Uroki ciazy:/ Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Heh a wiec jestem w ciazy bardzo chcianej, choc z dzisiejszego punktu widzenia a to dopiero 5 tydzien heh .... Wszedzie sie slyszy ze ciaza to najpiekniejszy okres w zyciu kobiety , mam co do tego szczere watpliwosci. Zaszlam za pierwszym razem (w 1 cyklu staran) z jednej strony radosc z drugiej troche zal ze tylko miesiac pojezdzilismy sobie bez zabezpieczenia ( przerywany 5 lat).
    Juz od poczatku zle sie czulam. Zaczelo sie bolami brzucha tak jak na okres tylko o wiele mocniejszymi a trwalo to ponad 3 tygodnie:/ Dostalam duphaston i nakaz lezenia na nastepne 2 tyg gdyz stwierdzili ze byc moze ciaza zagrozona. Oj co ja przeszlam z tymi bolami, wtedy jeszce nie wiedzialam ze moge brac nospe. Nie zdazylam jej wziac bo bole zaczely przechodzic. Pojawil sie wilczy apetyt:) To okurat dobrze bo lubie jesc. Bylam na zwolnieniu wiec procz lezenia zaczelam gotowac i rozpieszczac sie potrawami. Wtedy jescze mialam sile. Gotowalam bigos , zupy a to grzybowa a to pomidorowa zamawialam chinszczyzne i pizze wspominam to wszytsko z lezka w oku:). Niestety bardzo szybko nadeszly okropne zaparcia z kolkami ktore wrecz wywolywaly skorcze macicy:/ Mam je do dzis i nic nie pomaga ani zmiana diety ani piecie wody ani lekki ruch. Mam je 3 razy dzinnie i kazde poprzedzone jest pol godzinny marszem w kolko po pokoju w skulonej pozycji no i oczywiscie okropnymi bolami:/ No i do tego kolejna atrakcja - mdlosci i migreny. Mdlosci mam juz 1,5 tyg podobno trwaja do 4 miesiaca, juz na sama mysl dostaje dreszczy. Nasilaja sie rano i tak sobie oscyluja przez caly dzien. Mam jadlowstret ledwo co moge jesc nie moge patrzec na ukochane cytrusy i wiele innych rzeczy praktycznie jestem na sucharach i wodzie i czasami kanapkach:/ Nie mam sily gotowac, nie mam sily grac na kompie w uwielbiana cywilizacje, meczy mnie telewizor , meczy mnie swiatlo. I tak dogorywam w pol mroku lezac i patrzac sie w sufit az zasne. I tak w kolko:/ Jestem wiecznie zmeczona i ospala. Sen przynosi ulge od mdlosci. W nocy co chwile biegam siku wiec nei wysypiam sie tez. Nie moge spac na brzuchu co tez wzmaga bezsennosc. Czasem mysle ze chcialabym by dzicko juz zdrowe przyszlo na swiat i skonczyly sie moje meki a to dopiero poczatek:/ Czy wy tez macie rtakie wspomnienia z ciazy?
    • mam tak samo przed klasowka
      --
      jesli wejdziesz w moja wizytowke, to zostaw po sobie slad w postaci kropki.
      blagam, to dla mnie bardzo wazne.
    • dorotajank napisała:

      troche zal ze tylko miesiac pojezdzilismy sobie bez zabezpieczenia ( przerywany 5 lat).

      osłodkijezu
    • no, przez te pięć tygodni to zdążyłaś bigosu przeżuć, eee przeżyć.
      inni tyle przez dwie wojny nie doświadczyli.

      ps. aż tak stara nie jestem

      --
      everything you wanted
    • W drugiej ciąży też tak miałam. Najgorsza była bezsenność i jakieś takie wewnętrzne rozwalenie. Ospałość i ciągłe zmęczenie. Bóle podbrzusza, jakieś skurcze, ból jak przy okresie - miałam tak całą ciążę, do samego końca. lekarz zapewniał mnie że wszystko ok - że w drugiej ciąży tak może być. No i było ok - donosiłam a nawet trochę za długo. Mdłości i wymioty też niestety bardzo długo więc nie nacieszyłam się za bardzo ani jedzeniem ani dzikim seksem bez zabezpieczeń :)))
      Minęło - warto było.
    • Generalnie rzecz biorąc, to nawet kobieta bez ciązy ma problemy z objadaniem się bigosami i pizzą...Jeśli chcesz się pozbyć zaparć i wzdęć używaj ziół w dużej ilosci - po to są ! Kminek, majeranek, oregano, koperek. Przerzuć sie z herbaty na miętę/ melisę/ herbatę malinową - to wszystko pomaga w trawieniu. Jedz migdały i pestki słonecznika, doskonale poprawiaja perystaltyke jelit. Podobnie jak wymoczone we wrzątku śliwki kalifornijskie. Ta dieta powinna być bardzo lekkostrawna - zamiast chleba - owsianka, albo płatki kukurydziane, na mleku.

      I co najważniejsze - wspomniane migdały mają działanie powstrzymujące mdłości. Podobnie jak imbir, dodawany np. do herbaty.

      No i raczej powinnaś się ruszyć z domu. Jak ktoś lezy tylko na kanapie, to jest mu coraz gorzej. Lekarz nie stwierdził, ż e nie mozesz się ruszać.


    • No niestety, sama ciąża to nie bajka, ale dla tego skarbu który wydajemy na świat po 9 miesięcznej męce chyba jednak warto znieść wszystkie bóle i niedogodności :)
    • Moja ciąża to była bajka.
      Na początku jadłam tylko marchewkę surową, później już wszystko co popadło ;)
      --
      Można odejść na zawsze, by stale być blisko ks Twardowski
    • twoja dieta mnie dziwi, ale nurtuje mnie, czemu nie możesz spać na brzuchu? Ja w drugiej ciąży spałam na brzuchu, z podkurczoną nogą, az do samego końca.
      --
      Das Leben ist kein Ponyhof
    • jakie zabezpieczenie stosujecie teraz??
    • Bo teksy, że ciąża to najwspanialszy okres w życiu kobiety to kolejny mit, który można dopisać do wątku o mitach.

      Nie mniej jednak nie byłabym tego taka pewna czy aż tak bardzo złe samopoczucie, które uniemożliwia prowadzenie normalnego życia, na pewno jest normą i nie wymaga leczenia. Mimo, że lekarze twierdzą, że wszystko ok i nie potrafią podać przyczyny. Nie potrafią też tego leczyć. Nie wiedzą nawet czy ma to jakiś wpływ na rozwój płodu czy nie ma.
      Nie bardzo sobie wyobrażam, że dawniej kobieta mogła pójść na 9mies zwolnienia i olać gospodarstwo, męża, hordę dziecisków z poprzednich ciąż. Zwłaszcza, że kobiety bywały na okrągło w ciąży. A co z tymi, które musiały pracować najemnie jako sprzątaczki, szwaczki, pomywaczki, kucharki, robotnice w fabrykach, itp? Te to już nawet na starsze dzieci nie mogły zwalić obowiązków. Nie mówiąc o kobietach sprzed czasów cywilizacji, kiedy musiały zajmować się zbieractwem, łowiectwem i jeszcze o własne bezpieczeństwo zadbać. Nigdy nikt ciężarnym nie dawał taryfy ulgowej. Wnioskuję, że jednak większość z nich nie odczuwała jakiś poważnych dolegliwości ciążowych.
      • Mniemam, że właśnie z powodu pracy fizycznej i dużej dawki ruchu cieszyły się lepszym zdrowiem w ciąży niż dzisiejsze samochodowo- komputerowe istoty:)
        --
        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
      • Kolejny mit na listę: że kiedyś kobiety przechodziły lekko ciążę i tyrały fizycznie. Te które ciężko pracowały najczęściej kończyły z wypadającą macicą i sikając pod siebie przy byle kichnięciu. O tym panie co to ich babcie "do porodu robiły w polu" zapominają jakoś wspomnieć...
        • Nie napisałam, że przechodziły lekko i godzinę po porodzie już pracowały w polu. Zazwyczaj miały kilka tygodni wolnego na czas połogu i znajdowały się pod opieką innych kobiet. Pisałam, że ciążowe dolegliwości w postaci np migren, zawrotów głowy, rzygania dalej niż się widzi, senności całodobowej, opuchlizny uniemożliwiającej poruszanie się itp, czyli wszystkiego tego co uniemożliwia samodzielne funkcjonowanie a co dopiero doglądanie gromadki dzieci i gospodarstwa, bądź hasanie po lesie celem zdobycia pożywienia, są patologią. Czym innym jest odciążenie kogoś z obowiązków przez kilka tygodni raz na 2-3 lata a czym innym jest wyręczanie kogoś przez kilka miesięcy. Zwłaszcza, że te inne kobiety, które mogłyby zastąpić niedomagającą ciężarną same najczęściej były w ciąży. A takiego cuda to nie było, żeby we wsi połowa kobiet w wieku produkcyjnym leżała odłogiem z powodu ciąży a druga połowa zaganiała za siebie i za tamte.
          • "Pisałam, że ciążowe dolegliwości w postaci np migren, zawrotów głowy, rzygania dalej niż się widzi, senności całodobowej, opuchlizny uniemożliwiającej poruszanie się itp, czyli wszystkiego tego co uniemożliwia samodzielne funkcjonowanie a co dopiero doglądanie gromadki dzieci i gospodarstwa, bądź hasanie po lesie celem zdobycia pożywienia, są patologią".

            forum.gazeta.pl/forum/w,396,132663724,132663724,Rady_Cioci_Bad_Rady_.html
            "Osobiście to tylko jedno małżeństwo znam takie, które solidarnie opiekuje się dzieckiem, nawet w nocy. Z tym, że trafił im się wyjątkowo przyjazny rodzicom maluch, który od pierwszego dnia przesypiał całe noce, tylko na chwilę budził się na karmienie. A jeść w nocy przestał jak jeszcze roku nie miał i jak zasypiał o 7 wieczór to budził się o 7rano".

            Widać niewiele wiesz o życiu;-)

            Dzień dobry. Nowa jestem (choć forum podczytuję od dłuższego czasu), więc może nie powinnam się w ten sposób wypowiadać, ale tak mnie drażni takie autorytarne wyrzucanie z siebie podobnych kwestii z łatwością, z jaką się wypluwa pestkę z wiśni, że aż założyłam to konto, by móc odpowiedzieć;-) Tym niemniej pozdrawiam serdecznie.
          • Ja slyszalam, ze sie sie 10-etnie starsze dzoeci zaganialo do obory i na pole. Tak kiedys takie dzieciaki juz pracowaly, popytaj starszych wychowanych na wsiach. Nawet byly bunty przeciw obowiazkowi szkolnemu, bo rodzice potrzebowali dzieci do roboty.
            KObiety jak mogly pracowaly, ale czy to znaczy ze to byo dobre dla nich? Watpie by kiedys kobiety lepiej przechodzily ciaze, bo wiecej sie ruszaly itp. Zaszlam w ciaze w szczycie swojej fizycznej kondycji, w trakcie fizycznych treningow. Nigdy nie chorowalam, typ sportsmenki, kolekcja zlotych medali za bieg na 100m itp. I taka wysportowana i silna "ja" w ciazy poczulam sie jak 70-lenie babcia. "Duch" chcial gdzies isc i cos zrobic ale "cialo" odmawialo posluszenstwa, zakuwalo do sofy, bolalo, swedzialo...Juz napisalam o tym watek. Urodzilabym jeszcze z dwojke dzieci pod warunkiem, ze jakas "sztuczna" macica trzymalaby to w sobie przez 9 miesiecy a ja bym tylko przez szybke dogladala. Ciala swojego sponiewierac juz dla zadnego dzidziusia nie dam. Tak, sponiewieranie sie to nazywa. W przyszlosci kobiety zostana wyzwolone z tej makabry dzieki postepowi technicznemu. Smiejcie, sie smiejcie.
            Wrecz nie wierze, ze istnieja kobiety, ktore bez bolu ciaze przechodza.
    • ty lepiej zmien konowala co to na podstawie testu ciazowego stwierdza ze to byc moze ciaza zagrozona i medykalizuje bez potrzeby.
    • ze masz sile tluc w klawiature
      --
      everyone has changed
      slightly deranged
    • A na koniec rozerwane krocze i mimowolne oddawanie kału. Cóż... uroki macierzyństwa.
    • Marudzisz. Też zaszłam w pierwszym cyklu. Mąż był tylko na soboty od popołudnia do niedzieli -delegacje. Miałam trudną ciążę, ale pracowałam (wówczas jako nauczycielka z dojazdem 40 km w jedną stronę). Też brałam luteinę, miałam nudności, obok biurka stało wiaderko w razie czego (na szczęście udało się nie używać dzięki imbirowi w plasterkach), ale robiłam wszystko dla moich dzieciaków z zsz. Potem kazali leżeć w czerwcu, ale wyrwałam się na pożegnanie, choć musiałam w laczkach przyjechać. Miałam strasznie spuchniete nogi, musiałam brać betablokery na serce. Piękne chwile, cudowni ludzie odnoszący się do mnie z miłością. To pamiętam. A żyjemy w tych samych realiach.
    • Dasz radę. ;-)
    • Ja tam stoję na stanowisku, że kobiety twierdzące, iż to najpiękniejszy okres w życiu mają nierówno pod sufitem:)) Bo pomijając duchowe przeżycia (którymi przecież nie żyjesz non stop) to co może być w tym pięknego? Że robisz się coraz większa, nieporadna, masz problemy z wykonywaniem codziennych czynności, że masz mdłości, zgagę, zaparcia, że wszystko cię boli, nie możesz spać, siedzieć, stać, leżeć, musisz się ograniczać w ulubionych przyjemnościach?
      • Podejrzewam, że coś takiego po prostu wciska sie kobietom, żeby je tresowac społecznie - ciąza to najpiekniejszy okres w zyciu kobiety...To jest oczywista bzdura, to moze być najpiękniejszy okres w życiu kobiety, która np. przez 10 lat starała sie zajść w ciązę, ale pod kazdym inym względem to trudny biologicznie i fizycznie stan - nie sądze, zeby ktos normalny uważał, ż e piekne jest to, ż e nie może zobaczyć własnych stóp, rzyga, ma zgagę, męczy się i puchnie...Najpięniejszy okres w zyciu kobiety to mogą być udane wakacje, albo podóż dookoła świata, ale na pewno nie ciąża! Co innego cieszyć sie z urodzin dziecka, a co innego opowiadac takie kocopoły
        • hermina, cóż to za bzdury? Jakieś patologiczne ciąże na które dały się nabrać te tresowane kobiety?
          Znam bardzo dużo kobiet, które rodziły już i będą rodzić, ale przyznam że żadna nie przechodziła takiej traumy. Ja także przeżyłam ten czas spokojniej i wspominam miło, choć incydenty bywały.
          Nie dajmy się zwariować;-)
          • Wiesz, co jest twoim problemem, pani kseiniainc? Uważasz, że wszystko, co nie zgadza się z Twoim światopoglądem, to bzdury. Słowem , można mieć dowolne zdanie na każdy temat, pod warunkiem, ż e ma sie je identyczne jak ty,inne - nie ma prawa bytu. Prezentujesz ten typ myślenia w cąłym wątku o niechcianej ciąży.

            >Znam bardzo dużo kobiet, które rodziły już i będą rodzić, ale przyznam że żadna
            > nie przechodziła takiej traumy

            Nie przechodzić, a nie powiedzieć ci o tym, to są zupełnie dwie inne sprawy.
            Przeczytałam sporo Twoich postów na tym forum i wiem jedno - Tobie na pewno nie powiedziałabym, że w ciąży sie źle czuje, nie mogę na siebie patrzeć i mam dość tego koszmaru, bo usłyszłabym zaraz, ż e jetem egoistką, myslę tylko o sobie i inne maja gorzej, np. zgwałcił je pijany konkubent, a to juz 4 dziecko i mimo wszystko są radosne. Także wybacz, ale kobietom takim ja ty, mówi sie tylko i wyłacznie, ze ciąza to najcudowniejszy stan w zyciu , bo chce sie meić spokój, a nie indokrtynacyjne połajanie.
            • hermina-najwidoczniej czytałąś wybiórczo i to co Tobie pasuje stąd Twój pogląd na moje poglądy, a co za tym dzisiaj idzie i na moją osobę.(wynik pisania na forum odnośnie tematów dla Ciebie drażliwych chyba).
              To, że jednak się mylisz ma odzwierciedlenie nie tylko w życiu wirtualnym, a realnym może bardziej. Nie jestem tylko za wpadaniem w skrajności-co prezentujesz wielokrotnie komentując moje posty, a teraz próbując zrobić zarys charakteru mojego(mierny z minusem).
              • > To, że jednak się mylisz ma odzwierciedlenie nie tylko w życiu wirtualnym, a r
                > ealnym może bardziej.

                Wiesz, ja Ci nie imputuję, ze się mylisz, czy piszesz bzdury. Po prostu chciałabym, żeby dotarło do Ciebie, że istnieją ludzie, którzy mają INNE POGLĄDY NIŻ TY i mają takie samo prawo do ich artykułowania jak ty, przy czym nie są to BZDURY, ale ich poglądy. A ty nie posiadasz omnipotencji w dziedzinie odczuć WSZYSTKICH kobiet w ciąąy, po porodzie itp, co więcej, maja one prawo czuć sie zupełnie odmiennie niż ty.

                eraz próbując zrobić zarys charakteru
                > mojego(mierny z minusem).

                Jesteś nauczycielką ? No cóż, to by wiele z tej omnipotencji wyjaśniało...
                • > Jesteś nauczycielką ? No cóż, to by wiele z tej omnipotencji wyjaśniało...



                  Kolejne pudło hermina. Nie podniecaj się tak.To tylko nie wiążąca wymiana zdań.
                  Masz rację, bzdurami nazywam poglądy zmierzające do przesady. Wszystko jest dla ludzi. Ale są też jakieś granice, kiedy wypadałoby się zastanowić zamiast klepać wcześniej wyrobione poglądy.Po , to jest dyskusja by się poglądami wymieniać, ja nie zmuszam Cię do tego byś je zmieniła. Każdy żyje jak zadecyduje, czy zgodnie ze sobą, czy nie. Czy zgodnie z prawem, czy tez nie. Ty propagujesz poglądy na pograniczu zgodne z prawem. A wewnętrze każdy ma swoje i sumienie także.
                  • >Nie podniecaj się tak.

                    I znów uważasz, że wszyscy mają odczucia podobne Tobie :) Niestety, nie podzielam.

                    >Masz rację, bzdurami nazywam poglądy zmierzające do przesady.

                    Nazywasz bzdurami wszystkie poglądy, które nie są identyczne z Twoimi poglądami. Przesadą jest już samo ich posiadanie.

                    Ty propagujesz poglą
                    > dy na pograniczu zgodne z prawem.

                    Słucham? Powiedzenie wprost, że ciąża to nie jest raj i najpiękniejszy czas w życiu kobiety to poglądy " na pograniczu zgodne z prawem" (cokolwiek to znaczy po polsku)?
                    • Szkoda śliny hermina, nie wiem ile masz lat, ale zachowujesz się jak pyskata smarkula(skoro czytasz po swojemu wyjaśnie- nie mówię że jesteś pyskatą smarkulą, ale że tak się zachowujesz).
                      Dyskusja z Tobą do wątku nic nie wnosi.Daruję sobie więc.
                      ;-)
          • Serio miałaś same różowe ciąże wokół? Bo ja na samym początku miałam jak autorka wątku i przez cała ciążę było tak samo do d... tylko dochodziły kolejne dolegliwości. już w pierwszym trymestrze nawet serce mi nie nadążało za tymi "urokami". Znam osobiście parę kobiet, ktore kochają swoje dzieci nad życie, ale mówią otwarcie, że nienawidziły być w ciąży i tylko czekały, aż to się skończy.
    • A to jeszcze nie wiesz co będzie dalej,więc ciesz się póki co,że masz tylko to.
    • I to jest twoja alternatywa dla antykoncepcji hormonalnej, na ktora tak psioczylas na forum? Buhahaha.

      > Zaszlam za pierwszym razem (w 1 cyklu staran) z jednej strony radosc z drugiej troche zal ze
      >tylko miesiac pojezdzilismy sobie bez zabezpieczenia ( przerywany 5 lat).
    • Mam wrażenie, że dotąd chyba na nic nigdy nie chorowałaś?

      Proponuję znaleźć sobie jakieś fajne zajęcie i nie skupiać się na tych dolegliwościach.

      Ja miałam ciąże zagrożoną: oprócz standardowych problemów jeszcze strach przed utratą dziecka.
      Jak poleżysz 2 miesiące to wtedy pogadamy o trudach ciąży.

      Polecę banałem ale teraz już lepiej nie będzie: jak się dziecko pojawi to się nie wyśpisz przez minimum rok i nikogo nie będzie interesowało, że się źle czujesz.
      --
      My pretty mouth will frame the phrases that will
      Disprove your faith in man
      • >to się nie wyśpisz przez minimum rok i nikogo nie będzie interesowało, że się źle czujesz.

        to jest, przepraszam, wersja wydarzeń dla samotnej matki, czy dla takiej z dennym ojcem dziecka?

        --
        where do I begin
        • no ale to nie ojciec karmi przeciez.
          --
          cuando menos piensas , sale el sol
          • :) nawet mały ssak musi kiedyś spać i nie żre w trybie 24/7, ale rozumiem, że mamusia nie może się przespać razem ze ssakiem, bo ma inne obowiązki, które również MUSI sama.



            --
            colours
            • ale rozumiem, że m
              > amusia nie może się przespać razem ze ssakiem, bo ma inne obowiązki, które równ
              > ież MUSI sama.

              ...no - na przykład zjeść albo się umyć.

              Będziesz miała swoje dziecko, to zobaczysz. Ja wiem, że w teorii to się wszystko wydaje taaaakie łatwe.
              Przykład: niektóre niemowlęta drzemią tylko na spacerach - raczej ciężko się zdrzemnąć pchając wózek. Mój spał przy piersi, co nawet nie było takie złe odkąd nauczyłam się karmić na leżąco - ale to się nie zawsze udaje, a wtedy drzemanie odpada. Przykłady można mnożyć...
              --
              My pretty mouth will frame the phrases that will
              Disprove your faith in man
              • zawsze jest coś kosztem czegoś. Dziecko na szczęście rośnie, czyli taka ciężka sytuacja(wyczerpanie) nie trwa w nieskończoność.
                Wiem, moje urosło i wszyscy żyjemy;-)
            • six_a napisała:

              > :) nawet mały ssak musi kiedyś spać i nie żre w trybie 24/7, ale rozumiem, że m
              > amusia nie może się przespać razem ze ssakiem, bo ma inne obowiązki, które równ
              > ież MUSI sama.


              a ty co tak plujesz jadem?
              tez masz jakas traume czy jest moze pelnia?
        • Raczej wersja dla matki siedzącej w domu i pracującego zarobkowo ojca. Jak chłop musi rano wstać o 6, żeby się paliło i waliło, bo na tą 7 czy 8 musi być w pracy a potem jeszcze przez minimum 8h ciurkiem musi być aktywny i rzetelnie się wywiązywać ze swoich obowiązków, a musi skoro chce godziwe pieniądze inkasować, to nie ma bata, żeby w nocy do dziecka wstawał. Bo jest tylko człowiekiem i do pełnej sprawności potrzebuje określonej ilości snu. I nie ma bata, żeby było inaczej. A jak dodatkowo nie jest jakimś wybrykiem natury, któremu wystarcza 4-5h snu, tylko musi przespać te 8 albo i dłużej, to nawet po przyjściu do domu wiele nie pomoże. Bo wróci o tej 17-18, albo później jak chce więcej zarobić a o 22 już musi iść spać skoro musi o 6 wstawać i potrzebuje 8h snu. A jak chodzi spać po północy, to musi sie położyć popołudniu na te 2-3h.
          • >I nie ma bata, żeby było inaczej.

            o czym Ty do mnie rozmawiasz? uważasz, że facet, który ma niemowlaka drącego się od czasu do czasu dziecko w nocy, wspaniale się wysypia? też nie. i co z tego? albo raczej: kogo to obchodzi? się ma dzieci, to zanim one wyregulują swój rytm, chadza się według ich rytmu. a jak się, kuśwa, nie podoba, to antykoncepcję polecam.




            --
            where do I begin
            • Jak ma dobre spanie, to tylko obróci się na drugi bok, przyłoży głowę poduszką i śpi dalej. Nierzadko w oddzielnym pokoju z zamkniętymi drzwiami. A żona niech karmi, przewija, leki podaje, bo choroby nie dające spać też często się zdarzają. Natomiast na ile jest to wygodnictwo ze strony mężczyzn a na ile faktyczny wymóg sytuacji, to można polemizować.

              Osobiście to tylko jedno małżeństwo znam takie, które solidarnie opiekuje się dzieckiem, nawet w nocy. Z tym, że trafił im się wyjątkowo przyjazny rodzicom maluch, który od pierwszego dnia przesypiał całe noce, tylko na chwilę budził się na karmienie. A jeść w nocy przestał jak jeszcze roku nie miał i jak zasypiał o 7 wieczór to budził się o 7rano.
              • widzę, że doskonale znasz realia funkcjonowania każdej młodej rodziny, więc nie ma sensu zawracać sobie głowy dalszą dyskusją.

                ja odniosłam się tylko do kosmicznego, jak dla mnie, straszenia innych kobiet rokiem nieprzespania i totalnego zapieprzu+zaniedbania siebie i swoich potrzeb
                bullshit po prostu, a skąd się u bab bierze takie dosrywające "pocieszanie", to chętnie poczytam.



                --
                make it better
                • Chcąc nie chcąc tego i owego się nasłuchałam. Akurat jestem w takim wieku, że moje rówieśnice masowo wzięły się za rozmnażanie. Lukrować to można pod publiczkę, ale nie w prywatnych rozmowach. Mężczyźni głównie w teorii i głównie w pierwszych dniach są pełni euforii i chęci do pomocy a potem im się zmienia i uciekają w pracę.
                  • To chyba zależy od faceta. Ale generalnie, mam wrażenie, ze najwięcej ciągle zależy od babć z obu stron. One mogą młodej matce niesamowicie pomóc, lub zafundować prawdziwe piekło. Jasne, że nie maja zadnego obowiązku zajmowania sie wnukiem/wnuczką, ale jeśli przez pierwsze 3 m-ce matka nie ma nawet jednego dnia TYLKO dla siebie, to nie wróży to niczego dobrego. I widzę doskonale jak funkcjonują moje znajome mające pomoc, a jak te, które jej nie mają. Nie mówiac juz o tym, że wiekszośc od 6 m-ca pracuje...
                    • Do pracy to się idzie najczęściej po to, żeby sobie odpocząć od domowego kieratu i nudnej rutyny. Mało kto ma jakąś ambitną, stresującą i wyczerpującą fizycznie i psychicznie pracę. I mało kto ma w pracy ciężej niż w domu. I jeszcze mniej osób ma na tyle rozbuchany instynkt macierzyński, żeby lubić zajmować się dzieckiem całymi dniami i nocami, zwłaszcza jak dziecko jest z gatunku absorbujących.
                  • >a potem im się zmienia i uciekają w pracę.
                    nocusz, pozazdrościć tylko.


                    --
                    fireball
        • Dla normalnej matki z normalnym mężem, pomocą babci i przeciętnym dzieckiem... no niestety. Zanim mi się mały urodził, to też mi się wydawało, że będzie różowo ;)
          Posiadanie dziecka to ostra harówa - szczególnie na początku. Pierwsze pół roku wyjęte z życia a potem wraca się do pracy...
          I niestety harówa jest taka sama niezależnie od tego czy jesteś zdrowa czy masz 39 stopni gorączki czy okropny ból zęba, jak ja dziś. Mąż zajmie się małym a ja jeszcze tylko muszę wysprzątać całe mieszkanie, ugotować obiad na jutro i "już" mam wolne ;)
          --
          My pretty mouth will frame the phrases that will
          Disprove your faith in man
          • well, takie masz życie, co poradzisz, nie?;)

            ja nic podobnego nie pamiętam z trzech przejażdżek tą kolejką i jakoś daję radę nie wmawiać ludziom, że jest różowo.


            --
            bohemian like you
            • To fajnie dla Ciebie.
              Ja nie napisałam tego, żeby ją pognębić. Po prostu z czystym sumieniem nie mogę napisać tego, co Ty i już. Dla mnie trudna ciąża to nic w porównaniu z poprzednim rokiem.

              --
              My pretty mouth will frame the phrases that will
              Disprove your faith in man
        • "to jest, przepraszam, wersja wydarzeń dla samotnej matki, czy dla takiej z dennym ojcem dziecka? "

          A to,przepraszam, denny ojciec to jakies dziwo? Czegoz wymagac od 20-paroletniego synusia, ktory nigdy nie byl w ciazy?Ze bedzie OJCEM? Buhaha! Skad on ma wiedziec, ze ciaza, ktora "przeciez nie jest choroba", naprawde CIAZY?
    • hehehe a potem bedzie jeszcze gorzej, na koniec masakryczny porod, hemoroidy i.... zapomnisz o wszystkim ;-))))))
      Tez tak mialam, prawdopodobnie tez jestem w ciazy i kurcze tak to jest, ze natura tak pomyslalam, ze zapominamy o tym wszystkim, a pamietamy tylko to co piekne, np ja zawsze bede tesknic za glaskaniem mnie przez mojego bobasa jak byl w brzuchu.
    • (co za slowo nb.). Stosunek przerywany to zadna metoda, ciesz sie, ze nie masz swira na punkcie zajscia w ciaze po takich "metodach".
      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • Moze lepiej na e-mame?
      • moonogamistka napisała:

        > Moze lepiej na e-mame?


        jestesm za... na e-mame
        • A na e-mamie bo są albo matki albo kobiety? Forum kobieta istnieje po to, by gadać o wszystkim co dotyczy kobiet Jak nie pasuje, stwórzcie sobie forum "stare panny".
          • jestem w mojej pierwszej ciąży, mam 40 lat
            i uważam, że pomimo wszystkich niedogodności, ociężałości, niewydolności organizmu itd - to piekny okres
            cały czas wzrusza mnie to, że we mnie, w środku, rośnie nowy człowiek - i te wszystkie fizyczne niedogodności są nieważne, mniej ważne
            i to, jak odnoszą się do mnie ludzie - z troską i miłością, oczywiście mam na myśli ledwie znajomych, bo oczywiście najbliżsi zawsze są ok
            także tak, pomimo wszystkich minusów uważam, że ciąża to najpiękniejszy okres w życiu kobiety
            a podróże itd o których pisała kobieta to po prostu przyjemności
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/w57vrjjgsbiy8lwu.png
    • A ja należę do tych, co mają nierówno pod sufitem i dobrze wspomianają ciąże (dwie). Fizycznie czułam się nieźle, a pod pewnym względem nawet lepiej niż zwykle: jestem potwornym zmarźlakiem i dwie zimy przechodzone w ciążach były jedynymi w życiu, kiedy było mi ciepło! Pracowałam cały czas, ale w domu traktowałam się ulgowo - popołudniowe drzemki, lenistwo usprawiedliwiane dobrem dziecka, relaksująca gimnastyka w szkole rodzenia... Taki okres spokoju, wyciszenia, odpoczynku na zapas (przydał się). Miłe też było nastawienie otoczenia, co to starało się mnie oszczędzać, nie denerwować (cenne w pracy). Aż szkoda, że nie można trochę pobyć w ciąży tak sobie ;-)
    • 27.01.12, 14:19

      --
      "Ja nie zupa pomidorowa, nie każdy musi mnie lubić!!!" by pJ
    • i między innymi dlatego właśnie nie chce mieć dzieci

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.