mieszaknie i co dalej ? prawo Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • chcę w przyszłości kupić mieszkanie (część wkładu będę miała swojego a część na kredyt), chcę go spłacać sama. Zastanawiam się co w przypadku, gdy wyjdę za mąż- wtedy według prawa w razie rozwodu jest podział majątku i wtedy połowa tego mieszkania jest jego.
    życie jest życiem, koleżanka była naiwna, wzięła kredyt, spłacała mieszkanie, wyszła za mąż i rozwiodła się po roku- oczywiscie musiała spłacać kolesia ( połowę wartości domu)

    Zastanawiam się jak to rozwiązać... miłość jest miłością, a życie jest życiem. chcę się zabezpieczyc, by w razie rozwodu były mąż nie odebrał mi połowy mieszkania. Jakie są rozwiązania ? - znam juz pojęcie intercyzy i rozdzielności majatkowej, co jeszcze ?

    ps. nie chodzi mi o odpowiedzi oceniające, bo wiem że część niestety ma takie hobby by zaraz napisać w stylu: jesteś dziwna, jak się zakochasz to zobaczysz itd. W życiu spotkalam samych palantów i zaufania nie będę mieć nigdy 100% do facetów. Dlatego napisałam ten post :)
    • Coś Ci nie pasuje w intercyzie, że dopytujesz?


      > chcę w przyszłości kupić mieszkanie (część wkładu będę miała swojego a część na
      > kredyt), chcę go spłacać sama.

      "go"? To nie jest po polsku. :P
      --
      Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!
    • Jak coś kupujesz przed ślubem, to pozostaje twoje i tylko twoje.
    • intercyzą załatwisz ten problem.

      --
      magnificent
    • Z tego co wiem, to to, co kupilas przed malzenstwem nei wchodzi do majatku wspolnego. Jest Twoje.
      Ale moze jakis prawnik sie wypowie.
      I super, ze sie zabezpieczasz przed:-)
      • to znaczy w chwili obecnej nie mam partnera ale na pewno się to zmieni przez parę lat ( jeśli nie to nie będzie problemu). Mieszkanie chce kupić za ok 2 lata i tak jak wspomniałam część będę miała wkładu własnego, a część będzie na kredyt. Nie za bardzo bym chciała intercyzę, bardziej coś takiego... żeby nie wyszło to na jaw. mówiąc dobitnie: Jak okaże się palantem i będzie chciał to mieszkanie ( połowę) to sie dopiero w tym momencie dowie, że nie dostanie ani grosza..

        Wiem co to jest intercyza i rozdzielność majątkowa, chodzi mi o inne rozwiązania, takie by zabezpieczyć swój majątek przed i niekoniecznie mówić o tym partnerowi...
        • Nie chce mieszac, ale dobra nabyte przed zwiazkiem sa Twoje i tylko Twoje, w majatek wspolny wchodzi to co nabedziecie juz w czasie zwiazku.
          Dla bezpieczenstwa, zbieraj faktury, wszystko za co Ty placisz, to uprosci sprawe "jakby co";-)
        • to jeszcze musisz znaleźć głąba, który nie będzie pytał, dlaczego płacisz kredyt ze wspólnej kasy;)

          --
          out of space
        • A skąd wiesz że to się zmieni? Może zostaniesz statrą panną i problemy tego typu będziesz mieć z głowy.

          Nie masz rozwodu, baaa..... nie masz męża, baa.... nie masz nawet kandydata na męża, baaa..... nie masz również mieszkania, ale za to masz taki problem, he he

        • dobra nabyte przed ślubem nie powiększają majatku wspolnego, przy rozwodzie mieszkanie zostaje twoje (nie wiem jak jest w przypadku długow zaciągnietych w trakcie malzenstwa przez np męża- czy wtedy zona musi splacac swoim majatkiem odrębnym? te przepisy sie zmieniają co jakis czas, dlatego najlepiej poczytac aktualny kodeks.

          zabezpieczyc mozna sie intercyzą, sa ich rozne rodzaje.
          jest bedziesz miala wspolnote majatkową i sprzedasz mieszkanie w trakcie malzenstwa nawet bez jego wiedzy to powiększysz majątek wspolny, o tym pamietaj. gdy kupisz inne zamiast tego mieszk. to tez bedzie juz wspolne. w prawie są takie zawilosci ze lepiej byc ostroznym.
          mieszkanie zawsze moze byc na jakiegos czlonka rodziny, jesli odpukac cos sie tej osobie stanie to dziedziczysz chate (musi byc zapisane w testamencie, no chyba ze dziedziczysz w linii prostej-tu uwaga-dziedziczy tez rodzenstwo)
          spadek jest wlasnoscią odrębną jesli ma sie wspolnote.
          mozna sie pogubic,, nie ma co
          jesli sie gdzis pomylilam prosze o sprostowanie
        • mariela - zazdroszczę Ci braku aktualnych problemów:) poważnie:))) póki co nie masz faceta, mieszkanie zamierzasz kupić dopiero za jakiś - dość odległy - czas, a ty już myślisz o tym, co będzie jak się z tym facetem, którego nie masz, rozstaniesz i co wtedy zrobisz z mieszkaniem, którego jeszcze nie kupiłaś. Może pomyśl o czymś bardziej na czasie i ciesz się teraźniejszością zamiast roztrząsać problemy z przyszłości?
    • ja nie bardzo rozumiem, jak po roku małżeństwa musiała pół wartości domu spłacić gościowi, chyba że on w tym czasie spłacił jej ten kredyt.

      możesz jeszcze zrobić tak, żeby mieszkanie nie było Twoje, tylko np. mamy. pomysł sensowny tylko wtedy, jeśli nie masz rodzeństwa;)

      --
      everything you wanted
      • nie wiem jak to dokladnie było ale chodziło o to, że po zawarciu małżeństwa mieszkanie stalo się ich WSPÓLNE... a ja nie chcę żeby bylo wspólne tylko moje. Rodzeństwo mam, ale już wolę żeby zostało w rodzinie niż ktoś ,,obcy" miałby je dostać. Tyle, że kredyt będę miała na siebie... to nie wiem wtedy jak to zrobić, pewnie przepisać po prostu ( dać tak jakby w prezencie)
        • nic co miałaś wcześniej, nie staje się wspólne. to jakaś bzdura. natomiast jeśli spłacanie będzie ze wspólnej lub z jego kasy, to trzeba się liczyć ze zwrotem po rozwodzie;)

          --
          out of space
        • Ja mysle, ze warto odpuscic te 50 zeta czy wiecej i wybrac sie do radcy prawnego i ustalic co i jak.
          Przezorny zawsze ubezpieczony.
          Ja wiem, ze kazdy zawiera zwiazek malzenski do konca lat, ale jakos tak lepiej jak wiadomo co i jak;_)))
        • mariela1987 napisała:

          > nie wiem jak to dokladnie było ale chodziło o to, że po zawarciu małżeństwa mie
          > szkanie stalo się ich WSPÓLNE...

          Samo się nie "stało". Musieli pójść do notariusza i wpisać go jako współwłaściciela. Inaczej się nie da.

          > a ja nie chcę żeby bylo wspólne tylko moje.

          I bedzie jeśli kupisz je sama, bedzie na Ciebie.

          > Ro
          > dzeństwo mam, ale już wolę żeby zostało w rodzinie niż ktoś ,,obcy" miałby je d
          > ostać. Tyle, że kredyt będę miała na siebie... to nie wiem wtedy jak to zrobić,
          > pewnie przepisać po prostu ( dać tak jakby w prezencie)

          Ale po co tak kombinować. twoja wlasnosc niczyja inna jesli nie zmienisz niczego w akcie wlasnosci/notarialnym czy jak to sie tam zwie.


          --
          "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła.. jadłaby dżem..."

          erillsstyle.wordpress.com/
      • To co masz przed ślubem jest wyłącznie Twoje. Nawet niektóre pieniądze uzyskane w czasie małżeństwa nie wchodzą do wspólnego majątku (np. spadek, darowizna). Więc wkład własny jest wyłącznie Twój. Niestety zupełnie nie wiem, co z kredytem spłacanym podczas trwania małżeństwa... Najlepiej idź do radcy prawnego. Zapłacisz za godzinę konsultacji i wszystko wyjaśnisz.
    • Mieszkanie zakupione przed zawarciem małżeństwa jest tylko Twoje. Natomiast kredyt - to jest sprawa indywidualna - mąż może rościć sobie prawa do określonej kwoty, która poszła na spłatę kredytu, gdyż po zawarciu małżeństwa kredyt był spłacany z pieniędzy wspólnych. Nie za bardzo wiem jakie ma w tym wypadku znaczenie ile kto do wspólnoty wnosi.
      Jeszcze jedna kwestia - dochody uzyskiwane z mieszkania (na przykład dochody z najmu) nie wchodzą do majątku wspólnego.
    • mariela1987 napisała:

      > chcę w przyszłości kupić mieszkanie (część wkładu będę miała swojego a część na
      > kredyt), chcę go spłacać sama. Zastanawiam się co w przypadku, gdy wyjdę za mą
      > ż- wtedy według prawa w razie rozwodu jest podział majątku i wtedy połowa tego
      > mieszkania jest jego.

      W zyciu nigdy. Majatek ktory wnosisz do malzenstwa nalezy tylko i wylacznie do Ciebie i nie podlega podzialowi.

      > życie jest życiem, koleżanka była naiwna, wzięła kredyt, spłacała mieszkanie, w
      > yszła za mąż i rozwiodła się po roku- oczywiscie musiała spłacać kolesia ( poł
      > owę wartości domu)

      To jakas sciema jest. Nie ma takiej mozliwosci zeby splacac ex meza jesli mieszkanie nalezalo do jednej strony jeszcze przed slubem.


      > Zastanawiam się jak to rozwiązać... miłość jest miłością, a życie jest życiem.
      > chcę się zabezpieczyc, by w razie rozwodu były mąż nie odebrał mi połowy mieszk
      > ania. Jakie są rozwiązania ? - znam juz pojęcie intercyzy i rozdzielności maja
      > tkowej, co jeszcze ?

      Zwyczajnie prawo ktore stanowi tak, ze majatek posiadany przed slubem NIE wchodzi o podzialu przy rowodzie. Do podzialu majatku weszloby tylko wtedy gdybys je na niego przepisala i nawet wtedy nie jestem pewna czy napewno. Ale tak to do podzialu wchodzi to czego par doroibila sie wspolnie bedac razem po slubie.




      --
      "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła.. jadłaby dżem..."

      erillsstyle.wordpress.com/
    • Ok, mój prawnik ( :) )mówi, że zgodnie z art.33 Kodeksu Rodzinnego i Opiekunczego , jak sobie nabędziesz mieszkanie w całości przed zawarciem małżeństwa to jest niby twoje w wypadku rozwodu.

      Ale.. to nie jest takie proste. Nawet jeżeli jedna ze stron w ogóle nie zarabiała, to po rozwodzie może żądać zadośćuczynienia za obnizenie standardu życia (gdyby miała np. po rozwodzie zamieszkać w kartonie).

      Do tego, twoja pensja po zawarciu małżeństwa jest już majątkiem wspólnym, więc jeżeli, nie kupisz mieszkania za gotówkę i po ślubie będziesz spłacać kredyt, to tak jakbyście spłacali go oboje.

      Generalnie, to radzę udać się do adwokata specjalizującego się w prawie rodzinnym. Ja tu mam niestety na podorędziu osobnika zajmującego się innymi dziedzinami.
      --
      Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!

      • > Do tego, twoja pensja po zawarciu małżeństwa jest już majątkiem wspólnym, więc
        > jeżeli, nie kupisz mieszkania za gotówkę i po ślubie będziesz spłacać kredyt, t
        > o tak jakbyście spłacali go oboje.

        Dokładnie. Aby zachować pełnię praw do mieszkania które jest na kredyt musielbyście podpisać intercyzę, tak aby wasze dochody i majątki podczas małżeństwa też były osobne.
        --
        --
        www.youtube.com/watch?v=BOByH_iOn88
        • > Dokładnie. Aby zachować pełnię praw do mieszkania które jest na kredyt musielby
          > ście podpisać intercyzę, tak aby wasze dochody i majątki podczas małżeństwa też
          > były osobne.

          Wystarczy rozdzielność majątkowa a do tego nie potrzeba intercyzy. To można załatwić w każdym momencie trwania małżeństwa.
    • Tak jak poprzednicy mówią, to co było twoją własnością przed zawarciem małżeństwa, po ślubie nadal jest tylko i wyłącznie twoje. Jedynie dochody uzyskane w trakcie trwania małżeństwa są wspólną własnością obu stron. Wyjątkiem są spadki i chyba darowizny też.

      Podział majątku jest zawsze kwestia sporną. Jeżeli partner spłacałby kredyt razem z tobą to faktycznie potem mógłby chcieć odebrać ten swój wkład po rozwodzie. I nie tylko kredyt, wystarczy, że jakikolwiek wkład finansowy czy fizyczny wniesie do tego mieszkania. Moi sąsiedzi żarli się w sądzie o mieszkanie, które było przedślubną własnością żony. Dostała je w prezencie od rodziców w stanie surowym. A po ślubie zostało ono całkowicie wykończone i wyposażone przez męża. I mimo, że ani grosza w to nie włożył, to dla sądu wystarczyły zeznania świadków, że własnoręcznie gwóźdź po gwoździu i deska po desce to mieszkanie wykańczał.
      • i jak skonczyla się ta sprawa? mam rozumiec, ze musiala oddac polowe czy tylko za robociznę przy wbijaniu gwoździ? to jakas paranoja
        w stanie surowym. A po ślubie zostało ono całkowicie wykończone i wyposażone przez męża. I mimo, że ani grosza w to nie włożył, to dla sądu wystarczyły zeznania świadków, że własnoręcznie gwóźdź po gwoździu i deska po desce to mieszkanie wykańczał.

    • intercyza
      --
      Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
      Mój blog artystyczny
    • Zaznaczam, ze nie jestem prawnikiem, ale tak na chlopski rozum, bez intercyzy masz prawo tylko do wartosci mieszkania, za ktora zaplacilas przed slubem. Jesli w trakcie malzenstwa spalacaliscie kredyt, ta czesc kredytowa, jest waszym wspolnym majatkiem, nie wazne, ze to tylko Ty z wlasnej pensji splacalac. To w przypadku braku intercyzy. Z intercyza nie ma problemu prawnego, ale sama musisz placic raty, maz bedzie mieszkal w Twoim domu co bedzie rodzic problemy natury ...psychologicznej. Nie kazdy ubi mieszkac u kogos.
    • Pomijając to, że nie masz ani męża ani nawet faceta, ani mieszkania to w takiej sytuacji wystarczy nie robić nic.

      Twoje mieszkanie jest po prostu Twoje i żaden ślub tego nie zmieni (rozwód też nie).
      Inna sprawa, że możesz mieć problemy z pozbyciem się lokatora, no ale tak jest zawsze.

      Tak w ramach pracy u podstaw: intercyza to nie tylko rozdzielność majątkowa. W takiej umowie można też rozszerzyć wspólnotę majątkową na rzeczy, które przed ślubem były własnością tylko jednej z osób. Na przykład wprowadzić jedno ze swoich ośmiu mieszkań do majątku wspólnego.

      Można też zachować rozdzielność ale z wyrównaniem dorobków (w przypadku rozwodu).
      Można dużo różnych rzeczy.
      • tak jak powiedzialam, znam pojęcie rozdzielności majątkowej i intercyzy. Chodzi mi o inne wyjścia.Aha i proszę czytać ze zrozumieniem, mieszkanie będzie na kredyt ale duża część będzie spłacona juz przeze mnie ( tak zakładam). Chodzi mi o inne możliwości takie jak na przykład zapisanie mieszkania na dziecko ( jeżeli takie będę miała). Chodzi o to, że nie chcę by to mieszkanie pozostało w rękach bylego męża w razie rozwodu ( w rodzinie może zostać). Póki co dla podsumowania mamy kilka dróg:
        a) intercyza
        b) rozdzielność majątkowa
        c) przepisanie komuś mieszkania ( danie w prezencie )- no a spłacać będę ja :)
        • Jeżeli kupisz mieszkanie przed zawarciem związku małżeńskiego, i widniejesz w księgach jako jego właścicielka, to jest ono tylko Twoje, nie wchodzi do majątku wspólnego i w razie rozwodu nie podlega podziałowi.

          Ale jeśli kredyt za to mieszkanie będziecie spłacać wspólnie, rozbudowywać / remontować ze środków należących do wspólnego majątku małżeńskiego, to w razie rozwodu mąż może żądać zwrotu poniesionych przez niego kosztów i rekompensaty za to, że swoimi środkami powiększał Twój majątek.

          Twoja pensja zarobiona przez Ciebie w trakcie trwania małżeństwa jest majątkiem WSPÓLNYM obojga małżonków. Tak samo pensja Twojego męża. Jeżeli kupisz mieszkanie, a z mężem zamieszkasz w innym, wynajmując swoje, to dochody z tego najmu też są częścią majątku wspólnego.

          Więc nie bardzo się da za plecami małżonka na jego m. in. koszt spłacać swoje -ale-nie-jego i w razie czego móc się rozwieźć bez żadnych problemów i kosztów spłaty na jego rzecz. Chyba ze podpiszecie intercyzę i wprowadzicie sobie rozdzielność majatkową. Oczywiscie w trakcie rozprawy rozwodowej można sie poprzepychać, co kiedy ile komu z tych wspólnych środków sie kupowało, spłacało, itp, ale o tym to prawnicy od rozwodów opowiadają, jak to wygląda.

          --
          Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
          Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
        • > mamy kilka dróg:
          > a) intercyza
          > b) rozdzielność majątkowa
          > c) przepisanie komuś mieszkania ( danie w prezencie )- no a spłacać będę ja :)

          Rozdzielnosc majatk. = intercyza (w polskim prawie nie istnieje termin "intercyza", uzywa sie go zwyczajowo). Art. o intercyzie: www.bankier.pl/wiadomosc/Intercyza-wszystko-o-majatkowej-umowie-przedmalzenskiej-2241553.html
          Ad. c) W ten sposob mozna sie pozbawic mieszkania, bo ow czlonek rodziny moze je zapisac w testamencie dowolnie wskazanej osobie i Ty bedziesz miala ew. tylko prawo do zachowku. W dodatku, bedac wlascicielem, moze nim dysponowac za zycia - wynajac lub sprzedac.
    • Tak jaj napisały poprzedniczki, rzeczy kupione przed ślubem nie wchodzą w skład masy spadkowej. Jeżeli przyszły mąż wyremontuje mieszkanie z własnych lub wspólnych środków to może zwrócić sie do sądu o zwrot poniesionych nakładów ale wtedy musi mieć dowody, np w postaci paragonów itp, sami świadkowie to za mało. Najlepiej od dnia ślubu mieć rozdzielność majątkową bo jeżeli kredyt za twoje mieszkanie będzie spłacany ze wspólnych środków to po rozwodzie ex również może domagać sie rekompensaty. Jeżeli nie masz rodzielności to nie możesz powiedzieć, że kredyt będziesz spłacać ze swojej wypłaty, wtedy twoja wypłata staje sie waszą wypłatą. W przypadku jeżeli sprzedacie mieszkanie żeby np dołożyć i kupić większe to wtedy u notariusza możecie zaznaczyć że np 70% wkładu pochodzi z twojego majątku odrąbnego, 4 razy kupowaliśmy nieruchomość i za każdym razem notariusz pytał czy wkład pieniężny to majątek wspólny czy odrębny. Tak więc nic się nie martw, mieszkanie będzie twoje ale lepiej zabezpiecz się rozdzielnością.
      • Zupełnie nie rozumiem, dlaczego rozdzielność majątkowa jest odbierana jako brak zaufania do współmałżonka. Tymczasem jest to bardzo dobre zabezpieczenie przed utratą całego majątku, kiedy któremuś z małżonków nie powiedzie się w interesach - często nie jest to przez niego zawinione. Wtedy mogą żyć z tej ocalałej części.
        • horpyna4 napisała:

          > Zupełnie nie rozumiem, dlaczego rozdzielność majątkowa jest odbierana jako brak
          > zaufania do współmałżonka. Tymczasem jest to bardzo dobre zabezpieczenie przed
          > utratą całego majątku, kiedy któremuś z małżonków nie powiedzie się w interesa
          > ch - często nie jest to przez niego zawinione. Wtedy mogą żyć z tej ocalałej cz
          > ęści.

          No, ale wiesz. W tym KONKRETNYM wątku chodzi właśnie o ten brak pewności co do wspólnej przyszłości z czysto hipotetycznym partnerem.

          --
          --
          www.youtube.com/watch?v=BOByH_iOn88
          • no właśnie. Nie mówię, że tak będzie- jeżeli partner będzie miał wkład w np. remont mieszkania, nowe meble itd... to jak najbardziej jestem w stanie przyjąć to, że mieszkanie będzie wspólne. Chodzi konkretnie o sytuacje kiedy on będzie wchodził ,,z niczym" a ja będę miała w dużej części spłacone mieszkanie. Niestety z doświadczenia wiem,ze facet prędzej czy później okaże sie palantem. Długo miałam nadzieję, że tak nie jest ale mam jakiegoś pecha do facetów :) no trudno :)
            Powiem,ze trochę jestem zaskoczona bo myslalam,ze intercyza dotyczy tego ze rozdzielamy wszystko co jest przed ślubem a reszta nabyta jest wspólna ( w czasie trwania małżeństwa) a rozdzielność majątkowa że wszytsko jest oddzielne ( także w czasie trwania małżeństwa). Tutaj na forum przeczytałam,ze tak nie jest... No cóż, czlowiek uczy się całe życie :)
    • mariela,
      po pierwsze: na tego rodzaju pytanie najlepiej tobie odpowie adwokat!

      po drugie: z takim podejsciem i nieufnoscia nie pchaj sie w zaden zwiazek, bo predzej czy pozniej i tak go rozwalisz;

      po trzecie: dowiedz sie, ze zwyczajne nawet zycie to codzienne ryzyko. Jesli chcesz go uniknac schowaj sie w mysia dziure i do smierci z niej nie wychodz.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/QmgR7Hz8alddj3IiHA.jpg
      • nie wiem co jest w tym złego, że chcę się zabezpieczyć ? Rozważam też to, żeby nie wyjść za mąż nigdy, ale chciała znać inne ścieżki :) Tak jak wspomniałam, liczę na to że ktoś tutaj się na tym zna. W stosownej chwili na pewno pójdę po rade do prawnika :)
        • nie ma nic złego w zabezpieczaniu się, temu właśnie służy intercyza.
          ale jest coś dziwnego w ukrywaniu swojego stanu majątkowego po to, żeby kiedyś tam z satysfakcją móc pokazać komuś fucka. w tym kontekście Twoja niechęć do oficjalnego rozdzielenia własności też staje się jakby bardziej zrozumiała.




          --
          everything you wanted
    • Słuchaj ja Cię w 100% rozumiem sama niedawno zadawałam takie pytanie, wychodzę za mąż i mieszkanie już mam. Nie ma obsolutnie nic złego w tym, że chcesz się zabezpieczyć masz do tego pełne prawo.
      To teraz tak: nie potrzeba Ci żadnej intercyzy ponieważ dobra nabyte i opłacone przez Ciebie przed ślubem są tylko i wyłącznie Twoją własnością chyba, że ustanowisz męża współwłaścicielem. Jeśli zostanie zameldowany na pobyt stały w Twoim mieszkaniu może w razie rozwodu utrudniać i nie chcieć się wyprowadzić. Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie warto ustanawiać męża współwłaścicielem. Załóżmy, że za jakiś czas odzedziczy on po kimś dom lub mieszkanie, zgodnie z prawem jeśli będzie to jego pierwsza nieruchomość i będzie tam zameldowany i nie sprzeda przez conajmniej 6 lat nie będzie konieczności płacenia podatku od darowizny. Jest to dla Was dobre rozwiązanie bo Ty swoją szansę już wykorzystasz kupując własne mieszkanie. Ale potwierdzam opinie innych udaj się do radcy prawnego, są nawet darmowe porady polecam jeszcze prawo sos i forum na gofinie. Jeśli będziesz czuła się spokojniejsza spisz intercyzę ale przy zakupie mieszkania wszystkie akty notarialne i tak będą na Ciebie.
      • A dlaczego nie chcesz podpisać intercyzy?
        • tyle,że tak jak wspomniałam mieszkanie będzie na KREDYT i jakaś tam jego część będzie spłacona. Nie wiem czy będę brała kredy na 15 czy 25 lat ale fakt bedzie taki,ze w chwili gdy bedę zaiwerać małżeństwo ( tak zakladam) kredyt nie bedzie spłacony. Ja nie mam nic przeciwko intercyzie ale wydaje mi się, że ludzie mają takie przekonanie że jest to brak zaufania. No dlatego własnie bym chciała zrobić tak, by to ukryć... Nie chcę też żeby ktoś się chciał wzbogacić na tym, ze to mieszkanie mam ( i na pzykład po paru latach się rozwieśc). Zrozumcie,że ja teraz przez ok 2-3 lata będę odkładac każdy zarobiony grosz żeby to mieszkanie kupić i nie chcę żeby potem przez jakieś nieporozumienie czy rozwód musiała kogoś spłacać. Podkreslam jeszcze raz: mieszkanie bedzie na kredyt (+ część wpłaty własnej)
          • Wszystko rozumiem, poza pragnieniem ślubu. Chcesz wziąć ślub ale cały czas z zastrzeżeniem że mieszkanie jest twoje, ale jednocześnie tak aby to zastrzeżenie nie było wiadome partnerowi.
            Czyli od początku chcesz żyć w kłamstwie tylko po to aby mieć łatwiej przy ewentualnym rozwodzie.

            Dlatego proponuję - nie bierz ślubu. Bez ślubu możesz żyć z partnerem w miłości, UCZCIWIE, i z wieksza ochrona majątku niż po ślubie. Co ci w tym nie pasuje?


            --
            --
            www.youtube.com/watch?v=BOByH_iOn88
          • możesz też podpisać umowę ograniczającą wspólność, no ale do tego też potrzeba małżonka.
          • Powtórzę to co napisano wcześniej - właścicielem mieszkania pozostaje ten, kto jest zapisany w akcie notarialnym, przy kredycie druga strona może natomiast dochodzić zwrotu kasy z tytułu "nakładów z majątku wspólnego na majątek odrębny współmałżonka". I dodam tylko, ze nie liczy się to nominalnie (tzn. jaka jest wartość rat spłacono w małżeństwie), a "udziałowo" (czyli liczy ile% wartości mieszkania razem spłacono). W razie czego sąd uwzględni ile włożyłaś sama, ile razem.

            Reasumując - z mieszkania nikt cię nie ruszy, spłacić będziesz musiała. Chyba logiczne, skoro facet będzie się dokładał do cudzego interesu...?
            • wniosek jeden- nie wezmę ślubu albo przepisze mieszkanie na własne dziecko lub rodzinę :) Ja nie mam parcia na ślub ale za wszelką cenę chcę się zabezpieczyć, bo spotykam na swojej drodze samych nieodpowiedzialnych palantow
              • A mi się zdaje że ci "palanci" szybko się zorientowali co jesteś warta i na czym ci zależy a potem olali ciepłym moczem. Nie żeń się dziewczyno bo z takim podejściem to spieprzysz tylko wszystko i zniszczysz życie frajerowi który się nie pozna na tobie w porę.
              • > wniosek jeden- nie wezmę ślubu albo przepisze mieszkanie na własne dziecko lub
                > rodzinę :)

                Nie wiesz, że z rodziną tylko na zdjęciu dobrze się wychodzi?
                --
                Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
          • Słuchaj mieszkanie i tak kupujesz i tak to zapytaj się po prostu o ten kredyt na forach lub idź na bezpłatną poradę prawną.
            Mój narzeczony sam proponował intercyzę ale okazało się, że nie jest to konieczne zresztą w każdej chwili można ją spisać. Twoja koleżanka najprawdopodobniej dałą się facetowi wmanewrować i ustanowiła go współwłaścicielem mieszkania, nie ma żadnego powodu, dla którego miałabyś to robić. Już Ci wszyscy po kilka razy napisali mieszkanie jest TWOJE co do kredytów nie mamy tu pewności i pomóc mogą Ci tylko fachowcy w kancelarii lub na forach specjalistycznych. Na razie nic Cię nie goni za mąż nie wychodzisz więc wyluzuj zbieraj sobie na mieszkanko i zbieraj informacje jak możesz się zabezpieczyć. Są fora specjalistyczne tam popytaj.
            A faceta, który leci tylko na mieszkanie wyczujesz i jeśli jest ok sam zrozumie, że nie ma powodu, dla którego miałabyś go robić współwłaścicielem. Zawsze też możesz spisać testament i zaznaczyć, że chcesz, żeby jedynym włąścicielem Twojego mieszkania w razie czegoś zostało Twoje dziecko. Nie kombinuj my Ci bardziej nie pomożemy idż na Gofin lub Prawo SOS, zaznacz odpowiednią kategorię jakiego prawa to dotyczy i zadaj pytanie.
    • mieszkanie będzie twoje (w całości) jak je w spłacisz (w całości), czyli za jakieś 20 lat. Do tego czasu częśc jest twoja a część banku. Więc w dniu ślubu, możesz być w posiadaniu np. tylko 10% mieszkania. Czyli szukasz frajera z którym wspólnie spłacisz 90% mieszkania a potem powiesz mu żeby spadał.

      dziękuję.
    • Tyle bzdur w jednym wątku dawno nie wdziałam.

      Do rzeczy.
      Małżonek po rozwodzie może żądać zwrotu nakładów poniesionych z majątku wspólnego na majątek osobisty żony. Majątkiem wspólnym są tu m.in. Twoje i jago zarobki uzyskiwane podczas małżeństwa. A Twoim majątkiem odrębnym jest m.in. mieszkanie zakupione przed ślubem, nawet jeśli jest kupione na kredyt.
      Zatem po rozwodzie mieszkanie jest w całości Twoje. Ale mąż może żądać od Ciebie zapłacenia mu połowy pieniędzy, które poszły na spłatę kredytu podczas trwania małżeństwa.

      Rozwiązaniem jest:
      - intercyza z zapisana w niej rozdzielnością majątkową
      - albo spłacanie kredytu nie z majątku wspólnego
      Czyli np. gdy wyjdziesz za mąż kredyt mogą spłacać Twoi rodzice. Co jednak komplikuje Ci sytuację w przypadku spraw spadkowych, skoro masz rodzeństwo. Możesz też spłacać Ty ze swojego majątku odrębnego, np. spłacić z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży innego mieszkania otrzymanego w spadku lub darowiźnie albo z dochodów z praw autorskich i nagród za osobiste osiągnięcia, o ile takie będziesz miała.
      • atak_kobry- nie, sama będę zarabiać więc będę spłacala ze swoich pieniędzy zarobionych własną pracą ( a nie liczyła na to,że mąż to spłaci). Przeczytaj dokładnie post. Nie chce nikogo wykorzystywać dlatego tez nie chce żeby mnie ktoś wykorzystał. Takie czasy i takie mam doświadczenie.wżyciu nie pomyślałabym ,ze tak będzie… eh..

        kaliberi- dziękuję za informacje o tym majątku odrębnym, o tym nie wiedziałam 
    • Mieszkanie kupisz za dwa lata, partnera nie masz. To po kiego to teraz roztrzasac?
      --
      Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajmy go sobie odebrac!

    • Mieszkanie będzie na Ciebie i Ty figurujesz w akcie notarialnym. Kupisz je i akt będzie sprzed daty zawarcia małżeństwa. Czyli mieszkanie po ew.rozwodzie będzie nadal Twoje. Ew. podziałowi podlegać będą wszelkie inwestycje w te mieszkanie i wartość rat zapłaconych po zawarciu małżeństwa- łatwo to wyliczyć.
      Nie musisz spisywać intercyzy.
      --
      Jeżeli myślisz o tym samym co ja,
      to jesteś niezła świnia...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.