• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Sasiadka grajaca na saksofonie Dodaj do ulubionych

  • 12.08.11, 17:29
    Pisze, poniewaz potrzebuje pomyslow jak pojsc na kompromis :P otoz moja siostra uczy sie grac na saksofonie, wczesniej nie wiedzialam, ze to taki glosny instrument :) i zaczelo sie - juz sasiadka puka wsciekla, ze ona jest w ciazy, siedzi w domu 24h na dobe i nie ma zamiaru tego sluchac. Ja ją rozumiem - tez by mnie to pewnie denerwowalo, a moze nawet wkurzalo, jakby ktos mi trabil pietro nizej czy wyzej, ale - wiolka cwiczy w dzien, nie w nocy i to nie calymi dniami, a powiedzmy od 30 min do godziny, moze i kilka razy dziennie (ze dwa), ale nie dudni caly dzien. Poza tym stara sie to robic jak ma wolne w tygodniu, ludzie wtedy sa pracy - no oprocz tej w ciazy co siedzi stale na tylku. Rozumiem kobiete ale zirytowalo mnie to, ze zapowiedziala na zapas ze jak sie jej dziecko urodzi to tez sobie grania nie bedzie zyczyc - teraz dziecka jeszcze nie ma a juz szaleje - niektore kobiety mysla chyba, ze jak sa w ciazy to sa jak swiete krowy. Dodam, ze my znosilismy jej baaardzo dlugi i glosny remont mieszkania, faceci wiercili nawet w niedziele tak glosno, ze czlowiek nie slyszal wlasnych mysli ia nikt tam nie szedl sie klocic.
    Zaawansowany formularz
    • 12.08.11, 17:44
      tutaj nie ma kompromisu , albo sąsiadka rządzi waszym życiem albo wy ;)
      niech się cmoknie w dupę a siostra niech gra dalej :)

      --
      come to the dark side, we have cookies...

      http://www.fototube.pl/pix/img4/org/d41d8be18d4d8bf9c1f4404f8f51c5ee.jpg
    • 12.08.11, 17:59
      Jezu slodki. Nie mozna sie dogadac z sasiadka w kwestii godzin cwiczen, zapytac, kiedy ona wychodzi na zakupy/do lekarza, zeby zgrac jakos ten czas? i ewentualnie zrobic cos w celu wyciszenia scian (mityczne kartony od jajek)?

      --
      There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
      • 12.08.11, 18:16
        no to pisze przeciez, ze ona nie gra calymi dniami a jakis czas tylko, co do godzin - czy sie da tak to pogodzic podczas gdy wiolka pracuje i sie uczy to nie wiem... rownie dobrze moznaby zaproponowac babie zeby na czas jak ona gra szla se na spacer albo wkladala stopery do uszu, skoro to jej przeszkadza, zamiast sciany wyciszac w calyn domu.
        • 13.08.11, 18:08
          czy sie da tak to pogodzic podczas gdy wiolka pracuje i sie uczy to nie
          > wiem... rownie dobrze moznaby zaproponowac babie zeby na czas jak ona gra szla
          > se na spacer albo wkladala stopery do uszu, skoro to jej przeszkadza, zamiast s
          > ciany wyciszac w calyn domu.

          sluchaj, sprawa jest prosta. My nie znamy rozkladu dnia ani siostry ani sasiadki. jedyne dwie osoby, ktore znaja, to sasiadka i siostra. Zmierzam do tego, ze pytasz w niewlasciwym miejscu.

          --
          There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
      • 12.08.11, 20:50

        > (mityczne kartony od jajek)?

        Są mityczne. Izolacja dźwiękoszczelna, taka jaką wykonuje się w studiach nagraniowych, wydatek paru tysiaczków min. I koszt może wzrosnąć jak mieszkanie jest większe niż 2 pokoje. Można obłożyć ściany wełną mineralną, ale to głównie termoizolacja. Ugotują się w mieszkaniu.
    • 12.08.11, 19:29
      No cóż, rozejrzałabym się za jakimś sposobem na wyciszenie pokoju , w którym gra siostra-może to da się zrobić jakimś tanim kosztem - albo niech ćwiczy w szkole muzycznej. Wtedy nie będziecie nikomu przeszkadzały. Kilka godzin grania codziennie - zwłaszcza że siostra pewnie jest początkująca może być uciążliwe.
      • 12.08.11, 20:54
        Do najtańszych nie należą, ale powodzenia.
    • 12.08.11, 19:33
      Ja swojego czasu cwiczylam duzo na fortepianie. Mimo ze gralam fatalnie, bo bylam leniwcem sasiadka ponoc bardzo czesto robila sobie przerwe w sprzataniu i wzruszona wsluchiwala sie w moja gre. A czasu miala na to sporo, bo moja mama znajac sie na muzyce i moim nierobstwie trzymala mnie przy fortepianie tak dlugo, az moje umiejetnosci ulegaly jako takiej poprawie ;-) A bylam uparta :D
      Z drugiej strony saksofon to faktycznie glosny instrument. Czy siostra chodzi do szkoly muzycznej, czy uczy sie prywatnie? Jezeli chodzi do szkoly, to moze moglaby cwiczyc w jednej ze szkolnych sal? Ja czasem cwiczylam w szkole na flecie, ale to tylko dlatego, ze w domu mi sie nie chcialo i musialam przed lekcja w panice zapoznac sie z zadanym materialem :D
      • 12.08.11, 19:38
        Nie przesadzajmy. Sax alt lub tenor są umiarkowanie głośne, a milsze bez porównania od odkurzacza czy kosiarki. Czepialstwo i tyle.
        • 12.08.11, 20:13
          wydaje mi sie jednak ze odkurzacza prawie ze nie slychac, natomiast saxo potrafi wydac dzwiek jak odplywajacy titanic :) natomiast irytuja mnie tacy ludzie, ze maja czelnosc przylazic i zadac czegokolwiek w srodku dnia. Gdyby przeszkadzala podczas ciszy nocnej lub zaraz z rana to co innego. Ja bym chyba zacisnela zeby i starala sie przeczekac czyjes cwiczenia na instrumencie, w koncu ma do tego prawo w swoim domu w ciagu dnia, no chyba, ze ktos by rzepolil od 8 rano do 21.59 to moznaby sie pofatygowac i powiedziec co nieco. Rozumiem jeszcze jak ktos przychodzi zmeczony po pracy i chcialby miec spokoj, a to kobieta ktora siedzi w domu 24h na dobe. No ale jest w ciazy, wiec chyba wszystko takiej wolno.
          • 12.08.11, 20:19
            Ja mysle, ze czasem warto isc na kompromis. Fakt, w sytuacji, kiedy sasiadka jest w ciazy, nie powinna sie czepiac, ale jak urodzi dziecko, rozumiem, ze moze jej przeszkadzac "halas" - przy zalozeniu, ze dziecku bedzie przekladac, nie bezposrednio jej samej. Ja bym w takiej sytuacji ustalila z sasiadka, kiedy chodzi na spacery z dzieckiem i w miare mozliwosci wtedy cwiczyc. Ale i sasiadka powinna byc chetna do kompromisu a nie drzec morde. FAktycznie zgodnie z przepisami mozna "halasowac" od 8 do 21.59 :-) Ale lepiej, jezeli mozna sie dogadac. A jezeli sasiadka mimo wszystko bedzie sie pieklic i nie mozna sie z nia dogadac, trzeba ja skazac na cierpienie, co robic ;-)
          • 12.08.11, 20:29
            otrzyj pianę. O wiele łatwiej wygłuszyć pomieszczenie, w którym wywołuje się hałas od tego, do którego tenże hałas dobiega. Najtańsze byłyby gąbki tapicerskie na ścianie, są też specjalne maty, można, jeśli ta nauka, to kaprys przejściowy, zawiesić na ścianach grube koce. Jajczarki też są ok. wszystko, co tłumi i wygłusza. Hałas, który wywołujesz, to agresja skierowana na środowisko, ja to tak widzę, bo sama hałasu nie znoszę, wyciszyłam już nieco własne mieszkanie, bo nie pójdę w dzień do sąsiada i nie zabronię mu słuchania niemieckiej łupanki. Ale w nocy już tak. Niestety o głośne rozmowy sąsiadów również nie będę się dochodzić, choć rżenie o trzeciej w nocy regularnie wybudza i mnie i córkę.
            --
            Das Leben ist kein Ponyhof
          • 12.08.11, 22:25
            "No ale jest w ciazy, wiec chyba wszystko takiej wolno...."

            chyba oczekujesz od nas przyklasku...
            a tak naprawdę to już z góry zakładasz, że sąsiadka jest upierdliwa i ją obrażasz.
            moim zdaniem ona TEŻ MA PRAWO mieć w swoim domu ciszę...
            może się źle czuje, może źle znosi ciążę a tu jakiś porąbaniec codziennie gra na saksofonie - no współczucia... dla niej.
            dla mnie najgorszą rzeczą to upierdliwi i uciążliwi sąsiedzi...
            argument "to się stamtąd wyprowadź mnie nie przekonuje..."
            postawcie się wraz z siostrą w jej sytuacji i masz już odpowiedź na swoje pytanie i ZDZIWIENIE "to tylko saksofon kilka razy dziennie..."


            • 12.08.11, 22:59
              Nie doczytałaś widać. To sąsiadka pierwsza dała tak w du.pę aż miło, a watkodawczyni i jej rodzina wykazali się nadmierną, moim zdaniem tolerancją, czego teraz ponosza konsekwencje ;-/
          • 13.08.11, 10:43
            kulawa_wodzirejka napisała:

            > wydaje mi sie jednak ze odkurzacza prawie ze nie slychac, natomiast saxo potraf
            > i wydac dzwiek jak odplywajacy titanic :)

            A, to tak, jak myślałam - nie hałas przeszkadza, ale to co (choć trochę) muzykę przypomina. Taki mały Hoover to jest diabelstwo, które przewierca głowę na wylot; sax alt - nie. Wiem, co piszę, bo w domu się nieraz grywa.

            Gdyby przeszkadza
            > la podczas ciszy nocnej lub zaraz z rana to co innego. Ja bym chyba zacisnela z
            > eby i starala sie przeczekac czyjes cwiczenia na instrumencie, w koncu ma do te
            > go prawo w swoim domu w ciagu dnia, no chyba, ze ktos by rzepolil od 8 rano do
            > 21.59 to moznaby sie pofatygowac i powiedziec co nieco. Rozumiem jeszcze jak kt
            > os przychodzi zmeczony po pracy i chcialby miec spokoj, a to kobieta ktora sied
            > zi w domu 24h na dobe. No ale jest w ciazy, wiec chyba wszystko takiej wolno.

            Miałam upiornych sąsiadów - maniacko robiących "drobne remonty" (co miesiąc po kilka dni, 7.00 - 21.00) i chyba dziedzicznie głuchych - bo wszystkie grajątka ryczały tam pełną para, a i oni sami (razem 5 dusz, w tym 3 pędraki) gardziołek nie żałowali. I zawsze mieli argument: DZIECI. dzieci mają potrzeby (to stąd te wiekuiste drobne remonciki); dzieci tak już mają, ze są głośne... na dzieci "trzeba krzyknąć". Itd.
          • 13.08.11, 11:06
            kulawa_wodzirejka napisała:

            > wydaje mi sie jednak ze odkurzacza prawie ze nie slychac, natomiast saxo potraf
            > i wydac dzwiek jak odplywajacy titanic :) natomiast irytuja mnie tacy ludzie, z
            > e maja czelnosc przylazic i zadac czegokolwiek w srodku dnia.

            nie zgadzam sie z Toba. To ze cos nie jest zabronione, nie znaczy ze jest dozwolone. Mieszkanie w bloku zobowiazuje do ustepstw z obu stron.

            jesli rzeczywiscie jest to kwestia 30-60 min dwa razy dziennie, to najprostszym i najbardziej skutecznym kompromisem jest dogadac sie z sasiadka... kiedy ona wychodzi itepe.



            > powiedzmy od 30 min do godziny, moze i kilka razy dziennie (ze dwa), ale nie d
            > udni caly dzien. Poza tym stara sie to robic jak ma wolne w tygodniu, ludzie wt
            > edy sa pracy - no oprocz tej w ciazy co siedzi stale na tylku

            co to ma do rzeczy? Jest we wlasnym mieszkaniu, jej stan zatrudnienia nie powinien was obchodzic


            > ale zirytowalo mnie to, ze zapowiedziala na zapas ze jak sie jej dziecko urodz
            > i to tez sobie grania nie bedzie zyczyc - teraz dziecka jeszcze nie ma a juz sz
            > aleje - niektore kobiety mysla chyba, ze jak sa w ciazy to sa jak swiete krowy.

            poczekaj az sama bedziesz w ciazy.
            ja nigdy nie bylam, ale rozumiem, ze hormony graja itepe. Ty widocznie nie.


            > Dodam, ze my znosilismy jej baaardzo dlugi i glosny remont mieszkania, faceci
            > wiercili nawet w niedziele tak glosno, ze czlowiek nie slyszal wlasnych mysli i
            > a nikt tam nie szedl sie klocic.

            wasza wina. trzeba bylo isc i "osiagnac kompromis". Skad ona miala wiedziec ze wam to przeszkadza, skoro nawet jej tego nie powiedzieliscie?
          • 13.08.11, 12:16
            To ja z drugiej strony opowiem, jak żyje się w domu, w którym sąsiedzi są studentami Akademii Muzycznej.
            Jedno z mieszkań jest wynajmowane- dla studentów właśnie. Nikt z sąsiadów do czepliwych nie należy- i bardzo rzadko do tej pory ktoś komuś zwracał uwagę na hałas czy inne bzdety. Studenci- mimo, że od 2 lat trwają w mieszkaniu różnorakie ćwiczenia-też nie przeszkadzali. A zaliczyliśmy już i śpiewaczkę ćwiczącą koloratury chyba (się nie znam, ale dramatyczne to było, kilka dźwięków o różnej rozpiętości, ćwiczonych kilka godzin dziennie), był i ssksofon i nawet perkusja się trafiła- żadna z tych rzeczy nie była do bólu upierdliwa. Jakieś pół roku temu nastała era skrzypiec. Okna otwarte- bo ciepło, ćwiczone było od strony podwórka- od ulicy mieli widocznie za głośno. Zaczynało się po 8 rano i z przerwami trwało do 22 a czasem do 23- już przy zamkniętym oknie ale i tak niosło.
            Zaciskaliśmy zęby, chcąc obejrzeć film czy posłuchać własnej muzyki- zamykało się na głucho wszystkie okna. Tzn my, sąsiedzi zamykaliśmy, bo muzycy mieli prawo i do ćwiczeń i do świeżego powietrza. Gdy zrobiło się już naprawdę ciepło i trudno było wysiedzieć w zamkniętych mieszkaniach- udaliśmy się do studentów po prośbie aby ustalić godziny ćwiczeń. To nie jest tak, jak myślicie, że do 22 wolno generować hałasy w dowolnej ilości. Reszta lokatorów ma również prawo do odpoczynku i względnej ciszy.
            Efekt rozmowy- my, pozostali lokatorzy jesteśmy ugorem kulturalnym, który po stopach winien całować przyszłych mistrzów za możliwość obcowania ze SZTUKĄ.
            Do wirtuozów nie docierało, że ćwiczenie przez 6 godzin z rzędu jednej frazy czy jak to się zwie nie nastraja nas optymistycznie i nie buduje w nas nowego, kulturalnego ego.
            Konieczna była interwencja właściciela mieszkania- dopiero on młodzieży uświadomił, że sami we wszechświecie nie są.
            Dla tych, którzy nie zetknęli się z osobą ćwiczącą w domu na jakimkolwiek instrumencie- ćwiczenia to nie koncerty jak w filharmonii niestety, to żmudne cyzelowanie jednego kawałka-godzinami, dniami, tygodniami.
            Gdyby naszą sąsiadką była siostra wątkodawczyni- bylibyśmy szczęśliwi, że ćwiczy zaledwie godzinę czy dwie dziennie.
            • 13.08.11, 15:26
              porownanie skrzypiec z perkusja raczej Ci nie wyszlo
              chyba ze chodzi Ci jedynie o dlugie godziny cwiczen
              --
              'det er så fint å leve, si meg kan du ikke se det?'
    • 12.08.11, 20:36
      > Dodam, ze my znosilismy jej baaardzo dlugi i glosny remont mieszkania, faceci
      > wiercili nawet w niedziele tak glosno, ze czlowiek nie slyszal wlasnych mysli i
      > a nikt tam nie szedl sie klocic.

      A trza było, to był Wasz bład. Ta Wasza sąsiadka jak widać jest z gatunku tych co to ,,Co wolno wojewodzie, to nie tobie... kasztelanie".Tacy chcą wszędzie zaznaczyć swoją dominację nad otoczeniem i jeżeli odrazu nie wytoczy się przeciwko nim cięzkiej artylerii, to w niedługim czasie na łeb nasr.ają. Wiem o czym mówię, sama mam taka sąsiadkę.
    • 12.08.11, 20:43
      Jak chcesz kompromis to ustalcie z sąsiadką dokładne godziny kiedy siostra będzie grać. Wtedy sąsiadka będzie mogła wyjść w tym czasie na spacer. Chyba, że ona nie może wychodzić to wtedy jedynie jakieś stopery ;)
      Jeżeli rzeczywiście jest tak jak piszesz, że siostra gra po pół godziny - godzinę dwa razy dziennie to sąsiadka faktycznie trochę czepialska jest (ale ja nie wiem jaki hałas ten saksofon może generować w waszym bloku).
      Powiedz jej, że jak się jej dziecko urodzi to też nie macie zamiaru słuchać jak płacze ;)
      A siostra chyba od września do szkoły pójdzie i raczej tam będzie ćwiczyć czy tylko w domu?
      --
      "Pomiędzy euforią a kacem zanim noc stanie się dniem
      o w pół do piątej nad ranem najlepsza pora się przejść..."
    • 12.08.11, 21:28
      są tłumiki do saksofonów i w ogóle dętych, modyfikują brzmienie i ściszają.
      powinien trochę pomóc.

      --
      all the small things
    • 12.08.11, 21:28
      A nie ma tam u Was jakiegoś przejścia podziemnego?
      • 12.08.11, 22:03
        I to jest najlepszy pomysł. Dziewczyna sobie dorobi, choć by mieli jej wrzucać złotówki, żeby tylko przestała grać ;)
    • 12.08.11, 22:42
      kulawa_wodzirejka napisała:
      no oprocz tej w ciazy co siedzi stale na tylku.

      Zobaczysz co sie bedzie dzialo jak juz nie bedzie:)







      • 12.08.11, 23:01
        moni_ka30 napisała:

        > kulawa_wodzirejka napisała:
        > no oprocz tej w ciazy co siedzi stale na tylku.
        >
        > Zobaczysz co sie bedzie dzialo jak juz nie bedzie:)
        >
        >
        >

        No, i wtedy pójść i zapukać do pani sasiadki z tekstem: Wie pani co? Wychowywani paninego potomstwa, to wyłacznie pani sprawa- my w tym nie musimy brać udziału, bynajmniej :-)


        Jak Kuba Bogu, tak Bóg Castro ;-)
        >
        >
        >
        >
    • 13.08.11, 11:58
      Są chyba jakieś tłumiki do saksofonów. W sumie to powinna się cieszyć, że to nie skrzypce. Podobno nie ma gorszego dźwięku niż ten, który wydają skrzypce w rękach uczącego się na nich grać. A one tłumików nie mają. I co mają powiedzieć sąsiedzi dziecka, które rozpoczęło naukę w szkole muzycznej w klasie skrzypiec? A, żeby się nauczyć profesjonalnie grać, to zdecydowanie nie wystarczy 30min/dn. To jest kilka godzin rzępolenia dzień w dzień, rok po roku. Ze śpiewaniem też jest kłopot, bo tutaj też nie ma tłumików i też trzeba się wydzierać godzinami na całe gardło, żeby struny głosowe doprowadzić do perfekcji. A jakoś i śpiewacy i muzycy istnieją i nie zostali wymordowani przez sąsiadów, więc zapewne jest możliwe wypracowanie jakiegoś kompromisu.
      • 13.08.11, 12:40
        Skrzypce nie mają tłumika?
        Uśmiałam się...
        Sorry ale jestem akurat skrzypaczką:DDD

        Co do wygłuszania - trzeba uważać, bo te materiały którymi często wygłusza się studia nagraniowe itp. nie nadają się do pomieszczeń mieszkalnych (są zrobione z substancji, którymi nie można oddychać przez 24 godziny). Ja mam w mieszkaniu korkowy izofon.
        Mój sąsiad z dołu słyszał moje ćwiczenie tylko jak zakładał kiedyś lampę i przytknął ucho do sufitu, a poza tym mu się podobało - no ale ja jestem po Akademii, fakt, że małe dzieci graja zazwyczaj okrutnie na początku:DDD

        Z sąsiadami tak jest, że nieraz nie da się dogadać...:(((
        --
        http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif

        "Be yourself, no matter what they say"
        • 13.08.11, 15:09
          No to w czym problem z tymi skrzypcami skoro można wytłumić dźwięk do ćwiczeń? Skąd się wziął ten mit, że nie da się żyć ze skrzypkiem za ścianą? Tłumik nie wytłumia w sposób zadowalający sąsiadów i jest, ale jakby go nie było, nie posiadają go najtańsze skrzypce dla dzieci? Chyba, że nie da się skutecznie ćwiczyć z tłumikiem. Blechacz też dawał koncerty dla całej kamienicy a fortepian podejrzewam, można wyciszyć tak samo jak pianino, czyli prawie na fula.
      • 13.08.11, 12:42
        hmm... ja w ogóle nie rozumiem ludzi którzy bloku uczą się grać na instrumencie ( skrzypce, perkusja itd.) No.. niby każdy ma prawo rozwijać swoje pasje ale jak na moje sąsiadka też ma prawo do ciszy. iDŹ DO SKLEPU ZAPYTAJjak istrument wyciszyc. Uzgodnij z sąsiadką kiedy siostra może grać a jak to nic nie da to wtedy niech gra- trudno.
        Ja uczę się grać na gitarze elekrycznej ale gram ,,na sluchawkach" czyli na zewnątrz nie słychac prawie nic.
        • 13.08.11, 17:50
          No jasne, bo przeciez jak ci sie zachciewa uczyc gry na instrumencie to jako "blokers" nie masz do tego prawa... ech, ludzie...
          --
          http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif

          "Be yourself, no matter what they say"
          • 13.08.11, 17:55
            ale nie mówię,ze osoba ucząca się grać na instrumencie i mieszkająca w bloku nie ma prawa ćwiczyć ale rozwiazaniem jest na przykład wynajęcie sali n te okazje. Wiele uniwersytetów czy szkół udostępnia BEZPŁATNIE miejsca swoim ćwiczącym uczniom, zawsze też mozna się po prostu ,,dogadać". Ja rozumiem chęć nauczenia się gry na instrumencie ale rozumiem też kobietę, ktora chce mieć spokój :)
            • 13.08.11, 18:29
              Posłuchaj, "robię w tym biznesie" od 20 lat i to jest bzdura z tymi salami do ćwiczeń - i w podstawówce i w liceum i na uczelni nie było nigdy sal, może za granicą to funkcjonuje ale nie w naszym cudownym kraju.
              Kwestią tak naprawdę do naprawienia jest kwestia blokowej akustyki, na ogół nikt się należycie nie przykłada do wykonania porządnych ścian, ja już nie mówię o graniu na instrumencie ale może ja np. nie chcę słyszeć rozmów moich sąsiadów ani wiedzieć jaki program oglądają w tv czy też z jaką częstotliwością uprawiają seks :P
              --
              http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif

              "Be yourself, no matter what they say"
              • 13.08.11, 19:15
                nieprawda
                tez wiem co nieco, nie wciskaj ludziom kitku ;P
                --
                „Ohne Musik wäre das Leben ein Irrtum“
                • 13.08.11, 19:16
                  O, proszę, chodziłaś może do szkoły muzycznej i pracujesz w takowej? :) Jeśli u was są ćwiczeniówki to zazdroszczę:)
                  --
                  http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif

                  "Be yourself, no matter what they say"
                  • 13.08.11, 19:29
                    przynajmniej jedna szkola muzyczna we wschodniej Polsce ma sale do cwiczen, oraz jedna akademia muzyczna w zachodniej Polsce
                    reszty nie wiem :)
                    --
                    'Fra hjerte til hjerte ei vennlig hand
                    med omsorg og med nærhet'
                    • 13.08.11, 19:32
                      Rewelacja;-)
                      --
                      http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif

                      "Be yourself, no matter what they say"
              • 14.08.11, 02:42
                jeriomina - o co chodzi z tymi salami do cwiczen? Ja skonczylam ponad pietnascie lat temu jedna z warszawskich szkol muzycznych - w kazdej sali bylo pianino, po lekcjach przedmiotow ogolnych sale byly puste i kto chcial mogl wziac klucz od woznej i cwiczyc, nie mowiac juz na wlasnym instrumencie, typu skrzypce czy flet. Czasem wolne byly sale nauczycieli instrumentow, wtedy mozna bylo sie "zalapac" na lepszy fortepian. I spokojnie mozna bylo cwiczyc, chyba do 18, kiedy szkola byla zamykana. Nie wiem, jak jest teraz, ale nie sadze, zeby az tak duzo sie zmienilo w kwestii sal. Moja mama swojego czasu konczyla srednia muzyczna i cwiczyla po kilka godzin dziennie w szkole. Nie wiem, w czym problem?
              • 14.08.11, 02:43
                jeriomina - o co chodzi z tymi salami do cwiczen? Ja skonczylam ponad pietnascie lat temu jedna z warszawskich szkol muzycznych - w kazdej sali bylo pianino, po lekcjach przedmiotow ogolnych sale byly puste i kto chcial mogl wziac klucz od woznej i cwiczyc, nie mowiac juz na wlasnym instrumencie, typu skrzypce czy flet. Czasem wolne byly sale nauczycieli instrumentow, wtedy mozna bylo sie "zalapac" na lepszy fortepian. I spokojnie mozna bylo cwiczyc, chyba do 18, kiedy szkola byla zamykana. Nie wiem, jak jest teraz, ale nie sadze, zeby az tak duzo sie zmienilo w kwestii sal. Moja mama swojego czasu konczyla srednia muzyczna i cwiczyla po kilka godzin dziennie w szkole. Nie wiem, w czym problem?
            • 14.08.11, 00:38
              Problemem jest jeszcze logistyka tego przedsięwzięcia. Taki uczeń szkoły muzycznej to nie ma zbyt wiele czasu na ćwiczenia a szkoły, nawet jak dysponują bezpłatnymi salami do ćwiczeń, nie są czynne 24h/dobę. I jeszcze nie wszyscy mieszkają w pobliżu. A tu jeszcze trzeba do normalnej szkoły chodzić i odrabiać lekcje. I często tylko w domu jest czas, żeby wziąć instrument do ręki, np w weekendy.
    • 13.08.11, 19:44
      Nie wyobrażam sobie wysłuchiwania codziennie po kilka godzin jak ktoś męczy kota na saksofonie. Spokój we własnym domu to prawo, granie na saksofonie - zachcianka. Siostra może na instrumencie grać gdziekolwiek: w piwnicy, umówić się ze szkołą muzyczną, iść na łono natury, , ale ta pani gdziekolwiek nie może mieszkać. Powinna iść do sąsiadki i ustalić z nią kiedy może ćwiczyć, ale jeśli sąsiadka się na to nie zgodzi - poszukać innego rozwiązania.
    • 13.08.11, 19:53
      Dawnie oklejalo sie sciany pudelkami po jajkach, takimi 10x10 szt. Pewnie dostaniesz za friko w jakims hipermarkecie.
      • 13.08.11, 20:22
        jeriomina – to dziwne, bo ja studiując na UKW w Bydgoszczy właśnie z takich sal korzystałam ucząc się grać na instrumencie czy ćwicząc… ale jak widać ty wiesz lepiej

        ingeborg- dokładnie, wbrew pozorom codzienne ćwiczenia, nawet 2 godziny dziennie mogą nieźle wkurzyć. Kobieta jest w ciąży, nie zawsze czuje się dobrze- ja bym szukała innych rozwiązań szczególnie,że na świat przyjdzie dziecko ( taki dźwięk, ćwiczenia mogą je wybudzać ze snu)


    • 13.08.11, 21:38
      saksofon to glosny instrument
      ale przy zamknietych okna kazdy ma prawo godzine dziennie cwiczyc
      powiedzmy w godzinach 10-16 w dni robocze.

      ciaza nie jest tu zadna przeszkoda.
      powiedz jej, ze zadnego procesu z toba nie wygra i zeby sie uspokoila.
      • 14.08.11, 14:15
        taaa....widac ze polacy mentalnie sa jeszcze ciemnogrodem.

        primo: jesli chodzi o remont, to kazdy ma to prawo zrobic i wiadomo, ze bywa glosno. jednak glosne wykonywanie prac remontowych dozwolone jest w godzinach 8.00-18.00 czy jakos tak, w dni powszednie. w pozostalym czasie nalezy wykonywac prace, ktore nie sa uciazliwe dla sasiadow, np. malowanie

        secundo: jesli remont sasiadki wam przeszkadzal, trzeba bylo isc i z nia to wyjasnic. gdyby nie chciala pojsc na ugode, wtedy mialybyscie argument dla waszego saksofonu teraz.

        tertio: wszelkie zaklocanie odpoczynku i spokoju sasiadow ROWNIEZ w ciagu dnia, jest wykroczeniem i nawet jest na to paragraf. sasiadka ma prawo domagac sie spokoju we wlasnym domu. ma prawo np. wniesc na was skarge do administracji. cisza nocna nie oznacza, ze w ciagu dnia wolno robic glosna impreze, ogladac tv na caly regulator, grac na glosnych instrumentach, stepowac itp. cokolwiek robicie w domu nie moze zaklocac zycia codziennego sasiadow.

        ale jak widac polacy sa dosc ograniczeni mentalnie, zeby takie podstawowe rzeczy zrozumiec.
    • 15.08.11, 11:23
      dwie rzeczy. pierwsza, moze wygluszyc sobie jeden pokoj w miejszkaniu i grac o kazdej porze. druga niestety w budynku wielorodzinnym nie ma zakazu i byc nie moze co ktos moze robic w swoim m w czasach miedzy ciszami nocnymi tak dlugo jak sie miesci w odpowiedniej dawce decybeli :] proste i wlasciwie kazdy moze kazdego w litery pocalowac. ale kulturalnie by bylo wyciszyc jednak pokoj. drogie to nie bedzie a komfort wszystkim wzrosnie

      --
      czasem bywam tu i tam ;)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.