Dodaj do ulubionych

natrętni teściowie

IP: *.home.aster.pl 19.03.11, 23:05
kur*** nie cierpię ich, są namolni, szlag mnie trafia. chciałam byc tolerancyjna ale nie daje rady, złosc i wsciekłosc mnie zalewa.
tesciowe zostawili nam swoje mieszkanie i przeniesli sie do domu (jestem za to wdzięczna) ale co chwila przyjeżdżają do nas, mam ich dosc. ku...... jak ja bym im wygarnęła. nie moge ich wygonic bo to ich mieszkanie, ale po h.... je nam zostawili skoro sie tu wpiepszają. jak ja bym chciała mieszkac w kawalerce na kredyt. tak chciałabym, bo nie moge ich znieść. piepszone staruchy. mąż nie chce nic na kredyt, zresztą jemu to przeciez nie przeszkadza bo mamusia z tatusiem są kilka razy w miesiacu i zostają na noc. pozwolili nam tu mieszkac a teraz kazda pierdoła to pretekst zeby sie nam zwalic na łeb , a to lekarz (bo w w-wie mają blizej) a to urok, a to sraczka. co ja mam robic. mój mąż "wzorowy synek" nie chce sie przenosic. k... przeklinac mi sie chce i płakac i ta stara krowa teraz siedzi w kiblu. ja pierd.... ra t u n k u
Edytor zaawansowany
  • Gość: iza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.11, 07:31
    Teściowie...Temat rzeka. Mam wrażenie, ze Twoj mąż jest jedynakiem. Domyslam sie też, ze post napisałaś pod wpłYwem emocji. Może wlaśniwe byłaś świeżo po wizycie teściów lub w jej trakcie i cichcem kląc pod nosem .
    To, że mąż nie chce brać kredytów dobrze moim zdaniem o nim świadczy. Utrata pracy, wypadki losowe i człowiek zostaje z ręką w nocniku. Pewnie, że fajnie byc na swoim.
    Z drugiej strony tak czy siak przyjeżdzaliby do syna i nic z tym nie zrobisz. Możesz ewentualnie poprosic by się zapowiadali.
    Tez nie lubiłam wizyt teściów. Nie nocowali ale byli ludźmi z innego świata. Chodzili bezceremonialnie po całym mieszkaniu, nie szanowali sypialni. Po teściowej zostawały stosy talerzy z niedojedzonymi resztkami. Zaciśnij zęby i trzymaj się.
  • voxave 24.04.12, 02:29
    Nagminne i smutne jest ,że kobieta w związku nie cierpi rodzicow partnera ,za to hołubi swoich rodzicow i oni moga wtryniac sie do wspólnego domu.
    Skad tolerancja dla swoich a wrednośc dla rodziny męża.Trzeba starac sie polubic i traktowac wyrozumiale.
    A jak sie otrzymuje taki wspaniały prezent to zamknąć buzie i starac sie o wdzięczność.

    Synowe to diabelski wynalazek.
  • bocia-nowa 20.03.11, 11:28
    WSPÓŁCZUJĘ- u mnie było odwrotnie .Przyjeżdżali moi rodzice z daleka dwa razy w roku ,na 3-4 tygodnie. Masakra i uważali , ze to normalne , bo odwiedzają strony z których pochodzą , mają rodzinę do odwiedzin, więc MUSZĄ PRZYJEŻDŻAĆ. Ja te odwiedziny zawsze "odchorowałam". A mieszkanie nasze małe.. Kurcze-ciężko ci doradzić...
    --
    Najwięcej głupstw na świecie wysłuchuje obraz wiszący w muzeum.
  • ass-am 27.03.11, 18:08
    Pamiętajcie o jednym. Jezeli macie dzieci i Wy bedziecie teściowymi.
  • Gość: agni_5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.11, 21:37
    > Pamiętajcie o jednym. Jezeli macie dzieci i Wy bedziecie teściowymi.

    No i co z tego... my możemy mieć całkiem inny charakter i będziemy rozumieć, że nasze dzieci nie muszą nas widzieć codziennie, a my nie musimy im się ciągle zwalać na głowę.

    Dlaczego w postach stale pojawia się argument tego typu "Jezeli macie dzieci i Wy bedziecie teściowymi"? Czy to jakiś dogmant czy co? Tym bardziej, że nic nie wnosi nowego do dyskusji.
  • Gość: gosia IP: 78.250.246.* 12.08.14, 22:45
    Witam czytam wasze wypowiedzi i az zaczyna sie we juz..gotowac.moj przyklad taki ze rodzice podzieli dom pol blizniaka na dwie corki zapisujac sobie w nim dozywotnia mieszkalnosc.majac jeszcze mieszkanie na osiedlu nieopodal.ja przyjezdzajac z zagranicy po poltora roku pobytu musialam sie ewakuowac z dziecmi i walizka ba doslowne 16 metrow kwadratowych bo przez poltora roku nie bylo ich 10dni.ale wchodzili sobie jak do siebie z tzw ryjem walac mi w drzwi czego nie otwieram -odkurzalam w bieliznie.cos strasznego tym bardziej ze to nie tesciowie a rodzice i zadne ptosby listy nic nie dawalo.ani tej polowy nie sprzedam bo w darowiznie widnieja dziadki ani zyc sie nie da.nie wspominajac o tym ze moje ptotesty iz brali sobie ode mnue co chcieli-rodzina najblizsza...po kazdym przyjezdzie na wakacje sklep nowy komplet zestawu do jedzenia itp trzeba kupic.zkamknem drzwi wyjechalam.kolezanka mi doniosla ze ktos die na gorze kreci okno otwarte.brsk mi sily i nerwow jak to zalatwic definitywnie.
  • Gość: gosia IP: 78.250.246.* 12.08.14, 23:17
    Dodam ze moj maz i moje malozenstwo juz wisialo ma wlosku i nic fo nivh nie docieralo bo te najazdy to nir bylo 2-3razy dziennie a codzien.grzebanie po lodowce po smietniku dosłownie a bo to die spali to dir dpali a czego to czego tamto.a sobota 8dxiadek wali mlotkiem geozdzie prostuje wysxlam na balkon mowie po podrozy 30h za kolki a ty juz sie tluczesz.poszedl fo srodka jeszcze bardziej.bardzo mnie to boli ze moi wlasni rodzice ktorych nigfy nie bylo przy mnie a potem w wieku 20 lat skazana tylko na siebie chvialam idtobine spokoju obiad niedzielny z nimi bylo by milo ale to juz przegiecie pozadne.dziś dzieki kochanym rodzicom staje na nogi od nowa susze na dachu w doslownie 15m2 we czworo.mam meza przy sobie ale ani ja ani moje dzieci dziadkow nie chcemy znac.z milosci by pomoc i nadrobic chyba stracony czas z wyrzutami sumienia ze nigdy mi nie pomogli ponownie zrobili to samo.dom stoi pusty.oni patrza sie w telewizor.nie wybacze im nigdy.bo prosilam pozwolcvie nam zyc.dla mnie nigdy ich nie bylo sle wpier w zycie po raz enty nie pozwole.i malo mnie obchodzi czy zyja.
  • Gość: pysiaa IP: 213.25.163.* 28.03.11, 12:28
    współczuję
    ja mam ciut inaczej aczkolwiek tez do kitu
    moi teściowie typowi egoistyczni emerycie- dzieci i wnuki dobre i kochane ale na odległość:)
    ale 3 m-ce temu teść zmarł i moja teściowa przypomniała sobie ze ma synów:) którzy powinni kolo niej tańcować i być na każde skinienie - bo ona "cierpi"
    nie ważne jest dla niej ze oni stracili ojca - ona "cierpi"
    to ze synowie maja rodziny swoje ( małe dzieci) jest nie ważne -synowe maja sobie radzić same a synowie pocieszać mamusie, zajmować się nią
    ostatnio jestem wredna synową bo zażądałam od męża żeby odłożył telefon i zajął się dzieckiem - bo się prawie poparzyłam gotując z małą na rekach
    wiec jestem wredna bo utrudniam jej kontakt w synem- oczywiście pożaliła się drugiemu synowi
    i mojemu mężowi oczywiście tez wypomniała ze ona to masz czas dla nas a my dla niej nie mamy- i już obraza
    do jednego syna mówi co innego a do drugiego syna co innego:)
    my synowe jesteśmy siebie wart ( bo rozmawiamy ze sobą i wychodzą jej matactwa)
    już nie mam siły
    oboje z mężem czekamy aż mała pójdzie do przedszkola - nie będzie nam musiała pomagać
    oczywiście oboje jesteśmy wdzięczni za ta pomoc ale ciągle rzucanie nam tego w twarz już wkurza

  • marynica 05.04.11, 17:29
    No trudno, jak sie bierze od tesciów mieszkanie, albo korzysta z darmowej pomocy przy dziecku, to trzeba przełknąć upierdliwość starszych państwa. Coś za coś!
  • mieczakzkrakowa 02.04.11, 12:14
    Az tak ich nie znosisz
    Może maja dobra intencje
    --
    Meble stylowe dla Ciebie i Twojej rodziny ! Wprowadź do swojego domu styl retro !
  • akle2 07.04.11, 22:57
    Podejrzewam, że kawalerka na kredyt nie uratuje sytuacji, bo oni przyjeżdżają do syna, gdziekolwiek by nie mieszkał. Musielibyście z mężem oddzielnie zamieszkać, żebyś straciła teściów z oczu.
  • Gość: synowa IP: *.toya.net.pl 09.04.11, 19:04
    Nie wiem czy ći dobrze doradze ale powiem co ja zrobiłam w podobnej sytuacji trzydzieści pare lat temu. Poprostu jak już mialam teściowej serdecznie dość za całokształt to poprosiłam żeby więcej nigdy jej noga nie przekroczyła progu naszego mieszkania. Mężowi powidziałam że jak chce widzieć się z mamą to ma jechać do niej Mąż leniuszek wolał fotel z pilotem i moje towarzystwo i stosunki z teściową umarły śmiercią naturalną. Mogła do końca życia liczyć na pomoc swojej córki i ja miałam ja ż głowy bez awantur. Wystarczyła jedna prośba o nie odwiedzanie nas. Koniec kropka.
  • Gość: Ewa IP: 91.194.199.* 30.04.11, 01:47
    Gość portalu: synowa napisał(a):

    > powiem co ja zrobiłam w podobnej sytuacji trzydzieści pare lat temu.<
    >Mąż leniuszek wolał fotel z pilotem<

    Chyba z takim pilotem co lata samolotem, bo tych od telewizora jeszcze nie było;)
  • allegropajew 07.08.18, 20:19
    Były już w latach 70. w USA. Na kablu!!!

    Gościula
  • Gość: amiszka27 IP: *.starachowice.vectranet.pl 10.04.11, 19:36
    wspulcuje ale ja niemam lepiej. ostatno poklucilam sie z mezem i muj kochany tesc wygonil mnie z domu z 2 dzieci . dzieki bogu mam blisko mama i do niej poszlam. tesciowa slowem sie nieodezwala niewspominajac o mezu . cala ich rodzina to podli ludzie. zostalam na lodzie nawet maz pieniedzy mi na dzieci niedal. niewspomnialam ze to mieszkanie meza i mojej tesciowe . hamy hamy i sku......ny. jestem juz tak zalamana ze nawet ponocah niesypiam .dobrze ze mam na kogo liczyc - rodzice
  • Gość: aaaa IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.11, 15:30
    Ja też jestem wkur... na teściową.Przyjezda do nas co drugi miesiąc i siedzi po 2 ,3 tyg.Mam dosc!!!!Tesciowa czuje sie jak u siebie a moze i lepiej!Z brudnymi ciuchami przyjezdza i zaraz sobie pranie urządza!Drugiego dnia synek jej wlosy farbuje! a co tam u mnie napieprzyc mozna.Wieczorem ja idę spać a synek z mamusią wieczór filmowy rozpoczyna.Rano już ten stróż siedzi w kuchni i czeka na synka.Boże wszystko wokół tej baby sie kręci!A dla męża jestem głupia, nie mam racji .Więzy miedzy matką a synem są tak silne ze zadna kobieta nie jest w stanie tego zmienić .Tak mi mówi .TEraz tez siedze sama w domu , synek z mamą na spacerze ja obiad dla dziecka gotuje.
  • mdzik-k 27.04.11, 15:55
    O boshhhhhhhhhhe. postawiłam się w waszych sytuacjach i jestem przerażona. Nie mam takiego problemu, bo mieszkamy oddzielnie i teściowa nachalna nie jest. Mam nadzieję, że to się nie zmieni, ale mój mąż nie lubi też jak ktoś przesadza i raczej powiedział by wprost, żeby nie przyjeżdżała, bo chcemy odpocząć. zresztą takie sytuacje miały miejsce, bardziej w odwrotna stronę - żeby on przyjechał.
    Nie wyobrażam sobie takiego problemu, wydaje mi się, że jakbym miała taką sytuacje, to teściowa zorientowałaby się, że jest niemile widzianym gościem - po mojej minie i nosie na kwintę i by tak często juz nas nie odwiedzała. Nie możecie dać poznać po sobie, że wam to nie pasuje??

    --
    http://www.naobcasach.pl/m.linijka.i.17635.jpg
  • Gość: aaa IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.11, 16:02
    Ja jej daje do zrozumienia że mi przeszkadza.Ale ją to mało obchodzi.Jej synek się cieszy! To najwazniejsze!Mnie szybciej do kąta ustawią.
  • hana106 27.04.11, 21:54
    "synowa" powinnaś wiedzieć, że "redyes" nie może powiedzieć że nie życzy sobie odwiedzin teściowej z bardzo prostej przyczyny mieszkanie nie jest jej. Teściowa mogłaby się jej pozbyć ze swojego mieszkania.
  • voxave 24.04.12, 02:47
    wynalazek diabła
    Fajnie jest brać---męzczyzne którego urodzila teściowa, brac od niej usługi (bawienie dzieci) brac mieszkanie i inne pożytki
    W zamian nie dac nic

    Sucze egoistki.
  • eulalka82 29.04.11, 11:43
    Rozumiem Cię doskonale. Rzucam ku...mi na prawo i lewo za jej plecami. Problem w tym, że jej dom jest na jednym podwórku z naszym i widzimy się codziennie. Wchodzi bez pukania, jak drzwi zamknięte, to wali w nie a potem lezie zaglądać do domu przez najbliższe okno, zagląda do szafek, wypytuje o wszystko, narzuca nawet styl ubierania i zachowania. Mam jej serdecznie dość i wiem, że jeśli drobne uwagi nie pomogą, to w końcu wybuchnę i już zawsze będzie zgrzyt na podwórku. Mąż też jej zwraca uwagę i prosi mnie o odrobinę cierpliwości. Brak mi jej, wyczerpała się do jasnej...!
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2nn39n735vtg2x82.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6j44jdnfgi2y9.png
  • Gość: tania IP: *.rybnik.vectranet.pl 03.05.11, 17:08
    To smutne czytać cos takiego,tyle nienawiści do ludzi,którzy wychowali dzieci i tak samo tesknia za nimi jak wtedy,gdy były małe.Kiedyś rodziny żyły pokoleniowo pod jednym dachem i to już historia. Młode pokolenie-wychowane egoistycznie nie potrafi uszanować ojców,a już teściów to szkoda mówić. Gardzi starością ! Starzy rodzice są ich zdaniem kimś,kto powinien zniknąć z ich życia. Jedno pocieszenie,to te harde synowe jeżeli mają syna też bedą tesciowymi i tez będą stare. Los jest cierpliwy i upomni się o zapłatę za wszystkie łzy swoich teściów,ojców itd.
  • eulalka82 04.05.11, 09:15
    Wiecie co, przeczytałam żale skierowane na teściów, sama też pożaliłam się trochę, ale ten wątek dał mi sporo do myślenia. Zaczęłam się zastanawiać i analizować zachowanie swoje i teściowej. Ja zamykałam się na nią coraz bardziej, nie widząc jak bardzo jest samotna. Właśnie ten wątek otworzył mi oczy i pozwolił zobaczyć w niej istotę z emocjami i ludzkimi potrzebami. Jej zachowanie nie zmieniło się wogóle, ale teraz podchodzę do tego z dystansem i sympatią. Dziękuję i miłego dnia synowe :)
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2nn39n735vtg2x82.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6j44jdnfgi2y9.png
  • szarotka11 20.05.11, 14:43
    Osoby piszące tu są chyba bardzo młode i brakuje im empatii. Od początku ustawiacie się "po drugiej stronie barykady" - syn + teściowa, a w opozycji (czasem bardzo agresywnej) Wy.
    Ja mieszkam z teściową juz 20 lat! I to Ona sie przeprowadziła do nas po śmierci męza. I na dodatek prowadzę wspólną kuchnię, a wiecie ile to może powodować konfliktów! Ale nie wyobrażam sobie, żeby w jednym mieszkaniu mieć oddzielne garki, lodówkę, itepe. To moim zdaniem od razu wyznacza jakiś podział i nie może sprzyjać rodzinnej atmosferze. Piszę o tym nie dlatego, że tak powinno być, bo nie jest to sytuacja do naśladowania i moim dzieciom nie życzę tego. Zawsze im powtarzam, że młodzi powinni mieszkać sami - bez rodziców. Ale z teściową ani razu się nie pokłóciłam. Ale ona nie wtrąca się w nasze sprawy Teraz kiedy ma 88 lat , wiele rzeczy mnie drażni. Ale ja też jestem w wieku, kiedy potrafię dużo zrozumieć, złozyć na karb starości. A największym hamulcem, aby nie wybuchnąc jest myśl - jaka ja będę w Jej wieku.
    Jestem też od roku teściową. Dzieci mieszkają co prawda za granicą, ale byliśmy u nich 2 razy i NIGDY nie wchodziłam do ich sypialni (chyba na początku jak synowa chciała mi pokazać jak się urządzili), nie panoszyłam się po mieszkaniu, nie chciałam aby mnie obsługiwano. I uważałam, ze 3 dni, to wystarczy, żeby taka wizyta dla obu stron była przyjemnością. Teraz dzieci przyjeżdżają do nas i już się cieszę i myślę, o specjałach, jakie im przygotuję.
    Myślę, że dobra wola, chęć zrozumienia drugiego człowieka, nie czepianie się rzeczy drobnych, zawsze pomaga w kontaktach międzyludzkich, a w rodzinnych w szczególności.
    Ja na pewno nie chciałabym mieszkać ze swoimi dziećmi, mimo, że bardzo. je kocham, a może dlatego???
    Trochę się rozpisałam, ale trudno mi się pogodzić z taka agresją i brakiem zrozumienia drugiego człowieka. Myślę, ze o relacjach międzyludzkich, w dużej mierze decyduje to, kim jesteśmy na codzień i jaki mamy kodeks postępowania i wartości. Relacje synowa- teściowa są tylko następstwem naszego wychowania.
  • Gość: lilka IP: *.adsl.inetia.pl 20.05.11, 20:26
    Masakra... odrobinę pokory, dostałaś mieszkanie za free mogli je sprzedać i wyjechać w rejs dookoła świata. Ogarnijcie się bo niedługo może ich zabraknąć i wtedy co... łzy będziecie wylewać nad grobem? Przyjeżdzają czesto bo tęsknią, kochają... czy to złe intencje?
  • sloneczko2012 23.04.12, 15:44
    Bardzo dużo opinii na temat teściów. Większości zatrówają oboje życie. Mój przypadek jednak jest inny :)
    Moje życie i zdrowie zatrówa TEŚĆ! Jest tragiczny od samego początku.
    Żyje samotnie, z teściową rozeszli się po spłodzeniu trójki dzieci, jest kilka opinii o nim, przytoczę wam ogólnie.
    Teściowa podobno była zniechęcona do teścia, uciekała od niego i nie chciała nawet z nim spać, teść opowiada nie raz jak teściowa się prostytuowała...
    Z tego co ja ją 2 lub 3 razy w życiu widziałam kobieta jest psychicznie załamana i nakierunkowana na utrucie zycia teścia. Całe życie robią sobie na złość. Mają wartościową działkę z dużym domem który można było by wynając i miec pieniądze. Lub tak jak w ich sytuacji po prostu spieniężyć podzielić sie pieniędzmi i rozejść w swoje strony.
    Teść leczył sie psychicznie ale po iluś latach przerwał i uważa że zjadł wszystkie rozumy, nie da się przy nim wyrazić swojego zdania ani opinii na żaden temat, ponieważ kończy się to zawsze kłótnią lub co gorsza wojną...
    Jesetśmy z mężem prawie 4 lata po ślubie, nigdy nie usłyszałam od tego człowieka żadnego miłego słowa, żadnego dobrego słowa na mój temat.
    gdy odebraliśmy ślubne zdjęcia i pojechaliśmy mu pokazać zaczął się smiać i kpić, powiedział po co wam taka kosztowna pamiątka? Po co tyle pieniędzy wydajecie na fotografie które kiedyś możliwe że spalicie? Nie wiadomo czy będziecie razem... itd. Wyobrażacie sobie reakcje kobiety ciężarnej w 5 miesiącu ciążu? Zdjęcia odebraliśmy późno bo robił nam je znajomy i robił ze spokojem po godzinach.
    Jest tyle sytuacji do opisania że sama nie wiem od czego zacząć... :(
    Taka jeszcze jedna sytuacja, jechaliśmy z mężem i córcią do babci z teściem bo nasz samochód był u mechanika, teść zatrzymał się przy sklepie i kupił 3 czekolady Milky. Jedną dał córeczce, drugą schował do schowka samochodu, a trzecią otwarł i zaczął jeść jak chleb. Otworzył małej czekolade i kazał poczęstować tatę, a gdzie w tym wszytskim ja????
    Nigdy nie ma mnie... Zawsze próbuje mi pokazać że nie istnieje i uczy męża że kobieta jest niczym, jest potrzebna tylko do obsługi sprzatania i gotowania. Ale apropo tematu jedzenia. Gdy kiedy kolwiek zrobię coś nowego, jakiś fajny obiad, mąż nigdy nie jest głodny, nigdy nie zjada. Wszyscy się zajadają, kąskami, klopsikami bez mięsa, kebabem itp, a mąż nigdy nawet nie spróbuje a przy każdej kłotni dowala mi że nie umiem gotować, że nigdy tego nie robię itp... Ale to są słowa teścia...
    Ostatnia nasza kłótnia była na temat Państwa Waśniewskich, znana historia małej Madziunii zabitej najprawdopodobniej przez matkę. Kurcze... Tutaj teść także uważa że tylko on wie jak to było. Uważa że Bartek jest zaślepiony w Kasię przez miłość, uważa że nie jest zamieszany w całą sprawę i że Kasia też nie zabiła, nie wiemy co czuje i nie możemy jej oceniać... itd... takie jest jego zdanie i nikt nie ma prawa wyrazić w jego obecności swojego zdania.
    Wiecie co? Nie mam sił... przez niego nabawiłam sie nerwicy serca i innych niemiłych dolegliwości, nie lubię o nim mówić.
    Powiedzcie proszę co zrobić żeby mężowi przetłumaczyć że każdy się od teścia odsówa, łącznie z dwójką rodzeństwa, nikt z rodziny go nie lubi, każdy go omija. Mój mąż zawsze był uczuciowy, kochający, trzymał mnie za rączkę jak gdzieś szliśmy... córci też okazywał uczucia, a teraz nie chce się nią opiekować, nie ma czasu dla nas. Zawsze zmęczony i spędza każdy dzień przed komputerem... :( Pomocy
  • Gość: anty IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.12, 07:46
    Współczuję tym biednym ludziom. Trafić na synową chamkę i prostaczkę to prawdziwa tragedia.
  • ktoswcos 01.05.12, 17:47
    Wszystkie macie dzieci i zapewne będziecie kiedyś teściowymi.
    Wasze synowe lub zięciowe mogą odbierać Was w podobny sposób, jak Wy odbieracie swoich teściów czy teściowe.
    Pomyślcie o tym, jak będziecie się czuly czytając podobne teksty, pełne nienawiści, przekleństw i złości.
    Pogody ducha i zadowolenia z siebie, przyszłe tesciowe.

    PS. Niektóre zbuntowane synowe, powinny solidnie zapoznać się ze Słownikiem Ortograficznym, którego autorem jest Pan Kopalinski.
  • Gość: kika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.12, 17:26

    jestes jakas nienormalna zle wychowana jezeli jestes tak majetna to po co zerujesz na tesciach wyprowadz sie i nie bedziesz musiala znosic towarzystwa tesciow wyzywasz obrazasz a mysle ze to dobrzy ludzie skoro zaoferowali taka pomoc ,ty tez bedziesz krowa a raczej juz nia jestes bez honoru jak nie wstydzisz sie tak obrazac czy twoj maz tez tak nazywa twoich rodzicow? chora kobieto to ze tesciowa korzysta z toalety to normalne a co ty zzerasz swoje gowna czy tez srasz do sedesu? wypisujesz bzdety gdybym znala twoich tesciow to zaproponowala bym cos dla uzdrowienia twojej chorej glowy ale tobie nie powiem mysle ze kiedys twoja synowa nauczy cie rozumu zycze z calego serca zeby ciebie obrazali wyganiali itd. nie pisz bzdur nikt madry nie poprze twoich aroganckich wypowidzi;mam tesciowa 32 lata i jestem tesciowa 8 lat ale nigdy nie obrazilam ani nie zostalam obrazona. jezeli jestes chora poszukaj specjalisty .
  • kapselodtymbarka 10.05.12, 20:53
    Wkurzyły mnie te niektóre odpowiedzi. Piszecie o braku empatii, a gdzie wasza? Dziewczyna znalazła się w potrzasku. Z jednej strony wdzięczność i podarowane mieszkanie, z drugiej ten ofiarodawca, który, jeśli to prawda co pisze autorka wątku, zwala jej się co chwila na głowę pod lada pretekstem, jakby nie rozumiał, że nie jest aż tak bardzo mile widziany! Chodzi o częstotliwość, nie jakiekolwiek wizyty.

    Starsi ludzie często są samotni i to odbiera im zdolność widzenia, że nie są mile widziani CO CHWILĘ, że czasem przesadzają z obecnością w życiu dorosłych dzieci. Ale od tego mają rozum, żeby postawić sobie granice upierdliwości. Uważam, że dziewczyna miałaby prawo do spokoju i unikania zbyt częstych wizyt przy lada okazji, choćby oni jej dali nie mieszkanie, a pałac.
  • ktoswcos 10.05.12, 21:58
    I Ty i dziewczyna której bronisz, będziecie kiedyś stare i może samotne.
    Ciekawe czy będziesz też taka mądrości wypisywała, ale zycze tobie, jak jesteś taka mądra,
    żebyś tej samotności zaznała szybko, zyczę tobie także tobe synowej lub zięcia równie pelnego, ja ty, miłości blźzniego i wyrozumiałości równej twojej wyrozumiałości.
    Młodość trwa krótko, starość jest duzo dłuższa od młodości.
    Nie wiesz co czeka ciebie w zyciu, ale wydaje mi się, ze przydałaby się tobie jędzowata synowa, żebyś się "dobrze" się poczuła na starość.
  • horpyna4 11.05.12, 14:33
    Sorry, ale dziewczyna znalazła się w potrzasku na własne życzenie. Ja miałam teściową, od której lepiej było trzymać się jak najdalej, więc ustawiłam się tak, żeby nic jej nie zawdzięczać. A skoro przyjmuje się mieszkanie w prezencie od teściów, to niech się potem nie jojczy.

    Moja teściowa była osobą chcącą rządzić wszystkimi i wtrącać się do najbardziej osobistych spraw, ale ja od początku byłam konsekwentna i asertywna. Widywałyśmy się rzadko, ale zawsze byłam grzeczna, chociaż nie przymilna. I efekt był taki, że to ona usiłowała zabiegać o moją sympatię. Kiedyś chciała obdarować mnie złotą biżuterią, ale powiedziałam jej (grzecznie i z uśmiechem), że nie mogę tego przyjąć, bo biżuteria należy się jej córce i czułabym się nie w porządku pozbawiając córkę takiej pamiątki po matce.

    Wiem, jestem wredna jędza. Ale przynajmnie nie sprowadzam sobie sama na głowę kłopotów i potrafię zrezygnować z korzyści materialnych na rzecz niezależności. Tymczasem dla wielu osób nie do pomyślenia jest, że można czegoś drogiego nie przyjąć i nie zdają sobie sprawy, że zawsze jest to "w pakiecie" z czymś zdecydowanie niekorzystnym. A potem narzekają.

    No cóż, warto mieć zdrowe podejście do wszelkich niezapracowanych korzyści i za każdym razem zadać sobie pytanie "ile na tym można stracić?".
  • ass-am 11.05.12, 14:47
    Masz absolutną rację.
    Z teściową miałam podobna sytuację i postąpiłam dość podobnobie i tak długo jak dlugo zyła moja tesciowa, zyłyśmy obok siebie w zgodzie, spotykając się od czasu do czasu.
    Z teściem natomiast miałam doskonały kontakt.
    Lubiliśmy się i szanowaliśmy się wzajemnie.
  • kapselodtymbarka 11.05.12, 19:37
    >>Sorry, ale dziewczyna znalazła się w potrzasku na własne życzenie

    chyba żartujesz. Zrobiłabyś w taki sposób? Dajesz taki prezent osobom jak rozumiem nie mogącym wybierać w setkach mieszkań, a potem wpychasz się komuś w życie?
  • horpyna4 11.05.12, 19:42
    Chyba nie zrozumiałaś: nie chodziło mi o dawanie prezentu, tylko o przyjmowanie. Ja też w swoim czasie nie mogłam wybierać w setkach mieszkań (delikatnie mówiąc), ale nie zgodziłam się, żeby teściowa finansowała moje mieszkanie.
  • kapselodtymbarka 11.05.12, 23:43
    >nie chodziło mi o dawanie prezentu, tylko o przyjmowanie

    Nie podpisywała przy tym umowy o znoszeniu upierdliwego ofiarodawcy do końca życia
  • horpyna4 12.05.12, 08:49
    Ale upierdliwy ofiarodawca uważa, że skoro przyjęła, co coś mu się za to należy. I coś w tym jest. Było nie przyjmować, nie byłoby problemu - ja to naprawdę przerobiłam i wiem, co piszę.

    Zachowań teściowej się nie zmieni, więc jeżeli jest nie do wytrzymania, należy jej unikać. A trudno ją tak poprostu popędzić, jak się ma wobec niej tzw. dług wdzięczności.
  • kapselodtymbarka 12.05.12, 12:07
    Nie wszyscy ludzie dają prezenty, a potem pod tym pretekstem pchają się w czyjeś życie, więc to nie zawsze działa. Co by nie było, nikt nie ma prawa narzucać się drugiej osobie, jeśli ta osoba tego nie chce.
  • pllumkaa 12.05.12, 15:09
    POLECAM SHINYBOX
    ShinyBox to pięknie zapakowane pudełko z pięcioma mini produktami kosmetycznymi, dostarczone do Twoich drzwi każdego miesiąca. To sposób na poznanie najnowszych trendów w kosmetyce, odkrycie lususowych produktów oraz ich wypróbowanie przed zakupem.

    shinybox.pl/?ref=1309e96
  • Gość: kika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.12, 18:58

    a nie uwazasz ze zamiast wyzywac na forum powinnas porozmawiac z mezem i tesciami i napewno tacy ludzie doskonale to zrozumieja i przestana cie nachodzic nie rozumiem twojego zachowania skoro wyszlas za maz to jestes dorosla a piszesz jak zwariowana gowniara ktos cie zapewnia ze mlodosc szybko mija i ma racje.zastanow sie nad soba.
  • Gość: regina IP: *.warszawa.vectranet.pl 13.05.12, 00:46
    Czytam, czytam i nie wierzę, ze dzieje się to naprawdę. Mam teściów od 17 lat, naszych stosunków nie można nazwać przyjacielskimi, ale poprawnie życzliwymi. Po ślubie wkraczamy w nowe środowisko, w rodzinę męża czyli zupełnie obcych ludzi. To że tradycja nakazywała nam tytułować obcych ludzi mamą i tatą nie oznaczało, ze w związku z tym rodziła się jakaś szczególna więź, bo i z jakiej racji. Natomiast osobista kultura, szacunek dla innych i dobre wychowanie narzuca nam zachowania adekwatne dla ludzi na poziomie wyższym od zwierząt. Moja koleżanka zawsze źle wypowiadala się o tesciach, a zawdzięcza im wiele, nastawiala również męża negatywnie. O swoich rodzicach zawsze mówiła pozytywnie choć nigdy nic im nie dali, ale zawsze z wyrozumiałością podkreślała, ze po prostu nie mają. Nie mam odwagi zapytać skąd taka wyrozumiałość względem swoich rodziców i postawa roszczeniowa względem rodziców męża. Nie mam również odwagi zapytać jej męża dlaczego pozwala na takie traktowanie swoich rodziców. Aż razi jak koleżanka zgrabnie potrafi wytłumaczyć negatywne zachowania jej rodziny, a jak wyolbrzymia potknięcia rodziny męża. Czasami mam wrażenie, ze chcialaby być gwaiazdą w tej rodzinie, a ponieważ nie stawiają jej na piedestale, traktuje ich tak a nie inaczej.
  • aga-kosa 17.05.12, 19:38
    Jestem teściową i świekrą.
    Wytłumaczyłam naszym dzieciom, że jest powiedzenie "ptasi móżdżek" ale młodzi ludzie powinni z nich brać przykład. Ptak najpierw wije gniazdo a dopiero potem składa jaja i wychowuje potomstwo.
    Nie widziałam ptaka matki i ptaszki synowej w jednym gnieździe.
    Powiedzieliśmy naszym dzieciom: po ślubie pod most ale własny.
    Myśmy się wywiązali z rodzicielskich obowiązków. Nawet lwica kociaka do drugiego roku życia, uczy je wszystkiego a po tym okresie lwiątko MUSI sobie radzić.
    Miałam bardzo mądrą teściową . Stosowała maksymę: gdzie cię radzi widzą, tam rzadko bywaj.
    Stosuję tą samą metodę.
    Powie mi ktoś, że jeżeli będę stara i niedołężna to będę prosić synową o pomoc. Przepraszam jak będzie wyglądała taka opieka. Starą leżącą kobietę z demencją starczą trzeba będzie zanieść na kibelek, umyć d., wymienić pieluchę, znosić całodobowe opowieści o potańcówkach lub pracy w ZMP. Taką kobietą będzie się opiekować synowa, której już teraz przeszkadza, że teściowa w łazience samodzielnie załatwia swoje potrzeby.
    Wiedziałam, że moją opieką nad teściową interesowała się córka. Ona uczyła się ode mnie jak wygląda opieka.
    A na koniec zdania do przemyślenia: pali się chata. W chacie matka i dziewczyna. Wbiega syn do chaty i ratuje dziewczynę.
    To powód dla którego my mamusie synusiów musimy szybko odciąć pępowinę. Dla własnego dobra. aga

  • Gość: zibi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.13, 00:25
    Akurat w moim przypadku jest podobnie moi rodzice partycypowali w kupnie mieszkania dla nas jej rodzice załatwili kredyt na córkę i zobowiązali się spłacać ,czego nie czynią mamy dwoje dzieci ja studiuję a żona pracuję tylko wsobotę i niedzielę dzięki swojej pracodawczyni.Sęk w tym iż teściowie nie rozumieją tego że ja muszę skończyć studia a mam robić wszystko co każe teściowa.Rozumiem jej pomoc dla córki ale codzienne wizyty i uszczypliwe uwagi pod moim adresem są już nie do zniesienia a poza plecami kogo ty sobie wzięłaś .Była nawet taka uwaga my cię załatwimy.Oczywiście moja żona jest z teściową przeciwko mnie.Jest to już nie do zniesienia,chyba zwrócę się do POWIATOWEGO CENTRUM POMOCY RODZINIE ale oni mają adwokata syna i tak będzie wszystko przeciwko mnie.Nie wiem jak wytłumaczyć żeby jej nie widzieć i żeby do mnie co chwilę nie dzwoniła.TO zaczyna być chore.
  • grazkavita 07.11.13, 22:40
    A co na to Twoja żona? Twoi teściowie namotali kredyt , a teraz się wycofują...Nieładnie. Chce Ci napisać , że Ty nic nie musisz, Ty chcesz pomóc rodzinie i zapewnić jej godne życie...Te studia są nie dla Ciebie tylko dla Was...W takiej sytuacji wszystkim puszczają nerwy, ale Ty wiesz , że tak trzeba...Jest jednak coś o czym powinieneś pamiętać : żyje się chwilą , ona jest dla ciebie i Twojej rodziny...Więc staraj się dzisiaj pójść razem na spacer, powiedzieć teściowej: mama wybaczy, ale dzisiaj mamę nie przyjmiemy , bo chcemy pobyć trochę razem...Mów prawdę i nie miej żadnych oporów....Telefony są po to żeby je wyłączać.... Z drugiej strony postaraj się w tych swoich teściach zobaczyć troskę o córkę wnuki i ...ciebie...Doceń to i od czasu do czasu im podziękuj , zaproś na obiad, kup dla babci jakiś prezent....Zainwestuj trochę w poprawne stosunki rodzinne, to sie tobie bardziej opłaci niz stwarzanie sobie wrogów...
  • hansii 10.11.13, 05:46
    nie zaglada sie w zemby :)

    wienc k... nie placz :)
  • Gość: pin IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.09.14, 09:08
    Czytałam wypowiedzi chociaż są z ubiegłego roku. Mam tą samą sytuacje tylko ze mam dzieci i muszę znosić teściowa i to jak rywalizuje ze mną o nie i do wszystkiego się w...dala. Ja się jej nie daje ale jak patrzę na jej natretne zachowanie w stosunku do dzieci to szlag mnie trafia. Jak jest u mnie to nie odstępuje mnie i dzieci na krok i wyrywa mi je z rąk. Jak dziecko nie zwraca na nią uwagi to knp twarzą dotyka dziecka twarzy. Małego to wyrywa mi z rąk jak płacze, gdy mówię że chce do cycki, to co ja tam wiem. Ona wie lepiej i chodzi z moim synem a ja ją gonie by go wziąć do karmienia. Różne są teściowej. Pomocy co mam zrobić?
  • grazkavita 15.09.14, 20:30
    Myślę, że jeśli jej dasz od razu dziecko to po kilku minutach sama spasuje, a Ty jej podziękujesz za to , że mogłaś przynieść z cukierni dla niej dobre ciasteczka....Wiem , że to jest ohydne tak się wtrącać, ale z chwila gdy staniesz po jej "stronie" wytracasz jej argumenty z ręki, a swoje i tak przeprowadzisz, tyle że 10 minut później....Co innego jak bywa codziennie, albo przesiaduje u Ciebie całymi godzinami, wtedy trzeba po prostują w dyskretny sposób wyprosić. Podziękować serdecznie za wizytę, zaprosić za dwa tygodnie, a następnie zacząć sprzątać, a jeśli to nie pomoże to wylać na babę letnią już herbatę , albo wodę mineralną za kołnierzyk i tyle.
  • marynica 14.01.15, 16:57
    Zamiast dawać mieszkania dorosłym dzieciom, to lepiej za tę forsę jechać w podróż dookoła świata, albo trzymac ją na lokacie, żeby gdy się już zniedołężnieje móc mieć na opłacenie pomocy domowej.
    A od synowej trzymać się z daleka.
  • Gość: beata IP: *.212.136.195.arkusnet.pl 14.07.15, 13:52
    Ja mam dokladnie tak
  • Gość: beata IP: *.212.136.195.arkusnet.pl 14.07.15, 14:04
    Moja tesciowa ma czworjke dzieci ale tylko odemnie i meza doczekala sie pierwszego wnuka. Odkad urodzil sie pawelek ciagle mnie poucza,nie moge nic powiedziec bo ciagle slysze "co ta twoja mama mowi" . najgorsze jest to ze blisko mieszka i przychodzi co drugidzien. Nie moge spokojnie spedzic popoludnia z mezem. Jak ja prosze zeby np nie calowala malego po rekach to nie slucha,czasem wydaje mi sie ze mowie jak do tepego czlowieka.jak byl malutki to bezprzerwy go uciszala jak plakal i machala nim jakby byl lalka.bardzo dlugo na nia plakal.nienawidze tej baby.a jak slysze o jej metodach wychowawczych to boje sie zostawiac z nia synka. Jak sie jej pozbyc? Zeby nie byla tak czestym gosciem?
  • grazkavita 18.07.15, 11:47
    Załatwić sobie dodatkowy zamek w drzwiach i wizjer i nie otwierać. "Wybacz mamo , ale nie było nas w domu, zapraszamy serdecznie za dwa tygodnie na podwieczorek!" Nie muszę chyba Ci mówić, że nie potrzebujesz się tłumaczyć...Gdzie byliście ? U znajomych, u kogo? Nie znasz ich mamo. Koniec kropka. Jeśli nawet przypadkiem jej otworzysz drzwi, to oświadcz , że wychodzisz, zamów taxi, pojedź do parku na spacer z dzieckiem i wróć z powrotem. Co Ci mam pisać? Pomysłów znajdziesz od groma.Teściowa , owszem raz na dwa tygodnie, ewentualnie raz na tydzien , na dwie godziny i wystarczy...
  • Gość: beata IP: *.212.136.195.arkusnet.pl 21.07.15, 09:19
    Niestety mieszkam w malym miescie i nie mam gdzie isc nie mam tu rodziny,nikogo tu nie mam a drzwi juz jej kilka razy nie otwieralam prosilam zeby dzwonila przed przyjsciem ale ona dalej nic nie rozumie. Jest jakas tempa. Jeszcze do tego mnie krytykuje a nie umie sie dzieckiem zajac jak tylko maly zasteka to slysze"cicho cicho cicho cicho" normalny wariat. Mam dosc takiego zycia. Sama sie wpakowalam w to bagno na wlasne zyczenie. Moglam sie nie wyprowadzac z miasta rodzinnego.
  • grazkavita 21.07.15, 13:04
    Ja też kiedyś mieszkałam na całkowitym "zadupiu". Wtedy właśnie stwierdziłam, że musze raz w tygodniu wyjechać na zakupy do dużego miasta....Idealna wymówka: byłam na zakupach w mieście....Po za tym nie wyobrażam sobie nie poznać sąsiadów bliższych i dalszych i9 nie znaleźć "przyjaznej duszy" która by mnie nie wsparła....Pomyśl nad tym...
  • Gość: beata IP: *.212.136.195.arkusnet.pl 21.07.15, 14:29
    Mam taka sasiadke prawie jak przyjaciolke i wiesz mysle ze to mnie ratuje ze jeszcze tu mieszkam na tym "zadupiu". Ale wiesz mam dwie siostry i brata teskno mi za nimi i za klimatem duzego miasta. Tutaj czlowiek sie uwstecznia, nie ma zadnych rozrywek, poprostu nuda nawet parku nie ma.totalna wegetacja.
  • grazkavita 23.07.15, 13:38
    Jednym słowem : robisz prawo jazdy i kupujesz sobie samochód!
  • stama133 06.09.15, 15:25
    a jak nie ma sie za co?

  • grazkavita 08.09.15, 11:22
    Postaraj się, ale wiem , że nie jest to łatwe. Może jakieś dobre środki komunikacji, albo znajoma z samochodem? Benzyna jest droga, a w samochodzie samemu tez nudno....Trochę jest tych możliwosci....
  • aangel_aa 08.07.18, 21:54
    Znam to bardzo dobrze.. Mieszkamy z narzeczonem i teściami w Anglii.. teściowie mieszkają mieszkanie wyżej i niestety każdy wieczór są u nas.. totalni lenie, ja mam 22 lata i staram się gotować średnio co drugi dzień żeby był obiad w domu A oni zawsze gdy jestem w pracy (narzeczony robi ranki a ja popołudniówki) oni zwalają się do nas i oczywiście mój narzeczony dobry synek poczęstuje obiadkiem.. Wcześniej tak nie było ale od kiedy mieli miesięczny remont kuchni w styczniu ciągle są u nas! A ja mam już dość gotowania dla czwórki i wydawanua 4 razy tyle na jedzenie co na nas dwójkę.. szlak mnie trafia jak słyszę że idą do nas.. teraz zaczęli remont salonu i nie mają telewizji.. każdy mecz głupie wiadomości u nas.. jak mam delikatnie im przetłumaczyć że nie są mile widziani u nas? Macie jakieś swoje sposoby? Bo udawanie zmęczonej już nie działa...
  • adria231 09.07.18, 08:40
    Z teściami jest podobnie, jak z relacjami w pracy - zależy, na jakich ludzi trafisz. Tu jest o tyle gorzej, że pracę łatwiej zmienić.
    Na razie nasuwa się jeden wniosek : unikać jedynaków. A na już : Życzę inwencji i cierpliwości.Może na czas wizyty teściów zorganizować sobie wyjście z domu: lekarz, fryzjer, spa, jakaś pilna delegacja, piny pobyt w szpitalu.. Teściowie zrobią zakupy, zaopiekują się dziećmi, ugotują obiad. Wtedy może zastanowią się przed następną wizytą. Trudna sprawa, tym bardziej , że nie możesz męża w to wtajemniczyć. Te moje przemyślenia nie wynikają z mojego doświadczenia. Moi teściowie byli wspaniałymi ludźmi. W razie różnicy zdań w moim małżeństwie zawsze mnie popierali. Jednak rzadko nas odwiedzali ( mieszkali daleko i oprócz syna mieli dwie córki). Tu przypomina mi się jeden z kawałów o teściowej: " Co to jest teściowa na 102? odp: 100km od domu i 2 metry pod ziemią". Czasem teściowe bywają wredne. Może dlatego jest tak dużo kawałów o teściowych. Osobiście jednak w moim otoczeniu nie znam nikogo,kto miałby tak złe te relacje. Współczuję.
  • ona_zmeczona 09.07.18, 11:36
    Przestan gotowac. Albo przestana przychodzic na obiady albo zaczna chodzic z jedzeniem. Zapraszaj znajomych ma mecze, nie bedzie juz dla nich miejsca do siedzenia. No i najgorsza opcja: powiedz zeby nie przychodzili bo jestes zmeczona i chcesz w ciszy i z mezem spedzic wieczor.
  • baba67 09.07.18, 12:02
    Ty musisz ich nie lubić po prostu nie tylko za to że was odwiedzają.Bo same odwiedziny to nie powód żeby az taką agresją reagować, są inne zachowania. Pewnie że o suchym chlebie byle u siebie, ale mieszkanie w kawalerce kiedy pojawiają się dzieci to nie jest miód.Nie ma darmowych obiadów -bardzo mądre powiedzenie,

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • gruszka888 27.07.18, 15:16
    Nie mam za bardzo doświadczenia w tej kwestii... Nie będę w stanie pomóc...

    --
    Kiedy się kogoś kocha, czasami trzeba mu wybaczyć.
  • cycek27 05.09.18, 15:11
    Jak najadą cię następnym razem to przejdź się w samych majtkach po domu.
    A jak wywali karpia to powiedz że przecież jestem u siebie więc mogę się czuć jak u siebie.
    Ja miałem to samo tyle że u mnie w domu najazd najlepiej co wekend
    Skończyło się jak kiedyś przy najmłodszym synu powiedziałem,że już mam dosyć tych najazdów i skakania koło kogoś zamiast odpoczywać przed telewizorem.
    Ostatni raz jak najechali teściowa spytała czemu zięć taki zły chodzi a dzieciak bez ogródek powtórzył co usłyszał.Od tamtej pory wpadają tylko zaproszeni a jak chcą wpaść w innym terminie dzwonią i pytają czy mogą .
    Odwiedzają nas cztery razy w roku w tym dwa razy w święta
    Naprawdę czasami warto powiedzieć komuś co nas boli nawet za pośrednictwem dzieci
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości
  • yoma 19.09.18, 15:09
    >Pozdrawiam i życzę wytrwałości

    Po ponad 7 latach ona ma naprawdę od pyty wytrwałości :)

    --
    Krzyczcie "konstytucja", a my postawimy jeszcze wiecej posterunkow policji - Mateusz Morawiecki
  • ania-z-lasu 09.09.18, 07:47
    Wniosek jeden mi się nasuwa po lekturze tego budującego wątku: niedojrzali, niesamodzielni ludzie nie powinni wchodzić w związki małżeńskie. Przydałyby się jakieś regulacje prawne. Metryka nic nie znaczy, jak się w wieku dorosłym funkcjonuje jak dziecko.
  • cycek27 18.09.18, 12:38
    Co ciebie tak zbulwersowało? Chyba nie to że każdy ma prawo do swobody i oddechu w domu który zamieszkuje.
    Jeżeli teście dali mieszkanie to dali i nie są już właścicielami.
    Ja dorobiłem się sam z żoną więc mam prawo dbać o komfort swój i domowników którzy zamieszkują ze mną pod jednym dachem.
    Każdy kto mnie odwiedza niezapowiedzianie jest traktowany jak intruz i do tego też mam prawo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.