• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Jestem zerem, nie chce mi sie zyc ..

  • 21.02.12, 14:34
    Chorobliwa niesmialosc (choc niezdiagnozowana) i ogolnie "wycofany" charakter doprowadzil do tego, ze w wieku 26 lat jestem samotna, zero przyjaciol, zero znajomych, nie mam do kogo geby otworzyc - a zarazem jestem malomowna, bezbarwna, zahukana dziewczynka wiec w sumie powinno mi byc dobrze we wlasnym sosie. Spedzam zycie w malym mieszkaniu z kotem, rozmawiam przez tel z rodzicami i siostra, pracy nie mam - w jedej skonczyla mi sie umowa i nikt nie chcial dalej pracowac z mrukiem bez aspiracni zyciowych, nie dziwie sie. Psychoterapia nie pomogla, babka sluchala i kiwala az w koncu nie mialam o czym jej mowic. Obie moje siostry sa lubiane, fajne. Prowadze tak zalosne zycie, ze moj wujek mieszkajacy za granica pytal sie mnie, dlaczego podobno nie mam znajomych - nie mam pojecia, skad wie. Widocznie to widac slychac i czuc w promieniu tysiecy km. Czasem mam ochote ze soba skonczyc :/
    Edytor zaawansowany
    • 21.02.12, 14:38
      Ty tak na serio?
      W necie też nie masz znajomych?
      Wiesz, jak to dzisiaj jest, rządzą stereotypy...

      --
      Uroda przemija, głupota pozostaje.
      Szkoda, że nie jest odwrotnie.
      • 10.02.15, 17:49
        ja tez jestem zerem i powinnam zdechcac mimo ze jestem atrakcyjna to wszystko co zrobilam w zyciu to porazka.Nawet glabem bylam w szkole,matka mnie zmuszala do ukonczenia liceum i zakiblowalam kilka razy,skonczylam to z wielkim trudem,jestem zerem.Najgorsze jest to ze mam dziecko i jak tu chodzic na wywiadowki juz o mnie plotkuja i jak sie to rozniesie to koniec ze mna,ku... po co taka dziwka ma dziecko,nawet nie pracuje bo sie wstydze kim jestem,maz mnie utrzymuje i rodzice.Nie chcialam wiecej dzieci bo po co takiej szmacie dzieci.Syn mnie bardzo lubi nie jestem zla matka,ale to kim jestem to masakra.Nawet nie mam przyjaciol,bo unikam ludzi,mam juz 40lat,ale ludzie mi przypominaja kim jestem,dokuczaja i przewaznie siedze w domu.
        • 10.02.15, 19:37
          idź do psychiatry, coś ci da na to włączające się klimakterium.
          --
          Tak walczę ze złem
          A zło rośnie we mnie z każdym dniem
          • 24.02.15, 22:23
            moze masz racje,ze to klimakterium,ale tak naprawde to ludzie mi przypominaja przeszlosc i dlatego zaczelam swirowac.Dopiero teraz gdy 40 tka wlazla mi na kark to cos komus nie pasuje i przyczepia sie do byle czego.Przez lata zylam spokojmie i naprawde nic sie nie dzialo mialam spokoj,tylko teraz wredne krowy,kolezanki cos sobie przypomnialy i robia zamieszanie,mam tego dosc.Moje dziecko do szkoly chodzi i chce zeby plotek nie bylo,bo wiadomo jak moze byc.
    • 21.02.12, 14:38
      zacznij pisac na forum. z czasem wychodz z nowymi inicjatywami.
      aha nie ma przymusu bycia kolorowym ptakiem:)
      --
      Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
      (własne, możecie mnie cytować;)
      • 03.03.12, 14:33
        > aha nie ma przymusu bycia kolorowym ptakiem:)

        Wlasnie, nie ma przymusu. Czasem kot lepszy od "przyjaciela" o czym przekonasz sie jeszcze nie jeden raz. A tzw. fajni ludzie tylko tak fajnie wygladaja, w rzeczywistosci czuja sie identycznie jak ty.
        Ostatnio zona znajomego wypaplala, ze jej maz czuje sie samotny a to jest facet alfa na pozucji, z ktorymwszyscy chca sie kolegowac. Nie to zloto co sie swieci.
    • 21.02.12, 14:38
      z przykroscia stwierdzam,ze nie moge ci nic poradzic, bo cenzor na tym forum wycina co popadnie wg wlasnego widzimisie
      widac uwaza, ze informacje, ktorych ludzie sobie nawzajem udzielaja nie maja na celu pomoc osobie, a .... no wlasnie, co?
      bo ja wiem
      moze mnie ktos oswieci?
      --
      One day you’ll see
      I’ve been here for you all along
    • 21.02.12, 14:40
      Forumowicze organizują spotkanie w marcu, możesz do nich dołączyć.
      • 21.02.12, 14:44
        o wlasnie:)
        hotaly moze wpadnie to jak ci rady da to przebijesz i siostry i kolezanki;)
        zastanawiam sie czy sie tez nie wybrac, np by wersje z bliska zobaczyc;)))
        --
        Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
        (własne, możecie mnie cytować;)
        • 21.02.12, 14:50
          > zastanawiam sie czy sie tez nie wybrac, np by wersje z bliska zobaczyc;)))

          To nad czym się zastanawiasz? :)
          • 21.02.12, 14:55
            daleko mieszkam;)
            --
            Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
            (własne, możecie mnie cytować;)
            • 21.02.12, 15:04
              Żaden powód, ja też mam kawałek :P

              --
              Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
              • 21.02.12, 15:05
                > Żaden powód, ja też mam kawałek :P

                Wpadasz więc? :)
                • 21.02.12, 15:09
                  snowy.owl napisała:

                  > Wpadasz więc? :)
                  *
                  Ano chiba wpadnę, jak nic nie wypadnie. Od czasu do czasu trza poprawić mundrości na żywo :]

                  --
                  Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                  • 21.02.12, 15:15
                    > Ano chiba wpadnę, jak nic nie wypadnie. Od czasu do czasu trza poprawić mundroś
                    > ci na żywo :]

                    Bomba:)
        • 21.02.12, 14:59
          > zastanawiam sie czy sie tez nie wybrac, np by wersje z bliska zobaczyc;)))

          A z daleka juz widzialas? Trzeba bylo wziac lornetke albo lunete. ;-)
          • 21.02.12, 15:03
            a wiesz ze chyba tak:) i to nawet bez lornetki sie obylo;)
            --
            Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
            (własne, możecie mnie cytować;)
        • 21.02.12, 16:53

          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/aIfrGA8JA5xKlk8FwA.jpghttp://s16.rimg.info/c6a5fe8fcd923ebeb91769127aa5a922.gif
        • 22.02.12, 09:22
          bić na kilometr.

          amanda-lear napisała:

          > o wlasnie:)
          > hotaly moze wpadnie to jak ci rady da to przebijesz i siostry i kolezanki;)
          > zastanawiam sie czy sie tez nie wybrac, np by wersje z bliska zobaczyc;)))


          --
          "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.

          Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.
          koham.mihnika© - alter ego koham.mihnika
      • 21.02.12, 14:47
        po tym, co napisalam, predzej spalilabym sie ze wstydu... po prostu juz nie moge - najlepsze lata swojego zycia (szkolne, studenckie) spedzilam w zwiazku z niewlasciwym facetem, ktory tez nie podnosil mojej wiary w siebie. Myslalam, ze jak w koncu zostane sama to sie odkuje, poslucham, czego ja sama chce i tak slucham od ponad roku i pustka! Jakbym nie miala zadnych zainteresowan, hobby, nic mi sie nie chce, nawet wychodzic do ludzi a narzekam, ze jestem sama jak pie... palec. Jak juz jakis material na kolezanke sie trafi (niedaleko zamieszkala kuzynka) jestem nieporadna w kontaktach i denerwuje sie, jakbym miala sie spotkac z Obama a nie zwyczajna laska. Boze powiedz co mi jest :/ Nie poszlam na rozmowe o prace bo stwierdzilam, ze stanowisko, na ktorym trzeba uczestniczyc w konferencjach i je organizowac to dla mnie zbyt wiele. Uniwersytet skonczony z wyroznieniem, i ja tez chyba juz jestem skonczona.
        • 21.02.12, 14:53
          Nie wydziwiaj.

          --
          Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
        • 21.02.12, 14:54
          to sie nazywa depresja pourazowa. wyjdziesz z niej.
          nie dawaj sobie zbyt wielu zadan do wykonania. postaw sobie 3 cele i je realizuj po kolei. Ja postawilam sobie i juz 2/3 mam zrealizowane.
          I wychodz do ludzi, nie wszyscy czyhaja na twoja porazke wiekszosc jest ciebie ciekawych.
          zapisz sie na 3.03:) najwyzej usiadziesz w katku i sie poprzygladasz jak inni sie upija;)))
          --
          Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
          (własne, możecie mnie cytować;)
        • 26.02.12, 22:42
          E tam, najlepsze czasy. Najlepsze są przed Tobą, jak to tam Grechuta śpiewał o chwilach, których jeszcze nie znamy.

          Kochana, no musisz do przodu iść. Zacznij może od sportu? Zapisz się na jakiś aerobik - będzie 2 w jednym - wyższy poziom serotoniny i towarzystwo jakieś.

          A może spróbuj się przebrać, udaj, że jesteś kimś innym. Może w przebraniu łatwiej być pewniejszą siebie?

          Zadaj sobie jakieś ćwiczenia, rozmawiaj z ludźmi w sklepie najpierw, coś więcej oprócz wymiany niezbędnych słów.

          Może pomyśl sobie, że robisz to dla innych, nie dla siebie? Żeby im było miło.

          No i do ludzi definitywnie musisz wyjść. 8 marca, manifa się zbliża, zobacz na fejsbuku, gdzie się odbędzie w Twoim mieście, idź do dziewczyn. NIe masz pracy, to możesz porobić transparenty z laskami.
        • 11.02.15, 14:30
          wiare nie podniesie Ci żaden chłop:/
          --
          "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
    • 21.02.12, 14:41
      cóż, użalając się nad sobą nie rozwiążesz problemu
      żeby coś zmienić, trzeba zacząć działać, nikt za Ciebie nie zrobi tego pierwszego kroku, ani terapeuta, ani rodzina, Ty sama musisz
      --
      www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
    • 21.02.12, 14:44
      No i co my Ci na to?
      Niczym się nie interesujesz, niczego w życiu nie chcesz?

      --
      Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
      • 21.02.12, 14:49
        raohszana napisał:

        > No i co my Ci na to?
        > Niczym się nie interesujesz, niczego w życiu nie chcesz?
        >
        niczego. nie wiem czego chce. zyje z dnia na dzien, jak dziecko, ktorego zadaniem dnia jest cos zjesc. Przeraza mnie to i tego nie rozumiem
        • 21.02.12, 14:52
          To nie rozum. Weź się za siebie i już. Nie myśląc - ustal jakiś cel i rób, bezmyślnie rób. Ruch, spacer, biblioteka, nowa kawiarnia, nowe miejsce. Rób i nie myśl.
          A potem do pracy, żeby było za co dalej żyć.

          --
          Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
    • 21.02.12, 14:58
      Jakbyś zmieniła "u" na "o" w nicku to już bym cię lubiła :D

      --
      --------------------
      Si vis pacem, para bellum
    • 21.02.12, 15:00
      Idz sobie na do szpitala i poogladaj ludzi, ktorzy naprawde wegetuja,bo nie maja innego wyjscia.Ty masz-tylko najwidoczniej studia cie zyciowej samodzielnosci nie nauczyly i najchcetniej bys do mamusi i tatusia pewnie wrocila,zeby sie coreczka zajeli,wytoczyli plan zadan na dzien i moze jeszcze pomogli zabki umyc na wieczor.
      Skoncentruj sie na razie na jednym-znalezieniu pracy.Jak to sie uda, to od razu wraz z pierwsza wyplata ci poziom samowartosci wzrosnie.Pozniej mozesz sie rozgladac za kolezankami,hobby i td.Bez pracy kazda rozmowa z nowo poznanymi ludzmi by cie strtesowala,bo co zrobic jak sie zapytaja o prace?
      A baby mowia,ze faceci sa do niczego-a tutaj trzy posty na tydzien jakis panienek z depresyjkami,ktorym nic sie juz nie chce.Quzwa-co za zdegenrowane psychicznie pokolenie rosnie.od razu po szkole by chcialo na rente.Takie zywe 25-30 letnie trupy, ktore sa juz martwe,tylko je trzeba bedzie pochowac w weiku 70 czy 80.Brrr.
      --
      -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
      -Palikot-to nie jest nazwisko,to jest diagnoza
      • 21.02.12, 15:06
        magnusg napisał:

        > A baby mowia,ze faceci sa do niczego-a tutaj trzy posty na tydzien jakis panien
        > ek z depresyjkami,ktorym nic sie juz nie chce.

        I do tego posty "wspaniałych facetów", pełnych energii życiowej, których podstawowym zajęciem jest dowartościowywanie się na babskim forum. Idź człowieku skop jakiś ogródek albo wykonaj inną męską pracę. Póki co - faktycznie jesteś do niczego.
        • 21.02.12, 15:17
          Pani na psychoterapii juz probowala ja wyciagnac z dolka zrozumieniem i empatia,ale moze ja wlasnie w dooope trzeba porzadnie kopnac,bo inaczej jak widac coraz glebiej sie w tym dolku zakopuje.Wiec chetnie jej w tym pomoglem.
          Ona jak na razie zyje chyba wedlug zasady,ze zrobienie czegokolwiek, to pierwszy krok do porazki.Niech sie bierze w garsc.Studia skonczyla, to jakas kompletna idiotka chyba nie jest.Tylko jeszcze niedojrzala.
          --
          -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
          -Palikot-to nie jest nazwisko,to jest diagnoza
          • 21.02.12, 15:18
            Poniekąd niedojrzała. I bata nad tyłkiem nie ma, że coś musi. A jak się nic nie musi to się gnuśnieje raz-dwa, bo samemu znaleźć motywację bywa ciężko.

            --
            Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
          • 21.02.12, 16:02
            To jedna z najgorszych porad jaką może usłyszeć osoba z problemami psychicznymi "weź się w garść", jako recepta na wszytko. NIe uważasz że gdyby to było takie proste to dziewczyna nie pisałaby tu. Jak widać ie wiesz co znaczy być chorobliwie nieśmiałym, gdy paraliżuje cie strach przed kontaktami z otoczeniem.
          • 21.02.12, 17:23
            panienek z depresyjkami
            Tak jestes zalosna-w tym uzalaniu sie nad soba.
            pomogli zabki umyc na wieczor.
            zdegenrowane psychicznie pokolenie
            w dooope trzeba porzadnie kopnac
            Niech sie bierze w garsc


            oficjalnie dostajesz nominacje na Głupka Roku. Co prawda mamy dopiero luty ale jestes bardzo mocnym kandydatem.
            • 21.02.12, 17:39
              A ty co?Odkryles swoja wrazliwa strone?czy chesz sie tylko tutaj kilku forumkom przypodobac?
              A moze tez lezysz caly dzien w lozeczku i mamusia ci obiadek pod nos przynosi, bo ty nie masz ochoty do pracy, do ludzi i w ogole najchetniej bys na rente poszedl?(tak jak jak niektore tu pisza)
              Podalem uzasadnienie dla moich tez i dlaczego tak dosadnie to nazywam.Ty zamiast tego tylko mnie obraziles i na tym twoj wywod skonczyles.Troszke marnie chlopczyku.Sprobuj kiedys moze jeszcze raz, jak do tego dorosniesz i bedziesz mial jakies(naprawde jakiekolwiek) argumenty.
              --
              -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
              -Palikot-to nie jest nazwisko,to jest diagnoza
              • 21.02.12, 22:20
                chce sie forumkom przypodobac, bo na buraka to jeszcze mi sie nigdy nie udalo
                nie bede dyskutowal z twoimi tezami i uzasadnieniami, bo sa tak infantylne ze jest tylko jeden kandydat do rozmow na ten temat - dziecko sasiadow, ma 13 lat, powiniscie sie dogadac

                no i pozwole sobie tez dosadnie powiedziec : wypier***cw...u
                • 22.02.12, 10:29
                  Widzisz dresiarzu-jakos mnie nie dziwi, ze dyskusji podejmowac nie chcesz, bo po za prymitywnymi wyzwyskami od takich jak ty wiecej oczekiwac nie mozna.A teraz podciagnij dresy i wracaj do kolesi spod budki z piwem.
                  --
                  -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
                  -Palikot-to nie jest nazwisko,to jest diagnoza
                  • 22.02.12, 10:45
                    ty sie lepiej ciesz ze przez neta ze mna rozmawiasz a nie dalej sie popisujesz
            • 21.02.12, 17:51

              > oficjalnie dostajesz nominacje na Głupka Roku. Co prawda mamy dopiero lu
              > ty ale jestes bardzo mocnym kandydatem.

              Zgadzam się :)
    • 21.02.12, 15:03
      Nie poddawaj się. Masz dopiero 26 lat, wszystko jeszcze może się zmienić. Na pewno w tej chwili dołuje cię brak pracy. Nie spędzaj dni sama w domu. Zarejestruj się jako bezrobotna. Postaraj się uzyskać świadczenia z pomocy społecznej. Jeśli urząd pracy organizuje jakieś kursy - weź w nich udział. Zaangażuj się w cokolwiek, żeby nie siedzieć sama w domu. Nawet jeśli nie jesteś bardzo wierząca - zapisz się np. do jakiejś wspólnoty - wiele z nich działa przy parafiach. Tam jest sporo osób po przejściach, może z nimi będzie ci łatwiej nawiązać kontakt. Część z nich autentycznie kieruje się wiara i są otwarci na ludzi, gotowi wykonać pierwszy krok, udzielić pomocy. A może dołącz do lokalnego klubu mam, albo sama taki załóż przez internet. To nic, że jeszcze nie masz dziecka! Wiele mam małych dzieci przeżywa taką samą izolację jak ty i chciałoby mieć z kim pogadać, pójść na spacer. Zrób wszystko, żeby tylko nie odizolować się od ludzi.
      Pisz też na forum - nawet o tym co zrobił twój kot, albo co przeczytałaś.
      Przeczytaj sobie Błękitny zamek L.M. Montgommery. To książka kompletnie inna od Ani z zielonego wzgórza i innych tej autorki. Głęboka i dojrzała. Daje siłę. A jest o kimś takim jak ty - kto utknął w rutynie, uwierzył, że jest bezbarwny, że inni są lepsi i że nic go już w życiu nie czeka. Jest tam nawet "życzliwy" wujek - wypisz wymaluj jak twój.
      Nigdy się nie poddawaj.
      Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że myśli samobójcze stają się dominujące, że cię opanowują - natychmiast szukaj pomocy! Powiedz o tym bliskim - gdyby zlekceważyła cię jedna osoba, zgłoś się do następnej. Nie odpuszczaj walki o siebie. Koniecznie zgłoś się też w takiej sytuacji do psychiatry, który w trudnym okresie może zaproponować ci leki, które pomogą przetrwać trudny okres.
      Każde życie, także twoje jest darem. To, że akurat teraz jesteś w trudnej sytuacji, nie oznacza, że w przyszłości będzie tak samo. Wyobraź sobie siebie jako staruszkę otoczoną rodziną i wnukami, albo żeglującą sobie z ukochanym mężczyzną, albo popijającą sobie nalewki z przyjaciółkami. To wszystko jest możliwe, a po drodze jeszcze wiele przygód.
      • 21.02.12, 15:10
        Bogini ma racje. deprecha potrafi zniszczyc ale moze tez byc zaczatkiem nowego innego postrzegania swiata. Dopoki zyjesz wszystko mozna zmienic.szukaj pomocy u rodziny, bo mimo ze w to nie wierzysz teraz im tez zalezy bys wyszla z dola. z czasem wyjdziesz.
        --
        Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
        (własne, możecie mnie cytować;)
      • 21.02.12, 15:11
        twojabogini dzieki za piekne slowa, ksiazke na pewno przeczytam. Przede wszystkim moj problem jest taki, ze paralizuja mnie spotkania z innymi ludzmi. Mam pustke w glowie, denerwuje sie, nie wiem, co mam mowic, sztucznie i nerwowo sie usmiecham. Mam wrazenie, ze nikogo bym nie zainteresowala swoja osoba, bo sama ze soba sie nudze. A ze wyjde do ludzi - tak obiecuje sobie od okolo roku wlasnie. Chce zapisac sie na rozne kursy i na chciejstwu sie konczy. Nie rozumiem siebie samej. Jest mi zle, mam tego swiadomosc, a nie robie nic, aby to zmienic - dlaczego?? Jestem i czuje sie samotna a nie chce mi sie wychodzic do ludzi. Gdzie tu sens?
        • 21.02.12, 15:13
          No to zacznij od gadania z nami, na forum, może potem mail. Może załóż bloga o kocie.
          Jak już zapoznasz się z kimś to spotkanie.

          --
          Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
        • 21.02.12, 15:19
          to wlasnie jest deprecha. niby wiesz co masz zmienic ale nie masz na to sily. masz trudniej bo jestes sama, musisz zatem sama siebie pokochac mimo wszystko. To ze boisz sie wypowiadac to nic, wystarczy wysluchac innych, zainteresowac sie nimi. Ponoc jesli chcesz by ludzie cie lubili daj sie im wygadac, wysluchaj, przytaknij, rzuc jakas rada...to wystarczy;)I uszy do gory nie ty pierwsza nie ostatnia masz dola:)
          --
          Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
          (własne, możecie mnie cytować;)
        • 21.02.12, 15:25
          Poznawaj ludzi via net. Do tego wcale nie musisz wychodzić z domu. Pomyśl, że im (rzeczonym ludkom) też się nie chce gadać dla samego gadania, sztucznie się uśmiechać i że być może też są samotni, nieśmiali, etc. Widzisz, że tu spotykasz się z życzliwością...

          --
          Zapchlony lew to realizm. Zalwiona pchła – nadrealizm.
        • 21.02.12, 17:09
          margulinka napisała:

          > Przede wszystk
          > im moj problem jest taki, ze paralizuja mnie spotkania z innymi ludzmi.

          Znasz przyczynę swojego problemu, więc to bardzo dużo. Nazwanie problemu to połowa drogi do sukcesu :)

          Mam pus
          > tke w glowie, denerwuje sie, nie wiem, co mam mowic, sztucznie i nerwowo sie us
          > miecham.

          Nad tym wszystkim da się stopniowo zapanować. Może cię to pocieszy, ale wiele ludzi ma tak samo. Nawet tych pozornie bardzo pewnych siebie. Nawet ja - zanim wyrosłam na asertywną babę, byłam zahukaną dziewczynka, a i do dziś zdarza mi się onieśmielenie w towarzystwie. Trening czyni mistrza, dodam jeszcze, że trening może być pełen spektakularnych porażek. Uczucie osamotnienia w tłumie, niepasowania do reszty (tej rzekomo lepszej wspaniałej), albo bycia przezroczystym osobnikiem przytrafia się wielu ludziom, nawet tym zazwyczaj dobrze sobie radzącym. I.B. Singer opisał kiedyś rejs w którym brał udział - wszyscy się bawili, jedli, nawiązywali kontakty, a on był jak niewidoczny, nawet dla służby okrętowej. Jakby działała jakaś magia. I nie mógł się z tego wyrwać.

          Mam wrazenie, ze nikogo bym nie zainteresowala swoja osoba, bo sama ze
          > soba sie nudze.

          A jednak ci się udało :) A że nudzisz się sama ze sobą, to normalne. Człowiek jest istotą społeczną, ma ogromna potrzebę przynależności. Przebija przez ciebie poczucie, że jesteś gorsza od innych, i że ci inni mogliby szybko się w tym połapać, odrzucić cię. To częsty syndrom u kobiet po złych związkach. Na szczęście przechodzi. Wystarczy jeden mały krok - kiedy coś ci się uda, nawet drobiazg. Wtedy zaczynasz myśleć o sobie lepiej - a jednak coś umiem! Ten krok masz już za sobą - zobacz ile osób zainteresowało się tobą, szczerze i bezinteresownie. Masz swój urok... :)

          A ze wyjde do ludzi - tak obiecuje sobie od okolo roku wlasnie
          > . Chce zapisac sie na rozne kursy i na chciejstwu sie konczy.

          Im dłużej siedzisz w zamkniętym kręgu, tym trudniej się przełamać - to normalne.

          Nie rozumiem sieb
          > ie samej. Jest mi zle, mam tego swiadomosc, a nie robie nic, aby to zmienic - d
          > laczego?? Jestem i czuje sie samotna a nie chce mi sie wychodzic do ludzi. Gdzi
          > e tu sens?

          Wyznacz sobie termin, konkretne zadania - gdzie pójdziesz. Np. odwiedzić siostrę. Na początek łatwiej tak, niż postanowić sobie "wyjdę na ulicę i poznam ludzi" - tak to nawet mi byłoby trudno :)
          Jeśli nie dasz rady osiągnąć nic w ciągu następnych dwóch tygodni - to może być syndrom depresji. Nie lekceważ go, zgłoś się wtedy po pomoc. Opowiedz bliskim co się z tobą dzieje.
          Wierzę, że zaczniesz pomału wydobywać się ze skorupki. W końcu siedzisz tu na forum :)
      • 21.02.12, 22:35
        twojabogini napisała:


        > Każde życie, także twoje jest darem.

        co jak co ale w teorii to jesteś zajebista

        i zgrabnie dość piszesz, miło dla oka.


        --
        www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
      • 26.02.12, 21:18
        Czytałam część tej dyskusji - chyba miałam także kiepski dzień, podobnie jak autorka wątku. Czułam się fatalnie... Następnie sięgnęłam po książkę "Błękitny Zamek" - i chciałam Ci bardzo podziękować - mnie bardzo pomogło to co przeczytałam zarówno w książce jak i Twoim poście.
        Książka jest dokładnie taka jak napisałaś;).
        Dziękuję, musisz być wspaniałą osobą.
      • 28.02.15, 20:51
        Wstawię cytat z książki ''Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy''

        ''''''Zmiana soczewek, przez które widzisz samą siebie


        Marilyn Monroe zapisała w swoim pamiętniku,że kiedy szła ulicą
        z Joem DiMaggio,miala uczucie,że to on powinien iść po wewnętrznej
        stronie chodnika,a ona powinna '''chodzić rynsztokiem'''
        Zapewne była najpiękniejszą kobieta świata :legendą.
        I z całą swoją urodą i seksapilem miała to dręczące uczucie wspólne
        wielu młodym dziewczynom o niskiej samoocenie
        ;;;;;jakby niewidoczna kotwica ciągnęła ją w dół''''


        ''''''W życiu połowa bitwy to wybór soczewek do patrzenia na samą siebie.
        Twoje poczucie spełnienia całkowicie zależy od tego,
        czy widzisz siebie przez soczewki pozytywne czy negatywne.''''''
    • 21.02.12, 15:11
      Przecież tylu ilu jest ludzi tyle osobowości/charakterów itd.
      Ci co są do przodu np. w towarzystwie często chcieliby być z boku, ale nie mogą bo natura wygrywa. To samo jest z tymi na uboczu. Daj sobie taryfę ulgową i poczekaj np. na poznanie drugiej połowy która jest twoim przeciwieństwem i podoba mu się w tobie właśnie to jaka jesteś.
      Zacznij dyskutować z ludźmi na internecie, potem przez tel, potem np. na kawie. Nie stękaj i nie narzekaj jaka jesteś tylko doceniaj nawet małe rzeczy w sobie.
      --
      ...
    • 21.02.12, 15:21
      Rao gdzie ten zlocik ma byc?? I Ty tam bedziesz?:) No ale oplaci mi sie ?? Bo w innym watku czytam ze ponizej 3 tygodni znajmosci ,to nie ma sie pchania z lapami do ciebie:) nie mowiac o czyms wiecej:P
      • 21.02.12, 15:25
        Zlocik w Wawie, ja będę, do macania znajdź sobie inszy obiekt.

        --
        Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
        • 21.02.12, 15:30
          raohszana napisał:

          > Zlocik w Wawie, ja będę, do macania znajdź sobie inszy obiekt.
          >
          Jak w Wawie to czemu piszesz ze masz daleko?? Przciez jestes z wa-wy?:) Jesli chodzi o macanie....jakas nagroda musis byc przciez:)
          • 21.02.12, 15:33
            Sam się nagradzaj. Macaj kogo innego.

            --
            Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
            • 21.02.12, 15:39
              raohszana napisał:

              > Sam się nagradzaj. Macaj kogo innego.
              >
              Rao Ty to bierzesz na powaznie ?? Szanuje Cie i nie dotknalbym Cie malym palcem :(
              ''######gdzie Ty wlasciwie mieszkasz??
              • 21.02.12, 15:45
                I dobrze, bo mógłbyś zostać bez palca.
                No mieszkam tam, gdzie mieszkam, a gdzieżby indziej?

                --
                Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                • 21.02.12, 15:55
                  Hej raośka :)
                  Miesiącami na forum nie bywałam, a widzę że lew jak Cię rwał tak Cię rwie :D I nie podziwiasz uporu? Komplement mu choć jakiś powiedz :P
                  --
                  "Do what you want cause a pirate is free
                  You are a pirate!"
                  • 21.02.12, 15:57
                    sweet_pink napisała:

                    > Hej raośka :)
                    *
                    Heloł słodziak, na mailu też Cię coś nie było :P Napadnę Cię zara z drugiego.

                    > Miesiącami na forum nie bywałam, a widzę że lew jak Cię rwał tak Cię rwie :D I
                    > nie podziwiasz uporu? Komplement mu choć jakiś powiedz :P
                    *
                    Toż wiesz, że ja z komplementów to nożem po gardle :D

                    --
                    Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                    • 21.02.12, 16:02
                      raohszana napisał:

                      > sweet_pink napisała:
                      >
                      > > Hej raośka :)
                      > *
                      > Heloł słodziak, na mailu też Cię coś nie było :P Napadnę Cię zara z drugiego.
                      >
                      > > Miesiącami na forum nie bywałam, a widzę że lew jak Cię rwał tak Cię rwie
                      > :D I
                      > > nie podziwiasz uporu? Komplement mu choć jakiś powiedz :P
                      > *
                      > Toż wiesz, że ja z komplementów to nożem po gardle :D
                      >
                      Swet dzieki za poparcie :) Rao ...fotke chce:) Bo jak Cie tam poznam?:)
                      • 21.02.12, 16:05
                        Ni ma fotki. Możesz się nie fatygować, ja jestem brzydactwo z nadwagą, pryszczami, rozstępami i mam rogi.

                        --
                        Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                        • 21.02.12, 16:15
                          raohszana napisał:

                          > Ni ma fotki. Możesz się nie fatygować, ja jestem brzydactwo z nadwagą, pryszcza
                          > mi, rozstępami i mam rogi.
                          >
                          Badz raz powzna:) Napisz choc ile masz wzrostu i wagi:)
                        • 21.02.12, 16:18
                          Wyślij Lwu zdjęcie swojej burzy loków...zakocha się po grób (i niech cierpi :P)
                          --
                          "Do what you want cause a pirate is free
                          You are a pirate!"
                          • 21.02.12, 16:34
                            sweet_pink napisała:

                            > Wyślij Lwu zdjęcie swojej burzy loków...zakocha się po grób (i niech cierpi :P)

                            Swet nie podpuszczaj jej:)
                          • 21.02.12, 16:59
                            Najlepiej gifa zrobię jak nimi zarzucam i dopiero zejdzie z wrażenia :D

                            --
                            Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                            • 21.02.12, 17:06
                              raohszana napisał:

                              > Najlepiej gifa zrobię jak nimi zarzucam i dopiero zejdzie z wrażenia :D
                              >
                              Ty jestes chyba nie z tej generacji:) Jakos staroswiecka jestes:)
                              • 21.02.12, 17:08
                                No i?

                                --
                                Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                                • 21.02.12, 17:25
                                  raohszana napisał:

                                  > No i?
                                  >
                                  Kto Cie tak wychowal?? Babcia ?:) Wogole to musisz facetow niezle odstraszac swoim zachowaniem:)
                                  • 21.02.12, 17:31
                                    Lwie, idź sobie poszukaj młodej, nowoczesnej siksy, a? [ sixa, bez obrazy ;) ]

                                    >) Wogole to musisz facetow niezle odstraszac
                                    > swoim zachowaniem:)
                                    Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno

                                    --
                                    Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                                    • 21.02.12, 17:46
                                      raohszana napisał:

                                      > Lwie, idź sobie poszukaj młodej, nowoczesnej siksy, a? [ sixa, bez obrazy ;) ]
                                      >
                                      > >) Wogole to musisz facetow niezle odstraszac
                                      > > swoim zachowaniem:)
                                      > Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno
                                      >
                                      Zadam Tobie tylko jeszcze jedno pytanie:):Czy Ty wogole lubisz facetow ?? czy moze jestes z innego brzegu rzeki:) zandego wyjscia naprzeciw...nic a nic .
                                      • 21.02.12, 18:04
                                        Nie lubię facetów. Lubię mężczyzn.

                                        --
                                        Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                                        • 21.02.12, 18:17
                                          raohszana napisał:

                                          > Nie lubię facetów. Lubię mężczyzn.
                                          >
                                          Ok,Rao:)Takiej jak Ty to jeszcze nie spotkalem:) Jak jestes ladna to sie zakocham w Tobie:)
                                          • 21.02.12, 18:21
                                            Przecież mówię i powtarzam - brzydkie, grube bydlę, w dodatku złośliwe.

                                            --
                                            Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                                            • 21.02.12, 18:30
                                              raohszana napisał:

                                              > Przecież mówię i powtarzam - brzydkie, grube bydlę, w dodatku złośliwe.
                                              >
                                              Jak jestes faktycznie gruba i brzydka,to zazadam zwrotu kosztow podrozy :)
                                              • 21.02.12, 18:33
                                                Sobie żądaj nawet zwrotu kosztów leczenia.

                                                --
                                                Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                                                • 21.02.12, 18:44
                                                  raohszana napisał:

                                                  > Sobie żądaj nawet zwrotu kosztów leczenia.
                                                  >
                                                  :))))))))))))))))))))) Z Ciebie jest jednak naprawde zolza:) Zobaczymy czy sie wyrobie do marca:) Ale podarmnie nie mam zamiaru jechac 1300 km,w razie czego wezme sie za inna:PPP
                                                  • 21.02.12, 18:47
                                                    I jeszcze lubię być zołzem.
                                                    A bierz się za kogo chcesz nawet i teraz, błogosławieństwo dać?

                                                    --
                                                    Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                                                  • 21.02.12, 18:59
                                                    raohszana napisał:

                                                    > I jeszcze lubię być zołzem.
                                                    > A bierz się za kogo chcesz nawet i teraz, błogosławieństwo dać?
                                                    >
                                                    Naprawde jest Ci wszystko obojetne ?? Nawet poznanie fajnego faceta?:)
                                                  • 21.02.12, 19:03
                                                    Wszystko nie. Ja na przykład nie jestem sobie zupełnie obojętnym.

                                                    --
                                                    Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                    • 21.02.12, 16:20
                      Odpowiedziałam :D Ostatnie miechy w pigułce :)
                      --
                      "Do what you want cause a pirate is free
                      You are a pirate!"
                      • 21.02.12, 17:00
                        Masz odpowiedź na odpowiedź. Żimajl jest grzeczny, to tam można spokojnie konwersować :)

                        --
                        Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
      • 21.02.12, 15:25
        Lew ty zboczku...;p
        --
        Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
        (własne, możecie mnie cytować;)
        • 21.02.12, 15:31
          amanda-lear napisała:

          > Lew ty zboczku...;p
          Ey,tylko nie zboczku,dlaczego tak piszesz??
          • 21.02.12, 18:55
            A oka przymknietego nie zauwazyl... a?
            To byl zart, kurde ze tez trzeba tu zarty tlumaczyc, ta dzisiejsza mlodziez;)
            --
            Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
            (własne, możecie mnie cytować;)
    • 21.02.12, 15:55
      jakim zerem?!

      kto Ci pozwolił tak źle odnosić się do samej siebie i tak niesprawiedliwie siebie oceniać?

      po pierwsze: skończyłaś uniwerek z wyróżnieniem, a to wcale nie jest takie proste, i wbrew temu, co mogą powiedzieć złośliwcy, żadne "zero" by tego nie dokonało.
      musiałaś zdać egzaminy, napisać pracę i ją obronić.
      intelektualny potencjał na pewno masz.

      po drugie: umiesz trzeźwo ocenić swoją obecną sytuację, która Ci się nie podoba.
      nie zwalasz na innych, ani na okoliczności. a to pierwszy krok do zmierzenia się z rzeczywistością. jesteś inteligentna, i masz poczucie humoru, co można wywnioskować z tekstu, który napisałaś.

      ja Ci nie napiszę, że masz wziąć się w garść, bo inni mają większe nieszczęścia.
      wiem, że takie rady są często bezsensowne, a czasem nawet okrutne, bo to trochę tak, jakby powiedzieć człowiekowi ze złamaną nogą: "przestań się mazgaić i biegaj!"
      wiem, że Ty ponad wszystko chcesz wziąć się w garść i coś zmienić, ale czujesz, że Cię to przerasta i za nic nie wiesz, jak.

      chciałabym, żebyś STANĘŁA PO SWOJEJ STRONIE. jesteś przecież dla siebie najbliższą osobą, i masz obowiązek moralny się wspierać i być dla siebie życzliwa!!!

      przyjrzyj się sobie życzliwie, i jeśli uznasz, że Ci jest za ciężko, to wiesz, może idź do odpowiedniego lekarza?
      (ja tak zrobiłam gdy byłam mniej więcej w Twoim wieku, i chwalę to sobie.)

      może masz depresję


      --
      it's my life
      • 21.02.12, 16:09
        :) :) z uniwerkiem to bylo tak, ze tak naprawde studia mnie nie interesowaly i paradoksalnie nie potrafilabym wypowiedziec na bodaj najprostszy temat dot. polityki, swiata, jak koledzy i kolezanki ze studiow, ktorzy pokonczyli z gorszym wynikiem. Bylam dobra w zakuc - zdac - zapomniec. Mialabym ochote pojsc jeszcze na jakies studia, chociazby ze wzgledow towarzyskich, ale nie wiem, na jakie, dokad, moze gdzies za granice, ale to takie mzonki, nawet nie wiem, od czego by zaczac. Zawsze wydaje mi sie, ze ci ludzie, ktorych dopiero poznam pewnie beda fajni i pewnie bedzie fajnie, a jak juz doswiadczam towarzystwa zawsze mnie to przerasta i nie angazuje sie w spotkania i tworzenie wiezi. Zawsze okazuje sie, ze dani ludzie mi nie pasuja, a problem jest tak naprawde we mnie, nie w nich. Myslalam, e zaprzyjaznie sie z kuzynka, ale jak tylko zamieszkala obok - wcale nie zapraszam jej czesto do siebie, stwierdzilam, ze to nie moj "typ", a w gruncie rzeczy dziewczyna jest bardzo normalna i ok... Marzy mi sie paczka jak w "przyjaciolach", ale z takim charakterem srednio to wykonalne ..
        • 21.02.12, 16:22
          Wejdź na forum fobiaspoleczna.info. Wydaje mi się że znajdziesz tam wiele osób podobnych do ciebie, może ci coś poradzą. Ja jestem taka jak ty. Powiem ci tylko że powinnaś jak najkrócej pozostać w tym stanie jakim jesteś teraz, tzn. bez pracy. Jeśli człowiek szybko nie wyjdzie do ludzi to taki stan będzie się bardzo szybko pogłębiał i wkrótce nie będziesz mieć ochoty wyjść nawet do sklepu.
        • 21.02.12, 16:26
          jeśli idzie o rozmowy o polityce i świecie to ja dobrze Cię rozumiem.

          gdy dyskutują znajomi - sobie słucham. jakoś nie lubią mnie mniej, może nawet bardziej - bo słucham, i najwyżej zadaję ynteligentne pytania
          :~P
          a towarzystwa ludzi, którzy przekrzykują się, popisując krasomówstwem, unikam, bo mnie nieziemsko nudzi. a bywa, że i drażni.

          może masz bardzo wysokie wymagania co do ludzi, z którymi chciałabyś się przyjaźnić?
          to nie jest źle, ale jeśli tak, to pewnie trzeba zaakceptować, że nie będziesz miała ich setek.
          też to rozumiem - jak między mną a kimś nie ma fajnej nici porozumienia, to owszem, spotkać się mogę, ale potem idę do domu i zapominam. i nie tęsknię.

          wiesz, co dodało rumieńców mojemu życiu towarzyskiemu?
          uśmiejesz się, ale pies.
          znam wszystkie psy w moim parku, oraz ich właścicieli od lat siedmiu do stu siedmiu.
          i nie ma spaceru, na którym bym sobie z kimś miło i całkowicie niezobowiązująco z kimś nie pogadała.
          nie masz pojęcia, jak taka pogawędka potrafi poprawić nastrój.
          oczywiście, nie stanowimy paczki jak z "Przyjaciół", ale życie rzadko chyba przypomina film, trudno.

          aż się rozmarzyłam na myśl o Twojej perspektywie - wyboru studiów.
          ja bym na klimatologię poszła, jeżeli jest taki kierunek.
          a Ty na co? tak w marzeniach?
          --
          it's my life
    • 21.02.12, 16:03
      jak chcesz pogadac to pisz na gazete
      nie wierze,ze po przezyciu 26 lat nie ma o czym mowic
      do kitu ta psycholog ;)
      --
      One day you’ll see
      I’ve been here for you all along
    • 21.02.12, 16:07
      Ja mam taką drobną bardzo radę...usiądź sobie któregoś wieczora i zrób sobie w myślach podróż w przeszłość...przypomnij sobie jakieś chwile/okresy w życiu, które możesz nazwać szczęśliwymi i przyjrzyj się im. Poszukaj w nich rzeczy, których robienie sprawiało Ci radość. Jest szansa, że odnajdziesz w nich jakieś dawno zapomniane hobby. Odśwież je, zobacz czy Ci smakuje. Jak już znajdziesz coś takie to przyjdzie Ci trochę radości to raz, a dwa że łatwiej Ci będzie nawiązywać kontakty z ludźmi którzy interesują się tym samym.

      --
      "Do what you want cause a pirate is free
      You are a pirate!"
      • 21.02.12, 16:16
        bo wiaze sie z kontaktami z ludzmi, najczesciej obytymi, na stolkach. Jak pracowalam na stazu nie szlo mi w ogole - myslalam, ze jest dobrze, ale przez moje wycofanie zostalam zle oceniona. Myslalam, ze jak bede siedziec i robic, co mi kaza, to bedzie ok, a jednak nie. Z kobieta z ktora dzielilam biuro prawie w ogole nie rozmawialam, jakby nie bylo o czym czy co. Mam poczucie, ze jedyne do czego sie nadaje to do grabienia lisci, bo jak moge aplikowac na stanowiska gdzie chca udzialu w szkoleniach, konferencjach, gdzie chca aby je organizowac, skoro ja wstydzilam sie wykonac telefon w obecnosci wspolpracowniczki i w ogole nie mam pojecia tak naprawde o pracy i "projektach" (wyksztalcenie humanistyczne, urzednicze).
        • 21.02.12, 16:33
          przekwalifikuj się :~)

          wiem, łatwo powiedzieć. ale Ty jesteś mło-da! zdążysz.
          może odpowiadałaby Ci jakaś praca, którą wykonuje się w samotności?

          ja bym wolała tysiąc razy grabić liście, niż robić tamte rzeczy, o których piszesz. grabienie liści jest miłe, i może nawet ma sens.

          --
          it's my life
          • 21.02.12, 16:48
            chetnie bym sie przekwalifikowala ale nie wiem na co. Jako ze stracilam (lub nigdy nie mialam) zainteresowanie czymkolwiek, nie czytalam gazet, ksiazek, ogl. wiadomosci nie mam pojecia co wartoby robic. Tak sie czuje - jak pusty beben. Zeby samemu nie wiedziec, czego sie chce w tym wieku? Nie przejmowalam sie tym, gdy mialam 23 lata i nie wiedzialam, ze jeszcze chwila i bede w tym samym miejscu (zadnym) majac lat 30 - przeraza mnie to
            • 21.02.12, 16:59
              nie stresuj się, że musisz zdecydować dzisiaj, a przecież nie wiesz, nie wiesz, nie wiesz...

              daj sobie jakiś określony czas na decyzję.
              mam wrażenie, że Ty mało siebie znasz jeszcze, dlatego nie wiesz. poprzyglądaj się sobie, jak radzi Sweet Pink.
              --
              it's my life
            • 21.02.12, 17:00
              Nie przejmaj się - ja też nie wiem co ja chcę robić i jak robić. Czasu trzeba żeby się dowiedzieć :)

              --
              Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
              • 21.02.12, 17:04
                ja już wiem, czego nie chcę robić.

                może przed emeryturą doznam dalszych olśnień?
                --
                it's my life
                • 21.02.12, 17:07
                  O, o tym, czego nie chcę robić, też mam jakieś pojęcie już. Ale sprecyzowanego celu zawodowego - za cholerę. I się motam przy pytaniu "to gdzie się człeku widzisz za 5-10 lat?"

                  --
                  Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
            • 21.02.12, 17:04
              margulinka napisała:

              > chetnie bym sie przekwalifikowala ale nie wiem na co. Jako ze stracilam (lub ni
              > gdy nie mialam) zainteresowanie czymkolwiek, nie czytalam gazet, ksiazek, ogl.
              > wiadomosci nie mam pojecia co wartoby robic. Tak sie czuje - jak pusty beben. Z
              > eby samemu nie wiedziec, czego sie chce w tym wieku? Nie przejmowalam sie tym,
              > gdy mialam 23 lata i nie wiedzialam, ze jeszcze chwila i bede w tym samym miejs
              > cu (zadnym) majac lat 30 - przeraza mnie to

              Wez juz przestan marudzic,az taka beznadziejna nie mozesz byc,rob to co lubisz,poszukaj prace ktra bym ci sprawiala przymnnosc, no i poszukaj sobie faceta !! Troche sexu i nabierzesz ochoty do zycia :)
            • 21.02.12, 21:34
              to samo
              cala ja...


              tylko net


              margulinka napisała:

              > chetnie bym sie przekwalifikowala ale nie wiem na co. Jako ze stracilam (lub ni
              > gdy nie mialam) zainteresowanie czymkolwiek, nie czytalam gazet, ksiazek, ogl.
              > wiadomosci nie mam pojecia co wartoby robic. Tak sie czuje - jak pusty beben. Z
              > eby samemu nie wiedziec, czego sie chce w tym wieku? Nie przejmowalam sie tym,
              > gdy mialam 23 lata i nie wiedzialam, ze jeszcze chwila i bede w tym samym miejs
              > cu (zadnym) majac lat 30 - przeraza mnie to


              --
              piszej ka umiem
        • 21.02.12, 17:17
          Mam poczucie, ze jedyne do cz
          > ego sie nadaje to do grabienia lisci, bo jak moge aplikowac na stanowiska gdzie
          > chca udzialu w szkoleniach, konferencjach, gdzie chca aby je organizowac, skor
          > o ja wstydzilam sie wykonac telefon w obecnosci wspolpracowniczki i w ogole nie
          > mam pojecia tak naprawde o pracy i "projektach" (wyksztalcenie humanistyczne,
          > urzednicze).

          To normalne w początkach pracy zawodowej. Jak przeczytałam o tych telefonach, to mi się przypomniała moja pierwsza praca. Też musiałam dzwonić do obcych ludzi, załatwiać jakieś sprawy - i przychodziłam wcześniej do pracy, albo starałam się to załatwić, gdy koleżanka wyszła z pokoju, bo wstydziłam się gadać przy niej :)
          Pewność siebie to nie jest cecha dana z góry. To cecha która można wypracować. Każde przełamanie się to krok naprzód.
          I nie oceniaj się tak surowo. Bardzo krytycznie na siebie patrzysz - zupełnie niezasłużenie. Problemy takie jak twoje przeszła większość ludzi. Cała masa osób odpadła po stażach, nie przedłożono im umowy - i nie oznacza, to że byli do dupy. I większość tak się nie oceniała.
          • 21.02.12, 21:19
            Podoba mi sie Twoja argumentacja i optymizm. :-)
            --
            Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
    • 21.02.12, 16:50
      Może po prostu masz depresję? Po zakończeniu związków, nawet tych nieudanych to się ponoć zdarza. Na początek zajmij się leczeniem, pozażywaj leki a potem jak już będziesz miała lepszy nastrój i większą chęć do życia, to samo jakoś się ułoży. Wszędzie można spotkać nowych ludzi, w pracy, na kursie językowym, fitnessclubie, gdziekolwiek.
      --
      www.youtube.com/watch?v=WQIY05wk0I8
    • 21.02.12, 17:35
      Musi być jakaś przyczyna nieśmiałości. Co ci się w sobie nie podoba? Może coś związanego z wyglądem, może nie masz wiele do powiedzenia, bo zamiast rozwijać zainteresowania, siedzisz na forach, tak jak np ja w tej chwili? ;) Trzeba sobie to szczerze powiedzieć - co sprawia, że boisz się spotkać z Obamą, yy z kuzynką?

      Poza tym czy i w jaki sposób chcesz wyjść do ludzi? Może wolisz być sama. Ja na przykład lubię być sama przez większość czasu. Wystarczają mi niewielkie kontakty towarzyskie, czasem z ciekawości lubię pogadać w necie. Jeśli ktoś to krytykuje - trudno.

      No i nie myśl, że gdy ty siedzisz przed komputerem i z kotem, wszyscy inni non stop bawią się i szaleją ;)
    • 21.02.12, 17:54
      trafiłaś na forum - lepiej być nie mogło :) tu zaraz znajdziesz multum przyjaciół :)

      a na serio, to moja sis została sama jak palec pewnego dnia, straciła faceta i znajomych (bo ich znajomi to byli bardziej jego znajomi), super przebojowa nie jest, ale jakoś dała radę. postanowiła realizować swoje hobby, nie miała go, ale wymyśliła je sobie, próbowała różnych rzeczy, nie po to by poznać ludzi, ale po to by zabić czas. ludzi poznała przy okazji... może spróbuj tak? zastanów się, co cię cieszy, jakiś sport, czytanie, granie na instrumencie, pisanie wierszy, jakaś może wspólnota religijna, cokolwiek. poszukaj w sieci, pójdź, zobacz - z nastawieniem "spełniam się". reszta sama przyjdzie. chyba jest jakaś maluteńka rzecz, która cię interesuje i cieszy - rozwijaj to, nie patrz na ludzi.
      --
      what's for you will not pass you by
      www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
    • 21.02.12, 18:06
      Aktywuj profil na FK i sprawdź wiadomości :)
      • 04.03.12, 14:05
        za przeproszeniem jestes rozpieszczonym bachorem autorko:) gdybys nie miala pracy i grozono by ci utrata dachu nad glowa to nie patrzylabys sie na to, ze ci wstyd szukac pracy itp. no bo co? siedzisz sobie w cieplym mieszkanku i tatus/mamusia placa pewnie za ciebie czynsz. moim zdaniem masz sie za dobrze i pewnie wszystko zawsze dostawalas do reki. niestety ale jednym wszystko przychodzi ot tak po prostu, a inni musza na glowie stawac by cos osiagnac. tak jest zarowno w zyciu zawodowym jak i prywatnym.
    • 21.02.12, 18:22
      musisz uwierzyć, że jesteś piękna i wspaniała i pokachać siebie. Później pozwól innym dostrzec swoją wyjątkowość... pamiętaj, Bóg Cię stworzył i ukochał, a skoro jesteś dzieckiem Boga to znaczy, że jesteś doskonała, tylko to pokaż :)

      --
      Ally von Boska- Mój nowy blog :)
      aluh.pl
      • 21.02.12, 18:24
        A jak ktoś nie wierzy w bogów to co?

        --
        Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
        • 21.02.12, 18:27
          to współczuję...

          --
          Ally von Boska- Mój nowy blog :)
          aluh.pl
          • 21.02.12, 18:31
            Czego?

            --
            Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
            • 21.02.12, 18:42
              Świadomość, że Twoje życie ma taki sam byt co krzesło musi być przykre...

              --
              Ally von Boska- Mój nowy blog :)
              aluh.pl
              • 21.02.12, 18:46
                W jakim sensie moja świadomość jest inna od Twojej świadomości? To, że nie stworzyła mnie wyimaginowana istota nie sprawia, że mi źle i czuję się niczym.
                Masz błędne wyobrażenie o niewierzących.

                --
                Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                • 21.02.12, 18:55
                  Czy to, w kogo lub co się wierzy (lub nie) świadczy o tym, jakim się jest człowiekiem? NIE.
                  • 21.02.12, 18:57
                    Ani to specjalnie nie zubaża duchowo z urzędu, że się nie wierzy w bogów żadnych.

                    --
                    Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                    • 22.02.12, 12:35
                      Jeśli czegoś nie masz, nie znasz, nie potrafisz, jesteś uboższy. Kazdy brak materialny i niematerialny zubaża. Możesz udawać, wmawiać sobie, że nie, że Ci to niepotrzebne, że nie musisz, ale jesteś uboższy o doznania związane z owym brakiem.
                      • 22.02.12, 14:31
                        A jeśli znasz, a wybierasz co innego to co?
                        Nie uważam braku wiary w bożków za na tyle zubażającą żeby było to SPECJALNIE zubażające. Tak samo jak specjalnie mnie nie zubaża brak doświadczeń związanych z zabiciem kogoś, wiarą w płaską ziemię czy ufoludki.

                        --
                        Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                    • 22.02.12, 12:38
                      Ani to specjalnie nie zubaża duchowo...

                      jak jesteś w stanie ocenić czegoś, czego nie doświadczyłeś, nie znasz?
                      • 22.02.12, 14:29
                        Skąd wiesz co znam a czego nie znam?

                        --
                        Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
        • 21.02.12, 20:14
          Powidział Baltara w BSG :P
          "Something in the universe loves me. Something in the universe loves the entity that is me. I will choose to call this something, "God." A singular spark that dwells in the soul of every living being. If you look inside yourself, you will find this spark too. You will. But you have to look deep. Love your faults. Embrace them. If God embraces them, then how can they be faults? Love yourself. You have to love yourself. If we don't love ourselves, how can we love others? And when we know what we are, then we can find the truth about others, see what they are, the truth about them. And you know what the truth is, the truth about them, about you, about me. Do you? The truth is we are all perfect. Just as we are. God only loves that which is perfect, and he loves you. He loves you because you are perfect. You are perfect just as you are."
          • 21.02.12, 20:18
            No. A ja na to:
            You're born, you live and you die. There are no do-overs, no second chances to make things right if you frak 'em up the first time. Not in this life anyway. Like I said, you make your choices and you live with them. And in end you are those choices."

            --
            Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
    • 21.02.12, 18:51
      Chodziłaś do terapeuty i nie wiesz co ci jest? Niezdiagnozowana jesteś? Proponuję zmienić terapeutę albo rodzaj terapii.
      • 21.02.12, 19:07
        wersja_robocza napisała:

        > Chodziłaś do terapeuty i nie wiesz co ci jest? Niezdiagnozowana jesteś? Proponu
        > ję zmienić terapeutę albo rodzaj terapii.
        Wersja a co proponujesz? Jaki rodzaj? Babka po prostu pytala sie mnie na dzien dobry co tam slychac i musialam opowiadac co mi lezy na sercu, czasem wrzucila jakis wniosek lub pytanie, w koncu po kilku spotkaniach nie mialam juz o czym jej opowiadac (bo ile mozna sie powtarzac) i stwierdzilysmy, ze to niby juz koniec terapii i juz jest ok... pomoglo to, ze sie wygadalam ale jak widac rozne fobie siedza we mnie dalej. W sumie to mi nie pomogla
        • 21.02.12, 19:12
          Czy byłaś u psychologa i psychiatry?
          Spróbuj jeszcze u jakiegoś innego - no bo jak robić terapię jak nawet nie wiadomo co Ci jest.

          --
          Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
          • 21.02.12, 19:22
            2 roznych psychiatrow stwierdzilo, ze nadaje sie nie do nich, tylko na psychoterapie; na psychoterapii gadalam o swoich "problemach" i nie pomoglo. Nawet w pewnym momencie juz mnie to rozdraznilo bo oczekiwalam aktywnosci ze strony psychoterapeutki, rad, cwiczen czy czegos w tym rodzaju, bo pogadac to sobie mozna z kimkolwiek...
            • 21.02.12, 19:26
              Ale czy cokolwiek zdiagnozowali? Myślę, że nie zaszkodzi jeszcze spróbować.
              Z jednej strony możesz i depresji nie mieć, ale taki stan to nic dobrego i właśnie samo gadanie to nic.
              A powiedz, czy rozmawiać przez internet też się boisz? :)

              --
              Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
              • 21.02.12, 19:58
                zawsze bylam niesmiala ale w latach szkolnych (liceum) czesto rozmawialam przez internet, szczegolnie, ze czat to bylo cos nowego i fascynujacego :) czasem ze znajomymi (szkolnymi) przez gg. Teraz jednak nawet przez net "boje sie" rozmawiac, niewazne, czy bylby to czat (czyli obce osoby), czy znajomy z FB - balabym sie, ze nie bedzie ze mna mial o czym gadac, ze sie szybko rozmowa zakonczy itd itp. Wiec odp.: tak ..
                • 21.02.12, 20:04
                  Kay, ale tak poracjonalizujmy - co z tego, że raz rozmowa skończy się za szybko? :)

                  --
                  Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                  • 21.02.12, 20:56
                    no to, ze taka sytuacja to jakby dowod, ze jestem taka, taka a taka. Ale milo, ze probujesz mnie terapeutyzowac :)
                    • 21.02.12, 21:01
                      Żaden dowód, po prostu krótka rozmowa.
                      Wot, takie moje zboczenie - jestem zdania, że każdy się może "naprawić", tylko czasem potrzebuje zachęty lub kopa do działania :)

                      --
                      Przychodzę wszystko zniszczyć i zrujnować Ci życie. Bogowie mnie przysłali.
                • 21.02.12, 20:08
                  Po pierwsze zmiana terapeuty. Widzę brak zaangażowania terapeuty w twój problem. Po drugie możliwe, że dużo lepszą terapią byłaby terapia grupowa zamiast indywidualnej. Zrób to. Szkoda życia.
                  • 21.02.12, 20:20
                    Pomyslalam dokladnie to samo - nie kazdy psychoterapeuta jest dobry i nie kazdy bedzie do nas pasowal. Psychoterapia grupowa bedzie znacznie lepsza niz indywidualna.
                • 21.02.12, 20:42
                  Mam wrażenie, że sama siebie nakręcasz.
                  Jakoś nie wierzę w twoją fobię społeczną. Terapeuta z pewnością by to wychwycił, a ty jakoś jesteś w stanie aktywnie rozmawiać na forum. Może mówimy o jakiejś lekkiej formie fobii. Tym niemniej uważałabym ze wszystkimi tego typu etykietkami. Zbyt łatwo można się z taką "diagnozą" pogodzić i stwierdzić, że skoro to choroba, to nic się z tym nie da zrobić.

                  Masz dużo samoświadomości i trzeźwo oceniasz sytuację. Natomiast wydajesz się niewiarygodnie pasywna i leniwa, na wszystkich płaszczyznach: życiowej, emocjonalnej, intelektualnej... Życie społeczne naprawdę kosztuje sporo wysiłku, a takich urodzonych dusz towarzystwa nie ma wcale tak dużo. Ty zaś zdajesz się mieć podejście, że skoro czegoś nie umiesz, to nie będziesz się starała, bo po co. Na studiach udało ci się przetrwać dzięki samodzielnej nauce, bo w tym byłaś dobra. Cała reszta była mniej łatwa, więc całkowicie sobie odpuściłaś. Zresztą popatrz na siebie: niczym się nie interesujesz, nic nie robisz, z kuzynką nie porozmawiasz.
                  Przełam nie tyle swoją nieśmiałość (to przyjdzie z czasem), lecz lenistwo. Zacznij pracować nad sobą, spokojnie, krok po kroku. Gwiazdą przyjęć raczej nie będziesz, ale powinno ci być łatwiej znaleźć sobie miejsce w życiu.
                  • 21.02.12, 20:55
                    rozmawianie na forum to tak naprawde zadne rozmawianie, dzieki Bogu, ze jeszcze z tym problemu nie mam, bo juz w ogole nie wymienilabym zdania z nikim. Boli mnie to, ale chyba trafilas - jestem leniwa. Jak mam cos do zrobienia, jesli musze, robie to od razu z nawiazka, ale sama sobie nie potrafie czasu zapelnic. Ciekawe to lenistwo intelektualne - ale czy ludzie czytaja gazety/ksiazki bo lubia, czy zmuszaja sie do tego, jak do pracy, aby nie pozostac w tyle? ;]
                    • 21.02.12, 21:35
                      co?
                      --
                      piszej ka umiem
                    • 21.02.12, 21:44
                      Oj zdziwiłabyś się, jak niektórzy ludzie potrafią nerwowo podchodzić do forum. Nie tylko ci początkujący.
                      Co do ostatniego pytania: są ludzie, którzy czytają z obowiązku, bo powinni i wypada, ale mnóstwo ludzi czyta dla czystej przyjemności. Domyślam się, ze ty plasujesz się w tej pierwszej kategorii. I ok, nie ma w tym nic złego, ot jest ci trochę trudniej się zmobilizować.
                      Dlatego właśnie zresztą tak ważne jest, byś wreszcie zarzuciła tę inercję. Mam wrażenie, że mniej lub bardziej świadomie pielęgnujesz tę "wycofaną siebie". Może wcale nie chcesz się zmienić?
                  • 22.02.12, 12:37
                    kobieto, jestes terapeutka? bo brzmisz jak takowa, i to nienajgorsza:P
                    prawda jest taka ze w wiele postaw, problemow wpedzamy siebie sami. tak naprawde wiele problemow generujemy sami, tworzymy w swojej glowie i zyjemy we wlasnym swiecie. wszelkie fobie dotyczace ludzi, naszych relacji z nimi to bardziej wytwory naszych glow niz rzeczywistosc.
                    i 2ga smutna, powszechna sprawa - wiele osob trafiajacych do terapeuty z problemem niesmialosci, zlych relacji z otoczeniem, BRAKU umiejetnosci budowania poprawnych relacji, TAK NAPRAWDE nie chce zmieniac swojego zycia. ja mysle ze jest to jakas ukryta, gleboko tkwiaca w ludziach postawa masochistyczna. Jestem nieszczesliwy, jest mi zle, jestem sam. i faktrycznie jest to prawdziwe cierpienie, tyle ze jak dobry terapeuta chwile podrązy, to szybko sie okazuje, ze pacjent NIE CHCE sie zmienic. chce nadal byc nieszczesliwy. straszne to, i bardzo smutne. w niektorych ludziaqch tkwia ogromne poklady autodestrukcji ktore wyrazaja sie rozmaicie: poprzez robienie z siebie kozla ofiarnego w grupie, poprzez wpedzanie sie w nałogi. droga leczenia zaczyna sie od checi zmiany. a tej checi czesto brak.
    • 21.02.12, 21:31
      podpisuje sie
      mam tylko interent

      margulinka napisała:

      > Chorobliwa niesmialosc (choc niezdiagnozowana) i ogolnie "wycofany" charakter d
      > oprowadzil do tego, ze w wieku 26 lat jestem samotna, zero przyjaciol, zero zna
      > jomych, nie mam do kogo geby otworzyc - a zarazem jestem malomowna, bezbarwna,
      > zahukana dziewczynka wiec w sumie powinno mi byc dobrze we wlasnym sosie. Spedz
      > am zycie w malym mieszkaniu z kotem, rozmawiam przez tel z rodzicami i siostra,
      > pracy nie mam - w jedej skonczyla mi sie umowa i nikt nie chcial dalej pracowa
      > c z mrukiem bez aspiracni zyciowych, nie dziwie sie. Psychoterapia nie pomogla,
      > babka sluchala i kiwala az w koncu nie mialam o czym jej mowic. Obie moje sios
      > try sa lubiane, fajne. Prowadze tak zalosne zycie, ze moj wujek mieszkajacy za
      > granica pytal sie mnie, dlaczego podobno nie mam znajomych - nie mam pojecia, s
      > kad wie. Widocznie to widac slychac i czuc w promieniu tysiecy km. Czasem mam o
      > chote ze soba skonczyc :/


      --
      piszej ka umiem
    • 22.02.12, 13:06
      taj. Nie opowiadaj bzdur.To tylko Tobie jak sie wydaje.Musisz się ostro wziąć za siebie i nie poddawać się małym niepowodzeniom.Piszesz,że nie masz pracy,a może ten Twój wujek zaprosiłby Cię do siebie i tam byś znalazła jakieś zajęcie? A tak w ogóle musisz wychodzić do ludzi,siedząc w domu przyjaciół nie znajdziesz.Wybierz się do kina,na kawę do kawiarni,przy okazji odszykujesz się na bóstwo i niejeden zawiesi oko na Tobie.Idż do biblioteki,na spacer do parku.A najważniejsze - zadbaj o siebie i nie załamuj się,bo będzie coraz gorzej.Ale musisz być dobrej myśli,wszystko sie ułoży jeśli tylko Ty sama bedziesz tego chciała.Powodzenia.Pa.
      • 22.02.12, 13:18
        ma duzo dobrych opinii. Przesluchalam pierwsza czesc i facet mowi bardzo adekwatnie, objawy pasuja, "pocieszeniem" jest fakt, ze sam na to chorowal latami... terapia nazywa sie overcoming social anxiety thomasa a. richardsa, ktora opracowal.
        Zauwazylam, ze ja rzeczywiscie nie chce sie zmienic dla siebie samej. Jesli "w gre" wchodza osoby 3cie, w szczegolnosci rodzina, jestem w stanie zrobic wiele, ale dla siebie samej - nic. Kiepska tez ze mnie kobieta - potrafie chodzic po domu w tym samym w czym spie (skoro nigdzie nie wychodze to po co sie ubierac) i wygladac jak totalne czupiradlo. I znowu - nie rozumiem tego, nie podoba mi sie to a nie robie nic, by to zmienic - takie chcialabym, ale nie chce mi sie... Tak jakbym nie miala energii zyciowej
        • 22.02.12, 13:31
          Wielu ludków nic by sobie z tego nie robiła (tak a propos chodzenia w piżamie). Pełen luz. :)

          --
          Zdecydował wykonać na sobie wyrok śmierci, ale w ostatniej chwili wielkodusznie się ułaskawił.
        • 03.03.12, 21:58
          Margulinka, ja chętnie pogadam o kotach :-) A z jakiego jesteś miasta? Ja też się obecnie mam jakiś marazm, może nie tak drastyczny jak Twój, ale chętnie porozmawiam, nawet mailowo :-)
          • 03.03.12, 22:01
            Nie gadaj o kotach, bo o kotach gadają tylko stare panny i pokazując zdjęcia! ;)

            --
            - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
            - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
    • 22.02.12, 13:45
      przestan marudzic, po co Ci praca, jesli ktos Cie utrzymuje :)
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/zem315nmt9immb3h.png
      • 11.02.15, 16:05
        mahadeva napisała:
        jezdze juz konno 5 lat...

        i jeszcze ani razu nie spadlas ?
    • 22.02.12, 13:57
      Skoro nie masz pracy, a mieszkasz sama z kotem, to kto cię utrzymuje?
      • 22.02.12, 14:42
        ojtam,. moze jej kot wystepuje w reklamach łiskasa:D
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.