Dodaj do ulubionych

Odezwać się???

01.07.11, 17:27
Dziewczyny, proszę o szczere opinie. Sprawa niby banalna, ale spędza mi sen z oczu. 6 lat temu poznałam fajnego faceta, Brytyjczyka mieszkającego w Polsce. Przez rok byliśmy ze sobą blisko. Po roku w wyniku nieporozumień nasza znajomość się zakończyła. Bardzo tego żałowałam, ale moja urażona duma nie pozwoliła na odkręcenie sytuacji. Przez 5 lat nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu. Dwa miesiące temu znalazłam w swojej skrzynce mailowej jego stary list do mnie. Taka mnie nostalgia chwyciła, że postanowiłam do niego napisać. Ot, tak zwyczajnie - co u niego słychać i takie tam. Odpisał mi następnego dnia - szczerze ucieszony wiadomością ode mnie. Po kilku wymienionych mailach zapytał czy moglibyśmy się spotkać (dzieli nas 700km). Po miesiącu przyjechał do mnie na weekend. Było tak, jakby tych 5 lat nie było... Oczywiście byłam grzeczną dziewczynką, chociaż korciło mnie w zupełnie inną stronę. Gołym okiem było widać, ze nas do siebie ciągnie. To był bardzo kreatywny czas, pełen rozmów o przeszłości, ale głownie o tym co jest teraz i co może być. W wielkim skrócie opisując sytuację, ostatniego maila dostałam od niego prawie 3 tygodnie temu. Wiem, że w tej chwili jest na drugim końcu świata, bo wcześniej planował sobie wyjazd na 2 miesiące. Wróci więc w II połowie sierpnia. W ostatnim liście napisał mi, że bardzo mu na mnie zależy i ma nadzieję, że spotkamy się po jego powrocie. Odpisałam mu na ten list, ale na odpowiedź czekam do tej pory.
Mocno się zastanawiam tylko czy powinnam czekać, bo tak naprawdę żadne słowa między nami nie padły. Zresztą sama mu powtarzałam, że skoro nie widzieliśmy się przez 5 lat to nie powinno sprawić nam różnicy jak nie zobaczymy się jeszcze przez 2 miesiące. Jestem jednak typową kobietą i brak kontaktu z jego strony od 3 tygodni działa na mnie nieco przygnębiająco. Siedzę więc i myślę czy powinnam do niego napisać czy nie? Teraz jestem trochę w zawieszeniu i po prostu nie wiem czy słusznie marnuję enrgię na kogoś, kto być może wcale o mnie nie myśli.
Wiem, że jest to trywialny "problem", zresztą moje życie w ciągu tych 5 lat, kiedy nie mieliśmy kontaktu, dało mi nieźle popalić i wiem co znaczą prawdziwe problemy, ale - uwierzcie mi - zapomniałam już jak to jest czuć się kobietą, a przy nim znowu się tak poczułam. Właśnie dlatego nie chciałabym znowu tego spieprzyć.
Nie wiem więc czy spróbować się z nim skontaktować (co może nie być teraz takie proste) czy żyć tak jak poprzednio i czekać na to, co przyniesie przyszłość?
Głupi problem, ale problem...
Edytor zaawansowany
  • akle2 01.07.11, 18:08
    Oczywiście, że poczekać i zobaczyć, w którym kierunku sytuacja się rozwinie. Może oboje będziecie mądrzejsi o te parę lat doświadczeń i nie będzie kłótni o byle co.
    Tylko sprawdź koniecznie (np podzwoń do wspólnych znajomych), czy on nie dorobił się przypadkiem żony i dziecka. Panowie czasami o tym "zapominają".
  • martola80 01.07.11, 18:08
    Ja tam bym się odezwała.
    --
  • maddalena81 01.07.11, 18:12
    forum.gazeta.pl/forum/w,16,123884705,123884705,Droga_dziewczyno_kobieto_zanim_zalozysz_watek.html
    --
    Sprzedam moją piękną suknie ślubną
    Mój ślub - zdjęcia
  • po-trafie 01.07.11, 18:19
    spokojnie!

    1. Nie tracisz energii. Co innego, gdybys teraz przygotowywala dla niego jakas niesmaowita niespodzianke czy wlasnorecznie remontowsala wam dom.
    2. Nie musisz jakos wyjatkowo czekac.
    3. to normalne ze skoro pojechal, ostrzegal ze jedzie, to moze byc ciezko sie odezwac
    4. Jakich slow sie tak wlasciwie spodziewalas, oswiadczyn? Deklaracji czystych zamiarow? ;-)


    Nie przejmuj sie za bardzo, zyj sobie swoim zyciem, mysl o nim milo, oczu w domu nie wyplakuj, z ewentualna wiernoscia zrob tak jak sie czujesz (jak na wiernosc, to wiernie, jak sie nie czujesz zobowiazana to nie). Jak bedziesz miala do niego ochote napisac, to napisz, w tonie 'wiem ze mozesz tego nie przeczytac kolejne 2 miesiace, ale chcialam ci dac znac ze o tobie milo mysle i przesylam usmiechy'.

    Zdecydowanie nie podejmuj w tym stadium zadnych wielkich decyzji, nie pisz mu spazmatycznych maili, nie siedz w domu i nie wyplakuj oczu i przede wszystkim nie rozmyslaj nad tym tak ciezko.
    Spotkaliscie sie po 5 latach - fajnie. Musial wyjechac - trudno. Wroci i chce cie zobaczyc - jeszcze fajniej. Jak ty tez chcesz, to super, moze wam milo wyjdzie.
    Nadmierne cisnienie, rozmyslanie i kombinacje moga to jedynie zepsuc.
  • asystentka_prezesa_zarzadu 01.07.11, 18:45
    Półtora miesiąca czekania na potencjalną miłość życia to naprawdę nie jest długo;) Ja bym zaczekała-może ma kłopoty z dostępem do neta albo chory albo coś. Tym bardziej, że mu mówiłaś, że możesz zaczekać. To jest zresztą nauczka, żeby mówić wprost o swoich potrzebach i nie grać bo nie warto. Także zajmij się czymś, czytaj, biegaj i czekaj. Zresztą-czekanie i tęsknota to są fajne rzeczy jak się do nich odpowiednio podejdzie;)
    --
    Prawdziwi mężczyźni nie pytają o drogę
  • 3artka 01.07.11, 20:40
    Poszłam na spacer i trochę "wytrzeźwiałam". Poważna kobieta, poważna praca, a takie myśli w głowie...
    Dziękuję za Wasze opinie. Myślę podobnie. Czasami tylko łatwiej jest spojrzeć na pewne sprawy, kiedy ktoś trzeci powie, co myśli na ten temat. Trochę poczekam, trochę może potęsknię, a czy coś z tego będzie? Się zobaczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka