Dodaj do ulubionych

Kobieta a wiernosc

25.02.13, 17:20
Zwykle to mezczyzn oskarza sie o zdrade czesta.To fakt ze mezczyzna
zradza moze i czesciej ale tylko na godzine lub kilka.Dlatego nie rozbija to rodziny.
Kobiety zas nie maja w tym umiaru i kazda by zdrdzila jakby miala na oku faceta ktory
jej spasuje znacznie lepiej jezlei nie idealnie niz jje obecny.
Jak myslicie?
Sa kobiety ktore sie przysiegaja,zaklinaja,ze nigdy,przenigdy,
czy to prawda?
Ja uwazam ze kazda.Tylko musi miec po co?
Jak ma lepszy towar,to bye-bye ukochany...
Obserwuj wątek
      • gr.eenka Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 17:34
        ale facet ma rację.
        Jeżeli w małżeństwie zdradza facet , to ma sobie na boku kochanke którą zwodzi, że odejdzie od żony ale nie odchodzi.
        Kobieta zostawi męża i poleci do kochanka, później wracają na stare śmieci bo się okazuje, że kochaś ma żonę której nie zostawi.
        Może to wynika z tego,że kobieta ma sumienie i nie chce wiecznie doprawiać mężowi rogów, a mężczyznom raczej to jest obojętne, byle by zupa i kochanka była
        • wladek.6 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 17:45
          gr.eenka napisał:

          > Może to wynika z tego,że kobieta ma sumienie i nie chce wiecznie doprawiać mężo
          > wi rogów, a mężczyznom raczej to jest obojętne, byle by zupa i kochanka była

          Ja mysle,ze przyczyna jest glebsza,ewolucyjna czyli naturalna.
          Kobieta ma inne libido od mezczyzny.Jej libido rozni sie tym ze inne bodzce je aktywuja.
          U mezczyzn aktywuje glownie jedna cecha,kobieta musi byc obca.Wynika to z praw ewolucji,
          aby w danym gatunku wszystkie samice mialy podobne szanse na zaplodnenie.
          Libido kobiety aktywuje chce posiadania potomstwa i bezpieczenstwa dla niego i siebie.
          • gr.eenka Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:11
            wladek.6 napisał:

            > gr.eenka napisał:
            >
            > > Może to wynika z tego,że kobieta ma sumienie i nie chce wiecznie doprawia
            > ć mężo
            > > wi rogów, a mężczyznom raczej to jest obojętne, byle by zupa i kochanka b
            > yła
            >
            > Ja mysle,ze przyczyna jest glebsza,ewolucyjna czyli naturalna.
            > Kobieta ma inne libido od mezczyzny.Jej libido rozni sie tym ze inne bodzce je
            > aktywuja.
            > U mezczyzn aktywuje glownie jedna cecha,kobieta musi byc obca.Wynika to z praw
            > ewolucji,
            > aby w danym gatunku wszystkie samice mialy podobne szanse na zaplodnenie.
            > Libido kobiety aktywuje chce posiadania potomstwa i bezpieczenstwa dla niego i
            > siebie.
            no to niewiele do przodu w ewolucji posunął się mężczyzna
          • stokrotka_a Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:28
            wladek.6 napisał:

            > Ja mysle,ze przyczyna jest glebsza,ewolucyjna czyli naturalna.
            > Kobieta ma inne libido od mezczyzny.Jej libido rozni sie tym ze inne bodzce je
            > aktywuja.
            > U mezczyzn aktywuje glownie jedna cecha,kobieta musi byc obca.Wynika to z praw
            > ewolucji,
            > aby w danym gatunku wszystkie samice mialy podobne szanse na zaplodnenie.
            > Libido kobiety aktywuje chce posiadania potomstwa i bezpieczenstwa dla niego i
            > siebie.

            No proszę, domorosły naukowiec, specjalista od libido, które chce posiadania potomstwa! :-D
    • rekreativa Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 17:43
      Nie wiem, o czym chcesz właściwie dyskutować?
      Skoro stanowisko na sprawę masz wyrobione i co by tu ludzie nie powiedzieli, to i tak wiesz, że każda zdradzi.
      --
      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
    • altz Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 17:56
      wladek.6 napisał:
      > Sa kobiety ktore sie przysiegaja,zaklinaja,ze nigdy,przenigdy,
      > czy to prawda?

      W USA były badania grup krwi w rodzinach i wyszło, że 1/3 dzieci była pozamałżeńska, nijak krzyżówki nie pasowały. To tych zdrad musiało być sporo więcej.
      Ciekawe, jak wygląda ten wskaźnik u nas? :-)
      • stokrotka_a Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:29
        altz napisał:

        > W USA były badania grup krwi w rodzinach i wyszło, że 1/3 dzieci była pozamałże
        > ńska, nijak krzyżówki nie pasowały. To tych zdrad musiało być sporo więcej.

        Mógłbyś podać źródło tych informacji?
        • altz Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:40
          stokrotka_a napisała:

          > altz napisał:
          > > W USA były badania grup krwi w rodzinach i wyszło, że 1/3 dzieci była poz
          > amałże
          > > ńska, nijak krzyżówki nie pasowały. To tych zdrad musiało być sporo więcej.
          >
          > Mógłbyś podać źródło tych informacji?

          Niestety nie, raz to czytałem dobrych z kilka lat temu i nie zapisałem sobie. Wielka szkoda. Możesz nie wierzyć.

          Powiem tylko z własnych doświadczeń, że kobiety inicjują takie kontakty. Miałem kilka takich sytuacji z mężatkami, jedna pani trochę zaszalała i pozwoliła sobie powiedzieć, że ona się chce spotykać, ale nie pozwoli sobie zepsuć małżeństwa. :-D
          Ja nie jestem skory do kontaktów z mężatkami i na niczym się nie skończyło, nie zamierzam komuś przyprawiać rogów, ale takie sytuacje miały miejsce. Myślę, że u nas takich nieujawnionych dzieci pozamałżeńskich może być kilkanaście procent, takie mam odczucie, ale chętnie bym to sprawdził. Tylko kto się na to zgodzi? :-)
          • 28stasia Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:48
            > W USA były badania grup krwi w rodzinach i wyszło, że 1/3 dzieci była pozamałżeńska.

            A ja czytałam, że 5/8 dzieci ;););)
            --
            wodnik0szuwarek.blogspot.com/
            ~ bardzo nieprofesjonalny odmóżdżacz
            • female.pl Re: Kobieta a wiernosc 26.02.13, 10:24
              Ogladalam taki program w Niemczech na temat tzw. "Kuckuckskinder"- czyli dziecko wychowywane jest przez meza matki, a nie biologicznego ojca. Ten program zaczal sie od afery zwiazanej z corka Falco (tragicznie zmarlego muzyka), ktora jak sie okazalo nie byla jego biologiczna corka. Zona Falco poinformowala go o tym, gdy dziewczynka miala 7 lat. Podobno bylo to dla niego wielkim szokiem. Oczywiscie w tym programie powolywano sie na rozne badania, sondaze i stwierdzono, ze co 3 dziecko w niemieckiej rodzinie wychowuje niebiologiczyny ojciec. Duza role odgrywaly w tych sondazach rodziny, gdzie kobieta z dzieckiem z poprzedniego zwiazku wychodzila za maz za nowego partnera. Ale byly tez 2 wywiady z kobietami, ktore bedac mezatkami zaszly w ciaze z innym partnerem, a maz nie wiedzial, ze wychowuje dziecko kochanka zony. Co bylo ciekawe w tym programie, to rozne aspekty tego zjawiska, pokazane ze strony kobiety i mezczyzny i na koniec rola panstwa w tym wszystkim.
      • 28stasia Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:51
        > witamy na pokładzie kolejnego dyzia marzyciela. dzisiaj dyziu twój dzień.

        Dokładnie. Witamy serdecznie :) przynajmniej nie jest nudno :)
        --
        wodnik0szuwarek.blogspot.com/
        ~ bardzo nieprofesjonalny odmóżdżacz
        • gr.eenka Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:54
          28stasia napisała:

          > > witamy na pokładzie kolejnego dyzia marzyciela. dzisiaj dyziu twój dzień.
          >
          >
          > Dokładnie. Witamy serdecznie :) przynajmniej nie jest nudno :)
          doprawdy? aż tak cie rozbawił ?
          • dum10 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 19:30
            gr.eenka napisał:

            > doprawdy? aż tak cie rozbawił ?

            To sie moze wydawac zabawne ale niestety jest prawda.
            Swiadomosc tego uchronilaby wiele malzenstw przed rozpadem i wiele dzieci przed
            niepotrzebnym cierpieniem.
            Czasami az sie serce kraje kiedy kobieta odchodzi rozbijajac rodzine,tylko dlatego ze
            maz pozwolil sobie na jeden niewinny numerek.
            Mezczyzna zwykle cierpi kiedy zdradzi gdyz ma bardzo duze poczucie odpowiedzialnosci
            za kobiete z ktora zyje i ma dzieci.Walczy z tym swoim popedem,ktory u niektorych jest
            bardzo trudny do opanowania i z czasem zaprzestaje tych praktyk.
            Nie zmienia to jego stosunku do zony i dzieci bo kocha je inna miloscia,rodzinna.
            Zwykle nie zakochuje sie w innej lecz wlasnie ja pozada i w krotkim czasie odchodzi nie
            zaprzesatjac opiekowana sie swoja rodzina.
            Kobieta jest inna ze wzgledu wlasnie na ta innosc aktywacji libido.Kiedy dojdzie w niej do
            jego wzbudzenia z innym facetem znacznie trudniej jest sie jej opanowac i zwykle chociaz
            walczy,przegrywa czyli odchodzi od meza.

            Nasza swiadomosc ludzka poprzez wieki coraz bardziej dojrzewa i ja wierze w to ze juz
            w niedlugim moze czasie ludzie spojrza na seks inaczej i ci co go potrzebuja wiecej,beda
            mogli to realizowac w specjalnych klinikach.
            Juz obecnie w wielu krajach miedzy innymi w USA prowadzi sie taka seksualna terapie.

            www.stamfordpsych.com/couples_therapy.html?keyphrase=sex+counselor&creativeId=2783617136&provider=google&matchType=b&c=234222640&bc=234223721
            leczy sie wlasnie nawet hiperseksualnosc ktora w mniejszym lub wiekszym stopniu wielu
            mezczyzn posiada.W malym natezeniu hiperseksualnosc jest pozytywna gdyz ludzie o
            wyzszym libido sa bardziej aktywni intelektualnie i zyciowo.
              • dum10 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 19:48
                gr.eenka napisał:

                > zapewne dlatego w krajach muzułmańskich jest poligamia.

                Tak,sluszna uwaga.To wymaga zmian kulturowych.
                Nie sadze aby poligamia byla wyjsciem z sytuacji,bo dzieci lepiej rozwijaja sie moim zdaniem
                w rodzinach monogamicznych.
                Tutaj z pomoca powinna nam przyjsc nauka,ale zanim przyjdzie to dobra rada jest taka
                aby nie traktowac swojego malzonka jak swa wlasnosc i wyluzowac troche z tym egoizmem.
                Dac mu szanse,wiedzac ze on musi wiecej wysilku wlozyc w wiernosc niz kobieta.
                • gr.eenka Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 19:57
                  a bo widzisz, kiedyś czytałam Tischnera i On w swoich rozprawach mówił, że właśnie ta potrzeba posiadania kogoś skłania nas do małżeństwa. On mówił, że ludzie mówiąc mój mąż, moja żona właśnie nabywają takiego prawa do drugiego człowieka.
                  Bardzo mi się to podobało. :)
                  Ma wrażenie, że w małżeństwie człowiek nie jest taki bezpański, niczyj.
                  I chyba to działa w obie strony. On jest mój ale i ona jest czyjaś.
                  • dum10 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 21:20
                    gr.eenka napisał:

                    > a bo widzisz, kiedyś czytałam Tischnera i On w swoich rozprawach mówił, że właś
                    > nie ta potrzeba posiadania kogoś skłania nas do małżeństwa. On mówił, że ludzie
                    > mówiąc mój mąż, moja żona właśnie nabywają takiego prawa do drugiego człowieka

                    Tischner to filozof i to chrzescijanski i mowil on wiele rzeczy ktore sa prawdziwe.
                    Czy akurat o malzenstwie mowil w ten sposob?Nie sadze,zbyt dobrze znam jego mysli.
                    Mogl mowic w podobny.Zapewne ta potrzebe posiadania rozumial on nie w sensie materialnym,
                    ale duchowym.Kochac kogos to znaczy miec go w swoim sercu i na tym polega to posiadanie
                    o ktorym piszesz.Nie mozna jednak kogos kogo sie kocha posiadac fizycznie bo to ogranicza
                    jego wolnosc czyli mozliwosc wyboru i nie jest miloscia.
                    Bog Cie kocha i posiada jako swoje dziecko ale kiedy zbladzisz to Ci wybacza.
                    Tischnerowi chodzilo zapewne o takie posiadanie,posiadnie bezwarunkowe zwane miloscia
                    ktora potafi wybaczyc wszystko,nawet zdrade.
                    • gr.eenka Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 21:35
                      nie wiem skąd odebrałeś posiadanie kogoś w znaczeniu mój mąż, moja żona jako posiadanie przedmiotowe. W tym przypadku można rozumieć to jako zaborczość.
                      Nie mniej jednak zwrot mój mąż odnosi się do cechy posiadania, własności. Nie wartościowałabym tego pojęciem pieniądza.
                      Tak samo jest z innymi określeniami, mój partner, moja przyjaciółka, moja kochanka - tak samo nadaje się osobom przynależność do nas.
                • 4calineczka dum10 25.02.13, 20:20
                  ...aby nie traktowac swojego malzonka jak swa wlasnosc i wyluzowac troche z tym egoizmem.
                  Dac mu szanse,wiedzac ze on musi wiecej wysilku wlozyc w wiernosc niz kobieta.....


                  ZUPEŁNIE się z tobą nie zgadzam... bez przesady... biedny miś nie daje sobie rady z wiernością... a ty jeszcze bądź wyrozumiała...
                  widać, że jesteś facetem, że takie bzdury piszesz...
                  moim zdaniem:
                  zarówno kobieta jak i mężczyzna - potrzebują tyle samo wysiłku aby w przypadku natrafiającej się okazji do zdrady - odmówić
                  nie ma znaczenia płeć!
                  faceci specjalnie sobie dokładają problem popędu aby w razie zdrady móc ten argument wyciągnąć!
            • ognista.potwora Re: Kobieta a wiernosc 27.02.13, 22:20
              dum10 napisał:
              > Czasami az sie serce kraje kiedy kobieta odchodzi rozbijajac rodzine,tylko dlat
              > ego ze
              > maz pozwolil sobie na jeden niewinny numerek.

              Ja pitolę, mistrz odwracania kota ogonem! Facet się puszczał, złamał dane obietnice, ale to kobieta jest winna, bo odchodzi od tej łajzy. Powinieneś być rzecznikiem - z białego zrobisz czarne i vice versa. Aczkolwiek trudno mi uwierzyć, że napisałeś to na serio.
    • rach.ell Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:30
      kobieta tak samo jak mezczyzna potrzebuje milosci i czulosci i seksu potrzebuje, jesli nie dostaje tego w domu to szuka gdzie indziej, fakt zas ze jest gotowa odejsc do innego swiadczy jedynie o tym ze tak naprawde ona nie chce zdradzac, woli odejsc i byc z tym dla ktorego znowu pokochala, kobieta nie potrafi kochac dwoch facetow jednoczesnie, zawsze wybiera.
      • paco_lopez Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:40
        mnie sie widzi, ze czasy się zmieniły i dzisiejsza kobieta potrafi podzielić specjalizacje miedzy trzech. ona widzi , że gdzies dawniej skończyli się mężczyźni do wszystkiego. jak czuły, to nie zerżnie porządnie - przepraszam , ze tak ordynarnie, ale to nie moje słowa. ja to wyczytałem gzies indziej.
          • paco_lopez Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:54
            znaczy sie własnie zauwazyłem, ze nie trzeba juz nic oficjalizować. jak rodzina mędzi o partnera, to się dogaduje kwestie z kolega x i sie z nim idzie do rodziny i wszystko na ten temat.
            zmienie nik chyba na; ostatni mohikanin :)
            • gr.eenka Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 18:56
              paco_lopez napisał:

              > znaczy sie własnie zauwazyłem, ze nie trzeba juz nic oficjalizować. jak rodzina
              > mędzi o partnera, to się dogaduje kwestie z kolega x i sie z nim idzie do rodz
              > iny i wszystko na ten temat.
              ta, z braku laku to i kit dobry


              > zmienie nik chyba na; ostatni mohikanin :)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 19:54
      Och, jakże naiwne to spojrzenie.

      Uwierz mi, jest DUŻO gorzej.
      Sama konwencja miłości, seksu i partnerstwa wspiera bezpośrednio kobiece "strategię rozrodczą".
      Bo "do niedawna"(tak naprawdę to się mocno nie zmieniło) konwencja jest taka,
      Seks powinien łączyć się z miłością.
      Miłość powinna oznaczać wyłączność seksualną.
      "Koniec miłości" oznacza prawo do zmiany partnera i szukania nowej miłości.
      Cóż - mniej więcej tak działają kobiety.
      Męska strategia - czyli (w mocnym uproszczeniu) bzykanie każdej którą się da, bez wyłączności i bez "zobowiązań" jest potępiane jako niewłaściwe.

      Nie mnie oceniać czy to jest jakaś "dyskryminacja" facetów niemniej jednak - "zdrada" to drobiazg.
      --
      Zdejmij tę suknię mała...
      • gr.eenka Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 20:00
        hm, skoro jest taka tendencja faceta do bzykania wszystkiego, to jednak nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem drugiego faceta, zwłaszcza tego którego żona ma być bzykana. Czy nie jest tendencją tego drugiego dać w pysk temu pierwszemu?
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 20:04

          gr.eenka napisał:

          > hm, skoro jest taka tendencja faceta do bzykania wszystkiego, to jednak nie zaw
          > sze spotyka się ze zrozumieniem drugiego faceta, zwłaszcza tego którego żona ma
          > być bzykana. Czy nie jest tendencją tego drugiego dać w pysk temu pierwszemu?

          Owszem.
          Faceci żyją w ciągłej (ok, obecnie nieco wygaszonej) konkurencji do bzykania.
          Dawanie sobie w pysk w ramach tej konkurencji nie jest niczym szczególnym.
          Dlatego, podobnie jak i u innych naczelnych, ci co w pysk dostać mogą, robią to po kryjomu.

          btw. polecam świetny temat dla trolli forumowych - "kobiety wolą zajętych", temat dobrze udokumentowany naukowo, i jak można się na złych kobietach wyżywać :D
          --
          Zdejmij tę suknię mała...
        • lonely.stoner Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 20:07
          ja tam mysle ze kobiece libido i meskie zasadniczo sie nie roznia, za czasow gdy jeszcze mi sie chcialo to w zasadzie dobor partnerow polegal u mnie na tym glownie aby facet wygladal dobrze, i byl dobry w lozku, pozostale kwestie - a juz zwlaszcza kwestia potomostwa - mnie obchodzila o tyle ze tego potomstwa nie chcialam miec. To tyle w kwestii libido. Oczywiscie niektorym facetom nadal sie wydaje ze kobiety to maja inaczej bla bla... aha, no i sa jeszcze takie etapy keidy sie absolutnie nie chce- ja np. teraz mam 30lat (i niby powinnam miec wysokie libido teraz wlasnie, ta...) i nie mam kompletnie zadnych potrzeb. Zero.
          --
          youtu.be/19eBAfUFK3E
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 21:01

            lonely.stoner napisała:

            > ja tam mysle ze kobiece libido i meskie zasadniczo sie nie roznia,

            Gdyby tak było, to mielibyśmy świat jak z gejowskiej sauny.
            Wszyscy bzykają się ze wszystkimi przez cały czas :D
            --
            Zdejmij tę suknię mała...
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 21:56

                thelma333.3 napisała:

                > a Ty myślisz, ze gdyby nie społeczne napiętnowanie i możliwość ciąży, to kobiet
                > y by nie korzystały? ;-)

                Myślę że to jest zakodowane na najbardziej podstawowym biologicznym poziomie.
                Ponieważ kobieta zachodzi w ciążę i musi z tą ciążą żyć, to po prostu nie może sobie pozwolić na ciążę z byle chłystkiem, więc nie może być tak napalona jak faceci.
                A społecznym rezultatem tego biologicznego przymusu jest owe napiętnowanie.

                Pamiętajmy że te reguły działają od poczatku czasu, a stale działające środki antykoncepcyjne mamy od 50 lat. Trochę trzeba poczekać aż kultura biologię pokona.
                --
                Zdejmij tę suknię mała...
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 22:20

                    thelma333.3 napisała:

                    > myślisz, ze świadomość możliwości ciąży powoduje, ze kobiecie siada libido? :-)

                    To nie tak.
                    Kobiety ewolucyjnie musiały mieć niższe libido. Bo te z wysokim bzykały sie ze wszystkimi więc miały "gorsze" dzieci i linia wysokie libido miała mniejsze szanse na przekazanie swoich genów.

                    Co nie zmienia faktu że kobiety nadal bywają napalone. Przez cześć miesiąca :)
                    --
                    Zdejmij tę suknię mała...
                    • thelma333.3 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 22:34
                      a skąd niby mężczyźni by wiedzieli, które to są te z wysokim libido czy nie?
                      myślisz, ze kobiety o preferencjach mężczyzn nie wiedziały/nie wiedza, i obnoszą się ze swoim temperamentem? zwłaszcza w społeczeństwie, gdzie kobieta z ilością partnerów >1 to ...biiiip....?
                      naiwna to jest jedynie wiara mężczyzn, ze udało im się ewolucyjnie wyeliminować 'zdrajczynie' i ich luba nigdy, przenigdy by im przecież tego nie zrobiła, bo ona nie ma tego we krwi (tak jak oni) ;-)
                      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 22:42
                        thelma333.3 napisała:

                        > a skąd niby mężczyźni by wiedzieli, które to są te z wysokim libido czy nie?
                        > myślisz, ze kobiety o preferencjach mężczyzn nie wiedziały/nie wiedza, i obnosz
                        > ą się ze swoim temperamentem? zwłaszcza w społeczeństwie, gdzie kobieta z ilośc
                        > ią partnerów >1 to ...biiiip....?

                        Nie ważne jaki masz temperament w głowie/w lędźwiach... Ważne jaki realizujesz :)
                        Kobiety z biologicznego przymusu musiał być bardziej wybredne jeśli chodzi o partnerów. Dlatego nie mogą miec takiego samego libido jak faceci którym jest wszystko jedno.
                        --
                        Zdejmij tę suknię mała...
                        • thelma333.3 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 23:12
                          a, rozumiem, Ty myślisz, ze te temperamentne panie bezpotomnie umierają?
                          a widzisz, ja pamiętam na ten przykład takie watki na FK:
                          " mam ochotę , ale nie chce wydawać się łatwa, na której randce mogę?"
                          albo
                          "do ilu partnerów przyznałyście się mężowi"

                          czytałam tez , ze są statystyki, ze co niektórzy panowie wychowują nie swoje pociechy, ale to pewnie kaczka dziennikarska była, ja tam w to nie wierze!
                          myślę, ze masz racje - panie są z natury wierne (ewolucyjnie wierne, chciałoby się rzec!) i nie zdradzają swoich misiów :-)





                          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 23:26
                            > myślę, ze masz racje - panie są z natury wierne (ewolucyjnie wierne, chciałoby
                            > się rzec!) i nie zdradzają swoich misiów :-)

                            Nie wiem skąd wyczytałaś że napisałem że panie są wierne...
                            Nic takiego nie twierdzę.

                            Kobiety są oportunistyczne. I są gotowe zmienić partnera jeśli pojawi się lepsza partia, ale tylko tak długo, jak długo są w stanie konkurować z innymi kobietami o tą lepszą partię...
                            --
                            Zdejmij tę suknię mała...
            • rekreativa Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 21:48
              A skąd Ty, grafku, wiesz, jak to jest w gejowskiej saunie?
              --
              Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
            • zeberdee28 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 21:53
              Tak też to mniej więcej wygląda w społeczeństwach gdzie kwestie wierności czy wstrzemięźliwości seksualnej są z przyczyn kulturowych traktowane raczej luźno. Kobiety mają taki sam popęd jak mężczyźni, o ile nie większy.
              --
              Mądry ustępujący głupszemu robi z siebie idiotę.
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 21:57

                zeberdee28 napisał:

                > Tak też to mniej więcej wygląda w społeczeństwach gdzie kwestie wierności czy w
                > strzemięźliwości seksualnej są z przyczyn kulturowych traktowane raczej luźno.
                > Kobiety mają taki sam popęd jak mężczyźni, o ile nie większy.

                Mogę prosić o przykład takiego społeczeństwa?
                --
                Zdejmij tę suknię mała...
                • zeberdee28 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 22:07
                  Większa część społeczeństw Afryki subsaharyjskiej - w ich językach nawet nie ma takiego słowa jak 'wierność'. Z tego co mi wiadomo w Ameryce Południowej też istnieje mocna swobodna obyczajowa, z bliższego podwórka - wizyta w Sobotę w barze w Zjednoczonym Królestwie może też dostarczyć ciekawych wniosków.
                  --
                  Mądry ustępujący głupszemu robi z siebie idiotę.
          • wladek.6 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 21:32
            lonely.stoner napisała:

            >ja np. teraz mam 30lat (i niby powinnam miec wysok
            > ie libido teraz wlasnie, ta...) i nie mam kompletnie zadnych potrzeb. Zero.

            Chcesz to Cie moge rozruszac,
            napisz do mnie na priva
        • wladek.6 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 21:30
          gr.eenka napisał:

          > hm, skoro jest taka tendencja faceta do bzykania wszystkiego, to jednak nie zaw
          > sze spotyka się ze zrozumieniem drugiego faceta, zwłaszcza tego którego żona ma
          > być bzykana. Czy nie jest tendencją tego drugiego dać w pysk temu pierwszemu?

          dlatego ja nigdy nie dowalam sie do mezatek
          tylko frajerzy tak robia
    • altz Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 20:57
      Może opiszę, jak to jest u niektórych ptaszków.
      Panowie ptaszkowie mają dwie strategie.
      Albo ganiają za paniami i w końcu jakąś zapłodnią, oprócz tej swojej, bo przecież męża sąsiadki czasami nie ma w domu, a mąż też lubi odwiedzać inne sąsiadki. Sukces jest, ale trzeba się nachodzić.
      Druga strategia jest dla bardzo atrakcyjnych. Znajdują dobrą gałąź i chwalą się wokół, jacy to oni nie są dobrzy, a panie w końcu same przylatują. Ci mają największe sukcesy i tak się nie męczą. :-)

      Panie za to nie chcą z takim atrakcyjnymi wychowywać pisklaków, bo on jest bardzo niepewny i skupiony na sobie. Wolą tego drugiego mizeraka, który co prawda nie jest gwiazdą, ale jest stale i można na nim polegać. Czasami z nudów dadzą popróbować kuperka sąsiadowi, bo nałaził się biedaczek.

      Myślę, że koncepcja związków między kobietami i mężczyznami ma jakieś wspólne cechy z wersją ptasią, z tym że panowie u ludzi muszą bardzo uważać, żeby się nie wydało, bo zostaną obciążeni zbyt dużymi kosztami. Ludzie mają za to możliwość zabezpieczanie się przed niechcianą ciążą, z czego ochoczo korzystają. Panie też muszą bardzo udawać, bo mogą stracić pomoc przy wychowywaniu swojego (ale nie pana) potomstwa. Panie dużo więcej mogą stracić, więc mniej mówią na ten temat i zazwyczaj się nie przyznają nawet przed koleżankami i w ankietach. Była taka informacja, gdy się okazało, że panowie mają dużo więcej stosunków i nie wiadomo z kim, bo panie się nie przyznały. :-) Panowie musieliby mieć te stosunki chyba ze sobą nawzajem, gdyby przyjąć za prawdę informacje od pań. :-D
      • triismegistos Re: Kobieta a wiernosc 26.02.13, 17:14
        Cóż, po pierwsze primo nie przemawia do mnie porównanie strategii rozrodczych ludzi i "jakichś" ptaszków. Co gatunek to inna strategia.
        Po drugie zaś tejemnica deklarowanych partnerów u obu płci wyjaśnia, jeżeli sobie uświadomimy, że u heteryków prostytucją trudnią się niemal wyłącznie kobiety.
        --
        Jeśli w nocy stoisz za kimś w kolejce do bankomatu, a nie chcesz być postrzegany jako potencjalne zagrożenie, uspokój osobę przed tobą czułym pocałunkiem w szyję.
        • altz Re: Kobieta a wiernosc 27.02.13, 09:32
          triismegistos napisała:
          > Cóż, po pierwsze primo nie przemawia do mnie porównanie strategii rozrodczych l
          > udzi i "jakichś" ptaszków. Co gatunek to inna strategia.
          A masz na to dowód? :-) Ja postawiłem hipotezę, bo wydaje mi się ona wiarygodna, chociaż może i jaskrawa, ale jak się do tego dołączy informację, że nawet 1/3 dzieci może mieć innego ojca, niż się myśli, to całość jest warta zastanowienia. Jesteśmy zwierzętami i myślę, że wiele decyzji jest zwierzęcych, a potem są uzasadniane na ludzki sposób. :-D Kłamstwa nie ma, jest tylko ludzka chęć udowodnienia swojego prawa do tego czy owego i zasadność takich decyzji.

          Ktoś się ostatnio pytał, czy widziano jakiegoś biednego staruszka z bogatą i młodą panną?
          To jest bardzo dobre pytanie, chociaż mało ktoś lubi na nie odpowiedzieć. :-)
          • triismegistos Re: Kobieta a wiernosc 27.02.13, 15:42
            Dowód? Człowieku, poczytaj o strategiach rozrodczych zwierząt. Co gatunek to inna. Nawet blisko spokrewnione szympansy i bonobo mają zupełnie odmienną. Jakich ty chcesz dowodów? Nagranie wideo chciałbyś sobie obejrzeć?
            Informacja o tej jednej trzeciej cudzych dzieci to bzdura. Owszem, od lat chodzą po internecie legendy, że 1/4 do 1/3 ( w zależności kto jaką wersję od śwagra zasłyszał) dzieci jest cudza, ale to bzdura. Nikt nie bada masowo ojcostwa, dane dotyczą tylko przypadków, w których jest ono kwestionowane. Można z niego co najwyżej wyciągnąć wniosek, że tylko 1/3 podejrzeń o nielegalne pochodzenie dzieci się potwierdza.
            I tak, jesteśmy zwierzętami, ale czego to dowodzi?
            A jeśli chodzi o hipotezy, to możesz sobie nawet postawić taką, że księżyc jest z sera.
            --
            Jeśli w nocy stoisz za kimś w kolejce do bankomatu, a nie chcesz być postrzegany jako potencjalne zagrożenie, uspokój osobę przed tobą czułym pocałunkiem w szyję.
            • altz Re: Kobieta a wiernosc 28.02.13, 06:26
              triismegistos napisała:
              > Informacja o tej jednej trzeciej cudzych dzieci to bzdura.
              A masz na to dowód? :-)
              Ja widzę, że kobiety inicjują i szukają kontaktów pozamałżeńskich, o ile jest małe ryzyko na ujawnienie takich akcji. Sam po sobie to widziałem. Niektóre panie potrafią być nawet nachalne, to też przeszedłem. :-)

              > A jeśli chodzi o hipotezy, to możesz sobie nawet postawić taką, że księżyc jest
              > z sera.
              Fajna ta Twoja hipoteza o budowie Księżyca, ja lubię ser i mi to pasuje. To by nawet wyjaśniało pochodzenie kraterów. ;-)
              • triismegistos Re: Kobieta a wiernosc 28.02.13, 07:45
                altz napisał:

                > > Informacja o tej jednej trzeciej cudzych dzieci to bzdura.
                > A masz na to dowód? :-)

                Przyznaję się bez bicia, ręce mi opadły. Jest dokładnie odwrotnie, jeśli ktoś przedstawia jakąś tezę powinien ją udowodnić.

                Fajna ta Twoja hipoteza o budowie Księżyca, ja lubię ser i mi to pasuje. To by
                > nawet wyjaśniało pochodzenie kraterów. ;-)

                Że tak zapytam, ile ty masz lat, że zamiast dysutować odwracasz kota ogonem?
                --
                Dotarło do mnie, że czas najwyższy odejść od kompa, kiedy zacząłem klikać dwa razy na klamkę od klopa
                • altz Re: Kobieta a wiernosc 28.02.13, 08:12
                  triismegistos napisała:
                  > Przyznaję się bez bicia, ręce mi opadły. Jest dokładnie odwrotnie, jeśli ktoś p
                  > rzedstawia jakąś tezę powinien ją udowodnić.
                  Tak jest, jak mówisz. Ale, nie ma obecnie żadnej udowodnionej tezy na ten temat i dlatego każda jest równie dobra, chociaż niektóre mogą się wydawać mniej lub bardziej wiarygodne. :-) Dlatego moje pytanie nie jest w tym przypadku zupełnie złe.
                  Liczyłem, że masz jakieś inne dane, ale Ty nie masz zupełnie żadnych. Ja mam poszlaki, badania w USA i badania w Niemczech, o których ktoś wspominał, a wskaźniki w obu są podobne. Mam też jakieś teorie na temat zachowania się zwierząt w takich sytuacjach. Słabe to jest, ale to nie jest nic.
                  >
                  > > Fajna ta Twoja hipoteza o budowie Księżyca, ja lubię ser i mi to pasuje. To by
                  > > nawet wyjaśniało pochodzenie kraterów. ;-)
                  > Że tak zapytam, ile ty masz lat, że zamiast dysutować odwracasz kota ogonem?
                  Kot na serze? Zadziwiasz mnie coraz bardziej! :-D
                  • triismegistos Re: Kobieta a wiernosc 28.02.13, 08:27
                    altz napisał:

                    > Liczyłem, że masz jakieś inne dane, ale Ty nie masz zupełnie żadnych. Ja mam po
                    > szlaki, badania w USA i badania w Niemczech, o których ktoś wspominał, a wskaźn
                    > iki w obu są podobne.

                    No to dawaj te dane. Z linkami bądź źródłami poproszę.

                    Mam też jakieś teorie na temat zachowania się zwierząt w
                    > takich sytuacjach. Słabe to jest, ale to nie jest nic.
                    > >

                    Nie stary, nie zwierząt, tylko "jakiś ptaszków". Poszczególne gatunki mają różne strategie rozrodcze.

                    > Kot na serze? Zadziwiasz mnie coraz bardziej! :-D

                    Co najmniej dwie osoby próbują z tobą dyskutować merytorycznie, wysuwajac logiczne argumenty. Dlaczego chcesz nam udowodnić, ze jesteś idiotą niewartym poważnego traktowania?
                    --
                    Dotarło do mnie, że czas najwyższy odejść od kompa, kiedy zacząłem klikać dwa razy na klamkę od klopa
                    • altz Re: Kobieta a wiernosc 28.02.13, 08:57
                      triismegistos napisała:
                      > No to dawaj te dane. Z linkami bądź źródłami poproszę.
                      W tym sęk, że ja takich rzeczy nie kolekcjonuje, natomiast dość dobrze pamiętam przekaz i wskaźniki, jeśli coś mnie zainteresuje.

                      > Nie stary, nie zwierząt, tylko "jakiś ptaszków". Poszczególne gatunki mają różn
                      > e strategie rozrodcze.
                      Akurat tamte ptaszki są niezłym przypadkiem. Mógłbym wziąć jelenie, ale tam wyłącznie byk wybiera samicę, mógłbym wziąć łosie, ale ale tam z kolei zawsze klępa wybiera samca.
                      Tamte ptaszki są niezłe, bo są takie pół na pół, są przy tym terytorialne, mają skoki w bok, ale jednocześnie jakieś w miarę stabilne związki, chociaż krótkotrwałe ze względu na szybko wychowywane potomstwo. Są też dość dobre badania genetyczne. Wbrew pozorom, trudno znaleźć lepszy model.

                      > Co najmniej dwie osoby próbują z tobą dyskutować merytorycznie, wysuwajac logic
                      > zne argumenty.
                      Nie zauważyłem żadnych argumentów. Czyżbym coś przeoczył? ;-o Były tylko argumenty typu "widzi mi się".

                      > Dlaczego chcesz nam udowodnić, ze jesteś idiotą niewartym poważnego traktowania?
                      Przepraszam, ale księżyc z sera, to był Twój pomysł. :-D
                      Śmieję się z tego sera, bo zabrakło Ci jakichkolwiek argumentów, dlatego tak sobie pozwalasz.

