Czy sprzątacie całą rodziną, wszyscy razem, wtedy gdy każdy ma czas (np. w soboty lub gdy się nabrudzi na maksa), tak dopóki wszystkiego nie ogarniecie? Czy raczej dzielicie się obowiązkami, nie patrząc na potrzeby i czas (X sprzątnie swoje w 5 min, Y zasuwa pół dnia, bo akurat mu się dużo nazbierało). A może w waszych domach sprząta tylko jedna osoba?
Jak to u was jest? Macie jakieś sposoby na sprawiedliwy podział obowiązków?
Mnie spodobała się metoda wspólnego sprzątania, ale jakoś działa tylko podczas sprzątania po imprezach. ;]
--