Dodaj do ulubionych

Dziewczynka z Sopotu :(

17.11.11, 09:31
do wody zepchneła ją matka ... miała jej dosyć
potraficie to zrozumieć?
Obserwuj wątek
    • salma75 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 09:46
      Myślę o tym od chwili gdy usłyszałam o tej tragedii.
      Wyobrażam sobie jak mała ufnie szła o świcie z mamą, nad morze...
      Czy potrafię to zrozumieć? Matka podobno leczyła się wcześniej psychiatrycznie.
      Tylko choroba w jakiś sposób tłumaczy to zabójstwo.

      --
      "Zawiść jest religią przeciętniaków." - Carlos Ruiz Zafon
      • varia1 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 09:51
        no ale przecież taka kobieta nie żyła na pustyni! ludzie wokół niej, ojciec dziecka - przecież ona podobno często dość nerwowo reagowała na dziecko - dlaczego nikt jej nie zmusił do leczenia, albo nie ograniczył praw do dziecka?
    • wersja_robocza Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 09:48
      Przyczyny dzieciobójstw są różne. U kobiet to najczęściej problemy psychiczne.
      wiadomosci.onet.pl/kiosk/swiat/dzieciobojcy-skad-bierze-sie-zlo,1,3348208,wiadomosc.html
      wiadomosci.polska.pl/specdlapolski/article,Dzieciobojcy,id,42502.htm
    • georgia241 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 09:49
      A gdzie podają motywację czynu matki? Ja cały czas obstawiam, że niejaka Ewa chciała siebie zabić, ale pomyślała, że dziecko bez niej będzie nieszczęśliwe. Wówczas najpierw utopiła małą, sama też chciała utonąć, ale umiała pływać i instynkt samozachowawczy zwyciężył. W ten sposób zamiast popełnić samobójstwo rozszerzone, popełniła zbrodnię.
    • sid-sid Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 09:52
      Matka leczyła się psychiatrycznie. Możliwe, że miała też problemy innego rodzaju (podobno chciała popełnić tzw. samobójstwo rozszerzone).
      Ciekawa jestem, co na temat takich przypadków sądzą wyznawcy teorii "mnóżmy się".
      • varia1 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 09:56
        matka która leczy się psychiatrycznie może w pełni odpowiedzialnie zajmować się dzieckiem?
        i czy to co piszesz, to usprawiedliwia jej czyn?
        nic nie wskazuje na to, żeby chciała popełnić samobójstwo, raczej może już po utopieniu dziecka przyszedł taki impuls
        • wersja_robocza Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 09:59
          varia1 napisała:

          > matka która leczy się psychiatrycznie może w pełni odpowiedzialnie zajmować się
          > dzieckiem?

          Moze. I nie ma w tym nic dziwnego. Problem jest wtedy kiedy zagraża sobie lub innym.

          > i czy to co piszesz, to usprawiedliwia jej czyn?

          Nie usprawiedliwia, a może wyjaśniać przyczyny zachowania.

          > nic nie wskazuje na to, żeby chciała popełnić samobójstwo, raczej może już po u
          > topieniu dziecka przyszedł taki impuls
        • alpepe Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 10:01
          nie wiem, varia, ja myślałam to samo, co georgia i sid sid.
          Gdyby ona chciała zabić tylko dziecko, zrobiłaby to przecież inaczej. No i nie wpadłaby w szok.
          --
          Das Leben ist kein Ponyhof
          • varia1 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 10:05
            a ja gdzieś słyszałam, że podobno powiedziała w trakcie przesłuchania: miałam dosyć tego dziecka... podobno nie bardzo radziła sobie z codziennymi obowiązkami
            ale to wszystko gdybanie
            moim zdaniem gdyby chciała zabić również siebie, zrobiłaby to skutecznie
            • georgia241 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 10:12
              Może takie słowa padły, ale nie były pozbawione kontekstu. Nie bronię tej matki. Uważam, że niezależnie od stanu psychicznego powinna iść do ciupy a właściwie powinna sama "zrobić ze sobą porządek". Nie przechodzi mi jednak przez myśl, że tak po prostu mogła wrzucić dziecko do wody, bo miała go dość.
          • demonii.larua Re: Dziewczynka z Sopotu :( 18.11.11, 09:52
            Gwarantuje Ci, że po kilkudziesięciu minutach w zimnej wodzie też byłabyś w szoku. Na wizji lokalnej w szoku już nie była. Lalkę do wody wrzucała jak worek na śmieci.
            --
            Nie zatrudniaj fachowca - bądź
            bohaterem w swoim domu.
        • my_favourite_axe Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 11:19
          varia1 napisała:

          > matka która leczy się psychiatrycznie może w pełni odpowiedzialnie zajmować się
          > dzieckiem?
          > i czy to co piszesz, to usprawiedliwia jej czyn?

          Nie usprawiedliwia, tylko tłumaczy


          > nic nie wskazuje na to, żeby chciała popełnić samobójstwo, raczej może już po u
          > topieniu dziecka przyszedł taki impuls

          A tego nie wiesz.
        • thank_you Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 11:56
          "Wcześniej leczona psychiatrycznie" - równie dobrze mogła mieć depresję, a idąc Waszym tokiem rozumowania powinno się odbierać dzieci sporej części naszego społeczeństwa.

          Poza tym po co to gdybanie? Nie nam osądzać jej czyn.

          --
          Producentka hormonu szczęścia :-)
          • lutyk Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 14:13
            Słyszałam, ze była leczona w szpitalu zamknietym. To, ze ona była chora, to na pewno - zadna drowa kobieta czegos takiego by nie zrobiła. A zreszta, czy ja zamkna w ciupie, czy w szpitalu, to co to zmieni?
            Wyobrazacie sobie, co teraz przezywa ojciec tego dziecka?
    • vandikia Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 11:24
      kobieta leczyła się psychiatrycznie, więc nie ma co jej osądzać czy starać się rozumieć,
      bo pokierowała nią choroba
      pretensje można mieć do rodziny, która jej nie pilnowała - np. ojca dziecka, lub do lekarza prowadzącego jeśli była pod stałą opieką.. chociaż i tutaj byłabym bardzo ostrożna w ocenianiu
      --
      www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 11:29
      varia1 napisała:

      > do wody zepchneła ją matka ... miała jej dosyć
      > potraficie to zrozumieć?

      Tak, potrafię to zrozumieć, o ile była powaznie chora psychicznie.

      Ale samo zdarzenie nie robi na mnie szczególnego wrażenia. nie dotknęło nikogo poza rodziną, z punktu widzenia dziecka śmierć nie robi różnicy - czy z ręki matki, czy w wypadku czy w wyniku choroby. Co najwyżej rodzinie trudniej będzie się z tym pogodzić.
      --
      graf.minitroopers.com/
      • alpepe Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 11:34
        no widzisz, a ja tam się zawsze wczuwam, jak takie dziecko umiera nie w wyniku choroby lub nieszczęśliwego niezawinionego przez kogokolwiek wypadku. A już śmierć dziecka tak, jak tu, przytomnego, rozwala mnie na resztę dnia.
        --
        Das Leben ist kein Ponyhof
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 11:43
          alpepe napisała:

          > no widzisz, a ja tam się zawsze wczuwam, jak takie dziecko umiera nie w wyniku
          > choroby lub nieszczęśliwego niezawinionego przez kogokolwiek wypadku. A już śmi
          > erć dziecka tak, jak tu, przytomnego, rozwala mnie na resztę dnia.

          To jak możesz wogóle żyć wiedząc co się dzieje w Afryce?

          Moim zdaniem rodzaj i sposób śmierci nie ma znaczenia - bo wszelkie cierpienie za chwilę się kończy. Co najwyżej bardziej cierpieć będą żywi.
          --
          graf.minitroopers.com/
          • p_estka1 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 12:54
            jak możesz wogóle żyć wiedząc co się dzieje w Afryce?
            Inaczej podchodzi się do konkretnego, personalnego przypadku, inaczej do globalnego problemu. Poza tym tu w grę wchodzi śmierć zadana.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 12:59

              > Inaczej podchodzi się do konkretnego, personalnego przypadku, inaczej do global
              > nego problemu. Poza tym tu w grę wchodzi śmierć zadana.

              Zgadzam się. Co nie zmienia faktu że jest to nieracjonalne.
              --
              graf.minitroopers.com/
              • alfika Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 13:12
                racjonalność nigdy nie jest argumentem poza sytuacją, dy potrzeba kupić czajnik albo budzik

                bywa natomiast w przypadku osób chorych - o ile wiem, racjonalnym kiedyś okazało się zagazowanie kalek

                --
                Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
            • klymenystra Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 14:29
              Smierc jednego to tragedia, smierc milionow to tylko statystyka, tak? Gratulacje.
              --
              Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
            • zed-is-dead Re: Dziewczynka z Sopotu :( 18.11.11, 09:51
              Poza tym tu w grę wchodzi śmierć zadana.


              To trzymając się dalej przykładu Afryki: Jak możesz żyć ze świadomością, że biegaja tam dzieciaki z kałasznikowami i strzelają do innych dzieciaków z kałasznikowami?
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 12:44
              varia1 napisała:

              > no nie wiadomo czy ze świadomością

              (Poruszam się w sferze spekulacji, na potrzeby dyskusji, faktyczne zdarzenie mnie aż tak nie interesuje - to gwoli wyjaśnienia)

              Zakładając że przyczyną czynu była choroba psychiczna, trzeba zauważyć że do tego momentu kobieta ta prawdopodobnie nie cierpiała na chorobę która pozbawiłaby ją świadomości, pojmowania świata itp(miała męża, dziecko, dzieckiem się opiekowała, czyli była społecznie aktywna). Dlatego szansę że choroba rozwinie się do formy która spowoduje że nie będzie miała świadomości co zrobiła oceniam jako bardzo niskie. Tym bardziej jeśli będzie leczona.


              --
              graf.minitroopers.com/
    • blekitnapanienka Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 11:55
      tragedia straszna, ale niektórym z Was strasznie łatwo przychodzi ocenianie. i to jest bardzo smutne. nie wiecie niczego poza domysłami dziennikarzy... a oceniacie..nie wiadomo, co było przyczyną tej tragedii... mam dwójkę dzieci i jak o tym usłyszałam nie mogłam dojść do siebie... zastanawiam się też, jeśli ona miała tak powazne kłopoty, gdzie był ojciec....
      przecież ktoś, kto idzie zabić siebie czy dziecko mając depresję czy inne zaburzenia nie tryska radością raczej..chociaż... kto wie? może ukrywać potrafiła? może wyglądało,że jest ok? nie wiadomo;( biedne, biedne dziecko...
    • p_estka1 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 13:12
      W kontekście niedawnej dyskusji nad "Placem Zbawiciela" , gdzie próba zabójstwa dzieci i samobójstwa matki była wzorowana na faktach można inaczej spojrzeć na ten tragiczny przypadek, a tym samym trudno podjąć się oceny.

      Ta smutna sprawa przypomina śmierć czteroloetniego Michałka, który kilka lat temu w podobnych okolicznościach na zlecenie matki został utoopiony w zimnej Wiśle przez konkubenta. Niestety takich spraw nigdy się nie zapomina.
      • konwalka Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 14:49
        dziwnym trafem samobójstwa rozszerzone, o których sie gęsto czyta, dotyczą tylko łaskawie zabijanych dzieci (żeby sie nie męczyły), a zmęczonych zyciem dorosłych samobójców-zabójców w ostatniej chwili jednak "coś powstrzymuje"
        wiem, wiem, kompletnie nic nie rozumiem

        Michałek został utopiony 11 lat temu :(
        pamiętam do dzisiaj te sprawe, bo rpzwaliła mnie okrutnie
        i pamietam tekst bezdzietnej, nielubioącej dzieci kolezanki redakcyjnej, gdy cała Polska huczała o sprawie; rzuciła wtedy: no i co z tego, jeden utopiony bachor i tyle szumu

        dziwie sie, ze jej nie rabnełam w pysk
        --
        Twój kot kupowałby ci Whiskas
    • justysialek Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 16:39
      Mój syn ma roczek i jest taki ufny a do tego tak wiele już rozumie. Jak sobie pomyślę, co czuło to dziecko, wrzucone przez matkę do lodowatej wody z zaskoczenia...
      Ciężko mi z tym.


      Obwiniam otoczenie. Może nie mogli jej zabrać praw rodzicielskich, może lekarz się nie domyślił ale rodzina wiedziała, że jest chora psychicznie, nie powinni dziecka zostawiać z nią samego.
      Ja nigdy nie zostawiłabym dziecka samego z osobą chorą na depresję, nie mówiąc o czymś poważniejszym - dlatego, że (pomijając najgorsze ewentualności) taka osoba może być nerwowa, nieracjonalna, może zaniedbywać dziecko.
      Dlatego nie mogę pojąć, że ktoś pozwolił jej iść z malutką nad wodę samej...

      ...kurczę, ja nawet z moim ojcem dziecka nie zostawiam, bo jest nerwowy i czasem krzyczy, a ja nie chcę, żeby mi ktoś na dziecko krzyczał!
      No nie mogę tego pojąć... IMO winni tej śmierci są bliscy, a w pierwszej kolejności ojciec dziewczynki.
      --
      My pretty mouth will frame the phrases that will
      Disprove your faith in man
      • siostra.bronte Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 17:23
        Moim zdaniem trudno wydawać opinie o winie na podstawie tak niewielu informacji. Nie wiemy jak dokładnie wyglądała sytuacja tej kobiety. Leczyła się psychiatrycznie, może to leczenie nie było właściwe, może lekarze coś zaniedbali. Nie wiem. Faktem jest, że w ostatnich latach było kilka głośnych spraw zabójstw rodzinnych i potem okazywało się, że sprawca leczył się psychiatrycznie...System opieki nad chorymi psychicznie pozostawia u nas wiele do życzenia, niestety. Co do ojca, czytałam gdzieś, że chciał przejąć opiekę nad dzieckiem, ale przegrał sprawę w sądzie. Nie wiem czy to prawda. W każdym razie zbyt wcześnie na łatwe oceny kto jest winny tej tragedii.
      • vandikia Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 23:20
        wg mojej wiedzy depresja wyklucza nerwowość Złotko

        a wczuwanie się w każdą tragiczną sytuację nie ma sensu, warto reagowac na zło dziejące się na naszch oczach, robienie sensacji z takich zdarzeń jest beznadziejne
        pech chciał, że widziałam dzisiaj znowu w głównym wydaniu wiadomości jednej ze stacji materiał o tym zdarzeniu, praktycznie te same zdania, zdjęcia, ta sama wizja lokalna z wrzuceniem dziecka do morza, żerowanie na tragedii
        a tyle się dzisiaj działo, mogli się bardziej zająć nowymi ministrami, zamiast drugi dzień z rzędu próbować pokazać twarz tej nieszczęśliwej kobiety


        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
        • berta-death Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 23:58
          > wg mojej wiedzy depresja wyklucza nerwowość

          Nie zawsze. Nie każdy przypadek wygląda tak, że chory gapi się w sufit i jest mu wszystko jedno. To już jest skrajna postać choroby, najczęściej wymagająca hospitalizacji. Zdecydowana większość chorych jakoś próbuje wziąć się w garść, jest aktywna na miarę swoich możliwości a nawet z obowiązków zawodowych się wywiązuje. Tylko jest to dla nich ogromny wysiłek, często przekraczający ich możliwości. A nadmierny wysiłek, przemęczenie i zaburzenia snu towarzyszące tej chorobie, często powodują rozdrażnienie i nerwowość. Osoby nie wytrzymują napięcia w jakim żyją. A jak na dodatek nie radzą sobie z obowiązkami i wszyscy mają do nich o to pretensje, to może dojść nawet do agresywnych zachowań z ich strony.
          A teraz dajmy takiej osobie pod opiekę dziecko. Dziecko którego nie obchodzi to, że matka jest chora, nie rozumie tej choroby i nie potrafi dać matce taryfy ulgowej. Ono ma swoje potrzeby i domaga się ich zaspokojenia a domagać się potrafi w bardzo upierdliwy sposób. Co może się skończyć jakimś atakiem agresji na to dziecko.
        • justysialek Re: Dziewczynka z Sopotu :( 18.11.11, 17:14
          Depresja nie wyklucza zachowań agresywnych. Szczególnie jeśli chory w dziecku dopatruje się przyczyny swoich problemów.
          Znane są przypadki, kiedy to kobieta w depresji poporodowej fizycznie skrzywdziła lub zabiła niemowlę.
          ...a dziecko potrafi zdrowego człowieka wyprowadzić z równowagi.

          Żerowanie na tragedii nie jest ok - mnie to akurat nie poruszyło, bo ja prawie nie oglądam tv. O tym zdarzeniu przeczytałam w prasie. ...a w moim najbliższym otoczeniu akurat jest spokojnie.
          --
          My pretty mouth will frame the phrases that will
          Disprove your faith in man
    • berta-death Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 17:22
      A to pewne, że to ona wrzuciła dziecko do wody? Mogło samo wpaść a ona nie dała rady go uratować, bo np nie umiała pływać. I w szoku może gadać, że zabiła dziecko, mając na myśli, że nie potrafiła zapobiec jego śmierci.

      Natomiast jak faktycznie sama je zamordowała, to jest chora psychicznie. Wyrachowana morderczyni działająca z premedytacją zrobiłaby to w inny sposób, zapewne pozorując wypadek albo uprowadzenie dziecka.
      Dodatkowo jest informacja, że leczyła się psychiatrycznie, więc zapewne albo depresja albo schizofrenia popchnęły ją do tego czynu. A tego nie da się zrozumieć, bo choroby psychiczne powodują, że ludzie przestają się zachowywać racjonalnie.

      Dla mnie niezrozumiałe są przepisy, które z marszu nie ograniczają chorym psychicznie praw rodzicielskich. Taka osoba nie powinna być dopuszczana do bezpośredniej opieki nad dzieckiem bez nadzoru kogoś zdrowego. Bo nawet jak temu dziecku fizycznie nie zrobi żadnej krzywdy, to psychicznie je zniszczy.
      I ja bym jeszcze do odpowiedzialności pociągnęła rodzinę tej kobiety. A przede wszystkim ojca dziecka. On jest poczytalny i prawnie zobowiązany do zapewnienia bezpieczeństwa dziecku. Musiał widzieć, że z żoną jest coś nie tak i mimo to palcem nie kiwnął, żeby odseparować je od niezrównoważonej matki i zorganizować mu jakąś opiekę.

      Poza tym ludzie często nie zdają sobie sprawy z powagi chorób psychicznych. Często zamiast pomóc choremu, to traktują go jak lenia i pasożyta, któremu trzeba tyłek skopać zamiast wyręczyć w obowiązkach. I taka osoba faktycznie zostaje sam na sam z dziećmi, domem i nierzadko kłopotami finansowymi, bo w pracy też sobie nie radzi. A jak tu ogarnąć wszystko skoro z łóżka nie da rady wstać rano. Wystarczy sobie poczytać fora o depresji i innych przypadłościach.
      • olewka100procent Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 23:27
        ostatnio mówili dziewczynce która znalazła się w domu dziecka, bo w przedszkolu narysowała faceta z czymś co przypominało jądra . Dzis słyszałam o matce która mimo że znęcała się dzieckiem fizycznie i psychicznie nadal z dzieckiem mieszka, były mąż bezskutecznie walczy o dzieciaka, oczywiście nasze sądy problemu nie widzą . Mnie już nic nie zdziwi w tym kraju . Najbardziej jednak wstrząsneła mną historia 4letniego michałka, którego wrzucił do wody konkubent matki. W pewien zimowy dzień odebrał go z przedszkola i poszli nad wisłe .... miał na sobie puchową kurtke i unosił się jeszcze pare chwil na wodzie wołając ,,tatusiu pomóż ,, Szkoda że nie ma w polsce kary śmierci
        • wersja_robocza Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 23:32
          olewka100procent napisała:

          > Szkoda że nie ma w polsce kary śmierci

          Hmm kara śmierci nie sprawi, ze będziemy wrażliwsi na czyjąś krzywdę. Że będziemy reagowali na krzyki za ścianą. Na szarpane, bite albo upokarzane dzieci na ulicy przez własnych opiekunów. Na wychowywanie bez cienia współczucia dla zwierząt, które też czują ból i emocje.
        • berta-death Re: Dziewczynka z Sopotu :( 17.11.11, 23:40
          Problem w tym, że dopóki dziecko nie narysuje czegoś co przypomina jądra, to pies z kulawą nogą się nim nie zainteresuje. W związku z tym mam podejrzenie, że tego typu rysunki to tylko pretekst, żeby maltretowane dziecko odseparować od zwyrodniałych opiekunów. Na podobnej zasadzie jak Ala Capone skazali za podatki bo nie było siły ludzkiej, żeby go skazać za nic innego. A, że potem w świat idzie info, że dziecko za byle rysunek komuś odebrali to inna sprawa.
          • lutyk Re: Dziewczynka z Sopotu :( 18.11.11, 10:13
            www.fakt.pl/Ewa-K-ktora-utopila-w-morzu-coreczke-Weronike-zostala-aresztowana,artykuly,137056,1.html
            Wszyscy pisza, ze kobieta powinna miec wsparcie ze strony rodziny. Ale ta rodzina to tez ludzie. jesli kobieta chwile po zamordowaniu córki mówi, ze zabiła ja, bo miała jej dosc, to raczej na łatwy charakterek nie wskazuje... Mogli tez byc juz tym zmeczeni - wiem, bo mam w bliskim otoczeniu rodzine z chora psychicznie osobą.I wyobrazcie sobie taka sytuacje: dziewczyna jest ciezka w zyciu, ale szpital jej nie chce, bo lekarze orzekaja, ze nadaje sie do zycia. Co ma zrobic ten mąż? Wywiezx ja gdzies na siłe? dalej mieszkaja razem. A moze własnie próbował ją odseparowac od dziecka i ona zrobiła to w zemscie? W artyluje, który zalinkowałam wyzje jest napisane, ze dziewczyna pracuje w banku, chodzi z rodziną na spacery - czyli jakos w społeczenstwie funkcjonuje. Teraz duzo sie mówi, ze dlaczego rodzina nie zareagowała - a ilu z Was maja taka osobe w rodzinie ( nawet o ciezkim charakterze i po leczeniu psychiatrycznym) mogłoby wczesniej przypuszczac, ze zrobi ona cos takiego? Mady Polak po szkodzie a ciekawe ile z tych osób przerzucajacych teraz wine na jej rodzine zamiast zainteresowac sie losem swoich sasiadów/krewnych siedzi sobie przy komputerze i wydaje wyroki na innych?

            Szkoda mi jej rodziny, bo juz na zawsze będą szufladkowani jako rodzina dzieciobójczyni...
            • berta-death Re: Dziewczynka z Sopotu :( 18.11.11, 10:42
              Nikt nie wymaga od rodziny, żeby zastąpiła lekarzy. Wymaga się od niej tylko tego, żeby zainterweniowali w skrajnych wypadkach. Kobieta najprawdopodobniej nie miała żadnej depresji tylko psychozę poporodową. A to się leczy, tylko niekiedy opornie. I leczenie wymaga zaangażowania rodziny, bo chory nie jest w stanie sam o siebie zadbać. Chorego trzeba pilnować, żeby leki zażywał, trzeba monitorować jego stan zdrowia i na bieżąco być w kontakcie z lekarzem, żeby od razu wkroczyć ze zmianą leków albo dawek, jak poprawy nie widać albo jest gorzej niż było. A jak lekarz sobie nie radzi to trzeba się rozejrzeć za jakimś innym, bo tego też chory sam sobie nie zorganizuje. W przypadku znacznego pogorszenia stanu zdrowia trzeba chorego zawieźć do szpitala, bo tego też sam nie zrobi. Nie jest lekko, ale jak pacjent wyjdzie ze szpitala w ustabilizowanym stanie, to ta opieka sprowadza się jedynie do monitorowania sytuacji. Natomiast jak w rodzinie nie ma nikogo kto podjąłby się tego zadania, to zwykła ludzka przyzwoitość wymaga, żeby przynajmniej skontaktować się z opieką społeczną albo znaleźć delikwentowi jakiś ośrodek opieki. Bo de facto mamy do czynienia z osobą niepełnosprawną, która jest niezdolna do samodzielnego życia.

              Druga sprawa to dzieci pozostawiane pod opieką takiego kogoś. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie zostawi dziecka pod opieką schizofreniczki. I to jeszcze nie do końca wyleczonej. A tutaj taka sytuacja miała miejsce. I na dodatek jeszcze były sygnały, że kobieta znęca się nad dzieckiem, więc nie ma opcji, żeby rodzina nie wiedziała co się dzieje skoro policja do nich nie raz przyjeżdżała. Coś mi się wydaje, że oni wszyscy siebie warci, tylko ona była z tego towarzystwa najsłabsza psychicznie i odbiło jej do reszty.
    • ritsuko Re: Dziewczynka z Sopotu :( 18.11.11, 10:26
      Znając specyfikę zaburzeń psychicznych, niestety jestem w stanie zrozumieć. I bardzo, bardzo współczuję matce tej małej. Nie potrafię na to inaczej patrzeć niż przez pryzmat tego, że ona teraz musi unieść bardzo duży bagaż, a do tego spotka się z bardzo surową oceną otoczenia.
      --
      http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/132763-spaam.gif
        • ritsuko Re: Dziewczynka z Sopotu :( 19.11.11, 10:52
          Nie wiem. Nie musiała chcieć. Znam podobne historie, w chwili załamania psychicznego nie myśli się logicznie, nie jest się świadomym. Każdy z nas jest mordercą. Każdy z nas w myślach kiedyś kogoś uśmiercił, miał dość. W myślach. A teraz pomyśl moja droga, że granica pomiędzy tymi myślami się zaciera. I kończy się tak jak się kończy.
          --
          http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/132763-spaam.gif
          • georgia241 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 19.11.11, 11:07
            Co ty piszesz? Nie każdy z nas jest mordercą! Morderca to ten, kto zamordował. Jakby sama myśl wystarczyła, to byłabym bogata i najmądrzejsza na świecie. Myśl i czyn to dwie różne rzeczy. Trzeba być imbecylem, żeby mylić myśl i czyn!
            A tej wstrętnej matce życzę, aby trafiła na bardzo mądrych ludzi, których nie wywiedzie w pole. Baba jest sprytna!
            A tobie polecam książkę naprawdę mądrej kobiety:
            Marzec-Holka K.,( 2004). Dzieciobójstwo, przestępstwo uprzywilejowane czy zbrodnia. Bydgoszcz: AB /s. 247/
            • ritsuko Re: Dziewczynka z Sopotu :( 21.11.11, 14:59
              To nie mylenie czynu z myślą, to pewne przedstawienie sprawy. Widzę, że nie masz pojęcia o zaburzeniach psychicznych. Nie znam sprawy bezpośrednio, dlatego nie będę rozwijać tematu. Natomiast zdania nie zmienię i nie uważam by to czyniło mnie "imbecylem"
              --
              http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/132763-spaam.gif
          • georgia241 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 19.11.11, 11:14
            No i nigdy nie pomyślałam, że mogę kogoś zabić. Dlaczego?
            Najgorszemu wrogowi życzyłam śmierci naturalnej, nigdy z moich rąk.
            Może sama myślisz o zabiciu własnego dziecka?
            Jeśli tak, wiedz, że jesteś nienormalna. Już identyfikacja z tą kobietą sprawia, że jesteś nienormalna. Normalny człowiek żałuje tej małej Weroniki, która miała cały system kar za różne przewinienia - wystawianie boso na zimny balkon, wystawianie na klatkę schodową, popychanie i do tego od małego katowanie umysłowe odpowiedzialnością za śmierć Jezusa. Codzienne podobno msze.
            Żałowanie dzieciobójczyni zamiast dziecka to coś, czego nie umiem zrozumieć. Świadczy o psychopatii w stylu: zrobiłabym to samo, ale nie chcę/boję się kary.
            Ból przeżyło dziecko. Krzywda stała się dziecku!
            • kumpelka15 Re: Dziewczynka z Sopotu :( 19.11.11, 15:27
              georgia241 napisała:

              > No i nigdy nie pomyślałam, że mogę kogoś zabić. Dlaczego?
              > Najgorszemu wrogowi życzyłam śmierci naturalnej, nigdy z moich rąk.
              > Może sama myślisz o zabiciu własnego dziecka?
              > Jeśli tak, wiedz, że jesteś nienormalna. Już identyfikacja z tą kobietą sprawia
              > , że jesteś nienormalna. Normalny człowiek żałuje tej małej Weroniki, która mia
              > ła cały system kar za różne przewinienia - wystawianie boso na zimny balkon, wy
              > stawianie na klatkę schodową, popychanie i do tego od małego katowanie umysłowe
              > odpowiedzialnością za śmierć Jezusa. Codzienne podobno msze.
              > Żałowanie dzieciobójczyni zamiast dziecka to coś, czego nie umiem zrozumieć. Św
              > iadczy o psychopatii w stylu: zrobiłabym to samo, ale nie chcę/boję się kary.
              > Ból przeżyło dziecko. Krzywda stała się dziecku!
              Skoro tak dużo wiesz o tym biednym dziecku a zwłaszcza o tych karach stosowanych przez tą matkę-to dlaczego wcześniej nikt się tym nie zainteresował żeby dziecku wreszcie pomóc? Wygląda na to ,że mieszkasz blisko tej rodziny bo dużo wiesz.Napisz więc gdzie był wtedy jej mąż? Przecież chyba wiedział z kim przebywa to biedne dziecko i ile musi znosić.Gdzie byli sąsiedzi -w głowie się nie mieści żeby nikt i nic nie widział.
              • berta-death Re: Dziewczynka z Sopotu :( 19.11.11, 15:54
                Z artykułów prasowych jest to wiadome. Sąsiedzi reagowali, policja często przyjeżdżała, opieka społeczna wiedziała, tylko jak zwykle poza spisaniem notatki służbowej z interwencji i raportu dotyczącego rodziny, nawet pies z kulawą nogą nic nie zrobił. A rodzina zapewne miała wszystko w dupie, bo nawet jak sami nie zauważyli, że coś złego się dzieje, to policja i sąsiedzi jasno dali im do zrozumienia. I jak jeszcze jestem w stanie pojąć że osoba chora psychicznie znęca się nad dzieckiem i je zabija, to niepojęte jest jak osoby, podobno zdrowe, mogły zostawić dziecko pod opieką prawdopodobnie schizofreniczki, co do której wiadome było, że nie zajmuje się dzieckiem jak trzeba.
        • sundry Re: Dziewczynka z Sopotu :( 21.11.11, 16:03
          Ona była chora, niepoczytalna. Normalny człowiek by tak nie zrobił. Gdzie ty tu masz miejsce na honor?
          --
          "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
          http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
      • sabriel Re: Dziewczynka z Sopotu :( 19.11.11, 15:37
        Jedynie co wiadomo, że kobieta zabiła dziecko. Nie wiadomo dlaczego to zrobiła.
        Możliwe, że nie była zupełnie świadoma tego co robi. Może jest chora psychicznie, a jej najbliższe otoczenie nie zrobiło nic aby zapobiec tragedii. Szkoda dziecka.
    • moonogamistka Re: Dziewczynka z Sopotu :( 21.11.11, 16:43
      Potrafie- dzieci sa meczace i upierdliwe. Rodzicielstwo swiadome polega na tym- ze kocha sie je, mimo wszystko. Mimo wycia, smrodu, umeczenia czasem do granic.
      Bo sa i ich samo istnienie wynagradza wszystko:-)
      Niektorzy ludzie powinni byc niezdolni do rozrodu. Niestety matka natura chce inaczej.
      Sa egzaminy na prawo jazdy, sa egzaminy do wyzszych etapow edukacji- nie ma na rodzicielstwo.
      Niestety.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka