• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

kiedy zaczyna sie zwiazek? Dodaj do ulubionych

  • 12.04.12, 09:58
    Brak Polskich Liter mnie zainspirowal do zadania tego prowokacyjnego pytania do Panow.....moze to JA rzeczywiscie widze swiat w rozowych kolorach?
    W zachodniej Europie (gdzie mieszkam od 13 lat) ludzie bardzo dlugo nie mieszkaja ze soba i jest to normalne, albo maja 2-3 mieszkania bo maja tak zwane Fernbeziehung czyli zwiazek na odleglosc. Znam pary co widza sie raz na miesiac. Sa cale raporty naukowe na temat funkcjonowania zwiazkow na odleglosc.

    Wiec jesli spotykam sie z facetem od powiedmy roku to to nie jest zwiazek?
    Dla przecietnego Niemca moje spotykanie sie i dzielenie radosci i trosk to jest calkiem normalny stan.i nazwalby to bez wachania zwiazkiem a faceta moim TZ.
    Wspolne konto jest bardzo rzadkim zjawiskiem....
    Wiec od kiedy dla Polaka mieszkajacego w Polsce (jesli jest to jakims czynnikiem majacym wplyw) zaczyna sie "bycie w zwiazku"?
    --
    --
    ich bin allein,allein, allein..allein.....
    Zaawansowany formularz
    • 12.04.12, 10:00
      kasiazda1977 napisała:

      > Dla przecietnego Niemca moje spotykanie sie i dzielenie radosci i trosk to jest
      > calkiem normalny stan.i nazwalby to bez wachania zwiazkiem a faceta moim

      do szkoły!

      --
      Nie zniosę tego dłużej
      • 12.04.12, 10:13
        och, niektórzy są bardzo sensualni, jak nie wywąchają, to nie wiedzą.
        --
        Das Leben ist kein Ponyhof
    • 12.04.12, 10:05
      heh, no spotykanie się na seks nawet przez 15 lat jest mniej więcej takim samym związkiem jak regularne widywanie się na kawie z koleżanką z podstawówki.


      --
      pumped up kicks
      • 12.04.12, 10:17
        six_a napisała:

        > heh, no spotykanie się na seks nawet przez 15 lat jest mniej więcej takim samym
        > związkiem jak regularne widywanie się na kawie z koleżanką z podstawówki.
        >
        A poza tym, czy po takim "związku" można mieć prawo do oczekiwań? On ma 5 dni na luzie, ma tkać makaty i chodzić na zajęcia z decoupage?
        --
        W życiu wszystko jest pożyczone
        • 12.04.12, 10:32
          jak widać, można. taki sobie element irracjonalny relacji;)

          --
          do it well
          • 12.04.12, 14:22
            Potem przyjedzie i dając prezent powie, tą makatę tkałem myśląc o Tobie.
            --
            W życiu wszystko jest pożyczone
    • 12.04.12, 10:12
      Od kiedy wszyscy bezpośrednio zainteresowani uważają się za parę. Można spotykać się latami z doskoku i traktować nawzajem za pogotowie seksualne, można się na drugiej randce zaręczyć. Wspólne mieszkanie, bądź jego brak też o niczym nie przesądza. Pomieszkiwałam kiedyś z jednym moim FF i wcale nie uważaliśmy się za parę.
      --
      Kultura nie wszechświat, ma swoje granice...
    • 12.04.12, 10:29
      > Wiec od kiedy dla Polaka mieszkajacego w Polsce (jesli jest to jakims czynnikie
      > m majacym wplyw) zaczyna sie "bycie w zwiazku"?

      Narzeczeństwo to już związek, zatem zaczyna się w momencie oświadczyn i zaplanowania terminu ślubu. Wcześniej to po prostu znajomość, sympatia. Seks nie jest wyznacznikiem związku.

      --
      Jawność ACTA www.youtube.com/watch?v=bCmeTx7LFyc
      • 12.04.12, 11:54
        Serio dla ciebie w jednym worku są znajomi, np. ze szkoły i osoba, z którą się jest od jakiegoś czasu, tylko dlatego, że się nie zaręczyli?
        --
        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
    • 12.04.12, 11:15
      W podstawówce: jak chłopak mówił na korytarzu "cześć" w obecności kolegów:)
      Związek zaczyna się wtedy, gdy obie strony swoją znajomość tak postrzegają. Ja wiedziałam po dwóch tygodniach znajomości, że spotkałam mężczyznę mojego życia. Po ustaleniu stanowiska drugiej strony zaczęliśmy związek oficjalnie:)
    • 12.04.12, 11:32
      Czasami jest to od pierwszego wetknięcia, a czasami małżeństwa z długim stażem trudno nazwać związkami... Żaden z czynników jak i wszystkie na raz nie mówią o tym czy to już związek czy nie. To kwestia czucia i tego czy oboje myślimy tak samo- moja kobieta, mój mężczyzna...
      --
      Jeżeli myślisz o tym samym co ja,
      to jesteś niezła świnia...
    • 12.04.12, 11:38
      W zachodniej Europie (gdzie mieszkam od 13 lat) ludzie bardzo dlugo nie mieszkaja ze soba i jest to normalne, albo maja 2-3 mieszkania bo maja tak zwane Fernbeziehung czyli zwiazek na odleglosc. Znam pary co widza sie raz na miesiac. Sa cale raporty naukowe na temat funkcjonowania zwiazkow na odleglosc. Wspolne konto jest bardzo rzadkim zjawiskiem....

      Może dlatego Wanda nie chciała Niemca? Rzuciła się biedna do Wisły, legendy się o niej opowiada jak teraz o matce Madzi uświęconej i Marcie Kaczyńskiej przyszłej cierpiętnicy, która niepokalanie poczęła. A tak w ogóle, związek zaczyna się od słowa "kocham cię i chcę z tobą być"
      • 12.04.12, 11:56
        A tak w ogóle, związek zaczyna si
        > ę od słowa "kocham cię i chcę z tobą być"

        Idąc tym tropem, gimnazjalne "miłości" mają większe podstawy do tworzenia związków, niż miłości starszych, którzy sobie gęby nie wycierają słowem "kocham cię" po 2 tygodniach znajomości:)
        --
        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
        • 12.04.12, 12:00
          Autorka do gimnazjum chodzi? Nie wiedziałam:) Ale może niech najpierw studia skończy w takim razie a potem się bierze za związki i miłości:)
          • 12.04.12, 12:36
            Ona nic nie wspomniała o żadnym słowie kocham ani o wspólnej przyszłości, tylko o wspólnych dzieleniu radości i trosk, czyli wg twojej definicji nie mamy tu związku:)
            --
            "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
            http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
            • 12.04.12, 12:53
              Ona nic nie wspomniała o żadnym słowie kocham ani o wspólnej przyszłości, tylko
              > o wspólnych dzieleniu radości i trosk, czyli wg twojej definicji nie mamy tu z
              > wiązku:)

              Związek jak sama nazwa wskazuje wiąże ludzi. Są ze sobą na codzień, bo tylko wtedy mogą naprawdę dzielić te troski (gadanie na odległość o tym jak mi źle jest o kant doopy rozbić) wszystkie inne "związki" to jedynie okazjonalny seks i ględzenie mailowo- telefoniczno- smsowe oraz ucieczka od odpowiedzialności za drugą osobę. Gdzie tu miłość czy zaangażowanie? No ale ja mam archaiczne poglądy:)
              • 12.04.12, 13:09
                Ale już jakby sobie powiedzieli: Kocham cię i chcę z tobą być ( w domyśle: ale nadal na odległość, bo tak nam się podoba), to związkiem by byli, tak przynajmniej napisałaś wyżej.
                --
                "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                • 12.04.12, 13:25
                  Ale już jakby sobie powiedzieli: Kocham cię i chcę z tobą być ( w domyśle: ale nadal na odległość, bo tak nam się podoba), to związkiem by byli, tak przynajmniej napisałaś wyżej.
                  --
                  napisałam, że tak zaczyna się związek:) Zaczyna się. I trwa, bo "kocham" jest prawdziwe, albo kończy się szybko, bo nie było prawdziwe i chlapnięte pod wpływem chwili. I kropka. Kurka, naprawdę jestem nieskomplikowana:(
              • 12.04.12, 13:19
                No tak, malzenstwa marynarzy to "jedynie okazjonalny seks i ględzenie mailowo- telefoniczno- smsowe oraz ucieczka od odpowiedzialności za drugą osobę". Archaicznie to bylo tak, ze mezczyzna wyruszal na polowanie a kobieta czekala z dziecmi nawet wiele dni.
                • 12.04.12, 13:29
                  No tak, malzenstwa marynarzy to "jedynie okazjonalny seks i ględzenie mailowo- telefoniczno- smsowe oraz ucieczka od odpowiedzialności za drugą osobę". Archaicznie to bylo tak, ze mezczyzna wyruszal na polowanie a kobieta czekala z dziecmi nawet wiele dni.

                  Niestety tak. "Związek" kończy się szybko, kiedy marynarz wraca na ląd:( Żona marynarza to inaczej, kobieta samotnie wychowująca dziecko. Ale to jej wybór. W tym wypadku związek, to wspólne finanse i okazjonalny seks:)
                  • 12.04.12, 14:40
                    A kto ci dal prawo do okreslania co jest zwiazkiem a co nie jest? Dlaczego chcesz za wszelka cene udowodnic, ze ktos nie jest w zwiazku tylko mu sie tak wydaje? Zeby go sprowadzic do parteru? Bedziesz miala wtedy lepsze samopoczucie?
                    • 12.04.12, 14:46
                      A kto ci dal prawo do okreslania co jest zwiazkiem a co nie jest? Dlaczego chce
                      > sz za wszelka cene udowodnic, ze ktos nie jest w zwiazku tylko mu sie tak wydaj
                      > e? Zeby go sprowadzic do parteru? Bedziesz miala wtedy lepsze samopoczucie?

                      Nikt. Zawsze piszę to co myślę. Jak każdy na tym forum. Zdziwiona?
                      • 12.04.12, 14:48
                        Ale nie kazdy wypowiada sie ex catedra i nie wszystkim takie wypowiedzi moga sie podobac. Zdziwiona?
                        • 12.04.12, 15:01
                          Ale nie kazdy wypowiada sie ex catedra i nie wszystkim takie wypowiedzi moga si
                          > e podobac. Zdziwiona?

                          Temat wątku był: Jak myślicie od kiedy zaczyna się związek. Czy może inny, tylko nie potrafię czytać? Związek zaczyna się od wspólnego bycia razem, od słownego określenia się i realizowania wspólnych celów, dla mnie, powtarzam zaczyna się od słów: "Kocham cię i chcę z tobą być". Reszta to układy, raczej bez przyszłości. I teraz uwaga, (żebyś była usatysfakcjonowana) po raz kolejny od kiedy jestem na FK, zaznaczam, że wszystko co piszę jest tylko moim, bardzo subiektywnym zdaniem.
                          • 12.04.12, 15:14
                            > dla mnie, powtarzam zaczyna się od słów: "Kocham cię i chcę z tobą być". Reszta to układy

                            Ale jak to mowi marynarz to nie zaczyna sie zwiazek tylko uklad? Nawet jak ow marynarz bierze slub to w zwiazku nie jst, bo sie za rzadko widzi z zona. Moze nie jest tez ojcem, bo przeciez nie mozna byc ojcem na odleglosc (analogicznie do zwiazku)?
                            • 12.04.12, 17:48
                              Ale jak to mowi marynarz to nie zaczyna sie zwiazek tylko uklad? Nawet jak ow marynarz bierze slub to w zwiazku nie jst, bo sie za rzadko widzi z zona. Moze nie jest tez ojcem, bo przeciez nie mozna byc ojcem na odleglosc (analogicznie do zwiazku)?

                              Uczepiłaś się tego marynarza jak rzep psiego ogona. Jeśli o mnie chodzi, możesz sobie być w związku z marynarzem i przedstawiać go jako świetny przykład męża i ojca - twoja małpa, twój cyrk. Problem jest tylko taki, że wspaniały marynarz cię nie zna,bo nie ma kiedy cię poznać - nie widuje swojej żony, kiedy wygląda jak zombie po nieprzespanej nocy, bo nosiła rozpalone dziecko na rękach, albo jest na morzu, kiedy ona modli się pod salą operacyjną. Bycie w związku, to dla mnie bycie razem, a nie jakieś tam niedojrzałe pierdu, pierdu przez telefon i kwiatek w Walentynki. Życie częściej kopie po głowie, niż pozwala odetchnąć w jako takim poczuciu zadowolenia. Ale to tylko moje zdanie:)
                              • 12.04.12, 18:05
                                a wszyscy, ktorych zawod zmusza do wyjazdow nie sa w zwiazkach, tylko im sie tak zdaje
                                bla bla bla
                                --
                                Sullen laughter in unventured paradise
                              • 12.04.12, 18:08
                                Czyli jak jedna połówka czasowo wyjedzie, np. na dwa miesiące to związek na te dwa miesiące przestaje istnieć, a potem z automatu się zaczyna od nowa?
                                --
                                Okręt mój płynie dalej, gdzieś tam. Serce choć popękane, chce bić...
                                Nie ma mnie i nie było jest noc, nie ma mnie i nie było, jest dzień...
                                • 12.04.12, 18:17
                                  Czasowo, to czasowo. Często się zdarza, ale to jest czasowo. Facet, który wybiera zawód marynarza od razu "krzyczy", że chce podróżować, przeżywać przygody, kocha morze i nieznane:) Domatorem z pewnością nie jest:) Potem okazuje się, że przydałaby mu się baza gdzie może trzymać swoje rzeczy i jakaś kobieta, która urodzi i wychowa mu potomstwo:) Sama, bo on musi zarabiać na morzu. Można i tak, ale ze mną ten numer by nie przeszedł:)
                                  • 12.04.12, 18:25
                                    Ale nikt Cie na sile nie chce ZWIAZAC z marynarzem!
                                    Chyba w zyciu nie mialas do czynienia z marynarzem. To zadna przygoda tylko ciezka orka, najgorsza na statkach rybackich.
                              • 12.04.12, 18:22
                                Marynarz jest tylko symbolem, bo to przeciez nie jedyny zawod zwiazany z wyjazdami.
                                Poza "miec kiedy" trzeba jeszcze CHCIEC poznac.
                                Moze Ty robisz pierdu pierdu przez telefon, ale nie wszyscy tak maja.
                                A w ogole pytanie bylo o to kiedy zaczyna sie zwiazek a Ty wychodzisz przed szereg i nam tu dajesz wyznaczniki kiedy cos jest zwiazkiem. Psychologia zna okreslenie "zwiazki na odleglosc", ale Ty jestes madrzejsza?
                                • 12.04.12, 18:32
                                  A w ogole pytanie bylo o to kiedy zaczyna sie zwiazek a Ty wychodzisz przed sze
                                  > reg i nam tu dajesz wyznaczniki kiedy cos jest zwiazkiem. Psychologia zna okres
                                  > lenie "zwiazki na odleglosc", ale Ty jestes madrzejsza?

                                  Nareszcie załapałaś temat wątku! Brawo! No i przepchnęłaś się w tym szeregu przede mnie:D Nie ekscytowałabym się tak bardzo psychologią i powtarzam jeśli nie zrozumiałaś, że mnie rybka jakie związki tworzysz (jeśli w ogóle:) Bardzo znudzona rozmową, wylogowuję się:D Do miłego:D
                                  • 13.04.12, 12:19
                                    To juz zeszlas na mnie z braku argumentow?
                                    Faktycznie, "rozwijajaca" rozmowa.
              • 12.04.12, 14:46
                Okazjonalny seks mozna miec zyjac z kims pod jednym dachem i spiac codziennie w jednym lozku. Mozna tez wtedy nie czuc zadnej odpowiedzialnosci, co wskazuja "zwiazki" rozpadajace sie, gdy tylko pojawi sie jakis powazny problem: choroba, bezrobocie. Mozna byc tez odleglym psychicznie bedac z kims 24/365.
                • 12.04.12, 14:54
                  Okazjonalny seks mozna miec zyjac z kims pod jednym dachem i spiac codziennie w
                  > jednym lozku. Mozna tez wtedy nie czuc zadnej odpowiedzialnosci, co wskazuja "
                  > zwiazki" rozpadajace sie, gdy tylko pojawi sie jakis powazny problem: choroba,
                  > bezrobocie. Mozna byc tez odleglym psychicznie bedac z kims 24/365.

                  Zgadza się. Dla mnie, to także nie związek. A co dopiero mówić o związku z kimś, kogo się ogląda raz na tydzień albo raz na miesiąc. I co? Przywalisz mi?
                  • 12.04.12, 15:10
                    Niby dlaczego mialabym Ci przywalic? Masz jakies problemy ze soba?
                    A to czestotliwosc ogladania kogos jest wyznacznikiem zwiazku? A co z niewidomymi?
                    • 12.04.12, 17:50
                      Niby dlaczego mialabym Ci przywalic? Masz jakies problemy ze soba?
                      A to czestotliwosc ogladania kogos jest wyznacznikiem zwiazku? A co z niewidomymi?

                      Nie mam. Niewidomy z całą pewnością widzi więcej niż Ty:)
                      • 12.04.12, 18:26
                        Nie irytuj sie tak, bo Ci zaszkodzi!
                        • 12.04.12, 18:43
                          Nie irytuj sie tak, bo Ci zaszkodzi!

                          Wzruszyła mnie Twoja troska!
    • 12.04.12, 12:02
      Hej ,Sundry skarbeczku:) Juz po pracy?:)
    • 12.04.12, 12:15
      kasiazda1977 napisała:

      > Brak Polskich Liter mnie zainspirowal do zadania tego prowokacyjnego pytania do
      > Panow

      Pomyliłaś fora, to się nazywa Kobieta.
      --
      bykom-stop.avx.pl
    • 12.04.12, 13:06
      Po pierwsze nie wiem, co ma brak polskich liter do tego tematu (i polecam bardzo ustawienie polskiej klawiatury, to nic trudnego), po drugie nie widzę żadnej różnicy między Polską a innymi krajami europejskimi. Sama mieszkam w Hiszpanii i tak samo jak w Polsce ludzie są tutaj w szczęśliwych związkach, nieszczęśliwych, konkubinatach, małżeństwach... W Afganistanie na pewno jest inaczej, ale w krajach europejskich podobnie.
      I nie ma jednej prawidłowej definicji związku. Związek jest wtedy, gdy dwie osoby czują, że tworzą związek. Staż i wspólne mieszkanie nie ma tu nic do rzeczy. Można być w związku już po pierwszej randce, a można nie być po kilku latach znajomości. Dla niektórych związek zaczyna się od pierwszego pocałunku, dla innych dopiero po 30 stosunku.
      --
      smakowite.com/
      www.clasesdepolaco.pl/
      • 12.04.12, 15:46
        Brak zainspirowala. Bardzo dowcipny post.
    • 12.04.12, 13:12
      Czuje sie wywolana do tablicy.

      W pierwszym poscie na FM napisalas, ze spotykacie sie od paru miesiecy i glownie w weekendy. W kolejnym, ze poltora roku. Piszesz, ze spotkania weekendowe, bo oboje bardzo duzo pracujecie (ergo brak czasu), a wczesniej piszesz, ze facet pracuje ponizej kwalifikacji, gie zarabia i w ogole stosunek do pracy ma dosc luzny.
      Bez urazy, ale to sie kupy nie trzyma.
      Napisze Ci teraz, dlaczego uwazam, ze to, co opisalas, nawet nie stalo obok zwiazku i to niezaleznie od tego, ile trwa Wasza znajomosc i czym jest podyktowana czestotliwosc spotkan.

      Zalozywszy znajomosc paromiesieczna (Twoj opis nr 1) - po paru miesiacach spotykania sie z czestotliwoscia 2 dni w tygodniu wie sie o drugiej osobie co najwyzej to, jakie pozycje seksualne preferuje, co je na sniadanie oraz to, co sama zechce nam o sobie powiedziec. I niewiele ponad to. To po prostu za wczesnie, zeby mowic o zwiazku.
      Zas przy znajomosci, ktora trwa poltora roku (opis nr 2) i widac, ze sie nie rozwija (ta sama czestotliwosc spotkan, co na poczatku, nie piszesz, czy poznaliscie swoje rodziny, przyjaciol, nie piszesz nic o wspolnych planach, brak jakichkolwiek zobowiazan, brak w opisie jakichkolwiek oznak zaangazowania pana, wylaczywszy bzykanie), pytanie, dlaczego sie nie rozwija.
      Zauwaz, ze nigdzie nie napisalam o wspolnych kontach, czy o wspolnym zamieszkaniu (chociaz mieszkanie razem to dla wielu ludzi bedacych w zwiazku to dosc naturalny etap). Wypunktowalam natomiast sygnaly swiadczace o tym, ze Twoj kolega do lozka jest wlasnie kolega do lozka. Nie watpie, ze jemu jest z tym fajnie, natomiast pytanie, czy fajnie jest Tobie - sadze, ze gdyby tak bylo, nie zakladalabys o tym watkow na forach. Napisalas, ze zapraszal jakastamkuzynke do siebie na swieta. A Ciebie? Konsultowal z Toba swoje plany? Padla w ogole propozycja spedzania razem swiat? Widujecie sie rzadko i swieta tez spedzacie osobno? Powtorze pytanie, bo w tamtym watku nie odpowiedzialas - czy ten pan w ogole wie, ze jestescie w zwiazku?

      Zwiazek IMO tym rozni sie od luzniejszego ukladu, ze zaklada wspolne plany i rozne wzajemne zobowiazania. Slowo klucz - wzajemne. Bzykanie w weekendy to jeszcze nie zwiazek.


      --
      "Niech KK w Polsce kpi nadal z przyzwoitości, niech broni swoich funkcjonariuszy za wszelką cenę. Niech okazuje imperialną pychę. Niech nie pozostawia złudzeń, w jakim stopniu rzecz idzie w istocie o kasę. I niech go – tym szybciej – szlag trafi." by Nameste
    • 12.04.12, 13:34
      Spróbuj tutaj spytać. Niemki z tego forum sprawiają wrażenie dorosłych w odróżnieniu od FK:)
      www.elitepartner.de/forum/
    • 12.04.12, 14:21
      Odpowiem cytatem z Karen Horney ( notabene Niemka):
      "...kazdy przelotny zwiazek, przykładowo oparty na prostytucji, na flircie, na przyjazni czy na romansie, jest ze swej istoty mniej skomplikowany, w takim bowiem zwiazku jest stosunkowo łatwo uniknac ocierania sie o twarde rysy osobowosci partnera."
      Wynikałoby z tego ze decydujaca jest nie głownie czestotliwosc spotkan ale ich cel.
      Odpowiedz sobie na pytanie , jakim celu spotykasz sie z twoim facetem a w jakim on? Jesli chodzi tobie lub jemu tylko o miłe spedzenie czasu wolnego to to nie jest relacja głeboka i rokujaca na przyszłosc.
    • 12.04.12, 14:30
      zwiazek zaczyna sie wtedy kiedy obie strony dochodza do takiego wniosku co wiaze sie z byciem 'exclusive' ( poza przypadkami kiedy obie strony dochodza do wniosku ze wchodza w tzw zwiazek otwarty).
    • 12.04.12, 15:25
      noooo jak to kiedy.... po trzeciej randce i pierwszym pocałunku :-P
      --
      what's for you will not pass you by
      www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
    • 12.04.12, 18:29
      kasiazda1977 napisała:

      > Wiec jesli spotykam sie z facetem od powiedmy roku to to nie jest zwiazek?
      > Dla przecietnego Niemca moje spotykanie sie i dzielenie radosci i trosk to jest
      > calkiem normalny stan.i nazwalby to bez wachania zwiazkiem a faceta moim TZ.
      > Wspolne konto jest bardzo rzadkim zjawiskiem....
      > Wiec od kiedy dla Polaka mieszkajacego w Polsce (jesli jest to jakims czynnikie
      > m majacym wplyw) zaczyna sie "bycie w zwiazku"?

      A mój facet - Niemiec - twierdzi, że bierzesz pod uwagę jakiś dziwnych "przeciętnych Niemców".
      W naszym otoczeniu - mieszkamy w DE - nie mamy akurat żadnej pary żyjącej w związku na odległość, większość par mieszka ze sobą, a jeśli [jeszcze] nie mieszkają - to widują się kilka razy w tygodniu/pomieszkują u siebie.
      Ja jestem z moim facetem trochę ponad rok. Zamieszkaliśmy razem, założyliśmy wspólne konto i takie podobne - po 10 miesiącach prawie codziennego spotykania się.
      I dla nikogo z naszego otoczenia, nie było to dziwne [zbyt szybkie] tempo rozwijania się związku.
    • 12.04.12, 18:32
      Nikt nie wyznaczył przecież tych granic, więc bez sensu jest mówić - nawet, że "dla mnie...". Ja też widuję się z pewnym mężczyzną średnio raz na miesiąc i szczerze mówiąc odpowiada mi to. Nie obchodzi mnie, jak to nazwać albo jak ktoś by to nazwał. Ogólnie myślę, że pomysł na seksualne relacje często jest zbyt idealistyczny.
    • 12.04.12, 20:55
      Napewno związek wczesniej zaczyna się dla kobiety niż dla mężczyzny
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.