Dodaj do ulubionych

poskromienie bałaganiary

15.07.12, 14:17
Sama nie wierzę, że zakładam ten wątek, ale co mi tam. Może jakoś pomożecie, zmobilizujecie mnie do zmiany.

Ad rem: jestem potworną, obrzydliwą bałaganiarą. Nie wiem, czy to jest kwestia genów ( jedna z moich dwu sióstr też ma ten problem), czy wychowania ( w domu podłoga się nie lepiła, ale zwykle było tylko 'ogarnięte', nie nazwałabym tego raczej porządkiem, w dodatku mam troje starszego rodzeństwa, między nami jest spora różnica wieku, więc siłą rzeczy w wielu pracach domowych byłam wyręczana przez siostry i brata).

Mam 21 lat, mieszkam z ukochanym, studiuję. Jestem szczęśliwa i spełniona, ale to bałaganiarstwo mnie już przerasta. Potrafię ładnie posprzątać, ba, potrafię sprzątnąć perfekcyjnie. Ale to na nic się zdaje, bo ten porządek widać może przez jeden, góra dwa dni. Po kilkunastu godzinach bałagan wraca.

Najgorsze jest to, że nie chce mi się sprzątać. Uwielbiam mieć porządek, jestem wtedy o wiele szczęśliwsza i lepiej zorganizowana, ale mieszkanie jest tak zapuszczone/zagracone, że jak pomyślę, że mam nad tym ślęczeć i mozolnie wycierać jedną szafkę przez 20 minut, to robi mi się słabo. Jeżeli już sprzątam - to robię porządek generalny - albo wszystko albo nic. Nie potrafię zrobić niczego na pół gwizdka - np. nie chce mi się szorować umywalki, jeżeli nie mam czasu lub siły na posprzątanie reszty łazienki. A że rzadko kiedy mam na to czas i siłę, w efekcie w domu panuje bałagan.

Wstyd mi przed moim facetem. On nie dość że gotuje ( lubi to i jest naprawdę w tym świetny, ja też potrafię, ale rzadko to robię), to czasem więcej zrobi w domu niż ja (chociaż sam też ma tendencję do bałaganienia).

Przykład:
ma teraz lekki chaos w kuchni, a wczoraj na posadzkę wylała mi się serwatka z mozzarelli. Przetarłam ją od razu szmatką, ale dziś nadal widać białe ślady. I co? Nie chce mi się nawet tego sprzątnąć, bo co to da, skoro i tak jest bałagan...?

Przepraszam, być może niektórych zniesmaczyłam :/

RATUNKU!!!
Edytor zaawansowany
  • highly.sceptical 15.07.12, 14:22
    > wczoraj na posadzkę wylała mi się serwatka z mozzarelli.
    > Przetarłam ją od razu szmatką, ale dziś nadal widać białe ślady.

    Określenie wylała mi się serwatka z mozzarelli powinno się znaleźć w następnym wydaniu – doskonałego zresztą, gorąco polecam – "Słownika eufemizmów polskich" Anny Dąbrowskiej. :)

    --
    Nie gadaj tyle
  • tfu.tfu 15.07.12, 14:33
    matko, przeczytał całość! pokłaniam panu! pan ma zacięcie, pszepana!
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • see.berja 15.07.12, 14:38
    tfu.tfu napisała:

    > matko, przeczytał całość! pokłaniam panu! pan ma zacięcie, pszepana!

    Jeżeli Ciebie to przerosło, to poszukaj sobie forum dla telegrafistów.
  • highly.sceptical 15.07.12, 14:38
    > matko, przeczytał całość! pokłaniam panu! pan ma zacięcie, pszepana!

    Cóż, ujrzałem w Autorce siebie – tak jak ona traktuje porządki, ja traktuję spełnianie swoich marzeń.

    --
    Nie gadaj tyle
  • see.berja 15.07.12, 14:39
    highly.sceptical napisał:

    > > matko, przeczytał całość! pokłaniam panu! pan ma zacięcie, pszepana!
    >
    > Cóż, ujrzałem w Autorce siebie – tak jak ona traktuje porządki, ja traktu
    > ję spełnianie swoich marzeń.
    >

    Zawsze można uznać, że oboje cierpimy na prokrastynację, skoro o eufemizmach mowa.
  • highly.sceptical 15.07.12, 14:53
    > Zawsze można uznać, że oboje cierpimy na prokrastynację, skoro o eufemizmach mowa.

    Będziecie łaskawa, droga użytkowniczko, sprawdzić skrzynkę wiadomości prywatnych.

    --
    Nie gadaj tyle
  • see.berja 16.07.12, 00:21
    Sprawdziłam, przeczytałam, odpisałam.

    Ale się nie ustosunkowałeś więc do diaska z tako korespondencjo !
  • tfu.tfu 15.07.12, 14:50
    ojtam ojtam, o marzenia trzeba dbać. a tak z ciekawości spytam jakie te marzenia pan ma, pszepana?
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • highly.sceptical 15.07.12, 15:00
    > a tak z ciekawości spytam jakie te marzenia pan ma, pszepana?

    Przeczytać książki z półki. :(

    --
    Nie gadaj tyle
  • tfu.tfu 15.07.12, 15:03
    do boju ;-P (ja mam w lapku, przełączam se okna ino ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • highly.sceptical 15.07.12, 15:06
    > do boju ;-P

    Właśnie okazuje się, że to nie jest takie proste.

    --
    Nie gadaj tyle
  • tfu.tfu 15.07.12, 15:08
    przegryź kabel ;-P albo udaj się w miejsce bez netu.
    jest proste, jest ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • vandikia 15.07.12, 15:01


    tfu.tfu napisała:

    > matko, przeczytał całość! pokłaniam panu! pan ma zacięcie, pszepana!




    a co w tym dziwnego?
    napisane normalną polszczyzną, z odstępami, na temat bez odbiegania.. więc?
  • tfu.tfu 15.07.12, 15:04
    nie, no nic, nic. długie.
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • vandikia 15.07.12, 15:16
    To nawet nie podejrzewam, że przeczytałaś "Chłopów" i Trylogię :>

  • tfu.tfu 15.07.12, 15:27
    trylogia mnie faktycznie znudziła ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • kalllka 16.07.12, 11:59
    oj przeczytala,
    ale pewnie trzyma teraz na szostym pietrze ( swojej podrecznej biblioteczki)

    wracajac do tropiku,
    bodajze Cwierciakiewiczowa pisala, w swym wokabularzu kulinarnym, o podziale porzadku na porzadki, gdzie kazda z por roku miala swoj -czas wziecia ,,na zab.
    moze poprzygladaj sie czestotliwosci swoich codziennych sciezek ( ergonomia) to odkryjesz sposob na rutyne.
  • tfu.tfu 16.07.12, 22:00
    kaa! ale ja sienkiewicza nie zmogłam ;-P tolkiena owszem. tyle w temacie trylogii ;-P
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • anaisanais96 15.07.12, 16:49
    TY jesteś niedorozwinięty
    --
    "Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa."
  • see.berja 15.07.12, 14:36
    :D
  • maitresse.d.un.francais 15.07.12, 15:57
    Określenie wylała mi się serwatka z mozzarelli powinno się znaleźć w następnym wydaniu – doskonałego zresztą, gorąco polecam – "Słownika eufemizmów polskich" Anny Dąbrowskiej. :)


    O co chodzi, bo nie rozumiem?
  • highly.sceptical 15.07.12, 16:04
    > O co chodzi, bo nie rozumiem?

    Wybaczycie, użytkowniczko, ale nie mam w zwyczaju tłumaczyć dowcipów.

    --
    Nie gadaj tyle
  • lonely.stoner 15.07.12, 15:17
    ja szczerze powidziwam :) w wieku lat 21 to do glowy by mi nie przyszlo zajmwac sie takim problemem jak plama na podlodze, moja uwage raczej skupialo glownie jak zdac kolejne kolokwium/egzamin, jak/gdzie/z kim wyjsc na impreze, czy mam jeszcze na piwo?? w co sie dzis ubrac? jaki jest sens istnienia tego swiata??
    --
    www.youtube.com/watch?v=uI_zhSA960E
  • see.berja 15.07.12, 15:32
    Ale to wszystko, co napisałaś też robię :) Uczę się, imprezuję, wychodzę z domu ;) Ale teraz są wakacje i akurat nie mam na razie zaplanowanych wyjazdów więc siedzę w tym domu i aż żal mi patrzeć na to, co dookoła mnie się dzieje. Obiecywałam sobie i partnerowi "Po sesji biorę się za sprzątanie!" - byłam pełna entuzjazmu, ale kiedy przyszło co do czego, to nie jestem w stanie zdobyć się na posegregowanie prania :(
  • tfu.tfu 15.07.12, 15:33
    obejrzyj sobie perfekcyjną panią domu. powaga. zobaczysz jak mają inni. po 1 odcinku stwierdziłam, że mam w domu czyściutko i pięknie ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • see.berja 15.07.12, 20:40
    tfu.tfu napisała:

    > obejrzyj sobie perfekcyjną panią domu. powaga. zobaczysz jak mają inni. po 1 od
    > cinku stwierdziłam, że mam w domu czyściutko i pięknie ;-)

    Oglądam!
    Uwielbiam to oglądać, poluję nawet teraz na papierową wersję poradnika Turner ;))

    Ale niestety, samo oglądanie nie motywuje mnie jeszcze do trzymania porządku :(
  • tfu.tfu 15.07.12, 21:04
    ee, bo nie ma motywować tylko poprawiać humor ;-) (jak popatrzę co ludzie w domach mają, czuję się porządnicka ;-P)
    a poważnie: ja generuję wokół siebie chaos kontrolowany, gdybym miała mieć sterylnie to bym się czuła jak na sali operacyjnej, a nie w domu ;-)

    a sposób jest dość prosty: gotuję coś, to nie wrzucam do zlewu bezrefleksyjnie, tylko zmywam od razu. widzę jakieś paskudne, to przecieram. odkurzać nienawidzę szczerze i do tego potrzebuję motywacji (pies był bardzo dobrą motywacją, czarne kłaki na jasnej podłodze i piach pod stopami powodowały natychmiastową wycieczkę w stronę odkurzacza ;-)), teraz sobie ustalam limit co 3-4 dni. ciuchy zbieram do szafy tak, żeby nie generować sterty.
    da się przy minimalnym wysiłku. ;-) trzymam kciuki!
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • tfu.tfu 15.07.12, 21:52
    a, jeszcze jedno: odkładam na miejsce. zawsze. i dostaję piany na ustach, jak mi ktoś poprzekłada, bo wtedy nie znajduję ;-) a nie lubię miotać się w amoku poszukując jakiegoś niezbędnika.
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • best.yjka 20.09.12, 23:07
    see.berja napisała:

    > Obiecywałam sobie i partnerowi "Po sesji biorę się za sprzątanie!" - byłam pełna entu
    > zjazmu, ale kiedy przyszło co do czego, to nie jestem w stanie zdobyć się na po
    > segregowanie prania :(

    Masz wskoczyć w seksowną bieliznę, żeby mu ślina na buty kapała. A ty się martwisz praniem?
  • samuela_vimes 15.07.12, 15:35
    to nieuleczalne. Wiem po sobie, zdarza mi się sprzątać, ale tak jak u ciebie bardzo krótko jest czysto.
    Na szczęście nie wstydzę się przed niemężem a ponieważ on jest pedantyczny on sprząta, albo mówi co mam posprzątać, żeby bałagan zniknął...więc wrzucam do szafy buty, torebki, kosmetyki których ja wcześniej nie dostrzegałam i bałagan znika. Zdarza się, że wrzucam też wszystko na raz i też jest czysto :-D
    Nie wiem czy to rodzinne, bo mami nam zabawki wyprzała jak byliśmy mali, moja sis jest pedantycznie porządna. Brat już trochę gorzej, ale ma żonę pilnuje go jak mnie mój men i wszystko gra.
    --
    bleeeeeeee
  • facettt 15.07.12, 15:57
    wiec wybralas niewlasciwego nicka.
    pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81awrientij_Beria
    Naucz sie robic wszystko na pol gwizdka - tak jak ja.
    w parzyste tygodnie sprzatam, w nieparzyste nie - i jakos czuje sie spelniony :)
  • highly.sceptical 15.07.12, 16:17
    > Ten BERIA to lubil porzadek :)

    Zdaje się, że mu trochę przeszło, gdy nareszcie porządek zrobiono z nim. Otóż wieść niesie, że przed egzekucją rozebrany do bielizny i przykuty do haka towarzysz Beria tak głośno i rozpaczliwe domagał się darowania życia, że musiano go zakneblować ręcznikiem i owinąć mu głowę bandażem. :) A dostał bardzo ładnie, prosto w czółko – kawał dobrej roboty!

    Jak to mówią: trafiła kosa na kamień.

    --
    Nie gadaj tyle
  • facettt 15.07.12, 16:29
    (mam nadzieje, ze autorka watku nam wybaczy, te lekka zmiane tematu)

    - tak, istotnie tak bylo...

    ale ogladalem kiedys w Rosji program TV mu poswiecony.
    Beria doskonale znal slabosci komunizmu.
    Bandytom to byl, ale wlasnie dlatego tylko on mogl jedna reka zamknac kilka tysiecy komunistow
    i do tego sie przymierzal, jak rowniez do wprowadzenia (rownie krwawej) dyktatury kapitalistycznej.
    "Leninisci" na czele z Chruszczowem, opowiedzieli sie za Leninizmem wlasnie, czyli utrzymaniem wladzy Partii - ale KOLEGIALNEJ wladzy, co pozwolilo na spokojna agonie tego systemu...
  • highly.sceptical 15.07.12, 16:53
    > - tak, istotnie tak bylo...

    Wersji krążyło kilka, ja podałem tę z Dworu Czerwonego Cara Simona Sebaga Montefiore, czyli chyba obowiązującą (to stosunkowo świeże opracowanie).

    > Beria doskonale znal slabosci komunizmu. Bandytom to byl, ale wlasnie dlatego tylko on
    > mogl jedna reka zamknac kilka tysiecy komunistowi do tego sie przymierzal, jak rowniez do
    > wprowadzenia (rownie krwawej) dyktatury kapitalistycznej.

    Tak, zapewne ZSRR zaczęłoby dryfować w kierunku wolnego rynku: Berię ciągnęło do Zachodu, chciał reform, ograniczenia roli partii, amnestii, w ogóle nie był to też towarzysz przywiązany jakoś szczególnie do komunizmu (czy Leninizmu) jako idei. Ale cóż, zlekceważył Chruszczowa i to był jego błąd. Ostatni zresztą. (No, nie licząc może tej komedii z błaganiem o życie).

    --
    Nie gadaj tyle
  • see.berja 15.07.12, 20:39
    jak zakładałam to konto na gazecie, to też mi się skojarzyło z Berią :D To ulubiona postać historyczna bliskiej mi osoby ( nie pytajcie mnie o szczegóły tej makabrycznej fascynacji, proszę :P ).

    Moje założenie było zgoła inne, choć także związane z Rosją - chodziło mi raczej o Syberię ;))

  • facettt 15.07.12, 22:19
    i tyle tam polskich sladow ...)
  • berta-death 15.07.12, 23:20
    A propos Syberii to mi się przypomniał taki PRL-owski dowcip jak pani pyta dzieci w klasie, gdzie jest najcieplej na ziemi. Jasio się zgłasza i mówi, że na Syberii. Pani wybałuszyła na Jasia gały a on na to, że jak babcia w styczniu wracała z Syberii to na nogach miała trampki.
  • koham.mihnika.copyright 16.07.12, 01:20
    > Naucz sie robic wszystko na pol gwizdka - tak jak ja.
    > w parzyste tygodnie sprzatam, w nieparzyste nie - i jakos czuje sie spelniony :

    a ja licze do siedmiu, wypada na zone. tez sie czuje spelniony.
    --
    "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.

    Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.
  • paco_lopez 15.07.12, 16:27
    młoda jeszcze jesteś więc może ci się ten chaos w głowie po układa. samo się nigdy nie posprząta, ale w układzie dwuosobowym bez dzieci nie powinno byc z tym problemu, o ile nikt nie robi syfu tendencyjnie i potrafi jeść jak człowiek nie jak prosie. na prawde nie wiem od czego to zależy, ale dla mnie względny ład , niezagracenie i nie lepienie się kuchni to miara ludzkiej dojrzałosci.
  • anaisanais96 15.07.12, 16:54
    Przypomina mi sie czas gdy niedawno zmieniłam szkła korekcyjne na mocniejsze i po założeniu ich doznałam szoku. Widziałam każdy najmniejszy brud, brudne ściany, smugi na wszystkich szkłach. Myślałam, że się popłaczę. Mogłam sprzątać i sprzątać i wciąż było brudno. Teraz się przyzwyczaiłam i akceptuje to:)
    --
    "Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa."
  • tfu.tfu 15.07.12, 16:57
    to może ja nie powinnam tych okularów kupować? ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • six_a 15.07.12, 17:01
    moim skromnym powinnaś właśnie sprzątać drobiazgi, bo od drobiazgów zaczyna się burdel. na twojej niewytartej plamie przylepią się teraz inne brudy albo rozniesiesz to po reszcie mieszkania.

    poza tym sprzątanie drobiazgów i niedopuszczanie do większego chaosu zajmuje mniej czasu niż ogarnianie zapuszczonego przez dwa tygodnie czy ile tam czasu mieszkania.

    --
    never be mine
  • see.berja 15.07.12, 23:34
    Tak!
    I to chyba najlepsza rada, dzięki six_a :)))

    Ja myślę, że moje podejście do sprzątania odzwierciedla pewne cechy psychiczne - mianowicie przerost ambicji i perfekcjonizm. Tak, tak, wiem - zaraz wyskoczycie, że objawem perfekcjonizmu pewnie byłoby wyszorowane i błyszczące mieszkanie z równymi odstępami między żabkami na karniszu ;P Ale to chyba tak nie działa, ludzie mylą perfekcjonizm z pedantyzmem.

    Ja myślę, że problem leży w tych małych rzeczach właśnie. Muszę być we wszystkim świetna i "najlepsza z grupy", a jak nie radzę sobie w jakiejś dziedzinie, to po prostu udaję, że jej nie ma. I tą dziedziną okazało się sprzątanie. Ciężko mi sprzątnąć jedną szafkę, bo od razu chciałabym "wszystko" i "teraz", a że nie mam na to czasu ani ochoty, to jest jak jest.

    Łot ile refleksyj za jednym zamachem, jeszcze raz dzięki :>
  • koham.mihnika.copyright 16.07.12, 02:29

    --
    "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.

    Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.
  • see.berja 16.07.12, 07:09
    a cóż to za dziwo? Pierwsze słyszę.

    Tę najzwyklejszą swego czasu miewałam, rzeczywiście. A to był raczej efekt dojrzewania, teraz jest ok.
  • konwalia55 15.07.12, 17:10
    nie pomoge Ci, poniewaz jestem uporzadkowana i lubiaca lad i porzadek :)
    na dodatek zapewnienie sobie komfortu mieszkania w zadbanym pieknym domu nie kosztuje mnie zbyt wiele, a nawet sprawia mi ogromna przyjemnosc :)
  • lonely.stoner 15.07.12, 17:30
    a jeszcze dodam ze co innego balaganiarstwo a syfiarstwo. Ja mam balagan- ciuchy, ksiazki, kosmetyki - wszystko w rozsypce. Ale nie cierpie zaciekow w lazience, jakis zgnilych resztek w kuchni/zlewie, sterty brudnych garow (dopuszczalna sterta 2 dniowa, potem zaczyna plesniec, wyjatek to dni kaca-mordercy kiedy wszystko mi zwisa i powiewa). Hm, taka prosta sprawa- moge nie umyc od razu garow, ale kuchenke po gotowaniu od razu przemywam bo wiem ze takie zaschniete resztki zywnosci jest 3x ciezej doczyscic niz umyc brudny talerz- ktory moge zostawic na ten 1 dzien, kuchenki nie.
    --
    www.youtube.com/watch?v=uI_zhSA960E
  • lonely.stoner 15.07.12, 17:31
    a co mnie jeszcze chroni przed zarosnieciem kurzem i zmusza do odkurzania przynajmniej raz na miesiacu dokladnie - tzn. odsuwam meble, lozko, fotele... to jest strach przed pajakami.
    --
    www.youtube.com/watch?v=uI_zhSA960E
  • myaka 15.07.12, 19:17
    Sorry, ale sterta naczyń dwudniowych zostawionych w zlewie to już syf. Wielki syf...

    Osobiście poskromiłam bałaganiarza. Mieszkamy ponad 7 miesięcy i z dnia na dzień jest coraz lepiej. Wczoraj np. sam z siebie wpadł na pomysł umycia okien, bo zachlapał je deszcz ;) Z początku było niekoniecznie wesoło. Pochodzi z domu, w którym niby się sprzątało, ale niekoniecznie regularnie, niekoniecznie perfekcyjnie. A ja lubię czyste podłogi [jako właściciele dwóch kotów musimy codziennie odkurzać, myć podłogi w całym domu], lubię perfekcyjnie czystą łazienkę i kuchnię. Lubię porządek na biurku i w szafach. Lubię porządnie wyprasowane ubrania.
    Jak poskromiłam? Pokazałam, że lepiej, wygodniej żyje się w porządku. Że utrzymanie [regularne utrzymanie] porządku jest łatwiejsze niż wielkie sprzątanie np. raz w tygodniu. U nas sprząta się na bieżąco, sprząta ta osoba, która ma więcej czasu/ochoty. I działa.

    P.S. Nie zawsze byłam takim czyściochem. W wieku 21 lat byłam jeszcze bałaganiarą, do tego leniwą. Ale Mama mocno pomagała w ogarnięciu mego bałaganu. Z czasem zaczęłam się zmieniać. Choroba i śmierć Mamy spowodowała, że na pewien czas musiałam przejąć Jej rolę w domu rodzinnym - teraz ojciec pedant, który sam jednak sprzątać nie potrafi/nie chce - ma panią, która za pieniążki perfekcyjnie myje mu okna i pięknie prasuje koszule [czyli tak jak Mama to czyniła].
  • six_a 15.07.12, 19:41
    raz na miesiąc to chyba odkurzasz od razu trzy pokolenia pająków, w sumie to nawet ekonomiczne.


    --
    out of space
  • lonely.stoner 15.07.12, 19:52
    six_a napisała:

    > raz na miesiąc to chyba odkurzasz od razu trzy pokolenia pająków, w sumie to na
    > wet ekonomiczne.
    >
    >
    w moim przypadku i tak dobrze ze raz na miesiac :) a poza tym (tak swoja droga) to nie rozumiem ludzi jak ta laska co wyzej sie wypowiedziala- odkurzac dom raz dziennie bo maja koty, 2 dni jak gary poleza to syf, sprzatanie generalne (Z myciem podlogi raz w tygodiu), brrrr.... to sa dobre rady dla kogos kto nie pracuje 5 dni w tygodniu i mu sie naprawde nudzi. Ja sobie nie wyobrazam spedzac wieczoru po pracy czy weekendu po pracy na sprzataniu - co tygodniowo. Mialam raz taka znajoma pare - laska wlasnie taka nawiedzona, raz na tydzien wielkie sprzatanie z odsuwaniem mebli wlacznie i dokladnym szorowaniem powierzchni za tymi. Raz wpadli do mnie oboje, i ona mowi o co ale masz balagan. No mowie ze nie mialam czasu posprzatac. A jej maz na to: no widzisz, niektorzy maja lepsze pomysly na spedzanie wolnego czasu :)
    --
    www.youtube.com/watch?v=uI_zhSA960E
  • myaka 15.07.12, 20:06
    lonely.stoner napisała:
    > w moim przypadku i tak dobrze ze raz na miesiac :) a poza tym (tak swoja droga)
    > to nie rozumiem ludzi jak ta laska co wyzej sie wypowiedziala- odkurzac dom ra
    > z dziennie bo maja koty, 2 dni jak gary poleza to syf, sprzatanie generalne (Z
    > myciem podlogi raz w tygodiu), brrrr.... to sa dobre rady dla kogos kto nie pra
    > cuje 5 dni w tygodniu i mu sie naprawde nudzi. Ja sobie nie wyobrazam spedzac w
    > ieczoru po pracy czy weekendu po pracy na sprzataniu

    Nie myję podłogi raz w tygodniu, a codziennie. To tak dla jasności. Nie jestem nawiedzona. A po prostu nie lubię mieszkać w syfie. Pracujemy oboje min. 5 dni w tygodniu [ja czasami niestety więcej], do tego chodzimy regularnie pływać, do kina, wędrujemy po górach, fotografujemy, spotykamy się ze znajomymi, czyli normalne życie prowadzimy.
    Sprzątania generalnego nie uznajemy - bo sprzątamy na bieżąco. Czyli nie spędzam nigdy całego dnia na sprzątaniu, a jedynie parę chwil codziennie. I ani moje życie zawodowe nie ma na to wpływu, ani moje życie towarzysko - kulturalne na tym nie cierpi.
  • six_a 15.07.12, 20:13
    >a jedynie parę chwil codziennie.
    no już nie przeginajmy, prawda?
    codzienne sprzątanie razem z myciem podłogi zajmuje Ci parę chwil? taka malutka podłoga czy te parę chwil to tak bliżej godziny? albo podzielone na kilka osób.

    kuśwa już się zaczyna. która krócej.


    --
    out of space
  • myaka 15.07.12, 20:57
    Mieszkanie ma troszkę ponad 70m. Odkurzenie tego + umycie mopem [w którego zainwestowaliśmy sporo - by nie trzeba rączek sobie moczyć/brudzić, który jest stabilny, który ma fajną "końcówkę myjącą;) ] zajmuje mi góra 20 min. Nie wiem czy to dużo, czy mało? Dla mnie jest to chwila.
    Wymycie łazienki - ale takie na szóstkę, że może przyjść specjalista od czystości i sprawdzać, nie zajmuje mi też więcej czasu - łazienkę sprzątam 2 razy w tyg. - codziennie tylko przecieram [np. podczas mycia zębów] zlew, baterie itd. Podczas kąpieli często na przykład myje półki przy wannie, na której stoją butelki z kosmetykami.
    Kurzów ścierać wielce nie muszę - bo nie mam pie...ików, na których może się to zbierać. 2-3 min. zajmuje mi mycie szklanego stołu + doliczyć trzeba kilka minut na wymycie kociej toalety.
    Jako, że mieszkam z facetem - obowiązki domowe dzielone są na dwoje.

    P.S. Moja praca zawodowa związana jest z m.in. kontrolą czystości w różnych obiektach. Wiem jak można/trzeba sprzątać, wiem, gdzie najbardziej brud lubi się zbierać, na co należy zwracać szczególną uwagę, no i kilka porad od pań sprzątających "zawodowo" też wyciągnęłam ;)
  • six_a 15.07.12, 21:42
    no mówiłam. parę chwil nagle się rozrasta do 20 minut i to tylko na samą podłogę (nadal nie wierzę, że tyle zajmuje Ci odkurzenie i umycie podłogi w ponad 70-metrowym mieszkaniu, niezależnie od ilości inteligentnych końcówek). a gdzie odkurzanie mebli z kotów, kotów z mebli, mycie naczyń lub co najmniej załadowanie i wyładowanie ze zmywarki, inne?

    > Jako, że mieszkam z facetem - obowiązki domowe dzielone są na dwoje.
    yhm, jak ty odkurzasz podłogę, to on ją myje. w tym samym czasie zapewne.

    eeetam.



    --
    genius
  • lonely.stoner 16.07.12, 18:58
    no to ja tez zlicytuje- mi odkurzanie mojego pokoju zajmuje 10 minut. Jakbym miala odkurzyc mieszkanie 70 m to pewnie z 40minut jak nic.
    --
    www.youtube.com/watch?v=uI_zhSA960E
  • myaka 16.07.12, 22:45
    To albo Wy takie wolne, albo ja taka szybka.
    Albo macie tyle mebli do odsuwania, albo nie wiem co. Ja przesuwać podczas odkurzania/mycia muszę tylko stolik w salonie. Sofa odsuwana jest, gdy odkurza facet - dla mnie to za ciężkie. Reszta mebli nie nadaje się do przesuwania [lity dąb zbyt ciężki jest]
    Albo znaczenie ma, że ja odkurzam podłogę drewnianą, a Wy może dywany [które chyba więcej czasu zajmują]?

    Dziś spojrzałam nawet na zegarek - ogarnięcie podłogi nie zajęło mi więcej niż 20 min.

  • raohszana 16.07.12, 22:54
    No dobra, jesteś szybka. Co nam z tego wynika, prócz tego, że czujesz wyższość nad tymi, co czynią inaczej niż Ty i nie możesz powstrzymać się przed określeniem ich środowiska"syfem"?

    --
    - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
    - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
  • policjawkrainieczarow 20.09.12, 17:39
    myaka napisała:

    > To albo Wy takie wolne, albo ja taka szybka.
    > Albo macie tyle mebli do odsuwania, albo nie wiem co.

    tak, dla mnie jest całkiem prawdopodobne, że przeciętna rodzina ma przy stole na ten przyklad ze cztery krzesła, a niektórzy nawet ze sześć. Trzeba to poodsuwać, poprzesuwac, pozasuwać.
    Wielu ludzi też nie trzyma wiadra z mopem czy odkurzacza na widoku (pewnie dlatego, ze tańszy), a jeśli maja małe dzieci, to i środki myjące mają w mniej dostępnych miejscach, więc samo przygotowanie i pochowanie osprzetu trochę czasu zajmuje. Nie, żeby bardzo duzo, ale jednak jakiś kawałek z tych dwudziestu minut.

    --
    http://elizabanicka.pl/eliza468x60.gif
  • poezja1983 21.09.12, 09:05
    muszę stanąć w obronie koleżanki.tez mam mieszkanie 70m. i odkurzenie podłogi oraz jej umycie nie zajmuje więcej jak 20-30 minut- nawet z odsunięciem mebli(nie mam dywanów jedyny chodniczek leży u wynusia w pokoju)
  • see.berja 15.07.12, 22:00
    six_a napisała:

    > kuśwa już się zaczyna. która krócej.

    Haha, podobnie jak w tym wątku o dbaniu o siebie. Każda nakłada błyszczyk i jest już zwarta i gotowa :D
  • six_a 15.07.12, 22:06
    :)
    tak, rekord świata w krótkości zajmowania łazienki: "robię dosłownie makijaż i wychodzę. bo prysznic biorę w zlewozmywaku. wszystko po to, żeby odróżnić się od koleżanek zajmujących łazienkę na caaaaaaaaaaaaaaaaałe pół godziny. dzięki czemu mój facet ma mnie za co pochwalić. takajezdęsuper."


    --
    ooooh la love
  • raohszana 16.07.12, 21:05
    Najbardziej super som te, co w ogóle siem myjom co 2-3 dni, bo siem nie pocom, a w domie majom czysto. I one tylko wstano to som pikne i najlepsze, a och chuopy som zachwycone.

    --
    - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
    - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
  • tfu.tfu 16.07.12, 21:14
    tak majo wszystkie z foruma ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • raohszana 16.07.12, 21:50
    No i znowu wychodzi, że nie trzymam standardów forumowych! Cholera, a mówili "nie myj się Rałoś codziennie, bo to wstyd!"

    --
    - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
    - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
  • tfu.tfu 16.07.12, 22:06
    ależ myj ;-P ja się nie trzymam i myję ;-P i żyję (o zgrozo!)
    --
    .............. fusy precz!
    http://s2.rimg.info/ab24ba036a4d9ead229e5139c22320c7.gif
  • tabeletka 21.09.12, 01:36
    czeste mycie skraca zycie, wiec lacz alt, dziewoje
  • lazy.eye 15.07.12, 19:32
    To kwestia kultury i wychowania. Niemki mówią na to polski chlew.
  • myaka 15.07.12, 20:12
    lazy.eye napisał:

    > To kwestia kultury i wychowania. Niemki mówią na to polski chlew.

    Tylko, że Niemki nic lepsze nie są. Większość niemieckich domów jest "niby czysta". "Czysta" na pokaz.
    Ja właśnie musiałam poskromić takiego bałaganiarza - wychowanego przez "niby czystą" niemiecką mamę ;)
  • lonely.stoner 15.07.12, 19:55
    http://www.thepeasknees.co.uk/images/TEA6013.jpg
    --
    www.youtube.com/watch?v=uI_zhSA960E
  • mojemieszkanie24 15.07.12, 20:28
    Oto co ja ci radzę:

    1. poświęć weekend i powyrzucaj stare niepotrzebne graty, meble zgodnie z zasadą: jeżeli nie używałam tego przez pół roku to nie jest mi potrzebne. Czyli zrób czystkę w domu :P

    2. gdy już powywalasz graty nie zaczynaj sprzatać całego mieszkania od razu tylko po jednym pokoju, nie żałuj pieniędzy na pudelka/ organizery / segregatory bo jak wszystko upchasz w jedna szafkę to tez nie bedzie miało sensu ( jak zaczniesz czegos czukać to znowu zrobi sie bałagan). Najlepiej jakbyś odsunęła meble, bo pod nimi też jest brudno zapewne

    3. unikaj ustawiania na półkach róznych rzeczy, bo bedziesz miała wiecej sprzątania ( kurz). Ja mam wszystko w szafkach a na wierzchu tylko te rzeczy, które są dekoracją wnętrza ( naprawdę na cale mieszkanie to jest kilka rzeczy)

    4. ustal sama sobie grafik sprzątania. Ja ( lub moj partner) na przykład raz w tygodniu sprzatam bardzo dokładnie tak że możesz przyjść z białą rękawiczką ( mam małe mieszkanie wiec jak sprzatniesz niedokladnie to kurz wyłazi ). wycieram na bieżąco powstałe plamy, bo potem musisz szorować. Odkurzam co drugi dzień, naczynia myję codziennie chociaż naprawdę nieraz mi się nie chce.

    POWODZENIA
  • see.berja 15.07.12, 20:44
    mojemieszkanie24 napisała:

    > Oto co ja ci radzę:
    >
    > 1. poświęć weekend i powyrzucaj stare niepotrzebne graty, meble zgodnie z zasad
    > ą: jeżeli nie używałam tego przez pół roku to nie jest mi potrzebne. Czyli zrób
    > czystkę w domu :P
    >

    To nie jest dobra rada! A jak znajdę bombki choinkowe albo zimowe skarpetki, to co? Nie używałam ich od pół roku, co nie oznacza, że mam je wywalać :( Pomyślałaś o tym? Hę???

    :D

    Wydłużyłabym zatem ten limit czasowy do roku ;)
    A za resztę rad pięknie dziękuję :))
  • berta-death 15.07.12, 20:52
    > To nie jest dobra rada! A jak znajdę bombki choinkowe albo zimowe skarpetki, to
    > co? Nie używałam ich od pół roku, co nie oznacza, że mam je wywalać :( Pomyśla
    > łaś o tym? Hę???

    W twoim przypadku, należy wywalić i skarpety i bombki. Na święta kupujesz choinkę razem z bombkami a po świętach razem z tymi bombkami wywalasz ją na śmietnik. Podobnie robisz ze skarpetami. Kupujesz na jeden sezon a potem wywalasz. Żeby nie było żal, to przestaw się na kupowanie niższych jakościowo produktów, które po tym sezonie same się rozlecą.
  • see.berja 15.07.12, 21:55
    berta-death napisała:



    > W twoim przypadku, należy wywalić i skarpety i bombki. Na święta kupujesz choin
    > kę razem z bombkami a po świętach razem z tymi bombkami wywalasz ją na śmietnik
    > . Podobnie robisz ze skarpetami. Kupujesz na jeden sezon a potem wywalasz. Żeby
    > nie było żal, to przestaw się na kupowanie niższych jakościowo produktów, któr
    > e po tym sezonie same się rozlecą.

    Tyś chyba oszalała. Dla mnie choinka bożonarodzeniowa to coś więcej niż drapak obwieszony tandetnymi ozdobami z supermarketu :/ Sama robię większość ozdób i wkładam dużo serca w przygotowanie ozdób świątecznych. Ok - jasne, że najpierw trzeba mieć w domu porządek, żeby takie ozdoby miały w ogóle jakikolwiek sens. W święta akurat umiem się zmobilizować i wtedy mieszkanie błyszczy.

    Co do skarpet - wybacz, ale dla mnie to idiotyzm. Mam ryzykować wygodę i zdrowie (!) pocąc się w plastikowych skarpetach z bazaru? W życiu.

    Moim zdaniem zdecydowanie przesadzasz i wyznajesz skrajny determinizm - skoro mam problem z utrzymaniem porządku, to tak już zostanie i pozostaje mi się do tego przystosować poprzez znaczne obniżenie standardu życia. Bez sensu, ja pytałam o rady, JAK się zmotywować, o konkretne porady - od czego zacząć, czego pilnować, a Ty lada chwila zasugerujesz, żebym jadła tylko z naczyń jednorazowych....? Pffffff <irytejszyn>
  • berta-death 15.07.12, 20:45
    Z genami nie wygrasz. To się jeszcze nikomu nie udało. Pozostaje jedynie pogodzić się ze swoją przypadłością i ewentualnie tak sobie życie ułożyć, żeby jak najmniej możliwości było bałaganienia.

    Nie ogarniasz chaosu w szafach, kupuj tylko kilka ciuchów na dany sezon a resztę wyrzucaj. Nie ogarniasz chaosu w kuchni, wywal wszystko z szafek, regałów i szuflad, zostaw sobie jedynie komplet sztućców, po jednym talerzyku i kubku na osobę. Nie baw się w kreatywne gotowanie, bo i tak nic z tego nie wyjdzie, więc wywal wszystkie przyprawy, półprodukty i wszystko czego i tak nie będziesz w stanie porządkować ani ogarniać podczas gotowania. Przerzuć się na jedzenie na wynos albo gotowanie bardzo prostych potraw.
    Z łazienki powywalaj wszystkie kosmetyki, środki czystości i cokolwiek tam masz, przerzuć się na produkty typu n 1 jednym, bo im mniej słoików i butelek tym lepiej.
    Nie magazynuj żadnych ręczników, pościeli, obrusów ani niczego innego. Przecież wystarczą dwie, trzy na zmianę, reszta to tylko potencjalne siedlisko bałaganu.
    Nie ogarniasz chaosu w dokumentach i papierach, wywal wszystko co nie ma prawnej wartości i więcej niczego nie zbieraj. Pogódź się z tym, że do żadnej notatki nigdy w życiu nie zajrzysz, więc nie ma co ich trzymać, podobnie jest z listami, kartkami świątecznymi sprzed 5lat, paragonami ze spożywczaka, itp. Wywal też książki, w dobie bibliotek, wypełnionych po brzegi księgarni, alllegrów i e-booków nie ma najmniejszego sensu trzymać ich w domu.

    Z regałów i szaf wywal wszelkie durnostojki i przydaśki, bo też nie ogarniesz trzymania tam porządku. Nawet nie zdołasz zapamiętać co tam magazynujesz i w momencie jakby okazało się, że coś z tego będzie ci potrzebne to i tak albo nie znajdziesz albo nie będziesz pamiętać, że istnieje. Kupisz nowe i będzie kolejny grat.

    Pościągaj dywany z podłóg bo to tylko siedlisko kurzu i wywal wszystkie niepotrzebne meble. Nawet fotel od cioci Jadzi, na którym od kilku lat nikt nie usiadł i w najlepszym wypadku robi za wieszak na ubrania. Zrezygnuj z firanek i zasłon na rzecz rolet albo zewnętrznych żaluzji.

    Jednym słowem przyjmij do wiadomości, że PRL i kryzys gospodarczy mamy za sobą, sklepy pełne dóbr wszelakich, więc nie ma potrzeby niczego magazynować. Spokojnie można mieszkać w pustych ścianach z kilkoma niezbędnymi rzeczami.
  • see.berja 15.07.12, 22:02
    Wszystko pięknie ale książek nie wywalę - nigdy w życiu.
    Zbyt dużo pieniędzy na nie wydałam/wydaję - poza tym nie znoszę czytać na komputerze czy innym ustrojstwie.

    Nie chcę, żeby moje mieszkanie przypominało celę zakonnicy :/
  • berta-death 15.07.12, 23:08
    To nie wywalaj, wystaw na allegro, może za złotówkę sprzedasz. Niestety takie jest zatrzęsienie książek na rynku, że raczej nie sposób zrobić biznesu na książkach.

    Ja to wszystko mówię z autopsji. Nie ma opcji, żeby się zmotywować, bo to nic nie daje. Zmotywujesz się i jeszcze dobrze nie posprzątasz jak bałagan znów sam się zrobi. Nie jesteś w stanie pilnować się 24h/dobę, bo wtedy to będziesz mieć życie zakonnicy a nie tylko jej celę.
    Ascetyczny minimalizm to jedyne wyjście, żeby jako tako wygrać z bałaganem.
  • good_morning 15.07.12, 23:43
    ze spokojnie mozna mieszkac w zupelnie pustych scianach
    a co niezbedne, w wybrany kąt na stosik
    --
    No matter where we go
    Souls adrift never say goodbye
  • see.berja 15.07.12, 23:56
    good_morning napisała:

    > ze spokojnie mozna mieszkac w zupelnie pustych scianach
    > a co niezbedne, w wybrany kąt na stosik

    Stosik? No błagam Cię, to głównie te niewinne "stosiki" są moim największym wrogiem :[
  • good_morning 16.07.12, 00:03
    ale wiesz, jak zastosujesz sie do zalecen berty, to niewiele ci w tym kaciku zostanie ;D
    (osobiscie nie jestem wyznawczynia religii przestrzeni a la Japonia)
    --
    No matter where we go
    Souls adrift never say goodbye
  • headvig 15.07.12, 21:48
    Obawiam się że nikt ci tutaj nie pomoże. Albo to się ma we krwi albo nie. Wszelkie próby to udawanie porzadku ale nawet z takim udawanym można żyć.
    --
    I can't stand this indecision married with a lack of vision
  • see.berja 15.07.12, 21:58
    headvig napisała:

    > Obawiam się że nikt ci tutaj nie pomoże. Albo to się ma we krwi albo nie. Wszel
    > kie próby to udawanie porzadku ale nawet z takim udawanym można żyć.

    Hmmmm? Jak można "udawać porządek"??

    Czy jeżeli posprzątam mieszkanie, a zrobię to równie dobrze jak osoba mająca sprzątanie we krwi, to moja praca będzie mniej warta?
    Ok, nevermind. Jeżeli moje kafelki będą udawały, że błyszczą, to nie zmieni efektu. Zwał jak zwał.
  • headvig 15.07.12, 22:09
    > Hmmmm? Jak można "udawać porządek"??

    1) sprzątać powierzchownie
    2) posprzątać gruntownie i zrobić w błyskawicznym tempie następny syf

    > Czy jeżeli posprzątam mieszkanie, a zrobię to równie dobrze jak osoba mająca sp
    > rzątanie we krwi, to moja praca będzie mniej warta?

    ależ skąd. to dlaczego tego tego nie posprzątasz, a cała polska musi czytać o wylanej serwatce?

    albo się jest fleją albo nie.
    --
    I can't stand this indecision married with a lack of vision
  • see.berja 15.07.12, 23:14
    headvig napisała:


    > ależ skąd. to dlaczego tego tego nie posprzątasz, a cała polska musi czytać o w
    > ylanej serwatce?
    >

    Nie posprzątam nie dlatego, że nie umiem, tylko trudno mi się za to zabrać, a to różnica.
    Poza tym nie cała Polska ( nazwy krajów piszemy zwykle wielką literą), prosta sprawa - nie chcesz - nie czytaj, nikt Cię nie zmusza.


    > albo się jest fleją albo nie.

    Nie uważam się za fleję. Nic u mnie w domu nie śmierdzi, a i sama potrafię zadbać o higienę i o to, by ludzi nie odstraszać powierzchownością. Trochę przesadziłaś, nie uważasz?
  • headvig 15.07.12, 23:32


    >Najgorsze jest to, że nie chce mi się sprzątać.
    >mieszkanie jest tak zapuszczone/zagracone, że jak pomyślę, że mam nad tym ślęczeć i mozolnie wycierać jedną szafkę przez 20 minut, to robi mi się słabo
    >np. nie chce mi się szorować umywalki, jeżeli nie mam czasu lub siły na posprzątanie reszty łazienki. A że rzadko kiedy mam na to czas i siłę, w efekcie w domu panuje bałagan.

    >P rzykład: ma teraz lekki chaos w kuchni, a wczoraj na posadzkę wylała mi się serwatka z mozzarelli. Przetarłam ją od razu szmatką, ale dziś nadal widać białe ślady. I co? Nie chce mi się nawet tego sprzątnąć, bo co to da, skoro i tak jest bałagan...?


    Tak, przepraszam, przesadzilam. To nie flejostwo ani bałaganiarstwo, to lenistwo w najczystrzej postaci
    --
    I can't stand this indecision married with a lack of vision
  • see.berja 15.07.12, 23:36
    headvig napisała:


    >
    > Tak, przepraszam, przesadzilam. To nie flejostwo ani bałaganiarstwo, to lenistw
    > o w najczystrzej postaci

    Serio? :(
    To chyba prawda, ale będę nad tym pracować...postaram się :) Od jutra zacznę <fuuuuu, ciarki mnie przechodzą jak o tym pomyślę>
  • headvig 15.07.12, 23:42
    see.berja napisała:

    > headvig napisała:
    >
    >
    > >
    > > Tak, przepraszam, przesadzilam. To nie flejostwo ani bałaganiarstwo, to l
    > enistw
    > > o w najczystrzej postaci
    >
    > Serio? :(
    > To chyba prawda, ale będę nad tym pracować...postaram się :) Od jutra zacznę &#
    > 60;fuuuuu, ciarki mnie przechodzą jak o tym pomyślę>

    Da sie z tym żyć, wielu to ma, ja też :-)

    --
    I can't stand this indecision married with a lack of vision
  • see.berja 15.07.12, 23:55
    Ufff...

    Ta "fleja" tak mnie ubodła, że aż poszłam i pomimo późnej pory starłam te ślady mozzarelli z podłogi :D

  • headvig 15.07.12, 23:59
    Cel uswięca środki :-)

    -- hj
    I can't stand this indecision married with a lack of vision
  • see.berja 16.07.12, 00:05
    headvig napisała:

    > Cel uswięca środki :-)
    >

    Albo szczotki :D

    <jaki suchar, Machiavelli w grobie się przewraca>
  • 10iwonka10 16.07.12, 11:16
    To objaw lenistwa.
    Ile czasu ci zajmie przetarcie podlogi drugi raz?

    Moj maz jest troche taki jak ty albo nic albo wielkie porzadki. Ja nie lubie sprzatac ( jak chyba wiekszosc ludzi) wiec wkurza mnie wielkie spratanie np w sobote.Zajmuje czas -zwlaszcza gdy jest ladna pogoda.Ale nie lubie tez brudu i balaganu. Nie moge sobie usiasc i zrelaksowac sie jak jest brudno.

    Dlatego lepiej starac sie utrzymywac porzadek na biezaca.




  • madziulecx 16.07.12, 17:14
    A mianowicie jest nim fakt że mam za mało energii by jednocześnie dbać o siebie i dom.
    Więc robię to na przemian .Jeśli jestem super zadbana ,wydepilowana , mam mani pedi , fryz, makijaż , idealnie odprasowaną koszulę na sobie i wypastowane buty , z reguły nie mam juz sił na podłogę , gary i mycie toalety. I na odwrót gdy sprzątam , robię mieszkanie na błysk zazwyczaj przy tej czynności snuję się w dresie i z tłustymi włosami. Muszę wciąż wybierać ogarnąc wszystkiego nie mogę za chiny , taki mam charakter.
  • gnomowladny 16.07.12, 23:22
    Nie sprzątaj, nie sprzątaj, jeszcze znajdziesz zużytą gumę i będzie tragedia.
  • yoko0202 17.07.12, 00:46
    see.berja napisała:

    > Nie potrafię zrobić niczego na
    > pół gwizdka - np. nie chce mi się szorować umywalki, jeżeli nie mam czasu lub s
    > iły na posprzątanie reszty łazienki.

    ale jak dla mnie to jest jedyny sposób, żeby ten boooordel ogarniać
    znane mi osoby, które mają czas żeby sobie w dowolnym momencie szorować całą łazienkę łącznie z kafelkami, to ja mogę na palcach jednej ręki policzyć, reszta robi to w "międzyczasie"

    takie pierdoły jak właśnie przetarcie umywalki po myciu zębów, czy zlewu po zmyciu talerzy z kolacji, czy wanny po prysznicu, czy też odłożenie na miejsce jakiejś rzeczy, której miejsce jest właśnie w tym pokoju do którego teraz idziesz, zdjęcie gaci i bluzki z suszarki i włożenie do szafy itp itd, to zajmuje dosłownie chwilę, i dzieje się bez konieczności kombinowania na to czasu - jak olejesz przez kilka dni to potem nie ma bata, żeby to jakoś wyglądało potrzeba paru godzin przy sobocie. jest to pewnie kwestia jakichś nawyków, ale warto je wypracować.


    --
    Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
  • akle2 18.07.12, 17:01
    Dać zarobić innym, czyli pan/pani do sprzątania. Ja tam się nigdy nie biorę za rzeczy, które mi nie wychodzą.
  • zuza_m_zuza_m 20.09.12, 19:57
    Bądź wartościowym, ciekawym i ekscytującym człowiekiem. Wtedy to inni zaczną zabiegać o znajomość z Tobą :)
    --
    www.notatkiozyciu.pl/p/dobre-e-booki.html - najlepsze poradniki i ebooki
  • kbjsht 20.09.12, 20:40
    umówcie się na generalne sprzątanie raz w tygodniu razem, niech jedno mobilizuje drugie. i na bieżąco coś przetrzeć, umyć, odkurzyć. jeden dzień łazienkę, drugi pokój itd. to wcale nie jest takie trudne i skomplikowane.
  • kbjsht 20.09.12, 20:41
    jest super i przy okazji poruszać się można :P

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka