• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

facet u mnie zaczyna się od 3tys...

  • 25.02.12, 21:44
    kolezanka mi mowi, ze woli zostac stara panna (ma 30) niz wyjsc za faceta co zarabia 1500, sama jako prawnik wyciaga ok15.tys
    dla niej prawdziwy facet zarabia przynajmniej 5 tys , a nie przynosic do domu taka 1400-1500
    co o tym myslicie. wazniejszy jest charakter faceta i to jak np;zajmuję si e dziecmi albo czy jest dla was czuly czy jego zaradnosc?
    Edytor zaawansowany
    • 25.02.12, 21:52
      Lespiej nie przyznawaj sie do tego, ze to kolezanka, bo inni takze sobie pomysla,
      ze jestes taka sama ograniczona materialistka.
      W zyciu wszystko jest wzgledne i w kazdej chwili moze sie zmienic. Ludzie z sercem i wyobraznia o tym wiedza, inni nie. Ich strata.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/aIfrGA8JA5xKlk8FwA.jpghttp://s16.rimg.info/c6a5fe8fcd923ebeb91769127aa5a922.gif
      • 26.02.12, 21:10
        > W zyciu wszystko jest wzgledne i w kazdej chwili moze sie zmienic.

        Dla prawniczki z uprawnieniami nic się nie może zmienić. Ma prawo do wykonywania intratnego zawodu i gwarancję braku konkurencji na rynku pracy.
        --
        To, że nie rozumiesz, ze odczuwalność to co innego niż taki sam poziom czucia - by Urko70
        17 marca - kiltowe święto
        Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki
        • 27.02.12, 11:15
          ultimate.strike napisał:

          > > W zyciu wszystko jest wzgledne i w kazdej chwili moze sie zmienic.
          >
          > Dla prawniczki z uprawnieniami nic się nie może zmienić. Ma prawo do wykonywani
          > a intratnego zawodu i gwarancję braku konkurencji na rynku pracy.

          A ty wiesz o czym piszesz?? znam dwóch prawników - uwierz, ze ilosciowo jest ich jak psów a konkurencja jest bardzo duza w tym zawodzie, tak wiec nie jest tak pieknie jakby sie wydawało..
          • 27.02.12, 11:34
            > A ty wiesz o czym piszesz?? znam dwóch prawników - uwierz, ze ilosciowo jest ic
            > h jak psów a konkurencja jest bardzo duza w tym zawodzie, tak wiec nie jest tak
            > pieknie jakby sie wydawało..

            Chodzi o prawników po aplikacjach, nie z wykształcenia.
            --
            To, że nie rozumiesz, ze odczuwalność to co innego niż taki sam poziom czucia - by Urko70
            17 marca - kiltowe święto
            Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki
            • 27.02.12, 13:53
              > Chodzi o prawników po aplikacjach, nie z wykształcenia.

              o takich piszę..
              • 27.02.12, 14:29
                > o takich piszę..

                No to takich w Polsce na 1000 mieszkańców przypada kilka, kilkanaście razy mniej niż w innych rozwiniętych krajach. Jest znaczny niedobór, co wyklucza istnienie konkurencji na rynku. Trzeba chyba mocno podpaść środowisku, żeby mieć problemy z dobrze płatną pracą.
                --
                To, że nie rozumiesz, ze odczuwalność to co innego niż taki sam poziom czucia - by Urko70
                17 marca - kiltowe święto
                Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki
                • 28.02.12, 15:54
                  Niekoniecznie. Znam osobiście przykłady.

                  --
                  "Freedom is a spaniel that grows weak and flabby if it be not excercised. So excercise your dog, sir, that's the trick"
    • 25.02.12, 21:59
      Nie ma to jak sobie wytłumaczyć dlaczego nikt nie chce głupiej baby. Klasyczny prawnik.
      Czemu 5 tys ? a nie 10 czy 30 ?
      a może startowała od 30 ?
      Czyli może przynosić 5 czy 50 ale lac po mordzie?
      p.
    • 25.02.12, 22:08
      skoro jest prawniczką to w jej otoczeniu jest mnóstwo podobnie zarabiających facetów, dlaczego więc ciągle jest sama skoro obraca się wśrod takich? Podpisuję się pod P.
      • 26.02.12, 11:41
        Może nie ma czasu szukać, bo musi zapierdzielać, żeby te 15 tys. wyhaczać?
        --
        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
        • 26.02.12, 13:36
          no, ale nie było o tym że nie ma czasu, a o tym ,że ma wymagania co do finansów.
      • 26.02.12, 11:43
        to w rzeczywistości bezpłciowe odrażające harpie z kwadratowym, zatyranym, zaciętym pyskiem. Zero atrakcyjności, roszczeniowość, a poza tym, najzwyczajniej w świecie z taką kobieta jest potwornie NUDNO. Wieczne udawanie, kreowanie przy niej pozorów, zmuszanie się do uczestniczenia w sposobie spędzania czasu typowym dla jej środowiska, brak spontaniczności. Konieczność wpasowania się zachowaniem (i często poglądami) w typowy korporacyjny, warszawkowy kierat.
        Ponadto stresująca, intensywna praca powoduje problemy trawienne, które dają się odczuć w rozmowie, TO NIE ŻART, niestety byłem świadkiem niejednej takiej sytuacji.
        Na koniec pytanie, w jakim celu ten świetnie zarabiający facet miałby z nią być? Żeby ją oglądać w najlepszym razie 2 godziny dziennie w domu? To co to za interes? I żeby ryzykować kopnięcie w dupę i ew. problemy prawne, gdy zechce sobie dać chwilowo na wstrzymanie z ostrym tempem pracy i kariery? Bo już "nie będzie jej godzien"?
        • 26.02.12, 11:53
          ulala! a skad Ty to tak dobrze wiesz, jakie to sa te kobiety?
          czyzbys staral sie o jedna albo moze nawet byl z taka, i to wlasnie Ciebie kopnela?
          nie Ty pierwszy nie ostatni, ktory tak stara sie zdyskredytowac kobiete, co go nie chciala
          urazone ego musi bolec;
          mnie jak facet nie interesuje, to nie spedzam czasu opisujac jaki to z niego baran;
          po prostu mnie nie interesuje i juz; a tu widze czesto posty od panow, jakie te singielki be, takie i owakie, co im w ogole do tego?
        • 26.02.12, 11:55
          Z harującą nudno, z kurą domową nudno, nie dogodzisz!
          --
          "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
          http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
        • 27.02.12, 13:27
          > Ponadto stresująca, intensywna praca powoduje problemy trawienne, które dają si
          > ę odczuć w rozmowie, TO NIE ŻART, niestety byłem świadkiem niejednej takiej syt
          > uacji.

          Jak się dają te problemy trawienne odczuć w rozmowie?
          Pytam poważnie TO NIE ŻART
    • 25.02.12, 22:12
      to niech kolezanka szuka takiego, wielu zarabia wiecej niz 5k...
      inna rzecz, czy sa wolni i czy ja chca :) i teraz zalezy, na czym jej zalezy: czy chce miec rodzine, dzieci, czulego faceta...
      ja osobiscie ja podziwiam, nie chcialabym byc sama :)
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/zem315nmt9immb3h.png
    • 25.02.12, 22:12
      skostruowane na zasadzie alternatywy? Albo gośc jest czuły, opiekuńczy i inteligentny, albo zaradny:) A co to zaradnych czułych facetów nie ma?

      Jesteś pewna, ze zaradnosc jej przyszłego partenra/meza jest jedynym i wyłącznym kryterium kolezanki w wyborze go? Jakoś mam przekonanie, ze nie. I tu jest sedno. Już dawno zwróciłam uwagę na to, że jesli kobieta wymieni klika kryteriów np. ma być w jej typie (urody), nie odstawać od niej intelektualnie I być zaradnym, zwykle dostaje jej sie od materoalistek, które TYLKO kasa interesuje u faceta. :)

      Rozumiem, ze kolezanka musi budzić niekoniecznie sympatię innych kolezanek. Dobrze zarabia z tego co piszesz no i ośmiela się mieć jakieś wymagania wobec facetów, a ma już (hehe) 30 lat i zadatki na "starą pannę", o czym trzeba jej powiedzieć niezwłocznie udzielając wspaniałęj rady, zeby brała co podleci, bo za chwile już starosc, w której nikt jej wspierać nie bedzie :)

      Jako, ze ja już starą panną nie bedę :) to mogę ci całkiem szczewrze odpowiedzieć. Tak, zaradnosc faceta jest dla mnie ważna, tak samo jak wazne jest, zeby mnie pociągał fizycznie i intelektualnie, żeby był kulturalny, zeby był dobry w łozku i czuły, żeby lubił zwierzeta i pare jeszcze innych mam wymagań. Nie rozumiem dlaczego to pt. "zaradnosc" albo "pozycja społeczna" jest jakieś złe i wstydliwe wg niektórych z Was. I dlaczego zawsze podejrzewacie, ze to są JEDYNE kryteria, nawet jak ktoś 5 x napisze, ze poza nimi są inne, niemniej ważne.
      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
      • 25.02.12, 22:31
        Zgadzam się z Korcią. A do tego, rozumiem, że sytuacja na rynku pracy jest trudna, ale ludzie, którzy zarabiają 1500 są na początku swojej kariery, zaraz po studiach, albo są niewykształceni (faktycznie, może i mają papier). Ale tak się układa, że nie znam nikogo po 30-stce, kto ma wykształcenie i zarabia 1500. A jak znam nauczycielki, co tyle zarabiają, no to dorabiają sobie korepetycjami. Nie chodzi o materializm, tylko o życie, nie wegetację.
        • 25.02.12, 22:41
          mówimy o facetach w pewnym wieku, a nie o kimś, kto własnie skończył studia i poszedł na staż.

          Swoją drogą - nadal nie mogę pojac dlaczego zawsze jest alternatywa: "wolicie,z eby facet był czuły i dobry, czy zaradny?":)
          A dlaczego trzeba tak wybierac? Nie ma gosci czułych i zaradnych? :)
          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
        • 25.02.12, 22:43
          grzeczna_dziewczynka15 napisała:

          > Zgadzam się z Korcią. A do tego, rozumiem, że sytuacja na rynku pracy jest trud
          > na, ale ludzie, którzy zarabiają 1500 są na początku swojej kariery, zaraz po s
          > tudiach, albo są niewykształceni (faktycznie, może i mają papier).


          Chyba jednak nie rozumiesz, zwłaszcza sytuacji na "zadupiach" (czyt. poza Warszawą), gdzie ludzie często zarabiają ok. 1500 właśnie i, wyobraź sobie, muszą za to przeżyć. I jeszcze rodzinę mają. Przeokropne, prawda? A to życie właśnie.
          --
          Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
          • 25.02.12, 22:49
            Grzeczna nie wie takich rzeczy:) Nie tylko na jak to ładnie ujęłaś zadupiach poza Warszawą ludzie niektórzy zarabiaja takie kwoty. I jeszcze mają rodzinę itd. Ja np. mieszkam poza Warszawą , ostatnio od dobrych kilku lat w tzw. Polsce B, czyli na scianie wschodniuej. I podobnie jak na moim rodzinnym Śląsku sa tu ludzie kiepsko zarabiajacy i sa dobrze.

            Ale my nie sytuacji ekonomicznej w kraju rozmawiamy przecież. A ze ludzie za tyle przezywają, racja. Tylko dlaczego zaraz oczekiwać, że każdy tak chce zyc? Albo bodaj powinien chcieć?
            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
          • 25.02.12, 22:52
            Rozumiem, że to problem społeczny i nie zgadzam się z polityką/systemem itd. Nie uważam też, że tylko bogaci powinni mieć dzieci, ale że państwo powinno pomagać zasiłkami (i nie po 100zł na dziecko, ale zdecydowanie więcej). Ale na poziomie osobistym tego nie rozumiem. Nie wiem, jak można być bez pracy, albo zarabiać bardzo mało i decydować się na założenie rodziny. Bo to jest wybór, a nie coś nam z góry narzucone.
            Nie rozumiem też, jak można nie chcieć polepszać swojej sytuacji, i jeśli się jest niezadowolonym z pensji 1500, nie szukać zatrudnienia gdzie indziej.

            • 25.02.12, 22:57
              Dobrze to ujęłaś - na poziomie osobistym. Ze mną dokładnie tak samo jest - współczuje ludziom, ktyórzy ciezko pracują i nie obijają się a zarabiają grosze. Ale szczerze to nie pojmuję, jak mogą się np. w takiej sytuacji decydować na kolejne dziecko. Nie pojmuje też kobiet "płączących", ze chciałaby taka być w domu, z dzieckiem/dziećmi, a musi pracować bo mezwoskiej pensji nie starczy. No cholibka - jak kobieta miała wizję bycia niepracującą panią domu (w czym nic złego, jesli jej pasuje) to było szukać faceta, który bedzie potrafił ten dom z niepracującą zoną utrzymać.
              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
              • 25.02.12, 23:05
                Chyba raczej mnie nie rozumiecie. Jestem przeciwniczką rozmnażania się w zgodzie z zasadą: "Bóg dał dzieci, da i na dzieci". Jednak czasem jest tak, że ktoś traci pracę lepiej płatną i zyskuje gorzej, mając przychówek - to co, ma się zabić?
                A poza tym jestem zwolenniczką innej zasady: liczę na siebie, nie na pieniądze partnera! Co z tego, że zarabia 15 tysi, jak kopnie tę, która nie pracuje, w tyłek za 5 lat na ten okropny przykład? Wolę zarabiać swoje 1500 z godnościom osobistom ;-) i nie patrzeć, co ma w portfelu gość, ważne, żeby pracował i zarabiał, żebym go utrzymywać nie musiała. Poza takimi tam drobiazgami, jak dobry charakter, czułość i takimi tam, ale, jak widzę, to chyba na drugim planie u niektórych :->
                --
                Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
                • 25.02.12, 23:40
                  jak przewidziałam pare postów wczesniej - padlo, ze "czułosc i takie tamn drobiazgi są u was na dtugim planie":) A przecież napisałam wyraźnie: nie na drugim - na takim samym :) Dlaczego (pytam po raz kolejny już:)) mam stać przed alternatywą: albo facet bedzie goły i czuły (inteligentny, przystojny, fajny), albo zaradny ale beznadziejnie wyglądający, gbur itd.
                  Przecież są faceci zaradni i czuliu, fajni, kulturalni - naprawde nigdy btakiego nie spotkałaś?

                  Rozrózniasz sytuacje, keidy kobieta jest z biedy z facetem jakimkolwiek, byle miał kase od sytuacji, kiedy nie chce być z jakimkolwiek w tym z takim, co kasy nie ma?

                  Co do tego co napisałaś o rozmnażaniu - no jasne, pełna zgoda. Toteż nie mówimy o sytuacji, w której ktoś ma lepiej płatną prace i traci ją. Tylko o sytuacji, kiedy ktoś ma trudną sytuację finansową i radosnie sie rozmnaza liczac na nie wiadomo co, ale pracy lepiej płatnej nie szuka. np.

                  A wracając do sedna. Toż kolezanka wątkodawczyni raczej dobrze zarabia, wiec jak nalezy przuypuszczać nie oczekuje, ze gosc ją bedzie utrzymywał:) Mało tego, jej kryterium minimalne to kwota 3 x mniejsza niż zarabia ona sama:) Trudno tu mówić zatem o tym, ze liczy na kase partnera, nie?
                  To jest pierwsza sprawa :)

                  A kolejna to taka, ze ta pani o której mowa zarabia grubo ponad przecietną krajową. W zwiazku z tym jest przyzwyczajona zapewne do pewnego standardu zycia w kwestii jedzenia, ubierania się, spedzania wolnego czasu, mieszkania itd. Dla niej zwiazanie sie z facetem zarabiajacym 10 razy mniej od niej skończyłoby się tym, od czego Ty takze się odzegnujesz piszac "wazne, zebym go nie utrzymywała", czyli utrzymywaniem pana:)

                  No bo jak inaczej? Ona się bedzie ubierac w markowe rzeczy, a on w szmateksach? Ona bedzie zajać homara, a on mielonego? Ona na wakacje pojedzie a on w to samym miejscu zatrudni sie jako kelner, czy boy hotelowy? No nie, wiec siłą rzeczy bedzie musiała go zasponsorować. Nie ma w tym nic złego, jesli jej to odpowiadać bedzie i jemu, ale taka prawda i prawda też, ze moze jej taka sytuacja nie odpowiadać (wielu facetom też pewnie sytuacja w której zyją de facto na koszt kobiety - nie odpowiadałaby).

                  Zrozum, ze kryterium zaradnosci nie oznacza wcale, ze kobieta chce życ na koszt faceta. I ze nie jest wcale jedynym na ogół (jak i inne kryteria typu intelekt, uroda, czy wykształcenie).
                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                  • 25.02.12, 23:56
                    Spotkałam takiego, który zarabia mniej więcej tyle, co ja. Mamy mało, ale DUŻO, bo mamy siebie. Gdybym zarabiała 10 razy więcej od niego, też bym z nim była, bo akurat zwracam uwagę na inne cechy, niż wypchany portfel. Kiedy się poznaliśmy, był bezrobotny. Zaradność - nie zawsze przekłada się na zarobki, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. A po 30 trudno znaleźć wolnego, przystojnego, bogatego i czułego oraz dobrego chłopa w jednym, a więc, albo bierzemy czułego golca i godzimy się na kompromisy, ciesząc się miłością, albo szukamy sponsora, bo tak to najczęściej wygląda. Ci NAJ w każdej dziedzinie są zazwyczaj żonaci i dzieciaci, bo baby szybko zajmują się takim skarbem ;-)
                    --
                    Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
                    • 26.02.12, 00:08
                      Wszystko prawda.

                      Tyle tylko ze zarabiając 15k ciężko spotkać kogoś kto zarabia 1,5k, bo rzadko spotkacie się w tych samych kręgach. Oczywiście można np. zacząć spotykać się z pracownikiem castoramy, poznanym w czasie szukania wykończenia do swojego apartamentu, ale statystycznie - szanse na to są mniejsze.
                      --
                      www.youtube.com/watch?v=yObk06-EeUg
                      • 26.02.12, 13:04
                        Wiesz, ludzi spotyka się i poznaje w różnych miejscach, niekoniecznie na rautach, balach, galach tudzież meczach tenisa i niekoniecznie to musi być ktoś, kto w mieszkaniu kafelki kładzie. Jest masa "demokratycznych" miejsc, w których nie widać, kto ma jaki dochód ;-) I chwała Bogu.
                        No, chyba, że ktoś specjalnie na te rauty i bale lata, żeby poznać kogoś "zaradnego", to insza inszość ;-)
                        --
                        Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
                    • 26.02.12, 00:18
                      jakoś nigdy nie musiałam sie "zadowalać" facetem, który mi z dowolnego wzgledu nie pasował. Mam na mysli sytuacje przy wchodzeniu w zwiazek, na starcie, bo potem to róznie bywa. Ale też się nie zadowalałam, tylko dawałąm sobie spokój. :)

                      Zaskakujące to co piszesz, bo rozstałam się z eksmezem mając prawie równo 31 lat i zaraz niedługo stanełam przed wyborem: rozwiedziony facet z zawodu informatyk i mój stary znajomy, kawaler - dziennikarz. Obaj byli młodsi ode mnie (ale b. niewiele), obaj wolni i obaj nieżle zarabiający. Wybrałam drugiehgo, ale tak sie złozyło, ze sie rozstalismy po 2 latach o przez rok sobie odpoczełam od zwiazków po czym poznałam mego faceta - też wolny (rozwiedziony) i też nieźle mu się wiedzie :) Dziw bierze ak czytam jakiz to deficyt tych wolnych i zaradnych i na poziomie facetów jest :) Po drodze spotkałam jeszcze kilka ciekawych gosci, ale z róznych przyczyn mi nie nie pasowali (np. jeden pan był b. młodym wdowcem samotnie wychowywał dziecko), też wolny, też porzadny, przystojny i niebiedny:) Moze jak sie nie szuka to sami sie znajdują ?
                      W kazdym razie nie wierze, ze zostają do zagospodarowania zajeci tylko jacyś sensowni:) Z doswiadczenia wiem, ze nie, a zajeci panowie nigdy mnie nie krecili. Goli też, chopć sponsora nie potrzebuję, z tym co zarabiam sama byłabym w stanie się utrzymać na niezłym poziomie.
                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                      • 26.02.12, 01:08
                        może Ci którzy pasują Tobie nie pasują innym :)
                        --
                        Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
                        • 26.02.12, 01:23
                          może :) dzieki temu nie musze opisywac jakiś historii z facetamni zonatymi, bezrobotnymi, opojami, którzy w dordatku mnie zdradzają - same plusy znaczy :)
                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                          • 26.02.12, 01:24
                            niektórzy nie gustują w facetach z odzysku chociażby i dzięki temu nie zakładają postów o wrednej eks :)
                            --
                            Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
                            • 26.02.12, 01:32
                              mozliwe, ja raczej nie zakładałam :) nie miałam zadnych problemów z jaką eks :)
                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                              • 26.02.12, 13:02
                                Też nie mam problemów z eks. Po prostu, poznałam gościa i wiedziałam po pewnym czasie, ze to TEN, choć był bezrobotny (co się wkrótce zmieniło) i do dziś kokosów nie zarabia. Gdybym patrzyła na kasę, to z miejsca skreśliłabym kogoś, z kim mogę spędzić życie.
                                --
                                Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
                                • 27.02.12, 07:52
                                  Nerona poniekąd :)

                                  Nie przypuszczałam,ze masz jakieś problemy z eks, odniosłam sie do postu poprzedniczki w tej kwestii.

                                  Natomiast Twojego wyboru partnera absilutnie nie kwestionuje, ani nie oceniam! Niby na jakiej podstawie miałabym takie prawo? Kazdy ma swoje kryteria wyboru partnera zyciowego i to usiłuję w tym wątku ludziom uświadomić:)
                                  Zwyczajnie nie pojmuję,m dlaczego jesli sie napisze ze jednym z tych kryteriów jest zaradnosc faceta, to zaraz jesst uznawane, ze po pierwsze jedynyn, a po drugie facet taki musi być to gbur, cham i paskuda :) Skąd to sie bierze? :)


                                  --
                                  Korcia
                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                                  • 27.02.12, 14:05
                                    > yteriów jest zaradnosc faceta, to zaraz jesst uznawane, ze po pierwsze jedynyn,
                                    > a po drugie facet taki musi być to gbur, cham i paskuda :) Skąd to sie bierze?

                                    Często gęsto ludzie o wysokiem statusie materialnym zawdzięczają ten status nie bogatemu wujkowi z ameryki a dość brutalnej walce. Są szczęśliwcy, którzy zarabiają dużo w pracy kulturalnej i bezstresowej. Ale to margines. Większość zamożnych ludzi zarabia sporo dzięki temu, że potrafili bezwzględnie sobie to wywalczyć. Tacy ludzie zazwyczaj traktują innych ludzi bardzo przedmiotowo, a działania podporządkuwują glównie własnemu interesowi. Nie są mili i emptatyczni, zazwyczaj są cynicznymi, zimnymi draniami. Jeśli dodatkowo są słabo wykształceni, bez szacunku dla wiedzy i kultury, to mamy typowy obraz "chama z pieniędzmi". Oczywiście - znacznie więcej jest "chamów bez pieniędzy". Jednak dobry, czuły, wierny i empatyczny mężczyzna zazwyczaj nie zarabia kokosów, bo w jego charakterze nie leży walka.
                                    • 28.02.12, 14:35
                                      Owszem - mawsz rację - znam paru wrednych i bezwględnych ludzi, w tym kobiet, bardzo bogatych. Ale znacznie wiecej znam takich, wśród przecietniakow - za pare stowek wiecej zdfolni byliby niemal zabic :)
                                      --
                                      Korcia
                                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
            • 25.02.12, 23:07
              Te, Grzeczna, dlaczego chcesz zabrac mi pieniadze i dac komus w formie zasilku?
              Jak ci sie dobrze powodzi i twojemu zagranicznemu kochasiowi to moze pomozcie jakiejs biednej rodzinie.

              To jest tak misiaczku, ze w pojedynke zyje sie gorzej niz majac kogos bliskiego. Ty tego nie rozumiesz, ale ludzie maja rozne charaktery i tak np Mariola i Krzysiek z Gesiej Gorki nie maja odpowiedniej pewnosci siebie, by kopac sie w korporacjach czy przepychac sie lokciami w zyciu, a marzy im sie dziecko i sie na nie decyduja i np rezygnuja z wakacji z kochasiem czy nowego samochodu.

              > Nie rozumiem też, jak można nie chcieć polepszać swojej sytuacji, i jeśli się j
              > est niezadowolonym z pensji 1500, nie szukać zatrudnienia gdzie indziej.

              Jasne. Przeciez praca za wyzsze pieniadze czeka za kazdym rogiem.
              • 25.02.12, 23:17
                Praca nie czeka za rogiem, ale czasem można sobie ją zorganizować. Wiesz, ja np. mam działalność gospodarczą i robię różne chałtury. W rejonach typu prowincja można dostać dotację na rozwój itd. Tylko trzeba ruszyć głową.

                • 25.02.12, 23:30
                  > . mam działalność gospodarczą

                  Gratuluje, to sie chwali.

                  > można dostać dotację na rozwój itd. Tylko trzeba ruszyć głową.

                  Znowu to samo. Chcesz mi zabrac moje pieniadze i dac komus innemu.

                  Slyszalem o podonych praktykach. Biora dotacje i kupuja sobie wypasione bryki. :)

                  Za duzo do pisania. Pisalem juz nna czym to polega, a nie chce mi sie linka szukac, wiec krotko. Nizsze podatki, a rodzina sobie sama poradzi nawet za 1500 zl x 2.
                  Gdyby panstwo nie bylo tak mocno zaangazowane w zycie spoleczenstwa i nie pobieralo tak wysoki % ich zarobkow to statystyczni rodzice za 3 tysiaki mogliby prowadzic normalne, stosunkowo spokojne zycie.
              • 26.02.12, 00:04
                kombinerki.pinocheta napisał:
                >
                > Jasne. Przeciez praca za wyzsze pieniadze czeka za kazdym rogiem.

                właśnie Kombi :)

                narzekać na dowolną sytuacje potrafi z grubsza kazdy, a wybrnąc z niej nie kazdy i dlatego ta druga grupa to owi znienawidzeni zaradni :) Jeśli ktoś jest dobrym specjalistą w swej dziedzinie, ma spore umiejetnosci i zdolnosci oraz chec do pracy to nie zarabia 1500 złotych/miesiac. Tyczy sie to takze osławionych nauczycieli :) Ktoś kto porobił te wszystkie nauczycoelskie stopnie "wtajemniczenia" ma staz pracy i dodatkowe wykształcenie spokojnie zarabia 3 tysiące z palcem w de. Nieprawda? Ot moja dobra kolezanka:) Ma spory staz, uczy naiuczania poczatkowego. Jak podjeła studia podyplomowe kolejno z nauczania muzyki, plastyki oraz z logopedii bedąc samotną matką (na włąsny koszt) i dojeżdzałą kawał drogi kilka lat na uczelnie, to kolezanki z jej szkoły sie smiały, ze głupia, po co. Teraz one nie mają pełnego pensum, bo szkoła mała, dzieci mało. Ona ma ponad pensum kilka godzin, w innej niedalekiej nszkołe ma godziny z plastyki, prowadzi raz w tygodniu kółko muzyczne w miejscowym domu kultury.
                Ma czas na poimprezowanie i swoją pasję o kase na to :) Da się? da :)


                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                • 26.02.12, 01:12
                  zaraz, zaraz, a jakby było w szkole 4 takie obrotne to co? no to jedna wielka lipa.
                  W dzisiejszych czasach mało który nauczycieli poprzestaje na kwalifikacjach z jednego zakresu, mała szkoła może zostać zlikwidowana i wtedy zostaje się z plikiem papierków w szufladzie

                  --
                  Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
                  • 26.02.12, 01:48
                    opisuje stan na teraz :) awsze mozna myśleć ,ze nie ma sensu, bo sie zostanie itd. a zycie sie toczy i nzawszew mozna znalezć prace w wiekszej szkole jesli ta mała padnie :) z dodatkowymi kwalifikacjami pewnie łatwiej niż bez nich, nie?:)
                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
            • 25.02.12, 23:25
              > Nie rozumiem też, jak można nie chcieć polepszać swojej sytuacji, i jeśli się j
              > est niezadowolonym z pensji 1500, nie szukać zatrudnienia gdzie indziej.

              Ponieważ ludziom łatwiej i przyjemniej narzekać na cały świat niż wziąć dupę w garść i zacząć szukać lepszej pracy (oraz ewentualnie nabyć umiejętności, które pozwolą na lepsze zarobki)
          • 25.02.12, 23:29
            >zwłaszcza sytuacji na "zadupiach" (czyt. poza Warsz
            > awą), gdzie ludzie często zarabiają ok. 1500 właśnie

            W przypadku nieposiadania własnego domu/mieszkania 1,5 tys. na zadupiach to tak jak ok. 2,5 tys. w Warszawie
            • 26.02.12, 00:00
              na tym zadupiu?
              Bodaj na emamie było kilka wątków o tym, za ile można przeżyć i zdziwiłbyś się, jak drogo jest na prowincji.
              Uważasz, że poza opłotkami wielkich miast ludzie nie używają gazu, prądu, CO i ciepłej wody a nawet jeśli używają, to kupują te dobra za 1/3 tego, co w wielkim mieście?
              W wielkim mieście marketów masz jak nasrane, co ulica-galeria handlowa; na tej cholernie taniej prowincji jest Lidl, Biedronka, jakiś miejscowy wynalazek a te wieksze w mieście wojewódzkim lub byłym wojewódzkim.
              Skończcie z mitomanią i zapewnianiem sobie dobrego samopoczucia, że w Warszawie lub innym Wrocławiu zarobki muszą być tak wysokie, bo drogo życie kosztuje. Kredyt mieszkaniowy-tak, to w Warszawie boli, ale całą resztę macie tańszą. Na czele z żarciem, ponieważ- co trudne do uwierzenia- nie każdy na prowincji ma swoje hektary, na których uprawia marchew i tuczy świnie.
              PS. Mieszkam w drugim czy trzecim co do wielkości mieście naszego kraju, wielu znajomych pracuje w Warszawie i zgodnie twierdzą, że życie w stolicy-oprócz mieszkań-jest tańsze.
              Sama osobiście sprzedawałam mieszkanie w miejscowości maleńkiej tyle że uzdrowiskowej, w której owa mityczna taniość dóbr wszelkich spowodowała, iż utrzymanie kawalerki przez 10 lat równało się jej wartości rynkowej. Ze względu na cenę centralnego ogrzewania pochodzącego z lokalnej kotłowni. Miejskiego CO tam nie było.
              • 26.02.12, 00:44
                > na tym zadupiu?

                Jeszcze rok temu mieszkałem w małym miasteczku także wiem :) Koszty utrzymania w takowym są sporo niższe.

                > W wielkim mieście marketów masz jak nasrane, co ulica-galeria handlowa; na tej
                > cholernie taniej prowincji jest Lidl, Biedronka, jakiś miejscowy wynalazek a te
                > wieksze w mieście wojewódzkim lub byłym wojewódzkim.

                No i? Ceny w tych biedronach i lidlach są porównywalne/niższe niż w dużych marketach Carrefoura, Reala, Kauflanda czy Tesco. Do tego w galeriach ceny ubrań są sporo wyższe niż w mało-miasteczkowych sklepach z odzieżą (czasami za tymi wyższymi cenami idzie również jakość, ale nie zawsze).


                > Uważasz, że poza opłotkami wielkich miast ludzie nie używają gazu, prądu, CO i
                > ciepłej wody a nawet jeśli używają, to kupują te dobra za 1/3 tego, co w wielki
                > m mieście?

                Używają, ale na przykład woda jest zazwyczaj tańsza, wodę ogrzewają we własnym zakresie co ich zazwyczaj wychodzi taniej (ale z drugiej strony oczywiście nie mają tego komfortu, ze cały czas mają dostęp do ciepłej wody) niż ciepła woda w Warszawie. Palenie drewnem/trociną (tak, tym też niektórzy ogrzewają swoje domy) także jest tańsze (o ile nie mieszka się w dużym, nieocieplonym domu) niż ogrzewanie CO - jak jest z ceną ogrzewania w mieszkaniach na zadupiu nie wiem). No i co najważniejsze mieszkanie np. można dostać za ok. 1 tys. za metr (a na allegro widziałem i oferty za ok. 500 zł./m^2) gdzie w Warszawie kosztuje obecnie 5-10 tys. (za 5 tys. można mieć na Białołęce, ale z niej dojeżdża się do centrum ok. godziny). Czyli mieszkanie 50 m^2 :
                -na zadupiu: 50 tysięcy złotych,
                - przeciętne w Warszawie 375 tys. złotych.

                W Warszawie także OC jest sporo wyższe, samochód spali więcej paliwa w Warszawskich korkach niż na prowincjonalnych uliczkach. Ceny usług są także zauważalnie wyższe (ot chociażby głupie obcięcie włosów).
                • 26.02.12, 01:07
                  > -na zadupiu: 50 tysięcy złotych,
                  > - przeciętne w Warszawie 375 tys. złotych.

                  Rata kredytu zaciągniętego w PLN na 30 lat, raty równe, na nowe mieszkanie wynosi
                  - w pierwszym przypadku: 300-350 złotych
                  - w drugim przypadku 2130-2400 złotych

                  Nadal nie widać różnicy w wydatkach?

                  kalkulator kredytowy
                  • 26.02.12, 01:17
                    > - w drugim przypadku 2130-2400 złotych
                    Przepraszam, ale przez przypadek podałem kwoty dla kredytu na 350 tys., dla 375 tys. raty zaczynają się od ok. 2300 zł.
              • 26.02.12, 00:46
                mieszkam w takim regionie od pewnego czasu i powiem tak -ceny mieszkań na pewno w porównaniu z wielimi miastami nizsze za metr. Ale zarcie w sklepach porwnywalne, albo i droższe! Benzyna takoż.
                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                • 26.02.12, 01:14
                  w sklepach może i tak w Biedronce czy Lidlu ale kto kupuje warzywa czy owoce w sklepach?
                  --
                  Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
                  • 26.02.12, 01:30
                    lacido napisała:

                    > w sklepach może i tak w Biedronce czy Lidlu ale kto kupuje warzywa czy owoce w
                    > sklepach?


                    zaskocze cie :) owoce i warzywa w sezonie są tu drozsze niż np. na Śląsku. Nie załapałabym (rzadko bedąc w rozdinnych strinach na kilka dni chodze na zakupy zywnosciowe) ale w wakacje gosciła u mnie siostra ze szwagrem, a potem w jesieni rodzice. Jedni i drudzy byli zdumieni, ze owoce i warzywa w sezonie i na zieleniaku takie drogie. Chwalili za jakośc, ale ceny znacznie wysze niz u nich na "zielonym rynku"


                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                    • 26.02.12, 10:55
                      Się ustosunkuje hurtem:)
                      Pochodzę z północy, bardziej wschodniej północy, wciąż tam bywam-bo rodzice. Ceny benzyny-koszmar, pamiętam, że któregoś lata różnica w cenie była niemal 50gr na litrze. Warzywa i owoce- na targu, nie w sklepie- bardzo drogie, młoda kapusta na przykład potrafi kosztować 4x więcej niż u mnie na ryneczku. Nie wiem gdzie mieszkanie można kupić za 50tyś- mieszkanie moich rodziców w bloku z lat 70 zostało wycenione na kwotę porównywalną do cen łódzkich, zapewne to mniej niż w Warszawie ale kilkukrotnie więcej niż wzmiankowane 50tyś.
                      Kolejna rzecz- prowincja to nie tylko wsie, osady i miasteczka do 5tyś. mieszkańców, gdzie mało jest bloków, ludzie mają domki i ogrody wokół, to także miejscowości 20tyś i 100tyś-spora część ludzi mieszka tam jednak w blokach z takim samym dostępem do mediów jak w aglomeracjach i płaci za owe media często więcej niż w wielkim mieście.
                      Wiem, że jadąc do rodziców sporo rzeczy kupuję u siebie- czasami dlatego, że są tańsze a czasami-bo na miejscu ich nie ma lub są, ale w mieście oddalonym o 60km- a samochody na prowincji jakoś na trocinach nie chcą jeździć:)
    • 25.02.12, 22:29
      Znajoma wystartowała kiedyś do swoich teściów z gromkimi pretensjami związanymi z tym, że szanowny pan małżonek nie spełnia oczekiwań finansowych dotyczących wydatków na rodzinę w wysokości MINIMUM 15 tysięcy zł miesięcznie.
      Była to ostatnia rozmowa, jaką z rzeczonymi teściami znajoma miała okazję przeprowadzić.
    • 25.02.12, 22:40
      hahah i co z tymi tysiącami robi? na złotą trumnę zbiera?
      wiem, że pewnie trolling ale znam masę osób pokroju koleżanki, masę
      i się zastanawiam po co to gromadzenie kasy? to raz. i brak zdolności do współżycia z ludźmi, porażka takie życie
      --
      www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
      • 25.02.12, 22:44
        uwazasz, że jesli kobieta ma wymagania wobec faceta to brak jej zdolnosci do współżycia z ludźmi?

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
        • 25.02.12, 22:57
          No ale z drugiej strony, przyznam, nie przepadam za prawnikami;> Wiem, że to uogólnienie, może i krzywdzące, ale prawnicy których spotykam i znam, to w większości ludzie przekonani o swojej racji, znaczeniu z uwagi wykonywania tego (trudnego) zawodu i bardzo wysoko ceniący rangę swojej pracy. Przy jednoczesnym niedocenianiu pracy innej.

          Np. moja koleżanka prawniczka bardzo się oburzała, jakim prawem za godzinę lekcji języka ma się płacić 50 zł. Sama za godzinę swojego czasu inkasuje ze 300zł.

          • 25.02.12, 23:01
            ja znam patu fajnych :) płci obojga, ale to sa raczej ci ze starszej palestry, ze sie tak wyraze (nie nie tylko palestry, bo jest i prokurator w tym gronie i sędzia) u młodych widze takie dziwne zmanierowanie :) ale to moze im minie, bo u młodych adeptów swego zawodu turdzież czasem widze razacy brak pokory i przekonanie, ze kim to oni nie są :) a wiekszosci z czasem mija :)
            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
            • 26.02.12, 04:16
              Z tymi młodymi to zazwyczaj zależy od rodzaju ukończonej aplikacji. Radcy to zazwyczaj całkiem normalni. Gorzej może być z tymi aplikacjami, gdzie wejście jest zazwyczaj uwarunkowane koneksjami rodzinnymi. I jak taki delikwent jest kolejnym pokoleniem przedstawicieli danego zawodu w rodzinie, to faktycznie może być nieco bufonowaty, arogancki i zarozumiały. Ale to nie odnosi się jedynie do prawników. Tak mają wszyscy, którzy od urodzenia są świadomi, że pochodzą z lepszych rodzin niż inni i są w jakiś sposób uprzywilejowani. Zwłaszcza finansowo.
              To się bardzo wcześnie taka postawa zaczyna. Jeszcze dobrze dzieć do szkoły nie zacznie chodzić, jak już wyjeżdża do ludzi tekstem pan/i wie kim jest mój ojciec/matka. Autentyczny przypadek.
              --
              www.youtube.com/watch?v=WQIY05wk0I8
              • 26.02.12, 11:20
                Zgadzam się. Ale i tak uważam, że często prawnicy, to specyficzny typ człowieka. Kiedyś myślałam, że mają solidne przygotowanie humanistyczne, ale przecież, oni kują paragrafy głównie. Specyficzny typ ludzi jest gotowy do przyswojenia sobie takiej wiedzy, jak to jeszcze w pl systemie, na pamięć. A taki typ zdobywania wiedzy prowadzi do takiego 0-1-kowego myślenia: coś jest dobre (zgodne z paragrafem), albo nie (niezgodne z nim). Nie zauważam jakoś, u tych osób, które zawsze miałam za racjonalne, inteligentne itd. możliwości transcendencji;> w sensie, wyjścia poza te paragrafy.

                W życiu funkcjonują podobnie. Bardzo dużą wagę przykładają do "zasad", planów itd. Jakby ustalają swój kod postępowania, a każdy, kto postępuję inaczej, jest od razu osądzony i skazany.
      • 25.02.12, 23:16
        > hahah i co z tymi tysiącami robi? na złotą trumnę zbiera?
        > znam masę osób pokroju koleżanki, masę
        > i się zastanawiam po co to gromadzenie kasy?

        A to wydanie 15 tys. miesięcznie, to jakiś wielki problem? Ja bym nie miał z tym większych problemów.
        • 25.02.12, 23:26
          > A to wydanie 15 tys. miesięcznie, to jakiś wielki problem? Ja bym nie miał z tym większych problemów.
          Wydać to żaden problem. Wyobraźnia podpowiada mi nawet, że stać mnie na więcej.
          Problem to zarobić 15 tys. zł miesięcznie. Tu wyobraźnia mi wyraźnie szwankuje, ale się nie poddaję ;)
          • 25.02.12, 23:31
            > Problem to zarobić 15 tys. zł miesięcznie. Tu wyobraźnia mi wyraźnie szwankuje,
            > ale się nie poddaję ;)

            Mnie w tym przypadku także nie szwankuje, niestety wrodzone lenistwo mi w tym nie pomaga :)
        • 25.02.12, 23:35
          > A to wydanie 15 tys. miesięcznie, to jakiś wielki problem? Ja bym nie miał z ty
          > m większych problemów.

          pewnie 99% populacji nie miałoby problemu, nie w tym rzecz :)

          --
          www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
          • 25.02.12, 23:55
            A w czym rzecz była w przytoczonym tekście?
    • 25.02.12, 22:51
      Może jej chodziło raczej o to żeby był zaradny, żeby się przy nim czuła bezpiecznie finansowo, kiedy jej podwinie się noga.
      Jedni wymagają bezpieczeństwa finansowego, inni szukają "drugiej połówki" idealnie takiej samej, jeszcze innym zależy na wyglądzie, nic w tym dziwnego.
      Moim zdaniem jakby tak której z Was przedstawić 100 kandydatów, to może jednego byście wybrały czy dwóch, okazało by się że wszystkie takie wybredne i różne dziwne kryteria mają (ja też :)) więc dajmy dziewczynie spokój
      • 25.02.12, 23:32
        > Może jej chodziło raczej o to żeby był zaradny, żeby się przy nim czuła bezpiec
        > znie finansowo, kiedy jej podwinie się noga.

        A co gdyby podwinela jej sie noga juz teraz?

        Jezeli przy 15 tys/m-c nie potrafi finansowo zabezpieczyc sie na wszelka ewentualnosc to sama jest malo zaradna.
        • 25.02.12, 23:38
          princessjobaggy napisała:
          > Jezeli przy 15 tys/m-c nie potrafi finansowo zabezpieczyc sie na wszelka ewentu
          > alnosc to sama jest malo zaradna.

          Prawdopodobnie jest, dlatego szuka takiego zabezpieczenia. Tak to przynajmniej wygląda, ale nie znając osoby można sobie gdybać
          • 25.02.12, 23:52
            po pierwsze moze dziewczynie zwyczajnie nie imponuje facet, który nie umie zarobić na siebie i rodzine? Szczególnie, ze ona potrafi. Albo li też nie ma ochoty na sponsorowanie goscia, a tym jak wspominam wyzej taka sytuacja by się skończyła. Trudno bowiem razem zyc, mieszkać i "dzielić się" wydatkami przy takije róznicy zarobków.
            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
            • 25.02.12, 23:58
              > po pierwsze moze dziewczynie zwyczajnie nie imponuje facet, który nie umie zaro
              > bić na siebie i rodzine? Szczególnie, ze ona potrafi. Albo li też nie ma ochoty
              > na sponsorowanie goscia, a tym jak wspominam wyzej taka sytuacja by się skończ
              > yła. Trudno bowiem razem zyc, mieszkać i "dzielić się" wydatkami przy takije ró
              > znicy zarobków.

              A po drugie? Wpadłyśmy na to i na 10 innych możliwych wytłumaczeń. Podałam jedno z możliwych bo nie będę rozważać na 2tys słów sytuacji osoby której nie znam
              • 27.02.12, 09:11
                no toż miałaś napisane:) "Albo li też nie ma ochoty
                > na sponsorowanie goscia, a tym jak wspominam wyzej taka sytuacja by się skończ
                > yła. Trudno bowiem razem zyc, mieszkać i "dzielić się" wydatkami przy takiej ró
                > znicy zarobków"

                nie twierdze, ze Twa teoria jest zła:) tylko widze słaby punkt w tym, ze dziewczyna zarabiając kwote podaną prze kolezankę ;) jest w stanie zabepieczyć się finansowo sama.
                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
        • 25.02.12, 23:48
          a tym by sie to przy tej róznicy zarobków skończyło
          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
    • 25.02.12, 22:58
      > facet u mnie zaczyna się od 3tys...
      > dla niej prawdziwy facet zarabia przynajmniej 5 tys

      To wreszcie od ilu? Netto?
    • 25.02.12, 23:21
      no ale facet zarabiający 1500 też może być zaradny :D.. oczywiście, że charakter dla mnie ważniejszy
      • 25.02.12, 23:26
        Dla mnie właśnie charakter jest najważniejszy. Facet musi się rozwijać i mnie do rozwoju inspirować.
        • 25.02.12, 23:47
          przecież kolezanki na forum jasno stawiają sprawe: jeslki facet umie zarobić jest charakteru złego. :) Tylko fajtłapa bez kasy moze być dobry i czuły, nie bić kobiety i w ogóle być ciekawy :)
          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
          • 26.02.12, 00:40
            kora,
            nie przesadzaj! Nie w tym rzecz!
            Chodzi o to, ze ktos, kto glosno i wyraznie oswiadcza, ze dla niego milosc (bo chyba jest to najwazniejsza przyczyna do zawarcia malzenstwa) zaczyna sie od jakiejs kwoty jest, pomimo dyplomow, tytulow i innych cudow, zwyklym prostakiem i takim pozostanie.
            --
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/aIfrGA8JA5xKlk8FwA.jpghttp://s16.rimg.info/c6a5fe8fcd923ebeb91769127aa5a922.gif
            • 26.02.12, 00:51
              > Chodzi o to, ze ktos, kto glosno i wyraznie oswiadcza, ze dla niego milosc (bo
              > chyba jest to najwazniejsza przyczyna do zawarcia malzenstwa) zaczyna sie od j
              > akiejs kwoty jest, pomimo dyplomow, tytulow i innych cudow, zwyklym prostakiem
              > i takim pozostanie.

              A to ktoś tutaj coś o takich przypadkach pisał?
              • 26.02.12, 01:18
                ale odnosze wrazenie, ze dla kobiet to musi być zawsze tak melodramatycznie :) "Och miły Antonio, kocham Cię, ale odchodze bo za mało zarabiasz , a ja musze mieć na waciki, a trafił mi się Miqel co zarabia wiecej, wqiec w ztozdartym sercem itd"
                Ło matko :) czy kobiety sie zaarz zakochuhja raz chłopa na oczy widzac? Ja jakaś nietypowa jestem?
                mnie to się zawsze ktoś wstepnie podobał, albo nie, a nie zarzz wielka miłosc :) moze dlatefgo,m ze ja nie mam doswiadczenia nzadnego w poszukiwaniu panów w necia, w zadnym poszukiwaniu zresztą. Poznaje się ludzi i podobają sie (jako faceci, koledzy , kolezanki) albo nie. No mi zdatrzało mi się poyślec o kimś "z wyglądu fajnym ale zachowanie ..." itp.

                Kompletnie nie pojmuje dlaczego te kobitki nie rzoumieją, ze niektórych babek fajtłapa finansowy niem kreci dokładnie tak sami, jak facet który np. nie jest w typie urody, czy ogranoivczony:) Nie kazdej lukrowane słowa działają az tak na wyobraźnię :)
                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                • 26.02.12, 01:26
                  kolezanka mi mowi, ze woli zostac stara panna (ma 30) niz wyjsc za faceta co zarabia 1500

                  reszta tak jak pisała Mary :)
                  --
                  Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
                  • 26.02.12, 01:42
                    mary napisała, ze kolezanka jje tak mówiła, trydno dyskutowac z kolezanką, której tu nie ma i sama tego nie pisała :)
                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                    • 26.02.12, 21:33

                      --
                      Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
                      ze specjalna dedykacją dla...
                • 26.02.12, 01:27
                  > ale odnosze wrazenie, ze dla kobiet to musi być zawsze tak melodramatycznie :)
                  > "Och miły Antonio, kocham Cię, ale odchodze bo za mało zarabiasz , a ja musze m
                  > ieć na waciki, a trafił mi się Miqel co zarabia wiecej, wqiec w ztozdartym serc
                  > em itd"
                  > Ło matko :) czy kobiety sie zaarz zakochuhja raz chłopa na oczy widzac?

                  Dokładnie :)
                  • 26.02.12, 01:45
                    z facetami to mi sie jednak od zawsze łatwiej porozumiec :)
                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                  • 26.02.12, 20:53

                    --
                    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
                    ze specjalna dedykacją dla...
              • 26.02.12, 01:19
                kuźwa czytać nie umiesz?

                kolezanka mi mowi, ze woli zostac stara panna (ma 30) niz wyjsc za faceta co zarabia 1500
                --
                Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
                • 26.02.12, 01:23
                  Patrz post kory.
                  • 26.02.12, 01:24
                    za jakie grzechy taka kara?

                    --
                    Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
                    • 26.02.12, 01:33
                      > Chodzi o to, ze ktos, kto glosno i wyraznie oswiadcza, ze dla niego milosc (bo
                      > chyba jest to najwazniejsza przyczyna do zawarcia malzenstwa) zaczyna sie od j
                      > akiejs kwoty jest, pomimo dyplomow, tytulow i innych cudow, zwyklym prostakiem
                      > i takim pozostanie.

                      > kolezanka mi mowi, ze woli zostac stara panna (ma 30) niz wyjsc za faceta co zarabia 1500

                      Jeżeli uważasz, że tekst numer 1 jest równoznaczny tekstowi numer 2 to znaczy, że Ty masz poważne problemy w czytaniu ze zrozumieniem :)
            • 26.02.12, 01:04
              dlaczego prostakiem/czką nie jest ktoś kto powie otwarcxie, ze nie wyobraza sobiue zwiazku z kimś po podstawówce, z kims po wyroku, z kimś innego wyznania czy swiatoppglądu, z kimś fanatycznym religijnie, z kimś po rozwodzie, z kims samotniewychowującym dzieckio, w końcu z kims kto np. porusza sie na wózku, czy inaczej doswiadczonym przez los kalectwem?

              Nie mówię o konkretnej kwocie, ale o pewnej pozycji społecznej, czy zawodowej. Wiele znasz par typu: spawacz i sedzia, lekarz i sprzataczka, nauczyciel i wożna (zeby blizej było), architekt i kanalarz itd? No pewnie nie i nikt sie temu nie dziwi, ba raczej zdziwienie budza takie zwiazki. I jakos nikt nie wyrzeka na sędzie, ze oto nie chce kanalarza, bo zarozumiała:) Miłosc... no jasne, tylko nie bierzesz moze po uwage,z e nie zawsze zdarza się mióosc twz. od pierwszego wejrzenia - czyki zobaczyłas na ulicy kogoś i rozgorzała:)

              No podoba ci się gose i okazuje się zonaty np. To co piellegnujesz to podobanie się, zcy skresalasz goscia - no fajny, ale zajety?
              tak samo bywa z kazdym innym kryterium - fajny, ale nie mój poziom (intelektu spoleczny, czy materialny)
              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
              • 26.02.12, 01:20
                Kora, ja rozumiem emocje, ale Twoje posty są masakryczne pod względem literówek ;/ wolniej i dokładniej Kobieto

                --
                Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
                ze specjalna dedykacją dla...
                • 26.02.12, 01:35
                  tyle razy ci to proponuje, a ty jak jakiś masocista :)
                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                  • 26.02.12, 20:55

                    Po prostu wierzę w ludzi - jak widać na wyrost - i mam niesłabnąca nadzieję, że się rozwijają :)

                    --
                    Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
              • 26.02.12, 01:24
                kora,
                to samo dotyczy wszystkich kryteriow ktore wymienilas.

                Po prostu ludzie dobrze wychowani zachowuja tego rodzaju uwagi dla siebie, szczegolnie te dotyczace pieniedzy.
                Nikt nikogo nie zmusza do wchodzenia w zwiazki z osobami nieodpowiadajacymi ich kryteriom, upodobaniom i wymaganiom. Glosne wymienianie cudzych niedoskonalosci jest, bylo i bedzie oznaka zlego wychowania i pogardy w stosunku do osob o ktorych mowa.

                Ludzie dobrze wychowani pieniadze robia ale nigdy o nich nie mowia.
                --
                http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/aIfrGA8JA5xKlk8FwA.jpghttp://s16.rimg.info/c6a5fe8fcd923ebeb91769127aa5a922.gif
                • 26.02.12, 01:38
                  daruj te uwage marguy

                  inna sprawqa, jak ktoś publicznie rozgłasza "nie chce byc z x bo..." inna - jak mówi ogolnie "nie interesuje mnie związek z kimś kto ...(wpisać dowolne)"
                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
            • 26.02.12, 01:11
              Jak to pisze Żiżek, jesteśmy uwikłany w pewien porządek symboliczny, czyli żyjemy w świecie, w którym rządzi rytualizm.

              Dobre wychowanie od nas wymaga, byśmy publicznie nie werbalizowały, że status materialny to w ogóle istotne kryterium. Wtedy ten z wysokim statusem materialnym, albo chociaż z takim uchodzącym, pokocha nas, bo nie lecimy na jego kasę. Jak już szczerze powiemy, że status materialny ma znaczenie, to ujdziemy za socjopatki;>

              A tak poza tym, to ja też nigdy w życiu nie zdefiniowałam takiego pułapu, niby w ogóle się takimi rzeczami jak pieniądze nie przejmuję. Denerwują mnie materialiści, osoby, które gadają o interesach, o tym, gdzie się co kupuje albo sprzedaje. Nie lubię gadżeciarzy, nie znam się na samochodach, nie poterzbuję pięknych mebli, najbardziej nienawidzę zakupów, a ludzie, co spędzają niedzielę w Ikei, albo galerii handlowej mnie śmieszą.

              Imponują mi za to ludzie, którzy są oczytani, jeżdżą po świecie, mają hobby, rozwijają się, chodzą na koncerty.
              Czytać można i na bezrobociu, biblioteki są darmowe. Ale, aby móc jeździć na narty, podróżować i chodzić na koncerty, trzeba mieć choć trochę pieniędzy. I nie mówię tu o kokosach, ale minimalna polska, to zdecydowanie niewystarczająco.
              • 26.02.12, 01:27
                grzeczna dziewczynko,
                bardzo grzecznie i rzeczowo opisalas to co mam na mysli. W pelni sie z toba zgadzam.
                Szkoda, ze powielilam, bo nie widzac twego wpisu niepotrzebnie wdalam sie w tlumaczenia o dobrym wychowaniu.
                --
                http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/aIfrGA8JA5xKlk8FwA.jpghttp://s16.rimg.info/c6a5fe8fcd923ebeb91769127aa5a922.gif
            • 26.02.12, 01:17
              popieram :)
              --
              Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
    • 26.02.12, 00:42
      dobrze, że nie od 30 cm
    • 26.02.12, 00:55
      a dlaczego zamykasz się w pewnych schematach?
      "wazniejszy jest charakter faceta i to jak np;zajmuje sie dziecmi, albo czy jest dla was czuly czy jego zaradnosc"?

      można być czułym, doskonale zajmować się dziećmi i do tego zarabiać kupę kasy.
      zauważam wręcz taką prawidłowość, że ci co potrafią zarobić na dostatnie życie, potrafią też ogarnąć resztę-dom, dzieci, kochać żonę i wszystkich których trzeba dookoła, natomiast sama nacięłam się na paru takich czułych, romantycznych biedaków, którym nic się w zyciu nie chciało (nie, że się nie udało), nawet za bardzo żyć im się nie chciało. i przejechałam się na tym jak zabłocki na mydle.

      tyle w temacie.


      • 26.02.12, 01:22
        wydaje mi się, że jednak częściej osoby zarabiające dużą kasę, skupiają sie na tym a nie na czułościach zakupach i gotowaniu obiadów ;)
        --
        Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
      • 26.02.12, 09:34
        Znalam w swoim zyciu tylko dwoch takich. W obu przypadkach zajeci juz w wieku lat 16.Ich kobity po prostu mialy instynkt, no bo nie rzadzilo nimi wyrachowanie.Obaj panowie przeciez w wieku 16 lat nie zarabiali jakis pieniedzy jesli nie liczyc zbierania butelek, a i prymusami tez nie byli, uczyli sie przecietnie.

        --
        Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

        Henryk Sienkiewicz
    • 26.02.12, 08:45
      Skoro koleżanka obraca się w środowisku dobrze zarabiających i sama dobrze zarabia, to szuka też podobnego partnera. Nie widzę powodu, żeby się tym zbytnio bulwersować.
    • 26.02.12, 09:20
      Cudowny wątek.:D Nie wiem co lepsze - szukanie bogatego męża, czy założenie, że jak się zarabia 1500 zł, to trzeba wziąć się w garść, przecież to takie proste. Tylko wiecie, świat jest tak skonstruowany, że większość te 1500 zarabiać musi, żeby mniejszość mogła zarabiać 10000 i więcej.
    • 26.02.12, 09:28
      ten watek juz byl tu nie raz, a jak nie tu to na jematce.
      najbardziej rozwala mnie zero jedynkowe widzenie swiata - czuly albo zaradny, madry albo przystojny, bogaty albo dobrze wychowany itd. chyba za duzo czasu spedzacie w internecie ze tam wam sie rzeczywistosc wykrzywila w swojej czarnobialej wersji.
      a co do meritum niech kazdy sobie szuka kogo chce - bogatego, z tatuazem na wacku, intelektualisty albo kierowcy autobusu z wasami. i oby im sie dobrze zylo.
      • 26.02.12, 09:32
        > najbardziej rozwala mnie zero jedynkowe widzenie swiata - czuly albo zaradny, madry
        > albo przystojny, bogaty albo dobrze wychowany itd. chyba za duzo czasu spedzacie w
        > internecie ze tam wam sie rzeczywistosc wykrzywila w swojej czarnobialej wersji.

        A to racja, no bo przecież "liczy się wnętrze, a nie wygląd".:) Jakoś nie zauważyłam, żeby biedni i/lub brzydcy mieli szczególnie bogatsze wnętrze od bogatych i/lub przystojnych.:)
        • 26.02.12, 09:38
          co wiecej nie spotkalam sie tez z wyznaniami jak to ktos sie spotyka z kims kto mu sie strasznie nie podoba i jest fizycznie obrzydliwy ale piekne wnetrze wynagradza ta niedogodnosc - gdzie sie te pary ukrywaja w rzeczywistosci?
          • 26.02.12, 09:40
            W ogóle większość ludzi jest raczej przeciętna, zarówno wizualnie, jak i pod względem charakteru, więc nie wiem czemu tyle dywagacji na temat skrajności.:)
          • 26.02.12, 09:41
            Znam kilku fascynujacych brzydali.Jeden ma dosc atrakcyjna kobiete.Zaznaczam ze nie zarabia 5 tys tylko sporo mniej.
            --
            Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

            Henryk Sienkiewicz
            • 26.02.12, 09:43
              Ok, ale sądzę, ze facet mimo wyglądu podoba jej się całościowo, a nie że kobieta zamyka oczy i myśli o Anglii, bo on taki sympatyczny i interesujący.
            • 26.02.12, 09:53
              to tylko oznacza ze pojecie atrakcyjnosci jest bardzo subiektywnem tej kobiecie sie podoba, nie sadzisz chyba ze zaklada mu papierowa torbe na glowe jak uprawiaja seks? ;-)
        • 26.02.12, 09:39
          Pustaki zdarzaja sie wsrod urodziwych i nie,tak samo fajni ludzie.Poniewaz mniej urodziwych jest statystycznie wiecej, to i wiecej fajnych ludzi nie jest powalajaco przystojnych.No sila rzeczy urodziwych pustakow zapamietujemy czesciej.Czysta iluzja statystyczna.
          --
          Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

          Henryk Sienkiewicz
          • 26.02.12, 09:41
            No i jeszcze tłumaczy się niefajny charakter wyglądem - "taki przystojny, więc nie musi być miły, bo i tak mu łatwiej" itp.
    • 26.02.12, 11:51
      To zależy od przyczyny zarabiania tylko 1 500 zł. Nie brałabym tego kryterium pod uwagę, gdyby przyczyną nie było np. lenistwo albo ciapowatość.
    • 26.02.12, 11:56
      jeżeli ktoś zarabia 15 tyś., to raczej marne szanse, żeby dogadać się w jakichkolwiek kwestiach życiowo zasadniczych z kimś, kto zarabia 3000 (o 1500 już nie wspominam) - po prostu żyje inaczej, na innym poziomie, nawet podstawowe zakupy spożywcze robi inaczej i gdzie indziej.

      miałam styczność ze środowiskiem prawniczym, bankowym i innym, takim gdzie niemalże zera im się na koncie mylą, nie każdy był totalny snobem (choć większość tak), ale każdy żył na innym poziomie niż ze średnią krajową
      tacy ludzie w większości oczywiście też pilnują pieniędzy, mają budżet, wiedzą ile i na co wydali, inwestują, oszczędzają, czekają na wyprzedaże itp itd. - ale np., kupują kawę za 25 zł bo uważają że jest najlepsza i ją lubią, a nie taką za 12, wakacje spędzają w hotelach 5-gw. gdzie wszyscy kolo nich latają, a nie all-inclusive w tunezji w 3 gwiazdkach przy plaży zasranej przez wielbłądy, auta serwisują w salonie a nie u pana ziutka w osiedlowym warsztacie, nie szukają mikrofalówki w promocji tylko kupują taką, która im pasuje do wystroju kuchni, jest droga i ich zdaniem dobrej jakości, itp itd., przykłady można mnożyć w nieskończoność.

      jasne, znam i takich, którzy zarabiając kilka średnich krajowych wciąż jeżdżą na wakacje na mazury pod namiot, tylko uwaga - wystarczy spojrzeć na ich namiot i śpiwory... warte więcej niż niejedno auto na parkingu przy polu namiotowym.
      ja nie mówię, że takie życie jest lepsze czy gorsze, jest po prostu inne.

      reasumując, gdy spotka się dwoje ludzi o tak drastycznych różnicach w zarobkach, a co za tym idzie totalnie odmiennych stylach życia i przyzwyczajeniach, to ja nie widzę tutaj płaszczyzny do porozumienia na dłuższą metę, bo oni całkowicie się różnią w takich najbardziej podstawowych dooperelach, z których jakby nie patrzył składa się życie.
      kwestia - co się stanie, gdyby nagle musieli przeżyć miesiąc za trzy tysie, zostawiam na osobny wątek :)
      a koleżanka niech szuka we własnych kręgach zawodowych, po prostu.

      --
      Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
      • 27.02.12, 12:05
        Ale bzdet. Jeśli ktoś zarabia 15 tysięcy to jeszcze nie znaczy, że nie ma wydatków, które to 15 tysi zjadają. Macie w głowach jakieś bajki o niebywałym luksusie za takie pieniądze i być może w mieście innym niż wwa to luksus. Ale po kolei. mam 13 tysięcy, jak to w warszawie bywa nie na etat, ale albo umowa o dzieło, albo na fakturę, bo działalność. Odejmij więc tysiaka zusu i zaliczkę na podatek dochodowy (przyjmijmy 3.000/2000 w zależności od kosztów jakie uda się wygenerować). odejmij kredyt w frankach na mieszkanie, bo nie wszyscy prawnicy doszli do kasy dzięki bogatej rodzinie - niektórzy spłacają, bo rodzina bidna. franio skacze - kredyt 2.500 miesięcznie. jeśli posiadasz samochód - odejmij kredyt zań. nie daj bozia, jeśli jesteś fanem moto (Ci którzy są wiedzą, że cudeńko kosztuje) - odejmij kredyt zań. teraz czynsz 700 zł, media w zależności od miesiąca do 500 zł, najwięcej oczywiście telefon, woda, gaz, prąd i tv+internet. Benzyna... temat rzeka. Zamykam się w 1000 w najgorszym razie. Ale nie zaczęłam jeszcze ani jeść, ani się ubrać, ani niestety leczyć. ach, jeszcze spłata karty kredytowej. oj, jeszcze kredyt na wyposażenie mieszkania (a właściwie jednego pokoju, bo reszta jeszcze nie wykończona, a część już spłacona). I nie żadne tam niesamowitości od projektantów za miliony, nie nie... i wiecie co? jak mi pod koniec tej migracji kasy z konta zostaje 2500 uznaję to za dobry miesiąc, bo będzie można jakiś ciuch kupić, albo ząb zrobić, albo odwiedzić endokrynologa prywatnie. ale opłacam bratu studia, tzn pobyt na nich. więc zostaje mi 1500. i mogę sobie do egiptu pojechać raz-dwa razy w roku jak odłożę. takie to luksusy. co mnie różni? poziom na pewno. mam większe mieszkanie (ma je bank), mam samochód (ma lat 8), mam śliczne moto. i mieszkam na cudzym, jeżdżę cudzym i modlę się, żeby się coś w firmie nie stało, bo inaczej wszystko to będzie banku.
        • 27.02.12, 12:22
          też mieszkam w wawie, teoretycznie zarabiam porządnie, ale właśnie płacę zus podatki, kredyt w CHF, więc doskonale rozumiem o czym piszesz, naprawdę:)

          w wątku kobita ma 15 tysi na czysto, to jednak przyznasz jest różnica, może jeszcze nie luksus ale na bank ma inną strukturę wydatków niż osoba zarabiająca 2000

          --
          Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
          • 27.02.12, 13:14
            na bank jest bardziej widoczna dla banku;) tzn, może sobie więcej wziąć, żeby te 15 tysi upłynnić w ciągu miesiąca ;)

            zarabiałam 2.000, ba zarabiałam 1.500 w warszawie wynajmując mieszkanie (tzn klitkę). straszne to było, wybór między masłem a mlekiem niekiedy. I dlatego chyba mogę pojąć koleżankę z postu głównego, że jak się osiągnęło 15.000 na liczniku, to mężczyzna który zarabia 1.500 może być niewidoczny jako potencjalny partner. jednak ja nie mam wbudowanego w serce czytniaka kart kredytowych i może kiedyś porzucę męża dla montera ze średnią krajową brutto:)
    • 26.02.12, 12:26
      A potem tacy prawnicy tworza prawo, inni madrzy je przeglosowuja i mamy dom publiczny.
      • 26.02.12, 12:30
        Ci tworzący prawo raczej nie zadowalają się 15 tysiącami:)
        --
        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
        • 26.02.12, 12:34
          Jednak sposob myslania u nich jest podobny. Prymitywy.
          • 26.02.12, 12:46
            Jak rozumiem, im mniej się zarabia, tym lepiej?
            --
            "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
            http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
            • 26.02.12, 13:15
              sundry napisała:

              > Jak rozumiem, im mniej się zarabia, tym lepiej?

              oczywiście, jak robisz cokolwiek ponad przeciętną to cię zjedzą
              najlepiej być średniakiem, no albo się nie przejmować
              zauważ, że jest ogólne przyzwolenie na jechanie po ludziach, którzy robią coś lub mają jakieś cechy uznawane (nawet podświadomie i bez przyznawania się do tego) za, nie wiem, atrakcyjne, pozytywne, łatwiejsze do życia itp.
              spokojnie więc możemy jechać po bogatych (snoby, złodzieje, egoiści, materialiści, na pewno będą kiedyś żałować, że tyle czasu spędzali w pracy zamiast z rodziną) - nie wypada jednak krytykować biednych niezależnie od ich sytuacji [to co, że ktoś narobił dzieci a teraz siedzi na zasiłku, państwo jest złe, pracy nie ma]
              możemy jechać np. po szczupłych [kobietach głównie] - obrzydliwe wieszaki, jak to wygląda, skóra i kości; niegrzecznie jednak jest skrytykować osobę otyłą [zazwyczaj ma oczywiście problemy z tarczycą]
              możemy jechać po szczęśliwych i zadowolonych , sprowadzamy ich na ziemię niezwłocznie - nie ciesz się nie ciesz, po tłustych latach przyjdą chude, czegoś się naćpał? itp itd - jednak nie wolno dobijać leżącego czyli nie wypada powiedzieć wiecznie narzekającemu i z problemami, żeby może po prostu może się ogarnął i wziął za coś pożytecznego
              i tak dalej i tym podobne

              samo życie :)

              --
              Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
              • 26.02.12, 13:37
                Zarabianie pieniedzy nie jest problemem, dlatego ocenianie ludzi po tym, ile maja pieniedzy jest upadkiem.
                Rozejrzyj sie po ustawach, ile z nich powinna byc nowelizowanych niedlugo po uchwaleniu albo nawet przed :P. Coz z tego, ze prymitywnemu prawnikowi placa za odwalanie takiej popeliny nawet 100.000 zl / m-c, jesli taki geniusz i jemu podobni nie pracuja dobrze.
                Wole takiego, ktory zarabia 1500, a dobrze pracuje.
                • 26.02.12, 13:41
                  xolaptop napisał:

                  > Zarabianie pieniedzy nie jest problemem,

                  No popatrz, czemu w takim razie wszyscy nie są bogaci?

                  > Wole takiego, ktory zarabia 1500, a dobrze pracuje.

                  Dobrą pracą się nie najesz. A skoro ktoś zarabia tak mało, to znaczy, że na tyle wyceniona została jego praca.
                  --
                  "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                  http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                  • 26.02.12, 14:11
                    Masz 2 lata i jeszcze jestes naiwna, tak?
                    Prosty przyklad:
                    a) kierowca, prawo jazdy kat. B., zatrudniony w KGHM, placa 5.500 brutto
                    b) kierowca, prawo jazdy kat. B., zatrudniony w piekarni, placa 2500 brutto
                    Obaj kierowcy robia to samo, skonczyli te same szkoly, w tym samym miescie, przepracowali tyle samo lat w zawodzie.
                    Takich przykladow na swiecie sa miliony. Zycie to nie teoria.
                    • 26.02.12, 14:20
                      To jest przykład patologii (patologii, która jest wynikiem działania ZZ) w firmach z udziałem skarbu państwa. Na chwilę obecną w Polsce większość firm jest prywatnych i na wolnym rynku nie ma aż takich różnic w zarobkach ludzi o zbliżonych umiejętnościach/doświadczeniu w tym samym rejonie, a nawet jeżeli się takowe zdarzą, to ten co zarabia mniej ma realną szansę dostać się do firmy, w której płacą więcej.
                      • 26.02.12, 14:29
                        To jest zycie. Patologia jest to, ze pracodawcy, np. moj, wynajmuja firmy badajace dochody na danym terenie i do wynikow takich badan dostosowuja pensje pracownikow.
                        • 26.02.12, 14:50
                          > To jest zycie. Patologia jest to, ze pracodawcy, np. moj, wynajmuja firmy badaj
                          > ace dochody na danym terenie i do wynikow takich badan dostosowuja pensje praco
                          > wnikow.

                          A co w tym jest patologicznego? Dzięki temu różnice w płacy na takich samych stanowiskach w rożnych firmach są mniejsze. Redukowany jest także czas/koszt rekrutacji pracowników, ponieważ pracodawca chcący zatrudnić pracownika wie ile miej więcej pieniędzy powinien dla niego zarezerwować.

                          Przydałoby się, żeby w spółkach z udziałem skarbu państwa zaczęli z tego korzystać, a nie dalej poddawali się terrorowi związkowców.
                          • 26.02.12, 14:56
                            Nie, no, ogolnie prawidlowy kapitalizm, z tym, ze brak odniesienia do wydajnosci pracy. Nie wiem, ile Twoj pracodawca kontraktuje pieniedzy za Twoja prace, moj za moja nieco ponad 20.000 PLN / m-c.
                            • 26.02.12, 15:21
                              > Nie, no, ogolnie prawidlowy kapitalizm, z tym, ze brak odniesienia do wydajnosc
                              > i pracy

                              Raczej ciężko mierzyć wydajność każdego pracownika przez firmę zewnętrzną :) Szczególnie, że pewnie tych badanych wynagrodzeń pracowników jest przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy. Próbować mierzyć wydajność może pracodawca wśród własnych pracowników, niemniej nie na każdym stanowisku tą wydajność mierzyć się da.

                              > Nie wiem, ile Twoj pracodawca kontraktuje pieniedzy za Twoja prace, mo
                              > j za moja nieco ponad 20.000 PLN / m-c.

                              Nie wiem czy to ma w tej dyskusji jakiekolwiek znaczenie. Płaci obecnie za mało, dlatego też szukam sobie następnego :)
                              • 26.02.12, 15:39
                                Tak. Te zewnetrzne firmy sa podkladka majaca tylko zadanie domowe do odrobienia. Ciekawe, dlaczego moj pracodawca nie chce ze mna podpisac umowy, o ktorej pisalem ponizej. Moze nie wierzy w swoja uczciwosc? Przeciez podpisalby, jezeli zgadzalby sie z prawdziwoscia tez z tego watku.
                  • 26.02.12, 14:17
                    sundry, zakladajac, ze wiem, jaka jest Twoja definicja bogactwa, odpowiem, dlaczego ja nie jestem bogaty. Poniewaz musialbym zrezygnowac z fajnych znajomosci z ludzmi, moze nawet zostawic swoj kraj, wiec olewam pieniadze w tym sensie, ze tyle, ile mam, wystarczy.
                    • 26.02.12, 14:21
                      > Poniewaz musialbym zrezygnowac z fajnych znajomosci
                      > z ludzmi,

                      Niby dlaczego musiałbyś?
                      • 26.02.12, 14:27
                        Musialbym zamienic miasto, w ktorym mieszkam, na inne. Kontakty na pewno by sie nie utrzymaly na takim poziomie, jak teraz. Lepiej miec 250.000 dochodu mniej.
                        Ale jest jedno "Ale" :P. Gdybym zawarl wiazaca umowe z obecnym pracodawca, ze gdy przedloze mu stosowne dokumenty swiadczace o tym, ze odpowiednio zwiekszylem moje dochody i on w zamian za to uznalby te nowe dochody i ponownie mnie zatrudnil na nowych zasadach, wtedy poswiecilbym 3 miesiace zycia.
            • 26.02.12, 13:31
              Nie na tym forum. Jak się człek przyzna, że zarabia słynne 1500 zł to jest leniem patentowanym bez ambicji :) I żadnym kandydatem na partnera/partnerkę, więc należy się najwyżej kop w d...
              • 26.02.12, 14:22
                > Nie na tym forum. Jak się człek przyzna, że zarabia słynne 1500 zł to jest leni
                > em patentowanym bez ambicji :) I żadnym kandydatem na partnera/partnerkę, więc
                > należy się najwyżej kop w d...

                Nie przypominam sobie by ktoś był krytykowany tylko i wyłącznie ze względu na swoje zarobki.
    • 26.02.12, 12:42
      > co o tym myslicie(...)

      myślimy że jesteś trollem (Ty albo twoja koleżanka), który naoglądał się ally mcbeal, czy jaki tam teraz leci serial o prawnikach bo:
      sam mam 30 lat i większość moich znajomych z prawa albo właśnie kończy aplikację albo zdawała egzamin jesienią(mój rocznik załapał się na 3,5 roczny cykl), więc są zupełnie na początku drogi zawodowej i 15 tys. to oni zarabiają ale w roku (w wawie jest lepiej - podobno);

      co do tematu: każdy ma prawo kształtować swoje gusta tak jak mu się podoba, bo żyjemy w wolnym społeczeństwie; dla jakiejś hipotetycznej kobiety facet może zaczynać się od pewnego poziomu dochodów; dla mnie na przykład kobieta zaczyna się od pewnego poziomu wrażliwości i inteligencji, a z tymi ordynarny materializm imho nie koresponduje zupełnie...i bardzo dobrze, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami to nasza cywlizacja stałaby w miejscu;)
      • 26.02.12, 12:48
        Przy założeniu, że kończąc studia ma się lat 24, w wieku 30 lat jest się już dawno po aplikacji i zarabia się jednak nieco więcej niż 15 tys. rocznie. Cienko przędą początkujący, to fakt.
        --
        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
    • 26.02.12, 14:38
      Przeciętnie, prawnik do 30 roku życia, zarabia ok 1500zł właśnie:))

      24 lata - mgr (w najlepszym wypadku)
      27-28 lat - ukończona aplikacja (w najlepszym wypadku)

      I najwcześniej w tym wieku prawnik zaczyna dopiero zarabiać pieniądze i chyba raczej nie zaczyna od 15 tys:)

      Więc może warto się rozejrzeć za jakimś inżynierem, który wyciąga 3 tys, bo samej młodej prawniczce może być ciężko...
    • 26.02.12, 15:29
      Trafi kosa na kamień. W pewnym momencie trafi na takiego, co zarabia 50 i ona ze swoimi 15-ma może się schować albo na waciki przeznaczyć.
      A poważnie: prędzej, czy później przy zbyt dużej różnicy pojawią się zgrzyty, więc powinno się raczej szukać kogoś o zbliżonej sytuacji. Chyba, że jednej połówce odpowiada rola wiecznego sponsora.
    • 26.02.12, 18:29
      mysle, ze kolezance facet w ogole nie jest potrzebny.
      jesli ktos patrzy na innego czlowieka poprzez pryzmat pieniedzy, druga osoba nie jest jej potrzabna do szczescia.
      kasa ja uszczesliwi.
    • 26.02.12, 20:36
      Facet wykształcony, młody, bystry, zdrowy i zarabiający 1500 zł to pierdoła.


      • 26.02.12, 22:30
        serio?
        to powiedz to wszystkim młodym absolwentom nie mieszkającym w Warsiawce. Dziwi mnie ,że w tak biednym kraju o dużych kontrastach spolecznych ,bez przemyslu ktoś śmie nabijać się z faceta zarabiajacego 1500. prawnik zarabiajacy kilka tysiecy w tym wieku w Polsce? to jakies jednostkowe przypadki ,biorąc pod uwagę ile osob konczy rocznie prawo i ile pcha się na aplikację.

        --
        cuando menos piensas , sale el sol
        • 27.02.12, 09:06
          jak mawia Shrek :)
          Nie chodzi o nabijanie sie, tylko o stwierdzenie faktów.
          Sądze, ze poprzedniczka piszac "młody" nie miałą na mysli akurat absolwenta. Wszakze 30 latek to raczej już taki dawniejszy absolwent, chyba, ze bardzo wolno zgłębiał wiedze i powtarzał lata pare razy :) 5-6 lat po studiach to już czas, w którym włąsnie ujawnia się, czy człek zaradny, czy nie. Wiem,zaraz się dowiem, że nic nie wiem i doktoranci bla bla. Doktoranci też płącą frycowe na poczatku:) mowa rzecz jasna o tych na studiach doktoranckich, a nie tych co robią doktorat pracując poza uczelnią. Ale jak już doktoranci zostają doktorami, a potem habilitowanymi doktorami:) to wcale tak mało nie zarabiają. Gównianą kase biorą lekarze na stazach, ale potem mogą zarabiać i z reguły zarabiają wiecej. Takie przykłady zawodów mozna mnożyć.

          Trudno wiec brać tu pod uwagę: stazyste, czy kogoś na studiacxh doktoranckich - mowa o ludziach młodych, ale już z jakimś stazem w zawodzie.
          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
          • 27.02.12, 13:09
            w takim razie dlaczego nie mzoe nikogo znalezc w srodowisku prawniczym?
            --
            cuando menos piensas , sale el sol
            • 28.02.12, 14:36
              przecież to nie moja kolezanka:)


              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
      • 27.02.12, 09:52
        > Facet wykształcony, młody, bystry, zdrowy i zarabiający 1500 zł to pierdoła.

        A wykształcony i bezrobotny to co?

        --
        Jawność ACTA www.youtube.com/watch?v=bCmeTx7LFyc
    • 27.02.12, 10:05
      > kolezanka mi mowi, ze woli zostac stara panna (ma 30) niz wyjsc za faceta co za
      > rabia 1500, sama jako prawnik wyciaga ok15.tys

      Twoja koleżanka padła ofiarą tradycyjnej wizji rodziny zaadaptowanej do współczesności. Zwróć uwagę, że z reguły faceci nie mają specjalnie problemu z akceptacją partnerki o duużo niższych dochodach. Dla mężczyzn liczą się różne aspekty kobiecosci, ale finanse do nich po prostu się nie zaliczają.

      Nie jest łatwo znaleźć osobę, która odpowiadałaby nam charakterem, urodą, zainteresowaniami itp., nawet kiedy się nie zwraca uwagi na dochody.
      W momencie, kiedy jako istotne kryterium dokładamy status materialny "z górnej półki" liczba kandydatów/tek drastycznie się zmniejsza.
      Tak więc szukając milionerki (nieważne, czy jestem milionerem, czy nie ;-) stawiałbym się na z góry przegranej pozycji. Mógłbym szukać kandydatki i grać w lotto, i szanse powodzenia byłyby bardzo podobne.

      Moim zdaniem kobieta, która patrzy na mężczyznę i daje mu punkty za dochody, urodę, intelekt, pochodzenie itd. nie jest zakochana tylko wyrachowana. No, ale ja się mogę mylić. W końcu, jednej się podobają blondyni, a drugiej milionerzy...

      --
      Jawność ACTA www.youtube.com/watch?v=bCmeTx7LFyc
      • 27.02.12, 17:01
        Może z czasem koleżanka obniży jednak wymagania finansowe, bo przekona się, że jest coraz mniej atrakcyjna na "rynku towarzyskim".
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.