem. Od początku zdawałam sobie sprawę z jego przejść i doświadczeń życiowych, z bagażu który ma ze sobą. Jednak miłość zaślepia i sprawia, że pewne kwestie bagatelizujemy. Dziecko nie było by problemem, tylko fakt tego, że ukrywa nasz związek przed jego matką. Spędziliśmy ze sobą ostatnie dwa dni, poszłam na spotkanie z zamiarem zakończenia tej znajomości jednak nie miałam na tyle siły. Być może znów jestem naiwna i uwierzyłam we wszystko... Mam w głowie mętlik. Opowiadał o tym, że przez ostatni czas nie był taki tylko dla mnie, ze wszystkim wchodził w spory, był zły bez powodu na syna. Miewał wahania czy nie sięgnąć po alkohol. Nie chciał mnie obciążać tymi problemami więc uznał, że lepszym posunięciem będzie odsunięcie mnie od siebie. On jest człowiekiem, który wszystko chce rozwiązywać sam, a ja chce mu pomagać, jeśli rzeczywiście jest ze mną szczery. W dalszym ciągu twierdzi, że mnie kocha, że chce abyśmy wszystko odbudowali, nie chce mnie krzywdzić, jednak kiedy pytam co dalej, on odpowiada, że pokaże nam to czas. Mam mu to za złe, że nie potrafi się sprecyzować, stworzyć planów, że nie chce niczego obiecywać, nie odpowiada mi życie w niepewności. Chce mieć jasno postawione cele, a nie żyć tym co pokaże jutro...
  • raohszana 07.03.11, 16:22
    Dobra, widać, że nie ma sensu Ci cokolwiek radzić - on Tobą udanie manipuluje, a Ty się dajesz, bo "nie masz siły, wielka miłość, chcę mu pomóc" - a właź w to, daj się zadręczać ile chcesz, ale przestań jęczeć, skoro nie chcesz nic z tym robić.

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • akle2 07.03.11, 01:26
    1. Dlaczego on nie może wziąć dziecka na stałe do siebie, a przynajmniej na czas tej "terapii", skoro matka to niepoczytalna alkoholiczka?
    2. Kto zajmuje się dzieckiem w tych godzinach, kiedy on pracuje? Ta alkoholiczka?
    3. Gdzie spędza noce? W nocy też "pomaga przy dziecku"?
    4. Jeśli nie ma ograniczonych praw rodzicielskich, to matka nie ma prawa utrudniać widzeń, a jak zacznie utrudniać, to te sprawy można uregulować sądownie.

    Aleś Ty naiwna... Aż mi Cię szkoda.
  • akle2 07.03.11, 01:31
    Założę się, że on wcale z nią nie zerwał, tylko się może trochę pokłócił i na parę tygodni wyprowadził (a teraz wprowadził z powrotem). W przeciwnym razie wróble by jej wyćwierkały, że ma inną (czyli Ciebie). Może sama postaraj się, żeby zaczęły ćwierkać. W końcu świat podobno jest mały.
  • mavi0 07.03.11, 12:43
    1. Dlaczego on nie może wziąć dziecka na stałe do siebie, a przynajmniej na czas tej "terapii", skoro matka to niepoczytalna alkoholiczka?
    2. Kto zajmuje się dzieckiem w tych godzinach, kiedy on pracuje? Ta alkoholiczka?
    3. Gdzie spędza noce? W nocy też "pomaga przy dziecku"?
    4. Jeśli nie ma ograniczonych praw rodzicielskich, to matka nie ma prawa utrudniać widzeń, a jak zacznie utrudniać, to te sprawy można uregulować sądownie.

    1.Nie zabrał dziecka do naszego mieszkania, gdyż jest ono za małe i nie ma odpowiednich warunków dla dziecka 2letniego.
    2.Kiedy nie ma go w domu dzieckiem zajmuje się opiekunka, na weekendy zabierają je rodzice matki dziecka. Jego była jest na terapii zamkniętej 50 km od miasta.
    3.W nocy jest z dzieckiem, czasami przyjeżdżam do nich wieczorami, pare razy zdarzyło się, że zostałam na noc.

    Matka dziecka niejednokrotnie ponoć porusza ten temat, że znalazł sobie nową kobietę i zawsze kończy się to groźbami, że nie będzie mógł odwiedzać syna tak często jak tego chce. On nie chce wywoływać w niej gniewu i z tego powodu niby nie mówi jej o NAS oficjalnie.
  • paulina7171 07.03.11, 14:46
    On nie chce wywoływać w niej gniewu i z tego powodu niby nie mówi jej o NAS oficjalnie.

    W ten prosty sposób facet może uwiązać Ciebie do siebie nawet na kilka lat. Za kilka lat Ci powie, że teraz nie jest dobry moment na odejście od kobiety, bo dziecko idzie do szkoły, potem że ma komunię, bla bla bla... W międzyczasie będziesz obserwowac swoje koleżanki, które planują przyszłość, zaręczają się ze swymi facetami, spędzają wakacje, a Tobie zostaną samotne święta i Sylwestry. Ockniesz się kompletnie sama, z poczuciem straconego czasu w dodatku.
    Jednego jestem pewna: ten facet Cię NIE SZANUJE, skoro każe Ci czekać parę lat, aż MOŻE tamta kobieta da mu łaskawe przyzwolenie na odejście. To po prostu sadyzm wobec Ciebie, takie trzymanie na smyczy. "Odejdziesz ode mnie?!?! Popadnę w alkoholizm!!!" Nie tylko sadyzm, ale i szantaż.
    I wiesz co? Kompletnie nie wierzę w wersję o alkoholizmie ani jego, ani jej. Terapia zamknięta to ostateczność w leczeniu alkoholizmu. A ta jego rzekoma "terapia zamknięta" to po prostu przykładne spełnianie roli męża i ojca: robienie zakupów, remont łazienki, załatwianie spraw w skarbówce i odbieranie dziecka ze żłobka.
    Ech, życie...
  • mavi0 07.03.11, 17:25
    ON mieszka ze mną, nie z nią! To ze mną spędza święta, sylwestry itp. Nie każe mi czekać, aż od niej odejdzie, tylko nie chce żeby się o nas dowiedziała bo jest o niego nadal zazdrosna i w wyniku tego mogłaby znów szantażować go dzieckiem.
  • akle2 07.03.11, 18:32
    Jak rodzice nie mogą dość do porozumienia w sprawie dziecka, to wkracza sąd rodzinny. Twój facet powinien o tym wiedzieć. A on woli przyjąć dziwną i niezrozumiałą postawę asekuracyjną. Ludzie się rozchodzą mając małe dzieci bardzo często, a potem zakładają nowe rodziny. Jak komuś zależy, to z drugim ślubem nie czeka i nie tłumaczy tego "dobrem dziecka". Tamta kobieta nie ma prawa zabronić mu widzeń z dzieckiem, nawet gdyby zmienił wyznanie i wziął sobie cztery żony na raz. Obym się myliła, ale tego typu sytuacja jest mu po prostu na rękę.
  • raohszana 07.03.11, 18:36
    Że Ci się jeszcze chce jej tłumaczyć...

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • akle2 07.03.11, 19:43
    :) Bo ja taka kwoka jestem, tu opieprzę, tam przytulę, ale ogólnie krzywdy nie zrobię. Chyba, że ktoś chce ze mną zadrzeć :D
  • raohszana 07.03.11, 19:50
    Przytul! Przytul! :D
    A serio - klaruje się dziewczynie, klaruje, a ta swoje i aby tylko zostać z misiem-nałogowcem i krętaczem.
    Nie rozumiem mechanizmu "on jest dziad i źle mi robi, ale nie odejdę, nie mam siły!". Jakie, chmurwa, "nie mam siły", ja się pytam? Co to za wymówka?

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • mocno.zdziwiona 07.03.11, 23:11
    Dziewczyno, napiszę bardzo brutalnie i niecenzuralnie: jesteś dla niego tylko młodą d.u.pą do r.u.chania. On Ciebie nie szanuje, olewa i perfidnie się Tobą bawi. A Ty wierzysz w każde jego kłamstwo. Mieszka u Ciebie tylko dopóki z żoną się nie ułoży albo póki następna świeża naiwniaczka się nie trafi. UCIEKAJ GDZIE PIEPRZ ROŚNIE. Póki jeszcze jest czas wyplątania się z tego chorego układu.
  • karmmi 07.03.11, 17:06
    Ale to nie chodzi o to czy on ci mówi prawdę czy nie. Nie rozumiesz tego? To, że łże bardziej lub mniej jest oczywiste i nie ma o czym deliberować. Chodzi o to, że wybrałaś najgorszy możliwy model na rynku - żonaty/nieżonaty ale uwiązany, z dzieckiem na karku, nałogiem (ba, żeby jednym!), bez planu na życie i o dychę starszym. Mówiąc obrazowo - wybrałaś najbardziej kulawego osobnika w stadzie i myślałaś, że pogalopujecie.
    Ponieważ nie masz zamiaru iść po rozum, z wypiekami oczekuję kolejnego odcinka z serii "jak to niecałkiem zdrowa na umyśle baba, całkiem chromemu pomóc chciała i co z tego miała":)
  • akle2 07.03.11, 18:34
    Ja rozumiem, zakochała się, a w wieku +30 większość ma jakiś tam przychówek. Co innego, gdyby wzięła rówieśnika.
  • e_olcia 07.03.11, 15:13
    Wyślij go do psychiatry ma problemy emocjonalne
  • mavi0 08.03.11, 23:13
    odeszłam... odcięłam się całkowicie... :(
  • raohszana 08.03.11, 23:23
    Świetnie! Tak trzymaj!

    --
    Jam jest stary kawaler - straszny a sprośny!
  • best.yjka 08.03.11, 23:25
    Ale czemu :(
    Powinno być :)))))))
  • mocno.zdziwiona 08.03.11, 23:43
    I dobrze! Nie dawaj się przygnębieniu!
  • ladne_oczy_mam 09.03.11, 16:33
    Jesteś za dobra, na Twoim miejscu poszukałabym sobie chłopaka bez zobowiązań, wartościowego...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.