Czym gardzą feministki? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • magnusg napisał:

    > Nikt nie gardzi tak kobietami zajmujacymi sie rodzina i domem
    > swiadomie rezygnujac z pracy zawodowej jak feministki.Dla nich takie kobiety to
    > istna czerwona plachta.

    Jestem feministką. Uważam, że kobiety w wielu obszarach życia nadal znajdują się w naszym społeczeństwie na gorszej w stosunku do mężczyzn pozycji. Aktywnie staram się temu przeciwdziałać, podejmując różnego rodzaju działania, włączając się w działania innych osób, działania edukacyjne. Pomagam też kobietom, których prawa zostały naruszone, które doznały dyskryminacji.
    Zajmuję się dziećmi i rodziną, przebywam na urlopie wychowawczym. De facto zrezygnowałam ze swojej pracy zawodowej, która bardzo lubię i która przynosi mi ogromną satysfakcję - na rzecz opieki nad dziećmi. Owszem pracuję - ale na zasadzie freelancingu lub działań charytatywnych - i tylko wtedy, gdy jestem w stanie pogodzić to z obowiązkami rodzinnymi. Praca jest dla mnie wspaniałym odpoczynkiem od rutyny, drogą do samorealizacji i podnoszenia swoich kompetencji.
    Nie gardzę sobą. Ani nie gardzę kobietami, które "tylko" zajmują się domem i dziećmi, nie mając żadnego innego pola aktywności, choćby zawodowej. Uważam je za ofiary stereotypowego myślenia o kobietach, oraz chorych układów społecznych. Znam wiele takich kobiet i mają one jedną cechę wspólną - mają dość, marzą o urlopie, chciałyby móc zrobić coś dla siebie, coś poza domem (i nie mogą!!!, naprawdę nie mogą, bo są udupione w domach z dziećmi). I jeszcze jedno - wszystkie mają zaniżone poczucie wartości własnej.
    Jeśli ktokolwiek stara się coś dla takich kobiet zrobić, to przede wszystkim feministki. Społeczeństwo uważa takie kobiety za leniwe babsztyle i pogardza nimi. Jako kobieta przebywająca od ponad roku "na wychowawczym" wiele razy z taką postawą się spotkałam.
    • oczywiście masz w większości rację,ale ja nie muszę być feministką by robić to co chcę-ja mam po prostu swoje zdanie i umiejętnie je przedkładam osobie zainteresowanej (mężowi) i nikt mi nie mówi co mam robić,mam wrażenie,że w większości (nie mówię tu o kobietach bitych zastraszanych itp.) to kobiety słabe psychicznie które nie potrafią określić swojego celu w życiu mają takie problemy o jakich piszesz.
    • Choć to trudne to nie wszystko powinno być opatrzone komentarzem. Głupotę lepiej zostawić, bo to tylko nadaje jej niezasłużoną rangę ważności . Zupełnie niepotrzebnie.
      • "Elyta" przemowila:)Niewygodnych tematow elyta nie komentuje udajac, ze sa ponizej jej poziomu.To latwiejsze od merytorycznej dyskusji,gdzie szybko sie okazac moze,jak cieniutka jest argumentacja pseudoelyty.Typowe dziecko GW-Michnikocorka per excellence.Dala sobie wmowic, ze jest kims lepszym, a reszta to zascianek.I co najgorsze jeszcze w to uwierzyla biedna.
        --
        -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
        -Palikot-to nie jest nazwisko,to jest diagnoza
    • fajna pasza przed wieprze.
      gratuluję.

      --
      end credits
    • Och, a Madzia Środa i jej opinia (wyrażona w wywiadzie dla "WO"), że urlopy macierzyńskie są niepotrzebne?
    • Bo znowu wyłazi brak znajomości tematu. Nieopiekowanie się własnoręcznie dzieckiem było domeną kobiet z wyższych sfer, które miały kasę na niańki. Podobnie jak i prac domowych nie wykonywały same. A trudno je feministkami nazwać. Czekam aż ktoś w końcu rozpocznie kampanię odkłamywania tych wszystkich poglądów dotyczących jak to dawniej się żyło.

      Trend, że siedzenie w domu jest passe, powstał wraz ze zmianą gospodarki. Skoro przydomowe manufaktury zamieniono na fabryki, to oczywiste jest, że trzeba było baby z domów pogonić, bo ktoś musiał stać przy taśmie. Co nadal z feminizmem nie miało nic wspólnego. A ludzie bezmyślnie powtarzają dowolne propagandowe bzdury, zwłaszcza jak one pozwalają im kogoś dyskryminować. Ludzie kochają czuć się od kogoś lepszym i mieć przyzwolenie na pogardzanie i dyskryminowanie tych gorszych.
    • Zastanawiałam się, czy czymś gardzę, (bo jestem feministką). I stwierdzam, że uczucie pogardy, to coś, co lokalizuję rzadko.

      Zdecydowanie NIE gardzę ważną pracą, a bycie matką (czy rodzicem w ogóle), za taką uważam. Czy pracę gospodyni/gospodarza domowego, jako, że praca ta o ile istotna, zazwyczaj jest niedoceniana.

      Najbliższa pogardy jestem, jeśli ktoś wykorzystuje innych bez skrupułów do własnych korzyści, najczęściej materialnych. Ale i wtedy, raczej odczuwam litość dla osobnika, który upada moralnie tylko po to, by zdobyć (ostatecznie niewiele warte) dobra. Myślę, że zamiast pogardy odczuwam raczej smutek, co może mieć katastrofalne skutki dla mnie samej, bo wedle przysłowia, kto ma miękkie serce, musi mieć twardą d...
    • niezależnie co same o sobie sądzicie, o doskonałości swego ego, wyrażonej tysiącem "ja", "mnie", "mi" (spójrzcie na stylistykę swych wypowiedzi,same jesteście ciągle same w swoim centrum, każda wypowiedź jest bezpośrednio przez pryzmat "ja" )

      to identyfikujecie się z ruchem z założenia konfrontacyjnym, w chwili obecnej jest to już czysta ideologia, która przekształca się w polityczna w siłę nacisku i walkę o władzę,

      wyrazem tego są ustawy typu procentowy udział kobiet w każdym zarządzie, także w prywatnym biznesie

      "trzeba coś zmienić by było lepiej, normalnie, szczęśliwie ... ale ta zmiana ma być taka jak my chcemy"
      • No tak to już jest, Astrofanie z polityką. Szczególnie w systemach aspirujących do miana demokracji, jak najwięcej grup społecznych ma uczestniczyć w faktycznym sprawowaniu władzy. No i grupy walczące o władzę, mówią o sobie, taka jest idea reprezentacji.

        Ale Twoja wypowiedź ma się nijak do wątku.
        • grzeczna_dziewczynka15 napisała:


          > Ale Twoja wypowiedź ma się nijak do wątku.

          Ma się, ma się owszem. W paru zdaniach streścił ten bełkotliwy nurt. Ja mu pomogę i streszczę go jednym zdaniem:

          Egoista to ten, co nie myśli o mnie.
          • Ale chyba trudno się czepiać kobiet, że myślą o sobie w celu zniwelowania istniejących od wieków nierówności między płciami. A, że mężczyznom podoba się status quo- no cóż, chyba muszą z tym żyć. Choć ostatnio Lis się żalił w newsweeku, że trzeba kongres mężczyzn zorganizować, bo oni tacy biedni:)
            --
            "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
            http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
            • sundry napisała:

              > Ale chyba trudno się czepiać kobiet, że myślą o sobie w celu zniwelowania istni
              > ejących od wieków nierówności między płciami.

              Nikt się nie czepia kobiet. To jest stwierdzenie faktu. Są one bardziej próżne i egoistyczne niż mężczyźni i trzeba przejść nad tym do porządku dziennego. Dodatkowe afiszowanie się przy jednoczesnym robieniu z siebie cierpiętnic jest po prostu komiczne i kuriozalne, eufemistycznie rzecz ujmując. A nierówność owszem widać. W sądach rodzinnych.

              A, że mężczyznom podoba się statu
              > s quo- no cóż, chyba muszą z tym żyć.

              Otóż to. J.w. Dystans. Plus uśmieszek politowania. :]

              Choć ostatnio Lis się żalił w newsweeku,
              > że trzeba kongres mężczyzn zorganizować, bo oni tacy biedni:)

              Bo to prawda jest.
              • Kobiety z reguły nie są egoistyczne, jeśli tylko mają dzieci i muszą się troszczyć o to, czy będzie im co dać jeść. Wygląda na to, że jesteś takim mizoginem, że nie bierzesz pod uwagę żadnych merytorycznych argumentów. W jakich to sądach rodzinnych widać nierówność? Ja miałam na myśli raczej nierówność w miejscach pracy, gdzie to kobietę przy zatrudnianiu pyta się, czy ma dzieci, czy planuje je mieć, a po urlopie wychowawczym często nie mają do czego wracać.
                --
                "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                • sundry napisała:

                  > Kobiety z reguły nie są egoistyczne, jeśli tylko mają dzieci i muszą się troszc
                  > zyć o to, czy będzie im co dać jeść.

                  Tak, to dlatego w co drugim wątku o problemach pojawiają się rady: 'a co z twoim życiem', 'jesteś najważniejsza' itp. I to zarówno chodzi o dzietne jak i bezdzietne.

                  Wygląda na to, że jesteś takim mizoginem,

                  Αγαπη μου μη χρησιμοποιεις τις λεξεις που δεν καταλαβενεις. :]

                  Ja po prostu głupoty i próżności nienawidzę.


                  > że nie bierzesz pod uwagę żadnych merytorycznych argumentów.

                  Cuś mnie ominęło zatem.

                  W jakich to sądach
                  > rodzinnych widać nierówność?

                  To pytanie to prowokacja?

                  Ja miałam na myśli raczej nierówność w miejscach
                  > pracy, gdzie to kobietę przy zatrudnianiu pyta się, czy ma dzieci, czy planuje
                  > je mieć,

                  To takie burackie firmy trza omijać z daleka.

                  a po urlopie wychowawczym często nie mają do czego wracać.

                  Od tego jest PIP oraz sądy pracy. I tam jest sprawiedliwość. A dokąd ma się zwrócić mężczyzna po 'przygodach' z sądem rodzinnym?
                  • agios_pneumatos napisał:

                    > Tak, to dlatego w co drugim wątku o problemach pojawiają się rady: 'a co z twoi
                    > m życiem', 'jesteś najważniejsza' itp. I to zarówno chodzi o dzietne jak i bezd
                    > zietne.

                    Bo kobiety mają tendencję do uszczęśliwiania wszystkich naokoło kosztem siebie, a to nie jest zdrowe.
                    >
                    > Αγαπη μου μη χρ_
                    > 1;σιμοποιεις τι`
                    > 2; λεξεις που δεν &
                    > #954;αταλαβενεις. :] Możesz po polsku? Nie znam greckiego:)
                    >
                    > Ja po prostu głupoty i próżności nienawidzę.

                    Ja też, ale głupota i próżność nie mają płci.
                    >
                    > To pytanie to prowokacja?

                    Domyślam się, że chodzi o ten wyświechtany argument o nie przyznawaniu wykonywania władzy rodzicielskiej tylko ojcom. Pozostaje mi odpowiedzieć taką samą kliszą: Ilu to z tych biedaków wnosiło o to, by im tą władzę przyznać? Mało który jest takim frajerem, co sobie będzie brał na głowę samotne rodzicielstwo zamiast wykpić się paroma stówkami alimentów i zabraniem dziecka do kina w sobotę.
                    >
                    > To takie burackie firmy trza omijać z daleka.

                    Oczywiście, szczególnie, że w dzisiejszych czasach praca leży na ulicy i można ją zmienić w 5 minut, na lepiej płatną rzecz jasna.
                    >
                    > a po urlopie wychowawczym często nie mają do czego wracać.
                    >
                    > Od tego jest PIP oraz sądy pracy. I tam jest sprawiedliwość.

                    PIP i sądy nie ingerują w takie rzeczy jak redukcja stanowiska pracy:)
                    A dokąd ma się zwr
                    > ócić mężczyzna po 'przygodach' z sądem rodzinnym?

                    Prawników ci u nas dostatek:)
                    --
                    "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                    http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                    • sundry napisała:

                      > agios_pneumatos napisał:
                      >
                      > > Tak, to dlatego w co drugim wątku o problemach pojawiają się rady: 'a co
                      > z twoi
                      > > m życiem', 'jesteś najważniejsza' itp. I to zarówno chodzi o dzietne jak
                      > i bezd
                      > > zietne.
                      >
                      > Bo kobiety mają tendencję do uszczęśliwiania wszystkich naokoło kosztem siebie,
                      > a to nie jest zdrowe.

                      Rzadko się to zdarza, ale rozumiem, że może w przyrodzie występować.

                      > >
                      > > Αγαπη μου μη χ`
                      > 1;_
                      > > 1;σιμοποιεις τ_
                      > 3;`
                      > > 2; λεξεις που δε&#
                      > 957; &
                      > > #954;αταλαβενεις.
                      > :] Możesz po polsku? Nie znam greckiego:)

                      Z wysokiego 'C' zagrałaś z tą mizoginią. Na wszystko czeba mieć wsparcie.

                      > >
                      > > Ja po prostu głupoty i próżności nienawidzę.
                      >
                      > Ja też, ale głupota i próżność nie mają płci.
                      > >

                      W rzeczy samej.

                      > > To pytanie to prowokacja?
                      >
                      Ilu to z tych biedaków wnosiło o to, by im tą władzę przyznać?

                      Po co mają wnosić skoro i tak przegrają?

                      Mało który j
                      > est takim frajerem, co sobie będzie brał na głowę samotne rodzicielstwo zamiast
                      > wykpić się paroma stówkami alimentów i zabraniem dziecka do kina w sobotę.
                      > >

                      Frajerem jest drugi typ, który wspomniałaś. To odróżnia mężczyzn od 'facetów'.

                      > > To takie burackie firmy trza omijać z daleka.
                      >
                      > Oczywiście, szczególnie, że w dzisiejszych czasach praca leży na ulicy i można
                      > ją zmienić w 5 minut, na lepiej płatną rzecz jasna.
                      > >

                      No to skoro ktoś akceptuje takie warunki gry to skąd potem płacz?

                      > > a po urlopie wychowawczym często nie mają do czego wracać.
                      > >
                      > > Od tego jest PIP oraz sądy pracy. I tam jest sprawiedliwość.
                      >
                      > PIP i sądy nie ingerują w takie rzeczy jak redukcja stanowiska pracy:)
                      > A dokąd ma się zwr
                      > > ócić mężczyzna po 'przygodach' z sądem rodzinnym?
                      >
                      > Prawników ci u nas dostatek:)

                      Czyli tym samym odpowiedzieliśmy sobie na oba pytania - brawo.
                      • agios_pneumatos napisał:

                        > Z wysokiego 'C' zagrałaś z tą mizoginią. Na wszystko czeba mieć wsparcie.

                        Moje wsparcie jest takie, że napisałeś: Kobiety są egoistyczne i próżne, trudno o bardziej mizogiński tekst, bo są też tacy mężczyźni.
                        >
                        > Po co mają wnosić skoro i tak przegrają?

                        A bez wniosku przegrają na bank, kółko się zamyka:)

                        > Frajerem jest drugi typ, który wspomniałaś. To odróżnia mężczyzn od 'facetów'.

                        Nic nie poradzę, że "faceci" dominują w społeczeństwie.

                        > No to skoro ktoś akceptuje takie warunki gry to skąd potem płacz?

                        Akceptuje, bo nie ma innego wyjścia.
                        >
                        > Czyli tym samym odpowiedzieliśmy sobie na oba pytania - brawo.

                        W idealnym państwie tak właśnie jest, że sądy zawsze są sprawiedliwe:)
                        --
                        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                        • sundry napisała:

                          > agios_pneumatos napisał:
                          >
                          > > Z wysokiego 'C' zagrałaś z tą mizoginią. Na wszystko czeba mieć wsparcie.
                          >
                          >
                          > Moje wsparcie jest takie, że napisałeś: Kobiety są egoistyczne i próżne, trudno
                          > o bardziej mizogiński tekst, bo są też tacy mężczyźni.

                          Chciałem napisać: procentowo mniej, ale na to nie ma statystyk. Są tylko obserwacje.

                          > >
                          > > Po co mają wnosić skoro i tak przegrają?
                          >
                          > A bez wniosku przegrają na bank, kółko się zamyka:)

                          Wyobraź sobie, że był taki czas kiedy wnioski były składane. Jednakowoż po każdej rozprawie było ich coraz mniej. Jest to niewyjaśniona zagadka.

                          >
                          > > Frajerem jest drugi typ, który wspomniałaś. To odróżnia mężczyzn od 'face
                          > tów'.
                          >
                          > Nic nie poradzę, że "faceci" dominują w społeczeństwie.
                          >

                          Ja tym się nie martwię. :]

                          > > No to skoro ktoś akceptuje takie warunki gry to skąd potem płacz?
                          >
                          > Akceptuje, bo nie ma innego wyjścia.
                          > >

                          Zawsze jest wyjście.

                          > > Czyli tym samym odpowiedzieliśmy sobie na oba pytania - brawo.
                          >
                          > W idealnym państwie tak właśnie jest, że sądy zawsze są sprawiedliwe:)

                          Dlatego podałem Ci sądy pracy i jako przeciwwagę sądy rodzinne.
                          • agios_pneumatos napisał:

                            > > Nic nie poradzę, że "faceci" dominują w społeczeństwie.
                            > > > Ja tym się nie martwię. :]

                            A ja tak, bo "facet" marnym jest towarzyszem życia.
                            >
                            > > Akceptuje, bo nie ma innego wyjścia.
                            > > >
                            > > Zawsze jest wyjście.

                            W idealnym świecie:) W realnym trzeba brać, co jest, bo każdego pracownika da się zastąpić w 5 minut.
                            >
                            > > W idealnym państwie tak właśnie jest, że sądy zawsze są sprawiedliwe:)
                            >
                            > Dlatego podałem Ci sądy pracy i jako przeciwwagę sądy rodzinne.

                            Nie ma tu żadnej przeciwwagi, sądy orzekają ( a przynajmniej powinny) zgodnie z zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego. Co z tego, że sąd orzeknie ci przywrócenie do pracy, skoro cię tam nie chcą i mogą dawać ci to odczuć. Dziecko sądy powierzają matkom, bo z reguły dzieci mają z matkami większą więź ( ojciec w końcu zawsze w pracy), rzadko się zdarzają sytuacje, że mężczyzna walczy, bo zgodnie z zimną kalkulacją zwyczajnie mu się to nie opłaca.
                            --
                            "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                            http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                            • sundry napisała:

                              > agios_pneumatos napisał:
                              >
                              > > > Nic nie poradzę, że "faceci" dominują w społeczeństwie.
                              > > > > Ja tym się nie martwię. :]
                              >
                              > A ja tak, bo "facet" marnym jest towarzyszem życia.

                              O tym samym piszemy. :]

                              > >
                              > > > Akceptuje, bo nie ma innego wyjścia.
                              > > > >
                              > > > Zawsze jest wyjście.
                              >
                              > W idealnym świecie:) W realnym trzeba brać, co jest, bo każdego pracownika da s
                              > ię zastąpić w 5 minut.
                              > >

                              Nie zawsze. Czasami potrzebni są wybitni fachowcy. Ale nie to jest tematem wątku. Nie róbmy OT.

                              > > > W idealnym państwie tak właśnie jest, że sądy zawsze są sprawiedliw
                              > e:)
                              > >
                              > > Dlatego podałem Ci sądy pracy i jako przeciwwagę sądy rodzinne.
                              >
                              > Nie ma tu żadnej przeciwwagi, sądy orzekają ( a przynajmniej powinny) zgodnie z
                              > zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego. Co z tego, że sąd orzeknie ci przyw
                              > rócenie do pracy, skoro cię tam nie chcą i mogą dawać ci to odczuć. Dziecko sąd
                              > y powierzają matkom, bo z reguły dzieci mają z matkami większą więź ( ojciec w
                              > końcu zawsze w pracy), rzadko się zdarzają sytuacje, że mężczyzna walczy, bo zg
                              > odnie z zimną kalkulacją zwyczajnie mu się to nie opłaca.

                              Ech...
                  • agios_pneumatos napisał:

                    > Ja miałam na myśli raczej nierówność w miejscach
                    > > pracy, gdzie to kobietę przy zatrudnianiu pyta się, czy ma dzieci, czy pl
                    > anuje
                    > > je mieć,
                    >
                    > To takie burackie firmy trza omijać z daleka.

                    A z jakiej racji właściciel firmy miałby utrzymywać etat dla takiej Pani? Dlaczego maiłby płacić za każdym zwolnieniem przez 30 dni?
                    To nazywasz buractwem? To że państwo przeniosło obciążenia na pracodawców nie jest winą właścicieli firm!
                    >
                    > a po urlopie wychowawczym często nie mają do czego wracać.

                    A dlaczego miałyby? Podaj chociaż jeden argument. Z jakiej racji pracodawca miałby partycypować w kosztach życia rodzinnego obcych ludzi?
                    >
                    > Od tego jest PIP oraz sądy pracy. I tam jest sprawiedliwość. A dokąd ma się zwr
                    > ócić mężczyzna po 'przygodach' z sądem rodzinnym?

                    Czy słowo sprawiedliwość jest tu dobrze użyte? Prawo to nie zawsze sprawiedliwość...

                    --
                    Jeżeli myślisz o tym samym co ja,
                    to jesteś niezła świnia...
                    • wlody1 napisał:


                      >
                      > A z jakiej racji właściciel firmy miałby utrzymywać etat dla takiej Pani? Dlacz
                      > ego maiłby płacić za każdym zwolnieniem przez 30 dni?

                      No to akurat jest nie hajku, wszyscy o tym wiemy.

                      > To nazywasz buractwem? To że państwo przeniosło obciążenia na pracodawców nie j
                      > est winą właścicieli firm!

                      Buractwem jest zadawanie głupich pytań, na które odpowiedź jest z góry znana.



                      > >
                      > > Od tego jest PIP oraz sądy pracy. I tam jest sprawiedliwość. A dokąd ma s
                      > ię zwr
                      > > ócić mężczyzna po 'przygodach' z sądem rodzinnym?
                      >
                      > Czy słowo sprawiedliwość jest tu dobrze użyte? Prawo to nie zawsze sprawiedliwo
                      > ść...
                      >

                      Relatywnie - tak. Znaczy w porównaniu z powyższym.
                • są bardziej altruistyczni i samokrytyczni?

                  Z NATURY koleś to kobiety mają oprzyrządowanie płciowe żeńskie, a mężczyźni męskie.

                  • maitresse.d.un.francais napisała:

                    > są bardziej altruistyczni i samokrytyczni?
                    >
                    > Z NATURY koleś to kobiety mają oprzyrządowanie płciowe żeńskie, a mężczyźni męs
                    > kie.
                    >

                    Sundry jest 'kolesiem'?
                    • agios_pneumatos napisał:

                      > maitresse.d.un.francais napisała:
                      >
                      > > są bardziej altruistyczni i samokrytyczni?
                      > >
                      > > Z NATURY koleś to kobiety mają oprzyrządowanie płciowe żeńskie, a mężczyź
                      > ni męs
                      > > kie.
                      > >
                      >
                      > Sundry jest 'kolesiem'?

                      Nie. Ty jesteś kolesiem. Możesz oczywiście czepiać się drzewka (z cyklu "Baby nie znają się na kompie"), ale z treści wynika, że odpowiadałam tobie.
                      • maitresse.d.un.francais napisała:


                        >
                        > Nie. Ty jesteś kolesiem. Możesz oczywiście czepiać się drzewka (z cyklu "Baby n
                        > ie znają się na kompie"), ale z treści wynika, że odpowiadałam tobie.

                        Przytoczysz cytat 'o naturze'?
                        • Przytoczę taki cytat:

                          forum.gazeta.pl/forum/w,16,139407651,139418999,Re_Czym_gardza_feministki_.html
                          Jeśli nie z natury, to co miałeś na myśli? Że skąd się takie RZEKOMO bierzemy?

                          Widzę, że wywijasz się jak klasyczny troll, najpierw czepiasz się drzewka, a teraz słówek.
                          • maitresse.d.un.francais napisała:

                            > Przytoczę taki cytat:
                            >
                            > forum.gazeta.pl/forum/w,16,139407651,139418999,Re_Czym_gardza_feministki_.html
                            > Jeśli nie z natury, to co miałeś na myśli? Że skąd się takie RZEKOMO bierzemy?

                            Stwierdziłem fakt. Nie jest to 'rzekomo', a skąd to też mnie frapuje. Ale jest parę teorii.

                            >
                            > Widzę, że wywijasz się jak klasyczny troll, najpierw czepiasz się drzewka, a te
                            > raz słówek.

                            Wg definicji trollowanie to:

                            - zachowania mające na celu wywołanie kłótni
                            - podawanie nieprawdziwych informacji
                            - erystyka rodem z przedszkola
                            - wrogość i agresja
                            - skrajna megalomania
                            - nazywanie innych trollami

                            Does that ring a bell?



                            • > Stwierdziłem fakt. Nie jest to 'rzekomo'

                              Uzasadnij.


                              , a skąd to też mnie frapuje. Ale jest
                              > parę teorii.
                              >
                              Mhm, w większości mylących wpływy naturalne z kulturowymi. To tak jakby pomylić kota z myszą.

                              Ta definicja jest niepełna. Zakładanie durnych wątków, a następnie wykręcanie kota ogonem (patrz josef_to_ja oraz m. in. tenże wątek) też się do trollowania zalicza.

                              "Nazywanie innych trollami" - ale wszystkich czy tylko niektórych? A może tylko trolli? Co o tym mówi twoja zawężona definicja?
                              • maitresse.d.un.francais napisała:

                                >
                                > > Stwierdziłem fakt. Nie jest to 'rzekomo'
                                >
                                > Uzasadnij.

                                Masz tu pierwszy lepszy przykład z brzegu:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,30835,139521711,139530701,Re_Chce_i_niechce_miec_kochanka_Strach_wygrywa_.html?t=1349988503783
                                >
                                >
                                > , a skąd to też mnie frapuje. Ale jest
                                > > parę teorii.
                                > >
                                > Mhm, w większości mylących wpływy naturalne z kulturowymi. To tak jakby pomylić
                                > kota z myszą.

                                Nom. O wpływach kurturowych mówię. To ty skądś tego kota wzięłaś.

                                >
                                > Ta definicja jest niepełna. Zakładanie durnych wątków, a następnie wykręcanie k
                                > ota ogonem (patrz josef_to_ja oraz m. in. tenże wątek) też się do trollowania z
                                > alicza.
                                >

                                Oczywiście, że jest niepełna. Podałem tylko te punkty, które (pobieżnie) zauważyłem w twoich postach.

                                > "Nazywanie innych trollami" - ale wszystkich czy tylko niektórych? A może tylko
                                > trolli? Co o tym mówi twoja zawężona definicja?

                                Coś w tym jest, że to złodziej najgłośniej krzyczy 'łapaj złodzieja'.
                                • agios_pneumatos napisał:

                                  >
                                  > Masz tu pierwszy lepszy przykład z brzegu:
                                  > forum.gazeta.pl/forum/w,30835,139521711,139530701,Re_Chce_i_niechce_miec_kochanka_Strach_wygrywa_.html?t=1349988503783

                                  No tak, jak zwykle JEDEN przykład ma uzasadniać zachowanie WSZYSTKICH kobiet.
                                  > >
                                  > >
                                  > > , a skąd to też mnie frapuje. Ale jest

                                  > Nom. O wpływach kurturowych mówię.

                                  Mówisz? To gdyby one, te wpływy, były inne, to kobiety też byłyby inne?

                                  >
                                  > Oczywiście, że jest niepełna. Podałem tylko te punkty, które (pobieżnie) zauważ
                                  > yłem w twoich postach.

                                  Najwyraźniej mylisz mnie z pięcioma innymi użytkownikami, bo wiele z tych punktów u mnie nie występuje. Albo lubisz oczerniać.
                                  >

                                  >
                                  > Coś w tym jest

                                  Jak wyżej.
                                  • maitresse.d.un.francais napisała:


                                    >
                                    > No tak, jak zwykle JEDEN przykład ma uzasadniać zachowanie WSZYSTKICH kobiet.
                                    > > >

                                    A to już ty napisałaś.

                                    > > >
                                    > > > , a skąd to też mnie frapuje. Ale jest
                                    >
                                    > > Nom. O wpływach kurturowych mówię.
                                    >
                                    > Mówisz? To gdyby one, te wpływy, były inne, to kobiety też byłyby inne?
                                    >

                                    Tego już się nie dowiemy. Zwłaszcza, że piszemy o błędnym kole.

                                    > >
                                    > > Oczywiście, że jest niepełna. Podałem tylko te punkty, które (pobieżnie)
                                    > zauważ
                                    > > yłem w twoich postach.
                                    >
                                    > Najwyraźniej mylisz mnie z pięcioma innymi użytkownikami, bo wiele z tych punkt
                                    > ów u mnie nie występuje. Albo lubisz oczerniać.
                                    > >
                                    >

                                    - zachowania mające na celu wywołanie kłótni

                                    Z NATURY koleś to kobiety mają oprzyrządowanie płciowe żeńskie, a mężczyźni męskie.

                                    - podawanie nieprawdziwych informacji

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,16,139407651,139418999,Re_Czym_gardza_feministki_.html
                                    Jeśli nie z natury, to co miałeś na myśli? Że skąd się takie RZEKOMO bierzemy?


                                    - erystyka rodem z przedszkola

                                    Ta definicja jest niepełna.

                                    - wrogość i agresja

                                    Pacz: punkt 1.

                                    - skrajna megalomania

                                    Zaś moim zdaniem argumentować przeciw Twojemu zdaniu zwyczajnie nie warto. Dlatego ograniczyłam się jedynie do wytknięcia ci błędu logicznego.

                                    - nazywanie innych trollami
                                    Widzę, że wywijasz się jak klasyczny troll, najpierw czepiasz się drzewka, a teraz słówek.

                                    Widzę, że masz potencjał, ale nie podnoś poprzeczki.

                                    • > A to już ty napisałaś.

                                      A ty zasugerowałeś. Prosiłam o dowód, że WSZYSTKIE kobiety takie są, a dostałam JEDEN przykład.
                                      >
                                      > > > >
                                      > > > > , a skąd to też mnie frapuje. Ale jest


                                      > - zachowania mające na celu wywołanie kłótni

                                      Mylisz się koleś. To zachowanie nie miało na celu wywołania kłótni, a jedynie polemikę z poglądem. Zaś nie podawałam informacji nieprawdziwych celowo, tylko najwyżej źle coś zrozumiałam.

                                      No ale widocznie należysz do tych, którzy każde zachowanie oponenta tłumaczą na jego niekorzyść, a każdą pomyłkę i nieporozumienie nazywają kłamstwem. Jak mniemam, reprezentujesz wartości prawicowe? Czy widzenie bliźnich jak wyżej do nich należy?
                                      • maitresse.d.un.francais napisała:

                                        >
                                        > > A to już ty napisałaś.
                                        >
                                        > A ty zasugerowałeś. Prosiłam o dowód, że WSZYSTKIE kobiety takie są, a dostałam
                                        > JEDEN przykład.
                                        > >
                                        > > > > >
                                        > > > > > , a skąd to też mnie frapuje. Ale jest
                                        >
                                        >
                                        > > - zachowania mające na celu wywołanie kłótni
                                        >
                                        > Mylisz się koleś. To zachowanie nie miało na celu wywołania kłótni, a jedynie p
                                        > olemikę z poglądem. Zaś nie podawałam informacji nieprawdziwych celowo,
                                        > tylko najwyżej źle coś zrozumiałam.

                                        Jest ok. Peace.

                                        >
                                        > No ale widocznie należysz do tych, którzy każde zachowanie oponenta tłumaczą na
                                        > jego niekorzyść, a każdą pomyłkę i nieporozumienie nazywają kłamstwem. Jak mni
                                        > emam, reprezentujesz wartości prawicowe? Czy widzenie bliźnich jak wyżej do nic
                                        > h należy?

                                        Wróćmy do źródeł; od czego zaczęliśmy rozmowę?
      • glogalnego ocipienia. ops, ocieplenia.
        bylo na czerwono, na zielono, jest i na kobieco.
        sad, sadem, ALE.....

        czas na prawdziwa kobiete naszych czasow - Magda Szubanska

        www.youtube.com/watch?v=y5YTYLPwOFs&feature=related
        --
        "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.

        Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.
    • Jesteś bardzo zakompleksiona. Człowiek znający swoją wartość ma gdzieś czy jest kobietą czy mężczyzną.
    • Kobietami decydującymi się mieć dzieci w tym popapranym kraju to nie tylko nie gardzę, ale wręcz podziwiam ich odwagę...
    • obłudą, hipokryzją, podłością, wyzyskiem, niewolnictwem (które szumnie w tym kraju nazywa się pracą czasami), fanatyzmem - na każdym polu. i tyle. głupotą nie gardzę, bo każdy ma prawo do błędu.
      --
      .............. fusy precz!
      http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
    • Linijke wyzej nad tym komentarzem, ktory tu zacytowalas napisalem, ze feministki kobiety, ktore swiadomie decyduja sie na zostanie w domu i wychowywanie dzieci w najlepszym przypadku traktuja jako ofiary nieswiadome swoich praw i wartosci.I swietnie to niniejszym wywodem potwierdzasz:-"Nie gardzę sobą. Ani nie gardzę kobietami, które "tylko" zajmują się domem i dziećmi, nie mając żadnego innego pola aktywności, choćby zawodowej. Uważam je za ofiary stereotypowego myślenia o kobietach, oraz chorych układów społecznych. "
      Szkoda, ze nadal nie dotarlo do ciebie, ze jest jakas czesc kobiet, ktora moze wlasnie tego chce, a ty im tego wyboru iodmawiasz robiac z nich nieswiadome swoich praw ofiary.Sa nawet faceci, ktorzy wola zostac z dziecmi w domu, a zona/partnerka niech zaiwania caly dzien na utrzymanie rodziny.To dla ciebie tez ofiary stereotypowego myslenia oraz chorych ukladow??

      "Znam wiele takich kobiet i mają one jedną cechę wspólną - mają dość, marzą o urlopie, chciałyby móc zrobić coś dla siebie, coś poza domem (i nie mogą!!!, naprawdę nie mogą, bo są udupione w domach z dziećmi)."-a te siedzace w biurze albo na kasie w supermarkecie dzien i wieczor to o urlopie i odpoczynku czasami nie marza??One nie sa udupione swoimi projektami,terminami i upierdliwymi szefami??

      " I jeszcze jedno - wszystkie mają zaniżone poczucie wartości własnej."
      -do czego ty sie czynnie przykladasz robiac z nich ofiary losu,zamiast zaakceptowac swiadomy czesto wybor. --
      -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
      -Palikot-to nie jest nazwisko,to jest diagnoza
      • Kobietę zaiwaniającą w biurze od zaiwaniającej w domu często różni jedna ważna rzecz- te z biura mają własne źródło utrzymania, a nie znajdują się na łasce i niełasce męża.
        --
        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
        • > Kobietę zaiwaniającą w biurze od zaiwaniającej w domu często różni jedna ważna
          > rzecz- te z biura mają własne źródło utrzymania, a nie znajdują się na łasce i
          > niełasce męża.

          Jeszcze jedna rzecz. Po 8h mają wolne, mają też miesiąc płatnego urlopu, wolne weekendy i święta oraz prawo do zachorowania. Mają też możliwość zmienić miejsce pracy a nawet zawód jak im się coś nie podoba. Mogą też walnąć tym wszystkim i powiedzieć mam to w dupie zostaję kloszardką, utrzymanką, albo wyjeżdżam do Afryki na misję. I nikt się nie czepi. A spróbowała by tak dzieci i męża porzucić. Lincz w biały dzień by ją spotkał.
          • berta-death napisała:

            A spróbowała by tak dzieci i męża porzuci
            > ć. Lincz w biały dzień by ją spotkał.

            Jest nadzwyczaj dużo takich przypadków. I nie ma żadnego linczu. Są za to sprawy w sądach rodzinnych o tym, jaki to mąż był zły i jak ją zaniedbywał i tym samym ona biedna nie wyczymała i musiała się ratować.

            Natomiast gdyby to mężczyzna rzucił wszystko w cholerę to nazywa się 'opuszczenie rodziny', na co są paragrafy w KRiO i rozwód następuje z winy męża, po czym następują alimenty i reszta wydarzeń.
            • Pierwsze słyszę, żeby KRiO rozróżniał opuszczenie rodziny przez mężczyznę i kobietę. Mężczyzna też może domagać się alimentów na siebie, jak go żona opuści.
              --
              "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
              http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
              • To pewnie też nie miałaś okazji usłyszeć od policjanta cyt: 'żona nie wyraża zgody na Pana widzenie z dzieckiem' oraz: 'przecież kobieta ma większe prawa do dziecka'.

                Nie muszę chyba nic dodawać o braku ograniczeń władzy rodzicielskiej.
                • Za utrudnianie kontaktów z dzieckiem jest grzywna, nieznajomość prawa szkodzi, a policja w jego znajomości nie przoduje. W naszym kraju jest tak, że jak sobie zębami nie wyszarpiesz, to nie masz, więc jak chcesz mieć, to weź prawnika i walcz, a nie miej pretensji do całego świata.
                  --
                  "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                  http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                  • sundry napisała:

                    > Za utrudnianie kontaktów z dzieckiem jest grzywna, nieznajomość prawa szkodzi,
                    > a policja w jego znajomości nie przoduje. W naszym kraju jest tak, że jak sobie
                    > zębami nie wyszarpiesz, to nie masz, więc jak chcesz mieć, to weź prawnika i w
                    > alcz, a nie miej pretensji do całego świata.

                    Słodka jesteś pouczając mnie. :] Po raz kolejny udowadniasz, że tego 'całego świata' na oczy nie widziałaś. :]
                    • A gdzie ja cię pouczam?
                      --
                      "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                      http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                      • sundry napisała:

                        > A gdzie ja cię pouczam?

                        weź prawnika i walcz, a nie miej pretensji do całego świata.
                        • Dla mnie to raczej kategoria dobrej rady, a nie pouczania.
                          --
                          "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                          http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                          • Spoko. Koniec tej gałęzi dyskusji. ;)
                          • jakby powiedziec;/
                            'naszej- polskiej' przestrzeni publicznej kategoryzowanie i podstawianie swinki, najczestszym sposobem na edukacje.
                            zupelnie jakby poza pouczeniami z Misia, badz bez wujka_dobra_ rada ( czesto parafrazowanego przez ciotke) nie bylo innych ( powiedzmy szczerze- mniej podchwytliwych, przykladow edukacyjnych..)
                            formula klotni i polajanek dojrzalym dyskutantom nie potrzebna.
                            co do feminizmu, dla mnie taka sama forma okreslenia rzeczywistosci jak komunizm, katolicyzm. bez zbednych , negatywnych konotacji.
                            wiec cieszy gdy kto podejmujac temat, tak jak boginia, stara sie nie ulec przypisywanym stereotypom.
                • A masz przyznane widzenia z dzieckiem? Bo jeśli sąd takie wyznaczył, to żona może sobie swoją zgodę w d... wsadzić.
                  Mój znajomy ma taką sytuację, że żona mu utrudnia spotkania z dziećmi - np. udaje, że nikogo w domu nie ma, kiedy on przychodzi na wyznaczoną porę. Wtedy jest telefon na policję i to właśnie policja interweniuje.
                  • Nie, nie ma papieru z sądu o ustanowienie. Jeszcze. O szczegółach i o tym jakiego syfu narobiła nie będę się rozpisywać bo to nie czas i miejsce.

                    Nie ma papieru o ustanowienie, ale i nie ma żadnych ograniczeń władzy rodzicielskiej. Jedyne ograniczenia to tzw. świadomość społeczna, percepcja ludzka i przyjęte w tym społeczeństwie konwenanse, dzięki którym jedna z drugą ślicznotki będą pisać na forumie o więzi dziecka z matką i innych kliszach. Urocze. :]
                    • No to jedyna rada jak najszybciej ustalić podział władzy rodzicielskiej sądownie.
                      Wtedy będziesz w prawie.
                      Bo teraz to rzeczywiście możesz liczyć wyłącznie na dobrą wolę drugiej strony, której to woli, jak rozumiem nie ma.
                      • rekreativa napisała:

                        > No to jedyna rada jak najszybciej ustalić podział władzy rodzicielskiej sądowni
                        > e.
                        > Wtedy będziesz w prawie.

                        Ależ ja nie potrzebuję rad. Nawet nie wiesz co i w jakim zakresie robię. :]
                        Ale.. patrz punkt 1. - polskie sądy. :]

                        > Bo teraz to rzeczywiście możesz liczyć wyłącznie na dobrą wolę drugiej strony,
                        > której to woli, jak rozumiem nie ma.

                        Koko, koko. Czas pracuje na moją korzyść.
                    • > Nie ma papieru o ustanowienie, ale i nie ma żadnych ograniczeń władzy rodziciel
                      > skiej.

                      A nie ma czasem zapisu pod tytułem "wykonywanie władzy rodzicielskiej powierza matce z przyznaniem ojcu prawa do decydowania o istotnych sprawach dziecka"?
                      --
                      "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                      http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                      • To jest właśnie ograniczenie władzy rodzicielskiej jednego z rodziców, gdy rodzice żyją osobno.
                        --
                        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                      • sundry napisała:

                        > > Nie ma papieru o ustanowienie, ale i nie ma żadnych ograniczeń władzy rod
                        > ziciel
                        > > skiej.
                        >
                        > A nie ma czasem zapisu pod tytułem "wykonywanie władzy rodzicielskiej powierza
                        > matce z przyznaniem ojcu prawa do decydowania o istotnych sprawach dziecka"?

                        Nie ma żadnego papieru.
      • Cały wywód sprowadza się do tego, że są kobiety, które chcą zostać w domu. I te kobiety są pogardzane przez resztę społeczeństwa. Częściej niż inne zostają też ofiarami przemocy domowej. Z jakiegoś powodu obowiązki domowe i opieka nad dziećmi są uważane za czynności uwłaczające godności ludzkiej. Zatem osoba, która je wykonuje ma niższą pozycję społeczną niż osoba, która zajmuje się czymś innym. I nie jest prawdą, że feministki nie walczą o prawa tych kobiet. Tylko, że ta walka wymaga zmiany mentalności społecznej, zatem dużo prościej nakłaniać kobiety, żeby dla własnego bezpieczeństwa, wygody i statusu społecznego, jednak do jakiejś pracy poszły.

        Myk polega na tym, że po pierwsze prowadzenie domu i opieka nad dziećmi to są prace fizyczne, do których nie potrzeba żadnych kwalifikacji ani nawet szczególnych predyspozycji. Do kopalni, rozładowywania wagonów, kopania rowów czy pracy w dokach, które też są pracami fizycznymi, potrzeba chociaż ponadprzeciętnej siły, więc już nie każdy się do tego nada. A już na pewno nie każdy będzie w tym dobry. A do szorowania garów, gotowania czy niańczenia dzieci nada się każdy. Nawet dziecko i osoba z lekkim upośledzeniem. Obiegowa opinia twierdzi też, że każdy w tym jest dobry, bo to żadna filozofia. Jak świat światem sprzątaczki, pomywaczki, czy nawet kucharki nie cieszyły się szacunkiem społecznym. Nawet dzieciom mówiono, że jak się nie będą uczyć to będą z miotłą zapieprzać albo na zmywaku stać. Niańki i guwernantki miały ciut wyższą pozycję, ale też nigdy nie były to zawody cieszące się poważaniem.

        Druga sprawa to taka, że w naszej wyrosłej z patriarchatu kulturze, wszystko co kojarzy się z kobiecością jest gorsze niż to co kojarzy się z męskością. Zatem nic dziwnego, że wszystkie zawody, które w sposób naturalny niejako przypadły kobietom, z marszu zyskały etykietę bezwartościowych, prostych i oczywiście niegodnych szacunku. A to co przypadło mężczyznom od razu zyskało rangę bóg wie czego. A jest to efekt czystego PR a nie racjonalnych przesłanek.

        A trzecia sprawa to ta, że kto ma kasę ten ma władzę. Praca poza domem w charakterze najemnika, wiąże się z finansowym wynagrodzeniem. Praca w domu na rzecz domowników nie jest przeliczana na gotówkę. Bardziej ma charakter barteru, typu usługa za usługę, towar za towar. A w świecie, w którym jedyną rzeczą jaka się liczy jest kasa, to ten kto jej nie ma jest na straconej pozycji.
      • magnusg napisał:

        > napisalem, ze feministk
        > i kobiety, ktore swiadomie decyduja sie na zostanie w domu i wychowywanie dzie
        > ci w najlepszym przypadku traktuja jako ofiary nieswiadome swoich praw i wartos
        > ci.

        Gdyby te kobiety zostające w domu cieszyły się szacunkiem, dobrym zdrowiem, dobrą kondycja psychiczną i wolnością osobista, porównywalną do tej jaka miałyby pracując zawodowo - byłoby okej. Tak nie jest. Owszem znam przypadki zadowolonych kobiet "domowych", ale one realizują się w wielu innych sferach życia, wolontariacie, swoich pasjach. Nie są przywiązane do domu i dzieci jak pies do łańcucha. Dla sprawiedliwości muszę przyznać, że z takim modelem spotkałam się w rodzinach katolickich - takich gdzie wiara się żyje na co dzień, chodzi regularnie do kościoła, dba o rozwój duchowy. Tylko, ze takich kobiet jest bardzo mało. W większości przypadków kobieta staje się niewolnicą we własnym domu i stopniowo sytuacja zmusza ją do rezygnacji ze swoich pasji, z planów, z siebie.

        > Szkoda, ze nadal nie dotarlo do ciebie, ze jest jakas czesc kobiet, ktora moze
        > wlasnie tego chce, a ty im tego wyboru iodmawiasz robiac z nich nieswiadome swo
        > ich praw ofiary.

        Nikomu niczego nie odmawiam. Wiem, tak po prostu z życia, od koleżanek, od kobiet ze starszego pokolenia, że zostając z dziećmi w domu nie miały pojęcia na co tak naprawdę się decydowały. Izolacja społeczna, pogarda, niewolnictwo. Po części jest to "wina" kobiet, które są zbyt mało asertywne i dają się w taka role wtłoczyć - ale to wina pozorna, prawdziwym winnym jest sposób wychowania dziewczynek, różnice w procesie socjalizacji.

        Sa nawet faceci, ktorzy wola zostac z dziecmi w domu, a zona/pa
        > rtnerka niech zaiwania caly dzien na utrzymanie rodziny.To dla ciebie tez ofiar
        > y stereotypowego myslenia oraz chorych ukladow??

        Znam tylko jeden taki układ i jest on zdrowy, mężczyzna jest z dzieckiem w domu, zona pracuje, ale nie oznacza to, ze nie ma on wolności osobistej, ze wszystkie obowiązki domowe należą do niego, ze nie ma on wpływu na decyzje finansowe, własnych pieniędzy. W przypadku kobiet na wychowawczych wygląda to najczęściej dokładnie odwrotnie. I te kobiety postrzegam jako ofiary. One same siebie tak postrzegają czuja się przegrane, mniej wartościowe. Co wpycha je w role niewolników jeszcze bardziej. Dla mężczyzn to tez ogromny problem, z ich ust często można usłyszeć, nie poznaję mojej zony, zmieniła się, zrobiła skwaszona, to była kiedyś inna kobieta. Najczęstsza rada terapeutów jest powrót kobiety do pracy i wspólny udział małżonków w opiece nad dziećmi i pracach domowych. Część mężczyzn przyjmuje to entuzjastycznie, ale część zaczyna się sprzeciwiać, mówić ze tak się nie da, a kto się będzie zajmował, jak oni znajdą czas...Czyli jednak wygodnie jest im mieć taniego domowego niewolnika (+ kochankę, gdyż zona traktowana jak niewolnica w tej sferze szybko się "psuje")

        a te siedzace w biurze alb
        > o na kasie w supermarkecie dzien i wieczor to o urlopie i odpoczynku czasami ni
        > e marza??One nie sa udupione swoimi projektami,terminami i upierdliwymi szefami
        > ??

        Te mają możliwość dokształcenia się zmiany pracy. Za swój wysiłek dostają wynagrodzenie. Po odwaleniu roboty swobodnie dysponują swoim czasem i pieniędzmi.

        > " I jeszcze jedno - wszystkie mają zaniżone poczucie wartości własnej."
        > -do czego ty sie czynnie przykladasz robiac z nich ofiary losu,zamiast zaakcept
        > owac swiadomy czesto wybor.

        Mylisz przyczynę ze skutkiem. Te kobiety mają zaniżone poczucie wartości bez mojego udziału.

        • To wszystko wymaga pracy u podstaw, żeby zmienić mentalność społeczną. Wciąż jest przyzwolenie a nawet nacisk na to, żeby facet dał sobie spokój z babskimi zajęciami takimi jak niańczenie dziecka czy prace domowe.
          Taki, który najpierw opiekuje się ciężarną żoną, potem w porodzie uczestniczy a na końcu bierze sobie wszystkie zaległe i aktualne urlopy, żeby w pierwszych tygodniach z żoną i dzieckiem w domu siedzieć, w najlepszym wypadku traktowany jest z protekcjonalnym uśmiechem. Ot taki pewnie miał kaprys, taka moda. Ewentualnie może jeszcze kocha tak bardzo żonę co już trochę pod dewiację podchodzi, ale niech im będzie. A już to, że on podczas tego urlopu na równi z żoną robi wszystko przy dziecku i jeszcze obowiązki domowe też po równo, to już za czyste szaleństwo jest uważane. Podobnie jak i to, że jak już z powrotem pracuje, to po pracy zabiera się za wspólne z żoną zakupy, sprzątanie, gotowanie, bo ona czekała na niego aż wróci, bo wszystko zawsze robią razem. A to, że jeszcze do tego w nocy do dziecka wstaje, to tłumaczone jest tym, że na bezsenność cierpi, no to przy okazji żonie pomaga.

          I tutaj opisałam autentyczną sytuację. Zdziwienie podchodzące pod zgorszenie wywołało to, że oni mieli dwie babcie chętne do pomocy i jeszcze jakieś ciotki. I dziewczyna zamiast pogonić chłopa do pracy, to pogoniła matkę z teściową i całą resztą i razem z mężem wspólnie zajmowali się dzieckiem. I nikomu nie mogło się pomieścić w pale jak to możliwe, że dali sobie radę. Na dobrą sprawę to dość twardego tyłka wymaga od tego faceta, żeby robić swoje i olać te wszystkie głupie pytania, zdziwienia i przede wszystkim komentarze, które na pewno do niego docierają.
          • berta-death napisała:

            Na dobrą sprawę to dość
            > twardego tyłka wymaga od tego faceta, żeby robić swoje i olać te wszystkie głu
            > pie pytania, zdziwienia i przede wszystkim komentarze, które na pewno do niego
            > docierają.

            Z tym się zgodzę. byłam zaskoczona, kiedy mój mąż poprosił mnie, żebym nadmiernie go nie chwaliła przy rodzinie i znajomych za to, że angażuję się w dzieci i w dom. jeszcze bardziej byłam w szoku, gdy kiedyś pochwaliłam go, a on odebrał to jako próbę upokorzenia go (pochwalenia się tym jak świetnie go ustawiłam!). Był tez czas, kiedy zaczął się z domu i dzieci wycofywać, choć nie było obiektywnych powodów.
            Więcej zrozumiałam, gdy zaczęliśmy rozmawiać o tym jak to po jego męskiej stronie wygląda. Jak nazywano go druga mamą, pantofelkiem, próbowano nawracać na dobrą drogę. Ogólny przekaz jaki odbierał był taki, ze angażując się w dom i dzieci rezygnuje ze swojej męskości, wchodzi zonie pod pantofel i nic dobrego z tego nie będzie (tu lista żon, które najpierw korzystały z dobroci mężów, a potem puściły się z prawdziwym ogierem).
    • zapomniałaś jeszcze o jednej kategorii - wyzwolonych antyfeministek, bo między białym a czarnym jeszcze coś jest.

      p.s. a włochalami pod pachami gardzisz? bo jeśli tak, to żadna z ciebie feministka.
      --
      I can't stand this indecision married with a lack of vision
    • ...faktami. I dlatego nie należy im nic tłumaczyć, tym bardziej się tłumaczyć, dokonywać analizy etc, bo szkoda czasu. Sami wymrą, może za kilkadziesiąt milionów lat truchła przeobrażą się w ropę naftową i będzie z nich jakiś pożytek.
      --
      push to add drama
    • Kolejny watek bogini, ktory powinien wyladowac na oslej.

      Moglas odpowiedziec w watku, w ktorym magnusg umiescil swoja opinie, nie trzeba bylo od razu zakladac nowego. Post startowy ma charakter blogowy, nie zawiera zadnego pytania lub zachety do dyskusji.
      • z pewnoscia zaden z watkow nie powinien wyladowac na tzw oslej, bo tzw osla to przyklad pogardliwego traktowania ludzi.
        archaiczny- przyklad prl-owskiego poslugiwania sie.. ludzmi jak zwierzetami.kontynuacja przemocowego zdalnego wychowywania 'oslow...'

        co do przytaczania wypowiedzi z jednego watku w nowym; nawet osli 'regulamin' tego nie zabrania. wystarczy bowiem cudzyslowem zaznaczyc inspirujace nas zdania i nie podajac zrodla wymyslec cos czego nikt do tej pory nie wymyslil.
        czego takze pryncessie serdecznie zycze:/

        • > co do przytaczania wypowiedzi z jednego watku w nowym; nawet osli 'regulamin
          > ' tego nie zabrania. wystarczy bowiem cudzyslowem zaznaczyc inspirujace nas
          > zdania i nie podajac zrodla wymyslec cos czego nikt do tej pory nie wymyslil.

          Skoro podobne wypowiedzi inspiruja ja do podzielenia sie wlasna sytuacja z innymi (ja, ja, ja, u mnie, u mnie, u mnie, moja, moja, moja...), to moze niech umiesci ten opis na blogu. Na forum moglaby chociaz udawac, ze chodzi jej o dyskusje, a nie kolejna popisowe.
    • Jestem feministką i gardzę konserwatystami, homofobami, ortodoksyjnymi chrześcijanami, muzułmanami, żydami a także skrajną prawicą. Ale nie wiem czy stanowię reprezentacyjny przykład...
      • Stanowisz nawet idelany przyklad feministki.Ale sama dla siebie w tej calej pogardzie dla reszty pewnie oczekujesz tolerancji:)
        --
        -"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
        -Palikot-to nie jest nazwisko,to jest diagnoza
      • Irytują mnie natomiast bezkrytycznie myślący ludzie wszelkich stronnictw.

        No ale magnusowi wujek Kazio powiedział, że feministki gardzą, więc zapewne uzna, że mu nie pasuję.

        Zresztą ja jestem kimś, kto wedle niektórych pism feministycznych nie istnieje, a poza tym nie zawsze się z nimi zgadzam, więc feminizuję na własną rękę i we własnym zakresie.
    • Ja jestem feministka i nikim nie gardze bo uwazam ze ludzie maja prawo swoich opini nawet jesli sa inne niz moje. Nie moga natomiast zmusic mnie zebym sie z nimi zgadzala. Tzn. gardze taka checia zmuszenia ale nie czlowiekiem.
    • pierdu pierdu utrzymanko. kto płaci za tyn twój feminizm?
      • eptosom napisał:

        > pierdu pierdu utrzymanko. kto płaci za tyn twój feminizm?

        Nie jestem niczyją utrzymanką. To tylko twój chory sposób postrzegania rzeczywistości każe ci sądzić, że jeśli kobieta wychowuje dzieci i ma czas na to, aby zajmować się czymś jeszcze innym, musi być czyjąś utrzymanką.
        Posiadam własne dochody - jeśli ta kwestia jest tak dla ciebie paląca.
    • Niektóre feministki gardzą kobietami wychowującymi dzieci, inne pewnie gardzą bezdzietnymi, a jeszcze inne np. prawicowymi posłankami. Kwestia osoby, a nie feminizmu.
      Ja jestem feministką i pogardę odczuwam wyłącznie wobec ludzi, którzy nie znają takich pojęć jak honor i odwaga, którzy nie mają zasad. ale tak było na długo, zanim dowiedziałam się, zym jest feminizm, więc to raczej nie ma związku.
    • Kto gardzi niepracujacymi kobietami? Inne kobiety, te, ktorym zal, ze inne mniej roboty maja na co dzien. A te niepracujace biora sobie takie zazdrosci do serca i im odbija.
      Oczywiscie jest kategoria kobiet, ktore brak pracy zawodowej sciaga do roli niewolnicy, ale tez inna kategoria i ja znam ja osobiscie: panie, ktore sa tak swiadome swojej wartosci, ze nie daja sie zakuc sie w kajdany pracy na kilka etatatow i skoro maz dopraszal sie o dzieci rodzine, to sobie z mezami uzgodnily, ze one pracuja, ale tylko w domu. Kasa meza leci na jej konto i jak maz ma chec na jakies "skoi w boki", szybko mu mija.
      Powiem szczerze, ze tej pierwszej kategorii bardzo wspolczuje, ale tej drugiej klaniam sie z szacunkiem. Skad tak wczesnie wiedzialy, ze praca na kilka etetow to nie miod cud i maliny? Podziwiam wrecz za madrasc zyciowa.
      Takze nie wszyscy gardza.
      • Kasa meza leci na jej konto i jak maz ma chec n
        > a jakies "skoi w boki", szybko mu mija.

        Do czasu, aż panu mężowi się odwidzi, zakręci kurek z kasą i co ona może mu zrobić?
        --
        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
        • Jak to zalegalizowany związek jest, to dużo mu może zrobić. Gorzej jak to konkubinat a facet pracuje na czarno. Domyślam się, że Kochanica mówiła o kobietach na tyle szczwanych, żeby się w takie relacje nie pakować.
          • A co konkretnie? Gdzieś jest napisane, że małżonek ma obowiązek utrzymywać niepracującą żonę? Obowiązek zaspokajania potrzeb rodziny ciąży na obydwu małżonkach.
            --
            "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
            http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
            • Przecież mają wspólnotę majątkową. Ona ma takie samo prawo do jego pensji jak i on sam.
              • Tak, ale on w takim przypadku miałby prawo i do jej pensji, której nie ma, więc jest stratny:)
                --
                "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                • > Tak, ale on w takim przypadku miałby prawo i do jej pensji, której nie ma, więc
                  > jest stratny:)

                  Ale prawo ma to gdzies, a skoro on sie na tym zna, doskonole wiedzial z czym sie to wiaze.
                  Zreszta to sa inteligetni ludzie, dla ktorych rodzina jednak jest wartoscia. Podejrzewam nawet, ze dla higieny zwiazku pozwalaja sobie na wlasne zycie intymne (osobne od tego malzenskiego) i jakos to sie im trzyma.
                  • To zdecydujmy się, czy wartością jest rodzina, czy własne życie intymne na boku, bo jakoś mi się to nie zgadza:)
                    --
                    "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                    http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                    • Alez jedno sie z drugim nie wyklucza. Ale trzeba zrozumiec, ze ludzie maja rozne "struktury" rodzinne. Rodzina rodzina, a satysfakcjonujace zycie intymne zyciem intymnym.
                      Taka "strukture" mezczyzni uprawiaja od stuleciu. W tym przypadku mamy szczegolny przypadek kiedy obydwoje moga prowadzic wlasne zycie intymne wychowujac przy okazji dwoch madrych chlopcow.
                      Niebywale, prawda?!
                      • Dla mnie szczęśliwa rodzina i brak wierności się wykluczają, ale co kto lubi:)
                        --
                        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
            • sundry napisała:

              Gdzieś jest napisane, że małżonek ma obowiązek utrzymywać niep
              > racującą żonę? Obowiązek zaspokajania potrzeb rodziny ciąży na obydwu małżonkac
              > h.

              W tym wypadku Berta ma rację. To nie jest kwestia zapisów kodeksowych, a raczej ustaleń między małżonkami jak sobie podzielą swoje domowe obowiązki ( no jeszcze by brakowało aby państwo wpierniczało się ludziom w ich domowe relacje ). Oczywiście może się tak zdarzyć i dobrze jest zakładać taką sytuację, że panu może się znudzić "stara" żona bo np. zakocha się w młodszej pani, ale wtedy "stara" żona właśnie jako żona ma jakieś instrumenty prawne aby starać się o alimenty nie tylko na dzieci, ale i na siebie, do tego prawnie przysługuje jej podział majątku fifty fifty ( mimo braku aktywności zawodowej ) pod warunkiem, że nie było rozdzielności majątkowej.
              • O tak, dopóki każda strona się trzyma ustaleń, wszystko gra, a co do wysokości alimentów, musiałby taki koleś być idiotą, żeby nie żądać ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym, a alimenty wywalczyć jak najniższe.
                --
                "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
          • > Jak to zalegalizowany związek jest, to dużo mu może zrobić. Gorzej jak to konku
            > binat a facet pracuje na czarno. Domyślam się, że Kochanica mówiła o kobietach
            > na tyle szczwanych, żeby się w takie relacje nie pakować.

            Zgadza sie, ale nie nazywalabym tego "szczwanstwem", raczej inteligencja.
      • > Skad tak wczesnie wiedzialy, ze praca na kilka etetow to nie miod cud i maliny?

        Podejrzewam, że przeciętnie inteligentnej dziewczynie, która ani z księżyca nie spadła ani w domu dziecka się nie wychowywała, nie jest trudno domyślić się, że praca na kilka etatów to masakra. Przynajmniej dla większości osób.
        Widzi ile roboty jest w domu jak się chce go utrzymać na jako takim poziomie. Widzi jakie życie miała jej własna matka. Widzi też, że z pensji jaką można otrzymać z pracy w trybie 8h od-do, nie na się rodziny utrzymać na w miarę wygodnym poziomie, nawet jak obie strony pracują i nie mają zbyt wiele dzieci na utrzymaniu. Zatem widzi też, że mimo pozornego równouprawnienia i tak jakoś to tak wychodzi, że facet więcej pracuje, więcej zarabia i mniej w domu robi, o ile w ogóle robi.
        W związku z tym jak jest mądra, to albo zostaje panią domu i nie zawraca sobie głowy pracą zarobkową, albo robi karierę i nie zawraca sobie głowy domem i dziećmi.
      • kochanic.a.francuza napisała:

        > Powiem szczerze, ze tej pierwszej kategorii bardzo wspolczuje, ale tej drugiej
        > klaniam sie z szacunkiem. Skad tak wczesnie wiedzialy, ze praca na kilka etetow
        > to nie miod cud i maliny? Podziwiam wrecz za madrasc zyciowa.
        > Takze nie wszyscy gardza.

        Mi taka postawa życiowa wygląda na paskudną i wyrachowaną i nijak mi jej podziwiać.
        • Taki sielski obrazek niepracującej żony w stylu Alutka z Rodziny zastępczej, albo nieco mniej sielski Peggy Bundy, to dość powszechny stereotyp. Tak naprawdę to nikt nie wie co się dzieje za zamkniętymi drzwiami luksusowych rezydencji. Dawniej te niepracujące żony to nie były jakimiś biedaczkami na utrzymaniu mężów, nawet jak nie pracowały zawodowo. Mezalianse się rzadko zdarzały. Nawet dzisiaj to czesto jest zwykły kontrakt, typu ja wnoszę do małżeństwa kasę i koneksję swojego ojca a ty wnosisz swoją pracę. A na zewnątrz to wygląda faktycznie jak niepracująca żona prezesa, która leży i pachnie. W rzeczywistości nie zawdzięcza niczego swojemu sprytowi tylko swoim rodzicom, dzięki którym mogła się tak ustawić.
          • Nie no, jasne, niepracująca zawodowo żona to może być tylko do wyboru:
            - biedna ofiara,
            - wyrachowany babsztyl
            - bogata z domu córusia tatusia.
            Innej alternatywy nie ma.
            • Tak dla wyjasnienia: moja znajoma to wyksztalcona corka biednych ...nauczycieli powiedzmy. Zdobyla wyksztalcenie tzw. "dochodowe", studia przejechala na piatkach, byla zapraszana do pracy na uczelni, moglaby tez byc modelka gdyby miala taka fantazje. Wybrala dom i dzieci. Jej maz rowniez.
              Nie wiem po co do tego jakies smieszne podteksty i dziwne scenariusze dodawac.
              Wiekszosc kobiet marzy na pierwszym miejscu o domu i rodzinie. Moim zdaniem, gdyby zagwarantowano im bezpieczenstwo finansowe(teoretyzuje tylko czysto, nic nie propaguje), 99% porzuciloby prace zawodowa na rzecz rodziny.
przejdź do: 1-100 101-128
(101-128)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.