Dodaj do ulubionych

Więc wybrał żonę...

05.07.04, 15:43
Kocham go. Nie umiem sobie poradzić z tym, że wybrał spokój, żonę, z którą
był dwadzieścia ileś lat...
Piekna, wspaniała miłość. Obietnice wspólnego zycia. Dzieci. A teraz on
jedzie z żoną na wycieczkę za miasto. A mi wysyła maila, że kocha i żebym
uważała na siebie.
Kiedy mu mówię, że już nie chcę takiego zycia, Że chcę być z nim. Na dobre i
na złe, Że kocham go ponad wszystko i że chcę się budzić przy nim
codziennie...

Nie umiem sie rozstać. Nie umiem odejść, choć wiem, że on nigdy tego nie
skończy. Mam 24 lata. On prawie dwa razy więcej. Właśnie zrozumiałam, że on
nigdy nie odejdzie od żony. Dlaczego to tak boli...

Chciałabym umrzeć. Albo nigdy się nie urodzic.
Ile czasu potrzeba, żeby uwolnić mysli?
Żeby przestać kochać?

ja
Edytor zaawansowany
  • lena_zienkiewicz 05.07.04, 15:45
    tworzyć normalnych związków?Czy domeną dzisiejszego świata jest rozpieprzanie
    małżeństw albo puszczanie się na boku?
  • souri 05.07.04, 15:49
    Widzisz. tak to jest - nie wszyscy potrafią.

    Mysle, że rozpieprzanie małżeństw nie jest domeną dzisiejszego swiata. I mysle,
    że jesteś niesprawiedliwa. Nie wiesz o mnie nic. Nie wolno Ci więc mnie
    oceniac. A razem ze mną całego swiata

    lena_zienkiewicz napisała:

    > tworzyć normalnych związków?Czy domeną dzisiejszego świata jest rozpieprzanie
    > małżeństw albo puszczanie się na boku?
  • lena_zienkiewicz 05.07.04, 15:50
    kochana oceniam to co napisałaś, a, że napisałaś to co napisałaś, to oceniłam
    cię tak jak cię oceniłam.
  • souri 05.07.04, 15:52
    Wspólczuje Ci
    przy takiej gruboskórnosci i braku empatii musi Ci byc ciężko w życiu
  • lena_zienkiewicz 05.07.04, 15:57
    żadna gruboskórność i żadna empatia-poprostu stanowczość.

    A tobie współczuję, naprawdę.Podłe masz życie.
  • Gość: ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.04, 22:20
    Stanowczość to nie uleganie wahaniom a nie niesprawiedliwe ocenianie człowieka.
    Nie zrozum mnie źle, nie piszę tego aby Ciebie urazić ale wydaję mi się że tak
    mocne i ostre słowa dla kogoś kto najwyraźniej cierpi to napewno nie jest
    stanowczośc ale brak empatii. Troszkę zrozumienia dla drugiego człowieka. Nikt
    nie wybiera sobie cierpienia i nie zawsze jest tak że zakochujemy się we
    właściwym człowieku. Życie pisze różne scenariusze. Na jakimś etapie życia
    każdy może ulokować swe uczucia nie tam gdzie powinien. I co ma wtedy zrobić?
    Wyrwać sobie serce i kopnąć w kąt?
    Pozdrawiam iżyczę miłego wieczoru :)
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 09:22
    ojca?!
  • souri 06.07.04, 13:35
    Tu wiek nie ma nic do rzeczy. NIC!

    Gość portalu: obierzyna napisał(a):

    > ojca?!
  • Gość: ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 19:18
    A mało jest związków gdzie partnerzy znacznie różnią się od siebie wiekiem?
    Szczęśliwy związek to nie tylko seks.
    Pozdrawiam
  • souri 06.07.04, 13:34
    Dziekuję.
    To miałam właśnie na mysli.
    Dziekuję - tym razem za empatie!

    Gość portalu: ania napisał(a):

    > Stanowczość to nie uleganie wahaniom a nie niesprawiedliwe ocenianie
    człowieka.
    >
    > Nie zrozum mnie źle, nie piszę tego aby Ciebie urazić ale wydaję mi się że
    tak
    > mocne i ostre słowa dla kogoś kto najwyraźniej cierpi to napewno nie jest
    > stanowczośc ale brak empatii. Troszkę zrozumienia dla drugiego człowieka.
    Nikt
    > nie wybiera sobie cierpienia i nie zawsze jest tak że zakochujemy się we
    > właściwym człowieku. Życie pisze różne scenariusze. Na jakimś etapie życia
    > każdy może ulokować swe uczucia nie tam gdzie powinien. I co ma wtedy zrobić?
    > Wyrwać sobie serce i kopnąć w kąt?
    > Pozdrawiam iżyczę miłego wieczoru :)
  • Gość: labatt IP: *.se.client2.attbi.com 06.07.04, 18:04
    Empatie to my pozostawiamy dla potrzebujacych...............Moze powinnas -
    zamiast szukac wspolczucia - sama sie kopnac w tylek.Czasami porzadny kop
    dziala cuda.I dlatego slyszysz mocne slowa.A nie dlatego,zeby Cie pograzyc.
  • Gość: ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 19:28
    Porządny kop może i działa cuda ale odrobina zrozumienia też by się przydała.
    Łatwo osądzać i pogrążać drugiego człowieka. Trudniej postarać się zrozumieć.
    Ja nie chcę oceniać nikogo ale wszyscy którzy tutaj piszą i próbują moralizować
    powinni może zrobić rachunek sumienia i zastanowić się czy zawsze (w KAŻDEJ
    sytuacji) zachowują się jak mówi rozsądek. Czasem serce zagłusza rozum.
    Napisałam wyżej ale powtórze jeszcze raz - NIE MOŻNA WYRWAĆ SOBIE SERCA I
    KOPNĄĆ W KĄT.
    Pozdrawiam
  • souri 07.07.04, 11:50
    Nie można wyrwać sobie serca.
    A uwierzcie, że dla dobra wszystkich często chciałabym tego...
  • Gość: kuna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 00:18
    Tak, wyrwać sobie serce i kopnąć.
    Dobrze to ujęłaś.
    Kiedyś ludzie mieli honor, a teraz tylko potrzeby własne.
    Mój mąż jest właśnie na randce z kochanką, a ja jutro idę na piwo z przyszłym
    kochankiem. Gdyby ktoś z nas sobie kiedyś powiedział stop, to ta biedna
    dziewczyna (21 lat)mojego męża (38)nie cierpiałaby teraz z zazdrości, jaką
    nagle zaczął okazywać mi (32) mój mąż.
    Ale ogólnie jest fajnie.
  • medycynka 08.07.04, 10:02
    Troszkę zrozumienia dla drugiego człowieka. Nikt
    > nie wybiera sobie cierpienia i nie zawsze jest tak że zakochujemy się we
    > właściwym człowieku. Życie pisze różne scenariusze. Na jakimś etapie życia
    > każdy może ulokować swe uczucia nie tam gdzie powinien. I co ma wtedy zrobić?
    > Wyrwać sobie serce i kopnąć w kąt?
    > Pozdrawiam iżyczę miłego wieczoru :)

    STEK FRAZESOW. jedno krotkie pytanko: To samo mowilabys bedac na miejscu zony
    tego pana???

  • kachwi1 09.07.04, 16:13
    ania: a co by było, gdyby to był twój mąż? też byś współczuła?
  • Gość: Sandra IP: *.crowley.pl 29.07.04, 12:51
    Cierpisz bo chciałaś budować szczęście na krzywdzie innych
  • souri 29.07.04, 13:08
    Nie.
    Ale nie zrozumiesz tego, więc pasuję.


    Gość portalu: Sandra napisał(a):

    > Cierpisz bo chciałaś budować szczęście na krzywdzie innych


    --
    Co jak co, ale życie jest piekne! :-)
  • maretina 23.07.04, 08:31
    niektorzy z piszacych tu zarzucili lenie zienkieiwcz brak empatii..... a co z
    empatia autorki watki? dzieci kochanka ja nie wzruszyly? a tamta kobieta- zona?
    ona nie miala litosci a teraz szuka jej tu?
    nie wiem dlaczego, ale nie umiem sie litowac nat souri. mam tylko nadzieje, ze
    ulozy sobie zycie z facetem, i ze nigdy zadna kobieta nie sprawi, ze poczuje to
    co zona tego faceta.
    --
    Uwaga sigma! Uwaga pi! Nadszedł kolejny rozkaz z matplanety!:)
    gg:559322
  • nglka 30.07.04, 16:25
    Za zostawienie dzieci (o tyle o ile) odpowiedzialni są rodzice, nie osoby
    trzecie. Nie ma co tu roztrząsać - co do żony. Nikt nie wie jak im się w
    małżeństwie układało - czy jest sens robić z żony cierpiętnicę?
    Uważam, że za związek autorki z tym facetem odpowiedzialni są po połowie. On za
    to, że oszukiwał dwie strony, autorka za to, że uległa iluzjom i związała się z
    żonatym wiedząc, że może tym skrzywdzić inne osoby.
    Nie uważam jednak by na miejscu było roztrząsanie sprawy dzieci, których matką
    autorka nie jest. Miłość to nie przyrzeczenie, że będzie się odpowiedzialnym za
    cudze dzieci w przypadku, gdy mają własną matkę.
    Całe życie kogoś krzywdzimy, czasem zdaża się też, że robimy to nie mając o tym
    pojęcia. Uważam jednak, że każdy powinien dbać o swoje szczęście a jak napisała
    Ania - serca się nie kopnie. Serce nie sługa. Rozum często z miłością przegrywa
    (gdyby wygrywał, moglibyśmy dalej tkwić w czasach, gdy to rodzice wybierają nam
    mężów).
    Wybieganie w stronę dzieci i żony, które w chwili obecnej są u Ciebie białymi
    kartkami, które ktoś drze - jest lekko mówiąc bezmyślne. Nie chciałabym nigdy,
    by moja matka, mój ojciec - rezygnowali dla mnie z miłości. Nie chciałabym, by
    byli nieszczęśliwi. Myślisz, że te dzieci byłyby szczęśliwe mając tatusia, który
    nie kocha ich matki? Byłyby szczęśliwe przy stałych kłótniach? Oczywiście to
    wszystko jest założeniem ale nie ma innej możliwości - w małżeństwie MUSIAŁO
    dziać się coś, co spowodowało, że facet znalazł "sobie" kochankę.
  • funeralny 06.07.04, 12:49
    w wieku 18 lat zrobila se dzidzi, pracuje, a teraz nawet jest na magisterskich,
    nie miesci mi sie to w glowie. tak, sluchajcie kazdy powinien sobie ulozyc
    zycie, jak lena, wszystko by bylo klarowniejsze, łee, co ja mowie, kazdy musi
    sobie ulozyc tak zycie, bo wedlug leny nie moze byc inaczej!
  • lena_zienkiewicz 06.07.04, 13:27
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 09:20
    za to tobie jest wyjątkowo widze w zyciu lekko- przy calym twoim cynizmie i
    nieliczeniem sie z druga osoba.tfu!
  • Gość: anna IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.04, 18:27
    Souri, wybacz, ale byłam kiedyś z facetem dwa razy ode mnie starszym. Miałam 23
    lata on był ustawiony (wdowiec z 3 dzieci). I wiesz co, teraz mam 36 lat i jak
    sobie wyobrażę, że on jest już mocno starszym panem, to myślę, że dobrze stało
    się, że nie zostałam z nim. Jesteś młoda, całe życie przed tobą, pomyśl, co
    byłoby za 30 lat..........:):)
  • Gość: conanna IP: *.torun.mm.pl 06.07.04, 19:32
    mogłabyś mieć również odrobinę empatii i wczuć się w sytuację jego żony:)
  • Gość: olo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.04, 19:36
    Umaarlej...
  • astrit 06.07.04, 09:58
    Dziewczyno ( bo " kobieto to raczej jeszcze nie...)! Facet 2x starszy, żona,
    dzieci - i ty na prawdę wierzysz, że on to wszystko rzuci w diabły, przekreśli
    ileś tam lat wspólnego życia i doświadczeń dla - bez obrazy - siksy w wieku
    własnej córki? Boszszszszzzzzz... dziewczyny, więcej rozsądku, mniej naiwności.
    --
    Zobacz koniecznie:

    www.uni-cat.prv.pl/
    Jeśli zamykają drzwi
    na pewno pozostaje jakieś otwarte okno
  • maretina 23.07.04, 08:28
    przepraszam, ale nie mam dla Ciebie nawet cienia wspolczucia.
    nie umiem szanowac kobiet spotykajacych sie z zonatymi facetami. jak je
    szanowac, kiedy one same tego nie robia i godza sie na bycie ta druga....
    banaly o rozwalaniu malzenstwa odloze na bok. kazdy je zna.
    --
    Uwaga sigma! Uwaga pi! Nadszedł kolejny rozkaz z matplanety!:)
    gg:559322
  • blanchet 05.07.04, 15:46
    znam taką osobę jak Ty w realu- wypisz wymaluj!
    kobieto- nie marnuj czasu, życia na frajera. Fakt- odkochać się trudno, ale
    jakże łatwo- zakochać się.
  • lukrecja8 05.07.04, 15:50
    może poszantażuj go trochę? może je?li zagrozisz, że znikniesz z jego życia, to
    się opamięta, skoro cię kocha?
    jak nie - poszukaj innego, to najlepsze lekarstwo!
    --
    Dogmat to nic innego jak wyra?ny zakaz my?lenia.
    L.Feuerbach
  • souri 05.07.04, 15:53
    Poszantazowałam go już kilka razy. To zawsze skutkuje.
    Ale na chwile.
    Nie chcę, żeby mój związek istniał dzięki szantażowi...

    Cholera...

    lukrecja8 napisała:

    > może poszantażuj go trochę? może je?li zagrozisz, że znikniesz z jego życia,
    to
    >
    > się opamięta, skoro cię kocha?
    > jak nie - poszukaj innego, to najlepsze lekarstwo!
  • Gość: FACET IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.07.04, 02:58
    poszantazowac????zeby łaskawie raczył was zaliczyc???(sorry "dac
    miłosc","cudnie spedzic czas")przepraszam ze pisze tak ostro ale moze to
    otworzy wam oczy. ten układ nie ulegnie zmianie, facet nie zostawi zony, a
    młoda naiwna kochanka przyjemnie łechocze jego próznosc...skad to wiem? bo
    jestem facetem i go doskonale rozumiem...a dlaczego nas facetów"dekonspiruje"?
    bo mam taki dylemat, z jednej strony zajebiscie fajnie miec młoda dupe bez
    zobowiazan na boku...ale z drugiej strony zal wykorzystywac młoda i naiwna dupe
    no i obdziera to mnie z resztek tego młodzienczego przekonania o boskim
    pochodzeniu kobiet...:)ech widzicie, facetom tez nie jest łatwo...:)
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 09:25
  • Gość: facet IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.07.04, 19:26
    dzieki za mile słowa:)
  • Gość: labatt IP: *.se.client2.attbi.com 06.07.04, 18:10
    Usmialam sie czytajac Twoj list.Ciekawe - pomysli panienka troche,czy nie
    pomysli.Ja stawiam na to drugie.Ktos sie chce zalozyc?
  • Gość: facet IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.07.04, 19:25
    i czy sie zastanowiła czy od razu obraziła ze takie paskudne zeczy wypisuje:)
  • Gość: ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 19:34
    Z tą różnicą że Ona nikogo nie obraziła swoją wypowiedzią a Wy niestety tak.
  • Gość: f IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.07.04, 23:38
    moja wypowiedz owszem zawierała mało delikatne okreslenia stosunku ale w mojej
    ocenie nie była obrazliwa.inna sprawa ze jestem moze mniej czoly niz
    statystyczna kobieta.wyjasnij prosze co masz na mysli
  • souri 07.07.04, 11:52
    odpowiedam: ZASTANOWIŁA SIĘ i CODZIENNIE, 100 RAZY DZIENNIE SIĘ ZASTANAWIA!
    Ale: BYŁO I JEST JEJ TEŻ PRZYKRO, KIEDY CZYTA TYLE OSTRYCH SŁÓW POZBAWIONYCH
    ZROZUMIENIA!

    Gość portalu: f napisał(a):

    > moja wypowiedz owszem zawierała mało delikatne okreslenia stosunku ale w
    mojej
    > ocenie nie była obrazliwa.inna sprawa ze jestem moze mniej czoly niz
    > statystyczna kobieta.wyjasnij prosze co masz na mysli
  • astrit 07.07.04, 13:21
    souri napisała:

    > odpowiedam: ZASTANOWIŁA SIĘ i CODZIENNIE, 100 RAZY DZIENNIE SIĘ ZASTANAWIA!
    > Ale: BYŁO I JEST JEJ TEŻ PRZYKRO, KIEDY CZYTA TYLE OSTRYCH SŁÓW POZBAWIONYCH
    > ZROZUMIENIA!

    Masz romans z żonatym facetem, który - co było do przewidzenia - wybrał żonę,
    wchodzisz w małzeństwo wiedząc, że ono istnieje i oczekujesz zrozumienia i
    współczucia? Jesli o mnie chodzi, mogę ci zaoferować najwyżej litość dla twojej
    naiwności, żeby nie nazwać tego ostrzej.


    --
    Zobacz koniecznie:

    www.uni-cat.prv.pl/
    Jeśli zamykają drzwi
    na pewno pozostaje jakieś otwarte okno
  • Gość: FACET IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.07.04, 23:30
    to dobrze ze mamy wakacje bo bys sie nie mogla skupic na nauce;) tak dla
    rozładowania napiecia. A powaznie, wiesz obawiam sie ze te słowa moga wypływac
    własnie ze zrozumienia...jak chcesz pogadac to zapraszam michalmat@polbox.pl
  • souri 09.07.04, 11:30
    To bylo do mnie?
    Wakacje niestety nie zmieniaja nic dla mnie, bo ucze sie, pisze prace mag i
    pracuje...
    A co do ostrych slow - nie mow mi, ze to zrozumienie.
    Bo ten, ktory zrozumie - wezmie za reke i przytuli, a nie dobije...

    Gość portalu: FACET napisał(a):

    > to dobrze ze mamy wakacje bo bys sie nie mogla skupic na nauce;) tak dla
    > rozładowania napiecia. A powaznie, wiesz obawiam sie ze te słowa moga
    wypływac
    > własnie ze zrozumienia...jak chcesz pogadac to zapraszam michalmat@polbox.pl
  • maria_rosa 09.07.04, 14:04
    >A co do ostrych slow - nie mow mi, ze to zrozumienie.
    >Bo ten, ktory zrozumie - wezmie za reke i przytuli, a nie dobije...


    Postaw się w sytuacji jego żony....
    Ona zrozumie, przytuli....ale prędzej dobije.
    To tyle w tym wątku:)

    --
    Od straszenia to są duchy :-))))
  • souri 09.07.04, 14:22
    Sa dwie strony!!!

    Nie chce mi sie z Toba dyskutowac, bo nie zrozumiesz - to pewne.
    Mam nadzieje, ze Wam sie to nie przytrafi, Waszym corkom, wnuczkom czy
    przyjaciolka.
    Nie wyobrazasz sobie, jakie to cierpienie.
    A o zonie mysle. Gdyby nie to, nie milczalabym, tylko walczyla.

    maria_rosa napisała:

    > >A co do ostrych slow - nie mow mi, ze to zrozumienie.
    > >Bo ten, ktory zrozumie - wezmie za reke i przytuli, a nie dobije...
    >
    >
    > Postaw się w sytuacji jego żony....
    > Ona zrozumie, przytuli....ale prędzej dobije.
    > To tyle w tym wątku:)
    >
  • Gość: facet IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.07.04, 03:38
    raczej jak by to nie zabrzmialo - przedmiotem!!!(przynajmniej dla niego)i mowie
    to bo wąłsnie podaje reke, inaczej nic bym Ci nie mowil...
  • nglka 30.07.04, 16:48
    maria_rosa napisała:

    > Postaw się w sytuacji jego żony....
    > Ona zrozumie, przytuli....ale prędzej dobije.

    Skąd możesz wiedzieć w jakiej sytuacji znajduje się jego żona? A jesli go
    zdradza, terroryzuje emocjonalnie? Takie paplanie to głupota.
  • souri 30.07.04, 21:28
    Nie zdradza go, ale terroryzuje emocjonalnie - o, to tak!!!
    Szantazuje go, ze sie zabije. Dwa razy to robila, jeszcze zanim pojawilam sie
    ja.
    A potem przywiazala go do siebie roznymi sposobami... I nie chodzilo o dzieci.
    Tylko o jej kobiecosc, dome, zawziecie etc.

    nglka napisała:

    > maria_rosa napisała:
    >
    > > Postaw się w sytuacji jego żony....
    > > Ona zrozumie, przytuli....ale prędzej dobije.
    >
    > Skąd możesz wiedzieć w jakiej sytuacji znajduje się jego żona? A jesli go
    > zdradza, terroryzuje emocjonalnie? Takie paplanie to głupota.


    --
    Co jak co, ale życie jest piekne! :-)
  • Gość: noell IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 22:38
    A on biedactwo, taki podatny na szantaż i taki wrażliwy... A ona taka
    przebiegła.... Tylko, ze to z nia jest i ją kocha. Bo liczą się czyny.
    Souri, oprzytomnij wreszcie.
  • souri 31.07.04, 08:46
    Oczywiscie masz racje!
    Szczesliwa?

    Gość portalu: noell napisał(a):

    > A on biedactwo, taki podatny na szantaż i taki wrażliwy... A ona taka
    > przebiegła.... Tylko, ze to z nia jest i ją kocha. Bo liczą się czyny.
    > Souri, oprzytomnij wreszcie.


    --
    Co jak co, ale życie jest piekne! :-)
  • Gość: noell IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 10:44
    Szczęśliwa? Kto?
    Souri, przestan się użalac i dzielić włos na czworo. Nie wyszło? Shit happens.
    Machnij ręką i idz dalej. Nie pochylaj się nad pekniętym sercem, bo w zyciu się
    nie zabliźni. Mniej litości dla siebie, bo w tej chwili pogrążasz się w
    rozpaczy.
    A tak w ogole -
    Szczęscie to pojęcie względne. Każdemu co innego daje to poczucie.
  • souri 31.07.04, 15:41
    Nie uzalac sie.,..
    Staram sie. Ale wlasnie teraz, w tej chwili, to wszystko wrocilo. Caly bol.
    Samotnosc. Poczucie bycia opuszczona, zostawiona, niechciana...
    to czasami wraca. jak teraz. Boli.

    Gość portalu: noell napisał(a):

    > Szczęśliwa? Kto?
    > Souri, przestan się użalac i dzielić włos na czworo. Nie wyszło? Shit
    happens.
    > Machnij ręką i idz dalej. Nie pochylaj się nad pekniętym sercem, bo w zyciu
    się
    >
    > nie zabliźni. Mniej litości dla siebie, bo w tej chwili pogrążasz się w
    > rozpaczy.
    > A tak w ogole -
    > Szczęscie to pojęcie względne. Każdemu co innego daje to poczucie.


    --
    Co jak co, ale życie jest piekne! :-)
  • Gość: Namiętna IP: 213.77.38.* 15.07.04, 10:51
    Jestem przekonana,że niejeden "rozsądny" gość rzuciłby w diabły rodzinę dla
    mojej ponętnej pupci :)
    Znam niejeden przypadek, gdzie faceci zostawili swoje spróchniałe żony i dzieci
    WŁAŚNIE dla młodej dupci. Nie udawajcie, że faceci to takie rozsądne
    stworzenia. Ci, co zostają w domu dla wygody to TCHÓRZE.

    Z drugiej strony z przerażeniem myślę o wieku dojrzałym. Mam jedynie nadzieję,
    ze zdrowy tryb życia i reguralne ćwiczenia pozwolą mi długo zachować młody i
    atrakcyjny wygląd.
    Świat jest nieźle schrzaniony ale trzeba nauczyć się brać, bo dawanie sie nie
    opłaca. To smutne ale dużo w tym prawdy, zwłaszcza w sytuacji bohaterki wątku.
  • Gość: ŻONA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 10:58
    Twoja "ponętna" zsapewne obrasta pleśnią i zarasta mchem, skoro o tym musisz
    pisać publicznie.
    Moja "spróchniała" jest co noc pieszczona i to legalnie, bez łaski, nie z
    doskoku, byle jak i byle gdzie, , bez pośpiechu, namiętnie.
  • Gość: Małgoś IP: *.mpm.net.pl / *.mpm.net.pl 05.07.04, 21:47
    ja tez kocham faceta,który ma zonę i wiem,że nie odejdzie od niej ale dlaczego
    nie cieszyć się chwilami które mi daje- skoro zdradza zonę to widocznie nie
    jestw tym zwiazku szczęsliwy-trwa w nim bo sa dzieci,układy finansowe itp.. a
    gdzie miłość? nie przejmuj sie i walcz o szczęście nikt za ciebie ego nie zrobi
  • souri 06.07.04, 13:39
    Wczoraj byla poważna rozmowa.
    Ja, że juz nie mogę. A on na to - że kocha i że to jakos wszystko zmieni. Tylko
    musze byc cierpliwa.
    Czasami już nie potrafię byc spokojna. Nie potrafie być też czasami juz
    cierpliwa...

    Gość portalu: Małgoś napisał(a):

    > ja tez kocham faceta,który ma zonę i wiem,że nie odejdzie od niej ale
    dlaczego
    >
    > nie cieszyć się chwilami które mi daje- skoro zdradza zonę to widocznie nie
    > jestw tym zwiazku szczęsliwy-trwa w nim bo sa dzieci,układy finansowe itp.. a
    > gdzie miłość? nie przejmuj sie i walcz o szczęście nikt za ciebie ego nie
    zrobi
  • lukrecja8 06.07.04, 13:41
    istotne, czy tylko tak mówi, czy faktycznie ma plan i dąży do realizacji
    --
    Dogmat to nic innego jak wyraźny zakaz myślenia.
    L.Feuerbach
  • Gość: rene IP: 212.160.172.* 06.07.04, 13:57
    Gość portalu: Małgoś napisał(a):

    >- skoro zdradza zonę to widocznie nie
    > jestw tym zwiazku szczęsliwy-trwa w nim bo sa dzieci,układy finansowe itp.. a
    > gdzie miłość? nie przejmuj sie i walcz o szczęście nikt za ciebie ego nie
    zrobi


    oj dziewczyny, nie bądźcie takie naiwne. Gdyby był taki nieszczęśliwy to by
    odszedł. Co najwyżej jest lekko znudzony po wielu latach małżeństwa, i stąd
    potrzeba "świeżej krwi". Nie wierzcie w teksty dla naiwnych typu "nie rozwiodę
    się, bo dzieci, bo układy finansowe", ponieważ, poza nielicznymi przypadkami,
    te układy finansowe bardzo łatwo rozwiązać a z dziećmi spotykać się w weekendy -
    wielu tak robi.
    Facetom pasuje układ żona + panienka na boku, bo po prostu tak jest wygodnie!


  • Gość: Lady_in_white IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 20:29
    Nie wiem czy tak do konca jest... mam teraz romans z facetem zonatym od roku,
    ktoremu urodzilo sie niedawno dziecko... myslisz ze juz zdazyl sie znudzic?
    moze po prostu pomylil sie... nie wiem,czy odejdzie czy nie odejdzie od zony,
    zreszta ja wcale tego nie chce, jest dobrze tak jak jest, a co bedzie to sie
    okaze...
  • pierozek_monika 05.07.04, 15:52
    Pewnie nigdy nie zdecyduje się odejść od żony, bądź bardziej stanowcza, odejdź
    od niego teraz, póki krótko to trwa i jest prościej. Żałować że naprawdę to
    możesz zacząć za parę lat, że nie odeszłaś wcześniej.
    --
    monikaM
  • souri 05.07.04, 15:54
    Krótko jak krótko - dwa lata.
    Tyle przez ten czas przeszłam, że na prawdę chcę się już uwolnic.
    Tylko do cholery - JA GO KOCHAM!


    pierozek_monika napisała:

    > Pewnie nigdy nie zdecyduje się odejść od żony, bądź bardziej stanowcza,
    odejdź
    > od niego teraz, póki krótko to trwa i jest prościej. Żałować że naprawdę to
    > możesz zacząć za parę lat, że nie odeszłaś wcześniej.
  • pierozek_monika 05.07.04, 15:56
    czymże jest dwa lata w porównaniu z 20 letnim stażem małżeństwa..
    Lepiej pogódź się z myślą o swojej przegranej.
    --
    monikaM
  • souri 05.07.04, 15:59
    Próbuję. Ale uwierz -to nie jest łatwe...


    pierozek_monika napisała:

    > czymże jest dwa lata w porównaniu z 20 letnim stażem małżeństwa..
    > Lepiej pogódź się z myślą o swojej przegranej.
  • pierozek_monika 05.07.04, 16:04
    wierzę Ci. Podsumuj sobie wszystkie fakty, nie oszukuj się i oceń wasz związek.
    Pomyśl, kto najbardziej na nim traci i jest poszkodowany. Pomyśl, czy ten
    związek tworzy coś pozytywnego? Czy czasem nie jesteś jego ofiarą? Zakochana,
    mamiona obietnicami na małrzeństwo dzieci, normalną rodzinę? Tacy faceci są
    słabi. Jeśli jeszcze mówisz, że nie odważył się odejść od żony, mało tego bo
    żyje z nią jak po prostu z żoną, spacerki itd., to świadczy to tylko o jego
    nieprzekonaniu, czy on wogóle chce coś zmieniać w swoim życiu.
    --
    monikaM
  • souri 05.07.04, 16:06
    Cóż Monikio...

    Masz świętą rację. On jest słaby. Niezdecydowany. Odchodził od niej wiele razy
    już. Wyprowadzał się. Ale zawsze w końcu wracał. Nawet po kilku latach.

    Nie wiem, gdzie jest błąd.

    Wierzę, wiem, że on mnie kocha.
    Tylko nie rozumie, czemu jednak jest go coraz mniej...

    pierozek_monika napisała:

    > wierzę Ci. Podsumuj sobie wszystkie fakty, nie oszukuj się i oceń wasz
    związek.
    >
    > Pomyśl, kto najbardziej na nim traci i jest poszkodowany. Pomyśl, czy ten
    > związek tworzy coś pozytywnego? Czy czasem nie jesteś jego ofiarą? Zakochana,
    > mamiona obietnicami na małrzeństwo dzieci, normalną rodzinę? Tacy faceci są
    > słabi. Jeśli jeszcze mówisz, że nie odważył się odejść od żony, mało tego bo
    > żyje z nią jak po prostu z żoną, spacerki itd., to świadczy to tylko o jego
    > nieprzekonaniu, czy on wogóle chce coś zmieniać w swoim życiu.
  • mam-darynka 05.07.04, 16:20
    Sama nie wiem, czy nie powinno byc w szkolach przedmiotu obowiazkowego "jak nie
    popelniac bledow, ktory juz zostaly popelnione przez miliony (kobiet)" albo cos
    w tym rodzaju. Opisana historia jest tak banalna i nieoryginalna jak malo
    ktora - facet kolo 40-tki i zakochana dwudziestoparolatka. On ma zone i dzieci,
    opowiada tej Mlodej, ze z ta zona juz zyc nie moze, ze znudzony, zmeczony, nie
    podniecony, ze zone opusci juz za tydzien, za miesiac, za rok, na Swiety Nigdy.
    A ta Mloda wierzy, planuje, marzy, kocha coraz bardziej. On swojej zony nigdy
    nie opusci, zreszta nigdy przeciez tego nie planowal - tak gadal, zeby te Mloda
    przy sobie przytrzymac. On te zone pewnie nawet i kocha, pomaga Jej w praniu i
    opiece nad dziecmi, chodzi z Nia do teatru i do znajomych, chwali Jej kuchnie i
    nowa fryzure a do Mlodej wpadnie czasem na szybki seks i na dodatkowa porcje
    obietnic, ktorych nie zamierza spelnic. Souri - czy Ci mama nie mowila o takich
    scenariuszach jak mialas 15-16-17 lat? To jest czas kiedy mamy powinny swoim
    corkom wkladac w glowe, ze zonaty mezczyna jest OFF LIMITS! Chocby sie skrecal
    i blagal, i pod balkonem spiewal serenady - dopoki jest zonaty, mozna mu
    najwyzej powiedziec uprzejmie "splywaj!". Przeciez Ty sama, gdzies w glebi
    duszy, wcale nie jestes az tak bardzo zdziwiona tym, ze wybral zone; tak mi sie
    wydaje. Bo ludzie (obojga plci) najczesciej jednak pozostaja w zwiazkach, ktore
    maja "zaplecze" - czas, dzieci, wspolne dobra itd. Tak to juz jest, to sie po
    prostu wie. I dorosly czlowiek w romanse z zonatymi (czy mezatymi) sie nie
    wdaje zeby nie tracic godnosci, zeby nie umierac z milosci, zeby nie marnowac
    czasu i nadziei. Bardzo mi przykro, ze nie udalo Ci sie uchronic przed
    powtorzeniem bledow popelnionych juz tyle razy w przeszlosci przez miliony
    kobiet. Gdy bedziesz miala kiedys corke, nie zapomnij Ja ostrzec :) Trzymaj sie
    dzielnie, swiat naprawde nie zaczyna sie i nie konczy na jakims 40-latku z zona
    i dziecmi w odwodzie.
  • Gość: m IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 05.07.04, 16:26
    BRAWO!!! Święta prawda. Mam wrażenie, że Souri o tym wszystkim wie, tylko
    najtrudniej przynać się przed sobą. Souri - on nigdy nie będzie z Tobą! Wyjdź z
    tego z godnością i zostaw go pierwsza. Wiem, że to boli, ale uwierz, że to
    najlepsze rozwiązanie.
  • souri 05.07.04, 16:29
    Wiem. Prawda.
    Właśnie próbuję odejść.
    Tylko, że to i tak mnie boli najbardziej

    Gość portalu: m napisał(a):

    > BRAWO!!! Święta prawda. Mam wrażenie, że Souri o tym wszystkim wie, tylko
    > najtrudniej przynać się przed sobą. Souri - on nigdy nie będzie z Tobą! Wyjdź
    z
    >
    > tego z godnością i zostaw go pierwsza. Wiem, że to boli, ale uwierz, że to
    > najlepsze rozwiązanie.
  • souri 05.07.04, 16:27
    Mandarynko,

    takie błędy kobiety popełniają od zawsze i pewnie zawsze będa.
    Miłość, uczucia, ufność - to takie zwierzątka, którym nie możesz czegoś
    podyktować, nauczyć, wymusić czy nawet kazać rozumieć.
    Historia, że banalna - to wiem. Ale co z tego? - skoro ból, poczucie
    odrzucenia, samotności, bycia niepotrzebnym - to wszystko jest realne i ja to
    właśnie tak teraz czuję.
    Czego oczekuję? - zrozumienia.
    i tego, że mnie ktoś przytuli.

    Czy moja Mama mi nie mówiła?
    Zaczęła, jak już było za późno. Co miała mi powiedzieć? Przecież to, że żonaci
    są off wiem sama, z życia. Wiedziałam zawsze.
    Gdybym mogła cofną czas, wiedziałabym też, że mój nie jest wyjątkiem. A
    przecież zawsze się nam tak wydaje...

    mam-darynka napisała:

    > Sama nie wiem, czy nie powinno byc w szkolach przedmiotu obowiazkowego "jak
    nie
    >
    > popelniac bledow, ktory juz zostaly popelnione przez miliony (kobiet)" albo
    cos
    >
    > w tym rodzaju. Opisana historia jest tak banalna i nieoryginalna jak malo
    > ktora - facet kolo 40-tki i zakochana dwudziestoparolatka. On ma zone i
    dzieci,
    >
    > opowiada tej Mlodej, ze z ta zona juz zyc nie moze, ze znudzony, zmeczony,
    nie
    > podniecony, ze zone opusci juz za tydzien, za miesiac, za rok, na Swiety
    Nigdy.
    >
    > A ta Mloda wierzy, planuje, marzy, kocha coraz bardziej. On swojej zony nigdy
    > nie opusci, zreszta nigdy przeciez tego nie planowal - tak gadal, zeby te
    Mloda
    >
    > przy sobie przytrzymac. On te zone pewnie nawet i kocha, pomaga Jej w praniu
    i
    > opiece nad dziecmi, chodzi z Nia do teatru i do znajomych, chwali Jej kuchnie
    i
    >
    > nowa fryzure a do Mlodej wpadnie czasem na szybki seks i na dodatkowa porcje
    > obietnic, ktorych nie zamierza spelnic. Souri - czy Ci mama nie mowila o
    takich
    >
    > scenariuszach jak mialas 15-16-17 lat? To jest czas kiedy mamy powinny swoim
    > corkom wkladac w glowe, ze zonaty mezczyna jest OFF LIMITS! Chocby sie
    skrecal
    > i blagal, i pod balkonem spiewal serenady - dopoki jest zonaty, mozna mu
    > najwyzej powiedziec uprzejmie "splywaj!". Przeciez Ty sama, gdzies w glebi
    > duszy, wcale nie jestes az tak bardzo zdziwiona tym, ze wybral zone; tak mi
    sie
    >
    > wydaje. Bo ludzie (obojga plci) najczesciej jednak pozostaja w zwiazkach,
    ktore
    >
    > maja "zaplecze" - czas, dzieci, wspolne dobra itd. Tak to juz jest, to sie po
    > prostu wie. I dorosly czlowiek w romanse z zonatymi (czy mezatymi) sie nie
    > wdaje zeby nie tracic godnosci, zeby nie umierac z milosci, zeby nie marnowac
    > czasu i nadziei. Bardzo mi przykro, ze nie udalo Ci sie uchronic przed
    > powtorzeniem bledow popelnionych juz tyle razy w przeszlosci przez miliony
    > kobiet. Gdy bedziesz miala kiedys corke, nie zapomnij Ja ostrzec :) Trzymaj
    sie
    >
    > dzielnie, swiat naprawde nie zaczyna sie i nie konczy na jakims 40-latku z
    zona
    >
    > i dziecmi w odwodzie.
  • im13 06.07.04, 15:01
    Gratuluje - brawo... wreszcie niezaburzona emocjami odpowiedź. Tak właśnie jest
    od stuleci. I dzięki za przypomnienie, że trzeba o tym uczyć córki... jakoś mi
    to umykało :) Pozdrawiam.
  • Gość: nebraska IP: *.ld.euro-net.pl 05.07.04, 20:06
    souri napisała:
    "Tylko do cholery - JA GO KOCHAM!"
    A chcesz się odkochać? To mu wykrzycz to wyznanie przy jego żonie, może
    jeszcze "przy ludziach".
    Zobaczysz, jak się speszy, jak ją weźmie pod ramię i odejdzie w siną dal, jak
    czerwony i przerażony będzie się tłumaczył (JEJ, nie Tobie): Ależ kochanie,
    ta sprawa jest już definitywnie skończona...

    Też miałam 24 lata i myślałam, że większej miłości nie znajdę. Teraz jestem
    zażenowana, za każdym razem, kiedy sobie o tym przypomnę.
  • Gość: kohol IP: *.crowley.pl 05.07.04, 16:05
    Przejdzie. Musi.
    On miał tutaj mozliwość decyzji, taką decyzję podjął. Jaka by ona nie była,
    ktoś będzie skrzywdzony. Zdajesz sobie sprawę z tego, że musisz ją przyjąć,
    jaka by nie była. Zrób to tak, żeby Cię to jak najmniej bolało, bo tylko tyle
    możesz zrobić.
  • souri 05.07.04, 16:09
    wiem cholera...

    tylko dlaczego o najważniejszych rzeczach w życiu decyduje jednak ktoś, a nie
    ja sama. A ja muszę się tylko nauczyć z tym żyć.

    Nigdy nie byłam z nikim tak szczęśliwa, jak z nim.
    I wciąż wierzę, że on wróci. Do mnie.


    Gość portalu: kohol napisał(a):

    > Przejdzie. Musi.
    > On miał tutaj mozliwość decyzji, taką decyzję podjął. Jaka by ona nie była,
    > ktoś będzie skrzywdzony. Zdajesz sobie sprawę z tego, że musisz ją przyjąć,
    > jaka by nie była. Zrób to tak, żeby Cię to jak najmniej bolało, bo tylko tyle
    > możesz zrobić.
  • pierozek_monika 05.07.04, 16:12
    Jeśli masz dopiero 24 lata, to całe życie przed tobą :DDD jeszcze będziesz
    szczęśliwa i zapracuj sobie na to szczęście sama, a nie zdając się na łaskę i
    niełaskę niezdecydowanego człowieka - wtedy będziesz jeszcze miała kolejny
    powód do zadowolenia.
    --
    monikaM
  • souri 05.07.04, 16:17
    Moniko,

    Wierzę w to głęboko. I dlatego jeszcze jestem.

    tylko tak bardzo boli teraz...

    Wyobraź sobie, że on się teraz nie odzywa. Jak we wszystkich trudnych
    momentach. Milczy.

    pierozek_monika napisała:

    > Jeśli masz dopiero 24 lata, to całe życie przed tobą :DDD jeszcze będziesz
    > szczęśliwa i zapracuj sobie na to szczęście sama, a nie zdając się na łaskę i
    > niełaskę niezdecydowanego człowieka - wtedy będziesz jeszcze miała kolejny
    > powód do zadowolenia.
  • Gość: kohol IP: *.crowley.pl 05.07.04, 16:12
    Wiesz... Nie sądzę, byś kiedykolwiek chciała podejmowac tego typu decyzję.
  • souri 05.07.04, 16:15
    Decyzja byc czy nie byc razem powinna byc podjęta razem.
    Tak mysle.

    Gość portalu: kohol napisał(a):

    > Wiesz... Nie sądzę, byś kiedykolwiek chciała podejmowac tego typu decyzję.
  • Gość: kohol IP: *.crowley.pl 05.07.04, 16:17
    souri napisała:

    > Decyzja byc czy nie byc razem powinna byc podjęta razem.

    ...z żoną? We trójkę?
  • souri 05.07.04, 16:18
    tu nie ma trójki, tylko są dwie pary.
    I każda powinna zdecydować. Razem.

    Gość portalu: kohol napisał(a):

    > souri napisała:
    >
    > > Decyzja byc czy nie byc razem powinna byc podjęta razem.
    >
    > ...z żoną? We trójkę?
  • Gość: kohol IP: *.crowley.pl 05.07.04, 16:20
    Możliwe, że tamta para zadecydowała.
    Wybór jednej pary determinuje wybór drugiej.
  • souri 05.07.04, 16:22
    Dziekuję za okrutną szczerośc.
    Ale i tak - chciałabym móc o tym jeszcze z nim porozmawiac. Chociaż się
    dowiedzieć, dlaczego...

    Gość portalu: kohol napisał(a):

    > Możliwe, że tamta para zadecydowała.
    > Wybór jednej pary determinuje wybór drugiej.
  • Gość: Viske IP: *.kabel.telenet.be 05.07.04, 16:20
    Daj sobie spokoj,facet wybral zone .Nie uwazasz,ze to wystarczajacy powod,zeby zmienic cala sytuacje?
    Podba Ci sie ,ze zalezysz od niego?ze to on dyktuje warunki??A Ty prosisz sie o jego uczucia?
    W zyciu roznie bywa,ale gdybym odkryla ze moj maz biega za moimi plecami z jakas
    dwudziestolatka,dostaliby oboje po uszach,a pozniej niech go sobie bierze!
  • ozlem 05.07.04, 19:12
    To nie jest tak, ze zonaty facet jest off limits, nie. Z zonatym facetem mozna robic bardzo wiele fajnych rzeczy, nie mozna robic tylko jednej- uwierzyc w jego zapewnienia (lub swoje urojenia) o wspolnym zyciu, o tym, ze odejdzie od zony(albo, ze juz jest w trakcie rozwodu...)... Ty jak widze popelnilas ten blad...
    Bylam kochanka zonatego faceta, nie bede sie rozpisywac co mi obiecywal, bo chociaz bylo to mile,to na szczescie nie wierzylam w to co mowi, choc nie raz i nie dwa byl tak przekonujacy, ze niewiele brakowalo... I powiem to co juz wiele dziewczyn juz powiedzialo- jesli to wyglada tak jak piszesz, to on nigdy od zony nie odejdzie, bo gdzyby chcial to zrobic to by to juz dawno zrobil.
    Po prostu jest mu wygodnie. Wez z tego zwiazku to co najlepsze i kopnij gnoja w dupe. Raz a dobrze.
  • Gość: Ania IP: *.acn.waw.pl 05.07.04, 23:02
    popieram w 100%. Nie istnieje cos takiego jak off limits. Trzeba jdnak zdac
    sobie sprawe ze taki Pan nie jest dobrym materialem na cokolwiek
    powaznego....Boze chron pzred niezdecydowanymi i niewiedzacymi czego sami chca
    facetami.....taki zwiazek to droga pzrez meke...sugeruje wykorzystac
    maksymalnie i kopnac w dupe. A jak Pan zacznie byc niegrzecznie to postraszyc
    opowiedzeniem malzonce wszystkiego z DETALAMI - zaraczam ze podkuli ogonek i
    zastanowi sie dwa rzy zanim z czyms wyskoczy....
  • souri 06.07.04, 13:41
    Gość portalu: Ania napisał(a):

    > taki zwiazek to droga pzrez meke...sugeruje wykorzystac
    > maksymalnie i kopnac w dupe.

    JAK TO ZROBIĆ?

    JAK TO SIE ROBI?!!!
  • Gość: Ania IP: *.acn.waw.pl 06.07.04, 15:18
    zdac sobie sprawe z tego, ze w pewnym momencie, nawet jezeli z jego strny bylo
    to poczatkowo uczucie to sie po porstu rozmylo....nagle z zakochanego czlowieka
    wylazl ktos kto po porstu zaczal cie wykrzystywac i leczyc swoje kompleksy. Bo
    niczym innym nie moge wytlumaczyc utrzymywania takiego zwiazku i niszczenia
    ciebie psychicznie. bo t ocie niszczy nawet jezeli bedziesz twierdzic ze jest
    to milosc...zareczam ci ze jezeli dojdzie do wymiany zdan i powiesz ze
    skontaktujesz sie z zona z pana wylezie takie male tchorzliwe cos...
  • souri 07.07.04, 11:55
    tylko, że żona wie o wszystkim od początku właściwie...

    Gość portalu: Ania napisał(a):

    > zdac sobie sprawe z tego, ze w pewnym momencie, nawet jezeli z jego strny
    bylo
    > to poczatkowo uczucie to sie po porstu rozmylo....nagle z zakochanego
    czlowieka
    >
    > wylazl ktos kto po porstu zaczal cie wykrzystywac i leczyc swoje kompleksy.
    Bo
    > niczym innym nie moge wytlumaczyc utrzymywania takiego zwiazku i niszczenia
    > ciebie psychicznie. bo t ocie niszczy nawet jezeli bedziesz twierdzic ze jest
    > to milosc...zareczam ci ze jezeli dojdzie do wymiany zdan i powiesz ze
    > skontaktujesz sie z zona z pana wylezie takie male tchorzliwe cos...
  • Gość: gosc IP: 213.134.131.* 07.07.04, 13:13
    Trwałam w takim związku przez kilka lat, to była
    wilka miłość. Tak mi się wydawało, a może rzeczywiście tak było.
    Ale nie przetrwała, choć ja i On bardzo w to wierzyliśmy.
    Mężczyzna, który ma żonę i dzieci nie jest Twój, jest zawsze bardziej ich.
    Jeśli żona wie o wszystkim na to się godzi, to jest to patologiczne.
    I jeśli on jawnie krzywdzi i ją i Ciebie i nie ma zamiaru z tym skończyć,
    to jest kompletnym palantem, który - uwierz nie wie, co to miłość, bo nie umie
    prawdziwie kochać ani jej ani Ciebie. Nie szanuje ani Ciebie ani jej.
    To nie zabrzmi tak jak byś chciała by to zabrzmiało - on nigdy z Tobą nie
    będzie, a jeśli kiedyś zostawi żonę to nie dla Ciebie ( chyba, że ona kopnie go
    w tyłek wcześniej, bo jak sądzę trwa w tym związku tylko dla dzieci, a on jak
    sądzę karmi ją tekstami, że z wami wszystko skończone i że nie było to nic
    ważnego). Zostaw to jak najszybciej. Nie będzie łatwo, ale będzie zdrowiej. Z
    nic nie powróciłabym do czasów, w których tak bardzo kochałam i czułam się
    kochana, a jednocześnie żyłam w ciągłym lęku i stresie na skraju depresji. NIE
    NA TO SOBIE ZASŁUŻYŁAŚ, A PEWNIE CZUJESZ SIĘ WŁAŚNIE TAK SAMO JAK JA WTEDY.
  • souri 09.07.04, 10:40
    Gość portalu: gosc napisał(a):

    > Za
    > nic nie powróciłabym do czasów, w których tak bardzo kochałam i czułam się
    > kochana, a jednocześnie żyłam w ciągłym lęku i stresie na skraju depresji.
    NIE
    > NA TO SOBIE ZASŁUŻYŁAŚ, A PEWNIE CZUJESZ SIĘ WŁAŚNIE TAK SAMO JAK JA WTEDY.

    Tak, tak sie czuje. Depresja. Wiem, ze on mnie kocha, a jednoczesnie czuje sie
    tak bardzo samotna, tak odrzucowa, tak niepotrzebna, niewazna...
    I kiedy prosze go po raz kolejny, zeby zadbal o mnie, bo jestem juz na skraju,
    to on mowi, ze oczywiscie zadba o mnie, ale nic sie nie zmienia. I wtedy czuje
    sie jeszcze gorzej...
    Probowalam juz sie otruc. Na szczescie w pore opamietalam sie.
    Boje sie byc sama.
  • Gość: Rocco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 22:24
    moze powinnas sie rozgladac za nowa miloscia.............
  • Gość: stara IP: *.chello.pl 05.07.04, 22:39
    Obawiam się, że ten związek nie ma przyszłości. Facet wybrał żonę i już. Miał
    prawo, ale jego perfidia polega na tym, że wypisuje maile i trzyma Cię w
    odwodzie!
    Przypuszczam, że tego związku nie da się już zreanimować. Nie usprawiedliwiaj
    go, że słaby, że niezdecydowany, że kiedyś, że może..... Nie! Tu potrzebne jest
    chirurgiczne cięcie. Żebyś mniej cierpiała, żebyś zrozumiała.
    Czas leczy rany, ale wszystko musi potrwać ( w tym przypadku jest to żałoba po
    zmarłej miłości). Nie rzucaj się w ramiona pierwszego lepszego faceta, żeby
    zrobić jemu na zlość i sobie udowodnić, że nie on jeden na świecie.
    Przestrzegam, bo możesz trafić na złego człowieka, który wykorzysta Twój dołek
    psychiczny a potem będzie Ci jeszcze ciężej.
    Wyjdź do ludzi, zrób sobie drobne przyjemności, zajmij się czymś co nie będzie
    miało z nim nic wspólnego. Jeśli możesz wyjedź, zmień otoczenie.
    Wykasuj jego numer z telefonu komórkowego. Sprawa jest zakończona i nie
    przedłużaj tej agonii. Trzymaj się ciepło. Jutro będzie już trochę lepiej.
  • souri 06.07.04, 13:43
    Gość portalu: stara napisał(a):

    > Obawiam się, że ten związek nie ma przyszłości. Facet wybrał żonę i już. Miał
    > prawo, ale jego perfidia polega na tym, że wypisuje maile i trzyma Cię w
    > odwodzie!
    > Przypuszczam, że tego związku nie da się już zreanimować. Nie usprawiedliwiaj
    > go, że słaby, że niezdecydowany, że kiedyś, że może..... Nie! Tu potrzebne
    jest
    >
    > chirurgiczne cięcie. Żebyś mniej cierpiała, żebyś zrozumiała.
    > Czas leczy rany, ale wszystko musi potrwać ( w tym przypadku jest to żałoba
    po
    > zmarłej miłości). Nie rzucaj się w ramiona pierwszego lepszego faceta, żeby
    > zrobić jemu na zlość i sobie udowodnić, że nie on jeden na świecie.
    > Przestrzegam, bo możesz trafić na złego człowieka, który wykorzysta Twój
    dołek
    > psychiczny a potem będzie Ci jeszcze ciężej.
    > Wyjdź do ludzi, zrób sobie drobne przyjemności, zajmij się czymś co nie
    będzie
    > miało z nim nic wspólnego. Jeśli możesz wyjedź, zmień otoczenie.
    > Wykasuj jego numer z telefonu komórkowego. Sprawa jest zakończona i nie
    > przedłużaj tej agonii. Trzymaj się ciepło. Jutro będzie już trochę lepiej.

    Uwierz - bardzo, BARDZO chcialabym umiec to zrobić...
  • Gość: mmm IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 06.07.04, 08:42
    a nie przyszlo ci do glowy ze ty i twoj kochanek (szczegolnie on)
    postepowaliscie niemoralnie - zrobiliscie straszne swinstwo jego zonie i
    dzieciom? chcialas budowac na cudzym nieszczesciu - i teraz zbierasz tego
    efekty. jestes bardzo mloda wiec nawet ci wspolczuje, bo prawdopodobnie nie do
    konca zdawalas sobie sprawe z tego co robisz, ale nie zycze ci zebys za kilka-
    kilkanascie lat znalazla sie w roli zdradzanej zony. twoje obecne cierpienie z
    cierpieniem tamtej to nic (choc ten argument chyba cie nie przekona, bo co cie
    obchodzi cierpienie rywalki). i poczytaj sobie piesn nad piesniami - dowiesz
    sie moze czym jest tak naprawde milosc (bo to nie tylko seks, czule slowka i
    namietne spotkania w tajemnicy przed wszystkimi ale takze odpowiedzialnosc,
    UCZCIWOSC, WIERNOSC)
  • Gość: labatt IP: *.se.client2.attbi.com 06.07.04, 09:17
    Zanosze sie smiechem..Czytam i nie wierze.Miau,miau,miau........Ok-troche to
    cynicznie brzmi.Ale mam ochote kopnac w tylek wszystkie infantylne
    panienki,ktore jeszcze wierza w milosc panow z andropauza.Czy wy nie czytacie
    niczego poza 'Zyciem na goraco'?Panowie po czterdziestce,a przed
    szescdziesiatka sa tak strasznie zaprojektowani,ze kazda kobieta powinna sie
    poslugiwac instrukcja.Czasami sa to ksiazki,czasami madra matka,czasami
    przypadek w zyciu.Jak sie ma 23 lata i sie nie slyszalo o tym jeszcze- czas
    siegnac po rozum...........Przysluchiwalam sie przez lata dojrzalym / bo
    pekne / facetom i rada dla mlodych kobiet...trzymajcie sie swojej grupy
    wiekowej.Inaczej - traci to glupota.
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 09:17
    dobrze ci tak. obys nie musiala byc nigdy żoną faceta, ktory ma młodszą o
    połowe od wlasnej zony, kochanke.
  • Gość: labatt IP: *.se.client2.attbi.com 06.07.04, 09:23
    A ja sadze / przepraszam za czcionke/,ze to dobrze,ze sa kobiety,ktore zadaja
    sie z naszymi / ok - nie mam meza,ale wiecie o co chodzi /
    mezczyznami.Selekcjonuja za nas.Bylabym z mezczyzna,ktory za atut uwaza brak
    doswiadczenia,czesto watpliwy wyglad i ................cholera - o czym oni
    rozmawiaja?
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 09:27
    nie rozumiem, o co ci konkretnie chodzi? o jakies porownania czy co?
    tu nie ma zadnej filozofii, to jest wylącznie czysta fizjologia.
  • Gość: labatt IP: *.se.client2.attbi.com 06.07.04, 09:35
    Fizjologia?A co powstrzymuje mezczyzne przed kontaktem z zona?Starsza zona.Te
    same parametry..................I nie mowie o wartosciach.............
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 09:40
    ano to, ze nie ma juz takiego temperamentu, co kiedys. ze nie przezywa juz
    takich uniesien, a przynajmniej tego tak nie okazuje. no i milo jest miec
    swiadomosc, ze sie podola duzo mlodszej....
  • Gość: labatt IP: *.se.client2.attbi.com 06.07.04, 09:32
    Obierzyna......o polowe mlodsza - to o polowe.......i tu wytnij wszystko -co
    pasuje do Twojego zycia.Na jej minus.Dzisiaj widzialam barmana,ktory mial
    szanse u mlodej,chetnej kobiety.Trzeba bylo slyszec jego komentarz.To miod na
    twoje uszy...............Mlodosc to produkt mediow.Jak jutro prezni ludzie
    zadecyduja,ze dojrzalosc jest w modzie - mlodosc uslyszy wielkie buuuuuuuuuu.
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 09:41
    obym sie jeszcze doczekala tego buuuuuuuuu, bo niewiele mi czasu pozostalo:)))
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 09:38
  • Gość: alpepe IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 19:29
    powiedziała pani od polskiego w podstawówce, a Ty jej uwierzyłaś i zapamiętałaś
    na całe życie.
  • Gość: Obca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 11:35
    Dziewczyno, potrafisz sie z tego wyrwac, tylko o tym nie wiesz. Rozumiem cie.
    Uczucie powstaje, dopada nas czasem niespodziewanie i nie patrzy najpierw na
    reke zaobraczkowana czy nie. To nie zawsze jest celowe roz... malzenstwa.
    Potem jednak to juz od ciebie wszystko zalezy, kiedy sie dowiesz, ze jest
    zona...
    Mezczyzni starsi potrzebuja tych mlodszych kobiet, potrzebuja owego
    zwierciadla, ktore poprawia im owal twarzy, nadaje blasku oczom i prostuje
    sylwetke. Oni potrzebuja mlodych i pieknych, zeby przypomniec sobie miniona
    mlodosc, zeby znowu poczuc swoja atrakcyjnosc. A przy tym sa atrakcyjny swoja
    dojrzaloscia.
    Pamietaj o tym prosze: to nie milosc do ciebie nim powoduje. On kocha siebie i
    uwielbia ciebie za twoje dary dla niego. I kocha zone, bo nie jest gotowy, zeby
    odejsc. Skoro tak potrafisz obdarowywac, uwierz, ze na te wszystkie podarunki
    zasluguje ktos inny, kto powie TY i zadna inna.
    Uwierz, ze potem nie odczuwa sie bolu, kiedy pojawi sie inne uczucie. Ale
    uwolnic musisz sie sama. Im szybciej, tym lepiej!
  • mara6 06.07.04, 12:41
    JA MAM podobna sytuacje tylko ze mój odszedł od zony na razie wszystko jest w
    trakcie i wie ze przegrała z 18 lat młodsza od siebie.wiele jest takich par co
    im sie udaje..czemu męzczyzna ma inna na boku?? mozliwe nie zaznaje miłosci
    tego czego mu potrzeba w domu..Niektórym sie to nie miesci w głowie.. bo to
    niemoralne nieetyncze itp. a znam takich którzy zrezygnowali z tej drugiej
    miłosci a teraz pija i cierpia bo niezaryzkowali..KAzdy ma prawo do zycia i
    wybierania tego co dla niego lepsze i ludzi z którymi lepiej sie
    czuje..niekazdego jednak stac na to by cos zmienić -tu przeciez sie rozchodzi o
    17 ,20 lat zycia..po prostu niektórzy ludzie skacza na 1,2m a niektórzy na
    1,6
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 12:54
    ale pieprzysz bez sensu. to dlaczego nie odchodza do rownych sobie wiekiem, czy
    mlodszych o pare lat tylko parenascie? prawda jest taka, ze chodzi o mloda dupe
    i o nic wiecej.
  • deep_deep_red 27.07.04, 20:19
    jestaś śmieszna mówiąc, że przegrała z tobą jego żona. Co przegrała? życie z
    totalnym dupkiem i frajerem?? Atutem takich debilek jak ty jest tylko to, że
    jesteście młodsze i puste.
  • Gość: aisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 13:55
    ale ...dłużej
  • souri 06.07.04, 13:57
    To mi powiedział wczoraj - że nie może tak po prostu przekreślić 20 lat życia.
    I że jestem dla niego jedną z dwóch najważniejszych osób w zyciu...

    Gość portalu: aisza napisał(a):

    > ale ...dłużej
  • gazdziocha 06.07.04, 14:15
    souri napisała:

    > To mi powiedział wczoraj - że nie może tak po prostu przekreślić 20 lat życia.

    Ano widzisz - wybral zone - licza sie czyny a nie slowa. Juz wiesz co dla niego
    znaczysz...
  • Gość: ida76 IP: *.migutmedia.pl 06.07.04, 14:19
    Souri,
    jako jedna z niewielu "doświadczonych" w takiej sytuacji mogę ci powiedzieć
    jedno.
    Byłam tak samo jak ty w identycznej sytuacji. Ja 24 lata i zwiążek już trwał
    tylko mój od twojego różnił się jednym. Ja od początku wiedziałam że on nie
    zostawi swojej żony i dziecka i dlatego przyjęłam jego taktykę działania.
    Czerpałam z tego związku ile się dało. On oczywiście niegdy nie powiedział że
    mnie kocha. Nawet tego nie oczekiwałam. Wiedziałam jedno, bo to powiedział mi
    na samym początku "Nie możesz się we mnie zakochać". Oczywiści było to
    niewykonalne. Jednak kiedy nastąpiło zakochanie nadal nie oczekiwałam od niego
    rozstania z żoną. Zresztą nie chciałam takiego faceta na zawsze. Czułam że
    kiedyś znajdę sobie kogoś innego i ciągle szukałam. Miałam tylko nadzieję że
    będzie choć trochę podobny do TAMTEGO że będzie mnie traktować tak samo z
    szacunkiem co TAMTEN. I wiesz co?? Znalazłam. Jest nawet jeszcze lepszy niż ten
    żonaty bo JEST MÓJ w pełnym tego słowa znaczeniu.
    Ja też kiedyś myślałam że ta znajomość, związek będzie trwać wiecznie, ale
    zakończyło się wszystko nieco drastycznie bo szlag go trafił jak dowiedział się
    że spotykam się z innymi, że nie jestem na wyłączność. Myślę że powinnaś zacząć
    od nowa, wejść na nową drogę życia. Zacznij bywać z ludżmi, pamietaj że uśmiech
    nie jest tylko dla niego. Zapewniam cie kiedy dowie się że nie wysiadujesz w
    domu nie wyczekujesz telefonu zmieni się. Ale ty nie możesz miec z tego pwodu
    zadnych wyrzutów sumienia. Pamietaj on nie opusci żony, bo może ma takie
    zasady, bo jest mu wygodnie, cokolwiek.
    Ty masz teraz jedno zadanie: wyjść do ludzi i zacząć żyć włanym życiem, bez
    niego.
    Życzę wytrwałości.
    Powodzenia.
    Uda ci się.
  • Gość: f IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.07.04, 16:46
    skoro jest podobny do TAMTEGO to nie mozesz zakładac ze jest twoj, TYLKO
    twoj...a jak zaptruje sie na "twoja przeszłosc"?moze mowi ze mu to nie
    przeszkadza?- jesli tak to cos moze byc na zeczy...


  • bool 06.07.04, 14:50
    Ja tez, po 20-tu latach malzenstwa, spotkalem fantastyczna dziewczyne,
    duzo mlodsza ode mnie, byc moze najciekawsza w moim zyciu.
    Gdybym byl sam, ozenilbym sie z nia natychmiast
    Po szeregu dyskusji (i awantur) powiedzialem jej, ze "porzadny" facet,
    zony
    i dzieci, tak po prostu nie zostawia.
    Kochanka byc na stale byc nie chciala. Poszla sobie.
    Jest mi cholernie ciezko, ale nie moglem postapic inaczej.
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 14:59
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 15:02
    gdybym cie znala osobiscie, to bym ci nogi umyla z wdziecznosci, ze zostales
    przy starej zonie.
  • bool 06.07.04, 15:05
    Ty moze tak, ale po tej historii pol roku juz minelo,
    a jak mam w chalupie co kilka dni, nadal awantury, jak sie zonie to przypomni.
    lekko nie jest.
  • Gość: mona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.04, 09:40
    Oj, to mój mąż ma lepiej. Kiedy odkryłam panienkę, nie zabraniałam mu się z nią
    spotykać. Mało, zachęcałam, żeby nie skrzywdził dziewczyny. Tyle ze sama
    przestałam ukrywać swoje zażyłe znajomości. I ma chłop problem, ona też.
  • bonnati 11.07.04, 22:29
    lie, bether than die!
  • Gość: facet IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.07.04, 16:47
    trzymaj sie
  • dojrzalsza 06.07.04, 14:13
    chcialas budowac szczescie na cudzej krzywdzie? Dobrze ze zostalas ukarana!
    a ja bedziesz mezatka 40+ to chapnie Ci meza z przed nosa jakas 24latka
    Zobaczysz jak to fajnie.
  • Gość: Obiektywna IP: *.futuro.pl 06.07.04, 14:27
    Uderzające jest to, jak kochanki są zapatrzone w siebie, jak egoistyczne. Liczy
    się tylko to co one czują. Zupełnie nie biorą pod uwagę uczuć innych (np.żony).
    Czy na tym prawdziwa miłość? Czy miłość prawdziwa jest egoistyczna? Chyba nie...
    Kochanki nie mogą zrozumieć że faceci mają potrzebę różnorodności, zmian. Myślą
    że są jedyne. Ale to do czasu.
  • souri 06.07.04, 14:29
    To nie jest obiektywizm.
    Tak samo zony zapatrzone są w siebie a mężowie czy kochankowie też w siebie.
    Tak jest skonstruowany człowiek. I Ty obiektywna zapewne też...

    Gość portalu: Obiektywna napisał(a):

    > Uderzające jest to, jak kochanki są zapatrzone w siebie, jak egoistyczne.
    Liczy
    >
    > się tylko to co one czują. Zupełnie nie biorą pod uwagę uczuć innych
    (np.żony).
    >
    > Czy na tym prawdziwa miłość? Czy miłość prawdziwa jest egoistyczna? Chyba
    nie..
    > .
    > Kochanki nie mogą zrozumieć że faceci mają potrzebę różnorodności, zmian.
    Myślą
    >
    > że są jedyne. Ale to do czasu.
  • cyganeeczka 06.07.04, 14:23
    hurraaaa! Dobrze Ci tak!
    Pamietam jak nasz tata mial kochanke mloda. Dla nas nie bylo pieniedzy,bo
    wydawal na nia kupe forsy. Mama byla zapracowana,zmeczona, a jego nie bylo dla
    nas.Strasznie cierpielismy. Znienawidzielismy ja (do taty tez mielismy
    pretensje)

    Placisz za swoj egoizm.
  • souri 06.07.04, 14:27
    Ale z ciebie okrutnica...
    Wyobraź sobie, że ludzie maja inne doświadczenia. I że nie wolno wszystkich
    oceniać względem siebie...
    I wyobraź sobie, jak cierpi kobieta, kiedy wie, że człowiek, którego kocha nad
    życie jest gdzieś z inną kobietą, która ma do niego prawo... a Ty nie masz nic


    cyganeeczka napisała:

    > hurraaaa! Dobrze Ci tak!
    > Pamietam jak nasz tata mial kochanke mloda. Dla nas nie bylo pieniedzy,bo
    > wydawal na nia kupe forsy. Mama byla zapracowana,zmeczona, a jego nie bylo
    dla
    > nas.Strasznie cierpielismy. Znienawidzielismy ja (do taty tez mielismy
    > pretensje)
    >
    > Placisz za swoj egoizm.
  • astrit 06.07.04, 14:39
    souri napisała:

    > Ale z ciebie okrutnica...
    > Wyobraź sobie, że ludzie maja inne doświadczenia. I że nie wolno wszystkich
    > oceniać względem siebie...
    > I wyobraź sobie, jak cierpi kobieta, kiedy wie, że człowiek, którego kocha
    nad
    > życie jest gdzieś z inną kobietą, która ma do niego prawo... a Ty nie masz nic
    >

    A czego tak na prawdę się spodziewałaś romansując z żonatym facetem? Żal mi
    ciebie, bo swoim brakiem rozsądku pokomplikowałaś sobie życie - na szczęscie
    nie na zawsze, mogłaś zniszczyć życie drugiej kobiecie i zapaprać jej dzieciom.
    A wszystko przez zauroczenie nieodpowiedzialnym facetem i brak wyobraźni. I -
    tak uwazam - brak przyzwoitości z twojej strony. Cudzego się nie rusza. A
    faceta, który mając rodzinę wdaje się w potajemne romanse kopnęłabym w 4
    litery, bo tylko tego jest wart. Weź pod uwagę, że oszukuje i żonę i ciebie.
    Nie jest lojalny wobec ŻADNEJ z was. To śmieć i tyle. Ciesz się, że masz przed
    sobą mnóstwo czasu, nie jesteś obciążona odpowiedzialnością za dziecko z tego
    związku i masz doświadczenie, z którego - jesli jesteś wystarczająco mądra
    wyciagniesz wnioski na przyszłosć. Cudze życie - w tym przypadku mam na myśli
    jego żonę - nie jest zabawką, a w sytuacji, w jakiej się znalazłaś jesteś
    również za nie odpowiedzialna. Zakończ to i ciesz się, że nie wyszliscie z
    tego - ty, on i jego rodzina - bardziej poturbowani.


    --
    Zobacz koniecznie:

    www.uni-cat.prv.pl/
    Jeśli zamykają drzwi
    na pewno pozostaje jakieś otwarte okno
  • bool 06.07.04, 14:55
    palantko.

    komus zonatemu tez sie moze przytrafic po ilus latach nowe uczucie.
    (inna sprawa, jak potem to przytomnie rozegrac)
    jezeli ty jestes zawsze zimna i wyrachowana, to nie znaczy, ze wszyscy sa tacy.
  • dobrutka 06.07.04, 15:05
    Oczywiscie ze milosc moze sie przytrafic. Ale nie znaczy ze trzeba zaraz
    zabierac meza komus. To jest wlasnie to zimne wyrachowanie i egoizm.
  • bool 06.07.04, 15:08
    przeczytaj uwazniej, co niejaka astrit napisala.
    dla niej juz sam fakt zakochania sie zonatego faceta w kims, oznacza,
    ze jest on "smieciem".
    pisze wiec ponownie, ze astrit jest palantka.
  • astrit 06.07.04, 15:15
    Niejaka astrit napisała cytuję: "Nie jest lojalny wobec ŻADNEJ z was. To śmieć
    i tyle". Poćwicz drogi kolego czytanie ze zrozumieniem. Facet kochankę
    wykorzystuje do seksu bez zobowiązań, opowiadając jej dyrdymały o wielkiej
    miłości, żonę kantuje. Śmieć i tyle.

    --
    Zobacz koniecznie:

    www.uni-cat.prv.pl/
    Jeśli zamykają drzwi
    na pewno pozostaje jakieś otwarte okno
  • bool 06.07.04, 15:34
    1. trudno mowic zonie o fakcie, ze masz kochanke
    zaden przytomny facet tego nie robi.
    2. gdybym nie byl zakochany w owej dziewczynie, a chcialbym tylko wykorzystywac
    ja dla seksu, to potrafilbym to wszystko zgrabnie ukryc.
    a tak, przez moje zauroczenie, wydalo sie to i w koncu peklo.

    Jezeli jestem dla Ciebie "smieciem" - ty, za twoje uproszczenia i powierzchowne
    generalizacje jestes dla mnie palantka - jasne?
  • astrit 06.07.04, 15:40
    Mój drogi, to, kim jestem dla ciebie w ogóle mnie nie obchodzi, ani cię nigdy
    nie widziałam, ani cię nie znam. Natomiast wydaje mi się, że masz ze sobą
    jakieś problemy, bo wskaż mi, w którym to miejscu zaatakowałam cię osobiście,
    pisząc, że jesteś śmieciem? Może zwróć się do specjalisty, urojenia można
    leczyć, jeśli choroba nie jest za bardzo zaawansowana.
    --
    Zobacz koniecznie:

    www.uni-cat.prv.pl/
    Jeśli zamykają drzwi
    na pewno pozostaje jakieś otwarte okno
  • bool 06.07.04, 15:45
    nie badz smieszna, dobra kobieto.
    dobrze wiem, ze nie atakowalas mnie!

    Usilujesz wciskac tylko "kit" innym kobietom, ze zonaty facet majacy kochanke
    jest s...synem i oszukuje je obie.
    To co robisz nazywa sie MANIPULACJA.
    nie czuje sie obrazony.
    na moim przykladzie pokazuje Ci tylko, ze zonaty facet moze sie tez po prostu
    zakochac. I nie musi byc od razu s...synem.

    Jasne, czy moze uproscic?
  • astrit 06.07.04, 16:01
    bool napisał:

    > nie badz smieszna, dobra kobieto.
    > dobrze wiem, ze nie atakowalas mnie!
    >
    > Usilujesz wciskac tylko "kit" innym kobietom, ze zonaty facet majacy kochanke
    > jest s...synem i oszukuje je obie.
    > To co robisz nazywa sie MANIPULACJA.
    > nie czuje sie obrazony.
    > na moim przykladzie pokazuje Ci tylko, ze zonaty facet moze sie tez po prostu
    > zakochac. I nie musi byc od razu s...synem.
    >
    > Jasne, czy moze uproscic?


    Sory, ale jeśli żonaty facet wdaje się w romans OSZUKUJĄC obie strony, robiąc
    kochance nadzieje na zalegalizowanie ich związku, łamie przyrzeczenie
    małżeńskie ZDRADZAJĄC żonę, nie jest w porządku wobec nikogo, to dla mnie jest
    śmieciem i nic tu nie pomoże zasłanianie się tzw. wielką miłością. Gdyby miał w
    sobie odrobinę przyzwoitości i odwagi to albo spełnił by swoje obietnice wobec
    kochanki i rozwiódł z żoną, albo zastanowił by się nad wartością swojego
    małżeństwa i nie wdawał w romans z dziewczyną w wieku swojej córki. A w
    przypadku, kiedy taki ktoś próbuje trzymać dwie sroki za ogon - jest dla mnie
    śmieciem. I tchórzem.
    Rozumiem jednak, że według ciebie żonaty facet zdradzający żonę jest O.K. i
    właściwie należałoby go po głowie pogłaskać... No cóż...

    --
    Zobacz koniecznie:

    www.uni-cat.prv.pl/
    Jeśli zamykają drzwi
    na pewno pozostaje jakieś otwarte okno
  • l81 19.07.04, 10:04
    Popieram, brawo w trafność słów.
  • Gość: labatt IP: *.se.client2.attbi.com 06.07.04, 20:03
    Kombinujesz ostro.Ale nie obruszaj sie - jak skrzywdzone dziewczatko nazywa Cie
    smieciem.A czego sie spodziewasz?
  • Gość: Souri IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 15:58
    Chciałabym, zebys coś takiego przeżyła.
    Może coś byś zrozumiała.

    I może byłabyś ostrożniejsza w osądach...
  • astrit 06.07.04, 16:04
    Gość portalu: Souri napisał(a):

    > Chciałabym, zebys coś takiego przeżyła.
    > Może coś byś zrozumiała.
    >
    > I może byłabyś ostrożniejsza w osądach...

    Miałam kilkakrotnie możliwośc przeżycia czegoś takiego. Na szczęście nie
    skorzystałam, bo nie uważam, żeby było to doświadczenie które koniecznie
    powinnam mieć w swojej historii.


    --
    Zobacz koniecznie:

    www.uni-cat.prv.pl/
    Jeśli zamykają drzwi
    na pewno pozostaje jakieś otwarte okno
  • Gość: labatt IP: *.se.client2.attbi.com 06.07.04, 20:10
    sauri - pieprzysz ostro,a tak powaznie - to mam nadzieje,ze Ciebie naprawde to
    nie dotyczy.Te smieszne strony z dyskusjami ......Kto - komu za to nie placa,
    ma czas,zeby gledzic tyle godzin o jakiejs milosci idiotki.
  • Gość: f IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.07.04, 16:51
    miejscami moze za mocne...ale prawdy tez duzo...
  • anusia29 06.07.04, 14:43
    Nie, to z Ciebie jest "okrutnica" rozbijasz małzeństwo.
    Mam prawo się tak wypowiadac i tak osądzać, bo doświadczylam tego. jako 22
    latka wdałam się w romans. Ale się opamiętałam. Od 2 lat jestem w nowym
    związku, z wolnym człowiekiem (nota bene - pobieramy się). I wiesz co? Nie jada
    się wygodnie ani dobrze z rozbitej porcelany...
    Poszukaj sobie kogoś innego. W życiu nie można mieć wszystkiego, na co ma się
    ochotę. Życie to sztuka wyboru i czasem rezygnacji.
    Ja cieszę się ze swojej rezygnacji, bo dzieki temu odnalazłam spokój, swoje
    szczęście i... drugą połówkę.
    A
  • dojrzalsza 06.07.04, 14:46
    Oczekujesz dla siebie wyrozumienia autorko.Pewnie tez zrozumiesz mloda kochanke
    swojego przyszlego meza.
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.04, 09:27
    a moze troche empatii, jesli wiesz w ogole, co to slowo oznacza? a jak musi
    cierpiec tamta zona, wiedząc ze jest mloda pinda, ktora ciagle ma ochote na jej
    męża? na jej miejscu oddalabym ci go bez dyskusji, ale prawdopodobnie trzyma go
    dla pieniędzy . i dobrze robi, bo co ma sie wpędzać w biede przez jakąś sikse.
  • Gość: piisigma IP: *.pool.mediaWays.net 18.07.04, 23:42
    > I wyobraź sobie, jak cierpi kobieta, kiedy wie, że człowiek, którego kocha
    nad
    > życie jest gdzieś z inną kobietą

    wyobraź sobie, jak cierpi dziecko, gdy dzwoni do ojca, któy wyprowadził się do
    kochanki, aby zaprosić go na swoje urodziny. ja to znam.
  • Gość: obierzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.04, 09:30
    mysle, ze to nastepna podpucha, niekoniecznie Zawodowca. albo souri jest
    niespelna rozumu, albo ktos rzeczywiscie ściemnia, bo jej spokoj jest godny
    podziwu. pluja na nia, a ona z usmiechem sciera z twarzy sline i odpowiada.
  • Gość: ona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 15:03
    a moze sie czegos nauczysz przy okazji wiem powiesz miłosc jest slepa i naiwna
    ale ty taka nie musisz byc no chyba ze jestes masochistka
  • Gość: jas IP: *.example.net / 217.8.188.* 06.07.04, 15:09
    ale jaja, temat na 3-klasowy film. pełny syndrom braku taty.
  • Gość: alpepe IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 17:38
    to z tym brakiem taty, to chyba prawda...
  • l81 19.07.04, 10:09
    Masz rację, niestety to jest prawda. Sama borykam się z tym problemem. Tylko mi
    w głowie starsi mężczyźni, z powodu braku ojcostwa.I ile przez to straciłam.
  • Gość: Anita IP: 62.233.187.* 06.07.04, 17:22
    I bardzo dobrze, ze tak zrobił, bo nigdy nie należy wpiepszać się w małżeństwo.
    Ja nie rozumiem kobiet, które wiążą się z żonatym. Na co liczą, że ten porzuci
    żonę, dzieci. Przecież to bardzo naiwne myślenie. Poza tym to niemoralne. Dla
    mnie małżeństwo to świętość. Nawet by mi do głowy nie przyszło, żeby latać za
    żonatym. Nawet jak facet twierdzi, że nie jest szczęśliwy z żoną, że jego
    małżeństwo istnieje tylko na papierze to w końcu jego problem. Wiązanie się z
    żonatym to dla mnie szczyt naiwności i głupoty.
  • mara6 06.07.04, 17:35
    gdyby cos ci sie takiego przytrafiło ciekawe jakbys wtedy twierdziła ale
    oczywiscie do takich rozsadnych i inteligentnych kobiet ktore trzymią sie
    moralnosci i etyki to jest nie do przyjecia .Dobrze ze mamy i takie i te
    głupie i naiwne.
  • Gość: Anita IP: 62.233.187.* 06.07.04, 18:01
    Mnie sie to nie przytrafi, bo dla mnie zonaty nie istnieje jako facet tylko
    jako czlowiek.
  • Gość: labatt IP: *.se.client2.attbi.com 06.07.04, 17:58
    Infantylne panienki maja beznadziejne problemy.Czasami mysle,ze infantylizm
    powinno sie leczyc.
  • Gość: hehe.he IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 17:46
    jest tylu fajnych mlodych i zupelnie sprawnych nielysych mezczyzn, a ty
    placzesz zamiast pojsc na miasto. daj spokoj...
  • lukrecja8 09.07.04, 15:59
    masz coś do łysych hehe.he ??
    chcesz w ryj??
    ;)
    --
    Dogmat to nic innego jak wyraźny zakaz myślenia.
    L.Feuerbach
  • Gość: Souri IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 16:11
    ???????????
  • Gość: jego zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 16:15
    skończ z łaski swojej juz to utyskiwanie i użalanie się nad samą sobą.
    Jest to niesmaczne i bez ambicji.
  • Gość: labatt IP: *.se.client2.attbi.com 06.07.04, 17:53
    Souri - a ile czasu potrzebowalas na decyzje,ze bedziesz spotykac sie z zonatym
    facetem?Tyle samo powinna zajac Tobie decyzja o nowym zyciu.
  • Gość: M IP: *.elk.mm.pl 06.07.04, 18:12
    Przeczytałam cały wątek i nasuwa mi się jedna myśl: z tego faceta to straszny
    dupek (do tego galopująco infantylny!mimo 40+ lat),a z dziewczyny naiwność aż
    bije:te zapewnienia o cierpieniu,rozmowie,kochaniu.... A niech go zdobędzie ,za
    parę lat bedzie miała instytut geriatryczny w domu i poczucie,że mogła coś
    fajnego stworzyć z facetem w swoim wieku lub rozsądnie starszym czy młodszym.A
    nawiązując do empatii, o której ta dziewczyna pisze,a Ty byłaś empatyczna
    wdając się w romans z żonatym facetem, myślałaś, co myśli żona,gdy spędzałaś z
    nim upojne chwile.Przykro mówić, ale niestety, byłaś dla niego "młodą d...",
    podnosząc jego wartość jako faceta, który może mieć taką młodą.
  • Gość: Villemo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 21:38
    Souri przeczytalam wlasnie to, co napisalas... Jestem w podobnej sytuacji.
    Rozstalam sie z Nim, choc to cholernie boli i wcale tego nie pragnelam...
    Mialam nadzieje, ze bedzie mnie zatrzymywal, ze mamy szanse na cos wiecej niz
    potajemne spotkania. Niby trudno mu zyc z zona, w domu... ale nie zrezygnuje z
    tego! Nienawidze tej wygody mezczyzn, ich tchorzostwa! Niech mezczyzni zaczna
    wreszcie byc mezczyznami! A Ty Souri pamietaj- kiedy wszystko zdaje sie walic,
    nie pozostaje nic innego, jak tylko przetrwac. Wiem, ze przetrwasz i bedziesz
    silniejsza niz kiedykolwiek wczesniej!
  • Gość: ? IP: 204.52.187.* 07.07.04, 13:44
    blebleble, głupie gadanie
  • Gość: Limonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 14:44
    Souri
    On zony nie zostawi, znam to z autopsji...jest cudownie gdy jestescie razem,
    ale pomysl, ze wiekszosc czasu jestes sama, sama spedzasz swieta, sama
    Sylwestra...on z rodzina...zerwij to, bedzie bolalo, ale kiedys to minie...a
    wspanialaych factow jest mnostwo i co najwazniejsze bez zobowiazan. Zrob to
    szybko i badz zdecydowana, nie rozmawiaj z nim na temat rzucenia zony, ty go
    rzuc i nie ogladaj sie za siebie, i nie wracaj do niego!! po pewnym czasie
    zrozumiesz ze to byla twoja najlepsza decyzja. Powodzenia Ci zycze, trzymaj sie
  • Gość: Maga IP: *.swipnet.se 07.07.04, 21:02
    Pisze,zeby tobie uswiadomic, ze sa inne kobiety w podobnej sytuacji-bylam z
    zonatym ponad 10 lat i mamy dziecko. On obiecywal odejscie od zony i wierzylam
    w jego milosc czekajac 5,7 10 ...12 lat.Nie warto, zrobil to samo co
    twoj,wszystko dzieli z zona, ale do dzisiaj mowi,ze mnie kocha.Pozostalo mi
    zlamane serce, zawod, zryjnowane zdrowie, depresja i juz kilka lat proby
    powrotu do normalnego zycia.Musisz odejsc, jestes za mloda na takie okropne
    doswiadczenie-zrujnujesz sobie zdrowie, przemina lata i uroda. Tylko ty mozesz
    sobie pomoc -podejmij decyzje i nie widuj sie z nim.Czas pomaga.Duzo czasu....
  • souri 09.07.04, 11:47
    Wśród całej masy komentarzy, które mnie piętnują i mówią, że
    jestem "idiotka", "naiwną", że kradnę komus żonę, że zasłużyłam na to...
    zdarzają się na szczęści takie jak Twój - pełne zrozumienia.
    Dzieki.

    Nie wie ten, kto nie przeżył co znaczy życie jak moje. I jak się cierpi. I że
    nie jestem jedyną winną tej sytuacji.

    Gość portalu: Maga napisał(a):

    > Pisze,zeby tobie uswiadomic, ze sa inne kobiety w podobnej sytuacji-bylam z
    > zonatym ponad 10 lat i mamy dziecko. On obiecywal odejscie od zony i
    wierzylam
    >
    > w jego milosc czekajac 5,7 10 ...12 lat.Nie warto, zrobil to samo co
    > twoj,wszystko dzieli z zona, ale do dzisiaj mowi,ze mnie kocha.Pozostalo mi
    > zlamane serce, zawod, zryjnowane zdrowie, depresja i juz kilka lat proby
    > powrotu do normalnego zycia.Musisz odejsc, jestes za mloda na takie okropne
    > doswiadczenie-zrujnujesz sobie zdrowie, przemina lata i uroda. Tylko ty
    mozesz
    > sobie pomoc -podejmij decyzje i nie widuj sie z nim.Czas pomaga.Duzo czasu....
  • Gość: claire IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 15:00
    Możesz przestać cierpieć. człowiek, oprócz emocji ma także rozum. Jeśli nieżal
    Ci jego zony - pomysl o swoim zyciu i o sobie. Chcesz go do końca zycia dzileic
    z kimś? nawet jesli odejdzie od zony w końcu (ale na 99% nie odejdzie).
    Będziesz musiała pogodzić się z czymś takim jak kontakty z dziećmi z 1szego
    małżeństwa, no i z była żoną (kwestie organizacyjne choćby), alimenty, wakacje
    z dziecmi. Oni stale będą w Twoim zyciu. No i teraz zapytaj sama siebie -
    chcesz tego, zniesiesszto?
    Zniesiesz jad i gorycz pierwszej zony? A nawet jak zniessiesz to wszystko to
    nie masz gwarancji, że za x lat on nie poszuka sobie mlodeszej. Raz to już
    zrobił mimo, że obiecywał i przysięgał. Jaką więc ty masz gwarancję? Żadną.
  • Gość: souri IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 15:30
    Nigdy nie ma żadnej gwarancji.
    Ale ludzie sie decydują na związki bo zawsze może się okazać, że będzie super.

    NA wakacje z dziećmi nie będzie raczej jeździł, bo są dorosłe.
    Alimentów też nie musiałby płacić. Utrzymują się same.
  • Gość: claire IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 15:38
    A jesteś pewna, że dzieci nigdy nie przyjda z prośbą o pomoc? mają takie prawo.
    A jak są dorosłe, to pewnie i uzrądzić się będa chciały. nO chyba, że maja po
    35 lat, ale wtedy to i facet jest już raczej de mode...:)))
    Fakt, że nigdy nie ma gwarancji, ale tu masz większe prawdopodobieństwo, ze
    może odejść. Niestety, nawet jak odejdzie od zony to z poligamisty zostanie
    monogamistą juz tylko seryjnym.
    Ale na razie to on pogrywa na dwa fronty i chyba tak juz będzie. odpowiada Ci
    rola "tej drugiej'. Bo moze tak, i nie ma o czym mówić.
  • Gość: Souri IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 15:44
    Nie, nie odpowiada. Czuje w sobie gniew na sama siebie, ze sie na to godze, zal
    do niego, ze jest jak jest. Wspolczuje jego zonie. Ale tez moim rodzicom i
    przyjaciolom, ktory patrza na mnie i widza, jak wiedne, jak sie zamartwiam,
    jaki jest we mnie lek, bol i nie wiadomo jeszcze co.

    Co do dzieci - nie mam nic przeciwko ich kontaktom z nim, zawsze. Jak moglabym
    miec cos przeciw?!

    Nie mialabym nawet nic do jego kontaktow z byla (w perspektywie) zona.

    Poligamista seryjny... Moze cos w tym jest. Ale takie zwiazki tez niekiedy sie
    udaja.
    Wierze w Milosc
  • Gość: claire IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 15:54
    Warto wierzyć w Milość!!! Ale, czy jesteś pewna, że on Cie kocha, że kocha Cię
    ponad wszystko?! Sam powiedział, że jesteś jedną z DWOCH najważniejszych osób w
    jego zyciu, a nie że jesteś najwazniejsza. Sumtne, wiem.
    jeśli potrafisz się nim dzileić, jesli potrafisz to tak ciągnąć - ciągnij. Ale
    chyba gdyby chcial, to od zony juz by odszedł. Bo co go powstrzymuje? 2o lat
    razem. jesli powstrzymuje go 20 lat z zoną, to za 5 lat będzie to juz 25 lat z
    nią, więc tym bardziej nie odejdzie. Jeśli teraz nie odchodzi, to parę lat nie
    będzie mial juz ochoty na zaminy - ciepłe kapcie i tv. A ty będziesz sama - w
    wieku ok 35 lat - trochę dużo jak na ukladanie sobie zycia od zera (dzieci, mąż
    nowiutki), malo, żeby powiedzieć, że to już starość. Oooo, do niej jeszcze
    dłuuuga, ale raczej samotna droga. Tak ma być?
  • Gość: Souri IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 16:10
    Nie powinno tak byc...
    Pracuje nad tym. I płacę to, co mam zapłacić za to, że ciągle w tym trwam.
    Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam.
    Gdybys wiedziała, jak trudno zerwać taki związek...
  • Gość: r IP: *.3.pl / *.3.pl 10.07.04, 11:25
    Mam dobra rade jak sie odkochac.

    Przerabialam to samo. Dwa lata. Nie potrafilam sie z nim rozstac, bo
    straszliwie go kochalam. Jednak wiedzialm, ze musze sie od niego emocjonalnie
    uniezaleznic, bo koszta jakie ponosze sa zbyt wielkie. Probowalam sie rozstac
    dwa razy. Bezskutecznie. W koncu wkurzylam sie na sama siebie, swa slabosc,
    naiwnosc itd. i wyjechalam. Daleko. Poza Europe, zeby mnie przypadkiem nie
    korcilo wpasc na weekend do kraju. Na poczatku bylo ciezko, ale zupelnie nowe
    otoczenie, koniecznosc odnalezienia sie w tysiacu nowych sytuacji skutecznie
    odciagaly mysli od niego. Po pewnym czasie bylam w stanie spojrzec na to
    wszystko z lekkim dystansem, po jeszcze dluzszym uswiadomic sobie, ze da sie
    zyc bez niego. Inaczej ale niekoniecznie gorzej. Od rozstania minely dwa lata.
    Nie zakochalam sie w nikim innym, ale uwolnilam sie od destrukcyjnego zwiazku i
    choc jestem sama dobrze mi. Niczego nie zaluje. Ciesze sie, ze to wszystko
    stalo sie gdy maialm dwadziescia kilka lat i szanse, by zaczynac od nowa.
    Ciarki mnie przechodza, gdy mysle o kobietach trwajacych w takich ukladach po
    kilkanascie lat. Wtedy zaczecie zycia od nowa to dopiero wyczyn.
    Pozdrawiam.
    PS Zaslugujesz na kogos, dla kogo bedziesz najwazniejsza kobieta, a nie jedna z
    dwoch najwazniejszych.
  • Gość: Maga IP: *.swipnet.se 09.07.04, 21:15
    Nie przejmuj sie tym, ze niektorzy sa malo kulturalni i agresywnie ciebie
    atakuja-zauwazylam, ze Polacy sa bardzo nieczuli tzn czesto osadzaja bardzo
    kategorycznie nie wglebiajac sie w temat. Oczywiscie nikt nie bedzie umial
    ciebie zrozumiec lepiej,jak nie kobieta w podobnej sytuacji i dlatego pomijajac
    moralny aspekt(ze lepiej nie zaczynac z zonatym, bo to nieuczciwie, bo
    dzieci ...)uwazam,ze twoj list to wolanie o pomoc i nic nie da umoralnianie.
    Wiem najlepiej jak sama absolutnie nie widziallm sie w takiej roli, a jednak
    zdarzylo sie. Zakochalam sie, ale z ogromna inicjatywa pana , ktory juz mial
    zone. To on do mnie wydzwanial, to on mnie kusil i twierdzil, ze z zona jest
    tylko z powodu dzieci...Ci panowie maja bardzo duzo inicjatywy i sa specami od
    manipulacji. Trzeba byc juz bardzo madra zyciowo, zeby nie dac sie zlapac w ich
    sidla. Jestes bardzo mloda i nie udalo sie tobie uniknac tego bledu. To juz
    wiemy - problem polega na tym aby tobie pomoc. Wiem jak straszniie cierpisz,
    sama cierpialam 12 lat i przypuszczam, ze kochajac nie stawiasz sie na piewszym
    miejscu. Wiele wypowiedzi probuje tobie naswietlic realna sytuacje i uwierz
    tak jest. Ten pan ma swoje zycie i pomimo, ze czujesz, ze ciebie kocha to nie
    odejdzie od niej.Daj sobie spokoj, bo nie ma innego wyjscia-i zycze tobie o
    wiele krotszego cierpienia niz moje i minimalnych konsekwencji uwierzenia
    zonatemu "cwaniakowi".Nigdy nie wierz, ze to twoja wina. Oczywiscie moglas byc
    silniejsza i nie dac sie zlapac na wedke oszustowi, ale to on zdradza i
    oszukuje. Nie obwiniaj sie tylko" podwin kiece i lec jak najdalej od niego".
    Zycze sil i powrotu radoscii zycia w tak pieknym mlodum wiku...trzymaj sie
  • souri 12.07.04, 10:55
    Jestes taka dla mnie dobra.
    I wygląda, że na prawdę rozumiesz, co przezywam.
    Jest mi bardzo, bardzo trudno.
    Chcę się uwolnić od tej złej miłości, a jednocześnie tak bardzo, bardzo boję
    się tego...
    Dziekuję za ciepło.


    Gość portalu: Maga napisał(a):

    > Nie przejmuj sie tym, ze niektorzy sa malo kulturalni i agresywnie ciebie
    > atakuja-zauwazylam, ze Polacy sa bardzo nieczuli tzn czesto osadzaja bardzo
    > kategorycznie nie wglebiajac sie w temat. Oczywiscie nikt nie bedzie umial
    > ciebie zrozumiec lepiej,jak nie kobieta w podobnej sytuacji i dlatego
    pomijajac
    >
    > moralny aspekt(ze lepiej nie zaczynac z zonatym, bo to nieuczciwie, bo
    > dzieci ...)uwazam,ze twoj list to wolanie o pomoc i nic nie da umoralnianie.
    > Wiem najlepiej jak sama absolutnie nie widziallm sie w takiej roli, a jednak
    > zdarzylo sie. Zakochalam sie, ale z ogromna inicjatywa pana , ktory juz mial
    > zone. To on do mnie wydzwanial, to on mnie kusil i twierdzil, ze z zona jest
    > tylko z powodu dzieci...Ci panowie maja bardzo duzo inicjatywy i sa specami
    od
    >
    > manipulacji. Trzeba byc juz bardzo madra zyciowo, zeby nie dac sie zlapac w
    ich
    >
    > sidla. Jestes bardzo mloda i nie udalo sie tobie uniknac tego bledu. To juz
    > wiemy - problem polega na tym aby tobie pomoc. Wiem jak straszniie cierpisz,
    > sama cierpialam 12 lat i przypuszczam, ze kochajac nie stawiasz sie na
    piewszym
    >
    > miejscu. Wiele wypowiedzi probuje tobie naswietlic realna sytuacje i uwierz
    > tak jest. Ten pan ma swoje zycie i pomimo, ze czujesz, ze ciebie kocha to
    nie
    >
    > odejdzie od niej.Daj sobie spokoj, bo nie ma innego wyjscia-i zycze tobie o
    > wiele krotszego cierpienia niz moje i minimalnych konsekwencji uwierzenia
    > zonatemu "cwaniakowi".Nigdy nie wierz, ze to twoja wina. Oczywiscie moglas
    byc
    > silniejsza i nie dac sie zlapac na wedke oszustowi, ale to on zdradza i
    > oszukuje. Nie obwiniaj sie tylko" podwin kiece i lec jak najdalej od niego".
    > Zycze sil i powrotu radoscii zycia w tak pieknym mlodum wiku...trzymaj sie
  • Gość: szarak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 18:23
    To jest twoje życie i sama musisz wybrać. Nikt cie w tym nie wyręczy. Dyskusja
    na forum najwyżej pomoże ci zrozumieć sytuację. Nie w tym rzecz, czy on
    wybierze żonę, czy ciebie, bo róznie może być.( Mężowie odchodzą od żon,
    wszyscy to wiemy.)

    1. Zyskałas już świadomość, z jakim społecznym potępieniem spotykają sie
    dziewczyny, które mają romans z żonatym mężczyzną, ile złej woli przypisują ci
    ludzie, którzy nie wiedzą o tobie nic. Tak to już jest.

    2. Równie ordynarnie i okrutnie określa się postawę jej partnera, że potrzebuje
    nowej... itd.
    3. Tymczasem mężczyżnie nie chodzi chyba o seks, bo go ma w domu, ani o miłość,
    bo też zazwyczaj to ma, a od psychicznej zażyłości i wsparcia są starzy
    przyjaciele, nie nowo poznane młode dziewczyny.

    Osoba pozostająca w związku, zarówno mężczyzna jak i kobieta, spotyka się z
    kochanką lub kochankiem, przede wszystkim dlatego, że potrzebuje
    romantyczności, poczucia swoistej urody życia, jaką daje nowe
    zakochanie.Zaryzykuję twierdzenie, że bardziej szalone pod tym względem są
    kobiety. Tylko ich szanse, niestety, są mniejsze.

    4. Czy twoje uczucie to taka sama miłość, jak i jego? Nie, każda miłośc jest
    inna. Gdybyś przeżywała idealną, abstrakcyjną miłość, do szczęścia
    wystarczyłaby ci świadomość,że on istnieje na świecie. Nic więcej.
    Ty jesteś młodą kobietą, która chce mieć DOM, swojego mężczyzne i dzieci, która
    chce budować razem z nim swoją przyszłość.

    5. Budowa DOMU wymaga odwagi, siły i środków. Co może czuc prawie 50-letni
    mężczyzna, przed którym stoi takie wyzwanie?
    Przede wszystkim musiałby zburzyc ten DOM, który już zbudował. Juz to wymaga
    siły i odwagi.
    A potem powinien cię wspierać w twoim rozwoju zawodowym , w twoim
    macierzyństwie, musiałby wychować i wykształcic dzieci. On już wie, ile to
    wymaga nakładów.
    Wie też, że raczej nie będzie już więcej zarabiał. Ze może stracić pracę.
    Nawet jeśli ma wysokie kwalifikacje.
    Ma już kłopoty ze zdrowiem, ma coraz mniej sił. Nawet jeśli nie dokucza mu
    prostata ani nie ma kłopotów z żołądkiem, to na pewno boli go krzyż. Każdego po
    40-ce boli. Codziennie. A o hemoroidach ci nie powie, bo się wstydzi.
    Boi sie zawału lub wylewu, które to przypadłości dziesiątkują jego rówiesników.
    "Boi się" to pewnie złe określenie, sugerujące słabośc charakteru. On po prostu
    ma tego wszystkiego świadomośc.

    Napisałam to wszystko nie dlatego, aby sugerować ci rezygnację z uczucia. Sama
    musisz podjąc decyzję. Na tym polega wolnośc i dorosłość. Na tym również, że
    się rozumie, co się wybiera, czego się od innych wymaga.

    Jesteś w wieku mojej córki. Wszystkim równolatkom mojej córki życzę szczęścia.
    Sama miłość już jest szczęściem.
  • souri 13.07.04, 13:22
    Dziekuję.
    Bardzo dziękuję.
  • Gość: MAGA IP: *.swipnet.se 13.07.04, 19:29
    Tez tobie dziekuje za mile slowa i to ze wyczulas w moim liscie cieplo. Mam lzy
    w oczch jak czytam, jak cierpisz i jak tobie milo czuc cieplo w moich slowach.
    Oznacza to jednak, ze brakuje tobie ciepla w twoim otoczeniu i zrozumienia.
    Potwierdza sie moje odczucie, ze Polacy atakuja, zamiast wspolczuc, dac rade,
    pocieszyc i nawet docenic piekno milosci mlodej dziewczyny do starszego
    mezczyzny. Przeciez ty masz o wiele wiecej do zaoferowania , a jednak tkwisz
    przy nim, kochajac , cierpiac i nie zyjac zyciem mlodej, beztroskiej
    dziewczyny. Moze wlasnie dlatego serce mi sie kroi, ze tak cierpisz, bo jestes
    mloda i rozumiem ciebie ,poniewaz sama dopiero wychodze mozolnie z lat
    przeplakanych i przecierpianych dni. Kochac i byc szczesliwa w twojej sytuacji
    jest bardzo trudno i dlatego moja rada, abys niestety zacisnela zeby i odeszla-
    dalej jest aktualna. Piszesz, ze sie bardzo boisz i ja sie balam -to jest
    straszny, paralizujacy strach, dol bez dna, depresja i brak nadziei. Niestety
    to musisz przejsc i uda sie tobie, ale zajmie troche czasu. Bedziesz cirpiala i
    tesknila, ale z kazdym miesiacem mniej i w koncu uda sie. Nastaw sie , ze
    bedzie trudno i bedziesz sie bala, ale tak trzeba i za jakis czas bedziesz sie
    juz usmiechala. Naprawde tyle na forum jest madrych wypowiedzi jak pani, ktora
    ma corki w twoim wieku i wszystko to jest prawda, ale analiza to jedno, a serce
    to drugie. Serce ciagnie do niego pomimo-a moja rada, to od dzisiaj powiedziec
    sobie stop-bede cierpiala, ale wyjde z tego jeszcze jako mloda ,silna i zdrowa
    dziewczyna. Pokochasz napewno kogos w swoim wieku, zalozysz rodzine, ale
    najpierw musisz "odchorowac" ta milosc i to jest kwestia decyzji silnej i
    bezpowrotnej. Naprawde uwierz mi tak jest dla ciebie najlepiej. Trzymam kciuki,
    powodzenia, pa



  • Gość: dolaczam sie.. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 13.07.04, 20:29
    ..do Magdy - zostaw go, żyj swoim życiem, oddychaj kobieto, ŻYJ!!! Nikt kto
    naprawde KOCHA drugą osobę i chce jej dobra nie pozwala aby przez niego
    cierpiała, siedziała sama i płakała w poduszkę. Masz całe piękne życie przed
    sobą bądź odważna i działaj!!! dla siebie, dla ludzi, którym na Tobie naprawdę
    będzie zależało. Po prostu strząśnij to z siebie, radykalnie i raz na zawsze.
    You can do it:))))

    3mam kciuki,

    baśka
  • Gość: Maga IP: *.swipnet.se 14.07.04, 21:38
    Bardzo dziekuje, ale w miom przypadku juz polecialo 12 lat. Lata poswiecone
    jemu, wychowaniu naszej coreczki slicznej , no i lata oczekiwania na krotkie
    spotkania, lata samotnego Sylwestra , samotnych swiat, lata kochania po cichu i
    nie kontaktowania sie z zona, zeby nie zburzyc ich malzenstwa i nie zbudowac
    szczescia na cudzym nieszczeciu!!!Lata ufania, ze kiedy ich dzieci podrosna, to
    moze bedzie czas dla nas , bo przeciez zawsze mowil , ze zony nie kocha i sa
    tylko dla dzieci... a mnie kocha. Przeoczylam jednak, jak to ladnie napisalas,
    ze kto KOCHA, to nie pozwoli kochanej osobie cierpiec, samej plakac do
    poduszki, samej spedzac wakacje ze wspolna corka...nie pozwoli na ponizajace
    czekanie, zludzenia i bycie w cieniu.Przeoczylam, myslalam, ze kocha i dlatego
    czekalam. Chcialam uczciwosci a nie oszukiwania zony i mnie, ale on chcial
    czekac.
    To nie kochanki odbieraja mezow, to mezowie sobie robia skoki w bok i oklamuja
    kochanki, ze je kochaja.Oczywiste jest, ze nie nalezy faceta z obraczka brac
    pod uwage, ale jeszeli ci znudzeni panowie , przebiegli w grze o serce nowej
    kobiety i do tego samotnej dopna swego, to nie wolno winic tylko kochanki. Ona
    glupia,czesto zmanipulowana przez przebieglego mezulka traci grunt pod nogami,
    a zony winia kochanki. To mezczyzni sa winni , ale zony usprawiedliwiaja ich ,
    bo przecie to te przebrzydle samotne, niewyzyte kobiety sa winne. A kto chce
    cierpiec i byc w cieniu zony i nawet nie moc spac razem z mezczyzna w nocy
    kiedy on przytula obludnie zone?
    Zony zastanowcie sie i nie popuszczajcie tak latwo winnym czyli waszym
    przebieglym, nieuczciwym mezom!!!
  • Gość: ŻONA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 09:35
    Głupoty nie kupuje się w markecie, nie znajduje na ulicy. Głupotę i naiwność
    nosi się w sobie, pieści ją i pielęgnuje tak jak Ty przez 12 lat. I czego teraz
    oczekujesz od innych, że będą się nad Tobą użalali, współczuli Ci.
    Ja nie mam w sobie , po przeczytaniu Twojego postu, ani grama empatii.
    Chciałas tak żyć , to żyj, chciałaś czekać, czekasz, chciałaś wierzyć to wierz.
    TAK, to przebrzydłe, samotne i niewyżyte kobiety są winne. Bo gdyby nie
    zgadzały się na takie układy, romanse to by nie było tylu zdrad, nieszczęść,
    żon, dzieci, a i one same nie przeżywałyby dramatów.
    Apelujesz do żon ,aby nie popuszczały winy mężom. To jest jakaś paranoja,
    OBŁUDA.
    Byłaś świadomie zwodzona i oszukiwana i to Ci nie przeszkadzało żyć z nim tyle
    lat, mieć dziecko.One ( żony ) nie są świadome zdrad,a gdy ona wyjdzie na jaw ,
    są zapewniane o jego miłości, o naprawie zwiazku, o tym ,że kochanki to tylko
    przygoda , NIC WAŻNEGO, ZERO< NIC>
  • angoisse 15.07.04, 09:46
    piszesz:
    > Byłaś świadomie zwodzona i oszukiwana i to Ci nie przeszkadzało żyć z nim tyle
    > > lat, mieć dziecko.One ( żony ) nie są świadome zdrad,a gdy ona wyjdzie na
    jaw ,>
    > są zapewniane o jego miłości, o naprawie zwiazku, o tym ,że kochanki to tylko
    > przygoda , NIC WAŻNEGO, ZERO< NIC>


    Zony b.czesto nie chca byc swiadome zdrad -dlatego,ze tak jest "bezpieczniej" i
    bardziej im zalezy na Swoim malzenstwie niż na Jego wiernosci w tym
    malzenstwie.
    Poza tym One (kochanki) są zapewniane o jego miłości, o martwocie/rozpadzie
    tamtego zwiazku, o tym ,że Zona to tylko malzenski przymus dla odchowania
    dziecka , ale ona sama(zona) to NIC WAŻNEGO, ZERO< NIC>.

    ...




  • Gość: ZONA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 10:33
    Gdyby kochanka była wazniejsz to by odszedł od zony.
    Skoro tego nie robi to znaczy , ze (TA DRUGA )to NIC WAZNEGO >ZERO >NIC>
    NIEZOBOWIAZUJACY SEKS> PRZYGODA.
    NIE SŁOWA SIĘ LICZĄ A CZYNY!!!!
    Gdzie facet inwestuje pieniądze, czas, plany życiowe tam jest jego dom, rodzina.
    Jeżeli żona jest świadoma, że on dba o dom, rodzinę to dlaczego ma się tego
    pozbawiać.
    Jeżeli kochanka godzi sie na "resztki, okruchy" to czemu on ma z tego
    rezygnować.
  • angoisse 15.07.04, 10:58
    Gość portalu: ZONA napisał(a):

    > Gdyby kochanka była wazniejsz to by odszedł od zony.

    owszem, i czasem tak robi.

    > Skoro tego nie robi to znaczy , ze (TA DRUGA )to NIC WAZNEGO >ZERO >NI
    > C> > NIEZOBOWIAZUJACY SEKS> PRZYGODA.
    > NIE SŁOWA SIĘ LICZĄ A CZYNY!!!!

    owszem, ale on moze obiecac np.ze odejdzie od zony po jakims czasie, gdy (...)
    -uporzadkuje sprawy jakiestam
    -dzieciom brakuje rok do doroslosci-poczekajmy
    -zona ma kryzys-poczekajmy
    itd..
    arsenal naciagniecia terminu jest bogaty.

    > Gdzie facet inwestuje pieniądze, czas, plany życiowe tam jest jego dom,
    rodzina


    Kobieto!, nawet nie wiesz ile cudzy maz potrafi zainwestowac pieniedzy, czasu i
    planow w kochanke.....z zona juz dawno wymienia tylko polslowka, placi
    rachunki, wsciekajac sie ze znowu takie wysokie

    > Jeżeli żona jest świadoma, że on dba o dom, rodzinę to dlaczego ma się tego
    > pozbawiać.

    nie kaze jej sie tego pozbywac, tego- "stanu posiadania malzonka" -jezeli jej
    odpowiada taka jakosc malzenstwa to jej wybor.
    a i zdrady sa rozne- wybaczylabym moze klasyczny skok w bok, ale 12 lat
    oszustwa?zwiazku z inna kobietą i dziecko z nią..... -nie. na takiego meza nie
    moglabym patrzec bez wzgardy.

    > Jeżeli kochanka godzi sie na "resztki, okruchy" to czemu on ma z tego
    > rezygnować.

    -jezeli On przysiega jej, ze juz niedlugo beda razem, stara sie, opiekuje sie
    nia jak tylko moze, obsypuje czulosciami i prezentami majacymi jej wynagrodzic
    czas oczekiwania na rozwod... -to dlaczego kochanka ma mu nie wierzyc?

    ps. mozna sie dlugo ludzic- 12 lat to za dlugo,
    ale nawet kilka lat umiejetnie klamiac "mąz" z latwoscia wytarguje u obu
    kobiet.
    -i najgorsze - ze obie go rozgrzesza -bo np.kochaja- ale czy on aby kocha
    ktorakolwiek ?




  • Gość: ŻÓNA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 11:10
    Bywa róznie , bałabym sie uogólnień.
    Nie ma identycznych sytuacji, podobnych małżeństw , takich samych relacji z
    kochankami.
    To co napisałaś to tylko Twój punkt widzenia, jeden z możliwych lub
    prawdopodobnych.
    Znam sytuacje, kiedy to kochanka b. duzo inwestowała w romans, przekupując
    wręcz faceta prezentami itp. Kupowała sobie jego i wierzyła, łudziła się
    chodziaż wszystkie znaki na ziemi i niebie mówiły co innego.
  • angoisse 15.07.04, 11:29
    Gość portalu: ŻÓNA napisał(a):

    > Bywa róznie , bałabym sie uogólnień.
    > Nie ma identycznych sytuacji, podobnych małżeństw , takich samych relacji z
    > kochankami.
    > To co napisałaś to tylko Twój punkt widzenia, jeden z możliwych lub
    > prawdopodobnych.
    > Znam sytuacje, kiedy to kochanka b. duzo inwestowała w romans, przekupując
    > wręcz faceta prezentami itp. Kupowała sobie jego i wierzyła, łudziła się
    > chodziaż wszystkie znaki na ziemi i niebie mówiły co innego.

    Dlatego w takich dyskusjach nie bedzie zgody. Bo historie sa rozne.
    Przyznam sie, ze nie znam osobiscie sytuacji jaka opisujesz. Ale dlaczego "on
    dal sie kupowac" jesli mial zone? komfortowa sytuacja gdy to dwie kobiety
    walcza o jednego faceta,..dowartosciujace dla niego jest posiadanie kochanki.

    nie da sie jednoznacznie osadzic wyborow, rozwodow, winy stron, itd. - nie da
    sie wszystkiego wrzucic do jednego worka, zeby nikogo nie skrzywdzic oceną.
    wieszanie psow na konkurentce niewiele tu da.
    zdrady sa i w wolnych zwiazkach, gdzie nie ma "formalnej" motywacji do
    pozostania czy wygodnego tlumaczenia niemoznosci odejscia.

  • angoisse 15.07.04, 11:38
    > Gość portalu: ŻÓNA napisał(a):
    >
    . Kupowała sobie jego i wierzyła, łudziła się >
    > chodziaż wszystkie znaki na ziemi i niebie mówiły co innego.


    -i w tym tkwi wazny szczegol- to nie "znaki na niebie i ziemi" powinny jej
    mowic ze z ich zwiazku nic nie bedzie - TO TENZE FACET POWINIEN JEJ TO
    POWIEDZIEC! -myslisz ze to zrobil? szczerze watpie, wykorzystywal okazje poki
    bezpiecznie mogl i przyjmowal dyskretnie jej dowody milosci, pilnujac tylko
    zeby zona sie nie dowiedziala.



  • Gość: ŻONA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 11:55
    se la vie
  • souri 15.07.04, 16:15
    Kto nie przeżyje, nie zrozumie!


    Gość portalu: ŻONA napisał(a):

    > Głupoty nie kupuje się w markecie, nie znajduje na ulicy. Głupotę i naiwność
    > nosi się w sobie, pieści ją i pielęgnuje tak jak Ty przez 12 lat. I czego
    teraz
    >
    > oczekujesz od innych, że będą się nad Tobą użalali, współczuli Ci.
    > Ja nie mam w sobie , po przeczytaniu Twojego postu, ani grama empatii.
    > Chciałas tak żyć , to żyj, chciałaś czekać, czekasz, chciałaś wierzyć to
    wierz.
    > TAK, to przebrzydłe, samotne i niewyżyte kobiety są winne. Bo gdyby nie
    > zgadzały się na takie układy, romanse to by nie było tylu zdrad, nieszczęść,
    > żon, dzieci, a i one same nie przeżywałyby dramatów.
    > Apelujesz do żon ,aby nie popuszczały winy mężom. To jest jakaś paranoja,
    > OBŁUDA.
    > Byłaś świadomie zwodzona i oszukiwana i to Ci nie przeszkadzało żyć z nim
    tyle
    >
    > lat, mieć dziecko.One ( żony ) nie są świadome zdrad,a gdy ona wyjdzie na
    jaw ,
    >
    > są zapewniane o jego miłości, o naprawie zwiazku, o tym ,że kochanki to tylko
    > przygoda , NIC WAŻNEGO, ZERO< NIC>
  • Gość: Magda IP: *.swipnet.se 11.11.04, 22:24
    Przyko, ze Zona takie rzeczy wypisuje; czuje sie w jej wypowiedzi lekka
    agresje, brak kultury i brak zrozumienia tresci mojej wypowiedzi.Moze juz
    przezyla podobna sytuacje w roli zdradzanej zony, a moze to agresja na wyrost,
    tak ze strachu.A jest czego sie bac i to bylo tematem mojej wypowiedzi.Nie bylo
    jednak moim celem wywolywanie uczuc litosci u czytelnikow.Tresc byla skierowana
    do dziewczyny cierpiacej z powodu manipulujacego nia zonatego pana i proba
    uswiadomienia jej ile mozna czekac i cierpiec, a wspanialy maz dalej bedzie
    oszukiwal obie kobiety.Nie uzalam sie nad soba-przyznaje bylam glupia i naiwna
    i nie wiedzialam, ze faceci sa takimi ekspertami w oklamywaniu.Po co jednak te
    nieciekawe komentarze co do glupoty i gdzie nie mozna jej kupic????
    Widze, ze moze my kochanki bylysmy naiwne, ale Zony tez nimi sa poniewaz nie
    zdaja sobie sprawy z jakimi oszustami i kretaczami zyja i oczywiscie kontynuuja
    to wspolne zycie nawet po wykryciu zdrad nawet wieloletnich!!! Kto jest
    naiwny???Znam to z autopsji- wierzaca po takim wlasnie szoku w milosc meza
    kobieta nie pomyslalaby nawet , ze jej maz dalej zawraca kochance glowe(wbrew
    jej woli) i dalej chce miec podwojne zycie.Czyli kto jest naiwny?Moje uwagi
    dotyczyly wlasnie tego, aby zony za bardzo nie wierzyly w tych kochajacych
    mezow, gdyz oni udaja tylko wiernych, a takze uwrazliwialam mloda dziewczyne
    aby na moim przykladzie poszla po rozum do glowy i kopnela "wiernego" mezulka
    w ...
    Gdyby nawet kobiety byly inicjatorkami takich zwiazkow jak to Zona sugeruje, to
    kochajcy mezowie nie powinni przeciez zdradzac zon, a jednak to robia-czyli
    dalej Zona twierdzi, ze oni niewinni, a te takie i owakie na sile ciagna
    biednych szczesliwych mazow do lozka?? Kto tu jest naiwny???? Mam nadzieje, ze
    jednak rozjasnilam Zonie w glowie....z powazaniem byla kochanka i
    cierpientnica , ale na wlasne zyczenia oczywiscie:-))))))
  • souri 15.07.04, 16:14

    > Przeoczylam, myslalam, ze kocha i dlatego
    > czekalam. Chcialam uczciwosci a nie oszukiwania zony i mnie, ale on chcial
    > czekac.

    Tak, wiec moj Ukochany tez wciaz mowi o tym, ze musze poczekac. Ze mam nie byc
    taka niecierpliwa. Ze wszystko potrzebuje czasu.
    A ten czas mija i mija...
  • souri 15.07.04, 16:11
    I obiecuję, że się postaram...
    Że w końcu dam radę!
  • Gość: baśka IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.07.04, 20:17
    no pewnie ze dasz rade. Pomysl, ze jesli to tak zostawisz, za nastepne
    dwa/piec/x lat bedziesz w tym samym punkcie. Naprawde daj sobie spokoj.
  • souri 16.07.04, 13:44
    Własnie coś się zmieniło w moim zyciu. Dostałam ofertę pracy, bardzo dobrą,
    daleko od domu. Myslę sobie, że to może znak od Boga, że to mi pomoże oderwać
    sie, uwolnić...
    Wiem, że muszę odejśc. Za dwa, trzy lata - no tak - byłabym w tym samym
    miejscu. A przecież to mnie zabija, dusi...


    Gość portalu: baśka napisał(a):

    > no pewnie ze dasz rade. Pomysl, ze jesli to tak zostawisz, za nastepne
    > dwa/piec/x lat bedziesz w tym samym punkcie. Naprawde daj sobie spokoj.
  • souri 15.07.04, 16:10
    Nie zaglądałam tu dwa dni. Myslałam, że już nikt tu nie zagląda.
    A tutaj - kolejny list od Ciebie.
    Dziekuję Ci za niego też. Boże, jak chciałabym umieć podążyć za Twoimi radami.
    Zacisnąć zęby i odejść.
    Przecież wiem, że on nie pójdzie za mną...

    Paraliżuje mnie myśl, że jego nie będzie przy mnie. Choć chwila przez telefon,
    albo e-mail. Boję się jednego dnia. Mam tyle do zrobienia. Boję się, że
    przyjdzie na mnie to, co już przecież znam - załamanie, płacz, niemozność -
    snu, jedzienia, normalnego zycia. Wiem, że normalność skończyła się dla mnie
    dwa lata temu, kiedy zaczęłam z nim być, kiedy pokochałam na śmierć i życie.
    Ale nie sądziełam, że ta piekna nienormalność zmieni się w ten koszmar, który
    teraz przeżywam...

    Gdybym miała siłę...

    I wiesz - codziennie wydaje mi się, że dziś się uda - że nie napiszę, że nie
    odbiore słuchawki, że będę dzielna.
    I codziennie przegrywam...


    Gość portalu: MAGA napisał(a):

    > Tez tobie dziekuje za mile slowa i to ze wyczulas w moim liscie cieplo. Mam
    lzy
    >
    > w oczch jak czytam, jak cierpisz i jak tobie milo czuc cieplo w moich
    slowach.
    >
    > Oznacza to jednak, ze brakuje tobie ciepla w twoim otoczeniu i zrozumienia.
    > Potwierdza sie moje odczucie, ze Polacy atakuja, zamiast wspolczuc, dac
    rade,
    > pocieszyc i nawet docenic piekno milosci mlodej dziewczyny do starszego
    > mezczyzny. Przeciez ty masz o wiele wiecej do zaoferowania , a jednak tkwisz
    > przy nim, kochajac , cierpiac i nie zyjac zyciem mlodej, beztroskiej
    > dziewczyny. Moze wlasnie dlatego serce mi sie kroi, ze tak cierpisz, bo
    jestes
    >
    > mloda i rozumiem ciebie ,poniewaz sama dopiero wychodze mozolnie z lat
    > przeplakanych i przecierpianych dni. Kochac i byc szczesliwa w twojej
    sytuacji
    > jest bardzo trudno i dlatego moja rada, abys niestety zacisnela zeby i
    odeszla
    > -
    > dalej jest aktualna. Piszesz, ze sie bardzo boisz i ja sie balam -to jest
    > straszny, paralizujacy strach, dol bez dna, depresja i brak nadziei. Niestety
    > to musisz przejsc i uda sie tobie, ale zajmie troche czasu. Bedziesz cirpiala
    i
    >
    > tesknila, ale z kazdym miesiacem mniej i w koncu uda sie. Nastaw sie , ze
    > bedzie trudno i bedziesz sie bala, ale tak trzeba i za jakis czas bedziesz
    sie
    > juz usmiechala. Naprawde tyle na forum jest madrych wypowiedzi jak pani,
    ktora
    > ma corki w twoim wieku i wszystko to jest prawda, ale analiza to jedno, a
    serce
    >
    > to drugie. Serce ciagnie do niego pomimo-a moja rada, to od dzisiaj
    powiedziec
    >
    > sobie stop-bede cierpiala, ale wyjde z tego jeszcze jako mloda ,silna i
    zdrowa
    > dziewczyna. Pokochasz napewno kogos w swoim wieku, zalozysz rodzine, ale
    > najpierw musisz "odchorowac" ta milosc i to jest kwestia decyzji silnej i
    > bezpowrotnej. Naprawde uwierz mi tak jest dla ciebie najlepiej. Trzymam
    kciuki,
    >
    > powodzenia, pa
    >
    >
    >

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka