Dodaj do ulubionych

Granica frajerstwa?

22.06.12, 16:39
Zainspirowana wątkiem little sky i jednym z postów Berty w wątku "Przecież nikt mnie nie przygotował" zaczynam się zastanawiać, jak bardzo niektórzy ludzie dają się wykorzystywać i z czego to wynika?

Little sky chce wyjechać za granicę, w tym czasie z jej dzieckiem ma się użerać ktoś inny.
Wymówka z brakiem opiekunki do dzieckaza granicą jest bardzo cienka, dziecko ma też przecież ojca, który może wynająć opiekunkę w kraju... ale jeśli mózna na kogoś zwalić swoje obowiązki, a samej za granicą świenie się bawić to czemu nie...
Rozumiem, że taki leniuszek, któremu się zachciało dać dziecko do przechowalni w pierwszej chwili atakuje rodziców i teściów - i to mnie nie dziwi, to taki polski standard.

Natomiast szczęka mi opadła, jak zobaczyłam że autorka, skutki nieudalności wychowawczej - swojej i męża - chce zwalić na siostrę, studentkę, która ma właśnie wakacje...

Autorka postu sama była studentką pewnie dobrą dekadę temu, bo inaczej nie da się wytłumaczyć jej surrealistycznej propozycji.
No cóż, studentka w czasie wakacji ma pewnie milion pomysłów jak spędzić czas, może znaleźć pracę za granicą, w której pozna mnóstwo rówieśników z całego świata i przeżyje mnóstwo przygód.
Jeśli nie chce pracować, może powylegiwać się nad basenem, iść na milion imprez na które nie zawsze jest czas w roku akademickim, spotkać się wreszcie ze wszystkimi dawno niewidzianymi przyjaciółmi, z chłopakiem (bądź z chłopakami, jeśli jest sama).

A tu autorka postu wyskakuje jej z cudowną propozycją użerania się z cudzym dzieckiem i to - UWAGA - nieodpłatnie.


Natomiast w innym wątku, w jednym z postów Berta pisze; "Bo jakby taka matka czy siostra bądź szwagierka przyuważyły, że źle traktujesz ich potomka albo potomek wniebogłosy wrzeszczy, to pewnie by ci dupsko zlały nawet nie zastanawiając się kto miał racje i o co chodzi.".
Jak to przeczytałam, to przez chwilę zastanawiałam się, w jakim dziwnym matrixie żyje Berta.
O ile rozumiem opiekę nad młodszym rodzeństwem do której zobowiazali rodzice (bo wobec rodziców obowiązuje jakieś posłuszeństwo), to jakim niesamowitym frajerem trzeba być, dać się wrobić w opiekę nad dzieckiem siostry czy szwagierki...

A już jak okazjonalnie ktoś by taką przysługę siostrze czy szwagierce wyświadczył, to chyba należałoby taką osobę po rękach całować. Gdyby jeszcze w takiej sytuacji siostra czy szwagierka miała jakieś "ale" to chyba jedyną sensowną odpowiedzią byłoby: "użeraj się w takim razie ze swoim dzieckiem sama, ja już nie zamierzam nigdy wyświadczać ci żadnej przysługi leniwa niewdzięcznico".

Na końcu dodam, że wokół siebie nie widzę takich patologicznych przypadków frajerstwa gdy ktoś daje sie tak wykorzystywać. My nie mamy jeszcze dziecka, ale wyobrażam sobie, że za parę lat będę je miała i proszę mojego brata, żeby zamiast korzystać ze swoich studenckich wakacji, wziął na siebie opiekę nad moim dzieckiem, bo mi i mężowi się znudziło... hahahaha już widzę minę mojego brata i mimo wszystko nie żałuję, że mój brat nie jest frajerem i nie dałby się w takie coś wrobić. Okazjonalna pomoc rodzeństwu tak, frajerstwu mówię stanowcze NIE.
Edytor zaawansowany
  • lusseiana 22.06.12, 17:02
    Czytanie wybiórcze i bez zrozumienia niestety się kłania. Inspirację czerpiesz z urywków wyrwanych z kontekstu, więc nie bardzo jest nad czym dyskutować.
  • kropidlo5 22.06.12, 17:12
    Ja bylem takim frajerem czesto w zyciu, to sie bierze z leku przed odrzuceniem i braku asertywnosci, a ta bierze sie z leku przed odrzuceniem, a wszystki sie kryje w niskiej samoocenie i wysokim leku.

