Fucking friend- czy można być szczęśliwą? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
                                                  • po-trafie napisała:

                                                    > > Zresztą, czy nie wi
                                                    > > dać tego skutków? mi to rybka ale dziewczyny mające po 35-40 lat, na stan
                                                    > owiska
                                                    > > ch, z doktoratami, z kolegami i przyjaciółmi ale bez związków...
                                                    >
                                                    > Moze problem polega na tym, ze w wiekszych miastach jest sporo mniej wyksztalco
                                                    > nych facetow na poziomie niz kobiet? W ostatnim czasie nastapilo wiele zmian sp
                                                    > olecznych, majacych zazwyczaj i dobre i zle skutki, w tym przypadku chyba duzo
                                                    > wieksza role zagralo prawo kobiet do edukacji i do samodzielnego wyboru faceta,
                                                    > niz jakakolwiek swoboda seksualna (szczegolnie ze kiedy aktualne 40stki mialy
                                                    > 20pare lat to seks bez uczuc sie jakos wyjatkowo nie rozprzestrzenial).

                                                    Teza o malej ilosci fajnych wyksztalconych facetow jest imho bardzo ryzykowna i wręcz nie do udowodnienia. Wystarczy spojrzec na uczelnie. Ale mniejsza o to. Uważam, że tak samo moze byc ciekawy docent Malinowski jak ciekawa pani docent Malinowska. Niemniej to imo nie ma znaczenia.
                                                    Istotne jest to, że okres rozrodczy K to +- 15-40lat (tak z grubsza). W tym czasie powinna załozyć stado i powić potomki. Jeśli zabiera się za to "za pięć dwunasta" to muisi to robić na chybcika. A im później tym trudniej - takie życie.

                                                    > Jakie rozwiazanie proponujesz na takich kobiet? Rzucic sie na dowolnego wolnego
                                                    > faceta jak maja 27-28 lat i zadnego odpowiedniego nie znalazly?

                                                    To jedno z gorszych rozwiązań.
                                                    Jak się ma 27lat i nie znalazlo partnera do związku, chocby krotkiego, to imo powinno sie zastanowic czy cos ze mna nie tak, czy aby nie odstraszam czyms ludzi, czy moze powinno sie cos w sobie zmienić, przytyć, schuść, otworzyć na ludzi, wyjśc do ludzi, być milszym/ą.

                                                    Są ofc ludzie którzy stawuiają sprawę: "albo ktos mnie pokocha taką jaka jestem albo nie, ja nie bede sie zmieniac" a potem marudzą, że takie mądre, ladne wyksztalcone i nikt ich nie chce...


                                                    > > po35 to juz nie ta
                                                    > > k łatwo, oj nie, nie latwo zajsc, nie latwo zalozyc fajny zwiazek.
                                                    >
                                                    > przed 35 tez nie.

                                                    ROTFL
                                                    Znacznie latwiej, znacznie.

                                                    > > To inaczej, czy uważasz, że społeczne przyzwolenie, czy de factwo zmiana
                                                    > normy,
                                                    > > na to ze np 20letnia dziewczyna sypia z wieloma chlopcami,
                                                    >
                                                    > Spoleczne przyzwolenie to nie to samo co promowanie akurat takiej postawy i twi
                                                    > erdzenie ze jest najlepsza z mozliwych. Nie ma opcji, zeby powiedziec 'przed zd
                                                    > aniem egzaminu na bycie dorosla i dojzala i samowystarczalna finansowo - zadneg
                                                    > o seksu'. Brak spoleczenego przyzwolenia nie sprawia, ze to sie nie dzieje.

                                                    Ależ jest dokladnie odwrotnie.
                                                    Im więcej się mówi, pisze o seksie w gazetkach, reklamach, im wiekszy dostep do takich materiałów tym jest to powszechniejsze. Zwróć uwagę na wypowiedzi psychologów mówiących, że coraz mlodsze dzieci wykonują czynności do niedawna wlasciwe tylko dla dorosłych. Skoro wszyscy o tym mówią / piszą to znaczy ze to ciekawe, ze tak mozna - choć Zenek bzykniem się bo jakas taka spieta jestem.

                                                    > > poznał laske w lokalu, wpadli w sobi
                                                    > > e w oko, on miał taaakie iskierki w oczach.... poszli na zaplecze, imprez
                                                    > a sie
                                                    > > skonczyla i juz sie bnie zoabczyli.
                                                    >
                                                    > Mowisz tu o jednorazowym seksie z nieznajomym, a nie o dlugoterminowej relacji
                                                    > seksualnej ze znana sobie osoba.

                                                    Nie. Mówię o obniżaniu wymogów co do partnera seksualnego.

                                                    > > Stety lub niestety nad pewnymi sprawami nie panujemy, m mają takie a nie
                                                    > inny p
                                                    > > opęd seksualny, k mają instynkty macieżyńskie, górki hormonalne tzw humor
                                                    > y etc.
                                                    >
                                                    > Panujemy w bardzo duzej czesci. Nie sprzedawaj mi tu wizji facetow, ktorym jak
                                                    > juz sie zapali lampka na jakas kobiete, to nic ich nie powstrzyma 'bo nie umiel
                                                    > i pochamowac popedu'. To jest karalne.

                                                    Nie napisałem, że tego sie nie da pohamowac. Pisalem ze obie plcie mają swoje biologiczne potrzeby nad którymi ciężko panować - co nie znaczy że usprawiedliwiam gwałt!

                                                    > Kobiety tez opanowuja instynkty macierzynskie. Wiele kobiet mimo odczuwania duu
                                                    > zej potrzeby dziecka, stwierdza ze jeszcze nie teraz, czeka na wlasciwego mezcz
                                                    > yzne, wlasciwy czas, wlasciwa sytuacje.
                                                    > Podobnie, jak hormony robia ze mnie smoczyce ziejaca ogniem, to staram sie nad
                                                    > tym panowac. Kiedy jestem tak zla, ze mam ochote kogos uderzyc, to rowniez nad
                                                    > tym panuje.

                                                    Ale są kobiety, które czasem panuja a czasem nie, są też takie które w ogóle nie panują jak hormony buzują (nie urodziłem się wczoraj).


                                                    > > Ale chętnie przeczytam na jakiej podstawie Ty sugerujesz, że popęd jest t
                                                    > aki sa
                                                    > > m.
                                                    >
                                                    > Nie pisze ze poped jest taki sam. Pisze, ze tak samo ODCZUWA poped i napiecie,
                                                    > ze nie jest to cos, co w swiecie kobiety nie istnieje.

                                                    Jezeli tak samo się coś odczuwa tzn że moc tego czegoś jest taka sama.


                                                    > Z tego, co pamietam, to sa badania, ktore pokazuje, ze kobieta sie chyba do 30
                                                    > wspina na szczyt swojego libido, a pozniej opada, a facet przechodzi szczyt moz
                                                    > liwosci gdzies kolo 20 a pozniej opada. W wieku 20-paru lat te poziomy sie z gr
                                                    > ubsza pokrywaja.

                                                    Facet szczytuje ok 18rż, wtedy może zawsze, wszędzie i ile chce :). Później i owszem poziom libida opada ale znaaaaaaaaaaaaaacznie wolniej niz u kobiet. Co zreszta widać w związkach: oboje mają po ok 40 ale ona woli do łóżka z książką, i on wtedy zaczyna spoglądać na boki.

                                                    > > A bioologiczna rola faceta to siać, siać i siać... do 70tki, a co!?
                                                    > > tak nas natura wyposażyła
                                                    >
                                                    > Wyposazyla nas tez w zeby do rozszarpywania surowego miesa, a jednak niezbyt cz
                                                    > esto to robimy. Teoretycznie, faceci moga siac do 70.
                                                    > Niewielu faktycznie daje rade, coraz wieksza ilosc mezczyzn ma problemy ze spra
                                                    > wnoscia seksualna juz po 40. Nie wiem jednak jak to sie ma do tematy dyskusji,
                                                    > jedyne co chcialam powiedziec to to, ze obie plcie odczuwaja emocje, napiecie,
                                                    > czy popedy. Niekoniecznie w tej samej intensywnosci, niekoniecznie w tej samym
                                                    > czasie, zapewne tez kazdy czlowiek inaczej.

                                                    Związek z dyskusją jest taki, że tak K jak i M sa różni biologicznie, mają różne role biologiczne i różne popędy biologiczne (popędy które motywują nas do określonych zachowań, macierzyństwo do założenia rodizny, popęd seks. do siania i siania) i z powodu istnienia tych róznic inaczej ocenia się zachowania M i K.

                                                    Upraszczając:
                                                    Nie ma sensu chwalić sytego, że nie ukradł jabłka.
                                                    Jest sens usprawiedliwiać głodnego, że ukradł jabłko.

                                                    > Jest sporo malzenstw w ktorych to kobieta ma libido i potrzeby wieksze od facet
                                                    > a, ktory jest zbyt zmeczony zeby mu sie cokolwiek chcialo.
                                                    > Niemniej: opanowanie ich w obu przypadkach wymaga sily woli. Dlaczego jest ona
                                                    > oczekiwana jedynie od kobiet?

                                                    To sporo to moim zdnaiem niewielka ilość do całości albo może masz jakieś obiektywne dane?
                                                  • > Wystarczy spojrzec na uczelnie.

                                                    Se statystyki:
                                                    09/10 - 1900tys. absolwentow, 58.2% kobiet (maly rocznik statystyczny 2010, str. 250), doktoranckie: 52% kobiet
                                                    09/10 - 1927tys. absolwentow, 57% kobiet (maly rocznik statystyczny 2009, str. 245),

                                                    "W kategorii osób majacych "wyksztalcenie ogólnoksztalcace z matura" zdecydowanie przewazaja kobiety (70,2%), mezczyzni nie stanowia nawet jednej trzeciej tej grupy (29,8%). Mezczyzni stanowia zas zdecydowana wiekszosc osób majacych wyksztalcenie zasadnicze zawodowe (mezczyzni - 62,1%, kobiety - 37,9)."

                                                    "W latach osiemdziesiatych udzial kobiet wsród studiujacych stal sie odzwierciedleniem udzialu kobiet w calej populacji ludnosci Polski (51%). W latach dziewiecdziesiatych kobiety osiagnely przewage wsród studiujacych (w roku akademickim 1997/1998 stanowily 56% studentów, w 2000/2001 r. - 57%, w 2004/2005 r. - 56,5% studiujacych), a zwlaszcza wsród absolwentów szkól wyzszych (w 1997 r. kobiety stanowil 63%, w 2001 r. - 64% absolwentów tych szkól)."

                                                    Nie twierdze, ze ludzie dobieraja sie w pary wylacznie na podstawie wyksztalcenia, ale jesli juz od poziomu wyksztalcenia sredniego liczby zaczynaja sie rozbiegac, to jednak dziewczynom czy po liceum czy po studiach, szukajacych nieglupiego faceta o podobnych zarobkach, jest nieco trudniej, jesli na 11 panien wypada tylko 10 panow.

                                                    > Jak się ma 27lat i nie znalazlo partnera do związku, chocby krotkiego,

                                                    Nigdzie nie postulowalam braku zwiazkow i poprzestawaniu na ff. Nie uwazam, zeby tracenie dziewictwa bez emocji bylo dobrym pomyslem, nie uwazam ze zwiazku sa zlym pomyslem.
                                                    Zauwaz, ze wiekszosc kobiet przyznajacych sie do ff, przyznaje sie do porownywalnej jesli nie wiekszej ilosci zwiazkow.

                                                    > Znacznie latwiej, znacznie.
                                                    latwiej to nie znaczy latwo.

                                                    > we tylko dla dorosłych. Skoro wszyscy o tym mówią / piszą to znaczy ze to cieka
                                                    > we, ze tak mozna - choć Zenek bzykniem się bo jakas taka spieta jestem.

                                                    Tak jak pisalam - brak potepienia nie oznacza promocji. Brak pietnowania spolecznego nie oznacza umieszczania jakiegos zjawiska na plakatach czy opowiadania maloletnim dzieciom kolezanek o tym, jak taka relacja jest fajna.
                                                    Jest duzo wiecej opcji niz potepienie lub promocja jakiegos zachowania.

                                                    > Nie. Mówię o obniżaniu wymogów co do partnera seksualnego.

                                                    Mam wrazenie, ze swiadomie lub nieswiadomie stosujesz jeden ze sposobow opisywanych przez Schopenhauera zwany uogolnieniem. Rozdmuchujesz moja teze do skrajnych przypadkow, po czym obalajac skrajny przypadek, probujesz obalic cala teze.
                                                    Sa rozne poziomy obnizenia wymogow, ja rozmawiam tu o zjawisku ff, a nie o zjawisku "dawania na prawo i lewo".

                                                    > Nie napisałem, że tego sie nie da pohamowac. Pisalem ze obie plcie mają swoje b
                                                    > iologiczne potrzeby nad którymi ciężko panować - co nie znaczy że usprawiedliwi
                                                    > am gwałt!

                                                    Usprawiedliwiasz natomiast niepochamowanie meskie w zdecydowanie wiekszym stopniu od niepochamowania kobiecego. Dlaczego?

                                                    > reszta widać w związkach: oboje mają po ok 40 ale ona woli do łóżka z książką,
                                                    > i on wtedy zaczyna spoglądać na boki.

                                                    Co innego widac w przypadku zwiazkow kolo 30, kiedy ona jest na szczycie i chce nieomalze codziennie, a on jest tak zmeczony wdrapywaniem sie nas szczyt drabiny spolecznej, ze pada wieczorem do lozka zapadajac snem kamiennym.

                                                    > Związek z dyskusją jest taki, że tak K jak i M sa różni biologicznie, mają różn
                                                    > e role biologiczne i różne popędy biologiczne

                                                    Bledem jest generalizowanie ze wzgledu na cala plec. Uwazam, ze granica pomiedzy plciami coraz bardziej sie zaciera. Jest coraz wiecej kobiet majacych (lub okazujacych to, co wczesniej bylo stlumione) silne pragnienia i potrzeby erotyczne, jest coraz wiecej kobiet nie majacych instynktu macierzynskiego.
                                                    Podobnie jest coraz wiecej mezczyzn, ktorych poped nie jest na miare stereotypowego ogiera, ktory by sial sial i sial, za to maja wieksze pragnienie dzieci, niz niejedna kobieta.
                                                    Dla mnie rownouprawnienie nie jest zrownaniem wszystkich do takiego samego poziomu, tych samych oczekiwan, czy tych samych obowiazkow. Jest za to traktowaniem jednostki jako jednostke, i dawania kazdej z nich rownych praw do bycia soba wg swoich mozliwosci, checi i pragnien.
                                                    Nie widze sensu we wciskania ludzi w sztywna foremke 'roli biologicznej'.

                                                    > To sporo to moim zdnaiem niewielka ilość do całości albo może masz jakieś obiek
                                                    > tywne dane?

                                                    nie mam. a ty masz?
                                                  • > > Wystarczy spojrzec na uczelnie.
                                                    >
                                                    > Se statystyki:
                                                    > 09/10 - 1900tys. absolwentow, 58.2% kobiet (maly rocznik statystyczny 2010, str
                                                    > . 250), doktoranckie: 52% kobiet
                                                    > 09/10 - 1927tys. absolwentow, 57% kobiet (maly rocznik statystyczny 2009, str.
                                                    > 245),

                                                    Fajny jest rozkład, w naukach społecznych podchodzą pod 90% a w ścisłych 10-20%. ALe ok generalnie kilka punktów % więcej. Tyle tylko, że to o niczym nie świadczy. To, że ktoś skończył wyższe, czy ma poszedł dalej dokłądnie o niczym nie świadczy w kontekście bycia atrakcyjnym człowiekiem dla płci przeciwnej. Poza tym te kilka punktów % nie wprowadzałoby takie problemu dla kobiet. IMO znacznie bardzije prawdopodobne jest to, że skupiając się w wieku 20-35lat na nauce i nie tworząc równocześnie związku/ów zaniedbuje się tą sferę i nabiera się przyzwyczajeń staropanieńskich.

                                                    > Nie twierdze, ze ludzie dobieraja sie w pary wylacznie na podstawie wyksztalcen
                                                    > ia, ale jesli juz od poziomu wyksztalcenia sredniego liczby zaczynaja sie rozbi
                                                    > egac, to jednak dziewczynom czy po liceum czy po studiach, szukajacych nieglupi
                                                    > ego faceta o podobnych zarobkach, jest nieco trudniej, jesli na 11 panien wypad
                                                    > a tylko 10 panow.

                                                    Ale przecież generalnie kobiet jest więcej niż mężczyzn to jest to zupełnie naturalne. (te 11/10 to PRAWIE odzwierciedlenie ilości kobiet w społ).
                                                    I tu też wracamy do uwarunkowań biologicznych "mniejsza liczba mężczyzn wystarczy do zapładniania większej liczby kobiet"


                                                    > > Znacznie latwiej, znacznie.
                                                    > latwiej to nie znaczy latwo.

                                                    Na tej zasadzie to nikt nie ma łatwo. Przecież nie rozważamy łątwo czy trudno, rozważamy stopień trudności w miarę upływu czasu. Najłatwiej w wieku "studeckim" bo dużo kontaktów i co wazne człowiek jest elastyczny. W miare upływu czasu, najczęściej ilość kontaktó spada a i stajemy się powoli coraz mniej elastyczni.


                                                    > Tak jak pisalam - brak potepienia nie oznacza promocji. Brak pietnowania spolec
                                                    > znego nie oznacza umieszczania jakiegos zjawiska na plakatach czy opowiadania m
                                                    > aloletnim dzieciom kolezanek o tym, jak taka relacja jest fajna.
                                                    > Jest duzo wiecej opcji niz potepienie lub promocja jakiegos zachowania.

                                                    W takich przypadkach "brak potępienia", ja bym to nazwał jednoznaczą krytyczna oceną, oznacza akceptację.



                                                    > > Nie. Mówię o obniżaniu wymogów co do partnera seksualnego.
                                                    >
                                                    > Mam wrazenie, ze swiadomie lub nieswiadomie stosujesz jeden ze sposobow opisywa
                                                    > nych przez Schopenhauera zwany uogolnieniem. Rozdmuchujesz moja teze do skrajny
                                                    > ch przypadkow, po czym obalajac skrajny przypadek, probujesz obalic cala teze.
                                                    > Sa rozne poziomy obnizenia wymogow, ja rozmawiam tu o zjawisku ff, a nie o zjaw
                                                    > isku "dawania na prawo i lewo".

                                                    Co do tego, że wymagania (uruchamiające seks) zostały obnizone to sie zgodzilismy. Teraz wystarczy sobie wyobrazić jaki będzie kolejny krok i jeszcze kolejny.

                                                    > Usprawiedliwiasz natomiast niepochamowanie meskie w zdecydowanie wiekszym stopn
                                                    > iu od niepochamowania kobiecego. Dlaczego?

                                                    Dlatego, że natura wyposazyła m w mocniejszy popęd. To się ładnie układa w całość. Facetów jest mniej, kobiet więcej, bo mniejsza liczba facetów wystarczy ale trzeba jakoś tych facetów zmusić do prokreacji, a jak inaczej jesli nie popędem i to większym niż u kobiet, takim popędem żeby musieli albo choćby chcieli również z innymi.

                                                    > > reszta widać w związkach: oboje mają po ok 40 ale ona woli do łóżka z ksi
                                                    > ążką,
                                                    > > i on wtedy zaczyna spoglądać na boki.
                                                    >
                                                    > Co innego widac w przypadku zwiazkow kolo 30, kiedy ona jest na szczycie i chce
                                                    > nieomalze codziennie, a on jest tak zmeczony wdrapywaniem sie nas szczyt drabi
                                                    > ny spolecznej, ze pada wieczorem do lozka zapadajac snem kamiennym.

                                                    I tu znów się zgodzimy. Niestety, faceci też wpadli w pułapkę robienia kasy/kariery. Niemniej to kolejny powód, żeby pozotałe samce "pracowały na kilka frontów".

                                                    > > Związek z dyskusją jest taki, że tak K jak i M sa różni biologicznie, maj
                                                    > ą różn
                                                    > > e role biologiczne i różne popędy biologiczne
                                                    >
                                                    > Bledem jest generalizowanie ze wzgledu na cala plec. Uwazam, ze granica pomiedz
                                                    > y plciami coraz bardziej sie zaciera. Jest coraz wiecej kobiet majacych (lub ok
                                                    > azujacych to, co wczesniej bylo stlumione) silne pragnienia i potrzeby erotyczn
                                                    > e, jest coraz wiecej kobiet nie majacych instynktu macierzynskiego.
                                                    > Podobnie jest coraz wiecej mezczyzn, ktorych poped nie jest na miare stereotypo
                                                    > wego ogiera, ktory by sial sial i sial, za to maja wieksze pragnienie dzieci, n
                                                    > iz niejedna kobieta.

                                                    Tu też się zgadzamy, role powoli się zacierają o ile nie zamieniają. Co ciekawe sama wskazalas zanikający instynkt macierzynski. Powstaje pytanie do czego to doprowadzi? Czy aby nei do tego, co widzimy w krajach lepije rozwiniętych czyli spadku przyrostu naturalnego co skutkuje brakiem siły roboczej co znów skutkuje imigracją np muzułmanów, a to znów skutkuje, powoli bo powoli ale zanikaniem jednej grupy społecznej na rzecz innej?


                                                    > Dla mnie rownouprawnienie nie jest zrownaniem wszystkich do takiego samego pozi
                                                    > omu, tych samych oczekiwan, czy tych samych obowiazkow. Jest za to traktowaniem
                                                    > jednostki jako jednostke, i dawania kazdej z nich rownych praw do bycia soba w
                                                    > g swoich mozliwosci, checi i pragnien.
                                                    > Nie widze sensu we wciskania ludzi w sztywna foremke 'roli biologicznej'.

                                                    Jesli z jakiejkolwiek mojej wypowiedzi zrozumiałaś że w imie wyższych ceklów chciałbym ustawowego zakazywania uprawiania seksu pozamalzenskiego :) - jest to nie porozumienie.
                                                    Natomiast, uwazam, że mam prawo, że społeczeństwo ma prawo czy nawet obowiązek do wyrażania opinii na dany temat, dawania swojej akceptacji lub jej braku (tak jak danej kobiecie wolno sypiać z kims chce tak innym wolno nieakceptować takiego zachowania.
                                          • I tak juz zupelnie na dobitke, z mysli powstajacych w metrze:

                                            jak myslisz, ile z tych kobiet 50 czy nawet 100 lat temu bylo szczesliwych, wychodzac za maz za facetow, ktorych jeszcze nie mialy okazji blisko poznac, czesto w wieku < 23 lat, z wbitymi do glowami zasadami 'poprawnosci' i 'powinnosci' malzenskiej?
                                            Czy mozna prawdziwie pokochac czlowieka, z ktorym bylo sie na paru spotkaniach, z ktorym sie nie mieszkalo, kolo ktorego sie nie spalo, ktorego nie widzialo sie w dobrych i trudnych sytuacjach?

                                            Nikt juz nie twierdzi, ze im predzej sie wyjdzie za maz tym lepiej. Malo ktora matka zyczy swoim corkom rodzenia dzieci przed koncem studiow. Niewielu rodzicow ucieszyloby sie z niepracujacej studentki, oswiadczajacej ze kocha swojego faceta, wiec sie pobiora, TERAZ.
                                            Moze 'upadek' moralnosci, jest tak na prawde coraz dalej idaca ostroznoscia kobiet jesli chodzi o wiazanie sie i deklarowanie takich emocji jak 'milosc' po 3 randce?
                                            Moze czesc z tych ostroznych umie znosic swoja ostroznosc w celibacie a czesc.. nie? ;-)

                                            • po-trafie napisała:

                                              > jak myslisz, ile z tych kobiet 50 czy nawet 100 lat temu bylo szczesliwych, wyc
                                              > hodzac za maz za facetow, ktorych jeszcze nie mialy okazji blisko poznac, czest
                                              > o w wieku < 23 lat, z wbitymi do glowami zasadami 'poprawnosci' i 'powinnos
                                              > ci' malzenskiej?
                                              > Czy mozna prawdziwie pokochac czlowieka, z ktorym bylo sie na paru spotkaniach,
                                              > z ktorym sie nie mieszkalo, kolo ktorego sie nie spalo, ktorego nie widzialo s
                                              > ie w dobrych i trudnych sytuacjach?

                                              A teraz to już jest dla mnie oczywiste, że przypisujesz mi (świadomie lub nieświadomie) teorie które są mi obce. Czy to wystarczy za odpowiedź czy rozwijać?

                                              Czym innym jest związać się z drugą osobą, traktować poważnie, żyć jak w związku tyle tylko, że bez papierka / sakramentu a czym innym uprawianie seksu z kolegami.


                                              > Moze 'upadek' moralnosci, jest tak na prawde coraz dalej idaca ostroznoscia kob
                                              > iet jesli chodzi o wiazanie sie i deklarowanie takich emocji jak 'milosc' po 3
                                              > randce?

                                              Co prawda zdarza się tzw miłość od pierwszego wejrzenia (co imho jest zauroczeniem czy zakochaniem) ale po 3 randce???!!!
                                              Tylko czy z tej .... "ostrozności" co do zawierania związków nie powstają potem stare panny które mając 34lata i owszem mają dużo przyjaciół, kolegów ale żadnego związku za sobą i problemy z utworzeniem takowego przed sobą?

                                              Tak, tak... oczywiście to ich sprawa, ich.... dopóki zegar im się nie naprzykrza i nie nakazuje "zapłodnij się byle jak, z byle kim, bylebyś się zapłodniła" a potem "mamo a dzie tatus?" i cała reszta ogromnych konsekwencji.
                                              • > Czym innym jest związać się z drugą osobą, traktować poważnie, żyć jak w związk
                                                > u tyle tylko, że bez papierka / sakramentu a czym innym uprawianie seksu z kole
                                                > gami.

                                                To, co probuje ci pokazac, to to ze zwiazek (malzenski czy niemalzenski) nie jest zadnym gwarantem szczescia, odpowiedzialnego rodzicielstwa czy stabilnosci.
                                                Uwazam, ze niesprawiedliwie pietnujesz akurat osoby uprawiajace seks z kolegami, bo patrzac na argumentacje ktorej uzywasz, powienines pietnowac wszystkich ludzi, ktorzy uprawiaja seks w zwiazku, ktory nie jest sprawdzony, ugruntowany, rozsadny, trwaly, powazny, zawarty przez swiadomych siebie ludzi, gotowych na ewentualne dziecko.
                                                Czyli +- kazdy seks przed 25 rokiem zycia lub w zwiazku krotszym niz 5 lat powinien zaslugiwac na dokladnie taka sama krytyke jak seks z ff.

                                                > Tylko czy z tej .... "ostrozności" co do zawierania związków nie powstają potem
                                                > stare panny które mając 34lata i owszem mają dużo przyjaciół, kolegów ale żadn
                                                > ego związku za sobą i problemy z utworzeniem takowego przed sobą?

                                                Czyli co w gruncie rzeczy proponujesz?
                                                - seks nieodpowiedzialny, z osoba ktorej sie nie kocha - zle;
                                                - ostrozne dobranie osoby, z ktora sie ten seks bedzie uprawialo z milosci - zle.
                                                - nieostrozne wybranie osoby, ktora sie kocha, seks z milosci po czym pozostanie samotna matka - tez zle.

                                                Skad mamy wziac tych facetow, w ktorych sie mlodo zakochamy bez pamieci i z wzajemnoscia, zbudujemy powazne i oddane zwiazki, bedziemy upraiwaly odpowiedzialny seks, z ktorego beda dzieci majace obojga kochajacych siebie i je rodzicow az do poznej doroslosci?
                                                • po-trafie napisała:

                                                  > > Czym innym jest związać się z drugą osobą, traktować poważnie, żyć jak w
                                                  > związk
                                                  > > u tyle tylko, że bez papierka / sakramentu a czym innym uprawianie seksu
                                                  > z kole
                                                  > > gami.
                                                  >
                                                  > To, co probuje ci pokazac, to to ze zwiazek (malzenski czy niemalzenski) nie je
                                                  > st zadnym gwarantem szczescia, odpowiedzialnego rodzicielstwa czy stabilnosci.

                                                  Zupełnie nie rozumiem skąd Ci się wzięla potrzeba pokazywania tegoż. Potwórzę: nigdzie nie pisałem, że jak kto w związku to bedzie szczęśliwy jak amen w pacieżu.
                                                  Chodzi o prawdopodobieństwo sukcesu, a w związku jest ono znacznie wyższe niż jesli tego związku nie ma, jesli jest tylko koleżeństwo.



                                                  > Uwazam, ze niesprawiedliwie pietnujesz akurat osoby uprawiajace seks z kolegami
                                                  > , bo patrzac na argumentacje ktorej uzywasz, powienines pietnowac wszystkich lu
                                                  > dzi, ktorzy uprawiaja seks w zwiazku, ktory nie jest sprawdzony, ugruntowany, r
                                                  > ozsadny, trwaly, powazny, zawarty przez swiadomych siebie ludzi, gotowych na ew
                                                  > entualne dziecko.

                                                  Jw. chodzi o prawdopodobieństwo sukcesu.
                                                  Ale poniekąd masz rację krytycznie odnoszę sie do uprawiania seksu "bez głowy" tym samym Twoje ww "niesprawiedliwe" jest bezpodstawne.


                                                  > Czyli +- kazdy seks przed 25 rokiem zycia lub w zwiazku krotszym niz 5 lat powi
                                                  > nien zaslugiwac na dokladnie taka sama krytyke jak seks z ff.

                                                  Sądzisz, że po kilku miesiącach nie można się zakochać?


                                                  > > Tylko czy z tej .... "ostrozności" co do zawierania związków nie powstają
                                                  > potem
                                                  > > stare panny które mając 34lata i owszem mają dużo przyjaciół, kolegów ale
                                                  > żadn
                                                  > > ego związku za sobą i problemy z utworzeniem takowego przed sobą?
                                                  >
                                                  > Czyli co w gruncie rzeczy proponujesz?
                                                  > - seks nieodpowiedzialny, z osoba ktorej sie nie kocha - zle;

                                                  A uważasz, że dobrze?

                                                  > - ostrozne dobranie osoby, z ktora sie ten seks bedzie uprawialo z milosci - zl
                                                  > e.

                                                  A to skąd znowu?! Czemu źle?

                                                  > - nieostrozne wybranie osoby, ktora sie kocha, seks z milosci po czym pozostani
                                                  > e samotna matka - tez zle.

                                                  A uważasz, że jak panienka się zakocha w przeuroczym ale z dość jednoznacznie niegatywną opinią facecie i zaczyna z nim uprawiać seks to dobrze? On potem znika a ona zostaje... z brzuszkiem.


                                                  > Skad mamy wziac tych facetow, w ktorych sie mlodo zakochamy bez pamieci i z wza
                                                  > jemnoscia, zbudujemy powazne i oddane zwiazki, bedziemy upraiwaly odpowiedzialn
                                                  > y seks, z ktorego beda dzieci majace obojga kochajacych siebie i je rodzicow az
                                                  > do poznej doroslosci?

                                                  A to jest imho bardzo dobre pytanie, powiedziałbym zajebiste. Nie wiem czy aby nie zasługuje na nową osobny wątek. Spróbujmy, razem, odpowiedzieć.
                                                  Ja bym napisał tak: może nie trzeba się rzucać na siebie seksualnie po tygodniu znajomości, może niech się wykształtują pewne ralacje, pewne uczucia, niech się ludzie poznają, niech zbudują fundamenty i piętro zanim zaczną budować sypialnie na piętrze, może trzeba dać czas aby namiętność się rozbudziła i urosła a nie ledwo jeden motylek w podbrzuszu to juz kisiel..... Może w domu trzeba poświęcać więcej czasu dzieciom, żeby nie wychowywała je ulica, mtv, bravo czy jakakolwiek inna przemijająca moda? Może ludzie powinni wzajemnie się zdobywać i niekoniecznie początek o koniec musi się odbyć na jednej dyskotece.
                                                  Skąd się wzieło powiedzenie o gonieniu króliczka? Każdemu we wszystkim musi się tak spieszyć (?)

                                                  • > Chodzi o prawdopodobieństwo sukcesu, a w związku jest ono znacznie wyższe niż j
                                                    > esli tego związku nie ma, jesli jest tylko koleżeństwo.

                                                    Mysle, ze obie te relacje maja zupelnie inny cel, a wiec zupelnie inna definicje 'sukcesu'. Dla zwiazku, to docelowa moga byc dzieci, stabilnosc i bycie razem. Dla seksu bez zwiazku, to obustronna przyjemnosc fizyczna nie obarczona konsekwencjami (wiec sklonna bylabym powiedziec, ze tyle uwagi ile ludzie w zwiazku przykladaja do zbudowania 'razem' ludzie bez zwiazku wkladaja w to zeby nie bylo 'konsekwencji', co moze prowadzic np do duzo wiekszej dokladnosci w zabezpieczaniu sie).
                                                    O prawdopodobienstwie pisalam wyzej.

                                                    > Ale poniekąd masz rację krytycznie odnoszę sie do uprawiania seksu "bez głowy"
                                                    > tym samym Twoje ww "niesprawiedliwe" jest bezpodstawne.

                                                    'niesprawiedliwe' w sensie: pietnuj wszystkich rowno. Tych, ktorzy uprawiaja seks mlodo, tych ktorzy uprawiaja seks po paru miesiacach, tych ktorzy nie maja warunkow do posiadania dzieci, tych ktorzy nie chcac dzieci sie nie zabezpieczaja. Nie uwazam, zeby seks z ff byl odstawal na tym tle 'negatywnie'.

                                                    > Sądzisz, że po kilku miesiącach nie można się zakochać?
                                                    Zakochac? Owszem. Ale zakochanie mija po jakims czasie i niekoniecznie jest z tego milosc.
                                                    Poznac kogos tak, zeby moc go pokochac? To zajmuje duzo wiecej, niz miesiace.

                                                    > A uważasz, że dobrze?

                                                    Uwazam, ze ani zle, ani dobrze.

                                                    > A to skąd znowu?! Czemu źle?

                                                    Bo wtedy kobieta zostaje 34letnia stara panna czy 30letnia dziewica. To sa wlasnie te, ktore sa bardzo ostrozne w doborze partnera, najczesciej szukajac kogos tak dobrego, ze wrecz niespotykanego.

                                                    > A uważasz, że jak panienka się zakocha w przeuroczym ale z dość jednoznacznie n
                                                    > iegatywną opinią facecie i zaczyna z nim uprawiać seks to dobrze? On potem znik
                                                    > a a ona zostaje... z brzuszkiem.

                                                    Nie, nie uwazam ze to dobrze. Natomiast wspomniane wczesniej 'zwiazki' i 'zakochania' po paru miesiacach tak wlasnie wygladaja.

                                                    I tu wlasnie dochodzimy do tego ostatniego pytania. Oczywiscie, ze spotykanie takich partnerow na swojej drodze, to DOBRY wybor i fajna sciezka. Ale jest o nia tak niesamowicie trudno, ze rownie dobrze moznaby chodzic z wykrywaczem metali poszukujac skarbu.
                                                    Mam wrazenie, ze wiekszosc osob tak latwo potepiajacych osoby majace chociazby ff nie zdaja sobie z tego sprawy.

                                                    Natomiast z pozostalych opcji, wiekszosc wydaje mi sie podobnie skomplikowane, ryzykowne, ani zle, ani dobre. Dziewcze z seksem z zabezpieczeniem ale bez milosci, nie jest gorsze od dziewczecia zakochanego i uprawiajacego seks bez zabezpieczenia.
                                                    Osoba nadmiernie ostrozna w uczuciach, nie jest lepsza od osoby nieostroznej. Osoba czekajaca z utrata dziewictwa do slubu nie wychodzi na tym lepiej, niz osoba tracaca dziewictwo z zabezpieczeniem, w wieku 18 lat. I zadnej z powyzszych bym nie stygmatyzowala ani nie potepiala. Tym, ktore sie nie zabezpieczaja, powiedzialabym za to ze sa nieodpowiedzialne ;-)

                                                    Jedyne co wydaje mi sie dobre to: myslec o zabezpieczeniu, bardzo bardzo duzo wagi do tego przykladac. Postepowac tak, by czuc sie szczesliwa. Dokonywac takich wyborow partnerow seksualnych, jaki wydaje sie wlasciwy. I pamietac o tym ze cala reszta jest jak rzut kostka.
                                                  • po-trafie napisała:

                                                    > > Chodzi o prawdopodobieństwo sukcesu, a w związku jest ono znacznie wyższe
                                                    > niż j
                                                    > > esli tego związku nie ma, jesli jest tylko koleżeństwo.
                                                    >
                                                    > Mysle, ze obie te relacje maja zupelnie inny cel, a wiec zupelnie inna definicj
                                                    > e 'sukcesu'. Dla zwiazku, to docelowa moga byc dzieci, stabilnosc i bycie razem
                                                    > . Dla seksu bez zwiazku, to obustronna przyjemnosc fizyczna nie obarczona konse
                                                    > kwencjami (wiec sklonna bylabym powiedziec, ze tyle uwagi ile ludzie w zwiazku
                                                    > przykladaja do zbudowania 'razem' ludzie bez zwiazku wkladaja w to zeby nie byl
                                                    > o 'konsekwencji', co moze prowadzic np do duzo wiekszej dokladnosci w zabezpiec
                                                    > zaniu sie).

                                                    Owszem, cel maja inny, w jednym podupcyć i w kazdej chwili pojśc w swoją stronę w drugim tworzyć związek i podupcyć. Cel inny ale skutek moze byc ten sam: nowy człowiek.
                                                    Napoisz proszę na jakiej podstawie sądzisz, że kolega z koleżanką są bardziej rozsądni od mężą i zony mających już dwójkę i raczej nie chcący trzeciego?
                                                    W mojej ocenie i z moich obserwacji wynika, że niczym się nie róznią ale ciakwym co Ty napiszesz.


                                                    > > Ale poniekąd masz rację krytycznie odnoszę sie do uprawiania seksu "bez g
                                                    > łowy"
                                                    > > tym samym Twoje ww "niesprawiedliwe" jest bezpodstawne.
                                                    >
                                                    > 'niesprawiedliwe' w sensie: pietnuj wszystkich rowno.

                                                    Tak tez to zrozumiałem. I tak tez to robię, ale widzisz.... tu mowa o ff a nie całej reszcie.


                                                    > > Sądzisz, że po kilku miesiącach nie można się zakochać?
                                                    > Zakochac? Owszem. Ale zakochanie mija po jakims czasie i niekoniecznie jest z t
                                                    > ego milosc.
                                                    > Poznac kogos tak, zeby moc go pokochac? To zajmuje duzo wiecej, niz miesiace.

                                                    Więc powinni to robić z głową i tyle.
                                                    To zakochanie to zawsze więcej i bliżej do miłości niż kolegowanie się.


                                                    > > A uważasz, że dobrze?
                                                    >
                                                    > Uwazam, ze ani zle, ani dobrze.

                                                    Przyznam, że bardzo mnie zaskakuje brak zdania nt dość lekkomyślenego zachowania jakim jest "- seks nieodpowiedzialny, z osoba ktorej sie nie kocha".


                                                    > > A to skąd znowu?! Czemu źle?
                                                    >
                                                    > Bo wtedy kobieta zostaje 34letnia stara panna czy 30letnia dziewica. To sa wlas
                                                    > nie te, ktore sa bardzo ostrozne w doborze partnera, najczesciej szukajac kogos
                                                    > tak dobrego, ze wrecz niespotykanego.

                                                    Nie. Mylisz ostrożność z nieumiejętnością spasowania się. Co innego ostrożność a co innego szukanie ideału, którego nie ma.

                                                    > > A uważasz, że jak panienka się zakocha w przeuroczym ale z dość jednoznac
                                                    > znie n
                                                    > > iegatywną opinią facecie i zaczyna z nim uprawiać seks to dobrze? On pote
                                                    > m znik
                                                    > > a a ona zostaje... z brzuszkiem.
                                                    >
                                                    > Nie, nie uwazam ze to dobrze. Natomiast wspomniane wczesniej 'zwiazki' i 'zakoc
                                                    > hania' po paru miesiacach tak wlasnie wygladaja.

                                                    Wyglądają różnie ale dobrze sie zgadzamy ze to źle.

                                                    > I tu wlasnie dochodzimy do tego ostatniego pytania. Oczywiscie, ze spotykanie t
                                                    > akich partnerow na swojej drodze, to DOBRY wybor i fajna sciezka. Ale jest o ni
                                                    > a tak niesamowicie trudno, ze rownie dobrze moznaby chodzic z wykrywaczem metal
                                                    > i poszukujac skarbu.
                                                    > Mam wrazenie, ze wiekszosc osob tak latwo potepiajacych osoby majace chociazby
                                                    > ff nie zdaja sobie z tego sprawy.

                                                    A ja mam wrażenie, że zamiast uczyć się, choćby na błedach budować wlasciwe relacje


                                                    > Natomiast z pozostalych opcji, wiekszosc wydaje mi sie podobnie skomplikowane,
                                                    > ryzykowne, ani zle, ani dobre. Dziewcze z seksem z zabezpieczeniem ale bez milo
                                                    > sci, nie jest gorsze od dziewczecia zakochanego i uprawiajacego seks bez zabezp
                                                    > ieczenia.
                                                    > Osoba nadmiernie ostrozna w uczuciach, nie jest lepsza od osoby nieostroznej. O
                                                    > soba czekajaca z utrata dziewictwa do slubu nie wychodzi na tym lepiej, niz oso
                                                    > ba tracaca dziewictwo z zabezpieczeniem, w wieku 18 lat. I zadnej z powyzszych
                                                    > bym nie stygmatyzowala ani nie potepiala. Tym, ktore sie nie zabezpieczaja, pow
                                                    > iedzialabym za to ze sa nieodpowiedzialne ;-)
                                                    >
                                                    > Jedyne co wydaje mi sie dobre to: myslec o zabezpieczeniu, bardzo bardzo duzo w
                                                    > agi do tego przykladac. Postepowac tak, by czuc sie szczesliwa. Dokonywac takic
                                                    > h wyborow partnerow seksualnych, jaki wydaje sie wlasciwy. I pamietac o tym ze
                                                    > cala reszta jest jak rzut kostka.

                                                  • > po-trafie napisała:

                                                    > I tu wlasnie dochodzimy do tego ostatniego pytania. Oczywiscie, ze spotykanie t
                                                    > akich partnerow na swojej drodze, to DOBRY wybor i fajna sciezka. Ale jes
                                                    t o ni
                                                    > a tak niesamowicie trudno, ze rownie dobrze moznaby chodzic z wykrywaczem
                                                    metal
                                                    > i poszukujac skarbu.
                                                    > Mam wrazenie, ze wiekszosc osob tak latwo potepiajacych osoby majace choc
                                                    iazbyff nie zdaja sobie z tego sprawy.

                                                    A ja mam wrażenie, że zamiast uczyć się, choćby na błedach budować wlasciwe relacje z otoczeniem w którym są potencjalni partnerzy, zamiast uczyć się kompromisów, bycia z drugim człowiekiem, ustępowania, rozumienia drugiego człowieka ludzie wolą albo znaleźć ideał albo pieprzyć się z kolegą/koleżanką.



                                                    > I pamietac o tym ze cala reszta jest jak rzut kostka.

                                                    A jednak po kilku miesięcach można poznać troszke człowieka (jesli nie udaje). Ale do tego trzeba rozmów, bycia razem, chęci poznania.... a nie na drugiej randce siup do wyra.
                                      • urko70 napisał:

                                        > a obecniej z kimś więcej niż kolegą. Owszem kobieta lubi kolegę bo miły sympatyczny, uczynny tyle tylko, że
                                        > wielu kolegów sie lubi,

                                        Błąd w rozumowaniu. To czy kolega, którego się wybrało jest miły i sympatyczny to się okazuje już po seksie. I dopiero wtedy pojawia się problem. Bo jeśli jest ok i zachowuje się jak "przed" to problemu nie ma, natomiast jeśli już "po" nagle nie ma ci nic do powiedzenia i nie spyta nawet co u Ciebie to słabszą kobietę może to na chwilę zgasić. I wtedy czuje się poniżona. I wtedy cierpi. W przeciwnym wypadku nie ma mowy o unieszczęśliwieniu.
                                        • ursyda napisała:

                                          > > a obecniej z kimś więcej niż kolegą. Owszem kobieta lubi kolegę bo miły
                                          > sympatyczny, uczynny tyle tylko, że
                                          > > wielu kolegów sie lubi,
                                          >
                                          > Błąd w rozumowaniu. To czy kolega, którego się wybrało jest miły i sympatyczny
                                          > to się okazuje już po seksie.

                                          Nie ma błędu, kolega to ktoś nam znany, a jesli znany to wiadomo czy jest "lubienie"
                                          Ale widzę, że seks zaczyna się uprawiać z totalnie nieznanymi sobie osobami.... tylko czemu nazywać ich kolegami...
                                          • Nie znam tej tendencji do uprawiania seksu z nieznajomymi. I chodziło m dokładnie o aspekt wątku - czyli, kiedy kobieta w takiej sytuacji cierpi lub czuje się niekomfortowo. I tyle.
                                            • ursyda napisała:

                                              > Nie znam tej tendencji do uprawiania seksu z nieznajomymi.

                                              Tak wynika z tego co napisałaś...:
                                              "To czy kolega, którego się wybrało jest miły i sympatyczny to się okazuje już po seksie"

                                              > I chodziło m dokładn
                                              > ie o aspekt wątku - czyli, kiedy kobieta w takiej sytuacji cierpi lub czuje się
                                              > niekomfortowo. I tyle.

                                              To pytanie tylko i wyłącznie do kobiet, kobiet które z pewnych względów nie uprawiają seksu ze swoimi chłopakami, kochankami, mężami, które uprawiają seks z kolegami tylko kolegami.

                                              Chociaż może być i tak, że natura sama wyczuwa które jednostki powinny a które nie powinny się rozmnażać i tak wyposaża danych ludzi w pewne predyspozycje aby realizować swoje cele. Ale może to już totalne science fictions. :)
                                              • urko70 napisał:

                                                > Tak wynika z tego co napisałaś...:
                                                > "To czy kolega, którego się wybrało jest miły i sympatyczny to się okazuje już
                                                > po seksie"

                                                wcale tak nie wynika. Kolegę mogę znać i może mi się wydawać, że jest miły i na poziomie ale mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, że zacytuję klasyka. Bo autorka wątku próbuje nami i sobie w mówić, że to kobiety unieszczęśliwia z czym się nie zgadzam o ile będzie zachowane to, o czym pisałam wcześniej.
                  • Gdzieztam, nic nowego nie wymyslilysmy, wszak nie ma jakiejs grupy wplywow, ktora walczy o akurat takie nazewnictwo.
                    bardzo fajna nazwa jest gach albo flama, ale one maja wydzwiek zaznaczajacy ze sa kochankami osoby zameznej/zonatej.
                    bardzo dobrze dziala tez kopulant :-D
      • Olaboga.

        Wiele już wymyślono pigułek na szczęście, mających stworzyć nowego wspaniałego
        superczłowieka.
        Twórcy o jednym zawsze zapominali, że człowiek ma swoją naturę, której tak łatwo
        nie da się przerobić ogłaszając nową modę, dającą superszczęscie, taką jak komunizm,
        kolektywizm, konsumeryzm, Złoty Cielec, życie wieczne po śmierci w krainie szczęśliwości, etc.

        Natura ludzka zawsze wychodziła na wierzch, kopiąc i wrzeszcząc.
        Ale co się grupki cwaniaczków obłowiły, to obłowiły, na głupich jeleniach, które nie znają
        nawet samych siebie.
    • Kto wie. Może to twój kolega jest chwilowym zaspokajaczem albo darmową prostytutką. Aż kilka dziewczyn go bzyka.
      • wersja_robocza napisała:

        > Kto wie. Może to twój kolega jest chwilowym zaspokajaczem albo darmową prostytu
        > tką. Aż kilka dziewczyn go bzyka.

        no patrz pani jaki on szlachetny


        --
        forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

        Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
        • Nie wiem czy on szlachetny, ale zupełnie inaczej się ocenia kolesia, co daje dupy, niż kobietę, która robi to samo. Ktoś nie jest w związku, a potrzebuje i lubi seks, nie ma innych alternatyw. Nie robi krzywdy. Wolno mu? Wolno. Znaczy ja pozwalam.
          • > Nie wiem czy on szlachetny, ale zupełnie inaczej się ocenia kolesia, co daje du
            > py, niż kobietę, która robi to samo.

            Ciagle te same obite do granic teksty i ciagle ta sama moja odpowiedz, do ktorej ciezko znalezc riposty.
            Facet musi sie postarac zeby zaciagnac panne do lozka, a maniura nie musi nic robic. Wystarczy, ze ma na to ochote i jako tako wyglada.
            Facet musi sie wykazac i pobic konkurencje.
            Przykladowy gosc (temat popularny na tym forum, wiec moze byc jakis troll, ktory chce sobie pogadac dla zabicia czasu) zalicza kilka maniur, a wiec to juz jest gosc, ktory czyms sie wyroznia.
            Maniura podejdzie wezmie za reke i powie, ze chce byc gosc jej wlozyl i koniec jej staran, dlatego faceta sie docenia, a maniure nie.
            To tak samo jak biedny, ktory sie dorobi, a syn bogatego tatusia. Pierwszego sie szanuje za wklad, a drugiego niekoniecznie.

            >Nie robi krzywdy. Wolno mu? Wolno. Znaczy ja
            > pozwalam.

            A ktos zabrania?
            Ekshibicjonisci czy milosnicy seksu w miejscach publicznych tez nikomu krzywdy nie robia, ale powoduja niesmak. Tak samo jak maniury, ktore sa dumne z tego, ze sa latwe.
            • Płytkie myślenie.
              Idąc tym torem matka jest matką a ojciec tylko zapylaczem.

              --
              Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
              Mój blog artystyczny
            • przepraszam, czy kobiety uprawiające seks z kimś, z kim nie są w związku, mają to na czole wypisane, że powodują Twój niesmak?

              dziwne masz wyobrażenie o relacjach damsko-męskich, jeśli twierdzisz, że wystarczy podejść i za rękę wziąć, i już każdy chętny.

              a jeśli nazywamy kobiety puszczalskimi, nazywajmy i mężczyzn. wkład nic do rzeczy nie ma.
              • I coraz częściej jest tak, że to jednak kobiety się starają ale.. najwidoczniej nie wszyscy chcą to widzieć. Byle co nie zadowala ;)

                --
                Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
                Mój blog artystyczny
              • Pomijajac samo nazewnictwo, choc bys bardzo chciala, nie da sie do konca traktowac tutaj kobiet i mezczyzn tak samo. Wyjasnie to dosc obrazowo: kobieta w seksie jest strona przyjmujaca. Czyli idac do lozka z przypadkowym mezczyzna, pozwala na wlozenie w nia przypadkowego fi.uta. Nie powiesz chyba, ze wkladanie jest tym samym, co przyjmowanie?

                Swoj palec moge sobie wepchnac nawet do kontaktu, ale byc kontaktem dla czyjegos palca, to juz inna para kaloszy.
                • Znaczy warunkujemy te same zachowania posiadaniem cipy lub fiuta. To się nazywa hipokryzja.
                • Mysle, ze fizjologia to tak rozwiazala, zeby kobieta nie plodzila dzieci z byle kim, tylko ze starannie wybranym partnerem. Ciaza, porod i wychowanie dziecka zabieralo zbyt wiele czasu i energii, aby robic dzieci z jakimis pogibancami (to tak w uproszczeniu, bo natura nie mysli, ale pewne uwarunkowania sprawdzaja sie lub nie w procesie ewolucji).
                  Natomiast mezczyzna jest zaprogramowany na masowe zapylanie.
                  • mumia_ramzesa napisała:

                    > Mysle, ze fizjologia to tak rozwiazala, zeby kobieta nie plodzila dzieci z byle
                    > kim, tylko ze starannie wybranym partnerem. Ciaza, porod i wychowanie dziecka
                    > zabieralo zbyt wiele czasu i energii, aby robic dzieci z jakimis pogibancami (t
                    > o tak w uproszczeniu, bo natura nie mysli, ale pewne uwarunkowania sprawdzaja s
                    > ie lub nie w procesie ewolucji).
                    > Natomiast mezczyzna jest zaprogramowany na masowe zapylanie.

                    Jeżeli to naturalne to by znaczyło, ze kobiety powinny tolerować zdrade, albo stałe zwiazki tworzyć z nieatrakcyjnymi albo dużo starszymi facetami, bo wtedy ryzyko zdrady mniejsze.

                    Do tej teorii trzeba by było dodac, że ludzie w tym faceci są zdolni do kochania a jeżeli kochają to szanują się i nie zdradzają, poza tym są też zdolni do krytycznego myślenia i wiedzą co ma większą wartość - jednorazowy seks, czy miłość. Może i oni bzykają się z byle kim, ale to dopóki się nie zakochaja. Jak tworzą rodzinę to większa wartość ma dla nich ta rodzina. Popęd to coś nad czym można panowac i to nie jest odchodzenie od natury, bo taka jest natura człowieka, że umie panować.
                    • well_ness napisała:

                      > mumia_ramzesa napisała:
                      >
                      > > Mysle, ze fizjologia to tak rozwiazala, zeby kobieta nie plodzila dzieci
                      > z byle
                      > > kim, tylko ze starannie wybranym partnerem. Ciaza, porod i wychowanie dzi
                      > ecka
                      > > zabieralo zbyt wiele czasu i energii, aby robic dzieci z jakimis pogibanc
                      > ami (t
                      > > o tak w uproszczeniu, bo natura nie mysli, ale pewne uwarunkowania sprawd
                      > zaja s
                      > > ie lub nie w procesie ewolucji).
                      > > Natomiast mezczyzna jest zaprogramowany na masowe zapylanie.
                      >
                      > Jeżeli to naturalne to by znaczyło, ze kobiety powinny tolerować zdrade, albo s
                      > tałe zwiazki tworzyć z nieatrakcyjnymi albo dużo starszymi facetami, bo wtedy r
                      > yzyko zdrady mniejsze.

                      Ależ to że kobiety tego nie tolerują wcale nie podważa tego co napisała mumia.
                      Mumia ma rację, to zwykła prosta biologia. I jeśli kobieta rozkłąda nogi przed wieloma to jest duze prawdopodobieństwo na przypadkowe ciąże, lub ciąże z niewiadomo kim. Stąd też takie a nie inne oceny takich kobiet. Wszystko ma swoją przyczynę - te oceny również.

                      A kobiety chcą mieć faceta na własność, podporządkować go sobie i swoim potrzebom.
                      Faceci znów chcą zaspokajać swoje potrzeby i jeśli w swoim związku ich nie mogą zaspokoić to przy sprzyjających okolicznościach tworzą osobne mniej lub bardziej powazne związki.

                      > Do tej teorii trzeba by było dodac, że ludzie w tym faceci są zdolni do kochan
                      > ia a jeżeli kochają to szanują się i nie zdradzają,

                      Ja to widzę tak:
                      przed zawarciem związku oboje się starają, on kokietuje go, on ją adoruje i zdobywa,
                      po zawarciu związku, ona nie musi już go kokietować bo zaobrączkowany, jest chłop w domu i styknie. Codziennośc robi swoje.
                      OFC to w ogromnym uproszczeniu.

                      > poza tym są też zdolni do k
                      > rytycznego myślenia i wiedzą co ma większą wartość - jednorazowy seks, czy mił
                      > ość.

                      Miłość z seksem raz w tygdniu czy miesiącu....
                      • urko70 napisał:
                        I jeśli kobieta rozkłąda nogi przed
                        > wieloma to jest duze prawdopodobieństwo na przypadkowe ciąże, lub ciąże z niewi
                        > adomo kim.
                        O ile mi wiadomo, dzieci należą do obojga rodziców. Jeśli chodzi o niechcianą ciążę, to jednak lepiej być kobietą, bo to kobieta podejmuje decyzję urodzić czy usunąć.

                        > A kobiety chcą mieć faceta na własność, podporządkować go sobie i swoim potrzeb
                        > om.
                        > Faceci znów chcą zaspokajać swoje potrzeby i jeśli w swoim związku ich nie mogą
                        > zaspokoić to przy sprzyjających okolicznościach tworzą osobne mniej lub bardzi
                        > ej powazne związki.
                        Zależy jakie kobiety i jacy mężczyźni.
                        --
                        Muminki cię widzą, muminki cię śledzą, muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą!
                        • > O ile mi wiadomo, dzieci należą do obojga rodziców. Jeśli chodzi o niechcianą ciążę,
                          > to jednak lepiej być kobietą, bo to kobieta podejmuje decyzję urodzić czy usunąć.

                          Czesto ojciec nie poczuwa sie do zadnych obowiazkow. Skad w Polsce tylu nieplacacych alimentow?
                          Kiedys kobieta nie miala takich mozliwosci decydowania, a i obecnie jest to ograniczone wzgledami zdrowotnymi (fizycznymi i psychicznymi).
                          • mumia_ramzesa napisała:
                            >
                            > Czesto ojciec nie poczuwa sie do zadnych obowiazkow.
                            Poczuwać to sobie może, obowiązek alimentacyjny jest zagwarantowany prawnie.

                            Skad w Polsce tylu nieplac
                            > acych alimentow?
                            Na szczęście uchylanie się od obowiązku alimantacyjnego to nie takie hop siup. W Polsce jest to przestępstwem i może się źle skończyć dla uchylajacego się.

                            > Kiedys kobieta nie miala takich mozliwosci decydowania,
                            Kiedyś, moja droga, to na drzewach siedzieliśmy.
                            --
                            Kochaj ojczyznę nad życie. Serce oddaj ludziom. Duszę - Bogu. Sobie zostaw godność - przyjdzie sprzedać w trudnych czasach.
                            • triismegistos napisała:

                              > mumia_ramzesa napisała:
                              > >
                              > > Czesto ojciec nie poczuwa sie do zadnych obowiazkow.
                              > Poczuwać to sobie może, obowiązek alimentacyjny jest zagwarantowany prawnie.
                              >

                              pomijam juz to, że panom sie w POlsce dość łatwo z niego wykpić, bo nie o tym wont, ale żeby móc pozwać pana o alimenty to trzeba przynajmniej wiedzieć, kim on jest i jak go znaleźć, dlatego beztroskie bzykanie nie poplaca.

                              --
                              There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
                            • > Na szczęście uchylanie się od obowiązku alimantacyjnego to nie takie hop siup.
                              > W Polsce jest to przestępstwem i może się źle skończyć dla uchylajacego się.

                              Owszem i czasem konczy sie kara pozbawienia wolnosci - dlatego w Polsce najliczniejsza grupa wiezniow sa alimenciarze (ale czesto unikaja tego przez wiele lat z powodu braku miejsc).

                              > Kiedyś, moja droga, to na drzewach siedzieliśmy.

                              Nie sprowadzajmy rozmowy do absurdu. Twoja prababka siedziala na drzewie? Wspolczuje!
                            • triismegistos napisała:

                              > > Czesto ojciec nie poczuwa sie do zadnych obowiazkow.
                              > Poczuwać to sobie może, obowiązek alimentacyjny jest zagwarantowany prawnie.

                              Czemu sprowadzasz ojcostwo do alimentów?

                              > Na szczęście uchylanie się od obowiązku alimantacyjnego to nie takie hop siup.
                              > W Polsce jest to przestępstwem i może się źle skończyć dla uchylajacego się.

                              Źle to się przede wszystkim skończyło dla dziecka, mamusia rozkłądała nogi przed kolegami a nie facetami z którymi mogła stworzyć związek to potem jest sama. Przy czym mamusia to może sobie potem znaleźć mężczyznę ale dziecko ojca już nie.
                    • well_ness napisała:

                      > Jeżeli to naturalne to by znaczyło, ze kobiety powinny tolerować zdrade,

                      Przeciez mnostwo kobiet przymyka na to oczy, malo tego, wiele musialo czy musi sie godzic na isnienie innych zon.

                      > albo stałe zwiazki tworzyć z nieatrakcyjnymi albo dużo starszymi facetami, bo wtedy
                      > ryzyko zdrady mniejsze.

                      A jak to sie ma do tego co ja napisalam?
                      Poza tym priorytetem sa udane dzieci a nie brak zdrady. I kto Ci powiedzial, ze duzo starszy = nieatrakcyjny i ze starszy nie zdradzi?
                    • Jeszcze cos: zauwaz jak jest postrzegana zdrada mezczyzny a jak kobiety.
                      Zdradzana kobieta jest godna wspolczucia, a zdradzany mezczyzna?
                      • mumia_ramzesa napisała:

                        > Jeszcze cos: zauwaz jak jest postrzegana zdrada mezczyzny a jak kobiety.
                        > Zdradzana kobieta jest godna wspolczucia, a zdradzany mezczyzna?

                        Przez kogo? Ciebie? Mnie? Bo nie ma czegoś takiego jak zdanie ogółu.
                        Współczuję tak samo zdradzonemu jak i zdradzonej, o ile zdrada nie byłą krzykiem o niezależność (bo i tak się zdarza, szczególnie w związkach, gdzie jedno z partnerów, całkiem zdominowane przez drugie - w zdradzie widzi jedyne wyjście - czyt. ona się dowie i odejdzie).


                        --
                        Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
                        Mój blog artystyczny
                • Czyli jak wetkniesz paluch do kontaktu, to nawet jak ciebie popieśi prąd, to kontakt jest na tym stratny?
                  --
                  - Jak udowodnić, że obfite jedzenie na noc jest szkodliwe?
                  - A słyszeliście o Ostatniej Wieczerzy?
                • z mojego punktu widzenia - jest tym samym. nie widzę absolutnie żadnej różnicy.

                  notabene w relacjach takich, o jakich mowa w tym wątku, rzadko uczestniczą ludzie przypadkowi, poznani 15 minut wcześniej w barze.
            • Ty zupełnie nie rozumiesz, że Twój punkt widzenia jest jak dupa - każdy ma swój.

              Ty sobie coś tam widzisz po swojemu bo Tobie ktoś wkręcił kombinerkami do łba
              ale to wcale nie znaczy, że tak JEST. Ty po prostu tak to widzisz ityle.
          • :] :]
    • Co sądzę? Zwiędłym kalafiorem powiewa mi czyjeś życie łóżkowe, więc nie miewam takich dylematów do poduszki. Aczkolwiek myślę, że owszem, mogą być w takim układzie szczęśliwe. Przecież to układ jak każdy inny - jeden coś daje, drugi coś daje, wszyscy są zadowoleni. Jakby nie byli, to by się przenieśli w inny układ, chyba że są idiotami/idiotkami, względnie kręci ich masochizm.
    • Jak nie ma żony, dzieci, domu i samochodu (a ! i drzewa ) to niech robi, co chce !
    • ja sadze, ze jak sie nie umie uzywac obcych slow to sie tego nie powinno robic bo nie wiesz co piszesz. Fucking friend to w wolnym tlumaczeniu pier-dolony przyjaciel. A tu zapewne chodzilo o fuck frienda.
      --
      Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
      Pisanie polskich znaków jest bardzo męczące i niewygodne.
    • zdefiniuj szczescie, to pogadamy.
    • Prostytucja i nieszanowanie się to jest wtedy kiedy się nie ma orgazmu, ale w zamian ma się inne profity za seks, np mężowską pensję do dyspozycji i pozycję żony.
    • szczesliwe to moze nie sa ...
      ale to troche taki lancuchi zamkiete kolo: jest wiele dziewczyn ktore nie moga znalezc nikogo na stale w uwagi na przewage popytu nad podaza oraz ogolny niedorozwoj rodzaju meskiego ale potrzebuja seksu co jest naturalne. Znajduja wiec faceta tylko do lozka co wcale nie jest trudne z uwagi na przewage popytu nad podaza i ogolny niedorozwoj rodzaju meskiego. Facetowi dobrze jest jak jest wiec nie szuka nikogo na stale w wyniku czego te ktore nie daja "charytatywnie" sa tym bardziej samotne co z kolei prowadzi do tego ze liczba kobiet "latwych" systemtycznie rosnie pododbnie jak ogolny niedorozwoj rodzaju meskiego i tzw "k...stwo"
    • Oczywiście, ze może być fajne. Kobiety też mają potrzeby seksualne.
      --
      Bukkake jest wtedy jak Mamusia i Tatuś i Tatuś i Tatuś i Tatuś i Tatuś i Tatuś i Tatuś i Tatuś i Tatuś i Tatuś i Tatuś razem postanowią, że Mamusia potrzebuje specjalnego kremu do nawilżania twarzy.
    • Upokarzające mogłoby być gdyby były prostytutkami i by im za to płacił, choć też niekoniecznie gdyby z jakimś szacunkiem je traktował. A tak to jest obopólne obdarowywanie siebie przyjemnościami, a w przyjaźni to normalna sprawa.
      A instrumentalnie seks to raczej autorka wątku traktuje niż ten facet, jeśli ona tak stawią sprawę...

      --
      A z pocałunkiem póki co zaczekamy - powiedział piękny książę złażąc ze śpiącej Królewny...

      www.youtube.com/watch?v=SGNvJDQdLDs
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-431
(201-300)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.