ja, mój mąż i inna kobieta - z drugiej strony Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam, czytam forum od dawna, pisuję rzadko. Ale teraz poruszył mnie wątek "ja, mój M. i inna kobieta" i napiszę swoje kilka słów.

    Jestem żoną faceta, który również ma (miał?) koleżankę. Od dawna. Wszyscy mieszkaliśmy kiedyś w jednym akademiku. Ja i mój mąż już wtedy byliśmy parą, gdy ona się pojawiła. Widziałam, że mu się podoba, zresztą, prawda taka, że on zawsze oglądał się za dziewczynami. A ja z tradycyjnej rodziny, za wszelką cenę chciałam zaraz po studiach wyjść za mąż, bo z tym facetem sypiałam i wydawało mi się to naturalne. Pobraliśmy się, ale tylko dlatego, że zaszłam w ciążę. Nie spotykaliśmy się z koleżanką. Tzn ja się nie spotykałam. Ona, o czym dowiedziałam się po latach od wspólnych okazało się znajomych, próbowała być fair. On ją zaczepiał, dzwonił, pisał sms, na kawę zapraszał i do kina, ona odmawiała, szła na spotkania tylko wtedy, gdy wiedziała, że będzie jeszcze jakaś grupa ludzi. Też się jej pewnie podobał, ale... I tak to podobno trwało kilka lat. I nie wiem co się stało i dlaczego, ale ona po kilku latach się przełamała i zaczęli się spotykać, mąż mnie zdradzał z nią. Jeśli wierzyć słowom męża, on odszedł, bo nie radził sobie z tym, że zdradza. Jeśli wierzyć słowom wspólnych znajomych, ona go zostawiła, bo poznała bliżej. Ja wiem, że nie tylko z nią mnie zdradził, wcześniej były krótkie przygody. On nie wie, ze wiem. I teraz ja z tym muszę życ, bo dziecko go bardzo kocha. Obsesyjnie wręcz sprawdzam mu komórkę, maile, wiem, że on jakiś czas temu próbował się kontaktować, ale ona nie odpisała. I zastanawiam się jak mam dalej żyć z lękiem, że on znów kiedyś wpadnie na nią na ulicy i znów coś zaskoczy. Ona często wyjeżdza i to mnie uspokaja, ale to tez moze kiedys zmienic. Bo jemu nie ufam kompletnie. A odejsc nie mam siły. Pozdrawiam dziewczyny w podobnej sytuacji.
    • Sypiasz z nim, kiedy ma na interesie jej ślady jeszcze? Bosze, sory ze wprost, ale zostaw dziada.
    • My też Cię pozdrawiamy.Ze swojej strony doradzam znalezienie jakiegoś ruchacza na boku.Seks to dobre lekarstwo na depresję i inne lęki.
    • Przerąbana sytuacja ;-)
    • I znowu "nie mam siły odejść". Masz, tylko Ci wygodnie. Nie zasłaniaj się miłością dziecka do ojca bo to śmieszne.

      --
      Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
    • > I teraz ja z tym muszę życ, bo dziecko go bardzo kocha.


      ale ściemniasz.
      przestań wykorzystywać dziecko do załatwiania swoich spraw.
      po rozwodzie dziecko może nadal bardzo kochać ojca.
      nie szukaj wymówek. lepiej przyznaj wprost , ŻE MIMO ZDRAD- WYGODNIEJ CI JEST MIEĆ MĘŻA NIŻ NIE MIEĆ MĘŻA.
      tak jest uczciwiej-wobec dziecka i wobec Ciebie samej.
      • cięzko sobie powiedziec cos takiego, ale moze tak faktycznie jest. Moi rodzice by chyba dostali zwalau, na wiesc o tym, ze sie rozwodze. Dla nich malzenstwo jest swiete, a kobieta - rozwódka to prawie tak jak lekkich obyczajow. Nie wyobrazam sobie ze im mowie o rozstaniu. W sumie smieszne to, bo mam prawie 40 lat i od dawna zyje na wlasny rachunek.
        • jak chcesz żyć "poświęcając się" dla dziecka, dla rodziców, dla sąsiadów, itd to też TWÓJ WYBÓR. tylko, że jak za 20 lat powiesz dziecku, rodzicom, sąsiadom, że to "przez nich" cierpiałaś w małżeństwie to cię zabiją śmiechem - i będą mieli rację... bo dorośli, dokonują wyborów NA WŁASNE KONTO.
          Nie namawiam Cię do rozwodu, bo ludzie w różnych układach żyją i różne rzeczy im odpowiadają, ale przynajmniej nie okłamuj SAMA SIEBIE, że to ktoś inny Cię zmusza do takiego życia.
          Czujesz się źle, czujesz dyskomfort w układzie jakim jesteś - to to zmień. Także dla dobra dziecka. A na jak? To już sama musisz znaleźć odpowiedź.
          Bo może terapia z mężem, może rozstanie, może ultimatum, może Twoje zajęcie się sobą i przeczekanie. Twoje życie - Twój wybór.
      • Nie rozumiem takich kobiet.Sorry ale naprawde nie rozumiem.Miec meza i wiedziec ze spotyka sie z inna,sypia z nia.Rozmawia.To nie jest jakas jednorazowa przygoda...Widzisz ja zakonczylam swoja dziwna relacje z facetem,ktory spotykal sie jeszcze z jedna pania w tym samym czasie.I ja poczatkowo o tym nie wiedzialam.A ona tak.I to ona zaczela do mnie wydzwaniac.Sytuacja skomplikowana na tyle ze ten gosc caly czas mnie gnebi i blaga o powrot.A ona tkwi przy nim...nie majac za grosz honoru zeby odejsc...A wiesz co mi powiedziala kiedys gdy zadzwonila do mnie?-ze ja to nie wiem jak to jest gdy nie ma co dzieciom do gara wlozyc...(ona wdowa z przychowkiem potrojnym...)Szkoda mi jej.I szkoda mi Ciebie ze tkwisz w czyms takim.Wiedzac o wszystkim.Wiem wiem ja nie mam dzieci i jestem niezalezna a podobno po urodzeniu dziecka optyka sytuacji sie zmienia.Pozdrawiam i sily zycze...
        • Chciałabym mieć w sobie tyle siły. Ja nie miałabym problemów z samodzielnym utrzymaniem siebie i dziecka. TO chyba ma jakiś związek z poczuciem własnej wartości, obawą przed plotkami. Samoocena by mi sie obniżyla gdybym została sama, szepty w pokoju nauczycielskim itp. Strach, że nawet jak rodzice uniosą ew. rozwód, to sąsiedzi zamęczą ich plotkowaniem, bo to przecież w końcu wyjdzie na jaw. a szczerze to mi wstyd, ze takie rzeczy zmuszają mnie do trwania w tym układzie. Mimo wszystko meza kocham, chociaz mu nie ufam. Nie jest to takie proste do rozwiklania.
          • Generalnie poczucie własnej wartości u osoby zdradzanej pełza w okolicach podłogi..
            Myślisz, że wzrośnie ci poczucie wartości w związku z małżonkiem -zdradzaczem?
            Przecież i tak otoczenie sobie język strzępi (pisałaś, że znajomi donieśli ci c do kochanki męża)...
            A to, czy po rozwodzie odbiorą cię jak "zwyciężczynię" czy jak "ofiarę nad którą się trzeba litować" zależeć będzie od tego jak TY siebie będziesz postrzegać i kreować.
            Może psycholog- i praca nad poczuciem wartości u ciebie?
            • Przeczytałam dokładniej Twój pierwszy temat i tak sobie myślę, że powinnaś popracować nad sobą z psychologiem. Bo doczepiłaś się myślami tej jednej ukochanej twojego męża, a sama wiesz, że to zwyczajny facet-latawiec. Nie będzie tamtej to są i będą inne. A Ciebie zeżre obsesja bo sobie z tym nie radzisz i żyjesz w hipokryzji, z zamkniętymi oczami w więzieniu z opinii innych.
          • Kobieto w jakim ty swiecie zyjesz.Co Cie interesuja gadki innych ludzi.Olac za przeproszeniem.Wiesz ja sie zastanawialam jakis czas temu jak musi sie czuc tamta kobieta wiedzac o mnie.Jak musi byc zdesperowana dzwoniac do mnie po nocach,wiedzac ze spotykamy sie,spimy ze soba,czesto rozmawiamy...Ja prawie przez 6 miesiecy nie mialam pojecia ze jest ktos jeszcze oprocz mnie.A ona wiedziala od poczatku.Ja nigdy nie sprawdzalam jego komorki bo mnie to po prostu nie interesowalo.A ona widac tak.I nawet teraz gdy kulturalnie panu powiedzialam ze nie interesuje mnie on i z nami koniec,on caly czas probuje.Podejrzewam,ba nawet jestem pewna ze nadal sie z tamta spotyka bo jest mu tak po prostu wygodnie.I pewnie u ciebie tez laczy go z tamta cos wiecej.Wiec pomysl o sobie.Przede wszystkim.Wiesz mam w rodzinie malzenstwo,starsze malzenstwo.Zyja,mieszkaja razem ale jakby osobno.dzieci maja dorosle.I pewnego dnia ta pani w rozmowie ze mna powiedziala ze jej maz kiedys ja zdradzil.Mial romans.Ona zostala i wybaczyla dla dobra dzieci.I teraz po latach mowi ze nie bylo warto.Wiec przemysl to kochana.Pozdrawiam.
          • vincenzo_corleone napisała:

            > Chciałabym mieć w sobie tyle siły. Ja nie miałabym problemów z samodzielnym utr
            > zymaniem siebie i dziecka. TO chyba ma jakiś związek z poczuciem własnej wartoś
            > ci, obawą przed plotkami. Samoocena by mi sie obniżyla gdybym została sama, sze
            > pty w pokoju nauczycielskim itp. Strach, że nawet jak rodzice uniosą ew. rozwód
            > , to sąsiedzi zamęczą ich plotkowaniem, bo to przecież w końcu wyjdzie na jaw.
            > a szczerze to mi wstyd, ze takie rzeczy zmuszają mnie do trwania w tym układzi
            > e. Mimo wszystko meza kocham, chociaz mu nie ufam. Nie jest to takie proste do
            > rozwiklania.

            Jeśli te szepty są dla Ciebie koronnym argumentem to wiedz, że o wiele bardziej plotkuje się o rogaczkach znoszących kolejne kochanki męża, który "lubi się oglądać za dziewczynami" (no cóż biedaczek może poradzić, taki rozkoszny się urodził i już!)
    • A ja z tradycyjnej rodziny, za wszelką cenę chciał
      > am zaraz po studiach wyjść za mąż, bo z tym facetem sypiałam i wydawało mi się
      > to naturalne.

      jak widac za bledy mlodosci trzeba czasem placic slona cene. Czy gdybys wtedy byla madrzejsza o te doswiadczenia i wiedze ktora masz teraz- nadal bys chciala wyjsc za maz za tego czlowieka?? jesli powiesz ze nie, to moze warto jednak przewartosciowac troche system i zastanowic sie nad rozwodem, albo szczera rozmowa z mezem i terapia malzenska??
      Dziecko to kiepski powod, a juz predzej bym powiedziala ze chowanie dziecka w takim ukladzie jest kiepskim pomyslem.
      --
      youtu.be/FHA4HNbmDLg
    • >I teraz ja z tym muszę życ, bo d
      > ziecko go bardzo kocha.

      biedne dziecko, naznaczone nieszczęsnym poświęceniem matki. wypuścisz je kiedyś z gniazda, czy będziesz wiecznym wyrzutem sumienia?
    • Wnerw mnie łapie, jak czytam coś takiego.
      Jeśli nie masz sama do siebie szacunku, to twoja rzecz;
      ale nie masz prawa marnować dziecku życia, bo ma matkę za sierotę i ojca oszusta.
      Pomyslałaś może, jaki wzorzec temu dziecku wpoisz swoją postawą?
      Córce - że ma być ofiarnym tłukiem, a synowi, że może robić z matką, partnerką jak mu się podoba;/
      Czy Ty wstydu ani trochę nie masz?
      'Hodujesz' kolejną osobę z deficytami, obudź się!
      Wyobrażasz siebie w takim układzie za 20 lat? Będziesz tylko myślała, jak zmarnowałaś sobie życie, na własne życzenie. Pamiętaj, że nie masz prawa wypominać potem dziecku, że "dla jego dobra" strułaś psychikę sobie i samemu dziecku.
    • Przejmujesz się o plotki po rozwodzie, a myślisz, że teraz o Tobie nie plotkują. Ludzie zawsze śmieją się z takich znoszących zdrady swoich mężów w imię wyższych celów (bez wzgledu jakie by one nie były). Po rozwodzie będą gadać, że wreszcie się ocknęłaś i kopnęłaś palanta w zad, a teraz zwyczajnie się śmieją z Twojej naiwności i głupoty.
    • Rodzicom-tradycjonalistom powiedz, że małżonek bzykał panienki na potęgę i chlew z małżeństwa zrobił. Niech jego obwiniają a nie ciebie.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.