    Sa dwa poziomy tego wszakze. Jest poziom wykorzystywania przecietnej osoby i poziom 'frajera'. To oznacza, ze frajer daje sie wykorzystywac nawet nie wiedzac, ze jest siudany, ponad poziom typowy dla przecietnych (mysli, ze tak powinno byc, bo ma niska samoocene i mysli, ze mniej mu sie nalezy)
    ale to nie koniec, potem frajer sie orientuje, ze jest wykorzystywany- bo juz to jest ewidentne- ale dalej sie daje, az cos wybuchnie, i tu sie wlacza brak asertywnosci.

    Najpierw trzeba sobie uswiadomic, jakie sa wlasne prawa, a potem nauczyc ich egzekwowac. dwa trudne procesy, ale mozliwe do realizacji.

    Oczywiscie nie wszyscy ludzie albo nie wsyzscy w tak samym stopnu beda 'doic' frajera' bo tez ludzie maja rozne potrzeby wyzerania z cudzej miski, niektorzy lizna czasem jak usza a inni nie odejda poki ktos ich batem nie pogoni. I to jest zmylka dla frajera (mowie z wlasnego doswiaczenia) bo nie pozwala mu widziec wlasnej glupoty- bo skoro X mnie nie wysiudal, to znaczy ze ze mna jest ok.

    Kolejna rzecz to jest proces roznacego apetytu u pasozytow, oswajaja sie szybko z tym, ze frajer ma sie im wyslugiwac i potem ciezko ich odzwyczaic (tzn nie ciezko tak naprawde, tylko wymaga to umiejetnosci walniecia piescia w stol i pozbycia sie pewnych ludzi z otoczenia).

    Ma to ten plus, ze jest to dobry test na znajomych, jak ktos ma mentalnosc takiego, c zzera z czyjejs miski, to w takiej sytuacji to ujawnia i to dobry znak ze nalezy go kopnac w dupe.

  • six_a 22.06.12, 17:51
    i dwa wątki Ci nie wystarczyły?

    --
    mama do the hump
  • ciastko_z_kota 22.06.12, 22:36
    łał. doczytałaś do końca? ja rozwinęłam w nadziei, że ktoś streścił. :)
  • six_a 22.06.12, 22:50
    skąd, czytałam te poprzednie:)
    mnie wystarczyły, ale ja niewymagająca jestem.

    --
    pumped up kicks
  • ciastko_z_kota 22.06.12, 22:51
    i tak jesteś dzielna ;)
  • six_a 22.06.12, 22:55
    dzięęęęki:)
    za otuchę.

    --
    out of space
  • lacido 22.06.12, 23:00
    My nie mamy jeszcze dziecka,

    i to jest kluczowe stwierdzenie, pogadamy jak je mieć będziesz :)
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • berta-death 22.06.12, 23:14
    Ja pisałam o sytuacji jaka była powszechna w większości przedwojennych domów. To było powszechne zjawisko, że starsze rodzeństwo bawiło młodsze a potem to młodsze jak podrosło bawiło dzieci swoich starszych sióstr i braci. I nikt się nie pytał takiej młodej dziewczyny czy jej się chce i czy przypadkiem nie ma innych zajęć na oku, np skoczenia na potańcówkę. A, że nikt z nikim się nie patyczkował ani nie negocjował z nieletnimi, to jakby taka jedna z drugą źle wywiązywała się ze swoich obowiązków, to naprawdę by im dupska zlali. Nie było to postrzegane w kategorii frajerstwa, tylko w kategorii norm współżycia społecznego. Każdy, czy to mały czy duży, musiał wnieść jakiś wkład w życie wspólnoty.
  • sabi989 09.08.12, 11:20
    Faktycznie to trochę takie zrzucanie obowiązków na kogoś bliskiego, i to nieodpłatnie.
  • carramell 09.08.12, 12:02
    Zależy jakie się ma układy z rodzeństwem. Ja pochodzę z rodziny wielodzietnej, sporo razem przeżyliśmy (alkoholizm ojca, bieda, itp.) i być może dlatego jesteśmy bardzo zżyci. Pomagamy sobie, nie rozliczając się wzajemnie i nie traktując jak frajerów. Po maturze przez pół roku opiekowałam się 3-letnim siostrzeńcem. Nieodpłatnie. Dziecko nie dostało miejsca w przedszkolu. Znalazłam taką pracę, którą mogłam wykonywać po południu i wieczorem, zarabiałam w ten sposób na studia zaoczne. Zapomniałam nawet o tym epizodzie w moim życiu (to było z 15 lat temu), dopiero ten wątek mi o tym przypomniał.
    I to że siostra pomaga drugiej naprawdę nie zawsze oznacza frajerstwa. Czasem ludzie po prostu chcą sobie nawzajem pomóc, ot tak bezinteresownie. Szczególnie że są rodziną.
    Ale rozumiem, że allatatevi może to nie mieścić się w głowie.
  • xolaptop 09.08.12, 13:26
    Mylisz się autorko wątku i piszesz po frajersku. Ludzie mają prawo czynić dobro, a wyśmiewanie tego prawa jest niemądre.
  • stara-a-naiwna 09.08.12, 17:13
    autorka nie mówi o pomocy - chęci pomocy (która jest naturalna i jest inicjowana przez osobę która tej pomocy udziela)
    tylko o stawianiu kogoś przed faktem dokonanym, i sytuacji gdzie osoba pomagająca "pracuje" a osoba która pomocy "oczekuje; bierze" w tym czasie się "bawi" (czyli wykorzystuje) <-- i nie ma tutaj nikt na myśli jednorazowego wyjścia do knajpy z okazji rocznicy ale wieczne imprezy kiedy ktoś odwala za mnie moje obowiązki.


    a co do głównego wątku
    sa osoby które lubią być wiecznie ofiarami i same się (świadomie lub nie) w takiej sytuacji stawiają, pozwalają się wykorzystywać praktycznie wszystkim, nie potrafią powiedzieć nie
    takie najsłabsze ogniwo

    nie wiem czy to kwestia samoświaodmości czy asertywnosci gdzie się stawia granice i faktycznie przed samym sobą stwierdzi "chcę pomóc"

  • carramell 09.08.12, 19:15
    Czy chęć pomocy jest naturalna? Może tak, ale jeśli ta chęć nie objawia się FAKTYCZNĄ pomocą, to można sobie tę chęć wiadomo gdzie wsadzić.
    Wg założycielki wątku pomaganie może być tylko i wyłącznie incydentalne. Bo inaczej to jest frajerstwo. Tymczasem podczas faktycznie ciężkich sytuacji życiowych potrzebna jest prawdziwa, czasem długotrwała pomoc. Często ta pomoc wiąże się z pewnym poświęceniem się osoby pomagającej.
    Ja uważam, że incydentalnie mogę żebrakowi 5 zł wrzucić do kapelusza, ale faktyczna pomoc to zaangażowanie np. swojego czasu.
    Ja nie inicjowałam pomocy, moja siostra poprosiła mnie, czy byłabym jej w stanie pomóc. Poświęciłam te wszystkie upojne przygody i zajęłam się dzieckiem. Pomagam, jeślik toś mnie o to poprosi; nie narzucam się ze swoją pomocą.
    I jeśli ktoś osobę chętną do pomocy zrównuje z ofiarą - no to mu współczuję. I jeszcze niechęć do pomagania tłumaczy samoświadomością. Wg mnie - im wyższa samoświadomość, tym badziej pomaga się innym ludziom.
  • lidka_77 09.08.12, 23:36
    ludzie mają prawo czynić dobro i świetnie, że są jeszcze tacy, którzy je czynią (chyba są..), ale nie wiem czy czynienie dobra z własnej inicjatywy to to samo co sytuacja opisana przez autorkę wątku - narzucenie komuś czegoś, tu: narzucenie opieki nad dzieckiem. Jest to czynienie dobra czy po prostu ugięcie się przed rodzinnym obowiązkiem, bo tak wypada, nieumiejętnośc powiedzenia "nie"

    wydaje mi się, że o tym mowa - że niektórzy nie powiedzą "nie", bo czują się postawieni w sytuacji, w której muszą sie na coś zgodzić. I nie jest to dla mnie to samo co czynienie dobra z wlasnej woli.
    --
    Czlowiek czlowiekowi kobietá. /Exman/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka