Dodaj do ulubionych

"Mamusia" na jaką odległość ją trzymać?

12.07.12, 10:21
"Mamusia" jest męcząca, dręcząca, ma same dobre rady, jest wielce obrażalska i płaczliwa gdy ktoś się jej nie słucha. Nie mamy siły na kłótnie, więc wysłuchujemy i robimy swoje. (Tłumaczenia nie mają sensu bo Mamusia po kilku dniach wypiera się bzdur które opowiadała, tylko ma żal, że ktoś się jej przeciwstawił i ją obraził).

Zamieszkaliśmy ok. 500 km od "Mamusi" i było trochę spokoju ( bo przez telefon, to nie to samo). Ale od pół roku widujemy się raz w miesiącu na ok. 5 dni ( bo albo my musimy coś załatwić w rodzinnym mieście, albo ona przyjeżdża do wnuków). Jesteśmy wykończeni jej osobą.
Co zrobić:
A) wrócić do rodzinnego miasta, mieszkać na swoim, wykręcać się brakiem czasu i pozwalać na spotkania raz w tygodniu na 1-2 godz. (obawiam się, że może chcieć wpadać częściej "na chwilkę" bo akurat ma coś ważnego)
B) Zamieszkać ok. 200 km od nich - dla nas lepiej, bo męczą nas te dojazdy po 500 km, ale z drugiej strony wciąż będą zostawać na noc i przyjeżdżać na całe dnie
C) być tu gdzie jesteśmy...bo to zawsze tydzień wycięty z życiorysu, ale później spokój
Edytor zaawansowany
  • mojemieszkanie24 12.07.12, 10:41
    czy ona musi 5 dni w miesiącu spędzać z wnukami ? wprost powiedzieć, ze jesteście zmęczeni że tak często przyjeżdza. Niestety tego nie unikniesz....
  • mmagi 12.07.12, 10:49
    mamusia pewnie wdowa i nie ma sie kim zajac:/
    nie umiesz zebrac sie na szczerosc?
    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • allatatevi1 12.07.12, 11:15
    Wychodzi na to, że bez względu na to, czy ma się dzieci i wnuki, czy ich się nie ma, jest się na starość samym.
    Chyba bardziej warto pielęgnować kontakty z rówieśnikami niż mieć dzieci, jeśli chce się mieć jakieś towarzystwo na co dzień na starość.
  • mmagi 12.07.12, 12:27
    a dzieci sie ma po to zeby dotrzymywały towarzystwa?kuśwa niezła teoria:>
    klempa niech zajmie sie soba a dzieciom da zyc własnym zyciem:/
    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • allatatevi1 12.07.12, 14:06
    Oczywiście, że dzieci nie są po to, żeby dotrzymywać towarzystwa, ale odrobina wyrozumiałości by się przydała.
    Za 30 at też będziesz taką starą, samotną klępą i będziesz skomlała o odwiedziny i desperacko wpieprzała się w życie dzieci.
  • anaisanais96 12.07.12, 14:18
    JAk słyszę takie pier*** jak twoje to misie nóż otwiera. Jasne, olać matkę, olać to że jest samotna, niech się stara klempa odpier** od nas, co z tego że mnie wychowywała, 5 dni w roku to stanowczo zbyt wiele by oglądać jej facjatę. Właśnie dlatego nie chcę mieć dzieci. Niewdzięczne i wredne. Porady od koleżanek i kolegów przyjmują jako święte, od matki to wtrącanie się.
    --
    "Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa."
  • lusseiana 12.07.12, 14:33
    5 dni w MIESIĄCU, nie roku, bo jak widać to Ci umknęło, a jak dla mnie taki fakt jednak robi różnicę. Poza tym, olanie matki, a pokorne znoszenie wszystkich jej dziwactw ze szczękościskiem i zgrzytaniem zębami, to dwa przeciwne bieguny, między którymi chyba jednak coś jest, prawda? Dorosłe dzieci chyba mają prawo żyć po swojemu, a matka chyba powinna to choć trochę szanować, zamiast nieustannego forsowania swoich pomysłów na życie, bo "wychowała i jakaś wdzięczność się należy"...
  • six_a 12.07.12, 10:51
    a co znaczy przyjeżdża do wnuków? bo jak odciąża w zajmowaniu się, to chyba powinnaś się cieszyć?
    czy przyjeżdża w gości i wymaga obsługi i zabawiania od rana do wieczora?



    --
    yummy
  • raohszana 12.07.12, 10:53
    A to jakiś obowiązek gościć mamusie i tatusiów, skoro się nie dogadujecie?

    --
    - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
    - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
  • stokrota113 12.07.12, 11:04
    no właśnie ma za dużo czasu, nudzi się...ciągle mówi, że w domu tak pusto, więc przyjeżdża. A jak przyjedzie to chce się nagadać i przez 5 dni ciągle mówi....ciągle opowiada te same historie. Może to już tak z wiekiem się robi.
  • raohszana 12.07.12, 11:05
    No to jej powiedz żeby nie przyjeżdżała. Przecież macie swoje życie.

    --
    - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
    - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
  • allatatevi1 12.07.12, 11:20
    No tak, to właśnie niestety jest.
    Za 30 lat pewnie będziesz taka sama.


  • allatatevi1 12.07.12, 11:29
    A tak w ogóle to Twoja mama czy teściowa?
    Bo z tekstu nie wynika.
  • headvig 12.07.12, 11:40
    mamusie jak najdalej, a moja własna to jeszcze dalej niż teściowa.
    --
    I can't stand this indecision married with a lack of vision
  • lusseiana 12.07.12, 14:23
    Skoro 500 km to za mało, to znaczy, że nawet jeśli wyjedziecie na Tasmanię, to i tak będzie was wizytować. Zamieszkajcie tam, gdzie wam jest wygodnie, a mamusią przestańcie się przejmować - samotność samotnością, wyrozumiałość wyrozumiałością, ale męczący gość to niechciany gość. I to właśnie należy jej oznajmić. Nie prosić, nie tłumaczyć, ani nie wykłócać. Oznajmić. Z zaznaczeniem, że jeśli się nie dostosuje, to po prostu przestaniecie ją gościć. Może się obrazi, może dotrze, a może nie, no ale kur2 mać jesteście dorośli, czy nie? Gościnność też ma swoje granicie i chyba pora zacząć je egzekwować.

    Pozdrawiam.
  • sandrad2 12.07.12, 14:24
    Mamusię zaprowadzić do psychiatry żeby jej dobrał odpowiedni zestaw pigułek.
  • kefirka.de 12.07.12, 15:42
    >"Mamusia" na jaką odległość ją trzymać?
    Najpierw pomyślałam, że to troll, że normalna kobieta posiadająca własne dzieci tak by nie napisała. Jednak spora ilość komentarzy w podobnym stylu wskazuje, że taki tekst jest akceptowany. Smutne a nawet przerażające. Nie chodzi mi o niezadowolenie z jakości kontaktu ale o "ludzki " stosunek do drugiego, być może irytującego, ale jednak człowieka.
    Sam tytuł postu wskazuje jak przedmiotowo traktujesz matkę/teściową i jak niedojrzała jesteś nie potrafiąc asertywnie ustalić i przestrzegać reguł wzajemnych kontaktów.
    Pozostając w stanie skrajnego obrzydzenia tą wypowiedzią życzę autorce tekstu by jej własne dzieci, mąż oraz pozostałe bliskie osoby traktowały ją w przyszłości podobnie. W pełni na to zasługujesz.

  • znowu.to.samo 12.07.12, 15:58
    heheheh myslałam ze tylko na jematce mają takie problemy :D
    --
    Czy to nasze dziecię tak kwili, czy bachor sąsiada drze mordę???
  • lonely.stoner 12.07.12, 16:05
    Skoro babcia chce utrzymywac kontakt z wnuczkami to mozecie wnuki wysylac do niej na te pare dni- a nie przebywac z nia caly czas. Poza tym wizytacja raz w miesiacu na prawie tygodniowy pobyt to nawet dla mnie by bylo za duzo z wlasna mama - jak sie jest doroslym i ma wlasne zycie to jednak warto juz zyc na wlasny rachunek i nie pozwolic reszcie rodziny sie wtracac w zycie.

    > "Mamusia" jest męcząca, dręcząca, ma same dobre rady, jest wielce obrażalska i
    > płaczliwa gdy ktoś się jej nie słucha. Nie mamy siły na kłótnie, więc wysłuchuj
    > emy i robimy swoje. (Tłumaczenia nie mają sensu bo Mamusia po kilku dniach wypi
    > era się bzdur które opowiadała, tylko ma żal, że ktoś się jej przeciwstawił i j
    > ą obraził).

    na to moze pomoc jedynie asertywnosc .
    --
    www.youtube.com/watch?v=uI_zhSA960E
  • mexx_01 12.07.12, 16:14
    Ja trzymam swoja "mamusie" na odleglosc kija. Tak bedzie cos z 60-70 cm....
  • kseniainc 12.07.12, 16:48
    Jeśli babcia chce widzieć wnuki, niech zabiera je do siebie. Najlepiej niech po nie przyjedzie i odwiezie, jak taka bardzo potrzebująca kontaktu;-p
  • akle2 12.07.12, 17:19
    Zamieszkać w bloku bez windy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka