• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

dlaczego faceci odchodzą bez słowa. Dodaj do ulubionych

  • IP: 212.191.130.* 17.05.04, 08:53
    no właśnie dlaczego... przydarzyło się to prawie wszystkim moim przyjaciółkom
    kiedyś i nie chodzi tylko o rozstania po krótkich romansach ale także
    wielkich miłościach. nie umiem zrozumieć dlaczego mężczyznom brakuje nawet
    takiej minimalnej odwagi, żeby powiedzieć żegnaj i nie chcę Cię więcej znać
    na przykład.
    Szczerze mówiąc to trochę boli, albo jeśli nawet nie boli to kłuje
    niepprzyjemnie. Kiedyś zastanawiałyśmy się czy to my popełniamy błąd, ale z
    chłodnych kalkulacji i wniosków wyszło że nie. Faceci po prostu w pewnym
    momencie znikają. Nie odbieraja telefonów albo zmieniają ich numery,
    likwiduja konta pocztowa etc. I wcale nie oznacza to tego, że kobiety nie
    mają żadnej godności i bombardują biednych mężczyzn swoimi osobami na różne
    sposoby.
    Dlaczego faceci to robią?
    Edytor zaawansowany
    • 17.05.04, 09:03
      Bo to wredni, niedojrzali tchórze. Może i lepiej, że tacy odchodzą, lepiej teraz
      niż później, gdy będzie już "po słowie". Jednak nie wszyscy są tacy, uszy do
      góry ! Ten niewłaściwy musiał odejść, aby zjawił sie na jego miejsce ktoś kogo
      cały czas szukasz, wiem, że to boli. Ale co nas nie zniszczy to nas wzmocni :).

      Pozdrawiam

      Ola
      --
      "Wszystko można co nie można, byle z wolna i z ostrożna..."
      • 21.12.04, 11:54
        To co usłyszałem: Przecież Ci mówiłam.
        I co? To wystarczy?
    • 17.05.04, 10:09
      no coz dostali co chcieli pobawili sie to odchodza
      • Gość: kong IP: *.udn.pl 23.02.05, 18:32
        a dlaczego kobiety robia tak samo???? wlasnie mi sie to przytrafilo i boli
        strasznie boli:((((
    • Gość: sztr IP: 195.116.26.* 17.05.04, 10:17
      Odchodzą bez słowa bo to co było wcześniej powiedziane to jak grochem o ścinę ,
      a mówić rzeczy przykre ? Tym bardziej ?
      ale ze zmianą numerów to jakaś przesada
    • Gość: siedem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 10:49
      Gość portalu: saint-agnes napisał(a):

      > no właśnie dlaczego... przydarzyło się to prawie wszystkim moim przyjaciółkom
      > kiedyś i nie chodzi tylko o rozstania po krótkich romansach ale także
      > wielkich miłościach. nie umiem zrozumieć dlaczego mężczyznom brakuje nawet
      > takiej minimalnej odwagi, żeby powiedzieć żegnaj i nie chcę Cię więcej znać
      > na przykład.

      no ja tak powiedziałem. ale jak widać jedno "spierdalaj nie wystarczy" dzwoni
      od tygodnia a nie chce byc wielokrotnie niegrzeczny ile mozna

      5040
      • 17.05.04, 12:04
        Mieszacie pojecia. Autorka postu powiedziala wyraznie , ze odchodza bez slowa
        nawet po prawdziwych milosciach. Tak , to prawda! i to strasznie boli i
        upokarza, ze sie nie jest wart nawet slowa "zegnaj i przepraszam , to byla
        pomylka"...
        Sama przezylam niespelna rok temu taki horror. Wrociwszy z wizyty u rodziny
        zastalam u mojego ex nowa kobiete. Bylismy razem okolo 2 lat i miala to byc w/g
        niego wielka milosc na cale zycie. Ja tez go kochalam.
        Nie bylo nawet jednego telefonu, slowa wyjasnienia , nic...upokorzyl mnie
        potwornie, do dzis jeszcze mam lzy w oczach gdy mysle o tych miesiacach, gdy
        nie wiedzialam o co chodzi. Do dzis nie wiem.
        Moje rzeczy od niego dostalam rzucone na schody przed dom dopiero po 6
        miesiacach , gdy listownie musialam sie dwa razy o nie upomniec.
        Niestety nauczylo to mnie zycia. Nigdy juz nie zufam w pelni mezczyznie, to sa
        jednak emocjonalne tchorze.
        • Gość: siedem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 12:07
          Tak , to prawda! i to strasznie boli i
          > upokarza, ze sie nie jest wart nawet slowa "zegnaj i przepraszam , to byla
          > pomylka"...


          no wlasnie. tłumaczylem, moze nieprecyzyjnie i niezbyt delikatnie. odchodza bez
          słowa:

          1) niby zeby nie ranić
          2) bo wiedza ze odchodzenie ze słowem jest bez sensu bo kobieta i tak bedzie
          sie czepiac i otwartych drzwi od kuchni szukac

          5040
    • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 12:08
      bo to nie faceci tylko szczury.
      • 17.05.04, 12:19
        Co to znaczy , zeby nie ranic??? To sie odchodzi bez slowa?
        Co to znaczy , ze kobiety beda sie czepiac ? A gdyby tak postapic z mezczyzna?
        Nie szukalbys wyjasnienia albo slowa pozegnania , gdyby kobieta ciebie nagle w
        trakcie zwiazku zostawila?
        • Gość: siedem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 14:01
          kobiety zyja w innej "fizyce". nie ma u nich newtona czy chocby fundamentalnej
          logiki. istnieje tylko chaotyczna zadza przedluzenia gatunku z osobnikiem ktory
          akurat w danej chwili wydaje sie najlepszy do tego celu. okrutnosc ewolucji

          dlatego:
          -kobieta w 8 miesiacu ciazy moze odejsc od meza i jebac sie z jakims pajacem na
          tylnim siedzeniu [bo kocha] ale juz nie potrafi wyjasnic czemu
          -zostawia 4 dzieci i jedzie do kanady bo kocha
          -etc

          podobniez reauje na nie ze strony mezczyzny

          5040
    • 17.05.04, 12:18
      • Gość: Miki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 12:21
        Tu nie chodzi o o to co ma powiedzieć, tylko o to co czuje kobieta w takiej
        chwili. Jesli jej naprawde zalezy to przez nastepny czas bedzie wierzyc, ze to
        nie koniec. Nalezy jej sie nawet to glupie slowo "ODCHODZE".
        Tez bylam w takiej sytuacji. To byly najgorsze chwile.
        Wolalabym uslyszec "odchodze", przynajmniej nie ludzilabym sie...
        • 17.05.04, 12:25
          to jedyne co im dobrze wychodzi.
          • 17.05.04, 12:29
            Dlaczego dlaczego? Te telefony 10 razy dziennie, co robisz, co myslisz,
            przeciez taka kontrola to gorzej niz moja matka! Potem przyszedl etap totalnego
            rozluznienia, jakies lokowki na lbie, jakies wymagania typu odnies wynies
            pozamiataj. Sama strasznie niby zakochana, ale wszystko ma byc tak jak ona
            chce. No dobra, i tak bylo zawsze jak ona chce, ale ku*** nie mamy jeszcze 30
            lat, nie bylismy razem nawet 2 lata razem, a juz wszystko jak w starym
            malzenstwie. Do pozygania. No to jak troche musialem odetchnac, to bylo
            dlaczego nie przyszedlaes, dlaczego nie zadzwoniles, kto to wytrzyma? A nowa
            nawet nie ma komorki. I tak jest lepiej.
            • 20.12.04, 14:14
              U mnie jest to jeszcze na etapie kontroli totalnej, ale chyba już niedługo.
              Nawiązując do głównego tematu wątku próbowałem zerwać po słowie już 1,5 raza
              (0,5 bo byłem skuty do nieprzytomności) ale gdy w końcu sie na to zdecyduję na
              100 nic nie powiem. Tak jest po prostu lepiej, poza tym jestem zbyt wrażliwy i
              troche się do laski przywiązałem, więc nie chcę widzieć jak beczy.
              • Gość: olla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.04, 16:59
                Jak to czytam to naprawdę cieszę się, że jestem singlem..A facetowi, który
                odchodzi bez słowa można bardzo skutecznie uprzykrzyc zycie..i to bynajmniej
                nie przez wydzwanianie hahaha
                Ale kobietki tez czasami sa sobie same winne..Kochają za 2 nawet jesli
                ewidentnie widac, ze facet ma je głeboko w d****
      • 21.12.04, 22:10
        Wlasnie tak, ma powiedziec ODCHODZE
        przynajmniej nikt sobie nie bedzie robil nadzieji ze cos jeszcze z tego bedzie!!
    • Gość: ona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 12:48
      bo sa tchórzami i tyle
    • 17.05.04, 13:08
      po co im ciezar skoro mozna zyc na luzie
    • Gość: rene IP: *.zapora / 212.160.172.* 17.05.04, 14:46
      Gość portalu: saint-agnes napisał(a):

      > no właśnie dlaczego... przydarzyło się to prawie wszystkim moim przyjaciółkom
      > kiedyś i nie chodzi tylko o rozstania po krótkich romansach ale także
      > wielkich miłościach

      a mnie się nie zdarzyło... :-) może raz? jeszcze w szkole, mieliśmy po 16 lat,
      i potem się okazało, że on myślał, że to ja zerwałam bez słowa, a ja, że to on -
      takie były problemy :-DDD
      Po za tym, już w dorślejszym wieku, były rozstania bardziej i mniej burzliwe,
      były też "za obopólną zgodą" ;-), częściej chyba jednak ja zrywałam (nie bez
      słowa :).
      I po jednym takim "zerwaniu", które trwało kilka miesięcy, bo chłopak ciągle
      pytał "A dlaczego?", "może jednak zmienisz zdanie?", "dasz mi jeszcze szansę?"
      jestem w stanie zrozumieć tych i te, co odchodzą bez słowa. Bo ileż można się
      tłumaczyć z własnej pomyłki? Z tego, że nie chcemy z kimś dłużej być?
      Jak to wytłumaczyć, nie raniąc drugiej strony (bo jednak coś tam razem się
      przeżyło, może nawet jakiś czas było fajnie)? Że to, poprostu, nie to!?
    • Gość: Poxipol IP: *.toya.net.pl 17.05.04, 15:07
      e tam, mi nie brakuje odwagi, zawsze tlumacze dlaczego, pomimo tego ze rzadko
      kiedy bywam zrozumiany
    • Gość: Gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 15:14
      Jest zasadnicza różnica między płciami.Jeśli kobieta mówi kocham Cię to znaczy
      nie wiem co, bo nie jestem kobietą.Jeżeli facet mówi kocham Cię to znaczy,że
      chcę się z Tobą przespać,a póżniej możliwe,że się spotkamy.Jeżeli facet kocha
      kobietę to w jego naturze nie jest mówienie czułych słów ,robi tak czasami by
      jej sprawić przyjemność.Jeżeli facet kocha kobietę potrafi rozmawiać o wspólnej
      przyszłości i wyraża goto wość do małżeństwa.Większości przytrafia się to raz w
      życiu.Tak więc takie odejście bez słów możesz rozumieć, że ta partnerka to nie
      była ta właściwa,a nie znajomośc drugiej płci w szczególności niesmak
      spowodowany łzami niekochanej,a po części także myśl,,,,,,,ze oszczędzę jej
      bólu jeśli powiem,że nadawała się na chwilę do łóżka.
      • Gość: saint-agnes IP: 212.191.130.* 17.05.04, 15:28
        tak sobie czytam wasze posty i coraz mniej rozumiem. chyba jestem staroświecka
        bo zawsze wydawało mi się że nawet jak się kogoś przestaje kochać albo nigdy
        nie kochało, to na pożegnanie wypada powiedzieć choćby adios. Zadałam pytanie o
        niewidzialnych końcach związków lub jakichś tam romansików nie dlatego, że mam
        złamane serce tylko dlatego, żeby być może nie popełniać tych samych błędów. Z
        postów męskich rozumiem tylko tyle, że jeśli kobieta się znudzi bądź się ją po
        prostu przeleci, to nie opłaca się jej nawet powiedzieć do widzenia, bo na to
        nie zasługuje. I tego nie rozumiem. Ale cóż, jak ktoś przytomnie stwierdził
        jesteśmy z dwóch różnych płci i być może są rzeczy niewyjaśnialne. Jednakże,
        nie jest to przyjemna dla mnie wiedza. Mam nadzieję że jednak istnieją gdzieś
        mężczyźni równie satroświeccy jak ja.
        Dzięki za odzew.
    • Gość: jaa IP: 212.69.73.* 17.05.04, 17:22
      Bo niektóre kobiety nie wiedzą, a może nie chcą przyjąć do wiadomości, że coś
      sie konczy. Nawet gdy da się im do zrozumienia lub powie wprost, że to już
      wszystko, albo że związek nie ma szans, nie przyjmują tego do wiadomości i
      nadal żyją w wyimaginowanym włąsnym świecie. Ale to nie reguła. NIemniej po
      którymś tam razie lepiej nie reagować na telefony i maile. Tak mi się
      przynajmniej zdaje.
    • 17.05.04, 17:36
      przyznam że jeszcze mnie coś takiego nie spotkało,to ja byłam porzucającą a nie
      porzucana.Nie znam też ani jednej osoby któraby by była w takiej niewyjaśnionej
      sytuacji.Może nie chća o tym rozmawiać?nie potrafię sobie wyobrazić takiego
      odejścia bez słowa wyjasnienia?
    • 17.05.04, 19:04
      Bo z natury są małomówni. Bo spodziewają się (i w większości przypadków są to
      słuszne przewidywania) potoku łez, prób zatrzymania (z blokadą policyjną
      włącznie) i awantury. Bo są tchórzami. Bo nie wiedzą, co i jak powiedzieć, a
      proste 'sayonara' jest dla nich zbyt proste. Bo wydaje im się, że będą musieli
      tłumaczyć się ze swojej decyzji (i chyba słusznie im się wydaje), na co nie
      mają ochoty. Bo nie chcą zranić (?!) swojej byłej. Bo nie mają pomysłu na
      wiarygodnie brzmiącą historyjkę, za którą zresztą kryje się nowy obiekt, a
      wyjaśnienie 'muszę pobyć sam i się odnaleźć' jest już zbyt oklepane.
      Nie ma jednakowego wyjaśnienia dla wszystkich przypadków.
      --
      Powtórz to, jeśli jesteś mężczyzną !
      • Gość: facet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.05, 14:07
    • Gość: Kzysiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 19:45
      My Wam mówimy dużo wczesniej, że nam coś się nie podoba - mówimy, prosimy,
      grozimy.., a potem po prostu odchodzimy bez słowa, bezsilni.
      • Gość: balbinka IP: *.bredband.comhem.se 17.05.04, 20:05
        Wy faceci wciaz o jednym, ze placze, krzyki, ze im sie mowi a one nie
        rozumieja???? Co to za bzdury? Tu sie mowi wlasnie ,ze znikaja bez slowa!!!
        Wlasnie bez jednego slowa, zadziwia mnie czasami meskie rozumowanie, jakies
        takie bez logiki , mowi sie jak do ciosanego drewna a oni swoje, help!
        • Gość: Krzysiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 22:13
          faktycznie bez logiki, - a one swoje :)
          • Gość: Malutka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 10:38
            Wlasnie mi sie cos takiego przytrafilo i nie moge zrozumiec dlaczego dorosly
            mezczyzna ktory ma za soba jakies doswiadczenia zyciowe, nie umie porozmawiac o
            problemie.Oboje jestesmy doroslymi ludzmi majacymi na swoim koncie roznorakie
            przezycia,spotkalismy sie przez przypadek,jak kazdy poczatek znajomosci,
            zauroczenie, fascynacja,ale wszystko na dystans, nic pochopnie, wszystko
            przemyslane,zdystansowane,poznawanie siebie nawzajem czeste dlugie rozmowy i
            podstawa-szczerosc, otwartosc i prawdomownosc.Wazne bylo ze jestesmy razem, ze
            mozemy sie spotkac, pogadac,posmiac sie.Czy to milosc? po dlugim czasie
            stwierdzilismy ze tak,zylismy soba i dla siebie,niestety dzielilo nas wiele,
            ale nie byla to przeszkoda ktorej nie moglismy pokonac, chcielismy poprostu
            byc,wiedziec ze jest ktos kto kocha teskni i mysli,czekalismy na kazde
            spotkanie,gdy ich nie bylo,zastepowalismy to telefonami,sms-
            ami,internetem.Pamietam dwie rozmowy, w ktorych poruszylismy temat rozstania,
            ze moze przyjdzie taki dzien, ze cos w nas peknie i bedziemy chcieli ta
            znajomosc zakonczyc,odejsc.Przeciez to jest ludzkie,ze milosc przychodzi i
            odchodzi,ze cos nas zaczyna nudzic i meczyc.Obiecalismy sobie w tym wzgledzie
            szczera rozmowe.Ale widac stalo sie inaczej,od 3-4 miesiecy jestem w
            zawieszeniu,probowalam rozmwawiac, spotkalismy sie, ale to niczego nie
            dalo,nadal nie mam pojecia co nas laczy, a co nas dzieli.On milczy, potem sie
            odzywa, znowu milczy,zapewnia mnie ze miedzy nami jest tak samo jak bylo
            dawniej.Czy On jest slepy i nie widzi swojego zachowania,czy nie chce widziec
            tego co robi z moim zyciem,daje mi pusta nadzieje na lepsze jutro, bawi sie mna
            i moimi uczuciami,czy tak trudno jest powiedziec ze cos sie skonczylo,ze ma
            inne plany, ze jemu nie wyszedl ten zwiazek ze mna,rozstac sie jak dwoje
            przyjaciol,miec wspaniale wspomnienia za soba.Co mi zostawil? gdzies wspaniale
            wspomnienia przygasly, zostal bol,zal,gorycz,zlosc,brak zaufania, bark wiary w
            mezczyzn, w ich slowa, czuje sie oszukana i najgorzsze ze to ja czuje sie
            winna, zastanawiam sie co ja takiego zrobilam, chociaz gdzies w srodku wiem ze
            jestem lepsza od niego.Chce bardzo zapomniec i robie wszystko zeby wymazac z
            pamieci ten czas.Tylko gdzies w sercu mam nadzieje ze moze to wroci, ze moze
            cos sie wyjasni,ale ile czasu moze sie wyjasniac tak w nieskonczonsc.
            Co mnie nie zabije to wzmocni, i to sa prawdziwe slowa i to powoli czuje.
            Nie mozna odchodzic bez slow, nie mozna milczeniem ranic drugiego czlowieka,dla
            mnie jako kobiety milczenie jest niewskazane w takiej sytuacji.Wolalabym
            uslyszec "koniec" niz nie uslyszec nic.Ciezko sie o tym pisze gdy jest sie w
            trakcie takiego zawieszenia,ale wiem ze sa kobiety ktore przez to przeszly i
            jakos sobie poradzily,jestesmy silne, odwazne i zdecydowane i tymi cechami
            wlasnie dyskwalfikujemy mezczyz, nie boimy sie slow prawdy,sczegolnie prawdy w
            naszych uczuciach i emocjach,umiemy o tym mowic i je wyrazac,a mezczyzni
            powinni sie tego od nas uczyc, zeby nigdy wiecej nie pisano ze sa tchorzami i
            boja sie wyznac prawde przed kobieta.
            Mam nadzieje ze wszystkim sie zycie ulozy szczesliwie pozdrowienia i
            przepraszam jesli wtym liscie zapanowal nielad i chaos.
            • 18.05.04, 12:17
              Trafnie to wszystko napisalas i prawda jest , ze mezczyzni odchodza bez slowa.
              Co by nie mowili, ze szczerosc, ze prawda bla bla bla...nie dotrzymuja slowa.
              Mialam podobna sytuacje bez wyjasnien i milczenie i jakies tam zapewnienia,
              wszystko nie trzymalo sie kupy. I zniknal bez slowa. i wiesz co to oznacza??
              Ze juz twoj mezczyzna szykuje sobie nowa partnerke, tylko z jakis powodow
              jeszcze z nia nie jest, moze odleglosc moze nie jest jej pewien, ale cos juz
              jest w drodze
              Zycze ci sily przetrwania, bo czekaja cie ciezkie chwile ale przejdziesz przez
              to i bedziesz czula , ze jestes od niego wartosciowsza (niewiele to pomaga w
              bolu)ale prawda i szczerosc zawsze poplaca na dluzsza mete.
              Zycze ci wszystkiego najlepszego, czasami ne chce juz wiecej zaczynac z
              facetami z powodu ich tchorzostwa i braku szczerosci.
            • Gość: lol IP: *.client.comcast.net 02.06.04, 08:02
              wiesz , ja jeszcze nie odszedlem bez slowa...
              ale niedlugo to zrobie i to z przyjemnoscia i premedytacja !
              niesamowicie meczy mnie "jej" kontrola nad moim zyciem codziennym , zazdrosc ,
              podejrzliwosc itd.
              uwierz mi ze mezczyzni (a przynajmniej ja) potrzebuja troche swobody , luzu ..
              nie ma nic gorszego niz ta niesamowita zazdrosc , podejrzliwosc i chec
              posiadania mnie (doslownie) na kazdym kroku
              jak bede naprawde chcial to ja zdradze tak ze nawet nie bedzie podejrzewala !
              moja "lepsza polowa" zlapala mnie na dzieciaka , potem byla jeszcze
              jedna "wpadka " i teraz nie moge sie doczekac kiedy dzieci dorosna , skoncza
              studia i pojda na "swoje" .
              planuje zaraz na drugi dzien wyjsc do sklepu po zolty ser albo cos podobnego ...
              moze nie jestem dojzalym mezczyza ale po prostu chce byc jeszcze raz wolny !
              i to jest moja teoria odejscia bez slowa ....
              PS.: dzieciaki kocham do nieprzytomnosci a ja nienawidze za brak zaufania :(
              wiem ze to bedzie podle , ale co ja mialbym jej ewentualnie powiedziec ?
              uwagi , upomnienia i napomnienia prosze kierowac na rysiuuu@yahoo.com
              • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 02.06.04, 15:45
                JESTEŚ SKOŃCZONYM KRETYNEM. TO CO MASZ ZAMIAR ZROBIĆ TO WIELKIE TCHÓRZOSTWO!!!
                NIE UMIESZ POWIEDZIEĆ ŻONIE CO CZUJESZ I CO CI PRZESZKADZA??? DLACZEGO??? NIE
                KOCHASZ JEJ JUŻ? TO JEJ TO POWIEDZ, TAKIE RZECZY SIĘ ZDARZAJĄ, MIŁOŚĆ MOŻE SIE
                CZASEM SKOŃCZYĆ. LEPIEJ PO PROSTU ODEJŚĆ BEZ SŁOWA??? CZY TY CHOĆ PRZEZ 1
                SEKUNDĘ POMYŚLAŁEŚ JAK SIĘ ONA BĘDZIE CZUŁA??? ŁAJDAK!!!!!!!!!!!!!! ŻYCZĘ CI
                JAK NAJGORZEJ KANALIO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • Gość: balbinka IP: *.bredband.comhem.se 02.06.04, 17:55
                A te dzieci to sie same zrobily? Ona cie zlapala? Ha ha ha! Na sile cie
                wziela? Zgwalcila? Oj, biedny ty, biedny...Swinia jestes i tyle, po prostu
                dajesz jej napewno powody do tej "chorej" zazdrosci. Nic w przyrodzie samo z
                siebie nie powstaje.
    • 18.05.04, 15:01
      z tego samego powodu, dla ktorego robia tak kobiety. bo brak odwagi, zeby
      spojrzec komus w oczy, powiedziec, czy napisac, ze to koniec. odejsc bez slowa
      jest po prostu znacznie latwiej.
      • 18.05.04, 15:38
        Zgoda! Istnieja tez i takie kobiety! Ale poniewaz tytul postu byl "dlaczego
        mezczyzni..." to pisalam w temacie. O kobietach to juz inny post...
        • 18.05.04, 18:59
          to ja moge mowic tylko za siebie czy tez w imieniu kobiet :-) i jest jak
          wyzej...
      • Gość: rayback IP: *.vline.pl / 217.76.112.* 03.06.04, 10:21
        Juz mialem pisac posta ale przeczytalem Twoj!I fajnie ze ktos obiektywnie
        napisal ze kobiety robia tak samo,ze istnieja faceci ktorzy tego nie rozumieja
        kompletnie!
    • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 18.05.04, 17:39
      Temat dla mnie w sam raz.
      Ale gdybym Wam opowiedziała moją historię to chyba byście pospadały z
      krzeseł... Może opiszę ale nie teraz.
      Mój koszmar trwa już ponad 2 miesiące. Trwa nadal a ja codziennie po
      przebudzeniu zadaje sobie pytanie - DLACZEGO??? DLACZEGO??? DLACZEGO??? i mam
      coraz to nowe opcje.
      Ja już chyba zwariowałam, mam depresję, nigdy się nie spodziewałam, że
      doprowadzę się do takiego stanu, to on mnie do tego doprowadził i nie wiem czy
      zdaje sobie sprawę z tego co mi zrobił. Że musze chodzić do psychologa, że
      muszę brać leki antydepresyjne, biorę je już od 3 tygodni ale na razie nie wiem
      czy mi w ogóle pomagają, nie wiem, jakoś trzymam się, żyję a może raczej
      wegetuję.

      ODSZEDŁ Z DNIA NA DZIEŃ, NAGLE ZNIENACKA, PRZEPADŁ, ZNIKNĄŁ I NIE MA GO...NIE
      WIEM GDZIE JEST...TELEFON WYŁĄCZONY OD 2 MIESIĘCY. ODSZEDŁ NIESPODZIEWANIE, BEZ
      ŻADNEGO ZNAKU, ŻADNEGO PRZECZUCIA, JAK GROM Z JASNEGO NIEBA A DZIEŃ PRZED
      ODEJŚCIEM NAPISAŁ MI, CYTUJĘ:
      "Kochanie!
      Z okazji Twojegoi święta zyczę Ci wszystkiego najlepszego, zdrowia (sic!),
      szczęścia, spełnienia marzeń, tego byś cały czas mnie kochała (i to coraz
      bardziej), oraz...
      Kocham Cie Moja Królewno!
      Zapomniałem dodać ze dla mnie jestes najcudowniejszą, najpiękniejszą i
      najmadrzejsza kobieta na ziemi, ba! we wszechswiecie!
      No i w moim zyciu! :*"
      I DOSŁOWNIE DZIEŃ PÓŹNIEJ ZNIKNĄŁ..DZIEŃ PÓŹNIEJ...JEDEN DZIEŃ... WYOBRAŻACIE
      SOBIE???

      • 18.05.04, 18:39
        "Kochanie!
        Każda chwila spędzona z Tobą jest cudowna Ty jesteś cudowna Sprawiasz, że czuję
        się szczęśliwy (...). Czuję, że jesteś osobą, z którą chciałbym spędzić resztę
        życia (...)Kocham Cie"
        Był bardziej łaskawy niż ten Twój, zostawił mnie w miesiąc później bez słowa
        cześć, pocałuj mnie w d.... Pisałam nie odpowiadał , telefonów nie odbierał.
        Dałam sobie spokój. Uciekł jak zwykły tchórz a ja nie mogę otrząsnąć się z tego
        do dzisiaj bo naprawdę drania kochałam i wierzyłam we wszystko co mówił, nic
        nie wskazywało na to, że robi ze mnie naiwną idiotkę a doskonale mu to wyszło.
        Trzymaj się ciepło i nie daj się zabić myślami o przeszłości, ja straciłam
        przez to wszystko część siebie, zapłaciłam chorobą.
        Twoja historia jest bardziej drastyczna bo ja przynajmniej wiem, że draniowi
        nic się nie stało i żyje sobie w zdrowiu.
        Pozdrawiam
        • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 18.05.04, 18:58
          kajen,
          A wiesz gdzie jest?
          • 18.05.04, 19:09
            Tak wiem, miałam przyjemność widzieć jego z daleka, jesteśmy z tego samego
            miasta.
            • Gość: skopana IP: *.bredband.comhem.se 18.05.04, 19:35
              Moj tez zniknal z dnia na dzien a pojawil sie z powrotem z narzeczona?????
              Nie wiem jak zdazyl sie zareczyc bo w przeddzien jeszcze mnie calowal i pisal
              SMSki na dobranoc
              Przyplacilam to tak jak wy dziewczyny zdrowiem i nieomalze utrata zmyslow.
            • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 18.05.04, 22:27
              A ja nie wiem gdzie on jest. NIE WIEM! I nie mogę spytać o nic.
              • 18.05.04, 22:36
                a moze to cos innego niz myslisz?
                --
                www.gutekfilm.com.pl/mulholland-drive/
                • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 18.05.04, 22:44
                  mallina,
                  A co innego? Np. co?
                  • 18.05.04, 23:01
                    na przyklad cos na co on sam nie mial wplywu (troche glupio mi napisac
                    wprost..wypadek albo jakas tajemnica-nie mam na mysli tajemnicy typu druga
                    kobieta w innym miescie)
                    wiem ze byc moze to naiwne myslenie jest, ale trudno sobie wyobrazic ze ktos
                    jednego dnia wyznaje sam od siebie milosc by potem zniknac..bez powodu

                    przeczytalam co napisalas o swojej sytuacji i to moja pierwsza refleksja..

                    --
                    www.naomiwatts.com/main.html
        • Gość: Ona_J. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.04, 21:38
          Dziewczyny, czytając wasze wypowiedzi miałam wrażenie, że cofnęłam się o kilka
          miesięcy życia. Jeszcze w któryś piątek (staram sie zapomnieć kiedy to było- na
          zasadzie wypierania przykrych rzeczy) twierdził, że jest mu tak dobrze, że
          jestem jego kochaną, był czuły miły i wspaniały, zastanawiał się, co będzie z
          nami, gdy wyjedzie na miesiąc za granicę na szkolenie, żeby w sobotę być
          chłodny i oficjalny. A w srodę zadzownił z pracy (żeby zminimalizować koszty-
          książkowy przykład skąpca) i powiedział, że przemyślał i nie chce już być ze
          mną. Przyplaciłam to stratą ciąży (równie niespodziewanej, jak całe rozstanie).
          Powiedziałam mu miesiąc po fakcie. Spotkał się ze mną nie dlatego, żeby mi
          pomóc, tylko żeby uspokoić albo zagłuszyć swoje małe, żenujące sumienie.
          Na szczęście dzięki przyjaciołom daję sobie radę i potrafię znaleść pozytywy
          tej sytuacji.
          I szczerze wierzę, że Wam wszystkim także się uda zapomnieć o tych żalosnych
          typach, którzy nie potrafią wyjść z twarzą. A podobno mężczyznę rozpoznaje się
          po tym, jak kończy. Interpretację pozostawiam Wam.
          Trzymajcie się.
          • 19.05.04, 08:59
            dziękuję, że rozwijacie mój wątek. jest mi bardzo przykro, że to przytrafiło
            się również Wam. CZas goi rany powiem banalnie, ale nigdy się tego nie wyrzuci
            z pamięci. Dla mnie najbardziej smutne jest to, że wcześniej wypowiadający się
            mężczyźni traktują ten temat tak lekko, jak gdyby takie ciche odejście nic nie
            znaczyło. ale jak ktoś napisał - może lepiej że odchodzą stosunkowo wcześniej
            niż po 10 latach "po zapałki". Trzymajcie się dziewczyny.
            • Gość: Malutka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 09:42
              Przeczytalam wasze posty i caly czas sie zastanawiam co taki facet sobie mysli
              w tej malej glowce,przeciez tak naprawde faceci tez maja uczucia,to skad sie u
              nich bierze taka znieczulica.Zeby ludzie nie mowili to niech sobie odchodza bez
              slow,ale mowimy,porozumiewamy sie ze soba.W moim przypadku ,a przerobilam juz
              wszystkie wersje,nie wiem nic,od myslenia to juz sama na siebie sie
              wsciekam,moja przyjaciolka to twierdzi ze jak to dluzej potrwa to wpadne w
              jakas paranoje.Ale ja naprawde nie umiem zrozumiec faceta,ktory milczy,a
              jeszcze jakis czas temu byl cieply i mily,jesli ma problem to moze ze mna
              porozmawiac a on zamknal sie przedemna.Tak jakby mnie nie bylo.Wszystko juz
              trwa chyba 3-4 miesiace, juz sama nie wiem kiedy tak naprawde to sie
              zaczelo.Zycie w takiej nieswiadomosc mnie juz meczy,ale ja tez jetem uparta,nie
              odezwe sie do niego pierwsza to jest jedeyna rzecz ktora w sobie
              przezwyciezylam,chocby sie walilo i palilo nie zrobie pierwsza kroku.Jedyne co
              chce to obudzic sie rano bez mysli o nim.
              Fajnie ze mozemy sobie tutaj popisac o swoich problemach i moze uda sie znalesc
              jakies lekarstwo,albo zalozyc klub porzuconych.Pozdrawiam wszystkich,
              trzymajcie sie cieplutko
              • Gość: BALBINKA IP: *.bredband.comhem.se 19.05.04, 11:46
                Nie ma potrzeby odezwania sie pierwszej do niego jesli zniknal bez slowa! Bo
                to kawal dupka. Widzisz mezczyzna jesli mu zalezy potrafi przez drut kolczasty
                w nocy przeskoczyc do swojej milej, JAK MU ZALEZY NA NIEJ!
              • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 12:15
                A dlaczego masz się niby pierwsza nie odezwać? Nie masz takiej sytuacji jak ja
                czyli odszedł i zniknął i niewiadomo gdzie jest. Przepadł i nie mam z nim
                żadnego kontaktu. Nie rozumiem po co się tak męczyć jak Ty. Nie wiesz dlaczego
                Wasz związek sie skończył? Nie powiedział Ci?
                • Gość: Malutka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 13:10
                  Wlasnie mi nie powiedzial dlaczego milczy, unika rozmow i spotkan, chociaz ja
                  podjelam probe rozmowy na ten temat,nie dostalam zadnej odpowiedzi,dla niego
                  jest wszystko w porzadku,on musi sobie wsystko poukladac,teraz wcale sie nie
                  odzywa wiec musi byc powod takiego zachowania z jego strony.
                  Mysle ze powinnam to tak zostawic i zyc dalej swoim zyciem, a o nim powoli
                  zapominac,moglabym to skonczyc w jednej chwili, ale ja nie mam powodow i nie
                  czuje tego,ale pierwsza napewno sie nie odezwe, robilam to wiele razy, teraz
                  kolej na niego.Mimo wszystko mam wrazenie ze to milczenie to koniec i musze sie
                  do tego przyzwyczajac,samo zycie.
                  • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 15:57
                    Nie wiesz dlaczego się rozstaliście? Naprawdę nie wiesz? Przecież to jakiś
                    bezsens, musiał byc powód i Ty sie nie domyślasz jaki? A może po prostu nie
                    chcesz wiedzieć bo tak jest wygodniej, niektórzy wolą nie wiedzieć czasem
                    bolesnej prawdy to znaczy nie usłyszeć jej prosto w oczy.
                    • Gość: Malutka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 09:31
                      Naprawde nie wiem,nic nie zrobilam, zawsze bylam dla niego ciepla,usmiechnieta,
                      kochajaca osoba,wiedzial ze jestem mu oddana i zawsze moze na mnie
                      liczyc,kiedys mi powiedzial ze w moich oczach jest tak wiele milosci,ze chyba
                      sobie nie zasluzyl na taka kobiete jak ja,On tez odwzajemnial uczucia i czulam
                      sie kochana.I w pewnym momencie to sie zmienilo po tak dlugim czasie, nie wiem
                      dlaczego i juz zmeczona jestem zastanawianiem sie dlaczego i dlaczego.Ja
                      niestety tez sie zmienilam, w stosunku do niego, nasze ostatnie rozmowy byly
                      zwykle,takie kolezenskie,co slychac? jak w pracy? nic wiecej.On poprostu
                      wycofuje sie powoli i wedlug niego tak jest najlepiej, bez slow pozegnania.Moze
                      kiedys On bedzie w takiej sytuacji jak ja teraz i moze wtedy przypomni sobie
                      jak postapil ze mna.
                      Ps: wczoraj wieczorkiem dowiedzialam sie ze ma jakies problemy,ale nic
                      konkretnego nie wiem, informacja dotarla do mnie od znajomego.
                      • 20.05.04, 10:07
                        rozpoczynając ten wątek nie chodziło mi o odsądzanie od czci i wiary wszystkich
                        mężczyzn. Chciałam jedynie poznać powód, jaki nimi kieruje przy takich cichych
                        odejściach. Tłumaczenia " bo płacze, codzienie dzwoni i nie chce końca" niczego
                        mi nie wyjaśniają, bo takie sytuacje miejsca nie miały. We wszystkich znanych
                        mi przypadkach drugie połowy zapadały się jak kamień w wodę bez wcześniejszych
                        rozmów o końcu czy różnicy charakterów. A najzabawniejsze było to, że zdarzyło
                        się odezwanie po roku i zapytanie: Cześć jak się masz. Dla nich sprawy nie
                        było... Może są po prostu rzeczy niewytłumaczalne. W każdym razie, ironizując -
                        trening czyni mistrza.
                        --
                        "po to jest życie by korzystać zeń..."
      • Gość: sabna IP: *.range81-153.btcentralplus.com 23.02.05, 22:11
        Tajemnicza25 a kontaktowałas sie z jego rodzina? To co piszesz brzmi dosc
        przerazajaco.
    • 19.05.04, 15:57
      ja pierd...ę!te wasze historie brzmią jak jakaś telenowela!jak rany nie wierzę
      w takie motywy!przecież coś takiego człowieka zdradza,że coś jest nie tak,że
      coś nie gra,...ja wiem?intuicyjnie się czuje że coś jest inaczej.
      Zresztą nie wiem,może jeszcze takiego drania nie spotkałam?
      Zresztą to wiem że czasem facet musi na jakiś czas posiedzieć w spokoju,bez
      swojej ukochanej,bez telefonów od niej,nagabywania co się stało,czy coś ci jest
      i czemu się nie odzywasz?w moim przypadku taka sytuacja trwała najdłużej 2
      tygodnie ale jakoś mnie to nie przeraziło.
      • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 16:09
        Niestety to nie telenowela tylko rzeczywistość. I ciesz sie, że właśnie takiej
        kanalii nie spotkałaś. Zawsze uchodziłam za osobę ostrożna i nieufną a moja
        intuicja mnie nie myliła ale nie jak widać takiego koszmaru nie przeczułam. On
        grał swoją rolę perfekcyjnie do końca. U mnie ta sytuacja trwa już ponad 2
        miesiące. Może potem Wam tu opiszę wszystko. Zniknął nagle, znienacka a
        wszystko było w porządku, naprawdę bardzo się kochaliśmy i nagle jak grom z
        jasnego nieba... Napisał tylko list i...podał powód...ale kto w niego wierzy?
        Każdy się łapie za głowę... A ja już oszalałam...
        • Gość: Miki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 16:13
          Czyli nie zniknął bez słowa... Skoro dostałaś list, gdzie napisał powód.
          • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 16:22
            Zniknął bo nie wiem gdzie jest. Komórka od 2 miesięcy wyłączona. A powód? Eh...
            Chyba nie wiesz do końca co piszesz. Jesteś w udanym związku (przynajmniej tak
            Ci się wydawało), czułaś się kochana, razem mieszkaliście aż tu nagle ktoś w
            taki sposób odchodzi i dostajesz tylko list po tym co Was łączyło i nie możesz
            nic zrobić, żadnej reakcji z Twojej strony, nic, bo go nie ma, nie ma i nie
            wiesz gdzie jest. Nie życzę Ci tego ale wtedy może napisałabyś inaczej...
            • Gość: Miki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 16:36
              Wiem co piszę. Chodziło mi o to, że temat jest oparty na fakcie, że mężczyzna
              odchodzi bez słowa. Nawet nie powie ani napisze, że to KONIEC. U Ciebie
              wyglądało to troszkę inaczej - bo zostawił Ci jakąś informację. Przynajmniej
              wiedziałaś na czym stoisz, chociaż wiem, że to bolało i boli.
              Wiem jak to jest być zostawioną... Wiem, jak to jest być zostawioną bez słowa.
              Mój były też przestał się odzywać. Dzień wcześniej było OK wszystko, nic nie
              wskazywało na to co miało się stać. A kolejnego dnia nie odebrał jednego
              telefonu, drugiego... Potem już nie zadzwoniłam. Taki mam charakter. Wiem
              przynajmniej, że nic mu się nie stalo. Żyje sobie spokojnie, ale już beze mnie.
              Boli mnie tylko, że nie powiedział mi, że już mu się znudziłam i odchodzi. Tyle
              by wystarczyło. Ja bym go nie prosiła i nie błagała o powrót. Ale nie stać go
              było nawet na to jedno słowo.
              Wiem, że nie jest Ci łatwo i naprawdę Ci współczuję, ale przynajmniej coś Ci
              napisał przed odejściem. To boli. Ale powiem Ci jedno... Nawet najgorsza prawda
              jest lepsza od życia w niepewności...
              Naprawdę życzę Ci wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że wszystko jakoś się
              ułoży.
              • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 17:13
                Miki,
                Masz rację, że nawet najgorsza prawda jest lepsza od życia w niepewności. I on
                o tym doskonale wiedział, że wole prawdę prosto w oczy. Ale ja nie mam jak się
                dowiedzieć czy to co napisał jest rzeczywiście prawdą czy kłamstwem bo nie wiem
                gdzie on teraz jest. Zniszczył mi życie-zdrowie, mam teraz depresję, czuję sie
                strasznie i zyczę mu śmierci i mam nadzieję, że go kiedyś znajdę i zapłaci mi
                za to, za to w jaki sposób to zrobił bo tak się z ludźmi nie postępuje, nie
                postępuje się tak z ukochaną kobietą, z nikim...
    • 19.05.04, 16:58
      w ogóle faceci to świnie:)
      dziewczyny ja naprawdę wam wspólczuję.
      Mam nadzieję że coś takiego nigdy nie spotka mnie ani moich znajomych a wam
      mówię głowa do góry i przestancie się zadręczać jakimś gówniarzem!jest wielu
      świetnych,normalnych i w porządku facetów!
      • 19.05.04, 17:24
        Minelo juz 8 misiecy jak opuscil mnie bez slowa , nie zobaczylam go wiecej,
        wrocilam z 2 tygodniowego pobytu u rodziny i mialam ze soba prezent urodzinowy
        dla niego, ten prezent wyrzucilam przez okno (dobrze ze nie trafil kogos w
        glowe) a w czasie mojej nieobecnosci wprowadzila sie do niego nowa narzeczona!
        I napewno uzywala mojego szlafroka:..nie wiem co sie stalo , nawet mnie nie
        pozegnal.
        • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 20:14
          katja,
          A pytałaś co się stało?
    • 19.05.04, 17:23
      Faceci odchodzą bez słowa z tych samych powodów, co kobiety - bo nie chcą
      wyjawić powodu swojego odejścia.

      --
      CandyCandy
      / I am but mad north-north-west: when the wind is
      southerly I know a hawk from a handsaw. /
      • 19.05.04, 17:47
        wlasnie o to chodzi! Zeby miec ODWAGE wyjawic powod, chociazby ten najgorszy.
        Najgorsza prawda jest lepsza od milczenia, chodzi o ta poszkodowana strona.
        Trzeba miec troche empati dla osoby z ktora sie zylo i dzielilo uczucie i
        wszystko...
        • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 20:19
          katja,
          Zgadzam się z Twoją ostatnią wypowiedzią w 100%! Mam nadzieję, że te kanalie za
          to zapłacą...
      • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 20:16
        candycandy,
        A dlaczego nie chcą wyjawić powodu swojego odejścia?
        • Gość: Kinga K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 20:08
          Bo musieliby przyznać, że takiego de facto nie ma. Ot, po prostu. "Sam nie
          wiem, co się ze mną dzieje". Hehe.
    • 19.05.04, 20:19
      kiedys wlasnie takie odchodzenie ze slowami i wytlumaczeniami trwalo u mnie
      jakis rok, dziewczyna chciala wszystko naprawiac, analizowac....
      a tak bez slowa lepiej nie trzeba tlumaczyc sluchac placzu, i stwierdzen
      zacznijmy raz jeszcze albo ..."a moze bysmy zrobili....ble ble ble"
      krotkie czesc powinno wystarczyc...
      no ale to moja prywatna opinia...
      choc sex byl niesamowity po odejsciu....



      Gość portalu: saint-agnes napisał(a):
      > no właśnie dlaczego... przydarzyło się to prawie wszystkim moim przyjaciółkom
      > kiedyś i nie chodzi tylko o rozstania po krótkich romansach ale także
      > wielkich miłościach. nie umiem zrozumieć dlaczego mężczyznom brakuje nawet
      > takiej minimalnej odwagi, żeby powiedzieć żegnaj i nie chcę Cię więcej znać
      > na przykład.
      > Szczerze mówiąc to trochę boli, albo jeśli nawet nie boli to kłuje
      > niepprzyjemnie. Kiedyś zastanawiałyśmy się czy to my popełniamy błąd, ale z
      > chłodnych kalkulacji i wniosków wyszło że nie. Faceci po prostu w pewnym
      > momencie znikają. Nie odbieraja telefonów albo zmieniają ich numery,
      > likwiduja konta pocztowa etc. I wcale nie oznacza to tego, że kobiety nie
      > mają żadnej godności i bombardują biednych mężczyzn swoimi osobami na różne
      > sposoby.
      > Dlaczego faceci to robią?
      • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 20:33
        viper39,
        Jaki sex po odejściu?
        Boże jakie straszne rzeczy piszesz - "a tak bez slowa lepiej nie trzeba
        tlumaczyc sluchac placzu, i stwierdzen zacznijmy raz jeszcze albo ..."a moze
        bysmy zrobili....ble ble ble" krotkie czesc powinno wystarczyc..." Widzę, że
        takich kanalii jest więcej. Najlepiej tego nie słuchać? Prawda? A co myślisz,
        że jak powiesz dziewczynie, która Cię kocha - "cześć, odchodzę" to ona nie
        będzie płakać, ot tak po prostu się z tym pogodzi? Nie, nie ale takich dupków
        nie obchodzi już co taka dziewczyna przeżywa, co się z nią dzieje, pewnie jakby
        się zabiła to też by to na nich nie zrobiło wrażenia. Nie rozumiesz, że trzeba
        o tym rozmawiać a przynajmniej ją wcześniej do tego przygotować i podać swoje
        powody, wytłumaczyć, wyjaśnić, pozwolić jej popłakać, pokrzyczeć, ale od razu
        się z tą myślą nie pogodzi ale w końcu się pogodzi ale pozwolić jej na
        jakiekolwiek reakcje a ja tego nie moge zrobić bo go nie ma i nie wiem gdzie
        jest. Eh... :-(((
        • 19.05.04, 20:49
          Tak , dobrze napisalas. To straszne , ze ktos uwaza to za honorowe wyjscie,
          takie bez slowa. Bo jemu tak wygodnie! CH...a nie pomyslisz o tej drugiej
          stronie? Bo temu dupkowi nie chce sie wyjasniac , sluchac argumentow drugiej
          osoby? Najgorsze , ze osoba rzucajaca juz dawno to sobie przygotowala i
          psychicznie sie do tego nastawila (bo nikt nie rzuca w ciagu dnia) a sekunde
          nie pomyslala o tej drugiej! Boli mnie, ze tak wielu mezczyzn sie tu wypowiada
          i uwaza ze to OK. A kto powiedzial , ze to ma trwac rok?? Co za bzdury? Chyba
          to jest minimum aby wysluchac takze argumentow partnera. Czy ten rzucajacy bez
          slowa uwaza , ze tylko jego uczucia sie licza i one maja byc wskaznikiem czy
          rzucic czy nie? Zaczynalismy pozycie za obopolna zgoda to i trzeba zakonczyc
          razem. Nawet jesli partner placze i szlocha to niewazne, ma do tego prawo! To
          chyba normalne, inaczej bylibysmy z kamienia.
          • Gość: gosciu IP: 67.98.93.* 19.05.04, 22:14
            katja napisał(a):
            > Tak , dobrze napisalas. To straszne , ze ktos uwaza to za honorowe wyjscie,
            > takie bez slowa. Bo jemu tak wygodnie! CH...a nie pomyslisz o tej drugiej

            dziewczyno zastanow sie nad jednym, te placze nie przyniosa niczego dobrego ani
            porzuconej ani porzucajacemu, tylko nerwy tlumaczenia, itd
            czy prawo mezczyzny sie nie liczy wogole? ona placze a on musi sluchac?
            dajcie sobie luzu obronczynie porzuconych,
            • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 22:31
              gosciu,
              A Ty myślisz, że takie odejście bez słowa jest lepsze??? Czy pomyślałeś choć
              przez chwilę o dziewczynie, która może to przeżywać i co? Myślisz, że jak
              odejdziesz bez słowa to co? Nie będzie nerwów??? No, Twoich to na pewno ale ona
              to będzie przeżywać ale Ty masz to w dupie. Teraz ja się zwiąże z taką kanalią,
              rozkocham w sobie i odejde jak gdyby nigdy nic bez słowa i nigdy mnie nie
              znajdzie. Może to będziesz Ty dupku???
              • 20.05.04, 13:50
                Gość portalu: Tajemnicza 25 napisał(a):
                > gosciu,
                > A Ty myślisz, że takie odejście bez słowa jest lepsze??? Czy pomyślałeś choć
                > przez chwilę o dziewczynie, która może to przeżywać i co? Myślisz, że jak
                > odejdziesz bez słowa to co? Nie będzie nerwów??? No, Twoich to na pewno ale
                ona> to będzie przeżywać ale Ty masz to w dupie. Teraz ja się zwiąże z taką
                kanalią,
                > > rozkocham w sobie i odejde jak gdyby nigdy nic bez słowa i nigdy mnie nie
                > znajdzie. Może to będziesz Ty dupku???

                tajemnicza 25 ja mam podobne zdanie do goscia, wiec moze sprobowac chcesz ze
                mna te kochania?... z checia sie zapisze na expreryment.. tylko pozniej nie
                marudz ze odchodze mowiac czesc, papa...
                a wiec wyslij zdjecie na mojego maila i pomyslimy o experymentach ok?..
                aha jesli umiesz polaczyc zabijanie z odchodzeniem to ladne z ciebie ziolko...
                no ale sprobowac mozna...
                zycze udanego dnia...

            • Gość: Tjemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 22:52
              gosciu,
              Jeszcze jedno - "czy prawo mezczyzny sie nie liczy wogole?" Jakie prawo???
              Prawo do traktowania kobiety jak śmiecia? A czy prawo kobiety się nie liczy?
              Podążając Twoim tokiem myślenia ja też mam w takim razie prawo zrobić co chcę i
              mogę go np. zabić a potem zapytam - CZY PRAWO KOBIETY SIĘ NIE LICZY W OGÓLE???
        • Gość: no-co-wy IP: *.proxy.aol.com 25.05.04, 17:19
          Ja nie wiem, dlaczego dziewczyny sa takie naiwne
          • Gość: gofa IP: *.rz.uni-karlsruhe.de 30.05.04, 21:05
            palant!
    • 19.05.04, 22:29
      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi w tym wątku i wydaje mi się, że tak naprawdę
      nie chodzi tutaj o jakieś tłumaczenia "jak i dlaczego". Owszem, tak powinno
      być - skoro dwoje ludzi decyduje się na bycie razem, to w momencie zerwania
      jedno albo drugie powinno mieć na tyle odwagi, aby powiedzieć jaki jest powód.
      Ale ja uważam, że skoro mężczyznę nie stać na jakiekolwiek tłumaczenia, to
      powinien chociaż powiedzieć "ODCHODZĘ". Wtedy nie ma już tej niepewności,
      łudzenia się... Tak, jest żal, często płacz, zastanawianie się (to boli, fakt),
      ale przynajmniej kobieta już nie myśli "zadzwoni czy nie?", "odezwię się czy
      nie?", "a może coś mu się stało?"...
      Każdy ma prawo usłyszeć słowo KONIEC.
      Nie jestem typem osoby, która biega za facetem, który jej nie chce. Wręcz
      przeciwnie - nie chce mnie - OK, jego strata. Ale o tym, że to koniec, bo on
      tak zadecydował - CHCIAŁABYM ZAWSZE USŁYSZEĆ.
      • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 19.05.04, 22:33
        A ja lubię wiedzieć dlaczego, znać powód, najgorszą prawdę prosto w oczy ale
        dlaczego te dupki nie mają odwagi tego powiedzieć prosto w oczy? DLACZEGO???
        Boicie się nas?
        • 20.05.04, 01:02
          wiesz Tajemnicza, ze czasami ten "powod" jest taki bezsensowny ze ciezko w
          niego uwierzyc?byc moze wowczas lepiej go nie znac, bo tylko czlowiek ktory go
          podaje inaczej juz wyglada w naszych oczach..
          wczesniej nie calkiem dobrze zrozumialam Twoja sytuacje, dzis doczytalam, ze
          mialas list z jakims wyjasnieniem a potem nastapilo to znikniecie...mysle ze w
          tym wszystkim najgorsze jest potem to ze nie idzie temu komus odpowiedziec, nie
          zostaje zachowana rownowaga...

          czytalam kiedys na Wyborczej artykul o ludziach, ktorzy wychodza po
          przyslowiowe papierosy i nie wracaja...ze ponoc w ten sposob im latwiej wyjsc z
          roznego rodzaju sytuacji w ktore sie zaplatali - niestety bardzo to
          egoistyczne..
          --
          www.gutekfilm.com.pl/mulholland-drive/
          • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 20.05.04, 12:37
            mallina,
            Dokładnie, nie można komuś nic odpowiedzieć, żadnej reakcji nie mogę skierować
            do niego bo nie wiem gdzie jest. ZABIŁABYM GO! ŻYCZĘ MU ŚMIERCI! Jak on mógł
            coś takiego zrobić, w taki sposób???
        • Gość: yrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 11:12
          NIe boimy sie Was! Gdy mnie rzucila dzewczyna tez nie chciala ze mna powaznie o
          tym porozmawiac. To zalezy od czlowieka, czy jest w stanie szczerze mowic o
          uczuciu czy nie. I nie mowcie , ze tylko mezczyzni sa tacy i juz, fakt, jest
          watek o facetach, ale badzmy ludzmi, wszystko dziala w dwie strony. Czy to
          kobieta , czy mezczyzna to nie ma roznicy, liczy sie wnetrze osoby, niektorych
          po prostu nie stac na szczerosc i niestety jest to bardzo przykre.
      • Gość: Malutka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 09:51
        Zgadzam sie z toba calkowicie,probowalam z nim rozmawiac na ten temat,dobrze
        wiedzial ze chce znac prawde, nawet ta najgorsza,a uslyszalam ze jest dobrze
        tak jak bylo ale dalej milczy, unika kontaktu.Oklamuje siebie i mnie jest
        niezdecydowany, a ja bylam i jestem konkretna osoba,szczerosc i prawdomownosc w
        zwiazku jest podstawa i on o tym swietnie wiedzial i wie,ale dlaczego tak sie
        zachowuje to nie rozumiem.Pisalam wczesniej ze ma podobno jakies problemy, ale
        to jego nie usprawiedliwia przed takim zachowaniem.
        • Gość: do Malutkiej IP: 194.146.248.* 25.07.04, 23:14
          Ten Twoj pan - wypisz wymaluj kogos mi przypomina. To samo postępowanie, te
          same słowa.
          Nawet ten fakt, że pod koniec maja pojawiły się u niego pewne problemy też się
          zgadza. Wiem że dużo takich osobnikow po świecie chodzi, ale... czy jesteś moze
          z południa Polski?
    • Gość: m IP: *.visp.energis.pl 20.05.04, 00:15
      gdyby spojrzec na to od strony komunikacji, to jest dobre wytlumaczenie. A zatem
      upraszczajac teorie komunikacji i wyjasnienia calej sprawy.
      Wszystko opiera sie na kontakcie i komunikacie. Jezeli istnieje wymiana
      informacji to kontakt jest zachowany i sprawa moze ciagnac sie w nieskonczonosc.
      Mozna zapytac sie dlaczego to akurat mezczyzna przerywa. Poniewaz w jego
      sposobie prowadzenia rozmowy jest zasada - konkretnie i zwiezle, aby osiagnac
      cel. I co z tego, ze on powie, ze zrywa i koniec... a kobieta bedzie dalej temat
      drazyla i starala sie wszystko naprawic, bo to jest jej cecha.

      to w uproszczeniu, podkreslam...

      ale nie przejmujcie sie, ze tak robia.
      pozdr
      m
      • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 20.05.04, 12:34
        m,
        Nie przejmujcie się, że tak robią? Puknij się w głowę.
    • Gość: szamanka IP: *.lodz.mm.pl 20.05.04, 00:35
      bo to zwykli tchórze i egoiści to wyszstko,boją sie poprostu reakcji partnerki,
      wolą uciec od łez i krzyków...kobiety są dużo bardziej odważne, stwiają czoło
      problemom a nie od nich ueciekają. POZDRAWIAM WSZYTKIE WALECZNE KOBIETY:)
      • 20.05.04, 11:16
        odchodza bez slowa, bo chca zostawic furtke otwarta, w razie jak zmienia zdanie.
        A "koniec" brzmi naprawde definitywnie i to ich przeraza.
        • Gość: balbina IP: *.bredband.comhem.se 20.05.04, 12:28
          Chyba masz racje! Chce przetestowac ta nowa i w razie czego wrocic.
          Powiedziec , ze sie mialo problemy a teraz juz sie wszystko rozwiazalo.
          Dobra rada. Bede wiedziala na przyszlosc, co oznaczaja tzw. problemy, hmmm...
        • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 20.05.04, 12:32
          Jedno zdanie z jego listu brzmi: "Nie wiem jak zacząć, tym bardziej, że mam
          napisać o końcu." I gdzie tu furtka? :-( Czuję się strasznie, gdybym miała
          odwagę to bym się zabiła... Nie wiem gdzie on teraz jest.
          • Gość: balbina IP: *.bredband.comhem.se 20.05.04, 12:43
            Rozumiem ciebie jak sie czujesz, sama tez mialam takie przejscie, to , ze on
            napisal nie wiem jak zaczac bo musze pisac o koncu. Widzisz on nie ma odwagi
            powiedziec , ze to koniec...to straszne to tak boli
            • Gość: Tajemnicza 25 IP: *.szwajcarska.pl 20.05.04, 12:50
              balbina,
              Może porozmawiamy?
              • 21.05.04, 04:00
                Tajemnicza25, balbina i reszta kobitek,
                mnie przytrafilo sie cos podobnego, pewnie czytalyscie na tym forum w "faceci
                sa beznadziejni :)", to chyba jakas regula, ze oni tchorza w najwazniejszym
                momencie, ze wycofuja sie, najczesciej bez slowa, zamiast powalczyc o dobry
                przeciez kiedys zwiazek, albo przynajmniej odejsc z godnoscia. na sile nikogo
                sie nie zatrzyma, rozstajemy sie - szkoda, ale to jest do przezycia. najgorsze,
                ze nie potrafia sie pozegnac.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.