• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Czy konkubent ma prawo wyrzucić z domu?

  • 26.07.12, 18:22
    Witam. Mieszkam w domu mojego konkubenta, z którym mam półroczne dziecko. Nie jestem tutaj zameldowana, a z ojcem dziecka nie układa nam się najlepiej. Ciągle się kłócimy, a czasami dochodzi nawet do rękoczynów. Najczęściej zostaję w domu sama z dzieckiem, a on wychodzi i sypia poza domem. Bywa, że nie ma go kilka dni. Jak jest w domu to wyraźnie daje mi odczuć, że chce żebym się wyprowadziła. Jednak nie chce zgodzić się na płacenie alimentów. Prowadzi własną firmę, ma kilka nieruchomości, ale wszystko ukrywa i nie wiem, czy jestem w stanie udowodnić przed sądem, że facet ma kasę. Mnie nie stać na samodzielne mieszkanie, opłacanie prywatnego żłobka (bo do publicznego moje dziecko się nie dostało) i wszystkich potrzeb dziecka. Próbowałam z nim rozmawiać na spokojnie, żebyśmy dzielili się po połowie, ale on się nie zgadza. Dodam, że facet kocha swojego syna i ma z nim dobry kontakt. Bywało jednak tak, że "wystawił" mnie za drzwi w kapciach i otworzył dopiero po jakimś czasie. Czy nawet jak nie jestem tutaj zameldowana, ale wychowuję jego dziecko to może mnie wyrzucić?
    Edytor zaawansowany
    • 26.07.12, 18:26

      Prowadzi własną firmę, ma
      > kilka nieruchomości, ale wszystko ukrywa

      Podpowiedz mi w jaki sposób to się robi.
      • 26.07.12, 20:02
        zapisuje na ojca, matkę, siostrę, kuzynkę. miałam takiego sąsiada-kombinatora. firma na córkę, mieszkania (dwa lub trzy, nie pamiętam) na żonę (rozdzielność majątkowa w międzyczasie za porozumieniem stron), a w wynajmowanym mieszkaniu czynszu 350 zł od miesięcy czy lat nie płacił i komornik mógł panu naskoczyć, bo przecież pan niczego nie miał. a żona prawniczka - obcykana w te klocki. takim się powodzi:)
    • 26.07.12, 18:29
      >Dodam, że facet kocha swojego syna i ma z nim dobry kontakt. Bywało jednak tak, >że "wystawił" mnie za drzwi w kapciach i otworzył dopiero po jakimś czasie.

      Polemizowałabym czy facet kocha dziecko, skoro nie chce pomagac finansowo w wychowaniu , a matkę syna wyrzuca za drzwi.
      • 26.07.12, 18:40
        Ukrywanie dochodów przy prowadzeniu działalności polega na sprzedaży i kupowaniu usług bez faktur, zbieranie paragonów i rachunków od ludzi, żeby wykazywać większe koszty i tym samym wieczną stratę firmy, wypisywaniu oświadczeń, że nie pobiera z firmy żadnego wynagrodzenia. Sprawę o alimenty założyłam. Z odpowiedzi na pozew dowiedziałam się, że nic nie zarabia i żyje na skraju ubóstwa. facet posiada dom jednorodzinny i 2 mieszkania w centrum Wrocławia, które wynajmuje. Jednak podpisał chyba lewe umowy z ludźmi, bo przedstawił w sądzie tak niskie kwoty wynajmu, że są one po prostu śmieszne (700 zł za kawalerkę i 900 zł za mieszkanie 2-pokojowe). Wiem, że kawalerkę wynajmuje za 1000zł, bo widziałam jak pisał ogłoszenie, ale teraz nie mam dowodu.
        Co do kochania własnego syna to ta chęć niepłacenia na dziecko jest chyba bardziej na złość mi. On z synem chce się widywać. Zawsze jak jest w domu to dziecko bierze na ręce i się nim opiekuje. Chociaż bywało tak, że atakował mnie fizycznie nawet jak miałam dziecko na rękach, np. przewracał mnie na podłogę i nie przejmował się tym, że dziecko bardzo płacze.
        Mam mieszane uczucia, nie potrafię sobie jak na razie tego poukładać. Wydaje mi się, że nie dając mi alimentów chce mi powiedzieć, że muszę z nim być, bo wie, że nie stać mnie na wyprowadzkę. To taki szantaż finansowy.
        • 26.07.12, 18:46
          to draństwo a nie tylko szantażyk;-p
          Na takich delikwentów jest przynajmniej ze 100 sposobów. Ale , czy waleczna jesteś?I musiałabyś opuścić faktycznie jego posesję i zawalczyć o bezpieczeństwo swoje i syna.
          Kurdę nie trollujesz?hmm
          • 26.07.12, 19:03
            Nie jestem trollem :) niestety życie układa się różnie. Mam dobrą pracę, fajnego syna i chciałabym powalczyć. Jednak nie mam na tą chwilę gdzie iść. Nie jestem w opłakanej sytuacji, więc nie należy mi się żadna pomoc. Zresztą nie widzę powodu dlaczego miałabym brać pomoc od państwa, skoro dziecko ma rodziców pracujących i zarabiających.
            • 26.07.12, 19:25
              lisiczka_83 napisał(a):

              > Nie jestem trollem :) niestety życie układa się różnie. Mam dobrą pracę, fajneg
              > o syna i chciałabym powalczyć. Jednak nie mam na tą chwilę gdzie iść. Nie jeste
              > m w opłakanej sytuacji, więc nie należy mi się żadna pomoc. Zresztą nie widzę p
              > owodu dlaczego miałabym brać pomoc od państwa, skoro dziecko ma rodziców pracuj
              > ących i zarabiających.
              i honorowo, ale dlaczego dajesz sobą pomiatać?
              • 26.07.12, 19:34
                Nie wiem czy pomiatać. Może... Ja podchodzę do tego tak, że skoro nie płaci alimentów to przynajmniej dach nad głową zapewnia. Zarabiam tyle, że starczyłoby mi na wynajęcie kawalerki i kupienie dziecku podstawowych rzeczy. Ale żłobek to dla mnie już za dużo, a mi się już skończył urlop macierzyński, ciągnę jeszcze urlop zwykły, potem wychowawczy (niepłatny) i ... wracam do pracy. Zanim będzie wyrok i będzie mnie stać na wyprowadzenie się stąd może minąć jeszcze miesiąc - 2.
                • 27.07.12, 10:33
                  masz faceta, ktory cie leje i przewraca nawet, gdy trzymasz dziecko na rekach a ty sie zastanawiasz co robic i jeszcze z nim jestes?
                  czy ty w ogole myslisz?!
                  --
                  Destroy Erase Improve
                  • 27.07.12, 20:00
                    Nie jestem z nim. Mieszkać u niego to różnica. Odkąd zadzwoniłam na policję już mnie nie rusza, bo się boi. Wie, że nie jest to bezkarne. Jeśli zastanawiam się co robić to tylko w kwestii- czy wyprowadzić się już teraz - wynajmować jakieś tanie mieszkanie, bez wynagrodzenia (bo niedługo zaczyna mi się urlop wychowawczy), albo iść do pracy i połowę zarobków wydać na opiekunkę a drugie połowę na wynajem. Druga opcja jest taka, że jeszcze tu mieszkam, albo do zakończenia sprawy o alimenty, albo do powrotu mojego do pracy i oddania dziecka do żłobka - czyli do września. Druga opcja jest korzystniejsza dla mnie, gdyż ojciec dziecka nie chce mi płacić alimentów, a ciężko samemu opłacić wynajem, rachunki, zapewnić dziecku wszystkie potrzeby i do tego zapewnić opiekę, gdy kończy się macierzyński i urlop wypoczynkowy. Każda opcja jest zła, ale już zdecydowałam się na wyprowadzkę. Będzie ciężko, ale jakoś muszę dać radę. W końcu mam małe dziecko, za które jestem odpowiedzialna.
    • 26.07.12, 18:32
      Nie bardzo może wyrzucić z domu, przynajmniej prawnie. Fizycznie to idzie mu świetnie.

      --
      - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
      - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
      • 27.07.12, 10:10
        a dlaczego nie?nie sa tam zameldowani
        --
        "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
        • 27.07.12, 10:32

          mmagi napisała:

          > a dlaczego nie?nie sa tam zameldowani

          Bo meldunek nie ma znaczenia.
          --
          My się nie dzieli na trzy,
          z młodszymi koleżankami.
        • 27.07.12, 10:42
          Dziecko powinno być gdzieś zameldowane. Zwykle po narodzinach z automatu melduje się dziecko tam gdzie zameldowana jest matka, za zgodą matki dziecko może zostać zameldowane tam gdzie ojciec.
          • 27.07.12, 20:03
            Wyjaśniam, że zameldowałam się i dziecko 300 km stąd, czyli u moich rodziców. Musiałam tak zrobić, gdyż z ojcem dziecka się rozstałam, starałam sobie ułożyć zycie w rodzinnym mieście, znaleźć tam pracę itp. U rodziców nie musiałam wynajmować pokoju, więc było to wygodne. Wróciłam jednak do pozwanego, ale on nie zgodził się na przemeldowanie nas.
    • 26.07.12, 18:35
      Ma pełne prawo dysponować swoją własnością i decydować kto w niej przebywa. Dlaczego nie wniosłaś sprawy o ustalenie ojcostwa, a potem o alimenty, pozostaje twoją tajemnicą
      --
      knur.blox.pl
      • 26.07.12, 18:37
        Jak wpisany w dokumenty - to prawo przyjmuje, że ojciec.
        Prawnie to tak nie do końca może dysponować swoją własnością - względy współżycia społecznego, a poza tym dziecko, z nieuregulowaną prawnie kwestią opieki :)

        --
        - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
        - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
        • 26.07.12, 18:43
          Na moje, względy współżycia wchodziłyby w grę tylko, gdyby mama nie miała gdzie pójść, ale masz pewnie świeższe informacje :)
          --
          knur.blox.pl
          • 26.07.12, 18:57
            Nie mówiła nic na ten temat, ale jęczy, że jej nie stać, więc chiba nie ma gdzie. Cholera wie z tymy trollamy.

            --
            - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
            - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
          • 26.07.12, 18:58
            No dobra, masz mnie! Zakładam, że nikt nie jest takim debilem coby, mając gdzie pójść, siedzieć z takim popier... nienormalnym jak ojciec dziecka.

            --
            - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
            - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
    • 26.07.12, 18:37
      Nie może. W takiej sytuacji możesz wezwać policję aby umożliwili ci ponowne dostanie się do domu. Nie musisz mieć meldunku. Ale musisz umieć ich przekonać i mieć coś co udowadnia że jesteś lokatorem. Ale przekonywanie ważniejsze bo nikomu się w takie sytuacji wikłać nie chce.

      Ale sprawa jest prosta - jak ktoś cię nie chce, to po *uj z nim żyć?

      a poza tym - numer w nicku, czyli trol.
      --
      My się nie dzieli na trzy,
      z młodszymi koleżankami.
      • 26.07.12, 18:48
        pasaż o prywatnym żłobku dla półroczniaka również wskazuje na trola.
        --
        Das Leben ist kein Ponyhof
        • 27.07.12, 09:13
          alpepe napisała:

          > pasaż o prywatnym żłobku dla półroczniaka również wskazuje na trola.

          ale czemu? żłobki przyjmuja dzieci od 4 miesiaca zycia, według ustawy złobkowej. Kuzynka oddala w wieku 5 miesięcy do prywatnego własnie. To panstwowe nie chca przyjmowac tylko maja limit o 1,5-3 lat.
          • 27.07.12, 09:38
            Co za brednie.
            Publiczne żłobki (nie wszystkie) przyjmują dzieci, które ukończyły 5 miesięcy do najmłodszej grupy. Moja córka zaczęła żłobek mając pół roku, płaciłam za całość, a przywożona była adaptację na krótko, potem na trochę dłużej, stopniowo.
            • 27.07.12, 20:15
              Mój synek nie dostał się publicznego żłobka, ale jest to sprawa bardziej skomplikowana. najogólniej w świecie kryteria są różne i osoba mieszkająca, rozliczająca się w US we Wrocławiu, zameldowana itp nie ma problemu. Ja ten problem miałam. Nie wiem dlaczego miałby być to powód do trolowania.
      • 27.07.12, 11:51
        poza tym - numer w nicku, czyli trol
        Aby czasem nie zbyt pochopna opina? Trudno, aby pod stałym nickiem rozpisywać się o życiu intymnym i publicznie je rozgrzebywać
    • 26.07.12, 18:41
      Bydle z niego.
      Niestety na prawie i nie rozumiem co znaczy , że nie chce się na alimenty zgodzić?
      • 26.07.12, 18:50
        Sprawy o ustalenie ojcostwa nie zakładałam, bo nie musiałam. Nie było wątpliwości czyje dziecko. Sprawa o alimenty jest w toku. Boję się tylko, że skoro mieszkam u niego to dostane mniejsze alimenty.
        Policje już raz wzywałam, bo przy którejś tam szarpaninie doszłam do wniosku, że nie popuszczę. Przyjechali, spisali siniaki i zeznania moje i faceta i pojechali. facet przedstawił to tak, że ja się na niego rzuciłam i on się bronił. Mniejsza z tym, że ja mam 150 cm a on prawie 2 metry. Widać było zresztą jak byłam poobijana. Wydaje mi się, że więcej mnie nie ruszy, że już sobie zdaje sprawę z tego, że mogę to zgłosić.
        A po co żyć z kimś kto tego nie chce? Sama nie wiem. Nie mam jak na razie innego wyjścia. Jego całymi dniami nie ma, a w większości też nocami. Dom duży, więc zamykam się w nocy z dzieckiem w jednym pokoju i mam spokój. Rodzinę mam za daleko, żeby się wspomóc teraz mieszkaniem u kogoś. A jak pisałam jak na razie na wynajem mnie nie stać.
        • 26.07.12, 19:00
          > A po co żyć z kimś kto tego nie chce? Sama nie wiem. Nie mam jak na razie inneg
          > o wyjścia. Jego całymi dniami nie ma, a w większości też nocami. Dom duży, więc
          > zamykam się w nocy z dzieckiem w jednym pokoju i mam spokój.

          Nie no, zajebiste życie. Masz zamiar tak się zamykać z dzieckiem do osiągnięcia przez nie pełnoletności?

          Rodzinę mam za da
          > leko, żeby się wspomóc teraz mieszkaniem u kogoś.

          Za daleko? A co niby Cię trzyma w tym mieście, że nie możesz z niego wyjechać?
          • 26.07.12, 19:07
            kitek_maly napisała:

            > Za daleko? A co niby Cię trzyma w tym mieście, że nie możesz z niego wyjechać?
            *
            Patrzę mię na usta, bo nie będę powtarzać: du-ża cha-łu-pa! ;)

            --
            - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
            - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
            • 26.07.12, 19:21
              Nie chodzi o chałupę. jasne, mam dach nad głową i to się teraz dla mnie liczy. Ale wiem, że w perspektywie tutaj nie mogę zostać. Wolałabym się na spokojnie sama wyprowadzić, niż zostać zmuszona, wyrzucona i "na szybko" szukać czegoś. Dlatego chcę wiedzieć, czy do rozwiązania sprawy o alimenty mogę tutaj mieszkać bez obawy, że zostanę wyprowadzona siłą. Dla mnie to też nie jest luksus mieszkać u kogoś, kto codziennie częstuje mnie dawką agresji.
              • 26.07.12, 19:30
                Jak on zachce to Cię wyprowadzi siłą. Co do zasady teoretycznie masz gdzie mieszkać - tam, gdzieś zameldowana. W praktyce można poprzeciągać moment eksmitowania Cię z pana domu.
                Nie, jednoznacznego przepisu mówiącego, że możesz mieszkać nie ma.

                --
                - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
                - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
        • 30.07.12, 06:50
          > leko, żeby się wspomóc teraz mieszkaniem u kogoś. A jak pisałam jak na razie na
          > wynajem mnie nie stać.

          Skoro pan wynajmuje mieszkania, to w pierwszej kolejności powinien wynająć Tobie i swojemu dziecku. Oczywiście po cenie, o jakiej mówi w sądzie. ;)
          --
          A tu mam znów piżamę lila
          gdy przyjdzie chwila na jakieś słodkie sam na sam.
          W takiej piżamie do gustu damie przypadnie nawet zwykły cham.
          • 30.07.12, 08:05
            Pytałam o to wielokrotnie, ale odmówił. Twierdzi, że ja mu nie będę płaciła za czynsz, a on nie będzie miał wtedy co zrobić ze mną. A ponadto powiedział, że jak mamy żyć osobno to najlepiej, żeby nas łączyło jak najmniej.
    • 26.07.12, 18:46
      lisiczka_83 napisał(a):

      > Witam. Mieszkam w domu mojego konkubenta, z którym mam półroczne dziecko. Nie j
      > estem tutaj zameldowana, a z ojcem dziecka nie układa nam się najlepiej.

      Wiem, że cały wątek był na ten temat, ale nie mogę się oprzeć spytaniu: czy pół roku temu + 9 miesięcy nie było tych problemów?

      > Jednak nie chce zgodzić się na płacenie alimentów.

      To chyba nie jest kwestia zgodzenia się lub nie, tylko wyroku.
      --
      Who actually cares?
      • 26.07.12, 18:56
        Problemy były, ale w mniejszym stopniu. Mieszkaliśmy razem, ale wyprowadziłam się, bo nie układało nam się. On jednak ciągle mówił, że zabrałam mu dziecko, że pozbawiłam syna rodziny... zdecydowałam się jeszcze raz spróbować. Razem staraliśmy się o to, żeby było dobrze, byliśmy nawet raz u psychoterapeuty. Jednak on już więcej nie chce chodzić na terapie. teraz jest zły na mnie o tą sprawę o alimenty i o to, że wezwałam policję, więc nie rozmawia ze mną w ogóle. Tylko powtarza, że nie chce mnie widzieć.
        • 26.07.12, 18:59
          I nadal nie wydumałaś co zrobić bo... chałupa duża i fajna, co?

          --
          - Zamiast mężów wszystkie macie gosposie.
          - Tak, to o wiele mniej kosztowne niż mąż i mniej grymasi.
      • 26.07.12, 18:58
        > Wiem, że cały wątek był na ten temat, ale nie mogę się oprzeć spytaniu: czy
        > pół roku temu + 9 miesięcy
        nie było tych problemów?

        Co Ty, to pewnie kolejna ofiara 'przemocy ekonomicznej' lansowanej tu ostatnio. ;)

    • 26.07.12, 19:01
      a zanim się dziecko pojawiło to ślepotę umysłową miałaś czy motylki w brzuchu szare komórki pożarły?
      --
      bleeeeeeee
      • 26.07.12, 19:14
        Co do tego co mnie trzyma w mieście - praca. Żyłam u rodziców przez 3 mies, próbując poukładać sobie życie tam. Jednak to mała mieścina z dużym bezrobociem, gdzie osoby po studiach wykładają towar w sklepie. Nie sądzę też żeby to było dobre rozwiązanie - rzucić pracę, wyjechać z dzieckiem do małej miejscowości bez perspektyw i mieszkać na głowie rodzicom.
        szkoda odpowiadać nawet na pytanie gdzie miałam oczy 1,5 roku temu. Myślałam, że tutaj właśnie piszą ludzie z problemami. gdybym zawsze postępowała dobrze i kierowała się tylko rozumem to może nie miałabym problemów. Ale też nie przeżyłabym nic cudownego, a narodziny mojego syna to najwspanialsze wydarzenie mojego życia.
        Wiem, że muszę się stąd wyprowadzić. Teraz nie stać mnie na wynajęcie lub kupno mieszkania i utrzymywania siebie i dziecka. Dlatego chcę poczekać tutaj aż do wyroku sądu w sprawie o alimenty. Nie wiem jak długo to potrwa.
        Chciałam tylko się dowiedzieć, czy skoro tutaj nie jestem zameldowana to facet ma prawo żądać mojej wyprowadzki. Rozumiem "współżycie społeczne". Ale prawnie chyba faktycznie nie musi mi dawać dachu nad głową.
        • 30.07.12, 06:53
          > e tutaj właśnie piszą ludzie z problemami. gdybym zawsze postępowała dobrze i k
          > ierowała się tylko rozumem to może nie miałabym problemów. Ale też nie przeżyła
          > bym nic cudownego, a narodziny mojego syna to najwspanialsze wydarzenie mojego
          > życia.

          Ten facet to jedyny reproduktor w okolicy?
          --
          Dobrze, że pan przyszedł. Właśnie takie coś jak pan jest mi potrzebne. Takie ni to ni owo.
          • 30.07.12, 08:08
            jowita771 napisał:

            > Ten facet to jedyny reproduktor w okolicy?


            Nie jedyny, ale mój syn powstał z połączenia mnie i jego, więc z kimś innym dziecko byłoby inne (pewnie też kochane i wyjątkowe). Myślę, że normalnie nie myślałabym o dziecku, bo w tym przypadku to mój były ciągle gadał o rodzicielstwie, ja nie byłam pewna, czy to dobry pomysł. Stało się, jestem z tego zadowolona, bo dopiero teraz widzę, że wcześniej moje życie po prostu płynęło z dnia na dzień, bez większego celu.
    • 26.07.12, 19:29
      może udaj się do prawnika , z tego co piszesz wynika ,że mieszkasz w dużym mieście wiec na pewno jest dostęp do kancelarii .... Pozdrawiam
      • 26.07.12, 19:37
        dziękuję. Chyba tak zrobię - udam się do jakiegoś prawnika. Chyba też powinnam poszukać mieszkania przed sprawą o alimenty. Po 1/ żeby nie dostać alimentów za niskich, w związku ze wspólnym mieszkaniem, a po 2/ żeby uniknąć sytuacji, że mnie facet wywali. zameldowana jestem u rodziców - 300 km stąd. Dziecko tak samo.
        • 26.07.12, 19:39
          napisałaś, że wniosłaś sprawę do sadu o alimenty. Jezeli mozna zapytać to w sadzie bedziesz miała swojego pełnomocnika , który bedzie Cię reprezentował ?
          • 26.07.12, 19:51
            Nie wydawałam kasy na pełnomocnika. napisałam pozew o alimenty, przedłożyłam rachunki, jakie poniosłam na dziecko, swoje zaświadczenie o dochodach. Ale chyba udam się jutro do miasta do jakiegoś prawnika. Może przynajmniej poradzi mi jak mam teraz się zachować i zobaczy pisma procesowe, podpowie co i jak.
            • 27.07.12, 22:02
              Szkoda że dopiero teraz, po wniesieniu pozwu idziesz do adwokata. Lepiej dla Ciebie byłoby żeby pozew napisał profesjonalista, to kluczowe pismo.
              • 28.07.12, 08:06
                Myślę, że pozew napisałam dość dobrze, nie powinno tam być nic błędnego. Chcę pokazać pismo to adwokatowi, żeby ewentualnie poprawił, jeśli coś kwotowo źle wyliczyłam. Przedstawiłam do pozwu odpis aktu urodzenia dziecka, wszystkie paragony świadczące o wydatkach na synka oraz swoje zaświadczenie o dochodach. Ojciec dziecka do swojej odpowiedzi na pozew dołączył załączniki, których nie otrzymałam, ale ze spisu widzę, że przedstawił jakieś PIT-y za 2011, w których widnieje strata firmy (faktycznie wtedy jeszcze ją rozkręcał i nie przynosiła dochodów, w tym roku jest inaczej), umowy najmu swoich mieszkań za śmieszne kwoty- np. mieszkanie 2 pokojowe za 900 zł, kawalerka za 700 zł (podczas gdy widziałam jak zamieszczał ogłoszenie na portalu, że chce wynająć kawalerkę za 1000 zł). Dołączył jeszcze umowy kredytów hipotecznych oraz wypisał, że ma dużo wydatków, więc nie stać go na płacenie alimentów. Niby firma nie przynosi żadnych dochodów, a on biedaczek utrzymuje się z najmów (czyli łącznie 1600 zł), z czego spłaca o wiele wyższe rachunki, kredyty i zadłużenia i jest ciągle na minusie. Z tego co przedstawił to wychodzi, że facet z wykształceniem z 3 nieruchomościami, samochodem wartym 86 tyś żyje na skraju ubóstwa i nie ma co jeść. Nie wiem, czy sąd da wiarę, czy ja faktycznie muszę coś udowadniać. zapytam adwokata, bo mi się wydaje to tak nielogiczne, że aż przykre. ja nie mam gdzie mieszkać, ale w związku z tym, że mam stałą pracę to mam ze swojego wynagrodzenia opłacić mieszkanie, rachunki, żłobek dla dziecka, jedzenie oraz wszelkie inne potrzeby. Ojciec dziecka jeszcze mi grozi, że skoro mnie nie stać na utrzymanie dziecka to on mi je zabierze. Napisał mi maila, w którym stwierdził, że skoro nie mam gdzie mieszkać to się dziecko nie będzie męczyć. U niego w domu jest pokoik dla syna, a on jak dostanie ode mnie z 300 zł alimentów to sobie poradzi.
                • 30.07.12, 06:58
                  Na sprawie o alimenty sąd ocenia nie zarobki, a możliwości zarobkowe. Na Twoim miejscu wzięłabym prawnika, żeby tego dopilnował. Pan możliwości zarobkowe ma, wynajmowanie po niskiej cenie to jego widzimisię, można przedstawić faktyczne ceny mieszkań do wynajęcia. Może też wezwać lokatorów na świadków, wątpię, żeby kłamali w sądzie z powodu paru stówek obcego faceta.
                  --
                  Nie o te Hiny chodziło
                  • 30.07.12, 08:12
                    dzisiaj się wybieram do prawnika zapytać jak to wygląda. Ja napisałam pismo procesowe do sądu, jako odpowiedź na jego odpowiedź na pozew ;) Tam właśnie poprosiłam o branie pod uwagę możliwości zarobkowych ojca. Co do mieszkań to już wydrukowałam sobie strony internetowe, gdzie ceny mieszkań zaczynają się od 900 - 1000 zł za kawalerki.
                    Czuję, że sama sobie nie poradzę, więc prawnik jest tutaj niezbędny.
        • 26.07.12, 19:51
          Nim pójdziesz do prawnika, wyguglaj i poczytaj kodeks rodzinny zaznaczając istotne paragrafy i spisz konkretne pytania. W trakcie rozmowy dopilnuj byś dostała konkretne i wyczerpujące odpowiedzi w oparciu o praktykę procesową, bo paragrafy sama już będziesz znała.

          Jeśli pójdziesz bez ww przygotowania, za swoje 2-3 stówy dostaniesz stek banałów i ogólników i będziesz w punkcie wyjścia. Zapomnij o błędnym przeświadczeniu, że prawnik jest po twojej stronie. On jest wyłącznie po stronie twoich pieniędzy
          --
          knur.blox.pl
    • 27.07.12, 02:12
      Konkubent nie ma prawa wyrzucić cię z domu, w którym mieszkasz, nawet jeśli nie masz żadnych praw do tego domu. Przysługuje ci (a także dziecku) ochrona władania lokalem, do której stosuje się odpowiednio przepisy o ochronie posiadania (p. art. 342 i nast. kodeksu cywilnego), czyli stanu faktycznego. Oznacza to, że możesz zastosować obronę konieczną, a niezwłocznie po naruszeniu twojego posiadania przywrócić stan poprzedni, czyli włamać się do domu, z którego cię wyrzucono (np. pod nieobecność konkubenta). Możesz też wnieść pozew o ochronę naruszonego posiadania wraz z wnioskiem o zabezpieczenie twojego roszczenia poprzez niezwłoczne dopuszczenie cię do mieszkania.
      Jeśli konkubent stosuje przemoc, to wzywaj policję za każdym razem i idź na obdukcję. Żądaj założenia błękitnej karty, złóż zawiadomienie o przestępstwie znęcania się, niezależnie do policji i do prokuratury. Żądaj zastosowania wobec konkubenta zakazu zbliżania się do ciebie i do jego własnego domu, w którym mieszkasz. Jeśli policja nie reaguje prawidłowo, to pisz skargi do komendanta wojewódzkiego i do Komendanta Głównego Policji.
      Jeśli nie chcesz ryzykować pobiciem przez konkubenta, to po ew. wyrzuceniu cię z domu nie wracaj tam, tylko wynajmij coś, a jednocześnie złóż pozew do sądu przeciwko konkubentowi o odszkodowanie, którego miarą będzie kwota czynszu, który będziesz płacić mieszkając gdzie indziej. Konkubent powinien płacić za bezprawne wyrzucenie cię z domu. Jeśli konkubent wyrzuci cię siłą, to zażądaj też w pozwie zadośćuczynienia za krzywdę i za naruszenie twoich dóbr osobistych (nietykalności osobistej).
      • 27.07.12, 09:42
        Przecież laska nie jest tam nawet zameldowana. Nie jest żoną, to małżonkowi przysługuje ochrona prawna w kwestiach lokalowych do czasu rozwodu. Nie ma też umowy najmu.
        Na tej zasadzie co piszesz to nie można by było nawet pozbyć się uciążliwego współlokatora.

        Pani autorka powinna złożyć do sądu w pozew o ustalenie alimentów.
        • 27.07.12, 09:58

          triss_merigold6 napisała:

          > Przecież laska nie jest tam nawet zameldowana. Nie jest żoną, to małżonkowi prz
          > ysługuje ochrona prawna w kwestiach lokalowych do czasu rozwodu. Nie ma też umo
          > wy najmu.
          > Na tej zasadzie co piszesz to nie można by było nawet pozbyć się uciążliwego ws
          > półlokatora.

          Lokator jest lokatorem. Do ochrony lokatorskiej nie potrzeba tytułu prawnego, liczy się stan faktyczny.
          --
          My się nie dzieli na trzy,
          z młodszymi koleżankami.
          • 27.07.12, 10:05
            Pani nie jest zameldowana, nie ma żadnych dowodów na to, że jest faktycznie lokatorem (od biedy można uznać, że takim dowodem byłaby korespondencja przychodząca do niej na ten adres czy ten adres podany w PIT jako miejsce zamieszkania).
            Jeśli facet chce jej się pozbyć to w każdej chwili może jej przedstawić umowę najmu - jak lokatorowi - i zacząć naliczać czynsz w dowolnej wysokości, a potem - za niepłacenie - oddać sprawę do sądu. Laska tylko na tym straci.
            • 27.07.12, 10:10
              Dowodów na pewno znajdzie się więcej, może jakieś rachunki, a od biedy nawet zeznania sąsiadów. "Czy ta pani tu mieszka?" "tak, cały czas". I mamy dowód.

              Ale oczywiście masz rację - jak gość chce się jej pozbyć to bez sensu jest upieranie się przy mieszkaniu razem. Szukałbym sposobów na zabezpieczenie praw swoich i dziecka w inny sposób, z dala od "partnera".
              --
              My się nie dzieli na trzy,
              z młodszymi koleżankami.
              • 27.07.12, 10:19
                Widzisz jak sąsiedzi chcą zeznawać w sądzie?

                Pani może wnieść o alimenty na dziecko i tylko na dziecko, ponieważ jest konkubiną.
                Może wnieść o zwrot nakładów na dom/mieszkanie poczynionych w trakcie zamieszkiwania ale musi umieć to udowodnić - faktury, przelewy itd.
                • 27.07.12, 10:31
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Widzisz jak sąsiedzi chcą zeznawać w sądzie?

                  A mają wybór? Poza tym policja może zrobić wywiad na miejscu aby stwierdzić stan faktyczny.
                  --
                  My się nie dzieli na trzy,
                  z młodszymi koleżankami.
                  • 27.07.12, 10:39
                    Przepraszam, urodziłeś się wczoraj? Któraś ze stron musiałaby wnieść o przesłuchanie sąsiadów - świadków podając ich dane, gratuluję jeśli ktoś zna nazwiska sąsiadów. Policja autorkę by spuściła na drzewo, wywiad środowiskowy robią zwykle przy sprawach karnych, a nie z powództwa cywilnego. Dobra, zakładając, że nawet sąsiedzi zostają doprowadzeni do sądu - na 99% zeznają, że nie pamiętają, nikt nic nie widział i oni się nie wtrącają w sprawy rodzinne.
                    Get real.
                    • 27.07.12, 10:47
                      > Get real.

                      si seniorita :)
                      Ja podawałem przykład jak MOGŁBY to się odbyć. Też wątpię aby poszło tak łatwo.
                      Ale chyba zgodzisz się że nie jest problemem dowieść przed sądem faktu mieszkania w miejscu gdzie się mieszka prawda?
                      --
                      My się nie dzieli na trzy,
                      z młodszymi koleżankami.
                      • 27.07.12, 10:54
                        Jest problemem jeśli właściciel mieszkania twierdzi wręcz przeciwnie, a druga strona nie ma meldunku, umowy najmu, nie jest małżonkiem, jest zameldowana gdzie indziej i gdzie indziej się rozlicza oraz odbiera korespondencję. I qrde słusznie, bo inaczej nie można by było pozbyć się z chałupy nawet przygodnego partnera/ki czy koleżanki, która przyjechała na chwilę i się zasiedziała.
                        • 27.07.12, 11:32
                          racja ,
                          ów pan moze powiedziec ze pani wcale tam nie mieszka tylko przychodzi regularnie codziennie na bzykanko i obiady a panu wlasnie byzkanko sie znudzilo a obiady nie smakują
                          ewentulaną korespondencje na ten adres pan pozowlił jej odbierac z czystej litoscvi i checi pomocy
                          pani nie ma aboslutnie zadnegi prawa do mieszkania w tej chalupie , a nawet do wejscia do niej wbrew woli pana ,dziecko tez
                          na policji uslyszy zeby przeniosla sie tam gdzie jest zameldowana
                          takie jest prawo w POlsce ze PRAWO do meiszkania pod jednym dachem , nawet bez zameldowania , mają tylko małzonkowie
                          tym miedzy innymi rozni sie konkubinat od malzenstwa = w razie rozstania z niechętnym pannem - pani z dzieckiem jest w czarnej d...
                          Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
    • 27.07.12, 11:28
      Jeśli nie jesteś tam zameldowana, to moim zdaniem ma. Można oczywiście próbować toczyć wojnę, ale to wymaga mocnych nerwów, samozaparcia i forsy na dobrego adwokata. Założyłaś sprawę o alimenty na dziecko i OK, tyle możesz i powinnaś zrobić. Teraz pozostaje tylko czekać na decyzję sądu, a w tym czasie szukać nowego mieszkania.
    • 27.07.12, 11:43
      > Bywało jednak tak, że "wystawił" mnie za drzwi w kapci
      > ach i otworzył dopiero po jakimś czasie.

      Trzeba bylo zglosic na policje porwanie dziecka ;)

      Wtedy by musial udowadniac, ze nie bylo zadnego porwania, i ze to dziecko jest jego i ze tu mieszkacie.

      ps. a poza tym to nie wierze w ani jedno slowo..

      --
      Kalkulator Kalorii
      • 27.07.12, 20:25
        Jak nie wierzysz to trudno :)
        Kiedy mnie wystawił nie miałam przy sobie tel., pukałam w drzwi i ogólnie byłam w szoku. Po paru min drzwi się otworzyły. Ja zajęłam się wtedy dzieckiem, nie było sensu dzwonić na policję gdy już byłam w środku.
    • 27.07.12, 22:15
      Otoz kazdy - kto kocha dziecko - obchodzi sie z jego matka przynajmniej neutralnie :)

      A na temat: oczywiscie , ze moze Cie wyrzucic.
      Od kwietnia do pazdziernika.
      ale alimenty - to cale 12 m-cy.
    • 28.07.12, 09:46
      To się wyprowadź.
      Zostaw gnojowi syna do wychowania, i znajdź sobie innego chłopa.
      Póki jeszcze masz czas na założenie nowej rodziny z innym.
      Proste.
      • 28.07.12, 10:37
        Jak mogłabym zostawić własne dziecko? Pisze to osoba, która nie ma chyba dzieci i nie wie jakie to uczucie i jaka miłość. Nosiłam tego brzdąca 9 miesięcy pod moim serduszkiem, czułam każdy ruch, czkawkę ... narodziny dziecka to dla mnie nie wspomnienie bólu tylko mieszaniny pozytywnych ogromnych emocji, euforii zmieszanej ze strachem. Mój syn jest teraz najważniejszą osobą w moim życiu. Gdy rano się budzi, a ja zaglądam do Jego łóżeczka to uśmiecha się do mnie. Ja to odczytuje jako wyznanie miłości. Może to głupie, albo naiwne - trudno.
        A co do nowej rodziny to jeszcze za wcześnie na takie sprawy. Mój synek zawsze będzie moją rodziną, a jeśli kiedyś poczuje się samotna i dojdę do wniosku, że jestem wyleczona i chcę kogoś bliskiego to postaram się o nową znajomość, nową miłość, mam nadzieję, że trafioną.
        Jednak dziecko ma swojego ojca i ma mnie *- swoją matkę. Więc "nowej" mamusi czy tatusia mieć nie będzie.
        • 29.07.12, 23:22
          a ja myslę że trollujesz, az takie gady sa na tym swiecie jak twoj konkubent?
          sprawa jest prosta: pozwiesz go o alimenty,jak on nie ma kasy ,ma jego rodzinka na ktora jest firma zarejestrowana.
          wywalic ciebie nie moze ze wzgledu na dziecko,ale co to za przyjemnosc mieszkac obok bydlaka?
          • 30.07.12, 00:06
            Myślę, że są i gorsze gady. Chyba najgorsze mam za sobą. Ze względu na dobro swoje i dziecka postanowiłam się wyprowadzić już teraz. Mam już wynajęte mieszkanko i zaczynam się pakować ;) Wymaga to ode mnie dużego poświęcenia, bo na ten cel wydam całe oszczędności jakie zdołałam zgromadzić podczas macierzyńskiego. A jeśli sprawa o alimenty trochę potrwa to być może będzie kiepsko, ale cóż... Ojciec dziecka zaczynał już gadać, że w sądzie nic nie dostanę, bo prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe, razem mieszkamy itp. To, że mieszkałam w jego domu przez prawie 2 mies to fakt, ale to ja kupowałam jedzenie, pokrywałam prawie wszystkie potrzeby syna, a nawet płaciłam część rachunków. Ale już znalazł sobie nowy argument - wydawał na paliwo, gdy woził mnie do sklepu, albo dziecko do lekarza. A to, że paliwo brał na fakturę na firmę to już mniejsza sprawa.
            Firma jest zarejestrowana na niego, ale wiem, że ktoś z rodziny daje mu paragony za paliwo z Niemiec i on to wlicza do kosztów firmy. Rodzina nie wie jak firma funkcjonuje, bo on z rodziną utrzymuje sporadyczne kontakty, w sumie tylko jak czegoś potrzebuje.
            Dzisiaj jak już wynajęłam mieszkanie, wybrałam się z dzieckiem do miasta i siedziałam sobie w kawiarni na herbacie to poczułam się bardzo fajnie wolna i szczęśliwa. Strasznie się boje tego co będzie dalej, nie stać mnie na życie na normalnej stopie życiowej, ale mam dobre przeczucia. Dziękuję, że mogłam się tutaj wygadać (czyt. wypisać).
            • 30.07.12, 16:19
              moze cie rozczaruje ale juz chyab najwyzszy czas zebys sie dowiedziala:
              nie nosiłas dziecka pod sercem tylko w macicy , to taki organ u kobiety specjalnie do tego pzrzeznaczony
              od serca dzieli ją kilka metrów jelit, wątroba , trzustka i płuca
              no i przepona - praktycznie nie do pokonania o wlasnych siłach

              ale i tak obstawiam żeś trollica - tekst o "mieszkanku" mnie o tym przekonał ostateczneie
              --
              Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
              • 30.07.12, 19:22
                Może nie wiesz, ale najwyższy czas, żebyś się dowiedziała: wiele kobiet w ciąży mówi, że ma je "pod serduszkiem". Dzieciątko słyszy bicie serca matki, chociaż wiem, że słyszy też bulgotanie z jelit, szumy i wszystkie inne odgłosy "wnętrza". Domyślam się, że nie masz dziecka, że aż tak sceptycznie podchodzisz do zwykłego określenia.
                Do "trollicy" się nie odnoszę - myśl jak chcesz, Twoja sprawa.
    • 30.07.12, 13:36
      Niestety, nie masz zadnych praw do mieszkania w domu tego faceta. Jestes konkubina, czyli nikim. Prawo do dziedzicenia po nim i do alimentow ma wylacznie dziecko, o ile facet uznal swoje ojcostwo i jest wpisany jako ojciec. Jednak dziecko nigdy nie otrzyma polowy jego dochodow jak mu proponowalas, jak sama swietnie wiesz zwykle sad zasadza nedzne grosze.
      • 30.07.12, 19:27
        Coś chyba źle zrozumiałaś szafirowa. Nie chcę połowy wynagrodzenia ojca. Chciałam, żeby chociaż w połowie dokładał mi się do wydatków dziecka. A z tego co wiem to gdy matka sama opiekuje się dzieckiem to sąd zasądza więcej niż połowę, gdyż matka swoją część obowiązku alimentacyjnego spełnia opiekując się i wychowując maluszka.
        Wiem, że nie mam żadnych praw do domu tego faceta. Nie chciałam tylko, żeby mnie nagle wywalił. Ale za radą już sama postanowiłam się wyprowadzić. Faktycznie mieszkanie u niego może spowodować obniżenie alimentów, jakie dostanę na dziecko, bo sąd może uznać, że prowadzimy wspólne gospodarstwo, skoro mieszkam z nim i tylko wydziwiam. Znalazłm kobietkę w podobnej sytuacji do mojej, znalazłam mieszkanie i wspólnie tam zamieszkamy, dzieląc się wydatkami i wspierając się :)
        A co do tego, że facet uznał swoje ojcostwo pisałam już kilka razy.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.