Dodaj do ulubionych

to matka winna smierci 6 miesiecznej Magdy :(

02.02.12, 23:24
wlasnie podano tą informacje...
smutne, pewnie jutro bedzie o tym huczec, ma byc konferencja prasowa jutro, Rutkowski nie chce nic wiecej powiedziec...
zlinczuja kobiete
tragedia
Edytor zaawansowany
  • energy_fresh 02.02.12, 23:32
    jestem w takim szoku, że chyba dzisiaj trudno bedzie zasnąc ;/
  • male_pytanie 02.02.12, 23:34
    energy_fresh napisała:

    > jestem w takim szoku, że chyba dzisiaj trudno bedzie zasnąc ;/

    ja rozumiem ze byla w szoku, ale ze przez tyle dni nie pekla i sie nie przyznala kiedy cala Polska szukala jej dziecka ktore martwe wywiozla z domu i ukryla kilka km dalej... wypadek, ok. ale to bylo jakies dziwne od poczatku.
    a moja mama od razu mi powiedziala ze podejrzewa mattke to ją ochrzanila ze glupoty gada...
    jest mi strasznie smutno.
  • alpepe 02.02.12, 23:33
    osoby, które to przeczuwały, były linczowane na forach. Ja też tak czułam.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • male_pytanie 02.02.12, 23:36
    alpepe napisała:

    > osoby, które to przeczuwały, były linczowane na forach. Ja też tak czułam.

    policja podobno brala to pod uwage gdzyz dzieci porywaja
    - faceci - dla okupu - a ona zeznala ze porwał mezczyzna a o okupie cisza
    - kobiety - zaburzone psychicznie

    jesli ojciec nic nie wiedzial to strasznie mu wspolczuje
    mam przed oczami twarz zaplakanek babci
    czemu matka klamala ze nie moze pokazywac twarzy....
  • kseniainc 02.02.12, 23:43
    To było do przewidzenia.Od początku dziwna sprawa, a matka najdziwniejsza.
  • male_pytanie 02.02.12, 23:46
    no i znowu system, bo:
    - biegły psycholog uwierzyl w wersje matki...
    - policja zawiodła, znowu boski Rutkowski musiał zadzialac
    - czy to nie powinno zastanowic ze matka nie chciala sie poddac badania wariografem
    - musiała sie sama mocno uderzyc w głowe gdzyz kolejny biegly podczas obdukcji stwierdzil ze zostala kopana butem lub uderzona tepym narzedziem...
    - no i co z tym ojciem ktory sie poddal badaniu wariografem i wyszło ze mowi prawde ze nic nie wiedzial, ale czy maszyna byla sprawna? bo teraz w to watpią
    - wypadki sie zdarzaja, no mogło jej wypasc dziecko, ale czemu nie zadzwonila popogotowie tylko ubrala martwego noworodka i wyszla z nim na kilku km spacer zeby ja wrzucic do przerebla?
  • fuks0 03.02.12, 00:01
    > - biegły psycholog uwierzyl w wersje matki...

    Jak widać- na tym przykładzie i wielu innych - zdanie psychologa jest warte funta kłaków.
  • berta-death 03.02.12, 00:31
    > - biegły psycholog uwierzyl w wersje matki...

    Wiesz jak to z tymi biegłymi jest. Ostatnio wpadła mi w ręce książka o psychopatach, autorstwa właśnie biegłego psychologa specjalizującego się w problematyce psychopatów. Facet całe życie spędził badając więźniów i oficjalnie twierdzi, że te badania psychologiczne i opinie biegłych to pic na wodę. Więźniowie z jakimi się spotkał otrzymywali dowolne opinie jaki im w danym momencie były potrzebne. Nie przez łapówki czy zastraszanie, tylko przez odpowiednie odpowiadanie na pytania i grę aktorską. Jeden z nich nawet rozkręcił intratny biznes więzienny, gdzie instruował współwięźniów jak mają odpowiadać na pytania, żeby trafić do psychiatryka np z depresją, schizofrenią, zaburzeniami osobowości, itp. Oraz jak mają odpowiadać jak im się już znudzi siedzenie z wariatami i będą chcieli zostać uznanymi za zdrowych i wrócić do więzienia. Zawsze działało.
  • rejestracja_konta_gazeta.pl 03.02.12, 00:39
    Psychopaci są wśród nas Hare. Zgadza się?
    --
    Jak mnie będą wieszać
    kat ma być we fraku
  • berta-death 03.02.12, 00:42
    Zgadza się.
  • georgia241 03.02.12, 08:30
    Mam tę książkę. Okładka z widelcami zamiast oczu?
  • ka-mi-la789 03.02.12, 13:26
    > - biegły psycholog uwierzyl w wersje matki...

    Na biegłych (nie tylko psychologów) powołuje się teraz najdziwniejszych ludzi, nawet nie sprawdzając ich kwalifikacji w dziedzinie, w której mają być biegli. Wiara psychologa w opowiastkę od początku kupy się nie trzymającą tylko potwierdza, że system mianowania sądowych speców nadaje się do rozpirzenia i stworzenia od nowa, na zupełnie innych zasadach. Nawiasem mówiąc, jeszcze 20 lat temu człowiek niezdolny do krytycznego i analitycznego myślenia nie miał szans dostać się na psychologię.

    > - czy to nie powinno zastanowic ze matka nie chciala sie poddac badania wariogr
    > afem

    Rutkowskiego podobno zastanowiło.

    > - musiała sie sama mocno uderzyc w głowe gdzyz kolejny biegly podczas obdukcji
    > stwierdzil ze zostala kopana butem lub uderzona tepym narzedziem...

    Dlaczego nie? Skoro jeden biegły nie znalazł obrażeń, mogło do niej dotrzeć, że jest to dowód przeciw niej, więc sobie sfabrykowała potłuczenia (co za problem walnąć się w łeb?), które odkrył drugi lekarz.

    > - no i co z tym ojciem ktory sie poddal badaniu wariografem i wyszło ze mowi pr
    > awde ze nic nie wiedzial, ale czy maszyna byla sprawna? bo teraz w to watpią

    Sprawność czy niesprawność maszynki nie ma znaczenia, bo badanie wariografem nie jest żadnym dowodem dla sądu.

    > - wypadki sie zdarzaja, no mogło jej wypasc dziecko, ale czemu nie zadzwonila p
    > opogotowie tylko ubrala martwego noworodka i wyszla z nim na kilku km spacer ze
    > by ja wrzucic do przerebla?

    Pytanie brzmi: czy to na pewno był wypadek? Często się zdarza, że niemowlęta upadają na podłogę, ale śmierć na miejscu z tego powodu to rzadka rzecz. Chyba że ten próg, o który rzekomo mała uderzyła, był z granitu albo betonu. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mamuśka (która, nawiasem mówiąc, sprawia wrażenie lekko upośledzonej umysłowo) wielu rzeczy jeszcze nie powiedziała.
    --
    Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
  • dziewczyna_rzeznika 02.02.12, 23:46
    Mnie też nie pasowały jakoś jej zeznania, absolutny brak świadków, no i zero podstaw do stworzenia portretu pamięciowego sprawcy.
    Przez chwilę przemknęło mi, że to rodzice zlecili porwanie lub/i zabójstwo dziewczynki, ale patrząc na akcję poszukiwania, samą siebie zganiłam za te myśli.

    Kurcze, byłoby mi szkoda tej kobiety, gdyby przyznała się wcześniej - dzień, dwa dni po. A nie teraz, kiedy w sprawę zaangażował się cały kraj. Powinni obciążyć ją kosztami akcji, ciężka praca kilku tysięcy ludzi poszła na marne.
  • male_pytanie 03.02.12, 10:21
    pokazywali czesc tej pierwszej konferencji gdzie matka mowila ze szczegolami jak wygladal, jasna kurtka ciemny pasek, bardzo wysoki, bardzo chude nogi... jak na zimno mogłaby tak konfabulowac...

    jeszcze sie okaze ze sprzedala to dziecko
  • ka-mi-la789 03.02.12, 13:29
    male_pytanie napisała:

    > pokazywali czesc tej pierwszej konferencji gdzie matka mowila ze szczegolami ja
    > k wygladal, jasna kurtka ciemny pasek, bardzo wysoki, bardzo chude nogi... jak
    > na zimno mogłaby tak konfabulowac...

    No, właśnie, dziwnie dużo zapamiętała jak na kogoś napadniętego znienacka od tyłu. I jakoś nagle jej się to wszystko przypomniało, bo najpierw upierała się, że nie pamięta absolutnie nic.
    --
    Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
  • ognista.potwora 03.02.12, 01:29
    alpepe napisała:
    > osoby, które to przeczuwały, były linczowane na forach. Ja też tak czułam.

    A przecież nie ma się czemu dziwić, najczęściej sprawcy różnych tragedii należą do najbliższego otoczenia. Po drugie rodzice Magdy wydawali mi się dziwnie spokojni zważywszy na okoliczności - oboje, pomimo informacji, że ojciec dziecka nic nie wiedział. Przez to wszystko sprawa skojarzyła mi się z Brytyjką Madeleine rzekomo porwaną w Portugalii - sprawa nadal niejasna, choć jest teoria, że też był wypadek i rodzice go zatuszowali robiąc hałas o porwaniu.
  • berta-death 03.02.12, 02:09
    Ci od Madeline to mieli fuksa, że to się poza UK stało. Wszystkie cywilizowane kraje, do jakich Polska oczywiście nie należy, mają w priorytecie dbanie o dobre imię swoich obywateli. Na zasadzie, nie będzie obcy pluł nam w twarz. I cokolwiek by delikwent nie zrobił poza granicami kraju, to dyplomacja stanie na głowie, żeby ukręcić sprawie łeb i nie dopuścić, żeby gnił w cudzoziemskim więzieniu.
  • stokrotka_a 03.02.12, 08:21
    berta-death napisała:

    > Ci od Madeline to mieli fuksa, że to się poza UK stało. Wszystkie cywilizowane
    > kraje, do jakich Polska oczywiście nie należy, mają w priorytecie dbanie o dobr
    > e imię swoich obywateli. Na zasadzie, nie będzie obcy pluł nam w twarz. I cokol
    > wiek by delikwent nie zrobił poza granicami kraju, to dyplomacja stanie na głow
    > ie, żeby ukręcić sprawie łeb i nie dopuścić, żeby gnił w cudzoziemskim więzieniu.

    Żeby ktoś gnił w więzieniu, to trzeba mu udowodnić przestępstwo. Rodzicom Madeline przestępstwa nie udowodnono, więc na jakiej podstawie mieliby w tym więzieniu gnić?
  • kora3 04.02.12, 11:32
    Ja sie akurat nie wypowiadałam na forach, ale odczułam też moze nie linczowanie, ale niechetne zdumienie w rozmowach o tym w realu. Wprost mówiłam, że zeznania matki nie trzymają się kupy. Niektórzy ludzie nie śledzili sprawy na bieząco, a że teraz mieszkam poza Śląskiem - nie znali też realiów terenu i Sosnowca. Stąd kojarzyli, ze moze dziewczyna szła, bo nie miała czym dojechać itd. Po zapoznaniu ich z faktami, ze Sosnowiec to spore i nieźle komunikacyjnie rozwiązane miasto, wymiekali i sami zaczynali sie zastanawiac dlaczego matka z tak małym dzieckiem, zimą, poszłą na peichote mogąc skorzystać z komunikacji miejskiej.

    Ale nie brak było ludzi, którzy wprost mówili, że nie mam serca, że nie współczuję, że zakładam najprostsze rozwiazanie, a przecież porwania sie zdarzają, a ludzie w szoku mówia rózne rzeczy i nie pamietają wielu szczegółów. Tyle, ze mamusia pamietała własnie szczegóły "spacerku" tylko "zabyła" ze nie pracuje np. i sciemniała, ze poszłą o 17 z małym dzieckiem do pracy w którejs z wersji.

    Ludzie u nas dobrzy, do współczucia skłonni z dobrymi sercami...Ale posiadanie serca, nawet dobrego:) nie wyłącza wg, czy też nie powinno wyłączać posiadania takze ROZUMU. Ktoś kto śledził zeznania mtaki od poczatku nie miał szans logicznie mysląc uwierzyć w te bajeczkę.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • lacido 02.02.12, 23:37
    i dziwisz się?

    --
    Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
  • hermina5 02.02.12, 23:38
    Tak, to jest tragedia...Nie wiem, co jest nie tak, co się w ogóle stało z tym mlodszym ode mnie 10 lat pokoleniem...Bo jakoś czuje, ze to nawet nie jest jej wina, ale wina tego, że ludziom się kompletnie miesza real z wirtualem, odpowiedzialność z karą.... No trudno mi to inaczej wyjaśnić, niż tak, ż e kiedyś to było oczywiste, że jak dzieciakowi się coś stanie, to się dzwoni po pogotowie, a nie chowa go gdzieś nad rzeką, ze strachu...Straszny syf ;/
  • male_pytanie 02.02.12, 23:40
    www.wiadomosci24.pl/artykul/tragiczny_final_w_sosnowcu_odnaleziono_cialo_polrocznej_224253.html
    jutro o 13 konferencja prasowa
  • tigertiger 03.02.12, 00:02
    obawiam się, że to nie był wypadek. Matka tak twierdzi, ale to już kolejny wariant jej zeznań, a do "wypadku" doszło w domu. Nie wołała pogotowia, bo to nie był wypadek, ukryła zwłoki i kłamała do kamery przez tyle dni - szok szokiem ale mi to wygląda na działania z premedytacją. Może się mylę psychologiem nie jestem, ale tak na zdrowy rozum. Jest wypadek nie umyślny dzwoni się na pogotowie. Przez tyle dni oszukiwała wszystkich, najpierw nie potrafiła nic podać oprócz miejsca, w którym straciła przytomność, potem podała ze zakatował ją mężczyzna. A teraz matka opowiada o nieszczęśliwym wypadku. Takie sprawy się zdarzały w każdym pokoleniu.
  • berta-death 03.02.12, 00:41
    Też mi to nie pasuje na wypadek. Nie bardzo wierzę też w to, że ojciec nie wiedział. Jak był o nich program w TVN Uwaga, to ojciec stwierdził, ze internauci szkalują jego żonę. I jako przykład podał to, że mówią, że pewnie jakaś alkoholiczka dziecko zgubiła. A tak przecież nikt o niej nie pisze. Dziwne było, że nie ustosunkowali się do zarzutów, że sami coś temu dziecku zrobili. Chociażby w postaci potępienia tych ludzi, że w ogóle mogli coś takiego o nich powiedzieć, czy wyrazów ubolewania, że ktoś ich o coś takiego podejrzewa.
    Poza tym mało prawdopodobne, żeby nie zauważył, że dziecko jest martwe, skoro pomagał jej wyjść z domu. Przecież inaczej wygląda bezwładne ciało a inaczej śpiące.
    Jakiś kolega podobno też tam był, z którym pojechał do sklepu. Też dziwne, że nie podwieźli jej skoro to było raptem 3km, czyli 5min jazdy. Przecież to niepojęte, żeby samemu sobie skoczyć samochodem do sklepu a potem bawić się facebookiem w czasie, kiedy żona drałuje w nocy na mrozie i śniegu przez pół miasta piechotą do matki.
  • stokrotka_a 03.02.12, 08:24
    berta-death napisała:

    > I jako przykład podał to, że mówią, że pewnie jakaś alkoholi
    > czka dziecko zgubiła. A tak przecież nikt o niej nie pisze.

    Skąd wiesz, że nikt tak o niej nie pisał? Znasz wszystkie internetowe wypowiedzi na jej temat?
  • tigertiger 03.02.12, 08:38
    Tej "Uwagi" nie widziałam i nie czytałam również niczego na temat ojca. Przeciwnie widziałam w newsach roztrzęsioną matką i apelującą babkę, a nawet kocyk z którego to dziecko się miało ześliznąć (chyba jakiś nie atestowany, bo co to za kocyk "niezwykle śliski"?) i właściwie zastanawiam się, dlaczego ojciec dziecka nie pojawia się. Nie miałam tez pojęcia, że do sytuacji porwania miało dojść wieczorem, to dość dziwna pora na spacery z dzieckiem i to zimą? Zastanawia mnie też, jak to możliwe, że policja uwierzyła w wersję matki o tym jak to straciła nagle przytomność, być może w skutek uderzenia, a nie miała żadnych śladów obrażeń czy chociaż ubrania ubrudzonego? Jedno co można stwierdzić na pewno, nic nie wiadomo w tej sprawie na pewno, oprócz tego, że matka kłamała, a więc wiarygodna nie jest i policja również wiarygodność traci wobec tylu zaniedbań i nieudolności, zresztą Rutkowskiemu też nie można wierzyć to lanser. Zdaje się, że teraz matkę będą badać wariografem, mam nadzieję, że w tej sytuacji, ojca też czeka to samo badanie. Druga sprawa, że policja, której Rutkowski wytyka zaniedbania, też będzie gmatwać w tej sprawie.
  • berta-death 03.02.12, 08:56
    Tu jest ten reportaż:
    uwaga.tvn.pl/55256,wideo,332448,co_sie_stalo_z_mala_magda,co_stalo_sie_z_mala_magda,reportaz.html
  • tigertiger 03.02.12, 09:13
    dziękuję, zaraz obejrzę:).
    Teraz słyszę w TVN24, że dziecko upadło matce w czasie kąpieli? może po kąpieli zawinięte w kocyk upadło na jakiś próg w sypialni?. Rudkowski wczoraj podawał, że zwłoki dziecka znalazł, bo w pakunku były śpioszki dziecka i wyczuwał charakterystyczny zapach zwłok, dziś policja podaje, że pakunek to zawinięta kurtka. Na co Rutkowski wysuną hipotezę, że być może zwłoki zwierzyna do lasu zawlokła? Tu się nic kupy nie trzyma.
  • tigertiger 03.02.12, 09:41
    Obejrzałam. W obliczu tego co od wczoraj wiemy, relacje matki w tym reportażu mnie przeraza. Emocje okazują tylko dziadkowie, ale relacje matki są takie szczegółowe, że ja bym jej uwierzyła w tę historię, choć gdy matka relacjonuje ukrywa twarz, niby to w obawie o swoje życie? a potem już nie boi się bo widzimy ją jak roznosi ulotki. Moim zdaniem to dowód, że nie była w szoku, bo zdawał sobie sprawę, że kłamie (ukrywając swoją twarz w tym momencie). Ojciec Magdy, rzeczywiście zachowuje się dziwnie ozięble i wie o tym bo tłumaczy się, że łez już nie ma, wszystkie już wypłakał.
  • alpepe 03.02.12, 09:49
    to jest tragedia tych osób, jak przeczytałam o tym, że laska była typem oazowym, to od razu mnie tknęło, że z umysłem coś nie tak.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • male_pytanie 03.02.12, 10:16
    no dobra, ale... teraz podaja ze nie znaleziono jednak ciała [ a wczoraj mowili ze znalezli zwloki pod drzewem.
    teraz sie okazalo ze to jednak był kombinezon dziewczynki.
    psycholog powiedziala przed chwila w wywiadzie, ze moze sie jednak okazac ze ta ostatnia wersja matki nie musi byc prawda, bo ona jest w takim stanie ze mogla pod wplywem ostrego przesluchania wziac wine na siebie, zeby sie juz to wszystko skonczyło...
    a kombinezon byl w rozmiarze na 2 - 3 letnie dziecko a nie niemowlaka.
    a co z sasiadem, ktory ja podnosil z podłogi kiedy ta pobita lezała?
    nic nie rozumiem....
  • alpepe 03.02.12, 10:23
    ja sądzę, że ciało, o ile je znajdą, to dopiero, jak stopnieje śnieg i rozpoznają po DNA.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • male_pytanie 03.02.12, 10:31
    alpepe napisała:

    > ja sądzę, że ciało, o ile je znajdą, to dopiero, jak stopnieje śnieg i rozpozna
    > ją po DNA.

    ale tam nie ma metra sniegu. sa psy ktore tropia ludzi w lawinach wiec pies powinien podjac trop a nie zrobil tego. poza tym nikt nie rozpoznal tego kombinezonu.
  • alpepe 03.02.12, 10:40
    co do psów, to napiszę jedno, nie przeceniaj ich. Byłam przy poszukiwaniach dziecka, które dwie godziny bawiło się przy trzepaku, pies policyjny był na miejscu ok. 20 min. po zniknięciu dziecka. Tropu nie podjął, a dziecko odnalazło się po dwóch godzinach w odległości 80 m od trzepaka.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • berta-death 03.02.12, 10:57
    W liceum miałam koleżankę, która pasjonowała się końmi, jeździectwem i robiła kurs na hippoterapeutkę. I mówiła, że zgodnie z teoretycznymi wytycznymi, koń, żeby mógł pracować z niepełnosprawnymi dziećmi, to musi spełniać szereg warunków. A jest ich tyle i to tak restrykcyjnych, że w rzeczywistości nie istnieją konie, które spełniałby choć połowę. Więc bierze się konie jakie są, może z wyjątkiem bardzo młodych i bardzo narowistych i wychodzi z założenia, że nic się nie stanie. I nic się nie dzieje.

    Podejrzewam, że z tymi psami to jest dokładnie tak samo. Mimo oficjalnej selekcji i pięknych teorii mówiących jakie to cechy musi spełnić pies, żeby zostać psem tropiącym, to bierze się na chybił trafił. Inaczej nie mieliby żadnego. A jak tak, to raz coś znajdzie raz nie.
  • 5er 03.02.12, 11:44
    to raz coś znajdzie raz nie.

    zupełnie, jak niektórzy detektywi.
  • tigertiger 03.02.12, 10:39
    może i zemdlała -z przerażenia mogła zemdleć, z silnego przeżycia. Może zasłabła, może odegrała scenkę. Trudno coś stwierdzić na pewno w przypadku tej dziewczyny? Dziwne jest tu raczej to, że Rutkowski nieustanie podkreśla, ze ojciec Magdy o niczym nie widział, a dziś zwołuje konferencje z rodzicami ojca, po co? No i jeszcze coś mówili, że dziecko było po kąpieli, gdy wyśliznęło się z kocyka (półtora roczna dziewczynka, wysunęła się z kocyka, a matka nawet nie zauważyła kiedy???), skoro tak było to ojca dziecka nie zdziwiło, ze po kąpieli matka zamiera go o 18 w zimowy wieczór na spacer? Nie dostrzega też tego, ze dziecko jest sine? i jeszcze razem schodzą na dół, gdzie się rozdzielają i nic nie budzi jego podejrzeń? W tej sprawie mieliśmy taki zwrot akcji, że nie zdziwi mnie kolejny. Najbardziej optymistyczna hipoteza jaką czytałam, zakładała, ze dziecko żyje, zostało sprzedane przez rodziców, a reszta to mistyfikacja. Choć trudno w tej sprawie o optymistyczne zakończenie:(
  • male_pytanie 03.02.12, 10:44
    lekarz mowil wlasnie ze dziecko nie byłoby sine tak szybko, conajwyzej bezwladne
  • ingeborg 03.02.12, 11:22
    Ojciec miał początki zapalenia oskrzeli a jeszcze mieszkanie było w remoncie więc wiozła dzieciaka do babci, żeby się nim zaopiekowała póki ojciec się nie wykuruje.
  • tigertiger 03.02.12, 17:35
    ojciec miała początki zapalenia oskrzeli? a to diagnoza lekarska? rózeczki dobrze mógł mieć początki grypy, czy przeziębienia. Może lepiej dla ojca było by nie wychodzić do sklepu skoro miał początki choroby? Tu nie ma co rozmieniać, cała ta akcja została sfingowana, a psycholog sądowy, która dziś się wypowiadała w TVN 24 również wątpi w to, ze ojciec nic nei wiedział, obserwując jego dotychczasowe występowania w mediach. Zresztą to wyjątkowo medialna sprawa była, penie Rutkowski o to zadbała, ale rodzice też chętnie w to weszli. Mnie zastanawia jedno, ze i w programowe Uwaga i po konferencji ojciec Magdy nieustanie skupiał się na tym co wypisują internauci o nim czy o nich jako rodzina i tłumaczył się dlaczego już nie widać po nim, ze cierpi? Gdyby los dziecka byłby dla niego priorytetową sprawą to nie przejmowałby się tym co internauci piszą o nim samym. To, że oboje rodziców zrobili medialny teatrzyk pod tytułem "oddaj nam nasze dziecko, porywaczu" to raczej jest już pewne, zagadka pozostaje już tylko to co faktycznie się wydarzyło, czy był to wypadek czy morderstwo, a może Magda została sprzedana ?
  • zeberdee28 02.02.12, 23:57
    Media powinny może trochę ją wziąć w obronę, wypadki się przecież zdarzają a lasce zwyczajnie pewnie odbiło po tym co się stało i wymyśliła jakąś głupotę, z resztą widać że to raczej prości ludzie i zapewne nie miała na tyle wyobraźni żeby przewidzieć jaka będzie z tego chryja. Wydaje mi się że policja od początku się domyślała że to ta matka jest winna, bo mówili bez przekonania o tych portretach potencjalnego sprawcy, nie bardzo snuli teorie dotyczące porwania, za to po kilka razy przesłuchiwali tą kobitę i jej męża - z resztą długo nie chcieli się zgodzić na pokazanie jej twarzy.
  • lacido 03.02.12, 00:03
    W obronę? Niby dlaczego? Przecież nie wiadomo czy nie zrobiła tego celowo. kłamała wcześniej wiec nadal może to robić co do tego w jaki sposób zginęło dziecko.
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • zeberdee28 03.02.12, 00:06
    Jeżeli zrobiła celowo to pewnie że nie należy jej bronić, ale jeżeli to faktycznie był wypadek to w sumie nie dziwi takie absurdalne zachowanie, to jest jednak ogromny szok i każdemu może odwalić po czymś takim.
  • lacido 03.02.12, 00:09
    gazety nie będą bronić dzieciobójczyni nawet jeśli zdarzyło się to przez przypadek. Wprowadziła w błąd całe społeczeństwo ludzie zaangażowali się w poszukiwania, modlili za dziecko itp. Tego się nie wspiera ;/
    --
    Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
  • zeberdee28 03.02.12, 00:15
    Dzieciobójczyni to osoba która zabija celowo, nie przez przypadek. Ja nie mówię o tym żeby to popierać tylko nie linczować jeżeli był to wypadek, bo nie widzę specjalnego sensu linczowania człowieka chorego psychicznie.
  • lacido 03.02.12, 00:29
    zeberdee28 napisał:

    > Dzieciobójczyni to osoba która zabija celowo, nie przez przypadek.

    mylisz się

    sjp.pwn.pl/szukaj/dzieciob%C3%B3jstwo
    pl.wikipedia.org/wiki/Dzieciob%C3%B3jstwo
    Ja nie mówię
    > o tym żeby to popierać tylko nie linczować jeżeli był to wypadek, bo nie widzę
    > specjalnego sensu linczowania człowieka chorego psychicznie.

    oj wyżej mówiłeś ("Media powinny może trochę ją wziąć w obronę,") że powinny bronić, broni się tego co wydaje się słuszne chyba ;/
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • stokrotka_a 03.02.12, 08:32
    lacido napisała:

    > sjp.pwn.pl/szukaj/dzieciob%C3%B3jstwo

    Droga współforumowiczko, znalazłaś w słowniku definicję słowa "dzieciobójca", ale nie sprawdziłaś znaczenia słowa "zabójca". Gdybyś to zrobiła, to zrozumiałabyś, że się mylisz.

    dzieciobójca - "zabójca własnego dziecka"

    zabójca - "człowiek umyślnie pozbawiający kogoś życia"

    Teraz rozumiesz swój błąd?
  • 5er 03.02.12, 11:37
    ona jest szybka, niecierpliwa, żądna krwi. już osądziła, wydała wyrok. teraz chce egzekucji.
  • lacido 03.02.12, 14:49
    no tak, toż to przecież dziw nad dziwy, że zły czyn wymaga kary, bez względu na to czy był świadomy czy nie
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • 5er 03.02.12, 15:31
    Takie jak ty, juz by ukamieniowały tę nieszczęsną, byc moze Bogu ducha winną kobietę, bo ktoś chce być sławny.
  • siostra.bronte 03.02.12, 15:40
    Mnie też nie podoba się ferowanie wyroku przed udowodnieniem winy. Ale matka przyznała się do winy. Co oczywiście nie jest żadnym dowodem, ale zdecydowanie obniża zaufanie do niej.
    Kilka dziwnych rzeczy, o których już pewnie pisano wcześniej. Matka powiedziała, że zakopała dziecko. Nawet przy niewielkim mrozie, ziemia jest twarda i byłoby to trudne bez jakiegoś sprzętu. Po drugie, rola ojca. Co robił tego dnia, czy ma jakieś alibi? W wywiadzie twierdził, że pomagał wynosić wózek. Był w mieszkaniu wcześniej? Nie zauważył, że z dzieckiem coś nie tak?
  • 5er 03.02.12, 15:50
    Ale matka przyznała się do winy.

    Nie jedna osoba przyznała się do winy i czynów niepopełnionych, byleby mieć święty spokój, czy dla, tylko sobie znanych powodów. A ona do tego ma zachwianą psyche.
    Pewnie wyląduje na badniach, a to "przyznanie się" chyba nie zostało zaprotokołowane. Jeśli będzie sądzona może je odwołać, chociaż, ona chyba przyzna się do wszystkiego, co jej podsuną.
  • lacido 03.02.12, 14:48

    ło matko, potrzebujesz interpretacji definicji słownikowej?

    --
    Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
  • sid.sid 04.02.12, 11:29
    Ona nie, ale ty tak.:/
  • stokrotka_a 06.02.12, 09:45
    lacido napisała:

    > ło matko, potrzebujesz interpretacji definicji słownikowej?

    Mmoja droga, jeśli posługijesz się jakimś terminem, to najpierw postaraj się dowiedzieć, co on znaczy. ;)
  • stokrotka_a 03.02.12, 08:26
    lacido napisała:

    > W obronę? Niby dlaczego? Przecież nie wiadomo czy nie zrobiła tego celowo. kła
    > mała wcześniej wiec nadal może to robić co do tego w jaki sposób zginęło dziecko.

    Być może kłamie nadal, ale przyzwoitośc wymaga, by nie wydawać wyroku przed udowodnieniem winy.

    Zadziwia mnie szybkość, z jaką ludzie ferują wyroki w sprawach, o których nie mają pojęcia.
  • lacido 03.02.12, 14:51
    Zadziwiające jest naiwności głupota ludzka, gdzie przy kłamstwie nadal wierzy się w niewinność ;/ faktem jest że dziecko nie żyje, matka kłamała.

    Zadziwia mnie szybkość, z jaką ludzie ferują wyroki w sprawach, o których nie m
    > ają pojęcia.

    dziwisz się sama sobie? to może wnioski wyciągnij :)

    --
    Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
  • stokrotka_a 06.02.12, 09:43
    lacido napisała:

    > Zadziwiające jest naiwności głupota ludzka, gdzie przy kłamstwie nadal wierzy s
    > ię w niewinność ;/ faktem jest że dziecko nie żyje, matka kłamała.

    Człowiek jest niewinny dopóki przed sądem nie zostanie mu udowodniona wina. Wiarę to można w kościele praktykować, a Jezus Chrystus podobno powiedział coś o rzucaniu kamieniem. Radziłabym zapoznać się z sensem wypowiedzi przypisywanej Chrystusowi.

    > dziwisz się sama sobie? to może wnioski wyciągnij :)

    Moja droga, słabo u ciebie z argumentacją. ;) Ja nie wydałam żadnego wyroku w odróżnieniu od kilku innych forumowiczek wypowiadajacych się tutaj.
  • berta-death 02.02.12, 23:59
    Nie bardzo chce mi się wierzyć, że policja nie domyśliła się od razu. Skoro domyślili się prawie wszyscy internauci. To, że media zrobiły z tego sensację na pierwsze strony gazet to oczywiste, ale na co policja czekała to nie mam pojęcia.

    I, że przy takim nagłośnieniu sprawy nikt jej nie widział jak szła z wózkiem w zupełnie innych okolicach, niż twierdziła?
  • male_pytanie 03.02.12, 00:02
    wiadomosci.onet.pl/regionalne/slask/madzia-nie-zyje-rutkowski-znalazl-cialo,1,5016225,region-wiadomosc.html
  • tigertiger 03.02.12, 00:09
    choć nie przepadam za tym Rudkowskim, to w tym przypadku zdemaskował szereg uchybień i zaniechań dokonanych przez Policję. Nikt nie przesłuchał matki pod właściwym kątem, miejsce gdzie matka ukryła zwłoki córki były przez policję przeszukiwane, a teraz jeszcze policja twierdzi, ze pakunek który Rutkowski znalazł to mogą nie być zwłoki tego dziecka, podczas gdy to matka wskazała miejsce.
  • zeberdee28 03.02.12, 00:18
    Policja pewnie się domyślała, ale był taki raban wokół tej sprawy że nie mogli ot tak sobie przycisnąć matki, bo cały czas przecież nie byli pewni, a jakby wyszło że 'znęcają się na biedną matką' i w dodatku by wyszło że nie mieli racji to pewnie by od ręki media wymusiły żeby wylecieli z roboty.
  • g.r.a.f.z.e.r.o 03.02.12, 01:40
    zeberdee28 napisał:

    > Policja pewnie się domyślała, ale był taki raban wokół tej sprawy że nie mogli
    > ot tak sobie przycisnąć matki, bo cały czas przecież nie byli pewni, a jakby wy
    > szło że 'znęcają się na biedną matką' i w dodatku by wyszło że nie mieli racji
    > to pewnie by od ręki media wymusiły żeby wylecieli z roboty.

    Serio uważasz że rozsądny policjant uwierzyłby w przypadkowe porwanie z wózka na ulicy, bez świadków, bez walki z napastnikiem tylko z utratą przytomności, amnezję ale brakiem obrażeń? Przecież to nie są idioci.

    A swoją drogą - kto "zamówił" Rutkowskiego?
    --
    www.youtube.com/watch?v=vp8tToFv-bA
  • berta-death 03.02.12, 02:06
    > Serio uważasz że rozsądny policjant uwierzyłby w przypadkowe porwanie z wózka n
    > a ulicy, bez świadków, bez walki z napastnikiem tylko z utratą przytomności, am
    > nezję ale brakiem obrażeń? Przecież to nie są idioci.

    To po co była ta cała szopka?

    > A swoją drogą - kto "zamówił" Rutkowskiego?

    On jak hiszpańska inkwizycja, nikt go nie zamawia, nikt się go nie spodziewa, ale i tak nadchodzi wszędzie tam gdzie jest głośno. To chyba pierwsza sprawa jaką rozwiązał. Aż się zastanawiam, czy nie dał w łapę komuś z policji, żeby dostać cynk do jakiejś oczywistej sprawy i możliwość wykazania się.
  • brms 03.02.12, 06:18
    > > Serio uważasz że rozsądny policjant uwierzyłby w przypadkowe porwanie z w
    > ózka na ulicy, bez świadków, bez walki z napastnikiem tylko z utratą przytomnoś
    > ci, amnezję ale brakiem obrażeń? Przecież to nie są idioci.
    >
    > To po co była ta cała szopka?


    Chyba nie chcieli jej spłoszyć, czekali na załamanie.
    (Kiedyś zgłaszałam kradzież, wzięto mnie w taki ogień pytań, że nie byłam pewna, czy sama sobie tego nie ukradłam ;)

    I tu kolejny przypadek, kiedy jestem przeciwna tzw. fałszywemu pojmowaniu "intymności" i zakazie mówienia o wszelkich sprawach, tym razem rodzinnych. O tym też nie powinno się milczeć; o problemach młodych rodziców z problemami finansowymi, o poporodowych problemach kobiet, o ich bezsilności w kontaktach z maluchem.
    (tak a propos wątku o sprawach "intymnych" o których mówić się nie powinno publicznie)
  • hawa.etc 03.02.12, 07:17
    >To chyba pierwsza sprawa jaką rozwiązał

    A tam "rozwiązał". Jeszcze nie dawno zapewniał, że dziecko żyje i robił kombinacje z odpuszczeniem kary porywaczowi i oknem życia. Gdyby ta nieszczęsna dziewczyna sama się nie przyznała, to za tydzień mielibyśmy trop w Tajlandii i ryzyko konfrontacji z siłami pozaziemskimi.
    Chyba, że rzeczywiście zrobili cyrk, żeby przetrzymać tę matkę, nie wiem, na ile takie metody się praktykuje.
    Generalnie jestem mało wrażliwa, ale jak patrzę na buzię tego rozkosznego dziecka, to mnie coś trafia i nie wierzę po prostu, że ktokolwiek mógł chcieć ją skrzywdzić. :( Mam nadzieję, że wersja z wypadkiem i szokiem matki jest prawdziwa. Chce, żeby tak było.
  • male_pytanie 03.02.12, 10:25
    Rutkowskiego zamowili dziadkowie, tesciowie matki
  • 5er 03.02.12, 11:40
    Serio uważasz że rozsądny policjant uwierzyłby w przypadkowe porwanie z wózka na ulicy, bez świadków, bez walki z napastnikiem tylko z utratą przytomności, amnezję ale brakiem obrażeń?

    DOstajesz z tyłu workiem z piaskiem i po sprawie.

    A swoją drogą - kto "zamówił" Rutkowskiego?

    Policja? Internauci? Sam się lansuje. Tyle razy już dał ciała, chce poprawić wizerunek.
  • izabellaz1 03.02.12, 09:46
    Ototo, widzisz. Najpierw napisałam swoje, a potem przeczytałam twój post.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • izabellaz1 03.02.12, 09:45
    Policja na pewno miała ją na oku, nie martw się. Tylko wszyscy ostatnio przywykli, że każdy musi wszystko wiedzieć bo MEDIA. Śledztwo nazywa się ŚLEDZTWEM nie przez przypadek.
    A dopóki nie ma dowodów nie wolno nikogo osądzać.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • gulcia77 03.02.12, 08:18
    Re: prof. Środa o Marii Czubaszek
    Z tym dzieckiem z wózka, to ja cóś sceptyczna jestem :( W sensie, że coś mi nie gra, nie trybi i za Chiny Ludowe nie wiem co. Poza tym, że ja znam ten mostek - i w to, że o 18-tej nie było tam świadków to ja nie uwierzę, choćby ze mnie skórę pasami darli.

    Cz, 02-02-2012 Forum: Kobieta Wątek: Maria Czubaszek w Uwadze - co myślicie???? (164) Autor: gulcia77

    To jest mój wczorajszy wpis z około południa chyba. Wciąż mam nadzieję, że się qwa mylę.
    Dopóki jeszcze tak naprawdę nic nie wiemy dziewczyny, to nie wylewajmy pomyj wiadrami, ok???
  • princess_yo_yo 03.02.12, 10:18
    zupelnie nie rozumiem zaangazowania rutkowskiego w ta sprawe, awansowal ostatnio na nowego celebryte w pl czy co?
  • alpepe 03.02.12, 13:11
    nie niedawno, co najmniej od zaginięcia tej dziewczyny z Gdańska czy Sopotu.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • griseldis 03.02.12, 21:39
    Nie wiem czy matka Magdy jest czy nie jest winna. W tej sprawie jest tak dużo niejasności, niespójności że trudno wydawać wyrok na matkę Magdy. Podobno w stresie i szoku można się przyznać nawet do czynu którego się nie popełniło więc dopóki nie znajdzie się ciała Magdy to nikt nie powinien wydawać osądu o Katarzynie.

    Jeżeli chodzi o Rutkowskiego to dał spektakularny pokaz. Wcielał się w sędziego, psychologa, normalnie na konferencji był niczym wybawca. On i tylko on ma rację, stuprocentowa pewność. Normalnie masakra. Tak łatwo wydawać sądy. Tak łatwo lansować się na czyimś nieszczęściu. Tak łatwo linczować. Na co nasz świat schodzi.

    Takie przemyślenia nasunęły mi się po dzisiejszych sensacyjnych doniesieniach w mediach, które zrobiły z tego spektakl i z wypowiedzi przeczytanych tu na forum. Może lepiej się zastanowić zanim wyda się na kogoś wyrok. Winę trzeba udowodnić. Na razie są tylko słowa...i żadnych konkretów. Nie linczujmy tej kobiety, na to przyjdzie czas jeżeli faktycznie okaże się winna.


    --
    Gdybym miała zacytować kogoś - trudno byłoby mi wybrać tego kogoś.
    Gdybym miała zacytować siebie - zapewne każde słowo wydałoby mi się banałem.
  • sid.sid 04.02.12, 11:31
    Griseldis, zgadzam się z tobą. Aż rzyg bierze, jak niektórzy tutaj taplają się w błotku - "a może udusiła, a może utopiła, a ja sądzę, że sprzedała". Aczkolwiek to głównie nicki, o których i tak nie miałam dobrego zdania.
  • ewi80 03.02.12, 10:17
    A mnie zastanawia jedna rzecz po przeczytaniu różnych artykułów. Z wypowiedzi Rutkowskiego wynika, że zanim zdarzyła się ta tragedia to matka już wcześniej zachowywała się dziwnie. Podrzucała często dziecko dziadkom, raz nawet przez 2 tygodnie się nim nie zainteresowała. Zakładając, że jest to prawda (bo może R. przesadził) to dlaczego dziadkowie nie zareagowali? Ani ojciec dziecka? Takie zachowanie nie jest normalne. Nie jestem specjalistą, ale czy to mogły być objawy jakiejś depresji? Dziewczyna jest młoda, należała do jakiegoś bractwa rycerskiego, wyjeżdżała na wyjazdy, więc wygląda, że prowadzili aktywne życie. Dziecko zwykle wszystko zmienia i być może ją to przerosło. Wiele kobiet dopada po porodzie depresja. Dlaczego nikt na to nie zareagował? Jeśli te słowa Rutkowskiego są prawdą, to ona im podawała niemal na tacy dowody na to, że coś się z nią niedobrego dzieje. Dlaczego nikt nie zareagował? W takiej sytuacji moim zdaniem najbliżsi są współwinni temu co się stało. Niezależnie, czy ona upuściła Madzię celowo, czy to faktycznie był wypadek (taką mam jednak nadzieję).
    Takie są moje przemyślenia po przeczytaniu dzisiejszych porannych artykułów.
  • male_pytanie 03.02.12, 10:29
    lekarz powiedzial ze dziecko 6 -8 kg upadajac z wysokosci metra [bo matka niska] ma minimalne szanse na smierc... ze moglo sie potłuc, mogło na chwile stracic przytomnosc, ale musialoby dojsc do przerwania rdzenia kregowego, a zeby to zrobic trzeba by uzyc duzej siły.

    i po co rutkowski opowiada ze znalazł zwloki jak nie znalazł [ chociaz w sumie to on mowil ze matka sie przyznala a media podawały ze zwłoki - wiec skad sie te zwloki wziely?]
  • berta-death 03.02.12, 10:46
    Dziwne to wszystko. Kto w południe kąpie dziecko? Chyba, że nie żyło już wcześniej. Na początku była informacja, że dziadkowie nie widzieli wnuczki od 3dni i telefonicznie dopytywali się syna co z dzieckiem. I syn powiedział, że ok, ząb się wyrzyna.

    A co do upadku, to jak się ma pecha, to faktycznie może jakoś niefortunnie upaść. Tylko kto w takim momencie myśli o ratowaniu własnego tyłka i co ludzie powiedzą, zamiast dzwonić po pogotowie. Przecież w najgorszym wypadku groziłby jej wyrok w zawiasach, za nieumyślne spowodowanie śmierci. A jak jeszcze mówi prawdę, że to przez śliski kocyk, to miałaby szansę na niezłe odszkodowanie od producenta tego kocyka, albo producenta płynu do prania, który spowodował śliskość kocyka. I jeszcze pewnie wycofano by go ze sprzedaży.

    Dopóki nie znajdą zwłok i nie zrobią sekcji, to nic nie będzie wiadome.
  • samotnama11 03.02.12, 11:05
    a sprawdzili w ogóle dom tej matki? może w szoku wyjść wyszła z wózkiem ale dziecko zostało domu gdzieś. różne dziwne rzeczy robią w takich stresowych sytuacjach ludzie
  • 5er 03.02.12, 11:26
    Dopóki nie znajdą zwłok i nie zrobią sekcji, to nic nie będzie wiadome.

    Otóż to. Nie ma zwłok, nie ma zbrodni. Podejrzana odwoła swe wypowiedzi, zresztą ma żółte papiery.
  • gulcia77 03.02.12, 10:30
    A co się dziwisz w kraju, w którym wyznanie pani Czubaszek spowodowało larum.
    Przecież macierzyństwo to sam cud, miód i orzeszki...
    Wiesz kiedy zapaliłą mi się czerwona lampka, że mi tu nie trybi z tym całym porwaniem? Właśnie wtedy, kiedy zaczęto mocno podkreślać absolutną religijność tej rodziny, zaangażowanie w ruchy mistyczne etc. Moje doświadczenie, a parę lat już żyję, mówi mi, że ci ludzie mają niestety zryte berety.
  • triss_merigold6 03.02.12, 10:33
    A kto i jak miał zareagować? Rodzice byli opiekunami prawnymi dziecka, dziadkowie mogli w zasadzie tylko pokrzyczeć, zwrócić uwagę, pouczać etc.
    Aha, nie podważam zasadności zareagowania wcześniej, tylko pytam kto i jak.
  • ewi80 03.02.12, 11:28
    Fakt, prawnie niewiele mogli zrobić. Ale w normalnie funkcjonującej rodzinie na ogół takie problemy są jednak rozwiązywane. A rodzina w mediach przedstawiana jest jako normalna (z tego co ja zauważyłam). Dlatego też takie założenie przyjęłam.
    W normalnej rodzinie na ogół się pomaga, rozmawia, pewnych rzeczy nie da się nie zauważyć. W mojej rodzinie też niedawno zdarzyła się straszna tragedia i osoby, które to najbardziej dotknęło nie zostały bez pomocy. Czasami wystarczy zwykła rozmowa, żeby ktoś mógł pewny rzeczy z siebie wyrzucić, a czasami potrzebna jest pomoc psychologa. Ale w sumie może być tak jak napisała gulcia77 i bertha-death, że w naszym kraju nadal traktuje się macierzyństwo tylko jako cud, a o depresji to gdzieś ktoś może kiedyś słyszał, że to jakiś przybysz z innej planety.
    Co do zaangażowania w ruchy religijne, to niestety chyba muszę zgodzić się z gulcią. Pomimo iż jestem wierzącą katoliczką, to niestety zdanie o tego typu stowarzyszeniach mam podobne. Kilka osób, które znam i które miały lub mają coś z nim wspólnego, nie są do końca normalne (delikatnie mówiąc). Być może to też miało wpływ na zachowanie matki - tam też wmawiają, że macierzyństwo to tylko blaski a jak ktoś wspomina o cieniach to jest wyrodną matką. Też doświadczyłam tego od kilku osób i jeśli ktoś ma słabszą psychikę i ciągle jest tym bombardowany to faktycznie może się w głowie poprzestawiać.
    Bertha napisała o dziadkach Madzi - nie wiedziałam o tym, ale to kolejny kamyk do ogródka, że nie tylko matka jest winna tej tragedii.
    Mam jedynie nadzieję, że przez te wydarzenia zacznie się więcej mówić o depresji, nie tylko poporodowej, o trudach macierzyństwa, o potrzebie pomocy najbliższym w takiej sytuacji. Z moich obserwacji wynika bowiem, że depresja poporodowa dotyka najczęściej te kobiety, którym cały czas wmawia się, że macierzyństwo to tylko radości, że dziecko kocha się od razu, że kobieta nie ma prawa być zmęczona przy niemowlaku i nie ma prawa do własnego życia.
  • gulcia77 03.02.12, 11:46
    Ewi, w przeciwieństwe do Ciebie, jestem całkowicie niewierząca, więc przepraszam z góry tych, którzy mogli się poczuć urażeni, ale ja spotkałam 6 osób związanych z ruchem odnowy. Zdanie o tych ludziach mam jak najgorsze, ponieważ skrzywdzili osoby, które znam, w tym również bardzo mi bliskie. W imię swej pokręconej wiary są zdolni do najgorszych świństw. Przykro mi to pisać, ale to tak jest.
    A co do chorego postrzegania macierzyństwa - to jest straszne. Matka ma rodzić i się cieszyć, że rodzi, a jakiegolwiek problemy traktowane są niestety w kategoriach fanaberii. Stąd dzieci w beczkach, porzucane na pewną śmierć, czy... Tak jak w przypadku sytuacji z Sosnowca.
  • ewi80 03.02.12, 12:25
    Gulcia, ja nie mam aż tak dramatycznych doświadczeń, ale niestety też bardzo rozczarowałam ludźmi a tego typu organizacji. Zwłaszcza ich "moralnością" - kto nie z nami, ten przeciw nam. Z jednej strony bieganie na spotkania, do kościoła a z drugiej obgadywanie wszystkich dokoła, którzy nie podzielają ich zdania. Już nie wspomnę o tych co ich krytykują. Koleżanka z podstawówki jeszcze zerwała ze mną kontakt po tym jak kiedyś podczas jej odwiedzin u mnie poczęstowałam ją winem. Miałyśmy wówczas dwadzieścia kilka lat. Poczuła się oburzona tym, że w moim domu jest alkohol. Wcześniej nasze rozmowy coraz bardziej ograniczały się tylko do obgadywania przez nią wszystkich naszych wspólnych znajomych - bo ta zrobiła sobie tatuaż, tamta się z chłopakiem całowała a inny jest na pewno satanistą bo się na czarno ubrał. Niestety nie tylko ona tak miała.
  • gulcia77 03.02.12, 13:04
    Zanm jednego katolika co pukał moją przyjaciółkę przez ok 6 lat i obiecywał jej wspólne życie. Potem mu się odnowa wlączyła, przestał z nią sypiać i zostawił rozwaloną na drobne dziewczynę, bo on musi się ożenić z dziewicą, żeby mu dzieci na chwałę bożą rodziła (cytat dosłowny). To tylko jeden przypadek z sześciu. Pozostałę są tak charakterystyczne, że nie chcę żeby się znajomi zorientowali, a nie chcę im robić przykrości.
  • alpepe 03.02.12, 13:09
    dla mnie charakterystyczne jest to, że ojciec dziecka chodzi do kościoła na Pogoni, tam jest właśnie ruch odnowy w Duchu Św. całe towarzystwo walnięte, a księdza jednego miałam okazję poznać w akcji, niesamowita pycha przemawiała przez niego.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • gulcia77 03.02.12, 13:37
    Ten d..ek, o którym pisałam chodził kajś w Rudzie Śląskiej, ale nie wiem gdzie. I chyba nie ma to większego znaczenia. Zdaje się, że oni wszyscy są tak zmanipulowani, że to podchodzi pod pranie mózgu.
  • alpepe 03.02.12, 13:46
    tam się też zdarzały opętania, ciekawe historie w ogóle.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • ewi80 03.02.12, 14:07
    Mnie przeraża w takich ruchach ich fanatyzm. Właśnie dlatego też nieraz mam wrażenie że to coś na kształt sekty. W młodości sama trochę się interesowałam takimi stowarzyszeniami, ale ostatecznie nigdy nie wstąpiłam do żadnego z nich głównie z powodu rygoru. Chyba najbardziej zniechęcił mnie do tego ksiądz uczący religii w maturalnej klasie. Przeraziła mnie ta jego bezkompromisowość, to że nie można było z nim podyskutować. Każdy ktokolwiek miał inne zdanie od razu był wrogiem. Nie tego spodziewałam się po księdzu, który w założeniach miał dotrzeć do młodzieży. Jednego z kolegów niemal od razu skreślił tylko dlatego, że ten przyszedł w czarnej bluzie z kapturem na religię. W połączeniu z jego wyglądem ciemnego typa faktycznie średnio to wyglądało. Ale każdy kto go znał chociaż trochę, wiedział że facet jest w porządku, chociaż akurat z kościołem niekoniecznie było mu po drodze. Niestety ksiądz postanowił go zniszczyć, obniżając oceny, próbując wpłynąć na innych nauczycieli żeby nie dopuścili go do matury itp. Chłopak nie zostawał dłużny i na każdą religię przychodził w satanistycznej bluzie, żeby wyprowadzić księdza z równowagi. Dziś nadal jest porządnym facetem, sporo osiągnął zawodowo, ale jak sam twierdzi, do kościoła zraził się na dobre, przez jednego "wspaniałego" księdza.
    Inny przykład. Jakiś czas temu szukając czegoś w necie trafiłam na forum odnośnie andrzejek w przedszkolu. Nie pamiętam już szczegółów, ale ogólnie była to dyskusja zwolenniczek i przeciwniczek (głownie kobiety) takich andrzejek, pod kątem ich zgodności z wiarą katolicką. Nie przypuszczałam, że bawiąc się w andrzejkowe wróżby popełniam niemal grzech śmiertelny. Taka była argumentacja przeciwniczek. Niestety język przerażał swoim chamstwem, chociaż akurat bez przekleństw (zwróciłam uwagę). Zwolenniczki, z tego co zrozumiałam też katoliczki, argumentowały, że nie są to przecież prawdziwe wróżby, że jest to dla dzieci zabawa w lanie wosku itp. Zastanawiam się, jak trzeba mieć wyprany mózg, żeby nawet z tego zrobić wielki grzech.
  • gulcia77 03.02.12, 14:15
    Ze stosownie wypranym mózgiem nie ma znaczenia co jest przedmiotem ewentualnego gzechu. To i tak nijak się ma prawdy, czy człowieczeństwa. Oparte jest głównie, a w zasadzie tylko na widzimisię guru.
    Nie rozumiem fanatyzmu, nigdy nie zrozumiem. To dopiero jest grzech śmiertelny, bo często prowadzi do śmierci innych ludzi.
  • berta-death 03.02.12, 18:48
    Jak się czyta fora o depresji, to pierwsze co się rzuca w oczy, to skargi na niezrozumienie problemu ze strony najbliższego otoczenia. I skarżą się zarówno ci, których bliscy to prości i niewykształceni ludzie jak i ci z całkiem nieźle wykształconych i sytuowanych rodzin.

    Specyfika chorób psychicznych polega na tym, że chory zachowuje się kompletnie irracjonalnie i niezrozumiale z punktu widzenia osób trzecich. Bo co to znaczy, że ktoś nie potrafi rano zwlec się z łóżka i zabrać do roboty skoro obowiązki wzywają. Przecież wszyscy są rano zmęczeni, większości osób nie chce się pracować i woleliby siedzieć przed telewizorem, ale jakieś poczucie obowiązku i przyzwoitości powoduje, że jednak robią co do nich należy. Do tego dodajmy dziesiątki przykładów osób, które z ciężkim kacem, 40st gorączką, kilkoma zarwanymi nocami i innymi dolegliwościami potrafiły takich rzeczy dokonać, że ho, ho. A tu taki leń, co to tylko żre, śpi i wykorzystuje innych. I jeszcze narzeka, że mu źle. Do tego nierzadko dochodzi kwestia patrzenia choremu na ręce, żeby go przyłapać na symulanctwie. I wystarczy, że w przypływie jakiegoś chwilowego lepszego nastroju delikwent pójdzie sobie do sklepu kupić lody czy wyskoczy do kina, żeby było mu to wypominane przez resztę wieczności.
  • ewi80 03.02.12, 20:11
    Berta moim zdaniem masz rację. I sama też nie zamierzam udowadniać, że domyśliłabym się w takiej sytuacji, że ktoś ma depresję, gdyby nie miało to związku z jakimiś ważnymi wydarzeniami. Ale są moim zdaniem sytuacje podwyższonego ryzyka, kiedy należy zwrócić uwagę na nietypowe zachowanie. Takimi sytuacjami jest np. śmierć bliskiej osoby, ciężka choroba, kłopoty finansowe, rozwód itp., ale również urodzenie dziecka i związana z tym depresja poporodowa.
    Tak jak wspomniałam wcześniej, wciąż moim zdaniem za mało się o tym mówi, ale trochę niepokojące jest to, że nie domyślił się tego nawet ojciec Madzi. Młodzi ludzie oczekujący na narodziny dziecka, później, w związku z tym, że mała była wcześniakiem, często lub cały czas przebywający w szpitalu, chyba musieli zetknąć się informacjami na ten temat. Korzystali z internetu, więc ciężko mi uwierzyć, żeby nigdzie o tym nie czytali. O ile dziadkowie może faktycznie potraktowali pewne zachowania matki jako fochy lub lenistwo, to ojca dziecka chyba powinno to zaniepokoić.
    Ale ja patrzę na tę sprawę przez pryzmat własnych doświadczeń i zachowań mojej rodziny. Pewnie nie dla wszystkich jest to tak oczywiste i zauważalne.
  • berta-death 03.02.12, 10:34
    Ludzie mają nikłą wiedzę o depresji, nie mówiąc o innych chorobach. W związku z tym faktycznie mogło nie wzbudzić żadnych podejrzeń, to, że kobieta nie pracuje, nie uczy się i dzieckiem też nie chce się zająć. Mogli to wziąć na karb lenistwa albo niedojrzałości. W końcu ci rodzice Magdy to sami jeszcze dzieci.
    Babcia dziecka urodziła ojca dziecka jak miała 18 lat. Może to dla nich nie było niczym nadzwyczajnym, że tacy młodzi ludzie mają dziecko i do głowy im nie przyszło, że mogą nie dać rady. Z ich punktu widzenia mogło to wyglądać tak, że matka jest najzwyczajniej w świecie leniwa i nie przyzwyczajona do obowiązków, skoro dotychczas głównie się bawiła. I, że dorośnie tylko wystarczy jej trochę pomóc. Albo, że trzeba jej przykręcić śrubę i postawić do pionu, to zmądrzeje. Chociaż ten jej mąż to nie lepszy, ale przynajmniej studiował.
  • magnusg 03.02.12, 10:33
    z tych,ktore teraz sie oburzaja poparly by ja twierdzac,ze to jej prawo i jej sprawa.
    --
    -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
    -Palikot-to nie jest nazwisko,to jest diagnoza
  • gulcia77 03.02.12, 10:46
    Pieprzy waćpan, jak połomany.
  • freemuni 04.02.12, 10:22
    Wypowiedź Magnusa to jedna z niewielu rozsądnych i dojrzałych w tym wątku, w którym forumki obnażyły swą płytkość, zacietrzewienie, zaściankowość. i nicość.
  • sid.sid 04.02.12, 11:33
    Aż wstyd się śmiać z wypowiedzi w tak smutnym wątku, ale co ja poradzę - powyższy post...
  • 5er 03.02.12, 11:04
    male_pytanie napisała:

    > wlasnie podano tą informacje...
    > smutne, pewnie jutro bedzie o tym huczec, ma byc konferencja prasowa jutro, Rutkowski nie chce nic wiecej powiedziec...
    > zlinczuja kobiete
    > tragedia

    Haha, monitor do czyszczenia z płatków owsianych. Jak łatwo manipulować motłochem. Sama się zlinczuj podając dalej "tą informacje"
    Rutkowski "znalazł" chyba w cyberprzestrzeni, albo mu się przyśniło. LOL
  • katka-the-hermit 03.02.12, 14:09
    Wg mnie ta cała nowa wersja w ogóle się kupy nie trzyma. Jedyne co w tym wszystkim jest pewne, to to, że za zniknięciem dziecka stoi matka. Reszta to dla mnie jakieś bzdury. To, że dziecko zginęło w wyniku opisanego przez matkę wypadku jest mało prawdopodobne (wyżej już ktoś przytaczał wypowiedzi ekspertów na ten temat, a i ja znam osobę, której niemowlak na chodnik upadł (nosidełko się urwało) i spokojnie przeżył), chociaż przyznaję, że nie niemożliwe..Niezaprzeczlną bzdurą jest wg mnie ta informacja o zwłokach w parku. Przecież od początku setki ludzi szukały tego dziecka, więc jakim cudem nikt nie znalazł ani zwłok, ani nawet kurtki?!
    Myślę, że w tej sprawie jeszcze parę niespodzianek nas czeka..Może się okazać, że zabiła dziecko, a zwłoki np. spaliła, że córkę sprzedała..., albo i jeszcze coś innego, co nikomu z nas przez myśl nie przeszło. Obecna wersja wydaje mi się jednak być kompletnie od czapy.
  • nowanatymforum 03.02.12, 15:35
    Zgadzam się w całej rozciąlości. Coś w tym wszystkim nie gra. Śmierc od upadku, to że matka nie wzywała pomocy tylko wyniosla dziecko, ze sama wymysliła całą historię w porwaniem, że trwardo trwała w niej tak długo. Poza tym nie uwierze dopóki nie znajdą chociaż cząstek zwłok dziewczynki. Stawiam, że matka raczej dziecko sprzedała. A robienie szumnej konferencji przez pana Rutkowskiego (naszego polskiego Rambo jak sam rzekł), który to już WSZYSTKO wie i śmieje sie z policji jest niesmaczne i mało profesjonalne.
  • katka-the-hermit 03.02.12, 16:16
    O taaak - nasz dzielny, nieustraszony, a przede wszystkim obdarzony nieosiągalną dla innych śmiertelników bystrością umysłu i siłą perswazji detektyw WIE, że obecna wersja to wersja ostateczna i prawdziwa. Nawet na okoliczność nieznalezienia zwłok ma już odpowiedź w postaci zwierza jakiegoś. Taaak, na pewno - tłumy szukały dzieciaka, czy jakichkolwiek śladów i niczego nie zauważyły, a tymczasem zwierz się zakrada, delikatnie rozbiera (nie szarpiąc i nie drąc ubranka) zwłoki, wyciąga je (równie delikatnie), po czym konsumuje niemowlaka w całośći, nie pozostawiając żadnych sladów..

    A jeszcze ta sekta, do której należeli rodzice..Nie wiem czemu, ale tak jakoś "dziecko rosemary" mi się przypomniało. ja, w przeciwieństwie do rambo, nie wiem, co tam się wydarzyło, ale wszystko wydaje mi się bardziej prawdopodobne niż opowieść matki.

    Po tym, co tu o tej sekcie wyczytałam, jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że oddanie rodziców takiemu ruchowi nie jest w tej całej sprawie bez znaczenia. również w tym kontekście zastanawiająca może byc niechęć jej rodziny (matki, brata) do wypowiadania się w sprawie i do niej samej. rambo rzekł, że ponoć poróżniło ich podejście do wychowywania dziecka..jak dla mnie dziwne, bardzo dziwne..
  • ewi80 03.02.12, 17:05
    No dokładnie, wielki i wspaniały wiedział od początku. Zgadzam się w tej kwestii z wypowiedzią Reni - poniżej - że chyba każdy coś przeczuwał, ale nikt nie chciał skrzywdzić najbliższych niesprawiedliwymi osądami. Poza tym w przypadku szoku reakcje mogą być naprawdę zaskakujące.
    Odnośnie tego ruchu do którego należeli rodzice, to chyba nie byłabym tak ostra w porównaniu do "dziecka rosemary". Ale fakt, że warto bliżej się przyjrzeć temu co mają w głowach członkowie takich stowarzyszeń. Niestety czasami nawet pozytywne wartości przekazywane w czasie spotkań mogą zostać zrozumiane inaczej i przy zbiegu różnych wydarzeń doprowadzić do tragedii.
    Przypomniało mi to o intensywnej kampanii kilka lat temu prowadzonej przez TVN na temat szkodliwości alkoholu w ciąży. W jednym z programów wypowiedział się ginekolog, który stwierdził, że zgłosiło się do niego kilka kobiet, które po zapoznaniu się z tematem chciały usunąć ciążę, bo nie wiedząc jeszcze że są w ciąży, piły alkohol. Były przekonane, że dziecko urodzi się głęboko upośledzone i że one są nieodpowiedzialnymi matkami. To świadczy o tym, że czasami dobre chęci i działania mogą zostać przerysowane i przybrać karykaturalne kształty.
    Niewykluczone, że tutaj też ktoś nakładł do głowy matce różnych mądrości i być może w połączeniu z prawdopodobną depresją lub innymi problemami, skończyło się to taką tragedią.
    Dopóki jednak nie znajdzie się dziecko lub jego ciało można tylko gdybać.
  • 5er 03.02.12, 18:50
    wobec takiego zaangażowania religijnego i marnych finansów własnych, być może dziewczynka została oddana do klasztoru. a tam, to szukaj igły w stogu.
  • reniatoja 03.02.12, 16:43
    A ja sądzę, ze nie tylko matka jest winna śmierci tego dziecka i ze to, co ona teraz mówi to nadal nie jest prawda, prawda jest znacznie gorsza. W zasadzie to teraz happy endem by było, gdyby okazało się, ze sprzedali gdzieś komuś do nielegalnej adopcji tę dziewczynkę :(

    A przeczuwał, ze wszystko nie gra - chyba kazdy. ale nie każdy chciał skrzywdzic słowami kogoś niewinnego na wypadek, gdyby jednak rodzice byli niewinni...
  • sid.sid 03.02.12, 17:59
    Bardzo współczuję tej kobiecie. Nie dość, że została matką bardzo młodo, to jeszcze musiało być coś nie tak, no i w efekcie dziecko nie żyje, a kobietę zaszczują i zadepczą. Tak naprawdę, to współczuję całej tej rodzinie, bo oni wszyscy będą musieli z tym żyć. No i jeszcze te rozkminy w internecie, również tutaj, ale i na innych forach - dziecko porwane, nie porwane, matka, nie matka, specjalnie, przypadkowo, a może była kobieta męża albo brat żony dziadka. Chore, ludzie to idioci. Jakby komentowali odcinki serialu, a nie autentyczną tragedię, która przydarzyła się żywym ludziom. Media zrobiły z tego news, a gawiedź od razu łyka i się jara.:/
  • e-kasjopeja 04.02.12, 19:38
    Chyba, a raczej na pewno, coś ci się pomieszało. Ofiarą jet dziecko a nie jego matka z deficytami. Żal ci jej, rodziny, może nawet sąsiadów, o dziecku nie wspominasz. Smutne.

    Media zrobiły z tego news, a gawiedź od razu
    > łyka i się jara.:/

    To ta zaburzona małolata zrobiła idiotów z wielu ludzi. Z ciebie jak widać też tylko w inny sposób...
    Co znaczy "jara" ???
  • sid.sid 04.02.12, 19:42
    > Żal ci jej, rodziny, może nawet sąsiadów, o dziecku nie wspominasz.

    Niektórym trzeba pisać rzeczy oczywiste, pewnie jeszcze dużymi literami. No ale to ty walnęłaś tekst z medalem, więc co się dziwię.
  • e-kasjopeja 04.02.12, 20:00
    Odpowiesz mi co znaczy słowo "jarać"? :D
    Poza tym nie zwykłam polemizować na tak prostackim poziomie jaki reprezentujesz. Wybacz :)
  • sid.sid 05.02.12, 10:00
    To to była polemika?:D
  • moonogamistka 03.02.12, 18:51
    Powinien byc zakaz wypowiadania sie osob nie majacych potomstwa. Tak po prostu.
    Wspolczuje matce i rodzinie.
  • alpepe 03.02.12, 19:02
    ja sądzę, że matka udusiła dziecko i nigdzie daleko go nie zakopała.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • izabellaz1 03.02.12, 19:51
    A nie masz wrażenia, że przez przypadek p.R dał pożywkę dla tej kolejnej bajki? Niepotrzebnie "podał" jej pomysł z wypadnięciem dziecka zadając to pytanie. To wyglądało jakby matka automatycznie podłapała ten tekst i pisała kolejną historyjkę.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • moonogamistka 03.02.12, 19:59
    Pan R. to pijawka totalna. Jego nawet nie oceniam, bo nie mam skali dla niego.
    Matki nie oceniam. Wspolczuje jej .
  • alpepe 03.02.12, 20:13
    mama, której matce nigdy dziecko nie upadło np. z tapczanu, szczególnie takie pełzające, ręka w górę. Mnie się nie podobała od początku mowa ciała matki i ojca. Mnie się zdaje, że matka dziecko udusiła, bo darło się z powodu ząbkowania i tyle. Choć z drugiej strony i ojciec wygląda dziwnie na zdjęciach, ewidentnie coś wie, ale przemilcza. Zastanawia mnie ta odnaleziona kurtka, kto ją podrzucił i czy to była kurtka dziecka, czy nie. Gdyby matka wyszła na spacer ze zwłokami, dziecko byłoby zakopane w ubraniu i owinięte w kocyk. Nawet ja, kiedy moja córka wychodziła zimą z lalką, ubierałam lalkę ciepło, choć przedmiot nie może zmarznąć. To instynktowne. Nagie zwłoki dziecka pochowane o tej porze roku świadczyłyby o próbie zatarcia śladów lub o braku więzi z dzieckiem. Ja skupiłabym się na dokładnym przeszukaniu mieszkania i okolicznych cmentarzy. Jeśli to katolickie jest tak silne, to matka nie wyrzuciła ciała, tylko próbowała pochować na cmentarzu lub gdzieś blisko siebie.
    Co do Rutkowskiego, to cham zrobił to, co prędzej czy raczej później zrobiła policja, doszedł do wniosku, że to rodzice stoją za zniknięciem dziecka. To było akurat widać jak na dłoni. Nie oglądałam ani wywiadu, ani nie słuchałam, ale już na zdjęciach to było widać. Wątpię, by znaleziono teraz ciało, o ile matka się nie przyzna. Z nią i z ojcem jest ten problem, że dewocyjność pozwala im odfruwać z rzeczywistości, wystarczy, że sobie wmówią np. że to była wola Boża i tyle.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • kochanic.a.francuza 07.02.12, 15:27
    "Mnie się zdaje, że matka dziecko udusiła, bo darło się z powodu ząbkowania i tyle."

    Tez mysle, ze zabili dziecko. Wrzask dziecka moze byc naprawde wyprowadzajacy z rownowagi. Znajoma powiadala, ze przyduszala pierwsze dziecko poduszka, kiedy juz nie mogla sluchac tego krzyku. Dzis niemowlak jest 30-letnim panem doktorem.
    Posprzeczali sie o opieknam zabkujacym dzieckiem, ktos rzucil dzieckiem jak poduszka i stalo sie.
    Upuszczone nie umarloby.
    To by tlumaczylo chec ukrycia zwlok, powodowana poczuciem winy. Kto sie czuje winny, ze mu sie dziecko wyslizgnelo? Do tego stopnia by wyrzucac cialo i pozorowac napasc? Tylko czlowiek czujacy wine. W zaden szok nie wierze.
  • 0ii0 03.02.12, 19:58
    Nie wiadomo czy to matka jest zabójczynią czy kryje kogoś z rodziny np męża. Ciała dziacka nie odnaleziono w miejscu które wskazała, więc znowu skłamała.
    Podejrzewam że dokonano makabrycznego morderstwa i likwidowano zwłoki alby zatrzeć dowody zbrodni.

    --
  • protozoan 03.02.12, 20:34
    Teraz. Z rozpaczy. I nakręcona przez Rutkowskiego opowiada to wszystko...
    Tak tylko sobie myślę, że to wcale nie jest niemożliwe. Może dlatego, że strasznie trudno mi w całą tą tragiczną historię uwierzyć
    Ale tak w ogóle to jest żenujące jak prasa i Rutkowski żerują na tej tragedii. Te filmy w necie, te opowieści jak ją skłonił do przyznania itp. Rzyg po prostu.
  • moonogamistka 03.02.12, 20:36
    rutkowski zawsze zywil sie takimi faktami.
  • protozoan 03.02.12, 22:24
    Racja. Ale teraz chyba pan kowboj pojechał za daleko. Ja go nawet w jakimś tam stopniu rozumiem, że robi szoł i lansik. Reklama dźwignią handlu, nie? Ale to co on robi teraz jest tak obrzydliwie obrzydliwe, że aż się pawia chce puścić. A pismakom w to graj, mają njusy. W sumie to nic nie wiadomo, poza jednym: dziecku stała się krzywda. A całe to detektywistyczno-jasnowidzowo-psychologiczno-pismakowe towarzystwo się tym z wyraźnym upodobaniem karmi.
    Jak dziś czytałam te brednie Rutkowskiego, że zwłoki dziecka pewnie rozniosły psy (szkolone musi były, że grzecznie wyjęły zwłoki ze śpioszków i cienia śladów nie zostawiły), albo je wyjęto z tychże i zakopano (jasne, bułka z masłem, co tam stężenie pośmiertne) to aż mi się nie chce wierzyć, że ktoś to łyka. I że ciuszki brzydko pachniały i to pewnie zwłokami, bo jak wiadomo odzież pozostawiona na jakiś czas na zewnątrz pachnie fiołkami.
    BTW, nie mam pojęcia co tam się stało, ale mogę sobie wyobrazić taką sytuację, że ta kobieta zwariowała z rozpaczy, od początku nie zachowywała się racjonalnie bo błagam: czy można być racjonalnym w takim momencie? I ześwirowała po prostu.
  • berta-death 03.02.12, 22:42
    Rutkowski tym wystąpieniem to zdaje się podciął gałąź na której siedział. Kto go teraz zatrudni?
  • protozoan 03.02.12, 22:50
    To samo pomyślałam. Pojechał o jeden most za daleko.
  • tigertiger 03.02.12, 23:23
    Jego nikt nie zatrudniał już od ponad 6 lat, potrzebowała medialnego sukcesu.

    - Wie pan, ja odniosłem sukces i ja to wiem. Ja się świetnie czuję. Bohaterem jesteś dotąd, dopóki się nim sam czujesz - powiedział dziennikarzowi Polsat News Bogusławowi Chrabocie. Później przeszedł do krytykowania działań policji. - Tam wystarczyło na samym początku dobrze porozmawiać z tą dziewczyną (matką Magdy - red.), to nie zostało zrobione - podkreślał Rutkowski i powtarzał, że matka Magdy "wodziła policję za nos".

    Dziennikarz pytał, kto poprosił Rutkowskiego o pomoc przy tej sprawie i czy Rutkowski "robi to dla pieniędzy". - Robiłem to za darmo. Nie miałem żadnego zlecenia finansowego od rodziny. Oczywiście dostaliśmy od rodziców zaginionego dziecka pełnomocnictwo na wykonywanie czynności. Wczoraj takie samo pełnomocnictwo otrzymaliśmy od dziadków - wyjaśniał detektyw. Podkreślił, że jego działania "kosztowały 10 razy mniej od działań policji" - około 10-15 tysięcy zł. - To są moje pieniądze, moje ryzyko, moja zabawa - podsumował Rutkowski.

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11087552,Rutkowski__Odnioslem_sukces_i_ja_to_wiem__Ja_sie_swietnie.html
  • yoko0202 04.02.12, 10:01
    protozoan napisała:

    > BTW, nie mam pojęcia co tam się stało, ale mogę sobie wyobrazić taką sytuację,
    > że ta kobieta zwariowała z rozpaczy, od początku nie zachowywała się racjonalni
    > e bo błagam: czy można być racjonalnym w takim momencie? I ześwirowała po prost
    > u.

    to szybko się podniosła jak dla mnie z tego wariactwa, i z pełną premedytacją zaczęła udzielać wywiadów, błagać żeby dziecko oddali, biegać po mieście wymachując plakatami itp itd. i jednocześnie unikać badania wariografem - ja nie kupuję tego niby szoku po upuszczeniu dziecka

    --
    Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
  • kseniainc 03.02.12, 20:39
    Ja już całą sprawą rzygam, wszedzie tylko o tym mowa. Nie chce mi się nawet pisać, co o tym sądzę. Poczekam spokojnie na rozwiązanie, może wreszcie wtedy da się z kimś rozmawiać niekoniecznie o tym.
  • kora3 04.02.12, 11:20
    Teraz oszalała, a wczesniej sciemniała ...bo? Przecież od poczatku ta jej opowiescv o porwaniu nie trzymała się kupy ...

    Rutkowski zeruje ... no tak, lepiej byłoby, zeby sprawa skończyła się jak z Medelain - nikt nic nie wie, dziecka nie ma, znikło po prostu ...Sprawy by nie było, jeszcze korzysc, bo rodzice na jakiś czas zaczeliby baczniej uwazać na swe dzieci ...Fajne rozumowanie
    Rutkowski sam sie zgłosił, bez kasy - rodzice mogli nie zgodzić sie na jego udział w sprawie ...Nie zgodzili się na jasnowidza Jackowskiego, który też deklarował pomoc zasłaniajac sie swiatopoglądem. Gdyby sie zgodzili i Jackowski załozmy wskazał, jak było i gdzie są zwłoki MAdzi, to on "zerowałby"?

    No, a media, jasne, pierwsi "zercy". JAk pomagały w szukaniu dziecka, które tak naprawde od poczatku lezało niezywe w parku, to też "szukały" sensacji. To CO powinny robić media, jak nie informować? Podawać prognoze pogody, czy oficjalne komunikaty rzadu? :)

    Od poczatku było widać gołym okiem, że matka MAdzi kreci coś, a ojciec skupia sie na tym, jak wypadnie przed kamerami. Myslę, ze Rutkowski to zauwazył i wlączajac się w akcję poszukiwawcza miał już plan co i jak zrobić. KAzdy by zreszta zauwazył, kto ma trochę oleju w głowie i to śledził na biezaco. Czy policja byłą ślepa? Mam nadzieję, ze nie. MAm nadzieję, ze jej obojetnosc wobec eweidentnych kłamstw wypowiadanych przez matkę dziecka oraz dosc hmm oryginalny stosunek ojca do zaginiecia dziecka to była gra operacyjna. A mam taką nadzieję, bo przeraza mnie mysl, ze nasze organa ścigania mogłyby być tak tępe ...
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • szanim 03.02.12, 23:48
    matka cały czas kłamie- jej piep-rzenie ze dziecko zgineło bo wypadło z jej rąk i upadło na próg jest smieszne (no moze bardzo mało prawdopodobne)
    zabawne jest jak opisywała wczesniej sprawce, jak przygotowała cała tą historyjkę kóra od poczatku nie trzymała sie kupy- zabawne jest ze nikt tak naprawde nie wie o co chodzi-
    czy dziecko zyje czy nie - moze cała ta historia jest wymyslona dla rozgłosu abu nstac sie celebrytka napisac ksiazke etc moze dziecko zostało sprzedane czy oddane i cała ta historia jest próbą aby odwrocic uwage od wyjazdu dziecka za granice- a moze poprostu go zamordowała moze i z mezem tak aby przejsc na wyzszy poziom inicjacji
    ps
    do głupich pin ktore obsmarowuja rutkowskiego i wspołczuja matce (detektyw zachował sie wzorowo zrobił to co powinien - co do matki ja bym na razie jej nie współczuł ale tez poczekałbym na wyjasnienie w jakim celu gra)
    --
    szanim = minasz w weekend
  • male_pytanie 04.02.12, 00:30
    na tvpInfo podają na pasku ze znaleziono zwloki dziecka i ze "może" to byc Magda.
    Juz boja sie podawac jakis faktow ze zostana posadzeni o pospiech.
    Jakies dziecko zgineło.
    :(
  • alpepe 04.02.12, 01:01
    przynajmniej jest pewność. Współczuję rodzicom i dziadkom.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • szanim 04.02.12, 10:10
    a jest juz pewne zrobili badania dna?
    --
    szanim = minasz w weekend
  • alpepe 04.02.12, 10:22
    co? Wyniki, że ojciec to ojciec, tak.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • berta-death 04.02.12, 00:55
    Podejrzewam, że co najmniej 99% spraw sama się rozwiązuje. Ludzie nie potrafią kłamać ani żyć w kłamstwie z jakąś tajemnicą i nawet jak kogoś zamordowali, to wcześniej czy później sami się do tego przyznają. Podobnie jest z zaginięciami. Prawie wszyscy się odnajdują po maksymalnie kilku dniach, żywi albo martwi. Czym innym jest zorganizowana przestępczość, bądź jacyś seryjny gwałciciele czy mordercy, czym zajmują się zupełnie inne jednostki policyjne, a czym innym przestępstwa dokonywane przez zwykłych śmiertelników. I jak śmiertelnik narozrabia, to zapewne nikt sobie tym głowy nie zawraca, skoro wiadomo, że sprawa sama się rozwiąże w najbliższym czasie. Wykonuje się tylko formalne rutynowe czynności. Dlatego można odnieść wrażenie, że policja albo jest niekompetentna albo olewa swoje obowiązki. I jest to świetne pole do popisu dla wszelkiej maści Rutkowskich.
  • elle1977 04.02.12, 01:15
    Niestety:

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,11087624,Znaleziono_zwloki_polrocznej_dziewczynki__najpewniej.html
    A taką ogromną miałam nadzieję, że ta chora kobieta może jednak sprzedała dzieciaczka, nie robiąc mu krzywdy... :(
  • berta-death 04.02.12, 01:22
    A kto by chciał kupić dziecko. Zwłaszcza wcześniaka, o których mówi się, że lubią sprawiać kłopoty. Po co ryzykować jakieś porwania i zakupy, skoro można sobie za te same bądź nawet mniejsze pieniądze zafundować surogatkę i albo skorzystać z własnego materiału genetycznego, albo kupić cudzy.
  • aneta-skarpeta 04.02.12, 01:47
    berta, nie wiesz, ze w nasyzm ciemnrogordzie masowo porywane sa sliczne dziewczynki do niemieckich adobcji i notorycznie sa porywane dzieciw w ikei i tesco na narzady i oddawane w kiblu, oczywiscie bez nerki
    ?

    przeciez kazdy to mowi, kazdy slyszal, ze ktos ma znajomego, kto ma znajomego, komu dziecko tak potraktowano-


    --
    szopinistka.blogspot.com/
  • stedo 04.02.12, 04:01
    kOLEJNY PRZYKŁAD ZIDIOCENIA.
  • szanim 04.02.12, 10:14
    to tzw urban legends
    a odnosnie porwan dzieci -napewno taki proceder istnieje i nie nalezy go wysmiewac podobnie jak czesc ludzi jest przerabiana na narzady
    --
    szanim = minasz w weekend
  • tigertiger 04.02.12, 11:33
    oczywiście, że niemowlaki są sprzedawana (lub porywane w tym celu przez obcych) na czarnym rynku adopcyjnym głównie w Ameryce. Niestety w Polsce również, dzieci do 6 roku życia bywają ofiarami działalności zarobkowej przestępców i sprzedawane za granicę.



  • sid.sid 04.02.12, 11:35
    Straszna historia.:(
  • senseiek 04.02.12, 02:31
    > Podejrzewam, że co najmniej 99% spraw sama się rozwiązuje. Ludzie nie potrafią
    > kłamać ani żyć w kłamstwie z jakąś tajemnicą i nawet jak kogoś zamordowali, to
    > wcześniej czy później sami się do tego przyznają.

    Nie czytalas "Zbrodnia i kara"? Tam tez mieli dokladnie powyzszy sposob myslenia- pozwolic mordercy na dojrzenie do wyznania prawdy..
  • stedo 04.02.12, 04:10
    Niestety, to chyba było zaplanowane wcześniej. Wskazuje na to miejsce ukrycia ciała. Nie było to przypadkowe zarośle, ale stary kolejowy budynek. Trzeba takie miejsce dobrze wyszukać, by znależć i to jeszcze po ciemku.
    Ojciec też zapewne wiedział o wszystkim. Jego zachowanie było zbyt racjonalne, pozbawione emocji. I te ostentacyjne czułości wzajemne!!
    Ponura zbrodnia, niczym jak u wyznawców satanizmu.
  • senseiek 04.02.12, 06:31
    stedo napisała:

    > Niestety, to chyba było zaplanowane wcześniej. Wskazuje na to miejsce ukrycia c
    > iała. Nie było to przypadkowe zarośle, ale stary kolejowy budynek. Trzeba takie
    > miejsce dobrze wyszukać, by znależć i to jeszcze po ciemku.

    Jakim CIEMKU? ona "dostala w glowe" ok 18..

    > Ojciec też zapewne wiedział o wszystkim. Jego zachowanie było zbyt racjonalne,
    > pozbawione emocji. I te ostentacyjne czułości wzajemne!!
    > Ponura zbrodnia, niczym jak u wyznawców satanizmu.

    Przed chwila pisalas o zidioceniu anety-skarpety, a ty sama jakis belkot piszesz..
  • alpepe 04.02.12, 09:03
    Park przy Żeromskiego jest niedaleko kościoła, do którego chodził ojciec kobiety. Tam jest pięknie, ale ja bym się na kraniec parku, tam, gdzie znaleziono dziecko, nie zapuściła.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • berta-death 04.02.12, 09:26
    Też mi to nie wygląda na przypadek i działanie w szoku. Nie bardzo wierzę w niewinność ojca. Twierdzi, że o 17 pomógł znieść wózek a przed 18 znaleźli ją pod domem rodziców, rzekomo napadniętą. Nie ma bata, żeby w niecałą godzinę zdążyła nadłożyć dodatkowe 1,5km i z powrotem i jeszcze znaleźć miejsce na ukrycie zwłok i je ukryć. I jeszcze kolega jest świadkiem ich wychodzenia z domu. To albo wychodziła z pustym wózkiem albo wychodzili z 2h wcześniej. Czyli kolega też jest w to umoczony, czy nie było żadnego kolegi? I ta kąpiel dziecka w południe też jakaś dziwna. Zazwyczaj dzieci kąpie się wieczorem przed spaniem a nie w południe przed spacerem w mroźny dzień.
    Coś mi się wydaje, że ono dużo wcześniej było martwe i dużo wcześniej ukryte. Być może nawet 3dni, bo nie bez powodu na początku pojawiła się informacja, że dziadkowie od 3 dni nie mieli informacji o wnuczce i telefonicznie dopytywali się co słychać.

    W tych wszystkich wywiadach jakich udzielali, to najbardziej rzucało mi się w oczy, że jak matka mówiła o dziecku, to głównie w kontekście ile z nim miała roboty i że ciągle wrzeszczało jak mu się coś nie podobało. Na początku nie używała zdrobnień, mówiła Magda, dopiero potem jak się nie zapomniała to mówiła Madzia. A jak się zapomniała, to potem zaraz poprawiała na Madzia. Tak samo jak z mówieniem o niej w czasie przeszłym. Jak się jej wyrwało była, to zaraz poprawiała na jest. Zupełnie inaczej niż dziadkowie, których najbardziej mi szkoda w tej całej historii, bo wyglądali najbardziej szczerze. Chociaż babcia może coś podejrzewała, skoro zdecydowała się bronić syna i powiedziała, że o tylko na zewnątrz udaje takiego bez emocji, bo jak go nikt nie widzi to płacze.
  • tigertiger 04.02.12, 11:12
    Mam podobne podejrzenia do obojga rodziców, ale do babci dziecka nie mam żadnych , w Uwadze, w obronę syna wizą jego ojciec i to on powiedział, że po powrocie z przesłuchania syn płakał gdy nikt nie widział. To, że rodzice szukają racjonalnego wytłumaczenie na zachowanie własnego syna to chyba typowe zachowanie i nie doszukiwałabym w tym czegoś podejrzanego.
  • ka-mi-la789 04.02.12, 16:15
    berta-death napisała:

    > I ta kąpiel dziecka w południe
    > też jakaś dziwna. Zazwyczaj dzieci kąpie się wieczorem przed spaniem a nie w po
    > łudnie przed spacerem w mroźny dzień.

    W ogóle, spacer z niemowlęciem w tej temperaturze to aberracja. W mojej rodzinie niedawno urodził się wcześniak. Lekarz kazał urządzać mu codziennie półgodzinny (nie dłuższy!) spacer, pod warunkiem, że temperatura nie jest niższa od minus pięciu stopni.

    > Coś mi się wydaje, że ono dużo wcześniej było martwe i dużo wcześniej ukryte.

    Ja ponadto nie wierzę w wypadek. Mam wrażenie, że sekcja zwłok wykaże kolejne wstrząsające rzeczy.
    --
    Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
  • headvig 04.02.12, 08:29
    abstrahując lekko od tematu, wiadomo Rutkowski - chojrak, ale finał sprawy jest. nie rozumiem natomiast zachowania p. redaktor Kolędy-Zalewskiej we wczorajszych faktach po faktach. zawsze wydawało mi się, że zadaniem dziennikarza jest relacjonować, prowadzić rozmowę, a nie wylewać pomyje i osobiste żale - tak jak zrobiła ta pani. przy niej M. Olejnik, to królowa taktu i bezstronniczości. Jej zachowanie szokowało mnie bardziej niż wypowiedzi zaproszonych gości. W moich oczach straciła wiele.
    --
    let your hips do the talking
    www.youtube.com/watch?v=OczRpuGKTfY
  • wersja_robocza 04.02.12, 09:00
    A co ona powiedziała? Nie oglądałam. Nie wiem.
  • sabriel 04.02.12, 10:26
    Mnie też nie podobało się zachowanie Kolędy Zalewskiej. Nieprofesjonalne zupełnie. No i powiało hipokryzją, fajnie się krytykuje Rutkowskiego, ale samemu też się filmik z wyznaniem mamy Magdy pokazuje.
  • matkodymaczjones 04.02.12, 09:20
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • yoko0202 04.02.12, 09:46
    tyle, że weź tu się domyśl, kto jest zrównoważony, i w związku z tym może spokojnie zrobić i wychować potomstwo...
    a tak to tysiące złotych z pieniędzy podatników wydane na poszukiwania, no i cała rodzina, dalsza i bliższa ma generalnie przej***bane do końca życia.

    --
    Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
  • ka-mi-la789 04.02.12, 16:18
    Może trzeba robić takie badania jak przy pozwoleniu na broń? Bo że co niektórym należy rodzicielstwo uniemożliwić, to jest poza dyskusją.
    --
    Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
  • qw994 04.02.12, 09:52
    "Zlinczują kobietę"? Czyżbyś zapomniała, kto w tej sprawie jest ofiarą? No to pozwól, że ci przypomnę. Ofiarą jest 6-miesięczne bezbronne dziecko.
  • kora3 04.02.12, 11:07
    i z daleka coś tu smierdziało ws. zeznań matki Magdy.

    Zreszta internauci szybko wychwytywali te "niejasności" bedące tak naprawde kłamstwami już na pierwszy rzut oka.

    Mam tylko cichą nadzieję, że oświadczenia psychologa policyjnego i milczenie policji ws. ewidentnych kłamstw matki w temacie to były działania operacyjne obliczone na uśpienie jej czujnosci, a nie zwyczajna tepota.

    Tak, tępota, bo tylko naprawde tepy człowiek mógłby nie zauważyć, jak się ta dziewczyna płącze w zeznaniach. Zakładam, ze pewnie nie wszyscy tak bardzo na bieząco śledzili wszystkie opowiesci matki, wiec czesc ludzi mogła tego po prostu nie wyłapać. Ale policja?

    Dziewczyna najpierw mówi, ze poszła na spacer - taaaa jasne, 3 kilometry zimą z półrocznym dzieckiem późnym popołudniem. O tej porze takiego maluyszka kąpie sie i kładzie spac, a nie na spacerki zaiwania. Ale jasne, w jakiejś waznej sprawie - jak mus to mus, trzeba wyjśc i finał.
    Spacer wszelako to nie jest taka sprawa ....

    Potem panna zeni kit, że szła do pracy, jasne - z małym dzieckiem o tej porze i w dodatku jest niepracująca. Potem - szukać pracy - fajnie, dlaczego o tej porze z maleńkim dzieckiem?
    W końu "ustala", ze szłą do matki ...No ok, aczkolwiek nieco późnawo na "spacerek" 3 kilometry. Nikogo nie zastanawiało, dlaczego osoba niepracująca, zatem nie majaca nic pilnego wczesniej do roboty, w takiej godzinie decyduje sie odwiedzać matkę? Dlaczego idzie sama, no i włąsnie - IDZIE w dużym mieście, gdzie nie ma problemu z komunikacją. To nie wioska, ze uciekł PKS i nie ma się czym dostać....

    Idzie sobie idzie, czuje sioe obserwowana i zagrozona, ale nie poprosi nikogo z przechodniów o pomoc, nie wejdzie do jakiejś kawiarni, sklepu. Mówi, ze podejrzewała, iż sledzacemu ja chodzioło o nią, moize chciał ją zgwałcić ...Nieźle...I co? Matka sie nie obawiała, co moze zrobić sprawca gwałtu na niej dziecku, choćby po to, zeby je uciszyć?

    Najpierw "pamieta", ze zemdlałą, potem, ze ją uderzono w głowe, tylko po tym uderzeniu brak jakichkoiwiek śladów, zero obrazeń.
    Podobno dzwoniła do meza i brata, ale zaden nie zareagował. Maż siedzi na FB wkleja jakieś psychodeliczne piosenki, w jego profilach załozonych znacznie wczesniej nie ma śladu, ze nbie tak dawno się ozenił, ze ma dziecko, jest za to swobodnba korespondencja z panienkami.

    Spokój rodziców w wywiadach da sie wytłumaczyć środkami uspokajającymi, ale tego, ze podobno tuż po zaginieciu dziecka poszli sobie do kina odreagować - no raczej nie.

    Toż to lspey i głuchy by się pokapował, ze zachowanie matki i jej zeznania są irracjonalne od poczatku. Nie "pamieta" czy pracuje, ale minuta po minucie umie opisać swój 3 kilometrowy "spacer" do mieszkania swej matki?


    Teraz wiesza się psy na Rutkowskim...Zaden ze mnie jego fan, ale ....no zrobił co obiecał - miał pomóc w ustaleniu co stało sie z dzieckiem i pomógł.

    A co do obaw o "zlinczowanie" KAtarzyny W. ....Już pełno dla niej głosów współczucia. Przyznam się, ze ja go w sobie nie czuję. Nie jest wykluczone, ze naprawde doszło do nieszczesliwego wypadku, wskutek którego mała MAdzia zmarła. Ale to raczej mało prawdopodobne.
    Wypowiadał się biegły z dziedziny pediatrii i mówił, ze zgon w przypadku upadku z wysokości łozeczka, pzrewijaka, czy ramion w których trzyma sie dziecko jest b. rzadki. Czesciej dochodzi do jakiś na ogół zresztą usuwalnych obrazeń.

    Załozmy jednak przez chwilę, ze istotnie dzieje sie jakiś przypadkowy wypadek. Kto normalny, niezależnie od tego, kogo wypadek dotyczy zakłada a priori, nie majac stosownej wiedzy medycznej, ze ofiara wypadku nie zyje i kombonuje jak sie pozbyć zwłok, nie majac nicx na sumieniu? Pierwsza mysl to wezwać pomoc, lekarza, ratować! KAzdego, a co dopiero własne dziecko. A tu matka metodycznie, na spokojno, wymyśla jak upozorować porwanie wzorując sie pewnie na casusie Medelain, której ani żywej, ani martwej dotąd nie odnaleziono.

    Szok? No w szoku to człowiek na ogół działa pod wpływem impulsu - szokiem moznaby wytłumaczyć sytuację, w której matka pozbywa sie zwłok dziecka (nawiasem mówiac nie wiadomo, czy dziecko nie żyło, gdy zostawiła je na skraju parku) natychmiast i bez kombinacji - np. wrzuciłaby je do rzeki. A tu jest cały plan, dość dokładny, acz przyznaję, niekoniecznie b. inteligentnie wykombinowany.

    Nie jestem przekonana, czy dziecko zgineło istotnie wskutek jakiegoś wypadku, ani czy matka dziecka działała sama. Co do tego pierwszego - bedzie być moze wiadomo po seksji dzieciątka. co do drugiego ...hmmm być moze zalezy kto za tym stoi.

    A jesli chodzi o "linczowanie". A co to l;udzie mają pochwalić matkę, która jak sama zeznanała nie próbowała ratować swego dziecka po p[rzypadkowym upadku, wyniosła jego zwłoki do parku a sama nakreciła historyjkę o porwaniu angazując w to wielu ludzi, pieniądze podatników i ludzkie uczucia?



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • yoko0202 04.02.12, 11:22
    fakt, i teraz coś zdaje się mówili w mediach, że od samego początku ta matka była dla policji na czele listy, tylko oczywiście wszyscy cicho siedzieli żeby nie spłoszyć.
    rutkowski moim zdaniem przegiął z upublicznieniem filmików, poza tym prawdopodobnie dzięki jego działaniom panna powiedziała wszystko wcześniej - i tak by powiedziała, no ale w rezultacie policja zaoszczędziła sporo kasy na dalszych poszukiwaniach.

    dla mnie totalnym i podstawowym absurdem było to, że dostała po łbie w mieście, a nie w lesie i nie zabitej dechami wsi i nie o godzinie 24.00 czy o 4 rano tylko po południu, i padła na chodnik, i nikt absolutnie nic nie widział, nic nie słyszał itp.


    --
    Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
  • alpepe 04.02.12, 11:35
    Dodajmy, że statystyki mówią, że dzieci w tym wieku giną najczęściej z rąk rodziny, a i porwania są zwykle popełniane przez np. ojca lub matkę, którzy nie mieszkają z dzieckiem. Dla mnie wersja porwania była niewiarygodna od początku.
    Co do policji, to wystarczy spojrzeć na mapę, ja znam tę okolicę i gdyby policja faktycznie założyła to, co forumowicze przypuszczali od początku, to przeszukano by chaszcze w okolicy. Park, gdzie znaleziono zwłoki, jest piękny, ale i na obrzeżach zapuszczony, to taka trochę opuszczona okolica, choć obok przejeżdżają tramwaje, a za wiaduktem jest ruchliwa droga, przystanek tramwajowy i nieco dalej autobusowy. Idealne miejsce, blisko do mieszkania rodziców dziecka i bez wzbudzania podejrzeń można wózkiem podjechać, ukryć ciało i jak gdyby nigdy nic, spacerować, a potem przejść pod wiaduktem i dalej na piechotę iść do rodziców. Ponoć policja szukała przy Żeromskiego, ale widać opcja, że matka ukryła ciało, nie była brana pod uwagę.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • leptosom 04.02.12, 11:53
    wystarczy spojrzeć na mapę.

    umieściłabyś mapę googla. Jaka to miejscowość?
  • alpepe 04.02.12, 12:03
    Ale po co? Floriańska, Żeromskiego, Legionów Sosnowiec. Rodzice mieszkali na Floriańskiej, to tak dwa lub trzy przystanki tramwajem od parku.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • kora3 04.02.12, 12:14
    no dokładnie ...

    Prawde mówiac mnie też dziwi, że policja nie przeszukała szerszego terenu wczesniej
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • leptosom 04.02.12, 12:09
    mapy.google.pl/maps/ms?ie=UTF8&oe=UTF8&msa=0&msid=114904338042916639580.0000011298ded76f2f17f

    możesz zaznaczyć/napisać, gdzie ta exstacja jest?
  • alpepe 04.02.12, 12:16
    co ty "paczysz" Wrzuć ulicę Żeromskiego, wszystko zobaczysz.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • leptosom 04.02.12, 12:36
    wiem, mam:P tylko, gdzie jest TO miejsce, te ruiny stacji?

    ps. przesuń trochę mapę.
  • alpepe 04.02.12, 12:47
    maps.nokia.com/?p=1&cid=ovimaps-fw-ilc-na-acq-na-map24-de-na-1#|50.2880387|19.1373951|17|0|0|normal.day
    Nie wiem, czego to ruiny, raczej budynków kolejowych, a nie eksstacji. Tam na dole, po lewej stronie jest wiadukt i po nim biegną tory kolejowe. Obok, przed wiaduktem jest budynek, odrestaurowany i obok niego wiem, że były jakieś ruiny, ale się nie zapuszczałam tam nigdy. Jak się spojrzy na mapę, to to miejsce lub po drugiej stronie, za dawnym Wydziałem Techniki UŚ, nie wiem, czy on nadal tam jest, najbardziej się nadaje do ukrycia ciała. Park sielecki jest dalej i chyba o wiele rozleglejszy, a go przeszukiwano.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • alpepe 04.02.12, 12:54
    wiadomosci.wp.pl/gid,14225579,title,Miejsce-znalezienia-ciala-Madzi,wid,14222685,galeria.html
    pewnie to były kiedyś jakieś magazyny, żadna stacja.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • leptosom 04.02.12, 13:22
    Dziękuję Ci za pomoc.

    Dziwne, że ta Kasia nie bała się iść tam sama(?) po zmroku.
  • alpepe 04.02.12, 13:35
    sądzę, że to nie było po zmroku.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • sid.sid 04.02.12, 11:45
    > A jesli chodzi o "linczowanie". A co to l;udzie mają pochwalić matkę

    Między linczem a chwaleniem jest pusta przestrzeń?
    Mnie teraz też jest jej/ich jakby mniej żal. Dziecko można oddać, nie potrafię jej/ich usprawiedliwić. No chyba, że to kwestia jakiegoś problemu psychicznego, ale jeśli tak, to gdzie byli bliscy tej dziewczyny?
  • matkodymaczjones 04.02.12, 11:57
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • sabriel 04.02.12, 12:08
    Jedyną ofiarą w tym wszystkim jest dziecko.
    Matki nie jest mi żal. Od samego początku z wyrachowaniem oszukiwała wszystkich. Płakała do kamery, o dziecku mówiła w czasie przeszłym. Od razu nabrałam wątpliwości po pierwszych pojawiających sie informacjach o rzekomym napadzie. Już wtedy były pewne sprzeczności, ale tłumaczyłam sobie, że to wina mediów, że nierzeletnie to relacjomują.
    W wersję o wypadku, nie wierzę. Od początku jest niewiarygodna. Normalnie w takich przypadkach dzwoni się na pogotowie, prosi o pomoc, a nie pozbywa ciała dziecka. Jakby chciała coś ukryć.....Z resztą pediatra już się wypowiadał, że od takiego upadku dziecko nie mogło umrzeć.
    Mam nadzieję, że pójdzie do pierdla na wiele lat.
    No jeszcze pozostaje kwestia czy ktoś jej nie pomagał, nie tyle w samym przyczynieniu się do "wypadku" co w pozbyciu się ciała dziecka.
    Straszne to wszystko. Kompletna patologia :(
    Tylko dzieciny żal.
  • salma75 04.02.12, 12:22
    Ale super! Postuluję zlikwidować sądy. Naród wie lepiej. Naród nawet sprawy badać nie musi, bo od początku wiedział kto, co, dlaczego i jak. Szacun.



    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • kora3 04.02.12, 12:39
    O ile doczytałam - Twoja przedmówczyni pisze, że matki jej nie zal oraz ma nadzieję, że pójdzie Salmo, a kto postuluje likwidację sądów? na lata do wiezienia. Współczyucie komuś nie ma wagi procesowej, a do wiezienia pakują sądy, a nie współczujący komuś mniej, czy bardziej - ludzie.

    W tej chwili sprawa wyglada tak, że matka dziecka moze pójsc na lata do wiezienia, albo całkowicie uniknąć wszlekije odpowiedzialnosci, poza paragrafem za beszczeszczenie zwłok, a moze nawet i tego.

    Wszystko zależy od dwóch zasadniczych rzeczy:
    1. Czy jest w ogóle normalna i poczytalna
    2. Czy dziecko naprawde zginęło w wyniku nieszczesliwego wypadku
    3. Czy bedąc normalną byłą poczytalna w chwili beszczeszczenia zwłok

    Być moze sekscja wykaże, jaka była przyczyna śmierci MAdzi i na ile wskazuje ona na zgon w wyniku naprade nieszczesliwego wypadku. JEsli tak było, albo jest duze prawdipodobieństwo, ze tak było - to Katarzyna W. podpada pod nieumyślne spowodowanie smierci, bo zwykle kończy sie nie w więzieniu.
    W takim przypadku mozna ją oskarzać jedynie o nieudzielenie pomocy (nie wzywała pogotowia, nie prosiła nikogo o pomoc w ratowaniu dziecka) i beszczeszczenie zwłok. Kwestia ustalenia, czy po wypadku była poczytalna i w ogóle mozna ją o cokolwiek oskarzać (zakładając, ze badania wykazą, ze jest osobą poczytalną w ogóle, na co dzień)

    Wprowadzenie w błąd organów ścigania i utrudnianie śledztwa - raczej mało prawdopodobne, by mozna ją było za to skazać. Nawet za fałszywe zeznania. JEst bowiem w polskim prawie zapis, który mówi, że jesli zeznający, czy to w charakterze swiadka, czy podejrzanego, czy nawet oskarzonego ma powody przypuszczać, iż jego zeznania narazą go na odpowiedzialnosc karną nie musi obciązać sam siebie i to rzadki przypadek niekarania za fałszywe zeznania.

    Tak wiec wszystko zalezy od stopnia poczytalnosci KAtarzyny W. w ogóle i w chwili zdarzenia oraz prawdziwej przyczyny śmierci dziecka.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • salma75 04.02.12, 12:43
    Wyobrażam sobie pod jaka presją społeczną będzie pracował teraz wymiar sprawiedliwości. Wkurza mnie ten publiczny osąd nad matką Magdy, ten wszystkowiedzący ton wypowiedzi laików kreujących się na psychiatrów, psychologów, śledczych, sędziów.
    Niepotrzebnie nadano taki rozgłos tej sprawie, niepotrzebnie...


    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • alpepe 04.02.12, 12:50
    to zrobiła matka, nikt inny.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • kora3 04.02.12, 13:02
    czy tylko ona ma z tym coś wspólnego, czy to na etapie smierci dziecka, czy też ukrywania zwłok i wymyślania tej bajeczki o porwaniu.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • kora3 04.02.12, 13:01
    Nie gniewaj się, ale Twoja reakcja przywodzi na mysl słynne powiedzienie o "zamiataniu pod dywan". Niepotrzebnie? A gdyby dziecko naprawde zagineło, to też nalezało nabrać wody w usta? Przecież po to rto nagłąsniano, zeby znaleźć ewentualnych swiadków, pomóc w znalezioniu dziecka. A ze okazało się, ze prawda jest inna niż mówiła matka? No tak też bywa
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • salma75 04.02.12, 13:36
    Nie emocjonuj się tak.
    Jakie zamiatanie pod dywan? Nie my jesteśmy od tego by sprzątać te śmieci.
    Zobacz co się dzieje na miejscu znalezienia ciała, ludzie poszaleli.
    Kim ja jestem żeby oceniać, ferować wyroki? Kim Ty jesteś?
    Co wiesz o psychice tej kobiety? Jaką znasz prawdę o stosunkach z rodziną?
    Rutkowski wypłynął na grzbiecie tej nieszczęsnej rodziny.
    Lincz publiczny wisi na włosku. Kogo obchodzi prawda?

    W Polsce co trzy dni ginie bez wieści dziecko, które nie skończyło siedmiu lat. Codziennie znika dwoje dzieci w wieku 7-13 lat. Każdego dnia policja przyjmuje zgłoszenia o dziesięciu nastolatkach w wieku 14-17 lat.

    Gdzie jest wtedy Pan Rutkowski, społeczeństwo?
    Wybacz, ale nie będę kontynuowała tej dyskusji, nie będę przykładała ręki do napędzania machiny nienawiści, która właśnie rusza w kierunku matki.
    Sugeruję wyciszenie i zaczekanie na wyniki śledztwa zamiast nakręcania i tak już ciężkiej atmosfery wokół tego przypadku.

    Tyle ode mnie. Miłej soboty.



    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • kora3 04.02.12, 14:12
    salma75 napisała:

    > Nie emocjonuj się tak.

    ja? dlaczego ta dyskusja miałaby być dla mnie źródłem emocji? Sorry, ale to raczej Twoja postawa swiadczy o jakimś rozemocjonowaniu

    > Jakie zamiatanie pod dywan? Nie my jesteśmy od tego by sprzątać te śmieci.

    My nie, ale twierdzisz, ze lepiej byłoby, gdyby sprawy nie nagłaśniano ...
    Ale kiedy? Na którym etapie? Przypuszczam, że gdyby szło o sytuację od poczatku jasną: ktoś z rodziny zgłasza znikniecie dziecka bez bajki o porwaniu, po jakimś czasie znajdują sie zwłoki i matka opowiada o nieszczesliwym wypadku to byłoby najwyzej w newsach przez 2 dni do procesu. Ale tu nagłosnienie rozpetała sama matka (i reszta rodziny, nie wiadomo jak bardzo i kto nieswiadoma, jak było naprawde). Rozklejano plakaty, apelowano do porywaczy za posrednictwem mediów. Uwazasz, ze w sytuacji, kiedy naprawde doszłoby do porwania dziecka nalezałoby tego odmówić rodzinie?

    > Zobacz co się dzieje na miejscu znalezienia ciała, ludzie poszaleli.

    A dziwisz sie tym ludziom tak bardzo? To mieszkańcy okoliczni. Pewnie wielu z nich uczestniczyło w poszukiwaniach małej MAdzi, wierzyło, ze dziecko sie znajdzie, modliło o to. A teraz okazuje sie, ze wszystko to było teatrem - dziwisz sie ich emocjom?

    > Kim ja jestem żeby oceniać, ferować wyroki? Kim Ty jesteś?

    I Ty wspominasz o tym, że rzekomo ja sie emocjonuję?:) Easy - zadnych wyroków nie feruję. NApisałam wszak, ze ewentualny wyrok sądu zalezy głownie od stopnia poczytalnosci osób zamieszanych w smierc MAdzi w ogóle, albo w tamtym momencie oraz rzeczywistej przyczyny śmierci dziecka. Natomiast faktyem jest, ze od poczatku watpiłam w opowiesci matki o porwaniu i nie ma to nic wspólnego z "wyrokiem" tylko z logiką raczej :)

    > Co wiesz o psychice tej kobiety? Jaką znasz prawdę o stosunkach z rodziną?

    No właśnie NIC i dlatego piszę wyzej o tym, że z pewnoscią zostanie zbadane czy nie cierpi na jakąs chorobę psychiczną, czy w chwili smierci MAdzi i potem była poczytalna.

    > Rutkowski wypłynął na grzbiecie tej nieszczęsnej rodziny.


    Ej no chwila. Rutkowski zaproponował swoją pomoc, rodzice mogli odmówić. Na siłę by im do mieszkania nie wszedł. Miał dojsc co stało sie z dzieckiem i doszedł.
    Policja prawdopodobnie, mam nadzieję, też nie dawała wiary opowiesciom matki, ale prezentowała na zewnątrz inną postawę. Tymczasem już na poczatku widać było, ze dziewczyna niemozebnie zmysla. I to zaden "osąd" znów, tylko fakty, które zauwazyło wielu niezaśpelionych jedynie słuszną postawą internautów.

    > Lincz publiczny wisi na włosku. Kogo obchodzi prawda?

    No na razie to prawda jest taka, że dziecka jednak nie porwano, a matka sfingowała rzekome porwanie. I to są FAKTY. Dlaczego to zrobiła, sama czy z kimś, czy wiedziała co robi - to na razie nie jest jasne. Ale sądze, że bedzie. Natomiast w mediach, wbrew temu co mówisz, jest sporo głosów w obronie matki, głownie ze strony psychologów, wiec nie nejst to tak, ze już ją "skazano" bez prawa do obrony...
    >
    Co do przypadków zaginiec dzieci. Wiesz zasadniczo dzieci w wieku nastoletnim znikają czesto i czesto sie odnajdują - na gigancie, u kolegów, sympatii, dalszej rodziny. W przypadku małych dzieci do 6-7 roku zycia najczesciej do porwania dochodzi przez kogoś z rodziny, o czym podejrzewający te osobe o porwanie dają znać organom ścigania i najczesciej ten trop okazuje sie trafny. Tu przypadek był szczególny z wielu wzgledów: znikneło b. malutkie dziecko, matka podała wrecz sensacyjne okolicznosci znikniecia (duze miasto, nie za późna godzina, w miare ludna okolica), rodzina nie umiała wskazać zadnego potencjalnego sprawcy porwania, ani motywu tegoż.

    >
    > Gdzie jest wtedy Pan Rutkowski, społeczeństwo?

    Gdzie pan Rutkowski, to nie wiem, ale gdzie społeczeństwo, to wiem. Czesto przy zaginieciach nieletnich w poszukiwania włączają sie sąsiedzi, czy nawet całkiem obce osoby z dalszego otoczenia, okolicy.

    > Wybacz, ale nie będę kontynuowała tej dyskusji, nie będę przykładała ręki do na
    > pędzania machiny nienawiści, która właśnie rusza w kierunku matki.


    Ależ wybaczam, tylko uwazam, ze z emocji nie oceniasz sytuacji na forum trzeźwo. Nie czytałąm nienawistnych wpisów, a jesli takie są, to na pewno nie moje. Ja pisze wyłącznie o faktach.

    > Sugeruję wyciszenie i zaczekanie na wyniki śledztwa zamiast nakręcania i tak ju
    > ż ciężkiej atmosfery wokół tego przypadku.


    Znaczy - uważasz, ze nie wolno niczehgo w tej sprawie komentowac?:)
    >
    Miłej soboty.


    A wzajemnie, wzajemnie :)

    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • sid.sid 04.02.12, 14:32
    Sama w to nie wierzę, ale zgadzam się z twoją przedmówczynią.
    I przyznam, że momentami ciężko mi się czyta twoje elaboraty - czasami da radę napisać coś w trzech zdaniach, a nie w dwudziestu i to nie musi być wada. Tzn. to nie mój problem, bo czytać nie muszę, chociaż jak czytam, to często się z tobą zgadzam.:)
  • male_pytanie 04.02.12, 14:38
    rozwala mnie to jak nieodpowiedzialnie w stosunku do temperatury na dworze podchodzą osoby odwiedzajace miejsce gdzie znaleziono zwłoki. patrze na relacje na tvpinfo a tam pelno na oko rocznych dzieci u mam/babć na rekach.
    Dzizas. jak chca to niech sami tam kontempluja a nie ciągają dzieciaki po miejscach zbrodni :/
  • alpepe 04.02.12, 14:50
    media nakręcają histerię i tyle.
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • kora3 04.02.12, 14:56
    O miejscu zbrodni trudno móić na razie - ani nie wiadomo, jak Madzia zgineła, ani czy tam co raczej mało prawdopodobne. Tak czy owak - "pielgrzymka" na miejsce znalezienia zwłok w formie spacerku tam szczególnie z dzieckiem kojarzy mi sie makabrycznie, nie liczac Twej słusznej uwagi dotyczącej pogody
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • kora3 04.02.12, 14:54
    Sid ... moja przedmówczyni zarzuca mi coś, co z mojej strony miejsca nie ma ...
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • sid.sid 04.02.12, 14:56
    Z twojej personalnie może i nie ma, ale zrobił się taki, a nie inny klimat. Ktoś gdzieś trafnie porównał to do średniowiecza, tylko tutaj "niestety" nie można obejrzeć egzekucji na żywo.
  • kora3 04.02.12, 15:00
    jasne, tylko skoro z mojej nie ma, to dlaczego kieruje do mnie persolanie swoje "zale"? i jeszcze zarzuca mi emocjonalny stosunek, który, jak widac, sama prezentuje. Niech napisze ogólnie, albo do kogoś kto istotnie oczekuje publicznej "egzekucji"
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • sid.sid 04.02.12, 15:03
    To już pytanie nie do mnie. :)
  • kora3 04.02.12, 15:10
    No pewnie, ale nie dziw się, ze klaruje kobicie, ze pod zły adres pisze:)
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • salma75 04.02.12, 15:15
    kora3 napisała:

    > No pewnie, ale nie dziw się, ze klaruje kobicie, ze pod zły adres pisze:)


    Naprawdę niepotrzebnie się angażujesz :).
    Niczego klarować nie musisz, bo nic personalnie do Ciebie nie pisałam.
    Moje wypowiedzi dot. ogólnego podejścia społeczeństwa do tej sprawy.
    Zupełnie nie rozumiem Twoich prób przekonania mnie, że jest inaczej niż myślę.
    Wyraziłam swoje zdanie na ten temat, wszystko.


    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • kora3 04.02.12, 16:20
    W co ja się angazuje, to moja sprawa, a czy potrzebnie, czy nie, też nie Tobie oceniać (tym bardziej, ze jak pokazałaś skłonna do osądów nie jesteś:))

    Jesli nie do mnie personalnie były pytanie: kim jesteś zeby osądzać? albo stwierdzenia, ze "za bardzo się emocjonujesz" czy jakoś tak, to ja chyba nie wiem, co znaczy personalne zwracanie sie do kogoś ...

    Tak, czy owak - nie mam zamiaru przekonywać Cię, ze zachowanie matki Madzi nie wzbudziło negatywnych emocji. Dzieciobójca, czy też potencjalny dzieciobójca rzadko wzbudza sympatię ludzi. Szczególnie, gdy przyznaje, ze nie próbował ratować dziecka po wypadku, a jeszcze szczególniej gdy nakrecił całą historię o porwaniu dziecka wzbudzajac w ludziach współczucie i zaangazowanie w sprawę. A już szczególnie szczególnie:) gdy jest to matka dziecka.

    Jasne, nikt nie wie na razie jak było, póki co nie wiadomo czy MAdzia zgineła w wyniku wypadku, czy z innej przyczyny, czy matka działała sama i czy to ona podrzuciłą zwłoki tam gdzie je znaleiono, czy ktoś wywierał na nią presję, czy jest zdrowa psychicznie itd.

    Piszesz jednak tylko o niej, a nie zastanawiasz sie wcale nad tym, jakie emocje towarzyszyły wielu ludziomn w zwiazku z tym "porwaniem". JAk wiele matek zaczeło drzeć o swoje dzieci, jak wiele bało sie samych z dzieckiem wyjsc na spacer np. Nie pomyslałaś o ludziach, którzy szcerze współczuli tej matce, pomagali szukać dziecka, okazywali wsparcie kierując się dobrymi, bardzo pozytywnymi porywami serca. A teraz dowiadują się, ze zrobiono z nich idiotów, zagrano na ich uczuciach, oszukano haniebnie.
    Nie dziw się ich złosci, gdy przypomną sobie apele matki udającej rozpacz, ich nadzieję,ze mała sie nzjadzie cała i zdrowa, ich współczucie i solidarnosc z kimś, kto teraz okazał się kłamcą. I weź pod uwagę ich zal z powodu smierci, teraz już pewnej, dziewczynki. Nie tylko matka dziecka ma jakieś emocje, ale i ci ludzie, którzy ją teraz oskarzają, weź to pod uwagę
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • salma75 04.02.12, 17:03
    kora3 napisała:


    > Jesli nie do mnie personalnie były pytanie: kim jesteś zeby osądzać?

    Może nie wyrywaj z kontekstu zdania tylko zacytuj więcej?
    Kim ja jestem żeby oceniać, ferować wyroki? Kim Ty jesteś?
    Jak sądzisz, co jet w domyśle tych zdań? Podpowiem - ja, Ty = my. To pytania skierowane do nas wszystkich, do ogółu. Naprawdę nie oczekiwałam od Ciebie odpowiedzi.

    > albo stwierdzenia, ze "za bardzo się emocjonujesz" czy jakoś tak, to ja chyba nie wiem, c
    > o znaczy personalne zwracanie sie do kogoś ...


    To odpowiedź na Twoje "Bzdury pleciesz", tylko i wyłącznie.

    Pozwolisz, że do reszty wypowiedzi się nie ustosunkuję.
    Jak powiedziałam, tak robię - czekam spokojnie na wynik śledztwa, nie przyłączam się do ogólnopolskiej histerycznej debaty nad śmiercią tego biednego dziecka, nad tragedią rodziny.




    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • sabriel 04.02.12, 12:57
    Nikt nie postuluje zniesienia sądów. Nie jestem za żadnym linczowaniem, ale za tym, aby ta pani ( bo matką bym jej nie nazwała) poniosła konsekwencje. Widzę, zdecydowaną różnicę między sytuacją, gdy ktoś nieumyślnie doprowadza do wypadku dziecka,ale wzywa pogotowie aby je ratować, a szybkim pozbyciem się ciała na jakieś gruzowisko, odgrywaniem teatru przed całą Polską w tv, oszukiwaniem, że zostało się napadniętym, podawaniem nawet rysopisu sprawcy. To jest tworzenie sobie alibi aby tylko uniknąć konsekwencji. Nie widzę tutaj troski o los dziecka.
  • kora3 04.02.12, 12:24
    ale zrozum też ludzi, którzy wierzyli w to porwanie. Przez pare dni panna epatowałą ich rozpaczą rzekomą po zaginieciu dziecka. Ludzie jej współczuli, niektórzy sie modflili, w necie pisali odezwy do porywacza, by oddał dziecko, a tymczasem dowiadują się, ze to wszystrko był teatr ....

    Co do reszty ... Oglądałąś moze ostatnią "Uwagę"?
    Z jednej strony tesciowa i teśc mówia, ze nie miesci im sie w głowie, by Katarzyna coś zrobiła dziecku, ze miałą znim świetny kontakt itd. A z drugiej nagranie z ukrytej kamery w domu pokazuje, ze tesciowa mówi do Katarzyny przed jej przyznaniem się, ze podejrzewają, ze ma coś wspólnego ze zniknieciem Madzi, żeby sie przyznała i dochodzi do ostrej wymiany zdań. Niewykluczone, ze tresciowie wiedzieli o ukrytej kamerze w domu, moze umówili się z Rutkowskim, że beda o sprawe "Zahaczać" Katarzynę.

    Jesli chodzi o psychuikę - ano na pewno nie ejst całkiem normalna, bo który normalny człowiek po wypadku, już kogokolwiek nie mówiac o własnym dziecku, zamiast mysleć o pomocy, ratunku - mysli jak pozbyć sie zwłok? Zakładajac oczywiscie, ze był to wypadek, o czym nie jestem przekonana....
    Katarzyna i jej mąż byli mocno zwiazani z pewnymi koscielnymi ruchami typu wspólnotowego. Są to grupy przyciągające ludzi z woeloma problemami, w tym emocjonalnymi. Niestety, ale mają czesto charakter seksciarki i robią tzw. "pranier mózgu". Wątpię wszelako, by ktoś tam namówił Katarzynę na zabicie dziecka. Rzecz w tym, że najczesciej w takich grupach dziwne, nieracjonalne zachowania, problemy z emocjami i psychiką, czy z otoczeniem przypisuje sie działaniom diabłow, a nie np. chorobom psychicznym. Czesto prowadzi to do tego, ze członek grupy nie podejmuje leczenia psychiatrycznego, albo je przerywa. Moze Katarzyna zachowywała się wczesniej dziwnie, ale przypisywano to czemuś mistycznemu, czy jak czesto mawia sie w tych grupach "poranieniu", a nie problemom natury psychicznej.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • alpepe 04.02.12, 12:31
    ojciec jest ciekawy, na wp.pl jest fajny artykuł, a smaczku przydaje to, że nie mieli ślubu kościelnego, tacy katolicy?
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • izabellaz1 04.02.12, 12:46
    Niektórzy zgryźliwie piszą, że tacy wierzący i praktykujący. Pytanie tylko w co wierzący i co praktykujący.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • kora3 04.02.12, 12:56
    ale z relacji internautów, którzy po zniknieciu dziecka poszperali w portalach społecznosciowych wynikało, że ijciec dziecka popełnił współczesny "mezalians", a na zadnym ze swych kont nie miał zapisu o tym, ze jest zonaty, czy ma dziecko. Nie było też podobno zadnych zdjęć z zoną, czy zony, ani małej Magdy.

    Nie ulega wątpliwosci, porównując date slubu (w kwietniu zeszłego ruku) z wiekiem dziecka, ze zaliczyli "wpadkę". Nic to znów takiego strasznego, ale istotnie kłoci sie z megakatolickimi zasadami deklarowanymi przez parę. Babka dziecka wspominała, że brali szybki slub cywilny, bo ciąza byłą zagrozona. Średnio przekonujące tym bardziej ....Skoro zagrozona to mogał sie zakończyć poronieniem, a jesli stosunek ojca dziecka był/jest taki jaki prezentuje wg internautów na portalach romansując z licznymi panienkami i nie przyznajac sie do zony, to w sytuacji, gdyby vdo poronienia doszło, ślunb cywilny byłby zbednym balastem przeszkadzajacym w rozstaniu z niewygodną dziewczyną, z którą mu sie "wpadło".
    Jednoczesnie nieprawdą jest, że "załatwienie" slubu koscielnego, szczególnie dla ludzi blisko z kosciołem zwiazanych, jak ta para jest trudne i czasochłonne.
    Znacznie bardziej czasochłonne jest zalatwienie otoczki typu suknia, sala weselna, orkiestra itd. Wesele wszelako, jakiekolwiek, a szczególnie z pompą nie jest wymogiem dla zawarcia sakramentu małzeństwa:) Kosciół znacznie chetniej udziela slubów w sytuacji ciązy niż ich nie udziela, szczególnie gdy chodzi o związaną z nim parę, jak ta.

    Z relacji babki dziecka w mediach wynikało, że dziecko ochrzczono z wody po urodzeniu w sytuacji zagrozenia zycia. Dziwne, ze nie pofatygował się ksiądz. JAsne, bywa, ze ksieza nie chcą chrzcić dzieci rodziców nie mających koscielnego ślubu, ale rzadko w sytuacji zagrozenia zycia dziecka, a takie podobno miało miejsce po jego narodzeniu.

    Takze już po ustabilizowaniu sie stanu Madzi, młodzi, niby tak zwiazani z kosciołem nadal przez kilka miesiecy nie biorą slubu koscioelnego, a dziecko nie jest w kosciele ochrzczone.... Troche to dziwne wszystko, z czysto logicznego punkytu widzenia


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • alpepe 04.02.12, 13:03
    o fascynacji śmiercią i wampirami czytałaś?
    --
    Das Leben ist kein Ponyhof
  • kora3 04.02.12, 13:19
    i powiem tak ...Nic specjalnego to nie wnosi ...Zalezy oczywiscie czy chłopak istotnie umieszczał wspomniane tresci kilka lat temu, jak mówi. Bo tak naprawde tego typu zainteresowania "na chwilę" dotyczą wielu młodych ludzi, paradoksalnie czesciej takich, którzy wczesniej byli silnie związani z jakąs religią. Wiaze sie to z rozczarowaniem tą włąsnie religią, utratą wiary, poczuciem osamotnienia w dotychczasowej grupie religijnej.

    Oczywiscie, zeby jasnosc była, nie twierdze, ze nie ma to zwiazku ze smiercią dziewczynki i całym tym cyrkiem wokół niej ...Bardziej chodzi mi o to, ze istotne jest jak bardzo ojciec (a moze takze i matka, tego nie wiemy) jest (są) teraz zafascynowani wspomnianym tematem, zaangazowani weń itd. To z pewnoscią jest do sprawdzenia.

    Interesujące dla mnie jest w tej sprawie, dlaczego dziecko nie sotało ochrzczone oficjalnie, przez ksiedza dotychczas, zwazywszy na katolickie deklaracje rodziców. Co prawda kanonicznie chrzest nawet w warunkach, w jakich zostałą ochrczona MAdzia jest chyba wazny, ale pytanie dlaczego nie zrobił tego w sytuacji zagrozenia zycia dziecka w szpitalu ksiądz. O ile wiem w takich sytuacjach ochrzcić dziecko mozna nawet bez zgody rodziców np. na prośbę dziadkow. Nie proszono o to skiedza? Proszono i odmówił? Dlaczego?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • izabellaz1 04.02.12, 13:51
    kora3 napisała:

    > tego typu zainteresowania "na chwilę" dotyczą wielu młodych ludzi, paradoksalni
    > e czesciej takich, którzy wczesniej byli silnie związani z jakąs religią. Wiaze
    > sie to z rozczarowaniem tą włąsnie religią, utratą wiary, poczuciem osamotnien
    > ia w dotychczasowej grupie religijnej.
    >
    > Oczywiscie, zeby jasnosc była, nie twierdze, ze nie ma to zwiazku ze smiercią d
    > ziewczynki i całym tym cyrkiem wokół niej ...Bardziej chodzi mi o to, ze istotn
    > e jest jak bardzo ojciec (a moze takze i matka, tego nie wiemy) jest (są) teraz
    > zafascynowani wspomnianym tematem, zaangazowani weń itd. To z pewnoscią jest d
    > o sprawdzenia.

    Nie do końca. Są też ludzie, którzy mają pewien rodzaj osobowości poszukujący jakiegoś "elementu" nadnaturalnego w swoim życiu. Być może tak bardzo włączali w życie Kościoła, bo chcieli doświadczyć czegoś właśnie takiego. A ponieważ ta religia opiera się na wierze, to może zaczęli poszukiwać czegoś, co będzie dla nich bardziej "namacalne".
    To tylko oczywiście takie gdybanie, że akurat tutaj zachodzi taka sytuacja.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • kora3 04.02.12, 14:20
    jak wspomniałam jasno: nie twierdze, ze ten watek z zycia ojca dziecka nie ma nic wspólnego z zaistniałą tragedią.

    Po prostu, póki co, na razie, gdy nie ma innych przesłanek, by je scisle wiazać , nie skupiam sie na nim w rozwazaniach. Moze dlatego, że znam kilkoro ludzi, którzy mieli podobne "zainteresowania" kiedyś tam. NAjpierw przeszłosc bardzo koscielną: Dzieci Maryi, oazy, ruchy charyzmatyczne, a potem odpał w drugą stronę: odwrócony krzyż, czarne ubrania i picie winka na cmentarzu (takie demonstrowanie "satanizmu"). Żadna z tych osób nikogo nie skrzywdziła, wyrosli i z bycia "kosciołowymi" i z "satanistycznych" wygłupów. Co bynajmniej nie znaczy, jak podkreslam, ze zawsze i na wieki wieków tak jest.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • izabellaz1 04.02.12, 14:31
    Ja też się nie upieram przy niczym, bo nikomu w głowie nie siedzę na szczęście.
    Przeszło mi to jedynie przez myśl.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • kora3 04.02.12, 14:50
    mnie też ...

    Powiem wiecej - wczesniejsza dzialalnosc rodziców dziecka w ruchach katolickich skłaniałaby do podobnych rozwazań. I bynajmniej nie z przyczyny, o jakiej napisałaś wyzej.

    Ja oczywiscie nie znam tych konkrtetnych ludzi, ani też grup konkretnych do których nalezeli. Znałam natomiast kiedyś b. blisko ludzi zwiazanych silnie z takimi ruchami i miałam okazje obserwowac mechanizmy działania takich grup.

    Naprawde niewielu ludzi, nawet z kregu praktykujących katolików, ale praktykujących tak normalnie, bez udziału w tego rodzaju grupach zdaje sobie sprawę na co jest w nich kładiony szczególny nacisk. Dla wiekszosci ludzi tego typu grupy to po prostu fajnie spiewająca młodzież (w wiekszosci) szczególnie zaangazowana religijnie.
    Tymczasem w wiekszosci tych ruchów niepoślednią i b. ważną rolę odgrywa ...szatan. Nie, nie ze go czczą. Po prostu poswieca mu sie o wiele wiecej uwagi, niż w tradycyjnym o ile tak mozna powiedzieć katolicyźmie. Jest stałe podkreslanie, ze szatan to nie jakiś tam nieznany byt, to osoba, zła, ale i potezna i dlatego nie wolno jej lekcewazyć, albowiem jej najwiekszym sukcesem jest niewiara w nią i jej działanie oraz bagatelizowanie jej. W efekcie w grupach takich jest skłonnosc do przypisywania szatanowi i jego sługom najbardziej banalnych niefajnych zdarzeń zyciowych działaniu szatana. Panuje też przekonanie, że im bardziej ktoś stara się szatana od siebie odpychać, m.in. twiąc w grupie, modląc się itd. tym bardziej tenże atakuje, stara sie zniszczyć , przeciągnąc na swą stronę. Rózne zachowania, które istotnie stanowią dla katolika grzech, ale zwyczajni katolicy traktują i te rzeczy i ten grzech z lekkim przymrużeniem oka, są w takich grupach traktowane jako szczególne zagrozenie. Naleza do nich np. techniki samodonalące, ale i takze czytanie horoskopów, korzystanie z porad wrózek itp., zainteresowanie bodaj czysto teoretyczne jakimiś wierzeniam zwiqazanymi z magią itd. Jest to przedstawiane jako "otwieranie drzwi szatanowi" . W efekcie ów szatan budzi potworny lęk, ale i szacunek - w sensie jego potegi, mozliwosci sprawczych itd. Jesli wiec taka osoba porzuca rozczarowana dotrychczasową linię religijną moze sie zdarzyć, że popada w uwoelbienie dla szatana i jego "Sług" (np. wilkołaków), bo wszak szatan dlań istnieje i jest b. potezny. Przecietnemu człowiekowi te cyrki z szatanami wydają sie dziwne, albo zwyczajnie no ... przewrazliwieniem tchną, ale tak to działą w tych grupach, przynajmniej niektórych.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • ewi80 04.02.12, 16:30
    > Naprawde niewielu ludzi, nawet z kregu praktykujących katolików, ale praktykują
    > cych tak normalnie, bez udziału w tego rodzaju grupach zdaje sobie sprawę na co
    > jest w nich kładiony szczególny nacisk. Dla wiekszosci ludzi tego typu grupy t
    > o po prostu fajnie spiewająca młodzież (w wiekszosci) szczególnie zaangazowana
    > religijnie.

    No to chyba o mnie...

    Rózne zachowania, które istotnie stanowią dla katolika grzech, ale zwyczajni kat
    > olicy traktują i te rzeczy i ten grzech z lekkim przymrużeniem oka, są w takich
    > grupach traktowane jako szczególne zagrozenie. Naleza do nich np. techniki sam
    > odonalące, ale i takze czytanie horoskopów, korzystanie z porad wrózek itp., za
    > interesowanie bodaj czysto teoretyczne jakimiś wierzeniam zwiqazanymi z magią i
    > td. Jest to przedstawiane jako "otwieranie drzwi szatanowi" .

    No to by w takim razie tłumaczyło dyskusję na jakimś forum, o którym pisałam tutaj wczoraj. Tam matki (głównie) zrobiły aferę o zabawę andrzejkową i lanie wosku w przedszkolu.

    Mam jednak nadzieję, że tego typu grupy katolickie, stosujące "pranie mózgu" to jednak wyjątki.
  • kora3 04.02.12, 17:06
    co do pytania - owszem to pewnien margines społeczeńśtwa, ale wcale nie tak mały tyle, ze soilnbie zamkniety, wiec słabo obserwowany
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • ewi80 04.02.12, 17:53
    O ten fragment chodzi:
    Jakiś czas temu szukając czegoś w necie trafiłam na forum odnośnie andrzejek w przedszkolu. Nie pamiętam już szczegółów, ale ogólnie była to dyskusja zwolenniczek i przeciwniczek (głownie kobiety) takich andrzejek, pod kątem ich zgodności z wiarą katolicką. Nie przypuszczałam, że bawiąc się w andrzejkowe wróżby popełniam niemal grzech śmiertelny. Taka była argumentacja przeciwniczek. Niestety język przerażał swoim chamstwem, chociaż akurat bez przekleństw (zwróciłam uwagę). Zwolenniczki, z tego co zrozumiałam też katoliczki, argumentowały, że nie są to przecież prawdziwe wróżby, że jest to dla dzieci zabawa w lanie wosku itp. Zastanawiam się, jak trzeba mieć wyprany mózg, żeby nawet z tego zrobić wielki grzech.
    O ile dobrze kojarzę, była tam też mowa o czytaniu horoskopów w gazetach (nieważne że pisane od czapy), bajkach o wróżkach i innych tym podobnych rzeczach.

    wcale nie tak mał
    > y tyle, ze soilnbie zamkniety, wiec słabo obserwowany
    takie właśnie odnoszę wrażenie słysząc co jakiś czas, że ten czy inny polityk należy do jakiegoś stowarzyszenia (często pojawia się Opus Dei).
  • fuks0 07.02.12, 07:18
    Czytanie horoskopów/branie ich na serio jest jak najbardziej grzechem wg. KK.
  • sid.sid 04.02.12, 14:39
    Ja pierdzielę. Mam nadzieje, że żadne z rodziców nigdy nie upiło się publicznie, ani nie dostało mandatu za zbyt szybką jazdę, bo będzie nowy wątek do rozstrząsania.:/
    Głupie/dziwne zainteresowania przejawia wielu młodych ludzi i to, że koleś jako osiemnastolatek cyknął sobie zdjęcie na cmentarzu, o niczym nie świadczy. Że ojciec był bardziej zainteresowany wyrywaniem panienek, niż dzieckiem? Oni zostali rodzicami w wieku 21 lat, matka pewnie też wolałaby pójść na piwo, niż siedzieć w pieluchach. No ale u nas jest klimat jaki jest, matka ma poświecić dla dziecka wszystko, głównie siebie, a 20-letni gó...arz, w momencie zostania rodzicem, ma stać się megadojrzały. Z tego co czytam, to te dzieciaki wpadły, hajtnęły się, a co było dalej, tego można się tylko domyślać. I jeśli było tak jak myślę, to otoczenie jest równie winne jak oni. Zarówno najbliższe (być może także ta dziwna organizacja religijna), jak i tzw. mentalność społeczna.
  • male_pytanie 04.02.12, 14:45
    sid.sid napisała:

    I jeśli było tak jak myślę, to otoczenie jest równie winne jak oni. Zarówno najbliższe (być może także
    > ta dziwna organizacja religijna), jak i tzw. mentalność społeczna.

    odnosnie dziwnej organizacji jak piszesz czyli odnowy zalozylam osobny watek zeby juz tutaj nie mieszac. sama sie z nia zetknelam i wierz mi było to dziwne [ opisalam co sie tam działo].
  • kora3 04.02.12, 14:58
    Też się zetknęłam i potwierdzam. JEsli pozwolisz zajrze do Twego watku
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • griseldis 04.02.12, 16:17
    A co Wy uczepiliście się tej ich religii. Katolicy - no i co z tego? Nie jeden deklaruje że jest wierzący a niekoniecznie żyje z kanonem swej wiary. Z tego co wiem dziecko jak jest ochrzczone w szpitalu przy zagrożeniu życia nawet przez osobę świecką to się nie powtarza już chrztu w Kościele. Po drugie skąd wiesz czy wtedy był w szpitalu jakiś ksiądz? Byłaś/byłeś tam wtedy że wiesz iż był jakiś?
    A co do ślubu - kto powiedział że muszą go brać w kościele. Bo co? Należeli do jakiejś oazy to już muszą ślub brać? Zresztą co to ma do rzeczy. Tu sprawa nie dotyczy ich poglądów religijnych (bo to tylko ich sprawa). Tu mamy tragedię 6-miesięcznego dziecka i jak na razie wiele domysłów co się stało i dlaczego. Na fakty musimy jeszcze trochę poczekać.


    --
    Gdybym miała zacytować kogoś - trudno byłoby mi wybrać tego kogoś.
    Gdybym miała zacytować siebie - zapewne każde słowo wydałoby mi się banałem.
  • kora3 04.02.12, 16:29
    tyle tylko, że o tej wierze młodych sporo mówiła matka chłopaka, a babcia Madzi, gdyby nie to, to raczej nikt poza znajomymi parki, nie wiedziałby o tym...

    Co do obecnosci ksiedza w szpitalu, zwykle ksiezy tam nie brakuje, prawie kazdy szpital ma swego kapelana/nów, a w sytuacji zagrozenia zycia nie ma problemu z wezwaniem kapłana. To nie był punkt szpitalny w Mozambiku, tylko szpital w duzym miescie.

    jasne, ze nie wszyscy deklarujący sie jako katolicy zyją z zasadami wiary, ale mowa zdaje się o członkach Odnowy w Duchu świetym (na oazę oboje są mocno za starzy, jesli nalexzeli, to raczej w przeszłosci). Chyba nie miałaś stycznosci z członkami tego ruchu, skoro nie wydaje ci się dziwne, że "wspólnotowcy" nie tylko "wpadli" ale jeszcze w zwiazku z tym nie zorganizowali jak najszybciej sakramentalnych zaslubin.

    Oczywiscie ze sprawa jest tu drugorzedna, a i w tych rozmowach forumowych jest watkiem mocno pobocznym. Poruszany jest dlatego, ze o religijnosci pary mówiła na poczatku babka dziecka, sami sie na nią powoływali odmawiuajac przyjecia pomocy jasnowidza.
    Faktem jest jednak, ze w tego rodzaju ruchach do jakich nalezeli dzieją sie czasem dziwne rzeczy, a daruj, ale nawet jesli dziecko uległo smiertelnemu wypadkowi nie jest normalne chyba, ze matka jak sama deklaruje zamiast próbować je ratować wykombinowała, jak sie pozbyć zwłok i porzuciłą je w parku.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • griseldis 04.02.12, 16:47
    "tyle tylko, że o tej wierze młodych sporo mówiła matka chłopaka, a babcia Madzi, gdyby nie to, to raczej nikt poza znajomymi parki, nie wiedziałby o tym..."
    Może i gadała babka Magdy ale to nie ma w tej sprawie znaczenia. I roztrząsanie tej kwestii jest bez sensu.

    "Co do obecnosci ksiedza w szpitalu, zwykle ksiezy tam nie brakuje, prawie kazdy szpital ma swego kapelana/nów, a w sytuacji zagrozenia zycia nie ma problemu z wezwaniem kapłana. To nie był punkt szpitalny w Mozambiku, tylko szpital w duzym miescie."
    Tu bym polemizowała z Tobą. Bywają przypadki że gdy ksiądz jest najbardziej potrzebny to wtedy go nie ma...

    "jasne, ze nie wszyscy deklarujący sie jako katolicy zyją z zasadami wiary, ale mowa zdaje się o członkach Odnowy w Duchu świetym (na oazę oboje są mocno za starzy, jesli nalexzeli, to raczej w przeszłosci). Chyba nie miałaś stycznosci z członkami tego ruchu, skoro nie wydaje ci się dziwne, że "wspólnotowcy" nie tylko "wpadli" ale jeszcze w zwiazku z tym nie zorganizowali jak najszybciej sakramentalnych zaslubin."
    Nie znam zbyt dobrze tego ruchu ale wydaje mi się dziwne że zakładasz iż koniecznie powinni takie zaślubiny zorganizować. Brzmi jakby to była jakaś sekta gdzie członkowie nie mają nic do gadania. To chyba nie tak działa (a przynajmniej nie powinno).

    "Oczywiscie ze sprawa jest tu drugorzedna, a i w tych rozmowach forumowych jest watkiem mocno pobocznym. Poruszany jest dlatego, ze o religijnosci pary mówiła na poczatku babka dziecka, sami sie na nią powoływali odmawiuajac przyjecia pomocy jasnowidza. "
    Jasnowidz - inna sprawa, sama nie wierzę w ich skuteczność. Zresztą może go nie chcieli aby nie odkrył prawdy, a wymówka z religia może być bardzo trafna

    "Faktem jest jednak, ze w tego rodzaju ruchach do jakich nalezeli dzieją sie czasem dziwne rzeczy, a daruj, ale nawet jesli dziecko uległo smiertelnemu wypadkowi nie jest normalne chyba, ze matka jak sama deklaruje zamiast próbować je ratować wykombinowała, jak sie pozbyć zwłok i porzuciłą je w parku."
    Nie wiemy co tam się stało. To pokaże dopiero czas. Może był wypadek, może było celowe działanie na szkodę Magdy. Może matka była poczytalna a może nie. Wszystko to spekulacje... Nie mnie to oceniać. Dla mnie liczą się fakty bo spekulacjami mogę kogoś niesłusznie posądzić.


    ---
    Gdybym miała zacytować kogoś - trudno byłoby mi wybrać tego kogoś.
    Gdybym miała zacytować siebie - zapewne każde słowo wydałoby mi się banałem.
  • kora3 04.02.12, 17:02
    To, ze para była religijna i nalezała do wspólnoty to jest fakt wyciągniety przez babkę dziecka, a nie spekulacje. JAk podkresliłam, fakt jest drugorzedny, ale jest.

    Nie dokonuje osądu poczytalnosci matki, uwazam jedynie ze normalnie funkcjonująca osoba w sytuacji wypadku swego dziecka stara sie je ratowac, a nie mysli, jak pozbyć się ciała. I o to własnie chodzi: NORMALNIE. Coś jednak skłoniło KAtarzyne W. do tego, ze nie wezwała pomocuy dla Magdy, zakładajac oczywiscie, ze jej wersja z wypadkiem jest prawdą. Być moze moała problemy psychiczne od dawna, być moze coś wydarzyło się w okolicah smierci dziecka,. być moze to nie był wypadaek, być moze ktoś w tym jeszcze uczestniczył. To wszystko domysły, jasne, a raczej mozliwosci.

    Co do wspomnianego ruchu - owszem jest to coś na kształt sekty
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • izabellaz1 04.02.12, 13:08
    Może ta deklarowana postawa była czymś w rodzaju zasłony dymnej.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • kora3 04.02.12, 13:20
    Może, jednakowoż to, ze nalezeli do ruchów katolickich i udzielali się w kosciele w przeszłosci oboje jest faktem
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • izabellaz1 04.02.12, 13:52
    Odpisałam gdzieś wyżej :)

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • gluania 04.02.12, 14:48
    ze Matka jest w to zamieszana to było wiadomo od początku tylko policja działa z taką skutecznością i szybką reakcją że szkoda gadać... od poczatku mowili ze po "napadzie" kilka minut było zgłoszenie od niezidentyfikowanego młodego mężczyzny o zajściu... więc pytanie jaką role miał w tym ojciec??
  • sabriel 04.02.12, 15:09
    Można do tego dodać jeszcze informację, że kobieta była badana przez psychologów i jej wersja o tym, że została napadnięta zostałą uznana za wiarygodną, tiaaaaaa.
    Błąd policji wg mnie polegał na tym, że skupili się wyłącznie na tym, że dziecko zostało porwane. Rutkowski nie wykluczył żadnej wersji. Nie jestem jego fanką, mam mieszane uczucia co do jego metod, ma facet "parcie na szkło". Jednak okazał się skuteczniejszy od policji. Zakończył ten teatr odgrywany przez matkę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka