Za co dostawaliście w skóre od rodziców ? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • no właśnie. Pamiętam, że w ankiecie ,,Wysokich Obcasów" (GW) pytano
    anietowanych o lanie, o to za co je dostawali

    a wy za co dostawiliście lanie ?
    • Gość: hehe.he IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.04, 18:04
      za nieustanne bijatyki w szkole i na podworku (dobrze ze mnie do samsona nie
      wyslali wtedy na leczenie) :-)
    • i moje dziecko też jeszcze nie dostało i mam nadzieję że nie dostanie.Chociaż
      tak czasami da popalić że mam ochotę przez łeb zdzielić.... :-)
    • Jako szesciolatka poszlam bawic sie do kolezanki z przedszkola,kilka blokow
      dalej od mojego.Wrocilam grubo po polnocy.Pol osiedla mnie szukalo lacznie z
      milicja /owczesna/.Najpierw mama mnie ogladnela i przepytala czy nic mi nie
      jest a potem powiedziala do taty "Andrzej,bierz pasa!".Ale dostalam wtedy w
      skore! Raz jedyny!
      • ja to samo, z tymże lat 7 miałam i poszłam po szkole do kolegi, jego mama
        odprowadziła mnie ok.22, ojca w domu nie było, biegał po mieście, mama cała we
        łzach, jak przyszedł tata to dostałam lanie:), dostawałam tez pomniejsze lania,
        zawsze za niewrócenie do domu na czas:), do tej pory mam tą przypadłość...
        --
        "Niektóre dziewczęta przychodzą na świat organicznie dobre, ale nie ja."
        (Św.Laura de Nazianzi)
    • Za podsikiwanie dywanu w pokoju.
    • Gość: Lena IP: 80.48.96.* 12.07.04, 19:40
      Nigdy nie dostałam lania od rodziców.
    • Raz dostałam, właściwie zostałam pociągnięta za ucho. Spodobało mi się, ze moja
      koleżanka krzyczała na mamę pod oknem, więc też zaczęłam się "drzeć". Mojej
      mamie bardzo się to nie spodobało. Nigdy jej tego nie miałam za złe. Do dziś
      staram się nie robić hałasu pod swoimi i cudzymi oknami.
    • za nic konkretnego..
      no choc "mienie wlasnego zdania", "madrzenie sie" i inne tego typu to moze
      jednak sa konkrety?
      jako dziecko raczej nie dostawalam lania, te powyzej to okres gdy bylam juz
      dosyc duza..
      i tylko od mamy

      --
      www.stratosfera.cz/cosmopolitan/cos.clanek.php3?clID=319
    • kiedy byłam małym dzieckiem rodzice nigdy mnie nie bili. Jedyne lanie dostałam
      za wagary jak miałam 14 lat,wtedy przytrzymał mnie tata ,a mama zbiła mnie
      skórzanym pasem. Dostałam chyba z 10 pasów na goły tyłek. Bolało jak diabli.
    • Gość: Rocco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 00:18
      pojechalem sobie z kolegami nad jezioro , i rozbilem autko , bo chcialo mi sie
      sprawdzic ile da sie nim pojechac , ale dostalem wtedy wpierdol.
    • za wiele przewinien. za klotnie z siostrami. za nie wykonanie polecen. za nie
      siedzenie cicho i przysluchiwanie sie nudnym mowcom. za banie sie. dostawalam
      lanie skorzanym paskiem na goly tylek. nie moglam potem dlugo usiasc. wszystko
      z komentarzem, ze to z milosci.
    • Dostałam lanie tylko raz.

      W sume tak szczerze to należało mi się. To było po wywiadówce. Nie chce za
      bardzo mówić o szczegółach ale chodziło o to, że generalnie nie powiedziałam
      przed wywiadówkę całej prawdy o moich stopniach. Oszukałam nauczycielkę.

      Kiedy mama została wezwana do szkoły nie wiedziłam co bedzie w domu. Kiedy
      tylko weszło kazała połozyć mi sie na kanapie, powiedziała ,,no moja panno
      szykuj tyłek alejuż" - Jezu ale wówczas sie wystraszyłam !!!) i ściągać
      spodnie ale majtki zostały, dostałam 10 razy.Ślady na tyłku miałam ze dwa
      tygodnie. To było jedyne lanie
    • Gość: AnaisNin IP: *.tkk.pl / 194.24.244.* 13.07.04, 20:56
      Na szczescie rodzice mnie nie bili...
      • Gość: pas_na_dupe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 21:09
        Znam przypadek że dostała dwudziestolatka za zawaloną sesje hehe.
        • Gość portalu: pas_na_dupe napisał(a):

          > Znam przypadek że dostała dwudziestolatka za zawaloną sesje hehe.

          i co w tym takiego smiesznego?
          --
          i tak sa najlepsi:
          www.euro2004.com/tournament/teams/team=39/index.html
          • Gość: pas_na_dupe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 22:51
            mallina napisała:

            > Gość portalu: pas_na_dupe napisał(a):
            >
            > > Znam przypadek że dostała dwudziestolatka za zawaloną sesje hehe.
            >
            > i co w tym takiego smiesznego?



            Śmieszne jest to że dorosła osoba pozwala się tak upokarzać.
          • mallina napisała:

            > Gość portalu: pas_na_dupe napisał(a):
            >
            > > Znam przypadek że dostała dwudziestolatka za zawaloną sesje hehe.
            >
            > i co w tym takiego smiesznego?

            Hmm tak się zastanawiam....
            Niech mi ktoś pomoże, bo nie mogę sobie tego wytłumaczyć:
            dlaczego lanie za oceny w szkole 10-latka jest "bardziej właściwe" niż lanie za
            sesję 20-latka?

            nie jestem absolutnie zwolenniczką wychowania bezstresowego, uważam, że lańsko
            czasami sie naprawdę przydać (ja dostałam tylko jedno warte zapamiętania -
            skutek: od tego czasu nie marudzę przy jedzeniu) - chodzi o to, że jakoś nie
            mogę sobie wytłumaczyć na czym polega różnica między 10 - a 20 - latkiem w tej
            kwestii - tym bardziej, jeśli jeden i drugi jest na utrzymaniu rodziów.

            No ale różnica jakaś napewno istnieje, bo sama się zniesmaczyłam na myśl o
            zlaniu mnie, 20 latki, tylko na czym polega?
    • Ja dostawałam zawsze od matki. Jak byłam mlodsza to były to klapsy a pożniej
      byl to pasek. Dostawalam bez zadnych zapowiedzi. Przewaznie mama kazala mi sie
      położyć na tapczanie, szla po pasa i tak to sie odbywalo. Dostawalam moze z 15
      razy. Największe lanie dostałam jak mama złapala mnie na kłamstwie.
    • jesten naprawde bardzo zdziwiona tym co czytam, owszem dostałam w łeb ściera od
      matki , tato też czyś mnie tam trzepnął i to jak miałam 20 lat:) ale nie
      wyobrażam sobie jak można kazac połozyć sie dziecku i z zimną krwia lać pasem
      po tyłku? to trzeba mieć jakieś skłonności sadystyczne i nikt mi nie powie że
      nie. Mojej córce nie raz się należało za pyskowanie ale nie wyobrażam sobie tak
      drastycznej sytuacji.
      Byłam córka wojskowego, i ktoś mi powie że to sa brutale! po za dyscyplina
      czyli wymagania punktualności nigdy nie byłam poniżona przez rodziców, bo tylko
      tak można to nazwać. Bardzo współczuje...
      pozdr.
    • dostałam dwa razy w zyciu i doskonale pamiętam tamto poniżenie, dziwne że w
      dzisijszym swiecie nie jest to karalne.
    • Gość: manna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.07.04, 10:27
      Dostawałam bardzo mocne lania. Zawsze od matki, nigdy od ojca. Za różne rzeczy:
      za zbyt poufałe odezwanie się, za ociąganie się z wykonaniem jakiegoś polecenia.
      Najbardziej utkwiło mi w pamięci lanie za zakupy. To było w czasach
      niedostatkow rynkowych. Zostałam wysłana po produkt a, b i c. Przy czym b
      miałam kupić tylko pod warunkiem, że będzie również a. Niestety pokręciło mi
      się i chociaż nie było tego nieszczęsnego a, to kupiłam b. Ale dostałam wtedy
      łomot! Miałam 6 lat. Wbrew pozorom nie pochodziłam z marginesu społecznego.
      Normalna inteligencka rodzina.
      Okropne lania dostawali moi małoletni sąsiedzi. Tam było bicie nawet za krzywo
      położony jasiek na tapczanie. Matka, a właściwie macocha zdawała powracającemu
      z pracy ojcu sprawozdanie o wszystkich przewinieniach, a on
      wymierzał "sprawiedliwość" grubym pasem. Dziewczynki chodziły z sinymi pręgami
      na udach.
      • to po prostu oburzające !
        jestem prawie pewna, ze ci którzy bili (,,Tam było bicie nawet za krzywo
        położony jasiek na tapczanie" ) sami byli bici i to w sposób bardzo
        upokarzający,
        • Lania były trzy. Nawiększe, jak mając 12 lat po szkole poszłam się bawić do
          koleżanki - oczywiście, nikogo z rodziców nie powiadomiłam, a wróciłam do domu
          ze trzy godziny później niż powinnam. Najpierw wycałowali mnie z radości, że
          nic mi sie nie stało, a potem dostałam piętnaście razy od taty rzemiennym
          paskiem za bezmyślność. Bolało bardzo, ale doskonale wiedziałam, za co cierpię.
          Najstraszniejsze było w wieku może 6 lat, kiedy zamiast bawić się pod domem,
          poszłam na inne podwórko, przełażąc w tym celu przez ruchliwą ulicę. Mama w
          końcu mnie znalazła, przez całą drogę do domu nic nie mówiła, tylko uciełą
          solidną witkę z wierzby. W domu kazała mi położyć się na taborecie i wymierzyła
          jakieś 4-5 uderzeń. W sumie mniej to bolało niż strach po drodze i to całe
          kładzenie się w oczekiwaniu na lanie. I jeszcze jedno... Kiedyś musiałam
          opiekować się młodszym braciszkiem, miałam z 8 lat, on 6. Była zima, a on mnie
          wkurzał, więc mu naopowiadałam, że jak przyłoży język do klamki u drzwi domu,
          to te drzwi się otworzą do krainy bajek. Uwierzył, a potem wrzeszcząc z bólu
          poleciał do taty. Tata bez ceregieli ściągnąl mi majtki i wlepił sporo klapsów.
          W sumie te lańska jakieś straszne nie były, traumy po nich żadnej nie mam i nie
          wykluczam, że jeśli moje dzieci kiedyś zasłużą, to też parę batów dostaną. Nie
          wyobrażam sobie natomiast bicia za głupoty, za coś zrobionego nieumyślnie,
          bicia kablem czy czyś takim. To zabija szczęśliwe dzieciństwo.
    • Gość: Zenek IP: *.chello.pl 14.07.04, 11:10
      Od mamy.
      Któregoś dnia mama przyłapała mojego ojca, jak sobie trzepie, czytając CATSa i
      przestała mnie bić za onanizm.
    • Najdotkliwiej pobił mnie ojciec za oglądanie jego pornosów ;) Miałam 8lat.
      Ja do dzisiaj mu to wypominam, a jemu do dzisiaj jest wstyd za to.
      --
      Forum wita Was w tym cudownym dniu,
      Kilku zasad się nauczycie tu,
      Spokój, ład, miły ton, wszechobecny bon ton,
      Na Forum tego trzymaj się,
    • dostałam raz w szkole, ale to było jeszcze na początku lat 80-tych.
      Byłam wtedy jak to się mówiło przewodnicżacą klasy a dodatkowo moja mama była
      nauczycielką w szkole do której chodziłam !
      była taka sytaucja, że poszłam na wagary i przyuważyła mnie wychowawczyni klasy
      (co za pech !), która zaprowadziła mnie do jeden z sal lekcyjnych (gdzie akurat
      nikogo nie było) i kazała mi wybierać ,,Patrycja, wybieraj albo idę do Twojej
      mamy albo lanie, co wolisz ?"

      wybrałam to drugie
      na szczęście więcej było strachu niż bólu (pewnie adrenalina zrobiła swoje )
      dostałam 10 razy kijem

      ale sie najadłam strachu
    • jak chodziłam do szkoły to spóźnilam do doamu, miałam przyjść o 22 byłam o
      drugiej w nocy, jak weszłam to mama powiedziała tylko żeby poszła do swego
      pokoju potem powiedziała ,,gacie w dół i kłądź na kanape" no a potem to już sie
      domyślacie. Mama była wówczas bardzo zdenerwowana (nigdy nie uderzyła mnie ,,na
      chłodno") i dostałam wówczas chyba z 15 pasów. Starałam sie nie wrzeszczyc ale
      bolało tak, że potem chyba przez kilka dni miałam sińce na tyłku
    • To przykre - ja tez dostawałam lanie - za byle co. Rzemienną smyczą mojego psa
      po udach - to pamiętam najlepiej.
      Dlatego chyba moja córka nie dostaje kar cielesnych, a czasami to chyba
      powinna...
      --
      monikaM
      • pierozek_monika napisała:

        > To przykre - ja tez dostawałam lanie - za byle co. Rzemienną smyczą mojego
        psa
        > po udach - to pamiętam najlepiej.
        > Dlatego chyba moja córka nie dostaje kar cielesnych, a czasami to chyba
        > powinna...
        ________

        ..niestety, ale i ja obrywałem za drobiazgi.Muszę się przyznać,
        ale i wobec moich dzieci kilka razy sam byłem zbyt porywczy.Wstyd mi..8(

        --
        charlie_x
        • Gość: bita IP: *.icpnet.pl 07.01.05, 03:15
          Ja też byłam często karana w ten sposób, ale nie odcisnęło się to żadnym piętnem
          na moim późniejszym życiu. Prawda jest taka, że byłam naprawdę strasznym
          dzieckiem i teraz, po wielu latach, gdy rozmawiam o tym z mamą, współczuję jej,
          nie sobie. Matka miała wielkie poczucie winy, ale nie mam jej za złe, że dawała
          się ponosić emocjom.
    • tylko jak bylem mały dostawałem w skórę
      dostawałem serie klapsów przez kolano od mamy, bo czasem po prostu rozrabiałem
    • ...a więcej szkód moim zdaniem przynosi, bezstresowe wychownie. Dzieci były
      bite przez wieki i jakoś mimo tego, powstało na tym padole parę fajnych rzeczy.
      Oczywiście należy rozróżnić bicie do nieprztomności, bicie po głowie i twarzy
      od bicia pt.: "parę pasów na tyłek". Mnie parę razy dostało się i mimo, że
      wtedy miałam nienajlepsze samopoczucie, z perspektywy lat stwierdzam, że były
      to słuszne lańska :) - za bieganie po rozmarzającym lodzie na jeziorze, za
      powrót ze szkoły w dooobrych kilka godzin po wymaganym terminie, do tego świeżo
      po chorobie i nasiąknięta wodą jak gąbka (była odwilż i z koleżankami lepiłyśmy
      baławany od 14tej do 18tej ;o). I jakoś nie wyrosłam na psychopatkę (chociaż w
      różne dni, mam na ten temat różne zdanie :))) i twierdzę, że jeśli będę miała
      dzieci i zasłużą sobie na pasa to nie będę miała specjalnych oporów.
      • Jakbyś dostała porządnie w skórę to byś nie pisała takich bredni. Dzieci są
        słabsze od dorosłych, a słabszych się nie bije. A zwłaszcza swoich dzieci. Dla
        mnie to niepojęte. Takie osoby w ogóle powinny zastanowić się nad
        rodzicielstwem i przeczytac parę książek o wychowaniu.

        --
        'Suddenly I see you change
        Everything at once
        The same
        But the mountain never moves'
        • destiny01 napisała:

          > Jakbyś dostała porządnie w skórę to byś nie pisała takich bredni. Dzieci są
          > słabsze od dorosłych, a słabszych się nie bije. A zwłaszcza swoich dzieci.
          Dla
          > mnie to niepojęte. Takie osoby w ogóle powinny zastanowić się nad
          > rodzicielstwem i przeczytac parę książek o wychowaniu.



          Tak najlepiej tych napisanych przez Andrzeja Samsona specjalistę od dzieci.
        • destiny01 napisała:

          ... i przeczytac parę książek o wychowaniu.

          achaaachaaaaa, których??? Tych napisanych przez Pana S.???? A tak na serio, to
          wyobraź sobie, że mam doskonałe podstawy teoretyczne i...własne doświadczenia,
          do tego, aby tak twierdzić. Poza tym, ludzie na świecie wydają fortuny, aby ich
          dzieci kształciły się w gimnazjach konserwatywnych (z internatami!!!), gdzie
          stosowane są kary cielesne (patrz: Eaton). Jak myślisz dlaczego??? Dlatego, że
          są sadystami??? Nie, ponieważ porządne lanie (zasłużone) kształtuje charakter,
          a stres jest czynnikiem motywujacym. Jakbyś poczytała sobie parę książek na ten
          temat, to wiedziałabyś, że nauka bez stresu poprostu nie może istnieć.
          • honeybeam napisała:

            > A tak na serio, to
            > wyobraź sobie, że mam doskonałe podstawy teoretyczne i...własne
            doświadczenia,
            > do tego, aby tak twierdzić.

            Hmm, nie wiem o jakich podstawach teoretycznych piszesz, ale myślę, że też mam
            niezłe (ach, ta piękna profesja Andrzeja S.;), oczywiście nie dyskredytuję
            Twoich. Jeżeli chodzi o moje doświadczenia, czyli wyżej wymienionego prania za
            oglądanie pornosów, to muszę stwierdzić, że pornosy zdarza mi się oglądać do
            dziś, a do ojca o tamto mam uraz;) Zatem lanie na dobre mi nie wyszło.

            Poza tym, ludzie na świecie wydają fortuny, aby ich
            >
            > dzieci kształciły się w gimnazjach konserwatywnych (z internatami!!!), gdzie
            > stosowane są kary cielesne (patrz: Eaton). Jak myślisz dlaczego??? Dlatego,
            że
            > są sadystami???

            Szczerze mówiąc nie interesują mnie za bardzo takie szkoły, ale wydaje mi się,
            że działają one bardziej na zasadzie nauczenia młodych -dobrze urodzonych-
            wszelkich zasad bon ton i nieskazitelnego zachowania. Wydaje mi się, ze kary
            cielesne są tam stosowane po to, by młody człowiek się BAŁ czegos zrobić na
            przyszłość, czegoś, co nie jest w dobrym tonie.


            Nie, ponieważ porządne lanie (zasłużone) kształtuje charakter,
            > a stres jest czynnikiem motywujacym. Jakbyś poczytała sobie parę książek na
            ten
            >
            > temat, to wiedziałabyś, że nauka bez stresu poprostu nie może istnieć.

            Trochę się naczytałam. Stres spowodowany tym, że dziecko wie, że za jedynkę
            może dostać w skórę, przynosi często odwrotny skutek, a dziecko (jak dostanie
            zły stopień, czy ogólnie zrobi coś głupiego) boi się rodziców, traci do nich
            zaufanie, kontakt z nimi, itd. To nie jest stres pozytywny.

            Ogólnie uważam, że bicie nie powinno być elementem wychowania dziecka i nie
            może być. Łamie się przez to prawa dziecka, a rolą rodzica jest z dzieckiem
            ROZMAWIAĆ i TŁUMACCZYĆ błędy (dziecko to dziecko, wielu rzeczy nie rozumie), a
            nie uważać, że klaps w oczywisty sposób rozwiąże problem.
            Pozdrawiam.

            --
            'Suddenly I see you change
            Everything at once
            The same
            But the mountain never moves'
            • destiny01 napisała:

              >Jeżeli chodzi o moje doświadczenia, czyli wyżej wymienionego prania za
              oglądanie pornosów, to muszę stwierdzić, że pornosy zdarza mi się oglądać do
              dziś,

              ok, teraz jesteś dorosła (zakładam:)) i możesz je sobie oglądać do woli. Ale
              wtedy??? Zresztą, w tym wypadku akurat, uważam, że to Twój ojciec popełnił
              niewybaczalny błąd. W domu gdzie są dzieci, nie powinno trzymać się filmów
              porno, a jeśli już, należałoby je trzymać w takim miejscu, do którego dziecko
              nie ma możliwości się dostać.

              > Szczerze mówiąc nie interesują mnie za bardzo takie szkoły, ale wydaje mi
              się,
              > że działają one bardziej na zasadzie nauczenia młodych -dobrze urodzonych-
              > wszelkich zasad bon ton i nieskazitelnego zachowania. Wydaje mi się, ze kary
              > cielesne są tam stosowane po to, by młody człowiek się BAŁ czegos zrobić na
              > przyszłość, czegoś, co nie jest w dobrym tonie.

              Wychowanie, też jest nauką.


              > Trochę się naczytałam. Stres spowodowany tym, że dziecko wie, że za jedynkę
              > może dostać w skórę, przynosi często odwrotny skutek, a dziecko (jak dostanie
              > zły stopień, czy ogólnie zrobi coś głupiego) boi się rodziców, traci do nich
              > zaufanie, kontakt z nimi, itd. To nie jest stres pozytywny.


              Oj, chyba jesteś jeszcze baaaardzo młodziutka ;).
              Na szczęście nigdy nie byłam bita za oceny i sama bić za nie, nie mam zamiaru.

              > Ogólnie uważam, że bicie nie powinno być elementem wychowania dziecka i nie
              > może być. Łamie się przez to prawa dziecka, a rolą rodzica jest z dzieckiem
              > ROZMAWIAĆ i TŁUMACCZYĆ błędy

              Sama musisz przyznać, że tłumaczenie nie zawsze przynosi skutek (często trzeba
              zareagować gwałtowniej). A dzieci mają tendencję do próbowania jak daleko mogą
              się posunąć i w którym miejscu jest granica, której im przekarczać nie wolno.
              Szczerze mówiąc, miewałam takie sytuacje kiedy po zbrojeniu czegoś, wolałabym
              dostać lanie niż słuchać tzw. "mów umoralniających" ;o))).

              > nie uważać, że klaps w oczywisty sposób rozwiąże problem.

              A nie dasz klapsa swojemu dziecku, jeśli na ulicy opluje obcą osobę???? Mimo,
              że Ty go tego nie uczyłaś??? I być może zwracałaś mu juz uwagę wcześniej, że
              tak nie można. Bo ja raczej bym się nie zastanawiała :).

              > Pozdrawiam.
              Ja też :)
              • Stres spowodowany tym, że dziecko wie, że za jedyn
                > kę
                > > może dostać w skórę, przynosi często odwrotny skutek, a dziecko (jak dost
                > anie
                > > zły stopień, czy ogólnie zrobi coś głupiego) boi się rodziców, traci do n
                > ich
                > > zaufanie, kontakt z nimi, itd. To nie jest stres pozytywny.

                Sprostuję tylko, że wypowiedź ta dotyczyła szkół, gdzie stosuje się kary
                cielesne.

                Zakończmy już temat bić czy nie bić, bo chyba nie o to chodziło autorowi wątku.
                Ja swoich dzieci bić nie zamierzam i nie pochwalam.
                Swoją drogą też jako dziecko plułam na ludzi (a za to lania nie dostawałam) i
                myślę, że wyrosłam na porządnego człowieka ;)
                --
                'Suddenly I see you change
                Everything at once
                The same
                But the mountain never moves'
            • destiny01 napisała:

              >
              > Nie, ponieważ porządne lanie (zasłużone) kształtuje charakter,
              > > a stres jest czynnikiem motywujacym. Jakbyś poczytała sobie parę książek
              > na
              > ten
              > >
              > > temat, to wiedziałabyś, że nauka bez stresu poprostu nie może istnieć.
              >
              > Trochę się naczytałam. Stres spowodowany tym, że dziecko wie, że za jedynkę
              > może dostać w skórę, przynosi często odwrotny skutek, a dziecko (jak dostanie
              > zły stopień, czy ogólnie zrobi coś głupiego) boi się rodziców, traci do nich
              > zaufanie, kontakt z nimi, itd. To nie jest stres pozytywny.


              Co innego lać za każde głupie przewinienie, za każdą banię w szkole a co innego
              dać w skórę gdy złamie pewne obowiązujące zasady, takie jak np.: duże
              spóźnienie, zniszczenie czegoś, wzięcie bez pozwolenia np. auta - tak, żeby
              pomóc ukształtować się nawykom.





              >
              > Ogólnie uważam, że bicie nie powinno być elementem wychowania dziecka i nie
              > może być. Łamie się przez to prawa dziecka, a rolą rodzica jest z dzieckiem
              > ROZMAWIAĆ i TŁUMACCZYĆ błędy (dziecko to dziecko, wielu rzeczy nie rozumie),
              a
              > nie uważać, że klaps w oczywisty sposób rozwiąże problem.
              > Pozdrawiam.

              A rozmowa jest idealna przy przewinieniach mniejszych. Moim zdaniem taki klaps
              dla kilkuletniego dziecka może być oznaką pewnej hierarchii: że coś, co zrobił
              było niezbyt dobre - wtedy mu tłumaczę, a coś innego było karygodne - wtedy
              dostaje w dupę+tłumaczę za co.
          • honeybeam napisała:

            >> do tego, aby tak twierdzić. Poza tym, ludzie na świecie wydają fortuny, aby
            ich
            >
            > dzieci kształciły się w gimnazjach konserwatywnych (z internatami!!!), gdzie
            > stosowane są kary cielesne (patrz: Eaton). Jak myślisz dlaczego??? Dlatego,
            że
            > są sadystami??? Nie, ponieważ porządne lanie (zasłużone) kształtuje
            charakter,
            > a stres jest czynnikiem motywujacym. Jakbyś poczytała sobie parę książek na
            ten temat, to wiedziałabyś, że nauka bez stresu poprostu nie może istnieć.

            -----------
            Honey, Ty masz chyba jakis problem. Sugerujesz ze ludzie wysylaja dzieci np. do
            Eaton, bo akceptuja kary cielesne? No wiekszej bzdury to jak zyje nie
            czytalam:))))))
            Tez poczytaj troche ksiazek, moze jakichs innych niz typu "arbeit macht frei" i
            moze tez puknij sie dobrze w glowe. Od sredniowiecza jest troche nowych metod
            wychowawczych poza biciem.
            Wiesz, wprawdzie w obecnych czasach w krajach arabskich twoja ulubiona metoda
            jest ogolnie rozpowszechniona, tylko wiekszosc cywilizowanych ludzi nie uwaza
            tego za stan normalny. W normalnym cywilizowanym swiecie przemoc fizyczna jest
            karalna, a wobec dzieci szczegolnie.
            Kampy w USA dla chlopcow, te o charakterze wojskowym, na ktore pier******
            rodzice wysylaja swoje pociechy uznane zostaly za nielegalne.
            No i wogole zasada jest, ze ten wobec kogo w dziecinstwie uzywana byla przemoc -
            sam jej kiedys uzyje.
            Poczytaj sobie inne ksiazki np. Graya "Dzieci sa z nieba" - jest tam o szacunku
            do drugiego czlowieka
            albo np.:
            www.nowe-panstwo.pl/np_11_2001/11_spoleczenstwo_zalewski.htm


          • honeybeam napisała:
            > są sadystami??? Nie, ponieważ porządne lanie (zasłużone) kształtuje charakter,
            > a stres jest czynnikiem motywujacym. Jakbyś poczytała sobie parę książek na ten
            >
            > temat, to wiedziałabyś, że nauka bez stresu poprostu nie może istnieć.

            MAM TYLKO NADZIEJĘ, ŻE NIE BĘDZIE CIĘ NIKT CHCIAŁ ZAPŁODNIĆ

            kon
    • Gość: Johan Bengtson IP: 195.117.50.* 14.07.04, 19:14
      Ja dostałem od ojca skórzanym pejczem (takim do poganiania wielbłądów - serio)
      za chwalenie się penisem przed gronem rówieśniczym. Ile ja wtedy mogłem
      mieć?... 24 lata?... O, przypomniałem sobie - 6 :D
    • Raz, ale za to porządnie, za ucieczkę w wieku 4 lat...

      Potem w wieku bodajże 18 lat - kiedy to "pełnoletność" zaczęła być tłumaczeniem
      każdego przewinienia. Jeden policzek przywrócił wszystko na swoje miejsce.

      Nie mogłabym chyba uderzyć własnego dziecka... tzn. klaps - ok, jeżeli
      faktycznie zachodzi taka potrzeba, ale nigdy przemoc fizyczna jako metoda
      wychowawcza.
      • Gość: wydech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 20:28
        k3ffy napisała:

        > Raz, ale za to porządnie, za ucieczkę w wieku 4 lat...


        Bić 4-letnie dziecko,no nieźle...
        • Gość: 100 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.04, 00:36
          Dostałam w twarz od ojca , bo podobno niegrzecznie odezwałam się do jego
          matki . Boli do dzisiaj , bo nie wiem , o co wtedy chodziło . Swojego dziecka
          nie biłam i nie biję .
          • Gość: Dziadziuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 21:41
            A bić hołotę i patrzeć czy równo puchnie.Jakby tak się tłukło to dresiarstwo co
            po ulicach chodzi to może by nie chodziło tak w dresach i kradło cwelostwo
            jebane.
            • Gość: lolka IP: *.acn.waw.pl 03.09.04, 00:08
              ja czasem dostawalam i raczej za jakies glupstwa nie warte lania i zawsze od
              ojca. ktos z was pisze ze lanie ksztaltuje charakter czy cos tam takiego, ze
              taki stres motywuje...bzduuuuura
              dla mnie lanie bylo tak upokarzajace, ze nawet jak nie bolalo to ryczalam caly
              dzien i pol nocy. dlaczego? bo nie wyobrazalam sobie jak moj ojciec moze mnie
              bic za cokolwiek, czulam sie taka bazsilna bo w zaden sposob nie moglam sie
              temu przeciwstawic bo dostalabym jeszcze bardziej. poza tym moj ojciec w takich
              momentach tak bardzo byl inny niz zazwyczaj ze az sie go balam. zreszta po
              zadnym laniu nie mialam wiekszego respektu przed ojcem tylko jeszcze bardziej
              sie buntowalam, bo wkurzalo mnie ze ktos rosci sobie prawo do dyktowania mi co
              mam robic, wiec zalozenie mojego ojca ze jak mi wleje to sie bede sluchac bylo
              mylne.
              dostawalam jak bylam mala, ale ojciec nadal jak zrobie cos nie tak (a mam 20
              lat) to mowi "chyba musze ci w skore dac" albo "zbiera ci sie" czy cos w tym
              stylu, ale teraz slyszac cos takiego po prostu sie we mnie gotuje chociaz wiem
              ze i tak napewno nie dostane
              mam nadzieje ze wyroslam mimo wszystko na kogos normalnego ;) ale wiem ze
              swojego dziecka nie uderze nigdy bo nie zycze nikomu zeby czul sie tak jak ja
              po lansku
              • Gość portalu: lolka napisał(a):

                > ja czasem dostawalam i raczej za jakies glupstwa nie warte lania i zawsze od
                > ojca. ktos z was pisze ze lanie ksztaltuje charakter czy cos tam takiego, ze
                > taki stres motywuje...bzduuuuura
                > dla mnie lanie bylo tak upokarzajace, ze nawet jak nie bolalo to ryczalam
                caly
                > dzien i pol nocy. dlaczego? bo nie wyobrazalam sobie jak moj ojciec moze mnie
                > bic za cokolwiek, czulam sie taka bazsilna bo w zaden sposob nie moglam sie
                > temu przeciwstawic bo dostalabym jeszcze bardziej. poza tym moj ojciec w
                takich
                >
                > momentach tak bardzo byl inny niz zazwyczaj ze az sie go balam. zreszta po
                > zadnym laniu nie mialam wiekszego respektu przed ojcem tylko jeszcze bardziej
                > sie buntowalam, bo wkurzalo mnie ze ktos rosci sobie prawo do dyktowania mi
                co
                > mam robic, wiec zalozenie mojego ojca ze jak mi wleje to sie bede sluchac
                bylo
                > mylne.

                to chyba właśnie dlatego, że dostawałaś często i za byle bzdurę
                co innego, gdybyś dostała 1, 2 razy w życiu, za poważne przewinienie, do końca
                życia zpaamiętałabyś za co to było, wiedziałabyś, że zrobiłaś źle i byś tego
                nie powtórzyła - bo oto chodzi w biciu, żeby było karą za coś złego i żeby
                karany nie miał ochoty tego powtórzyć. A takie lanie za byle peirdołę powoduje
                tylko jakieś gfrustracje u dzieciaków. No chyba, że ci chodzi o zwykłe klaspy?
    • Gość: JA IP: *.elpos.net 27.09.04, 20:02
      pamietam ze tata nigdy mnie nie bil 2 razy mama i raz mnie kopnela ale nie pamietam za co. za to bicie doskonale pamietam 1 bylo za plucie i drapanie ludzi <wszystkich opluwalam i drapalam co przychodzili do domu> :) a 2 raz jak dla kolegi zlamalam reke i cos tam mial ze szczeka :) taka sprytna bylam :) bracia mnie tego nauczyli byli ze mnie dumni :) ale mamuska to wsciekla byla :) zawsze reka
    • Gość: Agulka IP: 193.0.68.* 06.01.05, 16:53
      Dostałam dwa razy - a należało mi się, szczerze mówiąc, znaaacznie częściej.
      Ale rodzice preferowali kary bardziej wyrafinowane;) - potrącanie z
      kieszonkowego równowartości zniszczonego przedmiotu, przeproszenie
      skrzywdzonego itd. Pasem dostałam, jak się spóźniłam ponad dwie godziny -
      miałam 9 lat (jak czytałam, to dość częsta przypadłość). Tata, jak sam
      stwierdził, wlał mi z nerwów - 10 razy na goły tyłek. Bolało, ale było nader
      skuteczne, fakt. A drugi raz zlał mnie dziadek, bo wepchnęłam młodszego brata w
      pokrzywy twierdził, że na dobrą sprawę powinien mnie tymi pokrzywami zbić, ale
      jednak to by było niehumanitarne (sic!). Więc dostałam rózgą, a że było lato,
      to ze trzy tygodnie obnosiłam pręgi na udach. Więcej lań nie było, choć czasem,
      kiedy policzki paliły mnie ze wstydu, gdy rodzice robili mi wymówk, to
      myślałam, że pasek byłby lepszy od tych przemów - bardziej boli fizycznie, ale
      mniej duchowo.
      Nie liczę dostawania od nauczycielek - a się zdarzało oberwac linią po łapach.
      Raz jeden nauczycielka mi wlała - za wagary. Było hasło - wolisz wezwać
      rodziców czy lanie? Naiwna, wybrałam drugą bramkę. Dostałam 15 linii w tyłek -
      a rodzice pewnie by tylko nakrzyczeli, ech, gdzie ten człowiek miał rozum...;)
    • Gość: Aga IP: 193.0.68.* 07.01.05, 13:07
      Ngdy nie dostałam, nawet klapsa. Byłam niegrzecznym dzieckiem z wiecznie
      poobijanymi kolanami, spóźniałam się często, byłam kłótliwa - mały potworek.
      Ale jakoś wytrzymali bez kar cielesnych. Kary były inne - nieoglądanie
      telewizji, dodatkowe obowiązki, przeproszenie koleżanki, którą strzeliłam
      pięścią w żołądek (najgorsze, bo sobie zasłużyła!;)). A najzabawniejsze jest
      to, że ja zawsze byłam bardzo ciekawa, jak to jest dostać lanie - wydawało mi
      się taką przerażającą egzekucją - koleżanki musiały ściągać spodnie, klaść się
      na kanapie, liczyć pasy - a u mnie było tak łagodnie i pokojowo, nuda;)
    • Gość: ktoś kto tu bywa IP: *.chello.pl 07.01.05, 13:13
      Za wszystko.

      Pamiętam jak raz po kąpieli powiedziałam, że mi zimno. Wylądowałam szpitalu. A
      bliznę na łuku brwiowym mam do dziś.

      Nie wiem, czemu tak było i nigdy tego nie zrozumiem. Ale wiem jedno: NIGDY NIE
      UDERZĘ SWOJEGO DZIECKA. Patrzeć na cierpienie - to dla mnie za dużo, a zadawać?
      Wolałabym umrzeć.
    • Nigdy nie dostałam lania i chwała za to moim rodzicom. Przypadkiem trafiłam na
      ten wątek i skóra mi ścierpła. Zrobiłam coś na kształt eksperymentu. Uderzyłam
      się pięć razy smyczą po gołym udzie, z całej siły. Bolało i piekło, były pręgi –
      przez jakieś pięć minut. Więc zastanawiam się, kim trzeba być i jak trzeba lać
      dziecko, by te pręgi były np. przez dwa tygodnie widoczne, jak ktoś tutaj
      pisał. To jakieś barbarzyństwo, dziwnie popularne w naszym pięknym kraju...
    • Nie dostawalam nigdy klapsów, ale dwa razy dostalam lanie. Raz za wagary,
      drugi - za niepoinformowanie rodziców o mojej paskudnej sytuacji z matematyki.
      O obu sprawkach tata dowiedzial się na wywiadówkach. Kiedy wrócil do domu,
      kazal mi ściągać spodnie, klaść się na krześle i przykladnie wlal mi rzemiennym
      paskiem, 15 razy, mocno. Bolalo, ale dobrze wiedzialam, za co. Do dziś uważam,
      że lańsko w sytuacjach poważnych skutkuje.
      • Gość: sztygar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 19:31
        Mnie nauczycielka przywaliła w oko mapą do geografii taką składaną.Gęsto się
        później tłumaczyła i przepraszała hehe.Mogła mi wybić oko.
        • ja również mam w pamieci kilka lan z dzieciństwa i do tej pory jak o tym
          pomysle to czuje żal do rodziców,smutek,i chce bronic biedne małe dzieci.Jestem
          za tym aby u nas był taki system jak w Szwecji,ze dziecko ma swiadomość że
          bicie go jest karalne.

          Pierwsze lanie mial mw wieku około 9 lat,kiedy to z kolezankami i kolegami
          poszliśmy na żwirownię z dala od domu.Mialam tam zakaz chodzenia ale presja
          rówieśników była silniejsza.W drodze powrotnej spotkałam juz mojego ojca który
          szedł po mnie-strasznie się bałam.Dostałam lanie pasem,które na długo utkwiło
          mi w pamięci.I ten wstyd za mojego ojca przed rówieśnikami-wstydziłam się tego
          że on mnie bije.Paranoja.
          Pewnego dnia kilka lat po tym zdarzeniu siedzielismy w pokoju z całą rodzina i
          była mowa coś o biciu itp. tematy.Wówczas rozpłakałam się i tak szlochalam że
          nikt mnie nie mógł powstrzymać.Rodzice zupełnie nie wiedzieli dlaczego płacze i
          byli jak zamurowani gdy im przez łzy powiedziałam.Oni już o tym zdołali
          zapomnieć a ja dusiła mto w sobie przez tyle lat.Dopiero chyba zrozumieli że
          jak na tak wrażliwa dziewczynkę,to chyba było za dużo.

          Drugi raz dostałam w wieku 16 lat ,za to ze notorycznie spóźniałam się do domu
          i spotykałam z chłopakiem z którym nie mogłam.Dostałam dwa razy w twarz i
          kopniaka,za którego mój ojciec miał długo wyrzuty sumienia...

          Dziś wiem ze swoich dzieci nie będę bic a i moi rodzice,którzy stali się
          dziadkami również zmienili zdanie na ten temat.Zmadrzeli.Gdy brat i jego zona
          bili dziwecko dziadkowie stanęli w jego obronie.I przyznali się do błędów z
          przeszłości.

          Dodam ze nie było to takie straszne bicie a mimo to nie powinno to miec miejsca
          w moim odczuciu przynajmniej.To bardzo krzywdzi -przynajmniej te wrazliwsze
          dzieci
    • W skórę dostałam raz, dosłownie na własne życzenie. Miałam ze 12 lat i byłam
      zła na mamę, że karze mnie jakimiś wymyślnymi torturami w stylu zakazu
      oglądania telewizji czy wychodzenia na podwórko, więc wyskoczyłam z propozycją,
      żeby mnie po prostu zbiła. Mama kar cielesnych w życiu nie stosowala, więc
      nawet nie wiedziałam, jak to jest dostać klapsa. Ale na moją ofertę odparła
      tylko:A proszę cię bardzo! - i w tym moemncie naszła mnie refleksja, że chyba
      się wyglupiłam odrobinkę. Pewna tego byłam w chwili, kiedy miałam przełożyć się
      przez poręcz kanapy i podciągnąć spódnicę. Wystraszyłam się zdrowo, a mama
      przylała mi rzemiennym paskiem porządnie, z 15 razy. Od tamtej pory polubiłam
      szlabany i inne takie;)
    • za klamstwo.
    • Gość: xy2 IP: .48.242.* / 80.51.176.* 04.02.05, 11:12
    • Gość: Pysanka IP: *.acn.waw.pl 04.02.05, 13:45
      Ostatnie- za to ze zaszlam w ciaze. Przeciez mialam byc rekinem finansjery ;)
      Oprocz tego:
      za pyskowanie,
      za klamstwa,
      za pozne przychodzenie do domu
      za zle stopnie


      Swoich dzieci nie bije- jakos na mnie jak widac nie dzialalo ;)
    • NALEŻAŁO SIĘ, tak uważam, i tak uważałam również wtedy, kiedy dostałam.
      + wytłumaczenie dokładne za co. I OK.
      Uważam, że ograniczone klapsy w tyłek mogą dać sporo dobrego - np.: opamietanie
      się ;)
      Na pewno jednak nie jest za biciem dzieci, np.: za stopnie i inne tym podobne
      duperele. Jak np.: za stopnie - pogadać z dzieckiem, czemu takie a nie inne, i
      jakby co - pomóc, a nie bić.

      Jak będę miała dzieci, to wiem, że bez klapsów się nie obędzie, jeśli będą
      rozrabiać jak pijane zające, pluć czy bić innych (tak, tak! widze takie małe
      bestie w wieku 3-4 lat - tylko klaps może je uspokoić). Całkowicie bezstresowe
      wychowanie jest równie szkodliwe, jak nadmierne znęcanie się biciem.
      --
      ------------
      Zapraszam na forum poświęcone podróżom po Azji (tylko od Was zależy, czy
      podzielicie się z innymi wiedzą) :-)
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24082
      • I ja się z tobą zgadzam. W skórę dostałam parę razy (chyba trzy) w życiu, za
        poważne sprawy - zatajenie złych ocen, poważne klamstwo. I egzekucja też była
        serio: pasy na goły tyłek, wymierzane mocną ręką taty. Nie mam o to do niego
        żalu, bo się należało i już.
    • Z lań to najbardziej pamiętam te nie od rodziców. W przedszkolu wychowawczyni
      hojnie rozdawała klapsy za złe wychowanie, trzeba było też stać w kącie,
      klęczeć na grochu - naprawdę, a to nie było dawno temu! To samo w podstawówce -
      za złe zachowanie brało się linią po łapach. Raz za ściąganie dostałam parę
      razy tą linią po tyłku, przy calej klasie, wstyd był straszny. A w domu
      dostałam raz jedyny, ale mocno. Miałam być w domu po lekcjach, ale wyleciało mi
      z glowy, wróciłam wieczorem. Na nic tłumaczenia, tata kazał przekładać się
      przez fotel i ściągać spodnie. Jejku, jak ja się bałam! Dostałam dziesięć razy
      skórzanym pasem, tata nie żałowal ręki, więc nawet były pręgi. Ale poskutkowało
      i nie mam mu tego za złe. :)
      • Ja lanie dostałam dwa razy. Pierwsze lanie gdy byłam w pierwszej klasie
        podstawówki i dość konkretnie spóźniłam się, bodajże 4 godziny. Pisałyście tu
        już o tym. Rodzina mnie szukała, a gdy wreszcie mama mnie znalazła u koleżanki,
        po doszczetnym wycałowaniu mnie w domu, tata przełożył mnie przez kolano i
        pasem wlepił mi coś koło 15 pasów na goła pupe :))) Bolało bardzo, ale było
        bardzo zasłuzone.

        Drugi raz było na własne życzenie gdy miałam 12lat, prawie dosłownie jak któraś
        z forumowiczek:) Mama się na mnie darła, wymyślała okropne szlabany (chyba
        miesiąc zakazu wychodzenia z domu). Więc ja w złości zapomniałam o bólu za
        lania sprzed kilku lat i powiedziałam:
        -A nie mogłabym dostać lania zamiast tego wszystkiego?
        -A wiesz, to doskonały pomysł!
        I szybciutko wyjeła z szafy pas, kazała połozyć sie na tapczenie i podciągnąc
        spódniczkę, po czym dostałam chyba 20 razów :))) I słusznie :)
    • Lanie dostawało się u mnie za dwie rzeczy: kłamstwo i wagary. Po każdej z
      takich sprawek tata brał mnie, brata czy siostrę, pytał, dlaczego to zrobiliśmy
      i jeśli nie było "powodów wyższych", rozważał karę. Po czym padało pytanie w
      stylu: wolisz miesięczny szlaban czy 20 pasów? (przelicznik byl taki: tydzień
      szlabanu to pięć pasów). Wybierało się różnie, czasem kombinacje w stylu: dwa
      tygodnie szlabanu i 10 pasów. Raz dostałam pelną porcję 20 uderzeń za pójście
      na dyskotekę bez zgody rodziców. Miałam 16 lat, więc lanie było strasznym
      wstydem (mniejsza o ból), ale zachowałam się jak smarkula i taką dostałam karę,
      całkiem słuszną. 20 pasów było "stawką graniczną", bo to akurat tyle, by dobrze
      zabolało (gruby skórzany pas, bicie przez majtki ojcowską ręką), a krzywdy nie
      zrobiło.
    • Gość: kartisa IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.02.05, 16:50
      Dużo tego było. Już nie pamiętam za co, ale głównie za brak zdolności
      matematycznych. Zawsze miałam bdb stopnie, ale niektórych zagadnień z tego
      przedmiotu ni w ząb nie łapałam. jak wiadomo, wtedy sie nie zatrudniało
      korepetytorów, tylko rodzice siedzieli i tłukli. Do dziś pamiętam " Ty
      tumanie!' i łomot. Dostawałam też, chociaz częściej był to długotrwały wrzask,
      za kurz, nieumyte naczynia, itp. Dziś mieszkam sama, dalej jestem bałaganiarą,
      ucze angielskiego - jak widać lania nie pomogły.
    • Jeśli to można nazwać "laniem", ale chyba nie :)
      Jak byłam mała, wrzucałam monety za kontakt w ścianie i mama mną potrząsnęła
      mocno, mówiąc, że to prąd mnie złapał ;)
    • jak gdzieś poszłam i ich nie poinformowałam o tym.
    • Ja dostałam nie wiele lań w moim życiu. Dokładnie trzy, gdy miałam 12 i
      13lat... Dwa razy za złe stopnie, a dokładniej za niepoinformowanie rodziców o
      tym, trzecie za wagary. Moi rodzice szczególny nacisk kładli na szkołę, więc
      kary za wagary i stopnie były surowe. Pamietam tekst taty, który wygłaszał
      przed laniem: "Córko, nabroiłaś solidnie. Teraz otrzymasz surową karę." Po tym
      moja matka szła po gruby, skórzany pas i znów ojciec: "Nalezy ci się mocne i
      sprawiedliwe lanie, więc zdejmij swoje odzienie od pasa w dół." Póżniej matka
      kładła mnie na krzesle, pośladkami do góry, rzecz jasna. "Głośno odliczaj, a
      wtedy będę wiedział, kiedy lanie ma być skończone." Jeśli krzyczałam lub
      wierciłam się, lanie zaczynało się od poczatku.
    • Prawie za wszystko.Kiedyś wydawało mi się ,że zacznę obrywać za to że oddycham
      powietrzem w ich domu.
    • głównie za oceny, pyskowanie, lenistwo i klamanie :)

    • za wyniesienie całej biżuterii mamy ... do przedszkola :-/

      --
      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • ale ten jeden..ktory najbardziej pamietam...to..hihi..mialam 11 lat..pisalam z
      kolezanka z Holandii..przyslala mi paczke..a w niej byly biale ..fajne
      spodnie..poszlam w tych nowych spodniach na gorke na sanki..to bylo w srodku
      tygodnia i na 2gi dzien szlam na rano do szkoly..zapomnialam sie zupelnie..bo na
      gorce byl fajny chlopak..ktory mi sie podobal..starszy ode mnie..i jak ja
      podchodzilam pod gorke z tymi sankami..to on zawsze mnie spychal(wtedy mi sie to
      strasznie podobalo-bo wykazywal mi "zainteresowanie")..i ja zjezdzalam zamiast
      na sankach to na kolanach...Wrocilam do domu ok 00.00..i tata spral mnie
      szczeplina na kwasne jablko i za ta pore powrotu-ze sie denerwowali..i za te juz
      nie-biale..ale czarne spodnie.
    • od ojca tylko raz w zyciu, gdy uruchomilam malucha w momencie gdy on grzebal w
      silniku...kluczyki byly w stacyjce a ja niezauwazona wslizgnelam sie do srodka
      i spelnilam swoje wielkie marzenie ;)))
      od matki...bardzo czesto za upor, krnabrnosc, nieposluszenstwo itd niestety
      moja matka nie potrafila zrozumiec mimo tlumaczen ojca ze lepiej dziala milosc
      i rozsadna gadka...coz matka mojej matki byla jeszcze gorsza, potrafila
      wymierzyc policzek za byle co...z kolei matka mojego ojca nigdy nie uderzyla
      zadnego ze swoich dzieci...wnioski sie same nasuwaja ;]

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.