Dodaj do ulubionych

miłość kontra przyzwyczajenie...

18.07.11, 11:37
Cześć dziewczyny.

Ciężko mi o tym pisać bo problem, który mam jest dla mnie dosyć ciężki. Męczę się z tym już ponad pół roku. Może zacznę od początku.

Jestem z chłopakiem 7 lat. Od 2 lat mieszkamy razem. W zeszłym roku wyjechał do pracy w Norwegii i wrócił po 10 miesiącach. W tym czasie poznałam kogoś. Było mi z nim cudownie, czułam się tak jak nigdy wcześniej, wspaniale się dogadywaliśmy (za dużo by opisywać - po prostu fantastycznie!). Bardzo o mnie dbał, czułam że mnie kocha. Rozstałam się z moim wieloletnim partnerem jak był w Norwegii. Powiedziałam mu o tym jak przyjechał na urlop (dodam, że coś podejrzewał i nagrywał mnie jak byłam sama w domu!) . Związałam się z nowo poznanym mężczyzną. Było nam wspaniale. Nie potrafiłam jednak zakończyć na 100% związku z byłym. Dzwonił do mnie, rozmawialiśmy ze sobą. Bałam się, że jak wróci nie będę dalej w stanie kontynuować związku w którym jestem szczęśliwa.... K. wiedział, że może być ciężko... Liczył się z tym i chyba jeszcze bardziej się przez to starał... Kiedy P. wrócił okazało się, że nie zarobił prawie nic, nie ma oszczędności, nie ma pracy, nie ma gdzie mieszkać. Zamieszkał ze mną a ja kochałam K..... K. bardzo ciężko to znosił i namawiał mnie do kategorycznego rozstania. Nie mogłam. Zerwałam z nim. Wróciłam do P. To jest koszmarne. Co ja robię? Jestem z kimś z poczucia obowiązku, z przyzwyczajenia. Kocham K. Trwa to już miesiąc. Męczę się. Obiecał, że się zmieni, poprawi. G**** prawda. Non stop się kłocimy... K. cierpi bo urwaliśmy kontakt. Nie chciał mi utrudniać życia...


Dodam, że kiedyś już rozstałam się z P. Odwróciła się ode mnie cała rodzina. Wszyscy go uwielbiają i uważają, że jeśli jesteśmy tyle czasu tyo ma tak być. Ja byłam najgorsza. Cały czas przez nich płakałam.

Nie wiem co robić. Nie mam siły. Kocham K.

P.S. To jest jeszcze bardziej skomplikowane niż napisałam ale nie wiem jak to inaczej w skrócie opisać...


Doradźcie..
Edytor zaawansowany
  • winku 18.07.11, 11:48
    Ni wiem, co CI można doradzić. Sama udzieliłas sobie odpowiedzi na wszystkie postawione pytania.
    Tylko chyba najzwyczajniej w świecie boisz się je wypowiedzieć na głos.
    Przypominam to TY masz być szczęśliwa. Nie jesteś nic winna byłemu a on Tobie.
    Nie jesteś Matką Boską Cierpiącą i nie widzę powodu, by tak było.
    Jeśli jesteś szczęśliwa z jednym a on z Tobą, to dlaczego miałabyś być z innym? W imię czego i dla kogo?
    To rodzina ma być zadowolona z"dobrej dziewczynki" czy dziewczynka z siebie, swojego faceta, życia itp.
    Nie rozumiem w czym masz problem. Bo facet nie ma gdzie mieszkać? A czy to znaczy, że musi zamieszkać u Ciebie?!
  • p_aga1987 18.07.11, 11:54
    Wiesz, dokładnie to samo powiedział mi K. Dzięki za te słowa.

    Kocham moją rodzinę i chcę mieć z nimi dobry kontakt tak jak mam a oni się znowu na mnie poobrażają.
    Poza tym z tym mieszkaniem jest tak, że on teraz pracuje na pół etatu, kokosów nie ma i nie da rady samemu wynająć mieszkania. Nie mogę go tak rzucić i wyrzucić z mieszkania które razem wynajmujemy. Wydaje mi się, że nie mam prawa zrobić mu czegoś takiego :(
  • po-trafie 18.07.11, 14:04
    Masz prawo, a on jest duzym facetem. Wrocil do kraju wiedzac ze nie jestescie razem, nie majac pieniedzy na zycie, pracy, ani oszczednosci. TO jest bardzo nie fair.
    Nie ty roztrwonilas jego oszczednosci, nie jestes tez jego zona ani matka zebys miala OBOWIAZEK utrzymywania go czy zapewniania mu stabilnosci finansowej.

    Jasne, przez wzglad na dawne czasy, sentyment, czy ludzka dobroc moglas wyprowadzic sie dajac oplacajac polowe czynszu jeszcze przez miasiac czy dwa, dajac mu szanse na znalezienie wspollokatora.
    Ale zyc z nim w jednym mieszkaniu?

    Reasumujac: zeszlas sie z nim z litosci, bo nie mial za co zyc. Czy to sa fundamenty pod zdrowy zwiazek? Co to za czlowiek, ktory wprowadza sie do bylego parnera/partnerki bo ma akurat problemy finansowe?

    A rodzina powinna chciec twojego szczescia. Moze sie martwia i przez to obrazaja, moze mysla ze podejmujesz zla decyzje, zdarza sie. Nie beda sie na ciebie 'obrazali' cale zycie, prawda?
    Nie mozesz byc z kims kogo nie kochasz, zeby mama i wujek byli z ciebie zadowoleni.
  • szymizalogowany 18.07.11, 11:58

    ja to jakoś z kumplem się umawiam i umawiam żeby jakaś wziąć na dwa ...eee no wiadomo

    tylko jakoś się wstydzę trochę
  • six_a 18.07.11, 11:58
    dziś międzynarodowy dzień banału forumowego.


    --
    all the small things
  • p_aga1987 18.07.11, 12:07
    six_a napisała:

    > dziś międzynarodowy dzień banału forumowego.
    >
    >

    Gdyby to był taki "banał" to bym tu nie pisała. Widzę, że niektórzy nie potrafią tego zrozumieć tylko dodawać ironiczne posty.
  • six_a 18.07.11, 12:14
    doooobra, co mi tam. wytłumacz na czym polega przyzwyczajenie w sytuacji, gdy po wyjeździe partnera znalazłaś sobie nowego.

    tylko wiarygodnie ma być. powodzenia.

    --
    everything you wanted
  • p_aga1987 18.07.11, 12:16
    Chociażby dlatego, że nie potrafiłam zakończyć z nim związku mimo, że kocham kogoś innego.

    Wystarczy?
  • six_a 18.07.11, 12:20
    nie wystarczy. to się nazywa tchórzostwo na ogół.

    --
    where do I begin
  • p_aga1987 18.07.11, 12:37
    six_a napisała:

    > nie wystarczy. to się nazywa tchórzostwo na ogół.
    >

    Słusznie. Tylko co z tego jak nie potrafię inaczej...
  • six_a 18.07.11, 12:43
    jak nie potrafisz, to trudno. możesz się męczyć dalej, możesz wynaleźć trzeciego, czwartego i piątego pana i obserwować relacje między wszystkimi i życie jakoś zleci. nie ma się co przejmować na zapas.


    --
    colours
  • p_aga1987 18.07.11, 12:47


    six_a napisała:

    > jak nie potrafisz, to trudno. możesz się męczyć dalej, możesz wynaleźć trzecieg
    > o, czwartego i piątego pana i obserwować relacje między wszystkimi i życie jako
    > ś zleci. nie ma się co przejmować na zapas.
    >
    >

    Fakt, muszę się wziąć za siebie, inaczej będę się męczyć całe życie..
  • allerune 18.07.11, 12:41
    ożeń się z tym starym i zróbcie dzieci, na pewno się wszystko poprawi !!!
  • p_aga1987 18.07.11, 12:48
    allerune napisał:

    > ożeń się z tym starym i zróbcie dzieci, na pewno się wszystko poprawi !!!

    Jak już to "wyjdź za mąż" :/
  • allerune 20.07.11, 11:07
    napisałem tak bo chciałem, żebyś zrozumiała, wiesz z pierwszego posta wynika, że IQ kuleje...
  • zamysleniee 18.07.11, 14:17
    po pierwsze dorośnij
    po drugie, każdy popełnia błędy, ale ty miotasz się jak g. w przeręblu. Raz tego chcesz, potem tego i tak w kółko. Zero zdecydowania w którym kierunku iść. Czym się kierujesz/. Przyzwyczajeniem? Rodziną? Co inni powiedzą?
    --
    ...
  • mmagi 18.07.11, 15:53
    to lepsze niz scenariusze Łepkowskiej:D
    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • e-no-kolego 18.07.11, 18:10
    A ta rodzina pozwala się wam kochać? Jeśli tak to wydstań od niej chociaż listę akceptowalnych pozycji:)
  • kochanic.a.francuza 18.07.11, 18:25
    Tym mieszkaniem z litosci krzywdzisz i siebie i P i K. Jak zdecydujesz w koncu na to czego pragniesz, to sie Wam wszystkim poprawi a najbardziej P: bedzie wiedzia na czym stoi i ze pieniadzy sie nie trwoni bo Swietych Milolajow nie ma, jakby co.
    Teraz Ci go zal, ale jakbys wyszla za niego, gearantuje Ci, ze bedziesz zalowac. nie dosc, ze go nie kochasz to jeszce jest to facet nieodpowiedzialny, ktory na Ciebie zrzuci ciezar utrzymywania.
  • majaa 18.07.11, 20:52
    Ale Dziewczyno, o czym Ty w ogóle mówisz??? O jakim obowiązku??? P. to nie małe dziecko, tylko dorosły facet, poradzi sobie bez Ciebie lepiej niż myślisz... Przyzwyczajenie??? Kolejna głupota, że zęby bolą... z przyzwyczajenia to ewentualnie można, jak się nie ma innej perspektywy, a Ty przecież masz. Możesz być szczęśliwa, ale tego nie chcesz - zabij, nie pojmę. Męczennica się znalazła...to, co robisz jest po prostu idiotyczne i chore. Sorry za ostre słowa, ale mam nadzieję, że się wreszcie ogarniesz...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka