Ok powiedzcie dziewczyny co zrobilam nie tak. Wczoraj (fajny dzien) mialam 2 randke z fajnym chlopakiem. Wg mnie udana ale wg niego nie. Poznalismy sie na portalu randkowym. W rozmowach padly pytania o prace. On nie spytal gdzie pracuje, nie musial, wyszlo by przeciez tak i wczesniej czy pozniej. A ja spytalam z czystej ciekawosci "Czym sie zajmujesz" No i to pytanie ponoc mnie skreslilo w jego oczach . Nie odpowiedzial gdzie pracuje, wymigal sie zartem,ze ciekawska jestem.
Wczoraj jednak umowilismy sie i bylo fajnie, dopoki rozmowa nie zeszla na temat jego pracy. Nie spytalam drugi raz czym sie zajmuje, sam zaczal temat:" No..a pytalas wczesniej czym sie zajmuje , otoz.." I tutaj zaczal opowiadac o wlasnej firmie i troche na wyrost "chwalic" sie zarobkami, tak,ze nie wiedzialam jak zareagowac :)
No i dzisiaj chwile porozmawialismy na chacie.Okazalo sie,ze powiedzial swojej siostrze,ze poznal kogos fajnego czyli mnie i chcialby nas poznac. Ja rowniez powiedzialam mu,ze moja mama tez wie z kim sie spotkalam w Walentynki. No i wtedy on zaczal sie wypytywac co takiego swojej mamie o nim naopowiadalam. I sam dodal "Na pewni twoja mama pytala co robie, czym sie zajmuje itd"
Odpowiedzialam mu,ze owszem pytala ale juz nie pamietam o co.
Sluchajcie, czy ja mam paranoje czy gostek ma alergie na materialistki, czy zwykle spytanie faceta "Czym sie zajmuje" to pytanie "Ile zarabiasz" ?????
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.