Dodaj do ulubionych

Zwrot kasy od Exa

07.06.11, 10:18
Na forum mężczyzna założyłam identyczny wątek. I opinie bardzo rozbieżne. Od "to dużo kasy - niech oddaje", po " eee nie ma co bić piany o tak małą kwotę" :D

To opinie facetów, teraz proszę koleżanki o wypowiedzi. Jestem ciekawa, jak panie zapatrują się na identyczny problem :)

Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)


A tu moja historia :

Ponad rok temu byłam z ówczesnym facetem na wakacjach. Mam znajomą w biurze podróży, która załatwiła nam bardzo okazyjny last minute i żeby uniknąć zbędnej biurokracji ( czas gonił :), zrobiłam przelew na całą kwotę. Umówiliśmy się, że po powrocie odda mi swoją część. Do dnia dzisiejszego przelał na moje konto tylko połowę. W styczniu poprosiłam, żeby kupił mi na Allegro ( nie mam tam własnego konta ) pewną rzecz na poczet długu. Odpisał, że ma spore wydatki, więc bardzo mu przykro, ale na razie nie może spełnić mojej prośby. Kontakt mamy tylko mailowy ( mieszkamy daleko od siebie ), znajomość "rozeszła się po kościach" ale dług został. Zbliżają się kolejne wakacje i te prawie 1.000 PLN bardzo by się przydało :) Facet zarabia zdecydowanie więcej ode mnie, ale ma bardzo kosztowne hobby na które wydaje majątek.
Jak odzyskać kasę ?
Edytor zaawansowany
  • 07.06.11, 10:21
    >Do dnia dzisiejszego przelał na moje konto tylko połowę.

    a ta jego część to ile? całość?


    --
    not enough
  • 07.06.11, 10:42
    polowe polowy, czyli cwierc, czyli jak bylo, ze cwierc = prawie tysiac, to polowa = prawie 2 tysiace, czyli wycieczka ich kosztowala prawie 4 tysiace, czyli pewnie kolo 3,5 tysiaca.

    ciekawe na ile i gdzie i czy byl all incl.
  • 07.06.11, 10:49
    wez_sie napisał:

    > polowe polowy, czyli cwierc, czyli jak bylo, ze cwierc = prawie tysiac, to polo
    > wa = prawie 2 tysiace, czyli wycieczka ich kosztowala prawie 4 tysiace, czyli p
    > ewnie kolo 3,5 tysiaca.
    >
    > ciekawe na ile i gdzie i czy byl all incl.

    Dokładnie tak. Impreza kosztowała nas w sumie 4.000 PLN. Po 2.000 na osobę. Oddał mi połowę, czyli zostało jeszcze 1.000 PLN.

    All inclusive w hotelu 5 * w ciepłych krajach - 8 dni :-)
  • 07.06.11, 10:52
    cocosisland napisała:

    >
    > All inclusive w hotelu 5 * w ciepłych krajach - 8 dni :-)

    No i nie psuj sobie gnojkiem fajnych wspomnień. :)
  • 07.06.11, 11:01
    piotr_57 napisał:

    All inclusive w hotelu 5 * w ciepłych krajach - 8 dni :-)

    No i nie psuj sobie gnojkiem fajnych wspomnień. :)

    No niby masz rację, ale tysiak piechotą nie chodzi. Kurcze, kosztowne te wspomnienia ;-))))
  • 07.06.11, 11:11
    ej no bez przesady
    1000 zl - to dzisiaj nie jest duzo

    ciekawe czy jakby on cie podliczyl, to nie okazaloby sie ze to ty mu wisisz jeszcze kasiore.

    poza tym pisalas ze prawie tysiac, czyli pewnie z 900.
  • 07.06.11, 11:28
    wez_sie napisał:

    ej no bez przesady
    1000 zl - to dzisiaj nie jest duzo

    Powiedź to ludziom, którzy mają tyle na MIESIĄC i na utrzymaniu całą rodzinę.

    ciekawe czy jakby on cie podliczyl, to nie okazaloby sie ze to ty mu wisisz jeszcze kasiore.

    Nie ma takiej opcji. Pierwszego dnia "wpłaciliśmy" jednakową sumę do wspólnego portfela i z tego opłacaliśmy wydatki na miejscu. To co zostało podzielilismy dokładnie po połowie.

    poza tym pisalas ze prawie tysiac, czyli pewnie z 900.

    Jest dokładnie 1.000 PLN. A nawet, gdyby było 900, to co ? Dług się liczy dopiero od tysiąca w góre ?
    :-)))
  • 07.06.11, 11:48
    "te prawie 1.000 PLN bardzo by się przydało"

    sa ludzie ktorzy zarabiaja 1000 sa tacy co zarabiaja 10000.
    skoro ty jezdzisz na wakacje za wyspy to ciebie stac na wiecej, wiec nie pisz ze zarabiasz 1000.

    przez caly zwiazek dokladaliscie sie zawsze po 50% i nigdy nikt nikomu nic nie kupil, postawil, zafundowal?
    fajny zwiazek :)
  • 07.06.11, 12:07
    wez_sie napisał:

    skoro ty jezdzisz na wakacje za wyspy to ciebie stac na wiecej, wiec nie pisz ze zarabiasz 1000.

    Nigdy tego nie napisałam. Zarabiam więcej, niż 1000 PLN, ale znam sporo osób, które na takim poziomie żyją. I ich miałam na myśli.
    To na ile mnie stać, ma się nijak do tego, że długi należy spłacać. Niezależnie od kwoty.

    przez caly zwiazek dokladaliscie sie zawsze po 50% i nigdy nikt nikomu nic nie kupil, postawil, zafundowal?

    To dwie różne rzeczy. Wspólnie podjęliśmy decyzję o wyjeździe, więc nie wiem dlaczego mam "odpuszczać" 1000 PLN.
  • 07.06.11, 12:14
    Nie bardzo rozumiem, po co osoba rozsądna(a na taka "wyglądasz") wdaje się w (poboczne) dyskusje z osobnikiem na poziomie gimnazjalisty? To tylko "zaciemnia" problem i "rozmywa wątek". A tłumaczenie rzeczy oczywistych, zwane nadmierna argumentacją, poniża inteligentnego człowieka. Nie dawaj się w to wciągać :)
  • 07.06.11, 14:45
    Masz rację, chyba muszę zacząć z tym walczyć. Zboczenie zawodowe :-)
    Rada wzięta do serca ;-)
  • 17.06.11, 15:27
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 17.06.11, 18:47
    ``przez caly zwiazek dokladaliscie sie zawsze po 50% i nigdy nikt nikomu nic nie kupil, postawil, zafundowal?
    fajny zwiazek :) ``

    ale to chyba nie o to chodzi kto komu postawil np. pizze i piwo na randce, ale o normalny (duzy) dlug - do ktorego splacenia koles sie zobowiazal i moim zdaniem obojetne ile zarabia autorka watku, to 1000 zl nie jest kwota mala i powinna byc wyegzekwowana
  • 18.06.11, 04:47
    > przez caly zwiazek dokladaliscie sie zawsze po 50% i nigdy nikt nikomu nic nie
    > kupil, postawil, zafundowal?
    > fajny zwiazek :

    Taki jest urok "związków"
  • 07.06.11, 11:15
    cocosisland napisała:
    >
    > No niby masz rację, ale tysiak piechotą nie chodzi. Kurcze, kosztowne te wspomn
    > ienia ;-))))

    Niewspomnienia są kosztowne tylko błędy w doborze. Wspomnienia masz gratis :)
  • 18.06.11, 04:44
    > All inclusive w hotelu 5 * w ciepłych krajach - 8 dni :-)

    Gdzie taka taniocha - w Burundi?
  • 07.06.11, 10:52
    aha, połowę połowy:)
    następnym razem na wycieczkę bierzesz tego, kto zapłaci swoje PRZED wyjazdem;)

    a kasa chyba nie do odzyskania. chyba że chcesz po sądach się ciągać.

    --
    colours
  • 07.06.11, 11:06

    > a kasa chyba nie do odzyskania. chyba że chcesz po sądach się ciągać.
    >

    Ja bym powiedział odwrotnie - kasa do odzyskania, ale miękkimi metodami a nie sądowo.

    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • 07.06.11, 11:09
    na pewno, czekaj tatka latka;)


    --
    everything you wanted
  • 07.06.11, 10:26
    cocosisland napisała:

    > Jak odzyskać kasę ?

    Oprócz całkowicie akademicko teoretycznych, nie masz(Ty nie masz!!) żadnej możliwości prawnej.
    Możesz tylko próbować "depnąć" na ambicję.
  • 07.06.11, 10:35
    Ej, bez przesady, że tak całkowicie nie ma sposobu. Napisała do niego maila z prośbą, żeby w ramach rozliczenia długu kupił jej coś na allegro. Odmówił, zasłaniając się wydatkami w tej chwili. W ten sposób potwierdził, że jest jej winien te pieniądze. Ja bym się upomniała jeszcze raz i porachowała odsetki.
  • 07.06.11, 10:41
    martishia7 napisała:

    > Ej, bez przesady, że tak całkowicie nie ma sposobu. Napisała do niego maila z p
    > rośbą, żeby w ramach rozliczenia długu kupił jej coś na allegro. Odmówił, zasła
    > niając się wydatkami w tej chwili. W ten sposób potwierdził, że jest jej winien
    > te pieniądze. Ja bym się upomniała jeszcze raz i porachowała odsetki.

    I co dalej ??
    Jesteś w stanie wygrać taką sprawę w sądzie, bez pomocy prawnej, która wielokrotnie przewyższy wartość sporu, co natychmiast wskaże Ci Sąd i odmówi zasądzenia zwrotu kosztów?

    Napisałem wyraźnie !!
    ONAnie jest w stanie!! A możliwości są!!! tyle tylko, że zupełnie DLA NIEJ nieosiągalne!
    Chcesz dalej ciągnąć spór to przejdźmy na forum prawnicze i tam porozmawiamy.
    Przynajmniej(w obawie przed ośmieszeniem) będziesz zmuszona używać racjonalnych argumentów.
  • 17.06.11, 14:52
    > Jesteś w stanie wygrać taką sprawę w sądzie, bez pomocy prawnej, która wielokro
    > tnie przewyższy wartość sporu, co natychmiast wskaże Ci Sąd i odmówi zasądzenia
    > zwrotu kosztów?
    >
    > Napisałem wyraźnie !!
    > ONAnie jest w stanie!! A możliwości są!!! tyle tylko, że zupełnie DLA NI
    > EJ nieosiągalne!

    a jest w Polsce dostepne cos w desen small claims court?

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
    The Coffee Break Times
  • 07.06.11, 10:56
    Oprócz tego mam jeszcze maila z uzgodnieniami szczegółów wyjazdu w którym wyraźnie napisał, że odda mi swoją część.
  • 17.06.11, 14:06
    martishia7 napisała:

    > Ej, bez przesady, że tak całkowicie nie ma sposobu. Napisała do niego maila z p
    > rośbą, żeby w ramach rozliczenia długu kupił jej coś na allegro. Odmówił, zasła
    > niając się wydatkami w tej chwili. W ten sposób potwierdził, że jest jej winien
    > te pieniądze. Ja bym się upomniała jeszcze raz i porachowała odsetki.

    Nie. W ten sposób potwierdził, że może oddać kiedy mu się chce, czyli nigdy. Gdyby miał świadomość że jest Jej winien to nie zasłaniałby się wydatkami.
    Cudze pieniądze są święte, choćbym miała jeść ściany przez miesiąc to nie ma takiej opcji, bym komuś nie oddała pożyczonych od Niego pieniędzy "bo mam wydatki". To jest gorzej niż śmieszne, bo żałosne.
    Jeśli nie wiesz, to tak właśnie działają złodzieje i nazwijmy to po imieniu facet jest złodziejem. W jednym miesiącu ma dużo wydatków, w drugim nie ma z Nim kontaktu bo wyjechał, w trzecim mama w szpitalu, w czwartym stracił pracę, w piątym.. szóstym.. i tak się to kręci.

    --
    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
    Mój blog artystyczny
  • 17.06.11, 14:23
    Nie zrozumiałaś. Gdyby nie te maile, to on w ogóle nic jej nie musi oddać, bo nie ma absolutnie ani pół dowodu na to, że była między nimi jakakolwiek umowa o cokolwiek. Do sądu ona mogłaby co najwyżej iść na wycieczkę krajoznawczą. Ale te właśnie maile bądź inna korespondencja między nimi stanowi dowód pośredni, że istnieje między nimi taka lub inna umowa. Jeżeli treść w sposób wystarczająco jednoznaczny określa warunki tej umowy, to ona może się tym posiłkować nawet w sądzie. Bez tego nie ma nic i w zasadzie pana dobra wola, czy jej cokolwiek odda.
  • 17.06.11, 14:38
    martishia7 napisała:

    > Nie zrozumiałaś. Gdyby nie te maile, to on w ogóle nic jej nie musi oddać, bo n
    > ie ma absolutnie ani pół dowodu na to, że była między nimi jakakolwiek umowa o
    > cokolwiek.

    Jak nie? Napisała przecież że ma maila sprzed wycieczki, gdzie chłopak deklaruje się oddać Jej kasę.
    Fakt, dodatkowe maile świadczą na Jej korzyć bo wynika z nich, że On NADAL Jej wisi, czyli nie oddał.
    Niemniej dowód podstawowy ma w pierwszym mailu i spokojnie mógłby wystarczyć jako dowód.


    --
    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
    Mój blog artystyczny
  • 17.06.11, 16:08
    O ile się nie mylę, ale mylić się mogę, to wątkodawczyni o tych mailach przed wycieczką napisała już po tym moim poście, do którego się odniosłaś dzisiaj.
  • 07.06.11, 10:27
    nie wiem czy prywatne osoby moga wpisac inne prywatne osoby do KRD (pietrek bedzie wiedzial) w kazdym razie tysiaka bym w zyciu nie odpuscil. Tymbardziej ze kolo ma kase na SWOJE hobby. Kawal gnoja i tyle w temacie.
    --
    Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
    Pisanie polskich znaków jest bardzo męczące i niewygodne.
  • 07.06.11, 10:50
    soulshunter2 napisał:

    > nie wiem czy prywatne osoby moga wpisac inne prywatne osoby do KRD
    .
    Nie może!
    Tu są zasady dokonania wpisu:

    Aby kogokolwiek dopisać do Rejestru muszą zostać spełnione poniższe warunki:

    możemy wpisać przedsiębiorcę zadłużonego na kwotę co najmniej 500 PLN;
    konsument musi być zadłużony na co najmniej 200 PLN;
    dług jest wymagalny od co najmniej 60 dni;
    musi zaistnieć fakt wezwania dłużnika do zapłaty z informacją o zamiarze wpisania go do KRD, nie można dokonać wpisu przed upływem jednego miesiąca od czasu nadania wezwania, przy czym nie wymaga się, by dostarczenie wezwania było skuteczne.


    w kazdym razie tysiaka bym w zyciu nie odpuscil.

    Możesz go gnębić i oczekiwać, że poda Cie o stalking!! nic więcej nie zdziałasz.
    Nasyłanie oddziału czeczeńskich bojowników jest równie nieopłacalne co żmudne postępowanie sądowe.

    Kawal gnoja

    To bezsprzecznie!! Ale to ona sobie takiego wybrała:)

    i tyle w temacie.

    ..dokładnie tyle i .... koniec .
  • 07.06.11, 11:03
    Piotrze, a takiego dłużnika wezwać do tej zapłaty? Można wystosować do pana pismo poleconym czy to się jakoś specjalnie załatwia? (bo jakby takie dostał to może by sie zmotywował do zwrotu, bo taki wpis do krd to w sumie nic fajnego).
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 07.06.11, 11:18
    można wysłać wezwanie przedsądowe jako straszak.

    żeby dopisać kogoś do krd, trzeba mieć np. orzeczenie sądu.

    --
    pyro
  • 07.06.11, 11:25
    sweet_pink napisała:

    > Piotrze, a takiego dłużnika wezwać do tej zapłaty?

    Można wezwać. to się nazywa pismo przedprocesowe. trzeba dokładnie określić żądaną sumę, wskazać podstawę żądania i wyznaczyć termin do zapłaty(najlepiej 30dni).

    Można wystosować do pana pis
    > mo poleconym czy to się jakoś specjalnie załatwia?

    Nie ma żadnej żądanej formy, byle było potwierdzenie, że wysłaliśmy.

    (bo jakby takie dostał to mo
    > że by sie zmotywował do zwrotu,

    Oczywiście jest taka nadzieja. Jak jest lękliwy to może się przestraszyć, tyle tylko, że ja znam skuteczniejsze, szybsze i tańsze sposoby postraszenia takiego gnojka.

    bo taki wpis do krd to w sumie nic fajnego).

    Nie, nie !!! Wpisać można tylko na podstawie dokumentu wymagalnego.
    Przedsiębiorca może wpisać na podstawie wystawionej a niezapłaconej faktury vat!, ona żadnym takim dokumentem nie dysponuje. Dlatego osoba fizyczna, niebędąca przedsiębiorcą takiego wpisu dokonać nie może. Poza tym musiałaby wykupić abonament KRD!!
    To wszystko są poronione pomysły.
    Co nie znaczy, że nie można odzyskać tej kasy. Ja bym ją odzyskał w 3 dni :)
  • 07.06.11, 12:15
    To faktycznie bez sensu z tym krd.

    To tylko jeszcze spytam, czy gdyby to była zwykła pożyczka ze spisaną umową to czy umowa mogłaby być dokumentem wymagalnym i czy wtedy nie będąc przedsiębiorcą można kogoś do krd wpisać?

    btw. ja mam doświadczenie, takie że drobne cfaniakczki to się pism i urzędowych spraw boją i zaraz się wszystko prostuje...dlatego ja bym straszyła literą prawa.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 07.06.11, 13:27
    sweet_pink napisała:
    >
    > To tylko jeszcze spytam, czy gdyby to była zwykła pożyczka ze spisaną umową to
    > czy umowa mogłaby być dokumentem wymagalnym i czy wtedy nie będąc przedsiębiorc
    > ą można kogoś do krd wpisać?

    Nie, umowa to tylko umowa, nie jest dokumentem świadczącym o wymagalności roszczenia.
    Mimo zawarcia umowy może być 1000 powodów dla których ktoś nie spłaca zobowiązania, lub już je spłacił. Wymagalność świadczenia ma swoje źródło albo w wyroku sadu, albo "z ustawy". Nie pamiętam w której ustawie(musiałbym poszukać, ale to nie ma znaczenia) fakturze vat nadano status roszczenia wymagalnego. stąd "uprzywilejowanie" przedsiębiorców. Natomiast sama umowa, nawet miedzy przedsiębiorcami, nie upoważnia do dokonania wpisu do KRD.
    >
    > btw. ja mam doświadczenie, takie że drobne cfaniakczki to się pism i urzędowych
    > spraw boją i zaraz się wszystko prostuje...dlatego ja bym straszyła literą pra
    > wa.


  • 07.06.11, 13:34
    A weksel też nie?
    Bo jak nie to bez sądu się nie da do krd wpisać i w związku z tym nie da się użyć go jako straszaka przed wejściem na drogę sądową to to totalnie bezużyteczne ta prostych zjadaczy chleba :/
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 07.06.11, 13:48
    sweet_pink napisała:

    > A weksel też nie?
    > Bo jak nie to bez sądu się nie da do krd wpisać i w związku z tym nie da się uż
    > yć go jako straszaka przed wejściem na drogę sądową to to totalnie bezużyteczne
    > ta prostych zjadaczy chleba :/

    Weksel jest wymagalny z samej swojej istoty. W razie odmowy kierujesz go do komornika i tyle. Natomiast czy osoba niebędąca przedsiębiorcą może należność z weksla wpisać do KRD?
    Chyba nie, ale nie jestem pewien. to kuriozalny przypadek, nikt takich rzeczy nie uczy się na pamięć, lexa w domu nie mam, a szperać po necie mi się nie chce. Zresztą nigdy nie googlam w celu błyśnięcia wiedzą na forumie.
    Odpowiedź brzmi- nie wiem:)
  • 07.06.11, 13:51
    A to w nosie z krd, po prostu zostanę przy niepożyczaniu nikomu pieniędzy i tyle (chyba że gdzieś trafię na info o tym).
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 07.06.11, 14:05
    sweet_pink napisała:

    ... po prostu zostanę przy niepożyczaniu nikomu pieniędzy i tyl
    > e...

    To bardzo dobra decyzja dopóki nie zajmujesz się tym profesjonalnie!

    (chyba że gdzieś trafię na info o tym).

    A co Ci da taki wpis do KRD jak "pacjent" jest niewypłacalny.
    Wpis to tylko forma nacisku. Komornik jest dużo silniejszą formą niż wpis. Jeżeli komornik pozostaje bezradny, to cóż niby może pomóc wpis do KRD ?
    Coś chyba uciekasz z "pasma" logiki.
    Weksel+ komornik to maksymalne zabezpieczenie.
    KRD to tylko proteza.
  • 07.06.11, 14:58
    Jak nie faktycznie wypłacalny to trudno, to krzyżyk mu na drogę i bułkę do plecaka.
    Chodzi o tych co mogą, ale nie chcą oddać bo wolą sobie kupić nowy skuter i "mają wydatki".
    Ale jeśli rzeczesz że komornik na tych drugich skuteczniejszy to o krd można zapomnieć, chyba że ktoś zrobi to dla satysfakcji i własnej przyjemności.
    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • 07.06.11, 11:08
    Wyslij jeszcze jednego maila/list z prosba o splate dlugu do dnia tego-i-tego. A potem idz do prawnika. Porada + list adwokacki nie kosztuja jakos horrendalnie duzo, a wyslanie takiego listu bywa bardzo skuteczne w motywowaniu dluznikow.

    Facet jest nizej kreta. Cholerny zlodziej, nie odpuscilabym, zwlaszcza, ze to calkiem spora suma.

    --
    Kebab na Jagiellońskiej zamieni cię rano w wahadłowiec Challenger - by pvek
  • 07.06.11, 11:15
    to honorowy facet.
    zobaczysz.
  • 07.06.11, 11:17
    Powiedz, że masz w zanadrzu zdjęcia jego wacusia :)

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • 07.06.11, 14:49
    Noooooooo, to jest argument :-))))
  • 07.06.11, 11:23
    Duzo, czy nieduzo - niewazne. Mial oddac i tego sie trzymaj. Wyznacz mu konkretny termin (nie za dlugi ale nie za krotki).
    Nie masz do niego telefonu? Moze rozmowa by poskutkowala?
  • 07.06.11, 11:59
    Też uważam, że powinnaś się upominać o te pieniądze. Są Twoje i przed nikim nie musisz się tłumaczyć czy chcesz je wydać na waciki czy na przeżycie miesiąca. Zadzwoniłabym do niego i napisała mejla ponaglającego. Jak nie to faktycznie coś w rodzaju listu poleconego żeby się przestraszył.
  • 07.06.11, 12:10
    Jesli wyznaczenie terminu nie poskutkuje to zwroc sie po pomoc do jakiegos wspolnego znajomego, kogos uczciwego i takiego, ktory ma na niego wplyw.
    Mozesz tez go postraszyc, ze wyrobisz mu odpowiednia opinie w jego srodowisku.
    Jak bedziesz upierdliwa to w koncu bedzie mial dosyc, a jak odpuscisz to nigdy nie odzyskasz tych $.
  • 07.06.11, 14:21
    straszny gnojek

    list z ponagleniem, a potem następny, następny, następny

    a potem przyjedź do niego z kolegą tylko w tej sprawie

    kolega niech będzie grzeczny, ale sam fakt jego pojawienia się powinien podziałać na faceta trzeźwiąco
  • 07.06.11, 14:48
    Twój wpis podsunął mi jeszcze jeden pomysł. Mamy wspólnego znajomego. Napiszę, żeby przez niego przekazał kasę, bo będę się z nim wkrótce widzieć.
    Pewnie nie będzie się chciał przyznać przez znajomym, że pożyczył kasę od kobiety i odda :-)))
  • 07.06.11, 14:53
    'ruscy'?
  • 07.06.11, 14:57
    grassant napisał:

    'ruscy'?

    To będzie wariant B. Jak opcja A nie wypali :-)
  • 07.06.11, 15:01
    odzyskasz przynajmniej połowe z brakującej połowy. ;)
  • 07.06.11, 15:04
    Myślę, że na widok Saszy z Ukrainy, to odzyskam wszystko. Łącznie z moją połową za którą sama zapłaciłam :-)))
  • 07.06.11, 15:27
    myślę, że na dziś, jest Ci winnien 4 tys.
  • 07.06.11, 15:24
    ruscy na dzien dobry stwierdza, ze ona jest im winna 10k + odsetki 50% za kazdy dzien :)
    --
    Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
    Pisanie polskich znaków jest bardzo męczące i niewygodne.
  • 07.06.11, 21:20
    Miałam podobnie. Częściowo pomogły sms-y i kartki pocztowe (takie normalne) z lipnymi wyznaniami typu "kocham i tęsknię" itp, wiedząc, że Nexia to przeczyta. Ale obecnie od paru dni by mnie za to zamknęli jako stalkera, więc nie polecam. Na pozostałą część kwoty udało mi się znaleźć osobę, która była jemu coś winna i zgodziła się na "cesję". Może więc tym tropem?
  • 07.06.11, 21:31
    zadzwon i powiedz ze ta kasa jest Ci bardzo potrzebna i zeby w ciagu tygodnia max ci oddal. I koniec,nie wdawaj sie w jakies tlumczenia, emailami sie takich spraw nie zalatwia. Jesli facet sie bedzie migal to sie zastanow co robic, jesli mozesz sobie pozwolic to odpusc ta kase i wpisz go na rejestr dozywotnich dupkow. Ale ja uwazam ze 1000zl to dosc spora gotowka, zeby tak ja sobie po prostu rozdawac na prawo i lewo.
    --
    I don't know who invented high heels, but all women owe him a lot.
    Marilyn Monroe
  • 07.06.11, 21:49
    Niestety, pozostaje mu tylko narobić trochę wstydu (np rozgadać wśród znajomych), bo żadnych prawnych narzędzi autorka w ręku nie ma.
  • 08.06.11, 14:48
    Raz jeszcze bardzo dziękuję za wszystkie wpisy. Zmobilizowały mnie w końcu do zakończenia sprawy. Wysłałam maila z numerem konta i prośbą, żeby wpłacił pieniądze do końca lipca.
    Powiało trochę wezwaniem do zapłata a la Telekomunikacja Polska, ale co mi tam ;-))
    Jak otrzymam kasę, to chyba powinnam coś Wam postawić. Za kopa - wiadomo gdzie :-)

  • 08.06.11, 14:57
    Ja będę całkowicie usatysfakcjonowana, jeżeli dopowiesz dalsze zdarzenia. Wkurzają mnie historie z forum, które są jak półprosta i Moda na sukces - nie mają końca.
  • 08.06.11, 15:56
    martishia7 napisała:

    Ja będę całkowicie usatysfakcjonowana, jeżeli dopowiesz dalsze zdarzenia.
    Wkurzają mnie historie z forum, które są jak półprosta i Moda na sukces - nie mają końca.

    Nie zamierzałam produkować "wontków" idących w setki, lecz jedynie grzecznie podziękować ( również za Twój rzeczowy wpis ), dlatego całkowicie nie rozumiem Twojego sarkazmu.

  • 08.06.11, 16:09
    cocosisland napisała:

    > Nie zamierzałam produkować "wontków" idących w setki, lecz jedynie grzecznie po
    > dziękować ( również za Twój rzeczowy wpis ), dlatego całkowicie nie rozumiem Tw
    > ojego sarkazmu.

    A ja nie widzę żadnego sarkazmu w jej poście. Napisała się na doradzała, teraz chce poznać zakończenie sprawy!! Gdzie tu sarkazm. ??
    >
  • 08.06.11, 16:11
    Ależ zero sarkazmu! Czasami człowiek coś poczyta, doradzi nawet i jest lekka ciekawość, co też tam wyszło najlepszego. A ludzie zazwyczaj nie dopisują "ciągu dalszego". Więc jak za jakiś czas dopiszesz na końcu tego wątku, że dostałaś przelew i jedziesz do Honolulu, to będzie fajna informacja. Powodzenia życzę. W zasadzie teraz się okaże czy pan jest zwykłym złamasem, czy złamasem wielkiego formatu. Zwykły złamas wychodzi z założenia, że skoro go nie nękasz, to już zapomniałaś, albo coś - na zasadzie jak założę kołdrę na głowę to znikną potwory. Jeśli natomiast zacznie Cię bajerować, albo wprost wykręcać się od długu - no to złamas wielkiego formatu. Tak czy śmak, dobrze, że już jest ex.;)
  • 08.06.11, 16:14
    wlasnie!
    --
    Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
    Pisanie polskich znaków jest bardzo męczące i niewygodne.
  • 08.06.11, 18:21
    A to bardzo przepraszam, chyba opacznie Cię zrozumiałam.
    Odniosłam się do tego zdania : " Wkurzają mnie historie z forum, które są jak półprosta i Moda na sukces - nie mają końca ". Sądziłam, że miałaś na myśli mój wpis o tym, że napisałam do niego maila.

    Jak tylko kasa wpłynie na konto ( bardzo na to liczę ), to wyślę Ci maila :-)))
    1.000 PLN na Honolulu - niestety -nie wystarczy, ale wybieram się do słonecznej Hiszpanii i zamierzam je solidnie spożytkować :-) Jednego drineczka wypije za Twoje zdrowie Marishia.
    Obiecuję :-)
  • 08.06.11, 16:55
    Ja bym odpusciła to tylko pieniadze i nie szarpałabym sobie zdrowia i nerwow chodzac po sadach czy nie wiedomo gdzie. Napisz jeszcze raz, grzecznie ze potrzebujesz pieniedzy na wyjazd na wakacje, ze oczekujesz zwrotu w ciagu najblizszych dni. Czlowiek na poziomie zrozumie, jesli nie odda to olej i tyle. Tylko sobie zdrowie stracisz na wkurzanie sie i nastepnym razem juz wiesz zeby nie placic za kogos. Z drugiej strony czy w zwiazku zawsze placiliscie wszystko dokladnie pol na pol? jesli on jednak czesciej zapraszal, placil, kupowal to ja bym sie nie denerwowala tak juz o to.
  • 08.06.11, 19:36
    ja bym nie odpuscila, bo dla mnie 1000 zł to duzo. Masz maile od niego w ktorym potwierdza on,ze ma dlug wiec jest to dowod. Co zrób
    1. wyslij mu listem poleconym,ze prosisz go o zwrot dlugu podajac termin splaty, napisz ze w przypadku gdy dlugu nie odda skierujesz sprawe do sadu ( podaj numer konta itd..)
    2. skieruj sprawę do sadu
  • 08.06.11, 21:17
    > Ja bym odpusciła to tylko pieniadze
    to pozycz 2 tysiaki do pierwszego.
    --
    Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
    Pisanie polskich znaków jest bardzo męczące i niewygodne.
  • 08.06.11, 22:47
    Mnie by było głupio poprosić. co zadzwonisz i bedziesz gadac o kasie ,zeby ci oddał to tak jakbys miała go całkiem w dupie i tylko chciała zeby ci kase oddał.
    --
    życie to ostry miecz na którym Bóg napisał:walcz,kochaj,cierp......Porządek to mam tylko na biurku a w życiu burdel jak na podwórku.
  • 09.06.11, 10:22
    A gdzie ma go miec i czego jeszcze chciec po czyms takim?
  • 08.06.11, 23:00
    Za głupotę się płaci. Ja byłam w takiej sytuacji. Pożyczyłam facetowi sumkę, nie jakąś tak ogromną, ale coś w okolicach tej kwoty, jaką Ty pożyczyłaś. Psuło się między nami i kasy nie chciał oddać. To moje pieniądze na które zapracowałam i wkurzał mnie fakt, że ktoś chce mnie zrobić w balona, więc ja w balona zrobiłam jego.

    Jak wiedziałam, że lada dzień się możemy rozejść, przyparłam go do muru żeby oddał kasę, bo mi niby na coś tam BARDZO potrzebne, że to sprawa życia i śmierci. Jednocześnie oszukiwałam go, że jest między nami ok i może da się coś między nami naprawić (nic nie obiecując i nie wiele mówiąc oczywiście żeby nie było). Wyczuł mój podstęp, nawet powiedział to głośno, ale i tak dał się wrobić. Perfidne to co zrobiłam, ale kase przynajmniej oddał.

  • 09.06.11, 11:30
    W Polsce jest jakiś dziwny zwyczaj, że człowiekowi jest wstyd upomnieć się o WŁASNE pieniądze. Zrób tak jak ja mówiłam, bo tych pieniędzy mozesz już nie odzyskać.
  • 09.06.11, 14:30
    mariela1987 napisała:

    W Polsce jest jakiś dziwny zwyczaj, że człowiekowi jest wstyd upomnieć się o WŁASNE pieniądze.

    Masz rację Marielko. Czułam się jakoś niezręcznie upominać się tak wprost o swoje w końcu pieniądze :-(
    Coś czuję, że nasze kontakty przez to już nie będą takie serdeczne, ale trudno. Trzeba się w końcu na stare lata nauczyć asertywności ;-)))
  • 17.06.11, 11:47
    Jesli zwiazek zostal zakonczony i zostaly zamkniete wszystkie psrawy uczuciowe miedzy wami, to mysle ze powinny rowniez zostac pozamykane wszystkie sprawy finansowe. A 1000 zl piechota nie chodzi, musialas na nie w koncu zapracowac. Nie chce oceniac Twojego exa, tak czy owak jesli nie jest w stanie oddac calej sumy jednorazowo, to umowcie sie na splate w ratach (po 100-200zl). Wtedy prawie wogole nie odczuje tej kwoty. I tak jeszcze nie doliczasz mu do tego strat z tytulu inflacji ;)
    --
  • 17.06.11, 13:56
    W sumie to jest zalosna historia - domagac sie kasy od bylego, bo cos bylo miedzy nami... Milosc sie skonczy, ale finanse zostaja.
    Wrzuc to sobie, dziewczyno, w koszty niezbyt udanego zwiazku i zapomnij. A w Hiszpanii uwazaj, nie wplacz sie w cos.
    --
    Always look on the bright side of death.
  • 18.06.11, 00:57
    > W sumie to jest zalosna historia - domagac sie kasy od bylego, bo cos bylo mied
    > zy nami...

    ja tu nie widzę związku przyczynowo-skutkowego "ona się domaga kasy BO coś było między nimi". Ona się domaga kasy, bo wyłożyła za niego, a on nie oddał. Nigdzie nie było powiedziane, że domaga się forsy za straty moralne czy coś. To była pożyczka, a nie prezent.
    Żałosne to jest dla mnie czepianie się osoby, która straciła kasę, podczas gdy facio najwyraźniej liczy na to, że ona zapomni, machnie ręką albo będzie jej głupio upominać się o "byle 1000 zł".
    A niektóre osoby kibicują temu przekonaniu - że obciachowo jest upominać się o pożyczone.

    > Wrzuc to sobie, dziewczyno, w koszty niezbyt udanego zwiazku i zapomnij.

    Skoro dajesz takie rady... pożycz mi tysiaka i zapomnij, na Krym się wybieram w tym roku.


    --
    mixed.blox.pl
    Życiowo-wyznaniowy małżeński mix
  • 17.06.11, 14:02
    U mnie się nie udało.
    Nie miałam ochoty bawić się w ściganie formalne, więc ucięłam sobie rozrywkę niskich lotów dając panu w kość na tyle, że będę jego cieniem jeszcze długo.
    Są ludzie, którzy odgórnie podchodzą do tego z chęcią zatrzymania cudzej kasy i nadzieją, że "rozejdzie się po kościach" a tylko instancja wyższa jest w stanie skłonić ich do oddania długu. Tylko to też Twoje nerwy, więc albo pogódź się z tym, że kasy nie otrzymasz i zakończ znajomość natychmiast - albo poinformuj pana, że bardzo ci przykro ale to Twoje pieniądze i nie chciałabyś tego robić w zw. z czym jeśli w ciągu x dni nie odda Ci pieniędzy - założysz mu sprawę.
    Sama wybierz.

    --
    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
    Mój blog artystyczny
  • 17.06.11, 14:41
    1. Wezwanie do zapłaty z terminem 7 dni, ze wskazaniem, iż chodzi o zwrot udzielonej pożyczki, która od dnia doręczenia wezwania jest wymagalna.
    2. Pozew w postępowaniu uproszczonym na formularzu (opłata sądowa to całe 30 zł).

    Bzdurą jest, to co ci wciska większość tutaj, iż nie ma żadnych możliwości prawnych.
    Z pewnością masz możliwość wydrukowania potwierdzenia wykonanego na konto biura turystycznego przelewu, tudzież otrzymania go z banku. Idealnie byłoby gdybyś miała na ten wyjazd umowę z biurem ewentualnie fakturę rachunek (na którym obydwoje figurujecie). Z tego wprost widać kto w wyjeździe uczestniczył, a kto za niego zapłacił - a to już niemało. Podstawą roszczenia powinien być zwrot udzielonej pożyczki. Dowodem również powinno być przesłuchanie ciebie jako strony, ewentualnie innych świadków, którzy mają wiedzę w tym temacie. Co do emaili, to te w których jegomość wykręca się od zwrotu pieniędzy, mogą wskazywać na uznanie długu, co również jest istotne.

    Nie słuchaj oszołomów, którzy ci tu "dobrze" radzą, że nie masz szans.
  • 17.06.11, 15:57
    Dokładnie, w końcu oboje byli na wycieczce. To raz. Dwa, korespondencja jasno potwierdza, że dług BYŁ i częściowo został spłacony, co akurat niestety jest okolicznością łagodzącą dla niego. Sąd może sprawę odrzucić, ale są spore szanse, że pan się sądu wystraszy.

    Teoretycznie można sprzedać dług firmie windykacyjnej, ale to chyba formy, nie wiem czy robią długi prywatnych osób i od jakiej kwoty. Ponoć biorą 10% odzyskanej kwoty. Tu by się opłacało klientce, firmie windykacyjnej niekoniecznie.
    --
    "Odwal się od moich kóz i pomidorów, ja to mam od dawna zaplanowane w szczegółach." (c)mathiola
  • 17.06.11, 15:58
    Firmy, nie formy (literówka)
    --
    "Odwal się od moich kóz i pomidorów, ja to mam od dawna zaplanowane w szczegółach." (c)mathiola
  • 17.06.11, 16:28
    boczek150 napisał:


    > Nie słuchaj oszołomów, którzy ci tu "dobrze" radzą, że nie masz szans.


    Skoro jesteś taka gwiazda palestry, to weź tę sprawę i załatw!
  • 17.06.11, 16:04
    Cocosiland: mialam dokladnie taka sama sytuacje (no moze za wyjatkiem faktu, ze chodzilo o mniejsza kwote ok. 200 zl).

    To byl zwiazek, w ktorym generalnie placilismy za wszystko po rowno, on mi nic nie stawial, wiec czulam, ze zwrot tej kasy mi sie nalezy. poza tym, to on ze mna zerwal.

    Wiec bylo podobnie jak u Ciebie: facet sie w ogole nie poczuwal, mielismy wspolnych znajomych i dla nich to byl temat zartow generalnie. a mnie to wkurzalo.
    Po ok roku, z laska oddal mi 100 zl.
    Co do reszty - nie wygladalo, ze ja jeszcze zobacze.

    Ale sie wkurzylam, i jako ze mam wyksztalcenie prawnicze, wyslalam mu na adres domowy (rodzicow) formalne wezwanie do zaplaty, listem poleconym.
    Z informacja, ze nastepne kroki beda sadowe (oczywiscie, malo prawdopodobne, zebym sie na to zdecydowala...)

    Ale poskutkowalo. Nie wiem, czy zawazyl wstyd wobec rodzicow, czy cos innego, ale oddal mi w koncu te kase.

    Czy chce Ci sie walczyc - Twoj wybor. Ja goscia za bardzo nie lubilam po zerwaniu i mialam ogolnie niesmak, wiec pewnie dlatego mi sie chcialo.
  • 17.06.11, 16:05
    aha, jeszcze dodam, ze sprawa miala miejsce ok. 10 lat temu, gdy oboje bylismy biednymi studentami, no i te pieniadze mialy dla nas inna wartosc
  • 17.06.11, 17:07
    Nie było najmniejszej próby wykręcenia się od spłaty długu. Wręcz przeciwnie - przeprosił za zwłokę i zaproponował, że w tym miesiącu przeleje na moje konto połowę kwoty, a lipcu resztę.
    Jak już wcześniej pisałam, bardzo dziękuję za zmobilizowanie do działania :-)
  • 17.06.11, 18:36
    Dobre chęci to jeszcze nie wszystko. Zamkniesz postępowanie windykacyjne, jak zobaczysz cyfry na swoim koncie. Czego Ci szczerze życzę.
  • 17.06.11, 18:54
    cocosisland napisała:

    > Nie było najmniejszej próby wykręcenia się od spłaty długu. Wręcz przeciwnie -
    > przeprosił za zwłokę i zaproponował, że w tym miesiącu przeleje na moje konto p
    > ołowę kwoty, a lipcu resztę.
    > Jak już wcześniej pisałam, bardzo dziękuję za zmobilizowanie do działania :-)

    No, to teraz czekamy na pieniądze :D

    Ale sprawa kończy się zgodnie z moim przewidywaniami - czyli rozsądny mężczyzna nie będzie próbował się od faktycznego długu wykręcić. Co nie znaczy że nie mógł o nim wcześniej zapomnieć...
    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • 17.06.11, 19:10
    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

    > cocosisland napisała:
    - czyli rozsądny mężczyzna
    > nie będzie próbował się od faktycznego długu wykręcić.

    Rozsądny mężczyzna sam pamięta o swoich długach, szczególnie w stosunku do kobiet.
    Sam jestem winien ze 200-300zł kobiecie od 3 lat i uwiera mnie to jak wrzód na doopie. Ale nie bardzo mam jak oddać.


  • 17.06.11, 20:18

    > Rozsądny mężczyzna sam pamięta o swoich długach, szczególnie w stosunku do kobi
    > et.
    > Sam jestem winien ze 200-300zł kobiecie od 3 lat i uwiera mnie to jak wrzód na
    > doopie. Ale nie bardzo mam jak oddać.

    No, taka sytuacja też jest możliwa. Że nie miał, albo nie bardzo miał jak oddać.
    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • 18.06.11, 00:22
    czyli zaplacilas za niego i jednoczesnie spedzilas z nim te wakacje i pewnie spaliscie razem. czyli facet ma lep ha karku. ale powinien zaplacic za calosc rowniez z twoja czescia.
  • 18.06.11, 09:06
    oxf napisał:

    > czyli zaplacilas za niego i jednoczesnie spedzilas z nim te wakacje i pewnie sp
    > aliscie razem. czyli facet ma lep ha karku. ale powinien zaplacic za calosc row
    > niez z twoja czescia.

    Oo, to dupa autorki do wynajęcia była? Że za okres wakacji facet za nią płaci?
    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • 17.06.11, 21:40
    płytę z filmem "Dług".
    A pod życzeniami
    poproś go by spłacił te głupie tysiąc złoty i nie robił scen bo twoja cierpliwość się kończy.
    Jeśli jest inteligentny to zrozumie i szybko spłaci.
  • 17.06.11, 21:57
    Przeslij mailem facetowi link do tej dyskusji. Niech sobie poczyta co mysla o nim inni. Poza tym - zawsze jest mozliwosc przeslania tego linku do jego znajomych...

    Malo eleganckie? Byc moze, ale nie wywiazywanie sie z zobowiazan finansowych jest gorsze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.