• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

zaproszenie na ślub i wesele...

  • 26.03.11, 17:03
    niech ktoś mi powie jak bardzo trzeba być cynicznym, wyrachowanym, nadętym bufonem żeby po pierwsze : wręczyć zaproszenie na ślub tak w biegu, przypadkiem spotykając kogoś , a po drugie : napisać na zaproszeniu "z osobą towarzyszącą" ... chociaż to zaproszenie jest dla pary która już jest ze sobą długo i do tego dobrze są znane obie osoby tego związku...
    Edytor zaawansowany
    • 26.03.11, 17:05
      mylisz cynizm i wyrachowanie z brakiem taktu.

      --
      I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
      • 26.03.11, 17:10
        i do tego jeszcze brak taktu...masz rację , ale cynizm też piszę o odczuciach do tych osób znam je i uwierz mi są cyniczne...
    • 26.03.11, 17:06
      > jak bardzo trzeba być cynicznym, wyrachowanym, nadętym bufo
      > nem

      Nie wiem, co to zachowanie ma wspólnego z bufonadą, wyrachowaniem albo cynizmem.
      Co najwyżej świadczy o braku kultury albo obycia.
      Ewentualnie o pośpiechu w przedślubnym szale (co ich wcale jednak nie usprawiedliwia).

      A teraz się śmiertelnie obraź i nie idź na ślub:P
      --
      cala ja dwa lata pozniej

      cala ja
      • 26.03.11, 17:12
        znam już trochę tych ludzi i to było pierwsze moje skojarzenie... a na ślub na 100 % nie pójdę
        • 26.03.11, 17:14
          no to problem z glowy. btw, strasznie nie lubie tego zwyczaju wreczania zaproszen osobiscie tak jakby poczta nie istniala.
          • 26.03.11, 17:16
            jak dostałabym pocztą to nie byłoby problemu...:)
      • 26.03.11, 17:40
        oj ma ma i to wiele wspólnego
        sytuację opisałam poniżej i była celowa w 100%
        są ludzie i buraki, bywa.
        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
    • 26.03.11, 17:26
      weź opisz, jak Ci wręczyli to zaproszenie, bo ja coś dziwnego w kościach czuję, chcę więcej rewelacji.
      --
      -Twoje pytanie sugeruje, że kobiety mają osobowość. To chyba jakaś pomyłka?
      - Niektórym wsadzali osobowość do głowy jak już trocin zabrakło.
      by:puszysta_gimnazjalistka,comedia_finita <;P>
      I Follow Rivers
    • 26.03.11, 17:33
      no to twój chłop jest osobą towarzyszącą. osoba towarzysząca to nie znaczy "ledwo poznany typ z fejsbuka", tylko "osoba, z którą się przychodzi, czy to jest typ z fejsbuka, chłop własny czy mąż z pięćdziesięcioletnim stażem"
      • 26.03.11, 17:58
        Ja to myślę, że autorka jest towarzyszącą i dlatego przeżywa ;). Robimy zakłady?
    • 26.03.11, 17:39
      brak szacunku do znajomych
      moja przyjaciółka była widentycznej sytuacji, we 3 się trzymałyśmy lat kilkanaście, "trzecia" wychodziła za mąż i tez napisala "X z osobą towarzyszącą" mimo, ze wszyscy się znaliśmy kilkanaście lat, a przyjaciółka z gościem nie dość, że towrzy związek od 10 lat, to z nim mieszka, żyją razem bez ślubu.. no więc zostali ukarani, bo ta która wychodzi za mąż co jakiś czas indoktrynuje ich i namawia na ślub :D

      daj pustą kopertę :P

      --
      www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
      • 26.03.11, 18:45
        dobre to z tą pusta kopertą tez ich trzeba jakoś ukarać...ale coś czuję że oni w ogóle nie pójdą na ten ślub...
    • 26.03.11, 17:56
      Zapraszają ludzie 100, 200 osób na ślub i nie chce im sie indywidualizowac zaproszen. Wysyłaja/dają wszystki jedną wersje nie przypuszczając nawet jakie to cyniczne i wyrachowane ;)
      A sprawa z dawaniem zamiast wysyłaniem pocztą tez prosta - parę setek do przodu, znaczki drogie a w dodatku poczta działa jak działa.
    • 26.03.11, 17:56
      Jak bardzo trzeba być przewrażliwionym, żeby tworzyć takie wątki?
      Jak już kiedyś będziesz brała ślub, to pewnie dotrze do Ciebie, że "wręczanie w biegu" jest dla młodej pary zbawieniem, zwłaszcza, jeśli są dorosłymi ludzi, pracują i jednak jakieś zajęcia w życiu mają. Dość innych rzeczy mają na głowie. A o "osobę towarzyszącą" bym się tak nie burzyła, ludzie tak często robią, w końcu ważna jest główna zaproszona osoba, a jak rzuci "o t" to będzie tylko organizacyjny problem ;)
      • 26.03.11, 17:59
        amen. generalnie organizowanie ślubu to niekończące się pasmo fochów osób zaproszonych/niezaproszonych/zaproszonych za późno/za wcześnie/źle zaproszonych itd.


        --
        I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
      • 26.03.11, 18:04
        Ritsuko, trafiłaś w samo sedno.

        Widziałam jaki cyrk moja siostra miała przed swoim ślubem. Niektórym najbliższym też wręczyła zaproszenia do ręki i miała ich już z głowy.
        W życiu by mi na myśl nie przeszło się obrazić za tak wręczone mi zaproszenie; inna sprawa, czy jest to zgodne z dobrym obyczajem, czy nie.

        --
        cala ja dwa lata pozniej

        cala ja
        • 26.03.11, 18:11
          niespecjalnie zgodne z dobrym obyczajem
          nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, decydując się na ślub i zaproszenia trzeba zachować formę do końca
          równie dobrze mogli na FB utworzyć wydarzenie i zaprosic znajomych :D

          --
          www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
          • 26.03.11, 18:16
            Ale czy czasem nie mamy tak, że jak sami coś robimy, to jakoś to będzie, ale jak ktoś inny zrobi to tak samo to foch o ścianę, bo łamie normy społeczne. Czy jakiekolwiek zasady dobrego wychowania istnieją? Nie jest tak, że każdy je sobie sam tworzy?
            --
            -Twoje pytanie sugeruje, że kobiety mają osobowość. To chyba jakaś pomyłka?
            - Niektórym wsadzali osobowość do głowy jak już trocin zabrakło.
            by:puszysta_gimnazjalistka,comedia_finita <;P>
            I Follow Rivers
            • 26.03.11, 18:20
              ja tak raczej nie mam :)
              na ślub zapraszałam osoby, które znam i które lubię
              miałam kontrowersyjną sytuację, gdy dziewczyna, która była w paczce ale relacje między nami były od lat złe liczyła, że będzie na ślubie i weselu
              mało tego, planowała nam oficjalnie oczepiny
              miała pecha, bo powiedziala mojemu mężowi jakiś miesiąc czy dwa przed ślubem, żeby się ze mną nie żenił, kiedyś go podrywała - zresztą miała dziwną manierę, że pchała się do łóżka chłopakom swoich koleżanek, później chciała za wszelką cenę mnie oczernić
              była jakaś tam presja społeczna, że tak to nazwę, żeby ją zaprosić
              ale, żeby nie być hipokrytką nie zaprosiłam jej na wesele, na slub też nie, po prostu ją olałam i od tamtej pory się nie spotkałyśmy, minęło 6 lat i nie żałuję ani trochę :)

              jeśli ktoś by mi nie pasował, to bym go nie zapraszała, jeśli jednak byłaby to bliska osoba mojej przyjaciółki, to przez wzgląd na relację łaczącą mnie z nią, zachowałabym się jak należy

              --
              www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
          • 26.03.11, 18:20
            Niegłupie. Pamiętam wątek o mailu i jakie tam było oburzenie ;).
            Ja pewnie inaczej na to patrzę, bo niedawno to przechodziłam. Dla mnie decydowanie się na ślub, to decydowanie się na bycie z kimś, a nie na zadowalanie wszystkich dookoła, choć nie wiem czemu widzę, że do tego śluby się ostatnio sprowadzają.
            Lwią część zaproszeń wysłaliśmy pocztą, wujek sam zaproponował, że weźmie zaproszenia dla kuzynostwa, tych osobiście mieliśmy mało. Gdyby nie to, to pewnie rzygalibyśmy zaproszeniami jak większość par, niezależnie od miłości do osoby, której się je wręcza.
            • 26.03.11, 18:22
              ritsuko napisała:

              > Niegłupie. Pamiętam wątek o mailu i jakie tam było oburzenie ;).
              > Ja pewnie inaczej na to patrzę, bo niedawno to przechodziłam. Dla mnie decydowa
              > nie się na ślub, to decydowanie się na bycie z kimś, a nie na zadowalanie wszys
              > tkich dookoła, choć nie wiem czemu widzę, że do tego śluby się ostatnio sprowad
              > zają.
              > Lwią część zaproszeń wysłaliśmy pocztą, wujek sam zaproponował, że weźmie zapro
              > szenia dla kuzynostwa, tych osobiście mieliśmy mało. Gdyby nie to, to pewnie rz
              > ygalibyśmy zaproszeniami jak większość par, niezależnie od miłości do osoby, kt
              > órej się je wręcza.

              ty sobie lepiej uważaj, bo może sobie narobiłaś śmiertelnych wrogów tą pogardą okazaną przez pośrednie zapraszanie


              --
              I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
              • 26.03.11, 18:32
                Na bank nie dostaniemy kartek świątecznych hie hie ;)
          • 26.03.11, 19:20
            zaproszenie z osobą towarzyszącą jest w złym obyczaju?
            Pewnie powinna była zadzwonić i zapytać: słuchaj, jaki status ma wasza znajomość bo nie wiem czy mam napisać z narzeczonym czy konkubentem <lol>

            moja siostra zostawiła sobie panieńskie nazwisko i chyba powinna powystrzelać tych co to zapraszają państwo Iksińskich :D
            --
            Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
          • 27.03.11, 03:51
            > nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, decydując się na ślub i zaproszenia trzeba
            > zachować formę do końca

            znaczy sie, jak sie okaże, że nie dadza rady wreczyc każdemu z pompą i osobista wizyta, to maja nie brac slubu, bo "decydujac sie na ślub, trzeba zachowac formę do końca"? nie powaliło tu kogos? ślub jest dla zaproszeń i formy, czy zaproszenia dla ślubu?

            --
            There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
      • 26.03.11, 18:10
        ale jak są znajomi w paczce od lat i związek trwa od długiego czasu, to jednak takie wybieranie ważniejszej osoby i ignorowanie drugiej jest burackie

        bez przesady wypisanie zaproszeń czy danie do drukarni to kwestia jednego dnia
        jesli by ktoś mojemu mężowi dał zaproszenie "z osobą towarzyszącą" w momencie gdy byliśmy zaręczeni, to w życiu bym nie poszła na imprezę do ludzi, którzy mnei nie szanują i nie pofatygowali się nawet, żeby dowiedzieć się jak się nazywam
        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
        • 26.03.11, 18:14
          Nikt nie powiedział, że są w paczce, tylko, że się znają i wiedzą, że para jest razem. Warto wczytać się w posty dziewczyny, żeby dojść jaki ona ma do nich stosunek- to o czymś też mówi. Są sytuacje, kiedy daną osobę towarzyszącą się toleruje, niestety.
          • 26.03.11, 18:16
            "znają się i wiedzą"

            mogli nie zapraszać albo zachować się poprawnie
            pokazywanie w takiej sytuacji pogardy dla drugiej osoby jest niesmaczne
            --
            www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
            • 26.03.11, 18:19
              vandikia napisała:

              > "znają się i wiedzą"
              >
              > mogli nie zapraszać albo zachować się poprawnie
              > pokazywanie w takiej sytuacji pogardy dla drugiej osoby jest niesmaczne

              normalnie autorka i jej "osoba towarzysząca" powinni za szable chwycić w odpowiedzi na tę nieskończoną pogardę i nieludzko okrutny afront :D

              --
              I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
              • 26.03.11, 18:21
                Dokładnie! Na ślubie rękawicą pana młodego i pojedynek!
                W życiu bym się nie obraziła za osobę towarzyszącą, nawet jako już żona. Zresztą nikomu się moje nazwiska nie zmieszczą :D
                • 26.03.11, 18:26
                  dobra juz ostatni raz się wpiszę, bo i tak nie zamierzam nikogo przekonywać do swojego zdania
                  chodzi po prostu o zasady
                  mogę tak na głupio/przerysowanie? możesz iść do kościoła katolickiego na sumę w mini, szpilkach, wyzywającym makijażu i bluzce nie zakrywającej pępka
                  nikt Cię nie wyrzuci


                  basta, idę po piwo i muszę usmazyć mielone
                  --
                  www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                  • 26.03.11, 18:30
                    vandikia napisała:

                    > dobra juz ostatni raz się wpiszę, bo i tak nie zamierzam nikogo przekonywać do
                    > swojego zdania
                    > chodzi po prostu o zasady
                    > mogę tak na głupio/przerysowanie? możesz iść do kościoła katolickiego na sumę w
                    > mini, szpilkach, wyzywającym makijażu i bluzce nie zakrywającej pępka
                    > nikt Cię nie wyrzuci

                    no zaraz, nietakt to jedna sprawa a przesadzona reakcja to coś innego.

                    --
                    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
                    • 26.03.11, 19:41
                      no ale to wlasnie, co opisuje autorka, to jest nietakt
                      --
                      www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                      • 27.03.11, 00:00
                        vandikia napisała:

                        > no ale to wlasnie, co opisuje autorka, to jest nietakt

                        który należy karać śmiercią (choćby towarzyską) - dodaj.


                        --
                        I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
                  • 26.03.11, 18:36
                    Vandikia, ja wiem o co Ci chodzi, savoir vivre itd, ale reakcja laski jest jakby ktoś jej co najmniej kotka zaciukał albo obraził matkę. Tego nie pojmuję, a tym bardziej obrażania państwa młodych, bo ona tu na forum pod tym względem wypada znacznie gorzej niż para młoda.
                    A żeby móc porównać z Twoim, to musieliby jej chyba rzucić tym zaproszeniem w twarz :P, tak to raczej ramiączka do kościoła :)
                    • 26.03.11, 18:56
                      ritsuko napisała:

                      > Vandikia, ja wiem o co Ci chodzi, savoir vivre itd, ale reakcja laski jest jakb
                      > y ktoś jej co najmniej kotka zaciukał albo obraził matkę. Tego nie pojmuję, a t
                      > ym bardziej obrażania państwa młodych, bo ona tu na forum pod tym względem wypa
                      > da znacznie gorzej niż para młoda.
                      > A żeby móc porównać z Twoim, to musieliby jej chyba rzucić tym zaproszeniem w t
                      > warz :P, tak to raczej ramiączka do kościoła :)

                      a reakcję zaproszonych i świadków tego zapraszania (sic!) w przykładzie z kościołem porównałabym do linczu i wytarzaniu w smole i pierzach - kara bardzo adekwatna do nietaktu

                      --
                      I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
                    • 26.03.11, 19:44
                      a ja pojmuję, bo moją przyjaciółkę spotkało coś podobnego i wiem jak jej było przykro, wiem jak się poczuł jej 10letni partner gdy nagle wieloletni znajomi zapomnieli jak się nazywa, równie dobrze mogła wziąć siostrę na weselę, to tak jakby jego nie liczyli specjalnie na jego obecność
                      i stąd moje stanowisko

                      a poza tym jak już się przygotowuje do uroczystości i wysila na zaproszenia, to jedna trzeba iść za ciosem i zrobić to tak, jak się należy
                      a jak się należy, to wymyślił ktoś kiedyś i większość tego przestrzega póki co i większość wie jakie są przyjęte normy społeczne i jakie zachowania stosowne :)

                      przyznaję ponownie, ja bym się obraziła, bo uważam, że pewne zachowania są dobre dla nastolatków, a w dorosłym życiu zaczynają być ważne zasady
                      --
                      www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                      • 26.03.11, 19:53
                        zda mi się, choć jako osoba nieszczególnie miłująca ceremoniały mogę się mylić, że 'normy społeczne' to zbyt duże określenie wobec takiego w sumie, no przepraszam, drobiazgu. nie jesteśmy wszak królowymi angielskimi. nie można obrażać się za każde faux pas.
                        dla mnie też zasady są ważne, nawet bardzo. ale nie takie. dla mnie to po prostu nie na tyle ważna sprawa, żeby strzelać focha.
                        • 26.03.11, 20:05
                          dla mnie samo to, że para dorosłych ludzi chcąca aby w jednym z najważniejszych momentów w ich życiu towarzyszło im grono danych osób olewała swoich gości jest powodem do tego, aby tą parę też olać
                          i nie musze byc królową angielską, żeby coś urągało mojej godności czy godności mojego partnera
                          --
                          www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                          • 26.03.11, 20:17
                            A może nie wiedzieli, że to nietakt? Moi znajomi też tak zapraszali i dopiero jak kiedyś ktoś tam im zwrócił uwagę, to doszło do nich, że popełnili gafę. Ja szczerze mówiąc, też nie wiedziałam, że tak nie można :-)
                            • 26.03.11, 20:20
                              nie? toż to reguluje KK 2 lata w zawieszeniu na 3 za to grożą :)
                              --
                              Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
              • 26.03.11, 18:22
                a po co szable, wystarczy nie pójść, skoro czyjaś obecność nie jest mile widziana

                --
                www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                • 26.03.11, 18:24
                  vandikia napisała:

                  > a po co szable, wystarczy nie pójść, skoro czyjaś obecność nie jest mile widzia
                  > na
                  >

                  o, właśnie jak nie szablą to chociaż fochem w nich! :)


                  --
                  I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
                  • 26.03.11, 22:37
                    ja nie jestem z tych, co drugi policzek nadstawiają
                    ale co kto lubi
                    --
                    www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                    • 27.03.11, 00:01
                      vandikia napisała:

                      > ja nie jestem z tych, co drugi policzek nadstawiają
                      > ale co kto lubi

                      zawsze interesował mnie mechanizm powstawania tzw "focha z dupy wziętego" a tu proszę! forum rozszerza horyzonty poznania.

                      --
                      I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
          • 26.03.11, 18:19
            Albo sobie wymyśliłam taką historię, że się często rozstawali <ta osoba tow. z osoba zapraszaną>
            albo młodzi się zastanawiali nad zaproszeniem i doszli do wniosku, że do czasu ślubu może się życie potoczyć dziwnie,
            lub, zapraszający są debilami.
            Możliwości jest bardzo dużo :)
            --
            -Twoje pytanie sugeruje, że kobiety mają osobowość. To chyba jakaś pomyłka?
            - Niektórym wsadzali osobowość do głowy jak już trocin zabrakło.
            by:puszysta_gimnazjalistka,comedia_finita <;P>
            I Follow Rivers
            • 26.03.11, 18:38
              zapraszający są debilami...
              • 26.03.11, 18:38
                Odpowiedź, co Ci takiego zrobili, że aż tak ich nie trawisz? W sensie wcześniej, bo to czuć na kilometr?
                • 26.03.11, 18:42
                  to bezpośrednio nie dotyczy mnie ale uczestniczyłam (chcąc nie chcąc) w tym cyrku z wręczeniem tego zaproszenia... i byłam chyba w takim samym o ile nie większym szoku niż osoba której to dotyczy
                  • 26.03.11, 18:46
                    I naprawdę tylko to wręczenie, nic poza tym? Nie odnosili się do nich niefajnie wcześniej?
                    • 26.03.11, 19:01
                      dokładnie brzmiało to tak : " poczekaj jeszcze na chwilę bo mam coś dla ciebie " ja sobie stałam z wózkiem już na zewnątrz budynku, ale drzwi były otwarte więc i słyszałam i widziałam...
        • 26.03.11, 19:22
          nie przypuszczałam że jestes taka małostkowa ;)
          --
          Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
      • 26.03.11, 18:50
        nie jestem przewrażliwiona ale to wszystko toczy się w "naszym" wspólnym towarzystwie i dotyczy osób z którymi jestem mocno związana ... i tez nie pójdziemy na ten ślub bo uznaliśmy że tak się nie robi, nie traktuje się najbliższych znajomych w ten sposób...że jednych lubimy bardziej i przyjeżdżamy do nich z zaproszeniem i na zaproszeniu są dwie osoby wymienione z imienia i nazwiska, a drugim wręcz się zaproszenie w biegu...i to wszystko na naszych oczach... albo to jakoś naprawią albo będą mieli mniejsze wesele
        • 26.03.11, 19:06
          a nikt z was nie ma odwagi powiedzieć im wprost?
          --
          -Twoje pytanie sugeruje, że kobiety mają osobowość. To chyba jakaś pomyłka?
          - Niektórym wsadzali osobowość do głowy jak już trocin zabrakło.
          by:puszysta_gimnazjalistka,comedia_finita <;P>
          I Follow Rivers
        • 27.03.11, 01:03
          Padłem :))).

          >bo uznaliśmy że tak się nie robi (...) że jednych lubimy bardziej i przyjeżdżamy do nich z zapros
          > zeniem i na zaproszeniu są dwie osoby wymienione z imienia i nazwiska, a drugim
          > wręcz się zaproszenie w biegu.

          Otóż właśnie się tak robi. Jednych lubi się bardziej a innych mniej.

          > albo to jakoś naprawią albo będą mieli mniejsze wesele

          Ultimatum ostateczne, już nic groźniejszego być nie może. W końcu i tak was nie lubią to się akurat przejmą tym , że się nie pojawicie...będą mieli imprezę tańszą o 2 osoby. Obraza majestatu hehehe.
          --
          A z takim ryjem kim on może być ?...Thajem ?
    • 26.03.11, 18:23
      Para dziś może ze sobą być a jutro może przestać być. Z kim wtedy pójdziesz, jak nie będziesz miała wpisanej osoby towarzyszącej??
      Zaproszenia były dwa z "osobami" czy tylko jedno (dla Twojego chłopa :P) i Ty jesteś tą osobą towarzyszącą?
      Co do wręczania w biegu - cały ten przedślubny ambaras jest jednym wielkim biegiem, spodziewałaś się oddzielnego przyjęcia na własną cześć, na której dostaniesz zaproszenie?
      • 26.03.11, 18:27
        jeszcze tylko co do wręczania
        w dobrym obyczaju jest aby para narzeczonych odwiedziła zapraszanych gości i wręczyła im zaproszenie
        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
        • 26.03.11, 18:34
          > jeszcze tylko co do wręczania
          > w dobrym obyczaju jest aby para narzeczonych odwiedziła zapraszanych gości i wr
          > ęczyła im zaproszenie

          Szczególnie jak robisz wesele na 150 gości i zapierdzielasz w pocie czoła w pracy + kończysz na dodatek studia. Plus przymiarki sukni, plus obiadki z przyszłymi teściami i plus setka innych rzeczy które przed ślubem trzeba załatwić. No i jeszcze wszystkich gości objechać, a jakże. Trza by zacząć chyba 2 lata przed:D
          --
          cala ja dwa lata pozniej

          cala ja
          • 26.03.11, 18:38
            I na przykład nie mieszkasz na stałe w rodzinnym mieście :). Więc każdy łikend wziuuuuum do rodzinnego domu i zapierniczaj, jak Ci się chciało... :)
          • 26.03.11, 18:41
            a później zrobić jeszcze jedno tournee, celem odebrania zaproszeń, bo ślub odwołany ;)

            mam wrażenie, że ważniejsza jest otoczka i przestrzeganie całej gamy sztywnych zasad, niż to, o co naprawdę chodzi w ślubowaniu i weseleniu się.
            moja przyjaciółka wręczyła mi zaproszenie na swój ślub w przelocie (w pracy - bo pracowałyśmy wówczas razem). i też było napisane 'z osobą towarzyszącą'. osoba nie poszła, bo pracowała, ale ja owszem, byłam. jakoś nie uznałam jej zachowania za szczególną obrazę.
            • 26.03.11, 20:37
              I tak powinno być.
              I jeszcze jedno - mnie by w wielką konsternację wprawiło, gdyby młodzi na zaproszeniu dopisali mi imiennie faceta (nawet, jeśli miałabym z nim dziecko) nie sprawdzając, czy jestem jeszcze z nim czy nie. "Osoba towarzysząca" jest neutralna i może być "dostosowana" do aktualnej sytuacji.
      • 26.03.11, 18:37
        zaproszenie było jedno dla mojej przyjaciółki która jest ze swoim partnerem lat sporo, mają dwójkę dzieci i żyją sobie całkiem nieźle ...:) a pominięcie jego w zaproszeniu jest nie do przyjęcia.... nawet jeśli go ktoś nie lubi.
        • 26.03.11, 19:23
          wg mnie lepiej brzmi z osobą towarzyszącą niż z konkubentem <lol>
          --
          Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
          • 26.03.11, 19:45
            zaproszenia śłubne są na ogół imienne
            --
            www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
            • 26.03.11, 19:47
              z wyjątkiem tych z osobą towarzyszącą :)
              --
              Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
              ze specjalna dedykacją dla...
              • 26.03.11, 19:50
                tak, gdy zapraszana osoba jest dorosła ale nie ma stałego partnera :)

                --
                www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                • 26.03.11, 19:56
                  to może "ze stałym partnerem" :D
                  wg mnie to mniejsza wtopa niż "dlaczego oni napisali z narzeczonym przecież ci się nie oświadczałem, co ty im naopowiadałaś" ;)))
                  --
                  Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
                  • 26.03.11, 20:06
                    w życiu nie spotkałam się z określeniem narzeczony na zaproszeniu, więc ciężko się ustosunkować :)
                    --
                    www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
        • 26.03.11, 20:07
          sylwia.20 napisała:

          > zaproszenie było jedno dla mojej przyjaciółki która jest ze swoim partnerem lat
          > sporo, mają dwójkę dzieci i żyją sobie całkiem nieźle ...:) a pominięcie jego
          > w zaproszeniu jest nie do przyjęcia.... nawet jeśli go ktoś nie lubi.
          >

          Wcale nie został pominięty. Był osobą (opcjonalnie) towarzyszącą. A tak na zdrowy rozsądek, skoro partner przyjaciółki był dla młodych osobą znajomą, to też powinien dostać oddzielne zaproszenie. I też z osobą towarzyszącą.
          Swoją drogą, dlaczego piszesz, że Ty nie pójdziesz, skoro sytuacja nie dotyczyła Ciebie? Tak w ramach protestu? Wobec tego nie przyjaźnisz się z młodymi tak bardzo, jak sugerujesz.
    • 26.03.11, 18:23
      weź się wypowiedz:/ bo tak ch...owo jak nie odpowiadasz na posty.

      --
      -Twoje pytanie sugeruje, że kobiety mają osobowość. To chyba jakaś pomyłka?
      - Niektórym wsadzali osobowość do głowy jak już trocin zabrakło.
      by:puszysta_gimnazjalistka,comedia_finita <;P>
      I Follow Rivers
    • 26.03.11, 18:33
      już już...ale się rozpisaliście , a tylko chwilkę mnie nie było :) to zaproszenie dotyczy najbliższej mi przyjaciółki i byłam przy wręczeniu jej tego zaproszenia i stwierdziłyśmy obie , że to jakaś masakra, szczególnie że ślub jest zaplanowany na lipiec więc czasu sporo , żeby wysłać pocztą lub przyjechać , szczególnie że wszyscy ci ludzie mieszkają bardzo blisko siebie i się znają bardzo dobrze, a pominięcie jej partnera w zaproszeniu jest dla mnie nie do przyjęcia.
    • 26.03.11, 18:53
      wlepiam to jeszcze raz dla wszystkich : nie jestem przewrażliwiona ale to wszystko toczy się w "naszym" wspólnym towarzystwie i dotyczy osób z którymi jestem mocno związana ... i tez nie pójdziemy na ten ślub bo uznaliśmy że tak się nie robi, nie traktuje się najbliższych znajomych w ten sposób...że jednych lubimy bardziej i przyjeżdżamy do nich z zaproszeniem i na zaproszeniu są dwie osoby wymienione z imienia i nazwiska, a drugim wręcza się zaproszenie w biegu...i to wszystko na naszych oczach... albo to jakoś naprawią albo będą mieli mniejsze wesele
      • 26.03.11, 18:54
        sylwia.20 napisała:

        > wlepiam to jeszcze raz dla wszystkich : nie jestem przewrażliwiona ale to wszys
        > tko toczy się w "naszym" wspólnym towarzystwie i dotyczy osób z którymi jestem
        > mocno związana ... i tez nie pójdziemy na ten ślub bo uznaliśmy że tak się nie
        > robi, nie traktuje się najbliższych znajomych w ten sposób...że jednych lubimy
        > bardziej i przyjeżdżamy do nich z zaproszeniem i na zaproszeniu są dwie osoby w
        > ymienione z imienia i nazwiska, a drugim wręcza się zaproszenie w biegu...i to
        > wszystko na naszych oczach... albo to jakoś naprawią albo będą mieli mniejsze w
        > esele

        dodajmy że wesele będzie mniejsze o księżniczkę która uważa ich za debili - chyba się nie załamią zanadto?


        --
        I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
        • 26.03.11, 18:58
          debilna jest sytuacja...sami ludzie nie, ale zachowanie tak
          • 26.03.11, 19:00
            sylwia.20 napisała:

            > debilna jest sytuacja...sami ludzie nie, ale zachowanie tak

            forum.gazeta.pl/forum/w,16,123649865,123652465,Re_zaproszenie_na_slub_i_wesele_.html

            --
            I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
            • 26.03.11, 19:03
              wiem co napisałam zabrakło tego znaku : ?
              • 26.03.11, 19:05
                sylwia.20 napisała:

                > wiem co napisałam zabrakło tego znaku : ?

                byłoby fajnie jakbyś jeszcze innym tak samo łatwo wybaczała małe pomyłki jak sobie :)

                --
                I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
                • 26.03.11, 19:12
                  dla mnie to nie jest mała pomyłka... to jest wyraźne pokazanie że kogoś się mniej toleruje, albo wcale... a chodzi o najbliższych mi przyjaciół, którzy do tego widzieli już nasze zaproszenie i wiedzą jak zostało wręczone...tym bardziej czuję się z tym źle...
              • 26.03.11, 19:17
                "cynicznym, wyrachowanym, nadętym bufonem", tu też to pewnie żadne stwierdzenie? Dalej nie łapię jak można stawiać znak równości pomiędzy nietaktem a ważnym wydarzeniem bliskich osób. I oczywiście nie powiecie im wprost o co chodzi, bo i po co...
                Dzięki Ci Panie za moich znajomych i przyjaciół, żeś mi chyba ich prosto z nieba zesłał...
        • 26.03.11, 19:04
          Akurat w tym przypadku, moim zdaniem Sylwia ma rację. Zaproszenie w tej formie jest wynikiem ignorowania, istotnych faktów. Ale na wesele i tak bym poszła :)
          --
          -Twoje pytanie sugeruje, że kobiety mają osobowość. To chyba jakaś pomyłka?
          - Niektórym wsadzali osobowość do głowy jak już trocin zabrakło.
          by:puszysta_gimnazjalistka,comedia_finita <;P>
          I Follow Rivers
      • 26.03.11, 18:56
        > albo to jakoś naprawią albo będą mieli mniejsze wesele

        OH NO!
        --
        http://grafzero.net/lubisz.gif
        • 26.03.11, 20:11
          Co tu naprawiać? Zaproszenie wręczone w biegu niczym nie różni się od tego wysłanego pocztą. Chyba, że było dane tak "na odczepnego" ale z drugiej strony każdy gość to jest wymierny koszt; nikt nie daje zaproszeń na wesele jak nie łączą go z gościem stosunki rodzinne lub co najmniej przyjacielskie. Ale widać autorka inaczej definiuje przyjaźń i to jeszcze w sytuacji, w której nie jest stroną.
          • 26.03.11, 22:41
            jak dla mnie wyrażenie "każdy gość, to wymierny koszt" skreśla Cię z tej dyskusji
            albo się bawimy, albo kalkulujemy
            --
            www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
            • 26.03.11, 23:40
              Heh, uśmiechnęłam się po tym co napisałaś powyżej, z tego skreślenia w szczególności.
              Nie znam ludzi, dla których nie jest ważne czy zaproszą na wesele 5, 50 czy 500 osób (chyba że mają na nazwisko Kulczyk, ale tych tym bardziej nie znam). Na ślub może przyjść każdy z ulicy, na wesele, które jest poprzedzone ścisłą analizą finansową, już nie. Nawet menager restauracji da Ci do wyboru różne opcje tego, co będzie stało na stole i ile wypadnie "na łebka". Poza tym wielu ludzi rezygnuje z wesela, nie chcąc zaciągać kredytów albo woląc przeznaczyć oszczędności na wkład mieszkaniowy, tudzież wyprawkę dla dziecka. Trudno, najwyżej kochana rodzinka oraz krewni i znajomi królika się obrażą.
              Każdy gość to bardzo wymierny koszt.
            • 27.03.11, 00:04
              vandikia napisała:

              > jak dla mnie wyrażenie "każdy gość, to wymierny koszt" skreśla Cię z tej dyskus
              > ji
              > albo się bawimy, albo kalkulujemy

              czyli co, nie liczyłabyś kosztów swojego wesela tylko podała w restauracji numer swojej karty kredytowej? no to szacun za gest! :D

              --
              I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
      • 26.03.11, 19:03
        A czemu w ogóle chcieliście iść na ten ślub? Bo skoro taka w sumie drobnostka sprawiła, że nie chcecie być z cyt. "najbliższymi znajomymi" w tak ważnym dla nich momencie, to żadni z Was "najbliżsi" i nie widzę w ogóle sensu bycia na tym ślubie. To Ty i Twoja przyjaciółka pokazujecie, że macie ich w poważaniu
        • 26.03.11, 19:09
          nie tak do końca ja z moją przyjaciółka znamy się od zawsze, oni "dołączyli " do naszej paczki parę lat temu, dlatego w tym sporze stajemy po dla nas ważniejszej stronie... koniec i kropka
          • 26.03.11, 19:11
            przynajmniej będziecie miały kogo oplotkowywać przez parę kolejnych lat.
            ale skoro są mniej ważni, to też w sumie nie rozumiem, o co kruszyć kopie.
            • 26.03.11, 19:21
              nie chodzi o oplotkowywanie ... chodzi o to że otaczasz się znajomymi, wszyscy przynajmniej tak to wygląda się lubią , spotykamy się razem, jeździmy na wczasy, razem się śmiejemy i płaczemy , aż tu nagle jakiś przełom i ktoś dla kogoś staje się ważniejszy, nie wiem nawet jak to nazwać... może nie ważniejszy ale taka jakaś selekcja nastąpiła... nie wiem ... więc w tym wszystkim ja wybieram moją przyjaciółkę bo to ona była zawsze ze mną a ja z nią ... i nie interesuje mnie że to my zostaliśmy " wybrańcami" w tej całej głupiej sytuacji, czuję się niezręcznie tylko względem mojej przyjaciółki i jej faceta...a młoda para no cóż powiedziałam im co o tym sądzę, ale co zrobią dalej to już od nich zależy...dla mnie to pełen nietakt
              • 26.03.11, 19:37
                sylwia.20 napisała:

                > nie chodzi o oplotkowywanie ... chodzi o to że otaczasz się znajomymi, wszyscy
                > przynajmniej tak to wygląda się lubią , spotykamy się razem, jeździmy na wczasy
                > , razem się śmiejemy i płaczemy , aż tu nagle jakiś przełom i ktoś dla kogoś st
                > aje się ważniejszy
                , nie wiem nawet jak to nazwać... może nie ważniejszy ale tak
                > a jakaś selekcja nastąpiła
                ...

                A co Ty niby robisz? Co z Ciebie za przyjaciółka/koleżanka, że wolisz się pożalić na forum, obrobić d... z przyjaciółką, ale nie potrafisz z nimi porozmawiać tylko wolisz się na nich wypiąć. Może oni nie mają nawet świadomości, że "wyrządzili Ci taaaaaką krzywdę". Warot dla takiej durnoty rozwalać fajną relację?
              • 26.03.11, 19:40
                O rety....Ty chyba zwariowałaś...
                Nie widziałam że są tacy drobiazgowi ludzie....
                Po pierwsze - nie pominęli faceta Twojej przyjaciółki, tylko nie spisali jego imienia....ojojoj dramat
                Po drugie - może właśnie sądzili, że jako "przyjaciele", "bliscy znajomi" czy jak tam, zrozumiecie ich zamęt przedślubny i nie będziecie robić cyrków o takie niuanse... rany...co oni mieli specjalnie z winem na cały wieczór do Was przyjść żeby uczcić ten ważny moment wręczania zaproszenia??!! Kosmos jakiś....
                Ale ludzie to mają fajne życie, żeby tracić czas i nerwy na takie duperele... Mnie to znajomi mogą słownie zaprosić ( byle szczerze) i też przyjdę i będę zadowolona. Cholera - a może ja za dobra jestem? Następnym razem to jakąś zemstę będę obmyślać za taką zniewagę mej szanownej osobistości :P
                • 26.03.11, 22:45
                  zobaczymy jak będziesz się w gronie załóżmy 10 osób spotykała regularnie co tydzień przez 5 lat, w tym czasie bedziesz miala faceta, z ktorym bedziesz mieszkac i bedziesz miala 2 dzieci
                  i dostaniesz od pary z towarzystwa zaproszenie " Ty i osoba towarzysząca
                  można to nawet zrozumiec jako "weź kogos innego, bo twoj stary sie nie nadaje"

                  forum jest jednak fajnie, poki sie nie doswiadczy, to teoretyzowanie jest piekną kwestią
                  --
                  www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                  • 27.03.11, 00:08
                    vandikia napisała:

                    > zobaczymy jak będziesz się w gronie załóżmy 10 osób spotykała regularnie co tyd
                    > zień przez 5 lat, w tym czasie bedziesz miala faceta, z ktorym bedziesz mieszka
                    > c i bedziesz miala 2 dzieci
                    > i dostaniesz od pary z towarzystwa zaproszenie " Ty i osoba towarzysząca
                    > można to nawet zrozumiec jako "weź kogos innego, bo twoj stary sie nie nadaje"
                    >

                    dopowiedzieć można sobie jeszcze gorsze rzeczy - to zależy od nastawienia tych "zhańbionych" do "hańbiących" - ale widzę że ty i autorka macie już odpowiednie :)


                    --
                    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
                • 26.03.11, 22:46
                  aha i piszesz "mnie moga znajomi zaprosić słownie, byle szczerze"
                  to przeczytaj jeszcze raz formę tego zaproszenia, dodaj niuanse i się zastanow czy chcialabys byc tak potraktowana
                  --
                  www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
      • 26.03.11, 19:40
        większość przeciw Tobie i zasadom
        ale znam też parę, która bierze ślub w maju i wierzcie albo nie ale celowo niektórych tak potraktowała przy zaproszeniach, żeby nie przyszli
        to są detale, ale oni po prostu musieli zaprosić kogoś - bo wypadało ale skrycie liczą, że te osoby nie przyjdą

        nie wiem czemu wszyscy jak jeden mąż uważają, że przyszłej parze młodej wszystko wypada
        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
        • 26.03.11, 19:45
          vandikia napisała:

          > większość przeciw Tobie i zasadom

          > nie wiem czemu wszyscy jak jeden mąż uważają, że przyszłej parze młodej wszystk
          > o wypada

          większość a zaraz potem wszyscy, sama sobie przeczysz :)
          zalinkuj wpis gdzie napisano ze młodym wszystko wypada :)
          --
          Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
          ze specjalna dedykacją dla...
          • 26.03.11, 19:47
            z kontekstu wypowiedzi wynika, że młoda para jest zwolniona z trzymania fasonu, bo jest zabiegana i w przedślubnym szoku
            teraz autorka dodała, że para, która została tak potraktowana, mieszka razem i ma dwójkę dzieci
            dla mnie również niedopuszczalne, że facet nie został wymieniony z nazwiska
            i nie zmienię stanowiska :)


            --
            www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
            • 26.03.11, 19:55
              oj czyli to Twoja interpretacja a nie "wszyscy tak napisali"
              możesz sobie stać na swoim stanowisku ale dla jego potrzeb nie przeinaczaj faktów :)
              --
              Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
              ze specjalna dedykacją dla...
              • 26.03.11, 20:07
                wiesz lacido, nie zarzucaj mi nieumiejętności czytania ze zrozumieniem :)
                --
                www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
    • 26.03.11, 21:56
      ha .. miałam taki przypadek jakieś 5 lat temu (?)
      Chodziłam już ponad rok z chłopem, akurat chłop wyjechał za granicę do pracy, ale ja zostałam na miejscu. Kuzynostwo (brat cioteczny) brał ślub ze swoją kobietą. zaproszenie przyszło na K.Sz + osoba towarzysząca, czyli Ja. A przecież dobrze znali moje imię i nazwisko, znali Mnie samą już jakiś czas. Głupio mi było strasznie, ale sytuacja się rozwiązała bo K. był nadal w Holandii, więc jechać nie mógł, a ja jako ja zaproszona nie byłam :)


      Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
      • 26.03.11, 22:05
        Ja to rozumiem w ten sposób: jeśli chcieliby Cię widzieć na swoim weselu (bo jesteś z ich krwi lub ich przyjaciółką), to wystosowaliby oddzielne, imienne zaproszenie dla Ciebie. Oczywiście z osobą towarzyszącą.
    • 26.03.11, 22:00
      Jestem zdruzgotana tym co przeczytałam. Ja na swój ślub do każdego wysyłałam prywatny odrzutowiec z gońcem, wraz z zaproszeniem lądował u progu wielki kosz słodyczy wraz z bukietem kwiatów i dołączoną listą prezentów jakie sobie wraz ze współmałżonkiem życzę.
      Bezczelność nie zna granic.
      --
      kokolina.wordpress.com/
      • 26.03.11, 22:30
        to nieźle masz
        ja do zaproszonych gości poszłam osobiście z przyszłym mężem i wręczyłam zaproszenie, bo zależało mi, zeby te osoby były świadkami mego śłubowania
        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
    • 26.03.11, 22:15
      Znak naszych czasów. Mało kto zna się na konwenansach. Ciesz się, że nie przysłali ci smsa z powiadomieniem, że za tydzień ślub.

      Generalnie dla mnie taka formułka z osobą towarzyszącą jest nie do przyjęcia jeżeli chodzi o takiej rangi imprezy jak wesele. Z osobą towarzyszącą to ja sobie mogę bilety do kina rozdawać. Albo na nieformalne biznesowe party ludzi zapraszać, bo w tej relacji nie mam obowiązku znać niczyjego życia prywatnego. Nawet niezręcznie by było gdybym znała. Łączą nas w końcu tylko interesy.
      Natomiast na wesele zaprasza się ważne dla siebie osoby, z którymi człowiek chce się podzielić tym radosnym dla niego wydarzeniem. A jak ważne, to znaczy, że utrzymuje się z nimi na tyle bliskie kontakty i na tyle ich dobrze zna, że wiadomo kto jest z kim i spokojnie można każdemu z osobna dać imienne zaproszenie.
      • 26.03.11, 22:25
        Tylko że ich partnerów, nawet małżonków możesz wcale nie znać. Mają przyjść sami zaproszeni, a mężów, żony, narzeczonych, narzeczone zostawić w domu?
        • 26.03.11, 22:27
          Moim zdaniem odbyło się właśnie tak jak piszesz. Zaproszenie dostała osoba ważna w ich życiu, a to, kto danego dnia będzie ta towarzyszącą to samo wyjdzie. Ludzie partnerów zmieniają.
          • 26.03.11, 22:34
            no, szczególnie taloch, z którymi mieszkają i mają dwójkę dzieci :D
            żony i mężów też się zmienia :]
            --
            www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
            • 26.03.11, 22:37
              Ano zmienia. Też smutne, nie powiedziałam, ze nie.
        • 26.03.11, 22:28
          Jak się kogoś dobrze zna i utrzymuje z nim kontakty to jakim cudem można nie wiedzieć, że ten ktoś ma męża, żonę, narzeczonego czy kogokolwiek.
          • 26.03.11, 22:32
            Oczywiście, że można. Ja na przykład nie czuję się w obowiązku robić rundy po całej rodzinie i wszystkich znajomych za każdym razem, gdy poznam jakiegoś interesującego faceta i wszystkim go przedstawiać. Będzie okazja, to go poznają.
            • 26.03.11, 22:36
              alr tu jest inna sytuacja, zapraszający doskonale znają faceta i orientują się w sytuacji rodzinnej
              --
              www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
              • 26.03.11, 22:42
                Dlatego, jak napisałam wcześniej, jeśli był równie bliską osobą dla młodych, to też powinien był dostać imienne zaproszenie (z osobą towarzyszącą). Ale nie wiemy, jak to między nimi było, może nie był tak bliski, jak autorka by sobie życzyła.
                • 26.03.11, 22:47
                  owszem wiemy, napisała, para ma 2 dzieci i mieszka razem, nie ma po prostu ślubu
                  --
                  www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                  • 26.03.11, 22:59
                    Fakt posiadania z kimś dzieci nie oznacza automatycznie, że stajesz się przyjacielem przyjaciół tej osoby. W każdym razie najwyraźniej młodzi uznali, że owa zaproszona pani była ich przyjaciółką, a jej facet nie. Inaczej dostałby osobne zaproszenie, a tak może być co najwyżej osoba towarzyszącą.
            • 26.03.11, 22:42
              Bo nie ma takiego obowiązku. Natomiast osoby, z którymi jesteś na co dzień w kontakcie doskonale będą wiedziały, że masz nowego faceta i zapewne nawet zdarzy im się go poznać. Ja mam tylko wątpliwości po jaką cholerę zapraszać na wesela kogoś, kogo widuje się raz na ruski rok, o ile w ogóle. Albo kogoś kogo zna się jedynie z plotek.
              • 26.03.11, 22:48
                jak to po jaką?
                dla mamony głównie
                --
                www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                • 26.03.11, 22:53
                  Obcy to nawet tej mamony nie da, bo nie ma zwyczaju obdarowywania dalekich krewnych i dalekich znajomych. Mamona to najbliższa rodzina i ewentualnie przyjaciele.

                  Moja 80-letnia ciotka twierdzi, że to zwykła chęć pokazania sobie i innym ilu to się ma znajomych i w związku z tym jak ważną się jest personą. Coś jak lista przyjaciół na facebooku czy naszej klasie.
                  W końcu w wielkim świecie celebrytów to im ktoś bardziej znany tym większe tłumy przychodzą na jego śluby czy pogrzeb. Głównie są to gapie, ale zawsze.
                  • 26.03.11, 22:57
                    ja tam nie wiem czy da czy nie, ale jak mi ktos oficjalnie mowi, ze tych zaprasza, bo mają tyle, a tych nie, bo tyle.. to mi slabo
                    i najlepsze.. ta impreza niebawem i przede mną i teraz nie wiem, dać dyla, dać 5 tysi czy nie podpisać koperty :D
                    w ogole jakas dziwna przypadlosc, jak chodzilismy ostatnio na wesela znajomych, to pol roku wczesniej nie z wlasnej woli wiedzielismy ile za sale, ile za talerzyk i ile wypada dac, zeby sie zwrocilo
                    naprawde, ze niektore znajomosci czlowiek weryfikuje podczas zyciowych przelomów, ja zamiast sie denerwowac, to wywalilam z zycia codziennego z 10 osob i jest mi z tym naprawde zajebiscie, pozniej sie tylko zastanawialam po kiego utrzymywalam znajomosci z glupimi ludzmi
                    --
                    www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
                    • 26.03.11, 23:08
                      Bo to chyba jest różnica czy na sam ślub czy na wesele. Na ślub to często się robi spęd, natomiast na wesela bardziej się segreguje gości i tutaj to faktycznie może być segregacja pod kątem grubości przyszłej koperty. Ewentualnie ważności danej osoby, np jakiegoś szefa, z którym chce się utrzymywać dobre stosunki też się zaprosi.

                      Siostra znajomej mojej matki swojego czasu pracowała w weselnym biznesie. I ta znajoma pomagała siostrze. I wtedy to się nasłuchałam o zwyczajach weselnych Polaków, po co się je robi i ile na tym można zarobić. Co prawda tylko z okolic Krakowa, ale zawsze. ;D
        • 26.03.11, 22:33
          to zapraszasz osoby, o których nic nie wiesz? do tego stopnia, ze nie wiesz czy mają zonę, męża, partnera i jak owi ludzie się nazywają?
          to juz abstrakcja
          --
          www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
          • 26.03.11, 22:53
            vandikia, co innego znać zapraszane osoby, a co innego być na bieżąco z tym z kim one się bzykają i kogo by chciały wziąć ze sobą. Mogę znać iksińskiego na tyle, żeby wiedzieć że ma żonę, ale z żoną nie muszę utrzymywać żadnych kontaktów. Mogę mieć przyjaciółkę ze szkolnej ławki, z którą się mogę lata świetlne nie widzieć a i tak całe życie będzie przyjaciółką i wcale nie muszę wiedzieć, z kim ona jest teraz bo mnie to zwyczajnie nie interesuje, chyba że sama zechce mi tego gościa przedstawić.
            • 26.03.11, 22:58
              Ok ale w tym watku od poczatku dziewcze piszę, ze są to osoby, pary sobie znane
              --
              www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
              • 26.03.11, 23:03
                No dobra, poddaję się. Też bym się w takiej sytuacji czuła dziwnie, gdzie są równi i równiejsi (pod warunkiem, że towarzystwo rzeczywiście tworzyłoby całość).
            • 26.03.11, 22:58
              Ale jest i druga strona medalu. Ktoś,kogo zapraszasz z osobą towarzyszącą, może tej osoby towarzyszącej nie posiadać. Bo np jest prawiczkiem w stylu forumowego Józefa. I co wtedy? Też może poczuć się nieswojo, zobowiązany do przyjścia z jakimś partnerem, może sobie pomyśleć, że ktoś z niego zadrwił.
              • 26.03.11, 23:07
                W takiej sytuacji albo się jest odważnym i się idzie samemu (i potem tańczy "kalinkę" do której partnera nie potrzeba), albo się na gwałt aranżuje sobie kogoś do pary. Żadna ujma i żaden problem. Gorzej, jak się kręci z dwoma na raz, które o sobie nie wiedzą, wtedy sytuacja porównywalna z Sylwestrem, co tu zrobić żeby z tego wybrnąć :P
      • 26.03.11, 22:31
        może to faktycznie znak naszych czasów, skoro po kilu godzinach znalazła się osoba, która napisała powyższe
        smutne w sumie
        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
        • 26.03.11, 22:48
          Napisałam, że znak naszych czasów, bo jednak w pokoleniu moich rodziców i dziadków takie rzeczy nie uchodziły. Przynajmniej nie były tak nagminne. Rozmawiając z osobami z tych pokoleń, czy chociażby przysłuchując się ich rozmowom, można odnieść wrażenie, że takie rzeczy ich rażą. Nie tylko dawanie zaproszeń w biegu, czy przez osoby trzecie, czy forma tych zaproszeń, także np takie coś jak zapraszanie jednych na ślub a innych na ślub i wesele.
        • 26.03.11, 23:26
          Tak mi teraz przyszło jeszcze coś do głowy. Być może ranga wesela mocno spadła. Dawniej to było to wydarzenie, jedno na całe życie. Jedna z nielicznych okazji, żeby się dobrze, wystawnie i hucznie zabawić. Teraz to zwykła potańcówka jakie człowiek zalicza dziesiątki. Takie większe urodziny. A jak tak to faktycznie nie ma co się szarpać na jakieś konwenanse, bo i tak nikt tego nie zauważy.
    • 26.03.11, 22:50
      Droga Sylwio, ludzie cię nie szanują, taki jest fakt
      jakby cię szanowali to by cię nie postawili w takiej sytuacji
      więc ty też nie masz obowiązku uszanować ich uroczystości
      niemniej jednak fakt, że zaprosili cię z osobą towarzyszącą nie uwazam za nietakt o ile ta osoba nie jest twoim mężem
      • 26.03.11, 22:54
        a nieślubny mąż z dwójką dzieci podchodzi pod nietakt
        redakcjo wspomóż!

        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
        • 26.03.11, 22:58
          dali jej prawo wyboru nie? moze z ogrodnikiem chciala?
      • 26.03.11, 22:54
        To ponoć o przyjaciółkę chodziło... Ale Sylwia na uroczystość też nie pójdzie.
        • 26.03.11, 22:59
          powinna pójść i wręczyć jej chryzanetemy
          o
    • 26.03.11, 23:14
      O ja chromolę, ale ludzie cuda wymyślają i jakie to dziwności związane z idiotyzmami jak nietakty przy zaproszeniach na śluby. Kto by pomyślał, że to takie afery mogą być.

      --
      Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
    • 26.03.11, 23:20
      zaproszenie sugeruje, że osoba towarzysząca jest z łapanki.

      normalnie wręcza się 2 zaproszenia.
      • 26.03.11, 23:22
        I tu jest pies pogrzebany. Nie dostał zaproszenia=nie widzą go w roli gościa. Zostaje lista rezerwowa, drugie podejście (czyt. jako osoba towarzysząca).
    • 27.03.11, 00:14
      Tak mnie zastanawia, po przeczytaniu wątku i odpowiedzi - czy wy ludziska musita się obrażać, fochować, zamiast powiedzieć wprost co was boli tym, którzy ból sprawiają i dać im chociaż szansę na naprawienie?
      Nie wiem - komunikacja i nienadymanie się jak bulwa to przekracza ludzkie możliwości? Bo czytam w większości opinie skrajne, od razu reakcja tak i tak - a tu ponoć chodzi o dość bliskie relacje.

      --
      Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
      • 27.03.11, 03:25
        też się nad tym zastanawiam.
        i doszłam do wniosku, że foch stanowi o godności. aż mi żal, że w życiu - tym dorosłym - na nikogo się nie obraziłam. niemniej wątek jasno dla mnie dowodzi, że trzymanie się konwenansów jest ważniejsze niż porozumiewanie.
        • 27.03.11, 11:11
          sumire napisała:

          > też się nad tym zastanawiam.
          > i doszłam do wniosku, że foch stanowi o godności. aż mi żal, że w życiu - tym d
          > orosłym - na nikogo się nie obraziłam.
          Śmiertelna obraza sposobem na wszystko, jak widać. Też wychodzi, że godności ni mom, bo się nie obrażam.

          > niemniej wątek jasno dla mnie dowodzi, ż
          > e trzymanie się konwenansów jest ważniejsze niż porozumiewanie.
          Konwenanse owszem, są ważne i przestrzegać i wszystko - ale właśnie, czemu w ogóle nie porozumieć się, nie wyjaśnić? To mnie dziwi - zupełny brak chęci do komunikacji i podejście, że ktoś zrobi coś inaczej, to z miejsca won, bez dyskusji, bez sądu, od razu egzekucja.

          --
          Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
    • 27.03.11, 03:14

      Ja to widzę tak: ktoś potrzebuje pretekstu, żeby zakończyć relację, która przeszkadza. Pewnie był jakiś powód o którym zainteresowani nie wiedzą/nie chcą mówić publicznie. Bliskim, dobrym znajomym można wiele wybaczyć. A skoro woli do wybaczenia nie ma bo uważacie postawę młodych za jawny afront to coś musi być na rzeczy.

      Heh, z pogrzebami jest mniejszy problem ;>

      --
      Do pooglądania
      ...i posłuchania
      • 27.03.11, 19:41
        Myślę, że wręczenie w biegu miało miejsce dlatego, że było to tylko dopełnieniem formalności. Pewnie od dawna wiecie o weselu i nieoficjalnie jesteście na nie zaproszeni więc papierek to tylko formalność.
        Co do wpisania "osoba towarzysząca" to może niezgrabnie wygląda, ale całkiem możliwe, że młodzi nie wiedzą jak chłopak ma na nazwisko (sama tak mam, nie pamiętam jak ma na nazwisko mąż mojej koleżanki - mają inne, choć znamy się od lat i nieraz razem imprezujemy. Po prostu nazwisko Filipa nigdy nie było mi potrzebne). Albo uznali, że to drobiazg i nie będzie powodem do obrazy majestatu. Wg mnie zamiast strzelać głupie fochy warto sobie sytuację spokojnie wyjaśnić i wykazać odrobinę zrozumienia.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.