Dodaj do ulubionych

Jak sobie radzicie ze stresami?

26.05.11, 11:22
Stresu się nie da zupełnie uniknąć. Do pewnego poziomu jest czynnikiem motywującym. Wiadomo.
Większych nieszczęść na dniach nie odnotowałam. Prozaiczne sprawy zaprzątają mi umysł, co ostatnio objawia się częstymi nerwobólami. Na to się nie umiera, wiem, ale jest to tak nieprzyjemne, że oprócz tego bólu cholera mnie bierze (i nie opuszcza). Magnez mam łykać czy co?
Gdzie naczelna hipochondryczka forum? Ona na pewno wie. ;)

Jak rozładowujecie stresy? Sport? Alkohol? Rozrywki? Cisza i spokój?
Edytor zaawansowany
  • simply_z 26.05.11, 11:25
    tez ostatnio zadaje sobie to pytanie ,bo zle sypiam.
    w kazdym razie pomaga chyba sport ,picie melissy i dotlenianie sie.
    --
    cuando menos piensas , sale el sol
  • jael53 26.05.11, 11:33
    Zdecydowanie pomaga mi praca fizyczna. Ważne: to musi być coś konkretnego - ćwiczenie skłonów i przysiadów nie zastąpi pielenia grządek. Także spokój, muzyka, którą lubię, dobra herbata.
  • sweet_pink 26.05.11, 11:30
    Wyobrażam sobie że ta jedna sprawa którą się stresuje poszła w najgorszy możliwy sposób i wymyślam co bym zrobiła w takiej sytuacji i snuję sobie takie myśli w przyszłość, potencjalny scenariusz jak by się potoczyło moje życie po tym wydarzeniu i zawsze dochodzę do momentu w którym jestem w tym wyobrażeniu szczęśliwa...wtedy obawy związane z dana sprawą znikają i stres razem z nimi.
    Jak jestem tylko zdenerwowana to czytam książki, bo to mnie totalnie odrywa od rzeczywistości i zmartwień...zagłębienie się w pasjach działa podobnie.
    W ostateczności zasypuje stres dobrym żarciem i zalewam wińskiem, koniecznie w dobrym wesołym towarzystwie.
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • wersja_robocza 26.05.11, 11:36
    Szukanie szczęścia w nieszczęściu? Dobrze rozumiem?;)
  • sweet_pink 26.05.11, 11:49
    Wyobrażanie sobie jak bym sobie z tym najgorszym poradziła...faktycznie to trochę szukanie szczęścia w nieszczęściu. Z tego co rozmawiam ze znajomymi to nie u każdego to działa, bo można się w pędzić w negatywny scenariusz.

    btw ja mam nawet takie obmyślenia na sytuację gdybym nagle straciła wszystko co mam i wylądowała na ulicy.
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • allerune 26.05.11, 11:32
    stres powstaje wtedy, gdy Twój mózg zmuszony jest do zajmowania się wieloma rzeczami jednocześnie, wszystkie są ważne, żadnej nie powinnaś zapomnieć

    najważniejsze jest odciążenie głowy, zapisanie sobie wszystkiego co nie daje Ci spokoju. To tak jak z komputerem, jak masz za dużo programów otwartych to się w końcu zawiesi :) Dlatego robisz jedną rzecz w jednym programie, zapisujesz na dysk, otwierasz inny program.

    Polecam Davida Allena i jego GTD, opisane tam są świetne metody radzenia sobie z tego typu rzeczami
  • wersja_robocza 26.05.11, 11:39
    Pokuszę się o seksizm (nie powinnam, ale siostry mi wybaczą): męskie spojrzenie na problem: rozpracować, rozpisać na zadania i zrealizować po kolei. ;)
    Coś jak zarządzanie czasem? Czy zadaniami? Poszukam, przeczytam.;)
  • allerune 26.05.11, 13:49
    ja bym nie powiedział, że "męskie", tylko po prostu skuteczne :)
  • piotr_57 26.05.11, 11:37
    wersja_robocza napisała:

    >
    > Jak rozładowujecie stresy? Sport? Alkohol? Rozrywki? Cisza i spokój?

    Klin, klinem wybijaj.
    Jak już jestem bardzo zestresowany(co mi się niezmiernie rzadko zdarza), to wywołuję awanturę, byle gdzie, z byle kim i o byle co. Po takiej kosmicznej awanturze odzyskuje spokój vna wiele miesięcy.
  • wersja_robocza 26.05.11, 11:42
    Mam się leczyć kosztem bogu ducha winnych ludzi? No chyba po moim trupie.
    Nie pamiętam, kiedy się kłóciłam, aż leciały wióry. Sprzeczka, różnica zdań, wymiana poglądów tak. Ale awantura? To nie ze mną. Z furiatami się nie zadaję i sama nim nie jestem.
  • piotr_57 26.05.11, 11:48
    wersja_robocza napisała:

    > Mam się leczyć kosztem bogu ducha winnych ludzi?

    Nie ma ludzi niewinnych, na każdego coś się znajdzie.

    No chyba po moim trupie.

    To też nie jest niemożliwe do załatwienia.

    Z furiatami się nie zadaję i s
    > ama nim nie jestem.

    Dlatego żyjesz w stresie.
    Jak każde naprężenie tak i stres musi znaleźć rozładowanie.
  • wersja_robocza 26.05.11, 11:56
    > Dlatego żyjesz w stresie.
    > Jak każde naprężenie tak i stres musi znaleźć rozładowanie.

    Oczywiście tak. Awantura to nie jedyne i nie najlepsze wyjście. Mimo że natychmiastową ulgę daje tobie. We mnie pozostawiłoby zadrę i poczucie winy. Z deszczu pod rynnę.
  • piotr_57 26.05.11, 12:07
    wersja_robocza napisała:

    > > Dlatego żyjesz w stresie.
    > > Jak każde naprężenie tak i stres musi znaleźć rozładowanie.
    >
    > Oczywiście tak. Awantura to nie jedyne i nie najlepsze wyjście. Mimo że natychm
    > iastową ulgę daje tobie.

    Nie tylko mnie :)
    Zobacz, że to samo robi Twoja koleżanka :
    forum.gazeta.pl/forum/w,16,125526890,125550856,Re_Dzien_Matki.html
    W jednym poście i kretyn i idiota ...:D:D:D

    We mnie pozostawiłoby zadrę i poczucie winy. Z deszczu
    > pod rynnę.

    Na przestrzeni 57 lat które przeżyłem, mam tylko dwa wspomnienia, które wiążą się z poczuciem winy. Żadne nie dotyczyło ani stresu, ani awantur.
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:18
    Moja koleżanka Sixa posłuży się kpiną czy ironią, a nawet złośliwym komentarzem, ale o awanturnictwo to, choćbym bardzo chciała, nie znajduję podstaw, by ją o to posądzić.
  • piotr_57 26.05.11, 12:23
    wersja_robocza napisała:

    > Moja koleżanka Sixa posłuży się kpiną czy ironią, a nawet złośliwym komentarzem
    > , ale o awanturnictwo to, choćbym bardzo chciała, nie znajduję podstaw, by ją o
    > to posądzić.

    Aha, to Twoim świecie nazywanie kogoś, kto nie daje ku twemu żadnych powodów, idiotą i kretynem jest kpiną i ironią??
    Czyli nie obrazisz się jak Cie nazwę skretyniałą idiotką ?
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:24
    Jasne, że nie. Bo już nie raz napisałeś, że nie myślę, więc teraz już mi to rybka.;)
  • piotr_57 26.05.11, 12:30
    wersja_robocza napisała:

    > Jasne, że nie. Bo już nie raz napisałeś, że nie myślę, więc teraz już mi to ryb
    > ka.;)

    A to rozładuję sobie stres :D:D:D tylko skretyniała idiotka, może nie widzieć różnicy pomiędzy nazywaniem kogoś idiotą i kretynem a twierdzeniem, że ktoś nie myśli.
    Od razu mi lepiej :D:D
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:31
    Przyjęłam do wiadomości.
    Skretyniała idiotka.
  • piotr_57 26.05.11, 12:31
    I wilk syty i owca cała. Ja się odstresowałem, Ty nie czujesz się obrażona, same plusy.
    Gdzie tu miejsce na poczucie winy ?:D
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:34
    piotr_57 napisał:

    > I wilk syty i owca cała. Ja się odstresowałem, Ty nie czujesz się obrażona, sam
    > e plusy.
    > Gdzie tu miejsce na poczucie winy ?:D

    Kwestia punktu widzenia. Ja nie znajduję żadnego plusa.:)
  • six_a 26.05.11, 12:46
    ale po co pam, panie piotrusiu, lezie z tym na inny wątek? i to jeszcze za plecami obgadywać. fuuuuuj. chocia ulżyło?

    buahahahaha.

    --
    where do I begin
  • sweet_pink 26.05.11, 11:55
    Jak cudnie być kobietą! Można równie dobry efekt ujścia napięcia i uzyskania spokoju uzyskać po prostu wybuchając porządnym płaczem i nie trzeba wyładowywać się na ludziach.
    Właśnie o płaczu zapomniałam, bo taki mega silny stres to ja zwyczajnie wypłakuję...albo samo się odblokowuję i ryczę albo sobie dodaję jakiś stymulator w postaci odpowiednio przejmującej książki czy filmu. Tylko taki mocny stres to u mnie rzadko, bo ja wyluzowana jestem.
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:01
    Aaa beczeć to beczę oglądając tv. Filmy czy 'programy o sprawach chwytających za gardło'.
    Ktoś tu pisał o silnej potrzebie płaczu pod wpływem jakich emocji.
    Czytałam też gdzieś, że jeśli ktoś często płacze w sytuacjach, w których ewidentnie mógłby nie płakać (czyli nie w obliczu jakichś nieszczęść tylko np. oglądając jakąś amerykańska szmirę Dom nie do poznania) to oprócz pokładów wrażliwości może się zastanowić dlaczego takie a nie inne obrazki wywołują w nim płacz. Czy to symptom jakichś głębszych, ukrytych powodów.

    Tak czy owak beczę częściej niż inni. Co wywołuje śmiech albo niezrozumienie otoczenia.:D
  • sweet_pink 26.05.11, 12:05
    Ja beczę oglądając anime!
    Ogólnie mam tak, że strasznie przeżywam historie czy to z filmów czy z książek...pod warunkiem, że historia jest wciągająca....jak jest nudna, albo bohaterowie antypatyczni to mnie nie rusza.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • princessjobaggy 26.05.11, 12:21
    Kurcze, a ja ostatnio nawet rozplakac sie nie potrafilam. I tak sie wszystko we mnie klebilo.
  • sweet_pink 26.05.11, 12:27
    Dobrze jest znaleźć sobie wyzwalacz łez, to taki bezpiecznik. Ja mam kilka filmów przy których bankowo się popłaczę, a jak już łzy popłyną to spływają wszystkie emocje nie tylko te związane z wyzwalaczem. Zastanawiam się czy każdy może znaleźć taki wyzwalacz.
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:30
    To chyba zależy. Jeśli ktoś sie przyzna, że taki płacz go oczyści i że tego potrzebuje mimo, że dla innych to może być śmieszne lub oznaczać słabość, to tak.

    Sweet, mnie się zdarzyło kiedyś popłakać na sitcomie. Scena: on składa jej przysięgę, którą sam przygotował i wcale nie była jakaś górnolotna tylko taka z jajem. A ja w ryk. Do dzisiaj pamiętam:|
  • sweet_pink 26.05.11, 13:10
    A dla równowagi cieszysz się też?
    Ja jak oglądam to gryzę kostki palców (zamiast paznokci) jak jest dramatyczna akcja, jak jest wesołe to się cieszę na cały głos (w kinie się muszę hamować, bo znajomi wszyscy oznajmili, ze nie będą ze mną chodzić), jakbym oglądała horrory (nie lubię) to pewnie bym piszczała. Luby ogólnie twierdzi, że jak oglądam to mam mimikę jak kilkulatek...ciekawe o czym to świadczy..hmm..?
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • wersja_robocza 26.05.11, 13:15
    Też. A horrory to nie moja bajka i z rzadka oglądam. Wolę akcję czy thiller niż siekanki z psychopatami i duchami.:D
    Nie oglądam filmów beznamiętnie i bez emocji.;)
  • princessjobaggy 26.05.11, 11:38
    Magnez na pewno. Sama biore na stres i wreszcie poczulam, ze pomaga.

    Gdzie ta neuralgia?

  • izabellaz1 26.05.11, 11:38
    Sport. Wino. Książka. CZEKOLADA i DOBRE TOWARZYSTWO :D

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • piotr_57 26.05.11, 11:40
    izabellaz1 napisała:

    ....DOBRE TOWARZYSTWO :D

    ... o tak!! najlepsze teściowej! lub szwagierki.
    >
  • izabellaz1 26.05.11, 11:53
    Jeśli masz fajną teściową i szwagierkę to tak :)

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • piotr_57 26.05.11, 12:03
    izabellaz1 napisała:

    > Jeśli masz fajną teściową i szwagierkę to tak :)

    Wręcz idealne partnerki do takich rozmów:D:D:D
    Ze szwagierką ostatni raz rozmawiałem z 10 lat temu, z teściową średnio raz w roku, raz na dwa lata. To w dużej mierze zaspokaja moje potrzeby na odstresowanie się :D:D
    >
  • irutxeta 26.05.11, 12:06
    miewam te cholerne nerwobóle,
    i mięśnie karku jak kamienie,

    ostatnio coraz lepiej,

    co pomaga u mnie:

    regularnie magnez i komplet witamin B,
    odstawiłam paskudne żarcie, właściwie całkowicie - zostawiałam alkohol i od czasu do czasu czekolada ale bez świństw (polecam bardzo gorzka;)

    jak bolało mocno - leki rozkurczowe, najczęściej są to jednak prochy uzależniające i usypiające dlatego trzeba brać na noc - brałam np. jedna tabletkę raz na 2 dni, zamiast zalecanych 2 dziennie - rozluźnia mięśnie, pomaga, po kilku dniach jest ok i możesz uderzać do masażysty - przedtem nie!

    regularnie biorę passiflorę czyli męczennicę - najlepsze zioło na uspokojenie systemu nerwowego, zwłaszcza dla tych co to sobie lobią dusić wszystko w środku, a potem wyłazi to nerwobólami i zabetonowanymi mięśniami,

    sport - tak, to najtrudniejszy punkt, nie ma lepszych endorfin (oprócz seksu), stawiają szybko na nogi,
    sport spokojniutki ale regularny, nie odpuszczaj, ale tez nie zaczynaj od początku walki ze zestresowanym ciałem - najpierw uspokój trochę mięśnie, zrelaksuj, wprowadź mięśniowa odwilż,
    i wprowadź ulubiony sport, nic na sile - ja zaczęłam jeździć na rowerze, teraz praktycznie codziennie jest rower, potem przerzuciłam się z auta i autobusu na chodzenie pieszo,
    później doszło pływanie - ale to wszystko stopniowo - bez szaleństwa,

    i sobie dużo odpuściłam,
    spokój - najlepszy środek na stres

    --
    www.youtube.com/watch?v=O6ZyJn1gcFk&feature=related
  • piataziuta 26.05.11, 11:40
    według mojego byłego profesora fizjologa, w trakcie stresu powinno się uprawiać wysiłek fizyczny
    np. podczas rozmowy kwalifikacyjnej pedałować pod biurkiem :P

    a skoro niestety świat jeszcze na to nie wpadł, to złe skutki stresu i tak cię dopadną,
    możesz jedynie sportem po stresie próbować regulować organizm
  • piataziuta 26.05.11, 11:53
    bo stres to po prostu uwalniająca się pod wpływem jakiegoś czynnika adrenalina, która przygotowuje organizm do walki - zachodzi przyspieszony rozkład substancji odżywczych potrzebnych do wysiłku fizycznego.
    Wysiłek fizyczny się jednak nie pojawia, a niezużyte substancje odżywcze gromadzą się w wątrobie, ścianach naczyń krwionośnych i gdzieś tam coś tam.

    Czyli sportem się próbuj ratować. :P
  • wersja_robocza 26.05.11, 11:54
    Pocę się regularnie. Hmm może powinnam jeszcze częściej albo jeszcze inaczej?
    Uciekać nie chcę. Chcę sobie z tym poradzić. Bo jak się coś skumuluje, to wybuchnie i wtedy nie będzie co zbierać.;)
  • piataziuta 26.05.11, 12:01
    pocenie to za mało
    chodzi o wysiłek fizyczny
    wysiłek W TRAKCIE stresu, jak nie można w trakcie to po możesz tylko próbować regulować organizm, ale to już trochę musztarda po obiedzie :P
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:04
    No nie. W pracy siedzę przed kompem, mam do czynienia z różnymi ludźmi, mam sprawy do załatwienia z bankiem czy cokolwiek innego. No przecież nie będę z sobą tachać roweru czy bieżni i w trakcie rozmowy uprawiać jogging. Mogę hantle (mam różowe) i posłużyć się nimi w obliczu jakiegoś braku zrozumienia u drugiej strony.:P
  • piataziuta 26.05.11, 12:09
    możesz np. od razu po rozmowie (albo przed jeśli się denerwujesz) przejść się po schodach pod byle pozorem :P
    a po powrocie do domu iść np. na porządny jogging,
    jak już się zmęczysz i nie będziesz mogła biec, to przypomnij sobie rozmowę i dawaj dalej :P
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:25
    Schody. Zapamiętam. Będę łazić po schodach. I nie ruchomych!:D
  • jael53 26.05.11, 12:02
    Ruszam do boju! Z pokrzywami. Odstresowanie pewne; zaś pokonanego nieprzyjaciela przetworzę na pyszną zupę. Ot, i źródełko przyjemności jeszcze z tego się utoczy.
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:06
    Jadłam pokrzywy z jajecznicą. Pyszna sprawa. ;)
  • stephanie.plum 26.05.11, 11:40
    jutro idę na profesjonalny (a co!) trening relaksacji.
    jak się czegoś odkrywczego dowiem, to powiem.
    :~)
    --
    ważny jest wydech i wdech
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:27
    Stefanio, zatem czekam na obszerną relację. Mile widziane zdjęcia z relaksacji. Zwłaszcza gdyby był jakiś masażysta czy ktoś. Zawsze to ciekawiej.:D
  • timetotime 26.05.11, 12:02
    wersja_robocza napisała:

    > Jak rozładowujecie stresy? Sport? Alkohol? Rozrywki? Cisza i spokój?

    Duużo spacerów, najlepiej gdzieś gdzie jest zielono, kocyk, książka, słonecznik do łuskania - po takiej sesyjce jestem jak nowa.


    --
    www.youtube.com/watch?v=rskFaiDIEwA - I Want...
  • mumia_ramzesa 26.05.11, 12:18
    Musisz znalezc swoj wlasny sposob na relaks. Kazdy jest inny i na kazdego dziala co innego.
    Magnez w zalecanych dawkach nie zaszkodzi, poza tym melisa.
    Gdzies juz podalam dobra strone www na ten temat.
  • po-trafie 26.05.11, 12:26
    - zredukowanie kawy, redbulli pepsi na rzecz duzej ilosci wody mineralnej (2-4litry dziennie);
    - sport, duzo sportu, w tym plywanie, bieganie, pomaga swietnie wypaczac, zrelaksowac miesnie, dotlenic wszystko, codziennie 1-2h;
    - duzo zdrowego snu;
    - sauna, masaze chocby mechaniczne (np rolletic);
    - taniec.
  • po-trafie 26.05.11, 12:28
    dodam ze mialam ostre i czeste nerwobole, ktore w pewnym momencie zamienili sie w bezsennosc i nieustajacy bol glowy.
    Stosowanie wymienionych sposobow pomoglo permanentnie i definitywnie.
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:37
    Piję wody sporo, kawa odstawiona kilka tygodni temu, żadnych redbulli ni innych takich tam, sport obecny. Kłopotów ze snem nie miewam najmniejszych. Ból głowy tylko przy spadkach ciśnienia atmosferycznego (sama mam ciśnienie w normie, takie niskie stany średnie).
    Sauna - obiecywałam sobie często i regularnie, więc czas na realizację.
  • mumia_ramzesa 26.05.11, 12:30
    Art. ogolny: sesja.studentnews.pl/s/222/6449-Umysl-i-pamiec/3950605-Metody-relaksu.htm
    Portal: www.relaksacja.pl/Relaksacja/index.html
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:33
    Dzięki Mumia.;)
  • soulshunter2 26.05.11, 12:42
    nie wiem psze pani bo nie posiadam. Kiedys jak posiadalem steressssss to najlepszym wyjsciem bylo poszalec na rowerze czyli jednak duzo wysilku fizycznego.
    --
    Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
    Pisanie polskich znaków jest bardzo męczące i niewygodne.
  • sumire 26.05.11, 12:44
    uważaj z tymi nerwobólami, ja wylądowałam na ostrym dyżurze z podejrzeniem zawału :)

    a w sprawie walki ze stresem jako takiej - staram się na weekendy wyjeżdżać z miasta. sport zdecydowanie pomaga, nawet w prostej formie godzinnego marszu z roboty do domu. seria masaży co jakiś czas (muszę, bo mam paskudną skłonność do napinania mięśni). magnez co rano i niezarywanie nocy :)
    alkoholem raczej bym stresu nie zwalczała, skutki są dokładnie odwrotne.
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:50
    sumire napisała:

    > uważaj z tymi nerwobólami, ja wylądowałam na ostrym dyżurze z podejrzeniem zawa
    > łu :)

    Aż tak? Dwukrotnie miałam robione i usg serca, i ekg. I nic. Jak rzekła mądra głowa: serce do przeszczepu.
    Kiedyś krakałam, że trafi mnie zawał albo jakiś wypadek. Tfu.
    Jak się u Ciebie skończyło?:)
  • sumire 26.05.11, 13:27
    po serii badań okazało się, że to nie serce, tylko napięte mięśnie uciskają nerwy przy kręgosłupie. a bolało tak, że nie mogłam się ruszać ani oddychać. trzy tygodnie siedziałam w domu, wychodząc tylko na rehabilitację :) ale pomogło.
  • wersja_robocza 26.05.11, 13:38
    Bardzo dawno temu miałam taki atak. Olbrzymi ucisk w klatce, brak możliwości wzięcia głębszego oddechu, bo ból się pogłębiał. I tak trwałam kilka minut przy płytkim oddychaniu do momentu rozluźnienia i ustąpienia bólu.
    I potem właśnie lekarka rzekła, że z czym ja przychodzę, skoro serce mam do przeszczepu. I nic.
  • sumire 26.05.11, 13:51
    ja szczęśliwie trafiłam na przytomnego kardiologa, który mnie zaprowadził do gabinetu neurologicznego :) gdyby nie on, pewnie też bym wróciła do domu z kwitkiem.
    to mi wraca, dlatego muszę chodzić na te masaże ciągle, ćwiczenia oddechowe i tak dalej :)
  • hotally 26.05.11, 12:48
    Ja nie mam stresów... serio. Nie pamiętam kiedy ostatnio się czymś stresowałam. Do wszystkiego podchodzę z dystansem i rezerwą- jeśli się nie uda to tylko dlatego, że Bóg chce dać Mi w zamian coś lepszego. I się sprawdza :)
    Ostatnio miałam nerwy po tym jak ex przyjaciółka wywaliła Mnie z wesela, ale to nie był stres.

    --
    Ally von Boska
    aluh.fotolog.pl
    Donald matole, Twój rząd obalą KIBOLE!!! zegardlugu.pl/
  • wersja_robocza 26.05.11, 12:55
    Ally ty to jesteś gość.:) Serio. Folklor, nie folklor, różne głupoty tu piszesz, z którymi absolutnie się nie zgadzam ani z tą megalomanią, czemu daję wyraz. Jednego zazdroszczę: dystansu do siebie i swojego wizerunku. Mam nadzieję, że jest prawdziwy a ni tylko jest formą sztucznej obrony.
  • mumia_ramzesa 26.05.11, 12:56
    To swietny sposob: unikac stresow, ale najlepiej nie przez ucieczke tylko przez oswojenie. Czyli "daj se luz".
  • hotally 26.05.11, 13:01
    pewnie, szkoda zdrowia na przejmowanie sie każdą pierdołą.
    Pozdrawiam i uciekam rozdać dary :)

    --
    Ally von Boska
    aluh.fotolog.pl
    Donald matole, Twój rząd obalą KIBOLE!!! zegardlugu.pl/
  • princessjobaggy 26.05.11, 13:55
    > pewnie, szkoda zdrowia na przejmowanie sie każdą pierdołą.

    Eee, pie...mi to ja sie tez nie przejmuje. Czasem zdarzenia sa takiego kalibru, ze nie da sie nie przejmowac.
  • dzidzia_bojowa 26.05.11, 13:08
    Czuję potężny stres gdy czytam jak ktoś się wywyższa i zaimki mój, ja, mnie pisze wielką literą. Wpienia mnie to okrutnie! Jedyny sposób na to wpienienie- iść się napić! I nie czytać postów Ally.

    --
    http://img205.imageshack.us/img205/5448/biedronka01ma3.gif
  • brms 26.05.11, 13:49
    Wracam pieszo z pracy (20 minut), fundując sobie po drodze jakieś fajne zdarzenia; a to się z kimś umówię, a to kino, sklep lub wystawa etc. I planuję sobie coś przyjemnego na wieczór, ta myśl towarzyszy mi przez cały dzień.
    Ale gdybym mogła, uprawiałabym sport, jego działanie jest nieocenione.
  • masher 26.05.11, 13:58
    prosto, nauczylem sie nie trzymac nerwow w sobie tylko jak mnie cos wkur... to klne jak szewc. dla przykladu z zycia codziennego- ide na przejscie dla pieszych gdzie trzeba pacnac przycisk. zaden ze stojacych debili najczesciej sie nie ruszy aby pyknac w to zolte gowno. to podchodze mowiac glosno "co za pieprzona banda debili, stoja i zaden nie nacisnie" poczym pacam mocno az slup sie trzesie lol co sie mam ciskac w sobie, wole sie na idiotow pociskac ;)
    albo taka popie...na spoldzielnia ktora sobie w preta leci od uj wie kiedy. zebys ty wiedziala robocza ile sie naklalem na nich lol i co, lzej na duszy. nerwow mi szkoda to sie nie nerwuje. i czasem warto po prostu sie przejsc do parku, nie alejkami ale miedzy drzewami pospacerowac. dla spokojnosci z dala od wszelakich debili. choc tez czasem mnie trafia jak widze ile syfu w lasach i parkach zostawiaja. czemu lasy i parki? bo czlowiek naturalnie przywykl do otoczenia w zieleni. oczy odpoczywaja przy zielonym kolorze, wiecej tlenu, cisza, czasem jakies zwierze przetnie droge... sama czysta przyjemnosc. w betonowej dzungli czlowiek tylko sie nerwicy moze nabawic. nie bez przyczyny wieki XX i XXI to byly, sa i beda wiekami chorob cywilizacyjnych- nerwice, wrzody i cala masa gowna ktorego mozna uniknac odchodzac troche od tego popieprzonego swiata.
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • marguy 26.05.11, 14:12
    Gdy tylko moge to unikam stresu w ten sposob, ze problemy rozwiazuje natychmiast!
    Np. gdy po nacisnieciu przycisku stoje na przejsciu w oczekiwaniu na zmiane swiatla - a nawet dzieci wiedza, ze swiatla sterowane przyciskami nie zmieniaja sie natychmiast tylko po uplywie co najmniej 30 sekund - i pojawia sie facet, ktory podchodzac do przejscia mowi glosno:
    "co za pieprzona banda debili, stoja i zaden nie nacisnie"
    poczym paca mocno az slup sie trzesie , bo wychodzi z zalozenia, ze "co sie mam ciskac w sobie, wole sie na idiotow pociskac ;)"

    To dla odreagowania rodzocego sie we mnie stresu daje chamowi takiego kopa w dupe, ze przez trzy dni nosi w portkach omlet zamiast jaj.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/pX8beYMnA4LLrBqlvX.jpg
  • masher 26.05.11, 14:18
    sie naciska a nie stoi cala masa jak banda owiec z oczami teksniacymi za rozumem :P czasem mam wrazenie ze by tak do usranej smierci niektorzy stali a nie nacisna lol
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • princessjobaggy 26.05.11, 14:51
    > dla przykladu z zycia codziennego- ide na przejscie dla pieszyc
    > h gdzie trzeba pacnac przycisk. zaden ze stojacych debili najczesciej sie nie r
    > uszy aby pyknac w to zolte gowno. to podchodze mowiac glosno "co za pieprzona b
    > anda debili, stoja i zaden nie nacisnie" poczym pacam mocno az slup sie trzesie
    > lol co sie mam ciskac w sobie, wole sie na idiotow pociskac ;)

    Takie pierdoly Cie denerwuja? Juz dawno bym sie wykonczyla.
  • masher 26.05.11, 14:59
    przykladowo jako wyjatkowo irytujaca sytuacja z ktora niestety najczesciej sie spotykam ;) sek wlasnie w tym aby w chwili gdy cos sie dzieje sobie ulzyc a nie nosic tego w sobie. bo to pozniej sie zbiera i zbiera i zbiera, a zdrowie mamy jedno i szkoda na takie pierdoly
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • kochanic.a.francuza 26.05.11, 14:05
    Jak mialam nerwobole to chodzilam na masaze. Wspaniale, rozluzniajace. Czulam sie po nich jak 15-stka. Tylko, ze po dwoch dniach stres znowu chwytal za miesnie. Dlugo zastanawialam sie dlaczego ja, taka mloda juz tone w bolach. I doszlam do wniosku, ze trzeba sie przestac przejmowac. Nie, ze olac, ale zdystansowac sie, zmienic sposob mowienia. Kiedy jestesmy zestresowani, mowimy tak, ze stresuje to innych, a ci inni dalej nas i kolko sie zamyka. Uprzejmie, nie zalowac grzecznosci, usmiechc sie, ton glosu przyjazny, cieplo-kobiecy. Rewelacyjnie dziala to na innych, dzieki czemu i mi jest przyjemniej.
    Teraz sie nie stresuje to i nic nie boli.
  • sorbusauacuparia 26.05.11, 14:10
    Weekendy na świeżym powietrzu poza miastem, ruch, melisa, książka, głupie i lekkie filmy, czasami seks (chociaż zwykle w takich wypadkach nie ma się na to ochoty).

    Jeśli takie zwyczajne metody nie pomagają analizuje dogłębnie sytuację, przewiduje scenariusze i niejako wmawiam sobie, że nie ma czym się stresować, nie warto się stresować, że to niczego nie zmieni, nic nie pomoże, a może jedynie pogorszyć sytuację. Do tej pory działało:)
  • mumia_ramzesa 26.05.11, 20:59
    Jeszcze warto napisac o terapii przez sztuke (wlaczajac w to wszelkiego rodzaju rekodzielo), bo chyba nikt nie wspomnial o tym. Przy czym nie musza powstawac wielkie dziela, chodzi o sam proces a nie o efekty. Znam osobe, ktora przy atakach migreny brala sie za ukladanie kompozycji z suszonych roslin i to jej pomagalo.
  • krwawa_orlica 26.05.11, 21:01
    Seks, książka, muzyka, joga, wycieczka. Spotkanie ze znajomymi, sen, piwko, łiskas, zioła lecznicze. :D
  • krwawa_orlica 26.05.11, 21:05
    :D
  • six_a 26.05.11, 21:25
    łiskas,

    :)naprawdę?


    --
    PJ
  • krwawa_orlica 26.05.11, 21:37
    A myślisz, że skąd mam taki ładny ogon i zdrową sierść. :D
  • six_a 26.05.11, 22:04
    orlica z sierścią? hmm. odstaw to lepiej;)

    --
    magnificent
  • krwawa_orlica 26.05.11, 22:21
    Się nie znasz na modzie. :D
  • wersja_robocza 26.05.11, 22:44
    krwawa_orlica napisała:

    > Seks, książka, muzyka, joga, wycieczka. Spotkanie ze znajomymi, sen, piwko, łis
    > kas, zioła lecznicze. :D

    Się doczekałam.:D:D
    Czy powyższe można łączyć? Np. seks z przyjaciółmi brzmi interesująco.:D
  • timetotime 26.05.11, 23:12
    wersja_robocza napisała:

    > krwawa_orlica napisała:
    >
    > > Seks, książka, muzyka, joga, wycieczka. Spotkanie ze znajomymi, sen, piwk
    > o, łis
    > > kas, zioła lecznicze. :D
    >
    > Się doczekałam.:D:D
    > Czy powyższe można łączyć? Np. seks z przyjaciółmi brzmi interesująco.:D


    Dobre jest też połączenie seks + zioła :D.



    --
    www.youtube.com/watch?v=rskFaiDIEwA - I Want...
  • wersja_robocza 26.05.11, 23:15
    Ooo zioła są chyba uniwersalne.:D
  • lena575 26.05.11, 21:26
    Sa stresy z powodów na które mam wpływ i z powodów na które wpływu nie mam. Gdy mam wpływ to rozpisuje na zadania i działam. Stres wtedy jest dla mnie supermotywujący, Są jednak stresy na które wpływu nie mam, czasem staram się działać ale często po prostu trzeba przeczekać. By przeczekać - uprawiam sport. Robię ogromne ilości km na rowerze, biegając lub pływając. Jak brzydka pogoda to odsprzątam dom od piwnicy po strych. Staram, się osiągać taki stan zmęczenia by nie mysleć. Czasem jednak mam taki stres, ze budzę się z zaciśnietymi pięściami i ręce bolą mnie tak jakbym ogródek przekopała. Wtedy wiem,ze zaraz zacznie się ... grypa. Temperatura, kaszel i katar.
  • minasz 26.05.11, 22:36
    pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:James_Wan.JPG&filetimestamp=20070730010057
    --
    szanim = minasz
    akcja:)
    www.youtube.com/watch?v=JudFGRUrN_8
    www.youtube.com/watch?v=kpBQ1S-ysDI&feature=BF&list=ML4oVf-d_DwKCAeDqq8PaMeXghMtfaal_-&index=2
  • awokado_j 26.05.11, 23:09
    wiesz, jest wiele sposob. Sprobuj po prostu czasem odsapnac, zrelaksowac sie, zrobic cos dla siebie. Moze jakis zabieg? Na bhclub pl mozesz znalezc mega duzo ofert wlasnie takich relaksujacych zabiegow, rzuc okiem, moze wybierzesz cos dla siebie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.