Dodaj do ulubionych

10 lat konkubinatu - partner "wyrzuca" mnie z domu

01.07.11, 10:45
Witajcie.
Mam następującą sytuację. 10 lat konkubinatu, 6 letnie dziecko. Mój partner oskarżając mnie o rzecz której nie zrobiłam (konkretnie donos do urzędu skarbowego) kazał mi wyprowadzić się z domu. Córkę oczywiście zabieram - jest bardziej ze mną związana. Kazał wyprowadzić się z dnia na dzień. Nie chodzi tu o mnie tylko o córkę dla której będzie to wielkim szokiem - z nim takze ma dobre relacje. Czy ma do tego prawo? Mieszkanie jest kupione na niego, od tych 10 lat inwestowaliśmy w nie razem z tym, ze wszystki rachunki były na niego. Pomocy. Ja chce się wyprowadzić ale chcę mieć czas (ok 2 miesiące) na oswojenie dziecka z sytuacją i na znalezienie dla nas nowego lokum.
Edytor zaawansowany
  • g.r.a.f.z.e.r.o 01.07.11, 10:49
    Nie ma.
    Jako lokator masz pełne prawo korzystania z tego mieszkania. Niezależnie od meldunku i umów.
    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • akle2 01.07.11, 12:27
    Czyżby?? Jak nie ma meldunku i umów to nie jest lokatorką.
    Pozostaje przemówić konkubentowi do rozsądku i sumienia, żeby nie wyrzucał własnego dziecka z dnia na dzień. No i natychmiast pozew o alimenty.
  • silic 01.07.11, 13:00
    Ale nigdzie nie ma napisane, że on wyrzuca dziecko. Wiec jakie alimenty ?


    --
    Z jakiej partii jest ten Sarzyński ? Z NSDAP ?
  • akle2 01.07.11, 13:12
    Alimenty na dziecko. Autorka wyraźnie pisze, że odchodzi z córką (tym bardziej ze córka jest bardziej z nią związana), więc dziecko MUSI mieć środki do życia. Chyba, że sąd uzna, że była narkomanką, schizofreniczką i alkoholiczką która narażała dziecko na niebezpieczeństwo, to wtedy pozbawi się ją praw rodzicielskich.
    Tatusiowie czasami bywają o niebo lepsi, ale w tym przypadku facet nie ma prawa rozdzielać dziecka z jego matką.
  • silic 01.07.11, 13:18
    A matka nie ma prawa rozdzielać dziecka z jego ojcem. To, że ona pisze , że odchodzi z dzieckiem to nie znaczy, że pan dziecko wyrzuca. Pan ma takie samo prawo do dziecka jak i pani.


    --
    Któregoś dnia kupię sobie psa
    Przynajmniej będę miał co kopać z rana
  • akle2 01.07.11, 13:21
    Matka nie chciała rozdzielać, ale została zmuszona, bo została wyrzucona. Przeczytaj sobie wątek raz jeszcze.
  • d0oti 01.07.11, 13:39
    Chwileczkę... pan wyrzuca panią a to ona decyduje się na zabranie dziecka. Jesli pan się na to nie zgadza to jest to odebranie panu dziecka. jak zwykle dorośli się nie potrafia dogadac a cierpi na tym dziecko....
  • urko70 01.07.11, 13:55
    d0oti napisała:

    > Chwileczkę... pan wyrzuca panią a to ona decyduje się na zabranie dziecka. Jesl
    > i pan się na to nie zgadza to jest to odebranie panu dziecka. jak zwykle dorośl
    > i się nie potrafia dogadac a cierpi na tym dziecko....

    Chodzi o to, że w naszym społeczeństwie tkwi pogląd, że kobiety sa dobre, a mężczyźni są źli, że kobiety maja prawo do dziecka, a mężczyźni mają obowiązki do płacenia alimentów.

    Sprawa jest delikatnie mówiąc dziwna. Owszem są nerwusi, którzy z jakiegos powodu chcą się rozwodzić czy rozstawać ale tak szybko jak im ta złośc przychodzi tak im odchodzi. Ta sytuacja jest niewiarygodna.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • akle2 01.07.11, 14:01
    d0oti napisała:

    > Chwileczkę... pan wyrzuca panią a to ona decyduje się na zabranie dziecka. Jesl
    > i pan się na to nie zgadza to jest to odebranie panu dziecka. jak zwykle dorośl
    > i się nie potrafia dogadac a cierpi na tym dziecko....

    Ha, i Twoim zdaniem ta pani ma jakikolwiek wybór.
  • d0oti 01.07.11, 14:08
    a wiem, że nie z każdym mozna się dogadać, ale jeśli źle się działo kilka lat a pani nic z tym nie zrobiła, to ma teraz taką sytuację jaką ma. Wybór ma, co nie znaczy, że jakakolwiek decyzja będzie dobra i latwa.
  • framberg 02.07.11, 00:56
    Dlaczego nie wyjaśnia sprawy, przyczyny niesnaski?
    Dlaczego po prostu zabiera córkę (mimo, że dziecko jest z ojcem związane)?

    Czy nie jest tak, że jednak podkablowała faceta?
  • triismegistos 02.07.11, 16:33
    Idea podkablowania własnego konkubenta nie wydaje mi się prawdopodobna.
    --
    Próby skonstruowania inteligentnej bomby zakończyły się niepowodzeniem. Skubana nie dała się wypchnąć z samolotu...
  • policjawkrainieczarow 02.07.11, 16:25
    d0oti napisała:

    > Chwileczkę... pan wyrzuca panią a to ona decyduje się na zabranie dziecka. Jesl
    > i pan się na to nie zgadza to jest to odebranie panu dziecka.

    jezeli pan wyrzuca pania to siłą rzeczy odbiera dziecku tą decyzją któregoś z rodziców.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • kroljulian-1 01.07.11, 13:37
    silic - chyba nie rozumiesz - nikt nie ma prawo nikomu odbierać dziecka. Ale jesli ludzie jest dwoje a dziecko jest jedno to chyba naturalne ze zostaje z jednym z rodziców. Chyba, ze Ty swoje dziecko na pół być przekrosił żeby było po równo.
  • d0oti 01.07.11, 13:40
    A to jego wina jest, czy twoja?
  • kroljulian-1 01.07.11, 14:02
    Powiedz mi - czy to jest jego wina czy moja skoro on sądzi że na niego doniosłam?
  • d0oti 01.07.11, 14:06
    Moja wypowiedź odnosiła się do wypowiedzi o tym, czy silic podzieliłby swoje dziecko i takie tam. I pytam czy to jest wina silic, czy twoja, że masz taką sytuację? Nie myślałaś o pewnych rzeczach wczesniej, nie ma znaczenia kto co zrobiłby jakby był na twoim miejscu. Odnoszę sie tylko do tego co piszesz i co piszą inni
  • g.r.a.f.z.e.r.o 01.07.11, 14:13
    kroljulian-1 napisała:

    > Powiedz mi - czy to jest jego wina czy moja skoro on sądzi że na niego doniosła
    > m?

    Niczyja - to jest KONFLIKT.


    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • akle2 01.07.11, 14:17
    I pretekst. Gdzie ten chłop ma sumienie, żeby wyrzucać rodzinę z dnia na dzień? Co go zbawią te 2 miesiące?
  • d0oti 01.07.11, 14:19
    Czasem mogą zbawić, bo może to jedyny sposób, żeby np nie zaczął jej wyzywać, czy bić... Nie wiadomo jak tam między nimi jest, może facet chce tego uniknąć a i dla dziecka wtedy lepiej, żeby w takim czymś nie uczestniczyło.
  • eserka 01.07.11, 22:13
    Za to ojciec ma wszelkie prawo rozdzielić matkę z dzieckiem pokazując jej drzwi?
  • affera123 01.07.11, 17:02
    Facet, który ma jaja na swoim miejscu i do tego cień odpowiedzialności legalizuje związek, w którym jest dziecko, a nie bawi się w dom przez 10 lat, a potem wymienia lalkę na inną albo wyrzuca jak zepsutą zabawkę. Ty też miałaś rozum chyba w dupie, że pozwoliłaś sobie na dziecko bez ślubu i bez jakichkolwiek praw do mieszkania. Jak nie myślałaś co robisz, to rób jak uważasz.
  • senseiek 01.07.11, 22:14
    > Facet, który ma jaja na swoim miejscu i do tego cień odpowiedzialności legalizu
    > je związek, w którym jest dziecko, a nie bawi się w dom przez 10 lat, a potem w
    > ymienia lalkę na inną albo wyrzuca jak zepsutą zabawkę. Ty też miałaś rozum chy
    > ba w dupie, że pozwoliłaś sobie na dziecko bez ślubu i bez jakichkolwiek praw d
    > o mieszkania. Jak nie myślałaś co robisz, to rób jak uważasz.

    A jaka jest roznica miedzy wyrzuceniem z domu zony bo doniosla, a wyrzuceniem z domu konkubiny bo doniosla.. ? Ja nie widze zadnych, jesli to mieszkanie jest wlasnoscia faceta.
    Najprawdopodobniej powiedzial jej cos co tylko ona mogla wiedziec, o jego ciemnych interesach, i co znalazlo sie w donosie, i stad takie wnioski wyciagnal.
  • senseiek 01.07.11, 22:16
    Nota bene, ja sie mu nie dziwie..
    Bo on stracil do niej zaufanie. Chcesz byc z kims, i to mieszkac pod jednym dachem, komu nie ufasz.. ? kto wrecz jest wrogiem (skoro jest konfidentem).. ?
  • akle2 01.07.11, 23:16
    senseiek napisał:

    > Nota bene, ja sie mu nie dziwie..
    > Bo on stracil do niej zaufanie. Chcesz byc z kims, i to mieszkac pod jednym dac
    > hem, komu nie ufasz.. ? kto wrecz jest wrogiem (skoro jest konfidentem).. ?

    Skąd ta pewność, że to ona doniosła? Może za słabo pilnował swojej tajemnicy i jeszcze kilka innych osób o niej wiedziało.
  • senseiek 01.07.11, 23:57
    > Skąd ta pewność, że to ona doniosła? Może za słabo pilnował swojej tajemnicy i
    > jeszcze kilka innych osób o niej wiedziało.

    Nie wazny jest stan faktyczny, wazne ze on tak uwaza.

    Jesli masz sprzataczke, i cos zniknie Ci z domu, to oczywiscie podejrzewasz ja o to (szczegolnie jak nie bylo zadnego innego goscia w mieszkaniu), prawda? Nie musisz zlapac jej na goracym uczynku. Po prostu tracisz do niej zaufanie.
    Trudno, zeby ktos komu nie ufasz, sprzatal Twoje szpeje. Tym bardziej ktos z kim sie spalo w jednym lozku, ktory utracil szacunek w tak dramatycznym zdarzeniu jak donos (co uwazam za duzo bardziej szkodliwe niz np. seksienie sie z kims na boku, bo to moze byc chwilowe zapomnienie i instynkt), przebywal w tym samym mieszkaniu, i spal obok Ciebie..
    No, nie wyobrazam sobie przebywania z taka osoba, w jednym pokoju dluzej niz minute, bo mialbym ochote ja za*ac..
  • cantucci 04.07.11, 08:51
    czyli - idąc Twoim tokiem myslenia - jestem winna donosu bo on uważa że jestem? sory. Bzdura. Na tej samej zasadzie jesli zabity zostaje czowiek i ktoś uważa ze jesteś temu winna to jesteś mordercą.
  • senseiek 04.07.11, 15:28
    > czyli - idąc Twoim tokiem myslenia - jestem winna donosu bo on uważa że jestem?
    > sory. Bzdura. Na tej samej zasadzie jesli zabity zostaje czowiek i ktoś uważa
    > ze jesteś temu winna to jesteś mordercą.

    A teraz wyobraz sobie, ze Twoj maz jest oskarzony o popelnienie morderstwa, policja tez w to wierzy i Ci o tym mowi, ale nie ma wystarczajacych dowodow i zostaje on zwolniony do domu- do domu w ktorym Ty mieszkasz.
    Czy utracisz zaufanie do kogos kogo uwazasz za morderce, i nie bedziesz chciala z nim przebywac.. ? Czy bedziesz sie bala mordercy wg. Twojej aktualnej wiedzy?

    Tu nie chodzi o czyjas wine, czy niewinnosc, tylko o utrate zaufania do tej osoby.

    Bywa i tak, ze ktos jest niewinny, zostaje uwolniony prawomocnym wyrokiem, i pozniej i tak znajdzie sie masa ludzi ktorzy beda nie niego/nia pluli uwazajac, ze zostal oszukany wymiar sprawiedliwosci, i ze on to zrobil ale sie wywinal od kary. np. Michael Jackson, albo z tego tygodnia- Dominique Strauss-Kahn..
  • lia.13 02.07.11, 00:27
    senseiek napisał:
    > A jaka jest roznica miedzy wyrzuceniem z domu zony bo doniosla, a wyrzuceniem z
    > domu konkubiny bo doniosla.. ? Ja nie widze zadnych, jesli to mieszkanie jest
    > wlasnoscia faceta.
    Problem w tym, że mieszkanie jest na papierze faceta, ale przez 10 lat trwania związku obydwoje partycypowali w kosztach jego utrzymania.
    Teraz pani jest w głębokiej d., bo nie jest właścicielką ani pewnie nawet lokatorką (brak meldunku) mieszkania. Osobiście uważam, że najlepszy układ to nabycie mieszkania na początku związku, obydwoje wpisać jako właścicieli, w razie rozpadu mieszkanie się sprzedaje i kasę dzieli po połowie.
    Nie wyobrażam sobie mieszkać "u kogoś", a wyrzucać kogoś z dnia na dzień to też tak jakoś głupio :(
  • senseiek 02.07.11, 00:42
    > Problem w tym, że mieszkanie jest na papierze faceta, ale przez 10 lat trwania
    > związku obydwoje partycypowali w kosztach jego utrzymania.

    Przeciez w nim mieszkala. Jakby wynajmowala samodzielnie to by wydala z kilka razy wiecej. W Krakowie wynajem 35 m2 to koszt 1200 zl na miesiac, a 55 m2 to 1800 zl+media. Ja mam wlasne, kupione za gotowke >10 lat temu i place tylko 310 zl. Wiec 50% jesli traktuja sie partnersko to by bylo 150 zl na glowe.
    Razem z mediami place na miesiac 680 zl (wiec kobieta ktora ze mna mieszka musi dac 340).
    W przypadku wynajmu to by bylo 1800+190+90+80=2160 zl (czyli 6,5 raza wiecej anizeli ze mna wspolnie ;)

    > Teraz pani jest w głębokiej d., bo nie jest właścicielką ani pewnie nawet lokat
    > orką (brak meldunku) mieszkania. Osobiście uważam, że najlepszy układ to nabyci
    > e mieszkania na początku związku, obydwoje wpisać jako właścicieli, w razie roz
    > padu mieszkanie się sprzedaje i kasę dzieli po połowie.
    > Nie wyobrażam sobie mieszkać "u kogoś", a wyrzucać kogoś z dnia na dzień to też
    > tak jakoś głupio :(

    Wszystkie moje dziewczyny bylyby w takiej samej sytuacji jak autorka.
  • lia.13 02.07.11, 01:11
    senseiek napisał:
    > Przeciez w nim mieszkala. Jakby wynajmowala samodzielnie to by wydala z kilka r
    > azy wiecej. W Krakowie wynajem 35 m2 to koszt 1200 zl na miesiac, a 55 m2 to 18
    > 00 zl+media. Ja mam wlasne, kupione za gotowke >10 lat temu i place tylko 3
    > 10 zl. Wiec 50% jesli traktuja sie partnersko to by bylo 150 zl na glowe.
    > Razem z mediami place na miesiac 680 zl (wiec kobieta ktora ze mna mieszka musi
    > dac 340).
    > W przypadku wynajmu to by bylo 1800+190+90+80=2160 zl (czyli 6,5 raza wiecej an
    > izeli ze mna wspolnie ;)

    niekoniecznie, mogła równiez kupić mieszkania, wtedy by nie płaciła takich kretyńskich kwot za wynajem a do banku, by mieć za parę lat własne ;)

    > Wszystkie moje dziewczyny bylyby w takiej samej sytuacji jak autorka.
    no widzisz, w takim razie nie mogę być Twoją dziewczyną ;D
  • senseiek 02.07.11, 03:16
    > no widzisz, w takim razie nie mogę być Twoją dziewczyną ;D

    Ufff... cóż za ulga.. :D

    3 mld kobiet na swiecie - 1 do wyboru mi jeszcze zostalo.. :P
  • osa102 02.07.11, 05:53
    ciebie żadna nie chce ...
  • policjawkrainieczarow 02.07.11, 16:36
    > A jaka jest roznica miedzy wyrzuceniem z domu zony bo doniosla, a wyrzuceniem z
    > domu konkubiny bo doniosla.. ?

    pod kątem sytuacji materialnej pani po rozstaniu? zasadnicza...

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • computerro 01.07.11, 19:19
    Przez zasiedzenie można nabyć jakieś prawa do lokalu. 10 lat to dużo czasu.

    Ale należy postąpić inaczej: natychmiast złożyć wniosek o alimenty na dziecko, ponieważ to matka w tym wypadku opiekuje się dzieckiem, i podczas sprawy w sądzie opowiedzieć, jak niesprawiedliwość się stała i w związku z tym zażądać alimentów odpowiednio wyższych. W alimentach ująć kwotę potrzebną na nowe mieszkanie - przecież dziecko musi mieć dach nad głową a matka nie może pozostawić córki bez własnej opieki ponieważ prawnie odpowiada za dziecko. Ma pełnię praw rodzicielskich i gdyby zostawiła dziecko ojcu i coś by się stało to odpowiadałaby także matka. Dlatego nie może aktualnie opuścić lokalu.
  • pklimas 02.07.11, 08:00
    troche sarkastycznie: pewnie przez ostatnie 10 lat bylas dumna z tego ze zyjecie w konkubinacie a nie w malzenstwie. Bo malzenstwo "zabija milosc", jest stare i nie modne. Modny jest konkubinat, modne jest "buntowanie sie przeciwko normom i regulacja spolecznym", modne jest "na zlosc mamie nie bede nosic czapki i odmroze sobie uszy".
  • emigrantka34 01.07.11, 18:46
    jeżeli obojoe inwestowaliście w mieszkanie np sfinansowałaś część zakupu, lecz jest ono zapisane na jego nazwisko, wówczas możesz się bronić, że jesteś współposiadaczem samoistnym tego mieszkania (tak jak współwłaściciel) . Ew. posiadaczem zależnym (np najem, użytkowanie). Wówczas on nie może Cię wyzuć z posiadania, a w razie konieczności przysługuje Ci powódtzwo posesoryjne o przywrócenie posiadania (sąd w tym postępowaniu nie bada prawa, tylko ostatni spokojny stan posiadania). Na ten moment broń się tym, że jesteś posiadaczem (to nie prawo, ale pewien stan faktyczny, który może podlegać ochronie).
    Rzecz jasna to teoretyczne rozważanie, bo mało piszesz o faktach i rzeczywistych nakładach na to mieszkanie. Musisz skorzystać jak najwyżej z porady adwokackiej w kwestii ochrony posesoryjnej, który doradzi Ci również, jak w tej kwestii wygląda możliwość zwrotu nakładów.
    Natomiast na pewno nie jestes lokatorem w swietle przepisow o ochronie praw lokatorów.
  • wez_sie 01.07.11, 10:50
    niezla patologia, jak konkubent oskarza konkubine o donosicielstwo...
  • marzeka1 01.07.11, 10:54
    Nie ma takiego prawa, ale dla pewności poszukaj pomocy jakiegoś prawnika.
  • grassant 01.07.11, 10:57
    poranne trollowanie?
  • kroljulian-1 01.07.11, 10:59
    w którym miejscu wygląda Ci to na trolowanie? widzisz gdzies prowokację? pisze o swoim problemie. Bardzo proszę o rady osób znających się na kwestiach prawnych z tym związanych
  • deodyma 01.07.11, 11:00
    a masz podejrzenia, kto mogl zlozyc na niego donos i skad on ma takie informacje, ze Ty to zrobilas?
    i dlaczego masz sie wyprowadzac z domu, w ktory Ty tez inwestowalas?
    nie wydaje Ci sie to podejrzane, ze tak nagle z dnia na dzien facet sie Ciebie pozbywa?

  • kroljulian-1 01.07.11, 11:05
    od kilku lat sytuacja między nami była napięta. Tak naprawde oboje mamy tego dosyć a konflikt narastał. Wiedziałam dobrze ze nie bedziemy już długo razem. Ale nie sądziłam ze dojdzie do czegoś takiego. I bynajmniej nie o mnie chodzi tylko o dziecko któe z dnia na dzien ma zmienić srodowisko a nieczego się nei spodziewa i nie jest na to przygotowane. Mam nakłady zeby kupic własne mieszkanie - chodzi mi o czas na przygotowanie do nowej sytuacji córki i na znalezienie nowego miejsca.
  • six_a 01.07.11, 11:19
    od kilku lat? pewnie za mało, żeby się przygotować i zacząć zbierać faktury, a nie kłaść facetowi pieniądze na stół?

    --
    where do I begin
  • kroljulian-1 01.07.11, 11:23
    ON finansował wszystko conjamniej w 80% - jest majętncym człowiekiem . Nie mówię to o finansach tylko o czasie.
  • six_a 01.07.11, 11:27
    w twojej sytuacji nie ma znaczenia, co finansował on, ale co finansowałaś ty. nawet jeśli to były zakupy żywnościowe przez ostatnie pięć lat.

    --
    all the small things
  • izabellaz1 01.07.11, 11:28
    Czyli na każde 10 tys., 2 tys. były twoje. Znam majętnych ludzi i właśnie zwłaszcza u takich podobne zachowanie jest nie do pomyślenia. Zazwyczaj kalkulują, myślą, planują.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • real.becwal 01.07.11, 11:37
    chyba, ze wrócił do domu, a tam króljulan z gachem baraszkuje. :))
  • tygrysio_misio 01.07.11, 12:40
    jesli dawal na wszystko 80% (rowniez na zycie) to np pokrywal 30% nakladow finansowych na nia.... powinien oczywiscie zbierac rachunki za jedzenie itpe

    ponadto jesli u niego mieszkala to te 20% wkladu w mieszkanie mozna potraktowac jako oplata za wynajmowane mieszkanie... i koszty za zniszczenia mieszkania


    --
    Zdesperowany Królik
  • deodyma 01.07.11, 12:57
    tygrysio_misio napisała:

    > jesli dawal na wszystko 80% (rowniez na zycie) to np pokrywal 30% nakladow fina
    > nsowych na nia.... powinien oczywiscie zbierac rachunki za jedzenie itpe
    >
    > ponadto jesli u niego mieszkala to te 20% wkladu w mieszkanie mozna potraktowac
    > jako oplata za wynajmowane mieszkanie... i koszty za zniszczenia mieszkania




    w takim razie wiekszosc mezow/konkubentow moze wywalic z dnia na dzien swoje zony/konkubiny, bo to oni w wiekszosci maja wieksze zarobki, niz panie i moga zrobic to, co konkubent autorki.
  • deodyma 01.07.11, 12:12
    kroljulian-1 napisała:

    > od kilku lat sytuacja między nami była napięta. Tak naprawde oboje mamy tego do
    > syć a konflikt narastał. Wiedziałam dobrze ze nie bedziemy już długo razem. Ale
    > nie sądziłam ze dojdzie do czegoś takiego

    czyli facet znalazl pretekst, zeby sie Was pozbyc...
    a jestes pewna, ze faktycznie ktos doniosl na niego do tej skarbowki?
    no i zastanawiajace jest jeszcze cos innego...
    macie dziecko i jemu nie zalezy na jego dobru?
    wyrzuca Was z domu obie?
  • kroljulian-1 01.07.11, 12:33
    Nie jestem pewna - są teo jego domysły ze to musiał być donos. Wyrzuca oczywiście tylko mnie ale nie zostawię przecież córki która jest ze mna bardzo związane. Nie ma takiej opcji.
  • deodyma 01.07.11, 12:44
    pisalas gdzies, ze facet ma wrogow, wiec i chyba charakter ma dosyc nieciekawy...
    czym on sie tym ludziom narazil?
    i co sie stalo, ze miedzy Wami zaczelo sie wszystko psuc?
  • e-robaczka 01.07.11, 17:46
    Powinnaś się zatroszczyć przede wszystkim o otrzymanie prawa do opieki nad dzieckiem - nie "na gębę", tylko sądownie. A to, że stworzył taką sytuację, może działać jedynie na twój plus. Osoba, która otrzyma prawo do zajmowania się dzieckiem, może pociągać dalej za sznurki, np. przez dopominanie się o alimenty na dziecko. Pamiętaj, że na dziecko łożyć ma zarówno ojciec, jak i matka, także alimenty nie oznaczają, że cały ciężar związany z utrzymywaniem dziecka spocznie na konkubencie, ale musicie się oboje do dziecka dokładać. Poszukaj dobrego prawnika, a sprawa przed sądem pójdzie gładko. A z mieszkaniem... Jeśli nie byłaś tam zameldowana, to nic nie wskurasz. To, że dokładałaś się do mieszkania jest oczywiste, ponieważ z niego przez cały czas korzystałaś. Także zabierz dziecko do rodziców i szukaj jak najszybciej jakiegoś lokum.
  • kroljulian-1 01.07.11, 11:06
    Nie mam pojecia kto to mógł być - fakt, ze ma kilku wrogów. Moze to nawet nie byl w ogołe donos tylko szukal pretekstu zeby się mnie pozbyć szybko i to był świetny argument. Po co trzymać wroga w domu.
  • izabellaz1 01.07.11, 11:13
    Coś tu śmierdzi na kilometr.

    Masz dziecko. Jak można tak nie myśleć o sobie i własnej przyszłości :(
    Masz chociaż jakieś potwierdzenia przelewów na jego konto, czy tak dawałaś mu na gębę wszystko do ręki???

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • kroljulian-1 01.07.11, 11:22
    MamY dziecko - nasze wspólne. Myslałam o przyszłości bo mam srodki na kupno mieszkania oraz oszczędności. Nie chodzi o to tylko o sytuację psychiczną dziecka na dzien dzisiejszy. Mam jej z dnai na dzien powiedzieć "chodzi idziemy do innego domku" i wziąśc tabołki? Nie potrafię.
  • izabellaz1 01.07.11, 11:26
    Utopiłaś kasę w nieswoim mieszkaniu. Czyli twoje oszczędności sama sobie uszczupliłaś.
    Jeśli nie masz żadnych dowodów na te wpłaty, żadnego papierka, nie masz meldunku w mieszkaniu, to prawdopodobnie w świetle prawa nie masz wyjścia. Ale specjalistą nie jestem więc pewnie lepiej zwrócić się do prawnika.
    A kondycja dziecka? No cóż, jak widać tylko ty o niej myślisz.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • kroljulian-1 01.07.11, 11:30
    Mam w nosie te pieniadze. Mam oszczędnośco i sama nieżle zarabiam. Chodzi mi o czas i czy ma prawo to zrobić z nia na dzień. Gdybym była sama w ogole bym się tym nie martwiła.
  • six_a 01.07.11, 11:43
    nie ma prawa, ile razy jeszcze potrzebujesz to usłyszeć? nie ma prawa wyrzucić własnego dziecka i jego matki ze swojego mieszkania.

    --
    colours
  • adellante12 01.07.11, 14:28
    ie ma prawa wyrzucić własnego dziecka i jego matki ze swojego mieszkania.

    A niby na jakiej podstawie tak sadzisz???
    Jako własciciel nieruchomosci moze ją wywalic za drzwi w trybie natychmiastowym. To nie jest urzedowa eksmisja. Nie musi jej zabezpieczać lokalu zastepczego.. Jesli nie jest w tym lokalu zameldowana na stałe to moze ja wystawić za drzwi w srodku nocy i cały swiat moze mu naskoczyc.
    Teraz wreszcie widzicie jak działa wasze słynne "wystaw chamowi walizki!!!"
    Brawo dla goscia. Nie podoba się pakuj manatki i fruuuu... :)))) Brawa dla zwolenniczek wolnych zwiazków :) Niech biora ja pod opiekę:
  • d0oti 01.07.11, 14:31
    Złośliwe, ale niestety prawdziwe.
  • six_a 01.07.11, 14:56
    szkoda klawiatury, żeby to komentować.

    --
    all the small things
  • babcia.stefa 01.07.11, 17:00
    Ludzie, co wy z tym meldunkiem?!

    Swoją drogą - jak widać powyżej - ignorancja prawna społeczeństwa jest przerażająca.
  • akle2 01.07.11, 14:07
    kroljulian-1 napisała:

    > Mam w nosie te pieniadze. Mam oszczędnośco i sama nieżle zarabiam. Chodzi mi o
    > czas i czy ma prawo to zrobić z nia na dzień. Gdybym była sama w ogole bym się
    > tym nie martwiła.


    Wiesz co, to chyba będzie i tak lepsze wyjście, niż szarpanina w obecności policji. Czy dziecko ma jakichś dziadków (Twoich rodziców), do których mogłoby się przenieść na dwa tygodnie "na wakacje", a Ty w tym czasie postarasz się spakować i przenieść swój dobytek?
  • kroljulian-1 01.07.11, 15:23
    ma - jak najbardziej - i tak zrobimy bo nie widzę innego wyjścia
  • malina510 02.07.11, 09:07
    nawet jeśli nagadasz się i naprzygotowujesz, przychodzi dzień przeprowadzki i to jest "z dnia na dzień". Wynajmij coś przejściowo, niedaleko szkoły czy przedszkola dziecka i szukaj mieszkania do kupna.
  • six_a 01.07.11, 11:28

    > MamY dziecko - nasze wspólne.
    to w takim razie jakieś kpiny sobie urządzasz. nie ma prawa wyrzucić własnego dziecka i jego matki z domu. co za bzdura po prostu.
    chcesz się wyprowadzać, to się wyprowadź, ale dopóki nie znajdziesz nowego, masz prawo tam mieszkać.

    --
    ready2go
  • kroljulian-1 01.07.11, 11:32
    Nie ja urządzam te kpiny tylko on. Po prostu żal mi córki ze jej życie zmieni się z dnai na dzien i że bedziemy jakiś czas (ok 2- 3 mce) mieszkać u rodziny dopoki nie urządze nowego lokum.
  • izabellaz1 01.07.11, 11:33
    Już ci napisałam. Idź do prawnika i zapytaj co on może w tej sytuacji, a czego nie.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • chersona 01.07.11, 11:40
    na początku pisałaś, że potrzebujesz czasu na znalezienie nowego mieszkania, teraz, że potrzebujesz czasu ze względu na dziecko. dziecko będzie cały czas przy Tobie, więc co mu za różnica czy miesiąc, czy z dnia na dzień. przecież i tak się wyprowadzisz.
    i też coś mi tu śmierdzi.
  • kroljulian-1 01.07.11, 11:47
    chyba nie masz dzieci - i niewiele rozumiesz z tego co napisałam
  • raohszana 01.07.11, 11:55
    kroljulian-1 napisała:

    > chyba nie masz dzieci - i niewiele rozumiesz z tego co napisałam
    *
    To chyba Ty nie rozumiesz, że dziecko ślepe nie jest i dobrze widzi, co się w domu dzieje.

    --
    Nie musisz być bohaterem. Nie musisz walczyć o sprawy, które uważasz za słuszne, jeśli boisz się konsekwencji swoich czynów. Ale pamiętaj, tchórzostwo nie jest wytłumaczeniem dla podłości. Nie musisz być bohaterem, ważne, żebyś nie był gnidą.
  • chersona 01.07.11, 12:02
    nie rozumiem właśnie dlatego, że mam. ani Ciebie, ani faceta. czy on chce wyrzucić Ciebie a dziecko zatrzymać? moim zdaniem w tej sytuacji czas nie ma znaczenia, chyba że chodzi o znalezienie nowego mieszkania. bo co będziesz dziecko przez te dwa miesiące wyprowadzać każdego dnia na dłużej? tego nie da się przeprowadzić na raty.
  • silic 01.07.11, 12:11
    Ale ten pan nie wyrzuca własnego dziecka (w każdym razie nic o tym nie wiemy - to pani stwierdziła , że dziecko zabierze , co jeszcze takie pewne nie jest), pan jedynie nie chce w swoim mieszkaniu matki tego dziecka. Nigdzie w prawie nie jest zapisane, że rodzice dziecka muszą mieszkać razem tak jak też nie jest nigdzie zapisane , że bycie matką dziecka daje jakieś prawa do mieszkania jego ojca .
    Tak w zasadzie to wszystko zależy od tego , kto się bardziej uprze. Pan może pani "wystawić walizki", zmienić zamki i już - ona nie ma żadnego prawa do lokalu i nie ma powodu żeby tam miała mieszkać.
    --
    Któregoś dnia kupię sobie psa
    Przynajmniej będę miał co kopać z rana
  • six_a 01.07.11, 12:22
    > Tak w zasadzie to wszystko zależy od tego , kto się bardziej uprze. Pan może pa
    > ni "wystawić walizki", zmienić zamki i już - ona nie ma żadnego prawa do lokalu
    > i nie ma powodu żeby tam miała mieszkać.

    nie wydaje mi się, by była to kwestia uporu. pani jak się uprze, wezwie policję i zażąda wstępu do mieszkania, w którym mieszkała przez ostatnich x lat razem z dzieckiem swoim i tego pana, a teraz została wyrzucona, a dziecko de facto odebrane. nie sądzę, by można to uznać za taką samą sytuację jak rozstanie z dziewczyną po kłótni i poproszenie, żeby się spakowała i paszła won.

    --
    out of space
  • silic 01.07.11, 12:30
    >pani jak się uprze, wezwie policję
    > i zażąda wstępu do mieszkania, w którym mieszkała przez ostatnich x lat razem
    > z dzieckiem swoim i tego pana,

    A niby jak Policja ma to stwierdzić ? Policja nie jest od tego. Na tej zasadzie to ja mógłbym siłą wejść do mieszkania , które kiedyś wynajmowałem - bo tam kiedyś mieszkałem.... Mieszkanie nie jest jej i nie ma żadnego powodu żeby musiała w nim mieszkać.

    >a dziecko de facto odebrane.

    Ale jak pani pisze, że dziecko weźmie ze sobą bo "bardziej przywiązane" to już nie jest odebranie dziecka ? Jeśli pan dobrowolnie nie pozwoli zabrać dziecka to jedynym prawidłowym sposobem jest sądowe orzeczenie o miejscu przebywania dziecka.
    --
    A z takim ryjem kim on może być ?...Thajem ?
  • deodyma 01.07.11, 12:35
    silic, czy Ty trzymasz strone konkubenta autorki watku?
    jesli chodzi o dziecko, juz widze oczami wyobrazni, jak pan ochoczo zajmuje sie dzieckiem...
    gdyby w wiekszosci przypadkow tak wlasnie bylo, panowie nie migali by sie od spotkan z dziecmi, od alimentow a kobiety nie musialyby borykac sie samotnie z wychowywaniem dzieci, ktore maja ojcow.
    autorka tez nie wspomina w atku, zeby pan powiedzial, ze dziecko zostaje z nim.
    a co do wejscia do mieszkania, ma pelne prawo wezwac Policje i pan bedzie musial do mieszkania ja wpuscic, wiec racji nie masz.
  • silic 01.07.11, 12:44
    Ja nie trzymam żadnej strony, mnie życie tej pary zwisa i powiewa. Patrzę na to obiektywnie i zakładam tego, czego nie wiem.

    > jesli chodzi o dziecko, juz widze oczami wyobrazni, jak pan ochoczo zajmuje sie
    > dzieckiem...

    A skąd to wiesz ? Już stereotypowo założyłaś, że jak mężczyzna to musi być paskudny, wstrętny, wyprze się dziecka itd. Już wydano na niego wyrok, już kat czeka na podeście...

    > autorka tez nie wspomina w atku, zeby pan powiedzial, ze dziecko zostaje z nim.

    Bo wypowiedziała się tylko ze swojej strony, to , że ktoś nie powiedział, że coś istnieje, nie oznacza, że czegoś nie ma.

    > ma pelne prawo wezwac Policje i pan bedzie musia l do mieszkania ja wpuscic, wiec racji nie masz.

    Nawet nie wiemy czy ona jest tam zameldowana czy nie a ty już wiesz lepiej - dokładnie na takiej samej zasadzie mógłbym chcieć wejść na siłę do mieszkania sąsiada bo powiem , że tam mieszkam....
    --
    We don't believe the words,
    We just love the way they sound
  • deodyma 01.07.11, 12:52
    nie zakladam tego, ze kazdy mezczyzna jest paskudny im wstretny, ale w wiekszosci wypadkow tak niestety wlasnie jest, ze jak juz oboje sie rozchodza, facet zyje, jak kawaler.
    naprawde malo ktory chce opiekowac sie dzieckiem, chociaz zdaje sobie sprawe z tego ze zdarzaja sie wyjatki.


    Nawet nie wiemy czy ona jest tam zameldowana czy nie a ty już wiesz lepiej - do
    > kładnie na takiej samej zasadzie mógłbym chcieć wejść na siłę do mieszkania sąs
    > iada bo powiem , że tam mieszkam....



    ale to Ty zalozyles , ze ona nie jest tam zameldowana, nie ja.
    i sorry, ale naprawde nie wiesz, jak wyglada to w praktyce skoro uwazasz, ze Policja nie jest od takich rzeczy.
    mam wrazenie, ze stoisz murem za tamtym facetem.
    niby Ci zwisa i powiewa zycie tej pary , ale z tego co tu piszesz, mozna wyciagnac inne wnioski.
  • kroljulian-1 01.07.11, 12:54
    Nie jestem tam zameldowana ani ja ani córka i ustaliliśmy ze dziecko zostaje ze mna bez ograniczania spotkań z nim. Tak, uważam też ze bez problemu zajałby się dzieckiem - tak samo jak ja. Ale córka zostaje ze mną. Jako ojciec jest w porządku ale jednocześnei zdaje sobie sprawę ze skoro ja z dnia na dzien odejdę to córka odejdzie ze mną.
  • deodyma 01.07.11, 13:00
    przepraszam, ale dlaczego nie jestes tam zameldowana???
  • lia.13 02.07.11, 00:43
    ja pierniczę, ludzie, a co Wy wszyscy z tym meldunkiem? Ja w swoim własnym mieszkaniu nie jestem zameldowana :D (Tyle, ze nikt mnie z niego nie wyrzuci, bo jestem jego właścicielką ;P)
    A dlaczego nei jestem? Bo mi się nie chciało iść do USC, a poza tym, wyższe składki ubezpieczeniowe na samochód bym miała :P
  • six_a 01.07.11, 12:35
    >A niby jak Policja ma to stwierdzić ?
    normalnie.

    Na tej zasadzie
    > to ja mógłbym siłą wejść do mieszkania , które kiedyś wynajmowałem - bo tam ki
    > edyś mieszkałem....
    nie, to nie jest ta sama zasada, bo ona nie mieszkała tam kiedyś, tylko mieszka teraz.


    > to już nie jest odebranie dziecka? Jeśli pan dobrowolnie nie pozwoli zabrać dziecka t
    > o jedynym prawidłowym sposobem jest sądowe orzeczenie o miejscu przebywania dzi
    > ecka.
    bujasz w obłokach i chyba kompletnie nie wiesz, jak się takie sprawy załatwia, żaden normalny rodzic nie wezwie policji, żeby zabrała dziecko do pogotowia opiekuńczego, bo się nie może dogadać z drugą stroną. poza tym, sytuacja w ogóle nie dotyczy kłótni o dziecko, tylko tego, że kobieta ma się wyprowadzić z dnia na dzień, wróć do tematu.

    --
    out of space
  • silic 01.07.11, 12:55
    > nie, to nie jest ta sama zasada, bo ona nie mieszkała tam kiedyś, tylko mieszka
    > teraz.
    A niby jak można to wykazać ? Pan spakuje jej rzeczy i wyniesie, może poza "normalnie" podasz jakiś sposób na stwierdzenie, czy ktoś tam mieszka ?

    >wróć do tematu.

    Sama wyskoczyłaś z odebraniem dziecka więc łaskawie nie wypominaj mi, że ci odpisałem.

    --
    We don't believe the words,
    We just love the way they sound
  • six_a 01.07.11, 13:08
    > A niby jak można to wykazać?
    zwyczajnie, pani wzywa policję, policja przychodzi i pyta sąsiadów, czy pani tu mieszka, sąsiedzi potwierdzają, dziecko też potwierdza, a pan ryzykuje założenie niebieskiej karty za agresywne zachowanie.

    > Sama wyskoczyłaś z odebraniem dziecka
    bo odebraniem dziecka byłaby sytuacja, w której pan wyrzuca matkę, a dziecko zostaje u niego, i Ty tę sytuację zdaje się przywołałeś. w sytuacji, gdyby matka uciekła z domu z dzieckiem, pan miałby takie samo prawa. nie doszukuj się dyskryminacji.
    tutaj matka wychodzi z dzieckiem raczej za przyzwoleniem pana, czyli o żadnym odebraniu dziecka ten pan nie może mówić. tak przynajmniej wynika z dotychczasowego opisu sytuacji.


    --
    tenderoni
  • silic 01.07.11, 13:13
    > zwyczajnie, pani wzywa policję, policja przychodzi i pyta sąsiadów, czy pani tu
    > mieszka, sąsiedzi potwierdzają, dziecko też potwierdza, a pan ryzykuje założen
    > ie niebieskiej karty za agresywne zachowanie.

    Sąsiedzi to mogą co najwyżej powiedzieć, że ta pani wchodzi i wychodzi z danego mieszkania, mogą domniemywać, że tam przebywa, mogą powiedzieć, że ją widzieli (albo i nie ) , mogą niczego nie powiedzieć. Policja nie jest od tego, by domniemywać i snuć bajki tylko musi się opierać na konkretnych podstawach a przede wszystkim ma pilnować przestrzegania prawa - a żadne prawo nie mówi, że ta pani może wejść na siłę do nie swojego mieszkania.

    --
    Któregoś dnia kupię sobie psa
    Przynajmniej będę miał co kopać z rana
  • six_a 01.07.11, 13:21
    >Policja nie jest od tego, by domniemywać i snuć bajki tylko musi się opierać na konkretnych podstawach a przede wszystkim ma pilnować przestrzegania prawa - a żadne prawo nie mówi, że ta pani może wejść na siłę do nie swojego mieszkania.

    nie przeginaj, bo zaczyna być nudno.
    ona nie wchodzi do nieswojego mieszkania i dobrze o tym wiesz, więc przestań sprowadzać rzecz do absurdu. policja bardzo szybko wszystko sobie ustali, a pan będzie w tej sytuacji musiał kłamać w żywe oczy.
    po drugie, jako osoba pracująca, musiała podać miejsce zamieszkania, ma też jakieś pity, korespondencję do siebie na ten adres, więc rozumiesz chyba, że pieprzysz głupoty, marudząc, że nie da się udowodnić faktu pobytu w danym miejscu.



    --
    all the small things
  • d0oti 01.07.11, 13:35
    six_a napisała:

    > ona nie wchodzi do nieswojego mieszkania i dobrze o tym wiesz, więc przestań sp
    > rowadzać rzecz do absurdu.

    Pani nie jest wascicielka mieszkania, nie ma tam też zameldowania, więc nie ma praw do lokalu, mieszkanie EWIDENTNIE nie jest jej. To nie absurd a fakt.


    policja bardzo szybko wszystko sobie ustali, a pan b
    > ędzie w tej sytuacji musiał kłamać w żywe oczy.

    Nie kłamałby mówiąc, że mieszkanie jest jego a nie pani i że pani nie ma tam zameldowania.

    > po drugie, jako osoba pracująca, musiała podać miejsce zamieszkania, ma też jak
    > ieś pity, korespondencję do siebie na ten adres, więc rozumiesz chyba, że piepr
    > zysz głupoty, marudząc, że nie da się udowodnić faktu pobytu w danym miejscu.

    A może po prostu podała adres zameldowania?
  • six_a 01.07.11, 13:44
    czy ty jesteś głupia/głupi? kto mówi o prawie do mieszkania albo o tym, że to JEJ mieszkanie.

    > Nie kłamałby mówiąc, że mieszkanie jest jego a nie pani i że pani nie ma tam za
    > meldowania.
    ale musiałby skłamać, mówiąc, że tu nie mieszka.


    --
    pyro
  • d0oti 01.07.11, 13:47
    widzę, że zaczyna ci brakować argumentów...
  • six_a 01.07.11, 14:44
    a ja widzę, że okulary też musisz kupić, bo słabo widzisz.

    --
    magnificent
  • nikodem_73 01.07.11, 19:10
    Prawo własności zakłada prawo do swobodnego dysponowania.

    Jeżeli owa pani nie jest tam zameldowana (co w pewnym stopniu ogranicza prawo własności) to nawet komitet blokowy wraz z radą parafialną mogą twierdzić, że ona tam mieszka, a niczego to nie zmienia.

    W świetle prawa owa pani jest dla tego pana kompletnie obcą osobą. I fakt, że pani tam mieszkała to wyłącznie jego dobra wola. NIE MA umocowań prawnych, które zmusiłyby pana do wpuszczania pani.

    Bo wyobraź sobie teraz hipotetyczną sytuację - pan tego samego dnia mieszkanie sprzedaje (wolno mu!) i nowy właściciel się wprowadza. Mija parę godzin i oto pojawia się pani w asyście policji i mówi "Proszę mnie natychmiast wpuścić! JA TU MIESZKAM! Sąsiedzi potwierdzą!". Dla prawa konkubent, czy kupiec - to w zasadzie to samo - obcy ludzie.

    Inna hipotetyczna sytuacja - pan posiada mieszkanie i zaprasza na dłuższą bibę paru kolegów. Po miesiącu imprezowania stwierdza "starczy" i wywala ich na korytarz. A oni - "my tu wrócimy z policją, bo MY TU MIESZKAMY".

    --
    Dziennikarze - czwarta władza. Jeśli uznać za wspólne cechy władzy sprzedajność i niekompetencję.
  • six_a 01.07.11, 20:59
    >dla tego pana kompletnie obcą osobą.
    w świetle prawa ta pani jest jego konkubiną i matką JEGO dziecka, a dziecko jest potencjalnym spadkobiercą również tej spornej chaty.
    więc trudno tę panią porównywać z kompletnie obcym intruzem, który twierdzi, że tu kiedyś mieszkał, jeśli nie mieszkał.


    --
    pyro
  • d0oti 01.07.11, 22:03
    Czy w polskim prawie jest coś takiego jak konkubinat?
  • six_a 01.07.11, 22:49
    niiiiii, takiego słowa nawet nie ma, śpij i nie przerywaj sobie.

    www.justitia.pl/article.php?sid=196
    --
    the adventure
  • lia.13 02.07.11, 00:49
    dziecko jest nie tyle potencjalnym co realnym spadkobiercą, natomiast ona i dziecko to nie jedność. Poza tym, o ile państwo nie podali w USC inaczej, dziecko ma miejsce zameldowania matki.
  • six_a 02.07.11, 00:57
    > dziecko jest nie tyle potencjalnym co realnym spadkobiercą
    napisałam potencjalnym spadkobiercą, bo nie ma obowiązku przyjmować spadku, spadek może się też ulotnić;)

    dziecko
    > ma miejsce zameldowania matki.
    pojedźmy twoim tekstem: ludzie, co wy z tym zameldowaniem?

    w przypadku dziecka ma znaczenie miejsce pobytu. miejscem pobytu dziecka był dom ojca, ojciec zgadza się, żeby dzieckiem zajmowała się matka, ale wyrzuca matkę, czyli wyrzuca automatem dziecko.


    --
    magnificent
  • lia.13 02.07.11, 01:15
    może byś cytowała całość mojej wypowiedzi? napisałam wyraźnie "o ile nie wskażą inaczej w USC, dziecko ma miejsce zameldowania matki. Zatem łopatologicznie: skoro nie podadzą w USC miejsca pobytu matki, dziecko będzie zameldowane tam gdzie matka.
    To zresztą i tak nie ma znaczenia, bo ojciec nie wyrzuca z domu dziecka a jedynie jego matkę, której pozwala dziecko zabrać z sobą, jeśli ma ona na to ochotę, a nigdzie nie jest napisane, że prawo dziecka do przebywania w lokalu w jakikolwiek sposób rozciąga się na jego matkę.
  • six_a 02.07.11, 01:34
    zdaje się, że mylisz zgłoszenie narodzin dziecka, gdzie ma znaczenie miejsce zameldowania matki, z zameldowaniem dziecka. dziecko nie jest automatycznie meldowane, tylko trzeba pójść i je zameldować. równie dobrze można go nie zameldować, bo nie każdemu się chce mimo teoretycznie istniejącego obowiązku.


    > że prawo dziecka do przebywania w lokalu w jakiko
    > lwiek sposób rozciąga się na jego matkę.
    imo będzie się rozciągać, jeśli matka nie miałaby dokąd pójść, a dziecko jest małe i z tego powodu silnie związane emocjonalnie z matką. nie sądzę, by ktokolwiek, np. wezwana policja, pozwolił w takiej szczególnej sytuacji wywalić matkę na bruk, a dziecku odebrać w ten sposób kontakt z matką, byłoby to zwyczajnie niezgodne z normami społecznymi i nieludzkie.
    sprawy rodzinne nie są takie prościutkie i rozstrzygane wg taryfikatora. zwykle są rozstrzygane tak, aby nie ucierpiało na tym dziecko.


    --
    celebration
  • lia.13 02.07.11, 12:54
    six_a napisała:
    > imo będzie się rozciągać, jeśli matka nie miałaby dokąd pójść, a dziecko jest m
    > ałe i z tego powodu silnie związane emocjonalnie z matką.

    no i widzisz, "imo" to wyrażenie klucz we wszystkich Twoich wypowiedziach ;P
    inni mówią Ci o obowiązującym stanie prawnym a ty o swoich opiniach w tym temacie
  • six_a 02.07.11, 13:11
    ja reprezentuję ten drugi;) stan prawny, czyli taki, który zakazuje wyrzucać na bruk, nie zapewniwszy lokalu albo czasu do znalezienia tego lokalu. i z tego co się zorientowałam, nie tylko ja go reprezentuję, więc nie ustawiaj tego ja kontra wasza mądra reszta.

    a IMO jest zastrzeżeniem i pojawia się tylko dlatego, że już wiemy, że taka sytuacja prawdopodobnie nie będzie mieć miejsca, bo autorka nie wezwie policji, więc nie dowiemy, się jak to przebiegało, prawdaż?

    >mówią Ci o obowiązującym stanie prawnym
    o stanie prawnym można sobie mówić w przypadkach rozstrzyganych w sposób prosty, jak przepisy drogowe. sprawy rodzinne do takich przypadków nie należą i Wasze, bez urazy, ględzenie, do kogo należy mieszkanie, w przypadku wywalenia kogoś z tego mieszkania na bruk, miałoby w tym przypadku drugorzędne znaczenie. nie możesz wyrzucić lokatora bez wypowiedzenia, więc tym bardziej własnej rodziny, za którą się jest odpowiedzialnym. i nie ma znaczenia czy państwo ślub mieli czy nie mieli, skoro prowadzili wspólne gospodarstwo domowe i taką rodzinę tworzyli.

    --
    where do I begin
  • agnieszkacz 03.07.11, 13:42
    nie wiem w jakim wydziale Sądu Rodzinnego pracujesz, ale w moim wydziale nic by nie mogli kobiecie pomóc, bo stan prawny jest jaki jest, brak własności, brak meldunku - nie ma pani prawa do lokalu.
  • six_a 01.07.11, 21:05
    > Inna hipotetyczna sytuacja - pan posiada mieszkanie i zaprasza na dłuższą bibę
    > paru kolegów. Po miesiącu imprezowania stwierdza "starczy" i wyw
    zaproszenie kogoś do siebie w gości a posiadanie w danym mieszkaniu stałego miejsca pobytu, to jednak inna para kaloszy. najbezpieczniej nikogo nie wpuszczać, bo a nuż będzie twierdził, że tu mieszka. no ludzie, nie zjeżdżajmy w stronę absurdu. i nie zadawajmy durnych pytań w rodzaju czym się różni mieszkanie w lokalu od imprezowania w lokalu.

    gdyby mieszkanie zostało sprzedane, pani nadal miałaby prawo do niego wejść i zabrać swoje rzeczy, chyba jest to oczywiste? nie będzie mogła mieszkać, ponieważ aktualny właściciel mieszkania jej nie udostępnił. a poprzedni udostępniał DO MIESZKANIA.

    --
    bohemian like you
  • senseiek 01.07.11, 22:40
    six_a, jestes siostra czy kuzynka iamhier?! :D
  • six_a 01.07.11, 22:47
    nie, babciom jestem, bardzo mi miło.

    --
    ready2go
  • akle2 01.07.11, 23:22
    Iamhier to teraz niceflower454.
  • senseiek 01.07.11, 23:58
    > Iamhier to teraz niceflower454.

    Wiem moja droga.. :)

    Chcialem tylko ublizyc six_a, bo uwazam ze niezle bredzi.. ;)
  • akle2 02.07.11, 00:05
    Swoją droga, nasza ulubienica ograniczyła ostatnio swoją aktywność na FK. Bo ja jakoś jej nie widzę. Albo takie silne leki dostała, że większość doby przesypia.
  • akle2 01.07.11, 23:20
    Tu konkubent autorki na pewno nie zabroni jej zabrać swoich rzeczy. On tylko nie chce jej u siebie widzieć przez całe dwa miesiące. Kiedyś udostępniał do mieszkania, a teraz nie udostępnia; sytuacja analogiczna, jak w tym wątku dwa dni temu, co pani wyrzuciła pana.
  • six_a 01.07.11, 23:31
    nie jest to sytuacja analogiczna, bo wiąże się z wyrzuceniem własnego dziecka.
    z dalszego ciągu wątku wiemy, że autorka ma dokąd się wyprowadzić, więc pewnie nie będzie wzywać policji, ale gdyby nie miała, a facet by ją i dziecko wystawił na wycieraczkę, to miałaby prawo wezwać policję i mieszkać z dzieckiem w tym domu dopóki nie znajdzie innego mieszkania.

    ponadto, tamten facet był najemcą, przestał płacić czynsz i mógł zostać wywalony na podstawie zwykłego wypowiedzenia lub wygaśnięcia umowy o ile była czasowa, więc tym bardziej sytuacja analogiczna nie jest.

    --
    magnificent
  • g.r.a.f.z.e.r.o 01.07.11, 13:45
    >
    > Sąsiedzi to mogą co najwyżej powiedzieć, że ta pani wchodzi i wychodzi z danego
    > mieszkania, mogą domniemywać, że tam przebywa, mogą powiedzieć, że ją widziel
    > i (albo i nie ) , mogą niczego nie powiedzieć. Policja nie jest od tego, by dom
    > niemywać i snuć bajki tylko musi się opierać na konkretnych podstawach a przede
    > wszystkim ma pilnować przestrzegania prawa - a żadne prawo nie mówi, że ta pan
    > i może wejść na siłę do nie swojego mieszkania.

    Ależ oczywiście że może. Bo mieszkanie jest również jej. Nie pod wzgledem własności ale miejsca zamieszkania. I to wystarczy.

    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • mumia_ramzesa 01.07.11, 13:53
    A co to znaczy "mieszkac"? Jak odroznic osobe, ktora czesto bywa u kogos od takiej, ktora zamieszkuje? I ile czasu trzeba przebywac w danym mieszkaniu, zeby tam zamieszkiwac?
  • d0oti 01.07.11, 14:01
    mumia_ramzesa napisała:

    > A co to znaczy "mieszkac"? Jak odroznic osobe, ktora czesto bywa u kogos od tak
    > iej, ktora zamieszkuje? I ile czasu trzeba przebywac w danym mieszkaniu, zeby t
    > am zamieszkiwac?

    Tez mnie to zastanawia.
  • akle2 02.07.11, 00:18
    O właśnie. Ja u mojego eksa miałam połowę swoich gratów i ciuchów. 3 dni u siebie, 4 u niego. "emocjonalnie" byłam jednak związana ze swoim mieszkaniem, więc jak ktoś się mnie pytał "gdzie mieszkam?" to odruchowo podawałam swój adres z dowodu.
  • urko70 01.07.11, 13:59
    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

    > >
    > > Sąsiedzi to mogą co najwyżej powiedzieć, że ta pani wchodzi i wychodzi z
    > danego
    > > mieszkania, mogą domniemywać, że tam przebywa, mogą powiedzieć, że ją wid
    > ziel
    > > i (albo i nie ) , mogą niczego nie powiedzieć. Policja nie jest od tego,
    > by dom
    > > niemywać i snuć bajki tylko musi się opierać na konkretnych podstawach a
    > przede
    > > wszystkim ma pilnować przestrzegania prawa - a żadne prawo nie mówi, że t
    > a pan
    > > i może wejść na siłę do nie swojego mieszkania.
    >
    > Ależ oczywiście że może. Bo mieszkanie jest również jej. Nie pod wzgledem własn
    > ości ale miejsca zamieszkania. I to wystarczy.

    Rozwiń proszę tą wypowiedź.
    Ciekawi mnie jak coś może być Twoje nie pod względem własności tylko użytkowania.
    Pewnie cos mi umyka i tego jestem ciekaw ale jak na razie to nie pozyczyłbym Ci niczego istotnego bo zaraz bys mi powiedział, że to Twoje. :)
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • d0oti 01.07.11, 14:03
    >
    > Rozwiń proszę tą wypowiedź.
    > Ciekawi mnie jak coś może być Twoje nie pod względem własności tylko użytkowani
    > a.
    > Pewnie cos mi umyka i tego jestem ciekaw ale jak na razie to nie pozyczyłbym Ci
    > niczego istotnego bo zaraz bys mi powiedział, że to Twoje. :)

    Ciii bo six_a zaraz napisze, że jestes głupi, bo przecież pani tam mieszkała i mieszkanie tam jej się należy i już!
  • six_a 01.07.11, 14:52
    >Ciii bo six_a zaraz napisze, że jestes głupi, bo przecież pani tam mieszkała i mieszkanie tam jej się należy i już!

    tak dokładnie jest, jeśli mieszkała tam i razem z ojcem dziecka prowadziła wspólne gospodarstwo domowe oraz wychowywała ich wspólne dziecko, co raczej nie będzie trudne do udowodnienia, to nie można jej wystawić walizek z dnia na dzień. i nie potrzebna jest do tego żadna umowa najmu ani nawet zameldowanie. nie ma natomiast prawa do mieszkania w sensie nieruchomości, bo jej nie kupiła. jeśli wkładała jakieś pieniądze w to mieszkanie - może domagać się sądownie ich zwrotu przy opuszczeniu mieszkania, potrzebne są na to faktury.



    --
    tenderoni
  • mumia_ramzesa 01.07.11, 14:13
    > Pewnie cos mi umyka i tego jestem ciekaw ale jak na razie to nie pozyczyłbym Ci
    > niczego istotnego bo zaraz bys mi powiedział, że to Twoje.

    W tym przypadku sprawa jest prosta: istnieje domniemanie, ze posiadacz rzeczy jest jej wlascicielem. Ty musisz udowodnic, ze to Ty jestes wlascicielem (najlepiej miec umowe uzyczenia - bo tak to sie fachowo nazywa).
  • urko70 01.07.11, 14:39
    mumia_ramzesa napisała:

    > > Pewnie cos mi umyka i tego jestem ciekaw ale jak na razie to nie pozyczył
    > bym Ci
    > > niczego istotnego bo zaraz bys mi powiedział, że to Twoje.
    >
    > W tym przypadku sprawa jest prosta: istnieje domniemanie, ze posiadacz rzeczy j
    > est jej wlascicielem. Ty musisz udowodnic, ze to Ty jestes wlascicielem (najlep
    > iej miec umowe uzyczenia - bo tak to sie fachowo nazywa).

    W kontekście stwierdzenia: "Mieszkanie jest kupione na niego," to ja nie wiem o czym Ty do mnie rozmawiasz.
    Równie dobrze może być to jakikolwiek inny akt własności.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
    I rzekł Pan: "jakby pytali o mnie ateiści to mnie nie ma".
  • mumia_ramzesa 01.07.11, 15:01
    Nie pisalam o nieruchomosci.
    Jesli chodzi o nieruchomosc to tez jest domniemanie, ze posiadacz jest wlascicielem. Do domku na dzialce moze ktos Ci sie wprowadzic i tam mieszkac. Nie bedzie latwo go stamtad usunac.
  • six_a 01.07.11, 17:38
    >Nie bedzie latwo go stamtad usunac.
    dlaczego nie będzie łatwo? przecież nie wszedł i nie zamieszkał tam za zgodą właściciela, tylko się włamał. teraz każdy włamywacz i złodziej jest domniemanym właścicielem nieruchomości albo skradzionego samochodu?

    nic już nie rozumiem.

    --
    tenderoni
  • g.r.a.f.z.e.r.o 01.07.11, 14:19

    > Rozwiń proszę tą wypowiedź.
    > Ciekawi mnie jak coś może być Twoje nie pod względem własności tylko użytkowani
    > a.
    > Pewnie cos mi umyka i tego jestem ciekaw ale jak na razie to nie pozyczyłbym Ci
    > niczego istotnego bo zaraz bys mi powiedział, że to Twoje. :)

    zastrzegę że w praktyce nie sprawdzałem :)
    Ale generalnie w Polsce ochrona lokatorów i prawa do mieszkania jest dość daleko posunięta.
    Jeśli pani jest w stanie dowieść że mieszkała w tym mieszkaniu, za zgodą właściciela, tworząc z nim gospodarstwo domowe (a to wszystko się zgadza), to tak pani MA PRAWO do tego mieszkania w kwestii jego użytkowania.
    W chwili obecnej nawet niepłacących najemców z mieszkania nie sposób usunąć zgodnie z prawem, a co dopiero żony/konkubiny z którą właściciel się pokłócił.

    Prawo do mieszkania znacząco ogranicza prawo własności. Tak już u nas jest.
    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • chersona 01.07.11, 14:25
    to jak wyjaśnić historię tej babki, która dokonała samospalenia zdaje się w Lasku Kabackim, bo właściciel groził jej eksmisją a czynsz chciał podnieść do kilku tysięcy? skoro tak naprawdę mógł jej nadmuchać?
  • urko70 01.07.11, 14:47
    Histerią, nie znajomością przepisów, o których grafzero wspominał...., niechęcią do siłowego pozostania w danym lokalu...
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • chersona 01.07.11, 18:44
    raczej desperacją i wrażliwością. histeria jest krzykliwa, a ta kobieta popełniła samobójstwo po cichu, na uboczu.
  • urko70 01.07.11, 14:48
    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

    > Ale generalnie w Polsce ochrona lokatorów i prawa do mieszkania jest dość dalek
    > o posunięta.
    > Jeśli pani jest w stanie dowieść że mieszkała w tym mieszkaniu, za zgodą właści
    > ciela, tworząc z nim gospodarstwo domowe (a to wszystko się zgadza), to tak pan
    > i MA PRAWO do tego mieszkania w kwestii jego użytkowania.
    > W chwili obecnej nawet niepłacących najemców z mieszkania nie sposób usunąć zgo
    > dnie z prawem, a co dopiero żony/konkubiny z którą właściciel się pokłócił.
    >
    > Prawo do mieszkania znacząco ogranicza prawo własności. Tak już u nas jest.

    No tak... u nas święte prawo własności ma się za nic - nadal pijemyy naważone przez PRL piwo.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • g.r.a.f.z.e.r.o 01.07.11, 14:57

    > No tak... u nas święte prawo własności ma się za nic - nadal pijemyy naważone p
    > rzez PRL piwo.

    Prawo własności nie jest święte. A jego realizacja nie powinna godzić w zasady współżycia społecznego. I choć osobiście uważam że ochrona lokatora w Polsce JEST przesadzona, to nie uważam aby należało ją likwidować całkowicie.
    Zresztą tak samo jak w przypadku prawa pracy - zbyt duża ochrona jednej ze stron powoduje że druga strona unika umów które tą ochronę nadają, stąd np. bardzo dużo umów na zlecenie i samozatrudnienia. Bo etat daje ZA DUŻĄ ochronę. Zmniejszyć ochronę, zwiększy się liczba etatów, ogólna liczba chronionych pracowników również.

    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • tygrysio_misio 01.07.11, 13:16
    kiedy napisalas o odebraniu dziecia nic nie bylo napisane o dogadaniu sie i dobrowolnym oddaniu dziecka pod opieke kogokolwiek


    --
    Zdesperowany Królik
  • six_a 01.07.11, 13:28
    sytuację z zostawieniem dziecka w domu i wywaleniem matki wymyślił silic, tam się czep.

    --
    the middle
  • tygrysio_misio 01.07.11, 13:35
    kiedy wydumalas sobie historyjke o wyrzucaniu dziecka z domu jego jeszcze w tym watku nie bylo

    jego wydumanie bylo odpowiedzia na Twoje dumanie i insynuacje

    czepiam sie Ciebie... bo jak zwykle cos sobie dopowiedialas i traktujesz to jak najoczywistrza prawde


    --
    Zdesperowany Królik
  • six_a 01.07.11, 13:42
    to wywalenie konkubiny z dzieckiem nie jest de facto wywaleniem dziecka?
    wot ciekawostka
    na początku w ogóle się nie wypowiadałam na ten temat, bo myślałam, że dziecko nie jest jego.
    jeśli jest jego, a wywala ją, to jasne że wywala razem z dzieckiem, a gdzieś tam niżej jest ustalone, że ona bierze dziecko, bo tak się wygadali, czyli miałam rację.

    wiem, misiutygrysiu, jak bardzo, bardzo chciałabyś dosięgnąć i kopnąć mię w kostkę. ale nawet jak kopniesz, to mnie to nie ruszy. zrób coś ze swoim czepialstwem, może weź się do roboty na przykład.


    --
    all the small things
  • six_a 01.07.11, 13:43
    dogadali ofkors.

    --
    not enough
  • szpil1 01.07.11, 16:06
    six_a napisała:


    > jeśli jest jego, a wywala ją, to jasne że wywala razem z dzieckiem, a gdzieś ta
    > m niżej jest ustalone, że ona bierze dziecko, bo tak się wygadali, czyli miałam
    > rację.
    >

    A dlaczego jest jasne? To ona zdecydowała, że dziecko bierze ze sobą. Może on wolałby, by dziecko zostało z nim. Gdzie jest powiedziane, że dziecko musi koniecznie zostać z matką?
  • six_a 01.07.11, 16:23
    >Może on wolałby, by dziecko zostało z nim.
    skoro tak ustalili, to najwyraźniej nie wolał. stoi jak wół w wątku.

    --
    everything you wanted
  • tygrysio_misio 02.07.11, 10:23
    widzisz... znow uskuteczniasz swoja manie dopowiadania faktow i wciskasz, ze to prawda

    wywalenie konkubiny jest wywaleniem konkubiny.... dziecko moze zostac w domu

    jesli konkubina zabiera dziecko... to ona je zabiara/uprowadza, a nie ojciec wyrzuca... i to jest jasne jak slonce

    a to, ze oni sie dogadali co do tego z kim bedzie mieszkac dziecko jest tylko i wylacznie dowodem na to, e o wywaleniu nie ma mowy, a jest polubowne rozstanie...

    no ale Ty tak swietnie interpretujesz to co jest napisane... ze szok

    i sixa... akurat najbardziej czepialska na tym forum to jestes ty... nigdy nie masz nic konkretnego do powiedzenia i skupiasz sie tylko na dopieralaniu wszytskim
    --
    Zdesperowany Królik
  • six_a 02.07.11, 11:22
    nie mam ochoty na te bzdury odpowiadać, ale jestem pewna, że w sytuacji odwrotnej, gdyby kobita wywaliła konkubenta z dzieckiem + przy swojej obsesji bronienia biednych misiów broniłabyś faceta i praw dziecka gołom klatom.
    dziękuję za uwagę.


    --
    pyro
  • tygrysio_misio 02.07.11, 11:27
    czy ja kogokolwiek bronie?
    jedynie wskazuje Ci Twoje braki interpretacyjne

    pewna jestem za to, ze w imie "samiec Twoj wrog".. w odwrotnym przypadku Ty bylabys po stronie kobiety, a nie tego biednego wyrzuconego dziecka


    --
    Zdesperowany Królik
  • six_a 02.07.11, 11:30
    "samiec Twoj wrog"..

    czy to jest twoje hasło roku? bo już któryś raz się na tym zacinasz. i przestań mi jakieś kity wciskać, bo to ty zakładasz wątki, w których wszystkie kobity, które wychodzą wcześniej z pracy od twojego niemogącego trafić prostą drogą do domu faceta, są ciociami samo zło z zasady.


    --
    all the small things
  • tygrysio_misio 04.07.11, 19:35
    no tak... na brak argumentow zawsze mozna rzucic jakims szitem.. zalosna jestes w tym momencie




    --
    Zdesperowany Królik
  • mm969696 01.07.11, 12:55
    Dokładnie, dla policji czy sądu liczy się to co jest na papierku. A na papierku on jest właścicielem i ma prawo robi ze swoją własnością co chce. no, chyba ze jest jakieś prawo, które mówi że swojego dziecka wraz z jego matką nie można wyrzucić.
  • nglka 02.07.11, 03:51
    mm969696 napisała:

    > Dokładnie, dla policji czy sądu liczy się to co jest na papierku. A na papierku
    > on jest właścicielem i ma prawo robi ze swoją własnością co chce. no, chyba ze
    > jest jakieś prawo, które mówi że swojego dziecka wraz z jego matką nie można w
    > yrzucić.

    Nie dla policji. Tylko dla sądu.
    Kobiety z dzieckiem nie można wyrzucić, dopóki TY jako WŁAŚCICIEL swojego lokalu, dotychczas zamieszkiwanego przez Ciebie, Twoją konkubinę i wasze dziecko - nie znajdziesz konkubinie lokalu zastępczego.


    --
    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
    Mój blog artystyczny
  • boo-boo 04.07.11, 17:22
    Prawnie to małoletnia- czyli to dziecko- powinna mieć adres zameldowania taki sam jak matka. Znam z autopsji.
    Jak ci się uda przemeldować gdzieś indziej bez małoletnich dzieci, które np. posiadasz to osoba, która to zrobi w urzędzie jest albo idiotą albo nie zna przepisów.
    Przepisy meldunkowe jeszcze w Pl obowiązują.

    Więc w tej sytuacji pan może się pocałować sam w dupę- dziecko idzie z matką.
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
  • silic 04.07.11, 22:38
    > Prawnie to małoletnia- czyli to dziecko- powinna mieć adres zameldowania taki s
    > am jak matka. Znam z autopsji.

    Czytamy co następuje, Ustawa
    Rozdział 3, punkt 13, podpunkt 2 -
    2. Zgłoszenie urodzenia dziecka dokonane we właściwym urzędzie stanu cywilnego zastępuje zameldowanie. Datą zameldowania dziecka jest data sporządzenia aktu urodzenia. Zameldowania dokonuje organ gminy właściwy ze względu na miejsce pobytu stałego matki dziecka lub tego z rodziców, u którego dziecko faktycznie przebywa, a w przypadku braku miejsca pobytu stałego - organ właściwy ze względu na miejsce pobytu czasowego trwającego ponad 3 miesiące.

    > Więc w tej sytuacji pan może się pocałować sam w dupę- dziecko idzie z matką.

    Chyba na spacer.

    --
    A z takim ryjem kim on może być ?...Thajem ?
  • e-droczek 02.07.11, 09:57
    Twój konkubent też wyrzuca swoje dziecko razem z Tobą czy TYLKO Ciebie? Dlaczego zakładasz, że dziecko idzie z Tobą? Bo czujesz/wiesz, że jest z Tobą bardziej związana? To jest niedorzeczne.
  • palya 01.07.11, 12:00
    są wakacje - Córeczko, jedziemy na wakacje, jestes juz wystarczająco duza, zeby .... i tu mówisz, co będziecie robic. nie tylko nie będzie szoku, ale tez będzie zadowolona.
    a jak zapyta o tatusia.... robimy sobie babskie wakacje, tatus musi zostac w pracy, nastepnym rezem pojedzie z nami...
    tyle
    --
    Sporo nam do cywilizacji brakuje.
    Na razie żyjemy w cywilizacji katolickiej.
    [by maura4]
  • encanto1960 01.07.11, 12:27
    Zameldowana tam jesteś? Jeśli tak , to nie takie proste wyrzucić. To wymaga sprawy sadowej i komornika do usuniecia ,,zbednego " lokatora, a czasem to nawet trzeba mu mieszkanie zastepcze kupić.
  • silic 01.07.11, 12:32
    Meldunek nie daje żadnego prawa do lokalu i nie oznacza też, że ktoś w danym miejscu mieszka.

    --
    A z takim ryjem kim on może być ?...Thajem ?
  • deodyma 01.07.11, 12:37
    silic napisał:

    > Meldunek nie daje żadnego prawa do lokalu i nie oznacza też, że ktoś w danym mi
    > ejscu mieszka.


    no tak, jestes facecem, wiec rozumiem, dlaczego tak popierasz tego drugiego.
    a ze pani tam mieszkala przez ostatnie x lat, mozna przeciez udowodnic.
    sa chyba jacys sasiedzi, rodzina, przyjaciele/znajomi, ktorzy to potwierdza.
  • silic 01.07.11, 12:52
    > no tak, jestes facecem, wiec rozumiem, dlaczego tak popierasz tego drugiego.

    I to jest sedno - nie potraficie rozpatrywać sytuacji w oderwaniu od płci, już wydałyście wyrok tylko z powodu tego, że to ONA ma się wyprowadzić. Gdyby to ON miał się wyprowadzać to popierałybyście to jak najgorliwiej.


    > sa chyba jacys sasiedzi, rodzina, przyjaciele/znajomi, ktorzy to potwierdza.

    I ona przyprowadzi ich wszystkich na spotkanie z Policją, która będzie miała rozstrzygnąć czy :
    a) ten tłum ludzi nie jest podstawiony w celu wtargnięcia do mieszkania do którego dana obywatelka nie ma praw a przed nimi stoi prawny właściciel lokalu
    b) pani może kiedyś tam mieszkała, ale wedle słów prawowitego właściciela mieszkania już tu nie mieszka
    c) itd..


    --
    A z takim ryjem kim on może być ?...Thajem ?
  • g.r.a.f.z.e.r.o 01.07.11, 13:08
    silic napisał:

    > I ona przyprowadzi ich wszystkich na spotkanie z Policją, która będzie miała ro
    > zstrzygnąć czy :
    > a) ten tłum ludzi nie jest podstawiony w celu wtargnięcia do mieszkania do któr
    > ego dana obywatelka nie ma praw a przed nimi stoi prawny właściciel lokalu
    > b) pani może kiedyś tam mieszkała, ale wedle słów prawowitego właściciela miesz
    > kania już tu nie mieszka
    > c) itd..
    >

    Jestem przekonany że w sytuacji policja pod drzwiami zostałbym rozstrzygnięty na korzyść konkubiny. Tym bardziej gdyby faktycznie została WYRZUCONA, a nie sama z jedną walizką w gniewie wyszła.

    --
    http://ntn.knives.pl/ ruch obywatelski NÓŻ TO NARZĘDZIE.
  • six_a 01.07.11, 13:31
    a ty nie potrafisz rozróżnić prawa do mieszkania od prawa do zamieszkania.
    na dodatek popierasz składanie fałszywych zeznań.
    i to właściwie kładzie twoją całą argumentację.

    --
    not enough
  • deodyma 01.07.11, 15:25
    > I to jest sedno - nie potraficie rozpatrywać sytuacji w oderwaniu od płci, już
    > wydałyście wyrok tylko z powodu tego, że to ONA ma się wyprowadzić. Gdyby to ON
    > miał się wyprowadzać to popierałybyście to jak najgorliwiej.



    i tu sie wlasnie mylisz.
    gdyby to facet zalozyl ten watek, popieralabym wlasnie jego, nie jego partnerke, ktora z dnia na dzien kazala mu sie z domu wynosic.


    > I ona przyprowadzi ich wszystkich na spotkanie z Policją, która będzie miała ro
    > zstrzygnąć czy :
    > a) ten tłum ludzi nie jest podstawiony w celu wtargnięcia do mieszkania do któr
    > ego dana obywatelka nie ma praw a przed nimi stoi prawny właściciel lokalu
    > b) pani może kiedyś tam mieszkała, ale wedle słów prawowitego właściciela miesz
    > kania już tu nie mieszka
    > c) itd..


    glupoty piszesz i tyle.
    mam wrazenie, ze wcale nie jestes lepszy od tamtego i piszesz o tym wszystkim z wlasnego doswiadczenia.
  • silic 01.07.11, 21:52
    > mam wrazenie, ze wcale nie jestes lepszy od tamtego i piszesz o tym wszystkim z
    > wlasnego doswiadczenia.

    BA! Ja na śniadanie zjadam małe dzieci, na obiad deprawuję dziewice a wieczorami wyrzucam starców z ich mieszkań ! W przerwach duszę małe kotki i rozdeptuję dżdżownice.

    --
    Adwokat na usługach diabła - całodobowo.
  • baba67 01.07.11, 13:27
    kobieta tu wszystkiego nie mowi zatem nie tworzmy fikcji. To nie jest normalne mieszkac z facetem 10 lat, miec dziecko, dokladac do remontu i nie byc tam zameldowanym.
    Cos sie musi za tym kryc. Kobieta nie ma pretensji o kase, zatem nie czuje sie pokrzywdzona. Problem jest psychologiczny.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • six_a 01.07.11, 13:36
    co jest w tym takiego super dziwnego? ludzie generalnie mało myślą, a potem budzą się z ręką w nocniku. może być zameldowana w domu rodzinnym gdzieś tam. a mieszkać z facetem w jego mieszkaniu. co nie znaczy, że facet będzie tak łatwo mógł dowieść, że w ogóle z nim nie mieszkała.



    --
    the adventure
  • encanto1960 01.07.11, 12:48
    Prawa nie daje , ale spróbuj wyrzucic z mieszkania osobe zmeldowana , bez zabezpieczenia mu lkalu zastepczego. Praktycznie niewykonalne w szybkim terminie.
  • akle2 01.07.11, 12:31
    Mnie się widzi, że on to planował już dawno, tylko czekał na sposobność. Fałszywy donos był tylko pretekstem. Swoją drogą, kto przy zdrowych zmysłach inwestuje w cudze mieszkanie nie biorąc na siebie rachunków?
    Mam nadzieję że sobie poradzisz. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
  • deodyma 01.07.11, 12:39
    akle2 napisała:

    > Mnie się widzi, że on to planował już dawno, tylko czekał na sposobność. Fałszy
    > wy donos był tylko pretekstem. S


    zgadzam sie, ale tez podejrzewam, ze moglo nie byc zadnego donosu...
    nie zdziwilanbym sie tez, gdyby facet kogos mial, biorac pod uwage to, ze juz od kilku lat im sie nie ukladalo.
  • tygrysio_misio 01.07.11, 12:42
    taktak... samiec twoj wrog!!


    --
    Zdesperowany Królik
  • deodyma 01.07.11, 12:46
    tygrysio_misio napisała:

    > taktak... samiec twoj wrog!!
    >


    ???
    do kogo to bylo, bo bez sensu to jest...
    klepiesz cos, byle naklepac.
  • tygrysio_misio 01.07.11, 13:18
    o czym mowie?

    o zdziwieniu, ze ktos nie popiera slepo matki... o tym ze silic jest facetem, wiec nie popiera matki, bo gdyby byl kobieta to by musial.. przeciez to takie oczywiste...

    uskuteczniasz slepa nagonke jak z seksmisji.. i tyle


    --
    Zdesperowany Królik
  • akle2 01.07.11, 14:00
    Tygrysiu, jesteś jedna z osób na tym forum, którą bardzo lubię (o ile można lubić kogoś, kogo się nie zna) i zawsze czytam, ale powiem Ci tym razem, że tym razem faktycznie bredzisz.
    Tu stajemy po stronie kobiety, bo obiektywne fakty mówią, iż została poszkodowana. Ona nie chce przejąc tego mieszkania, ona chce tylko czasu na wyprowadzkę swoją i dziecka. Czy to tak wiele? Gdyby to facet był poszkodowany, stanęlibyśmy po stronie faceta, płeć naprawdę nie ma tu nic do tego. A Silic jątrzy na każdym forum - wyrzucenie matki bez dziecka to dla niego nie jest rozdzielenie matki z dzieckiem. Ta, która zdecyduje się z nim rozmnożyć (i to jeszcze w konkubinacie), będzie naprawdę głupia.
  • d0oti 01.07.11, 14:13
    Dlaczego mówisz, że poszkodowana? Ona nie chce jego mieszkania, nie chodzi jej o kase, ma środki na własne mieszkanie, z tego co pisze dobrze jej z decyzja o rozstaniu, więc dlaczego poszkodowana? On chce, żeby ona odeszła a ona szuka dziury w całym, bo dziecko. jak napisałam gdzieś wczesniej - ona może to dziecku tłumaczyć a i tak nie wie jak dziecko się zachowa zarówno w sytuacji kiedy wyniosą sie z dnia na dzień jak i w takiej, że da dziecku 2 miesiące na "oswojenie". najbardziej poszkodowane jest tutaj dziecko a nie ona, bo reakcja dziecka może być różna, bez względu na ilość rozmow, tłumaczeń i czasu.
  • akle2 01.07.11, 14:20
    Gdyby nie czuła się poszkodowana, to by tu nie pisała. Właśnie dlatego się czuje poszkodowana, bo trafiła na gada bez serca, który za nic ma psychikę wspólnego dziecka. A poza tym znalezienie nowego mieszkania to też nie jest takie hop siup.
  • d0oti 01.07.11, 14:29
    Ok, ja to wszystko rozumiem co mówisz. Troche zaczęlam się gubić w tym co pisze autorka wątku, bo to porozrzucane. Ale na zdrowy rozsądek - facet ma to w dupie i ona na to nic nie poradzi. A powtarzam po raz kolejny: dla dziecka nie będzie miał znaczenia fakt czy wyprowadzka nastąpi od razu, czy za miesiąc, jedyne co, to mama musi to dziecku jakoś wytłumaczyć. tak czy siak dziecko tlumaczenie może przyjąć a rewelacje i tak będę. Poza tym tak jak napisałam też wczesniej. Nie wiadomo jak tam między nimi naprawdę jest, może facet wcale nie bez serca a czuje, że jest na skraju wytrzymalości i np tak ma partnerki dosyć, że jeszcze chwila i zacznie ją wyzywać, czy tłuc a nie chce, żeby mała była tego świadkiem. Poza tym znamy tylko jedną stronę konfliktu.
  • deodyma 01.07.11, 15:20
    d0oti napisała:

    > Dlaczego mówisz, że poszkodowana? Ona nie chce jego mieszkania, nie chodzi jej
    > o kase, ma środki na własne mieszkanie, z tego co pisze dobrze jej z decyzja o
    > rozstaniu, więc dlaczego poszkodowana?



    a nie jest osoba poszkodowana?
    pomysl, zyjesz w zwiazku z mezczyzna mezem/konkubentem i z dnia na dzien musisz wyprowadzic sie nie wiadomo dokad, bo on tak Ci kaze.
    rownie dobrze moglabys isc pod most a jego guzik bedzie to interesowalo i z nia byc moze wlasnie tak jest.
    nie wiesz nawet, czy facet bedzie na tyle cierpliwy, zeby czekac, az znajdzie sobie inne lokum, czy z godziny na godzine nie spakuje jej rzeczy i nie wystawi za drzwi.
  • d0oti 01.07.11, 15:31
    Jeśli poszkodowana to na własne życzenie. W małżeństwie nie byłoby tak łatwo kazac się żonie/mężowi po prostu wynieść z domu (najczęściej wspólnego). A ona sama napisala, że od jakiegoś czasu było źle, ale dalej nie zrobiła nic, zeby później być mniej poszkodowaną (nie mowię emocjonalnie o szkodzie emocjonalnej, bo emocjonalnie to zawsze jest pewien żal i poczucie szkody)
  • triismegistos 02.07.11, 17:05
    OJp... Mówisz o tym, że w stytuacji psucia się powinna natychmiast wziąć ślub?
    --
    Ja i żona zupełnie nie spodziewaliśmy się dziecka, gdy nagle... bum!
    Jedno uderzyło w przednią szybę.
  • d0oti 03.07.11, 15:24
    Ojp... a może po prostu zacząć zabezpieczać tyłek, żeby jej pan z domu nie wyrzucił z dnia na dzień? O ile wiem, nie tylko ślub daje taką możliwość.
  • tygrysio_misio 02.07.11, 10:28
    1. nie znasz obiektywnych faktow, bo znasz sprawe tylko z 1 strony
    2. nie znajac sprwy ciezko okreslic kto jest poszkodowany
    3. Silic jedynie apeluje o rozsadek i obiektywizm w sprawie...bo:
    4. Deodyna juz uskutecznia pomrocznosc jasna o kochankach, a sixa o wywalaniu dziecka przez samca.. a jak wiadomo "samiec Twoj wrog"




    --
    Zdesperowany Królik
  • six_a 02.07.11, 11:38
    1. a ty znasz "obiektywne fakty" i które to fakty są nieobiektywne?
    na forum zawsze odpowiadasz w oparciu o wersję jednej strony i z tej wersji ciągniesz tyle, ile możesz wyciągnąć. ty wyciągnęłaś np., że samiec twój wróg, to sama rozumiesz chyba, że nie nadaje się to do dalszego przetwórstwa?
    2. na podstawie tego opisu: facet każe się wynieść z dnia na dzień, co oznacza spakowanie całego życia swojego i dziecka w parę godzin, spokojnie można określić kto jest poszkodowanym w tej sytuacji.
    3. bez urazy, ale silic wmawia ludziom, że nie da się udowodnić dotychczasowego miejsca zamieszkania, policja nie zajmuje się takimi sprawami i jeszcze każe panu kłamać, że pani jest dla niego obca, mimo że razem mają dziecko. to nawet śmieszne nie jest.
    4. samiec pojawia się notorycznie w twoich postach, zrób z tym coś w końcu.

    --
    magnificent
  • deodyma 03.07.11, 12:45

    > 4. Deodyna juz uskutecznia pomrocznosc jasna o kochankach, a sixa o wywalaniu d
    > ziecka przez samca.. a jak wiadomo "samiec Twoj wrog"


    dziewczyno, wez Ty pisz z sensem bo tych glupot juz czytac sie nawet nie da...
    ile Ty masz lat?
    13scie?
  • tygrysio_misio 04.07.11, 19:33
    piekne...

    to jest Twoj jedyny argument.... moze wymyslisz cos bardziej fantazyjnego... na miare przepowiadania ktory z mezczyzn o ktorych nic nie wiesz ma kochanki, a ktory kochankow


    --
    Zdesperowany Królik
  • deodyma 01.07.11, 15:16
    i kolejny raz bzdury piszesz.
    plec akurat nie ma tu nic do rzeczy, bo nawet gdyby ten watek zalozyl mezczyzna i napisalby dokladnie to samo, to ja, jako kobieta stalabym po stronie tego faceta.
    nie pisalabym bzdetow typu, ze nie ma prawa tam mieszkac itd...
  • akle2 01.07.11, 12:48
    tygrysio_misio napisała:

    > taktak... samiec twoj wrog!!
    >

    No, w tym wypadku wróg. Choć dzieje się różnie, czasami czytamy o tym jak to pani panu gębę obiła, tylko pan wstydzi się pójść zgłosić przemoc w rodzinie.
  • akle2 01.07.11, 12:45
    No właśnie to miałam na myśli, że albo ten donos jest wyssany z palca, albo doniósł ktoś inny, ale wygodnie było obarczyć autorkę. Bo np inna pani czeka w kolejce do bycia konkubiną. Kurczę, źle że żadnych rachunków autorka nie ma na siebie. W ten sposób nie ma żadnych narzędzi do walki w sądzie.
  • silic 01.07.11, 12:59
    A na jakim rachunku miałaby napisane, że to konkretnie do tego mieszkania ? Praktycznie tylko jedynie przy grubszych sprawach remontowo-instalacyjnych mogłoby tak być ( np. "instalacja grzewcza w mieszkaniu ul.Nowaka 10/66" ) ale jak kupiła farby to przecież nie będzie tam napisane "farby do pomalowania mieszkania ul. Nowaka 10/66" czy "stół do mieszkania na ul. Nowaka 10/66" .... Zaś skoro pan zarabiał dużo więcej to zapewne i tak on płacił za grubsze wydatki.

    --
    Któregoś dnia kupię sobie psa
    Przynajmniej będę miał co kopać z rana
  • kroljulian-1 01.07.11, 13:12
    oczywiście ze płacil za grubsze wydatki ale nie tego dotyczy wątek. Nie piszę ani słowa o pieniadzach. Chodzo mi o psychikę dziecka które z dnia na dzien zmienia dom. A potem jeszcze raz, bo na chwilę obecną mieszkanie nie jest nawet jeszcze kupione wiec gdzieś musimy się "podziać" do tego czasu.
    Nikt nikomu dziecka nie odbiera - jesli rodzice się rozstają to chyba jest logiczne ze dziecko zostaje z jednym z nich. W tym wypadku ustalone zostało, ze ze mną.
  • d0oti 01.07.11, 13:46
    Ale jak chcesz dziecko po trochu wyprowadzić z domu?? Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi. Możesz jej przez miesiąc czy dwa wkładac do głowy, ze niedlugo nie będziecie mieszkac z tatusiem, a jak sie juz wyniesiecie i tak dziecko może to mocno przeżywać. te dodatkowe 2 miesiące nic ci nie dadzą w tej kwestii, chyba, że nie masz się gdzie podziać przez ten czas i chodzi ci o dach nad głową dla ciebie i małej, to wtedy inna sprawa. Ale jak mówisz, że masz kase,to po porstu wynajmij cos na ten czas. I wierz mi - lepiej wynieść się od razu, niz jak dziecko ma słuchac codziennie jak konkubent mówi do Ciebie, że masz sie wynieść czy co tam jeszcze...
  • chersona 01.07.11, 13:51
    dziwny wątek. każdy pisze w nim co chce. ty o psychice dziecka, inni o policji, sądach, pieniądzach, meldunku. reakcji dziecka nie przewidzisz. moim zdaniem nie będzie tak źle, bo dziewczynka jest jeszcze mała. najważniejsze, żebyś Ty się sensownie trzymała.
    dzieci z rodzin niepełnych przybywa lawinowo. nie pierwsza Twoja historia i nieostatnia. takie nam społeczeństwo rośnie.
  • zielony_listek 01.07.11, 15:57
    Królujulianie!

    Chcesz zyskac czas, żeby poszukac nowego lokum i spokojnie (w miarę) przygotowac dziecko na przeniesienie się tam juz jako do miejsca docelowego?
    Konkretnego nic Ci nie doradzę, ale zapytaj raczej na forach prawnych. Ponadto są organizacje socjalne, fundacje kobiece i nie tylko, gdzie mozna skorzystac z porady prawnika.
    Poszukaj w necie, gdzie w Twojej okolicy mozna z takiej skorzystać.

    Rozumiem, że konkubent jest wściekły i nie chce Cię widzieć (nieważne, czy ma powody czy nie). Ale skoro uzgodniliscie, że dziecko wyprowadza się z Tobą, to spróbuj z nim wynegocjować te 2 miesiące bez wplątywania w to rozwiązań siłowych, Policji itp.
    To chyba lepiej dla dziecka, niż iść na udry...
    Dobrze się domyslam, że własnie w takiej rozmowie chcesz się podeprzeć na wszelki wypadek podstawa prawną?
    Trzymam kciuki.

    Pozdrawiam
    zielony_listek

  • cantucci 04.07.11, 09:07
    Tak :) dobrze się domyślasz. Nie chodzi o majątek - mam swoje pieniadze. Chodzi o te dwa miesiące i właśnie chcę się podeprzeć podstawą prawną.
  • nglka 02.07.11, 03:53
    kroljulian-1 napisała:

    > oczywiście ze płacil za grubsze wydatki ale nie tego dotyczy wątek. Nie piszę a
    > ni słowa o pieniadzach. Chodzo mi o psychikę dziecka które z dnia na dzien zmie
    > nia dom. A potem jeszcze raz, bo na chwilę obecną mieszkanie nie jest nawet jes
    > zcze kupione wiec gdzieś musimy się "podziać" do tego czasu.
    > Nikt nikomu dziecka nie odbiera - jesli rodzice się rozstają to chyba jest logi
    > czne ze dziecko zostaje z jednym z nich. W tym wypadku ustalone zostało, ze ze
    > mną.

    Nic nie musicie.
    Wydaje mi się natomiast że Tobie niespecjalnie chce się czytać rad, które zmuszają Cię do jakiejkolwiek aktywności. Wystarczy, że udasz się po poradę do MOPR-u i uzyskasz tam odpowiedź, którą sporo osób Ci tu podało - twój konkubent NIE MOŻE wyrzucić Cię z domu z dnia na dzień.


    --
    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
    Mój blog artystyczny
  • akle2 01.07.11, 13:17
    Będzie napisane: Nabywca: Anna Iksińska.
    Sądy masowo rozpatrują tego typu sprawy (choćby po to, aby zasądzić zwrot nakładów). Tak więc głupio zrobiła. A jeśli mniej zarabiała, to już bardzo głupio.
  • pamana 01.07.11, 13:54
    Przykład ,że ślub często ratuje kobiecie du.. i w wielu kwestiach.
    p.
  • d0oti 01.07.11, 14:18
    pamana napisała:

    > Przykład ,że ślub często ratuje kobiecie du.. i w wielu kwestiach.
    > p.

    A mnie teraz zastanowiło, czy watek nie jest wlasnie lekko prowokacyjny. Teraz mówienie związkach partnerskich "na topie', ludzie petycje podpisują a tu proszę - konkubinat i taki problem....
  • kroljulian-1 01.07.11, 14:39
    no niestety - nie jest prowokacyjny. Wolałabym, zeby był.
  • d0oti 01.07.11, 14:44
    Jesli masz sie gdzie podziać to się wyprowadź. Dziecko i tak to odchoruje ale szybciej dojdzie do siebie, bo nie będzie tkwić a szkodliwej dla siebie atmosferze.
  • urko70 01.07.11, 14:48
    d0oti napisała:

    > Jesli masz sie gdzie podziać to się wyprowadź. Dziecko i tak to odchoruje ale s
    > zybciej dojdzie do siebie, bo nie będzie tkwić a szkodliwej dla siebie atmosfer
    > ze.

    Słusznie pisze, dać jej wódki (byle dobrej).
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • silic 01.07.11, 21:54
    Gdyby byli małżeństwem to pan dalej mógłby mieć mieszkanie tylko na siebie i dalej mógłby panią wystawić za drzwi. Proszę tu nie rozpowszechniać zabobonów. Równie dobrze moglibyście się do opieki Mzimu odwoływać....

    --
    Adwokat na usługach diabła - całodobowo.
  • maja2005 01.07.11, 16:02
    Na Twoim miejscu bym nie zwlekała z wyprowadzką. Potrzebami córki zasłaniasz własne potrzeby - zawsze czujemy się kiepsko, kiedy to nasz partner wypowiada umowę. Chociaż wcześniej w myślach planowaliśmy wielokrotnie nasze odejście od partnera - to usłyszenie tych słów z drugiej strony jest dla nas szokiem, po którym nie wiemy co zrobić i jak domagać się tzw "dla nas sprawiedliwości".

    Kiedy się wyprowadzisz oboje będziecie mieć czas na rozmowę. Czasem ta nasza wyprowadzka, powoduje u partnera takie same (jak wcześniej u nas) uczucia szoku i opuszczenia - nagle wszystko wraca do normy.

    Nie ma czegoś takiego jak przygotowanie dziecka do rozstania - dla niego zawsze moment wyprowadzki będzie wiązać się z traumą. Szybkie odejście spowoduje, że dzieciak nie będzie żyć w lęku związanym z zawieszeniem - przedłużanie tego momentu jest dla dziecka już nie tylko traumą pojedynczą, ale pasmem niekończących się traum. - JUŻ NIC GORSZEGO NIE MOŻESZ SWOJEJ CÓRCE ZAFUNDOWAĆ. A leczenie skutków takiej traumy będzie trwać latami. A ponieważ psychotraumatologów w Polsce jest kilku, to koszt takiego leczenia jest olbrzymi.
  • maja2005 01.07.11, 16:30
    I jeszcze jedno

    Po odejściu od partnera, nie blokuj córce prawa do widywania się z jej ojcem. Ona ma jak w najmniejszym stopniu odczuć wasze rozstanie.
  • swinka_finka 01.07.11, 16:42
    sie zaczyna poranne trolowanie wiadomo wakacje wieje nudą a do tego deszcz leje
  • affera123 01.07.11, 17:03
    Równie dobrze twoje pisanie, że jest trolling może być samo w sobie trollingiem.
  • uleczka_k 01.07.11, 17:37
    Idź tu: Rozwód i co dalej.
  • coppermind 01.07.11, 18:18
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • coppermind 03.07.11, 09:54
    i znowu moderatorka z pochwicą mózgu nie mogła wytrzymać prawdy :(

    kobieta do której nie można mieć zaufania ma ujemną wartość i dlatego
    została sama. Czy prawda aż tak boli, że trzeba ją kasować ?

    no i kto zatrudnia moderatorki myślące jajnikami ?!
  • emigrantka34 01.07.11, 18:42
    jeżeli obojoe inwestowaliście w mieszkanie np sfinansowałaś część zakupu, lecz jest ono zapisane na jego nazwisko, wówczas możesz się bronić, że jesteś współposiadaczem samoistnym tego mieszkania (tak jak współwłaściciel) . Ew. posiadaczem zależnym (np najem, użytkowanie). Wówczas on nie może Cię wyzuć z posiadania, a w razie konieczności przysługuje Ci powódtzwo posesoryjne o przywrócenie posiadania (sąd w tym postępowaniu nie bada prawa, tylko ostatni spokojny stan posiadania). Na ten moment broń się tym, że jesteś posiadaczem (to nie prawo, ale pewien stan faktyczny, który może podlegać ochronie).
    Rzecz jasna to teoretyczne rozważanie, bo mało piszesz o faktach i rzeczywistych nakładach na to mieszkanie. Musisz skorzystać jak najwyżej z porady adwokackiej w kwestii ochrony posesoryjnej, który doradzi Ci również, jak w tej kwestii wygląda możliwość zwrotu nakładów.
  • wyrwana.z.kontekstu 01.07.11, 19:06
    Według polskiego prawa mógłby to zrobić też, gdybyście byli małżeństwem - pod warunkiem, że mieszkanie jest na niego. Z dnia na dzień, razem z dzieckiem. Spotkało to moją koleżankę, która się mężowi "znudziła" i przestał ją (ze wspólnym dzieckiem) wpuszczać do SWOJEGO domu. Policja nie zareagowała uznając że to sprawa rodzinna.
  • sohho 01.07.11, 19:29
    no to jak to przez 10lat byłaś z nim i nie poznałąś hoooja na tyle,żęby wiedzieć że jak sie wam coś sypnie to pomimo,że mieszkanie formalnie jest jego to siejakoś rozliczycie skoro sie dokładałaś? ja jak sie rozstawalam z facetem a coś było formalnie moje a naprawde nasze tosie dogadalismy
  • berta-death 01.07.11, 21:33
    Idź do prawnika, który specjalizuje się w tego typu sprawach. Nawet menela nie można się pozbyć z kamienicy jak się w niej zalokuje a co dopiero konkubiny z dzieckiem. A, że nie masz meldunku to działa na jego niekorzyść. W naszym kraju jeszcze istnieje coś takiego jak obowiązek meldunkowy, za którego niedopełnienie grozi odpowiedzialność karna. Właściciel ma 3 dni na zameldowanie lokatora a on tego przez 10 lat nie zrobił.
    Na forach rzadko kiedy urzędują prawnicy chętni do udzielania porad, więc niczego pożytecznego się tam nie dowiesz. Co najwyżej, ze jesteś głupia a forumowicze mądrzy, bo oni już 10 lat temu inaczej by się ustawili.
    A co do dziecka to niech tatuś mu wyjaśni całą sytuację, dlaczego to tym masz być tą niedobrą.
  • silic 01.07.11, 22:09
    >W naszym kraju
    > jeszcze istnieje coś takiego jak obowiązek meldunkowy, za którego niedopełnieni
    > e grozi odpowiedzialność karna. Właściciel ma 3 dni na zameldowanie lokatora a
    > on tego przez 10 lat nie zrobił.

    A urzędnicy z Komitetu Wojewódzkiego odśpiewają zgodnie Międzynarodówkę i z wieńcami pójdą pod pomnik tow. Lenina.

    --
    We don't believe the words,
    We just love the way they sound
  • grassant 01.07.11, 22:06
    czytałaś?

    forum.gazeta.pl/forum/w,16,126523445,126523445,jak_sie_pozbyc_partnera_gdy_on_zada_pieniedzy.html
  • bingola 01.07.11, 22:27
    No i macie tu "zalety" związków nieformalnych! Po co nam ślub, przecież się kochamy, papierek nie jest nam potrzebny do szczęścia - gdzieś to słyszałem.
    Ale jakbyś miała ten świstek papieru - to nie byłoby problemu. Teraz nie masz żadnych praw.
  • silic 01.07.11, 22:36
    To może wyjaśnisz, jakie to prawa do mieszkania należącego do pana, miałaby pani po podpisaniu papierka ?

    Podpowiem gdybyś nie mogła zebrać myśli :zaczyna się na "Ż" a kończy na "ADNE".

    --
    Adwokat na usługach diabła - całodobowo.
  • amarga 02.07.11, 09:35
    > To może wyjaśnisz, jakie to prawa do mieszkania należącego do pana, miałaby pan
    > i po podpisaniu papierka ?

    To teraz mnie popraw, jeśli się mylę:
    Jeśli Pan nabyłby mieszkanie przed ślubem - żadne. Mogłaby natomiast wnosić o 50% tego, co zostało zainwestowane w lokal już po ślubie (nieważne, kto faktycznie by za to płacił).
    Jeśli Pan nabyłby mieszkanie na siebie po ślubie - miałaby prawa do połowy lokalu.
    Tak czy inaczej z czymś by została.
  • silic 02.07.11, 10:14
    > Jeśli Pan nabyłby mieszkanie przed ślubem - żadne.

    Właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w tym przypadku.

    > Mogłaby natomiast wnosić o 50% tego, co zostało zainwestowane w lokal już po ślubie >(nieważne, kto faktycznie by za to płacił).

    To pod warunkiem, że nie mieliby rozdzielności majątkowej a poza tym, zwrot ew. wydatków byłby tylko w przypadku rozwodu a nie zmiany miejsca zamieszkania. Nigdzie nie ma powiedziane, że małżonkowie muszą mieszkać razem.

    > Jeśli Pan nabyłby mieszkanie na siebie po ślubie - miałaby prawa do połowy loka
    > lu.

    Taki przypadek tu nie zachodzi.
    --
    Któregoś dnia kupię sobie psa
    Przynajmniej będę miał co kopać z rana
  • policjawkrainieczarow 02.07.11, 17:07
    > To pod warunkiem, że nie mieliby rozdzielności majątkowej

    z automatu po slubie powstaje wspolnota malzenska, a o rozdzielnosc sie trzeba postarac, wiec raczej mozna cos zakladac "pod warunkiem, ze sie ja ma", a nie "pod warunkiem, ze sie jej nie ma".

    > a poza tym, zwrot ew.
    > wydatków byłby tylko w przypadku rozwodu a nie zmiany miejsca zamieszkania.

    i co myslisz, ze pani by nie wniosla do sadu o rozwod?
    malo tego, jako malzonka mialaby prawo do alimentow na siebie, a nei tylko na dziecko, jesli jej sytuacja by sie wskutek rozwodu pogorszyla.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • mimozaaaa 01.07.11, 23:02
    mogłaś przewidzieć,że idylla może się skończyć,jak nie skarbówka,to jakaś inna kobieta,lub po prostu,znudziłem się i żegnaj kotku byłaś naiwna ,i uwierzyłaś ,więc wyniki nie przemyślanych postępowań masz ,nie ty pierwsza ,nie trzymaj się kurczowo tego obłudnika ,bo następnym razem ,to będzie inna wymówka,rada na przyszłość,wszelkie zakupy robione w związkach takich, należy robić prosząc o umieszczanie danych obydwu osób, z tym nie ma problemu ,partner widać nie dorósł do brania problemu za rogi i walczenia nim nawet jak dojdziecie do jakiegoś porozumienia to i tak między wami pozostanie brak zaufania ,wybrała bym jednak dziecko i siebie jemu powiedziała bym dowidzenia,,co dotyczy majątku sprawe wygrasz nie mając rachunków a świadków że byliście w konkubinacie,,
  • ingeborg 02.07.11, 05:59
    Na wszelki wypadek zainteresuj się domami samotnej matki - na jakiś czas zanim znajdziesz lokum
  • anna197105 04.07.11, 15:09
    Po pierwsze - masz gdzie mieszkać czy nie ? Jeśli nie masz jak zapewnić dogodnych warunków córce niech zostanie na te dwa miesiące z ojcem . Po drugie - nie masz prawnych żadnych praw do tego mieszkania . Zrobił cie konkubent na szaro , niech będzie to nauczką . Po trzecie - jeśli to nie ty donosiłaś to musisz to wyjaśnić . Inaczej zawsze będziesz dla niego donosicielką . Po czwarte niestety co cię zbawią te 2 miesiące ? Jeśli ktoś chce odejść to niech odejdzie i nie tłumacz tu się córką . A za dwa miesiące przyjdzie ci łatwo jej to powiedzieć że się wyprowadzasz z nią ? Pakuj walizkę . Wynajmij mieszkanie i żyj jak matka a nie jako konkubentka u kogoś .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka