>No bo jak przymierzyć stanik np. na rynku? :)
ale umówmy się, że te kobiety tak czy owak nie są targetem kampanii uświadamiającej, bo one dalej będą kupować tam, gdzie kupują, z zupełnie innego powodu - bo jest taniej.
> Tak, ale but spadający ze stopy to też nic przyjemnego. Za luźne obuwie często
> gorzej rani nogę niż za ciasne.
nie rozważam w ogóle przypadku noszenia za luźnego, tylko dopasowany i zakleszczający. nie będę zakładać nic co przez parę dni zostawia mi pręgi na ciele, bo nie i już, w dupie mam takie formowanie, które zresztą jest fikcją taką samą jak formowanie przez wcieranie kremów. po formowanie najlepiej udać się do plastyka;).
jedyne w co jestem w stanie uwierzyć, to to że człowiek zakuty w rusztowanie ma mniejsze tendencje do garbienia się, co nawet do mnie przemawia, nie powiem.
>dopasowany to taki, co jak się go zapnie, to nie spada.
jak stanik może spaść po zapięciu? jest to technicznie niemożliwe, chyba, że równocześnie zlecą ramiączka i przez biodra przeciśnie się ten gigantyczny obwód.
> Ale jak kupię stanik znacznie luźniejszy, co zasłania i nie ściska, to on się t
> ak samo rozciągnie (od prania, naciągania paska przy zapinaniu etc.), więc nowy
> cyckonosz muszę kupić JESZCZE szybciej.
po co na miłość miałabyś kupować stanik znacznie luźniejszy, no tego kompletnie nie rozumiem. stanik ma swoje funkcje od daaawna, a nawiedzone sklepikarki starają się wmówić wszystkim, że dopiero te nowe staniki podtrzymują, a dawne co robiły? pomijam kwestię złego doboru lub braku doboru (vide stanik z rynku). to jest właśnie durny marketing. do tego dochodzą brednie o inwestycji w formowanie i mamy inwestorki od siedmiu boleści.
eeeetam.
--
the middle