Dodaj do ulubionych

Czy potraficie ;)

16.03.11, 19:48
Zastanawiam się, jak sobie radzicie kobiety z typowo "męskimi" zajęciami? Czy potraficie same posługiwać się np. wiertarką? Naprawić coś? Skręcić? Czy jeśli coś się zepsuje, wiecie jakie części trzeba kupić? Np - uszczelkę do kranu? A w samochodzie? Czy w dzisiejszym świecie kobiety naprawdę są takie samodzielne, czy potrzebują jednak tych silnych, męskich ramion do pomocy?:)
--
:)
Edytor zaawansowany
  • 16.03.11, 19:53
    Jedne radzą sobie świetnie, inne gorzej. I to samo dotyczy facetów.

  • 16.03.11, 19:53
    ja sobie nie radzę, zeby nie faceci to bym umarła. nie umiem nic i jestem zdana tylko i wyłącznie na męskie ramiona.
    czy ta odpowiedz cię satysfakcjonuje?
  • 16.03.11, 20:00
    a ja to jednak wolę, jak to facet zmienia mi przebitą oponę w samochodzie.
    Chramolę feminizm - nie mam na to siły :)
  • 16.03.11, 20:03
    Ja tam trochę potrafię, nawet dziś naprawiłam zamek w drzwiach :)
    Ale wolę jak mój facet się do takich spraw zabierze.
    --
    :)
  • 16.03.11, 20:04
    W ramach "równouprawnienia", to wolę siąść z delikwentem i flaszkę obalić. Wiertarki, śrubokręty itp. nie straszne mi są.
  • 16.03.11, 19:54
    kurcze ja nic z tego nie potrafię....hmm a może potrafię, tylko jakoś nigdy tych czynności nie wykonywałam. Mój były się takimi cudami zajmował - obecnie mam nóż na gardle związany z jakims komputerowym czary mary i pech chce, że to też, a może przede wszystkim to robił mój były...obiecałam sobie, że się wszystkiego powolutku nauczę, żeby już nigdy więcej nie być zależnym od chłopa...
  • 16.03.11, 19:55
    Jak nie miałam chłopa, to se radziłam.
    Teraz Połówek się do takich rzeczy wyrywa, więc daję mu wolną rękę, jak ón mi w kuchni, chociaż jedną setną procenta przypominamy w ten sposób tradycyjny związek. :D
  • 16.03.11, 19:57
    Dopóki nie muszę, to udaję królewnę. Jakbym musiała, to bym sobie poradziła. Zresztą nie uważam, żeby zdolności manualne miały coś wspólnego z płcią. Jedni je mają, inni nie. To tak jak talent plastyczny.
  • 16.03.11, 19:57
    Jak naprawde musze, to potrafie.
  • 16.03.11, 20:00
    Potrafimy. Mnie ojczulek nie rozpieszczał :D
  • 16.03.11, 20:18
    Nie umiem robić takich rzeczy i nawet nie mam zamiaru się nauczyć. Od tego mam MMŻeta, niech się chłop wykaże;).
    Ja co najwyżej mogę go porozpraszać, jak asystuję mu przy skręcaniu łóżka, czy komód, no śrubki mogę ewentualnie podawać:).
    Ja nawet żarówek sama nie wymieniam.

    A jak ostatnio pojechałam na badanie techniczne z moim autkiem, to pan stwierdził - 'to może ja już sam wjadę na podnośnik', po tym jak go zapytałam z niewinną miną - 'proszę pana, a które to są światła przeciwmgielne?';).

    Żeby nie było, mam dużo innych zalet:).
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/md/cf/negb/7G0b9bAIkGwWdg8fGA.jpg
  • 16.03.11, 20:33
    Od dawna masz prawko?
    Ja rok, na przeglądzie jeszcze nie byłam, też bym się tak chyba zachowała jak Ty :)
    --
    :)
  • 16.03.11, 20:45
    hehe, prawko to ja mam od roku 1996:)
    Od tamtego czasu:
    liczba otrzymanych mandatów: 0
    liczba zebranych punktów karnych: 0
    liczba stłuczek z mojej winy: 0
    liczba konieczności użycia świateł przeciwmgielnych: 0
    :-)
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/md/cf/negb/jhuQwi3t3wsAna87rA.jpg
  • 16.03.11, 20:52
    Ja nie miałam kiedy zrobić bo długo pracowałam za granicą.
    Też wszystko na zero u mnie ale czas pokaże, bo lubię na gaz nacisnąć :D
    --
    :)
  • 16.03.11, 21:25
    Ty lepiej na ten gaz za bardzo nie naciskaj, jak tak krotko masz prawko.
  • 16.03.11, 21:31
    princessjobaggy napisała:

    > Ty lepiej na ten gaz za bardzo nie naciskaj, jak tak krotko masz prawko.

    Bardzo nie naciskam i zależy gdzie, bo w miescie to zawsze tak ok 50 km/h :)
    --
    :)
  • 16.03.11, 20:54
    liczba przejechanych kilometrów- 23
  • 16.03.11, 20:58
    zapomniałaś napisać: dziennie, w jedną stronę do pracy, choć w zasadzie to wychodzi dokładnie 24 km;).
    Przebieg to ja mam spory (znaczy w kilometrach), nogę też ciężką, tylko złapać się nie daję:F
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/md/cf/negb/yHYwQzqNnFggHMbbWA.jpg
  • 16.03.11, 20:18
    Nie potrafię i nie mam zamiaru potrafić :) to tak jakby Mój Facet potrafił szydełkować...
    Zresztą Mój i tak nie zna się na drobnych naprawach domowych, jak coś się zepsuje, to polegam na jego kierowcy :)

    --
    Ally von Boska
    aluh.fotolog.pl
  • 16.03.11, 20:53
    polegasz czy polegujesz? ;)
  • 16.03.11, 20:48
    Potrafimy, chociaż wolimy inne zajęcia. Dlatego chętnie wymieniamy się umiejętnościami z męskimi rękami. Za obopólnym zadowoleniem, wdzięcznością i ulgą.;)
  • 16.03.11, 20:56
    Ja generalnie nic nie potrafię, ale na szczęście w dzisiejszych czasach wszystko za Ciebie zrobią, jeśli zapłacisz. A czasami nawet jeśli poprosisz.
  • 16.03.11, 21:01
    Silnych męskich ramion? Eee...
    Ja tam większości z wymienionych nie potrafię, zatrudniam fachowców (niekoniecznie mężczyzn).
    Ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że mój mąż ma identycznie.

    --
    From 0 to bitch in less than 5 seconds!
    chez alma
  • 16.03.11, 21:18
    nic sie nie psuje, a jak sie juz zepsuje to zazwyczaj kupuje sie nowe, na tym polega idea nowoczesnych sprzetow - nie wiem co tak na prawde da sie naprawic jesli chodzi o sprzety domowe. nigdy nie mialam cieknacego kranu - nie wiem wiec co bym zrobila, pewnie poprosila zeby ktos sie tym zajal.
    wkrecanie srubek, zdarzylo mi sie ale jak sie wiesza polki itd to i tak potrzebne sa dwie osoby, to samo ze skrecaniem duzych mebli jak szafa czy lozko.
    malowanie, od tego sa fachowcy bo szybciej, bez nerwow i taniej w ostatecznym rozrachunku.
    to samo z samochodem, no chyba ze zmiana kola, nigdy mi sie nie zdarzyla taka potrzeba.
    do przeprowadzek wynajmuje sie ekipe, szybciej, taniej i bez nerwow.
  • 16.03.11, 21:36
    princess_yo_yo napisała:

    > do przeprowadzek wynajmuje sie ekipe, szybciej, taniej i bez nerwow.

    No nie zgodzę się. Raz miała mi taka ekipa wymalować klatkę schodową to czekałam 2 miesiące, tanio nie było. Teraz to wolę sama z mężem coś w domu porobić, ewentualnie znajomi.
    --
    :)
  • 16.03.11, 21:45
    faceci tez maja rozne antytalenty, wiec z tymi typowymi bym nie przesadzal. w czasie wojny kto budowal te mysliwce, bombowce i samochody? babeczki ;) potraficie tylko nie macie do tego czasem checi a czasem wolicie popatrzec na chlopa z zabawkami w reku
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • 16.03.11, 22:23
    masher napisał:

    > faceci tez maja rozne antytalenty, wiec z tymi typowymi bym nie przesadzal. w c
    > zasie wojny kto budowal te mysliwce, bombowce i samochody? babeczki ;) potrafic
    > ie tylko nie macie do tego czasem checi a czasem wolicie popatrzec na chlopa z
    > zabawkami w reku

    No mój lubi jak patrzę co robi ale czasami to lubię pomóc :)
    --
    :)
  • 16.03.11, 23:35
    Potrafie zrobic wiele rzeczy i lubie je robic. I nie jestem zadnym wyjatkiem. We Francji 80% klientow w sklepach dla majsterkowiczow to kobiety. Same tapetuja, tynkuja, odnawiaja meble itp.
    Sama sobie ulozylam kafelki w kuchni, sama odnawialam stolarke w calym domu (sliczna i rasowa tylko, ze pokryta wieloma warstwami farby - doczyscilam ja do naturalnego koloru i taka pozostala). Sama zaprojektowalam nowy system CO i wybralam wielofunkcyjny piec. Z braku narzedzi jego wykonanie powierzylam fachowcom.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/pX8beYMnA4LLrBqlvX.jpg
  • 17.03.11, 08:47
    >w czasie wojny kto budowal te mysliwce, bombowce i samochody? babeczki ;)
    co ty masz z tymi babeczkami? deficyt cukru? idź no do cukierni i przestań w kółko o babeczkach, bo aż mdli.
    a o przemyśle wojennym to może sobie coś doczytaj w ramach uzupełnienia dziurawej wiedzy. bo akurat wtedy to niespecjalnie przebierano w płciach.

    --
    pyro
  • 17.03.11, 10:41
    nie bardzo wiem co mam uzupelniac, nie przebierano oznaczac ma ze co? bo nie znajduje ani sensu w zaprzeczeniu tego co napisalem ani w faktach a jedynie idiotyczna probe dopieprzenia sie. moze nie same ale w takim, moze dla ciebie nic nie znaczacym Boeingu w czasach drugiej wojny swiatowej, z okolo 45 tys luda kobiety stanowily bardzo znaczaca wiekszosc pracownikow i to one a nie faceci w wiekszosci budowaly bombowce. w innych bylo podobnie.

    ps. skoro cie cos mdli to sobie kubel przygotuj, bo zamierzam pisac jak uwazam za stosowne.
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • 17.03.11, 11:04
    sorry w takim razie, ale po co ci był ten ";)" po babeczki?
    wprowadzasz w błąd.

    anyway, babeczki nadal uważam za mdlące. podobnie mdlą mnie "chłopy".

    --
    bohemian like you
  • 17.03.11, 11:13
    jak to po co, bo to byly rowne babeczki ;)

    ps. dla moich babeczek nic to nie zmienia :P optymalnie moge je jedynie ograniczac odpowiadajac na twoje posty. ale ze mam skleroze to raczej sie to nie zmieni
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • 17.03.11, 08:50
    Potrafię. I niektóre rzeczy robię. Ale to wcale nie jest dobrze być taką samosią. Księżniczkom żyje się łatwiej :)

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • 17.03.11, 10:22
    Radzę sobie z tym wszytskim co wymieniłaś. Zarówno prace w domu - wieratrka, uszczelki, śrubokręt. Jak i z autem.
  • 17.03.11, 11:08
    No ja niestety też muszę sama sobie radzić:( z pracami w domu ok,przy samochodzie luz chyba,że coś poważnego.Najbardziej zmasakrował mnie ostatnio zapchany kibelek,wykonawstwo córki:)wypłynęło wszystko co zrobiła i muszę przyznać,że aż się popłakałam nad tym cholernym kiblem!
  • 17.03.11, 11:32
    ja uważam że kobieta powinna umieć zrobić tak dużo, jak to możliwe. Na wszelki wypadek. Ja własnoręcznie kładłam rynny na dachu (z bratem), palę w piecu CO (czego nienawidzę) wbijam gwoździe, maluję (uwielbiam malować), tapetuję i raz położyłam płytki. Sama umiem skręcić meble ikeowe. Rozróżniam wlew na olej, płyn chłodniczy i płyn do spryskiwaczy. Koło od biedy wymienię.

    ALE migam od takiej roboty kiedy tylko jest to możliwe :D poza malowaniem i drobnym majsterkowaniem - to mnie relaksuje.
  • 17.03.11, 11:48
    to ze sie cos zrobilo samemu, nie znaczy, ze sie zrobilo dobrze
  • 19.03.11, 23:38
    a ja zawsze robie dobrze :D
  • 17.03.11, 13:33
    > Zastanawiam się, jak sobie radzicie kobiety z typowo "męskimi" zajęciami? Czy p
    > otraficie same posługiwać się np. wiertarką? Naprawić coś? Skręcić?

    Pewnie, dostalam wiertarke, nakladke scierna i pol dnia zdzieralam farbe z pletwy sterowej.

    > Czy jeśli coś się zepsuje, wiecie jakie części trzeba kupić? Np - uszczelkę do kranu?

    Jak rozkrecicie to wiecie.
  • 17.03.11, 14:37
    potrafię co prawda posługiwać się np. śrubokrętem, czyli coś odkręcić, dokręcić, przykręcić itp., pomalować ściany/sufit, zmienić wąż do prysznica, przeprowadzić jakieś mini-naprawy estetyczne [dokleić kawałek okleiny przy szafce itp.] i takie tam pierdoły; kiedyś samodzielnie skręcałam zestaw mebli z Ikei, nawet nieźle mi szło, nic nie połamałam, szafka wyglądała jak szafka itp. ale po kilku godzinach myślałam że zdechnę, i zapukałam po sąsiada
    odpada wiercenie, glazura, tynki, tapetowanie, nie umiem nawet kurde sznurków zmienić w suszarce na bieliznę, takiej wiszącej na suficie w łazience.

    --
    „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”
    ALBERT EINSTEIN
  • 17.03.11, 15:59
    Radzę sobie podobnie jak Ty, nawet wytapetuję pokój :)
    Ale doszłam do wniosku, że czasami nie warto pokazywać co się potrafi bo niektórzy to wykorzystują :)
    --
    :)
  • 17.03.11, 14:42
    Jeśli chodzi o auto to jestem kompletną dętką. Nie znam się na markach samochodów a co tu mówić o ich ew naprawie :D

    W domu naprawiam/robię wszystko sama..

    --
    "za każdym lękiem kryje się pragnienie".
  • 17.03.11, 16:27
    Nie dość, że potrafię, to jeszcze bardzo lubię! :) Jak ostatnio kupiliśmy z małżowiną nową wiertarkę, to prawie się pokłóciliśmy o to, kto będzie wiercił (a tylko jednej dziury potrzebowaliśmy). ;P Jedyne czego nie lubię i powierzam małżowinie bez bólu, to serwisowanie moje kompa. Pewnie bym się naumiała, gdybym musiała, ale zupełnie mnie nie ciągnie do kości ramu czy innych płyt g(ł)ównych.
    --
    Gnojowa mucha z tęczowym połyskiem na odwłoku.
  • 17.03.11, 16:53
    potrafię nosić ciężary, kopać doły dowolnych rozmiarów, piłować i rąbać drzewo. namiętnie lubię zajęcia wymagające siły.
    gdy zaś chodzi o precyzję, główkowanie i cierpliwość, a także wiedzę techniczną, bez oporów uznaję wyższość męża.

    umiem biegac po lesie w kompletnych ciemnościach, patroszyć ryby i rozpalę ognisko na deszczu, ale to chyba są babskie zajęcia, i w dodatku, niestety, mało przydatne na co dzień dla poważnej pani przed czterdziestką.
    :~)
    --
    O ty psi synu!
  • 17.03.11, 17:01
    Podziwiam, pamiętam jak kiedyś pojechałam do cioci porąbać drzewa do pieca, bo ona chora była. No i za chiny mi to nie szło, ciocia sama do tej szopy się doczłapała i narąbała drwa :)
    --
    :)
  • 17.03.11, 17:10
    kwestia wprawy
    :~)
    --
    O ty psi synu!
  • 17.03.11, 17:17
    Może bym i dała radę ale co będzie mój chłop robił - leżał do góry brzuchem ? :))
    --
    :)
  • 17.03.11, 17:34
    jeśli to go uszczęśliwia, niech poleży, czemu nie...
    :~)
    --
    ważny jest wydech i wdech
  • 17.03.11, 17:41
    A lubi, nawet telewizję ogląda na leżąco :)
    --
    :)
  • 18.03.11, 16:46
    A tak się pochwalę, a co!
    Naprawiłam pilota od TV bo spadł na podłogę i się rozleciał - no dałam radę :)
    --
    :)
  • 18.03.11, 17:07
    Jestem sierota, chopów mam od tego i fajnie mi z tym.
    --
    kokolina.wordpress.com/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.