• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

nie kocham meza chyba Dodaj do ulubionych

  • 01.11.11, 00:36
    jestesmy po slubie juz 5 lat.
    Mamy dwojke dzieci, 2 i 4 lata.
    Wychodzac za maz nie bylam szalenczo zakochana, ta faza przeszla mi tak jakos po pol roku zwiazku, potem bylo ok, jak sie oswiadczyl, to sie ucieszylam, zakochanie na chwile wrocilo, cieszylam sie tym ze bede zoną, jako ze moja popieprzona matka wtracala sie w kazdą moją sprawę, mialam nadzieje ze po slubie da mi spokoj.
    Coz, matka rzeczywiscie sie juz nie wtraca az tak bardzo, choc pierwsze miesiace po urodzeniu corki byly horrorem - zamieszkala u nas, z zalozenia na pare tygodni, zostala 4 miesiace, mialam baby bluesa jak stad do....przeszlo jak wyjechala.
    Maz jest nudny. Nie ma ciekawych zainteresowan, ja humanistka, on w zyciu moze 10 ksiazek przeczytal, niewiele wie, nie interesuje się historią, polityką czy czymkolwiek ambitniejszym, poza bardzo wąską dzialką dotyczącą pracy - tu wie duzo, ale to nie temat do rozmow czy to z zona czy kims zpoza branzy.
    Niczym mnie nie zaskakuje. Nigdy nie bylo niespodzianek, prezentow bez okazji, czegos wymyslonego zwlaszcza dla mnie. Wie ze bardzo bym chciala zeby sie nauczyl ciut gotowac chociaz - po 5 latach zwiazku na palcach jednej reki moge policzyc ile razy zrobil obiad mimo ze wie ze podobaloby mi sie to.
    Nzeby bylo jasne - nie chodzi o prezenty. Chodzi o to ze nigdy nie wpadnie znienacka po pracy po mnie, nie zawiezie znienacka do kafejki, nic nie zaaranzuje ciekawego, nie potrafi kompletnie nic wymyslec, jak juz gdzie pojdziemy to poki ja nie wymysle tematu rozmowy on nie powie nic ciekawego a nawet jak ja zaczne to i tak nie umie powiedziec nic ciekawego, oryginalnego, interesujacego, tylko wszystko to jakies kalki tego co uslyszy, banaly, nudy..
    Jest niezlym ojcem, co prawda brakuje mu cierpliwosci, pomyslowosci, ale dzieci go kochaja, umie je ubrac, nakarmic, zabrac na spacer, zajac sie nimi w domu, chco bez rewelacji.
    Ja pracuje, on tez.
    Gdyby nie to ze nie chce zostac ze wszystkim sama, bo nie mamy domu, wynajmujemy, nie mamy nic poza samochodem i roznymi sprzetami - gdyby nie to, to chyba bym go zostawila.
    Ale sama nie damsobie rady z dziecmi. Gdyby je zabieral tylko na co drugi weekend to umarlabym ze zmeczenia, dzieci sa baaardzo zajmujace, z roznych wzgledow.
    Poza tym nie mam gdzie pojsc.
    Poza tym boje sie ze matka chcialaby wtedy ze mna zamieszkac i suszylaby mi tym glowe codziennie po kilka razy dziennie. Juz i tak dzwoni codziennie po 2 razy i za kazdym razem pyta: no i co slychac? jakby w ciagu 3 godzin mialo sie wiele zmienic.
    Poza tym chlopcy byliby nieszczesliwi bez taty.
    Na codzien jestesmy dla siebie ok, nie klocimy sie raczej, tylko jest nudno, szaro, nijako i patrzac na meza nie sadze zeby to sie zmienilo.
    Aha, seks tez do bani - jestem jego druga partnerka, wszystko co robi w lozku jest nijakie i nudne, nie porywa mnie to w zaden sposob, nie mam ochoty go dotykac, robic mu przyjemnosci - kiedys sie staralam, ale on przez dluugi czas masturbowal sie i dojsc tradycyjnie do orgazmu zajmuje mu mase czasu, mi sie juz po prostu odechcialo starac, chco kiedys bylam jego "kochneczką" - bylam dobra w seksie, wielokrotnie o tym mowil ale sam nigdy jakos sie nie nauczyl niczego co byloby dla mnie fajniejsze niz standard.
    No i robi mi sie slabo na mysl ze mam tak juz do konca zycia...
    Przysiegalam ze szczerym zamiarem zrobienia dobrego malzenstwa, myslalam ze wszystko sie ulozy, a tymczasem juz w polowie podrozy poslubnej mialam dola, nie chcialo mi sie z nim byc.
    Tak sie chcialam wyzalic.
    Nie mam wyjscia, bede z mezem siedziec do usranej pewnie smierci, bo nie mam odwagi na zadne gesty, a on , taka ciota z niego, ze tez nie umie o niczym zdecydowac, teraz jak szukalismy mieszkania to sam nic z siebie nie zrobi, nie zaintersuje sie kredytem, znalazl pare ofert i nic wiecej, sama musze robic cokolwiek zeby on sie ruszyl, nie ma tak zeby zrobil cokolwiek z wlasnej inicjatywy.
    Zwariuje z nim.
    Mimo ze nie jest zly, nie bije, nie pije, nie wloczy sie z kumplami i pewnie wielu by mi go zazdroscilo...
    Jak sobie przetlumaczyc ze skoro przysiegalam w kosciele to musze sie bardziej starac? nie umie, czasem mi sie na chwile udaje ale jak na dluzsza mete udawac ze sie nie wzielo nudnego troche prostackiego malo inteligentnego typa?
    Edytor zaawansowany
    • 01.11.11, 00:42
      aaa, bo ty oczekujesz, że mają być motylki w brzuchu, a związek ma dbać sam o siebie?

      Tylko tak dalej, prostą drogą do rozwodu.
      • 01.11.11, 00:44
        nie, moze nie dopisalam wyraznie - ja sie staralam, z roznej strony, ale skoro jedyną odpowiedzia bylo zadowolenie i branie a nie dawanie niczego w zamian, to mi sie znudzilo samo dawanie, to cos dziwnego??
        • 01.11.11, 00:46
          Aaaa, pardon, nie doczytałam, przyjmij przeprosiny me.

          No ale skoro on taki nudny, to po co za niego wyszłaś?
          • 01.11.11, 00:52
            coz, nie jestem modelką, a przy okazji dzieki kochanej mamusce nie jestem tez pewną siebie swiadomą kobieta, tylko zakompleksioną, niesmialą, niewygadaną osobą. On na poczatku wydawal mi sei fajny, zreszta nie mialam watpliwosci ze trudno byloby znalezc kogos innego - ci ktorzy mnie podrywali byli tacy zupelnie nijacy, on i tak byl najfajniejszy z nich. bralismy slub po 2,5 roku razem, wtedy nie bylo zle, choc bez fajerwerkow, ale teraz? zwariowac mozna...
            • 01.11.11, 01:00
              Powiedz mu to co nam. Jaki problem ? Chyba na parę szczerych słów przez parę lat życia z tobą sobie zasłużył ? Może on to samo myśli o tobie i z ulgą podziękujecie sobie za współpracę ?
              --
              knur.blox.pl
              • 01.11.11, 01:04
                > Chyba na parę szczerych słów przez parę lat życia z tobą sobie zasłużył?

                Skąd! Nudny jest, nie interesuje się polityką, w dodatku zajmuje się dziećmi (a to "ciota"!). Zasługuje jedynie na pogardę i obsmarowywanie w internecie.

                A powiedzieć mu niestety nie można, bo sam rozumiesz… bez niego dzieci byłby takie męczące. Ciężko jest samej. :(
                • 01.11.11, 01:11
                  no i co w tym dzwnego? miales dwojke maluchow na wylacznie wlasnej glowie? ja tak i nie jest to sama bloga radosc tylko orka. Z pewnych wzgledow ciezsza niz normalnie.
                  A o obsmarowywaniu nie przesadzaj - jakbym Ci powiedziala ze nazywam sie zdzislawa sosnicka a moja maz to andrzej a nie tomasz i mieszkamy na wilczej w poznaniu przy tym nowym sklepie to by bylo obsmarowywanie. A ni to.
                  • 01.11.11, 01:20
                    Podsumujmy. Kiedyś go kochałaś. Był fajny i z przekonaniem za niego wyszłaś nie pod wpływem chwili a dojrzałej decyzji po 2.5 latach i był najfajniejszym z kandydatów.

                    Od paru lat macie dzieci i chłopina ci spowszedniał bo nie funduje fajerwerków ani nie jest demonem przedsiębiorczości.

                    A ty przez te 5 lat stałaś się Angeliną czy Dżołaną ? Fundujesz mu fajerwerki ? Zwróć chłopinie wolność i zrób sobie prezent z następnego Romea. Na pół roku. Bo potem kolejny stanie się nudny.
                    --
                    knur.blox.pl
                    • 03.11.11, 06:53
                      rzeczy będą nie do pomyślenia

                      głupi biały facet z chrześcijańskiego kręgu kulturowego wyginie w ciągu pokolenia

                      jak zastąpią ich arabusy, to taka pani jak autorka tego wątku dostanie w pysk z rana na dzień dobry, żeby prosto chodziła, a jak pomyśli o pisaniu w internecie to 20 batów na gołe dupsko

                      zieeeeeeeeeeew

                  • 01.11.11, 09:52
                    > no i co w tym dzwnego?

                    W instrumentalnym traktowaniu innych nie ma niczego dziwnego, jest to dość powszechne zjawisko.

