zaproszenie na ślub i wesele...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • niech ktoś mi powie jak bardzo trzeba być cynicznym, wyrachowanym, nadętym bufonem żeby po pierwsze : wręczyć zaproszenie na ślub tak w biegu, przypadkiem spotykając kogoś , a po drugie : napisać na zaproszeniu "z osobą towarzyszącą" ... chociaż to zaproszenie jest dla pary która już jest ze sobą długo i do tego dobrze są znane obie osoby tego związku...
    • 26.03.11, 17:06 Odpowiedz
      > jak bardzo trzeba być cynicznym, wyrachowanym, nadętym bufo
      > nem

      Nie wiem, co to zachowanie ma wspólnego z bufonadą, wyrachowaniem albo cynizmem.
      Co najwyżej świadczy o braku kultury albo obycia.
      Ewentualnie o pośpiechu w przedślubnym szale (co ich wcale jednak nie usprawiedliwia).

      A teraz się śmiertelnie obraź i nie idź na ślub:P
      --
      cala ja dwa lata pozniej

      cala ja
    • 26.03.11, 17:26 Odpowiedz
      weź opisz, jak Ci wręczyli to zaproszenie, bo ja coś dziwnego w kościach czuję, chcę więcej rewelacji.
      --
      -Twoje pytanie sugeruje, że kobiety mają osobowość. To chyba jakaś pomyłka?
      - Niektórym wsadzali osobowość do głowy jak już trocin zabrakło.
      by:puszysta_gimnazjalistka,comedia_finita <;P>
      I Follow Rivers
    • no to twój chłop jest osobą towarzyszącą. osoba towarzysząca to nie znaczy "ledwo poznany typ z fejsbuka", tylko "osoba, z którą się przychodzi, czy to jest typ z fejsbuka, chłop własny czy mąż z pięćdziesięcioletnim stażem"
    • 26.03.11, 17:39 Odpowiedz
      brak szacunku do znajomych
      moja przyjaciółka była widentycznej sytuacji, we 3 się trzymałyśmy lat kilkanaście, "trzecia" wychodziła za mąż i tez napisala "X z osobą towarzyszącą" mimo, ze wszyscy się znaliśmy kilkanaście lat, a przyjaciółka z gościem nie dość, że towrzy związek od 10 lat, to z nim mieszka, żyją razem bez ślubu.. no więc zostali ukarani, bo ta która wychodzi za mąż co jakiś czas indoktrynuje ich i namawia na ślub :D

      daj pustą kopertę :P

      --
      www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
    • 26.03.11, 17:56 Odpowiedz
      Zapraszają ludzie 100, 200 osób na ślub i nie chce im sie indywidualizowac zaproszen. Wysyłaja/dają wszystki jedną wersje nie przypuszczając nawet jakie to cyniczne i wyrachowane ;)
      A sprawa z dawaniem zamiast wysyłaniem pocztą tez prosta - parę setek do przodu, znaczki drogie a w dodatku poczta działa jak działa.
    • 26.03.11, 17:56 Odpowiedz
      Jak bardzo trzeba być przewrażliwionym, żeby tworzyć takie wątki?
      Jak już kiedyś będziesz brała ślub, to pewnie dotrze do Ciebie, że "wręczanie w biegu" jest dla młodej pary zbawieniem, zwłaszcza, jeśli są dorosłymi ludzi, pracują i jednak jakieś zajęcia w życiu mają. Dość innych rzeczy mają na głowie. A o "osobę towarzyszącą" bym się tak nie burzyła, ludzie tak często robią, w końcu ważna jest główna zaproszona osoba, a jak rzuci "o t" to będzie tylko organizacyjny problem ;)
      • amen. generalnie organizowanie ślubu to niekończące się pasmo fochów osób zaproszonych/niezaproszonych/zaproszonych za późno/za wcześnie/źle zaproszonych itd.


        --
        I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
      • 26.03.11, 18:04 Odpowiedz
        Ritsuko, trafiłaś w samo sedno.

        Widziałam jaki cyrk moja siostra miała przed swoim ślubem. Niektórym najbliższym też wręczyła zaproszenia do ręki i miała ich już z głowy.
        W życiu by mi na myśl nie przeszło się obrazić za tak wręczone mi zaproszenie; inna sprawa, czy jest to zgodne z dobrym obyczajem, czy nie.

        --
        cala ja dwa lata pozniej

        cala ja
        • 26.03.11, 18:11 Odpowiedz
          niespecjalnie zgodne z dobrym obyczajem
          nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, decydując się na ślub i zaproszenia trzeba zachować formę do końca
          równie dobrze mogli na FB utworzyć wydarzenie i zaprosic znajomych :D

          --
          www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
          • 26.03.11, 18:16 Odpowiedz
            Ale czy czasem nie mamy tak, że jak sami coś robimy, to jakoś to będzie, ale jak ktoś inny zrobi to tak samo to foch o ścianę, bo łamie normy społeczne. Czy jakiekolwiek zasady dobrego wychowania istnieją? Nie jest tak, że każdy je sobie sam tworzy?
            --
            -Twoje pytanie sugeruje, że kobiety mają osobowość. To chyba jakaś pomyłka?
            - Niektórym wsadzali osobowość do głowy jak już trocin zabrakło.
            by:puszysta_gimnazjalistka,comedia_finita <;P>
            I Follow Rivers
            • 26.03.11, 18:20 Odpowiedz
              ja tak raczej nie mam :)
              na ślub zapraszałam osoby, które znam i które lubię
              miałam kontrowersyjną sytuację, gdy dziewczyna, która była w paczce ale relacje między nami były od lat złe liczyła, że będzie na ślubie i weselu
              mało tego, planowała nam oficjalnie oczepiny
              miała pecha, bo powiedziala mojemu mężowi jakiś miesiąc czy dwa przed ślubem, żeby się ze mną nie żenił, kiedyś go podrywała - zresztą miała dziwną manierę, że pchała się do łóżka chłopakom swoich koleżanek, później chciała za wszelką cenę mnie oczernić
              była jakaś tam presja społeczna, że tak to nazwę, żeby ją zaprosić
              ale, żeby nie być hipokrytką nie zaprosiłam jej na wesele, na slub też nie, po prostu ją olałam i od tamtej pory się nie spotkałyśmy, minęło 6 lat i nie żałuję ani trochę :)

              jeśli ktoś by mi nie pasował, to bym go nie zapraszała, jeśli jednak byłaby to bliska osoba mojej przyjaciółki, to przez wzgląd na relację łaczącą mnie z nią, zachowałabym się jak należy

              --
              www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
          • 26.03.11, 18:20 Odpowiedz
            Niegłupie. Pamiętam wątek o mailu i jakie tam było oburzenie ;).
            Ja pewnie inaczej na to patrzę, bo niedawno to przechodziłam. Dla mnie decydowanie się na ślub, to decydowanie się na bycie z kimś, a nie na zadowalanie wszystkich dookoła, choć nie wiem czemu widzę, że do tego śluby się ostatnio sprowadzają.
            Lwią część zaproszeń wysłaliśmy pocztą, wujek sam zaproponował, że weźmie zaproszenia dla kuzynostwa, tych osobiście mieliśmy mało. Gdyby nie to, to pewnie rzygalibyśmy zaproszeniami jak większość par, niezależnie od miłości do osoby, której się je wręcza.
            • ritsuko napisała:

              > Niegłupie. Pamiętam wątek o mailu i jakie tam było oburzenie ;).
              > Ja pewnie inaczej na to patrzę, bo niedawno to przechodziłam. Dla mnie decydowa
              > nie się na ślub, to decydowanie się na bycie z kimś, a nie na zadowalanie wszys
              > tkich dookoła, choć nie wiem czemu widzę, że do tego śluby się ostatnio sprowad
              > zają.
              > Lwią część zaproszeń wysłaliśmy pocztą, wujek sam zaproponował, że weźmie zapro
              > szenia dla kuzynostwa, tych osobiście mieliśmy mało. Gdyby nie to, to pewnie rz
              > ygalibyśmy zaproszeniami jak większość par, niezależnie od miłości do osoby, kt
              > órej się je wręcza.

              ty sobie lepiej uważaj, bo może sobie narobiłaś śmiertelnych wrogów tą pogardą okazaną przez pośrednie zapraszanie


              --
              I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
          • 26.03.11, 19:20 Odpowiedz
            zaproszenie z osobą towarzyszącą jest w złym obyczaju?
            Pewnie powinna była zadzwonić i zapytać: słuchaj, jaki status ma wasza znajomość bo nie wiem czy mam napisać z narzeczonym czy konkubentem <lol>

            moja siostra zostawiła sobie panieńskie nazwisko i chyba powinna powystrzelać tych co to zapraszają państwo Iksińskich :D
            --
            Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
          • > nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, decydując się na ślub i zaproszenia trzeba
            > zachować formę do końca

            znaczy sie, jak sie okaże, że nie dadza rady wreczyc każdemu z pompą i osobista wizyta, to maja nie brac slubu, bo "decydujac sie na ślub, trzeba zachowac formę do końca"? nie powaliło tu kogos? ślub jest dla zaproszeń i formy, czy zaproszenia dla ślubu?

            --
            There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
      • 26.03.11, 18:10 Odpowiedz
        ale jak są znajomi w paczce od lat i związek trwa od długiego czasu, to jednak takie wybieranie ważniejszej osoby i ignorowanie drugiej jest burackie

        bez przesady wypisanie zaproszeń czy danie do drukarni to kwestia jednego dnia
        jesli by ktoś mojemu mężowi dał zaproszenie "z osobą towarzyszącą" w momencie gdy byliśmy zaręczeni, to w życiu bym nie poszła na imprezę do ludzi, którzy mnei nie szanują i nie pofatygowali się nawet, żeby dowiedzieć się jak się nazywam
        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
      • 26.03.11, 18:50 Odpowiedz
        nie jestem przewrażliwiona ale to wszystko toczy się w "naszym" wspólnym towarzystwie i dotyczy osób z którymi jestem mocno związana ... i tez nie pójdziemy na ten ślub bo uznaliśmy że tak się nie robi, nie traktuje się najbliższych znajomych w ten sposób...że jednych lubimy bardziej i przyjeżdżamy do nich z zaproszeniem i na zaproszeniu są dwie osoby wymienione z imienia i nazwiska, a drugim wręcz się zaproszenie w biegu...i to wszystko na naszych oczach... albo to jakoś naprawią albo będą mieli mniejsze wesele
        • 26.03.11, 19:06 Odpowiedz
          a nikt z was nie ma odwagi powiedzieć im wprost?
          --
          -Twoje pytanie sugeruje, że kobiety mają osobowość. To chyba jakaś pomyłka?
          - Niektórym wsadzali osobowość do głowy jak już trocin zabrakło.
          by:puszysta_gimnazjalistka,comedia_finita <;P>
          I Follow Rivers
        • 27.03.11, 01:03 Odpowiedz
          Padłem :))).

          >bo uznaliśmy że tak się nie robi (...) że jednych lubimy bardziej i przyjeżdżamy do nich z zapros
          > zeniem i na zaproszeniu są dwie osoby wymienione z imienia i nazwiska, a drugim
          > wręcz się zaproszenie w biegu.

          Otóż właśnie się tak robi. Jednych lubi się bardziej a innych mniej.

          > albo to jakoś naprawią albo będą mieli mniejsze wesele

          Ultimatum ostateczne, już nic groźniejszego być nie może. W końcu i tak was nie lubią to się akurat przejmą tym , że się nie pojawicie...będą mieli imprezę tańszą o 2 osoby. Obraza majestatu hehehe.
          --
          A z takim ryjem kim on może być ?...Thajem ?
    • 26.03.11, 18:23 Odpowiedz
      Para dziś może ze sobą być a jutro może przestać być. Z kim wtedy pójdziesz, jak nie będziesz miała wpisanej osoby towarzyszącej??
      Zaproszenia były dwa z "osobami" czy tylko jedno (dla Twojego chłopa :P) i Ty jesteś tą osobą towarzyszącą?
      Co do wręczania w biegu - cały ten przedślubny ambaras jest jednym wielkim biegiem, spodziewałaś się oddzielnego przyjęcia na własną cześć, na której dostaniesz zaproszenie?
      • 26.03.11, 18:27 Odpowiedz
        jeszcze tylko co do wręczania
        w dobrym obyczaju jest aby para narzeczonych odwiedziła zapraszanych gości i wręczyła im zaproszenie
        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
        • 26.03.11, 18:34 Odpowiedz
          > jeszcze tylko co do wręczania
          > w dobrym obyczaju jest aby para narzeczonych odwiedziła zapraszanych gości i wr
          > ęczyła im zaproszenie

          Szczególnie jak robisz wesele na 150 gości i zapierdzielasz w pocie czoła w pracy + kończysz na dodatek studia. Plus przymiarki sukni, plus obiadki z przyszłymi teściami i plus setka innych rzeczy które przed ślubem trzeba załatwić. No i jeszcze wszystkich gości objechać, a jakże. Trza by zacząć chyba 2 lata przed:D
          --
          cala ja dwa lata pozniej

          cala ja
          • 26.03.11, 18:38 Odpowiedz
            I na przykład nie mieszkasz na stałe w rodzinnym mieście :). Więc każdy łikend wziuuuuum do rodzinnego domu i zapierniczaj, jak Ci się chciało... :)
          • 26.03.11, 18:41 Odpowiedz
            a później zrobić jeszcze jedno tournee, celem odebrania zaproszeń, bo ślub odwołany ;)

            mam wrażenie, że ważniejsza jest otoczka i przestrzeganie całej gamy sztywnych zasad, niż to, o co naprawdę chodzi w ślubowaniu i weseleniu się.
            moja przyjaciółka wręczyła mi zaproszenie na swój ślub w przelocie (w pracy - bo pracowałyśmy wówczas razem). i też było napisane 'z osobą towarzyszącą'. osoba nie poszła, bo pracowała, ale ja owszem, byłam. jakoś nie uznałam jej zachowania za szczególną obrazę.
            • 26.03.11, 20:37 Odpowiedz
              I tak powinno być.
              I jeszcze jedno - mnie by w wielką konsternację wprawiło, gdyby młodzi na zaproszeniu dopisali mi imiennie faceta (nawet, jeśli miałabym z nim dziecko) nie sprawdzając, czy jestem jeszcze z nim czy nie. "Osoba towarzysząca" jest neutralna i może być "dostosowana" do aktualnej sytuacji.
      • 26.03.11, 18:37 Odpowiedz
        zaproszenie było jedno dla mojej przyjaciółki która jest ze swoim partnerem lat sporo, mają dwójkę dzieci i żyją sobie całkiem nieźle ...:) a pominięcie jego w zaproszeniu jest nie do przyjęcia.... nawet jeśli go ktoś nie lubi.
    • 26.03.11, 18:23 Odpowiedz
      weź się wypowiedz:/ bo tak ch...owo jak nie odpowiadasz na posty.

      --
      -Twoje pytanie sugeruje, że kobiety mają osobowość. To chyba jakaś pomyłka?
      - Niektórym wsadzali osobowość do głowy jak już trocin zabrakło.
      by:puszysta_gimnazjalistka,comedia_finita <;P>
      I Follow Rivers
    • 26.03.11, 18:33 Odpowiedz
      już już...ale się rozpisaliście , a tylko chwilkę mnie nie było :) to zaproszenie dotyczy najbliższej mi przyjaciółki i byłam przy wręczeniu jej tego zaproszenia i stwierdziłyśmy obie , że to jakaś masakra, szczególnie że ślub jest zaplanowany na lipiec więc czasu sporo , żeby wysłać pocztą lub przyjechać , szczególnie że wszyscy ci ludzie mieszkają bardzo blisko siebie i się znają bardzo dobrze, a pominięcie jej partnera w zaproszeniu jest dla mnie nie do przyjęcia.
    • 26.03.11, 18:53 Odpowiedz
      wlepiam to jeszcze raz dla wszystkich : nie jestem przewrażliwiona ale to wszystko toczy się w "naszym" wspólnym towarzystwie i dotyczy osób z którymi jestem mocno związana ... i tez nie pójdziemy na ten ślub bo uznaliśmy że tak się nie robi, nie traktuje się najbliższych znajomych w ten sposób...że jednych lubimy bardziej i przyjeżdżamy do nich z zaproszeniem i na zaproszeniu są dwie osoby wymienione z imienia i nazwiska, a drugim wręcza się zaproszenie w biegu...i to wszystko na naszych oczach... albo to jakoś naprawią albo będą mieli mniejsze wesele
      • sylwia.20 napisała:

        > wlepiam to jeszcze raz dla wszystkich : nie jestem przewrażliwiona ale to wszys
        > tko toczy się w "naszym" wspólnym towarzystwie i dotyczy osób z którymi jestem
        > mocno związana ... i tez nie pójdziemy na ten ślub bo uznaliśmy że tak się nie
        > robi, nie traktuje się najbliższych znajomych w ten sposób...że jednych lubimy
        > bardziej i przyjeżdżamy do nich z zaproszeniem i na zaproszeniu są dwie osoby w
        > ymienione z imienia i nazwiska, a drugim wręcza się zaproszenie w biegu...i to
        > wszystko na naszych oczach... albo to jakoś naprawią albo będą mieli mniejsze w
        > esele

        dodajmy że wesele będzie mniejsze o księżniczkę która uważa ich za debili - chyba się nie załamią zanadto?


        --
        I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
      • 26.03.11, 18:56 Odpowiedz
        > albo to jakoś naprawią albo będą mieli mniejsze wesele

        OH NO!
        --
        http://grafzero.net/lubisz.gif
        • 26.03.11, 20:11 Odpowiedz
          Co tu naprawiać? Zaproszenie wręczone w biegu niczym nie różni się od tego wysłanego pocztą. Chyba, że było dane tak "na odczepnego" ale z drugiej strony każdy gość to jest wymierny koszt; nikt nie daje zaproszeń na wesele jak nie łączą go z gościem stosunki rodzinne lub co najmniej przyjacielskie. Ale widać autorka inaczej definiuje przyjaźń i to jeszcze w sytuacji, w której nie jest stroną.
          • 26.03.11, 22:41 Odpowiedz
            jak dla mnie wyrażenie "każdy gość, to wymierny koszt" skreśla Cię z tej dyskusji
            albo się bawimy, albo kalkulujemy
            --
            www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
            • 26.03.11, 23:40 Odpowiedz
              Heh, uśmiechnęłam się po tym co napisałaś powyżej, z tego skreślenia w szczególności.
              Nie znam ludzi, dla których nie jest ważne czy zaproszą na wesele 5, 50 czy 500 osób (chyba że mają na nazwisko Kulczyk, ale tych tym bardziej nie znam). Na ślub może przyjść każdy z ulicy, na wesele, które jest poprzedzone ścisłą analizą finansową, już nie. Nawet menager restauracji da Ci do wyboru różne opcje tego, co będzie stało na stole i ile wypadnie "na łebka". Poza tym wielu ludzi rezygnuje z wesela, nie chcąc zaciągać kredytów albo woląc przeznaczyć oszczędności na wkład mieszkaniowy, tudzież wyprawkę dla dziecka. Trudno, najwyżej kochana rodzinka oraz krewni i znajomi królika się obrażą.
              Każdy gość to bardzo wymierny koszt.
            • vandikia napisała:

              > jak dla mnie wyrażenie "każdy gość, to wymierny koszt" skreśla Cię z tej dyskus
              > ji
              > albo się bawimy, albo kalkulujemy

              czyli co, nie liczyłabyś kosztów swojego wesela tylko podała w restauracji numer swojej karty kredytowej? no to szacun za gest! :D

              --
              I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
      • 26.03.11, 19:03 Odpowiedz
        A czemu w ogóle chcieliście iść na ten ślub? Bo skoro taka w sumie drobnostka sprawiła, że nie chcecie być z cyt. "najbliższymi znajomymi" w tak ważnym dla nich momencie, to żadni z Was "najbliżsi" i nie widzę w ogóle sensu bycia na tym ślubie. To Ty i Twoja przyjaciółka pokazujecie, że macie ich w poważaniu
        • 26.03.11, 19:09 Odpowiedz
          nie tak do końca ja z moją przyjaciółka znamy się od zawsze, oni "dołączyli " do naszej paczki parę lat temu, dlatego w tym sporze stajemy po dla nas ważniejszej stronie... koniec i kropka
          • 26.03.11, 19:11 Odpowiedz
            przynajmniej będziecie miały kogo oplotkowywać przez parę kolejnych lat.
            ale skoro są mniej ważni, to też w sumie nie rozumiem, o co kruszyć kopie.
            • 26.03.11, 19:21 Odpowiedz
              nie chodzi o oplotkowywanie ... chodzi o to że otaczasz się znajomymi, wszyscy przynajmniej tak to wygląda się lubią , spotykamy się razem, jeździmy na wczasy, razem się śmiejemy i płaczemy , aż tu nagle jakiś przełom i ktoś dla kogoś staje się ważniejszy, nie wiem nawet jak to nazwać... może nie ważniejszy ale taka jakaś selekcja nastąpiła... nie wiem ... więc w tym wszystkim ja wybieram moją przyjaciółkę bo to ona była zawsze ze mną a ja z nią ... i nie interesuje mnie że to my zostaliśmy " wybrańcami" w tej całej głupiej sytuacji, czuję się niezręcznie tylko względem mojej przyjaciółki i jej faceta...a młoda para no cóż powiedziałam im co o tym sądzę, ale co zrobią dalej to już od nich zależy...dla mnie to pełen nietakt
              • 26.03.11, 19:37 Odpowiedz
                sylwia.20 napisała:

                > nie chodzi o oplotkowywanie ... chodzi o to że otaczasz się znajomymi, wszyscy
                > przynajmniej tak to wygląda się lubią , spotykamy się razem, jeździmy na wczasy
                > , razem się śmiejemy i płaczemy , aż tu nagle jakiś przełom i ktoś dla kogoś st
                > aje się ważniejszy
                , nie wiem nawet jak to nazwać... może nie ważniejszy ale tak
                > a jakaś selekcja nastąpiła
                ...

                A co Ty niby robisz? Co z Ciebie za przyjaciółka/koleżanka, że wolisz się pożalić na forum, obrobić d... z przyjaciółką, ale nie potrafisz z nimi porozmawiać tylko wolisz się na nich wypiąć. Może oni nie mają nawet świadomości, że "wyrządzili Ci taaaaaką krzywdę". Warot dla takiej durnoty rozwalać fajną relację?
              • 26.03.11, 19:40 Odpowiedz
                O rety....Ty chyba zwariowałaś...
                Nie widziałam że są tacy drobiazgowi ludzie....
                Po pierwsze - nie pominęli faceta Twojej przyjaciółki, tylko nie spisali jego imienia....ojojoj dramat
                Po drugie - może właśnie sądzili, że jako "przyjaciele", "bliscy znajomi" czy jak tam, zrozumiecie ich zamęt przedślubny i nie będziecie robić cyrków o takie niuanse... rany...co oni mieli specjalnie z winem na cały wieczór do Was przyjść żeby uczcić ten ważny moment wręczania zaproszenia??!! Kosmos jakiś....
                Ale ludzie to mają fajne życie, żeby tracić czas i nerwy na takie duperele... Mnie to znajomi mogą słownie zaprosić ( byle szczerze) i też przyjdę i będę zadowolona. Cholera - a może ja za dobra jestem? Następnym razem to jakąś zemstę będę obmyślać za taką zniewagę mej szanownej osobistości :P
      • 26.03.11, 19:40 Odpowiedz
        większość przeciw Tobie i zasadom
        ale znam też parę, która bierze ślub w maju i wierzcie albo nie ale celowo niektórych tak potraktowała przy zaproszeniach, żeby nie przyszli
        to są detale, ale oni po prostu musieli zaprosić kogoś - bo wypadało ale skrycie liczą, że te osoby nie przyjdą

        nie wiem czemu wszyscy jak jeden mąż uważają, że przyszłej parze młodej wszystko wypada
        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
        • 26.03.11, 19:45 Odpowiedz
          vandikia napisała:

          > większość przeciw Tobie i zasadom

          > nie wiem czemu wszyscy jak jeden mąż uważają, że przyszłej parze młodej wszystk
          > o wypada

          większość a zaraz potem wszyscy, sama sobie przeczysz :)
          zalinkuj wpis gdzie napisano ze młodym wszystko wypada :)
          --
          Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
          ze specjalna dedykacją dla...
    • 26.03.11, 21:56 Odpowiedz
      ha .. miałam taki przypadek jakieś 5 lat temu (?)
      Chodziłam już ponad rok z chłopem, akurat chłop wyjechał za granicę do pracy, ale ja zostałam na miejscu. Kuzynostwo (brat cioteczny) brał ślub ze swoją kobietą. zaproszenie przyszło na K.Sz + osoba towarzysząca, czyli Ja. A przecież dobrze znali moje imię i nazwisko, znali Mnie samą już jakiś czas. Głupio mi było strasznie, ale sytuacja się rozwiązała bo K. był nadal w Holandii, więc jechać nie mógł, a ja jako ja zaproszona nie byłam :)


      Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
przejdź do: 1-100 101-141
(101-141)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.