Dodaj do ulubionych

Co się z nami dzieje?

11.03.13, 00:26
Jesteśmy razem 4 lata. Ostatnio coś się z nami dzieje nie dobrego. Ciągle chodzimy nerwowi, codziennie się kłócimy i nawzajem siebie ranimy. Wczoraj jak się pokłóciliśmy, mój facet chciał wyjść z domu to mu wyrzuciłam buta przez balkon, a dziś po kłótni on wyrzucił swoje kapcie przez balkon. Nie wiem co zrobić żeby nie było takich sytuacji, żebysmy żyli w zgodzie i normalne.
Edytor zaawansowany
  • g.r.a.f.z.e.r.o 11.03.13, 00:28
    zabudujcie balkon...
    --
    Zdejmij tę suknię mała...
  • wpieniona 11.03.13, 00:33
    Wyrzuccie wszystkie buty s domu. To jest zrodlo waszego nieszczescia. I pasty do butow tez. Oraz wszystko ci sie z butami wiaze na przyklad pieczarki. Oczyscicie tym swije otoczenie.
  • krytyk-systemu-edukacji 11.03.13, 00:40
    > Wczoraj jak się pokłóciliśmy, mój facet chciał wyjść z domu to mu wyrzuciłam buta
    > przez balkon, a dziś po kłótni on wyrzucił swoje kapcie przez balkon.

    To już wiem, czemu wybitny intelektualista Cejrowski chodzi boso. :)
  • gocha033 11.03.13, 00:44
    i robic tak - jak sobie zyczy partner ?

    - tak na probe ?

    (potem mozna odwrotnie)
  • headvig 11.03.13, 05:48
    polecam terapię magnezem - koi nerwy.

    >Nie wiem co zrobić żeby
    > nie było takich sytuacji, żebysmy żyli w zgodzie i normalne.

    druga opcja - dorosnąć, gimnazjum to zbyt wcześnie żeby z facetem mieszkać.
    --
    they call it the blues
  • jeriomina 11.03.13, 06:38
    A skąd forum ma wiedzieć jaka jest przyczyna Waszych nerwów? Wyrzucanie butów przez balkon to już skutek, nawiasem mówiąc idiotyczny.
    Siądźcie spokojnie i się zastanówcie, co sprawia, że jesteście tacy podminowani. Szkoła, studia, praca, brak pracy, rodzina?
    --
    http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
    "Be yourself, no matter what they say"
  • krytyk-systemu-edukacji 11.03.13, 06:56
    > Szkoła, studia

    Przypuszczam. Ja kiedy chodziłem do szkoły „ogólnokształcącej” oraz kiedy „studiowałem” w Akademii Pedagogicznej im. Komisji Edukacji Narodowej, również wyrzucałem bliskim buty przez balkon. Sama powiedz: co właściwie innego mi wówczas pozostało?
  • wyzuta 11.03.13, 10:23
    miałeś do czynienia z prof. MNK? :)
  • to.niemozliwe 11.03.13, 07:23
    Wyrazac swoje potrzeby i zaspokajac potrzeby partnera.
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • allatatevi1 11.03.13, 11:00
    hahaha
    Sugerujesz, że to wyrzucanie obuwia przez balkon to objaw frustracji seksualnych?
    --
    Hay veces que he intentado tentar a la suerte
    Porque lo que no me mata me hace más fuerte
  • to.niemozliwe 11.03.13, 13:01
    Nie wiem czy na tym tle. Rzucanie przedmiotami to zastępcze wyrażanie agresji, a ta się rodzi z niezaspokojonych potrzeb (czasem niewyrażonych). Niekoniecznie seksualnych. :-)
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • good_morning 11.03.13, 14:46
    ale z drugiej strony, lepiej wyrzucic przez balkon but niz partnera...
    --
    Everyone has changed
    Slightly deranged
  • to.niemozliwe 11.03.13, 16:14
    Pewnie, że lepiej - mniej się zmęczy. :D
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • tabeletka 11.03.13, 10:55
    dzieki, jeszcze sie dzisiaj tak glosno nie smialam. mam nawet kilka porad pod reka, ale chyba nie chcesz ich uslyszec
  • soulshuntr 11.03.13, 11:04
    rozwazaliscie przeprowadzenie sie do lokalu na parterze lub najlepiej w suterenie? To na pewno rozwiaze czesc waszych problemow.
    --
    Hurt
  • paco_lopez 11.03.13, 11:12
    4 lata , to akurat wszystkie ciotki mówią o kryzysie w związku. przechodzony znaczy. rad nie będę udzielał, ale po czterech latach związku, toja już trzy letnie dziecko miałem.
  • blond_suflerka 11.03.13, 11:46
    Zmieńcie sposób komunikacji ucząc się porozumienia bez przemocy. Następne przegadajcie co jest źle i jakie zmiany trzeba wprowadzić, żeby znów było dobrze. Potem te zmiany wprowadźcie. A potem to już tylko żyli dlugo i szczęśliwie.
  • marguy 11.03.13, 12:06
    jokotka,
    zamiast na siebie wrzeszczec nauczcie sie rozmawiac, a przede wszystkim, wysluchac tego co partner ma do powiedzenia.
    No i czas dorosnac, bo takie wrzaski sa dziecinne.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/LCjJeCitccIsRb4s7X.jpg Jestem Jazz vel Dziuniek :)
  • to.niemozliwe 11.03.13, 13:03
    Słusznie, najpierw trening słuchania, trening czystej uważności w odbiorze.
    Nie wiem dlaczego ludzie tyle gadają, skoro i tak sami wiedzą, co chcą powiedziec i wiecej korzyści moga odnieść ze słuchanie tego od innych, na co sami by nie wpadli. ;-)
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • fomica 11.03.13, 12:21
    Ja mam dwie hipotezy.
    1. związek ogólnie ma się ku końcowi, bilans zysków i strat w związku przechyla się na minus. Nuda, rozdrażnienie druga osobą, wypaliło się. Ktos w końcu przegnie i uwolnicie się od siebie.
    2. jest jakis temat, bardziej lub mniej uświadomiony, który powoduje stan napięcia i wasze kłótnie sa bezsilnym sposobem odreagowania na ten ukryty stres. Np. problemy finansowe, stres w pracy, potrzeba zmian (np. ty chcesz ślubu on nie - lub odwrotnie), lek przed ciążą lub wręcz przeciwnie, poczucie krzywdy z jednej ze stron, za mało czasu wspólnie spędzanego, problemy łóżkowe, zazdrość o kogos konkretnego, chęc zwrócenia na siebie większej uwagi.
    Trafilam??
    Jeśli tak, to trzeba to przegadac i nazwac rzecz po imieniu. Nie ma drogi na skróty.
  • marguy 11.03.13, 13:17
    fomica,
    napisala:
    "jakis temat, bardziej lub mniej uświadomiony, który powoduje stan napięcia i wasze kłótnie sa bezsilnym sposobem odreagowania na ten ukryty stres. Np. problemy finansowe, stres w pracy, potrzeba zmian (np. ty chcesz ślubu on nie - lub odwrotnie), lek przed ciążą lub wręcz przeciwnie, poczucie krzywdy z jednej ze stron, za mało czasu wspólnie spędzanego, problemy łóżkowe, zazdrość o kogos konkretnego, chęc zwrócenia na siebie większej uwagi."

    W wiekszosci malzenstwo sklada sie ze stresow. Sztuka bycia razem nie polega na odchodzeniu z powody najmniejszej przeszkody tylko na tym aby razem te przeszkode pokonac.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/LCjJeCitccIsRb4s7X.jpg Jestem Jazz vel Dziuniek :)
  • malwi.2 11.03.13, 13:52
    nie łatwa ta "sztuka" ;)
  • fomica 11.03.13, 16:40
    No pewnie, dokładnie tak samo uważam. Ale żeby pokonać stresy trzeba wiedziec z czym ma sie do czynienia, co wcale nie jest takie oczywiste. Wbrew temu co wypisuja forumki (w związku trzeba spokojnie rozmawiać, nigdy nie dac się emocjom, wszystko wyjasnić, niczego nie ukrywać, zawsze być otwartym do bólu itd itp) w zyciu nie uwierze, że większośc związków to taka gładka sielanka. Jak pojawia się konflikt, zwłaszcza taki opisany jak w tym wątku, gdzieś na dnie czai się cos niedopowiedzianego, nie wprost. Jakis żal nie do końca racjonalny, jakas zadawniona uraza, obawa. Trzeba się do tego dogrzebać żeby w ogóle zacząc naprawiać.
  • blond_suflerka 11.03.13, 17:31
    Oczywiście, na wszystkie emocje trzeba sobie pozwolić ale nie wszystko można zrobić z powodu tych emocji. To ważne rozróżnienie i nie wszyscy są świadomi tego niuansu. Jeśli czujesz gniew i ból to czuj ale nie bądź agresywna/y wobec partnera, nie wyzywaj, nie rań, itd.
    I oczywiście, zgadzam się, że kłotnia o pierdoły nigdy nie jest kłótnią o pierdoły(szczególnie jeśli wciąż się powtarza) i trzeba poszukać w sobie o co tak naprawdę chodzi. Nie mniej jednak jak ludzie nie umieją się komunikować to ich dyskusja znowu wejdzie na tony' ty zawsze, ty nigdy, to przez ciebie, itd'. Dojście do źródła to jedno a komunikacja dzięki której ludzie naprawdę się ze sobą dogadają to drugie i tak samo ważne.
  • mirtillo25 11.03.13, 14:38
    Nie cierpię jak facet robi sceny. Kiedyś miałam do czynienia z takim klaunem, ale na szczęście teraz jestem z dojrzałym facetem. Jak jest zły, to po prostu idzie do drugiego pokoju, żeby ochłonąć. Nikt niczym nie rzuca. Sama nie mam takiego zwyczaju, więc nie zniosłabym czegoś takiego w domu.
    Dla mnie wkurzony facet rzucający rzeczami i "kur*ami", to wykastrowany szympans, który próbuje krzykiem i awanturą pokazać, że kiedyś miał jaja. Prawdziwy facet przeklnie pod nosem i wyjdzie z domu, natomiast kapciami rzucają pseudomężczyźni albo g*wniarze.
  • rotkaeppchen1 11.03.13, 18:35
    Mama wyrzucila mi kiedys zeszyt od matmy przez okno, bo strasznie nabazgralam prace domowa. Ale byl wstyd - musialam po ten zeszyt do sasiadow isc i nasciemniac, ze mi przypadkiem wypadl :D To byl dziewiaty rok naszego zwiazku... Z czasem sie ulozylo ale nasze relacje unormowaly sie, kiedy postanowilam sie wyprowadzic ;-)
    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
  • anna_sla 12.03.13, 11:51
    wiele par przechodziło podobne perypetie. Docieracie się, pierwsza fascynacja minęła, zaczęło się życie, a jesteście dwiema odrębnymi jednostkami z różnymi potrzebami i uczycie się z nimi żyć. Jak to przetrwacie to będzie potem git i już się Wam nie będzie chciało tak szaleć :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.