Dodaj do ulubionych

Córka mojego partnera....

20.07.12, 19:01
Może ktoś ma w tej kwestii doświadczenie, jeśli tak to proszę o pomoc.
Mój partner ma siedemnastoletnia córkę.Jego zona odeszła 3 lata temu z facetem, zostawiając wszystko. My znamy się od 2 lat, kochamy się. Planujemy zamieszkać ze sobą, ale córka partnera mnie nie akceptuje, ignoruje mnie, strzela fochy kiedy się u nich pojawię czuję się jak intruz, jest mi z tym źle. Nie wiem jak mam się zachować.
Jeśli ktoś ma doświadczenie proszę o pomoc.
Pozdrawiam Bożena
Obserwuj wątek
    • gazetowy.mail Re: Córka mojego partnera.... 20.07.12, 19:26
      Zajrzyj na forum macosze
      forum.gazeta.pl/forum/f,14479,_macochy_.html
      Tak na marginesie to Twój partner powinien wytłumaczyć córce sytuację, że oczywiście kocha ją bardzo a teraz poznał Ciebie, jest szczęśliwy itp itd ....
    • lonely.stoner Re: Córka mojego partnera.... 20.07.12, 19:40
      nie rob nic, zachowuj sie neutralnie- to ojciec powinien pogadac z dziewczyna, i jak strzela focha albo jest niegrzeczna- ustawic do pionu. Dziewczyna to pewnie silnie przezywa, ale nie moze tez dyktowac ojcu z kim moze albo nie sie zwiazac.
      --
      youtu.be/19eBAfUFK3E
      • 123456q10 Re: Córka mojego partnera.... 20.07.12, 19:54
        Macie rację, to chyba on powinien z nia porozmawiać.
        Ja powiedziałam ,że nie chcę stawiać go przed wyborem -ja albo ona i po prostu odejdę , ale on nie chce tego słuchać.Twierdzi że nie chce zostac sam na stare lata,kocha mnie i chce byc ze mną. Co z tego jak ja nie wyobrażam sobie wspólnego zamieszkania.Ja kończę w tym roku 50 lat i nie mam czasu czekać na niego, aż wychowa córeczkę...juz tak czekam długo , bo przeszło 2 lata, a życie mi ucieka niestety.


    • gk102 Re: Córka mojego partnera.... 20.07.12, 19:53
      Im dalej tym będzie gorzej, naprawdę. Wydaje się, że 17 latka powinna rozumieć, ale tak nie jest. Będziesz dla niej wrogiem, bo z jej punktu widzenia: odbierasz jej kochanego tatusia, tata może nie wspomagać finansowo tyle co teraz ( będą inne potrzeby), a księżniczka jest przyzwyczajona, że jest tą jedyną.
      Ważna jest w tym wszystkim postawa ojca , to on powinien jednoznacznie powiedzieć jej kim jesteś dla niego i jakie macie wspólne plany.
      • 123456q10 Re: Córka mojego partnera.... 20.07.12, 20:03
        To prawda z tą księżniczką...tak ją traktuję. wchodzi jej bez wazeliny...
        sorry ale szlag mnie trafia jak to widzę. Wszystko dla niej, ciagłe telefony.. cześć córeczko jak się czujesz ?co co kupić? co sobie zamarzy to tatuś kupuje.
        Ja też mam córkę w wieku 22 lat chcielismy żeby się zapoznały.Przyszłysmy do nich z wizyta, to nawet nie wyszła z pokoju żeby się przywitać.. on biedny się dwoił i troił... prosił bo słyszałyśmy a ona nie nie pójdę..szok.Nie wiem co mam z tym fantem zrobić..
        • maftik Re: Córka mojego partnera.... 20.07.12, 20:31
          Siedemnaście lat to najgorszy wiek na takie zmiany. Jak możesz przeczekaj ,aż opadnie burza hormonów. Podobną sytuację miałam w rodzinie skończyło się wielkim niewypałem a zbuntowany 17latek rozwalił związek matki z nowym partnerem. M
    • berta-death Re: Córka mojego partnera.... 20.07.12, 20:31
      A ty ją akceptujesz taką jaka jest? Bo coś mi się widzi, że nie w smak ci, że jesteś tą drugą, że ona jest księżniczką, że ojciec ma zawsze dla niej czas, że kupuje jej co zechce, itp. A pierwszą rzeczą jaką musi zrobić macocha, żeby jej relacje z pasierbami były jako takie, to zaakceptować fakt, że zawsze będzie tą drugą, że zawsze dzieci będą na pierwszym miejscu i zawsze ich potrzeby będą przez jej potrzebami. Póki dzieci małe, to najważniejszy jest dla nich czas spędzany z ojcem i drobne prezenty. A jak są duże, to stawka się zwiększa i zaczyna powoli do nich docierać, że trzeba walczyć o kasę, żeby tatuś nie przehulał majątku na obce baby. A lubi byc o co walczyć, bo to i mieszkanie się przyda, i skuteczne korepetycje, żeby dobrze maturę zdać i dostać się na dobre studia, samochód, załatwienie dobrej pracy, itp. I oczywiście bieżące wydatki na ciuchy, kosmetyki, wyjazdy zagraniczne, sprzęt sportowy i elektroniczny.

      Musisz jej dać do zrozumienia, że nie dybiesz na majątek jej ojca, że masz własną kasę i ani myślisz korzystać z jego kasy ani naciągać go na jakieś wydatki, których dotychczas nie ponosił. Że nawet jak się pobierzecie, to podpiszecie intercyzę i ustalicie rozdzielność majątkową i nie będziesz rościć sobie praw do ewentualnego spadku po nim. Podejrzewam, że jakby przepisał wszystko co ma na córkę, to w tym samym momencie dostałby krzyżyk na drogę i błogosławieństwo każdego związku jaki zachce mu się zawrzeć. Chyba, że dybiesz, wtedy jest nieco trudniej.
      Możesz jej uświadomić też, że tylko zyska na tym, że ojciec ma narzeczoną, będzie mieć więcej swobody, częściej wolną chatę i więcej czasu dla siebie a to w tym wieku bardzo ważne.
      • kseniainc Re: Córka mojego partnera.... 20.07.12, 20:38
        temat nie nowy w sensie, że często spotykane zjawisko;-) Nie przejmowałabym się tak dzieckiem;-p A tata powinien egzekwować przynajmniej trochę kulturalniejsze zachowanie. Chyba, że nie ma wpływu na nastkę.Nie próbowałabym się przypodobać-odwrotny skutek wtedy osiągniesz. Miej ją lekkawo gdzieś;-p
      • anka1207 Re: Córka mojego partnera.... 07.02.14, 12:46
        Co Ty mowisz ??? Mam faceta i podobna sytuacje, wszystko jest dla corek i One to wiedza , wszystko. I co ? Teraz jest wojna o czas , ktory spedzam z ich ojcem. One sugeruja Mu jak czesto powinnismy sie widywac i kiedy i jak ...boze. To zwyczajna kobieca zawisc corek, ktore zostaly rozpieszczone do szpikiu kosci, rozkapryszonych niemyslacych niedojrzlych dziewczynek. Koniec. I nic nie pomoze nawet gdyby wszystko tu i teraz przepisal.
        Co do swobody ? Myslisz ze takie corcie obchodzi czy tatus bedzie sam czy nie kiedy One beda w najlepsze balowaly ?? Tak sobie wychowal corcie i tak ma. Pogadac trzeba i On , tylko ON powinien wiedziec KIM TY dla Niego jestes i byc doroslym mezczyzna , ktory mimo tego ze jest ojcem jest tez narzeczonym przyjacielem kochankiem i zapracowal sobie na to , co ma. I jesli chce sobie za swoje zarobione zachuloac nawet ze stadkiem naplonych lal , to jego sprawa. Tylko ON moze decydowac. moze to tez z jego strony forma manipulacji , zeby Ciebie miec, emocjonalnie nieco skarcic. W koncu faceci maja mozgi nie tylko w rozporkach. To tak jak z kochanka i zona , glupi nie sa. Wiec moze te corki wcale nie sa takie winne tylko ich rodzice....
    • sabrilla Z doświadczeń własnych... 20.07.12, 22:23
      Jako córki, nie jako partnerki ojca. Ta dziewczyna jest nastolatką, okres chmurny i durny i generalnie trudny, co proponuję sobie przypomnieć. Temu dzieciakowi w trudnym nastoletnim okresie obydwoje rodzice zafundowali niezłą huśtawkę-miała 14 lat, gdy odeszła matka a pewnie wesoło w rodzinie było już wcześniej. Ona ma lekko przerąbane. Teraz szykuje jej się kolejna ogromna zmiana-Twoje zamieszkanie w jej (ona tak to pewnie widzi) domu i małżeństwo z ojcem. Jesteś dla niej z tego powodu zagrożeniem. Ona się boi, że totalnie pójdzie w odstawkę.
      Stąd te fochy i niechęć i ignorancja. Zdziwiłabym się gdyby było inaczej. Tego nie da się rozwiązać z dnia na dzień i ogromna jest tutaj Twoja rola, bo ona tak naprawdę jest dzieciakiem z rozwalonej rodziny. Jej fochy, ignorancję etc generalnie olewaj, ba załóż że będzie Cię prowokować. Nie staraj się być przyjaciółką etc na siłę-to nic nie da. Nie daj sobie też wejść na głowę, ale tak na spokojnie. Spróbuj z nią porozmawiac-bez jej ojca. I na spokojnie wyjaśnić, że nie zabierasz jej miłości ojca, bo ona Was obydwie kocha inaczej, że zamieszkacie razem ale nie zamierzasz jej swoich zasad narzucac etc. Kurczę, elaborat mogę o tym napisać. Ale ja tez nie znosiłam żony mojego ojca. Co prawda razem nie mieszkaliśmy, ale jako dzieciak winiłam ją (zupełnie bez sensu i powodu) za rozpad małżeństwa moich rodziców. Ona nigdy się narzucała, nie odgrywała jakichś scenek typu jaka my to cudowna patchworkowa rodzina. Ale była, rozmawiała, była zainteresowana co się u mnie dzieje, co na studiach etc. Tak nienachalnie, z życzliwością. Dziś po latach ją uwielbiam, jak chcę z kimś pogadać to dzwonię do "macochy" :-), moje dzieci mówią do niej babciu. Jestem jej wdzięczna, że zrozumiała co ja smarkata przeżywałam, nie zamieniła tego w wojnę "albo ja albo ona".
      • 123456q10 Re: Z doświadczeń własnych... 20.07.12, 22:51
        OMG...ale dodałas mi otuchy, zrobiło mi sie lżej na duszy.Ni potrafie z nia porozmawiac bo ona ucieka przede mną, ja sie jej poprostu boje narzucać i powiem więcej nie wiem jak się mam zachować, bo bardzo mi zależy i żal mi jej.
        Dzisiaj nie potrafiła mi powiedziec dzie dobry, a jak ojciec zwrócił jej uwagę pytając czy potrafi powiedziec dzień dobry odburknęła "nie".Czy przychodząc do nich mam mówić jej cześć czy nic ? Głupie to wsztystko cholera

        • lonely.stoner Re: Z doświadczeń własnych... 20.07.12, 22:57
          powinnas oczywiscie mowic jej czesc/hej/dzien dobry- co tam masz w zwyczaju. A ona powinna odpowiedziec- to podstawa kultury. Poza tym nie musisz z nia gadac, narzucac sie jej ani podlizywac, no ale tez nie powinnas jej ignorowac. Daj pannie inicjatywe i zobacz co zrobi.
          A to ze bylas z corka a ona sie zamknela w pokoju i foszyla- normalka, taki wiek.
          I najwazniejsze- nie badz zla ani zazdrosna o to ze ojciec ja traktuje jak ksiezniczke. To w koncu jego coreczka!!!!!
          --
          youtu.be/19eBAfUFK3E
          • gk102 Re: Z doświadczeń własnych... 20.07.12, 23:05
            To nie "córeczka" tylko dorosła córka, która powinna mieć wpojone zasady dobrego wychowania i odpowiadać na "dzień dobry". Powinna mieć świadomość, że ojciec ma prawo do osobistego szczęścia, co nie wyklucza dbania o nią. I robienie z niej księżniczki na pewno nie wyjdzie na dobre nikomu.
      • 123456q10 Re: Z doświadczeń własnych... 21.07.12, 09:27
        Sabrilla , jeśli mogę Cię prosić podpowiedz mi jak z nią porozmawiać ?
        Mam pustkę nawet nie mam pojęcia od czego zacząć. A może w ogóle nie rozmawiać i ignorować całą sytuację...chociaż lubię jasne sytuacje i wolałabym to wyjaśnić.
        pozdrawiam
      • anka1207 Re: Z doświadczeń własnych... 07.02.14, 12:55
        Fajnie napisalas. A juz stracilam nadzieje majac czasem naburmuszona corke mojego partnera. Ma 23 lata. Ojciec odszedl od Jej mamy gdy mala miala 10mcy. Glupi powod - niezgodnosc charakterow. Od prawie 2 lat jestem z Jej tata; Nie mieszka z nami. Ja mam syna 10latka. Patrzy na to "idylle" z bolem mysle w sercu. Moze cieszy sie z powodu szczescia taty, ale na pewno nie rozumie... Widze , ze jest zazdrosna o ten czas, ktory spedzamy razem... Ona widywala ojca od swieta i raz w mcu. Czasem lubi pogadac o swoim nowym chlopaku ze mna... Mam czasem wyrzuty sumienia typu "zabieram ojca" mimo ze wiem ze to nie jest prawda. W koncu Ona ma 23lata a ja znam Jej ojca od 2 lat. I tak czesciej czasu nie spedzali kiedy mnie nie znal, ale zazdrosc jest, czasem zawisc typowa kobieca. Kiedy Ona przyjezdza czuje ze musze byc nieobecna, usuwam sie. Smutne to wszystko. Caluje
    • koham.mihnika.copyright a czemu ksiezniczka nie wyprowadzila sie z mamusia 21.07.12, 04:13
      nie dociera do panienki, ze rodzice sie najpierw rozwiedli,a dopiero potem tatko spotkal inna pania?
      panience wygodnie byc oczkiem w glowie, do czasu az pozna jakiegos mlodego frajera, ktory ja okreci wokol palca.
      Na jakies trzy miesiace.....
      --
      "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.

      Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.
        • aqua48 Re: a czemu ksiezniczka nie wyprowadzila sie z ma 21.07.12, 12:49
          123456q10 napisała:

          > czemu??? dobre pytanie ... nie wiem nigdy nie pytałam o to,wiem że mamusia spot
          > kała starą miłość i się zwinęła, wynajmując mieszkanko z kochasiem, z którym p
          > odobno już nie jest.Chyba zacznę drążyć temat i zapytam mojego partnera jak to
          > było.

          No i Ty sie dziwisz dziewczynie, że sie boi powtorki z sytuacji z mamusią, że znowu pójdzie w odstawkę dla kogoś nieznanego? Normalnie jakby Ci do domu dwie obce baby pakowały z tym jedna będzie nową mateńką, a druga siostrzyczką i jeszcze zabierały uwagę JEDYNEGO faceta to byś ich nie utopiła w łyżce wody? Kobieto, weź sie postaw w sytuacji dziewczyny z burzą hormonów w tej sytuacji.
    • triismegistos Re: Córka mojego partnera.... 21.07.12, 09:36
      Przechodziłam to (chociaż w duuużo mniejszej skali) z nastoletnim synem mojego eksa. Dzieciak był niemiły, jak widzieliśmy się w trójkę monopolizował rozmowę na tematy, które były mi obce itp (wiem na pewno, że robił to specjalnie i złośliwie)
      Wszystko to przeszło jak sen jaki złoty, kiedy się rozstaliśmy. Teraz się przyjaźnimy, a młody zrobił się bardzo sympatyczny.
      --
      http://fzp.net.pl/forum/download/file.php?avatar=3.gif
    • kochanic.a.francuza Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 21.07.12, 15:51
      Kiedy moja kolezanka miala 17 lat umarla jej matka. Ojcie w pol roku mial juz nowa pania, ktora moja kolezanka i jej rodzenstwo nawet polubilo. Moja mama na glos przestrzegala kolezanke, zeby ojciec od tej pani sie trzymal. Ale wyszlo tak, ze sie pobrali. Caly majatek wypracowany przez faceta i zmarla zone (byli zamozni w PRL-u, produkowali cos na zachod), wpadl w rece mowej pani i jej rodziny. Trojka rodzenstwa zostala bez niczego chociaz mieli trzy nowoczesne domki jednorodzinne. Mieszkaj gdzies pozagranicach albo na wiochach.
      Tak to jest, jak sie facetom zachciewa "ukladac sobie zycie".
      Te wzburzone nastolatki wcale nie sa takie glupie rozwalajac nowe zwiazki rodzicow. Glupi sa rodzice. Tez bym pazurami trzymala ojca przy sobie.
      • kochanic.a.francuza Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 21.07.12, 15:55
        Acha i jesli serio tak go kochasz, to bedzie dla ciebie przyjemnosc poczekac az dziecko sie ustabilizuje emocjonalnie i ekonomicznie. Ale z tego co piszesz wyglada na to, ze potrzebujesz mezczyzny teraz tu i zaraz, bo taki masz plan i niewazne kto nim bedzie, wazne zeby juz ten etap planu zyciowego zamknac. Glupi tez mezczyzna jesli zignoruje wlasne zranione dziecko dla wyrachowanej kobiety jaka jestes.
            • kseniainc Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 21.07.12, 16:20
              Mam córkę 16 i nie jest taką egoistką jak opisywana dziewczyna;-p
              Może trochę mądrości bym wymagała i mniej egoizmu?
              Wina jest po obu stronach-córki i ojca, ze nie potrafią się komunikować, a cała sytuacja odbija się na osobie 3. Nie wykluczam, że nowa" narzeczona" nie jest świnta przecież;-p
              • lady-z-gaga Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 21.07.12, 16:31
                Nie wykluczam, że nowa" narzeczona" nie jest
                > świnta przecież;-p

                Ja też nie wykluczam :P:D
                50letnia paniusia, ktora przez kilka lat była wiecznie zakochana i podróżowała po świecie w poszukiwaniu kolejnych narzeczonych, głownie w Egipcie, ale nie tylko - tyle mówi wyszukiwarka forumowa.
                Rzeczywiście, świetna kandydatka na macochę :D
                  • lady-z-gaga Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 21.07.12, 20:10
                    Wiesz, jak dla mnie, to niech sobie każda szuka miłości na swoj sposób, nawet w Egipcie ;)
                    tylko brzydzi mnie podstarzała baba, ktora sama dopiero co dała się oskubać egipskim albo i innym amantom, a teraz przeszkadza jej fakt, że ojciec wydaje pieniądze na własną córkę i że za bardzo się o nią troszczy, bo np często dzwoni. To obrzydliwe.
          • kochanic.a.francuza Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 21.07.12, 16:19
            17 lat to nie zadna pannica tylko dziecko, na szczescie wcale nie glupie.
            Rodzona matka ja zdradzila, ktos komu sie ufa w zyciu najbardziej. Co sie dziwicie, ze trzyma ostatnio zaufana dusza przy sobie pazurami. Dziwie sie temu ojcu, ze fochy nowej kobiety przedklada ponad wlasne dziecko. No ale juz mu mieta rozrzedzila mozg i teraz bedzie. Szkoda dzieciaka. Juz ja widze na zmywaku w Anglii i jak wyrzuca do smieci zawiadomienie o smierci ojca. A w mieszkanku usadowi sie nowa pani i jej corcia. Swiat jest okrutny.
            • disa Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 23.07.12, 16:46
              a wiesz, że podobnie pomyślałam .... skoro "popłynęła z kasą" na jakiegoś araba to szuka teraz frajera, żeby wygodnie było, a tu wredna małolata się jej panoszy ... ;]

              --
              HEJ !!! To mój świat ... Różowa kartka i kolorowe kredki.. więc na ch*** się wciskasz z tym czarnym mazakiem!

              *kochać można milion razy, ale pokochać tylko raz*
              www.disa.pl
              • stokrotka_a Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 23.07.12, 16:51
                disa napisała:

                > a wiesz, że podobnie pomyślałam .... skoro "popłynęła z kasą" na jakiegoś araba
                > to szuka teraz frajera, żeby wygodnie było, a tu wredna małolata się jej panos
                > zy ... ;]

                Wniosek wątpliwej wartości logicznej, bo jeśli ktoś jest naiwny i staje się przez to ofiarą naciągania, to raczej nie jest na tyle wyrachowany, by naciągać innych.
                • disa Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 23.07.12, 17:06
                  to, że się w sponsoring faceta bawiła nie czyni ją naiwną

                  śmieszne jest to, że wylicza ile ten jej Partner na swoją Córkę wydaje

                  --
                  HEJ !!! To mój świat ... Różowa kartka i kolorowe kredki.. więc na ch*** się wciskasz z tym czarnym mazakiem!

                  *kochać można milion razy, ale pokochać tylko raz*
                  www.disa.pl
                  • stokrotka_a Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 23.07.12, 17:09
                    disa napisała:

                    > to, że się w sponsoring faceta bawiła nie czyni ją naiwną

                    No tak, na pewno z wyrachowania dała się nabrać i sponsorowała faceta z wyrachowania, bo liczyła, że jest on milionerem, który ją ozłoci. ;-D

                    > śmieszne jest to, że wylicza ile ten jej Partner na swoją Córkę wydaje

                    A to już całkowicie inna para kaloszy. ;-)
                    • disa Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 23.07.12, 17:24
                      Nie chcę być złośliwa, ale czego spodziewała się po sponsorowanym mężczyźnie/arabie ?
                      Miłości? Szacunku? Rozmów na odpowiednim poziomie ?
                      ..... moja droga to nie naiwność to głupota

                      --
                      HEJ !!! To mój świat ... Różowa kartka i kolorowe kredki.. więc na ch*** się wciskasz z tym czarnym mazakiem!

                      *kochać można milion razy, ale pokochać tylko raz*
                      www.disa.pl
                      • stokrotka_a Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 23.07.12, 17:28
                        disa napisała:

                        > Nie chcę być złośliwa, ale czego spodziewała się po sponsorowanym mężczyźnie/ar
                        > abie ?
                        > Miłości? Szacunku? Rozmów na odpowiednim poziomie ?

                        No właśnie o to chodzi - nie była wyrachowana.

                        > ..... moja droga to nie naiwność to głupota

                        No to tym bardziej trudno podejrzewać ją o wyrachowanie. ;-)
                        • disa Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 23.07.12, 17:39
                          pamiętaj, że im głupszy człowiek to w desperacji tym gorsze rzeczy robi

                          Kobieta nie chce być sama, pewnie nie potrafi, ot zwykła desperatka co z postów widać jakie ma ciśnienie na faceta
                          w wieku 48lat chce sobie ściągnąć niewolnika do PL, który ją roluje - jest płacz
                          w wieku 48 lat znajduje kolejnego faceta, który ma córkę

                          poczytaj jej wpisy, głównie odpisuje tylko tym, którzy atakują dziecko jej partnera
                          17 letnią pannice uważa za konkurentkę do jego pieniędzy, czasu i przeszkadza jej, że dziecko mieszka z ojcem i , ze on troszczy się o swoja córkę. Robi na forum z siebie ofiarę - bo mała jej nie lubi. Może mała wie dlaczego jej nie lubi, może ona nie jest taka głupia. Ona nie ma problemów z dogadaniem sie z małą, ona szuka argumentów jakie przedstawić partnerowi by pozbyć się małej

                          Mam nadzieje, że ta mała znajdzie te jej wypociny i zobaczy, że kobieta, która chce dzielić z nią kuchnie i łazienkę podniecała się sex turystyką w Egipcie - ohyda

                          --
                          HEJ !!! To mój świat ... Różowa kartka i kolorowe kredki.. więc na ch*** się wciskasz z tym czarnym mazakiem!

                          *kochać można milion razy, ale pokochać tylko raz*
                          www.disa.pl
                          • stokrotka_a Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 23.07.12, 17:52
                            disa napisała:

                            > pamiętaj, że im głupszy człowiek to w desperacji tym gorsze rzeczy robi

                            Bardzo ciekawa teoria. Byłabym wdzięczna za jakieś uzasadnienie, bo moja wiedza podpowiada mi, że to właśnie bardzo inteligentni psycho- albo socjopaci są skłonni do robienia w desperacji bardzo złych rzeczy.

                            > Kobieta nie chce być sama, pewnie nie potrafi, ot zwykła desperatka co z postów
                            > widać jakie ma ciśnienie na faceta
                            > w wieku 48lat chce sobie ściągnąć niewolnika do PL, który ją roluje - jest płacz
                            > w wieku 48 lat znajduje kolejnego faceta, który ma córkę

                            Podziwiam twoją przenikliwość - rzeczywiście, strasznie wyrachowana jest - niewolnika sobie chciała ściągnąć! Pewnie po to, żeby na nią pracował. ;-D

                            > poczytaj jej wpisy, głównie odpisuje tylko tym, którzy atakują dziecko jej part
                            > nera
                            > 17 letnią pannice uważa za konkurentkę do jego pieniędzy, czasu i przeszkadza j
                            > ej, że dziecko mieszka z ojcem i , ze on troszczy się o swoja córkę. Robi na fo
                            > rum z siebie ofiarę - bo mała jej nie lubi. Może mała wie dlaczego jej nie lubi
                            > , może ona nie jest taka głupia. Ona nie ma problemów z dogadaniem sie z małą,
                            > ona szuka argumentów jakie przedstawić partnerowi by pozbyć się małej

                            Nie dziwię się, że 17-letnią pannicę może uważać za konkurentkę, tak jak i 17-letnia pannica może uważać za konkurentkę partnerkę swojego tatusia. Dziwię się natomiast, że wyciągasz dość kategoryczne wnioski na podstawie jednostronnego przedstawienia sytuacji. ;-)

                            > Mam nadzieje, że ta mała znajdzie te jej wypociny i zobaczy, że kobieta, która
                            > chce dzielić z nią kuchnie i łazienkę podniecała się sex turystyką w Egipcie -
                            > ohyda

                            Ale o co chodzi? O to że kobieta wolnego stanu uprawiała seksturystykę? To zbrodnia jakaś? A może taka rzecz nie uchodzi polskiej kobiecie, która powinna być matką, babcią, bogobojną matroną, ale nie kobietą z potrzebami seksualnymi?
                            • n.i.p.69 Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 24.07.12, 08:07
                              stokrotka_a napisała:

                              > Ale o co chodzi? O to że kobieta wolnego stanu uprawiała seksturystykę? To zbro
                              > dnia jakaś? A może taka rzecz nie uchodzi polskiej kobiecie, która powinna być
                              > matką, babcią, bogobojną matroną, ale nie kobietą z potrzebami seksualnymi?

                              ....... ależ oczywiście masz rację! to nie zbrodnia i jak sądzę dla Ciebie nie ma róznicy .... to rzecz gustu /potrzeb/stopnia rozwoju emocjonalnego/ desperacji ... i wielu innch czyników(?) ........ osobiście nie związałbym się z kimś kto w taki sposób realizuje swoje potrzeby seksualne :-) ..... dlatego uwazam,że kluczowym pytaniem (na które nigdy nie poznamy prawdziwej odpowiedzi!/?) .... to czy nasza "turystka" zataiła przed obecnym partnerem swoje "przygody" czy nie? .... jesli facet wie i akceptuje, to nie ma tematu(?) ... chyba proste? .... i chyba równie oczywiste jest to, że nikt nie może córki zmuszać do "kochania macochy" ... ;-)
                              • stokrotka_a Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 24.07.12, 08:37
                                Oczywiście, że to nie zbrodnia, ale to grzech z religijnego punktu widzenia. Natomiast z punktu widzenia osoby dorosłej i wolnej oraz niezniewolonej zabobonami to żadna ujma.

                                A jeśli chodzi o mówienie partnerowi, to jestem za, pod warunkiem że partner też o swojej seksualnej przeszłości opowie jak na spowiedzi i podda się badaniom przed pierwszym kontaktem seksualnym.
        • anka1207 Re: Córka mojego partnera....ak, ze sie pobrali 07.02.14, 13:30
          Kochana zranione dziecko....moze sie z Toba zgodze. Ale wychowanie tu nie ma nic do rzeczy.Partnerka jest kobieta z pewnym doswiadczeniem zyciowym i zawodowym, wiec nalezy sie szacunek kobiecie partnerce kohance etc , ktora w jakis sposob mimo wszystko uszczesliwia tatusia !!! powoduje ze czuje sie kochany i szczesliwy. Skoro sie rozwiodl , nie jest z matka corki cos to oznacza ( wina to zawsze 50/50 ). Ktos Go nie chcial a On kogos. Teraz czuje sie szczesliwy, realizuje swoje sny, plany o rodzinie. Z corka tez. Ale to ON decyduje , nie ONA.
          Mam partnera i nie pozwolilabym MU, aby spychal mego Syna w kat w naszej relacji. Podobnie w druga strone. Dziecko ma 10 lat , a zwlaszca kiedy bedzie mial te kilkanasie i "zaraz"pojdzie w swiat nie pozwole Mu odgrywac i nigdy ie pozwalalam odgrywac mi gry emocjonalnej , szantazu, scen zazdrosci. Oboje sa dla mnie wazni. Kocham syna ponad zycie , ale partnera tez. Ta sa dwie jak rozne milosci i takie gadanie typu ojcievc i tak wybierze corke a nie jakas babe , matka syna... Co to za niedojrzale gadanie. Niby dlaczego wybierac , bo co ? Z synem laczy mnie milosc matka syn, z partnerem zupelnie inna. Co tu wybierac.
    • lena.nocna Re: Córka mojego partnera.... 21.07.12, 16:34
      Za rok córka będzie mogła zamieszkać sama, jeśli cię nie akceptuje zawsze może odejść. Jeśli ty odejdziesz to będzie miała okazję popatrzeć jak unieszczęśliwiła swojego ojca. Na pewno nie szukałabym przyjaźni na siłę. Bądź sobą, bądź neutralna. Nie daj się.
        • olewka100procent Re: Córka mojego partnera.... 21.07.12, 18:19
          zakładamy tutaj że córka nie wie o ewentualnych przygodach tej pani, zresztą co było a nie jest ... Dziewczyna po prostu jest rozkapryszoną gó...arą , tak jak ktoś tu napisał pewnie nie dostała na nowe dżinsy i teraz się fochuje, za pare lat pójdzie w świat i co ? chciała by żeby ojciec był już samotny do śmierci ? egoistka i tyle
          • maftik Re: Córka mojego partnera.... 22.07.12, 11:09
            Ktoś tu pisze ,że siedemnastolatka jest egoistka. Znamy tylko relacje z jednej strony. Przypomniała mi się sytuacja gdy ja miałam 17lat. Tata był wdowcem i namawiałam go do ożenku z jedną panią , z którą się spotykał. Potem się okazało ,że pani niemiłosiernie wyłudzała od niego pieniądze ( miała dorastających syna i córkę) , a zaraz po śmierci taty poleciała zastrzec jego konto,że niby mieli wspólne pieniądze( nie mieli). Więc może ta siedemnastolatka jak ktoś wcześniej napisał na tym forum nie jest taka głupia. M
        • 123456q10 Re: Córka mojego partnera.... 21.07.12, 23:12
          świetna jesteś kochanico francuza, masz zarąbiste poglądy, świętoszka pożal się Boże...kim jesteś że osądzasz innych.
          Prosiłam o poradę ale za twoje dziękuję nie nadajesz się do tego i daruj sobie te posty.
          • kochanic.a.francuza Re: Córka mojego partnera.... 22.07.12, 15:07
            Co, wkurzylas sie, ze ludzie nie sa glupi?
            Przeciez jasno wynika z Twoich postow, ze dybiesz na zasoby pana. Jak sie kocha mezczyzne to sie na niego czeka, tym bardziej, ze on jeast bardzo na Toba. Kocha sie tez jego dziecko, a przynajmniej rozumie. A Ty jak kochasz ta dziewczyna? Wkurzajac sie, ze ojciec do niej dzwoni?

            I jeszcze podburza faceta:ze ma rozkapryszona pannice, ze ja rozpieszcza. Oj zeby on szybko na oczy przejrzal.
            Zreszta i z mojego doswiadczenia i jeszcze jedna forumka sie tu wpilasala.

            • kseniainc Re: Córka mojego partnera.... 22.07.12, 16:06
              Ma kobita pokochać córkę partnera?A kto powiedział, że powinna?;-p Moim zdaniem wystarczy przyjaźń;-) Jak się kocha, to się czeka?Na co-na trzęsienie ziemi?Czy na to , że prawie dorosła osoba zmądrzeje?17 lat, to jeszcze rok i pełnoletność, czy się mylę?
                • kseniainc Re: Córka mojego partnera.... 22.07.12, 16:19
                  A może pani stwierdza tylko fakty-tego też nie wiemy.Oceniłaś sytuację chyba zbyt prędko. Wieszasz psy na kobicie za to ,że napisała co widzi, co sądzi i jak uważa?A jak jest prawdziwie i tak nie wiemy , ani ja ani Ty;-)
                  • kochanic.a.francuza Re: Córka mojego partnera.... 22.07.12, 17:28
                    Ta bidna kobieta powinna byc dojrzalasza niz sfochowana nastolatka.
                    Moze i nieslusznie ja oskarzam, ale to tym bardziej powinno dac je do zastanowienia, jak byc moze jest odbierana i, jesli ma szczere zamiary, odpowiednio do tego zmienic taktyke posteowania.
                    Z doswiadczenia wiem, ze ze zbuntowanymi nastolatkami nie wygrasz, grozeniam paluszkiem.
                    • kseniainc Re: Córka mojego partnera.... 22.07.12, 17:38
                      Toć przyszło tu kobiecisko po porady, a dostało parę kopniaków;-p
                      Różne nastki bywają-fakt. Strategię jakąś trzeba by na taką prawdopodobnie, ale bez współpracy z tatą, który na siłę chce wynagrodzić krzywdy dziecku nie zrobią kroku do przodu stety.
        • anka1207 Re: Córka mojego partnera.... 07.02.14, 13:37
          moze pannica w tym wieku powinna studiowac , zwiedzac swiat, a nie czepiac sie "spodenek" tatusia; wkrotce do roboty trzeba spadac , a nie liczyc na tatusiny, do szkoly, na studia , a potem do roboty i realizuj swoje marzenia nie tatusia; to jego sprawa czy bedzie sypial z egipskimi, czarnymi czy azjatyckimi pieknosciami; jego kasa, jego mozg !! jestem matka i nie wyobrazam sobie zeby syn mna tak krecil ; jak bedzie mial wiek 18 a nie bedzie ani sie uczyl sama do jakiejs szkoly go zapisz na jakies talenty cokolwiek ; nie bedzie jak ta lala patrzyl mi z kim w lozku leze i ile na moje wyjazdy wyjade ; a dziecko i tak bedzie mialo to, co rodzic powinien dac ! o czym Wy tu piszecie ; mlodzi sie tak rozbestwili dzisiaj; ja mam 40lat, ale jak mialam 23 to juz za granica sie uczylam pracowlama i dla mamy kase slaalam i jak czytam tutaj o tych biednych coreczkach zle wychowanych to mi sie niedobrze robi !
    • fajnajozia Re: Córka mojego partnera.... 22.07.12, 18:52
      My znamy się od 2 lat, kochamy się. Planujemy zamieszkać ze sobą, ale córka partnera mnie nie akceptuje, ignoruje mnie, strzela fochy kiedy się u nich pojawię czuję się jak intruz, jest mi z tym źle. Nie wiem jak mam się zachować.
      Jeśli ktoś ma doświadczenie proszę o pomoc.
      Pozdrawiam Bożena

      Może jakaś seks turystyka Ci pomoże? Nowy Ahmed albo inny Jamal?
      Pozdrawiam,
      Józefa
        • olewka100procent Re: Córka mojego partnera.... 22.07.12, 20:27
          zazdrościsz jej że jeździła po świecie i miała fajnych kochanków ? :) przynajmniej korzystała z życia , a ty pewnie siedzisz pół życia z jednym zgnuśniałym samcem który cie już nie chce bzykać i dlatego wylewasz swój jad na forum. Porażka !
        • fajnajozia Re: Córka mojego partnera.... 22.07.12, 20:58
          nie zniżam się do twojego poziomu... za kogo się uważasz .. fajna to ty jesteś ale chyba tylko z nazwy...bez pozdrowień

          Ile kropek no, no:D Co do poziomów, bardziej zniżyć się nie da, kładąc się do łóżka z byle kim, albo pomstując na przyszłą pasierbicę.
          • stokrotka_a Re: Córka mojego partnera.... 23.07.12, 14:00
            fajnajozia napisała:

            > Ile kropek no, no:D Co do poziomów, bardziej zniżyć się nie da, kładąc się do
            > łóżka z byle kim, albo pomstując na przyszłą pasierbicę.

            Myślę, że komentując w ten sposób czyjeś życie, sama zniżasz się do poziomu dna, ale obawiam się, że nie zdajesz sobie z tego sprawy.
            • fajnajozia Re: Córka mojego partnera.... 23.07.12, 16:29
              Wiem czy nie, wszystko mi jedno. Na pewno za to wiem, że Bożena z Bielska - Białej po pięćdziesiątce należy do tego rodzaju idiotek, które zamiast mózgu mają siano, więc nie wyjeżdżaj z poziomem. Tu masz próbkę możliwości tej pani a to malutki wycinek:)
              free4web.pl/3/2,63006,184302,7093403,Thread.html
              • stokrotka_a Re: Córka mojego partnera.... 23.07.12, 16:37
                fajnajozia napisała:

                > Wiem czy nie, wszystko mi jedno. Na pewno za to wiem, że Bożena z Bielska - Bia
                > łej po pięćdziesiątce należy do tego rodzaju idiotek, które zamiast mózgu mają
                > siano, więc nie wyjeżdżaj z poziomem. Tu masz próbkę możliwości tej pani a to m
                > alutki wycinek:)

                No tak, o Bożenie z Bielska Białej to wiesz niejedno, ale o sobie to już niekoniecznie. ;-) Tak to już jest, że w oku bliźniego widzimy źdźbło, a w swoim nawet belki nie dostrzegamy. ;-)
                  • stokrotka_a Re: Córka mojego partnera.... 23.07.12, 16:48
                    fajnajozia napisała:

                    > Mnie to rybka. Podaj jeden sensowny powód, dla którego z durną babą miałabym ob
                    > chodzić się jak z jajkiem? Miłość bliźniego swego? Czy temu podobne pierdoły?:)
                    > Senkjumajdir:D

                    A dlaczego w ogóle masz się z nią obchodzić? I po co masz ją oceniać?

                    No właśnie, problem w tym, że tobie rybka. Na to nie wynaleźli jeszcze lekarstwa. ;-)
                        • fajnajozia Re: Córka mojego partnera.... 23.07.12, 17:18

                          > Och, moja droga, proszę, wyjaśnij mi co to jest "problem". Błagam cię! Nie chcę
                          > żyć w nieświadomości! ;-)))

                          Lepiej żyj w błogiej nieświadomości:D i ratuj doopę Bożenie, której nie chce za macochę siedemnastoletnia córka partnera ( swoją drogą, przenikliwa ta córka:) no i jeszcze możesz pomartwić się moim poziomem:) Bye! Idę popływać:)
                          • stokrotka_a Re: Córka mojego partnera.... 23.07.12, 17:35
                            fajnajozia napisała:

                            > Lepiej żyj w błogiej nieświadomości:D i ratuj doopę Bożenie, której nie chce za
                            > macochę siedemnastoletnia córka partnera ( swoją drogą, przenikliwa ta córka:)

                            Ja niczyjej dupy nie ratuję, ponieważ ta dyskusja nie ma żadnego związku z poprawą lub pogorszeniem czyjejkolwiek sytuacji. ;-) A o córce nic nie wiemy, więc trudno się na jej temat wypowiadać.

                            > no i jeszcze możesz pomartwić się moim poziomem:) Bye! Idę popływać:)

                            Sama się martw! Ja nie jestem Matką Teresą. ;-D
    • olewka100procent Re: Córka mojego partnera.... 22.07.12, 21:29
      ojoj jaka się nagle aktywna zrobiła józefina :) dlaczego wypominasz jej partnerów seksualnych ? co ciebie to obchodzi ? jest osobą dorosłą a każda zdrowa normalna osoba dorosła ma ochotę na sex ... może ty nie masz dlatego ci żal dupe ściska. Ciemnoskórzy są podobno świetnymi kochankami ;) kobita sobie poużywała i tyle jej
    • majowa_dziewczynaaa Re: Córka mojego partnera.... 23.07.12, 14:06
      To tak już jest, mój były mąż też miał córkę, która robila fochy w stylu "ja dziś śpię z tatą" , ale on wiedział, że później to on mnie przez dwa miesiące palcem nie dotknie. Nigdy nie pozwoliłam mu na to by faworyzował choć jedną z nas, miało być po równo, gdy kupował prezent, nie zapominał o mnie ( nie chyba że ona miałaby urodziny, to wiadomo), gdy był w sklepie po jedzenie, zawsze kupował słodycze dla niej i dla mnie, nigdy nie było tak że czułam się gorsza od niej. Ona mnie nie lubiła i ja o tym wiem, ale nie mogła tego okazywać, bo on jej na to nie pozwolił, miala być dla mnie miła.
      • n.i.p.69 Re: Córka mojego partnera.... 23.07.12, 15:33
        majowa_dziewczynaaa napisała:

        > To tak już jest, mój były mąż też miał córkę, która robila fochy w stylu "ja dz
        > iś śpię z tatą" , ale on wiedział, że później to on mnie przez dwa miesiące pal
        > cem nie dotknie. Nigdy nie pozwoliłam mu na to by faworyzował choć jedną z nas,
        > miało być po równo, gdy kupował prezent, nie zapominał o mnie ( nie chyba że o
        > na miałaby urodziny, to wiadomo), gdy był w sklepie po jedzenie, zawsze kupował
        > słodycze dla niej i dla mnie, nigdy nie było tak że czułam się gorsza od niej.
        > Ona mnie nie lubiła i ja o tym wiem, ale nie mogła tego okazywać, bo on jej na
        > to nie pozwolił, miala być dla mnie miła.


        ..... rozumiem, że facet miał dwie dziewczynki pod opieką!
        ..... dobre! i tłumaczy dlaczego jest już "były";-)
    • viesuav Re: Córka mojego partnera.... 24.07.12, 10:42
      123456q10 napisała:

      > Może ktoś ma w tej kwestii doświadczenie, jeśli tak to proszę o pomoc.
      > Mój partner ma siedemnastoletnia córkę.Jego zona odeszła 3 lata temu z facetem,
      > zostawiając wszystko. My znamy się od 2 lat, kochamy się. Planujemy zamieszkać
      > ze sobą, ale córka partnera mnie nie akceptuje, ignoruje mnie, strzela fochy k
      > iedy się u nich pojawię czuję się jak intruz, jest mi z tym źle. Nie wiem jak m
      > am się zachować.
      > Jeśli ktoś ma doświadczenie proszę o pomoc.
      > Pozdrawiam Bożena

      Nie ma co rozmyślać, czeka Cię trudne zadanie z tego wzlęgu że 17 lat dla dziewczynek w dzisiejszych czasach to okres buntu a w dodatku, gdy rodzina się rozpada poziom nasilenia buntu rośnie.. Każde dziecko szuka wsparcia u rodziców, zazwyczaj chłopcy u ojców a dziewczynyki u matek.. Najważniejsze to nie reagować nerwowo w jej kierunku bo najważniejsze jest pierwsze wrażenie.. Poza tym wszystko będzie tak wyglądać dopóki nie staniesz się dla niej autorytetem. Powinnaś starać się jej pomagać ale gdy ona będzie rozmawiała, odmawiała, krzyczała itp itd, to należy reagować spokojem i odpuścić.. Nie od razu zdobywano przecież twierdze.. Pracowałem w ośrodku szkolno-wychowawczym, trzeba było mi 3 dni pracy, aby stać się autorytetem.. Powinnaś uderzyć w jej mocne strony i ją motywować ku temu a nie w te słabsze... Zbuntowana młodzież jest trudną do rozmów i nastawiania do siebie ale jeśli godnie i z szacunkiem będziesz ją traktować to napewno to doceni że własna matka ją opuściła a obca kobieta będzie traktować ją lepiej.. Jeśli nawet ojciec na nią będzie krzyczał a ona będzie uciekać do swojego pokoju, to po kilkunastu minutach idz do niej i spróbuj porozmawiać.. Tylko spokojnie i nic na siłe.. nie poczuje w Tobie wsparcie i przyjaźn a nie wroga.. Pierwsze wrazenie jest najważniejsze i się nie zniechęcaj bo w dzisiejszych czasach trudniej pracuje się z dziewczętami niż chłopcami.. Pozdrawiam
      --
      mezczyznivskobiety.blogspot.com/?zx=9c4e3064a7b3d42e
    • man_sapiens Re: Córka mojego partnera.... 07.02.14, 21:17
      Z mojego doświadczenia (w sytuacji podobnej do twojej) - przejdzie jej, pewnie się zaprzyjaźnicie.
      --
      Niewolnicy niech będą poddani swoim panom we wszystkim, niech się starają im przypodobać, niech się im nie sprzeciwiająNowy Testament Tt 2
    • rosmaryn254 Re: Córka mojego partnera.... 12.04.19, 20:47
      Też jestem w takim związku, tylko że mój partner jest dużo starszy ode mnie. Jego córka ma przepływy miłości ale jak tylko pojawia się rozmowa o byciu w związku na stałe to ma też wybuchy agresji. Ponadto owinęła sobie tatusia wokół palca. Nawet jak do mnie pyskuje to on nie reaguje, a jeszcze czuję się jakby mnie obwiniał o to, że jego córeczka się zdenerwowała. Dzisiaj też w sklepie zrobiła cyrk więc po prostu odeszłam na bok. To jest straszny ból i bardzi cię rozumiem. Niestety jeżeli partner mówi ci że cie kocha, a nie robi nic w kwestii tego, żeby walczyć o ciebie, to sie nie męcz dziewczyno. Ja też nie wiem ile czasu wytrzymam. Po woli już mi nie starcza sił. Co z tego, że go kocham, skoro chociaż raz w tygodniu płaczę przez niego albo jego córkę.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka