10.03.11, 19:53
Hej,
zapisałam się na wizytę do psychologa i chyba nie mam odwagi pójść. Myślę sobie, że nie będę umiała powiedzieć, o co tak naprawdę mi chodzi jakiemus obcemu facetowi no i że się zaraz rozbeczę. Chyba wolałabym isc do kobiety ale akurat warunki finansowe zmuszają mnie do wybrania faceta. Kurcze, chyba stchórzę ale z drugiej strony chcę cos wreszcie zmienic a samej nie bardzo mi się udaje. Myślę sobie, ze to glupie ze sama nie umiem sobie poradzić i boję sie, ze uslysze jakies glupie pytania. Moze mi doradzicie albo odradzicie korzystanie z pomocy psychologa? Macie jakies doswiadczenia pozytywne albo negatywne?
Edytor zaawansowany
  • berta-live 10.03.11, 19:53
    Faceci są tańsi?
  • ursyda 10.03.11, 19:56
    już chciałam jak echo
  • gofio 10.03.11, 19:59
    :), ten jest nawet darmowy:).
  • ursyda 10.03.11, 20:03
    kurcze
    a ja bym chyba wolala do faceta jak już
  • gofio 10.03.11, 20:07
    Dlaczego bys wolała faceta?
  • ursyda 10.03.11, 20:12
    pojęcia nie mam
    moj facet to też ginekolog
    od 20 lat ten sam
  • ursyda 10.03.11, 20:13
    miało być: moj ginekolog to tez facet....
  • berta-live 10.03.11, 20:15
    > miało być: moj ginekolog to tez facet....

    A nie, że ginekolog to facet jak każdy inny?
  • ursyda 10.03.11, 20:28
    nie w tym wątku
  • zawsze-soffie 10.03.11, 20:09
    ja też, nie ma to jak facet, można się z ulgą..ba nawet z zamkniętymi oczami ODDAĆ SIĘ w dobre ręce - ręce, które leczą.
  • ursyda 11.03.11, 09:16
    nie widziałas mojego rodzinnego
  • soulshunter2 10.03.11, 20:05
    mówio, ze co tani to drogo. Mówio tez, ze nic co tanie nie jest dobre.
    --
    Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
  • zawsze-soffie 10.03.11, 20:00
    no proszę cię berta, nie łapmy za słówka :D zapewne w jej okolicy jest dwóch psychologów wartych uwagi, a mężczyzna jest tańszy akurat w tym przypadku.
  • krakoma 14.03.11, 21:33
    mozna zaplacic w naturze
  • maitresse.d.un.francais 10.03.11, 20:01
    jak się rozbeczysz, to akurat psycholog się nie zdziwi, luzik

  • piotr_57 10.03.11, 20:04
    gofio napisała:

    Moze mi doradzicie albo odradzicie korzystanie z pomocy ps
    > ychologa?

    Ja zdecydowanie odradzam. Nie znam nikogo komu pomógł by psycholog.

    Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
    (dzień świra).
  • ritsuko 10.03.11, 20:10
    A mówisz o terapeutach, diagnostach, biegłych czy kim?
  • piotr_57 11.03.11, 16:36
    ritsuko napisała:

    > A mówisz o terapeutach, diagnostach, biegłych czy kim?

    Mówę o wszystkich krętaczach po psychologii. Od szkolnego psychologa, który wydał idiotyczna opinie o moim wnuku, po głupkowatą fizdę, która chciała mnie resocjalizować, w mokotowskim więzieniu. Może tez być o Samsonie który mieszkał obok mnie, o Czajkowskim i kilku innych, którzy bronili Samsona jak niepodległości. Mówię o wszystkich.

    --
    Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
    (dzień świra).
  • ritsuko 11.03.11, 20:18
    Nie masz podstaw by mówić o wszystkich, bo znasz tylko mały odsetek. Zapewne w swoim krótkim życiu spotkałam więcej kijowych psychologów niż Ty kiedykolwiek. Tyle, że poza nimi spotkałam też takich, którym bez wahania powierzyłabym bliską osobę. Sama wybrałam tę drogę zawodową z założeniem nie "jaka chce być", ale "jaka na pewno nie chcę być", właśnie dzięki tym kiepskim. W każdej grupie zawodowej są jednostki, jedne lepsze, inne gorsze, to samo można powiedzieć o lekarzach, pielęgniarkach, rehabilitantach itd.
    Ja naprawdę nie muszę Wam niczego udowadniać, ani tym bardziej sobie- ja mam codziennie potwierdzenie, że warto
  • berta-live 11.03.11, 21:14
    To nie jest kwestia subiektywnej oceny, bo poznało się jakiegoś beznadziejnego przedstawiciela danego zawodu. Na tej zasadzie to faktycznie można zdyskredytować każdą dziedzinę, z matematyką łącznie. Kijowych matematyków też nie brakuje.

    Chodzi o to, że psychologia to nic innego jak wnioski wyciągnięte na podstawie obserwacji. A, że każdy widzi co innego i inne wnioski wyciąga to i mamy tyle teorii i szkół psychologicznych, ilu jest psychologów. W matematyce czy fizyce takiego cuda nie mamy. Tam zawsze 2+2 będzie się równało 4 a nie 3, 7 lub 5 w zależności od tego, który matematyk to zinterpretuje.
  • ritsuko 11.03.11, 21:23
    Berta, idź się czepnij kogoś innego. Niemal każdy Twój wpis tu to stek bzdur i niekonsekwencja, więc nie powinno mnie dziwić... Nie masz nawet pojęcia czym psychologia się zajmuje i na jakiej podstawie. Co Ty w ogóle wiesz, o statystyce, metodologii badań psychologicznych, psychometrii, o metodach używanych w neuropsychologii? Co Ty myślisz, że dane to z sufitu się biorą bo to w teorii human?
    I odpowiedz merytorycznie na choć jedno moje pytanie.
  • berta-live 11.03.11, 21:34
    A wyobraź sobie, że zdobyłam się na wysiłek i przeczytałam podręcznik akademicki do psychologii. Od deski do deski, żeby nie było, że tylko przekartkowałam. Oczywiście podstaw psychologii, bo nie chciało mi się wchodzić w szczegóły i studiować każdą gałąź psychologii osobno z osobnymi publikacjami. I nadal uważam, że mimo podpierania się statystyką, nie jest to nauka. Poza tym przy pomocy statystyki wszystko można udowodnić. Statystyka nie jest mi obca z powodu własnego (nie psychologicznego) wykształcenia.

    A w psychologach drażni mnie tylko jedna rzecz. Bezkrytyczna wiara w to co jest napisane w branżowej literaturze. Nie dopuszczają do myśli, że coś może byc totalną bzdurą. Pod tym względem to psycholodzy społeczni i marketingowcy mają więcej pokory. Żaden z nich nie powie, że coś tam jest prawdą objawioną a coś innego jedynie słusznym rozwiązaniem a sami są alfą i omegą, do której wskazówek należy się bezwzględnie stosować.
  • ritsuko 11.03.11, 21:47
    Po to uczą nas metodologii, żeby do niej zajrzeć, nie łykamy wszystkiego jak leci, bo ktoś tak a nie inaczej zrobił badania. Owszem, psycho jest wyjątkowo wrażliwa na narcyzów, uważających się za wcielenie bogów, ale od tego Bozia dała rozum, żeby robić przesiew. Przy pomocy statystyki można udowodnić wszystko, bo łatwo manipulować wynikami- dobrać grupę w nieodpowiedni sposób, nie uwzględnić zakłócających, mylić przyczynę ze skutkiem (w końcu ważna jest zależność) itd.
    Ja nie twierdzę, że psychologia jest idealna, bo ludzie są nieidealni, a na nich się opiera, ale jest nauką, która pozwala w jakimś stopniu pomóc społeczeństwu chociażby określając ryzyko czy możliwości pewnych sytuacji czy zachowań. Z pozoru to magia, wróżbiarstwo i szarlataneria, ale np. czy nie lepiej spojrzeć na Abu Gharib przez pryzmat Zimbardo? Takich przykładów zastosowań jest wiele, niekoniecznie w tych najbardziej znanych.
    I na koniec chciałam Cię przeprosić, że mnie poniosło w poprzednim poście, zupełnie niepotrzebnie
  • berta-live 11.03.11, 22:02
    Zimbardo i spółka to bardziej pod socjologów niż pod psychologów podchodzą. A tutaj jest nieco łatwiej, bo jednak zachowania stadne są bardziej przewidywalne i zalgorytmizowane. I jako takie mogłyby w zasadzie stanowić obszar nauk przyrodniczych.

    Natomiast jeśli chodzi o psychologię pojedynczego człowieka, to tutaj nie ma żadnych reguł i niczego nie da się stwierdzić na 100% ani przewidzieć. I nawet psycholodzy są ostrozni jak przychodzi do konkretów. Póki co nikt nie podjął się prewencyjnego diagnozowania ludzi pod względem ich potencjalnego zagrożenia dla społeczeństwa, np przyszłych nauczycieli pod kątem skłonności pedofilskich. Chodzi mi o stawianie diagnoz z pełną odpowiedzialnością karną za popełnione błędy.
  • ritsuko 11.03.11, 22:12
    Oj diagnoza indywidualna przy świadomości, że komuś można jednym papierem spierniczyć życie (i to na zasadzie albo jednej, albo drugiej) jest ogromną odpowiedzialnością (fajnie o tym Britton pisał w kontekście własnie opiniowania) i ZAWSZE ZAWSZE trzeba mieć to na względzie. Ale czasem to prawdopodobieństwo to jedyne co mamy
  • piotr_57 12.03.11, 07:39
    ritsuko napisała:

    > I na koniec chciałam Cię przeprosić, że mnie poniosło w poprzednim poście, zupe
    > łnie niepotrzebnie

    A to w takim razie warto z Tobą dalej rozmawiać :)
    Ja nie przeczę, że psycholodzy są potrzebni w dziesiątkach dziedzin. Ja tylko uważam, że nie powinni zajmować się "leczeniem" jednostek. To pole, tylko i wyłącznie, dla lekarzy, natomiast psychologów na nim widzę na równi ze znachorami. Chociaż i tak mam 100razy większe zaufanie do babki-zielarki niż do psychologa.


    --
    Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
    (dzień świra).
  • ritsuko 12.03.11, 11:59
    Ja się za wszechwiedzącą nie uważam, a poza tym radzę wziąć pod uwagę, że jestem świeżynką-idealistką, tacy zawsze widzą wszystko inaczej :). Ja byłabym zadowolona, gdybym mogła to potwierdzić za 20 lat (w zawodzie i po dalszej nauce). Mam nadzieję, że tak będzie.

    Ja uznaję Twoje prawo do niechęci do psychologów, jak również rozumiem różnicę pomiędzy korzystaniem z ich usług niejako pod przymusem i z własnej woli. Póki co uważam, że najlepsze co może być to praca zespołowa- wszystkich pracowników SZ, gdzie każdy coś innego wnosi, każdy coś innego zauważy, ma inne możliwości- i przede wszystkim uznają się za partnerów. I szczerze żałuje, że mój Tata gdy zachorował nie trafił na właśnie taki zespół do opieki poszpitalnej. To z mojej strony chyba najlepsza rekomendacja jaką mogłabym kiedykolwiek dać.
  • piotr_57 12.03.11, 07:33
    ritsuko napisała:

    > Berta, idź się czepnij kogoś innego. Niemal każdy Twój wpis tu to stek bzdur i
    > niekonsekwencja, więc nie powinno mnie dziwić... Nie masz nawet pojęcia czym ps
    > ychologia się zajmuje i na jakiej podstawie. Co Ty w ogóle wiesz, o statystyce,
    > metodologii badań psychologicznych, psychometrii, o metodach używanych w neuro
    > psychologii? Co Ty myślisz, że dane to z sufitu się biorą bo to w teorii human?
    > I odpowiedz merytorycznie na choć jedno moje pytanie.

    Ja Ci odpowiem. To samo próbowała mi wmówić dr. Ewa Marciniak( www.inp.uw.edu.pl/?q=kadra/250 ) na temat piaru, że jest to nauka. Uparłem się, że to nieprawda. Piar jest, tylko i wyłącznie, wytrenowaną umiejętnością czyli rzemiosłem, z dawna znanym w Polsce pod inną obcojęzyczna nazwa propaganda.
    Ponieważ z tego powodu nie zaliczyła mi roku, napisałem do dziekana skargę, w której jednocześnie zwróciłem uwagę, że jest rzeczą niestosowna wykładanie na uczelni humanistycznej przedmiotów nie będących naukami. Decyzję, co do mojego zaliczenia, zmieniono. Tak samo uważam o psychologii. To tylko sztuka (a nie nauka!) manipulowania ludzką psychika, nic więcej.


    --
    Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
    (dzień świra).
  • piotr_57 12.03.11, 07:21
    ritsuko napisała:

    > Ja naprawdę nie muszę Wam niczego udowadniać, ani tym bardziej sobie...

    Z Tym akurat, jestem w stanie się zgodzić. To Twoja sprawa.


    --
    Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
    (dzień świra).
  • sundry 12.03.11, 09:29
    Ja też mam złą opinię o psychologach, niestety.
    --
    "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
    http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
  • berta-live 10.03.11, 20:24
    > Ja zdecydowanie odradzam. Nie znam nikogo komu pomógł by psycholog.

    Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek się z tobą zgodzę w jakiejs kwestii. ;D
  • ritsuko 10.03.11, 20:31
    O, to może odpowiesz na moje pytanie do Piotra, bo on mi nie dał odpowiedzi
  • berta-live 11.03.11, 11:32
    Ja mam na myśli wszystkich psychologów, zarówno diagnostów, biegłych jak i terapeutów. Kogo miał na myśli Piotr to nie wiem.

    Człowiek jak nie radzi sobie w życiu to albo ma jakieś psychiczne zaburzenia albo nie ma pojęcia jak żyć w tym świecie i przetrwać. W przypadku pierwszym potrzebuje lekarza, którym psycholog nie jest. W przypadku drugim być może potrzebuje doradcy życiowego, ale psycholog nim nie jest, mimo, iż wielu z nich uważa się za znawcę wszechrzeczy i chętnie robiłoby za wujka dobrą radę. Co do biegłych to to już w ogóle paranoją jest istnienie kogoś takiego. I to nie tylko w przypadku psychologów.

    Ewentualnie psychologów społecznych mogłabym uznać za nieszarlatanów, bo w tej materii większość sztuczek stosowanych do manipulowania ludźmi działa.
  • ritsuko 11.03.11, 15:26
    Widzę, że Ty również robisz za wujka dobrą radę :), chciałabym choć raz usłyszeć konstruktywną krytykę, od kogoś, kto się wysilił chociaż minimalnie, żeby zdobyć wiedzę o czym mówi. Ja nie lubię krytykować zawodów, o których nie mam dostatecznej wiedzy, a mogę mieć tylko o tych, w których pracowałam/kształciłam się.
    Psychometrzy też są be? A wiesz, że ktoś taki jest?

    Na koniec. Jest sobie dziecko. Dziecko jest zdolne, dobrze rozwinięte psychicznie, ponad swój wiek. Psycholog diagnosta po zbadaniu dziecka stwierdza, że z takim i takim prawdopodobieństwem (przy indywidualnej bierze się zazwyczaj 85%) dziecko jest na takim a takim poziomie intelektualnym i może na przykład pójść przynajmniej rok wcześniej do szkoły. Tak mi pomógł kiedyś psycholog, choć Ty nawet w swoim wpisie nie wzięłaś tej funkcji pod uwagę.
  • berta-live 11.03.11, 16:18
    Psychometrzy też są be. Psychologia to nie jest nauka ścisła, nie może zatem być wyznacznikiem czegokolwiek.
  • ritsuko 11.03.11, 16:28
    Masz prawo mieć swoje zdanie, oczywiście, ale jak mądrze zauważyła koleżanka niżej Twoje doświadczenia to nie grupa reprezentatywna. Jednak zaznaczam, że w wielu dziedzinach wciąż są obecni psychologowie od edukacji, przez służbę zdrowia, sądownictwo, zarządzanie itd. i ich praca ma konkretne przełożenie na te dziedziny i póki co to jest dla mnie ważne (oraz dla mnie parę rzeczy, których Ty nie uznajesz kto by Ci nie podał argumentów jak badania psychologiczne :))
  • berta-live 11.03.11, 17:29
    To, że psychologowie wszędzie są, jeszcze nie oznacza, że naprawdę są do czegoś potrzebni i, że to co robią ma jakikolwiek sens. Nie oznacza też, że ich opinie mają jakąkolwiek wartość, może oprócz formalnej jak któryś z nich jest biegłym sądowym. I nie mam żadnych osobistych doświadczeń z psychologami. Po prostu nic co nie jest nauką ścisłą nie ma prawa mieć jakiejkolwiek wartości merytorycznej.
  • ritsuko 11.03.11, 20:21
    A mogę spytać co będzie dla Ciebie kryterium nauki ścisłej? Umowny podział, czy rzeczywista definicja? (proszę podaj tę, którą uznajesz za właściwą :))
  • berta-live 11.03.11, 21:06
    Definicja nauk ścisłych jest jedna i psychologia pod nią nie podchodzi.
  • ritsuko 11.03.11, 21:19
    W takim razie ją podaj.
  • berta-live 11.03.11, 21:21
    pl.wikipedia.org/wiki/Nauki_%C5%9Bcis%C5%82e
  • ritsuko 11.03.11, 21:32
    Tylko na wiki Cię stać? To teraz proszę Cię przeanalizuj czym jest psychometria i zastanów się nad tym chwilkę. Tak tyci tyci. Podpowiem Ci, poszukaj analogii w naukach przyrodniczych :)
  • berta-live 11.03.11, 21:38
    Wiki jest najszybciej osiągalnym źródłem. W kwestii podstawowych definicji zazwyczaj nie ma tam błędów. A co to psychometria to wiem, nie mniej jednak nadal zbyt dużo w niej czynnika ludzkiego, że się tak wyrażę.
  • piotr_57 11.03.11, 16:46
    ritsuko napisała:

    > Na koniec. Jest sobie dziecko. Dziecko jest zdolne, dobrze rozwinięte psychiczn
    > ie, ponad swój wiek. Psycholog diagnosta po zbadaniu dziecka stwierdza, że z ta
    > kim i takim prawdopodobieństwem (przy indywidualnej bierze się zazwyczaj 85%) d
    > ziecko jest na takim a takim poziomie intelektualnym i może na przykład pójść p
    > rzynajmniej rok wcześniej do szkoły. Tak mi pomógł kiedyś psycholog, choć Ty na
    > wet w swoim wpisie nie wzięłaś tej funkcji pod uwagę.

    Jest sobie dziecko, leniwe jak pies. Dziecko ma poprawkę w pierwszej klasie gimnazjum.
    Pani psycholog, z poradni międzyszkolnej przy Narbutta w Warszawie, orzeka, że dziecko jest niezdolne i należy je skierować do klasy "dla idiotów", po której będzie mogło pójść tylko do zawodówki, ale za to ma gwarancje, że będzie, co roku, zdawało. Mimo opinii takiego wielkiego autorytetu, głupkowaty dziadek, wziął gnoja na wieś, gdzie nie było ani telewizji ani kompa. Tam tresował go przez dwa tygodnie jak psa. Nie dostawał żreć, póki nie nauczył się przewidzianej na dany dzień porcji materiału. Po 2 tygodniach 140(godzin nauki) to niedorozwinięte dziecko zdało poprawkę na 5! robiąc wszystkie zadania. Już bez korepetycji kończy gimnazjum i dostaje się do liceum. Zawodówka pozostała tylko w pustym łbie pani psycholog.


    --
    Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
    (dzień świra).
  • wikary.bis 12.03.11, 15:53
    kierowali sie swiry majace nadzieje , ze tam sobie swoj swir wylecza.
    nauka jednak zawsze poglebiala jednak ich kompleksy. Stad gowniana ranga tego zawodu w polsce.
  • sundry 12.03.11, 09:28
    > Na koniec. Jest sobie dziecko. Dziecko jest zdolne, dobrze rozwinięte psychiczn
    > ie, ponad swój wiek. Psycholog diagnosta po zbadaniu dziecka stwierdza, że z ta
    > kim i takim prawdopodobieństwem (przy indywidualnej bierze się zazwyczaj 85%) d
    > ziecko jest na takim a takim poziomie intelektualnym i może na przykład pójść p
    > rzynajmniej rok wcześniej do szkoły.

    I chcesz powiedzieć, że bez psychologa nie dałoby rady stwierdzić, że to dziecko jest ponadprzeciętnie zdolne? Nauczyciel przedszkola spokojnie to stwierdzi.

    --
    "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
    http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
  • ritsuko 12.03.11, 10:11
    I sądzisz, że wystarczy to jako podstawa? Że jest osobą kompetentną w tym zakresie?
  • berta-live 12.03.11, 10:45
    Jako formalna podstawa zapewne nie wystarczy. Zwłaszcza w przypadku publicznych szkół, bo prywatne przyjmują każdego kto zapłaci, najwyżej sobie nie poradzi. Nie mniej jednak wystarczyć powinno.

    Nikt lepiej nie zna uczniów i ich możliwości co nauczyciel. Wystarczy kilka lat pouczyć matematyki, żeby w zasadzie bezbłędnie nauczyć się rozpoznawać kto zdolny, kto matoł, kto kujon a kto leń. Co więcej, takie rzeczy bezbłędnie potrafią rozpoznać i inni uczniowie. Nikt lepiej od kolegów z klasy nie wie, kto co jest wart. Podobnie z dysleksją, nauczyciel polskiego, który ma na co dzień do czynienia z wypracowaniami i wypowiedziami uczniów, też bezbłędnie rozpozna kto ma defekt a komu się słownika nigdy w życiu nie chciało otworzyć. I tak samo w przypadku każdej innej dziedziny, czy to sportu, muzyki czy czegokolwiek innego.

    Kiedyś miałam nauczyciela matematyki, który miał niezawodny system oceniania kto jest kto. Mianowicie robił sprawdzian i wychodził z klasy dla podniesienia poziomu. Oficjalnie twierdził, że nie ma nic przeciwko wspólnej pracy. I co jakiś czas zerkał pod pretekstem czy wszystko jest OK. I podczas tego zerkania zapoznawał się z rozkładem sił. Tzn sprawdzał ile jest grupek, kto w danej grupce robi zadania, kto aktywnie mu pomaga, kto coś tam próbuje pomóc a kto tylko bezmyślnie zżyna. I od razu wiedział kto co umie i kto co jest wart. Kto zdolny i trzeba mu śrubę przykręcić a kto matoł i trzeba go na jakieś wyrównawcze zajęcia dać.
  • ritsuko 12.03.11, 11:44
    Tyle tylko, że to dotyczy raczej przedszkola, ew. pierwszych klas szkoły podstawowej. Nie, nie wierzę, że szkoła tak łatwo wyłapuje dzieci bardziej rozwinięte, to bardziej leży w zakresie rodziców, tyle, że oni potrzebują jakiegoś punktu odniesienia- każdy ma świadomość, że własne dziecko jest zawsze najpiękniejsze, najwspanialsze itp :)
    Powiem więcej, dzieci inteligentne nie koniecznie muszą mieć lepsze stopnie, bo jeśli poziom jest niższy, coś jest dla nich łatwiejsze to szybciej się nudzą, mają mniejszą motywację do nauki, bo łatwiej im to przychodzi- na etapie pierwszych klas to nie jest może tak widoczne, ale wyżej na pewno. I dziecko, które ma piątki, bo wkłada w to dużo pracy, rodzice wymagają itd. mając większy materiał przechodziłoby przez mękę. Liczy się zresztą nie tylko rozwój intelektualny, ale oszacowanie czy emocjonalnie, psychicznie poradzi sobie z nową, starszą grupą.
    Akurat w tym przypadku nie zostawiłabym oceny nauczycielom, tylko zdecydowanie osobie z zewnątrz wg określonych kryteriów, oczywiście za zgodą rodziców.

    Co do dysleksji. Nie będę nawet komentować opinii części nauczycieli o dysleksji. I jakie może mieć to przełożenie na dziecko, nawet w dorosłym życiu. Niezależnie ile razy im się powie, że coś takiego istnieje.

    Cóż ja też do szkoły w końcu chodziłam :)
  • grassant 12.03.11, 12:28
    Nie, nie wierzę, że szkoła tak łatwo wyłapuje dzieci bardziej rozwinięte,...

    Nikt i nic innego nie określa przyszłości zawodowej dzieci np. w Niemczech.
  • berta-live 12.03.11, 14:51
    Czy się to komuś podoba czy nie, jedynym kryterium przyjęcia do szkoły dowolnego typu czy przechodzenia z klasy do klasy (może oprócz pierwszej klasy szkoły podstawowej, gdzie każdego muszą przyjąć), jest posiadana wiedza.

    Nikt nie dostanie się ani do średniej szkoły, ani na studia, ani nie dostanie promocji do następnej klasy, tylko i wyłącznie na podstawie opinii psychologa, który stwierdzi, że delikwent ma potencjał, jest zdolny i dobrze rokuje. Musi wykazać się wiedzą na pewnym poziomie i jak obleje egzaminy wstępne, czy będzie miał niską średnią bo oblał większość sprawdzianów w ciągu roku szkolnego, to nie ma zmiłuj się.
    Podobnie jak ktoś dobrze zda egzamin i ma wysoką średnią, to nikogo nie obchodzi to czy on jest kujon czy geniusz. I też żadna opinia psychologa nie sprawi, że delikwent nie zostanie przyjęty do danej szkoły czy nie przejdzie do następnej klasy. Opanował materiał na poziomie podstawowym, może kontynuować naukę na poziomie rozszerzonym, nie opanował, nie może.

    Problemem są uczniowie o jakiś specjalnych wymaganiach edukacyjnych, ale to też jest problem dla nauczyciela a nie dla psychologa, bo to nauczyciel będzie musiał dostosować metodologię nauczania do potrzeb konkretnego ucznia a nie psycholog. A metodologią nauczania zajmuje się pedagogika a nie psychologia.
    Nie mniej jednak nigdzie na świecie nie funduje się uczniom masowego nauczania indywidualnego, bo jest to za drogie. Jak ktoś się nie potrafi dostosować do średniej statystycznej to nikt sobie nim głowy nie zawraca. A cała reszta to bicie piany i udawanie, że jest inaczej.
  • sundry 12.03.11, 15:51
    Mieszkam z osobą pracującą w tym zawodzie od ponad 20 lat i jak najbardziej jest osobą kompetentną w tym zakresie. Pewnie nie każdy umie to ocenić, ale przy pewnym doświadczeniu na pewno.

    --
    "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
    http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
  • jasna_olera 11.03.11, 10:47
    a ja znam wiele takich osób. I czyja grupa osób bardziej reprezentatywna? na podstawie czyich doświadczeń będziemy wyciągać wnioski? Niech idzie, niech się przekona.
  • ritsuko 10.03.11, 20:08
    Dobry psycholog poprowadzi odpowiednio rozmowę i na pewno nie będzie wyciągał na siłę z Ciebie czegoś, czego jeszcze nie chcesz powiedzieć :).
    Odradzać Ci na pewno nie będę, nie masz się czego bać- nic co powiesz go nie zaskoczy, nie przestraszy, nie będzie oceniał. Możesz mu też powiedzieć na początku, że czujesz się nie do końca ok z tym, że jest mężczyzną, świadomość tego też coś mu da.
    I powodzenia :)
  • happy_time 10.03.11, 20:10
    Jeżeli miałabym iść do psychologa to wolałabym do mężczyzny.
    --
    "Pomiędzy euforią a kacem zanim noc stanie się dniem
    o w pół do piątej nad ranem najlepsza pora się przejść..."
  • integra_psyche 10.03.11, 20:16
    Pierwsza wizyta u psychologa to prawdziwe wyzwanie! Nie ma co się sobie dziwić, że ciężko się zebrać i powiedzieć to, z czym właśnie się przyszło. Nazywanie wobec drugiego trudnych rzeczy powoduje, że stają się one jakby bardziej realne, uzyskują swój byt, istnieją obiektywnie, a nie tylko w naszej głowie. Ale po drugiej stronie jest ktoś, kto zawodowo słucha i stara się zrozumieć: i swego rozmówcę, i jego emocje, i cały ten trud, który będzie ci towarzyszył. Jest po to, aby cię wspierać i współczuć. Towarzyszyć w trudnych sprawach. Takie ma zadanie.
    Fakt, że to mężczyzna, może mieć dla ciebie znaczenie, ale zbadaj to w sobie po pierwszym, drugim spotkaniu. Może da ci to czego potrzebujesz, a może będziesz potrzebować pracy z terapeutką. Czas pokaże. Dziś daj sobie prawo do słabości i troski o swoje sprawy. Psycholog Białystok
  • ursyda 10.03.11, 20:29
    bla, bla, bla
  • sweet_pink 10.03.11, 20:31
    Mi swojego czasu psycholog sporo pomógł, po prostu można sobie naprostować pewne tematy w głowie o odbiór rzeczywistości.
    Niestety z psychologiem nie jest łatwo bo:
    1. trzeba trafić na swojego i czasem żeby się udało trzeba zwiedzić kilka różnych gabinetów
    2. zaglądanie w głąb siebie bywa nie przyjemne i niestety całą prace nad sobą trzeba wykonać samemu, psycholog tylko wskazuje kierunki

    Co do odwagi...to powiem tak. Idź. Najwyżej pogadasz o pogodzie, albo wcale nie pogadasz.
    W temacie ośmielania Cię to powiem tak...psycholog (dobry) nie ocenia, umie dowiedzieć się tego co potrzebne bez zadawania krępujących pytań, widzi codziennie kogoś rozbeczanego (i umie tak poprowadzić rozmowę by pacjent mu nie beczał) i słyszał już najbardziej durne historie więc niczym go nie oburzysz, ani nie zgorszysz. Po drugie nie musisz opowiadać zaraz całej historii swego życia, zacznij od powiedzenia ogólnie z czym sobie nie radzisz np "mam problemy z zazdrością" czy "panicznie boje się czegoś tam". Po to taki psycholog na studiach miał zajęcia z tematu "rozmowa psychologiczna", żeby stopniowo dowiedzieć się faktów istotnych dla tematu...a nawet nie musi się dowiedzieć...sam fakt że posłuchasz uważnie jego pytań i sobie w głowie na nie odpowiesz już może być bardzo pomocny.

    --
    It's the end of the World as we know it. Good-bye Azeroth :'(
  • chersona 11.03.11, 11:45
    nie wiem, czy może pomóc. psycholog/terapeuta 'uczęszczany' systematycznie może być pomocnym hobby. głupio i nieładnie wywnętrzać się ciągle znajomym, a u psychologa za pieniążki można opowiadać o sobie, opowiadać - długo, bez wyrzutów sumienia i bez słów krytyki. a jeszcze jak się na kozetce rozłożymy i muzyki nastrojowej posłuchamy, to przyjemność gwarantowana.
    poza tym psycholog może skierować na warsztaty, zajęcia, gdzie zawsze coś się dzieje.
  • donna.jagodka 11.03.11, 15:36
    jeśli idziesz na wizytę - idź.
    ale jakbyś miała umawiać sie na randki z jakimś psychologiem - nie daj bóg! bo jeśli ten z którym sie spotykałam nie jest wyjątkiem od reguły - to w takim razie prywatnie każdy psycholog to.. hm hm... na własne życzenie... wibrator z nogami, co to ma ręce, które leczą, i to między nogami, co podobno - wg jego słów- także niesamowite ma działanie lecznicze... że niby sperma to taki balsam na każdą schorowaną duszę... :DDDDDDDDDDD jak sobie przypomnę to mam atak dzikiej radości!!! :DDDDDD

    ale w gabinecie sie bardziej kontrolują i są potrzebni. skorzystaj z pomocy!!! ja korzystałam, ok. pierwszy raz sie przełamiesz, to póżniej pójdzie jak z płatka!
  • ritsuko 11.03.11, 15:44
    Gdzieś Ty takiego znalazła?? :D
  • donna.jagodka 11.03.11, 21:00
    :D cóż, życie płata nam figle :))
    naprawdę tak było.
    trzecia randka, cytuję: miłość ma działanie terapeutyczne
    szósta, cytuję: bliskość ma .... j.w.
    ósma czy jakos tak: seks ma działanie terapeutyczne!!! :DDDDDDDDDDDD

    jak sie domyślasz zgubiłam szybciej niż znalazłam! ;)) psycholog bez zasad, bez klasy!
  • gofio 11.03.11, 21:24
    Coż, odważyłam się i byłam.Szczerze mówiąc to jestem nieco rozczarowana chociaz nie bylo tak zle, miałam wrażenie, że ten psycholog nie wiedział za bardzo o co mi chodzi i dlatego nie wiem, czy bedzie w stanie mi pomoc. Wlasnie nie wiem, czy potrafil poprowadzić rozmowe, wydawalo mi się, ze czasem nie wiedzial co ma powiedzieć i jakos nie brzmialo to przekonująco.
  • ritsuko 11.03.11, 22:34
    Ważne, że się Ty przełamałaś :). Pamietaj, że psycholog-terapeuta niewiele mówi z zasady i przede wszystkim nigdy nie ma tak, że uzyskasz rozwiązanie od ręki podane na tacy. Jeśli psycholog wydaje się czegoś nie rozumieć- powiedz mu to. To on jest dla Ciebie, a nie Ty, żeby się do niego dostosować
  • to.niemozliwe 12.03.11, 14:31
    Nie przejmuj sie. Do psychologa chodzi sie po to, zeby obudzic w sobie zdolność do spojrzenia na siebie, na sytuacje, na ograniczenia z innej perspektywy. Celem jest samopoznanie, a nie jak niektorzy tu sugeruja otrzymanie gotowej recepty. Zobacz, Ty sama znasz siebie 20 lat, 30...? Nie wiem ile, nieważne. Duzo. I czegos nie rozumiesz. Nie oczekuj, że psycholog spojrzy na Ciebie, zada Ci cztery pytania i powie Ci gdzie tkwi istota problemu. Samopoznanie jest trudne, czasochlonne, wymaga elastycznosci poznawczej, zdolności do spojrzenia na siebie z dalszej perspektywy. Takze wytrwalosci.
    Proponuje Ci podchodzenie do tego, jak do przygody poznawczej, pobudzanie w sobie entuzjazmu i dzieciecej dociekliwosci.
    Jesli uda Ci sie zmienic choc jeden nawyk, ktory obecnie jest zrodlem niepokojow, to jest to w istocie bezcenne doswiadczenie autonomii, sprawczosci i samosterowalnosci.
    Tak, ze daj sobie czas. Zwykle wieksza zmiana wymaga wiekszego wysilku. :-)
    --
    Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
  • gofio 13.03.11, 09:52
    Dzięki, to brzmi sensownie co napisałeś. Może rzeczywiście tak do tego podejde, pochodze trochę i zobaczę, czy mi to pomaga. Moze po prostu sama nie jestem do tego przekonana jeszcze i sie glupio czuję w takiej sytuacji. Opowiadam obcej osobie o sobie i mialam wrazenie, ze on nie wie o co mi chodzi. Jak zapytałam, czy widzi szanse pomocy to jakos tak wykrętnie odpowiedział.Moze ja mam zle wyobrazenie, naiwne.
  • princess_yo_yo 13.03.11, 11:01
    terapia to proces, psycholog moze ci pomoc zdefiniowac problem i go rozwiazac albo z nim zyc albo pogodzic sie z jeszcze inna kombinacja. gdyby po pierwszym spotkaniu powiedzial ze jest w stanie ci pomoc to bylby szarlatan, bo to jak sie potoczy terapia zalezy glownie od ciebie i jakiekolwiek deklaracje albo 'diagnoza' na samym poczatku sa kompletnie bez sensu.
  • sid-the-sloth 12.03.11, 15:59
    Nic nie tracisz, a spróbować warto. Skoro już się zapisałaś, czyli zrobiłaś ten pierwszy (zdaniem niektórych najtrudniejszy) krok, to idź.
  • rzeka.chaosu 13.03.11, 10:25
    Nigdy nie byłam na żadnej terapii, ale nie ukrywam, że wizyta u psychologa kojarzy mi się z takim obrazkiem, na którym ja sobie gadam a on śpi. :D:D:D

    Macie jakies doswiadczenia pozytywne albo negatywne?

    Pośrednio mam negatywne doświadczenia. Biegli psychologowie nie znając dobrze spraw, które diagnozowali wydali opinie, po których zrypane życie miał mój znajomy i osoba z mojej rodziny (jeden i drugi przypadek dotyczył dzieci rozwiedzionych rodziców). Opierali się na pozorach. ;/

    Jakoś trudno mi zaufać osobie, która wypowiada się na jakiś temat bazując niemal wyłącznie na wiedzy książkowej, bo moim zdaniem jedna czy dwie wizyty albo jakiś test nie pozwalają poznać diagnozowanej osoby na tyle, by decydować o jej życiu. A tak łatwo zaszkodzić.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/nc/ci/deyd/J2E8RrUg1aPu29AKmX.jpg
  • funny_game 13.03.11, 11:25
    Piszecie, i zgadzam się z tym, że chory człowiek potrzebuje lekarza, jeśli nie potrafi leczyć się sam.
    Jakiego (konkretnie) lekarza potrzebuje osoba nie chora psychicznie, a z pewnymi zaburzeniami, dysfunkcjami, z np. depresją, z rozchwianymi emocjami, po traumie, itp.?

    --
    God rest the souls of that poor family... and pussy's half price for the next 15 minutes! - Al Swearengen
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/dd/ai/hcbd/Bd2sD31ZeFjNibDlMX.jpg
  • berta-live 14.03.11, 19:00
    Potrzebuje psychiatry. Depresja i rozchwianie emocjonalne to są choroby psychiczne, które trzeba leczyć. Podobnie jak wszystkie pourazowe traumy psychiczne. Bez leków się nie obejdzie.
  • balbina_alexandra 13.03.11, 11:33
    Jako, że choruję od lat, długo byłam pacjentką. Doświadczenia mam różne, były osoby, które mi pomogły uporać się z zaburzeniami, ale było też sporo spotkań które oceniam jako stratę czas. Pewnie mam takie odczucia, a nie inne, bo nie każda form terapii nadaje się do każdego zaburzenia. Po dziś dzień nie znoszę psychodynamicznej czy Gestaltu, uznaję właściwie tylko CBT. Dziś moim najlepszym terapeutą jest moj lekarz.
    Nie potępiałabym w czambuł wszystkich psychologów. Skoro się umówiłaś na wizytę, idź. Płeć nie ma znaczenia, najmniejszego. Płacz nie jest niczym wyjątkowym, większość ludzi nie radzi sobie z emocjami na sesjach.

    --
    This thing is slowly taking me apart.
    Grey would be the color if I had a heart.
  • gofio 13.03.11, 13:28
    Nie znam się na tym ale zastanawiam się, czy te wszystkie metody mają az takie znaczenie? czy to nie wygląda tak, ze po prostu się mowi a psycholog zadaje pytania od czasu do czasu? Zastanawiam się, czy to moze pomoc i co zrobic zeby nie bylo wlasnie tak jak ktos napisal-ze ja gadam a psycholog zasypia.
  • asystentka_prezesa_zarzadu 13.03.11, 15:11
    To poczytaj trochę o nurtach w psychoterapii i sobie tym samym zaoszczędzisz trochę czasu. Jeśli psycholog zasypia jak Ty mowisz to to nie jest dobry psycholog;) I w ogole jestem za tym, żeby czlowiek zanim pojdzie na psychoterpię poczytał trochę o swoim problemie bo jak jest kompletnie zielony to może w pól roku dochodzić do czegoś co będzie wiedział po przeczytaniu dwóch książek.
    I nie wiem jaki masz problem ze sobą ale terapia poznawczo-behawioralna też wydaje mi się najlepsza i jest właśnie daleka od monologów klienta i tylko słuchania po stronie psychoteraputy.
    --
    sukces pisany szminka
  • wikary.bis 14.03.11, 18:56
    Jedna amerykanska psycholog przyjmuje nago klientow. Chyba tez by nie zaspac wysluchiwac co dziecioly opowiadaja, tylko popatrzec jak sie onanizuja.
  • bazyli_15 14.03.11, 21:42
    nie, nie... gadasz, gadasz - pote,m wkracza on i uświadamia Ci pewne mechanizmy.
    terapia przebiega równolegle ze zmianami, które zachodzą - powoli, powoli, bo to proces. ale w trakcie terapii poczujesz, jak stopniowo wiele jesteś w stanie zminić: w myśleniu. w życiu.
  • dorota-81 14.03.11, 18:52
    DrogaDoSukcesu to blog dla osób, które chcą się rozwijać i interesują się psychologią pozytywną, NLP, rozwojem osobistym. Na blogu można znaleźć wiele testów, ćwiczeń filmów i ebooków które pomogą zmienić życie i być szczęśliwszym.
    www.mariatarczynska.pl//?pwid=3184599d951b485a9eb6af250321ebce

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka