Dodaj do ulubionych

'Nie chce mi się gadać' - co robić z tym facetem?

16.06.11, 21:51
Dziewczyny (i chłopaki) pomocy :)

Mam dylemat dotyczący faceta. Jak niektórzy wiedzą, ma znacznie mniejsze potrzeby widywania się, niż ja. Okej, przebolałam. Sporo pracuje, szkoli się, ma swoje hobby etc. Ma też swoje 'ciche dni'. Trwają różnie, ale nie dłużej niż 4-5 dni, kiedy nie ma z nim żadnego niemal kontaktu - nie dzwoni, nie pisze, nie oddzwania, nie odpisuje. Również przebolałam. Generalnie jestem w stanie przyjąć wiele, jeżeli zakomunikuje mi: mam zły dzień, chce być sam.

Ale dziś... Cóż.

Miałam jechać do przyjaciółki w odwiedziny, w południe dowiedziałam się, że jednak nie (poboczna i długa historia), a że miałam wolny wieczór w pracy, pomyślałam, że można spędzić go razem, BARDZO miło :) Wysyłam smsa, cisza. Wysłam MMS-a, cisza. Po 20. zadzwoniłam, nie odbiera, więc mówiąc krótko: wku...łam się i polazłam do niego, bo daleko nie mam.

I tu zastaję go przed kompem (jakieś demoty czy co) z piwem i totalnie obojętną miną na mój widok. Wyrywkowy przebieg rozmowy:

Ja: Czemu nie odbierałeś telefonu?
On: Bo nie miałem ochoty rozmawiać
Ja: Ale tak w ogóle, czy ze mną?
[wzruszenie ramionami]

Ja: Czy ty chcesz się rozstać?
On: Nie.


Ja: Czy coś się stało, czy po prostu znów 'tak masz'
On: Nic się nie stało, jestem po prostu zmęczony
Ja: Mną, czy w ogóle?
On: No tobą...

Siedziałam jak wryta. Na pytanie, czy czymś konkretnie go zmęczyłam, czy coś źle zrobiłam, odpowiadał doprowadzającym mnie do szału wzruszeniem ramion. Na koniec zapytałam jeszcze raz, czy chce się rozstać, na co otrzymałam odpowiedź: 'Nie, po prostu nie chce mi się gadać teraz'.

To nie można było mi tego napisać kilka godzin wcześniej?!

Czy ja wiele wymagam? Niech sobie ma swoje ciche dni, głośne dni, fochy i bóg wie, co jeszcze. Ale niech mi to KOMUNIKUJE. Czy mężczyźni z definicji mają takie gigantyczne problemy z komunikacją?

I jeszcze jedno: ja się obawiam, że taka taktyka to zmuszenie mnie de facto do zerwania z nim, bo on nie jest w stanie podjąć takiego działania. Tylko dlaczego na zadane trzy razy pytanie, czy chce się rozstać/czy nadal jesteśmy parą odpowiedział, że nie chce się rozstawać? I dlaczego w ogóle jest nam razem dobrze, a on wywija takie numery?

Być może powinnam zagryźć zęby i kopnąć w dupę, no ale kocham go. I to jak na razie kończy dla mnie dyskusję o rozstaniu.

Ech, pomóżcie mi to rozpracować? Tak, wiem, teraz się nie odzywam i mam go gdzieś, nie zamierzam za nim latać. Ale już było tak kilka razy (w ciągu 5 mcy - to jest trzeci, może czwarty raz) i później wracał jak skowronek, stęskniony, spragniony i udawał, że nic się nie stało. Boję się, że kolejnego razu nie zdzierżę.

A, i nie jedźcie za bardzo :)
Edytor zaawansowany
  • 16.06.11, 21:57
    > Być może powinnam zagryźć zęby i kopnąć w dupę, no ale kocham go. I to jak na r
    > azie kończy dla mnie dyskusję o rozstaniu.

    piekne, po prostu klasyka gatunku:P Mam dla ciebie pocieszenie - po slubie na pwno sie zmieni.
    --
    Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
    Pisanie polskich znaków jest bardzo męczące i niewygodne.
  • 16.06.11, 22:00
    Tak, tego też się boję - że skoro teraz jest tak, to później będzie tylko gorzej.

    Pytam o co innego - czy takie zachowanie może być klasycznym męskim zmuszeniem kobiety do zerwania?
  • 16.06.11, 22:03
    później napewno będzie gorzej - a to później wcale nie oznacza ślub. Poczekaj kilka miesięcy i będzie miał ciebie totalnie w dupie. Nie można na dzień dobry popuszczać w kluczowych kawestiach.
    --
    "You become responsible, forever, for what you have tamed."
  • 18.06.11, 23:08
    nie chce z toba gadac wiec:
    - nie odbiera twoich telefonow
    - nie odpowiada na sms'y

    jakich qrwa jeszcze chcesz jasniejszych komunikatow?
    - wyjdz z mojego mieszkania?
    - nie zapraszalem cie?

    w twarz ma ci splunac i powiedziec 'nie chce mi sie z toba gadac'?

    i tak nie zrozumiesz
  • 16.06.11, 22:03
    Nie, on po prostu taki jest. Taka samolubna konstrukcja, ale nieszkodliwa. W niczym Ci nie pomoże, ale jednocześnie nie będzie stwarzał problemów, o których byś już dzisiaj nie wiedziała.
  • 16.06.11, 23:21
    > piekne, po prostu klasyka gatunku:P Mam dla ciebie pocieszenie - po slubie na p
    > wno sie zmieni.

    Po jakim ślubie? :D
    Sorry, ale facet nie jest zainteresowany Tobą (nie Tobą Soul, ale autorką) zbyt poważnie. Myślę, że traktuje Cię jak laskę, z którą można przyjemnie spędzić czas (if you know what I mean) i tyle.
    Tak tak, to tylko wycinek i tak poza tym to jest troskliwy, opiekuńczy itp. Ale tylko co pięć dni. :) Więc jak by Ci się coś stało to pewnie wieści dotarłyby do niego po jakimś tygodniu. Tak o Ciebie dba. Oszukuj się dalej.
  • 16.06.11, 23:26
    A co do Twojej wizyty, to tak jak większość uważam, że w takiej sytuacji (czyli kiedy on nie odpisuje, nie interesuje się Tobą) to nagabywanie. Ale dziwne, że w ogóle do czegoś takiego dochodzi, co? Że musisz się do niego wpraszać... Jak ja bym była w takiej sytuacji, to wiedziałabym co z tym zrobić. :)
  • 16.06.11, 23:39
    Ech... a gdzie ja napisałam, że on się do mnie raz na pięć dni odzywa? Widzimy się praktycznie codziennie.
  • 16.06.11, 23:42

    > Ech... a gdzie ja napisałam, że on się do mnie raz na pięć dni odzywa? Widzimy
    > się praktycznie codziennie.

    ?
    To o czym mówisz w wyboldowanym fragmencie?
    To 'codziennie' to już jest po tych zmianach i przeboleniu? To jak często Ty chciałaś się widywać przedtem?

    'Jak niektórzy wiedzą, ma znacznie mniejsze potrzeby widywania się, niż ja. Okej, przebolałam. Sporo pracuje, szkoli się, ma swoje hobby etc. Ma też swoje 'ciche dni'. Trwają różnie, ale nie dłużej niż 4-5 dni, kiedy nie ma z nim żadnego niemal kontaktu - nie dzwoni, nie pisze, nie oddzwania, nie odpisuje. '
  • 16.06.11, 23:46
    Tak. Chodzi mi o to, że mnie nie odpowiadają te jego ciche dni. A raczej nie odpowiadały, bo już zdzierżyłam.

    Jeżeli potrzebujesz dokładnego grafiku, proszę:

    2-5 dni przerwy na 6 tygodni bez prawie przerwy razem (noce, w ciągu dnia praca/uczelnia, po południu zakupy/jedzenie, film/piwo, wspólne hobby, spotkania ze znajomymi, zajebisty seks).

    Nie wiem, czy mogę jaśniej. :)
  • 16.06.11, 23:48
    > Jeżeli potrzebujesz dokładnego grafiku, proszę:
    >
    > 2-5 dni przerwy na 6 tygodni bez prawie przerwy razem (noce, w ciągu dnia praca
    > /uczelnia, po południu zakupy/jedzenie, film/piwo, wspólne hobby, spotkania ze
    > znajomymi, zajebisty seks).
    >
    > Nie wiem, czy mogę jaśniej. :)

    I to dla Ciebie jest za mało? O_O
    I się dziwisz, że on chce parę dni odpocząć w samotności? O_O
  • 16.06.11, 23:55
    Niczemu się nie dziwię. Koleżanka próbowała mi imputować, że facet ma mnie w dupie i nie chce się ze mną widywać.

    Rao, przyznasz chyba, że gdyby nie chciał, to by się nie widywał, nie?
  • 17.06.11, 14:52
    jesli jestes wystarczajaco klejaca, bedzie sie widywal, dopoki nie znajdzie tej, na ktorej mu bedzie na prawde zalezalo...
  • 16.06.11, 23:49
    I Ty się jeszcze czepiasz o te samotnickie dni?! Przy takiej przyklejalności przez długi okres czasu?
    Oj, wydziwiasz :P

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 18.06.11, 11:39
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Jeżeli potrzebujesz dokładnego grafiku, proszę:
    >
    > 2-5 dni przerwy na 6 tygodni bez prawie przerwy razem (noce, w ciągu dnia praca
    > /uczelnia, po południu zakupy/jedzenie, film/piwo, wspólne hobby, spotkania ze
    > znajomymi, zajebisty seks).
    >
    > Nie wiem, czy mogę jaśniej. :)

    http://georgeprice.net/wp-content/uploads/2009/12/amazed.jpg
  • 16.06.11, 22:01
    Facet zachował się nieładnie, bez dwóch zdań.

    Ale chyba też bym się tak zachowała, gdybym np zaplanowała sobie grać wieczorem w grę lub po prostu się obijać, bo facet miał wychodne, a ten by nagle zmienił plany i mi moje plany zepsuł, smsy słał, wydzwaniał, a w końcu w drzwiach stanął:)
  • 16.06.11, 22:05
    No ale co, nie moglo mu sie nie chciec gadac?
    Ja tez tak czesto mam, wiec go rozumiem. :)
    A ty sie czepiasz.
    --
    http://republika.pl/blog_tb_3926619/5833637/tr/motyle__7_.gif
  • 16.06.11, 22:58
    Okej, nie chcieć gadać, a 'jestem tobą zmęczony' to jednak dwie inne rzeczy. Już nie będę pisać, że mi się przykro zrobiło, bo to oddzielny temat. Bardziej to się wku...łam.
  • 16.06.11, 23:01
    I było po babsku dociskać i głupie gadki zaczynać?

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:08
    No ale co, na odczepnego powiedział?

    Serio, najbardziej mnie martwi, że on chce się rozstać, ale klasycznie nie ma odwagi, więc chce mnie wku...ć.
  • 16.06.11, 23:14
    kosc_ksiezyca napisała:

    > No ale co, na odczepnego powiedział?
    *
    Tak, żebyś się wreszcie zamknęła i dała mu spokój. Wiesz, jak to cholernie wchmurwia jak masz ochotę posiedzieć z zamkniętym pyskiem a tu przylezie takie i jazgocze i wydziwia i wymyśla?

    > Serio, najbardziej mnie martwi, że on chce się rozstać, ale klasycznie nie ma o
    > dwagi, więc chce mnie wku...ć.
    *
    Przecież ma takie momenty od początku - to czego, pytam znowuż, wydziwiasz?
    Baby, chmurwa... Też się jedna obraziła na mnie - za to, żem cosik powiedziawszy za ostro. I się nie odzywa. Ale jak ja się nie odzywam - to zaraz "coś milczysz ostatnimi dniami!"

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:18
    Jezu. Ty jesteś facetem.
  • 16.06.11, 23:22
    Tak zabrzmiało jakby bycie facetem było zbrodnią :P

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:40
    Jak dla mnie nawet wskazane, żebyś był facetem. Ale jakoś w jednym z poprzednich wątków nie chciałeś podać swojej przynależności plemiennej :D
  • 16.06.11, 23:42
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Jak dla mnie nawet wskazane, żebyś był facetem.
    *
    A to czemuż? :D

    > Ale jakoś w jednym z poprzednic
    > h wątków nie chciałeś podać swojej przynależności plemiennej :D
    *
    Bo ja się tajemniczości uczę od kobiet i stosuję w praktyce ;)

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:53

    > > Jak dla mnie nawet wskazane, żebyś był facetem.
    > *
    > A to czemuż? :D

    Generalnie uważam, że jesteś faaaajny. :D
  • 16.06.11, 23:56
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Generalnie uważam, że jesteś faaaajny. :D
    *
    Oczywiście, że jestem i tego akurat nie zamierzam ukrywać, nawet przed zajętymi koleżankami ;)

    Niniejszym mówię dobranoc i mykam spać :)

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 17.06.11, 00:05
    Biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze godzinę temu myślałam, że jesteś kobietą... :D

    Sprawdź priva z rana :)
  • 17.06.11, 06:23
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze godzinę temu myślałam, że jesteś kobietą... :
    > D
    *
    W jakiejś części na pewno jestem ;)

    > Sprawdź priva z rana :)
    *
    Sprawdzę zaraz :)

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:20
    Uf. Ochłonęłam.

    Ale on nie zdaje sobie sprawy, że mnie jest PRZYKRO, kiedy on mówi takie rzeczy? Okej, czasem nazywa mnie marudą - ale ja taka jestem, muszę wiedzieć, bo inaczej szlag mnie trafia. Żeby nie było - pracuję nad tym i widzę u siebie również postępy.

    No i jak można chcieć, aby bliska osoba 'się zamknęła'? Nie zgadza mi się to z moim postrzeganiem bycia ze sobą. Nie kumawszy. :(

    Idę zrobić budyń. Chcesz? :)
  • 16.06.11, 23:26
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Uf. Ochłonęłam.
    >
    > Ale on nie zdaje sobie sprawy, że mnie jest PRZYKRO, kiedy on mówi takie rzeczy
    > ? Okej, czasem nazywa mnie marudą - ale ja taka jestem, muszę wiedzieć, bo inac
    > zej szlag mnie trafia. Żeby nie było - pracuję nad tym i widzę u siebie również
    > postępy.
    >*
    A czy Ty nie zdajesz sobie sprawy, że jego męczysz do granic wytrzymałości takimi akcjami?
    A on taki jest, że musi posiedzieć w spokoju. No i masz impas.

    > No i jak można chcieć, aby bliska osoba 'się zamknęła'? Nie zgadza mi się to z
    > moim postrzeganiem bycia ze sobą. Nie kumawszy. :(
    *
    Normalnie. To nie jest kwestia kto gada - ale że przylazło i zawraca dupę i męczy. Po prostu - dać spokój.
    To trochę jak np. z otarciem skóry - nieważne kto dotyka, po prostu jak tyka to wchmurwia.

    > Idę zrobić budyń. Chcesz? :)
    *
    Co mam nie chcieć! Jaki smak? :) Utuczę się :D

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:33
    raohszana napisał:

    (ha, napisał! NAPISAŁ! :D)

    > A czy Ty nie zdajesz sobie sprawy, że jego męczysz do granic wytrzymałości taki
    > mi akcjami?
    > A on taki jest, że musi posiedzieć w spokoju. No i masz impas.

    Jezusiemaryjo, toć ja wiem, niech se siedzi. Ale ja się nie domyślę!

    > Normalnie. To nie jest kwestia kto gada - ale że przylazło i zawraca dupę i męc
    > zy. Po prostu - dać spokój.
    > To trochę jak np. z otarciem skóry - nieważne kto dotyka, po prostu jak tyka to
    > wchmurwia.

    No nie wiem. Muszę się przyzwyczaić, że ja mogę go męczyć. Dziwne.

    > Co mam nie chcieć! Jaki smak? :) Utuczę się :D


    Niestety, został tylko waniliowy, i nawet nie ma soku do smaku :(
  • 16.06.11, 23:39

    Po prostu - dać spokój.
    > > To trochę jak np. z otarciem skóry - nieważne kto dotyka, po prostu jak t
    > yka to
    > > wchmurwia.
    >
    > No nie wiem. Muszę się przyzwyczaić, że ja mogę go męczyć. Dziwne.

    Hmm no nie wiem, może ja jestem z innej planety... Ale 5 miesięcy to czas, kiedy ludzie się jeszcze odkleić od siebie nie mogą. :>
  • 16.06.11, 23:41
    milad.a napisała:

    > Hmm no nie wiem, może ja jestem z innej planety... Ale 5 miesięcy to czas, kied
    > y ludzie się jeszcze odkleić od siebie nie mogą. :>
    *
    E tam - nie ma jednego wzorca.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:44
    Oczywiście nie ma wzorca.... I wiem, że np w Twoim przypadku to nie działa, bo się nie zakochujesz. Ale z tego co pisze wątkodawczyni - jej taki wzorzec by odpowiadał. I ona jest zakochana i pewnie uważa, że druga strona też. Więc w takich przypadkach to raczej standard z tym nieodklejaniem się od siebie.
  • 16.06.11, 23:48
    milad.a napisała:

    > Oczywiście nie ma wzorca.... I wiem, że np w Twoim przypadku to nie działa, bo
    > się nie zakochujesz.
    *
    O, a skąd? :P

    Ale z tego co pisze wątkodawczyni - jej taki wzorzec by od
    > powiadał. I ona jest zakochana i pewnie uważa, że druga strona też. Więc w taki
    > ch przypadkach to raczej standard z tym nieodklejaniem się od siebie.
    *
    Ni. To, że ona coś uważa i tak reaguje to nie znaczy, że on też.
    Jak widać - czasem błędnie jest lecieć stereotypem i uważać, że wszyscy mają tak samo jak dana osoba.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:50
    > > Oczywiście nie ma wzorca.... I wiem, że np w Twoim przypadku to nie dział
    > a, bo
    > > się nie zakochujesz.
    > *
    > O, a skąd? :P

    Przewinęło się to parę razy. Zresztą uraz bije z wielu wypowiedzi. ;)
  • 16.06.11, 23:51
    milad.a napisała:

    > Przewinęło się to parę razy. Zresztą uraz bije z wielu wypowiedzi. ;)
    *
    Że też Ci się chciało takie starocie odkopywać... a właściwie - to jaki był poprzedni nick, hmm?
    I domorosła psychologia plus psychoanaliza za darmochię! To jaki mam ten uraz? :P

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:55
    Pisałaś wprost, że się nie zakochujesz, bo to dla mięczaków. Więc niby gdzie a analiza?
  • 16.06.11, 23:56
    milad.a napisała:

    > Pisałaś wprost, że się nie zakochujesz, bo to dla mięczaków. Więc niby gdzie a
    > analiza?
    *
    Pic or it didn't happen.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 17.06.11, 00:02
    Znaczy, że picture?
    Sorry, ale nie chce mi się grzebać. Po prostu tyle zostało mi w głowie z tego co czytałam Twojego autorstwa.
  • 17.06.11, 06:22
    milad.a napisała:

    > Znaczy, że picture?
    > Sorry, ale nie chce mi się grzebać. Po prostu tyle zostało mi w głowie z tego c
    > o czytałam Twojego autorstwa.
    *
    Tja, podaruję sobie cisnący się na usta komentarz i napiszę tylko - to kiepską masz pamięć albo nie doczytałaś.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:40
    kosc_ksiezyca napisała:

    > (ha, napisał! NAPISAŁ! :D)
    *
    I się podpisał :P

    > Jezusiemaryjo, toć ja wiem, niech se siedzi. Ale ja się nie domyślę!
    *
    Dlaczemu nie? Nie odpisuje - znaczy siedzi se sam i ni mo ochoty. Teraz już wiesz, że tak jest - przyjmij do wiadomości i o ile będzie łatwiej :)

    > No nie wiem. Muszę się przyzwyczaić, że ja mogę go męczyć. Dziwne.
    *
    E tam - czemu dziwne? Co za dużo to niezdrowo - a każdy ma inną definicję "za dużo"

    > Niestety, został tylko waniliowy, i nawet nie ma soku do smaku :(
    *
    Ujdzie. Umiem zrobić z waniliowego budynia kremówki! :D

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:59
    Na pewno jesteś facetem? :D
  • 17.06.11, 06:23
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Na pewno jesteś facetem? :D
    *
    Zależy gdzie patrzeć :P

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 22:07
    Wiek, podaj wiek, my darling...
    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • 16.06.11, 22:07
    Jesu... moze odrobina szacunku dla siebie? Tak zwyczajnie?
  • 16.06.11, 22:11
    Aleś se wybrała faceta ;DD Ale komputerowcy to dziwna nacja... :/
  • 16.06.11, 22:15
    chyba zle sie podczepiles na drzewku;-)))
  • 16.06.11, 22:41
    ok sorki.
  • 16.06.11, 22:55
    wybaczon;-))
  • 16.06.11, 22:10
    Generalnie jestem w stanie przyjąć wi
    > ele, jeżeli zakomunikuje mi: mam zły dzień, chce być sam.

    Piszesz. Nic. Dzwonisz. Nic. Znaczy chyba woli być sam. To zamiast iść do niego, lepiej zorganizować sobie czas bez niego.
    Rozumiem potrzebę bycia blisko. Ty masz ja silniejszą, on słaba lub niemal żadną. Nie pogodzisz tego. Akceptujesz albo nie.
    Tak sobie myślę, ze zdecydowanie lepiej być z kimś, kto czuje i pragnie podobnie jak my. To rozwiazuje masę potencjalnych problemów. M.in. takich, jaki ty teraz masz.
  • 16.06.11, 22:12
    Pójście do Pana od tak bez zapowiedzi było chyba aktem desperacji....
    --
    "You become responsible, forever, for what you have tamed."
  • 16.06.11, 22:23
    Koleś odwraca sie plecami i nie tylko plecami, więc najlepiej zostawić, a nie głaskać i pytać: misu, czemu nie dzwonisz, chcesz byc sam?
  • 16.06.11, 22:12
    "ten typ tak ma", jak dasz rade nadal w takim związku, to się po prostu przyzwyczaj, jak na dłuższą metę jest to ponad Twoje siły, to wiej z takiego związku.
    Ja z pewnością odwaliłabym z takim partnerem, ale o gustach się nie dyskutuje :)
    --
    ...
  • 16.06.11, 22:17
    Też byłabym zmęczona takimi rozmowami.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • 16.06.11, 22:17
    Nie ma się nad czym zastanawiać ...
    Czemu do niego dzwonisz i dążysz do spotkania? Zagryź palce a nie odzywaj się, nie staraj się o spotkania z nim. Proste. Facet to istota ( czyt. samiec ) która musi się starać ( stroszyć piórka, tańczyć itp. ) żeby zdobyć partnerkę, a skoro to Ty za niego robisz to czego oczekujesz ? Robisz i jemu i sobie krzywdę, bo facet czuje się niedowartościowany i niknie jego zainteresowanie Tobą, a Ty czujesz się podle. Nie dzwoń, nie pisz i czekaj na jego odzew. Jeśli nie odezwie się w ciągu tygodnia to przyszykuj sobie pakę chusteczek i olej gościa, przepłacz bo nic Ci nie zostanie innego do zrobienia w tej kwestii. A że Ty kochasz to nie wystarczy ...
    powodzenia

    Przytoczę dość znany cytat z filmu ''Greckie wesele" ( miej więcej, tak to brzmiało ) - Mężczyzna jest głową, ale kobieta szyją i w którą stronę odwróci się głowa to decyduje szyja, więc kto jest ważniejszy ?

    lotka

  • 16.06.11, 22:21
    pewnie gadacie na różnych falach
  • Ja bym Ci poradziła, żebyś się dokładnie zastanowiła kogo/co Ty kochasz bo raczej nie tego faceta, który nie ma dla Ciebie czasu i nie chce z Tobą rozmawiać...To jest dość częsty problem kobiet zakochanych w samym fakcie bycia z kimś a nie samej a nie w tych mało sensownych chłopcach, których się tak trzymają.
    --
    Prawdziwi mężczyźni nie pytają o drogę
  • 16.06.11, 22:30
    Własnie autorko. Pani doktor dobrze radzi.
  • 16.06.11, 22:33
    prawda! Niestety na to wygląda, że pojawia się tylko wtedy gdy Cie żywotnie potrzebuje. To nie jest zakochany facet, to facet wyrachowany, samolubny i wygodny
  • 16.06.11, 22:45
    1. Nie zgodzę się z tym, że jest samolubny czy wyrachowany. Wielokrotnie udowodnił, że jest inaczej.

    2. Caf - nie wiem, co planował. Po pierwszym smsie o spotkaniu wystarczyło napisać: mam inne plany, spotkamy się kiedy indziej. To dużo? Jak dla mnie elementarny szacunek.

    3. Wiek: 24/26.

    4. Wersjo roboczo: ja mam naprawdę sporo rzeczy do zorganizowania, nie muszę sobie zapewniać czasu. Uznałam jednak, że pierwszym wyborem jest on, skoro jednak mam wolne. Gdyby wcześniej mi to zakomunikował, nie byłoby problemu.

    5. Największym problemem dla mnie jest ta gigantyczna komunikacyjna dziura - nie odmawiam mu czasu dla siebie, ale ku... mać, czy wymagam wiele, aby mnie poinformował, że nie ma ochoty? Czy ja mam się domyślać? Co to są w ogóle za teksty: jestem tobą zmęczony?

    6. Pewnie, niech sobie za mną polata. Już wielokrotnie dawało to skutki. Tylko ile ta gra ma trwać? Nie możemy po prostu być razem?
  • 16.06.11, 22:57
    myśle kobitko, ze sie sama okłamujesz - ale twoje zycie, twój wybór
  • 16.06.11, 23:10
    Przepraszam, ale masz zbyt wycinkową wiedzę, aby tak kategorycznie się wypowiadać.
  • 16.06.11, 22:58
    kosc_ksiezyca napisała:

    > 2. Caf - nie wiem, co planował. Po pierwszym smsie o spotkaniu wystarczyło napi
    > sać: mam inne plany, spotkamy się kiedy indziej. To dużo? Jak dla mnie elementa
    > rny szacunek.
    *
    <parsk> Nie, to jest zawracanie dupy. Jakby Ci to... jakbyś molestowała tak mnie, a na końcu stanęła w drzwiach i oderwała mnie od łupania w coś to gromkie "czego, chmurwa?!" byłoby tylko wstępem - a Twój zachował spokój. Po chwosta go męczyłaś?

    > 4. Wersjo roboczo: ja mam naprawdę sporo rzeczy do zorganizowania, nie muszę so
    > bie zapewniać czasu. Uznałam jednak, że pierwszym wyborem jest on, skoro jednak
    > mam wolne. Gdyby wcześniej mi to zakomunikował, nie byłoby problemu.
    *
    Ale dlaczego on MUSI Ci cokolwiek komunikować, skoro nie byliście nawet umówieni? Oczywiste, że jeśli się nie umawialiście i nie odpisuje to coś robi i nie zawracać gitary ^^'

    > 5. Największym problemem dla mnie jest ta gigantyczna komunikacyjna dziura - ni
    > e odmawiam mu czasu dla siebie, ale ku... mać, czy wymagam wiele, aby mnie poin
    > formował, że nie ma ochoty? Czy ja mam się domyślać? Co to są w ogóle za teksty
    > : jestem tobą zmęczony?
    *
    Wiesz, jakbyś przyszła i zaczęła wstawiać takie gadki jak jemu - to większość ludzi by Cię wystawiła za drzwi za przypiernikowywanie się i cudowanie. On chciał mieć spokojny wieczór a miał co? Gderającego babsztyla nad głową.

    > 6. Pewnie, niech sobie za mną polata. Już wielokrotnie dawało to skutki. Tylko
    > ile ta gra ma trwać? Nie możemy po prostu być razem?
    *
    Nie możecie, chmurwa. Wzięłaś takiego i teraz chciałabyś żeby był inny? Weź no się zastanów.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:07
    Rao, czekałam na Cie :)

    Nie uważasz, że elementarny szacunek wymaga, aby dać znać, że się nie ma ochoty? Nie jestem jakąś obcą laską, czy koleżanką z pracy czy sąsiadką. Zatem?

    Nie wiem, czy zachował spokój. Miałam wrażenie, iż ma w dupie.

    Nie umawialiśmy się, zatem najpierw napisałam, czy ma ochotę zmienić plany. A później, jak już pisałam wielokrotnie, złość piękności zaszkodziła.

    Wzięłam, ano. Ale wersje mi się nie zgadzają: fajny, dbający facet, a tu nagle takie kwiatki, mam cię dość? No halooo...
  • 16.06.11, 23:11
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Rao, czekałam na Cie :)
    *
    Otom przyiszłwszy! ;)

    > Nie uważasz, że elementarny szacunek wymaga, aby dać znać, że się nie ma ochoty
    > ? Nie jestem jakąś obcą laską, czy koleżanką z pracy czy sąsiadką. Zatem?
    *
    Nie. Skoro ktoś nie odpowiada to chyba wiadomo, że nie ma ochoty, tak?

    > Nie wiem, czy zachował spokój. Miałam wrażenie, iż ma w dupie.
    *
    Lepiej jakby się wściekł? Wydziwiasz, moja droga. Takiego se wzięłaś.

    > Nie umawialiśmy się, zatem najpierw napisałam, czy ma ochotę zmienić plany. A p
    > óźniej, jak już pisałam wielokrotnie, złość piękności zaszkodziła.
    *
    No skoro nie odpisał - to czego nie zrozumiałaś w przekazie? Po chwosta do niego poleciałaś?

    > Wzięłam, ano. Ale wersje mi się nie zgadzają: fajny, dbający facet, a tu nagle
    > takie kwiatki, mam cię dość? No halooo...
    *
    Miał w danej chwili dość - boś przylazła i męczyła i truła.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:14
    Dla mnie nie odzywanie się i nie odpisywanie na zadane pytanie NIE JEST jednoznaczne z 'nie'. WYMAGAM minimalnego komunikowania się ze mną. I cóż - mam prawo. Wiem, że skutek tych wymogów może być różny, ale chociaż tyle mojego, ze wymagam. Nie ma łatwo.

    Poleciałaś, bo miałaś ochotę się bzykać. I nawet mu wysłałaś sugestywnego MMSa kilka godzin przedtem. Cóż, to też mnie niepokoi.

  • 16.06.11, 23:17
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Dla mnie nie odzywanie się i nie odpisywanie na zadane pytanie NIE JEST jednozn
    > aczne z 'nie'. WYMAGAM minimalnego komunikowania się ze mną. I cóż - mam prawo.
    *
    A on ma prawo to zlać.

    > Wiem, że skutek tych wymogów może być różny, ale chociaż tyle mojego, ze wymag
    > am. Nie ma łatwo.
    *
    Widać właśnie co synunio robi sobie z wymagań mamci :]

    > Poleciałaś, bo miałaś ochotę się bzykać. I nawet mu wysłałaś sugestywnego MMSa
    > kilka godzin przedtem. Cóż, to też mnie niepokoi.
    *
    No i? To, że Ci się chce to nie znaczy, że jemu też. Poleciałaś i się nacięłaś i jeszcze trułaś dupę.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:23
    No, to kolejna zagwozdka. Jak może mu się nie chcieć ZE MNĄ? :D

    Ale co, ma być olewanie? Nikt od nikogo nie wymaga, mamy siebie w dupie?
  • 16.06.11, 23:29
    kosc_ksiezyca napisała:

    > No, to kolejna zagwozdka. Jak może mu się nie chcieć ZE MNĄ? :D
    *
    Tak samo jak np. nie chce mu się jeść - to żeby dawać ulubione danie to nie będzie jadł. You can lead a horse to water - but you can't make it drink.

    > Ale co, ma być olewanie? Nikt od nikogo nie wymaga, mamy siebie w dupie?
    *
    Nie, po prostu czasem dajecie sobie trochę spokoju od własnych wymagań. Sama pisasz, że on się tak to interesuje, szuka okazji - to czemu nie dasz mu też czasu na spokojne odsapnięcie?

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:43
    No dopsz. Masz rację.

    Wiesz, tu wszyscy piszą, że on sraki i owaki, że nie szanuje, nie kocha, nie lubi i ma w dupie. Ale codzienne życie z nim pokazuje, że jest dokładnie odwrotnie. Tylko takie wyskoki (plus moja niekoniecznie zawsze wysoka samoocena) każą mi się czasem zastanowić.
  • 16.06.11, 23:44
    kosc_ksiezyca napisała:

    > No dopsz. Masz rację.
    *
    Ba, we workach składuję ;) [ gwarność celowa ]

    > Wiesz, tu wszyscy piszą, że on sraki i owaki, że nie szanuje, nie kocha, nie lu
    > bi i ma w dupie. Ale codzienne życie z nim pokazuje, że jest dokładnie odwrotni
    > e. Tylko takie wyskoki (plus moja niekoniecznie zawsze wysoka samoocena) każą m
    > i się czasem zastanowić.
    *
    To nie wyskoki - to taki on. Ot i cała historyja :)

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 17.06.11, 00:00
    Czyli mam uznać, że skoro mówi, że mu zależy, to mu zależy; skoro mówi, że nie chce się rozstać, to nie chce się rozstać i nie łazić po ścianach, jak znad kompa i butelki piwa każe mi się odpitolić?
  • 17.06.11, 00:08
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Czyli mam uznać, że skoro mówi, że mu zależy, to mu zależy; skoro mówi, że nie
    > chce się rozstać, to nie chce się rozstać i nie łazić po ścianach, jak znad kom
    > pa i butelki piwa każe mi się odpitolić?

    To nie tak.
    Grzeczność i zażyłość relacji partnerskich wymagałaby aby informować partnera o swoich uczuciach, nawet jeśli jest to "nie mam ochoty na spotkanie".
    Ale nie zawsze i nie od każdego. Jeśli zazwyczaj facet jest w porządku, to trzeba nad tym deficytem komunikacji przejść do porządku dziennego i nauczyć się to wykrywać.
    Choć może być tak że wasze potrzeby bycia razem nie pokrywają się na dużo większą skalę.
    I to będzie stały pogłębiający się problem.

    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • 17.06.11, 00:20
    Widzisz, bo tu wychodzi, że ja najchętniej bym się nie odklejała. To nie tak - im dalej w las, tym bardziej i ja potrzebuję więcej czasu dla siebie, bo nie ma się co oszukiwać, powszedniejemy sobie powoli. A że naprawdę mam intensywne życie, to zaległości narobione początkową fascynacją zaczynają mi teraz bokiem wychodzić.

    Ale takiej właśnie grzeczności bym wymagała. Już kilka razy było tak, że pisał/mówił: jestem zmęczony, idę spać. Spoko, noł problem - bo zakomunikował. Nie komunikuje, mam złe myśli.
  • 17.06.11, 02:31
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Poleciałaś, bo miałaś ochotę się bzykać. I nawet mu wysłałaś sugestywnego MMSa kilka godzin przedtem. Cóż, to też mnie niepokoi.
    >
    Ojp... sugestywny MMS i nawet bzykania nie było. Zamiast tego "nie chce mi się z tobą gadać". Współczuję. Serio. Czułabym się jak ściereczka :(
  • 17.06.11, 02:27
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Nie uważasz, że elementarny szacunek wymaga, aby dać znać, że się nie ma ochoty? Nie jestem jakąś obcą laską, czy koleżanką z pracy czy sąsiadką. Zatem?

    Zatem sama sobie odpowiedz. Jak widać nie ma szacunku.

    > Nie wiem, czy zachował spokój. Miałam wrażenie, iż ma w dupie.

    Obawiam się, że słuszne miałaś wrażenie.

    > Wzięłam, ano. Ale wersje mi się nie zgadzają: fajny, dbający facet, a tu nagle takie kwiatki, mam cię dość? No halooo...

    No właśnie, halooo - zastanów się nad tym wszystkim.
  • 16.06.11, 23:17
    > 2. Caf - nie wiem, co planował. Po pierwszym smsie o spotkaniu wystarczyło napi
    > sać: mam inne plany, spotkamy się kiedy indziej. To dużo? Jak dla mnie elementa
    > rny szacunek.

    Ja nie wiem, co jest poprawnym zachowaniem, a co nie.
    Ale już kiedyś zwróciłam Ci uwagę, że wymagasz od niego za dużo uwagi i atencji.

    Z mojego osobistego (może niepoprawnego) punktu siedzenia - też bym Ci nie odpisała (bo skończyłoby się i tak na telefonie i wymówkach), też nie odebrałabym telefonu (z tych samych powodów co wcześniej), a na Twoją niezapowiedzianą wizytę szlag by mnie jasny trafił.

    To, że jesteście razem, nie daje Ci jeszcze prawa do wkraczania z butami w jego życie bez zapowiedzi. Ja dopóki nie mieszkałam z facetem, też oczekiwałam, że uprzedzi, zanim do mnie wpadnie.
  • 16.06.11, 23:26

    > Ja nie wiem, co jest poprawnym zachowaniem, a co nie.
    > Ale już kiedyś zwróciłam Ci uwagę, że wymagasz od niego za dużo uwagi i atencji
    > .

    Ale co to znaczy za dużo, dlaczego za dużo? Co jest złego w tym, że chcę uwagi ze strony mojego faceta?


    > Z mojego osobistego (może niepoprawnego) punktu siedzenia - też bym Ci nie odpi
    > sała (bo skończyłoby się i tak na telefonie i wymówkach), też nie odebrałabym t
    > elefonu (z tych samych powodów co wcześniej), a na Twoją niezapowiedzianą wizyt
    > ę szlag by mnie jasny trafił.

    Okej, ten argument przyjmuje. Ale nieziemsko denerwuje mnie, kiedy ktoś mnie olewa. A on olał.

    > To, że jesteście razem, nie daje Ci jeszcze prawa do wkraczania z butami w jego
    > życie bez zapowiedzi. Ja dopóki nie mieszkałam z facetem, też oczekiwałam, że
    > uprzedzi, zanim do mnie wpadnie.

    Dlatego też wystarczyło odpisać. Na szczęście moje wku...enie i duma osiągnęły obecnie apogeum.
  • 17.06.11, 02:36
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Dlatego też wystarczyło odpisać. Na szczęście moje wku...enie i duma osiągnęły obecnie apogeum.

    Szkoda że duma nie osiągnęła apogeum, jak polazłaś do niego, mimo że Cię olał. Ot, my baby, durne bywamy.
  • 16.06.11, 22:46
    A mówi się, że to kobiety strzelają fochy ...
    Każdy może mieć zły dzień, może chcieć byc sam, nie chcieć rozmawiać; ale jeśli by mu na Tobie zależało po prostu by Ci to powiedział/napisał w smsie, itp.A nie ignorował Twoje telefony, smsy ... Piszesz, że takie jego zachowanie się powtarza. Jak dla mnie to jest bardzo "szczeniackie" . BYć może jest jakieś drugie dno, on ma jakieś poważne problemy, z którymi sobie nie radzi; ale Ty go znasz najlepiej ... nie wierzę, że może być Ci z kims takim dobrze ... kto Ciebie tak traktuje, tak czyli NIJAK.
  • 16.06.11, 22:55
    Masz wycinek jego zachowania - niefajny, bo niefajny, ale jak sama napisałaś, każdy ma gorszy dzień. Jest troskliwy, dobry, zaradny i inteligentny.
  • 16.06.11, 22:52
    Też bym miała dosyć na jego miejscu. Moim zdaniem po prostu mu się narzucasz. On się nie odzywa zamiast wprost powiedzieć, że nie jest zainteresowany i nie ma ochoty na częste spotkania z tobą. Nie widzisz tego?
    --
    "Pomiędzy euforią a kacem zanim noc stanie się dniem
    o w pół do piątej nad ranem najlepsza pora się przejść..."
  • 16.06.11, 22:56
    Doczytałaś/eś? Zdarzyło mu się to może czwarty raz w ciągu pięciu miesięcy. Nie uważam, że mu się narzucam.
  • 16.06.11, 23:00
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Doczytałaś/eś? Zdarzyło mu się to może czwarty raz w ciągu pięciu miesięcy. Nie
    > uważam, że mu się narzucam.
    *
    Starczy, że on uważa inaczej. Zakomunikował wyraźnie swoje zmęczenie Twoim napadanctwem.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:04
    Rao, jakie żesz ku... napadanctwo? Czy ja go do czegoś zmuszam? Czy ja mu każę się ze sobą spotykać? NIE! On sam to robi, sam proponuje, sam znajduje rzeczy, które możemy robić razem. I jeszcze raz - a niech se ma swoje ciche dni, na zdrowie, bardziej spragniony wróci. Mnie zastanawia, czy on taki jest, czy to objaw mania mnie w dupie.
  • 16.06.11, 23:06
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Rao, jakie żesz ku... napadanctwo?
    *
    A kto go męczył telefonami i przylazł? Ja?

    *Czy ja go do czegoś zmuszam? Czy ja mu każę
    > się ze sobą spotykać? NIE! On sam to robi, sam proponuje, sam znajduje rzeczy,
    > które możemy robić razem. I jeszcze raz - a niech se ma swoje ciche dni, na zdr
    > owie, bardziej spragniony wróci. Mnie zastanawia, czy on taki jest, czy to obja
    > w mania mnie w dupie.
    *
    Skoro sam robi - to w czym masz problem?
    Taki jest. Nie, nie zmieni się dla Ciebie. Albowiem.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:17
    Czy telefon czy smsa do swojego faceta to napadactwo takie jest? A może mam udawać, że go nie znam? :D o, to wtedy dopiero będzie wesoło. I ile fajerwerków! :D

    Ano. Już się zaczął troszkę zmieniać. I nie wymyślam, nie naciągam. Widzę to.
  • 16.06.11, 23:19
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Czy telefon czy smsa do swojego faceta to napadactwo takie jest? A może mam uda
    > wać, że go nie znam? :D o, to wtedy dopiero będzie wesoło. I ile fajerwerków! :
    > D
    *
    Nie - ale cała Twoja akcja już napadanctwem jest.

    > Ano. Już się zaczął troszkę zmieniać. I nie wymyślam, nie naciągam. Widzę to.
    *
    Tja, po tej akcji, nie? :]

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:30
    > Ano. Już się zaczął troszkę zmieniać. I nie wymyślam, nie naciągam. Widzę to.

    Tak, z tego co piszesz, to również wynika. Zmienia się. Wcześniej zaciskał zęby i jakoś przebolał Twoje towarzystwo... Teraz już nawet nie odpisuje na smsy i mówi, że go męczysz.
  • 16.06.11, 23:53
    Tak. A spotyka się ze mną w ramach umartwiania się :)

    Sory, ale 'nie chce mi się z tobą gadac':)
  • 16.06.11, 23:57
    Ok ok... Opisana przez Ciebie dzisiaj sytuacja nie miała miejsca. Lepiej? ;)
  • 17.06.11, 02:41
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Czy telefon czy smsa do swojego faceta to napadactwo takie jest?

    Kurka.. sms, telefon, MMS, które zostały bez odpowiedzi. Na dodatek MMS taki, a nie inny. On milczy, a nagle Ty mu stoisz na wycieraczce. Jak to inaczej nazwać?
  • 16.06.11, 23:02
    - nie narzucam Ci się?
    - nie

    - nie narzucam Ci się?
    - nie

    - nie narzucam Ci się?
    - nie

    - nie narzucam Ci się?
    - nie

    - chcesz do kina?
    - nie
    - czyli chcesz się rozstać?

    - jestem zmęczony. miałem ciężki tydzień
    - chcesz się rozstać?

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • 16.06.11, 23:11
    i? :)
  • 16.06.11, 23:18
    I mnie od samego czytania chmurwica łapie ;)

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 16.06.11, 23:19
    > i? :)

    Tam już nie musi być 'i'.
    Izabella, piękne;)

  • 17.06.11, 00:02
    Dobra, widzę kuriozalność tego z kilkugodzinnego dystansu. Ale naprawdę - wku...łam się. Nie to, że ryk czy histeria. Nosz wścierw taki, że aż sama się sobie dziwię.
  • 16.06.11, 23:21
    kosc_ksiezyca napisała:

    > i? :)

    Nie chce mi się gadać.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • 16.06.11, 23:27
    :D
  • 16.06.11, 23:33
    izabellaz1 napisała:

    > kosc_ksiezyca napisała:
    >
    > > i? :)
    >
    > Nie chce mi się gadać.

    Bo się do Ciebie przejdę :D
    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • 17.06.11, 10:44
    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

    > Bo się do Ciebie przejdę :D

    To nieźle byś się zmęczył tą drogą :P

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • 17.06.11, 00:09
    Wiecie, co jest niesamowite?

    Kiedy zakładam jakiś lajtowy wątek - typu o zdradzie, jak ostatni, to odzew średni. Kiedy zakładam wątek o moim niezwykle skomplikowanym życiu uczuciowym - 2 godziny i prawie 100 wpisów :D

    Dzięki Wam wielkie za wszystkie słowa - zeżarłam budyń (wirtualnie na spółę z Rao), ściągnęłam dwa kolejne odcinki czwartej serii Mad Men, a jutro spotykam się z daaawno nie widzianym kolegą na... śniadanie :D

    Miło, że na foruma zawsze można liczyć :)
  • 17.06.11, 02:46
    kosc_ksiezyca napisała:

    > a jutro spotykam się z daaawno nie widzianym kolegą na... śniadanie :D

    A to historia :D
  • 17.06.11, 00:11
    Moze gość ma jakies zaburzenie osobowości czy inne z rodzaju psychicznego przyjzyj sie dokładniej i z uwagą jego zachowaniu czy nie odbiega zbyt od normy. jesli tak to przeprogramowujesz sie na INNE KRYTERIA ICENY TAKIEJ OSBY. pRZYJMUJESZ, ZE FUNKCJONUJE TROCHE INACZEJ i tak juz raczej bedzie. I musisz wiedziec, ze trzeba wtedy duzej cierpliwosci i czasu by dotrzec do takiej oosby, ze bedzie to długie, trudne. Jezeli nie masz cierpliwości i nie umiesz przejśc na inne kryteria w ocenie takiej oosby czyli, ze jej reakcje moga byc inne niż osób bez zaburzenia to porozumienie moze byc trudne, czasem mozna rozwalić sie o sciane niechęci , wtedy duzo ludzi rezygnuje poniewaz nie widzi efektu, dlatego cierpliwośc i zrozumienie jest potrzebne. Zaburzenia u róznych osób wcale nie sa takie rzadkie jak sie wydaje.
    --
    życie to ostry miecz na którym Bóg napisał:walcz,kochaj,cierp......Porządek to mam tylko na biurku a w życiu burdel jak na podwórku.
  • 17.06.11, 00:22
    Jakie to może być twoim zdaniem zaburzenie niby?
  • 17.06.11, 00:49
    Róznie mozę byc wpisz sobie w wyszukiwarke i poczytaj jest kilka, nie musi byc, ale zachowania, które od normy odchodza to widac,ze cos jest nie tak na pierwszy rzut oka, ze ktos zachowuje sie inaczej tylko cżłowiek sie zastanawia co jest nie tak ,czasem zaburzenia są z pogranicza i sie zazebiaja.
    --
    życie to ostry miecz na którym Bóg napisał:walcz,kochaj,cierp......Porządek to mam tylko na biurku a w życiu burdel jak na podwórku.
  • 17.06.11, 00:50
    ewentualnie moge na priv więcej cos napisać.
    --
    życie to ostry miecz na którym Bóg napisał:walcz,kochaj,cierp......Porządek to mam tylko na biurku a w życiu burdel jak na podwórku.
  • 17.06.11, 08:19
    coelka napisała:

    > ewentualnie moge na priv więcej cos napisać.
    *
    Mi napisz, bo ja mam tak samo jak ten facet i chętnie się dowiem - czemu to nie jest ok.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 17.06.11, 10:05
    Nie mam pojęcia, co miałabym wpisać w google :)

    ale chętnie dowiem się na priv.
  • 17.06.11, 09:17
    żeby spełnić Twoją prośbę i nie jechać po Tobie za bardzo, ale spróbuję

    > Mam dylemat dotyczący faceta. Jak niektórzy wiedzą, ma znacznie mniejsze potrze
    > by widywania się, niż ja. Okej, przebolałam. Sporo pracuje, szkoli się, ma swoj
    > e hobby etc. Ma też swoje 'ciche dni'. Trwają różnie, ale nie dłużej niż 4-5 dn
    > i, kiedy nie ma z nim żadnego niemal kontaktu - nie dzwoni, nie pisze, nie oddz
    > wania, nie odpisuje. Również przebolałam. Generalnie jestem w stanie przyjąć wi
    > ele, jeżeli zakomunikuje mi: mam zły dzień, chce być sam.

    ten pan ma na ciebie brzydko mówiąc wyje*ane

    > Wysyłam smsa, cisza. Wysłam MMS-a, cisza. Po 20. zadzwoniłam, nie odbiera, więc mówiąc krótko: wku...łam się i polazłam do niego, bo daleko nie mam.

    sfrajerzasz się moja droga na każdym kroku, nie szanujesz samej siebie więc jak możesz oczekiwać, żeby ktoś Ciebie szanował.


    > Czy ja wiele wymagam? Niech sobie ma swoje ciche dni, głośne dni, fochy i bóg w
    > ie, co jeszcze. Ale niech mi to KOMUNIKUJE. Czy mężczyźni z definicji mają taki
    > e gigantyczne problemy z komunikacją?

    nie. powtórzę, ten pan ma na ciebie wyje*ane

    > Być może powinnam zagryźć zęby i kopnąć w dupę, no ale kocham go. I to jak na r
    > azie kończy dla mnie dyskusję o rozstaniu.

    to se go kochaj, tylko nie pisz już więcej na forum, bo na to nie ma żadnej rady

    --
    „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”
    ALBERT EINSTEIN
  • 17.06.11, 17:17
    Do lekarza, moze to psychoza maniakalno-depresyjna.
    Bo az mi sie wierzyc nie chce, ze facet nie ma na tyle empatii zeby chociaz dac Ci znac, ze chce spedzic wieczor sam.
  • 17.06.11, 19:06
    Dobra dziewczyna jesteś :) Jakbym nie miał swojej, obecnej to bym się z Tobą umówił ;P
  • 17.06.11, 19:15
    Dobra? :) Kiedy mnie tu wszyscy zjechawszy :P
  • 19.06.11, 10:15
    Nie czytałem wszystkich komentów? Serio Cię zjechali?:P Cóż, mogę powiedzieć, że albo nie zrozumieli pełni sytuacji albo są po prostu głupi :D ;)
  • 17.06.11, 19:08
    Wydaje mi sie, ze jestes ekstrawertyczka a on introwertykiem. W takiej sytuacji on faktycznie moze byc Toba* zmeczony i co jakis czas MUSI pobyc sam, zeby niejako sie podladowac (introwertyk czerpie energie z wewnatrz a Ty ja wysysasz).
    * na pocieszenie: nie tylko Toba, w ogole ekstrawertykami
  • 17.06.11, 19:21
    'Wysysam'? No, nie brzmi to dobrze.
  • 17.06.11, 19:45
    A jestes ekstrawertyczka i duzo gadasz?
  • 17.06.11, 20:45
    Ano. Jakoś nie bardzo wyobrażam sobie, abym miała się zmienić.
  • 17.06.11, 21:19
    Nie zmieniaj sie - zreszta nie dasz rady, bo to cecha charakteru. Chodzi o to, zebys zrozumiala wasza odmiennosc i dala facetowi od siebie czasem odpoczac. Jestes ruchliwa i gadatliwa, wiec on moze sie zmeczyc.
  • 17.06.11, 20:35
    Ja odnoszę podobne wrażenie. Sama jestem introwertyczką i męczą mnie ekstrawertycy. Są głośni, aktywni, dużo mówią i robią. Już nawet czytając posty autorki trochę się zmęczyłam. Są bardzo energetyczne, z mnóstwem emotek. I tak jakoś sobie wyobraziłam, że w codziennym życiu to miałabym ochotę schować się do kontka, zaszyć, byle od niej na chwilę odpocząć. I to nie jest nic personalnego. Po prostu taki ze mnie typ, z mojego faceta na szczęście też. Ludzie tacy jak autorka są fajni, ale dla mnie nie do przejścia na dłuższą metę.
  • 17.06.11, 20:59
    Gdzie tu jest wiele emotek?
  • 17.06.11, 22:08
    Jakoś w ostatnich 5 czy 6 postach było ich z 5. Może dlatego zauważyłam. Ale mniejsza o nie. Mnie się wydajesz bardzo żywiołową i radosną osobą i to bardzo dobrze, ale np. mnie takie osoby męczą na dłuższą metę, bo ja sama jestem raczej takim zamulaczem i nudziarzem i zbyt dużo energii u innych męczy mnie, gdyż ja z siebie tyle nie potrafię jej wykrzesać. Lubię z takimi osobami spędzać czas, ale to w chwilach, gdy mam przypływ energii.
  • 17.06.11, 20:40
    > (introwertyk czerpie energie z wewnatrz a Ty ja wysysasz).

    Ale o czym ty mówisz? Introwertyk to osoba zamknięta w sobie, mająca trudności w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi. Ekstrawertyk to jej przeciwieństwo - jest otwarta, lubi towarzystwo. Ekstrawertyk to nie wampir energetyczny!

  • 17.06.11, 21:17
    Nieprawda. Introwertyk doskonale potrafi funkcjonowac w grupie, umie byc nawet 24 h na dobe z in. ludzmi, tyle ze od czasu do czasu musi od nich odpoczac. Sa rozne stopnie introwertyzmu, niektorych intro na pewno bys nie rozpoznala na pierwszy rzut oka. Wielu doskonale potrafi nawiazywac kontakty z ludzmi i swietnie sie z nimi bawi (tyle, ze nie ze wszystkimi wchodzi w blizsze relacje).
    Ekstrawertyk czerpie energie od innych ludzi, stad najlepszym dla niego towarzystwem sa inni ekstrawertycy - wtedy napedzaja sie wzajemnie. Nie ma to nic wspolnego z wampiryzmem energetycznym.
  • 17.06.11, 19:10
    Akurat narzucanie się i stawianie się w pozycji żałosnego dziewczęcia błagającego o uwagę to najgłupsze, co możesz w takiej sytuacji zrobić, i raczej pogłębi problem niż go rozwiąże. Jeśli rzeczywiście jesteś zdeterminowana, żeby nie kończyć tego związku (podziwiam), to też go trochę poolewaj i zaczekaj, aż sam przyjdzie. Niemniej ja bym Ci zalecał zerwanie - nie wygląda to szczególnie przyszłościowo. Mało normalnych facetów? Przecież ten to jakiś przegrany leszcz.

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • 17.06.11, 19:18
    No niestety, 'poza tym' jest zupełnie normalny. Zaradny, odpowiedzialny, inteligentny, przystojny. Pytasz, czy mało... Półtora roku byłam sama, bo odsiewałam wszystkich bardzo gorliwie, za pierdoły. Ba, on był prawie na wylocie również, ale szybko udało mu się zrehabilitować. Zatem, bardzo mało. I fakt, to też mnie nieco przeraża.
  • 17.06.11, 19:37
    > Zaradny, odpowiedzialny, inteligentny, przystojny.

    Fantastycznie! Następnym razem wobec tego, jak Ci nie odpisze, wyślij mu 15 SMS-ów, albo najlepiej od razu, bez pisania, leć do niego! Skoro taki zaradny i przystojny... cóż, nie ma innego wyjścia. A poważnie mówiąc: choćby koleś wyglądał jak Kevin Costner 5-10 lat temu i rozumiał OTW, to jeszcze nie powód, żeby się dawać tak traktować.

    > Półtora roku byłam sama, bo odsiewałam wszystkich bardzo gorliwie

    Aha, czyli odsiewałaś wszystkich niezwykle rzadkim sitem, by wybrać "zaradnego i odpowiedzialnego", który nie odpiera telefonów, bo akurat pije piwko przed jakimiś kretyńskimi demotami? Znam odpowiedzialniejszych...

    PS Przeczytaj sobie ten artykuł w wolnej chwili, może coś Ci się rozjaśni.

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • 17.06.11, 19:42
    ikcort napisał:

    > Aha, czyli odsiewałaś wszystkich niezwykle rzadkim sitem, by wybrać "zaradnego
    > i odpowiedzialnego", który nie odpiera telefonów, bo akurat pije piwko przed j
    > akimiś kretyńskimi demotami? Znam odpowiedzialniejszych...
    *
    Nie do końca rozumiem zależność. Jak się nie odbierze to znaczy, że się jest nieodpowiedzialnym? Czy może nieodpowiedzialnym się jest bo ogląda się demoty?

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 17.06.11, 19:50
    > Nie do końca rozumiem zależność. Jak się nie odbierze to znaczy, że się jest
    > nieodpowiedzialnym? Czy może nieodpowiedzialnym się jest bo ogląda się demoty?

    Po prostu jedno mi się z drugim nie współgra. A poza tym: sprawdź pocztę. ;)

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • 17.06.11, 20:02
    ikcort napisał:


    > Po prostu jedno mi się z drugim nie współgra.
    *
    No chyba u Ciebie <szczeniacka odzywka mode on>

    > A poza tym: sprawdź pocztę. ;)
    *
    Sprawdzona :P

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 17.06.11, 19:52
    ech, jakbym o swoim facecie czytała... droga autorko, nie jesteś sama... ja też tworzę podobną relację, i to już 2,5 roku... noż pewne Twoje opisy pasują jak ulał... nie raz już chciałam tym je...nąć, ale nie mam jeszcze dość determinacji. Acha, tylko my jesteśmy ponad 10 lat starsi...
  • 17.06.11, 19:42
    Dziewczyno, facet po prostu nie jest zainteresowany - była taka scenka w "Seks w wielkim mieście" - Miranda, genialnie podane to w co nie chcesz uwierzyć. Wraca, bo ma potrzeby - okresowo, a chyba nie chce mu się, lub nie umie, szukać kogoś innego, kończ to bo bedzie Ci znacznie bardziej przykro jak jednak dojdzie do wniosku, że właśnie znalazł swoją drugą połowę jak np. będziesz miała już dziecko, albo stracisz zbyt dużo czasu i trudno Ci będzie zainteresowac soba kogoś innego. A tak swoją drogą rzadka gnida w zachowaniu, książę do proszenia, zabiegania, ja rozumiem że dziś stoi wszystko na głowie, ale dla własnego w miarę dobrego samopoczucia , niezbednego do znoszenia życia we dwoje pod jednym dachem - niekoniecznie z tym leniwym dupkiem, wymagaj uczucia i szacunku dla siebie, zwłaszcza na tym etapie.
  • 17.06.11, 21:32
    Ale halo, po czym to wnosisz? Po tym, że potrzebuje czasu dla siebie? Nie wiem, skąd Wy to wszyscy wywnioskowaliście, że on ma mnie gdzieś, że olewa? Po tym JEDNYM przykładzie? Ciekawe.
  • 17.06.11, 19:55
    Kup se wibrator ew.
  • 17.06.11, 20:55
    Było. Mam. Jakieś propozycje?
  • 17.06.11, 20:14
    Nie sluchaj tych wszystkich debili, ktorzy Ci tutaj doradzaja, ze koles ma Cie gdzies, bo wcale tak nie musi byc. Po prostu faceci maja potrzebe by co jakis czas pobyc samemu albo w grupie kumpli z dala od ukochanej niewiasty czy dzieci/ogolnie rodziny. To wcale nie musi znaczyc, ze Cie olewa, przestal kochac czy stracil zainteresowanie.

    Debilizmem jest rowniez twierdzenie, ze facet ma nieustannie dzien w dzien starac sie o niewiaste, zdobywac jak na poczatku znajomosci - to glupota i utopia. Zupelnie nierealistyczne podejscie do sprawy niewiast o malym rozumku, ktore naczytaly sie kretynskich pisemek, w ktorych artykuly pisza rownie niedorozwiniete jak one, ktore w zyciu ksiazki traktujacych o psychologii nie mialy w lapie.

    A propos takich zachowan sa nawet na ten temat wlasnie ksiazki, ktore probuja tlumaczyc dlaczego tak jest. Traktujace temat naukowo, z punktu widzenia psychologii, zachowan ludzi, uwarunkowan ewolucyjnych i spolecznych itd. Na przyklad faceci w mniejszej lub wiekszej grupie wypuszczali sie na polowania, niewiasty zostawaly by pilnowac "domowego ogniska" w otoczeniu reszty "stada". Gdyby facet nie zostal przygotowany przez ewolucje by przez te pare dni wytrzymac bez kontaktu z niewiasta/dziecmi i tesknil za nia/rodzina az do "porzygania" to g* by upolowal i wszyscy by padli z glodu. Obecnie w naszej czesci swiata przezycie nie zalezy juz od polowan, niemniej mialo to miejsce jeszcze pare tysiecy lat temu, liczba pokolen jaka przewinela sie w tym czasie moze byc za mala, zeby tak od razu wykorzenic mechanizmy na bazie ktorych funkcjonuja ludzie. Czy to prawda - HGW, ale teorii dlaczego zachowania/oczekiwania mezczyzn roznia sie od tych niewiescich jest wiele. Poszukaj w necie, na pewno znajdziesz. To co Ty uznajesz za poczatek kryzysu/konca zwiazku, olewanie, brak zainteresowania, on moze wcale tak tego nie traktowac!

    I nie sluchaj tych forumowych debili, ktorzy w zyciu nie przeczytali ani jednej ksiazki traktujacej o psychologii kobiet i mezczyzn.

    Powiem wiecej - Twoj facet wydaje sie byc calkiem normalny na tle tych wszystkich promowanych dzis metro-sex-cioteczek co to spedzaja w lazience coraz wiecej czasu, nawet wiecej niz ich kobiety, maja szafki pelne kosmetykow, ogladaja babskie seriale i okazuja uczucia rownie wylewnie "och ach ojojoj" jak niewiasty, plaszcza sie jak pudle u podnozka swoich kobiet, po prostu nie maja jaj. Jesli Twoj facet ma do tego jakies hobby, lubi majsterkowac itd cos co zajmuje mu odczuwalna ilosc czasu to tym lepiej! Poza tym przeciez piszesz, ze poza tymi krotkimi kilku-dniowymi przerwami przez cale tygodnie jestescie na codzien razem i jest OK.
  • 17.06.11, 20:59
    Boże, dzięki Ci za takie głosy :)

    Czytam sporo różnych książek (bliska mi osoba jest psychologiem z 30-letnim doświadczeniem, więc mi je skrupulatnie podrzuca) i zdaję sobie sprawę z różnic oczywistych. Inna sprawa, że kiedy wychodzą one w praktyce, w MOJEJ praktyce, to jest inaczej. I tego nie da się obejść ot tak - wiem, że muszę to przepracować.

    Ano, jest normalny. Właśnie ta męskość, zdecydowanie i zaradność mnie w nim kręcą najbardziej (o czym mu co jakiś czas przypominam). Nie potrafiłabym być z niezaradną pierdołą, z całym moim ekstrawertycznym, wampirzym czy narzucającym się charakterem (jak mnie tu szybko zdiagnozowano :)), no nie zdzierżyłabym takiej osoby.

    I tak, na co dzień jest okej. I wiem już, że love it or leave it.
  • 17.06.11, 21:22
    > Boże, dzięki Ci za takie głosy :)

    Napisał to, co chciałaś usłyszeć.

    > Właśnie ta męskość, zdecydowanie i zaradność mnie w nim kręcą najbardziej

    Sądzę, że to się da połączyć z odbieraniem telefonów. Zresztą, Twój wybór, ale masz jak w banku, że takie akcje się będą powtarzać, możesz to jedynie zaakceptować. Tylko co to za związek na dłuższą metę?

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • 17.06.11, 22:17
    ikcort napisał:

    > Sądzę, że to się da połączyć z odbieraniem telefonów. Zresztą, Twój wybór, ale
    > masz jak w banku, że takie akcje się będą powtarzać, możesz to jedynie zaakcept
    > ować. Tylko co to za związek na dłuższą metę?
    *
    Normalny?

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 17.06.11, 22:34
    >> Tylko co to za związek na dłuższą metę?
    > Normalny?

    Chyba u Ciebie. ;) No właśnie: normę w związku ustalają osoby zainteresowane. Skoro Tobie taki układ odpowiada/odpowiadałby, to OK, ale Autorce - na ile rozumiem jej wynurzenia - raczej tego rodzaju sytuacja nie odpowiada, więc ciężko mówić o normalnym związku. Normalny związek to taki, który satysfakcjonuje obie strony. Tak/nie?

    Swoją drogą małżeństwo względnie konkubinat to nie jest według mnie najgorsza - jak to się mówi - opcja. Osobiście bym zwariował, gdybym miał się umawiać na "spotkania" z "partnerką" przy pomocy telefonii komórkowej, ale znów: co kto lubi.

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • 17.06.11, 22:37
    Możesz rozwinąć ostatni akapit? :)
  • 17.06.11, 22:44
    > Możesz rozwinąć ostatni akapit? :)

    Ale co konkretnie Cię interesuje? Czemu wspólne życie z prawdziwego zdarzenia uważam za lepsze niż bieganie na randki, choćby i takie ze śniadaniem? - Otóż nie wiem, ale pewnie wynika to z cech osobowości: cenię sobie spokój i stabilizację, nadmiar wrażeń mnie męczy. I nie chodzi nawet o to, że jestem te parę lat od Ciebie starszy, zawsze tak miałem.

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • 17.06.11, 22:35
    Rao, love. :D
  • 17.06.11, 22:39
    Wuv ya too :D

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • 18.06.11, 09:21
    To juz jego w tym biznes by ja przekonywac do siebie ze mu zalezy. Tak robia faceci ktorzy kochaja, nie pozwola by ukochana miala jakie kolwiek watpliwosci a juz napewno nie olewaja jej w ten sposob . Lodz sie dalej. Ten faet nie popelnil jednorazowego bledu za ktory blaga cie o przebaczenia ale ty nonstop musisz cos przebolec z czyms sie godzic do czegos przywyknac. U was nie ma kompromisu tylko przegrana, z kazdej sytuacji wychodzisz przegrana. On traktuje cie jak szmate, dziewczyne na telefon , jesty mily jak mu sie chce ... a ty doszukujesz sie w tym glebszej filozofi. Sprawa jest prosta jak but nie kocha cie i tak naprawde czeka na zmeczenie materialu az sama padniesz an pysk i odejdzeiesz. Szanuj sie bo jak ty tego nei zrobisz nikt tego nie zrobi. Moj maz nie robi nam zadnych przerw, caly czas pokazuje mi jak mnie kocha. Nigdy nie musialam nic przebolec, zawsze byl w porzadku i na tym polega milosc. Tlko szcescie i jeszce raz sczescie. Moga sie zdarzyc klotnie, nie za czesto ale nie takie cos. Nawet moj byly ktory przyznal ze mnei nie kocha a bylam z nim 4 lata nie byl taaakim sku...synem choc tez mi dal popalic. Jak facet kocha jego kobieta jest szcesliwa jezeli jest inaczej - przykro mi on udaje
  • 18.06.11, 09:28
    Jescze jedno, a wiesz dlaczego jest sczesliwa bo on jest szcesliwy i chce ja zatrzymac wlasnie z tego powodu. Twoj facet nie jest z toba szcesliwy woli byc sam nie smieje mu sie geba jak cie widzi nie leci do ciebie na skrzydlach. Nie ma to zwiazku czy cos zrobilas czy nie poprostu serce nie sluga. Niestac cie na zwiazek z facetem ktory pokaze ci ze jestes ta jedyna? Pokazalas mu ze nei bo imasz sie go jak rzep . Wiec on wlazi ci na glowe bo mu na to pozwalasz , jestem pewna ze za niedlugo bedzie jescze gorzej ale co tam Przebolejesz:)!!!!!!
  • 18.06.11, 10:51
    Możesz mi wytłumaczyć, gdzie wyczytałaś, albo skąd wiesz, że nie leci do mnie na skrzydłach, że nie cieszy się, że mnie widzi? Bardzo ciekawe spostrzeżenia, szkoda, że urojone.
  • 18.06.11, 10:57
    Buaahaha. Nie musialo to byc nigdzie napisane. To bije z tego postu ze on ma cie gdzies. Czy tobie trzeba na gebe napluc bys w koncu odpuscila?
  • 19.06.11, 02:47
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Możesz mi wytłumaczyć, gdzie wyczytałaś, albo skąd wiesz, że nie leci do mnie na skrzydłach, że nie cieszy się, że mnie widzi? Bardzo ciekawe spostrzeżenia, szkoda, że urojone.

    Skoro jest tak cudnie, to po co zawracasz d.u.p.ę na forum i prosisz o interpretację jego zachownia?
  • 17.06.11, 20:24
    Ja: Czy coś się stało, czy po prostu znów 'tak masz'
    On: Nic się nie stało, jestem po prostu zmęczony
    Ja: Mną, czy w ogóle?
    On: No tobą...
    ---------------
    Po takiej rozmowie odwróciłabym się na pięcie i nigdy więcej nie odezwala się do faceta. On faktycznie chce Cię zmusić do zerwania, bo sam jest tchórzem i nie potrfi tego zrobić. Mój były stosował podobną taktykę, ąz z nim zerwałam.
  • 17.06.11, 20:29
    ateofi napisała:

    > Ja: Czy coś się stało, czy po prostu znów 'tak masz'
    > On: Nic się nie stało, jestem po prostu zmęczony
    > Ja: Mną, czy w ogóle?
    > On: No tobą...
    > ---------------
    > Po takiej rozmowie odwróciłabym się na pięcie i nigdy więcej nie odezwala się d
    > o faceta. On faktycznie chce Cię zmusić do zerwania, bo sam jest tchórzem i nie
    > potrfi tego zrobić. Mój były stosował podobną taktykę, ąz z nim zerwałam.

    A dlaczego niby facet tego pokroju - raczej nie mocno zakochany, uczuciowy itp... miałby nie umieć zerwać? czy do tego trzeba być jakimś wyjątkowym bohaterem? dlaczego Twój były tak postępował?
  • 17.06.11, 21:01
    Ano. Tego boję się najbardziej. Uściślając - po tym tekście wyszłam, trzaskając drzwiami. Niestety, podejrzewam, że kiedy wróci do świata żywych, wspaniałomyślnie zapomnę.

    Inna sprawa, że pytany o to, czy chce się rozstać, notorycznie odpowiada: NIE. Zatem, przestaję od siebie wymagać rozumienia tej całej sytuacji.
  • 19.06.11, 02:50
    kosc_ksiezyca napisała:

    > Inna sprawa, że pytany o to, czy chce się rozstać, notorycznie odpowiada: NIE. Zatem, przestaję od siebie wymagać rozumienia tej całej sytuacji.

    Może czeka, aż Ty powiesz że to koniec.
  • 18.06.11, 09:55
    Dokladnie. Wypisz wymaluj moj byly rowniez. On sie zneca nad nia a ona mysli ze tak ten swiat u faceta jest skonstruowny by zdeptac zgnoic kobiete. A my takie do cierpienia tylko stworzone. Puknij sie kobieto i obudz ze snu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.