Dodaj do ulubionych

Bezdzietna para zrobiła imprezę...

19.05.12, 21:52
i zaprosiła znajomych oczywiście. Z tym, że 100% tych znajomych (pięć par) mają małe dzieci w wieku od kilku miesięcy do 3 lat. No i te pary przyszły z tymi dziecmi. W sumie na 12 dorosłych było dziewięć maluchów, czyli zrobiło się kinder party. Gospodorze nie byli zachwyceni, że nikt nie pił alkoholu i wszyscy jak jeden o 20:30 zmyli się do domów (no bo dzieci idą spać).

Mój M i ja od razu zapowiedzieliśmy, że chętnie wpadniemy ale z młodą, bo sorry, ale nie mamy niani. Usłyszeliśmy NO PROBLEM. No to no problem, ale widać było, że gospodarze nie za bardzo byli szcześliwi gdy dzieciaki rozbiegły się po ogrodzie, kopały piłkę, ktoreś upadło - płacz, ten tamtemu nie chciał oddać autka i zrobiła się mała dziecięca awantura, ta wlazła w kwiatki, ten wywalił talerzyk, tamta rozlała sok. Rodzice co chwilę przerywali rozmowę odciagając dziecko od grilla, albo ratując dzban z winem przed upadkiem ze stołu. Rozmowy też w większosci dotyczyły tematu dzieci, żłobka, zakupów okołodzieciecych, opiekunek, niań i teściowych. Wino stało nienaruszone, gdy wybiła magiczna 20:00 towarzystwo się przerzedziło, a o 20:30 wyszedł ostatni gość. Gospodarze próbowali robić dobra minę, ale widać było, że byli mocno niezadowoleni.

Wszyscy jesteśmy w okolicach trzydziestki, znamy się od dawna, 4-5 lat temu taka impreza trwalaby do rana, ale dziś prawie każdy ma dzieci, niektorzy dwoje i definicja spotkania towarzyskiego się diametralnie zmieniła.

Mam wrażenie, że dopóki nie pojawią sie u nich dzieci to była absolutnie ostatnia impreza u nich w tym gronie.

--
Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
Edytor zaawansowany
  • gaviota44 19.05.12, 21:58
    Zdziwiona?
    Ja na ich miejscu bylabym mocno rozczarowana.Pewnie naiwnie mysleli,ze zorganizujecie sobie opieke nad rozkosznymi dzieciaczkami i bedzie fajnie.
    Szlag by mnie trafil,gdybym musiala to na imprezie znosic.
    --
    www.youtube.com/watch?v=aSWxL2vHTD8
  • sueellen 19.05.12, 22:11
    1. Para doskonale wiedziała, że wszyscy mamy małe dzieci
    2. W chwili zapraszania, powiedzieliśmy ok, ale że będziemy musieli przyjsć z dzieckiem albo nie pojawimy się wcale. Usłyszeliśmy, że nie ma problemu (mozemy przyjść z dzieckiem)
    3. Znajomi wyraźnie byli jednak zaskoczeni, że nie było jak za dawnych czasów, sytuacja ich przerosła.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • salsadura 19.05.12, 22:43
    A co Ci mieli powiedziec w takiej sytuacji?"Nie,to lepiej nie przychodzcie" byloby lepsze?
    Zaskoczeni!Kurcze,zrobili impreze dla doroslych,a nie kinderparty.Nie rozumiem targania wszedzie ze soba dzieci i oczekiwania,ze wszyscy beda z tego pwodu piac z zachwytu.Wytrwali do konca i chwala im za to.
    --
    www.youtube.com/watch?v=KBKxlhojF4k
  • sueellen 19.05.12, 22:49
    No to nie powinni byli robić tej imprezy, skoro wiedzieli jak będzie! Nie rozumiem, po co nas w ogóle zapraszali? Znają naszą sytuacje i wiedzą że nie mamy ani niani ani dziadków do pomocy i większość znajomych podobnie. Do tego ZAWSZE wszyscy zabieramy dzieci ze sobą. Czego oczekiwali? Że zostawimy dzieci same w domach? No nie rozumiem.

    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • my_favourite_axe 19.05.12, 22:55
    sueellen napisała:

    > No to nie powinni byli robić tej imprezy, skoro wiedzieli jak będzie! Nie rozum
    > iem, po co nas w ogóle zapraszali? Znają naszą sytuacje i wiedzą że nie mamy an
    > i niani ani dziadków do pomocy i większość znajomych podobnie. Do tego ZAWSZE w
    > szyscy zabieramy dzieci ze sobą. Czego oczekiwali? Że zostawimy dzieci same w d
    > omach? No nie rozumiem.
    >

    Bo wtedy powstałby wątek "bezdzietni znajomi udają że nas nie znają - co za szuje!" a tak powstał tylko wątek "bezdzietni znajomym nie podobało się że zrobiliśmy u nich kinder party - co za szuje!".

    Czego oczekiwali? Może tego że potraficie okiełznać swoje dzieci, albo chociaż na tyle ich uszanować żeby nie wyłączać ich (gospodarzy przypomnę) rozmowami o zupkach i kupkach.
  • maddy_m 21.05.12, 21:14
    > Czego oczekiwali? Może tego że potraficie okiełznać swoje dzieci, albo chociaż
    > na tyle ich uszanować żeby nie wyłączać ich (gospodarzy przypomnę) rozmowami o
    > zupkach i kupkach.

    Po prostu ciągle trafiam na ten temat - dzieci na imprezach dla dorosłych. Myślę sobie, że cały problem polega na totalnym rozwydrzeniu dzieci, które rodziców w ogóle nie słuchają ani nie szanują. Pamiętam imprezy z własnego dzieciństwa - jeśli rodzice nas ze sobą zabierali (a na imieniny/urodziny w PRLu raczej nie, to były huczne imprezy) na jakieś okazje to przeważnie bawiliśmy się z innymi dziećmi w osobnym pokoju albo w ogrodzie. Jeśli któreś z nas szło do pokoju, w którym rodzice rozmawiali to raz na czas z jakimś pytaniem. Nie było mowy o tym żeby dzieci wpadały rodzicom w słowo, goniły w okól stołu, strącały coś. W obecności rodziców zachowywaliśmy się spokojnie, co innego wśród rówieśników.

    Teraz jest jakiś total z bezczelnym zachowaniem dzieci. Rodzice masowo tolerują wszystkie wybryki i uważają, że to jest "bezstresowe wychowanie". I jeszcze to święte oburzenie jak tylko ktoś zwróci uwagę, że dzieci są niegrzeczne. O jakichkolwiek zasadach dobrego wychowania, składania wizyt i przyjmowania gości chyba nikt już nie słyszał, a przecież ludzie mieli dzieci także 50, 100 i 200 lat temu kiedy nie miały one wstępu na żadne uroczystości dla dorosłych. I świat jakoś się nie skończył z tego powodu, że ludzie umieli się zachować.
  • kochanic.a.francuza 22.05.12, 17:32
    "Pamiętam imprezy z własnego dzieciństwa"

    Takich imprez na ktorych mialas 2-3 lata raczej nie pamietasz, a wlasnie takie dzieci nie potrafia sie jescze razem bawic i sa absorbujace dla doroslych wszedzie, bez wzglegu na to czy akutar sie impreza toczy czy nie.
    Bezdzietny nigdy nie zrozumie dzietnego.
  • hermina5 20.05.12, 10:02
    > No to nie powinni byli robić tej imprezy, skoro wiedzieli jak będzie!

    Chyba jesteś chora! To tak, jakbyś chciała, zeby znajomi zrezygnowali ze zrobienia wesela, bo ty masz dzieci:P

    Czego oczekiwali? Że zostawimy dzieci same w d
    > omach?

    Sorry, mam znajomych z małymi dziećmi. Są imprezy, a raczej spotkania, na ktore mozna przyprowadzić dzieci - krótkie, ogrodowe itp. Ale JAK KTOŚ ZAPRASZA NA IMPREZĘ, to wiadomo, ze dzieci się nie bierze i kazdy w miarę inteligentny człowiek to rozumie - niani nie musisz mieć, wystarczyło wziąć opiekunkę na5-6 godzin (19 -1 w nocy - nie jest to wydatek z ksiezyca), albo poprosić przyjaciółkę/ przyjaciela. Rozumeim, ze dopóki dzieciaki nie skończą10 lat NIGDZIE nie wyjdziecie bez nich? Chore . I głupie.
  • p_estka1 19.05.12, 21:58
    Nie zabiera sie dzieci na imprezy, na które nie są ekstra zapraszane. Najwyżej sie nie uczestniczy.
  • jan_hus_na_stosie 19.05.12, 22:13
    mnie rodzice zabierali bo nie mieli mnie z kim zostawić, na szczęście osoby do których szły na imprezę również miały dzieci więc problemu nie było, miałem z kim się bawić :)


    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

    Martwy koń Kapitalizmu
  • simply_z 19.05.12, 22:20
    ja uwielbialam takie imprezy:)
    zawsze bawilismy się w chowanego z innymi dziecmi albo w coś gralismy tyle ,że bylismy troche starsi ,jakies 8 czy 9 lat. Wtedy dzieciaki już potrafią się sobą zająć.
    --
    cuando menos piensas , sale el sol
  • sueellen 19.05.12, 22:36
    Ja też :) U mnie w rodzinie dzieci uczestniczyły we wszystkich rodzinnych spotkaniach, w rodzinie mojego M również. Na moje imprezy znajomi i rodzina przychodzą z ogonami, my także jestesmy z tych co zawsze i wszędzie z dzieckiem. To naturalne i NIGDY nie było problemu. Co więcej, wszyscy o tym wiedzą, włączając w to owych bezdzietnych. Tym bardziej nie rozumiem ich reakcji. W ogóle nie wiem po co zorganizowali tego grilla?

    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • berta-death 19.05.12, 22:41
    Nie da się ukryć, że dorosła impreza, która jest połączona z kinderparty, to nie to samo co dorosła impreza. Jednak dzieci w tym wieku dominują całą atmosferę i jeszcze dewastują nowy ogródek z nową trawą i nowymi kwiatkami. Chyba, żeby zrobić zrzutkę na opiekunkę i na drugim końcu ogrodu zorganizować im jakieś zabawy. Ale nawet wtedy ciężko się urżnąć i świntuszyć.
  • six_a 19.05.12, 23:25
    >W ogóle nie wiem po co zorganizowali tego grilla?

    może myśleli, że potraficie się bawić jak kilka lat temu, czyli jak dorośli. no ale Wy jesteście już inny poziom;) poziom zupek i biegania na czworakach za potomstwem w trybie 24/7.

    --
    212
  • varna771 19.05.12, 23:35
    six_a napisała:

    > >W ogóle nie wiem po co zorganizowali tego grilla?
    >
    > może myśleli, że potraficie się bawić jak kilka lat temu, czyli jak dorośli. no
    > ale Wy jesteście już inny poziom;) poziom zupek i biegania na czworakach za po
    > tomstwem w trybie 24/7.
    niestety często bywa tak,że jak dzieci się pojawiają, kaszka manna wypełnia mózg ...
  • kochanic.a.francuza 22.05.12, 17:36
    niestety często bywa tak,że jak dzieci się pojawiają, kaszka manna wypełnia mózg ...


    Gdyby nie to niejedna z nas nie dozylaby tego forum. Dzieci wymagaja skupienia na nich, To nie hobby, ktore mozna zarzucic na pare godzin bo jest impra.
  • mandolinka.bramborova 22.05.12, 19:54
    > Tym bardziej nie rozumiem ich reakcji.

    ALE JAKIEJ REAKCJI?

    Powiedzieli ci coś niemiłego? Nakrzyczeli na twoje dziecko?

    Piszesz, że nie byli zadowoleni. To już nie można być niezadowolonym? Rozumiem, że niektórym po wydaniu potomstwa macica przemieszcza się do czaszki, ale bez przesady - to że ktoś nie jest zadowolony z racji zawłaszczenia imprezy przez rozbiegane dzieci i rodziców rozprawiających o kupkach, to nie jest żadna straszna reakcja, przyjmij to do wiadomości.

    A imprezę zorganizowali, bo chcieli się z wami spotkać i z wami pogadać, napić wina (swoją drogą jaki problem, gdy jedno z rodziców napije się alkoholu na imprezie, podczas gdy drugie zapakuje towarzystwo do samochodu i zawiezie do domu. To już nie potraficie kulturalnie napić się wina?). Gospodarze raczej nie mieli ochoty zajmować się zdeptanym ogródkiem i rozlanym sokiem, nie słuchać o kupach, żłobkach i przedszkolach. Ale bez obaw, sądzę, że na następnego grilla nie będziesz musiała iść i cierpieć męczarni z powodu oglądania niezadowolonych min gospodarzy.
  • berta-death 19.05.12, 22:31
    Bo w tym cały jest ambaras, żeby dzieci były powyżej 4rż i w podobnym wieku. Młodsze neurofizjologicznie nie są przystosowane do tego, żeby nawiązywać między sobą jakieś relacje i wspólnie się bawić. Bawią się obok siebie, sobą nawzajem, albo rywalizują ze sobą i leją się o wszystko co się da. Jak nie ma dorosłego animatora zabaw, który by zorganizował im czas, to robi się z tego totalny chaos. Natomiast starsze jak najbardziej, ale też tylko wtedy kiedy różnica wieku nie przekracza 2lat. Góra 3, ale to pod warunkiem, że najstarsze są mało dojrzałe a najmłodsze dojrzałe ponad wiek.
    W związku z tym jak ktoś ma bardzo małe dzieci, albo jest obawa, że dziecko starsze będzie jedyne w swojej grupie wiekowej, to lepiej nie zabierać go ze sobą. Bo wszyscy się będą męczyć, i dziecko, i gospodarze i inni goście.
  • sueellen 19.05.12, 22:43
    to lepiej nie zabierać go ze sobą.
    > Bo wszyscy się będą męczyć, i dziecko, i gospodarze i inni goście.

    Problem polega na tym, że dziećmy zmęczeni byli jedynie gospodarze a wszyscy inni gospodarzami, bo widać było, że są niezadowoleni. Kazdy dotwał do tej dwudziestej i fruuu.

    Dla odmiany, gdy imprezka jest u mnie zdarzało sie, że dzieciaki zasypiały i kładzone były jak sardynki w sypialni i łózeczku młodej, spały w wózkach i imprezka przedłużała się nawet do północy (i tak o wiele wczesniej niż kiedyś, gdy koniec imprezy zwiastowało wschodzące słonko).
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • mumia_ramzesa 20.05.12, 13:04
    > Problem polega na tym, że dziećmy zmęczeni byli jedynie gospodarze a wszyscy in
    > ni gospodarzami

    Kulturalny czlowiek, jak widzi, ze on lub jego rodzina meczy gospodarzy to wychodzi jak najpredzej pod byle pretekstem. A Ty wytrwalas dzielnie do konca a teraz obsmarowujesz znajomych na forum.
  • sueellen 19.05.12, 22:17
    No cóż, w tym wypadku frekwencja gości byłaby baaaardzo okrągła, bo zerowa. Z resztą, to była impreza ogrodowa, zaczynała się po południu, gdyby zaczynała się o 21:00, nikt by nie przyszedł.

    Takie imprezy sa u mnie w domu latem conajmniej 3-4 (no może nie aż takie kinderbale, bo zazwyczaj dorosłych jest conajmniej 2-3 razy tyle co dzieci), ale znajomi mieli przedsmak jak to by wyglądało, tym bardziej nie rozumiem ich zaskoczenia.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • hermina5 20.05.12, 10:08
    ym bardziej nie rozumiem ich zaskocz
    > enia.

    Bo nie jesteś w stanie nawet przez chwile wyjrzeć poza czubek własnego nosa. Impreza dla dorosłych, a impreza dla dorosłych z dziecmi to dwie zupełnie inne imprezy. A ty kompletnie nie rozumiesz, ze nawet majac dzieci, CZASAMI wychodzi się na imprezę bez nich - własnie dlatego, zeby poczuć sie kiedyś bez zup, kup i pieluch. Przedziwne, ze ja znam matki, które to rozumieją.
  • good_morning 20.05.12, 10:51
    niektorzy rodzice wrecz preferuja wyjscia bez dzieci
    w koncu dzieci maja na okraglo w domu, a impreza jest po to, suellen, zeby sie rozerwac i porozmawiac z innymi doroslymi (jakbys nie rozumiala jeszcze). pożyć...
    z sygnaturki suellen wynika, ze moze byc mieszkanka UK, tam babysitting jest przeciez na porzadku dziennym, nie widze problemu z zorganizowaniem opieki zatem
    bezdzietni znajomi chcieli spedzic fajnie pare godzin, a zafundowano im zlobek w polaczeniu z przedszkolem i kwasne miny.
    --
    No matter where we go
    Souls adrift never say goodbye
  • varna771 19.05.12, 22:05
    nie dziwię się gospodarzom ... jak widzieli ten cały cyrk, to może odechcieć się dzieci
  • tr12 19.05.12, 22:17
    zgadzam się z varna771
  • berta-death 19.05.12, 22:18
    Bo to trochę nietaktowne na imprezę przychodzić z dziećmi albo ze zwierzętami. Podobnie jak nietaktownie jest przyprowadzać osoby obce spoza towarzystwa. Nawet jak gospodarze wyrażą zgodę, bo często wyrażają ją dlatego, że nie wypada im odmówić, albo nie są dość asertywni.
  • sueellen 19.05.12, 22:30
    Odkąd pojawiło się pierwsze dziecko, do mnie i do innych przychodzono z dziećmi, bezdzietni znajomi też bywali na tych imprezach, więc powinni byli wiedziec, jak to będzie wyglądało.

    Z uwagi na powyższe zupełnie nie rozumiem ich zdziwienia.

    To była pierwsze impreza u nich (wcześniej mieszkali w bloku) i mam wrażenie, ze ostatnia. Oni już zadnej nie zorganizują, a jesli zorganizują NIKT z nas po prostu nie przyjdzie.

    Nawe
    > t jak gospodarze wyrażą zgodę, bo często wyrażają ją dlatego, że nie wypada im
    > odmówić, albo nie są dość asertywni.

    Problem w tym, że skoro wiedzieli, że ZAWSZE zabieramy dzieci, to po co zapraszali takie towarzystwo? Może powinni sobie znaleźć bezdzietnych, albo z odchowanymi dziećmi? Gdyby powiedzieli, że to impreza bez dzieci, nikt by nie przyszedł. Dziecko to nie piesek, nie zostawia sie samego w domu.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • kitek_maly 19.05.12, 22:52

    Oni już zadnej nie zorganizują, a jesli zorganizują NIKT z nas po p
    > rostu nie przyjdzie.

    :D :D
    Myślę, że oni wprost marzą, żebyś odwiedziła ich ze swoim raczkującym, wrzeszczącym skrabeńkiem.
  • my_favourite_axe 19.05.12, 22:58
    sueellen napisała:

    > Odkąd pojawiło się pierwsze dziecko, do mnie i do innych przychodzono z dziećmi
    > , bezdzietni znajomi też bywali na tych imprezach, więc powinni byli wiedziec,
    > jak to będzie wyglądało.
    >
    > Z uwagi na powyższe zupełnie nie rozumiem ich zdziwienia.
    >
    > To była pierwsze impreza u nich (wcześniej mieszkali w bloku) i mam wrażenie, z
    > e ostatnia. Oni już zadnej nie zorganizują, a jesli zorganizują NIKT z nas po p
    > rostu nie przyjdzie.

    A co, już ich obsmarowałaś na spotkaniu w przedszkolu z pozostałymi 4 matkami?
  • grassant 20.05.12, 08:23
    A co, już ich obsmarowałaś na spotkaniu w przedszkolu z pozostałymi 4 matkami?

    na emamie to zrobiła ;)
  • triismegistos 20.05.12, 08:34
    Daj linka :D
    --
    Kultura nie wszechświat, ma swoje granice...
  • sueellen 20.05.12, 09:48
    No ja też poproszę!
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • nchyb 27.05.12, 17:10
    > To była pierwsze impreza u nich (wcześniej mieszkali w bloku) i mam wrażenie, z
    > e ostatnia. Oni już zadnej nie zorganizują, a jesli zorganizują NIKT z nas po p
    > rostu nie przyjdzie.

    nie przesadzajmy, pewnie mają też i normalnych znajomych, więc imprezy będą ;-)
  • j-k 19.05.12, 22:20
    wlasnym przychowkiem sie d... innym nie zawraca - jezeli ma to byc IMPREZA, a nie spotkanie parafialne.
  • lonely.stoner 19.05.12, 22:31
    Na miejscu gospodarzy chyba bym drugi raz sobie takiego kinder party nie zorganizowala. W sumie rozumiem ze im sie nie podobalo, ale postapili o tyle kulturalnie ze nic w sumie nie powiedzieli i udawali ze jest ok.
    --
    www.youtube.com/watch?v=uI_zhSA960E
  • my_favourite_axe 19.05.12, 22:43
    Masz focha, bo przewidujesz że oni robili dobrą minę do złej gry?? To takie "uderzenie wyprzedzające" jak mniemam :)
    Jeśli ktoś ma prawo czuć niesmak to właśnie gospodarze - nawet z twojej perspektywy opis imprezy wygląda przerażająco.

    A "po co była ta impreza"?? Skoro nie wiesz po co i nie było z kim dzieci zostawić to mogliście nie przychodzić, może ocalilibyście gospodarzom trochę kwiatków i kilka talerzyków.
  • varna771 19.05.12, 22:47
    @ sueellen
    na pewno im było "miło" gospodarze przygotowali się, a towarzycho ich olało bo tak to mozna nazwać niestety. Zachowanie gości było nietaktowne i tyle ...
  • sueellen 19.05.12, 22:53
    Wiesz, opisałam juz w kilku postach jak wyglądają imprezy w tej paczce znajomych i jakimi prawami się rządzą (wszystkie dzieci nasze są), sorry nie będę powtarzać kolejny raz.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • my_favourite_axe 19.05.12, 22:57
    sueellen napisała:

    > Wiesz, opisałam juz w kilku postach jak wyglądają imprezy w tej paczce znajomyc
    > h i jakimi prawami się rządzą (wszystkie dzieci nasze są), sorry nie będę powta
    > rzać kolejny raz.

    No to wykluczcie ich z paczki znajomych i nie będziesz musiała znosić poczucia winy z powodu rozwalonej imprezy. W końcu i tak to się zawsze tak kończy.
  • sueellen 19.05.12, 23:03
    no i tak sie pewnie skonczy. Oczywiście ja ich do siebie zaproszę (jakoś u mnie i u innych im dzieci nie przeszkadzają)
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • my_favourite_axe 19.05.12, 23:05
    sueellen napisała:

    > no i tak sie pewnie skonczy. Oczywiście ja ich do siebie zaproszę (jakoś u mnie
    > i u innych im dzieci nie przeszkadzają)

    Łaska twa jest nieskończona! :)
  • berta-death 19.05.12, 23:14
    U innych dzieci nie przeszkadzają, bo to nie ich dzieci, nie ich mieszkanie i nie ich problem. Zatem niech się dzieje co chce, w końcu to nie im dzieciaki zdemolują mieszkanie i zdewastują ogród. A jak coś się któremuś stanie, to też nikt do nich nie będzie miał pretensji, że np dziecko się potknęło o jakiś wystający korzeń i rozwaliło głowę o kamień z ogrodowego skalniaka albo zatruło jakąś rośliną, którą zjadło.
  • sueellen 19.05.12, 23:28
    > U innych dzieci nie przeszkadzają, bo to nie ich dzieci, nie ich mieszkanie i n
    > ie ich problem. Zatem niech się dzieje co chce, w końcu to nie im dzieciaki zde
    > molują mieszkanie i zdewastują ogród.

    No ja to rozumiem, ale zupełnie nie rozumiem co ich tak zaskoczyło? Dlaczego mieliby zakładać, że ktorekolwiek z nas przyjdzie bez dzieci skoro zawsze przychodzimy z dziećmi?
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • berta-death 19.05.12, 23:34
    Skoro przygotowali wino i grilla, to najwyraźniej szykowali się na typowo dorosłą imprezę. No i zaskoczyło ich pewnie to, że gawiedź przyprowadziła dzieci. I dorosłą imprezę trafił szlag. Wraz z kwiatkami, talerzykami i zapewne paroma innymi rzeczami. Najzwyklejsze w świecie niedomówienie. Na kinder party na ogół nie podaje się alkoholu ani grilla nie odpala. Zbyt ryzykowne przy szalejących maluchach. Wiedząc jakie są dzieci ich znajomych, zapewne nie zaryzykowaliby życia swoich kwiatków i wypielęgnowanego ogródka. Nie podaliby też ładnej zastawy, tylko prędzej papierowe talerzyki. Stąd to ich niezadowolenie, które zapewne udzieliło się i innym.
  • sueellen 19.05.12, 23:52
    Ale ja takiego grilla z winem czy piwem robiłam u siebie nie raz! I co? I jakoś dzieci nikomu nie przeszkadzały, bezdzietnym znajomym również nie.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • good_morning 20.05.12, 10:55
    nie jestes w stanie zrozumiec innego punktu widzenia, jak tylko wlasny
    bo tobie wygodnie, bo ty zawsze
    i tak bedzie zawsze
    szkoda slow...

    --
    Destroy Erase Improve
  • hildegarda-z-plocka 20.05.12, 11:54
    aha. setki razy organizowalas i siebie grilla z winem i piwem, co bylo spoko, ale znajomi przygotowali grilla z winem i piwem, po czym okazalo sie, ze nikt nie pije, bo wszyscy przyszli z dziecmi. bardzo ciekawe. wg mnie byliscie skrajnie chamscy. rozumiem jesz cze przytarganie dzieci, gdy nie ma sie ich z kim zostawic, ale przytarganie dzieci plus gadki na ich temat w sytuacji, gdy gospodarze dzieci nie maja to skrajne chamstwo. oni przemilczeli, ty w zamian za to, ze zafundowaliscie im koszmarny dzien jeszcze ich obgadujesz i jestes oburzona. poza tym, nawet jesli gospodarze wiedzieli, ze dzieci beda, niekoniecznie musieli byc przygotowani na wieczna bieganine za nimi, dewastacje ogrrodu, krzyki i klotnie. dzieci bywaja tez grzeczne.
    --
    "- Masz coś przeciwko czarnym ?
    - Mam coś przeciwko wszystkim. "
  • kseniainc 20.05.12, 12:47
    hildegarda-z-plocka
    o to, to;-)
  • hipinka 22.05.12, 18:16
    ujęłaś to bardzo trafnie, strzał w dziesiątkę
    uwielbiam teksty typu " ty nic nie rozumiesz, bo nie masz dzieci", przy czym posiadaniem dzieci usprawiedliwia się absolutnie wszystko, a swoimi dziećmi i ciążami "terroryzuje" otoczenie
  • maddy_m 21.05.12, 21:19
    > (jakoś u mnie
    > i u innych im dzieci nie przeszkadzają)

    No ba! Jeśli dzieci niszczą wyposażenie swojego własnego mieszkania to dlaczego miałoby im to przeszkadzać?
    Jeśli demolują ich mieszkanie i ogród, a wy rodzice nie reagujecie, to wtedy im przeszkadza.
  • six_a 19.05.12, 23:08
    ciekawa jestem, czy faktycznie tak wszędzie ciągacie ze sobą te dzieci czy praktykujecie tylko na znajomych. bo szczerze wątpię, by dzieci można było zabrać do klubu, restauracji wieczorem, kina na film dla dorosłych i tak dalej.

    no chyba, że w związku z dziećmi wypady we dwoje w ogóle przestały istnieć.

    no i serio, co to za problem, opiekunkę znaleźć do dwu- czy trzylatka. na jeden wieczór raz na jakiś czas. albo kogoś z rodziny poprosić, jak z obcym nie chcesz.


    --
    212
  • sueellen 19.05.12, 23:17
    Nie byłam w klubie od blisko 3 lat. Spotykamy sie w domach, zgadnij dlaczego?
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • my_favourite_axe 19.05.12, 23:19
    sueellen napisała:

    > Nie byłam w klubie od blisko 3 lat. Spotykamy sie w domach, zgadnij dlaczego?

    Proszę, napisz to jeszcze raz! :D
  • berta-death 19.05.12, 23:21
    A nie możecie się z tymi dzieciatymi znajomymi jakoś tak poumawiać, że od czasu do czasu któreś z nich zabiera czyjeś dziecko na wieczór, albo idzie do tego dziecka wraz ze swoim a potem w ramach rewanżu podrzuca komuś swoje? Przecież znacie się nawzajem, dzieci też znają te wszystkie ciocie i wujków, no i chyba ufacie sobie na tyle, żeby powierzyć sobie nawzajem dzieci na te kilka godzin pod opiekę.
  • sueellen 19.05.12, 23:46
    > A nie możecie się z tymi dzieciatymi znajomymi jakoś tak poumawiać, że od czasu
    > do czasu któreś z nich zabiera czyjeś dziecko na wieczór, albo idzie do tego d
    > ziecka wraz ze swoim a potem w ramach rewanżu podrzuca komuś swoje?

    Pewnie możemy, tylko PO CO? By tej jednej, bezdzietnej parze zrobić przyjemnosć? No nie wiem... chyba nie czuję takiej potrzeby. Z resztą oni nigdy wczesniej żadnych imprez nie organizowali i więcej nie zorganizują, więc tak naprawdę problemu już nie będzie. U mnie wszystkie dzieci mają wstęp wolny, u innych także.

    Z resztą, tak sobie teraz myślę, że u nas z tymi dziećmi jakoś łatwiej na imprezach jest chyba dlatego, że wszystko jest na miejscu. Pełno zabawek, stoliczki, krzesełeczka, huśtawki, zjeżdżalnie, kaszki, zupki, mleko, nocniczek, przewijak, pieluszki (jesli ktoś zapomni) itd, itp.

    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • berta-death 19.05.12, 23:54
    Nie wiem po co, np po to, żeby ktoś mógł gdzieś się czasem wyrwać na typowo dorosłą imprezę, typowo dorosły film, wieczór we dwoje, czy coś w tym stylu.

    Ja rozumiem, że zagramanicą mają nieco inną mentalność i tam nikt dzieci nie izoluje od świata dorosłych. Co ma oczywiście niezaprzeczalnie dobrą stronę, bo jak dobiją wieku nastoletniego i nabiorą ochoty na organizowanie własnych imprez, to zawsze im można odmówić wolnej chaty pod pretekstem, że ich też z domu nikt nie wyrzuca jak rodzice robią imprezę. Niemniej jednak są sytuacje, w których dzieci niekoniecznie powinny uczestniczyć.
  • sueellen 20.05.12, 00:13
    > Nie wiem po co, np po to, żeby ktoś mógł gdzieś się czasem wyrwać na typowo dor
    > osłą imprezę, typowo dorosły film, wieczór we dwoje, czy coś w tym stylu.

    No ja też nie wiem, skoro nikt z naszej dzieciatej paczki nie zgłosił jeszcze takiej potrzeby?

    Wieczór we dwoje mamy z M jak mloda pójdzie spać. Kiedyś latalo sie po klubach, pubach i innych takich, ale teraz najlepiej jest nam po prostu w domu.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • spam_killer2 20.05.12, 16:37
    sueellen napisała:

    > Wieczór we dwoje mamy z M jak mloda pójdzie spać. Kiedyś latalo sie po klubach,
    > pubach i innych takich, ale teraz najlepiej jest nam po prostu w domu.

    Hahahaha! Pier.dolenie o Szopenie. Zobaczymy co powiesz, jak twój ogier znajdzie sobie młodą dupeńkę na boku. Bez rozstępów i kaszki mannej w głowie.
  • vector40 21.05.12, 12:12
    Dobre i trafne :)
  • jamesonwhiskey 21.05.12, 14:22
    >Wieczór we dwoje mamy z M jak mloda pójdzie spać. Kiedyś latalo sie po klubach, pubach i >innych takich, ale teraz najlepiej jest nam po prostu w domu.

    to juz chyba ostatni etap zdziadzienia
    kisniesz w domu i jeszcze ci sie to podoba
  • wildor 20.05.12, 18:35
    > Pewnie możemy, tylko PO CO? By tej jednej, bezdzietnej parze zrobić przyjemnosć?

    Ja bym się wstydziła podobnego stwierdzenia o osobach, których określam mianem znajomych. A na miejscu tych znajomych pokazałabym tak mówiącej o mnie "znajomej" drzwi. "Ta bezdzietna parka, której nie wiem po co mam zrobić przyjemność". Robisz prosty rachunek: albo są dla ciebie ważni i wtedy robisz dla nich czasem coś bezinteresownie i nawet, gdy nie jest to dla ciebie całkiem wygodne i nie wypominasz im tego; albo nie są dla ciebie ważni i wtedy nie zawracasz im d... osobami swoją, swojego męża ani swoich dzieci. Raczej nic nie stracą, jeśli zerwiesz z nimi tę znajomość, czym odgrażasz się w jednym z postów.
  • hipinka 22.05.12, 18:21
    Pewnie możemy, tylko PO CO? By tej jednej, bezdzietnej parze zrobić przyjemnosć
    > ? No nie wiem... chyba nie czuję takiej potrzeby.

    nie musisz już wiecej nic pisać, ten fragment mówi sam za siebie, a raczej za Ciebie.
    Empatia i szacunek do tego, że ktoś jest inny, lubi co innego jest Ci zupełnie obcy.
    Pytanie tylko, po co poszłaś na tą imprezę, skoro właściwie ci znajomi Cię nie interesuja
  • six_a 19.05.12, 23:29
    >Spotykamy sie w domach, zgadnij dlaczego?
    bo nie umiecie zorganizować opieki dla dziecka na jeden wieczór.


    --
    yummy
  • sueellen 19.05.12, 23:58
    Nie. Bo nie mamy takiej potrzeby.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • six_a 20.05.12, 00:05
    no widzę, że potrzeby to macie niewielkie, za to wymagania pod sam sufit.
    eeetam.



    --
    out of space
  • sueellen 20.05.12, 00:45
    > no widzę, że potrzeby to macie niewielkie, za to wymagania pod sam sufit.

    :P:P Jedno przeczy drugiemu.

    Jesli ktos ma małe potrzeby to wymagań tez nie ma zbyt wielkich.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • grassant 20.05.12, 08:07
    Jesli ktos ma małe potrzeby to wymagań tez nie ma zbyt wielkich.

    zgadza się. nie póść od czasu do czasu np. do kina, czy teatru? Co to za życie... Współczuję potrzeb.
  • six_a 20.05.12, 08:47
    dlaczego? :) potrzeby własne, a wymaganie od innych.
    uważasz, że ładnie jest stawiać sprawę w taki sposób, że albo przyjdziecie z dziećmi, albo w ogóle?

    jeśli przedtem pytaliście, czy można przyjść z dziećmi, to jasne było, że spotkanie z założenia nie jest dla dzieci. a jak w przyszłości, nie wiem, przyjedzie do Was rodzina i akurat będziecie musieli wyjść, to wbijecie na imprezę razem z tą rodziną?

    no moja opinia jest taka, że pewnych rzeczy się nie robi. nie przyprowadza się dzieci do bezdzietnego domu, nie ciąga się dzieci ze sobą wszędzie, bo to żadna atrakcja dla dziecka. robi się to na ogół z przyzwyczajenia, a o dziecku się nie myśli. najwyżej się je gdzieś potem położy do spania i z głowy.

    moi rodzice zresztą też tak chodzili, ale to były siermiężne czasy w ogóle i raczej nie było innego wyjścia. pamiętam natomiast doskonale, że w domach bez dzieci było zwyczajnie nudno i trzeba było siedzieć na tyłku, żeby czegoś nie zniszczyć. no i tak dokładnie mieliście na tej imprezie, wszyscy latali za swoimi dzieciakami. impreza nie była nieudana dlatego, że gospodarze się krzywo patrzyli, tylko dlatego, że być może zamiast jednej pary z dzieckiem, pojawiło się pięć par z dziećmi i zrobiliście z imprezy kinderparty.

    po co się teraz zastanawiać, dlaczego Was zaprosili. no zaprosili, bo Was lubią i pozwolili przyjść z dziećmi, bo może myśleli, że jakoś lepiej nad nimi zapanujecie. nie wyszło, i to raczej nie z ich winy.

    --
    where do I begin
  • sueellen 20.05.12, 09:14
    > uważasz, że ładnie jest stawiać sprawę w taki sposób, że albo przyjdziecie z dz
    > iećmi, albo w ogóle?

    A co miałabym im powiedzieć? Że nie przyjdziemy?
    - a dlaczego?
    - bo nie mamy z kim zostawić młodej
    - no to przyjdźcie z dzieckiem! Nie ma problemu!

    To może cic nie powiedzieć i przyjść z dzieckiem? Czy moze nic nie powiedzieć i nie przyjść? To by było z resztą interesujące, gdyby wszyscy zaproszeni w ten sposób pomyśleli. No nie wiem czego byś ode mnie oczekiwała? Bo jeśli tego że przyjdziemy bez dziecka, to masz za wysokie wymagania :P
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • six_a 20.05.12, 10:32
    najśmieszniejsze w tej dyskusji jest chyba to, że za cholerę nie potrafisz zrozumieć, iż:
    a) nie wszyscy mają dzieci
    b) nie wszyscy muszą piać na widok Twoich dzieci
    c) nikt z tej imprezy nie był zadowolony, także rozwrzeszczane i kłócące się dzieci, za którymi latali strażnicy-rodzice.

    a teraz spróbuj wyciągnąć jakiś inny wniosek od tego, że znajomi są dziwni. naprawdę da się.





    --
    fireball
  • sueellen 20.05.12, 10:37
    No wniosek jest jeden: ta impreza w ogole nie miala racji bytu.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • six_a 20.05.12, 10:40
    to po co na nią poszliście?
    bywaj tylko u dzieciatych, którzy robią imprezy dla dzieci i problem rozwiązany. a znajomi sobie znajdą jakieś inne towarzystwo, tak bardzo się nie przejmuj.


    --
    bumpinx2
  • lacido 20.05.12, 23:18
    o ja pie.ple rzeczywiście masz problem z myśleniem :)
    --
    Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
  • good_morning 20.05.12, 10:59
    zyjesz w kraju, gdzie dzieci JEST z kim zostawic
    trzeba tylko umiec to zorganizowac
    i owszem, raz na jakis czas, TY moglabys sprawic przyjemnosc twoim znajomym
    a nie tylko oczekiwac, ze kazdy bedzie skakal kolo ciebie

    --
    Sullen laughter in unventured paradise
  • rannie.kirsted 20.05.12, 13:56
    sueellen, czy naprawde nie masz ZADNEJ znajomej osoby, ktora popilnowalaby ci dzieciaka przez pare godzin? nie mozesz sobie zorganizowac opiekunki dla dziecka na pare godzin. naprawde, to koszt minimalny.
    boisz sie zostawic dzieciaka czy jak??? to troche chore, serio.
  • kseniainc 20.05.12, 13:58
    bezstresowe wychowanie.....Nie ma nic gorszego jak zniewoleni rodzice przez swoje nieletnie pociechy;-p
  • sueellen 20.05.12, 18:24
    Mogłabym, ale nie chcę, nie rozumiesz tego?
    Dziś byłyśmy z kolezanką i jej dzieckiem oraz moim dzieckiem na obiedzie. Dzieci mogly zostać z ojcami, ale ja lubie wychodzic z dzieckiem i czesto ją zabieram ze sobą.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • rannie.kirsted 20.05.12, 19:53
    po kiego grzyba zalozylas ten watek. rob po swojemu, nie przejmuj sie tym ze wku...asz innych ludzi, powodzenia w zyciu.
  • lacido 20.05.12, 23:20
    jak idziesz do ginekologa to też dziecko musisz mieć przy cycku?
    --
    Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością. (A.S.E)
  • 1listekzielony 22.05.12, 19:13
    "A co miałabym im powiedzieć? Że nie przyjdziemy?
    - a dlaczego?
    - bo nie mamy z kim zostawić młodej
    - no to przyjdźcie z dzieckiem! Nie ma problemu! "

    "zyjesz w kraju, gdzie dzieci JEST z kim zostawic
    trzeba tylko umiec to zorganizowac
    i owszem, raz na jakis czas, TY moglabys sprawic przyjemnosc twoim znajomym"
    "Mogłabym, ale nie chcę, nie rozumiesz tego?"

    Nie dość, że wykazałaś się totalnym brakiem kultury na i po imprezie, nie wspominając już o elementarnej empatii wobec przyjaciół, to jeszcze ich okłamałaś, wciskając kit, że nie macie z kim zostawić dziecka.
    Odpieluchowe zapalenie mózgu, ulżyj przyjaciołom i zerwij znajomość, skoro masz ich później obsmarowywać jak prostaczka.
    I kup sobie podręcznik savoir vivre'u, chociaż na brak wyczucia i empatii to raczej i tak nie pomoże.
  • szpil1 20.05.12, 17:57
    sueellen napisała:
    >
    > A co miałabym im powiedzieć? Że nie przyjdziemy?
    > - a dlaczego?
    > - bo nie mamy z kim zostawić młodej
    > - no to przyjdźcie z dzieckiem! Nie ma problemu!

    Nie rozumiem. We wcześniejszym poście napisałaś:

    2. W chwili zapraszania, powiedzieliśmy ok, ale że będziemy musieli przyjsć z dzieckiem albo nie pojawimy się wcale. Usłyszeliśmy, że nie ma problemu (mozemy przyjść z dzieckiem)

    To kto w końcu wyszedł z inicjatywą, żebyście przyszli z dzieckiem? Może znajomi planowali imprezę dla dorosłych, bez dzieci, zapraszając Was spodziewali się, że znajdziecie kogoś do opieki, a słysząc, że chcecie przyjśc z dzieckiem nie chcieli byc nieuprzejmi i powiedzieli, że nie ma sprawy.
  • sueellen 20.05.12, 18:03
    Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
    - w sobotę robimy grilla, wpadniecie?
    - chętnie, ale wiesz, że my z młodą byśmy przyjechali...
    - tak, wiem. Nie ma problemu, zaczynamy o 17:00

    No to nie wiem, może powinnam była od razu powiedzieć, że nie wpadniemy i dawać się 5 min przekonywać, byśmy jednak, na pewno, z dzieckiem, bez problemu itd..
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • hermina5 20.05.12, 10:13
    > Nie byłam w klubie od blisko 3 lat.

    I niestety, to cholernie po tobie widać. Stałaś się najgorszym typem mamuśki. Kurde, sorry, ja po prostu znam inny typ matek, takie, które nawet mając 3 dzieic, znajdują czas, zeby WYJSC do klubu czy kina. Dlatego, ze im sie nie polasowałao w mózgu od potomstwa tak jak tobie. Dawno nie spotkałam osoby, której stosunek do zycia z dziećmi jest tak absolutnie wkurzający...
  • sueellen 20.05.12, 10:29
    No i super, spotykaj sie z nimi a ja się będę spotykać z tymi co myslą podobnie jak ja. Skoro wkurzam znajmoych i nie podoba im się mój styl życia (który doskonale znają), to po jakiego gwoździa mnie do siebie zapraszali???

    Zaprosiłabyś wegankę na imprezę wiedząc że jest weganką i specjalnie zaserwowała samo mięcho? W jakim celu? By jej coś udowodnić? I sugerowała, że to niekulturalnie nic nie jeść? Czy znając doskonale moje podejście do zycia, zaprosiłabyśmy mnie? no przecież Cie wkurzam, to po jaką cholerę miałabys mnie zapraszac?

    Kultura to twór sztuczny i zalezy od tego w jakim kregu się człowiek obraca. Ja się obracam wsród dzieciatych, co lubią spędzać czas z dziećmi i znajomymi jednocześnie i w takim towarzystwie czuję się najlepiej, Ty masz innych znajomych. I dobrze.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • g.r.a.f.z.e.r.o 20.05.12, 10:41
    sueellen napisała:

    > No i super, spotykaj sie z nimi a ja się będę spotykać z tymi co myslą podobnie
    > jak ja. Skoro wkurzam znajmoych i nie podoba im się mój styl życia (który d
    > oskonale
    znają), to po jakiego gwoździa mnie do siebie zapraszali???
    >

    Dżizus kobieto... Zapraszają cię do siebie bo CENIĄ sobie znajomość z tobą. Nie na złość, nie żeby coś udowodnić, tylko żeby z TOBĄ spędzić czas.
    Nie ma absolutnie nic złego w imprezach z dziećmi, czy nawet kręcących się wokół dzieci. Tylko warto pamiętać że jesteście nie tylko rodzicami... I że istnieją inne tematy i że warto czasami odstawić na chwilę dziecko na boczny tor.


    --
    My się nie dzieli na trzy,
    z młodszymi koleżankami.
  • hermina5 20.05.12, 10:44

    > Zaprosiłabyś wegankę na imprezę wiedząc że jest weganką i specjalnie zaserwował
    > a samo mięcho?

    Sorry, ale to porównanie jest z dupy. Czy oni zaprosili cię na imprezę i przez całą opowiadali jak głupie, brzydkie i złe są dzieci? Nie - to ty mędzisz na tym forum od kilku godzin na nich, a oni nie odezwali sie nawet słowem! No i sobie wystawiasz świadectwo.
  • sueellen 20.05.12, 10:54
    sorry, miło bylo ale juz spadam, właśnie zadzwoniła dzieciata znajoma i wychodzimy razem na lunch do restauracji. Z dziećmi :D:D:D:D:D

    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • qw994 20.05.12, 11:00
    Lancz o 10 rano? Tak się jada w Anglii czy prostu zwiewasz zaskoczona liczbą krytycznych dla ciebie wypowiedzi?
  • six_a 20.05.12, 11:34
    zapomniałaś o pakowaniu się i uciążliwej obsłudze fotelików - pół dnia z głowy najmarniej;)

    --
    yummy
  • hermina5 20.05.12, 11:03
    Nie zapomnij oplotkowywać swoich przyjaciół przez caly lunch :P Z dziecmi.

  • six_a 20.05.12, 10:44
    >to po jakiego gwoździa mnie do siebie zapraszali???

    może dlatego, że Was lubią po prostu, czy to jest takie trudne??? bo poznaliście się jeszcze bez dzieci i takie imprezy pamiętają. nie sądzili, że dzieci są garbem nie do pozbycia się na jedno popołudnie. zrobili imprezę z grillem i winem. dla dorosłych.
    a może reszta zobowiązała się przyjść bez dzieci i tylko Wy mieliście być wyjątkiem. skąd w ogóle wiesz, jak wyglądało zapraszanie innych? na koniec wszyscy zwalili się z dzieciakami i wyszło kiepsko.

    --
    cheap bad moves
  • spam_killer2 20.05.12, 16:33
    sueellen napisała:

    > Nie byłam w klubie od blisko 3 lat. Spotykamy sie w domach, zgadnij dlaczego?

    Bo jesteś polskim dnem emigracyjnym bez grosza i nie stać cię na baby sitter.
  • vector40 21.05.12, 12:23
    Oj i znów strzał w 10 :)
  • kochanic.a.francuza 22.05.12, 17:48
    Ale sie dowartosciowaliscie, wyzyny ekonomiczne...:/
  • margie 20.05.12, 08:48
    sixa, male dziecko WYKLUCZA kino, restauracje, teatr, klub itepe. Toz czytałaś: nie maja niani!!!!! Nie istnieja tez agencje wynajmu babysitterek.

    ja zupelnie nie rozumiem 2 rzeczy: skoro przyszly pary, to dlaczego choc jedna ze stron nie mogla sie napic wina?

    I dokładnie tak, jak piszesz- to straszny problem znalezc 4 razy w roku czy nawet raz wmiesiacu opiekunke na kilka godzin czy na nmoc, zeby spokojnie wyjsc z domu i samemu sie rozerwac.. A potem sie ludzie dziwia, ze rozwody......
  • potworski 19.05.12, 22:52
    Nie no=wypas impreza naprawdę. Brakowało tylko gradobicia, konieczności nakarmienia kur i nalotu policji, która znalazłaby ukrytą w doniczce heroinę. Na ch#uj coś takiego organizować?

    (...)dzieciaki rozbiegły się po og
    > rodzie, kopały piłkę, ktoreś upadło - płacz, ten tamtemu nie chciał oddać autka
    > i zrobiła się mała dziecięca awantura, ta wlazła w kwiatki, ten wywalił talerz
    > yk, tamta rozlała sok. Rodzice co chwilę przerywali rozmowę odciagając dziecko
    > od grilla, albo ratując dzban z winem przed upadkiem ze stołu. Rozmowy też w wi
    > ększosci dotyczyły tematu dzieci, żłobka, zakupów okołodzieciecych, opiekunek,
    > niań i teściowych. Wino stało nienaruszone, gdy wybiła magiczna 20:00 towarzyst
    > wo się przerzedziło, a o 20:30 wyszedł ostatni gość. Gospodarze próbowali robić
    > dobra minę, ale widać było, że byli mocno niezadowoleni.(...)
    --
    http://img833.imageshack.us/img833/1449/gawron2.jpg
  • my_favourite_axe 19.05.12, 23:01
    potworski napisał:

    > Nie no=wypas impreza naprawdę. Brakowało tylko gradobicia, konieczności nakarm
    > ienia kur i nalotu policji, która znalazłaby ukrytą w doniczce heroinę. Na ch#u
    > j coś takiego organizować?

    Gdyby heroina była pod ręką to małoletnia szarańcza pewnikiem wywlokłaby ją z tej doniczki.
  • rgard 20.05.12, 07:56
    Wino stało nienaruszone, gdy wybiła magiczna 20:00 towarzystwo się przerzedziło, a o 20:30 wyszedł ostatni gość. Gospodarze próbowali robić dobra minę, ale widać było, że byli mocno niezadowoleni.(...)

    na ich miejscu o 20:31 odetchnąłbym z ulgą i wybuchnął gromkim śmiechem.
  • gaissa 20.05.12, 21:14
    rgard napisał:

    > Wino stało nienaruszone, gdy wybiła magiczna 20:00 towarzystwo się przerzedziło
    > , a o 20:30 wyszedł ostatni gość. Gospodarze próbowali robić dobra minę, ale wi
    > dać było, że byli mocno niezadowoleni.(...)
    >
    > na ich miejscu o 20:31 odetchnąłbym z ulgą i wybuchnął gromkim śmiechem.

    I sięgnął po wino, spełniając toast.
    --
    "Freedom is a spaniel that grows weak and flabby if it be not excercised. So excercise your dog, sir, that's the trick"
  • triismegistos 19.05.12, 22:54
    Zrobić gospodarzom imprezy przykrość i jeszcze mówić o tym z satysfakcją.
    --
    Okręt mój płynie dalej, gdzieś tam. Serce choć popękane, chce bić...
    Nie ma mnie i nie było jest noc, nie ma mnie i nie było, jest dzień...
  • grassant 20.05.12, 08:26
    i prostactwo
  • six_a 19.05.12, 22:57
    a dlaczego nikt nie pił tego wina?
    że przy dzieciach nie wypada? czy matki karmiące = nieobsługujące kierownicy i w ogóle co za towarzystwo, że ani na opiekę do dziecka, ani na taksówkę nikogo nie stać;)

    --
    bumpinx2
  • varna771 19.05.12, 23:02
    może dzieci wino wylały :)
  • six_a 19.05.12, 23:09
    sądząc po opisie imprezy, mogły się nachlać wina, stąd burda o samochodzik i zataczanie się po rabatkach:)


    --
    bangarang
  • gaviota44 19.05.12, 23:12
    :D
    --
    ttp://www.youtube.com/watch?v=aSWxL2vHTD8
  • varna771 19.05.12, 23:15
    może być ... też tak sobie pomyślałam ,że szczeniactwo alkohol wypiło i niestety trzeba było ewakuować się do chaty :)
  • sueellen 19.05.12, 23:12
    To jest towarzystwo głównie hiszpanskie a tam dzieci są ważne i nie ma tradycji zostawiania ich w domu z powodu imprezy.

    Nie jeździmy taskowkami bo nie chce nam się bujać z fotelikami (czasami dwoma czy trzema!), a prawie nikt nie pił, bo bylismy zbyt zajęci dziećmi, polowa prowadziła (to już pięc osób), dwie babki karmiły i tak wyszło, że nikt właściwie alkoholu nie tknał (ja wypiłam kieliszek), mój M nie, ale on ogólnie nie pije, jego siostra i szwagier wolą hasz, ale przy dzieciach nie palą... Z resztą, patrząc na miny gospodarzy chyba każdy miał ochotę wyjść a nie pić.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • six_a 19.05.12, 23:21
    może i są ważne na imprezach dla dzieci. a skoro było wino, a nie klauni, to nie trzeba było przyprowadzać maluchów i truć rozmów tematami okołodziecięcymi.

    pytam, jak sobie radzicie, gdy chcecie iść do kina wieczorem? nikt nie chadza, bo z dziećmi do osiemnastki uwiązany?

    zresztą co tam kino, do pracy pewnie nikt nie chodzi, BO DZIECI.



    --
    bumpinx2
  • sueellen 19.05.12, 23:36
    > pytam, jak sobie radzicie, gdy chcecie iść do kina wieczorem? nikt nie chadza,
    > bo z dziećmi do osiemnastki uwiązany?

    W kinie ostatni raz byłam na Avatarze w grudniu 2009, a nie przepraszam, byliśmy jeszcze na Sherlocku w BN 2011 bo z dzieckiem została teściowa, na świeta przyjechała.

    Jedna znajoma nie pracuje, druga pracuje na poł etatu dzieci chodzą żłobka, dwie są na urlopach macierzyńskich.

    U nas tylko ja pracuję, M dorabia z domu.

    Znajomi WIEDZĄ o powyższych. Znają sytuację KAŻDEGO Z NAS.


    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • six_a 19.05.12, 23:50
    no, ja nie bardzo rozumiem właśnie wyjątkowość WASZEJ sytuacji. przecież mnóstwo ludzi ma dzieci i jakoś dają radę brać udział także w imprezach/wyjściach bez dzieci. zresztą część robi to na co dzień, bo musi wyjść do pracy. więc tatusia czy mamusi tak czy owak dziecko nie widuje non stop.

    prowadzicie jakieś kuriozalne życie i jeszcze oczekujecie, że wszyscy się do tego dostosują? bo jak nie, to sooory, ale więcej nie przyjdziecie.

    no pomyśl trochę, co dla tych Waszych dzieci jest lepsze? znajome otoczenie i rytm + niania, czy obce miejsce, z grillem na trawniku i konieczność pilnowania dziecka samemu non-stop przez kilka godzin.

    --
    fireball
  • berta-death 20.05.12, 00:08
    Dziecka też nie można tak przyzwyczajać do stałego rytmu dnia, stałego otoczenia i jakiejś takiej ogólnej niezmienności. Przecież życie jest nieprzewidywalne, wszystko się może zdarzyć co zaburzy dotychczasowy rozkład zajęć i dopiero dzieciak będzie miał stresy i traumy jak go nagle i niespodziewanie coś wytrąci ze schematu. Jak tylko nie ma jakiegoś autyzmu, aspargera czy skrajnej postaci nerwicy, która wymaga życia według niezmiennych rytuałów, to nie ma sensu dzieciaka do takowych przyzwyczajać.
  • six_a 20.05.12, 00:13
    > Dziecka też nie można tak przyzwyczajać do stałego rytmu dni

    jeśli mowa o dziecku do kilku lat, to można, a nawet trzeba. inaczej nie miałabyś życia w ogóle.


    --
    ready2go
  • berta-death 20.05.12, 00:29
    Bez przesady, teorie rodem z lat 60-ych. Moi znajomi mają małe dzieci, które żyją sobie bardzo elastycznie i swobodnie i jakoś nic się nie dzieje. Dzięki temu potrafią się dostosować do każdych warunków, wszędzie czują się dobrze i bezpiecznie, nie ma z nimi najmniejszego problemu. I jeszcze są ekstremalnie samodzielne. Np nikt ich nie usypia, nie czyta bajek ani nic z tych rzeczy, same sobie idą spać jak stwierdzą, że są już zmęczone. A jak nie są, to biegają po domu do północy. Autentyk, dzieciak 3lata, bierze miśka pod pachę, albo kota, albo co mu tam wpadnie, stwierdza, że idzie spać i idzie. Nie ma też najmniejszego problemu, żeby je upchnąć jednej albo drugiej babci na wakacje, tydzień czy dwa. Nie mają żadnej traumy, że są z dala od domu, w nieswoim łóżku, nieswoim pokoju i jeszcze z babcią, z którą nie mieszkają na co dzień.
    Podobnie jak do nich ktoś przychodzi, to dzieciaki pierwsze skrzypce grają. Niczego ani nikogo się nie wstydzą, nie boją. Gość, nawet taki, którego pierwszy raz na oczy widzą to atrakcja dla nich, można sobie z takim pogadać, nakłonić do zabawy, pochwalić nowo nabytymi umiejętnościami.
  • six_a 20.05.12, 00:39
    > Autentyk, dzieciak 3lata, bierze miśka pod pachę, albo kota, albo co
    > mu tam wpadnie, stwierdza, że idzie spać i idzie. Nie ma też najmniejszego pro
    > blemu, żeby je upchnąć jednej albo drugiej babci na wakacje, tydzień czy dwa

    noi? jak komuś pasuje, że mu dzieciak raz idzie spać o szóstej wieczorem, a raz o trzeciej w nocy to jego biznes. żadnej podstawy do snucia nowoczesnych teorii wychowawczych made up by berta nie widzę.

    I jeszcze są ekstremalnie samodzi
    > elne. Np nikt ich nie usypia, nie czyta bajek ani nic z tych rzeczy
    to nie jest żadna samodzielność, tylko smutna konieczność, bertusiu.

    > Podobnie jak do nich ktoś przychodzi, to dzieciaki pierwsze skrzypce grają.
    no, dzieci puszczane samopas i upychane po rodzinie tak mają. rekompensują sobie deficyty wyrobione przez jakże troskliwych rodziców.



    --
    bumpinx2
  • berta-death 20.05.12, 01:15
    Nie mają żadnych emocjonalnych deficytów. Normalne dzieci. Może jedynie nieco intelektualnie zaniedbane, bo jednak takie czytanie książek czy wspólne zabawa mają walor edukacyjny. Dzięki takiej literaturze dziecięcej, dziecko ma szanse poznać świat, kolory, kształty, nazwy różnych rzeczy i zjawisk, itp. Te dzieci mają pewne braki, ale to jest do nadrobienia. Nuczą się czytać, pójdą do szkoły, jak tylko będą zainteresowane własnym rozwojem, to w czym problem. Najważniejsze, że póki co świetnie radzą sobie w życiu.

    A, że chodzą spać o różnych porach, to komu to przeszkadza, skoro nie są dla nikogo absorbujące tym swoim zasypianiem. Poza tym w tym wieku, to ma się naturalny rytm snu i czuwania, zsynchronizowany z porami dnia. Jak jest ciemno to się śpi, jak jasno to się budzi. U nich to działa w ten sposób, że nie maja jakiś sztywnych godzin i jak zajdzie taka potrzeba bo np przyjdą goście albo jest jakieś inne zamieszanie, to biegają do północy a jak nic im nie staje na przeszkodzie, to idą spać o ludzkiej porze. Natomiast takie nieprzewidywalne wydarzenia nie powodują u nich żadnego rozstroju nerwowego, stresu ani niczego innego.
  • six_a 20.05.12, 08:51
    > Nie mają żadnych emocjonalnych deficytów. Normalne dzieci.
    mieszkasz z nimi czy widujesz raz na ruski rok?

    i jakim cudem na podstawie dwójki dzieci dorabiasz teorię na temat potrzeb wszystkich dzieci na świecie?

    > A, że chodzą spać o różnych porach, to komu to przeszkadza, skoro nie są dla ni
    > kogo absorbujące tym swoim zasypianiem.
    nie są absorbujące, bo ich rodzice mają w dupie zasypianie własnych dzieci na zasadzie: w końcu padnie, nie wtrącajmy się, mamy lepsze zajęcia niż jakieś głupie usypianie.

    >bo np przyjdą goście albo jest jakieś inne zamieszanie, to biegają do północy
    tak to mają wszystkie dzieci, wyobraź sobie. i na ogół żadnych traum z takich powodów.

    nie wiem w ogóle, po co takie banały wypisujesz. to wie każdy, kto był dzieckiem i cokolwiek z tego czasu pamięta.

    --
    out of space
  • swiete.jeze 20.05.12, 10:02
    > i jakim cudem na podstawie dwójki dzieci dorabiasz teorię na temat potrzeb wszy
    > stkich dzieci na świecie?

    Nie kłóć się, berta o dzieciach wszystko wie lepiej.
    --
    bykom-stop.avx.pl
  • berta-death 20.05.12, 12:18
    Pewnie, ze lepiej. Przynajmniej nie uważam za dogmat wszystkich bzdur jakie wypisują poradniki z lat 60. One radziły zamieniać dom w obóz koncentracyjny. A również nie były pisane na podstawie żadnych doświadczeń, tylko na podstawie jakiś teoretycznych wymysłów ludzi, którzy chcieli zaistnieć i zrobić kasę na publikowaniu rzeczy, które dobrze się sprzedawały.
  • six_a 20.05.12, 12:28
    >One radziły zamieniać dom w obóz koncentracyjny.

    chyba odlatujesz, więc pa.

    --
    cheap bad moves
  • berta-death 20.05.12, 12:49
    Nie czytałaś żadnego z nich, to nie gadaj. Naprawdę wtedy były wytyczne dla rodziców i opiekunów, jakich nie powstydziłby się komendant Auschwitz Birkenau.
  • swiete.jeze 20.05.12, 12:55
    berta-death napisała:

    > Nie czytałaś żadnego z nich, to nie gadaj. Naprawdę wtedy były wytyczne dla rod
    > ziców i opiekunów, jakich nie powstydziłby się komendant Auschwitz Birkenau.

    Berta, ty w ogóle wiesz o czym mówisz? Bo chyba pojęcie o realiach obozów koncentracyjnych to masz takie jak o wychowywaniu dzieci :/
    --
    bykom-stop.avx.pl
  • berta-death 20.05.12, 13:29
    Jak się czyta wspomnienia byłych więźniów, to na pierwszy plan wcale nie wyłażą traumy związane z tym, że byli głodzeni, rozstrzeliwani, czy przeznaczani na eksperymenty medyczne. Na pierwszy plan wysuwają się te wszystkie wydarzenia związane z odczłowieczaniem, czyli to, że wraz z przekroczeniem bramy takiego obozu, przestawali być panami samych siebie. To samo się z nimi działo co z żołnierzami w wojsku, mnichami w klasztorach, skazańcami w więzieniach, czy ofiarami sekt przebywającymi w placówce swojego guru. Tamci też nawet sr... muszą na rozkaz, bo kto inny wie lepiej kiedy im się chce a kiedy nie. A celem w obu wypadkach jest zrobienie z ludzi bezwolnych marionetek, które nie potrafią żyć samodzielnie ani o sobie decydować.
    W wojsku ma to kolosalne znaczenie, bo przecież jak przyjdzie rozkaz, żeby kilkuset chłopa rzucić wrogowi na pożarcie, żeby reszta wojska mogła zaatakować od tyłu, to oni mają iść dać się zabić, bez dyskusji. A jak inaczej zrobić z kogoś mięso armatnie.

    I te wszystkie poradniki z lat 60-70 i oczywiście wcześniejszych, dokładnie ten sam model propagowały. A, że ludziom bardzo podoba się idea bycia kapiszonem i posiadania osobistych żywych marionetek, to i tego typu broszurki miały niezłe wzięcie. Były też idealnym pretekstem usprawiedliwiającym przemoc domową.
    Co prawda w warunkach domowych ciężko zrealizować te teorie, bo jednak jakieś uczucia wyższe biorą górę, jakaś empatia, jakieś mechanizmy hamujące krzywdzenie bliskich itp, czy wreszcie brak fizycznych możliwości, w końcu rodzic raczej nie ma hordy pachołków do pomocy. No i wreszcie same dzieci też zazwyczaj aż tak dupowate nie są, żeby dać się zgnoić do reszty. Tez potrafią negocjować, manipulować, czy walnąć pięścią w stół i postawić na swoim. Nie mniej jednak takie teorie istnieją i wciąż mają swoich zwolenników.
  • six_a 20.05.12, 13:42
    o czym Ty w ogóle piszesz, berta?

    pierwsze Twoje skojarzenie z dziećmi w tym wątku to były dzieci+zwierzęta, teraz znowu dzieci+więźniowie obozów koncentracyjnych.

    idź może na emamę, tam będziesz z tymi wymysłami tak popularna jak gazeta, której płacą. całkiem podobny poziom trollingu.


    --
    the beat is
  • kseniainc 20.05.12, 13:56
    Bercia-takie piękne, słoneczne, niedzielne popołudnie , a Ty taka mroczna;-p
  • raohszana 20.05.12, 17:20
    Oż cholera, ale ideologia dorobiona do dyscypliny.

    Czyli co? Dzieci mają robić co chcą, kiedy chcą i jak chcą bo inaczej to odczłowieczanie i obóz koncentracyjny?

    --
    - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
    - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
  • berta-death 20.05.12, 21:08
    Przemoc to odczłowieczanie i obóz koncentracyjny, zwłaszcza jeżeli dotyczy fizjologii. Jak można za kogos decydować czy chce mu się spać czy nie, czy jest głodny czy nie, czy mu zimno czy ciepło, czy chce do toalety czy nie. Patologia do potęgi n-tej. Ale psycholi, którym to się marzy i którzy tego nie są wstanie pojąć, dopóki sami nie padną ofiarą tego typu praktyk, nie brakuje.

    Te całe gadki szmatki o wychowaniu i dyscyplinie, to ideologia dorobiona do przemocy. Ale przemocowiec tego nie zrozumie, bo po co. Jemu jest z tym dobrze. Tyranizowanie i odczłowieczanie innych daje mu szczęście, spełnienie i jest sensem jego życia. Zwłaszcza, że przemocowcy są najczęściej chorzy psychicznie a jeszcze się tak nie zdarzyło, żeby świr uznał, że jest świrem i że to co robi jest nienormalne i nie w porządku.
  • raohszana 20.05.12, 21:10
    Czyli co? Jak postępować z dziećmi? Zostawić same sobie?

    --
    - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
    - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
  • berta-death 20.05.12, 23:33
    Wystarczy uznać, że są ludźmi, nie są głęboko upośledzone umysłowo, potrafią kontrolować swoje potrzeby fizjologiczne i odbierać bodźce z własnego organizmu. Wypadałoby też przyznać, że nie ma możliwości odbierania bodźców z cudzego organizmu, więc jeżeli nie jest się wybrykiem natury to nie ma opcji, żeby wiedzieć jakie kto ma potrzeby. A już na pewno nie lepiej niż sam zainteresowany.
  • raohszana 21.05.12, 08:02
    Nie odpowiedziałaś na pytanie - jak z nimi postępować, czyli co robić/czego nie? Praktycznie, bez domysłów.

    P.s: Dzieci do pewnego wieku nie kontrolują potrzeb fizjologicznych.

    --
    - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
    - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
  • berta-death 22.05.12, 08:31
    No chyba wystarczająco jasno się wyraziłam. Potrzeba fizjologiczna to potrzeba fizjologiczna, jedzenie, spanie, wydalanie, itp. Na zasadzie nie rób tego co tobie nie miłe i nie decyduj za nikogo czy jest głodny czy najedzony, czy ma potrzebę skorzystania z toalety czy nie, czy mu się chce spać czy nie. Nie dość, ze to absurdalne, to jeszcze jest to dręczeniem drugiego człowieka.
  • raohszana 22.05.12, 21:01
    Nie, nie wyrażasz się jasno. Operujesz frazesami.

    Czyli dzieciak ma robić co chce - bo przecież np. do przedszkola nie pójdzie, bo spać chce teraz, a w nocy buszował będzie, bo przecież nikt go nie nauczy, że noc od spania - bo byłoby to ograniczanie.
    Jak proponujesz to rozwiązać?

    Tak przy okazji - ile sztuk dzieciów masz?

    --
    - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
    - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
  • six_a 20.05.12, 13:02
    > Nie czytałaś żadnego z nich, to nie gadaj. Naprawdę wtedy były wytyczne dla rod
    > ziców i opiekunów, jakich nie powstydziłby się komendant Auschwitz Birkenau.

    idź sobie odpocznij od tych męczących lektur i przestań w końcu pleść. cierpisz na kompulsywne teoretyzowanie czy jak?


    --
    fireball
  • sueellen 20.05.12, 00:42
    Zrób sobie wycieczkę do Andaluzji i idź do pierwszej lepszej restauracji tak okolo 22:00, a zobaczysz multum maluchów biegajacych miedzy stolikami. Tam dzieci są wpisane w rytm zycia, biorą udział w imprezach, chodza do restauracji z rodzicami i biegają po placach choćby do drugiej nad ranem aż samę padną.

    Kiedy idę do Hiszpanów w odwiedziny czy umawiamy się gdzies wieczorem, nawet nie zapytam czy mogę przyjść z dzieckiem, bo by się spojrzeli na mnie jak na ufo. Równie dobrze moglabym zapytac czy mogę przyjść z torebką.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • grassant 20.05.12, 08:28
    Zrób sobie wycieczkę do Andaluzji...

    Cyganie z Andaluzji wzorem?????? Dla kogo?
  • good_morning 20.05.12, 11:05
    do zwyczajow panujacych w andaluzji
    ojej ;P
    nawet, jak w niej nie mieszkaja chłe chłe
    --
    I see you
    Walk by at the edge of my sight
  • billie.piper 20.05.12, 11:13
    sueellen napisała:

    > Zrób sobie wycieczkę do Andaluzji i idź do pierwszej lepszej restauracji tak ok
    > olo 22:00, a zobaczysz multum maluchów biegajacych miedzy stolikami. Tam dzieci
    > są wpisane w rytm zycia, biorą udział w imprezach, chodza do restauracji z rod
    > zicami i biegają po placach choćby do drugiej nad ranem aż samę padną.

    O, dzięki za ostrzeżenie, już wiem, gdzie się nie wybierać. Albowiem nie ma nic bardziej wkur#iającego niż rodzice nie potrafiący zapanować nad stadem rozwrzeszczanych rozkosznych dzieciaczków.
    Na szczęście jest wystarczająca liczba hoteli, która z góry się zastrzega, że dzieciorów nie przyjmuje, więc normalni, kulturalni ludzie, którzy wiedzą, że innym się nie przeszkadza i nie zawłaszcza cudzej przestrzeni, mają gdzie odpocząć.
  • qw994 20.05.12, 11:20
    > Zrób sobie wycieczkę do Andaluzji

    Mieszkasz w Andaluzji czy UK? Co za argument :)
  • g.r.a.f.z.e.r.o 20.05.12, 11:22
    sueellen napisała:

    > Zrób sobie wycieczkę do Andaluzji i idź do pierwszej lepszej restauracji tak ok
    > olo 22:00, a zobaczysz multum maluchów biegajacych miedzy stolikami. Tam dzieci
    > są wpisane w rytm zycia, biorą udział w imprezach, chodza do restauracji z rod
    > zicami i biegają po placach choćby do drugiej nad ranem aż samę padną.

    Ale od tych znajomych musiałaś się ewakuować o 20:30.
    Może jeszcze powiesz że do tych restauracji chodzą matki karmiące, kierowcy i nikt nic nie pije?


    --
    My się nie dzieli na trzy,
    z młodszymi koleżankami.
  • szpil1 20.05.12, 18:01
    sueellen napisała:

    > Zrób sobie wycieczkę do Andaluzji i idź do pierwszej lepszej restauracji tak ok
    > olo 22:00, a zobaczysz multum maluchów biegajacych miedzy stolikami. Tam dzieci
    > są wpisane w rytm zycia, biorą udział w imprezach, chodza do restauracji z rod
    > zicami i biegają po placach choćby do drugiej nad ranem aż samę padną.
    >

    Ale to Andaluzja. Tak trudno Ci zrozumiec, że gdzieś indziej inni ludzie mogą miec inne poglądy na zabieranie dzieci na imprezy?
  • sueellen 20.05.12, 18:08
    ale przyjaźnią się z Andaluzyjczykami. Już się nauczyli, ze na imprezach nikt wódki się nie napije, a nie nauczyli się, że wszyscy biorą dzieci?
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • my_favourite_axe 20.05.12, 18:11
    sueellen napisała:

    > ale przyjaźnią się z Andaluzyjczykami. Już się nauczyli, ze na imprezach nikt w
    > ódki się nie napije, a nie nauczyli się, że wszyscy biorą dzieci?

    Koniecznie ich nauczcie że wino też odpada, podobnie jak rozmowy o czymś poza kupkami.
    A tak poza tym, to czy ktoś poza tobą miał problem z tą imprezą? Bo może tworzysz fochy tam gdzie nie potrzeba i nie jesteś taka ANDALUZYJSKA jak ci się zdaje :D
  • sueellen 20.05.12, 18:14
    > A tak poza tym, to czy ktoś poza tobą miał problem z tą imprezą?

    No, kumpela z którą sie dziś spotkałam zaczeła rozmowę:
    - Niezłe kwasy były u A...
    A ja nie jestem andaluzyjska ani odrobinę.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • my_favourite_axe 20.05.12, 18:17
    sueellen napisała:

    > > A tak poza tym, to czy ktoś poza tobą miał problem z tą imprezą?
    >
    > No, kumpela z którą sie dziś spotkałam zaczeła rozmowę:
    > - Niezłe kwasy były u A...
    > A ja nie jestem andaluzyjska ani odrobinę.

    Wiedziałam że sobie o tych bezdzietnych pogdaczecie :D

    forum.gazeta.pl/forum/w,16,136004827,136006505,Re_Bezdzietna_para_zrobila_impreze_.html
  • sumire 20.05.12, 18:21
    a ci Andaluzyjczycy nie mogli się nauczyć, że nie wszyscy dzieci mają i chcą wszędzie je widzieć? czy też są względem bezdzietnych Polaków nadludźmi, od których nie należy wymagać ustępstw?

    żadne to 'przyjaźnienie się' moim zdaniem, jeśli 1. rozważa się zerwanie znajomości z tak błahego powodu jak jedna nieudana impreza, 2. nikt nie chce pójść na kompromis, tylko następuje iście przedszkolne przeciąganie liny między dzieciatymi i niedzieciatymi. jednej i drugiej stronie zabrakło chęci dopasowania się.
  • allegria.de.vida 20.05.12, 22:21
    Skoro byłaś w stanie pokonać hiszpańskie machismo, wyrwać się do pracy a dziecko zostawić w domu z facetem, to na pewno poradzisz sobie z wychowywaniem dziecka adekwatnym do norm społecznych miejsca w którym się znajdujesz. Wierzę w ciebie.
  • swiete.jeze 20.05.12, 10:00
    sueellen napisała:

    > To jest towarzystwo głównie hiszpanskie a tam dzieci są ważne i nie ma tradycji
    > zostawiania ich w domu z powodu imprezy.
    >
    > Nie jeździmy taskowkami bo nie chce nam się bujać z fotelikami (czasami dwoma c
    > zy trzema!),

    Coś chrzanisz. To ile masz tych dzieci, czasem dwa, trzy?
    --
    69,5
  • sueellen 20.05.12, 10:05
    Ja mam jedno dziecko, ale są znajomi z dwojką i jedna para z trójką.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • swiete.jeze 20.05.12, 10:10
    No to zainteresuj się jednym fotelikiem dla swojego dziecka, a oni może jednak skuszą się na nianię, bo np. chodzą na randki we dwoje, a nie z ogonem.

    A na grilla jak pojechaliście, autobusem czy samochodem i bujaliście się z fotelikami (czasami dwoma czy trzema!)?
    --
    69,5
  • sueellen 20.05.12, 10:19
    Na impreze pojechaliśmy samochodem a fotelik jest przypiety w aucie. Stale. Gdybyśmy musieli jechać taksówka, fotelik musiałby być odpinany, przypinany, wnoszony do domu, do tego wózek, torba z pieluchami. łatwiej z całym tym majdanem poruszać się własnym autem. No i teraz sobie wyobraź, że wszycy przyjadą taksowkami i w pokoju ustawią 9 fotelików i z 5 wózków dziecięcych.

    Z resztą z tym niepiciem wina to tak naprawdę chodziło o to, że wszyscy tylko odliczali do końca imprezy. Nawet jeśli prowadzę, spokojnie piję lampke wina czy szklankę piwa o 18:00, bo zazwyczaj nie wychodzę przed 22:00.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • lacido 20.05.12, 23:27
    ale problematyczna baba
    --
    Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
  • rannie.kirsted 20.05.12, 13:58
    z tego co teraz opisalas widac jak na dloni, ze o niebo lepiej by bylo dla wszystkich, gdybyscie jednak pozostawiali bachory w domu:P dziwne ze sama tego nie dostrzegasz
  • killarney5 19.05.12, 23:06
    Ciągnięcie ze soba dzieci na imprezę zamiast zatrudnić sąsiadkę czy baby sitter to wyższa szkoła savoir vivre'u. Współczuję gospodarzom. Mam nadzieję, ze sobie znajdą znajomych - niekoniecznie bezdzietnych - którzy nie są nieodłączni od dzieci. A nie przyszło wam do głowy, że na imprezę może iść jedno z was,a drugie zostac z maluchami - a następnym razem się wymienicei? No chyba że pary są też zrośniete ze sobą...
  • kol.3 19.05.12, 23:07
    Nie można było wynająć niani na parę godzin? Bez przesady.
    Moja znajoma zjawiała się na wszystkich imprezach towarzyskich ze swoim niemowlakiem i wszystkim truła dupę jaki to on wspaniały. Fajny, tylko ludzie nie po to przychodzą na imprezy żeby im ktoś podsuwał uślinionego i niezadowolonego niemowlaka pod nos i żeby nie można było przez 5 minut porozmawiać spokojnie. Wszystkie imprezy kładła bo dzieciak był wykończony i wył jak zarzynany.
  • sueellen 19.05.12, 23:25
    > Nie można było wynająć niani na parę godzin? Bez przesady.

    Chyba nigdy nie miałaś dwulatka. To Ci wyjaśnię. Dla dziecka w tym wieku liczą się rodzice a do nowej osoby przyzwyczaja sie długo (od kilku godzin do kilu dni). Wynajęcie niani musiałoby zostać zaplanowane na długo przed. Poza tym, my NIGDY nie wynajmujemu niani, nie mamy też babci, a przeprowadzamy sie średnio co rok - dwa, poza tym mieszkamy w Londynie, w takim mieście raczej zaufani sasiedzi to rzadkość. Dziadkowie mieszkają od 2 do 3 tysięcy kilometrów dalej.

    Nasi znajomi doskonale wiedzą o powyzszych, imprezy ZAWSZE (znaczy się od ponad 3 lat) odbywały sie z dziećmi. W tej chwili już wszyscy oprócz tej jednej pary się rozmnożyli i wszyscy z dziećmi do wszystkich przychodzą. Dlatego zdziwienie bezdzietnych tak bardzo mnie zdziwiło.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • my_favourite_axe 19.05.12, 23:27
    sueellen napisała:

    > > Nie można było wynająć niani na parę godzin? Bez przesady.
    >
    > Chyba nigdy nie miałaś dwulatka. To Ci wyjaśnię. Dla dziecka w tym wieku liczą
    > się rodzice a do nowej osoby przyzwyczaja sie długo (od kilku godzin do kilu dn
    > i). Wynajęcie niani musiałoby zostać zaplanowane na długo przed. Poza tym, my N
    > IGDY nie wynajmujemu niani, nie mamy też babci, a przeprowadzamy sie średnio co
    > rok - dwa, poza tym mieszkamy w Londynie, w takim mieście raczej zaufani sasie
    > dzi to rzadkość. Dziadkowie mieszkają od 2 do 3 tysięcy kilometrów dalej.
    >
    > Nasi znajomi doskonale wiedzą o powyzszych, imprezy ZAWSZE (znaczy się od ponad
    > 3 lat) odbywały sie z dziećmi. W tej chwili już wszyscy oprócz tej jednej pary
    > się rozmnożyli i wszyscy z dziećmi do wszystkich przychodzą. Dlatego zdziwieni
    > e bezdzietnych tak bardzo mnie zdziwiło.

    No paczpani, a ja znam rodziców dwulatka, którzy pracują! Wyobrażasz to sobie? Dziecko nadal żyje.
  • sueellen 20.05.12, 00:07
    no też takich znam, ale my mamy inny styl życia i nie zamierzamy go zmieniać.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • my_favourite_axe 20.05.12, 00:13
    sueellen napisała:

    > no też takich znam, ale my mamy inny styl życia i nie zamierzamy go zmieniać.

    No to zmieńcie znajomych. Zresztą decyzję już podjęłaś, teraz tylko gra się toczy o to żeby to oni byli winni (w końcu ty ich łaskawie zaprosisz, a oni nie po tym jak im chałupę zdemolowaliście). A niestety nie są winni. Jeśli znaliście się wcześniej i dobrze się dogadywaliście to zmiana waszego stylu życia jest bezpośrednią przyczyną rozpadu. Miej trochę odwagi cywilnej.
  • sueellen 20.05.12, 00:33
    Po pierwsze nic im tam nie zdemolowaliśmy, przypuszczam że dużo więcej szkód by powstało gdyby ktoś przedrinkował.
    Po drugie, o zmianie stylu zycia znajomi wiedzą od dawna i jakoś dotychczas nie wyrazili niezadowolenia. Jeśli im to jednak przeszkadza, to mogą zmienić znajomych, ale nie musieli od razu organizowac imprezy - kwasa, by wszyscy poczuli się niefajnie. Może to był sposób na zakomunikowanie nam: sorry, nie podoba nam się to, ze nie ruszacie się bez dzieci.

    Moim zdaniem powinni byli po prostu zerwać z nami kontakty. No, chyba, że poza nami innych znajomych juz nie mają i mimo, że cudze bachory im uwierają, trzymają się kurczowo dzieciatych bo innej opcji nie ma na horyzoncie?

    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • good_morning 20.05.12, 11:08

    --
    Destroy Erase Improve
  • mumia_ramzesa 20.05.12, 13:35
    > ale nie musieli od razu organizowac imprezy - kwasa, by wszyscy poczuli się niefajnie.
    > Może to był sposób na zakomunikowanie nam: sorry, nie podoba nam się to, ze nie ruszacie się bez dzieci.

    Tak, zrobili to specjalnie, zeby zepsuc wam popoludnie. Specjalnie zapalili grilla, zeby Wasze pociechy sie poparzyly i wystawili dzban z winem, zeby czyhac na ich zycie.
  • my_favourite_axe 20.05.12, 16:46
    sueellen napisała:

    > Po pierwsze nic im tam nie zdemolowaliśmy, przypuszczam że dużo więcej szkód by
    > powstało gdyby ktoś przedrinkował.
    > Po drugie, o zmianie stylu zycia znajomi wiedzą od dawna i jakoś dotychczas nie
    > wyrazili niezadowolenia. Jeśli im to jednak przeszkadza, to mogą zmienić znajo
    > mych, ale nie musieli od razu organizowac imprezy - kwasa, by wszyscy poczuli s
    > ię niefajnie. Może to był sposób na zakomunikowanie nam: sorry, nie podoba nam
    > się to, ze nie ruszacie się bez dzieci.
    >
    > Moim zdaniem powinni byli po prostu zerwać z nami kontakty. No, chyba, że poza
    > nami innych znajomych juz nie mają i mimo, że cudze bachory im uwierają, trzyma
    > ją się kurczowo dzieciatych bo innej opcji nie ma na horyzoncie?
    >

    Tak jak mówiłam: ciebie oni wkurzają brakiem dzieci i gra się teraz tylko toczy o to żeby to oni zerwali kontakty i oni byli ci źli. Ty będziesz im tylko tyłki obrabiać (właściwie to nadal nie rozumiem za co: za to że tobie się wydaje że im się impreza nie podobała?) i łaskawie zapraszać, ale masz nadzieję że się od ciebie odczepią, bo kurczowo się trzymają.. Dno niestety.
  • sumire 20.05.12, 17:34
    co było tym sposobem na zakomunikowanie? uszczęśliwianie gospodarzy nawijką o cudach macierzyństwa? moim zdaniem to zachowanie gości było bardziej czytelnym komunikatem.
    trudno mieć pretensje do gospodarza o to, że organizuje imprezę, z której kwas robią goście, zmieniając ją w kinderbal, zmywając się o 20 i pozwalając dzieciom włazić w rabatki. szczerze pisząc, będąc gospodarzem takiego barbecue tego typu zachowanie gości uznałabym za niefajną demonstrację.

    sugeruję do znajomych zadzwonić i powiedzieć, jak wielkie masz pretensje, że śmieli zaprosić was na imprezę. to na pewno trwale rozwiąże problem tej znajomości.
  • six_a 19.05.12, 23:35
    a daj spokój, dwulatek ma już rytm i przy niani też padnie o którejś tam godzinie. szczególnie jak impreza wieczorem. a niania jest od tego, żeby dziecko uspokoić w razie czego.
    bez przesady.

    przyzwyczailiście się ciągać dzieciaka ze sobą wszędzie, co akurat niekoniecznie musi być dla niego dobre. patrz możliwość uchlania się winem w ogródku;)

    wygodnictwo, bezczelność jednak z szantażem nawet i jakieś pretensje, że ktoś tam nie ma dzieci i może ich sobie nie życzyć we własnym domu w ilościach hurtowych.




    --
    out of space
  • sueellen 20.05.12, 00:04
    i jakieś pretensje, że ktoś t
    > am nie ma dzieci i może ich sobie nie życzyć we własnym domu w ilościach hurtow
    > ych.

    Ależ ja nikomu nie bronię organizować bezdzietnych imprez, tylko niech nie zgadza się na obecność dzieci na tych imprezach.

    Jeżeli ktoś zapraszajac, mówi, że nie ma problemu, przyjdźcie z dzieckiem, a potem okazuje sie, że problem jednak jest, to czyja to wina?
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • six_a 20.05.12, 00:09
    >to czyja to wina?

    no skoro stawiacie "przyjaciołom" ultimatum: albo z dziećmi, albo w ogóle, to Wasza wina. a jak Wasze dzieci rozwalają komuś dom, to tym bardziej.
    zdrówko;)


    --
    where do I begin
  • ciastko_z_kota 20.05.12, 00:12
    > zdrówko;)

    Alkohol to szatan.
  • six_a 20.05.12, 00:14
    wznosiłam kaszką na mleku
    szybko się dostosowuję;)

    --
    ready2go
  • ciastko_z_kota 20.05.12, 00:19
    No chyba że.
  • my_favourite_axe 20.05.12, 00:10
    sueellen napisała:

    > i jakieś pretensje, że ktoś t
    > > am nie ma dzieci i może ich sobie nie życzyć we własnym domu w ilościach
    > hurtow
    > > ych.
    >
    > Ależ ja nikomu nie bronię organizować bezdzietnych imprez, tylko niech nie zgad
    > za się na obecność dzieci na tych imprezach.
    >
    > Jeżeli ktoś zapraszajac, mówi, że nie ma problemu, przyjdźcie z dzieckiem, a po
    > tem okazuje sie, że problem jednak jest, to czyja to wina?

    Jeśli rzeczywiście w sposób bezpośredni zgodzili się na demolkę i rozmowy wyłącznie na tematy okołodziecięce (w końcu macie dzieci, to i o czym innym można rozmawiać?) to jesteś bez skazy.

    Następnym razem spytajcie czy możecie przyjść z psem i niech im narobi na dywan, będzie śmiesznie :)
  • sueellen 20.05.12, 00:22
    Słuchaj, kiedy ja zapraszam do siebie znajomych, to są to zawsze te 4 pary i kilka osób nie dokonca w tej paczce, podobnie inni znajomi. zawsze znajdzie się ktoś bezdzietny i tematy rodzą się różnorakie a ilość dorosłych przewyższa znacznie ilość dzieci.

    Ci znajomi nie wiedzieć czemu zaproslili tylko 4 dzieciate pary i ani jednej osoby więcej, żadnego singla, zadnego przybłąknego kuzyna z dziewczyną, nikogo kto by "rozbił" to towarzystwo, no i stalo się tak, że skupiliśmy się na tematach najbardziej nas absorbujacych, które dotyczą nas wszystkich - dzieci. A gospodarze nie próbowali nawet przenieść rozmowy na inne tory, tylko z przyklejonym uśmiechem słuchali znudzeni o tym czy warto kupić leap pada i które aplikacje zainstalowac.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • maitresse.d.un.francais 19.05.12, 23:41
    a przeprowadzamy sie średnio co rok - dwa,

    To dziecku na pewno służy :-P
  • kol.3 20.05.12, 07:22
    Oczywiście, Ty jedna na świec ie masz dwulatka i jako jedyna wiesz jak dwulatek się zachowuje. Koleżanka nie przychodziła z dwulatkiem tylko z niemowlakiem, czyli dzieckiem poniżej jednego roku życia.
    Musicie chodzić na tylko imprezy z dzieciakami i koniec.
  • hermina5 20.05.12, 10:22
    >Chyba nigdy nie miałaś dwulatka. To Ci wyjaśnię. Dla dziecka w tym wieku liczą się rodzice a >do nowej osoby przyzwyczaja sie długo (od kilku godzin do kilu dni)

    Jasne, ty jesteś pierwsza matka dwulatka na swiecie :P Jedno jest pewne, przy tobie ten dzieciak nigdy się nie przyzwyczai do nikogo innego niż ty, bo NIGDY z nikim go nie zostawiasz, ba nawet o tym nie pomyślisz - koszmar...Nie wiem jakim cudem polskie matki oddają dzieci do złobków...




  • raohszana 20.05.12, 12:50
    Tak się zapytam - a nie przyszło do zakaszkowanej łepetynki, że bezdzietni znajomi chcieli właśnie posiedzieć tylko z dorosłymi, zrobić imprezę jak za dawnych czasów, pierwszą od lat? A tu taki problem, bo państwo rodzicielstwo zrośnięte z dzieciorami i nawet innego tematu nie poruszy jak bachorsy. Co to, jak ma się dzieci to też tylko o nich gadać, bo inne tematy szkodzą?

    --
    - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
    - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
  • potworski 19.05.12, 23:08
    Na twoim miejscy sueleen zorganizowałbym spotkanie z pozostałymi czterema parami, gdzie należałoby wystosować oficjalną notę potępiającą bezdzietną parę. W nocie tej umieśćcie zażalenie, że czujecie się dyskryminowani, ponieważ gospodarze nie zapewnili placu zabaw dla dzieci, małpiego gaju, ponczu, dmuchanego zamku, klauna, pokazów woltyżerki, a w dodatku mieli czelność mieć zakłopotaną minę.

    --
    http://img833.imageshack.us/img833/1449/gawron2.jpg
  • maly.jasio 20.05.12, 00:13
    ale , kuzwa, trzeba to od poczatku jasno zakomunikowac

    a nie udawac, ze istnieje cos pomiedzy zarlocznym kapitalizmem - a durnym komunizmem.
  • gaissa 20.05.12, 21:46
    potworski napisał:

    > Na twoim miejscy sueleen zorganizowałbym spotkanie z pozostałymi czterema param
    > i, gdzie należałoby wystosować oficjalną notę potępiającą bezdzietną parę. W no
    > cie tej umieśćcie zażalenie, że czujecie się dyskryminowani, ponieważ gospodarz
    > e nie zapewnili placu zabaw dla dzieci, małpiego gaju, ponczu, dmuchanego zamku
    > , klauna, pokazów woltyżerki, a w dodatku mieli czelność mieć zakłopotaną minę.
    >
    >
    Powinno tam się jeszcze znaleźć kategoryczne żądanie rozmnożenia pod rygorem zerwania znajomości.

    --
    "Freedom is a spaniel that grows weak and flabby if it be not excercised. So excercise your dog, sir, that's the trick"
  • ciastko_z_kota 19.05.12, 23:25
    Ok, to już się dowiedzieliśmy, że jesteś niezłą su.ką i na dodatek zdążyłaś się rozmnożyć.
  • jan_hus_na_stosie 19.05.12, 23:34
    hehe, bezdzietne rzuciły się na autorkę wątku niczym wygłodniałe harpie :D


    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,102329,Kobieta_bez_cenzury.html

    Martwy koń Kapitalizmu
  • triismegistos 19.05.12, 23:39
    Mylślisz, że tylko bezdzietni mają trochę kultury?
    --
    Kultura nie wszechświat, ma swoje granice...
  • lonely.stoner 19.05.12, 23:58
    eee, no przesadza laska po prostu- z tym ze niani nie moze znalezc bo 2latek pewnie sie jej wystraszy, i przez to ze ma dziecko to ostatni raz byla w kinie w 2009... to jest jakas dziwna schiza.
    --
    www.youtube.com/watch?v=uI_zhSA960E
  • kol.3 20.05.12, 07:25
    Taak, zawsze mi się wydawało, że miałam dwójke dzieci.
  • fomica 20.05.12, 00:00
    No cóż, to chyba żadne odkrycie że dzietni z bezdzietnymi sie nie dogadują, a na pewno gorzej niż kiedyś. Nie ukrywam że nie przepadam ze spotkaniami ze znajomymi z dziećmi, bo z góry wiem jaki będzie temat rozmów, wokół czego będzie sie kreciło całe spotkanie i w którym kierunku trzeba będzie patrzeć.
    Niedawne spotkanie z koleżanka dzietną: a jak tam w pracy? a, dobrze, wiesz... nie, kubuś, zostaw ten talerz!! a co planujecie na wakacje? a chcemy pojechać... o nie, kubuś, tego nie bierz do buzi! juz skończyliście urządzać mieszkanie? tak, tylko jeszcze... nie dawaj mu tego soczku, ten drugi! byliście w kinie na X? jeszcze nie, chcielismy pójśc ale... oj, ale sie odbiło, zjesz jeszcze biszkopcik?
    Męczy mnie takie coś i po pewnym czasie taka rozmowa staje sie niemiłosiernie wkurzająca.
    Dlatego uważam, że niestety ale naturalna koleją rzeczy jest, że po dzieciach krąg znajomych się zmienia.
  • k1k2 22.05.12, 08:14
    hehe...100% prawda niestety ;-)
  • demonii.larua 20.05.12, 00:17
    Dziwni Ci znajomi. Robią imprezę, zapraszają dzieciatych to WYRAŹNIE powinni zaznaczyć, że bez dzieci przyjść trzeba i tyle - znaczy w dupie mieć powinni konwenanse,o.
    Dziwni wy, reszta, dzieciaci. Pakujecie się na imprezę dla dorosłych z dzieciakami i dziwicie się że gospodarze mało szczęśliwi są z tego powodu.
    Dziwne jest to, że nie potraficie się między sobą normalnie komunikować.
    O. I już.
    --
    Nie zatrudniaj fachowca - bądź
    bohaterem w swoim domu.
  • ewi80 20.05.12, 08:33
    A ja mam wrażenie, że ci znajomi wykazali się trochę brakiem asertywności i brakiem wyobraźni. Skoro na wszystkich imprezach ta grupa zawsze pojawia się z dziećmi to trudno, żeby nagle się coś zmieniło i na tę jedną przyszli bez dzieci. Ale oczywiście oni jako organizatorzy mają prawo zorganizować imprezę bez dzieci, tylko wtedy należy o tym poinformować zaproszonych i niestety liczyć się z tym, że mogą nie przyjść. Zabrakło tutaj chyba dogadania i zrozumienia. Skoro od początku uprzedziłaś ich, że pojawicie się z dziećmi albo wcale, to znali przecież sytuację i podjęli ryzyko.
    Niestety tak to jest w wielu przypadkach, że wraz ze zmianą sytuacji życiowej zmienia się też nieco grono znajomych. Ciągnie swój do swego i moim zdaniem to naturalne. Ludzie bezdzietni mają prawo nie lubić dzieci i niekoniecznie podzielać zainteresowania zupkami tych dziaciatych. A dzieciaci mają prawo zabierać swoje dzieci na imprezy, bo często w takich kręgach jest to po prostu normalne. Wtedy pozostaje chyba zmienić nieco krąg znajomych.
    Podobną ewolucję obserwuję w swoim środowisku. Dopóki nie mieliśmy dziecka, częściej organizowaliśmy imprezy "dorosłe" i jeśli znajomi z dziećmi nie mieli ich z kim zostawić, po prostu ich nie było. Zwykle wtedy spotkania z nimi były organizowane w mniejszym gronie, żeby nadmiar dzieci nas nie przytłoczył :) Teraz, kiedy sami znamy tę codzienność, większość spotkań jest jednak z dziećmi, ale ci bezdzietni też na nich są. Na imprezy do innych też jesteśmy różnie zapraszani i jeśli nie możemy się akurat dostosować to po prostu nie idziemy.
    Postawienie sprawy jasno i wykazanie jednak zrozumienia dla innych naprawdę ogranicza takie zapalne sytuacje i nie zauważyłam, żeby ktokolwiek z naszych znajomych miał z tym problem. Bezdzietni starają się zrozumieć tych z dziećmi i jeśli istnieje taka możliwość organizują też spotkania z dziećmi (oprócz tych "dorosłych"). Podobnie jest odwrotnie.
  • qw994 20.05.12, 08:35
    Zadziwiający jest ten twój foch. Gospodarze zachowali się na poziomie, ale tobie mało - powinni być ZACHWYCENI.
  • tanebo 20.05.12, 08:42
    Zupełnie nie rozumiem dzisiejszego podejścia rodziców do dzieci. Jestem rocznik 75'. I jestem "dzieckiem z kluczem na szyi". Po prostu wtedy dziecko dostawało klucz na tasiemce na szyję, piłkę lub skakankę i prikaz że kolacja będzie o 19-tej. I nikt się nie martwił tym co robiliśmy. A teraz dzieci są zagłaskiwane wręcz.
  • kora3 20.05.12, 08:48
    czegóż mieliby się spodziewać po imprezie z udziałem tak małych dzieci? No przecież wiadomo, ze takie maluchy wymagają uwagi non stop, a zmeczone robią się "z kurami" i marudne.
    Czy to ostania impreza u nich zalezy od was i od nich - czy jeszcze was zaproszą i czy zechcecie uczestniczyć. Swoją drogą ja wychodze z załozenia, że jesli impreza jest zaplanowana wcześniej to warto pomysleć o kimś do opieki nad dziećmi i tyle. Ani dla dzieci nie jest atrakcyjnie krecić sie miedzy dorosłymi i marudzić, ani dla dorosłych - takze dzietnych żadna to atrakcja "bawić się" pomiedzy godzeniem zwaśnionych lauchów, zmianą pieluch,m ucieraniem noska itd.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • margie 20.05.12, 09:05
    ee tam.. poczytajcie bl;og paniusi i wszystko jasne.....

    matka Polka...
  • g.r.a.f.z.e.r.o 20.05.12, 09:27
    Z tego co zrozumiałem masz ŻAL do gospodarzy, że zrobili impreze i zaprosili gości którzy przyszli z dziecmi w związku z czym impreza nie wypaliła i musieliście sobie pójść. I to wszystko wina gospodarzy...

    Przecież to absurd.

    Swoją drogą mielmy nadzieję że gospodarze się nauczyli, i teraz będą zapraszać bez dzieci, ale wówczas plany muszą być ambitniejsze niż tylko grill, bo dla rodzica czas bez dziecka jest BARDZO wartościowy :)
    --
    My się nie dzieli na trzy,
    z młodszymi koleżankami.
  • sueellen 20.05.12, 09:47
    > Swoją drogą mielmy nadzieję że gospodarze się nauczyli, i teraz będą zapraszać
    > bez dzieci,

    No i będą mieli impreze nie na 12 osób, tylko we dwoje, chyba że zmienią towarzystwo...
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • qw994 20.05.12, 09:53
    Ja na ich miejscu zmieniłabym towarzystwo. Bez żalu.
  • kora3 20.05.12, 09:53
    wiesz, to raczej dziwne co napisałąś. Znam wielu ludzi majacych dzieci w najrózniejszym wieku i naprawde rzadko zdarza się, żeby ciągali je po imprezach. Imprezaka z dzieciakami, to raczej moze być taki popołudniowy góra sped przy grillu, ale wieczorna impra z dziećmi to raczej nie za bardzo. I to zdanie nie tylko moje i i dzietnych znajomków mych.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • sueellen 20.05.12, 09:57
    Impr
    > ezaka z dzieciakami, to raczej moze być taki popołudniowy góra sped przy grillu
    > , ale wieczorna impra z dziećmi to raczej nie za bardzo.

    Ale to był popołudniowy spęd przy grillu właśnie jakich u nas wiele i zawsze jest fajnie, no poza tym jednym.

    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • kora3 20.05.12, 10:04
    no, ale doprecyzuj, CO było niefajne tym razem? Skoro takie spedy z dziećmi są normą to raczej ci znajomi tak strasznie bezdzietni :) chyba wiedzą, że małę dziecko o godz. 19 jest spiące i marudne, że trzeba się nim zajmować nie spuszczając z oka i ze się nie pije mając pod opieką dzieciaka. Sś bezdzietni i w zwiazku z tym wg Ciebie bezrozumni?
    Skoro zaprosili was z dziećmi, czy też zgodzili się na odwiedziny z nimi, to mogli przewidzieć, jak "impreza" się rozwinie i do której :)
    Chyba tak po prostu coś masz do nich i szukasz dziury w całym:)
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • sueellen 20.05.12, 10:11
    ogólna atmosfera?
    Mina gospodarzy?

    Nie musieli nic mówić, takie rzeczy się czuje po prostu.

    Poza tym u mnie imprezy nie kończą się o 19:00, wieczorem część dzieci idzie spać (w wózkach, na naszym łóżku), biegają co wytrwalsze dzieciaki, zdarzają się posiadówki nawet do połnocy, choć przerzedzona bo część znajomych wychodzi wcześniej). Czasami wychodzi z dziećmi jedno z rodziców, a drugie imprezuje dalej, ale takiej imprezy by punkt 20:00 wszyscy kolejno wychodzili to jeszcze nie było nigdy.
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • kora3 20.05.12, 10:22
    No ale jesli Wam nie odpowiadała atmosfera i mina gospodarzy, a im najwyraźniej wasze towarzystwo (sądzac po minie i atmosferze), to zwyczajnie sie nie spotykajcie. W czym problem?

    Mam wrazenie, że chcesz zwalić winę za wasze zachowanie na gospodarzy, bo sa "strsznymi bezdzietnymi" i nie kreci ich "Zabawa" z kupą dzieciaków, którymi trza się opiekować. Otóż zdaj sobie sprawę, że ludzie dzietni takze niektórzy niekoniecznie lubią imprezować z dziećmi. Wiekszosc moich znajomych (dzietnych dodam) ma zasadę: albo kinderbal, albo impreza dla dorosłych. I moim zdaniem - słusznie. W godzinach wieczornych, gdy robi się już ciemnawo, a jak to napisałaś co wytrwalsze dzieciaki jeszcze są "na chodzie" nietrudno o wypadek jakiś. Poiza tym nie wszystkie dowcipy nadają się dla uszu dzieci, a już picie alkoholu i jednoczesna "opieka nad dzieckiem" w głowie się nie mieszcza.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • kseniainc 20.05.12, 11:54
    To chyba nasiadówki przy oranżadzie co? Wszystkim wiadomo ,że przy imprezach zakrapianych hamulce nieco puszczają, pojawiają się zbereźne żarty, przekleństwa;-p I tam gdzie alkohol dziecka byc nie powinno.
    I umęczone dziecko usypia w wózku, albo w altance, albo cudzym łóżku zamiast zostac we własnym-phi Cóż za podejście.Po 20 mamusia grzecznie z latoroślą do domciu, a tatuś na imprezce do północy-super alternatywa;-p Jesteś powaleni;-p
  • g.r.a.f.z.e.r.o 20.05.12, 09:56

    > No i będą mieli impreze nie na 12 osób, tylko we dwoje, chyba że zmienią towarz
    > ystwo...

    Widzę że nie zrozumiałaś...

    Pewnie jeśli będą mieli ochotę to nadal będą was zapraszać z dziećmi - na imprezy krótsze i bez takie zaangażowania.
    Zresztą nie warto bo przecież nawet z najlepszymi chęciami i tak koło 21 się zwiniecie z maluchem i nie będziecie pić.
    Za to może uda im sie przekonać wszystkich znajomych z dziećmi że WARTO je zostawić na jedną noc po obcą opieką i przyjść na imprezę która będzie trwała do 6 rano.
    I że na imprezie będzie stało więcej niż jedno wino na stole...

    Pytanie tylko że DACIE się do tego przekonać.
    --
    My się nie dzieli na trzy,
    z młodszymi koleżankami.
  • sueellen 20.05.12, 09:59
    > Pytanie tylko że DACIE się do tego przekonać.

    Wątpię.

    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • kora3 20.05.12, 10:06
    wy się bedziecie hmmm bawić na iprezach z dziećmi, a oni z innymi ludźmi, dzietnymi, albo nie, ale za to np. kulturalnymi:)
    Wybacz, ale zanudzanie na jakiejkolwiek imprezie tematyką jakąkolwiek jest przejawem braku kultury.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • qw994 20.05.12, 10:11
    > wy się bedziecie hmmm bawić na iprezach z dziećmi, a oni z innymi ludźmi, dziet
    > nymi, albo nie, ale za to np. kulturalnymi:)

    10/10
  • g.r.a.f.z.e.r.o 20.05.12, 10:20
    sueellen napisała:

    > > Pytanie tylko że DACIE się do tego przekonać.
    >
    > Wątpię.

    No i problem się rozwiązał...
    Pytanie czy nadal będziesz twierdzić że musieliście się rozejść bo "było widać że gospodarze są niezadowoleni", kiedy to jest całkowita nieprawda. Musieliście pójść bo dziecko jest dla was priorytetem. Nic w tym złego, tylko po co jakieś teorie wymyślać?

    --
    My się nie dzieli na trzy,
    z młodszymi koleżankami.
  • sueellen 20.05.12, 10:35
    Poczytaj sobie co napisałam o imprezach u mnie w domu...
    --
    Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
  • six_a 20.05.12, 10:38
    imprezy u Ciebie w domu odbywają się na Twoich prawach i Twoich upodobaniach, więc dlaczego negujesz prawa i upodobania innych w takim przypadku?

    wytłumacz mi to jakoś logicznie.

    --
    bangarang
  • good_morning 20.05.12, 11:14
    (fajny watek na rano do sniadanie, mozna sie rozerwac ;))
    bo u niej sa imprezy na zasadach andaluzyjskich
    i o!
    --
    Sullen laughter in unventured paradise
  • qw994 20.05.12, 11:21
    :))
  • kora3 20.05.12, 10:00
    nia :)
    Sporo moich znajomych ma dzieci małę (3-7 lat) i naprawde nie ciągają ich na imprezy. Wiadomo, ze takiego bardzo małego malucha założmy 3-miesiecznego to moze i ciezko z kimś zostawic na jedną noc, albo i nie chce sie tego robić, ale 3-latek założmy to nie problem w tym zakresie.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • maitresse.d.un.francais 20.05.12, 17:05
    Ktoś pisał na forum, że będzie wzrastał popyt na psychologów tłumaczących krok po kroku, słowo po słowie jak postępować z bliźnimi.

    Coś w rodzaju epidemii zespołu Aspergera, która ogarnie całe społeczeństwo. :-P
  • ewi80 20.05.12, 10:04
    Wiesz Graf, ja mam raczej wrażenie, że taki ogólny żal nad nieporozumieniem. Bo mi to wygląda właśnie na nieporozumienie. Dzieciaci myśleli, że będzie jak zwykle, więc przyszli jak zwykle z dziećmi, bezdzietni z kolei myśleli, że skoro impreza u nich, a oni dzieci nie mają, to inni też przyjdą bez dzieci. Na konkretne pytanie o dzieci zabrakło im może odwagi, żeby odpowiedzieć prawdę. Czyli brak komunikacji.
    Ogólnie w moim towarzystwie obowiązuje raczej zasada godziny, o której wspomniała Kora. Jak impreza z dziećmi to ok 4-5, jak ok 20-21 to bez dzieci. Często jest natomiast tak, że najpierw przychodzą goście z dziećmi i wychodzą ok 20, a reszta bezdzietna (lub ci, którzy znaleźli opiekę do dzieci) przychodzą nieco później i zostają dłużej.
  • kora3 20.05.12, 10:11
    o co wątkodawczyni biega. Bo faktycznie napisałą w tonie, jakby miałą jakiś problem z gospodarzami:) Zaprosili ludzi na imprezę i pozwolili im przyjśc z dziećmi, wiec mogli przewidzieć finał i czesc. Moze okazali, ze nie jest im przyjemnie, że impreza kończy się wczesnie, a jedyne rozmowy to były o nianiach, kupach i tesciowych?
    Wątkodawczyni się "odgraza", ze jesli paar nie bedzie chciała uczetniczyć w imprach z dziećmi, to bedzie sama jak palec (albo dwa palce hehe), jakby nie było na swiecie ludzi, którzy mając dzieci imprezują bez nich :)
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • vandikia 20.05.12, 10:23
    oh jakbym czytała moją sąsiadkę
    ciepło, ładnie, jej dzieci, dzieci koleżanki wrzeszczą, piszczą, biegają, wyrywają kwiaty, kopią drzewka, rzucają kamykami w okno no ale przecież to tylko dzieci i przecież kwiaty są po to, żeby je zrywać, nawet jak to czyjeś kwiaty i ktoś się przy nich napracował

    i to wywracanie oczami "nie rozumiecie, bo nie macie dzieci" tiaaaaaaa
  • kora3 20.05.12, 10:32
    moja kolezanka mama 4 dzieci zwróciła raz uwagę mamusi z dwójką w pociągu. Dzieci okropnie rozrabiały, a matka nie reagowała. Kolezanka podrózowała sama i dowiedziała się, że to sa dzieci i muszą się wyszaleć, a ona jako bezdzietna (skąd mama dzieci to wzięła nie wiem , wszak kupa dzietnych ludzi podróżuje np. słuzbowo bez dzieci) nie ma o tym pojecia :)
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka