Re: Na raka się umiera, na bezdzietność nie Dodaj do ulubionych


majaa napisała:


> Ale kiedy właśnie w tym sęk, że dla wielu in vitro nie jest tą ważniejszą potrzebą.

No popatrz, a dla wielu w pełni refundowana wizyta u lekarza z powodu przeziębienia lub innej infekcji nie jest tą ważniejszą potrzebą, a mimo to refundacja jest. Co za cud! ;-)))

> Bez dziecka można jednakże żyć niezależnie, pracować, poruszać się... A z cierp
> ieniem i traumatycznym przeżyciem pomaga uporać się psycholog. Można też zdecyd
> ować się na adopcję. Ale jeśli ma się potrzebę posiadania dziecka własnego z kr
> wi i kości, to należy ją sfinansować samemu, tak jak każdą inną potrzebę.

Byłaś kiedyś bezpłodna, że tak się zdecydowanie w tej kwestii wypowiadasz? Przeżyłaś tę traumę? Rozpadło się z tego powodu twoje małżeństwo? Psycholog, moja droga, nie zastąpi dziecka. Proszę, nie wstawiaj tu takich głodnych kawałków. Dlaczego ktoś pokrzywdzony przez los (kaleki) ma być pozbawiony refundacji z ubezpieczenia, które uczciwie opłaca?

A może ludziom płodnym zaleciłabyś adopcję? Przecież mogą urodzić jedno swoje a drugie zaadoptować, prawda?

> Nie masz ochoty dokładać do edukacji naszego "wspólnego dobra"? Coś takiego...
> Jeśli ustalą, to nie będę miała wyjścia. Ale biorąc pod uwagę naszą rzeczywisto
> ść, to raczej prędko to nie nastąpi.

Ty inwestowania w in vitro nie uważasz za wspólne dobro, a ja nie mogę edukacji uważać za dobro niewspólne? DLaczego niby? Skoro ty masz prawo do uważania, to ja też! ;-D

> Bezpłodność to kalectwo? Wytłumacz to firmom ubezpieczeniowym. Problem finansow
> ania in vitro będzie z głowy.

Nie muszę tego tłumaczyć, ponieważ firmy ubezpieczeniowe w wielu krajach refundują leczenie bezpłodności i zabiegi in vitro.

> Czyli jednak dzielimy na równych i równiejszych...

Zgodziłam się już, że masz rację.

> Czyli jednak nie powinniśmy dzielić na równych i równiejszych... A jak myślisz,
> byłyby opory przed finansowaniem in vitro takiej wielokrotnej aborcjonistce? J
> a myślę, że ogromne. Finansowała sobie aborcje, to niech teraz sfinansuje in vi
> tro.

Przyznałam ci rację. Skoro finasujemy z ubezpieczenia leczenie kierowcy, który po pijaku spowodował wypadek lub kierowcy motocykla, który jechał przez miasto 200 km/h i został ranny w wypadku, to aborcjonistce też należy fundować leczenie lub protezę płodności w wpostaci in vitro. A jeśli każemy aborcjonistce finasować in vitro, to tę samą zasadę musimy zastosować do ofiar zawinionych wypadków lub nałogowych palaczy czy alkoholików - niech płacą za swoje leczenie z własnej kieszeni.

> Ale ta umowa społeczna jest czymś umotywowana, nieprawdaż? Nie wszystko da się
> tak samo silnie umotywować, żeby ludzie, a przynajmniej ich zdecydowana większo
> ść, bez żadnych oporów przyjęli to jako rzecz ze wszech miar słuszną. A taka mo
> tywacja jest niezwykle istotna zwłaszcza w sytuacji, gdy "kołdra za krótka" i n
> a wszystko nie starcza.

Motywacja umowy społecznej, tak samo jak sama umowa, podlega zmianom. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tę umowę zmienić. Jak sądzisz, czy ktoś pytał społeczeństwo o zgodę na finasowanie leczenia np. pijanych kierowców? Nie? To dlaczego prawodawcy mieliby pytać o zgodę na finasowanie in vitro? Nie wszystkie decyzje w demokracji zapadają w oparciu o większościowe poparcie w społeczeństwie. A "kołdrę" można tak przyciąć, żeby pasowała, tym bardziej że koszt in vitro w skali społecznej jest niewielki.
Przeczytaj całą dyskusję (201-300)
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
(101-200)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-373
(301-373)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.