Dodaj do ulubionych

to matka winna smierci 6 miesiecznej Magdy :(

      • kora3 sama sobie przeczysz 04.02.12, 19:58
        a w kazdym razie przeczysz załozeniom prawa. Jesli kobieta kwalifikowałaby się na oddział zamnkniety (psychiatryka, jak sądze), to nie odpowiadalaby za zaden swój czy, bo to znaczyłoby, ze jest niepoczytalna. Dlaczego wiec miałaby odpracowywać coś?
        Chciałąbyś chorego psychicznie ukarac za chorobę?

        Z grubsza rozumiem o co chodzi tym piszacym o ryzyku linczu. Chodzi raczej o lincz moralny, niż fizyczny, ale o to generalnie, że ludzie już "wydali wyrok" na KAtarzynę W. A "wydali" go, nie tylko dlatego, ze istnieje podejrzenie ze walnie przyczyniłą sie do smierci swego dziecka, ale moze przede wszystkim dlatego, ze zrobiła z tych ludzi głupków, wykorzystała ich szlachetne porywy serca, które w czasie, gdy udawała całą akcję z porwaniem dziewczynki, przysłaniały im rozum.
        Głowe dam, ze ci pomstujący na nią, to w sporej czesci (bo pewnie nie wszyscy) ci, którzy w jej bajeczkę uwierzyli, choć od poczatku czuć było kłamstwo i niespójnosc całej historyjki na kilometr. Oni jej współczuli, modlili sie o powrót Madzi do rodziców, apelowali do porywacza, a ona odstawiała teatr. Za ich włąsną naiwnosc i zacmienie umysłu Katarzyna W. musi wg nich zapłacić, taka zwyczajna reakcja. Mechanizm jej jest b. banalny i nic w nim dziwnego.

        Jasne, ze Katarzyna W. budzi wzbudziła w ludziach złosc, tym wiueksza, ze dziecko nie zyje, a ona jesli przyjąc, ze jej wersja zdarzeń tym razem jest prawdziwa, nie ratowałą dziecka, tylko kombinowała, jak pozbyć sie ciała. Trudno zaiste, zeby taka osoba wzbudziłą sympatię, tym bardziej, ze dosc długa grała swą rolę.

        Ale czy jest ona winna w swietle prawa i czy zostanie skazana zalezy od tego, czy Madzia naprawde zgineła wskuytek wypadku, czy to Katarzyna W. wpsdła na to, zeby pozbyć się cuiała, czy też ktoś mający nad dnią władze emocjonalną ją do tego nakłonił oraz czy była w chwili śmierci dziecka poczytalna (zbadano ją na te okolicznosc teraz, teraz jest poczytalna, zatem nie cierpi na coś, co znisołoby jej poczytalnosc stale). Nie wiem dlaczego jej rodzina miałaby płącić za cokolwiek ...

        Tak czy owak na stan wiedzy o sprawie na dziś: moze odpowiedzieć za bezczeszczenie zwłok, nieumyślne spowodowanie smierci i nieudzielenie pomocy - jesli w tamtym momencie byłą poczytalna. Za wprowadzanie organów scigania w błąd i fałszywe zeznania - raczej nie. JEsli działała sama i realnie obawiała sie, ze powiedzenie prawdy spowoduje np. oskarzenie jej o śmierc dziecka nie musiała obciazac na zadnym etapie sama siebie. Inaczej bedzie się rzecz miała, jesli okaze się, że sprawcą smierci dziecka jest ktoś inny, a ona jedynie miała upozorowac akcję. Zalezy też dlaczego sie na to zgodziła i jakiego rodzaju byłą to presja. ale to inna sprawa.


        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
        • e-kasjopeja Re: sama sobie przeczysz 04.02.12, 20:26
          kora3 napisała:

          > a w kazdym razie przeczysz załozeniom prawa. Jesli kobieta kwalifikowałaby się
          > na oddział zamnkniety (psychiatryka, jak sądze), to nie odpowiadalaby za zaden
          > swój czy, bo to znaczyłoby, ze jest niepoczytalna. Dlaczego wiec miałaby odprac
          > owywać coś?
          > Chciałąbyś chorego psychicznie ukarac za chorobę?

          1) rączki i nóżki ma, to popracować może. Są prace dla psychicznie chorych.
          2) miałam na myśli zakład karny a nie oddział zamknięty, sorry.
          3) już ustalono, że była ( i pewnie jest) poczytalna, tak samo jak przebiegła.
          • kora3 Wiesz 04.02.12, 20:58
            zrozum mnie dobrze teraz. Od poczatku nie wierzyłam w historyjke z porwaniem, bo sie kupy nie trzymała, a dziewczyna plątala się w zeznaniach. Obrywało mi sie za to od ludzia bez serca itp. od kilku ludzi, ale wiedziałam swoje. Okazało sie niestety, niestety, bo dziecko nie zyje, słusznie.

            Nie jesteśmy, jak sadze obie, biegłymi w dziedziny psychiatrii sądowej, wiec ostrozniejsza byłabym w ocenie poczytalnosci Katarzyny W. w chwili zdarzenia i tuż po nim. To, ze ktoś jest w ogóle poczytalny na chwilę badania nie oznacza, ze w chwili jakiegoś zdarzenia, które miało miejsce wczesniej, albo bedzie miało później, poczytalny być musiał/musi.

            Gdyby tak było nie rozgraniczano by działania w afekcie, szoku, pod silną presją itd. To są wszystko okolicznosci wazne dla oceny winy w sensie procesowym.
            Nie mam zielonego pojecia, jak było w tym przypadku. Jestem przekonana jak na razie, ze raczej nie idzie o wypadek, choć całkiem wykluczyć go nie mozna. Nie jestem takze przekonana, czy Katarzyna W. sama to wszystko wymysliła, sama działała i sama też podrzuciłą zwłoki dziecka do parku, choć tego też wykluczyć nie mozna.
            Choć jakoś trudno mi pałać do niej sympatią, a było tak od poczatlku całej sprawy, fałsz od niej wrecz bił, uwazam ze od skazywania jest jednak sąd, a od oceny stanu psychicznego - biegli.
            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
      • male_pytanie Re: to matka winna smierci 6 miesiecznej Magdy :( 04.02.12, 23:05
        e-kasjopeja napisała:

        > > zlinczuja kobiete
        > > tragedia
        >
        > A uważasz, że należy się jej medal???
        > Lincz nic by nie dał.
        > Do ciężkich robót społecznych odpracować koszty całej operacji a potem na odzia
        > ł zamknięty, ale za kasę jej rodziny, ja nie mam zamiaru z podatku utrzymywac w
        > ięźniów itp.


        o dzizas, az sie zalogowalam.
        kiedy pisałam ze kobiete zlinczuja - mialam na mysli ze ludzie potepią jej postepowanie i jej klamstwa

        kiedy pisałam: "tragedia" - był to moj komentarz do całej sytuacji a nie do tego kto kogo zlinczuje.

        tak trudno sie domyslic kontekstu?
    • mammetlikwglowie moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 14:33
      na mój gust do jakiegoś nieszczęsliwego wypadku doszło z 2 dni wczesniej, niż"upozorowane porwanie". Z racji tego ze mama i tata mieli pięknie przygotowana bajeczke dla policji i całego społeczeństwa, musieli sie mocno dogadywać co do szczegółów i całego zajścia, tak aby wszytsko było spójne i w miarę realne.
      Przede wszystkim w kopali sie jak dla mnie z tym podwozeniem autem...
      przeciez jeśli wieziesz dziecko samochedem..to wózek pakujesz do bagaznika a dziecko zapinasz w foteliku ?? wiec przepraszam tatus nie zauważył..inaczej wyglada dziecko martwe a inaczej spiące.. a przeciez podobno było sine:;/. Więc nie ma bata zeby tatus nie zauważył, że dziecko nie zyje... A ten rzekomy kolega tez nic nie zauwazył? dziwne ..o ile był jakis kolega
      wiec z racji tego, że mieli taka piekna spojną historie to mysle ze smierc dziecka nastapiła wczesniej, zreszta dziadkowie tez mowili ze nie widzieli wnuczki 3 dni..

      a reszte wy juz sami pisaliście.
      • olewka100procent Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 14:42
        teraz będą wywlekać wszystkie brudy rodzinne, np. co ma do tej sprawy fakt że nie mogli znaleźć swojego miejsca na ziemi . Ze zmieniali religijne ,, ośrodki,, ???????????? to jest właśnie polska. Ten co katolikiem nie jest pełną gębą , znaczy że coś z nim nie tak
            • male_pytanie Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 21:08
              mammetlikwglowie napisała:

              > rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=KJTmHBYRuaQ&feature=player_embedded
              > jestem totalnie zazenowana ..sposobem prowadzenia dyskusji przez pania Kaisa K-
              > z..
              > naprawde dno dziennikarskie


              masakra! rzeczywiscie żenada i wielka przykrosc, bo tak nieobiektywny jak ona nie jest nawet Lis. Wstyd wstyd i jeszcze raz wstyd. nie jestem w stanie obejrzec do konca bo wstydze sie za nią...
              powinna dostac za to naganę.

              a podobno dziennikarz ma byc obiektywny...
              nie moge w to uwierzyc!
        • 0ii0 Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 16:34
          Obawiam się że matka ochrania ojca dziecka. Zapewne we dwoje są zamieszani w morderstwo o ile to jest zabójstwo. Poczekajmy na sekcje zwłok. Niemniej wątpię w wypadek. Zachowanie rodziców na to nie wskazuje.
          PS
          .Czy to sprawdzona informacja, że rodzice chłopaka wynajęli Rutkowskiego?
          --
          • berta-death Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 16:58
            > .Czy to sprawdzona informacja, że rodzice chłopaka wynajęli Rutkowskiego?

            W tej sprawie nie ma sprawdzonych informacji. Nie mniej jednak skądś się przyplątał i na samym początku pojawiła się informacja, że to dziadkowie dziecka rozpoczęli z nim współpracę.
            • izabella1991 Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 17:41
              Skad by sie tam p.Rutkowski wzial,to jedno,a to,ze obnazyl prawde to drugie!
              Mam tylko pytanie,co z kosztami calej operacji-b.wysokimi zapewne....Czy ta mac rozrodowa i jej rodzinka nie powinna zostac zagoniona do roboty do konca zycia? Uskutecznila sobie darmowa reklame i zart na caly swiat-z tym ze dowcip to byl mega-kiepski.
              Magdzie zycia juz nikt nie wroci....a co bedzie,jezeli kiedys bedzie prawdziwe porwanie i prawdziwa tragedia -a nie szopka,jak teraz? Czy wtedy media nauczona doswiadczeniem tak ochoczo rusza na pomoc?
              • 0ii0 Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 17:54
                Szczerze mówiąc dla mnie cała ta sprawa to temat zastępczy nagłośniony przez media, aby odciągnąć społeczeństwo od spraw istotnych, np: ACTA
                Dochodzeniem powinny zająć tylko dochodzeniówka być może we współpracy z jakimś detektywem, ale nie powinni tego nagłaśniać publicznie. Dopiero w momencie orzeczenia sądowego mogliby zająć się tym dziennikarze.
                Jestem zła, że zainteresowałam się tym horrorem niemniej on bombarduje zewsząd.
                --
                • male_pytanie Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 20:57
                  0ii0 napisała:

                  > Szczerze mówiąc dla mnie cała ta sprawa to temat zastępczy nagłośniony przez me
                  > dia, aby odciągnąć społeczeństwo od spraw istotnych, np: ACTA
                  > Dochodzeniem powinny zająć tylko dochodzeniówka być może we współpracy z jakimś
                  > detektywem, ale nie powinni tego nagłaśniać publicznie. Dopiero w momencie or
                  > zeczenia sądowego mogliby zająć się tym dziennikarze.
                  > Jestem zła, że zainteresowałam się tym horrorem niemniej on bombarduje zewsząd


                  no prosze Cie...
                  powiedz jeszcze ze to PO nagrało cala tragedie
                  a bombarduja dlatego ze to chyba pierwsza w Polsce taka sprawa i spoleczenstwo tez jest zszokowane i chce jakos to przyjac i sobie z tym poradzic.
                  • 0ii0 Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 21:24
                    male_pytanie napisała:

                    > powiedz jeszcze ze to PO nagrało cala tragedie

                    Skąd taki absurdalny pomysł? Masz wyobraźnię! Gratuluję :)

                    > a bombarduja dlatego ze to chyba pierwsza w Polsce taka sprawa i spoleczenstwo
                    > tez jest zszokowane i chce jakos to przyjac i sobie z tym poradzic.

                    Serwuję specjalnie dla Ciebie dwa newsy do egzaltacji:
                    świeżynka:
                    "W jednym z domów we wsi pod Kołobrzegiem, policja znalazła zwłoki noworodka. Kobieta, która sama urodziła w domu dziecko, zawinęła je w reklamówkę i włożyła do szafy. Dziewczynka urodziła się żywa, zmarła po kilku godzinach życia.
                    Agonia noworodka trwała kilka godzin - zobacz reportaż:
                    wiadomosci.onet.pl/regionalne/szczecin/noworodek-zmarl-po-kilku-godzinach-w-szafie,1,5016980,region-wiadomosc.html
                    a tutaj staroć o matce Polce:
                    "Te zbrodnie zszokowały całą Polskę. W Czerniejowie (woj. lubelskie) matka zabijała nowo narodzone dzieci, a zwłoki chowała w beczce po kapuście. Przez sześć lat zginęło pięcioro maluchów. Jolanta K. twierdziła, że zabijać kazał ojciec dzieci. Ale sąd po raz kolejny jej nie uwierzył. Na karę skazał tylko ją. Jolanta K. trafi do więzienia na 25 lat. Poprzednio usłyszała wyrok dożywocia."
                    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/130103,25-lat-wiezienia-za-zabite-dzieci-w-beczkach.html
                    Spokojnej nocy!
                    :)
                    --
              • tigertiger Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 22:34
                ależ tu mamy odczynienia z najprawdziwszą tragedią. Chciałaś napisać, że w ewentualne porwanie dziecka, nikt nie wieży. Najważniejsze, żeby stosowne organy robiły co do nich należy, a ludzie z najniższego otoczenia rodziny zawsze się znajdą do pomocy, to że nie nie nagłośnią sprawy w mediach ogólnopolskich do granic przyzwoitości to może i lepiej dla śledztwa. Takie porwania, były i będą i ich wykrywalność nie zależy od tego czy postronni obywatele kraju uwiężą w porwanie dziecka czy nie.
            • tigertiger Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 22:25
              ostatnio czytałam, że to Tusk go wymają by nagłośnił sprawę przeciętnej rodziny do rangi wydarzenia ogólnokrajowego i wałkowanego 24h na dobę by zagłuszyć protesty w sprawie ACTA, na koniec gdy według scenariusza Rutkowski zamyka sprawę, Tusk ogłasza wspaniałomyślnie, że zawiesza na rok decyzje o ratyfikowaniu ACTA :).
          • berta-death Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 22:34
            Wynajęty z premedytacją to pewnie nie został. Zdaje się, że on i jego ludzie wyszukują takich medialnych spraw i oferują rodzinom darmową pomoc w zamian za możliwość wylansowania się. A jak nie darmową, to ze sporą zniżką, bo matka Wieczorek chyba coś zapłaciła. Tak czy owak rodzina musi się na taką pomoc zgodzić i z tego co sam mówił, to rozmowy zaczął z dziadkami dziecka a nie z rodzicami. I to oni pierwsi podpisali z nim umowę. Zresztą akcja rozgrywała się w domu teściów, więc ci musieli zgodzić się na umieszczenie tam Rutkowskiego, jego ekipy, kamer i publikacje nagrań.
            • tigertiger Re: moje przypuszczenia! co sądzice 05.02.12, 22:49
              To się zgadza Rutkowski, aby działać musiał działa za pozwoleniem rodziny i wcale mnie nie dziwi, że otrzymał je od rodziców męża, bo jak wiadomo matka i brat Katarzyny od początku nie chcieli aby ich z tą sprawą identyfikować, a sam Katarzyna była nastawiona do Rutkowskiego agresywnie i niechała by jej się plątał po domu. Zgoda na działania Rutkowskiego nie jest tym samym co jego wynajdzie i opłacenie. W sytuacji, w której się znaleźli byli wdzięczny za każdą pomoc.
    • szanim o jaka biedna bidulka hehe 05.02.12, 23:28
      podejrzewam ze zabawnie to bedzie po sekcji zwłok - jej wytłumaczenia ze dziecko spadło z 1,5metra na próg i zgineło (na 95% jest nieprawdziwe)
      oczywiscie wszystko moze sie zdarzyc ale jest to tak mało prawdopodne biorac pod uwage ciezar dziecka i jego miekie kosci + wczesniejsze kłamstwa + pozniejsze kłamstwa np przygotowanie paczki z kurtka i pielucha ktora zmyliła rutkowskiego hehe

      zabawne bedzie jak podadza kiedy dziecko zgineło - według mnie musiało duzo wczesniej w koncu musiała sie przygotowac- zakopac dziecko zrobic ten numer z kurtka nauczyc sie zeznan - moze dziecko nie zyje od 3tygodnialbo i dłuzej - a jak nie zyje od tak długiego czasu to jej maz wiedziec musiał hehehe
      --
      szanim = minasz w weekend
    • berta-death A ojciec nic nie wiedział 06.02.12, 19:03
      Nie wiem, co się stało. Nie było mnie wtedy z żoną w mieszkaniu. Z tego, co wiem, to ona wróciła do domu po pieluchy - opowiada Waśniewski w rozmowie z reporterem RMF FM. Twierdzi, że rozstali się z żoną "jakieś pięć minut po wyjściu z domu - my skręciliśmy w lewo, żona poszła w prawo". On pojechał do rodziców po drzewo, a jego żona poszła pieszo do swojej matki. To wtedy miała wrócić do domu po pieluchy. Weszła na górę i widocznie wtedy musiało się to stać - mówi.

      Znaczy, że wróciła po pieluchy i przy okazji postanowiła dziecko wykąpać?
      wiadomosci.wp.pl/title,Ojciec-Magdy-to-musialo-sie-stac-w-tym-momencie,wid,14230846,wiadomosc.html
      • tigertiger Re: A ojciec nic nie wiedział 06.02.12, 19:21
        znaczy, że ojciec widział dziecko żywe. Matka mogła równie dobrze "upuścić" Magdę podczas drogi do matki, jak i wróciwszy do domu po pieluchy. Teraz donoszą ze matka próbować się otruć, jeszcze w tej sprawie jest wiele do wyjaśnienia. Tragiczny serial trwa.
      • minasz Re: A ojciec nic nie wiedział 06.02.12, 22:26
        on jest prawdziwym draniem - kłamie rewelacyjnie- było przeciez robione badanie policyjne w jakim czasie kobieta z wozkiem moze dojsc z domu do miejsca tzw napadu (no i okazało sie ze według bts to ona by musiała biec z wozkiem hehe-a wozek zniosł jej przeciez maz)
        - mozna z tego wyciagnac szereg ciekawych wniosków hehe
        tak jak z dzisiejszej wypowiedzi rutkowskiego u lisa ze matka z mezem wchodzili na strone pare dni temu jak oszukac wariograf (weszło tego dnia tylko 10 osób)
        --
        szanim = minasz

        www.youtube.com/watch?v=5ii_gsMj2aQ&feature=related
          • berta-death Re: Jaka jest aktualna wersja wydarzeń? 06.02.12, 23:41
            Aktualna to taka, że matka twierdzi, że jej dziecko po kąpieli, będąc w kaftaniku, wyślizgnęło się z kocyka w który je owinęła. A jak się wyślizgnęło, to spadło głową na próg i zginęło na miejscu. A ona spanikowana wsadziła zwłoki do wózka, wywiozła na kraniec parku, zakopała, pojechała z pustym wózkiem pod dom rodziców i odstawiła szopkę, że jej dziecko ukradli.

            Ojciec z kolei twierdzi, że to się musiało stać jak wychodzili i nie miał pojęcia o tym co się wydarzyło. Do samego końca wierzył żonie, ale teraz to nie jest pewien czy to na pewno był wypadek. Z kolegą znieśli wózek, bo jest wąska klatka schodowa i samemu ciężko. Nie pamięta czy dziecko było w wózku czy na rękach u żony, ale pamięta, że było żywe. Potem się rozstali i on pojechał samochodem do rodziców po drewno a żona piechotą miała iść do swoich rodziców. Po tym jak się rozstali, to żona wróciła do domu po pieluchy i tam wydarzył się wypadek, po którym pojechała na drugi koniec miasta zakopać zwłoki a potem poszła pod dom rodziców i odstawiła szopkę. I jak żona wracała do domu po te pieluchy, to sąsiadka ją widziała i może potwierdzić, że dziecko było żywe.

            Policja natomiast twierdzi, że logowania telefonu komórkowego, które otrzymali od operatora nie potwierdzają wersji Katarzyny o miejscach, w których przebywała. Wynika z tego, że musiała biec, bo tak szybko zmieniały się stacje, do których komórka się logowała. A to raczej wyklucza możliwość, że była w stanie w ciągu godziny ten cały plan opracować i zrealizować, łącznie z zakopaniem zwłok.
            Policja twierdzi również, że ludzie Rutkowskiego izolowali Katarzynę od policji i policja musiała podstępnie wywabiać ją z domu, np pod pretekstem pobrania materiału do badań DNA, żeby w ogóle móc z nią porozmawiać w cztery oczy. Co się nie udawało, bo zaraz wokół niej pojawiał się mąż z kimś od Rutkowskiego.
            • berta-death Re: Jaka jest aktualna wersja wydarzeń? 06.02.12, 23:51
              Tu jest cały wywiad. Na mój gust mocno autoryzowany i z góry ustalone były pytania, bo nie wierzę, żeby dziennikarz nie drążył tematu i nie zadawał kłopotliwych pytań.
              www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ojciec-malej-magdy-to-musialo-sie-stac-kiedy-zona-wrocila,nId,432915
              • easz Re: Jaka jest aktualna wersja wydarzeń? 07.02.12, 00:10
                Naprawdę, mógłby się już zamknąć! Ją aresztowali, bo mogłaby mataczyć, a on lezie do radia w tym czasie i nie, nie ma groźby matactwa z jego strony, czy ustawiania sprawy, wręcz grożenia 'na odległość', wszystko jest ok.
                Robią z niej wariatkę na całego.

                --
                to jest mój sen
                • berta-death Re: Jaka jest aktualna wersja wydarzeń? 07.02.12, 00:39
                  Ja się zastanawiam dlaczego jego jeszcze nie przymknęli. Czyżby jakaś wpływowa rodzina chciała sprawie łeb ukręcić i znaleźli sobie kozła ofiarnego w postaci matki dziecka?

                  Zaraz na początku policja od razu powiedziała, że nie było to porwanie ani dla okupu ani dla sprzedaży. Stwierdzili, że nikt niemowląt nie porywa i jakby to była prawda, to byłby to precedens, bo takiego przypadku jeszcze w Polsce nie było. Że za takimi sprawami to kryje się rodzina albo jacyś bliscy znajomi. Odmówili publikacji portretu pamięciowego, bo nic z niego nie wynikało, podali, że nie było żadnego świadka zdarzenia. Rutkowski zaraz po pojawieniu się dodał jeszcze, że na narządy tak małych dzieci też się nie porywa, bo są zbyt niedojrzałe. Czyli już pierwszego dnia śledztwo sprowadzało się do prześwietlenia rodziców dziecka. Media oczywiście podłapały temat, ale to ich rola. A potem nagle wszystko ucichło i śledztwo utknęło w martwym punkcie.

                  A co do ojca dziecka to takie coś pojawiło się w komentarzach. Może ktoś zmyśla a może nie:
                  www.tvn24.pl/1,251,8,95430083,236137904,11829556,0,forum.html
                  • minasz Re: Jaka jest aktualna wersja wydarzeń? 07.02.12, 01:08
                    Odmów
                    > ili publikacji portretu pamięciowego, bo nic z niego nie wynikało, podali, że n
                    > ie było żadnego świadka zdarzenia.

                    to jest ciekawe bo nie do konca tak jest jak napisałas - policja korzystała z monitoringu
                    i na owym monitoringu miała pojawic sie matka ale nie widac osoby ktora miała ja sledzic(co prawda podejrzana podała opis bardzo ogolny bez rysów twarzy dlatego nie nadajacy sie do publikacji ale zapamietała ze facet był wysoki miał długie nogi i kurtke z poziomym pasem) - a takiej osoby na monitoringu nie widac

                    a najciekawsze pytanie czy miała wózek???????? według mnie nie bo by musiała biec a to by budziło podejrzenie
                    --
                    szanim = minasz

                    www.youtube.com/watch?v=5ii_gsMj2aQ&feature=related
                  • tigertiger Re: Jaka jest aktualna wersja wydarzeń? 07.02.12, 08:18
                    > Ja się zastanawiam dlaczego jego jeszcze nie przymknęli.
                    Berta, a za co go mieli przymknąć, od początku współpracuje, zgadzał się na wariograf, poddał się badaniu na nim, najwidoczniej przeszedł je pomyślnie, ma statut światka i nie jest na tym etapie śledztwa o nic oskarżony. Matka się przyznała, jest w areszcie odizolowana od rodziny, męża, jej zeznania w najmniejszym stopniu nie oskarżają męża. Ich obojga zeznania najwidoczniej nie są rozbieżne, wiec dla czego to Ciebie tak dziwi, że go nie przymknęli?
                    • male_pytanie obrazenia dziecka 07.02.12, 14:04
                      mnie dziwi jeszcze jedna rzecz,
                      jesli matka wrocila tylko po pieluchy, to zrozumiałe ze mała wziela ze soba, ale przeciez skoro zaraz miala wyjsc to przeciez jej nie rozbierala.
                      rodzice małych dzieci wiedza jak wyglada maluch ktory wychodzi na dwor w taka pogodę.
                      ma na sobie zazwyczaj duzo warstw, czapkę, kombinezon z kapturem zalozonym na glowe i czasem szalik na zewnatrz. kurcze, dziecko wyglada wtedy jak bałwanek ledwo sie rusza. jakby wypadlo tak opatulone na podloge a nawet prog, to uwierze ze sie rozplacze ze strachu bardziej niz bólu... pewnie nawet siniaka by nie miało, chyba ze upadłoby na twarz. dziwne tez ze matka majac cieplo ubrane dziecko wraca do domu z kocykiem, z ktorego sie ono rzekomo wyslizuje....
                      • tigertiger Re: obrazenia dziecka 07.02.12, 14:19
                        teraz to już pewnie Katarzyna zeznania zmieniła, to, że opinia publiczna nie jest informowana o szczegółach to mnie nie dziwi. Prokuratura zajmuje się kilkoma wątkami aktualnie nikt nie przeczy, że jest w tej sprawie jest jeszcze wiele niejasności.
        • berta-death Re: A ojciec nic nie wiedział 06.02.12, 23:48
          Wg Rutkowskiego to tylko jedna strona jest poświęcona temu jak oszukać wariograf? Nic nie mówi, że im sprawdził komputery a mógł, skoro prawie tam u nich zamieszkał.

          Ja bym się nie zdziwiła jakby się okazało, że ona nie ma z tym nic wspólnego, tylko jest zastraszona i słaba psychicznie, to ją wrobili w zabójstwo. Może faktycznie zdarzył się jakiś wypadek a towarzystwo w tym czasie było naćpane albo pijane i bali się wezwać pogotowie w obawie, że zostaną posądzeni o zaniedbywanie dziecka. Może myśleli, że skończy się na siniaku bądź guzie a tu dziecko umarło.
          • minasz Re: A ojciec nic nie wiedział 07.02.12, 01:19
            berta lecz sie
            kto ja wrobił w zabójstwo??????????
            ona na kazdym kroku kłamie -robiła w ch-uj pół polski nie mow ze tak postepuje osoba ktora jest zastraszona- a czy to było zabojstwo moze sie przekonamy po dokładnym przebadaniu dziecka

            według mnie na 95% było- a najgorsze jest to ze wyglada ze oni byli do niego dobrze przygotowani

            wiedzieli jak działaja bts-y
            kobieta odtworzyła cała droge i połozyła sie w miejscu rzekomego uderzenia (aby zostały slady)
            przygotowali worek z rzeczami ktore zmyliły rutkowskiego
            wielokrotnie uczyli sie wersji bo w innym razie poplatało by im sie od razu
            nie mogli tego zrobic w piec minut według mnie dziecko nie zyje znacznie dłuzej- niz wtedy co zgłosili

            wiec jak facet moize byc niewinny???????????
            --
            szanim = minasz

            www.youtube.com/watch?v=5ii_gsMj2aQ&feature=related
            • berta-death Re: A ojciec nic nie wiedział 07.02.12, 10:38
              Nie mówię, że ją ktoś wrobił, tylko nie wykluczam możliwości, że to nie jej przytrafił się wypadek upuszczenia dziecka, rzucenia nim w ścianę czy cokolwiek co mu się stało.

              A czy się dobrze do tego przygotowali, to nie byłabym tego taka pewna. Za dużo nieścisłości, wygląda na to, że nieco w pośpiechu ten plan szykowali. W zasadzie kilka, na wszelki wypadek jakby ten z porwaniem się rypnął. A posypało się zapewne na samym początku jak ratownicy z pogotowia walnęli jej środki uspokajające, po których ciężko się prawdę gada a co dopiero kłamie. Dlatego popieprzyło się jej gdzie miała iść, czy do matki, czy pracy szukać, czy może jeszcze po coś innego.
              • male_pytanie Re: A ojciec nic nie wiedział 07.02.12, 13:59
                berta widze ze juz zalozylas ze ojciec maczał w tym palce. NIC na to nie wskazuje. matka dziecka wziela wine na siebie i ojciec ma swiadkow ze był w tym czasie gdzies indziej.

                jasne ze moze sie okazac ze jest inaczej ale nie wychodz przed szereg, na litosc...
                • berta-death Re: A ojciec nic nie wiedział 07.02.12, 14:22
                  W czymś maczał palce, bo jednak coś kręci. Wg niego wyszli z domu o 17, potem po 5-10min się rozstali, będąc jakieś 100m od domu. I on wtedy widział dziecko żywe, chociaż nie pamięta czy w wózku czy na rękach u żony. Pamięta też, że opatulał je kocem. Po tym jak się rozstali, żona stwierdziła, że zapomniała pieluch, więc wróciła po nie do domu i była widziana przez sąsiadkę. W tym samym czasie on pojechał samochodem z kolegą wg pierwszej wersji do sklepu po pieczarki, bo mieli pizzę robić, a wg kolejnej do rodziców po drzewo.
                  W domu zdarzył się wypadek. Czyli musiało już być sporo po 17 a ją znaleziono rzekomo napadniętą przed 18, 3,5km od miejsca, w którym mieszkali.

                  Przecież nie ma szans, żeby była w stanie w tak krótkim czasie obmyślić plan, pobiec do parku, zakopać zwłoki w ruinach i pójść pod dom rodziców. Ani logowania komórki do pobliskich nadajników ani eksperyment z mierzeniem czasu potrzebnego do przebycia takiej drogi z wózkiem, przeprowadzony przez policjantów nie potwierdzają tej wersji zdarzeń.
                    • male_pytanie Re: A ojciec nic nie wiedział 07.02.12, 20:54
                      tigertiger napisała:

                      > dziś o 18:30 kolejna konferencja prasowa zorganizowana przez Rutkowskiego, na k
                      > tórej Bartek z rodzina mają udzielić wyjaśnień na "wszystkie stawiane nam zarz
                      > uty".


                      no i co? byla ta konferencja??
                      • minasz Re: A ojciec nic nie wiedział 07.02.12, 21:13
                        spokojnie jest duzo sladów, po za tym trzeba przeprowadzic jeszcze wiele ekspertyz
                        musza byc dokładne badania zwłok dziecka - ktore mysle ze zaskocza wielu

                        normalna matka jakby dziecko jej upadło na podłoge i by miało konwulsje dzwoniła by po karetke a nie szybko obmyslała plan jak to zatuszowac - jeszcze raz powtorze oficjalna wersja wydarzen jest bzdurna do kwadratu
                        mozliwe ze [policja bedzie chciała sprawe wyciszyc obawiajac sie linczu na matce
                        --
                        szanim = minasz

                        www.youtube.com/watch?v=5ii_gsMj2aQ&feature=related
      • kochanic.a.francuza Re: to matka winna smierci 6 miesiecznej Magdy :( 07.02.12, 16:07
        Dochodze do wniosku, ze dziecko zabil facet, potem zastraszyl kobiete, ze jak go wyda, i go zamkna, nie bedzie miala na zycie i zostanie sama. Rodzina chlopaka lepiej sytuowani, dziewczyna zalezna od swojej nowej rodziny. Dziewczyna z biednej rodziny, zaszczuta, bez pieniedzy, wsparcia. Facet typ cwaniaka, skoro ju nie ma dziecka to i zony sie pozbedzie, grunt zeby mu sie krzywda nie stala.
        Oazowcy to ludzie bezwolni, zagubieni, bez wlasnego zdania rozumu. On nia steruje jak lalka na baterie.
    • sid.sid Re: to matka winna smierci 6 miesiecznej Magdy :( 07.02.12, 17:33
      Przeraziły mnie pielgrzymki na miejsce zbrodni, maskotki, kwiaty i laurki "mamo, dlaczego mnie zabiłaś". Chore. Media zrobiły z tej strasznej historii telenowelę i supertemat, a ludzie podchwycili, nie tylko w necie.:( Rutkowski lata po telewizjach, ludzie chcą rozszarpać matkę, tworzą przypuszczenia i wątki, jakby to był serial, a nie rzeczywistość. Na innym forum ktoś zamieścił wiersz "Mieszkańcy" Tuwima, bardzo trafnie.
      • minasz Re: to matka winna smierci 6 miesiecznej Magdy :( 07.02.12, 21:17
        a mi sie podoba -trzeba przyznac ze ta sprawa bardzo mnie zainteresowała mozna poznac metody pracy policji- zreszta nie tylko ta sprawa rywina i 1sza komisja sledcza tez mi sie podobała - nawet zaczyna mi sie podobac sprawa brzozy:)
        te rozne typy badan te rozne typy osobowosci - 100 razy bardziej fascynujace niz sztuczna telenowela
        --
        szanim = minasz

        www.youtube.com/watch?v=5ii_gsMj2aQ&feature=related
    • berta-death Re: to matka winna smierci 6 miesiecznej Magdy :( 11.02.12, 21:55
      Zaczynam się zastanawiać czy to się dzieje naprawdę czy to jakieś reality show z kiepskimi aktorami i Rutkowskim w roli głównej. I za chwilę się dowiemy, że żadnej Madzi nigdy nie było a wszyscy bohaterowie historii to osoby wybrane z castingu. To wszystko zaczyna powoli przekraczać granice absurdu.
    • minasz Re: to matka winna smierci 6 miesiecznej Magdy :( 14.02.12, 21:13
      no i psycholog sadowy - ktory był wczoraj w programie lisa uwaza ze jest drugie bardzo głebokie dno tej sprawy i mam nadzieje ze jednak to wyjdzie bo tak faktycznie wyglada teraz ze zyjemy macierzy:)
      --
      szanim = minasz

      www.youtube.com/watch?v=mmg3jr7Bhfo&feature=BFa&list=PLEB275EAB216B1623&lf=mh_lolz
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka