• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Nie dawać dziecku słodyczy! Dodaj do ulubionych

  • 25.11.12, 14:18
    Otóż kilka lat temu moja znajoma doszła do wniosku że jej dziecko słodyczy nie będzie jeść.Plan w życie wdrożyła i tak maluszek nie zasmakował słodyczy.Chłopczyk ma już z 5 latek, jest bardzo zdrowy(według lekarzy)ma odpowiednia wagę,jest ruchliwy i co najważniejsze obok słodyczy przechodzi obojętnie. Natomiast jej koleżanka uważa że to błąd i w swoje dziecko pakuję słodycze dodam że jej dziecko ma sporą nadwagę ale Ona nie widzi problemu. Dwa różne przypadki ale zastanawiam się gdzie jest złoty środek. Powiem szczerze że ja bym chciała że by mi rodzice nie dawali słodyczy, a dzisij przechodziłabym obojętnie a to było dla mnie lepsze.
    Edytor zaawansowany
    • 25.11.12, 14:23
      O, zjadłabym czekoladę.
      --
      W tym mieście ponoć szczęśliwe tylko są. Gołębie i parkometry.
      • 25.11.12, 16:03
        - kcesz?

        Tylko już mu łepek odgryzłam. Ale denko i tak najlepsze :)
        • 25.11.12, 16:08
          przez ten wątek zjadłam dwie kukułki, chyba przestanę go czytać.

          --
          some some some i some i murder some i some i let go
          • 25.11.12, 18:09
            kiedyś to nawet dostałam czekoladowego mikołaja :)
            i kwiatek :)
        • 25.11.12, 23:15
          dziewczyna_rzeznika napisała:

          > - kcesz?
          >
          > Tylko już mu łepek odgryzłam. Ale denko i tak najlepsze :)

          Nie, bo mikołaje i zające zawsze mi się trafiały z marnej czekolady, więc ich już od lat nie zjadam.
          --
          W tym mieście ponoć szczęśliwe tylko są. Gołębie i parkometry.
    • 25.11.12, 14:27
      Co z tego, że przez pewien czas uda się uchronić od słodyczy, skoro później w przedszkolu herbatka słodka, kaszka słodka, a na deser wafelek.
    • 25.11.12, 14:27
      Myślę, że nie można dać się zwariować. A monotematyczna dieta nie jest zdrowa, jeść trzeba wszystko, nawet słodycze. Wszelkie obsesje są chorobą, nawet te związane z dietami i zdrowym stylem życia.
      A gusta kulinarne nie zależą od diety. Ja jako dziecko też nie lubiłam słodyczy, mimo, że nikt mi ich nie ograniczał. Na stare lata mi się odmieniło.

      Z nadwagą też nie ma to nic wspólnego. Dawniej nikt nie miał słodyczowej fobii, dzieciom dawano cukierki, karmiono mącznymi tuczącymi rzeczami a takich z nadwagą było statystycznie mniej niż dzisiaj.
      • 25.11.12, 14:38
        Cukier jest obecny w tylu produktach, że nie ma potrzeby dostarczać go osobno. Jeśli ktoś ma potrzebę żarcia batoników co godzina (ja sama do nich należę), to jest to raczej kwestia psychiki.
        • 25.11.12, 14:48
          A może jednak coś jest w tych batonikach czego twojemu organizmowi brakuje? Organizm ludzki a zwłaszcza metabolizm są tak niezbadane, że nie można tutaj żadnych reguł stosować. Nikt nie wie co jest potrzebne i w jakich ilościach a co szkodzi i od jakiej ilości. To wszystko to tylko teorie, niczym nie potwierdzone. W związku z tym skoro lubisz batoniki i ci nie szkodzą, to w czym problem.
          • 25.11.12, 14:53
            Mój organizm mniej więcej co godzinę domaga się papierosa. Myślisz, ze to dlatego, że papierosy są zdrowe?
            --
            http://forum.bodymodifications.pl/index.php?action=dlattach;attach=499;type=avatar
            • 25.11.12, 15:03
              Co ma piernik do wiatraka, nałóg to inna bajka. Póki co nikt nie wykazał, że cukier ma właściwości uzależniające.
              • 25.11.12, 16:24
                Ależ ma!

                --
                http://forum.bodymodifications.pl/index.php?action=dlattach;attach=499;type=avatar
                • 25.11.12, 16:34
                  usuń tego kota, bo można adhd od patrzenia dostać.


                  --
                  pumped up kicks
              • 25.11.12, 19:28
                jasne ze wykazał
          • 25.11.12, 14:53
            cukier uzaleznia
          • 25.11.12, 15:12
            kiedyś nie było tylu dzieci z nadwagą, bo przy dawaniu im słodkości też zapewniano im wiele rozmaitych rozrywek na świeżym powietrzu - sama wczoraj rozpamiętywałam te chwile niecierpliwości kiedy w końcu z mamą jechałyśmy latem na basen. A potem jeszcze się latało po osiedlu z wywieszonym jęzorem az do zmroku. A dziś? Na pytanie zadane mojemu siostrzeńcowi co chciałby robić w ferie nie odpowiada, że pojechałby na obóz zimowy, tylko że chciałby grać [play station]! Ja nie pamiętam czegoś takiego ze swojego dzieciństwa (bynajmniej nie dlatego, że nie było komputerów ani ps).
    • 25.11.12, 14:30
      Złoty środek? Słodycze są bardzo niezdrowe. Tu nie chodzi tylko o to, że tuczą i zęby psują, nadmiar cukru rozregulowuje trzustkę, prowadzi do zagrzybienia organizmu i uzależnia. Nie wiem po co szukać złotego środka między zdrowym dzieciakiem, który w ogóle nie teskni za niezdrowym przysmakiem a dzieckiem z nadwagą.
      --
      http://forum.bodymodifications.pl/index.php?action=dlattach;attach=499;type=avatar
      • 25.11.12, 14:52
        Brawo triis, podpisuję się pod tym!
      • 25.11.12, 14:59
        ten kot rozprasza bardziej niż biust Ewy Sonnet :)
        • 25.11.12, 15:18
          taki duzy chlopczyk i nie umie go zablokowac zeby wiecej nie skakal. Swoja droga potwierdzam, umieszczanie takiego kota na stronach www bez ostrzezenia powinno byc karalne.
          • 25.11.12, 15:55
            soulshuntr napisał(a):

            > taki duzy chlopczyk i nie umie go zablokowac zeby wiecej nie skakal.

            blokuję jedynie elementy flashowe oraz skrypty JavaScript kilkuset portali zbierających dane o użytkownikach, animowanym GIFom pozwalam żyć :)
    • 25.11.12, 14:31
      mi rodzice nie dawali, a dziadkowie przemycali
      :~)

      kiedy byłam mała, zakradałam się do kuchni i wyjadałam cukier łyżką z cukiernicy - to była ROZKOSZ!

      ale w sumie słodyczy jadłam mało, tak "na co dzień" nie było o nich mowy.
      może dzięki temu mam zdrowe zęby (pierwszą "dziurę" leczyłam w wieku licealnym, a kiedy ostatnią - nawet nie pamiętam)
      i od lat ze wszystkich słodkości najbardziej lubię ogórki małosolne...
      --
      it's my life
      • 25.11.12, 14:36
        Jakim cudem od słodyczy mogą psuć się zęby. Cukier tak szybko się rozpuszcza, że nie ma mowy, żeby jakaś bakteria zębowa na nim się spasła i namnożyła. Jakieś mordoklejki musiałyby być w olbrzymich ilościach. Zdecydowanie gorsze są takie ciastowate i chlebowate produkty, chociaż na zdrowym szkliwie nie ma bata, żeby coś się uchowało. A jak szkliwo spieprzone, to żeby człowiek nic do gęby nie brał, kroplówkami się żywił i mył zęby 10razy dziennie to i tak będzie miał popsute.
        • 25.11.12, 14:52
          samo mycie zebow nie pomoze. bakterie siedza w calej jamie ustnej/scianki/jezyk i cukier jest ich pozywieniem. ponadto tajemnica nie jest, ze i rakowi do wzrostu potrzebna jest glukoza.
          cukier to biala smierc.
          • 25.11.12, 15:22
            > cukier to biala smierc.
            yyy cukier trzcinowy jest brazowy.
            • 25.11.12, 15:54
              Trzcinowy wolno jeść. Jego producenci jeszcze nie mają wrogów robiących im czarnego pr, więc trzcinowy oficjalnie jest zdrowy, póki co.
            • 25.11.12, 18:12
              nie wiem, jak jest z trzcinowym, ale masz racje. to powiedzenie sie zdeaktualizowalo, bo jest jeden bialy cukier, kt. jest zdrowy - ksylitol. dziala nawet przeciwprochniczo i jest skladnikiem p-prochn. gum do zucia. w sklepach bio sa slodkosci z nim, ale jest drogi, dlatego przemysl faszeruje nas nadal buraczanym.
        • 25.11.12, 16:07
          > Jakim cudem od słodyczy mogą psuć się zęby.
          ojberta, berta, idź do dentysty kiedyś, to Ci wytłumaczy.

          Próchnica zębów (łac. caries dentium) – bakteryjna choroba zakaźna tkanek twardych zęba objawiająca się demineralizacją substancji nieorganicznych i następnie proteolizą substancji organicznych z powodu działania kwasów wytworzonych przez bakterie w płytce nazębnej w wyniku metabolizmu cukrów pochodzenia zewnątrz- i wewnątrzustrojowego.

          --
          cheap bad moves
          • 25.11.12, 16:14
            Pikuś polega na tym, ze zarazić się najpierw trzeba bakteriami próćhnicowymi; próchnicy nie powodują byle jakie bakterie [m.in. dlatego nie bierze się do swoich ust smoczków, gdy te upadną - pomijając "obrzydliwość" przez wiele osób traktowane jest to jako oczyszczenie z bakterii a działa to zupełnie odwrotnie].
            W takim układzie każdy cukier oddziałuje na próchnicę, jeśli takowe bakterie się u nas zadomowiły - cukier zawarty we wszystkim, więc to nie słodycze same w sobie psują zęby ale bakterie, którymi się zarażamy i które karmimy praktycznie wszystkim.

            A skoro już cytujesz wikipedię, to przeczytaj dalej:

            "Nawet wysokie spożycie cukru przy podatnych na próchnicę zębach nie musi prowadzić do rozwoju tej choroby, warunkiem jest jednak dokładne i częste oczyszczanie zębów z pozostałości pokarmowych."

            --
            Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
            Mój blog artystyczny
            • 25.11.12, 16:19
              a w ogóle widzisz, na co odpowiadałam?
              bo chyba nie bardzo.




              --
              never be mine
              • 25.11.12, 18:33
                six_a napisała:

                > a w ogóle widzisz, na co odpowiadałam?
                > bo chyba nie bardzo.

                Po czym wnosisz, że nie bardzo, skoro odpowiedziałam na temat? O ile mnie wzrok nie myli, odpowiadałaś na post Berty [z 14:36].
                I, jak napisałam, to nie PRZEZ słodycze / OD słodyczy psują się zęby.
                A kwasy wytworzone przez bakterie dot. w zasadzie każdego rodzaju pokarmu, więc nadal nie widzę związku słodycze = psucie się zębów.


                --
                Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
                Mój blog artystyczny
                • 25.11.12, 18:42
                  >więc nadal nie widzę związku słodycze = psucie się zębów.
                  i co ja mam na to poradzić? okulary ci kupić? zapytaj stomatologa, czy nie ma związku.
                  nudne jest takie kwestionowanie oczywistości, więc pójdę sobie stąd. wmawiaj bzdury komu innemu.

                  --
                  where do I begin
                  • 25.11.12, 18:56
                    six_a napisała:

                    > i co ja mam na to poradzić? okulary ci kupić? zapytaj stomatologa, czy nie ma z
                    > wiązku.

                    Zapytaj stomatologa lepiej, co nie ma związku. Słodycze, które wlezą między zęby mają taki sam związek z próchnicą, jak skórka od jabłka, któa Ci między zęby wlezie.
                    Jeśli ktoś myje zęby po jedzeniu, to nie ma znaczenia, czy zeżarł cukierka, sałatę, czy jabłko.

                    > nudne jest takie kwestionowanie oczywistości, więc pójdę sobie stąd. wmawiaj bz
                    > dury komu innemu.

                    Czytaj ze zrozumieniem a nie będzie bezsensownej "dyskusji"".

                    > --
                    > where do I begin


                    --
                    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
                    Mój blog artystyczny
                    • 25.11.12, 19:03
                      Jeśli ktoś myje zęby po jedzeniu,

                      jeśli myje, a dzieci zazwyczaj nie chodzą ze szczotką i NIE myją po każdym cukierku, WŁAŚNIE dlatego dość ważne jest, co jedzą.
                      i nie chrzań, że skórka z jabłka ma taką samą siłę rażenia jak baton, bo przede wszystkim są to zupełnie inne cukry i inaczej się rozkładają. poczytaj sobie może o różnicach pomiędzy cukrami w owocach a cukrami w słodyczach i dopiero potem się wypowiadaj.


                      --
                      fool yourself
                      • 25.11.12, 19:09
                        six_a napisała:

                        > Jeśli ktoś myje zęby po jedzeniu,
                        >
                        > jeśli myje, a dzieci zazwyczaj nie chodzą ze szczotką i NIE myją po każd
                        > ym cukierku, WŁAŚNIE dlatego dość ważne jest, co jedzą.

                        Jedne myją, inne nie. Moja słodycze dostaje tylko po obiedzie, mam więc nad tym kontrolę, w dodatku myję jej zęby osobiście, nie robi tego sam więc mam pewność, że dokładnie domyte.
                        Po kij wrzucasz wszystkie dzieci do worka z niedomytymi zębami?
                        Oczywiście, że ważne jest co jedzą, ale równie ważne jest KIEDY jedzą i co po tym robią. Znam osoby, które twierdzą, że zamiast umycia zębów wystarczy zjeść jabłko [nie żartuję]. To jest absurd z którym trzeba walczyć, a nie słodycze, które przy odpowiednim podaniu [i przy zastosowaniu odpowiednich środków nie sprzyjających rozwojowi próchnicy] nie stanowią zagrożenia.
                        Nie pisz więc bzdurek, że słodycze psują zęby - zęby psuć może nieodpowiednia higiena PO jedzeniu, plus cechy genetyczne.

                        > poczytaj sobie m
                        > oże o różnicach pomiędzy cukrami w owocach a cukrami w słodyczach i dopiero pot
                        > em się wypowiadaj.

                        Ponowię - czytaj ze zrozumieniem i odłóż emocje, nie służą Ci w dyskusji.
                        Napisałam wyraźnie, że jeśli ktoś myje zęby po jedzeniu to nie ma żadnego znaczenia co mu weszło między zęby, bo żaden super hiper zmutowany nawet cukier nie doprowadzi do nadgryzienia szkliwa w 10 minut. Proste?



                        --
                        Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
                        Mój blog artystyczny
                        • 25.11.12, 19:20
                          ty w ogóle dziwne osoby znasz, muszę powiedzieć, jakieś babcie śliniące smoki swoim wnukom i ludzi myjących zęby jabłkami. pewnie stąd te rewelacje, że słodycze na nic nie wpływają. może zmień otoczenie, bo wyraźnie ci szkodzi.

                          co do kontroli? zaraz jej nie będziesz miała, nie potrzeba wrzucać do jednego worka, żeby wiedzieć, że przeciętny obywatel je co popadnie i ani myśli po każdym kęsie myć zębów. twoje dziecko nie będzie pod tym względem się wyróżniać, obawiam się, więc znacznie prościej gdyby tych słodyczy nie jadło, szczególnie że nie tylko na zęby szkodzą, lecz uzależniają od smaku i zwyczajnie TUCZĄ.

                          a teraz wesołego ŻARCIA bo widzę, że u ciebie w domu się nie je, i dobranoc.

                          --
                          pumped up kicks
                          • 25.11.12, 19:35
                            six_a napisała:

                            > ty w ogóle dziwne osoby znasz, muszę powiedzieć, jakieś babcie śliniące smoki s
                            > woim wnukom i ludzi myjących zęby jabłkami. pewnie stąd te rewelacje, że słodyc
                            > ze na nic nie wpływają. może zmień otoczenie, bo wyraźnie ci szkodzi.

                            Aż mi monitor ociekł jadem :) Szkoda, że nie podałaś żadnego argumentu świadczącego o tym, że słodycze niszczą zęby [no chodzą te cholery z kilofem i walą w to szkliwo, żadnej pasty się nie boją! :)]. Więcej dystansu, więcej logiki, mniej osobistych wycieczek, sixo.

                            Z Zeusem :>

                            > przeciętny obywatel je co popadnie i ani myśli po każdy
                            > m kęsie myć zębów. twoje dziecko nie będzie pod tym względem się wyróżniać, oba
                            > wiam się, więc znacznie prościej gdyby tych słodyczy nie jadło, szczególnie że
                            > nie tylko na zęby szkodzą, lecz uzależniają od smaku i zwyczajnie TUCZĄ.

                            Uwielbiam wróżki. Pożyczysz mi swoją szklaną kulę?
                            Statystykami też rękawa rzucasz, coraz lepiej się robi.
                            Idź jenak więcej tego szpinaku zjedz :)

                            O tuczeniu nie rozmawiamy [ale jeśli tak bardzo chcesz - mniej zaszkodzi ciastko lub cukierek dziennie niż tuczenie dziecka tłuszczem na każdym kroku i "nie biegaj, bo się spocisz - temat rzeka].

                            > a teraz wesołego ŻARCIA bo widzę, że u ciebie w domu się nie je, i dobranoc.

                            Taaak, u nas w domu się żre śniadanie, obiad i kolację; w moim przypadku z przewagą owoców i warzyw :> Zaskakujące są twoje bzdurne opinie :>
                            Howgh!


                            --
                            Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
                            Mój blog artystyczny
                            • 25.11.12, 19:47
                              mój jad jest nieszkodliwy, z reguły nawet na zdrowie wychodzi. enjoy.

                              > Szkoda, że nie podałaś żadnego argumentu świadczącego o tym, że słodycze niszczą zęby
                              jest na to mnóstwo prac i na pewno umiesz użyć gógla, skoro już byłyśmy przy linku z wikipedii, to zostańmy:

                              1. bez cukrów próchnica się nie rozwinie, bo cukry są pożywką dla bakterii niszczących szkliwo.

                              2. cukry występujące naturalnie w pokarmach, np. w jabłkach, mają niewielkie znaczenie dla rozwoju próchnicy

                              3. cukry występujące w słodyczach nie są cukrami naturalnymi

                              4. twoja teoria o 10 minutach, w czasie których nic nikomu się nie stanie, obojętnie czy zje jabłko czy czekoladę jest zwyczajnie szkodliwa społecznie: "Stężenie cukrów w ślinie jest bardzo zmienne i może się zmieniać w ciągu kilku minut nawet 100 000 razy. Bakterie bytujące w płytce nazębnej reagują na zwiększone stężenie cukrów na trzy sposoby" - doczytaj sobie tam dalej, co się w związku z tym dzieje.

                              5. jeden z punktów profilaktyki: unikaniu częstego spożywania węglowodanów próchnicogennych - czy teraz już rozumiesz, dlaczego należy ograniczać cukry sztuczne w pożywieniu, a nie dawać je dziecku po obiedzie na deserek albo w nagrodę?

                              6. bakterie próchnicze to u przedszkolaków raczej reguła. karmiąc dziecko słodyczami, zwiększasz ryzyko powstania próchnicy. jeśli ty lub ojciec dziecka macie "słabe: zęby, ryzyko to jest większe.

                              czy to wystarczy?



                              --
                              yummy
                              • 25.11.12, 20:02
                                six_a napisała:

                                > mój jad jest nieszkodliwy, z reguły nawet na zdrowie wychodzi. enjoy.

                                ale jest śmieszny i ty jesteś śmieszna, jeśli traktujesz jad w zamian za stosowanie argumentów ;)



                                > 1. bez cukrów próchnica się nie rozwinie, bo cukry są pożywką dla bakterii nisz
                                > czących szkliwo.

                                Praktycznie wszystko zawiera cukier sprzyjający rozwojowi bakterii.

                                > 2. cukry występujące naturalnie w pokarmach, np. w jabłkach, mają niewielkie zn
                                > aczenie dla rozwoju próchnicy

                                Prawda. Ale jeśli myjesz zęby po zjedzeniu słodyczy to słodycze mają takie samo znaczenie dla rozwoju bakterii, jak cukier zawarty w owocach; bo go zwyczajnie wymywasz.
                                Dlatego twierdzę, że do rozwoju próchnicy przyczynia się nie pożywienie a niewłaściwa higiena jamy ustnej; tak, jak rozwojowi grzyba sprzyja wilgoć.

                                > 3. cukry występujące w słodyczach nie są cukrami naturalnymi

                                Nie są. Większość chemii stosowana w pożywieniu jest wytworem ludzkości.

                                > 4. twoja teoria o 10 minutach, w czasie których nic nikomu się nie stanie, oboj
                                > ętnie czy zje jabłko czy czekoladę jest zwyczajnie szkodliwa społecznie: "Stęże
                                > nie cukrów w ślinie jest bardzo zmienne i może się zmieniać w ciągu kilku minut
                                > nawet 100 000 razy. Bakterie bytujące w płytce nazębnej reagują na zwiększone
                                > stężenie cukrów na trzy sposoby" - doczytaj sobie tam dalej, co się w związku z
                                > tym dzieje.

                                W jakim procencie szkliwo w 10 minut zostanie uszkodzone i jak do tego mają się pasty, które m.in. usuwają płytkę nazębną oraz odbudowują szkliwo? Interesuje mnie po prostu na jakiej podstawie twierdzisz, że zjedzenie cukierka, po którym umyjesz dokładnie zęby - szkodzi bardziej niż zjedzenie czegokolwiek innego.

                                > 5. jeden z punktów profilaktyki: unikaniu częstego spożywania węglowodanów próc
                                > hnicogennych - czy teraz już rozumiesz, dlaczego należy ograniczać cukry sztucz
                                > ne w pożywieniu, a nie dawać je dziecku po obiedzie na deserek albo w nagrodę?

                                Co oznacza słowo "częstego" w powyższym zdaniu? I czy pod uwagę brane są czynniki dbania o higienę jamy ustnej w innym stopniu ni "wpierdzielam cukierki i ciastka, zęby myję rano i wieczorem"? Jakieś wiarygodne źródło?
                                Bo widzisz, jeśli opierasz swoją wiedzę tylko na wikipedii, którą mogą edytować w sumie wszyscy oraz kilku innych przypadkowych stronach; i jeśli przy okazji podajesz przykłady nie wnikając w szczegóły badań [j.w. - co znaczy często i jaka higiena była brana pod uwagę] - to jest kompletny bezssns i nie da się w ten sposób wiarygodnie stwierdzić co kiedy szkodzi i w jakim stopniu.

                                > 6. bakterie próchnicze to u przedszkolaków raczej reguła. karmiąc dziecko słody
                                > czami, zwiększasz ryzyko powstania próchnicy. jeśli ty lub ojciec dziecka macie
                                > "słabe: zęby, ryzyko to jest większe.

                                Tu się zgadzam. Ale wrócę. Mycie zębów 10 minut po spożyciu słodyczy - jest mniej szkodliwe niż mycie 2 x dziennie [rano + wieczór] ale bez jedzenia słodyczy, za to przy spożywaniu produktów zawierających "sztuczny" cukier? Bo znajdź przedszkole z żywnością eko i miej pewność, że to żywność eko, oraz że "nie zawiera cukru" nie jest po prostu zaniżaniem wartości poniżej której zwyczajnie nie trzeba tego na etykiecie podawać.

                                Np picie soków zagęszczanych, sztucznie słodzonych - to dopiero rarytasik dla bakterii [podobnie jak baton, który zęby oblepi a po którym nie umyjesz zębów].
                                Nie ustrzeżesz dziecka przed słodyczami, choćby skały sr..ły. Dziecko wychodzi spod Twojego klosza w wieku okołoprzedszkolnym i bywa, że nie masz większego wpływu na to czym jest częstowane.
                                O wiele łatwiej jest nauczyć które słodycze warto wybrać oraz jak dbać o higienę jamy ustnej bo wg mnie znacznie większe jest prawdopodobieństwo, że dziecko niejedzące w dzieciństiwe słodyczy, sięgnie po nie później, poza Twoją kontrolą - niż, że będzie odżywiało się śmieciowo, jeśli nauczyłaś je inaczej.
                                Nawyki żywieniowe, higienę osobistą - wynosi się z domu. Gusta kulinarne już nie.


                                --
                                Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
                                Mój blog artystyczny
                                • 25.11.12, 20:24
                                  > Praktycznie wszystko zawiera cukier sprzyjający rozwojowi bakterii.
                                  oczywiście, że nie wszystko, tylko produkty dosładzane cukrem rafinowanym.

                                  > W jakim procencie szkliwo w 10 minut zostanie uszkodzone i jak do tego mają się
                                  > pasty, które m.in. usuwają płytkę nazębną oraz odbudowują szkliwo?
                                  co one tam odbudowują, chyba w duchy wierzysz. może jeszcze w wybielanie pastami do użytku domowego wierzysz? poważnie, porozmawiaj ze stomatologiem. pierwsze, co ci poradzi na wzmocnienie to będzie fluor w dawkach większych niż w pastach ze sklepu, i wapń. nic lepszego jak na razie nie wynaleziono, a pasty odbudowujące szkliwo to czysty marketing. może i na coś tam wpływają, ale na pewno nie po jednorazowym myciu.

                                  słuchaj, musisz się zdecydować. jeżeli twierdzisz, że mycie zębów i te superpasty nie dopuszczą do rozwoju próchnicy, to to zupełnie nie znaczy, jak utrzymujesz, że słodycze nie są szkodliwe. znaczy tylko tylko, że osoby które taki reżim sobie narzucą - a jest to reżim raczej mało prawdopodobny, a nawet graniczący z natręctwem - obniżą szansę rozwoju próchnicy.

                                  więc bardzo proszę, nie rozpowszechniaj BZDUR o tym, jakoby jedzenie słodyczy nafaszerowanych cukrami, które przy rozkładaniu się nawet w te 10 minut, atakują szkliwo, nie sprzyjało rozwojowi próchnicy, bo oczywiście, że sprzyja.


                                  --
                                  some some some i some i murder some i some i let go
                                  • 25.11.12, 20:46
                                    six_a napisała:

                                    > > Praktycznie wszystko zawiera cukier sprzyjający rozwojowi bakterii.


                                    Cukier zawarty w owocach też sprzyja rozwojowi bakterii. Zależy jak długo zębów nie myjesz ;)


                                    > pierwsze
                                    > , co ci poradzi na wzmocnienie to będzie fluor w dawkach większych niż w pasta
                                    > ch ze sklepu, i wapń. nic lepszego jak na razie nie wynaleziono, a pasty odbudo
                                    > wujące szkliwo to czysty marketing. może i na coś tam wpływają, ale na pewno ni
                                    > e po jednorazowym myciu.

                                    Mądry stom. powie Ci, że po myciu nie powinno się dokładnie płukać zębów, właśnie po to, by składniki pasty nie wypłukiwały się całkowicie. Tyle, coby nadmiar piany z ust usunąć, i tyle.


                                    > słuchaj, musisz się zdecydować. jeżeli twierdzisz, że mycie zębów i te superpas
                                    > ty nie dopuszczą do rozwoju próchnicy, to to zupełnie nie znaczy, jak utrzymuje
                                    > sz, że słodycze nie są szkodliwe.

                                    Ależ ja wcale tak nie twierdzę, wręcz daleka jestem od takiego twierdzenia, tym bardziej, że sama jestem przypadkiem mocno próchnicowym i nijak ma się do tego u mnie stosowanie różnyych past, fluoru w żelu, irygacji z płynem do higieny j.u. po każdym posiłku - ja mam taką skłonność "i już".
                                    Ja jedynie twierdzę, że umycie zębów po zjedzeniu słodyczy nijak nie pogarsza stanu uzębienia przez to wcześniejsze pochłonięcie cukierka ponieważ wypłukujesz cukier i usuwasz część bakterii utrudniając [a nie: uniemożliwiając] ich rozwój.


                                    > więc bardzo proszę, nie rozpowszechniaj BZDUR o tym, jakoby jedzenie słodyczy n
                                    > afaszerowanych cukrami, które przy rozkładaniu się nawet w te 10 minut, atakują
                                    > szkliwo, nie sprzyjało rozwojowi próchnicy, bo oczywiście, że sprzyja.

                                    Ponownie proszę o źródło informujące o tym jak to NIE-BZDURY w postaci cukrów przebywających przez 10 minut na 24h na dobę niszczą uzębienie nieszczęśnikom.
                                    Jeśli takowe otrzymam, z pewnością od razu swoje stanowisko uznam za bzdurę. Póki co, jednak, stanowisko stomatologa jest takie, jak właśnie piszę: słodycze, po których zęby zostaną dokładnie umyte, nie wpływają na psucie się zębów [i nie ma to niczego wspólnego z rozwojem próchnicy bo wielokrotnie pisałam, że nie tylko słodycze na to wpłyną i NIE USTRZEŻESZ dziecka przed spożywaniem cukrów "w ogóle"].



                                    --
                                    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
                                    Mój blog artystyczny
                                    • 25.11.12, 21:08
                                      > Cukier zawarty w owocach też sprzyja rozwojowi bakterii. Zależy jak długo zębów
                                      > nie myjesz ;)

                                      właśnie nie, bo rozłoży się raz dwa i faktycznie ślina wypłucze to co może być groźne.

                                      > Mądry stom. powie Ci, że po myciu nie powinno się dokładnie płukać zębów, właśn
                                      > ie po to, by składniki pasty nie wypłukiwały się całkowicie.
                                      tak, ale to dotyczy past specjalistycznych. w drogeryjnych nie ma nic specjalnego, co miałoby pomagać Twoim zębom.

                                      > Ja jedynie twierdzę, że umycie zębów po zjedzeniu słodyczy nijak nie pogarsza s
                                      > tanu uzębienia przez to wcześniejsze pochłonięcie cukierka ponieważ wypłukujesz
                                      > cukier i usuwasz część bakterii utrudniają
                                      aha, to przepraszam, wydawało mi się, że twierdziłaś, że słodycze nie są szkodliwe i że nie ma związku między słodyczami a próchnicą. dopiero potem dorzuciłaś obostrzenia w postaci mycia po każdych zjedzonych słodyczach jako gwarant nieszkodliwości.

                                      > słodycze, po których zęby zostaną dokładnie umyte, nie wpływają na psucie się zębów [i ni
                                      > e ma to niczego wspólnego z rozwojem próchnicy bo wielokrotnie pisałam, że nie
                                      > tylko słodycze na to wpłyną i NIE USTRZEŻESZ dziecka przed spożywaniem cukrów "
                                      > w ogóle"].

                                      wiesz, jest pewna różnica między "nie ustrzeżesz dziecka", co oznacza dla mnie tyle, że kiedyś tam dziecko sobie pewnie je te słodycze, ale na zasadzie doraźnej, bo w domu nikt się specjalnie nie fascynował ale i nie zakazywał jakoś rygorystycznie A prezentowaniem i podawaniem mu słodyczy jako pokarmu wartościowego z zastrzeżeniem, że ma po tym myć zęby. równie dobrze możesz zamiast ciastek czy cukierków pchać w dziecko łyżeczkami cukier z cukierniczki. nadal tak fajnie wygląda i jest uzasadnione, jeśli tak to czym? strachem, że po kryjomu sobie będzie jadło, bez twojego nadzoru i bez tego, że sama mu te zęby potem wyczyścisz? no niestety, nie wygląda fajnie + jest kompletnie bez sensu.


                                      --
                                      bumpinx2
                        • 25.11.12, 23:48
                          Czytam tak czytam waszą dyskusję i miałam się nie wtrącać, ale po tym wpisie muszę zareagować, bo niestety nglka pie....aś jak gołąb na parapet taką bzdurę, że aż oczy bolą a mózg się zwija do wielkości łepka od szpilki twierdząc, że tuż po zjedzeniu myje się zęby. No więc, rzetelny stomatolog odradzi mycia zębów tuż po posiłku bo po prostu możesz zaszkodzić szkliwu, więc jeśli nie masz wiedzy to łaskawie nie wprowadzaj ludzi w błąd.
            • 25.11.12, 16:31
              >Pikuś polega na tym, ze zarazić się najpierw trzeba bakteriami próćhnicowymi;

              próchnica jest tak powszechna, że naprawdę wiara w to, że jak nie poślinisz smoczka, to będzie dobrze, jest naiwnością. dzieciak będzie w domu, żłobku czy przedszkolu miał kontakt ze śliną innych dzieci, m.in. poprzez branie do ust wszystkiego, co mu się nawinie pod rękę. nie ominiesz tych bakterii, nie ma mowy. natomiast na to czy próchnica się rozwinie, jak najbardziej możesz mieć wpływ. podobnie jak z innymi zakażeniami.


              --
              never be mine
              • 25.11.12, 18:30
                six_a napisała:

                > próchnica jest tak powszechna, że naprawdę wiara w to, że jak nie poślinisz smo
                > czka, to będzie dobrze, jest naiwnością.

                A gdzie tak napisałam?
                Jest natomiast ogromna różnica w odporności półroczniaka, któremu babcia ciśnie obsmarowanego własną śliną - smoka do ust; a trzylatka, który dzieli się lizakiem z kolegą/koleżanką. Organizm potrafi radzić sobie z różnymi bakteriami i zwalczać je; prędzej poradzi sobie z nimi trzylatek niż półroczniak, któremu próchnica może się już rozwinąć w wieku 1 czy 1,5 roku. I potem się bredzi, że a to przez cukier a to przez coś innego...




                --
                Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
                Mój blog artystyczny
                • 25.11.12, 18:48
                  > Jest natomiast ogromna różnica w odporności półroczniaka,
                  odporność jest ważna dla uniemożliwienia rozwinięcia próchnicy, a nie, że bakterie ci się nie zalogują. owszem zalogują się, od wyrżnięcia się zębów jak już raz zostaną wprowadzone do organizmu, to na zawsze.

                  > I potem się bredzi, że a to przez cukier a to przez coś innego...

                  jak wiesz przez co, to podziel się ze światem, na pewno nobla dostaniesz. bo jak na razie, oprócz kwestionowania prawd oczywistych, nic ciekawego nie napisałaś.


                  --
                  do it well
          • 25.11.12, 16:42
            Ale najpierw musi na szkliwie zrobić się osad z zawartością węglowodanów, w którym bakterie miały pożywkę do namnażania się i życia. Osad nie robi się od słodyczy, bo te bardzo szybko się rozpuszczają i zostają połknięte. Robi się od innych produktów, które też zawierają węglowodany, bo wszystko zawiera węglowodany.
            Na zdrowym szkliwie nie ma prawa się nic osadzać, bo jest na tyle gładkie, że nic się do niego nie przyczepi. Do tego jeszcze jest ślina wypłukująca wszelkie resztki pokarmowe. Prędzej nieprawidłowe mycie może przyczynić się do próchnicy, bo żrąca pasta do zębów i twarda szczoteczka mogą uszkodzić szkliwo a do takiego z rysami to już się wszystko przyczepi. Podobnie jak i do plomb, więc jak już jakiś ząb był raz naprawiany, to nigdy w pełni zdrowy nie będzie i zawsze już będzie siedliskiem osadu i bakterii.
            Nie mówiąc o tym, że zdrowe szkliwo jest na tyle twarde i odporne na działanie bakterii, że w żadnym wypadku nie powinna się w nim próchnica zalęgnąć.
            • 25.11.12, 16:56
              >Osad nie robi się od słodyczy, bo te bardzo szybko się rozpuszczają i zostają połknięte.
              daj spokój berta nie rozśmieszaj mnie. masz na myśli picie glukozy czy jakieś słodycze w tajemniczy sposób rozpuszczające się i połykane bez śladu? rozkład cukrów zaczyna się w jamie ustnej.

              zjadłam dwie kukułki - na zewnątrz jakby landrynka w środku miękkie nadzienie, wszystko mi powłaziło w bruzdki i gdybym nie umyła zębów po tym, to by tam sobie siedziały całkiem długo. cukierki typu landrynka trzymasz w buzi tak długo, że legion bakterii zdąży się tam rozgościć, a inne słodycze typu batonik oblepią ci zęby i powłażą w przestrzenie miedzyzębowe oraz pod dziąsła.

              dodaj do tego palenie, szokujący poziom higieny i masz odpowiedź, skąd się u ludzi biorą paskudne zęby w wieku dorosłym.



              --
              life is my friend
    • 25.11.12, 14:34
      jak najbardziej bez slodyczy sie da. i bzdura jest stwierdzenie, ze jesc trzeba wszystko, nawet slodycze. potrzeba slodkiego to pierwotnie potrzeba na owoc i tym sie nalezy zapychac, jak kogos najdzie.
    • 25.11.12, 14:39
      No jak gdzie złoty środek? Podane zostały dwa skrajne przykłady, oczywiste jest zatem, że ze słodyczami jak ze wszystkim: umiar.

      I całkiem słusznie zostało zauważone, że słodzone soki, wafelki, obiady podawane na słodko - są wszędzie i kwestią czasu jest kiedy dziecko sięgnie.
      Kompletnie nie zgadzam się z tezą, że dziecko lubi to, czego zasmakuje "wcześniej" albo że jada jak rodzice. W mojej diecie od zawsze pełno warzyw i owoców a ona tylko: ziemniaki, mięso, buraczki - i może tak dwa miesiące, codziennie! Od niedawna mandarynki i jabłka; przez 4 pierwsze lata życia: tylko jabłka, innymi owocami pluła od początku. Te wszystkie cudowne teorie można o kant tyłka i tylko się cieszyć, jeśli trafi Ci się dziecko, któremu rzeczywiście smakuje to, co podasz [ty, babcia, w p-kolu, szkole, gdziekolwiek i ktokolwiek].

      To samo słodycze; młoda zeżarła pierwszego cukierka gdy miała rok, sama sobie wygrzebała z mojej torebki. Nie domagała się więcej, więc nie dostawała specjalnie. Od ok 3 r.ż. jest łakomczuchem, słodcze jej wydzielam ale naprawdę nie widzę żadnego powodu, by absolutnie zakazać wszystkiego.
      Słodycze nie są niezdrowe; cukier jest potrzebny naszemu organizmowi. To nadmiar słodyczy jest niezdrowy; tak samo jak nadmiar nabiału, nadmiar potraw mięsnych, nadmiar niemalże czegokolwiek.

      --
      Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
      Mój blog artystyczny
      • 25.11.12, 14:46
        cukier masz wszedzie. i w chlebie i w warzywach, nawet kwasna cytryna ma pelno cukru, tak ze nie trzeba sie nim faszerowac dodatkowo.
        • 25.11.12, 14:48
          Tak samo jest z solą. Dzienna dawka zaspokajająca zapotrzebowanie jest kilku kromkach chleba.
          --
          W tym mieście ponoć szczęśliwe tylko są. Gołębie i parkometry.
          • 25.11.12, 15:08
            swiete.jeze napisała:
            > Tak samo jest z solą. Dzienna dawka zaspokajająca zapotrzebowanie jest kilku kromkach chleba.

            Swiete, to masz cos swietego bez soli, za to w mundurkach.
            ja to jadam z krwistym befszytkiem, ale Veganie moga sobie zafundowac do tego kopyto z SOI.
            www.mojeprzepisy.com/2009/05/gotowane-ziemniaki-w-mundurkach-z-koprem/
        • 25.11.12, 14:51
          krakoma napisała:

          > cukier masz wszedzie. i w chlebie i w warzywach, nawet kwasna cytryna ma pelno
          > cukru, tak ze nie trzeba sie nim faszerowac dodatkowo.

          Niewiele w życiu rzeczywiście TRZEBA w stosunku do tego, co RZECZYWIŚCIE robimy. Nie widzę powodu, by powiedzieć córce "nie jedz ciastka", kiedy mała sąsiadka zza płotu ją częstuje. Nie umrze od ciastka, nie wyrośnie jej od tego piąta ręka.


          --
          Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
          Mój blog artystyczny
    • 25.11.12, 14:46
      Twoja kolezanka ma racje! Ta od zdrowego pieciolatka obojetnego na slodycze.
      Madra kobieta.
      Ta druga sama jest bledem natury, ktory powiela tuczac wlasne dziecko. Trucicielka i tyle.

      Mozna jesc wszystko, byle z umiarem, a z tym wielu ludzi ma problemy. Szczegolnie gdy chodzi o zywnosc.
      --
      http://i47.tinypic.com/23t5j0p.jpg Plaire à tout le monde, c'est plaire à n'importe qui. [Sacha Guitry]
      • 25.11.12, 14:54
        Mozna jesc wszystko, byle z umiarem, a z tym wielu ludzi ma problemy. Szczegoln
        > ie gdy chodzi o zywnosc.

        faktycznie, z umiarem w jedzeniu kamieni, kitu albo piachu mniej ludzi ma problemy...
        :~D
        --
        it's my life
    • 25.11.12, 14:50
      > Powiem szczerze że ja bym chciała że by mi r
      > odzice nie dawali słodyczy, a dzisij przechodziłabym obojętnie a to było dla mn
      > ie lepsze.

      Etam.
      U mnie w domu zawsze była czekolada, mleczna, orzechowa, pitna, ciacha czekoladowe, lody czekoladowe - a ja czekolady i tak nie znoszę i nie tknę. W ogóle nie lubię słodyczy, za to kocham chleb z masłem i solą lub czipsy:)

      Wracając do tematu. W wychowaniu dziecka najważniejszy jest chyba umiar, bo dziecko, które nigdy słodyczy nie jadło, może kiedyś w nich na zabój posmakować i całe kieszonkowe na snikersy i emememsy przepuszczać.
      Wolałabym dziecko nauczyć, że słodycze to jest mało zdrowy przysmak, na który wolno sobie od czasu do czasu jednak pozwolić. Na przykład w weekend czy po pływalni. I że czekolada czarna jest lepsza niż mleczna. Oraz nauczyć je wybierać - zamiast lodów śmietankowych -sorbety owocowe. I wbić do głowy, że szklanka soku to też słodki przysmak, a nie dodatek do śniadania. I tak dalej.




      --
      I almost agree...
    • 25.11.12, 15:09
      od słodyczy - obejrzyj sobię 'Charliego i fabrykę czekolady' ;-) Złoty środek to chyba najlepsza metoda do zastosowania, nie tylko w tym przypadku zresztą.
      • 25.11.12, 15:43
        wszystkiego trzeba sobie odmawiać , mówię temu zdecydowane NIE , nie piję , nie palę, nie narkotyzuję się , do licha! jak zjem codziennie po czekoladzie czy paczkę żelek i zrobię sobie tym przyjemność to świat się od tego nie zawali
        • 25.11.12, 15:49
          olewka100procent napisała:

          > do licha! jak zjem codziennie po czekoladzie czy p
          > aczkę żelek i zrobię sobie tym przyjemność to świat się od tego nie zawali

          myślę, że palenie może być mniej szkodliwe niż tabliczka czekolady dziennie :)

          a bez słodyczy da się żyć, ja jako ekwiwalent słodyczy spożywam od czasu do czasu suszone banany, suszone śliwki czy chociażby miód :)



    • 25.11.12, 15:45
      większość wędlin, kiełbas, nie wspominając o parówkach mają w sobie tyle chemii, że też nie powinno się tym karmić dzieci :)

      dobry chleb, robiony na zakwasie bez chemikaliów i napulchniaczy też kosztuje w granicach od 5 zł wzwyż za malutki bochenek
      • 25.11.12, 15:56
        Chleb, nawet pieczony w domu jest tuczący i psują się od niego zęby. W zasadzie to nie przychodzi mi na myśl ani jeden produkt, który byłby naprawdę zdrowy i godny polecenia. Od każdego można umrzeć albo przynajmniej się pochorować i roztyć.
        • 25.11.12, 15:59
          jest: chudy ser + salata + dobra gorzala

          cwicze to od Cwierc wieku i nie tyje.
          a wartosci watrobowe tez sa w najlepszym porzadku.
          • 25.11.12, 16:17
            babka mojego męża w myśl zasady ,,złego diabli nie biorą ,, żyję sobie już 90 lat w skrajnej biedzie. I przez te 90 lat rarytasami się nie żywiła. Smalec, galareta ze świńskich nóżek, martadela i najtańsze wędliny jadła całe życie ( fakt, że w czasach jej młodości żarcie nie było faszerowane chemią ) ale reasumując , mało urozmaicona dieta , mało owoców itd nie sprawiły w jej organizmie większych szkód więc nie dajmy sie zwariować
            • 25.11.12, 16:42
              olewka100procent napisała:

              > babka mojego męża w myśl zasady ,,złego diabli nie biorą ,, żyję sobie już 90 l
              > at w skrajnej biedzie.

              podsumowując, śmieciowe żarcie w Polsce na dużą skalę zaczęło być sprzedawane mniej więcej od połowy lat 90-tych, czyli Twoja babcie przez ponad 70 lat jadła żywność, która nie była jakoś specjalnie faszerowana chemią, żyć w skrajnej biedzie to nie to samo co żyć niezdrowo, Amerykanie nie żyją w skrajnej biedzie a żrą takie paskudztwo, że głowa mała... Tam aspartam czy glutaminiam sodu jest stosowany na wielką skalę od kilkudziesięciu lat...
              Ciekawe jak wytłumaczyć fakt, że na biednej Kubie średnia długość życia jest wyższa niż w bogatych USA? en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_life_expectancy LOL

              • 25.11.12, 18:02
                poza tym stwierdzenie w skrajnej biedzie daje druga wsakzowke!!
                bo to przejadanie sie szkodzi, a nie post (obzarstwo jest dla przypomnienia wg KK jednym z 7 grzechow glownych).
                + akurat w czasie 2. wojny swiatowej, kiedy ludzie malo jadali, bylo baaardzo malo chorob serca czy cukrzycy. boom zaczal sie, jak zaczelo sie dobrze dziac.
          • 25.11.12, 16:45
            A nie prawda, chudy ser ma hormony i wszystko to czym krowę szprycowali, żeby więcej mleka dawała i nie zdechła z powodu epidemii. A sałata ma pestycydy, fitohormony i wszelkie chemikalia powodujące, że rośnie szybko duża i dorodna.
            • 25.11.12, 16:53
              berta-death napisała:
              > A nie prawda, chudy ser ma hormony i wszystko to czym krowę szprycowali, żeby w
              > ięcej mleka dawała i nie zdechła z powodu epidemii. A sałata ma pestycydy, fito
              > hormony i wszelkie chemikalia powodujące, że rośnie szybko duża i dorodna.

              No dobra, tesz jestem duzy i dorodny.
              niech bedzie, ze to wszystko tylko dzieki zdrowej i dobrej gorzale:
              upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7b/Smirnoff_vodka.jpg
        • 25.11.12, 16:13
          berta-death napisała:

          > Chleb, nawet pieczony w domu jest tuczący i psują się od niego zęby.

          jak się czegoś dużo je to wszystko tuczy, o psuciu się zębów od chleba pierwsze słyszę...

          Niemniej jak się zrobi samemu chleb albo kupi droższy, ale ekologiczny to taki chleb nie będzie nafaszerowany:

          E 282 - polepszacz antypleśniowy, dzięki niemu chleb leży i leży i nic mu nie jest

          E 300 - kwas askorbinowy, przeciwutleniacz, środek do przetwarzania mąki, syntetycznie wytwarzana substancja o aktywności witaminy C, ze względów technologicznych coraz częściej stosowana w przemyśle spożywczym, może przyczyniać się do powstawania kamieni moczowych w nerkach i pęcherzu.

          E 330 - znany jako kwas cytrynowy, zamiast symbolu E 330 wielu producentów na swoich opakowaniach pisze: regulator kwasowości, emulgator, stabilizator lub przeciwutleniacz. zapobiega reakcjom chemicznym i enzymatycznym utleniania, powodującym zmiany barwy, stabilności, konsystencji lub wyglądu produktu np. ciemnieniu, brunatnieniu obieranych owoców i warzyw. Nadaje przyjemnie kwaśny smak produktom.



          wszystkie oczywiście są uznawane za nieszkodliwe :)

          • 25.11.12, 16:21
            jan_hus_na_stosie2 napisał:
            jak się czegoś dużo je to wszystko tuczy, o psuciu się zębów od chleba pierwsze słyszę...

            cos jest na rzeczy. chlopi kiedys sami piekli sami chleb i prawie wszyscy mieli popsute zeby :)

            a kwas cytrynowy, jest absolutnie nieszkodliwy dla zdrowia i latwo przyswajalny.
            za inne (dodatki) nie odpowiadam.

            J.K.
            chemik.
            • 25.11.12, 16:30
              j-k napisał:

              > cos jest na rzeczy. chlopi kiedys sami piekli sami chleb i prawie wszyscy mieli
              > popsute zeby :)

              wg mnie psucie zębów musi mieć jakieś genetyczne podłoże, ja odkąd straciłem mleczaki nie byłem ani razu u dentysty czy stomatologa, ostatni raz chyba byłem na jakimś badaniu kontrolnym w liceum (zero ubytków). Mi się zęby wcale nie psuja, są twarde jak stal, na studiach i w liceum wpieprzałem czekoladę aż mi się uszy trzęsły i nie miało to żadnego wpływu na moje zęby. Teraz prawie nie jem czekolady ale tylko dlatego, że nie chcę przytyć :)
              Myję zęby średnio 2 razy dziennie, rano i wieczorem, to chyba norma, a problemów z zębami nie mam od 20 lat żadnych.

              Więc to chyba jednak genetyczne uwarunkowanie, takie jest moje zdanie :)

              • 25.11.12, 16:33
                ja czasami pieke w domu chleb i dodaje do niego rozgniecioną tabletke rutinoscorbinu....
              • 25.11.12, 16:35
                jan_hus_na_stosie2 napisał:
                Więc to chyba jednak genetyczne uwarunkowanie, takie jest moje zdanie :)


                No dobra , chlopstwo bylo genetycznie slabe, a to przez wyzysk szlachty.

                juz cieplej ? :)))
                • 25.11.12, 16:44
                  rozumie, że szlachta chleba nie jadła i dlatego miała zdrowe zęby? ;)

                  • 25.11.12, 16:49
                    jan_hus_na_stosie2 napisał:
                    > rozumie, że szlachta chleba nie jadła i dlatego miała zdrowe zęby? ;)

                    pewnie, ze nie.
                    jadali dziczyzne + kaczki + gesi - z kiszona kapusta i kasza. :)
                    • 25.11.12, 16:57
                      j-k napisał:

                      > pewnie, ze nie.
                      > jadali dziczyzne + kaczki + gesi - z kiszona kapusta i kasza. :)

                      ale to chyba na ucztach i biesiadach, na co dzień szlachta chyba jednak chleb jadała :)
                      • 25.11.12, 17:02
                        jan_hus_na_stosie2 napisał:
                        > ale to chyba na ucztach i biesiadach, na co dzień szlachta chyba jednak chleb jadała :)

                        na co dzien jadala kasze i ser, pila mleko... chleba niewiele.
            • 25.11.12, 16:33
              Taaa, sami piekli chleb, sami mielili ziarno w kamiennych żarnach powodujacych, że w mące był piasek uszkadzający zęby, nie myli ich codziennie, i nie chodzili do dentysty.
              Faktycznie, naojczywistszy wniosek jest taki, że uzębienie uszkadza chleb samodzielnie pieczony :D
              --
              http://forum.bodymodifications.pl/index.php?action=dlattach;attach=499;type=avatar
              • 25.11.12, 16:38
                za namowa pewnej krolowej francuskiej mogli piec serniki - miast chleba.
                w koncu sera ci u nas zawsze na wsi byl dostatek.
    • 25.11.12, 16:47
      Złoty srodek? Slodycze 1x w tyg.
    • 25.11.12, 17:42
      u mnie złoty środek to postanowienie, że słodycze jemy tylko w weekendy. Ja nie jadam prawie wogóle, dziecko dobrze wie, że słodycze tylko w soboty i niedziele. Czasem jest tak, że zapomina o słodyczach w te weekendy i nie je wcale. Bywa, że babcia przemyci raz w tygodniu cukierka.
      Słodycze to nie jest czyste zło. Trzeba po prostu znać umiar. Jak ze wszystkim z resztą
      --
      ------------------------------------------------------------
      "Żeby jeździć samochodem trzeba zdać egzaminy ale żeby mieć dziecko wystarczy dwoje idiotów."
      -------- autor xxx.
    • 25.11.12, 18:18
      troche nieszczesliwie zestawilas dwa skrajne przypadki
      oczywiscie, ze nie dawac, dopoki gdzies jakos sie nie natknie. tak robilam z dziecmi. ale nie ludzcie sie, ze nie beda jadly w zyciu slodyczy z tego powodu ;P
      a co do zebow, to ich zdrowie glownie zalezy od genow imho
      --
      Om vi bara får tid för tystnad
      • 25.11.12, 18:21
        good_morning napisała:

        > a co do zebow, to ich zdrowie glownie zalezy od genow imho


        choć jedna niewiasta się ze mną zgadza :)
        • 25.11.12, 18:33
          dwie!:)
          • 25.11.12, 18:36
            tak w zasadzie, to trzy.. cokolwiek bym nie robiła [szorowanie zębów kilka x dziennie + irygacje waterpikiem + plukanie plynami + gumy bez cukru] zeby psuja mi sie namietnie, z reguly od.. miazgi

            --
            Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
            Mój blog artystyczny
            • 25.11.12, 18:47
              ładna biżuteria :) jak spotkam godną kobietę to chętnie kupię u Ciebie jakiś "ozdobnik" dla niej, o ile nie masz zaporowych cen ;)

              • 25.11.12, 19:05
                wow, rzeczywiscie. jak zwykle to, co mi sie podoba, juz sprzedane bu ;(

                --
                Alles Schall und Rauch
                Herz im Ausverkauf
            • 25.11.12, 21:20
              Nie trzy, bo cztery. Tak jak wspomniałam, nie jadałam słodyczy w dzieciństwie bo nie lubiłam. Sklepowe peerelowskie były obrzydliwe, nawet te z wyższej półki typu wedle, do dzisiaj tego nie cierpię, podobnie jak i tych batoników danuś, pawełków, deserowych czekolad, landrynek i tym podobnych. Te pewexowskie w stylu marsy były dla mnie za słodkie i po dwóch kęsach mnie po nich mdliło a na sam widok osób, które tym się zażerały bez opamiętania, to naprawdę ciężko mi się było powstrzymać, żeby pawia nie puścić. Nie mogłam pojąć, że komuś może nie być niedobrze po zjedzeniu całego batona albo całej tabliczki czekolady. Dopiero na stare lata podniósł mi się próg tolerancji dla poziomu słodkości w słodyczach.
              A zamiast słodyczy to mnie faszerowali mlekiem i twarogiem, które były uważane za zdrowe i dobrze na zęby wpływające. Nic to nie dało. Moje zęby to masakra, ile razy idę do dentysty na przegląd, tyle razy jest coś do robienia. I tak było nawet w przypadku mleczaków. Dentyści twierdzą, że to geny, jeden sugerował jeszcze wpływ antybiotyków, które mogą osłabiać tworzące się szkliwo w zębach. Tylko, że tymi antybiotykami to też mnie nikt jakoś specjalnie nie faszerował. Nie byłam jakimś szczególnie chorowitym dzieckiem.

              I nadwaga to też geny. Ja się odżywiałam zdrowo, bezsłodyczowo a byłam pulchna. Koleżanki, które żarły te batony i czekolady a na śniadanie zamiast sera i mleka dostawały chleb z kremem czekoladowym a do szkoły paczkę ciastek, były chude. I jeszcze ilościowo też połowę więcej w siebie ładowały, wszystko gdzieś wyparowywało.
    • 25.11.12, 18:41
      sama uwielbiam słodycze (mój facet, moi rodzic, dziadkowie też)
      i oczywiście nie chciała bym mieć spasionego dziecka ale też uważam za egoistyczne nie dawanie słodyczy dziecku wcale. Sama jem słodycze - w tym ciasta (jem nie żrem) więc hipokryzją było by nie dawanie ich dziecku wcale.

      Dla mnie zdrowy rozsądek (w żywieniu dziecka i siebie) to drobna słodycz po obiedzie (cukierek, lizak itp)
      sama jadam podobnie - nie jem za to wcale słodkich bułek, nie pijam soków ani napojów wysoko-słodzonych.
      Z cukrów które jadam i które mi najbardziej smakują to czekolady, ciasta i cukierki :) z innych mogę praktycznie zrezygnować. Takie rzeczy (w rozsądnych ilościach) też będę podawać dziecku

      Trzeba jeść wszystko - w tym i cukier.
      Według mnie nie jest problemem tego, ze ktoś cukier je, tylko to, że je go w niezerowej ilości.

      ps. wiem, ze w owocach jest cukier ale ja owoców prawie wcale nie jadam. Jedyny cukier jaki jadam w posiłkach to w owocowych jogurtach i łyżeczka cukru do herbaty
    • 25.11.12, 19:13
      teraz byle oferma a mówi innym jak mają żyć :)
      • 25.11.12, 19:37
        najwięcej takich oferm pracuje na Wiejskiej, na niczym się nie znają ale głosują jak partia każe, gdy zagłosują inaczej nie dostaną jedynek i dwójek na listach wyborczych w kolejnych wyborach...





    • 25.11.12, 20:24
      mądrale od diety, darujcie sobie tą napuszoną pewność ignoranta, bo nauka tej pewności nie ma,

      czy wiecie, że medycyna tylko w 20% przypadków jest wstanie rozpoznać patologię danej choroby?

      odpuście sobie więc te autorytarne teksty, że coś wiadomo czy stwierdzono w związku z dietetyką, w większości wypadków to nieudowodniona mniemanologia

      jak bliżej się przyjrzeć to w większości tych przypadków, typu globalny wpływ cukru, soli, tłuszczu, nie ma żadnych wiarygodnych badań i testów, sam aparat testu statystycznego jest tu bardzo kulawy,

      a interakcje związków to zupełnie nieznany kosmos,

      skąd np. wiecie, że eliminując cukier i słodycze, nie sprzyjacie zaburzeniom neurologicznym?

      nic nie zastąpi zdrowego rozsądku i równowagi
      • 25.11.12, 20:29
        >że eliminując cukier i słodycze, nie sprzyjacie zaburzeniom neurologicznym?
        nie wiem, czy ktokolwiek w tym wątku w ogóle proponował eliminowanie.

        cukry są też w innych produktach niż słodycze i cukier biały, więc z tymi schorzeniami neurologicznymi to nie przesadzaj, bo zaczynasz przynudzać jak palacz, który będzie udowadniał, że bez peta mózg mu nie pracuje.


        --
        life is my friend
        • 25.11.12, 20:41
          oho, wszystkowiedząca miszczyni ciętej riposty poczuła się urażona, i słusznie
          • 25.11.12, 20:48
            >poczuła się urażona,
            ejno, i tak nikt nie chce z tobom gadać. podziękowałbyś za ciętą ripostę przynajmniej.


            --
            never be mine
            • 25.11.12, 21:17
              jejku, ciągle dokuczasz ludziom
              • 25.11.12, 21:28
                no, straszne.
                to z braku cukru. wybacz.

                --
                bumpinx2
                • 25.11.12, 21:31
                  owoce też mają cukier
                  • 25.11.12, 21:37
                    możliwe, ale batony są zdrowe i co ważniejsze, nieszkodliwe. poza tym nikt nie reklamuje owoców, sama rozumiesz, dlatego nie są zbytnio popularne.

                    ale może bananka zjem.


                    --
                    end credits
                    • 25.11.12, 22:02
                      batony zdrowe?
                      może co jakiś
      • 25.11.12, 21:16
        a to da sie wyeliminowac cukier z pozywienia? ;)

        --
        Alles Schall und Rauch
        Herz im Ausverkauf
        • 25.11.12, 21:27
          Da się go ograniczyć do minimum, te diety typu dunkan to zakładają. Natomiast nie wiem czy to jest zdrowe. Znajoma w ramach profilaktyki cukrzycy, którą jest obciążona genetycznie, wyeliminowała sobie słodycze i inne wysokowęglowodanowe produkty z diety i nigdy wcześniej tak jej cukier we krwi nie skoczył jak podczas tego bezcukrowego okresu. Jak zaczęła jeść słodycze normalnie to i poziom cukru wrócił do normy. Może to przypadek a może faktycznie jak temu genetycznie obciążonemu organizmowi przyszło sobie samemu wyprodukować węglowodany z tego co miał do dyspozycji, to nie wyrobił i zaczął szaleć.
          • 25.11.12, 21:38
            cukier w sensie weglowodan jest nawet w miesie tak?
            ja rozumiem, ze mozna nie jesc cukru kupowanego na kilogramy, wystepujacego w postaci bialych krysztalkow, ale nie utozsamiajmy eliminacji z pozywienia cukru jako zwiazku chemicznego z eliminacja slodyczy
            --
            Destroy Erase Improve
            • 25.11.12, 21:47
              Pewnie, że tak. Trzeba by było odżywkami dla kulturystów się karmić, żeby całkowicie węglowodany wyeliminować. Natomiast faktem jest to, że człowiek został stworzony do węglowodanowej, nie białkowej diety, dlatego ten cukier wcale mu tak bardzo nie szkodzi.
              • 25.11.12, 22:39
                faktem jest to, że człowiek został st
                > worzony do węglowodanowej, nie białkowej diety, dlatego ten cukier wcale mu tak
                > bardzo nie szkodzi.


                a to z jakiej bajki? czlowiek jest wszystkozerny. niegdys jadal korzonki, jagode, a czasem i dzika urabal - taka jest jego natura, a nie cukier krysztal.
                • 25.11.12, 22:43
                  moja natura jest dzika, wole miesko dzika niz cukier krysztal (trzcinowy tez nie) ;)
                  --
                  ich bin aus Schnee - ich lieb’ dich solang ich dich seh’
                • 25.11.12, 22:49
                  To mit z tymi upolowanymi dzikami. One to tak od czasu do czasu dla rozrywki były. Nawet współczesne dziko żyjące plemiona nie żyją z polowań. Polowania i mięso to jedynie dodatek do tego co zbieracze znajdą a znajdują głównie węglowodanowy pokarm roślinny. Homo sapiens zanim wynalazł broń palną to miernym był myśliwym z łowiectwa by się nie wyżywił ani tym bardziej rodziny.
                  • 25.11.12, 23:08
                    opowiedz to eskimosom
                  • 25.11.12, 23:18
                    w ogole z toba to nie ma co kontynuowac.
                    "zanim wynalazl bron palna"?
                    jaskiniowiec byl swietnym mysliwym. ciosal te swoje krzemienie i robil dzidy! a ty wiesz jak np masajowie poluja?? bo jak najbardziej poluja, a nie jedza tylko zieleniny! wiec biegaja za zwierzeciem tak dlugo az sie zmeczy, a dla nich 4 godziny biegu to jak spacer. potem podzynaja gardlo i jazda do obrobki.
                  • 25.11.12, 23:22
                    berta-death napisała:

                    > To mit z tymi upolowanymi dzikami. One to tak od czasu do czasu dla rozrywki by
                    > ły. Nawet współczesne dziko żyjące plemiona nie żyją z polowań. Polowania i mię
                    > so to jedynie dodatek do tego co zbieracze znajdą a znajdują głównie węglowodan
                    > owy pokarm roślinny.

                    bzdury. do 15-go wieku w Europie tak wlasnie bylo, zanim rozprzestrzenila sie gospodarka uprawna.
            • 26.11.12, 15:30
              good_morning napisała:
              > cukier w sensie weglowodan jest nawet w miesie tak?


              Nie. Chyba, ze to mieso to w panierce jest ;).--
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
              Charty
              • 26.11.12, 16:59
                otoz sprawdzilam, sladowe ilosci (1 % czy cos kolo tego), ale jest. glikogen sie nazywa.
                wiec niby umownie uznaje sie, ze nie ma.
                zwyczajne klamstwo :D
                --
                Alles Schall und Rauch
                Herz im Ausverkauf
    • 25.11.12, 21:17
      na szybko, tu macie o innych "pewniakach złej diety", zwróćcie uwagę na fragmenty o braku świadectw naukowych a obiegowej pewności

      wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,7717475,My_chcemy_masla_a_nie_margaryny.html
      nowadebata.pl/2011/04/23/nie-bojmy-sie-cholesterolu/
      dla zainteresowanych sugeruję zgłębienie hasła "medycyna oparta na faktach", jest to prężny nurt nowoczesnej metodologii medycznej

      w skrócie chodzi o to, że wiele zaleceń i działań lekarskich, także tych poważnych np. elementy postępowania operacyjnego i pooperacyjnego, dieta itp. nie ma żadnego oparcia w badaniach naukowych, jest wynikiem np. niezweryfikowanego zwyczaju i tradycji
      • 25.11.12, 21:30
        popieram.
        ktos tam pisal, ze lepiej dac dziecku cukier niz tluszcz - kolejny mit!
        jedzcie ten cukier, wcinajcie te batony, ciasta, maki, ale sie potem nie dziwcie, ze ospali jestescie, ruszyc tylka sie nie chce, insuline strzykac trzeba, pryszcze strzelaja jak grzyby po deszczu, a rak rosnie radosnie i, i, i.
        cukier to SAMO ZLO. smacznego.
        • 25.11.12, 21:36
          krakoma napisała:


          > ktos tam pisal, ze lepiej dac dziecku cukier niz tluszcz - kolejny mit!


          BŁĄD i nadinterpretacja. Ktoś tam, znaczy ja - napisałam, że lepiej dać dziecku cukierka dziennie, niż karmić stale samym tłuszczowym żarciem a NIE, że lepiej dać cukier niż tłuszcz [bo to, co piszesz, sugeruje zamianę w identycznych proporcjach i częstotliwości].
          I to, o czym napisałam, to żaden mit; każdy lekarz potwierdzi, że notoryczna zła dieta ma ogromnie wyniszczający wpływ na dziecko - w przeciwieństwie do cukierka dziennie. Skala szkodliwości jest nieporównywalna


          --
          Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
          Mój blog artystyczny
    • 26.11.12, 16:19
      Tez mam taka znajoma, ktorej dziecko nie jadalo i nie lubi slodyczy, ale chlopak jest dosyc pulchny-sporo je innych tuczacych rzeczy.
      --
      Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
      Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
    • 26.11.12, 21:03
      Koleżanka tez nie dawała dziecku słodyczy, efekt był taki, że jak poszedł na "dzień otwarty" do przedszkola to od ciastek go odciągnąć nie mogła :D a potem to ju z z górki, trzeba był dzieciaka ciągle mieć na oku bo zakazany owoc kusił


      --
      Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej (TC)
      ze specjalna dedykacją dla...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.