                      Mam jakiś pomysł, pogrzebię i coś wyprodukuję. Ciąg dalszy nastąpi. ;-)
                      Chociaż nie wiem, czy warto, jeśli masz taki marny poziom dyskusji, że musisz kogoś wyzywać od idiotów, gdy Ci brakuje argumentów. Ale to jest twój problem, z którym się musisz sama zmierzyć. :-)
                      • triismegistos Re: Kobieta a wiernosc 28.02.13, 09:12
                        Stare przysłowie mówi, nie dyskutuj z idiotą, sprowadzi cie do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem. Niniejszym życzę miłego bicia piany w samotności.
                        --
                        Jeśli w nocy stoisz za kimś w kolejce do bankomatu, a nie chcesz być postrzegany jako potencjalne zagrożenie, uspokój osobę przed tobą czułym pocałunkiem w szyję.
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieta a wiernosc 28.02.13, 07:48
                altz napisał:

                > triismegistos napisała:
                > > Informacja o tej jednej trzeciej cudzych dzieci to bzdura.
                > A masz na to dowód? :-)

                Tak, dowód empiryczny. Gdyby było jak mówisz to np. w szpitalach przy leczeniu dzieci niezgodność grup krwi wychodziła by co chwilę.
                --
                Zdejmij tę suknię mała...
                • altz Re: Kobieta a wiernosc 28.02.13, 08:07
                  g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
                  > > A masz na to dowód? :-)
                  >
                  > Tak, dowód empiryczny. Gdyby było jak mówisz to np. w szpitalach przy leczeniu
                  > dzieci niezgodność grup krwi wychodziła by co chwilę.

                  A masz jakieś dane na temat takich niezgodności?
                  Szkoda, że nie prowadzi się takich badań. Mnie temat bardzo ciekawi i bardzo źle myślę o ludziach i ich instynktach. :-D Chciałbym się dowiedzieć, jak jest naprawdę?
    • mila2712 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 22:16
      wladek.6 napisał:

      > Zwykle to mezczyzn oskarza sie o zdrade czesta.To fakt ze mezczyzna
      > zradza moze i czesciej ale tylko na godzine lub kilka.Dlatego nie rozbija to ro
      > dziny.
      Raczysz żartować - nie ma reguły.
      > Kobiety zas nie maja w tym umiaru i kazda by zdrdzila jakby miala na oku faceta
      > ktory
      > jej spasuje znacznie lepiej jezlei nie idealnie niz jje obecny.
      Nie każdy facet ale facet którego pokocha i który dał jej to czego nie motrafił lub nie chciał dać mąż
      > Jak myslicie?
      > Sa kobiety ktore sie przysiegaja,zaklinaja,ze nigdy,przenigdy,
      > czy to prawda?
      Każdy - facet/ kobieta zaklnia się ze nigdy niestety pewności i gwarancji nigdy nie ma. W życiu bywa różnie
      > Ja uwazam ze kazda.Tylko musi miec po co?
      > Jak ma lepszy towar,to bye-bye ukochany...
      Druga osoba to nie towar ....
      Władku cięty jesteś na kobiety oj bardzo cięty.
      • wladek.6 Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 23:50
        mila2712 napisała:

        > Władku cięty jesteś na kobiety oj bardzo cięty.

        A co bys powiedziala na taki przypadek?
        Mam kumpla ktory mi sie zwierzyl ze wykonczyla go jego wlasna zona
        i to czym,wiernoscia.
        To jest porzadne,religijne malzenstwo ale on lubi babki,no podobaja mu sie.
        Ja to rozumiem bo mnie tez i to bardzo.Ale jego zona nie lubi seksu,jest taka no
        zwykla baba co to mysli ze seks to zlo i tylko po kryjomu na dziecko mozna.
        On zas chcac byc wiernym i boi sie w ogole z inna zaczynac lazi gdzies po jakis
        sklepach porno i i tam sie onanizuje.Dzis swiatowy dzien onanizmu,to jest tez temat na
        czasie.Mowil mi,zebym nie wierzyl ze onanizm nie szkodzi bo on dostal z tego jakies nerwicy
        i po psychiatrach lata.Jak mi to opowiadal przy piwie to mi sie plakac chcialo,tak mi go bylo
        zal.Mowi ze on by przelecial kazda babke ktora idzie ulica i jest zdrowa i mloda ale nie moze
        bo zona by plakala i w ogole nie chce jej krzywdzic.A jak idzie do niej zeby mu dala to ona
        tak na niego popatrzy jak by ja chcial zabic czy co.Ma juz tego dosc i chyba facet wyladuje
        w psychiatryku.
        Oto do czego doprowadza koltunstwo i tzw.tradycja (katolicka oczywiscie).
        Mowi sie ze w islamie zabijaja kobiety niewierne,a w katolicyzmie co sie dzieje?Ile facetow
        jest wykonczonych i dlatego ja sie nadazy okazja robi glupstwa bo nie ma to nieprzemyslane.
        Wszystko idzie na zywiol,bez zastanowienia,podswiadomie bo to grzech jak sie odwiedzi
        agencje jak normalny czlowiek.Sredniowiecze.
        • female.pl Re: Kobieta a wiernosc 26.02.13, 10:07
          "Oto do czego doprowadza koltunstwo i tzw.tradycja (katolicka oczywiscie).

          A to ze wzgledu na "dzien onanizmu" tak bredzisz?

          A ten twoj "swiety" kolega to nie wpadl na pomysl aby zonie pomoc i zaproponowac jej wizyte u seksuologa? Albo na poczatek sam sie wybrac do seksuologa i poprosci o rade, w jaki sposob mozna pomoc ozieblej seksulanie zonie? Moze wina nie lezy po stronie zony, tylko on tak malo wie o seksie, ze zona z wlasnej nie przymuszonej woli jest oziebla i seks jej nie interesuje.
          Wkurzaja mnie zawsze hasla facetow, ktorzy nigdy nie widza swojej winy, tylko od razu zrzucaja ja na kobiete. Ile setek lat musialo uplynac aby do spolecznosci dotarla wiadomosc, ze brak dzieci w malzenstwie, moze wziac sie z bezplodonosci mezczyzny a nie kobiety. Tak samo jest z seksem. Moze do niektorych facetow jeszcze nie dotarlo, ze sa tak beznadziejnymi kochankami i ich kunszt w dziedzinie seksu jest tak do bani, ze kobieta woli zrezygnowac z seksu z takim facetem.
          • wladek.6 Re: Kobieta a wiernosc 26.02.13, 16:57
            female.pl napisała:

            > Moze wina nie
            > lezy po stronie zony, tylko on tak malo wie o seksie, ze zona z wlasnej nie pr
            > zymuszonej woli jest oziebla i seks jej nie interesuje.

            Opowiadasz farmazony jak typowy psycholog ktory wyczytal cos i mysli ze tak jest.
            To wlasnie Ty nie masz pojecia o seksie.Nie wiesz nawet czym jest swiadomosc seksualna.
          • wladek.6 Re: Kobieta a wiernosc 27.02.13, 02:55
            mila2712 napisała:

            > Powiedziałaby Władziu że to piękna ale nierealna historia

            jestes bardzo mila,ale ta historia jest prawdziwa i to jest smutne

            > obarczacie kobiety winami za wszelkie nieszczęścia a to w Was tkwi przyczyna

            Tak,glowna wina tkwi w nas,ze nie umiemy sobie urzadzic zycia tak aby potem nie zalowac.
            Do tego jednak trzeba byc troche a czasami nie tylko troche cynikiem.
            Niektorzy nie potrafia i dlatego cierpia.
            Tzw.cwaniaki nigdy nie maja takich problemow,tyle ze to przez nich wlasnie kobiety placza.
            Ktos musi cierpiec zeby inny mogl nie cierpiec,sama natura.
            • mila2712 Re: Kobieta a wiernosc 27.02.13, 21:09
              wladek.6 napisał:

              > mila2712 napisała:
              >
              > > Powiedziałaby Władziu że to piękna ale nierealna historia
              To jest Twój przyjaciel więc zawsze będziesz stronniczy
              >
              > jestes bardzo mila,ale ta historia jest prawdziwa i to jest smutne
              >
              > > obarczacie kobiety winami za wszelkie nieszczęścia a to w Was tkwi przycz
              > yna
              >
              > Tak,glowna wina tkwi w nas,ze nie umiemy sobie urzadzic zycia tak aby potem nie
              > zalowac.
              być może to kwestia ustalenia nieprowidłowych priorytetów przy wyborze partnerki ?
              > Do tego jednak trzeba byc troche a czasami nie tylko troche cynikiem.
              > Niektorzy nie potrafia i dlatego cierpia.
              cynizm ? t taki sposób niczego nie osiągniesz
              > Tzw.cwaniaki nigdy nie maja takich problemow,tyle ze to przez nich wlasnie kobi
              > ety placza.
              Facet cwaniak - dal większości kobiet to nie jest kandydat na partnera życiowego. Takim panom dziękujemy.
              > Ktos musi cierpiec zeby inny mogl nie cierpiec,sama natura.
              Nie po właśnie to są kompromisy. Zycie jest zbyt krótkie aby przeżyć je w cierpieniu :p
    • pollarek Re: Kobieta a wiernosc 25.02.13, 23:38
      wladek.6 napisał:

      > Zwykle to mezczyzn oskarza sie o zdrade czesta.To fakt ze mezczyzna
      > zradza moze i czesciej ale tylko na godzine lub kilka.Dlatego nie rozbija to ro
      > dziny.

      I to jest główna przyczyna, dla której chłopska zdrada jest cacy, a na pewno nie tak zła, jak babska, lol:>


      > Kobiety zas nie maja w tym umiaru i kazda by zdrdzila jakby miala na oku faceta
      > ktory
      > jej spasuje znacznie lepiej jezlei nie idealnie niz jje obecny.
      > Jak myslicie?

      Czyli wymiana modelu jest 'brakiem umiaru'?:D Podoba mnie siem:DD


      > Sa kobiety ktore sie przysiegaja,zaklinaja,ze nigdy,przenigdy,
      > czy to prawda?
      > Ja uwazam ze kazda.Tylko musi miec po co?
      > Jak ma lepszy towar,to bye-bye ukochany...

      Nigdy nie wierz kobiecie...:>

      --
      Związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu. Jedyne, co można zrobić, to grać w gierki.
        • pollarek Re: Kobieta a wiernosc 26.02.13, 12:39
          mojemieszkanie24 napisała:

          > Zostałam zdradzona i wiem, co to za ból. Nigdy nie zdradzę- nie mam ku temu żad
          > nych wątpliwości.

          Wierzę. Wierzę i współczuję. IMO, to najpaskudniejszy rodzaj bólu i najbardziej długotrwały.
          --
          Związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu. Jedyne, co można zrobić, to grać w gierki.
            • pollarek Re: Piszesz jak uduchowiona "Panienka z Internatu 26.02.13, 16:42
              aroden napisał:

              > Piszesz jak uduchowiona Panienka z Internatu...
              >
              Na drugie masz jesteś Panienka, pfffff:P

              > Jakby to dalo sie porownac ze smiercia kogos bliskiego, czy chocby z utrata wzr
              > oku,
              > reki, czy nogi...

              A i owszem, są badania w tej kwestii. I wychodzi na to, że zwyczajowa żałoba po śmierci bliskiej osoby trwa ok. roku (nie mylić z poczuciem straty), zaś po rozwodzie ok. 2 lat. Co do badań psychologicznych, to tu akurat trafiłeś na fascynatkę, śledzę na bieżąco:>

              --
              Związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu. Jedyne, co można zrobić, to grać w gierki.
              • aroden Dziekuje za Typ. Szwagier tesz mi tak muvil... 26.02.13, 17:04
                Interlokatorka napisala :)
                A i owszem, są badania w tej kwestii. I wychodzi na to, że zwyczajowa żałoba po śmierci bliskiej osoby trwa ok. roku


                Dziekuje za Typ. Szwagier tesz mi tak muvil... ze BABE po rozstaniu po prostu trzeba ZABIC.

                bedzie mniej bolalo i przede wszystkim krocej...
                • pollarek Re: Dziekuje za Typ. Szwagier tesz mi tak muvil.. 26.02.13, 17:10
                  aroden napisał:


                  > Dziekuje za Typ. Szwagier tesz mi tak muvil... ze BABE po rozstaniu po prostu t
                  > rzeba ZABIC.
                  >
                  No i na manowce złazisz serdeńko, na manowce. Po prostu trzeba sobie taką znaleźć, żeby się nie rozstawać, ot i cała filozofia:>


                  > bedzie mniej bolalo i przede wszystkim krocej...

                  To zależy, jaką pozycję w rankingu więziennym zajmiesz. Słyszałam, że najgorzej mają Ci z funkcją bierną:>

                  --
                  Związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu. Jedyne, co można zrobić, to grać w gierki.
                  • aroden nie lap mnie za slowa 26.02.13, 17:23
                    pollarek napisała:
                    > No i na manowce złazisz serdeńko, na manowce. Po prostu trzeba sobie taką znaleźć, żeby się nie rozstawać, ot i cała filozofia:>

                    - nie istnieja takie, z ktorymi da sie dluzej, niz 20 lat wytrzymiec.

                    > To zależy, jaką pozycję w rankingu więziennym zajmiesz.

                    Ty mnie nie lap za slowa.
                    jasne , ze trza zmiatac potem do Argentyny i zaczac zycie od nowa :)
                    • pollarek Re: nie lap mnie za slowa 26.02.13, 17:29
                      aroden napisał:

                      > - nie istnieja takie, z ktorymi da sie dluzej, niz 20 lat wytrzymiec.
                      >
                      Bullshitttt:))) To, że nie znalazłeś do tej pory, nie znaczy, że nie ma:> Cały sekret polega na tym, by się nie tylko pokochać, ale i zaprzyjaźnić jednocześnie. Easy, no nie?:>


                      > Ty mnie nie lap za slowa.
                      > jasne , ze trza zmiatac potem do Argentyny i zaczac zycie od nowa :)

                      Ha! Ty się módl, żebym tylko na słowach poprzestała:> Hodowla krów Ci się marzy? Czy do Herr Schwarza na piwko chadzać i wspomnienia wojenne mu spisywać?:>

                      --
                      Związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu. Jedyne, co można zrobić, to grać w gierki.
                    • nie.mam.20 Re: nie lap mnie za slowa 27.02.13, 00:16
                      > - nie istnieja takie, z ktorymi da sie dluzej, niz 20 lat wytrzymiec.

                      masz racje, dlatego ja, po 33 latach dorobilem sie aureoli (siwych wlosow).

                      --
                      lat, ani cm.
                      Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.

                      to all the girls i've loved before
                      • pollarek Re: nie lap mnie za slowa 27.02.13, 08:37
                        nie.mam.20 napisał:

                        > masz racje, dlatego ja, po 33 latach dorobilem sie aureoli (siwych wlosow).
                        >

                        O, widzisz Aro... da się? Da się!
                        :DD
                        Nie przejmuj się nie.mam, da się zamalować jakby co (był taki wątek niedawno:>), z drugiej strony po co? Noś z dumą dowód Twej wytrwałości i hartu ducha:D

                        --
                        Związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu. Jedyne, co można zrobić, to grać w gierki.
                        • nie.mam.20 Re: nie lap mnie za slowa 27.02.13, 14:10
                          Nie przejmuj się nie.mam, da się zamalować jakby co (był taki wątek niedawno:&#
                          > 62;), z drugiej strony po co? Noś z dumą dowód Twej wytrwałości i hartu ducha:D

                          dla przyjaciol Copy ©

                          darl, nigdy sie nie przejmowalem, od lat mialem pol zapalki - wy-go-da!
                          Wada - w Australii trzeba zakladac cos z daszkiem, bo pali.
                          ha! sam sobie sie podobam, to mi za hart starczy i upor.
                          a jakie oszczednosci na fryzjerze! Zona mnie ciacha, wiec ma wiecej na swoje koafiury.
                          zeby bylo smieszniej, reszta jest kudlata jak u misia :D

                          --
                          lat, ani cm.
                          Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.

                          to all the girls i've loved before
                          • pollarek Re: nie lap mnie za slowa 27.02.13, 14:24
                            nie.mam.20 napisał:


                            > darl, nigdy sie nie przejmowalem, od lat mialem pol zapalki - wy-go-da!
                            > Wada - w Australii trzeba zakladac cos z daszkiem, bo pali.
                            > ha! sam sobie sie podobam, to mi za hart starczy i upor.
                            > a jakie oszczednosci na fryzjerze! Zona mnie ciacha, wiec ma wiecej na swoje ko
                            > afiury.
                            > zeby bylo smieszniej, reszta jest kudlata jak u misia :D
                            >

                            Hahah:D Co rozumiesz pod pojęciem 'reszta'?:DD
                            Idę popracować, ale będę Cię miała przed oczyma wyobraźni teraz:)))
                            --
                            Związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu. Jedyne, co można zrobić, to grać w gierki.
                            • nie.mam.20 Re: nie lap mnie za slowa 27.02.13, 22:12
                              Hahah:D Co rozumiesz pod pojęciem 'reszta'?:DD
                              Idę popracować, ale będę Cię miała przed oczyma wyobraźni teraz:)))

                              pofolguj sobie do woli :D
                              nie oszczedzaj na detalach!
                              z rozmachem.
                              ps - mozesz mnie miec, jak chcesz, to znaczy, nie gdy zechcesz, ale w jaki tam sposob chcesz :P
                              po skonczonej sesji nie zapomnij podzielic sie swoimi fantazjami :)

                              --
                              lat, ani cm.
                              Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.

                              to all the girls i've loved before
                              • pollarek Re: nie lap mnie za slowa 27.02.13, 22:43
                                nie.mam.20 napisał:


                                > pofolguj sobie do woli :D
                                > nie oszczedzaj na detalach!
                                > z rozmachem.

                                No serdeńko, lepiej nie... czasami jak się rozbujam, to trudno mnie zatrzymać:DD


                                > ps - mozesz mnie miec, jak chcesz, to znaczy, nie gdy zechcesz, ale w jaki tam
                                > sposob chcesz :P
                                > po skonczonej sesji nie zapomnij podzielic sie swoimi fantazjami :)

                                Hahahah, no takiej perspektywie to się oprzeć nie można, nawet próbować nie będę:)))
                                Jako, że nie mam odpowiedniego miejsca do publikacji swych fantazji, chyba wyproszę u Furii jakąś szpaltę na jej blogu:DD

                                --
                                Związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu. Jedyne, co można zrobić, to grać w gierki.
                                • nie.mam.20 Re: nie lap mnie za slowa 27.02.13, 23:36
                                  1. problem nie w roz-, ale za-bujaniu :P czemu mialalbys sie zatrzymywac? Teraz paniom wszystko wolno, po wiekach uciemiezenia.
                                  2. sprobuj RAZ w zyciu. skoro nie mozna sie oprzec. nie od razu musi byc prasa szerokorozkladowa, moze byc cos compact. mozesz pisac w pamietniku. Twoja kolezanka twierdzi, ze osoby z problemami powinny pisac o swoich problemach / prowadzic 'diary'.
                                  Podobno ma wlasciwosci lecznicze?
                                  Dobra, a ja sie zastanawiam na podswiadomym znaczeniu symboli na pewnym obrazku. Jest tam Czerwony Kapturek, droga lesna i lesniczowka w dali.
                                  Gdzie jest wilk? Co sie dzieje z babcia?

                                  www.garnek.pl/slawek9/19789673/z-galerii-a-mleczko
                                  kladziesz sie juz? :P
                                  --
                                  lat, ani cm.
                                  Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.

                                  to all the girls i've loved before
                                  • pollarek Re: nie lap mnie za slowa 28.02.13, 10:01
                                    nie.mam.20 napisał:

                                    > 1. problem nie w roz-, ale za-bujaniu :P czemu mialalbys sie zatrzymywac? Ter
                                    > az paniom wszystko wolno, po wiekach uciemiezenia.

                                    Czemu? No jak to czemu? Lubię Cię, dlaczego miałabym Ci z zimną krwią kuku zrobić?:DD


                                    > 2. sprobuj RAZ w zyciu. skoro nie mozna sie oprzec. nie od razu musi byc prasa
                                    > szerokorozkladowa, moze byc cos compact. mozesz pisac w pamietniku. Twoja kole
                                    > zanka twierdzi, ze osoby z problemami powinny pisac o swoich problemach / prowa
                                    > dzic 'diary'.
                                    > Podobno ma wlasciwosci lecznicze?

                                    A ma:) Niejaki Pennebaker nawet stworzył odrębny rodzaj terapii polegający na pisaniu listów:> Myślisz, że będzie mi potrzebna?:D


                                    > Dobra, a ja sie zastanawiam na podswiadomym znaczeniu symboli na pewnym obrazku
                                    > . Jest tam Czerwony Kapturek, droga lesna i lesniczowka w dali.
                                    > Gdzie jest wilk? Co sie dzieje z babcia?

                                    Wilki wytłukli jeszcze w czasach PRLu, a nawet jakby który się uchował, to teraz w lasach więcej papierzaków niż zajęcy:P
                                    A babcia? Babcia hula. Stara birbantka:>


                                    --
                                    Związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu. Jedyne, co można zrobić, to grać w gierki.
                                    • nie.mam.20 Re: nie lap mnie za slowa 28.02.13, 13:33
                                      A ma:) Niejaki Pennebaker nawet stworzył odrębny rodzaj terapii polegający na pisaniu listów:> Myślisz, że będzie mi potrzebna?:D

                                      zapewne, nie. Ale czytanie mogloby podniesc poziom moich endorfin. Seks korespondencyjny - dobry temat do rozprawy naukowej :P

                                      --
                                      lat, ani cm.
                                      Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.

                                      to all the girls i've loved before
                                      • pollarek Re: nie lap mnie za slowa 28.02.13, 15:44
                                        nie.mam.20 napisał:


                                        > zapewne, nie. Ale czytanie mogloby podniesc poziom moich endorfin. Seks korespo
                                        > ndencyjny - dobry temat do rozprawy naukowej :P
                                        >

                                        Lol, to Ty w takim kierunku zmierzasz?:DD To już lepiej w czekoladę zainwestuj, jak Ci endorfin brak, bo raczej kiepska jestem w omawianym temacie. Cóż ja mogę wymyślić? Jedynie "włóż mi, włóż mi przez cd-rom!":DDD

                                        --
                                        Związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu. Jedyne, co można zrobić, to grać w gierki.
                  • aroden Tosz viem... 26.02.13, 19:21
                    wladek.6 napisał:
                    > Frajerzy maja zawsze tylko jedna dziewczyne lub kochanke, wiec niech cierpia.

                    Tosz viem, ale my ze szwagrem nie z tej grupy.
    • wez_sie wszyscy sie 26.02.13, 15:26
      wszyscy sie puszczajo tak samo przeciez
      normalka
      przeciez inaczej bylaby nuda
      --
      JESLI WEJDZIESZ W MOJ PROFIL TO PROSZE ZOSTAW PO SOBIE SLAD W POSTACI KROPKI
      BLAGAN TO DLA MNIE BARDZO WAZNE
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka