Chcemy się z mężem zdecydować na jakiegoś zwierzaka i wahamy się między lemurem, fretką a surykatką. Kota nie weźmiemy, bo mąż ma uczulenie na przynajmniej niektóre, a nie będziemy przecież testować każdego po kolei. Więc odpada teoria, że chcemy mieć substytut dzieci, a szkoda, bo byśmy przynajmniej wiedzieli na czym stoimy.
A tak to cholera wie, co z nami nie tak. Może jakieś kompleksy mamy? Doradźcie forumowicze, na jakie zwierzę mamy się zdecydować i jak to będzie świadczyć o naszym związku.
Ps. Mąż obawia się, że ew. zwierzę będzie chciało spać z nami w łóżku i jego (męża) pozycja mogłaby być zagrożona. Proszę to uprzejmie uwzględnić przy doradzaniu.
--
"bo przyszła pani prezes do firmy i jej sie nieopłacało robic okien a cały park maszynowy sprzedała i pracowników wyje.bała a kase z sprzedazy kupiła sobie futro z misich cipek" by pracownik
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.