• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

jestem załamana....co robic?

  • 09.09.12, 20:15
    Mam 27 lat, z duzego miasta ( 500 tys mieszkancow) przeprowadzilam sie na wygnajewo (3 tys mieszkancow-miasteczko) za facetem oczywiście :) Postanowilismy zamieszkac w jego miejscowosci poniewaz mnie ona urzekla a co do pracy to i tak zakladalismy swoja dzialalanosc i lokalizacja nie miala znaczenia. Firme de facto prowadzi niemaz a ja mu tylko pomagam wiec postanowilam isc do pracy i tu ZONK!! Mam wyksztalcenie wyzsze ( co prawda kijowe bo geografia) doswiadczenie zawodowe jako pracownik biurowy oraz jako recepcjonistka, znam angielski i niemiecki. Szukalam pracy chyba przez 2 miesiace i znalazlam....jako kelnerka. Bylam tylko na zastepstwo, wiec musialamn znowu szukac czegos nowego, zajelo mi to kolejne 2 miechy i teraz pracuje jako kasjer/sprzedawca w Rossmannie!! Poki co pracuje ale szukam czegos dalej bo nie odpowiada mi ta robota!! jestem zalamana, rozsyłam swoje CV i LM ale nikt sie do mnie nie odzywa. Uwazam ze moje CV nie prezentuje sie najgorzej, staram sie o stanowiska biurowe typu pracownik biurowy, referent ds administracji (pracy szukam w pobliskich wiekszych mioasteczkach) Jkl to wyglada u was? czy tez jest tak kijowo? ja juz mam dosc i chce wracac do swojego miasta tylko ze niemaz to sie tu ustawil i nie narzeka.....a mi sie plakac chce.....w zyciu sobie nie wyobrazalam ze bede miala taki problem ze znalezieniem normalnej pracy ( kasjerki zawsze kojarzyly mi sie z dziewczynami co nie chcialo im sie uczyc i dlatego tak skonczyly a na tym wygnajewie to trzeba sie starac zeby zdobyc taka prace!!
    Sorry ze tak chaotycznie wszystko napisalam ale usypiam dwojke dzieci jeszcze w miedzyczasie.
    --
    If you have no voice, SCREAM;
    If you have no legs, RUN;
    If you have no hope, INVENT.
    Edytor zaawansowany
    • 09.09.12, 20:19
      z-u-z-a-n-n-a napisała:

      > Mam wyksztalcenie wyzsze ( co prawda kijowe bo geografia) doswiadczenie zawo
      > dowe jako pracownik biurowy oraz jako recepcjonistka, znam angielski i niemieck
      > i.

      ilu geografów potrzebnych jest w miejscowości z trzema tysiącami mieszkańców? odpowiedź znasz i przyczyny swoich niepowodzeń też, więc skąd to zdziwienie?

      --
      Nie zniosę tego dłużej
    • 09.09.12, 20:19
      Dziury kochana są urocze na urlop. sama 4 lata temu zrobiłam ten błąd. Dzięki Bogu zebrałam się w garść, dziecko, męża i wróciłam do Warszawy i znów jestem człowiekiem, a nie pomiotłem.
      Biznes można tez prowadzić z dużego miasta - wiej z tej dziury jak najszybciej.
    • 09.09.12, 20:19
      kasjerki zawsze kojarzyly mi sie z dziewczynami co nie chcialo im sie uczyc i dlatego tak skonczyly

      Nie ma to jak stereotypy.

      Tak, na wygnajewach tak właśnie jest z pracą.
      • 09.09.12, 20:26
        ale kurcze moj niemaz to juz ustawiony tu jest! i po przeprowadzce to znowu i ja i on bysmy musieli zaczynac od nowa i szczerze mowiac troche sie boje tego.....a tutaj z mojej pensji oplacamy wszystkie oplaty stale a z jego zyjemy ( i pod wzgledem finansowym nie jest nam zle) ale ja sie czuje niespelniona!!wiecie o co mi chodzi?
        --
        If you have no voice, SCREAM;
        If you have no legs, RUN;
        If you have no hope, INVENT.
        • 09.09.12, 20:37
          >a tutaj z mojej pensji oplacamy wszystkie oplaty stale a z jego zyjemy ( i pod wzgledem finansowym nie jest nam zle) ale ja sie czuje niespelniona!!wiecie o co mi chodzi?

          przepraszam, ale ja nie rozumiem. czyli tak: praca jest do dupy i ze spełnianiem się ma tyle wspólnego co parówka z mięsem. z Twojej pensji opłacacie co konkretnie? np. opiekę dla dzieci czy przedszkole, tak? bo skoro dzieci usypiasz, to 18 lat nie mają. a kiedy jesteś w pracy, to albo są w przedszkolu, albo ktoś z nimi jest w domu.

          to już wolałabym się zajmować dziećmi i pomagać w tej firmie, przecież dzięki temu też jakiś koszt odpada i nie ma dodatkowych typu opieka nad dziećmi.

          zarabianie po to, żeby wydać na opiekunkę jest nieco absurdalne, szczególnie przy tak rozwijającym zajęciu jak praca ekspedientki w rossmanie.

          --
          do it well
          • 09.09.12, 21:30

            > to już wolałabym się zajmować dziećmi i pomagać w tej firmie, przecież dzięki
            > temu też jakiś koszt odpada i nie ma dodatkowych typu opieka nad dziećmi.

            zupełnie się zgadzam... ... w dobie kryzysu decydująć się na związek z kobietą kluczowym kryterium wyboru wybranki jest minimalizacja kosztu jej utrzymania tak aby nie zbankrutować.... niechby i na waciki w rossmanie zarobiłą...dobre i to...
            --
            Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
          • 10.09.12, 00:12
            > to już wolałabym się zajmować dziećmi i pomagać w tej firmie, przecież dzięki
            > temu też jakiś koszt odpada i nie ma dodatkowych typu opieka nad dziećmi.
            >
            > zarabianie po to, żeby wydać na opiekunkę jest nieco absurdalne, szczególnie pr
            > zy tak rozwijającym zajęciu jak praca ekspedientki w rossmanie.
            >
            Opieke nad dziecmi mam za darmo-rodzinka.
            Piszac oplaty stale mam na mysli kredyty i rachunki
            --
            If you have no voice, SCREAM;
            If you have no legs, RUN;
            If you have no hope, INVENT.
        • 10.09.12, 08:52
          > ale ja sie czuje niespelniona!!wiecie o co mi chodzi?

          Internet jest? Jest. To mozesz robic cokolwiek..

          Tylko musisz przestac myslec szablonowo o pracy, ze to jest cos takiego do czego sie idzie o 8, a wraca o 16.

          W dobie globalizacji mozna robic cokolwiek przez net, dla kogos kto jest na drugim krancu swiata.
        • 14.11.12, 20:23
          a ten mąż niemąż nie może zatrudnić ciebie na stanowisku biurowym?
    • 09.09.12, 20:25
      zadupia rzadza sie swojalogika, kultura i zwyczajami....na zadupiu zyje sie inaczej niz w duzym miescie.... i jedno i drugie ma swoje plusy i minusy.... na zaupiu zeby miec prace o jakiej myslisz (spokojne 8h w ciepoelku i czas na zakupy, dziec i i dom) trzeba nalezec do rodziny, albo miec znajomosci i uklady...jezeli poszlas za chlopem to powinien CI pomoc w tym...to w koncu jego biznes....niepowinien CIe zostawiac z tym...jezeli to zrobi to znaczy ze nie byl wart twojego wyrzenia.... i spokojnie mozesz szukac nowego.... moj adres imeilowy mariuszg2@gazeta.pl ;)
      --
      "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
      • 09.09.12, 20:29
        na za
        > upiu zeby miec prace o jakiej myslisz (spokojne 8h w ciepoelku i czas na zakupy
        > , dziec i i dom) trzeba nalezec do rodziny, albo miec znajomosci i uklady...
        czasem sie zastanawiam czy to ja jestem taka "beznadziejna" czy to rzeczywiscie same znajomosci sie tu licza?? musze szukac jakis kontaktow......bo niestety niemaz nie ma zadnych by mnie gdzies wcisnac , chociaz marudze mu caly czas ;)
        --
        If you have no voice, SCREAM;
        If you have no legs, RUN;
        If you have no hope, INVENT.
        • 09.09.12, 20:39
          Jakich kontaktów dziewczyno? Jeśli nie jesteś z rodziny, to żadne kontakty ci nie pomogą, to nie Warszawa.
          • 09.09.12, 21:23
            co więcej...nawet jakby była ze złota i znała wszystkiwe chińskie dialekty oraz kamasutrę.... i miała sześć profesór i osiem doktoratów a do tego nagrodę Nobla, oscara, złotą palmę i godło teraz Polska też by nic nie zdziałała.... byle głąb i osiłek z pucołowatą gębą dostanie ekstra fuchę a z-u-z-a-n-n-a może co najwyżej robić dobre wrażenie
            • 18.11.12, 08:28
              profesur, jeśli już.
    • 09.09.12, 20:28
      Postanowilismy zam
      > ieszkac w jego miejscowosci poniewaz mnie ona urzekla a co do pracy to i tak za
      > kladalismy swoja dzialalanosc i lokalizacja nie miala znaczenia.

      A nie możesz w tej działalności działać?

      Co do problemu z pracą, niestety w wypiździewach albo sama tworzysz sobie miejsce pracy, albo modlisz się aby coś znaleźć.
      Ale z drugej strony z tego co piszesz twoje doświadczenie zawodowe nie istnieje. Nie umiesz sama z siebie nic co można sprzedać. Nawet fryzjerka jest na lepszej pozycji.
      Może facet zna ludzi w okolicy, szukajcie kontaktów osobistych i tak załatwiaj pracę. CV i LM to żart w takim miasteczku.
      Jakiś hotel, zajazdw okolicy? Albo coś związane z turystyką mogłoby być wyjściem. Języki znasz, recepcjonistą byłaś. Ale na pozycję menagżera bym się nie nastawiał...

      Albo urzędy, może w gminie potrzebują jakiegoś biurwowca? No, ale tutaj bez kontaktów się nie obejdzie.
      --
      My się nie dzieli na trzy,
      z młodszymi koleżankami.
      • 09.09.12, 20:33
        Na poczatku dzialalam z niemezem (tzn szukalam klientow, tworzylam oferty ) ale teraz nie ma juz takiej potrzeby a ja chcialam miec jakas swoja odskocznie swoja prace
        --
        If you have no voice, SCREAM;
        If you have no legs, RUN;
        If you have no hope, INVENT.
        • 09.09.12, 21:35

          z-u-z-a-n-n-a napisała:

          > Na poczatku dzialalam z niemezem (tzn szukalam klientow, tworzylam oferty ) al
          > e teraz nie ma juz takiej potrzeby a ja chcialam miec jakas swoja odskocznie sw
          > oja prace

          Odskocznie... Pracuje się dla pieniędzy, a nie dla odskoczni.
          Pracy dla Ciebie w okolicy NIE MA. Teraz musisz pomyśleć co możesz robić co będzie się udawało sprzedać. Chyba że faktycznie praca ma być tylko żeby "odskoczyć"
          --
          My się nie dzieli na trzy,
          z młodszymi koleżankami.
      • 10.09.12, 00:15
        CV i LM to żart w takim miasteczku.

        Nawet do rossmanna wymagali LM :)
        --
        If you have no voice, SCREAM;
        If you have no legs, RUN;
        If you have no hope, INVENT.
        • 10.09.12, 08:58
          > Nawet do rossmanna wymagali LM :)

          I co napisalas? "mam wielka motywacje bo bachor z glodu nie daje spac po nocach tylko placze" ;)
    • 09.09.12, 20:31
      Wicehrabia ma rację. Ilu geografów jest potrzebnych w wygnajewie, skoro nawet w miastach takich jak Warszawa nie ma na nich zapotrzebowania? Podobnie jest ze znajomością języków. Ile jest miejsc pracy, w których ta umiejętność jest przydatna, zwłaszcza w małej miejscowości? Co do pracowników biurowych, to najpierw muszą być w danym miejscu biura, żeby komuś urzędnik się przydał. A takowych w małych miejscowościach ja na lekarstwo. A jak są to dla lokalnych pociotków. Mówisz, że niemąż pochodzi z tych okolic, zakręć się koło nieteściów, nieciotek i niekuzynów, może ci coś załatwią. A nuż ciocia Krysia pracuje w urzędzie gminy albo szkole miejscowej i będzie w stanie utorować ci drogę do zatrudnienia.

      Może pomyśl o jakimś przekwalifikowaniu się. Zrób uprawnienia pedagogiczne, może w jakiejś szkole załapiesz się na nauczycielkę geografii, przyrody albo czegoś jeszcze. Może podszlifuj język na tyle, żebyś mogła uczyć innych, zdobądź jakiś certyfikat potwierdzający kwalifikacje. A może jakiś kurs bądź nawet podyplomówka z księgowości, żebyś miała więcej do zaoferowania pracodawcy szukającemu pracownika biurowego.
    • 09.09.12, 20:36
      Dokładnie tak samo. Z tym, że ja wróciłam po studiach do rodzinnej miejscowości. Wróciłam bo musiałam ze względu na sprawy rodzinne. Doświadczenie zawodowe zdobyłam już na studiach, i to dość konkretne. Po powrocie zaczęłam szukać pracy, najpierw szukałam takiej która mnie interesowała, potem stopniowo obniżałam wymagania. Po 4 miesiącach znalazłam...jako kasjer walutowy w kantorze. Ale szukałam dalej. Niestety wszystkie propozycje jakie otrzymałam były znacznie gorsze pod względem finansowym. Nie opłacała mi się zmiana. I tak utkwiłam w tej pracy na 3 lata. Teraz dyplom mogę schować sobie głęboko do szuflady bo i tak po takim czasie nikt nie zwróci na niego uwagi.

      Smutne, to smutne. Czuję się jakbym wyrzuciła 5 lat nauki do kosza.

      Ktoś tam wspomniał, że 3 tysięczne miasteczko nie potrzebuje geografów. Tylko, że autorka ma też doświadczenie jako pracownik biurowy, ma doświadczenie w obsłudze klienta, niekoniecznie musi uczyć geografii.

      A nie myślisz o własnej działalności? Wiesz już jak się prowadzi firmę, może warto się zastanowić. Doskonale Cie rozumiem bo wiem jak to jest mieć pracę znacznie poniżej swoich kwalifikacji. Jest to strasznie frustrujące....

      pozdrawiam
      --
      rogowska-j.blogspot.com/
      • 09.09.12, 20:41
        juz bym wolala tego kasjera walutowego a nie kasjerka w galerii ze pracuje zazwyczaj do 21:30 potem dzieci nie widuje , w domu nic nie zdaze zrobic.....marzy mi sie praca od 8 do 16 :) bo kase to niemaz "trzepie" a ja chce miec cos swojego i czas na rodzine....
        --
        If you have no voice, SCREAM;
        If you have no legs, RUN;
        If you have no hope, INVENT.
        • 09.09.12, 20:45
          To udzielaj korepetycji z tych dwóch języków i geografii. Będziesz mogła nawet pracować krócej (ale raczej w późniejszych godzinach).
          • 09.09.12, 21:50
            a jeśli chcesz nie wychodzić z domu i udzielać korepetycji to używaj tego serwisu: Tekst linka
          • 10.09.12, 08:29
            Ile znajdzie uczniow w 3-tysiecznej dziurze? Dwoch? Trzech?
        • 09.09.12, 20:47
          a jak sobie radzą ludzie w tych rejonach? tzn . z czego żyją?
          • 09.09.12, 21:24
            W mojej rodzinnej miejscowości ( nie mieszkam w niej, ale znam realia ) pracuje się głównie w usługach. Są też małe zakłady rzemieślnicze. Większość pracujących dojeżdża za pracą. Sporo osób pracuje za granicą i przysyła pieniądze rodzinie, która pozostała. Pensje zazwyczaj koło najniższej krajowej. Jak ktoś ma np. 1500 na rękę , lub więcej, to jest gość. Większość rodzin ma około 1500-2000 netto ( gdy oboje rodzice pracują ). Z tym, że mieszkania i opłaty są dość niskie. Kawalerkę możesz wynająć za 400 + opłaty, mieszkanie 60-70 metrów możesz kupić za 100-150 tys. To przykłady z życia, realne ogłoszenia i warunki. I nie mam na myśli nor do remontu.
          • 09.09.12, 21:25
            simply_z napisała:

            > a jak sobie radzą ludzie w tych rejonach? tzn . z czego żyją?
            Jest dom Pomocy społecznej i zapindalaja jako opiekunowie czyt. zajumja sie niepelnosprawnymi , zmieniaja pieluchy itd. Jest kilka domow starcow, sa 2 fabryki gdzie skladaja kartony, jest tez nowa hala gdzie przerzucaja cebule i marchewke. do tych wszystkich zakladow skladalam papiery na stanowiska biurowe i zero odpowiedzi ( nawet kiedy skladalam papiery na konkretne wolne stanowisko pracy- wysylalam droga mailowa, zanosilam do biura itd) do domu pomocy spolecznej tez skladalam papiery ale do szkoly ( na opiekuna nie pojde). Ostatnio bylam zaniesc papaiery do komornika jako pracownik biurowy, ladnie sie ubralam, uczesalam , rozmowa przebiegła bardzo dobrz,e Pan powiedzial "do zobaczenia" i cisza.....
            Zaluje ze nie poszlam do zawodowki na fryzjerke albo krawcowa..........ale kto mogl wiedziec ze na wygnajewie wyladuje :)
            --
            If you have no voice, SCREAM;
            If you have no legs, RUN;
            If you have no hope, INVENT.
            • 09.09.12, 21:45
              Czy twój mąż ma działalność która funkcjonuje lokalnie, czy raczej globalnie - czytaj usługi/towary sprzedaje na całą Polskę?
              Bo jeśli opcja numer 1, to on każdego dnia buduje sobie sieć kontaktów wśród swoich kontrahentów i klientów. Nie mówię że on ci pracę załatwi, ale może zauważyć gdzie powstaje coś, co może potrzebować pracownika z twoimi umiejętnościami.
              --
              My się nie dzieli na trzy,
              z młodszymi koleżankami.
            • 09.09.12, 21:58
              > ale kto
              > mogl wiedziec ze na wygnajewie wyladuje :)

              Trzeba sobie było jakiegoś sąsiada poderwać (nie da ci ojciec, nie da ci matka...), a nie faceta z wygnajewa:]
              --
              69,5
        • 09.09.12, 20:55
          No nie wiem, nie wiem... Zmiany 12h, czasem nocki, do tego rutyna. Plusem jest to, że przez te zmiany 12 godzinne jest więcej wolnych dni. Noi kasa też jest plusem. Gdybym miała pracować w swoim zawodzie to nie dostałabym nic ponad minimalną krajową.

          Tak się żyje na prowincji. Trzeba się przyzwyczaić....
          --
          rogowska-j.blogspot.com/
      • 09.09.12, 21:40

        > Ktoś tam wspomniał, że 3 tysięczne miasteczko nie potrzebuje geografów. Tylko,
        > że autorka ma też doświadczenie jako pracownik biurowy, ma doświadczenie w obsł
        > udze klienta, niekoniecznie musi uczyć geografii.

        A któż to jest, ten mityczny "pracownik biurowy"? :)
        Osoba która umie maila, ksero i fax obsłużyć? Przecież to żadne kwalifikacje i umiejętności...


        --
        My się nie dzieli na trzy,
        z młodszymi koleżankami.
        • 09.09.12, 21:50
          Otóż to. I dlatego na jedno takie stanowisko pracy, zgłasza się często po kilkuset kandydatów i to nawet, jeśli oferowane zarobki są bardzo niskie. Wiadomo, praca lekka, pod dachem, nie kurzy się itd... Ale jak jest tylu kandydatów, to nie ma bata, żeby dostał się ktoś bez baaaardzo mocnej protekcji. Trzeba się było uczyć konkretnego fachu, choćby wspomnianego fryzjerstwa. Trochę trudniejsze od obsługi ksero, ale i perspektywy lepsze.
          • 10.09.12, 16:57
            zgadadzam sie, ale ja do tych wniosków troche czasu dochodziłam, teraz jestem w trakcie przekwalifikowywania sie;) będe stopień nizej , bo juz nie mgr inż. ale wazne ze perpsektywy są. W teraźniejszych czasach trzeba miec konkretny fach w rece, bo jak nie, to pozostaje praca w sieciówkach.
    • 09.09.12, 20:50
      bo dzidzia sie nagle obudzila ...

      tymczasem od paru lat ludzie tu na foro TROMBIA, ze pracy nie ma, a juz ZUPELNIE nie ma jej
      na prowincji.
    • 09.09.12, 20:58
      Także łączę się z Tobą w bólu.... a i jestem w tym samym wieku...
      --
      rogowska-j.blogspot.com/
      • 09.09.12, 21:07
        na blogu napisalas ,że mieszkasz z ciotka i ojcem..,co cie trzyma na prowincji?
        • 09.09.12, 22:36
          Napisałam też, że ciotka ma Alzheimera. Taka osoba potrzebuje opieki 24h/dobę. Mój ojciec sam sobie nie poradzi zwłaszcza, że sam jest po 70 i też choruje...

          To mnie trzyma.
          --
          rogowska-j.blogspot.com/
    • 09.09.12, 21:13
      Dla mnie przeprowadzka do małej miejscowości byłaby tożsama, równoznaczna z postawieniem na głowie dotychczasowego trybu życia, wartości, celów i upodobań. To byłoby założenie, że od tej chwili skupiam się na rodzinie i dzieciach, a nie na pracy, mam dla nich więcej czasu, chodze na spacery, piekę ciasta i co oczywiste - mam mniej pieniędzy, bo mam słabiej płatną pracę. Albo żadnej. Żyję wolniej i skromniej, mam wolne weekendy, ale kariery, awansu, stanowiska na pewno nie osiągnę. Taki koszt, cos za coś. Dla mnie powyższe założenia sa obce, dlatego mieszkam w metropolii i bardzo sobie chwalę. Jedyne co możesz teraz zrobić to pogodzić się z tym, że małe miasteczka tak mają, koniec kropka. I dostrzec pozytywy w tym że np. nie stoisz w korkach, koszty życia mniejsze, czystsze powietrze, znasz wszystkich sąsiadów itp.
      • 09.09.12, 21:29
        To
        > byłoby założenie, że od tej chwili skupiam się na rodzinie i dzieciach, a nie
        > na pracy, mam dla nich więcej czasu, chodze na spacery, piekę ciasta i co oczyw
        > iste - mam mniej pieniędzy, bo mam słabiej płatną pracę. Albo żadnej. Żyję woln
        > iej i skromniej, mam wolne weekendy, ale kariery, awansu, stanowiska na pewno n
        > ie osiągnę. Taki koszt, cos za coś.
        Ja tak z checia bym pozyla !! tylko w glupim rossmannie to zapier...... jak wol!! i przez ta prace na zmiany nie mam wlasnie czasu na ta rodzine itd. Ale nie chce byc bez pracy (przezylibysmy spokojnie) bo to juz kaplica ( wg mnie) , w ogole nigdy mnie juz nigdzie nie przyjma bo przeciez doswiadczenie tez sie liczy!!
        --
        If you have no voice, SCREAM;
        If you have no legs, RUN;
        If you have no hope, INVENT.
        • 09.09.12, 21:37
          Z całym szacunkiem, ale w kolejnych potencjalnych pracach, zgodnie z twoimi założeniami (biuro, recepcja itp) będa miec w głębokim poważaniu twoje doświadczenie w rossmanie, równie dobrze mogłabys sie kurczowo trzymać pracy na plantacji truskawek bo "jakieś" doświadczenie trzeba mieć. O prace warto dbać gdy a. daje duzo kasy i trzeba ja miec żeby coś jeść, b. daje frajde, satysfakcję i miło spędzony czas. Który warunek spełnia rossman?
          • 09.09.12, 21:41
            To uwazasz ze lepiej rzucic ta prace w cholere i szukac czegos co mi bedzie odpowiadac?? poki co to pracuje i intensywnie szukam czegos innego. Co do kasy to nie jest zle ( jak na wygnajewo oczywiscie) tylko ze ja bym wolala juz ta najnizsza krajowa zarabiac ale pracowac do 16-17 i miec czas na rodzine

            --
            If you have no voice, SCREAM;
            If you have no legs, RUN;
            If you have no hope, INVENT.
            • 09.09.12, 21:57
              Dla mnie opieka nad dziećmi, dbanie o dom to jest pewna wartość, inwestycja, czas, na którego poświęcenie nie każda rodzina może sobie pozwolić. Konkurencją bywa najczęściej właśnie albo ciekawa i absorbująca, albo dobrze płatna praca, która pochłania czas i odciąga od rodziny. W sytuacji, którą opisalas nie widzę dosłownie żadnej przewagi pracy nad rodziną i przyznam, że zupełnie nie rozumiem co cie trzyma w tym sklepie. I jesli pytasz mnie osobiście o rade, to tak, ja chyba na twoim miejscu dalabym sobie 2-3 lata na zajęcie się dziecmi (i sobą), a potem sie zobaczy. W tym czasie można np. skończyc jakis kurs, podyplomówkę, a może znaleźć coś na pół etatu.
              • 09.09.12, 22:06
                Niemezowi juz mowilam ze jesli nie uda mi sie znalezc nic fajnego to zachodze w ciaze :) i tak planujemy trzecie dziecko wiec co mi szkodzi. Tak po cichu sobie tez myslałam ze jak bede na L4 zrobie jakies kursy doszkalajace itp. (teraz niestety nie mam na to czasu bo juz w ogole z rodzina bym sie nie widywala)
                --
                If you have no voice, SCREAM;
                If you have no legs, RUN;
                If you have no hope, INVENT.
                • 09.09.12, 22:07

                  z-u-z-a-n-n-a napisała:

                  > Niemezowi juz mowilam ze jesli nie uda mi sie znalezc nic fajnego to zachodze w
                  > ciaze :) i tak planujemy trzecie dziecko wiec co mi szkodzi. Tak po cichu sobi
                  > e tez myslałam ze jak bede na L4 zrobie jakies kursy doszkalajace itp. (teraz n
                  > iestety nie mam na to czasu bo juz w ogole z rodzina bym sie nie widywala),

                  Doszkalające w jakim kierunku? Czego planujesz się nauczyć?

                  --
                  My się nie dzieli na trzy,
                  z młodszymi koleżankami.
                  • 10.09.12, 00:04
                    patrzac na tutejszy rynek pracy myslalam o administracji, logistyce albo pedagogice
                    --
                    If you have no voice, SCREAM;
                    If you have no legs, RUN;
                    If you have no hope, INVENT.
                    • 10.09.12, 10:14
                      patrzac na tutejszy rynek pracy myslalam o administracji, logistyce albo pedago
                      > gice

                      pedagogika? przeciez nie chca cie zatrudnic w szkole ,zreszta jest niz ,malo dzieci.
                      adminsiteacja i logistyka'tym bardziej .
                      Na twoim miejscu pomyslalabym faktycznie o tworzeniu stron internetowych albo o ksiegowosci ,ewentualnie hmm fryzjerstwo? jesli masz jakies zdolnosci manualne..ewentualnie agroturystyka ...?jesli jest to w miare atrakcyjna okolica...ciezko doradzic.
                • 10.09.12, 09:55
                  >Tak po cichu sobie tez myslałam ze jak bede na L4 zrobie jakies kursy doszkalajace itp.

                  ejno, obrotna jesteś, już zaplanowałaś l4 i kursy, fajnie, fajnie. z pracą nie wychodzi, to z kombinowaniem wyjdzie.

                  --
                  end credits
    • 09.09.12, 21:15
      Tak jest w małych miejscowościach. Nieważne ile znasz języków i masz tytułów magistra. A kasjerki nierzadko mają wyższe wykształcenie. Kiedyś próbowałam wrócić w rodzinne strony- pochodzę z podobnej miejscowości. Zaproponowali mi jakieś 800 brutto ( etat ). To było kilka lat temu. Dałam sobie spokój.
    • 09.09.12, 23:53
      Nie pocieszę Cię;) Jestem w podobnej sytuacji, szukam w podobnej branży, na większym terenie, w sporych miastach(wręcz w dwóch województwach:P). I najczęściej dostaję oferty...delikatnie mówiąc nie do przyjęcia;) Nie wiedziałam, że aż tylko "panów biznesmenów" szuka utrzymanek:P

      --
      SARKAZM - najniższa forma dowcipu - za to najwyższa forma inteligencji ;)

      NIE KŁÓCĘ SIĘ - wyjaśniam tylko, dlaczego MAM RACJĘ !!! ;)
      • 10.09.12, 00:06
        niedobry świat
        • 10.09.12, 00:17
          Spadaj:P
          Pracy mi trza;) Ale kurna tylko pracy i zestresowana się robię;)

          --
          SARKAZM - najniższa forma dowcipu - za to najwyższa forma inteligencji ;)

          NIE KŁÓCĘ SIĘ - wyjaśniam tylko, dlaczego MAM RACJĘ !!! ;)
          • 10.09.12, 11:20
            Jesteś niepełnosprawna?
            • 10.09.12, 12:49
              Za zdrowa, za stara i chyba za mało "chętna" ;)

              --
              SARKAZM - najniższa forma dowcipu - za to najwyższa forma inteligencji ;)

              NIE KŁÓCĘ SIĘ - wyjaśniam tylko, dlaczego MAM RACJĘ !!! ;)
              • 10.09.12, 14:43
                nerri napisała:

                > za stara


                Może to jest ten problem?
                • 10.09.12, 18:42
                  Za stara w sensie jakiś czas temu skończyłam 26 lat :P Poszukiwani są z grupą inwalidzką(ale nie inwalidzi:P), renciści, emeryci oraz studenci do 26 roku życia:P
                  --
                  SARKAZM - najniższa forma dowcipu - za to najwyższa forma inteligencji ;)

                  NIE KŁÓCĘ SIĘ - wyjaśniam tylko, dlaczego MAM RACJĘ !!! ;)
    • 10.09.12, 06:38
      wow w małej miejscowości jest mniej pracy niż w dużej? i jest tam nudniej? SZOK
    • 10.09.12, 09:02
      faceta firma ma strone www?
      naucz sie html'a, pozniej php i photoshopa, zajmiesz sie czyms i naczysz czegos nowego.
      Zrobisz ladna stronke, a pozniej jego kolegom i wspolpracownikom ktorzy maja firme itd.
      bedziesz webmasterka.

      ps. ale od razu od "new style"/css... w XXI wieku nie ma miejsca na tabelkowe layout'owanie itp "old schoole" ;)
      • 10.09.12, 12:07
        > naucz sie html'a, pozniej php i photoshopa, zajmiesz sie czyms i naczysz czegos
        > nowego.

        Ty piszesz poważnie? Zacznijmy od tego, że nikt rozsądny nie bierze się za naukę front-endu, back-endu i designu naraz, ponieważ na rozsądnym poziomie można robić tylko jedno (choć są nieliczne wyjątki).

        Natomiast „ładne stronki” robi się dopiero po kilku latach doświadczeń. Ja na przykład zacząłem kodować (HTML, CSS, JavaScript plus accessibility i usability) sensownie dopiero w okolicach setnego projektu, i to po przeczytaniu kilku książek, mnóstwa artykułów, przeanalizowaniu wielu prac mądrzejszych itd.

        To wcale nie jest taki łatwy zawód i już naprawdę amatorszczyzny jest na rynku wystarczająco, szanowny autorze file managera w PHP.

        --
        Cechuje mnie krytyczny stosunek do systemu edukacji narodowej.
        (I nie tylko do tego).
        KOMPROMITACJE: przypadki słabości ludzkich
        • 10.09.12, 20:40
          > Ty piszesz poważnie?

          Oczywiscie.

          > Zacznijmy od tego, że nikt rozsądny nie bierze się za naukę front-endu, back-endu i designu naraz, ponieważ na rozsądnym poziomie można r
          > obić tylko jedno (choć są nieliczne wyjątki).

          Wszyscy co sie nie ucza webmasterki w szkolach robia wszystkie te rzeczy na raz..
          Na co Ci goly html bez gradientow, obrazkow i innych graficznych elementow?! To bylaby super minimalistyczna strona..

          > Natomiast „ładne stronki” robi się dopiero po kilku latach doświadc
          > zeń. Ja na przykład zacząłem kodować (HTML, CSS, JavaScript plus accessibility
          > i usability) sensownie dopiero w okolicach setnego projektu, i to po przeczytan
          > iu kilku książek, mnóstwa artykułów, przeanalizowaniu wielu prac mądrzejszych i
          > td.

          No to robisz z siebie niezlego nieudacznika..
          Po setnym projekcie?!

          Przeciez jak robisz dla siebie=uczysz sie=tworzysz portfolio=nie masz zadnych dead-line'ow =mozesz dopieszczac swoj projekt do perfekcji dowolnie dlugo..
          Siedzisz i poprawiasz dopoki nie jest PERFEKCYJNE.

          No chyba, ze Ty przychodzisz do domu z pracy/uczelni i zajmujesz sie wszystkim procz programowania, no to fakt, wtedy faktycznie niczego sie nie nauczysz..

          Ty chyba piszesz z punktu widzenie korporacyjnego szczurka co to skonczyl IT, pozniej zaaplikowal do firmy, i dopiero wtedy okazalo sie, ze tak naprawe nic nie umiesz, i dopiero sie uczyles.. (ale dalej tylko w pracy, a nie w domu)

          Ja jak cos robie pierwszy raz w zyciu to mi wychodzi na 80% perfekcyjnie zrobionego. A pozniej juz jest tylko lepiej.
          np. pierwszy raz w zyciu zrobilem pizze i wyszla lepsza anizeli we wszystkich pizzeriach w ktorych zamawialem do tej pory, procz jednej (Pizza Service)..

          Pierwszy raz w zyciu zrobilem lazienke w aplikacji 3d - wyslalem do ludzi obrazek rendera 3d.. a oni mi pisza "ladnie sobie wyremontowales lazienke"... hahaha! Mysleli ze im poslalem zdjecie.. :/ Az tak dobre nie bylo, zeby pomylic z zdjeciem imho.

          > To wcale nie jest taki łatwy zawód i już naprawdę amatorszczyzny jest na rynku
          > wystarczająco, szanowny autorze file managera w PHP.

          Ten file manager to bedzie czescia mojego wlasnego CMS-a do mojej sztandarowej strony firmowej. I nie jest to byle jak zrobiony projekt, choc nikt procz mnie nie bedzie go widzial (niecierpie partaniny, nawet jesli jestem jedyna osoba ktora ja widzi). I tak np. wszystko jest zrobione asynchronicznie, wiec tworzac nowy katalog, tworzac nowy plik, zmieniajac nazwe pliku, kasujac jakis plik/katalog (oczywiscie z pytaniem o to czy napewno skasowac ;), to formularz nie wywoluje refreshu calej strony, tylko rownolegle wysyla requesta, i update'uje strone bez reloadu.
          • 10.09.12, 21:44
            > Wszyscy co sie nie ucza webmasterki w szkolach robia wszystkie te rzeczy na raz
            > Na co Ci goly html bez gradientow, obrazkow i innych graficznych elementow?! To
            > bylaby super minimalistyczna strona..

            Dlatego właśnie – być może o tym nie wiesz – strony internetowe robi zespół ludzi, a nie pojedynczy człowiek. Jeden człowiek nie jest w stanie dojść do zawodowego poziomu we wszystkich specjalizacjach związanych z WWW. Nie da się być jednocześnie zawodowym programistą, designerem, specjalistą od usability/accessibility/IA i jeszcze koderem HTML/CSS/JS. To jest najzwyczajniej w świecie niewykonalne.

            > No to robisz z siebie niezlego nieudacznika..
            > Po setnym projekcie?!

            Tak, mniej więcej po setnym zacząłem pisać z sensem i znajomością rzeczy. Natomiast stosując Twoje kryteria, nieudacznikami należałoby określić wszystkich w tej branży, ponieważ sto projektów oznacza mniej więcej trzy lata pracy, a tyle właśnie trzeba doświadczenia, żeby osiągnąć poziom zawodowy w łatwiejszych technologiach i językach programowania. Trudniejsze rzeczy natomiast, np. C++, wymagają doświadczenia minimum pięcioletniego. I jest to raczej ugruntowany pogląd w branży IT, więc nie bardzo rozumiem zdziwienie. Tyle właśnie trwa zdobywanie doświadczenia.

            > Ty chyba piszesz z punktu widzenie korporacyjnego szczurka co to skonczyl IT,
            > pozniej zaaplikowal do firmy, i dopiero wtedy okazalo sie, ze tak naprawe nic nic
            > umiesz, i dopiero sie uczyles.. (ale dalej tylko w pracy, a nie w domu)

            Nie, nie skończyłem studiów ani nigdzie nie „aplikowałem”. Przygodę z WWW zaczynałem na poważnie jakieś sześć czy siedem lat temu jako samouk i freelancer (wcześniej trochę dłubałem w C, Javie i Linuksie). Po jakimś czasie miałem już szczerze dość freelance'u i poszedłem na etat, ale to raczej praca mnie znalazła niż ja ją. Obecnie mam 3/5 etatu w czyjejś firmie, pozostały czas poświęcam na własną działalność.

            > I nie jest to byle jak zrobiony projekt, choc nikt procz mnie
            > nie bedzie go widzial (niecierpie partaniny, nawet jesli jestem jedyna osoba
            > ktora ja widzi)

            Chwalebne podejście, ale i tak sądzę, że bez specjalizacji w technologiach sieciowych dzisiaj się pracować nie da, to już jest na zbyt zaawansowanym poziom rozwoju. Czas Leonardów minął. ;)

            --
            Cechuje mnie krytyczny stosunek do systemu edukacji narodowej.
            (I nie tylko do tego).
            KOMPROMITACJE: przypadki słabości ludzkich
            • 10.09.12, 23:37
              > Dlatego właśnie – być może o tym nie wiesz – strony internetowe rob
              > i zespół ludzi, a nie pojedynczy człowiek. Jeden człowiek nie jest w stanie doj
              > ść do zawodowego poziomu we wszystkich specjalizacjach związanych z WWW. Nie da
              > się być jednocześnie zawodowym programistą, designerem, specjalistą od usabili
              > ty/accessibility/IA i jeszcze koderem HTML/CSS/JS. To jest najzwyczajniej w świ
              > ecie niewykonalne.

              To tak jakbys powiedzial, ze Einstein umial zrobic teorie wzglednosci, a nie umial sie podetrzec w kiblu.. ;)

              Czesty problem z programistami jest taki, ze nie maja zmyslu estetycznego.
              Cokolwiek wypuszczaja w dziedzinie sztuki to wyglada.... na zrobione przez programiste.. ;)
              A zeby byc w czyms dobrym- trzeba to trenowac, trenowac, trenowac.
              Ale to dotyczy glownie malowania 2d albo 3d itp.
              W przypadku stron wystarczy zeby mial IQ - bo wtedy widzac gotowy ladny layout znajdzie sposob aby go odtworzyc. I tym sposobem - kopiowania cudzego ladnego stajlu - moze wypracowac swoj wlasny stajl.
              W koncu - ile jest sposobow na zrobienie ladnego gradientu w Photoshopie. Ile sposobow na zrobienie ladnego buttonika, taba itp. elementow. Dosc niewiele. Zaledwie pare suwaczkow tym steruje. Kwestia dobrania dobrych kolorow nieoczojebnych. I dobrej szerokosci blendingu.

              > Tak, mniej więcej po setnym zacząłem pisać z sensem i znajomością rzeczy. Natom
              > iast stosując Twoje kryteria, nieudacznikami należałoby określić wszystkich w t
              > ej branży, ponieważ sto projektów oznacza mniej więcej trzy lata pracy, a tyle
              > właśnie trzeba doświadczenia, żeby osiągnąć poziom zawodowy w łatwiejszych tech
              > nologiach i językach programowania. Trudniejsze rzeczy natomiast, np. C++, wyma
              > gają doświadczenia minimum pięcioletniego. I jest to raczej ugruntowany pogląd
              > w branży IT, więc nie bardzo rozumiem zdziwienie. Tyle właśnie trwa zdobywanie
              > doświadczenia.

              To kwestia tego co robisz w tych projektach i jakie masz podejscie.
              np. ja zaczalem programowac w 1986 roku na Atari 130 XE z procesorem Motorola 6502 ktory mial 7 MHz.
              Czyli prawie 500 razy wolniejsze taktowanie od dzisiejszych standardow 3 GHz.
              Robie programik.. Widze ze wolno dziala.. Za wolno jak na moj gust.. Efekt? Ucze sie programowac assemblera po to, zeby przyspieszyc kod. To wymagania projektu powoduja, ze sie uczy czlowiek czegos nowego.

              > Nie, nie skończyłem studiów ani nigdzie nie „aplikowałem”. Przygodę
              > z WWW zaczynałem na poważnie jakieś sześć czy siedem lat temu jako samouk i fr
              > eelancer (wcześniej trochę dłubałem w C, Javie i Linuksie). Po jakimś czasie mi
              > ałem już szczerze dość freelance'u i poszedłem na etat, ale to raczej praca mni
              > e znalazła niż ja ją. Obecnie mam 3/5 etatu w czyjejś firmie, pozostały czas po
              > święcam na własną działalność.

              Dziewczyna czuje sie niepotrzebna - kasy nie potrzebuje - ona potrzebuje czyms sie zajac. Wiec daje jej pomysl czym moze sie zajac. A Ty to komentujesz negatywnie. A co innego moze ona robic w domu? Webmasterka pozwala pracowac kiedy chce, z kim chce, przez net. Nie jest ograniczona do malenkiej wioski.
              Znam kupe dziewczyn ktore sie tym zajmuja. Jedna nawet (wbrew moim sugestiom) wydala 6 tys funtow na kurs w UK.. imho zmarnowane pieniadze, ale jej pieniadze.. bo ja bym siedzial z nia z tydzien i nauczyla by sie wiecej..


              • 10.09.12, 23:58
                > W przypadku stron wystarczy zeby mial IQ - bo wtedy widzac gotowy ladny layout
                > znajdzie sposob aby go odtworzyc. I tym sposobem - kopiowania cudzego ladnego s
                > tajlu - moze wypracowac swoj wlasny stajl.
                > W koncu - ile jest sposobow na zrobienie ladnego gradientu w Photoshopie. Ile s
                > posobow na zrobienie ladnego buttonika, taba itp. elementow. Dosc niewiele. Zal
                > edwie pare suwaczkow tym steruje. Kwestia dobrania dobrych kolorow nieoczojebny
                > ch. I dobrej szerokosci blendingu.

                pfffff :) Niezłe brednie...

                Senseiek - ten kalkulator kalorii to było twoje dzieło?


                >
                > Dziewczyna czuje sie niepotrzebna - kasy nie potrzebuje - ona potrzebuje czyms
                > sie zajac. Wiec daje jej pomysl czym moze sie zajac. A Ty to komentujesz negaty
                > wnie. A co innego moze ona robic w domu? Webmasterka pozwala pracowac kiedy chc
                > e, z kim chce, przez net. Nie jest ograniczona do malenkiej wioski.

                Przez siec można robić wiele rzeczy. Proponujesz dziewczynie działalnośc o której ona nie ma zielonego pojęcia, prawdopodobnie nie jest zainteresowana i będzie musiała konkurować z ludźmi z całej Polski. czemu nie zaproponujesz aby hydraulikiem została? Rynek może mniejszy ale i konkurencja nie tak wielka. A sens propozycji podobny.

                --
                My się nie dzieli na trzy,
                z młodszymi koleżankami.
                • 11.09.12, 00:18
                  > pfffff :) Niezłe brednie...

                  A co sie nie podoba?

                  New style website design to w duzej mierze kwestia tworzenia ladnych bg-image dla div container'ow, w ktorych bedzie tekst przyslany przez klienta..

                  > Senseiek - ten kalkulator kalorii to było twoje dzieło?

                  Moj, a co?

                  > Przez siec można robić wiele rzeczy. Proponujesz dziewczynie działalnośc o której ona nie ma zielonego pojęcia,

                  A o obsludze kasy fiskalnej ma pojecie? Nie. Ktos ja do tego przyuczyl.
                  W kazdej pracy, o tak niesprecyzowanych ramach jak "praca biurowa" bedzie ja czekac etap uczenia sie (moze nawet za darmo na stazu jak pracodawca jest cwany).

                  > prawdopodobnie nie jest zainteresowana i

                  Bardzo mozliwe.

                  > będzie musiała konkurować z ludźmi z całej Polski.

                  No ba.
                  Ja jej nawet proponuje szukanie klientow za granica..
                  Wlasnie w tym caly urok, ze klient moze byc gdziekolwiek na calej planecie. Wiec jest ich 6 miliardow do wyboru. Trzeba tylko do niego dotrzec.
                  Zagraniczniacy sa bardziej sklonni placic wiecej (z ich punktu widzenia-mniej).
                  To tylko kwestia posiadania ladnego portfolio.

                  > czemu nie zaproponujesz aby hydraulikiem została? Rynek może mniejszy ale i konkurencja nie tak wielka. A sens propozycji podobny.

                  Calkowicie bez sensu - ilu hydraulikow moze byc w miejscowosci co ma 3000 mieszkancow?
                  • 11.09.12, 00:37
                    > A o obsludze kasy fiskalnej ma pojecie? Nie. Ktos ja do tego przyuczyl.

                    Rozumiem, że bycie programistą i designerem w jednym jest równie łatwe, co obsługa kasy fiskalnej.

                    Cóż, szkoda, że nie poradziłeś jej zostać neurochirurgiem, byłoby jeszcze weselej. :)

                    --
                    Cechuje mnie krytyczny stosunek do systemu edukacji narodowej.
                    (I nie tylko do tego).
                    KOMPROMITACJE: przypadki słabości ludzkich
                    • 11.09.12, 00:56
                      > Rozumiem, że bycie programistą i designerem w jednym jest równie łatwe, co obsł
                      > uga kasy fiskalnej.

                      Ale ja jej nigdzie nie radzilem programowania. Radzilem jej zostanie webmasterka. Czyli HTML+CSS+Photoshop. Wyraznie to napisalem. Nie musi sie uczyc programowac.. Dla jej malych celow (na poczatek strona firmy meza) w zupelnosci wystarczajace. Przeciez nie musi robic od razu animowanego CSS-a w JS..

                  • 11.09.12, 00:41

                    > New style website design to w duzej mierze kwestia tworzenia ladnych bg-image d
                    > la div container'ow, w ktorych bedzie tekst przyslany przez klienta.

                    Może i masz rację...
                    Ale tylko w przypadku witryn które nie mają znaczenia. Strona która ma przynosić dochód i wygrywać z konkurencją musi być funkcjonalna. bg-image jest na szarym końcu istotności jeśli potencjalny klient nie bedzie mógł znaleźć tego co potrzebuje. A to czego potrzebuje może być banalne a w związku z tym znajdować poniżej "zasięgu widzenia".
                    Dlatego tworzenie witryny internetowej nie różni się od przygotowania i produkcji innych produktów.
                    I żeby robić to dobrze potrzeba trochę wiedzy i dużo doświadczenia.

                    > Moj, a co?

                    Nie mam już linka do niego. Ale pamiętam że miałem kilka uwag.
                    Był absolutnie nieintuicyjny i nieprzystępny dla nowego użytkownika, w dodatku w kwestii wyglądu ocierał się o późny XIX wiek, ale to akurat detal.
                    A fakt że strona na której go sprzedawałeś, nie zawierała twoich danych jako sprzedawcy zakrawa o kpinę z klienta i mogłoby sugerować że to przekręt. Ale od tematu odbiegamy.
                    Btw - nie mam zastrzeżeń co do istoty programu, jestem przekonany że kwestię liczenia kalorii wykonuje bardzo dobrze.


                    > A o obsludze kasy fiskalnej ma pojecie? Nie. Ktos ja do tego przyuczyl.
                    > W kazdej pracy, o tak niesprecyzowanych ramach jak "praca biurowa" bedzie ja cz
                    > ekac etap uczenia sie (moze nawet za darmo na stazu jak pracodawca jest cwany).

                    Porównujesz teraz pracę twórczą (webmastera/"programisty" php, grafika css itp itd) do pracy na kasie, który to etat moim zdaniem bez najmniejszych problemów możnaby zastąpić odpowiednią technolgią. To tak jak powiedzieć że goście którzy zaprojektowali interface iphona mają pracę podobną do gości którzy w fabryce foxcona przyklejają w iphonach ekrany.


                    > Calkowicie bez sensu - ilu hydraulikow moze byc w miejscowosci co ma 3000 miesz
                    > kancow?
                    Doprawdy? Moim zdaniem nie bardziej bez sensu niż propozycja aby konkurowała z całym światem w dziedzinie o której nie ma zielonego pojęcia ani nie przejawia zdolności w tym kierunku.

                    --
                    My się nie dzieli na trzy,
                    z młodszymi koleżankami.
                    • 11.09.12, 00:47
                      > "programisty" php

                      ;)

                      --
                      Cechuje mnie krytyczny stosunek do systemu edukacji narodowej.
                      (I nie tylko do tego).
                      KOMPROMITACJE: przypadki słabości ludzkich
                    • 11.09.12, 01:36
                      > Może i masz rację...
                      > Ale tylko w przypadku witryn które nie mają znaczenia.

                      Mowilem o zrobieniu strony firmowej dla jej meza, a pozniej stronach firmowych dla znajomych i innych ludzi z jej wsi..

                      > Strona która ma przynosić dochód i wygrywać z konkurencją musi być funkcjonalna.

                      Ale ja nie mowilem, ze ma od razu rzucac sie w robienie portali ktore maja miec wielotysieczna widownie...
                      Chyba zle mnie zrozumieliscie?!

                      > bg-image jest na szarym końcu istotności jeśli potencjalny klient nie bedzie mógł znaleźć tego co potrzebuje.

                      W przypadku portali z wielotysieczna/milionowa widownia, to wrecz zabijajacym interes - bo zwieksza bandwidth serwerow..

                      W przypadku robienia strony dla firmy budowlanej, remontowej, hydraulika itp. itd. to przeciez tresc dostarcza klient ktory pisze jakie uslugi oferuje, a to webmaster robi otoczke graficzna - ktora jest jedyna rzecza ktora rozni taka strone, od konkurencji, tresc ze "robi malowanie pokoi m2 cena" przeciez ta sama co w stronach konkurentow..

                      > A to czego potrzebuje może być banalne a w związku z tym znajdować poniżej "zasięgu widzenia".
                      > Dlatego tworzenie witryny internetowej nie różni się od przygotowania i produkcji innych produktów.

                      Troche przesadzasz.
                      W internecie panuje pewien standard jak wygladaja strony w danym okresie - wystarczy go nasladowac, "nie kombinowac" na sile, a bedzie dobrze.

                      > I żeby robić to dobrze potrzeba trochę wiedzy i dużo doświadczenia.

                      Ktore sie zdobywa robiac portfolio i robiac kolejne projekty..

                      > Nie mam już linka do niego. Ale pamiętam że miałem kilka uwag.

                      Uwag na temat aplikacji ktorej nigdy nie uzyles?
                      Widziales chociaz video tutorial?

                      > Był absolutnie nieintuicyjny i nieprzystępny dla nowego użytkownika,

                      Chyba zartujesz?
                      Dlugo myslalem, jak trzeba zrobic zeby uzytkownik nie umarl z nudow przy jego korzystaniu..
                      On posiada minimalna ilosc czynnosci co musi zrobic uzytkownik aby z niego korzystac (w koncu jestem jednym z nich, najdluzej korzystajacym klientem, wiec nie chce sie zbytnio narobic klikajac, przesuwajac suwaczki)..
                      Przeciez nie zrobie pop-up listy na 10 tysiecy produktow, bo uzytkownik bedzie przewijal liste do usranej smierci. Wiec trzeba bylo dodac filtr - wpisujesz pierwszy czlon nazwy produktu, ktory ogranicza liste do paru sztuk. Piszesz "jab" w filtrze i pojawiaja sie jabłka itd. Piszesz "chleb" i pojawiaja sie chleby pszenne, zytnie, jeczmienne itd. itp.
                      Czy moze byc cos bardziej intuicyjnego?

                      > w dodatku
                      > w kwestii wyglądu ocierał się o późny XIX wiek, ale to akurat detal.

                      ?!? Przeciez to byla zwykla aplikacja w .NET Framework bez custom GUI jak np. Winamp..

                      W niektorych aplikacjach z custom GUI to mnie wprost szlag trafia (np. chrome) jak widze ze tak udziwniaja zamiast uzyc normalnego GUI.

                      > Btw - nie mam zastrzeżeń co do istoty programu, jestem przekonany że kwestię li
                      > czenia kalorii wykonuje bardzo dobrze.

                      Czyli co? Nie podoba Ci sie wybor produktu ktory dodajemy do listy tego co zjedlismy w danym dniu?
                      Zawsze mozesz zaproponowac cos innego.

                      > Doprawdy? Moim zdaniem nie bardziej bez sensu niż propozycja aby konkurowała z
                      > całym światem w dziedzinie o której nie ma zielonego pojęcia ani nie przejawia
                      > zdolności w tym kierunku.

                      Jakby czula sie spelniona w pracy sprzedawczyni w rossmanie to by nam tu nie zakladala watku, nie?

              • 11.09.12, 00:26
                > To tak jakbys powiedzial, ze Einstein umial zrobic teorie wzglednosci, a nie
                > umial sie podetrzec w kiblu.. ;)

                Raczej miałem na myśli to, że w obrębie samej fizyki są specjalizacje, ciągnąc Twoją analogię. I wiadomo np., że Einstein bardzo się mylił w kwestii mechaniki kwantowej.

                > Wiec daje jej pomysl czym moze sie zajac. A Ty to komentujesz negatywnie.

                Owszem, komentuję negatywnie, ponieważ mam już potąd amatorów, ignorantów i nieuków na swoim polu. W dodatku wszystko robią oni półdarmo, przez co normalne firmy muszą iść na kompromisy z jakością, żeby wytrzymać konkurencję cholernych dyletantów po geografii czy innej teologii. Ile znasz agencji w Polsce, w których np. przeprowadza się rzeczywiste testy na użytkownikach? Bo ja jeszcze w takiej nie pracowałem. Efekt jest taki, że z większość witryn do niczego się nie nadaje.

                Trzeba zadbać w końcu o ten rynek.

                --
                Cechuje mnie krytyczny stosunek do systemu edukacji narodowej.
                (I nie tylko do tego).
                KOMPROMITACJE: przypadki słabości ludzkich
                • 11.09.12, 01:56
                  Moim zdaniem powinienes konkurowac jakoscia produktu, a nie poprzez zniechecanie potencjalnych webmasterow do zajecia sie ta dziedzina.

                  Mala firma na wsi ma maly budzet, i nie stac jej bedzie na zatrudnienie profesjonalnej agencji za 3k+, wiec i tak na niej bys nie zarobil.

                  Ale jesli ktos zrobi jej low-end'owa wersje strony to moze ta firma kiedys rozwinie produkcje lub sprzedaz na tyle, ze w przyszlosci zarobi i bedzie miec juz wiekszy budzet, pozwalajacy na zatrudnienie profesjonalnej firmy.
                  Najprosciej znalezc klientow na webmasterke wyszukujac strony ktore wygladaja jak totalne dno i proponowac im odswiezenie. Mozesz zrobic new design z watermarkiem i od razu napisac "tak by wygladala wasza strona jakby nasza firma sie tym zajela". Gotowy produkt pokazac w pierwszym e-mail'u do nich. Jak szefowi sie spodoba to na pewno kupi.
    • 10.09.12, 11:13
      > w zyciu sobie nie wyobrazalam ze bede miala taki problem ze znalezieniem
      > normalnej pracy ( kasjerki zawsze kojarzyly mi sie z dziewczynami co nie chcialo
      > im sie uczyc i dlatego tak skonczyly a na tym wygnajewie to trzeba sie starac zeby
      > zdobyc taka prace!!

      No tak, praca kasjerki jest dobra dla nieuków, studenci po geografii zaś powinni mieć zapewnione miejsca pracy w biurach, podobnie zresztą jak absolwenci politologii, socjologii, europeistyki, marketingu, ekonomii itd.

      Plebs niech haruje, skoro nie miał na tyle zdolności i ambicji, by skończyć geografię. :)

      PS Zabawny neologizm to wygnajewo, podoba mi się.

      --
      Cechuje mnie krytyczny stosunek do systemu edukacji narodowej.
      (I nie tylko do tego).
      KOMPROMITACJE: przypadki słabości ludzkich
      • 10.09.12, 11:17
        wez pod uwage ,ze jeszcze pare lat temu znalezc prace w szkole bylo latwiej niz teraz.Podobnie w biurze podrozy czy cos w tym stylu.
        nie dziwie sie ,ze ktos czuje sie sfrustrowany pracujac w rossmanie.Zadna praca nie hanbi ale...
        • 10.09.12, 11:48
          > wez pod uwage ,ze jeszcze pare lat temu znalezc prace w szkole bylo latwiej niz
          > teraz. Podobnie w biurze podrozy czy cos w tym stylu.

          Biura podróży owszem, trudno było przewidzieć kryzys w tej branży. Ale szkoły? Wiadomo było, że idzie niż demograficzny i wiązanie się z zawodem nauczyciela to mało rozsądny wybór (to zresztą również z innych powodów jest zły wybór).

          > nie dziwie sie ,ze ktos czuje sie sfrustrowany pracujac w rossmanie.Zadna praca
          > nie hanbi ale...

          Być może, że jest to praca frustrująca, ale już nie róbmy z absolwentki geografii w Rossmannie kolejnego Einsteina w biurze patentowym czy Kafki w zakładzie ubezpieczeń. Słowem – nie uważam przeciętny absolwent geografii siedząc „na kasie”, pracował poniżej kompetencji czy tym bardziej marnował talent.

          PS Pracowałem kiedyś na trzy zmiany jako niewykwalifikowany robotnik w drukarni i przeżyłem, więc przypuszczam, że i w Rossmannie da się przeżyć.

          --
          Cechuje mnie krytyczny stosunek do systemu edukacji narodowej.
          (I nie tylko do tego).
          KOMPROMITACJE: przypadki słabości ludzkich
          • 10.09.12, 12:00
            zastanawia mnie tez kwestia niemeza...tzn to sa ich dzieci czy jego?:)
            w takiej malej wsi tez pewnie musza gadac ,ze dwojka dzieci ,a zyja bez slubu.
            • 10.09.12, 12:53
              > zastanawia mnie tez kwestia niemeza...tzn to sa ich dzieci czy jego?:)
              > w takiej malej wsi tez pewnie musza gadac ,ze dwojka dzieci ,a zyja bez slubu.

              No tak.....to jest najgorsze!! jak mozna zyc bez slubu?
              A dzieci w kapuście znaleźliśmy ;)
              --
              If you have no voice, SCREAM;
              If you have no legs, RUN;
              If you have no hope, INVENT.
              • 11.09.12, 05:35
                > A dzieci w kapuście znaleźliśmy ;)

                Nie uczyla sie na religi o niepokalanym poczeciu? ;)
    • 10.09.12, 20:08
      A jaki masz zawód, zuzanno?
      • 11.09.12, 04:03
        > A jaki masz zawód, zuzanno?

        Przeciez napisala - sprzedawczyni w rossmanie.. ;)
        • 11.09.12, 04:03
          geograf..
    • 10.09.12, 23:03
      Zuzanno, i jakie wyciągnęłaś wnioski z tej debaty?

      --
      rogowska-j.blogspot.com/
    • 12.09.12, 15:50
      Jejku dziewczyno, jeszcze wszystko przed Tobą. czy już wiesz co chcesz naprawdę robić?
      Bo z postu wynika że nie wiesz.
      --
      Bieganie Magdy Blog
      • 14.11.12, 19:57
        Ostatnio wpadłam na nowy pomysł! Rzucam ross, rejestruje sie jako bezrobotna i ide na staz do urzedu gminy :) Byłam w pup i kwalifikuje sie na staż, rozmawiałam z burmistrzem wygnajewa powiedział ze przyjmie mnie na staż jezeli bedzie on finansowany przez pup ( bo gmina oczywiscie nie ma pieniedzy). Byłabym w referacie promocji wiec byłoby to związane z moim kierunkiem studiow tym bardziej ze mgr pislam o tym wygnajewie.
        Co uwazacie o tym? Minusem sa niska pensja ( dam rade), oraz niepewnosc czy uda mi sie przedluzyc ten staz a nastepnie dostac zatrudnienie w gminie ( wiele osob zostawalo w gminie po stazu- z tego co sie dowiedzialam).
        --
        If you have no voice, SCREAM;
        If you have no legs, RUN;
        If you have no hope, INVENT.
        • 14.11.12, 20:08
          W mojej gminie też niektórzy zostali po stażu na etacie w urzędzie, tylko te osoby to była rodzina radnych lub pracowników ug
          --
          dream on and wake up to a brand new day
          • 14.11.12, 20:24
            Myślalam jeszcze o tym by w najbliższym duuuużyyym mieście iść na podyplomówke z logistyki która niestety trochę kosztuje wiec w tym czasie pracowałabym dalej w ross skorzystac z biura karier w szkole moze by cos znalezli dla mnie chociaz na poczatku a potem z nowym zawodem szukac szczescia dalej, w pobliskich wiekszych miasteczkach albo w tym duzym ( 1,5h pociagiem w jedna strone, polaczenia w miare regularne, miesieczny 350zl wiec nie jest zle).....
            --
            If you have no voice, SCREAM;
            If you have no legs, RUN;
            If you have no hope, INVENT.
        • 14.11.12, 20:25
          sprawdź czy jak się zwolnisz z ross to pośredniack będzie mógł cię skierwać na ten staż
          • 14.11.12, 20:40
            > sprawdź czy jak się zwolnisz z ross to pośredniack będzie mógł cię skierwać na
            > ten staż
            Pytalam sie i powiedzieli ze tak.
            --
            If you have no voice, SCREAM;
            If you have no legs, RUN;
            If you have no hope, INVENT.
    • 14.11.12, 20:55
      Eh.. hej wiesz ja jestem z też równie małej miejscowości do której ty wyjechałaś i uwierz tu nawet znajomości nie pomagają... w tak małych miejscowosciach jak widzisz nie znajdziesz pracy a powiem ci że, tylko sie zmarnujesz, nie bez przyczyny wszystkich młodych ciągnie do dużych miast np takiej Warszawy, ten wpis umiesciłaś trochę czasu temu jak już cos znalazłas to daj znać trzymam za cb kciuki:)
    • 18.11.12, 03:03
      Mi się tutaj rzuca w oczy inny problem...jak mniemam, wyjechałaś z dużego miasta do pipidówy z myślą "aaa, jakoś to będzie", z powodu tego, iż Twój facet miał wizję realizacji siebie w tejże? hm.hm.no cóż...szkoda,że nie zastanowiłaś się wcześniej, np. "a co ja tam będę w sumie robić?"
      nieźle się wpakowałaś :D a Twój niemąż, zadowolony z siebie i pracy w swojej firmie, za chwilę będzie miał przy boku sfrustrowaną, niespełnioną zawodowo nieżonę.
      W związku z tym pragnę zapytać, czy Listonosz przystojny i młody?

      • 18.11.12, 03:23
        no chyba nie lansujesz kolezance-listonosza, ktoren perwersyjna mizeria, bo jednorazowo puka albo i to nie, zostawiajac awizo w szparze pod drzwiami.
        • 18.11.12, 03:33
          ...hydraulik...?
          • 18.11.12, 03:39
            mysle, ze jesli kolezanka po studiach (lingwistycznych) to juz przy
            wejsciu moglby 'zakupic plombe'
    • 18.11.12, 07:22
      Twoja sygnaturka przeczy tresci. Nie wiem, co prawdziwsze. Na dole hasla motywujace, na gorze dekaracja, ze uszczesliwi Cie jakakolwiek praca, byle biurowa. Szczyt marzen to przyjscie do biura, przewalenie papierkow, co da pozor pracy umyslowej (niby slusznie, przy czytaniu cos tam trzeba myslec), wyjscie o 16-stej.
      Jakiego rodzaju swoje kompetencje chcesz rozwijac i w jakiej dziedzinie, w jakiej branzy? Jaka masz wizje siebie (co i gdzie robisz zawodowo) 18.11.2022 roku?
      Po kontrascie miedzy trescia a sygnaturka, wyczuwam problemy z determinacja i niechec do konsekwencji w dzialaniu...;-)
      --
      Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
    • 18.11.12, 21:15
      > Mam 27 lat, z duzego miasta ( 500 tys mieszkancow) przeprowadzilam sie na wygnajewo
      > (3 tys mieszkancow-miasteczko) za facetem oczywiście :)

      Tutaj jest Twój problem, a wszystko inne jest jego konsekwencją. Albo odkręć głupią decyzję i wracaj do miasta, albo przywyknij do wygnajewa ze wszystkimi jego "urokami". W tym drugim wypadku - współczuję. Mało jest rzeczy równie okropnych, co rodzima małomiasteczkowość.
      • 26.11.12, 00:54
        gambas-gambas napisała:

        > > Mam 27 lat, z duzego miasta ( 500 tys mieszkancow) przeprowadzilam sie na
        > wygnajewo
        > > (3 tys mieszkancow-miasteczko) za facetem oczywiście :)
        >
        > Tutaj jest Twój problem, a wszystko inne jest jego konsekwencją. Albo odkręć gł
        > upią decyzję i wracaj do miasta, albo przywyknij do wygnajewa ze wszystkimi jeg
        > o "urokami". W tym drugim wypadku - współczuję. Mało jest rzeczy równie okropny
        > ch, co rodzima małomiasteczkowość.

        zdaje sobie sprawe ze na tym polega mój problem.....ale będę walczyć dalej, zaryzykuje i zobacze co z tego wyjdzie ......najwyzej spakuje sie i wrocę do cywilizacji :)
        --
        If you have no voice, SCREAM;
        If you have no legs, RUN;
        If you have no hope, INVENT.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.