                  • 02.11.11, 13:00
                    Nie potrafią cieszyć się. Tak ogólnie, nie tylko z tego co mają, nie tylko z drobnych, codziennych rzeczy, ale w całej sekwencji radosnych zdarzeń zawsze znajdą coś, na co można pomarudzić. Przy suto zastawionym stole zawsze będą niezadowolone bo nie będzie soku burakowego. Będą soki pomarańczowy, jabłkowy, wiśniowy, śliwkowy, z egzotycznych owoców, pomidorowy, woda sodowa z gazem i bez, kawa, herbata, ale całą imprezę będziesz siedziała skwaszona, bo nie będzie soku burakowego. Taki typ człowieka. Co prawda w Polsce, z jakiegoś powodu, 90% populacji taka jest. Z tego powodu trudno znaleźć jest kogoś rozsądnego. To dotyczy obojga płci. Jak już ktoś się trafi normalny, jak będzie śmiał się z plamy na koszuli, zamiast narzekać, to wszyscy będą go znali, że jest pogodny i ma poczucie humoru.
            • 02.11.11, 14:27
              Najwyraźniej masz problem ze sobą lekki a Twój mąż nie jest demonem energii, pomysłów czy niespodzianek, których Ty oczekujesz (gdyż masz problem ze sobą). Szkoda.
            • 02.11.11, 14:54
              Kolejna, która nie ma problemów, znudzona paniusia chcąca brać, brać, być adorowana, noszona na rękach, zaskakiwana każdego ranka, nocą brana jak księżniczka. Z tych nudów wkrótce znajdziesz sobie kochanka i oczywiście znajdziesz tysiąc usprawiedliwień dla siebie - w swoich postach już je wymieniłaś: ten nudny jak flak w oleju mąż. Na kochanka mimo iż nie jesteś modelką, co zauważyłaś, masz szansę. Na męża jak z telenoweli to wątpię. Bo twierdzisz, że jesteś humanistką, on tłukiem, a robisz ortograficzne błędy. Z tego co napisałaś przebija ogrom twojej miernoty. Powiedz, kogo ktoś taki jak ty mógłby zainteresować sam będąc osobą z jakąś.... hmmmm.... głębią? Sama nie masz nic do zaoferowania. Chyba że najlepsze co sobą prezentujesz zostawiłaś dla siebie, tutaj się tym nie podzieliłaś.


              --
              http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
              '...bo tak mówi prawo...'
              http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
    • 01.11.11, 01:00
      > Jak sobie przetlumaczyc ze skoro przysiegalam w kosciele to musze sie bardziej
      > starac? nie umie, czasem mi sie na chwile udaje ale jak na dluzsza mete udawac
      > ze sie nie wzielo nudnego troche prostackiego malo inteligentnego typa?

      Z Twojego postu też jakaś nadzwyczajna głębia intelektualna nie wyziera. :(

      Poza tym widzisz, jak to w życiu jest: Ty narzekasz, że mężuś nudny, banalny, bez zainteresowań, "ciota" itd., podczas gdy wczoraj mieliśmy tu delikwentkę, której chłopak był inteligentnym, twórczym i oczytanym podróżnikiem – to z kolei nie pozwalał jej jeść, drań! :( Tak że to wcale nie jest wszystko, jak widzisz, takie proste…
      • 01.11.11, 01:08
        nie pisalam dla metafizycznych uniesien forumowiczow - bo jakby nie patrzec, przezywac to ja sobie w duchu moge a opisalam dokladnie tak jak jest, bez natchnionego wodolejstwa, jak to me serce plonie w rozpaczy za niespelnioną radością dnia codziennego , ktora znika w czeluściach zdrwnialego tworu zwanego malzenstwem ;)
        • 01.11.11, 09:21
          Tobie się w głowie przewraca od nic nie robienia.
          Jak będziesz miała pracę to przestaniesz się tak ciągle przyglądać mężowi bo będziesz go widziała chwilę nim padniesz ze zmeczenia.
          • 01.11.11, 09:32
            Pisała, że pracuje.
          • 01.11.11, 22:17
            właśnie - pracuję. W glowie od nierobienia na pewno mi sie nie przewraca bo godzinowo mam taką sama pracę jak maz a stresującą bardziej, po pracy dom, dzieci i tak tydzien za tygodniem mijają na takim byle jakim związku. Od tego mi sie bardziej w glowie mąci.
            • 02.11.11, 14:40
              Rozumiem Panią, bo sama miałam podobną sytuację. Mąż był tak zajęty komputerem cały tydzień po pracy i w weekendy i wstawaniem w południe, że zapomniał jak się dba o rodzinę. Robienie zakupów to trochę za mało. Zawsze był problem, żeby poszedł ze mną i dzieckiem na spacer, ale za to po fajki szedł jak tylko się skończyły, nawet w nocy leciał na stację benzynową. W domu też palcem nie kiwnął, tylko ja sprzątałam dom. A od jego mamusi usyszałam, że to tylko kobieta ma sprzątać w domu i ma dbać o odpowiednią "atmosferę"! Wybuchła mega awantura, po której powiedziałam meżowi, że gnuśnieję w związku z nim i życie ucieka mi przez palce. Teraz jest znacznie lepiej, przede wszystkim poświęca więcej czasu dziecku i mnie. A więc można jak się tylko chce.
              Czy próbowała Pani rozmawiać z mężem? Chłopy są z reguły mało domyślne i nie wiedzą, że coś jest nie tak, dopóki im sie palcem nie pokaże!!!
      • 01.11.11, 09:18
        no fakt, autorka tego wątku powinna się cieszyć, że chłop jej jeść pozwala :)
    • 01.11.11, 02:20
      slim-pim napisała:

      > Mamy dwojke dzieci, 2 i 4 lata.
      > (...) choc pierwsze miesiace po urodzeniu corki byly horrorem (...)
      > (...) Poza tym chlopcy byliby nieszczesliwi bez taty.

      Wróć, gdy będziesz już pewna, ile masz dzieci i jakiej są płci. Pozdrawiam.
      • 01.11.11, 02:21
        P.S. Ludzie to się jednak nudzą...
        • 01.11.11, 08:01
          no i psiakrew kamuflaz sie nie udal. Mam corke i syna, ale pozmienialam szczegoly coby nie byc rozpoznanym. Kluczowe rzeczy sie zgadzaja.
          • 01.11.11, 09:26
            slim-pim napisała:
            > pozmienialam, rozpoznanym.
            To nie tylko z płcią dzieci masz problem.
            Trolować to trzeba umieć
          • 02.11.11, 02:00
            slim-pim napisała:

            > no i psiakrew kamuflaz sie nie udal. Mam corke i syna, ale pozmienialam szczegoly coby nie byc rozpoznanym. Kluczowe rzeczy sie zgadzaja.

            Ale córka i syn to się przytrafia wielu parom, więc nie sądzę, żebyś po tym była rozpoznana :)
    • 01.11.11, 08:02
      należało, teraz powinien odejść, zapłacić spore alimenty (takie, żeby na mieszkanie starczyło i na opiekunkę) a sam usunąć się w cień. Szkoda mi strasznie tego twojego męża bo to widać porządny facet jest.

      --
      Lost in the past...
      • 01.11.11, 09:23
        może i porządny, tylko parę lat temu zrobili co wypada, by się rodzice ucieszyli i koledzy zazdrościli.
        I tak się to kończy po latach.
      • 01.11.11, 10:12
        ronald.tusk napisał:

        > należało, teraz powinien odejść, zapłacić spore alimenty (takie, żeby na mieszk
        > anie starczyło i na opiekunkę) a sam usunąć się w cień. Szkoda mi strasznie teg
        > o twojego męża bo to widać porządny facet jest.

        no tak, zrobił swoje i osiadł na laurach, a ona powinna być mu wdzięczna tylko za to, że ich "utrzymuje" i jest dobrym ojcem. Związek muszą pielęgnować obie strony niestety.
        • 01.11.11, 10:13
          a jak pielęgnuje ten związek autorka wątku?


          --
          forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

          Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
          • 01.11.11, 10:16
            autorka wątku naoglądała się niedzielnych romansideł :)
          • 01.11.11, 10:19
            > a jak pielęgnuje ten związek autorka wątku?

            "(...) jak juz gdzie pojdziemy to poki ja nie wymysle tematu rozmowy on nie powie nic ciekawego a nawet jak ja zaczne to i tak nie umie powiedziec nic ciekawego, oryginalnego, interesujacego"

            Wygląda na to, że wymyśla ciekawe tematy rozmowy, w których mąż nie potrafi się odnaleźć. :)
            • 01.11.11, 10:21
              1) może jest typem introwertyka i nie lubi ciągle gadać - to niekoniecznie jest wada, po prostu jest małomówny, no ale przecież wiedziała, że taki jest gdy za niego wychodziła :)

              2) może ona wymyśla tematy, które w ogóle go nie interesują i w żaden sposób nie są dla niego ciekawe



              --
              forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

              Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
              • 01.11.11, 10:24
                napisała też, że on żadnego tematu nie wymyśli..
                • 01.11.11, 10:35
                  a przed ślubem wymyślał tematy? nie sądzę, głupia laska zmarnowała facetowi życie bo wyszła za niego nie z miłości a z innych pobudek i miała nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży


                  --
                  forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                  Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                  • 02.11.11, 21:26
                    Jan, zamilcz, wiem, nie lubisz kobiet. Ona jemu? Dlaczego?
                • 01.11.11, 10:37
                  > napisała też, że on żadnego tematu nie wymyśli..

                  Wygląda na to, że powodzenie w związku zależy od umiejętności prowadzenia kurtuazyjnej pogawędki na zadany temat.
                  • 01.11.11, 10:48
                    to jest tylko jeden procent problemu ;) jeno wskazany palcem
                  • 01.11.11, 15:18
                    ikcort napisał:

                    > > napisała też, że on żadnego tematu nie wymyśli..
                    >
                    > Wygląda na to, że powodzenie w związku zależy od umiejętności prowadzenia kurtu
                    > azyjnej pogawędki na zadany temat.

                    Czemu się jej czepiacie? Sami pewnie bohatersko umawiacie się z mimozami, które biernie czekają aż wymyślicie temat przy kolacji, a potem w łóżku robią za kłody :D
                  • 01.11.11, 22:21
                    nie o kurtuazyjną rozmowę chodzi tylko po prostu o rozmowę. JAk bys sie czul jak zaczynasz jakikolwiek temat, czy to zwiazany z domem, czy dziecmi, czy pracą, czy zainteresowaniami a nie slyszysz praktycznie zadnej ciekawej odpowiedzi tylko : nie zastanawialem sie, a jak Ty myslisz, ja nie wiem, musze pomyslec - po czym kiedy wracasz do rozmowy to slyszysz: nie mam pojecia, sprobujmy po twojemu. Ja rozumiem ze z jednej strony to fajnie bo moge ealizowac swoje pomysly, jesli mowa o jakichs domowych projektach czy czyms, ale ilez mozna? chcialabym zeby czasem cos bylo zalatwione bez mojej inicjatywy, zeby to byl wspolny ustalony punkt, przedyskutowany, przemyslany a nie tylko jego przytakniecie na moje dzialania.
                    • 02.11.11, 12:45
                      A po co dyskutować jak z postu wyziera że i tak postawisz na swoim. Szkoda czasu, zachodu i strzepienia języka.
                      --
                      Mój_blog
                      • 02.11.11, 16:40
                        Moja mama tak zyla z tata.

                        Tacie nigdy nie chcialo podejmowac ZADNYCH decyzji. No chyba ze akurat mial zly dzien i wtedy decyzja byla prosta Nie bo nie. Zadnej dyskusji, uzasadnienia stanowiska etc.

                        Mama przez cale zycie miala na glowie caly dom + ojca.

                        Niefajne zycie...
                      • 02.11.11, 21:16
                        a z czego to niby wynika? wcale nie chcę decydować sama. Chcę żeby to były nasze wspólne decyzje, umiem iść na kompromis, pracuje w zespole, wyciagamy razem wnioski, razem ustalamy, kazdy dorzuca cos od siebie, wiem ze to co innego bo praca ale mam wrazenie - tylko wrazenie, bo z domu tego nie wynioslam - ze w malzenstwie mogloby byc calkiem fajnie jakby sie ludzie uzupelniali - raz bardziej na Twoje, raz bardziej na moje, oboje mamy w tym swoj udzial co sie dzieje.
                        • 02.11.11, 21:17
                          A wcześniej podejmował decyzje?

                          --
                          Pani Wanda, ugodzona do żywego, zasadniczo stwierdziła, że nie lubi jak węże pierdzą.
                        • 02.11.11, 21:53
                          kobieto zachęcam do wizyty u psychologa. i to nie złośliwość. albo spotkasz kogoś życzliwego, z werwą i wiedzą, kogoś kto da Ci siłę, i będzie trwał albo zanurzysz się po uszy w g....nie. Życzę siły:)
          • 01.11.11, 10:22
            no przeca pisała, że się starała. Szczegółów Ci trzeba?
          • 02.11.11, 13:03
            jan_hus_na_stosie napisał:

            > a jak pielęgnuje ten związek autorka wątku?
            >
            >
            ..co ty,a po kiego zlamanego h.a ona ma powod by cos pielegnowac ? no moze poza jej pazurami i potrzebami dzieciakow. Lubie ten gatunek najpierw nadstawiaja sie jak tylko moga zeby tylko apsztyfikant zabral ja z domu wrednej mamusi i mogla pokazac kolezankom ze nie bedzie stara dupa bez wziecia. Ten gatunek nazywam pinda bez honoru.
            • 02.11.11, 21:18
              nie nadstawialam się, nie naciskalam na slub, oswiadczyny byly dla mnie zaskoczeniem bo nie adzilam ze moj maz bedzie chcial sie wogole kiedykolwiek zenic. Sama zreszta mu powiedzialam czego moze sie spodziewac po wejsciu do mojej rodziny itp itd - nie byl bezwolnym narzedziem w moich lapkach.
        • 02.11.11, 18:45
          anna_sla napisała:

          > no tak, zrobił swoje i osiadł na laurach, a ona powinna być mu wdzięczna tylko
          > za to, że ich "utrzymuje" i jest dobrym ojcem. Związek muszą pielęgnować obie s
          > trony niestety

          utrzymywać musi to wszystko facet?


          --
          Lost in the past...
    • 01.11.11, 09:53
      > nie kocham meza chyba

      Piszesz o mezu "ciota". Pomoge ci - nie kochasz go.

      Wlasnie dlatego wydaje ci sie nudny. Seks jest nijaki, bo juz na niego nie lecisz.

      A, i pamietaj, ze wszystko samo uklada sie tylko na filmach.
    • 01.11.11, 10:03
      wiesz co? Ja jestem porywcza bardzo i w życiu postępuję radykalnie. Daj mu przeczytać ten post. Albo wydrukuj i daj poczytać. Tak po prostu. Drąż go jak skała, bo może się okazać, że on taki jest, bo nie kocha Ciebie i jest z Tobą tylko dlatego, że nie chce być weekendowym ojcem, bo jesteś mało oryginalna.. ale byłby szok, co? Najczęściej bardzo to otrzeźwia parę gdy okazuje się, że druga strona to samo robi/czuje co pierwsza
      • 02.11.11, 16:04
        Właśnie... Jak ona mu pitoli o jakiś bzdetach które go nie interesują... No to się nie dziwię. A może to ona na niczym się nie zna i on z grzeczności nie porusza ciekawych tematów bo wie że by się tylko patrzyła jak cielę na malowane wrota....
        • 02.11.11, 16:43
          Boze jaki ludzki Pan z niego!
    • 01.11.11, 10:06
      i tutaj dochodzimy do konkluzji po co kobietom tak naprawdę jest mężczyzna -> otóż mężczyzna służy do zabawiania kobiety, powinien ją ciągle czymś komplementować, rozśmieszać i ogólnie zabierać tu i tam aby kobiecie nie było nudno, bo oczywiście powszechnie wiadomo, że nuda w związku to wina mężczyzny :)


      pół biedy gdy mężczyzna trafi na wesołą i pomysłową kobietę, wówczas to zabawianie jest dużo łatwiejsze, gorzej gdy trafi na nudziarę z postawą roszczeniową, która nie widzi tego, że sama ma niewiele do zaoferowania mężczyźnie a jednocześnie codziennie marzy o księciu z bajki bo w reklamie w telewizji usłyszała slogan "jesteś tego warta" :)





      --
      forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

      Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
      • 01.11.11, 10:15
        "jesteś tego warta" :
        ten slogan nie jest głupi. Wiele jest kobiet stłamszonych.
        • 01.11.11, 10:19
          jest głupi bo jest ogólnikowo kierowany do wszystkich kobiet, nawet takich, które niewiele są warte :)

          równie dobrze mogłabyś wyjść na ulicę i krzyknąć - ludzie, ale wy mądrzy jesteście!




          --
          forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

          Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
          • 01.11.11, 10:38
            nie wszyscy są geniuszami co nie znaczy, że wszyscy są debilami
            • 01.11.11, 10:43
              co nie znaczy, że wszyscy są tego warci

              no i pokonałem Cię siłą logiki ;)



              --
              forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

              Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
              • 01.11.11, 10:45
                jakoś tego nie czuję :)
              • 02.11.11, 16:13
                Ale CZEGO warta? Ja tam uważam że wszystkie kobiety są warte najlepszych kosmetyków- jeśli najlepsze są te od L'Oreal Paris no to to hasło jest słuszne. A że ktoś to zrozumiał inaczej...
        • 02.11.11, 15:14
          gr.eenka napisał:

          > "jesteś tego warta" :
          > ten slogan nie jest głupi. Wiele jest kobiet stłamszonych.



          Tyle że autorka swoimi postami dowodzi, że nie osobą
          za jaką się ma. Jest nudziarą, która potrzebuje kogoś
          z zewnątrz, jakiegoś wodzireja domowego, żeby jej
          życie się nie dłużyło i ją nie nużyło. Będąc taką osobą
          musiałby trafić na faceta, który będąc duszą towarzystwa
          jednocześnie musiałby ją kochać bezgranicznie, by nie
          dostrzegać jej mierności i strojonych fochów i ogólnego
          stękania. Trafiła może i na flegmatycznego gościa, ale
          innego do wyboru nie miała. No i teraz chciałaby swoją
          szarą egzystencje rozruszać. Z przyjemnością punktuje
          swojego męża jako mniej wartościowego w tym związku
          - przynajmniej z jej punktu widzenia. Brakuje kobiecie
          jak nic kochanka, co by ją rozruszał. Tak zaczynają się
          poszukiwania motylków w brzuszku. Nie zdziwiłbym się,
          gdyby już, korzystając z możliwości internetu, kogoś
          takiego nie tropiła z wypiekami na licu.Szukaj a znajdziesz.
          Kto winien będzie rozpadu małżeństwa, wyrok już wydano.



          --
          http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
          '...bo tak mówi prawo...'
          http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
      • 02.11.11, 13:54
        Tylko przez przypadek trafilem na ten temat. Wyobraz sobie, ze specjalnie szukalem swojego hasla, aby cos napisac, bo tak mnie ta sprawa poruszyla. Chcialbym podkreslic, ze wiele wpisow na podniesiony przez Ciebie temat, to slowa niezwykle madre, wyplywajace nie tylko z serca, ale i wielkiego doswiadczenia, ktorym chca sie podzielic inni. Najwspanialsze odkrywcze rozmowy z psychologami, czy tez przyjaciolmi nie potrafia oddac tego celniej, niz szeroka rzesza tych, ktorzy to po prostu albo maja za soba, lub w zwiazku z niesamowita inteligencja wyboru, potrafia to scalic w jeden wlasciwy wniosek. To tyle gwoli wpisow.
        Moja pierwsza refleksja odnosnie Ciebie jest taka, ze.....jak mozesz napisac o swoim mezu...ciota? To dowod na wiele spraw, spraw, o ktorych my nie wiemy, a jedynie mozemy sie domyslac. Ja bym Ci za to wystawil slaba ocene, nie jestem przekonany o Tobie, ze jestes na takim poziomie, jakiego ...zadasz. Zgadzam sie z wieloma glosami, ze w pierwszej kolejnosci ...jesli wogole tego chcesz, a ja wlasnie mysle, ze nie, a jedynie szukasz...no wlasnie, czego ?.....powinnas odkryc karty, dokladnie dac do przeczytania ...Twoja historie z Gazety....Przeciez zawsze mozesz powiedziec, ze potraktowalas to jako ostatnia deske ratunku.
        Nie chce byc Twoim krytykiem, znajac tak malo faktow, dlatego ograniczam sie jedynie do tego, co dyktuje jasne postrzeganie swiata. Nie wiem ile masz lat, ale ktos, kto chcial miec dzieci i je bezgranicznie kocha, nigdy nie wspomni o tym, ile one kosztuja pracy. Mordege maja Ci, co swych dzieci nie znaja. Wydaje mi sie, ze Ty jestes z siebie niezadowolona, a w jakis sposob obarczasz wina za to w konsekwencji swego meza. Poza tym jestem przekonany o tym, ze Ty zmienilas plany, plany, ktore w Twojej glowie nieustanie kraza tylko wokol Ciebie. I dlatego mamy tutaj problem.......pamietaj jeszcze o tym, ze kazda zmiana wiaze ze soba ryzyko tylko powierzchownego przyduszenia problemow. A wewnetrznego ognia i sto lat nie wyziebi.....tak mi sie nasunelo.....
        Ze swej strony zycze Ci odnalezienia wlasciwej Wam wszystkich drogi. Tak, bo spoczywa na Was, Tobie, odpowiedzialnosc za 4 losy ludzi.....
        Nie jestem kaznodzieja, jestem jeszcze dosc mlody i cos tam przeszedlem, dlatego uwazalem za stosowne , zabrac w tej sprawie skromny glos.....
        Powodzenia...............
    • 01.11.11, 10:15
      Skoro wyszłaś za mąż nie kochając męża (bo tego chwilowego zakochania po-oświadczynowego chyba nie należy traktować jak głębokiego uczucia), a jedynie po to, by się wyzwolić od matki, to niestety sama jesteś winna temu jak się czujesz obecnie w małżeństwie.
      Nawet nie jest mi ciebie szkoda:-)
      Szkoda mi jest twojego męża, który wydaje się w tej opowieści spokojnym, nierozrywkowym wprawdzie, ale pewnie zrównoważonym mężczyzną, którego żona oczekuje od życia niestety fajerwerków, ale zdaje się poza postawą roszczeniową nie daje wiele z siebie.
      • 01.11.11, 22:24
        Jaaaaa, czy ja tego nie napisalam? staralam sie, proponowalam, zabawialam, wychodzilam z inicjatywą - to zdecydowanie nie byla roszczeniowa postawa, ale ile razy mozna dawac otrzymujac w zamian : chcesz tak?ok. i tyle - zadnego raz ty dajesz, raz ja daje cos od siebie, znow ty, znow ja - nie, w moim zwiazku wiecznie to ja bylam tą stroną inicjującą - czy to dziwne ze mi sie zwyczajnie odechcialo skoro odzewu nie bylo ?
    • 01.11.11, 10:27
      >i pewnie wielu by mi go zazdroscilo...

      no po tej laurce, to nie sądzę;)


      --
      the middle
      • 01.11.11, 10:40
        daj spokój , lepszy rydz niż nic :)
        • 01.11.11, 11:02
          rydz już pewnie olał i znalazł nowo rydzykowo w sklepie za rogiem;)

          --
          the middle
      • 01.11.11, 10:44
        > >i pewnie wielu by mi go zazdroscilo...
        >
        > no po tej laurce, to nie sądzę;)

        Może ona ma wyższe wymagania niż motłoch i byle co jej nie zadowoli. :)
        • 01.11.11, 10:48
          motłoch i cioty :)


          --
          forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

          Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
    • 01.11.11, 10:33
      Ok, popeplnilas pare bledow. Wyszlas za maz, za czlowieka, za ktorego nie powinnas byla wyjsc, bo nie bylas tego pewna, a potem zabrnelas dalej. Uleglas presji spolecznej, jestes niesmiala itd. i winisz matke.

      Ale ja bym skupila sie na konstruktywnym mylseniu, jak poprawic wlasne zycie. Nie obwiniam Ciebie, bo wiele osob popelnia bledy. Nie bede pisac, ze sama jestes sobie winna, i ze jak jestes niezadowolona ze zwiazku oznacza to, ze jestes niestala w uczuciach i ze kazdy inny facet znudzi Cie po pol roku. Ale i Ty nie powinnas obwiniac otoczenia za wlasne bledy i niedociagniecia.

      Jak masz dzieci to pewnie nie jest tak latwo sie po prostu rozstac, co byloby najlepszym rozwiazaniem. Ale mysle, ze warto zrobic wszystko, co mozliwe, by to osiagnac. Z Twojego postu bije frustracja i nieszczescie. Naprawde chesz byc nieszczesliwa cale zycie? Naprawde chesz wychowywac dzeici w atmosferze frustracji i nieszczescia? Naprawde chesz krzywdzic meza? Twoje nastawienie do meza swiadczy, ze nie popatrzysz na niego bardziej przychylnie, a pomysl, jak ciezko jest zyc jemu ze swiadomoscia, ze Ty nim gardzisz, brzydzisz sie i probujesz sie zmuszac do pozorow szczescia?

      Odejdz od niego. Na poczatku bedzie trudno, nawet Ci sie nagle wyda, ze kochasz go bardzo, ale jak wrocisz, znowu Cie bedzie wszystkim irytowal.

      • 01.11.11, 10:36
        grzeczna_dziewczynka15 napisała:

        > Ale i Ty nie
        > powinnas obwiniac otoczenia za wlasne bledy i niedociagniecia.

        jak to nie, przecież jest kobietą :D



        --
        forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

        Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
        • 01.11.11, 10:44
          gdyby się ten kretyn nie oświadczył to by za niego nie wyszła , gdyby matka jej nie truła ,zę jak nie wyjdzie za mąż to będzie starą panną ... czemu tylko ona ma ponosić konsekwencje?
          • 01.11.11, 10:47
            gr.eenka napisał:

            > gdyby się ten kretyn nie oświadczył to by za niego nie wyszła

            gdyby ten kretyn wiedział, że ona uważa go za ciotę i go nie kocha to zapewne by się nie oświadczył


            > gdyby matka jej
            > nie truła ,zę jak nie wyjdzie za mąż to będzie starą panną ...

            weź sobie jaj nie rób




            --
            forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

            Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
            • 01.11.11, 10:53
              > gdyby matka jej
              > > nie truła ,zę jak nie wyjdzie za mąż to będzie starą panną ...
              >
              > weź sobie jaj nie rób
              to aluzja jakaś ?
              :)
            • 01.11.11, 10:56
              No juz nie badz taki jednostronny.

              Tak, ona jest winna, ze skusil ja facet, z ktorym nie ma zadnach wspolnych tematow, a teraz zdziwienie, ale on tez jest winny, bo to dziala w dwie strony. Jak kolo jest slepy, i prze na slub, bo czul ze cos bylo nie tak. Przecies pisala, ze te zareczyny odnowily milosc, czyli bylo kiepsko przedtem. Zlapal ja na zareczyny, tak jak babka standardowo lapala by na ciaze. A w takim momencie, trzeba po porstu odejsc, a nie probowac kogos omotac, wziac na litosc itd.

              A co do matki, tak, matki maja w zwyczaju wywierac presje na corki, by wyszly za maz. Nie wiesz, jak to jest, nie jestes w stanie sobie wyobrazic, jak to jest, to sie nie wypowiadaj.

              • 01.11.11, 11:01
                grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                > A co do matki, tak, matki maja w zwyczaju wywierac presje na corki, by wyszly z
                > a maz. Nie wiesz, jak to jest, nie jestes w stanie sobie wyobrazic, jak to jest
                > , to sie nie wypowiadaj.


                wywierać to można presję na niesamodzielną córkę, która mieszka z rodzicami i nie potrafi sama o siebie zadbać, zatem korzysta z dbania o nią przez rodziców a potem ten ciężar chce przerzucić na męża






                --
                forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                • 01.11.11, 11:03
                  Wiesz kto totalnie nie ulega presji swoich bliskich i rodziny? Tylko Ci, ktorych ich zdanie totalnie nie obchodzi, i tyle w temacie.
                  • 01.11.11, 11:05
                    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                    > Wiesz kto totalnie nie ulega presji swoich bliskich i rodziny? Tylko Ci, ktoryc
                    > h ich zdanie totalnie nie obchodzi, i tyle w temacie.


                    ten nie ulega presji kto ma własne zdanie i jest samodzielny finansowo



                    --
                    forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                    Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                    • 01.11.11, 11:15
                      Brak Ci empatii, (stad tez brak dziewczyny). Dopoki sie empatii nie nauczysz, o ile nie jestes piekny i bogaty, i nie zaimponujesz jakiejs mlodej siksie, nie wroze zwiazku.
                      • 01.11.11, 11:19
                        grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                        > Brak Ci empatii, (stad tez brak dziewczyny).

                        daj mi trochę odetchnąć, od 2 miesięcy jestem sam i jak na razie czuję ulgę i spokój psychiczny i jakoś nie mam parcia do kolejnego związku :)

                        a empatię mam, tyle że męską a nie kobiecą :)


                        > Dopoki sie empatii nie nauczysz, o
                        > ile nie jestes piekny i bogaty, i nie zaimponujesz jakiejs mlodej siksie, nie
                        > wroze zwiazku.


                        jaaasne, bo kobiety to lecą na męską empatię, nie obraź się, ale większej bzdury to dawno nie czytałem :)



                        --
                        forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                        Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                        • 01.11.11, 11:24
                          Spoko, mozna tez byc singlem. Ja tego nie oceniam:) Ale chyba wylewales zale na forum, dlaczego, ah dlaczego.
                          Prosta odpowiedz - brak empatii. Plus za duze zafiksowanie na kasie.
                          NIech zgadne, wywodzisz sie z nie takiej bogatej rodziny, sam doszedles to tego co masz, zarabiasz niezle, jak ci sie wydaje, w porownaniu z rodzicami. Dlatego mierzysz wszystkich swoja miara. Ze skoro Ty potrafiles, to i inni moga.

                          Ale kasa to tylko jeden z aspektow zycia, a czlowiek funkcjonuje w spoleczenstwie nie tylko na zasadzie stosunkow kupna i sprzedazy.
                          • 01.11.11, 11:36
                            zafiksowanie na punkcie kasy to miała moja ex, co przed długi czas dość skrzętnie ukrywała ale prędzej czy później szydło wyszło z worka :)



                            --
                            forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                            Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                            • 01.11.11, 11:39
                              Swoj ciagnie do swego
                              • 01.11.11, 11:41
                                nie obrażaj mnie, gdybyś czytała inne moje posty na tym forum to byś wiedziała, że jestem krytycznie nastawiony do materialistów




                                --
                                forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                                Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                                • 01.11.11, 12:20
                                  Ale nie do filozoficznych chyba?

                                  Wiesz, moze i deklarujesz krytyczne nastawienie do ludzi zafiskowanych na kasie, ale to co piszesz przeczy temu. Mierzysz czlowieka pieniedzmi, ktore potrafi zarobic, wchodzisz w zwiazek z "materialistka". Idac za Twoimi wlasnymi radami, powinienes od razu ja rozryzc, a nie tylko myslec ... inna czescia ciala i nazywac to miloscia.
                                  • 01.11.11, 12:28
                                    w tym waszym toku myślenia to praca zarobkowa i chęć zaspokojenia podstawowych potrzeb jest materializmem.
                                    Chyba się wam pokręciło trochę w głowach
                                  • 01.11.11, 12:29
                                    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                                    > Mierzysz czlowieka pieniedzmi, ktore potrafi
                                    > zarobic


                                    to kobiety tak mierzą mężczyzn, a przynajmniej większość, i zasada jest taka, że im kobieta starsza tym częściej mierzy tak mężczyznę, bo młode siksy to rzeczywiście nie mają dużych wymagań i częściej lecą na imprezowych przystojniaków niż na rozsądnych facetów ze stabilną sytuacją finansową


                                    > Idac za Twoimi wlasnymi radami
                                    > , powinienes od razu ja rozryzc, a nie tylko myslec ... inna czescia ciala i na
                                    > zywac to miloscia.

                                    no jakoś od razu mi się nie udało


                                    --
                                    forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                                    Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                          • 01.11.11, 11:37
                            oj chyba mam okazję znać kogoś podobnego :), może dlatego stara sie dokopać innym jak tylko może :)
                    • 01.11.11, 11:15
                      masz rację tylko w jednym , samodzielny jest ten kto jest niezależny finansowo
                • 01.11.11, 11:12
                  a jaka to jest ta samodzielna ? bo ja to nie spotkałam jeszcze takiej kobiety która od niemowlęcia z pieluchą w zęba samodzielnie budowała dom
                  • 01.11.11, 11:14
                    samodzielna to taka, która nie mieszka z rodzicami i sama się utrzymuje :)


                    --
                    forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                    Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                    • 01.11.11, 11:17
                      wystarczy, że straci płynność finansową i po samodzielności :)
                      • 01.11.11, 11:22
                        ja jak straciłem płynność finansową to po prostu musiałem wziąć kredyty, na szczęście nie były to jakieś olbrzymie sumy i mniej więcej po pół roku udało mi się je spłacić i wyjść na prostą, samodzielności przez ten czas nie straciłem :)


                        --
                        forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                        Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                        • 01.11.11, 11:34
                          jak się orientuję to banki nie dają kredytów ot tak sobie :)
                          • 01.11.11, 11:39
                            na duże sumy pewnie nie, ale na względnie małe to bez problemu :)


                            --
                            forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                            Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                            • 01.11.11, 11:47
                              byłeś w banku kiedyś? bo wątpię
                              • 01.11.11, 11:55
                                hm, prawdę mówiąc dawno nie, wszystkie wnioski kredytowe składałem elektronicznie w banku w którym mam konto od wielu lat


                                --
                                forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

                                Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
                                • 01.11.11, 11:57
                                  niestety czasami wieloletnie konto nie wystarczy :)
                • 01.11.11, 14:52
                  Moim zdaniem niepotrzebnie sprowadzasz problem niezależności od rodziców do pieniądza. Są układy, w których pomimo zależności finansowej rodzice pozwalają żyć swoim życiem - to jest rarytas, faktycznie. Są i takie w których pomimo niezależności finansowej dzieci są zależne od zdania rodziców, szukają nadal pochwały i akceptacji - to jest jeden z elementów tej wyświechtanej "nieodciętej pępowiny". Jeżeli ktoś w takim układzie wzrastał i żył, to może być mu ciężko zauważyć, że jest on mocno nie w porządku. Jasne, problem jest bardziej w dziecku, bo to ono ma interes, żeby ten układ przerwać, więc ono musi działać. Ale o "winie" ciężko tu mówić. Nie wszyscy są sini, odważni i przebojowi z natury.
                • 01.11.11, 22:31
                  nie rozumiesz tego. Nie byles wychowywany pewnie przez kobietę ktorej glownym sloganem bylo: "to czego chcesz jest niewazne, bedzie po mojemu", - slyszalam to na codzien. Moja matka to osoba niezrownowaznona, despotyczna, za kazdą najmniejszą wzmianke o nieposluszenstwie bylam ciagana za uszy, wlosy, czasem bita reką, czasem paskiem. W wieku lat 16 dostalam np w twarz bo smialam wydac wlasne zaoszcedzone pieniadze na ksiazke o ulubionym zespole - wg niej powinnam to wydac na praktyczną rzecz, to nic ze nie byly to od niej pieniadze, tylko moje zaoszczedzone od babc, cioc itp - i nie byla to suma kosmiczna a ja nie glodowalam. Po prostu fakt ze smialam sama o czyms zdecydowac wywolal furie. Jak mialam 22 lata i studiowalam w innym miescie i o 19 telefonujac uslyszala w pokoju glos mojego kolegi to chciala ciagnąc ojca ponad 200km zeby sprawdzic co ja wyrabiam. Nie wiesz jak to jest, skoro wydaje ci sie ze finansowa niezaleznosc sprawia nagle ze juz odchodzisz natychmiast od przyjetego schematu i jestes wolny...
                  • 02.11.11, 13:45
                    No chyba jedyna opcja to uświadomić matce, że popełniła poważne błędy wychowawcze (twoim zdaniem), i że nie zamierzasz skończyć z taką sytuacją.
                  • 02.11.11, 13:50
                    Zamiast jęczeć, jaka to jesteś nieszczęśliwa w małżeństwie, ty powinnaś się cieszyć, że z takim backgroundem twój mąż w ogóle cię zechciał. Akurat mam swoje doświadczenia z panienkami z dysfunkcyjnych rodzin i to zawsze zostawia negatywny ślad w psychice. Teraz gdybym usłyszał taką historię z ust potencjalnej wybranki z miejsca zastanowiłbym się czy kontynuować znajomość. Oczywiście wiem, że to nie twoja wina, ale - przykro mi - mało kto chce dobrowolnie unieszczęśliwiać się związkiem z osobą ze zrytą w dzieciństwie psychą. Więc się nie dziw, że ten nudziarz twój mąż i tak był najlepszym z kandydatów - normalni faceci wieją od takich popieprzonych bab jak ty gdzie pieprz rośnie.
                    • 02.11.11, 15:33
                      Akurat dysfunkcyjnosc jej rodziny, matki nie jest z tych powazniejszych, znamy duzo gorszego kalibru dysfunkcyjnosci w domach rodzinnych.
                      A tak naprawde, wszyscy mamy mniej lub bardziej dysfunkcyjne rodziny. Wszyscy mamy taki background, ktory wlecze sie za nami i jakas czkawka sie nam odbija.
                      Nie sadze wiec, by jej maz nie posiadal w swoim domu rodzinnym zadnych negatywnych stron.
                      Ona ma swoja przeszlosc z toksyczna matka. A on ma jakas swoja.

                      Calkowicie rozumiem autorke watku. Wiele jest kobiet, ktore gnusnieja przy swoich introwertycznych, egoistycznych, waskosciezkowych mezach. Warto poobserwowac: z mlodej wesolej szczebiotki robi sie smutna wzdychajaca ciezko kobieta. To dosc czesty panowie obrazek z polskich krajobrazow. Cos wiec jest na rzeczy.
                      Mezczyzni czesto, oczywiscie pewno nieswiadomie, zabijaja w swych kobietach radosc, spontan. A kobiety z natury lubia dawac, dogadzac, opiekowac sie, bo z natury maja wiecej empatii, mniej egoizmu i ciesza sie, gdy ktos za ich sprawa ma dobrze, jest szczesliwy. Percepujemy swiat uczuciami, emocjami, nie racjonalizmem, egoizmem i cynizmem.
                      Ale wy panowie nazywacie to naiwnoscia i glupota.

                      Autorko watku: jesli nie masz mozliwosci wychowywac dzieci sama, to nie pozostaje nic innego jak rozgladac sie dyskretnie za swoim idealem i moze kiedys na niego trafisz. Bo chleb jakis tam masz, nie rezygnuj z niego. Rozgladaj sie za bulka. Moze wowczas i dzieci beda starsze, juz odchowane, sytuacja bedzie lepsza. Sie rozejdziecie.

                      Bo rozmowa z mezem moim zdaniem nic nie da. To taki typ. Nie pasujecie czesciowo do siebie.
              • 02.11.11, 13:29
                grzeczna_dziewczynka15 napisała:


                > Zlapal ja na zar
                > eczyny, tak jak babka standardowo lapala by na ciaze. A w takim momencie, trzeb
                > a po porstu odejsc, a nie probowac kogos omotac, wziac na litosc itd.

                Jaja sobie robisz?

                --
                "Freedom is a spaniel that grows weak and flabby if it be not excercised. So excercise your dog, sir, that's the trick"
              • 02.11.11, 16:29
                Najlepiej napisać- po prostu odejść i problemy się same rozwiążą. On będzie bulił na alimenty, widywał dzieci tylko w weekendy, dzieci będą miały traumę że są z rozbitego domu, ale ona będzie szczęśliwa bo nie będzie już musiała patrzeć na tego nudnego męża i znajdzie sobie kochanka. Ten kochanek też co prawda może okazać się nudny, ale to wymieni go na następnego, następnego i jeszcze następnego. Najlepiej iść na łatwiznę.
                Ja myślę że ona w ogóle nie porozmawiała z mężem o swoich odczuciach. Może po prostu on jest domatorem a ona duszą towarzystwa i jest konflikt na tym polu? Zawsze da się wypracować jakiś kompromis. Trzeba tylko chcieć.
                • 02.11.11, 21:26
                  owszem - rozmawialam. Niejednokrotnie. Mowilam wprost ze sie nudze z nim, ze mi brakuje odrobiny szalenstwa, no ludzie czy kazde malzenstwo musi z wiekiem osiadac nalaurach, bo zycie takie jest, bez fajerwerkow, ognia, tylko trzeba sie zadowolic taka bezpieczną szarościa? znam malzenstwa w ktorych jest po prostu dobrze, takie w ktorych po 10 latach szaleja za soba, takie w ktorych nuda kipi, takie w ktorych gryza sie ludzie jak psy... Sa rozne, to ze uczucie z lekka przygasa nie musi znaczyc ze juz bedzie coraz gorzej. I ja juz mowilam o tym wszystkim mezowi. Nawet trafilismy na terapię, bo powiedzialam ze juz nie moge tak dluzej. Pan psycholog kazal codziennie rozmawiac - przez chwile, kwadrans, godzine - ile sie da. I nie powiem Wam nawet ile razy maz po prostu poszedl spac za dziecmi, kiedy tylko mogl, mimo ze ja czekalam i chcialam na poczatku nawet jesli mialoby to byc na sile, rozmawiac - niech by i bylo o jego pracy choc zupelnie sie na niej nie znam, o czymkolwiek. Ale on nie czuje takiej potrzeby, zupelnie sie tu rozmijamy i nie wychodzi mi naprzeciw - ja juz nie mowie zeby do polowy drogi, ale choc krok naprzod - nawet jak raz na ruski rok jest cos w moja strone, to potem dluuugo nic.
                  • 02.11.11, 21:30
                    Przed ślubem był wulkanem energii?

                    --
                    Pani Wanda, ugodzona do żywego, zasadniczo stwierdziła, że nie lubi jak węże pierdzą.
                    • 02.11.11, 21:32
                      nie byl wulkanem, ale bylo duzo ciekawiej niz teraz. Pod wieloma wzgledami. Nie zmienil sie ogromnie ale zmienil sie na tyle duzo ze mi to bardzo nie odpowiada.
                      • 02.11.11, 21:36
                        Jak "ciekawiej"? Doprecyzuj, bo obawiam się, że rozumiemy słowo "ciekawiej" inaczej. Co się tak zmieniło w stosunku do tego co jest teraz?

                        --
                        Pani Wanda, ugodzona do żywego, zasadniczo stwierdziła, że nie lubi jak węże pierdzą.
                        • 02.11.11, 21:50
                          Ciekawiej- w sensie wiecej sie dzialo, chodzilismy do kina, teatru, na spacery, jezdzilismy na nartach, rowerach, uczylismy sie razem w parku, spotykalismy sie z przyjaciolmi, robilismy zdjecia, chyba zaupelnie normalne rzeczy, nie zadne wielkie atrrakcje ktore burza krew ale bylo fajnie. Teraz jest praca dom dzieci - i wieczorem codziennie jest to samo - jak juz sie ogarniemy ze wszystkim to maz idzie spac. Ja wstaje tak samo jak on, a jednak jestem w stanie codziennie przed pojsciem spac wykroic kwadrans chocby na czas tylko dla siebie - choc bardziej chcialabym dla nas. A on po prostu niemal bez slowa, wszystko jedno czy widzi mnie wesola czy smutna czy uchachana czy nie - nie zapyta jak minal dzien, na moje pytania odpowiada z mina mowiaca ze po prostu jedyne na co ma ochote to spanie. A pracujemy podobnie - w sensie zmeczenia mam wrazenie ze jestesmy rownie zmeczeni i nie wierze ze nie ma ani odrobiny slily na chociaz chwile ze mną. Od razu uprzedze - twierdzi ze mnie kocha, przytakuje jak mowie co mi sie nie podoba - i tyle jesli chodzi o zmiane czy jakikolwiek ruch - czyli niemal nic.
                          • 03.11.11, 10:57
                            może czuje że patrząc na niego myślisz "ciota?". Zmień swoje nastawienie do niego. Ale nie w gestach nie w czynach i nie słowach ale w myślach.
                • 02.11.11, 22:01
                  z pewnością, bo każda kobieta która nie chciała własnego męża, to kurw....:) ludziu zamilcz.
              • 02.11.11, 19:36
                slim plim nie miałam takiej sytuacji ale współczuję bo nie wyobrażam sobie jak to jest nie mieć tematów do rozmów?Wiadomo fascynacja mija po czasie no i trudno dojrzeć rmoantyzm w rozdeptanych laciach,ale czemu nie spróbujecie wyjść gdzieś w wiekszym gronie?Wtedy zawsze temat do rozmów się znajdzie...
                Popełniłaś jeden błąd że nie mówiłaś przez tyle lat o tym i Twój mąż być może myśli że tak jest dobrze?Może Ty też podchodzisz do tematu obsesyjnie i czekasz powie coś czy nie?zaskoczy mnie czymś...Nie wiem jakie masz możliwości ale powinnaś się zdystansować.Wiem ze napisałaś-zwierzyłaś się aby się wygadać może otrzymać jakąś radę...
                Rozejrzyj się za czymś tylko dla siebie i mężowi zaproponuj to samo...Jeśli tak ciągle będziesz rozmyślać jaki on jest beznadziejny tylko się zdołujesz jeszcze bardziej...
                I jeszcze jedno czy zastanawiałaś się czy Twój mąż kocha Ciebie? i co o Tobie myśli?
                Pozdrawiam
                • 02.11.11, 21:31
                  jak napisalam juz wyzej - mowilam mu. Staralam sie w normalny sposob powiedziec ze zwariuje w koncu w takim ukladzie bo mi jest to potrzebne do zycia jak powietrze - zeby moc sie poznawac, swoje mysli, wrazenia, opinie, zeby zrobic cos razem, zeby razem zastanowic sie co dalej - i odzew jesli jest to meega krotko trwa.
                  MAz mowi ze mnie kocha, ze rozstanie jest dla niego otatecznoscia, ze nie po to sie zenil zeby sie rozwodzic. Bo juz rozmawialismy na zasadzie co by bylo gdyby przyszlo nam sie rozstac.
                  Nie znosi kiedy o tym mowie pol zartem, smuci sie jak mowie powazniej.
                  Nie napisalam nigdzie ze jest zlym czlowiekiem, bo nie jest, jest dobry, raczej odpowiedzialny w sprawach codziennych. To nie jest tak ze szukam lepszego modelu na seks czy te pieprzone motylki. Ale to co jest mi nie wystarcza. I nawet nie pytalam tu jak go zmienic - tylko jak wytrwac tak jak jest - bo juz nie bardzo daje rade mimo ze z roznych wzgledow chce.
          • 02.11.11, 19:59
            > gdyby się ten kretyn nie oświadczył to by za niego nie wyszła

            Ty tak na serio? A nie wiesz, że jak się kretyn oświadcza, to się odmawia? I ona powinna była odmówić skoro już wtedy ani ją ziębił ani grzał.

            Prawda jest taka, że panna uzyła pana, żeby uwolnić się od matki a teraz ma pretensje.

      • 01.11.11, 10:42
        ja to lubię jak tak ktoś pisze o konstruktywnym działaniu , kiedy robisz co możesz a i tak wszystko o kant dupy potłuc można
        • 01.11.11, 10:44
          no to wtedy trzeba się ewakuować :)


          --
          forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

          Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
          • 01.11.11, 10:51
            dokąd?
            • 01.11.11, 10:54
              nieważne dokąd, byle dalej :)


              --
              forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

              Demokracja to ustrój w którym każdy może powiedzieć co myśli nawet jeśli nie myśli.
              • 01.11.11, 11:07
                to ucieczka do nikąd .
                • 01.11.11, 22:35
                  wlasnie, latwo powiedziec jak najdalej - tylko gdzie z dziecmi? zwlaszcza malymi? do matki? pieklo byloby wtedy marzeniem.
                  Owszem, wybieram latwiejsza dla mnie droge, bo razem z mezem mi latwiej niz byloby samej. Tylko ze gdyby nie bylo dzieci to pewnie juz bym zrobila krok w tą strne ale gdzie wezmę dzieci - pod most? dlatego szukam odpowiedzi jak wytrwac w takim zwiazku a nie jak z niego uciec.
                  • 02.11.11, 15:18
                    Zgodze sie z niektorymi glosami, wyszlas za kogos za kogo wychodzic nie powinnas i nic tego nie zmieni. Albo zostaniesz i bedziesz sie meczyc, co z czasem przejdzie we frustracje i zgorzknienie( sporo ludzi tak zyje....) albo odejdziesz i spróbujesz zyc lepiej dla Ciebie. Jasne ,samotne wychowywanie dzieci to jest duzy problem dla samotnej matki ale ludzie , kto powiedział ze ty masz je zatrzymac??? Facet tez moze przejac opieke nad dziecmi, choc wiem ze w tym kraju kobiety albo nie dopuszczaja do siebie tej mysli albo sie boja opini publicznej, biorac po uwage jak nie potrafisz zyc po swojemu obstawiam,ze byś na to nie przystała ze strachu.
                    Niemniej ,mozna, mozna tez ustalic opiekę naprzemienną , w koncu ojciec to takie samo stworzenie jak matka, niegdy nie zrozumiem tych bab, dla kotrych zupełnie normalną wydaje sie sytuacja ,ze one siedza z dziecmi caly czas a tatus tylko o np. 2 weekend, nic tylko by facetem, bajka;)
                    A jak sie boisz takich rozwiazan to coz.... zyj jak zyjesz.
                    • 02.11.11, 16:09
                      Do niedawna byłam w nieco podobnej sytuacji. Różnica polegała na tym, że kochałam go, ale nie byliśmy w formalnym związku. Przez długie miesiące, zwyczajnie, męczyłam się. Mój facet stał się nudny, zwykły, już nie szalał za mną. Z jednej strony starałam się, by motyle wróciły. Z drugiej, oskarżałam, ironizowałam, itd. Ani prośbą, ani groźbą niczego nie wskórałam. Tysiące rozmów, obietnic i doopa. Mimo że bolało, odeszłam. Odzyskałam poczucie własnej wartości i spokój. Wiem, że zasługuję na coś lepszego. On pewnie też. Tobie też życzę mądrych decyzji. Pozdrawiam.
                    • 02.11.11, 16:13
                      A ile ty masz lat? Zakladam, ze niewiele. Dzieci tez na pewno nie masz. Urodź i wtedy dopiero wyobraz sobie, ze je oddajesz ich ojcu z mozliwoscia odwiedzenia ich raz w tygodniu.

                      Dziecko, co ty wiesz o milosci matki do dziecka?
                      Nic.
                      Wiec daruj sobie rady typu: niech maz wezmie dzieci.
                      Kobiety potrafia dla dzieci, z milosci do nich poswiecic wlasne szczescie, zycie i np.meczyc sie w nieudanym zwiazku. A ty wyjezdzasz z radami typu zamien dzieci na nowego faceta.

                      Trza troche pozyc by cos konstruktywnego i dzialajacego doradzic.
                      • 02.11.11, 18:01
                        wyobraz sobie ze mam 30 lat i dziecko, ktore 2 lata mieszkało TYLKO z ojcem, bo musialam pracowac w innym miescie i jakos nie widziałam nic nienormalnego w tym ze syn mieszka z uwaga, uwaga ! wlasnym rodzicem (!), bo widze to taka mozliwosc ciebie wybitnie szokuje?. Wiec wiem cos o milosci matki do dziecka ale po co mam dyskutować z kims dla kogos ewidentnie milosc OJCA to jakis wymysl??
                        Wybacz, ale ile Ty masz lat ,ze nie widzisz ze dzieci maja ojca i matke i obie osoby sa zdolne do ich wychowywania? .Co to znaczy " niech maz wezmie dzieci"dzieci przy sa jego rowniez, jak rodzica zyja osobno to wiadomo, ze dzieci beda raz tu a raz tu i to jest kwestia dogadania sie, opcji jest kilka a nie tylko glupi seksizm pt ." dzieci zawsze przy matce i zarzynaj sie kobieto", no chyba ze az tak złe masz zdanie o wlasnej plci.....
                        • 02.11.11, 19:14
                          Po prostu nie oddalabym swoich dzieci dobrowolnie ich ojcu po to tylko, by miec wiecej czasu na szukanie nowego szczescia. Bo, pomijajac fakt, ze prawdziwie je kocham, to jeszcze wiem, ze i one kochaja mnie najbardziej, jak kazde dziecko normalna niepatologiczna matke i dlatego im tez bym tego nie zrobila.
                          Nic widocznie nie wiesz o psychice malego dziecka. Nie bez powodu dziecko po rozwodzie rodzicow z zasady idzie do matki. I nie bez powodu istnieja wiezienie, gdzie z matkami wiezniarkami wychowuja sie ich dzieci. Male dziecko przyssane jest symbiotycznie do matki wlasnie jak do butli tlenowej. Brak matki w tym okresie dzieciectwa niesie olbrzymie straty w psychice dziecka.
                          A ojcow po rozwodzie, ktorzy przechodza rozwod podwojnie, bo traca tak naprawde i zone i dzieci zal mi potwornie. Dlatego tez wielu z nich dawno by sie rozeszlo z zonami, ale chca zyc z dziecmi i miec je blisko siebie. Dlatego maja kochanki, ale od zony to odejsc nie zamierzaja. Wlasnie z powodu ukochanych dzieci.
                          Podtrzymuje: nie proponuj tak cynicznych rozwiazan kobiecie jak oddanie malych dzieciaczkow pod wychowanie ojcu, po rozwodzie. To niegodne kobiety oddac dobrowolnie dzieci, zwlaszcza wbrew samym maluchom.
                  • 02.11.11, 15:57
                    najpierw szczera rozmowa, potem wizyta u specjalisty a nie na forum.
          • 01.11.11, 10:59
            I tu sie z Janem zgodze.

            Ale konstruktywnie tez trzeba - poczytac cos milego, nastawic sie lepiej do matki, zabrac dzeici na spacer, pomyslec o tym, jak o relaksie, nie o orce. Isc do kawiarni z przajaciola, zaprosic meza do kina, co by o filmie mozna potem porozmiawiac. Trzeba choc sie przyjaznic z czlowiekiem, z ktorym sie mieszka i wychowuje dzieci.
    • 01.11.11, 11:14
      Wydaje mi sie, że ta depresja wcale ci nie przeszła. Dlatego wszystko wydaje ci się nudne, szare i uciążliwe. Wyobraź sobie, że w żadnym związku o jako takim stażu nie ma fajerwerków, niespodzianek i uniesień. Jest za to szare, monotonne życie, które nie daje motylków w brzuchu i adrenaliny, ale daje poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. I właśnie po to ludzie się wiążą ze sobą.
      Idź do psychiatry i zacznij się leczyć.
      • 02.11.11, 15:25
        berta-death napisała:

        > Wydaje mi sie, że ta depresja wcale ci nie przeszła. Dlatego wszystko wydaje ci się nudne, szare i uciążliwe. Wyobraź sobie, że w żadnym związku o jako takim stażu nie ma fajerwerków, niespodzianek i uniesień. Jest za to szare, monotonne życie, które nie daje motylków w brzuchu i adrenaliny, ale daje poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. I właśnie po to ludzie się wiążą ze sobą. Idź do psychiatry i zacznij się leczyć.
        ---
        Sama odź się leczyć!!! Dlaczego obrażasz autorkę postu? Czy dlatego, że ma odwagę napisać to, co większość kobiet tkwiących w nieudanych małżeństwach myśli? A może dlatego, że nie chce być cierpiętniczą matką Polką, wiecznie poświęcającą się i nieoczukującą nic w zamian? Otóż w małżeństwie to obie strony mają się starać, a nasi panowie zbyt często zapominają, że przynoszenie pensji do domu nie wystarczy żeby być mężem i ojcem, zwłaszcza gdy żona też pracuje a potem ma jeszcze drugi etat w domu! natomiast autorka postu robi jeden poważny błąd, boi się zacząć życie od nowa i to jest zrozumiałe. Nie ma własnego mieszkania i pewnie nie stać ją na wynajem wraz z dziećmi. A Wy mądrale internowe przestańcie ją potępiać, bo ma dziewczyna prawo do szczęścia, a u boku tępego i leniwego prymitywa tego nie zanza.
        • 02.11.11, 17:30
          A gdzie ona ją obraża? Stwierdzila, że jeśli ma depresję to warto ja po prostu leczyć. To nie żadna obraza.
        • 02.11.11, 19:53
          Nie sądzę żeby autorka postu obrażała autorkę wątku, natomiast ty bez wątpienia obrażasz jej męża. Sama autorka postu nie napisała nic o tym, że jej mąż to "tępy prymityw" jak to ujęłaś, tylko że jej nie potrafi zaskoczyć, nie rozpieszcza, itp. Ale napisała że pomaga przy dzieciach, więc to chyba nie jest jednak prymityw. Cóż, nie każdy facet to potrafi być taki idealny, ba więcej jest takich co nie potrafią. To nie znaczy jednak, że nie chcemy być dla Was partnerami, tylko po prostu my nie wiemy czego od nas oczekujecie. Nie uczycie być nas dla Was partnerami, bo na to trzeba czasu i cierpliwości. Chcecie wszystko od razu. Czy autorka wątku kiedykolwiek rozmawiała szczerze z mężem bez okazywania mu pretensji? Nie wiem, ale mam wątpliwości.
          • 02.11.11, 20:47
            "Sama autorka postu nie napisała nic o tym, że jej mąż to "tępy prymityw" jak to ujęłaś, tylko że jej nie potrafi zaskoczyć, nie rozpieszcza..."
            ---
            A wiesz co to znaczy dla zaganianej kobiety, która zasuwa na dwa etaty w pracy w i w domu z 2 małych dzieci brak czułości i zainteresowania ze strony męża, brak rozmowy i przytulenia?!!! Poza tym autorka również pisze, że pożycie seksualne jest nienajlepsze, a to z kolei jest bardzo frustrujące dla kobiety. Nie trzeba być alfą i omegą by rozumieć, że w pewnym momencie coś w kobiecie "pęknie" i da sobie spokój ze staraniami! Czy autorka rozmawiała z mężem o problemach, o tym nie pisze. Natomiast daje sygnały, ze próbowała to małżeństwo uatrakcyjnić, ale ze strony męża nie było odzewu! Więc, albo facet jest naprawdę tępy i pozbawiony minimum empatii albo ma w nosie żonę i jej potrzeby!! Nie wiem, co jest gorsze? Natomiast, faktycznie powinna szczerze z nim o swoich problemach porozmawiać, być może powinni nawet iść na terapię małżeńską.
            • 02.11.11, 21:01
              Od razu piszesz jakoś tak bardziej po ludzku :-)
    • 01.11.11, 11:34
      ja ci doradze co zrobic. Wykup na niego polise na zycie tak na 5 mln zl a 2 lata pozniej go otruj. To nic ze zostaniesz sama. Na sympatii w opise napiszesz sobie bogata wdowka i juz bedziesz miala kolejke adoratorow, moze nawet ksiecia z bialm koniem?
      --
      Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
      • 01.11.11, 11:38
        Ale to musi byc zbrodnia doskonala.
        • 01.11.11, 11:48
          ale może warto
        • 01.11.11, 15:08
          to jest akurta banalnie proste. Wystarczy isc do lasu nazbierac i zrobic potrwake ze sromotnikow. "Przeciez maz tak lubil chodzic na grzyby i sie na nich znal. No zupelnie nie wiem jak to sie stalo chlip chlip chlip".
          --
          Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
          • 01.11.11, 16:33
            A slyszales o nowym wykrywaczu klamstw?
    • 01.11.11, 11:57
      byłaś?
      --
      jesli wejdziesz w moja wizytowke, to zostaw po sobie slad w postaci kropki.
      blagam, to dla mnie bardzo wazne.
      • 01.11.11, 22:37
        nie, nie bylam, ani kiedy mi sie oswiadczal ani na slubie poltora roku pozniej. Nie mialam cisnienia na dziecko, wiec odpada scenariusz ze murzyn zrobil swoje - w sensie dzieci - murzyn moze odejsc.
        To zupelnie nie o to chodzi.
        • 02.11.11, 13:24
          mi tez nie chodzilo o to.
          a nie mozesz znalezc sobie kochanka (moze byc murzyn)?
          --
          jesli wejdziesz w moja wizytowke, to zostaw po sobie slad w postaci kropki.
          blagam, to dla mnie bardzo wazne.
    • 01.11.11, 12:05
      siebie i lubisz się nad sobą użalać.
      Do starości i śmierci, teraz kobiety żyją b. długo, masz dużo czasu na zajmowanie się tym.
      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • 02.11.11, 13:53
        Ona nie kocha siebie, ona jest - co wyznała tutaj w innym wpisie - osobą z dysfunkcyjnej rodziny, dlatego nigdy nie będzie potrafiła żyć normalnie i zawsze będzie miała jakieś "ale" do życia. To nie jest jej wina, ale szkoda jej bogu ducha winnego męża.
    • 01.11.11, 13:25
      i co istotne... byłoby naprawdę dużooo wolnych ludzi nawet po 30 stce gdyby nie spieszyli się tak z bezsensownymi małżeństwami i czekali na coś lepszego, no ale cóż, skoro większość woli byle jak to tak ma.
      Na twoim miejscu nie podejmowałabym pochopnych decyzji. Z dwójką dzieci nie tylko ciężko się utrzymać, żyć samej, ale ciężko też znaleźć kogoś sensownego, zwłaszcza, że młoda pewnie jesteś, to panowie w tym wieku zajęci (bo to polska).
    • 01.11.11, 13:50
      przyznaj się ile masz lat? i tak Cię nikt nie rozpozna, bo tak wygląda co drugie małżeństwo. tak wygląda życie, gdy ma się dzieci, bo życie to nie reklama, a reklamy kłamią.
      Usiądź i zastanów się czy tylko mąż jest przyczyną twoich problemów, może to dzieci? może to one pochłaniają całą waszą energię i radość z życia i na nic nie macie sił? zapomnieliście o sobie między przewijaniem i sprzątaniem. praca dom dzieci praca dom dzieci i tak w kółko.
      jak on ma myśleć o zaskakiwaniu Ciebie, kiedy musi walczyć o przetrwanie rodziny, a czasy są mega ciężkie teraz?
      może pomyślcie o jakiejś opiekunce raz na jakiś czas i zorganizujcie czas tylko dla siebie, ciesz się, że mąż robi to co Ty wymyślasz, albo podejmuje tematy w rozmowie, są tacy co nawet nie chcą z domu wyjść o rozmowie z żoną nie wspomnę.
      • 01.11.11, 15:01
        > może pomyślcie o jakiejś opiekunce raz na jakiś czas i zorganizujcie czas tylko dla siebie

        Takie rady to raczej dla kogos, kto nie nazywa swojego meza ciota.
        Przeciez ona go nie kocha, wiec co tu ratowac?

        • 01.11.11, 15:36
          Kochać? Ona go nawet nie lubi. Lubić człowieka z którym się ma spędzić życie to moim zdaniem podstawa.
          • 01.11.11, 16:57
            martishia7 napisała:

            > Kochać? Ona go nawet nie lubi. Lubić człowieka z którym się ma spędzić życie to
            > moim zdaniem podstawa.

            Masz racje.
      • 01.11.11, 22:42
        mam 31.
        MAz nie musi myslec zeby na chleb nie zabraklo.
        Zarabiamy dosc dobrze jak na te trudne czasy.
        Nie mamy niczego bo ja zajmowalam sie przez prawie 3 lata zajmowalam sie dziecmi - w tym tylko rok na bezplatnym, a moj maz nie jestna tyle przedsiebiorczy zeby samemu cos zorganizowac - w sensie kupna mieszkania czy chocby poszukania czegos do obejrzenia. Jak ja zaproponowalam, ja znalazlam agencje, ja szukalam ogloszen, to obejrzelismy kilka mieszkan, ale jego inicjatywa w tym wzgledzie skonczyla sie na paru ofertach z ktorych sprawdzilismy moze jedna. Gdybym powiedziala ze pasuje mi jakies mieszkanie to kredyt na nie tez sama musialabym zorganizowac, juz tak bywalo w mniejszych sprawach. Jesli ktos zorganizuje wszystko to on w tym wezmie udzial, ale sam z siebie nie zrobi niemal nic.
        • 02.11.11, 10:24
          Powtarzasz się. Taki się zrobił przedwczoraj czy po drugim dziecku? Bo jeśli nie, to widocznie nie przeszkadzało Ci to w rozwoju rodziny. Użyłaś faceta jako narzędzia do uwolnienia się od mamusi - w zasadzie na zimno: bo ani on Cię grzał, ani ziębił, był takim rakiem - rybą na bezrybiu. Brzydko. Pytanie zresztą, czy wiedział o tym, co Tobą powoduje, że godzisz się na związek i małżeństwo. A jeśli nie wiedział, że żeni się z kobietą, która widzi w nim urządzenie do odstraszania mamusi, to chyba też miałby prawo sarkać na to i owo, co go w życiu spotkało.

          Wiedząc, że jest mało energiczny, ustroiłaś go w dwójkę dzieci. I masz pretensje, do tego wyrażane w paskudnym tonie. Jaki jest, wiedziałaś. Do czego Ci jest potrzebny też wiedziałaś. No to sama sobie zafundowałaś taki stan rzeczy. Facet Cię nie oszukał, nikogo nie udawał; nie ma obowiązku być przebojowym - jest, jaki jest. W czym Ci, u diabła, wadzi, że skoro Ty się potrafisz zająć logistyką, to on się w to nie wtrąca, z dziećmi zostanie i grzecznie zgodzi na to, co zaplanujesz i zorganizujesz?
          • 02.11.11, 21:02
            Cicho, pani! Nie wiesz, że ludzie to się strasznie zmieniają i nie można nic przewidzieć? ;)

            --
            Pani Wanda, ugodzona do żywego, zasadniczo stwierdziła, że nie lubi jak węże pierdzą.
    • 01.11.11, 14:55
      Czy on się aż tak zmienił po ślubie? Co było powodem, że wzięłaś z nim ślub?
      Skoro wszelkie sprawy, np. kredyt załatwiasz Ty oraz wszelkie podejmowane decyzje, może przyzwyczaiłaś męża, że Ty wszystko ogarniesz i dasz radę? Skoro tak, to czy posiadanie auta i jakiegoś sprzętu powoduje, że jesteś z nim? Oceń swoje siły po rozejściu się. Tylko co, powodem rozejścia ma być, że jest nudny i nie czyta książek? A podejście do dzieci, dbanie o byt rodziny?
      Słowo "ciota" zostawiam bez komentarza.
      --
      ...
    • 01.11.11, 15:24
      A Ty myslisz, ze on ma caly czas motylko w brzuchu i jest mega-szczesliwy?
      Oboje pracujecie, apo pracy dzieci. Takie zycie. Wszyscy to przechodza. Niektorzy nie daja rady, bo sa niedojrzali. Nie moga przezyc, ze nie ma niespodzianek, zachwytow, podwyzszonego tetna. Zwiazki rozpadaja sie glupoty, z wiary w kolorowe zycie z reklam czy harlekinow.
      Rozejrzyj sie wokol, widzisz choc jednego kandydata "lepszego" od Twojego meza? Bardziej obrotny, przystojniejszego, z wieksza fantazja, oczytanego? Watpie. Nie ma ludzi idealnych. Jeden jest oczytany, ale skoor...syn, drugi obrotny ale nie oczytany, trzeci nieoczytanany, nieobrotny, ale bukietem kwaitow bez okazji pomerda ci w jakiejs kafejce.
      A, i skoro tak dlugo mu zajmuje "dochodzenie" to moze Ty nie jestes az taka atrakcyjna dla niego?
    • 01.11.11, 15:29
      wiesz, slim-pim,
      gdybys ograniczyla sie do napisania, ze wygasla w tobie milosc do meza, powiedzialabym: zdarza sie sie i tak, uloz sobie zycie sama, nie tkwij w tym, bo to niezdrowa hipokryzja, dasz rade itp. itd.
      Niestety, zachowalas sie wyjatkowo paskudnie opisujac meza jako cwiercinteligenta-nudziarza bez jaj i polotu, a siebie jako natchniona, pelna uczuc wyzszych intelektualistne.
      W ten sposob wyszlo szydlo z worka i okazalo sie, ze tak naprawde jestes pretensjonalna cipencja i niczym wiecej.
      Paskudna z ciebie baba, paskudna.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/aIfrGA8JA5xKlk8FwA.jpg
      • 01.11.11, 21:57
        Dlaczego od razu paskudna?
        Jej mąż z opisu rzeczywiście wydaje się nudziarzem i do tego takim, któremu na niewielu rzeczach zależy, a już na pewno nie na ludziach. W seksie się nie stara, w życiu codziennym się nie stara.... O ludzi należy dbać, choć to niby taki wytarty slogan.

        Te małżeństwo było poważnym błędem, bo wynikało z chęci ucieczki od matki i z zaniżonego poczucia wartości. Pytanie teraz co dalej. Szczerze mówiąc ja bym odeszła. Nigdy się nie kochali, ona miała swoje powody, on też wydaje się jakiś taki bezkręgowiec: w niczym nie przejmie inicjatywy, wszystko mu się po prostu "przydarza", domyślam się, że są jeszcze młodzi.. Po co sobie zatruwać życie?
      • 01.11.11, 22:47
        nigdzie nie przedstawilam siebie jako intelektualistki - napisalam ze jestem humanistką bo takie mam zainteresowania, lubie historie, teatr, literature roznego rodzaju - daleko mi natomiast do filozofujacej dyskutantki z ktorą można rozprawiać godzinami o sztuce i dalekim wschodzie. A meza opisalam po prostu tak jak jest. Jesli wyczytalas - es, ze z opisu wynika cwierc inteligent to nic na to nie poradze. Nie koloryzowalam jego cech ani nie wybielalam swoich.
        • 02.11.11, 11:04
          no dobra ale co w zwiazku z tym?
          nie masz na tyle jaj ,zeby sie rozwiesc ,meza prostaczka raczej nie zmienisz ,wiec?
          nie rozumiem ,dlaczego wychodzilas za maz za kogos kto ci nie do konca odpowiadal.
          Szkoda zycia i zmarnowanych lat ,nik ci tego nie wroci ,chcez zna zawsze pozostac sfrustrowana osoba?
          --
          cuando menos piensas , sale el sol
        • 02.11.11, 12:28
          teraz juz nic nie zrobisz; chyba, ze nagle dostaniesz podwyzke jakas wielka, tak zeby cie bylo stac na opiekunke; albo zaczniesz szukac innego, ktory cie wezmie razem z dziecmi; nie widze innej mozliowsci, bo matke masz jakas co najmniej dziwna, z tego co piszesz
        • 02.11.11, 13:43
          może masz chęć na romans? ;)
        • 02.11.11, 15:28
          Slim-pim, wydaje mi się, że Ty po prostu potrzebujesz w życiu namiastki matki.
          Co do męża - oceniasz go pewnie realistycznie, przemyśl natomiast dlaczego go "chyba nie kochasz". Mnie on wygląda na faceta, który nie jest zmienny, dba, troszczy się, dostarcza i sam nie szuka fajerwerków, tylko żyje tak jak należy.
          Jeżeli Ty przez całe życie byłaś krzywdzona przez matkę, przeżywałaś z tego powodu dramaty i uniesienia, to może spokojne życie u boku stabilnego, nieco nudnego, faceta właśnie dlatego wydaje Ci się nudne. Zastanów się nad tym, popatrz na człowieka, który zasypia u Twojego boku, na jego spracowaną twarz, pomyśl o jego myślach, krążących wokół Ciebie i rodziny - i zastanów się, czy szaleństwa rzeczywiście są najważniejsze. Bo ja, chociaż też się swego czasu zaczytywałam w romansach, każdego dnia widzę w swoim przewidywalnym do bólu mężu....większego anioła. I każdego dnia kocham go bardziej, choć pewnie połowa zdań z Twojego postu pasowałaby i do mojej sytuacji. Trzeba nauczyć się kochać zalety i nie widzieć wad, jeżeli są one na tyle małe, że da się ich nie widzieć.
          Widzę w Tobie wielką wolę walki. Myślę, że Wam się uda.
          • 02.11.11, 22:13
            hanka, kochana, jak dobrze, że na tym świecie są ludzie tak mądrzy, dobrzy. Z drugiej strony, jest coś poza skrzywdzeniem psychiki, to intuicja. Ona zawsze jest. Z tego co przeczytałam, to wydaje mi się, że ona go nie kocha. uciekła tylko od toksycznej matki.
      • 02.11.11, 19:05
        Brawo. Bardzo mądra wypowiedź.
    • 02.11.11, 10:55
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • 02.11.11, 10:55
      Trzeba było się nie hajtać. Teraz proszę się ładnie rozwieść.
    • 02.11.11, 11:02
      ogarnij się kobieto ....
      • 02.11.11, 11:33

        Lepszy upośledzony mąż niż inny członek rodziny. Nie czyta ksiażek? Czytaj mu na głos.
        • 02.11.11, 16:55
          Romantycznie, jak w "Lektorze".
    • 02.11.11, 11:41
      masz jeszcze jakieś kłamstwa do opublikowania ?

      napisz, że męża finansowo nie stać na twoją "miłość" i tyle.
    • 02.11.11, 12:21
      a jak ma wyglądać Twój partner idealny? niech zgadnę Brad Pitt z domieszką wczesnego Travolty coby na tańce zabierał?

      marudzenie chyba po mamusi zostało

      ale ok skoro jest tak źle to trzeba z nim porozmiawiać o tym, nie nazywaj go jednak ciotą ot tak sobie od razu
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.