16.03.13, 19:34
Szanowne Panie, czy Wy też macie w zwyczaju wypowiadać się w imieniu Waszego stadła, jakiekolwiek by ono nie było, w ten okrutnie irytujący sposób: "my tego nie jemy, "my oglądamy to", "nam się podoba to", "uwialbiamy śpiewanie psalmów przez sąsiada"...itp.?
Edytor zaawansowany
  • 16.03.13, 19:38
    no zdarza się, że np. odmawiam zaproszenia mówiąc "dzięki, ale jedziemy wtedy do X". na pytanie gdzie spędziliśmy urlop mówię "Byliśmy tu i tu". Myslę ze taka odpowiedź jest naturalna jesli dotyczy owego "stadła", a nienaturalna jesli brzmi "na siłę"
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • 16.03.13, 19:47
    kora3 napisała:
    > no zdarza się, że np. odmawiam zaproszenia mówiąc "dzięki, ale jedziemy wtedy d
    > o X" (...)

    Oczywiście, że osobliwie brzmiałoby zdanie, że Ty jedziesz do x a pozostały członek Twojego stadła też jedzie do x, nie oto mi chodziło. :)

  • 17.03.13, 21:05
    Jezu, Eat.Clitoristwood, jak zwykle, kiedy tu wchodzę, wielbię Cię;)

    to MY doprowadza mnie do szału. nie tylko MY z mężem/chłopakiem, rodziną, ale MY - nieokreślony kolektyw, (w domyśle chodzi o NAS NORMALNYCH)

    teksty, choćby na forum typu: My tak nie mamy, śmiejemy się z Ciebie wszyscy itp. doprowadzają mnie do szału (może powinnam napisać NAS dla większej wymowy?)

    No Polki i Polacy boją się indywidualizmu - lepiej się czują robiąc i wyrażając opinię taką jak fantazmagoryczni WSZYSCY.
  • 19.03.13, 07:52
    grzeczna_dziewczynka15 napisała:
    > Jezu, Eat.Clitoristwood, jak zwykle, kiedy tu wchodzę, wielbię Cię;) (...)

    Miłe uczucie być wielbionym, szczególnie przez dziewczynki.

    Dla porządku dodam, że do założenia wątku sprowokowało mnie znajome małżeństwo, w którym małżonek bez przesadnego entuzjazmu uczestniczy w wielu rzeczach, które oni "lubią" bądź "robią". :)

  • 16.03.13, 19:47
    nie ma glupszego 'zwiazku frazeologicznego' nizli
    'moj (eks) maz'
  • 16.03.13, 19:49
    kalllka napisała:

    > nie ma glupszego 'zwiazku frazeologicznego' nizli
    > 'moj (eks) maz'

    Trzeba zawierać w takim razie małżeńskie. Te jednak też bywają głupie.
  • 16.03.13, 20:11
    nie mozna bywac w malzenstwie ( nawet glupim ) bo to prezent
    (kochanie popatrz jak ten czas biezy, widze nas wciaz jakby to bylo wczoraj)
  • 16.03.13, 20:30
    kalllka napisała:
    > nie mozna bywac w malzenstwie ( nawet glupim ) bo to prezent
    > (kochanie popatrz jak ten czas biezy, widze nas wciaz jakby to bylo wczoraj)

    Kochanie popatrz, jak ten czas bieży,
    powiedział, żonę zrzucając z wieży.
    Wczoraj cierpiałaś na kiszek nieżyt,
    dzisiaj nieżywa pod wieżą leżysz.
  • 16.03.13, 20:57
    ojej no- zamrozilo mnie troszku,
    kochanie,,, itd ( mialo byc jutro)
  • 16.03.13, 21:05
    kalllka napisała:
    > ojej no- zamrozilo mnie troszku, (...)

    To z zimna tak się jąkasz, "kalllko"?
  • 16.03.13, 21:14
    nie jakam sie albowiem doskonale umiem poslugiwac l przedniojezykowym
    potrojnie wibruje, ot i cala tajemnica
  • 16.03.13, 21:02
    eat.clitoristwood napisał:
    > powiedział, żonę zrzucając z wieży.

    Powinno być "zrzuciwszy".
  • 16.03.13, 20:00
    Faktycznie "eksmąż" pisze się łącznie, ale dlaczego uważasz, że w ogóle z gruntu wspominanie o męzu/eksmezu jest głupie?

    Wg mnie w niektórych sytuacjach jest calkiem uzasadnione, np. przy przedstawianiu tegoż komuś:)
    Jasne, że jesli znam meza koleżanki i ona mi mówi, że "Mój mąż dziś dłużej pracuje" to to dziwacznie brzmi, ale jesli mowi kobieta o tym osobie nieznającego tego meza, to nie uwazam, by to dziwnie brzmialo. Np. w rozmowie malo znających sie osób. "Pani jest absolwentką X? Moja żona także kończyła tę uczelnie" - co tu dziwnego? "Tak, jestem ogolnie zorientowana na czym ta praca polega, mój eksmąż także jest grafikiem" - tak samo. Trudno tu wymieniać imiona aktualnych i eksow, bo przecież rozmówcy ich nie znają. "Pani jest absolwentką X? Basia także kończyła tę uczelnie" Dymek z myślą rozmówczyni "Jaka k... Basia? Co on bredzi?":)
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • 16.03.13, 20:42
    nie nie korciu, mnie choodzilo o zbojnik- nielogiczne zestawienie 'moj' z mazem , partnerem,
    a juz kompletnie idotycznie wiazace eksa w,, krewnego (cos cale zycie)
    szczegolnie bezdzietnie -'moj-eks' swiadczy o ruinie istoty zwiazku frazeologicznego i nieruchomosci jezykowej

  • 16.03.13, 20:56
    serio ...

    Uważam, że eksy (różne) są także czescią naszego zycia. I jakkolwiek nie uwazam za koniecne eksponowanie tychże, to nie uwazam za sensowne ukrywanie faktu ze ma sie jakichs eks. Oczywiscie nie bez kontekstu i ni stąd ni zowąd.

    Jesli koleżanka, która poznała mnie grubo po moim rozwodzie i nie zna mego eksmeza wcale (hehe) zapyta: a właściwie dlaczego się rozwiedliscie, to uwazam, ze całkiem z sensem jest odp.: "wiesz, ja i mój eksmąz mamy inne podejscie do życia i nie dało sie tego pogodzić" (na przyklad). Nie wiem co w tym nadzwyczajnego. Kobieta go nie zna, wiec użycie jego imienia w takiej (przykladowej) wypowiedzi wydaje mi się brzmieć nie najlepiej.

    Podobnie, kiedy piszę w innym watku, ze koleguję się z ekspartnerem - trudno, zebym uzywala jego imienia (prawdziwego, czy nie), bo ono niewiele powie o wzajemnej relacji.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • 16.03.13, 21:11
    po co wkladac pomiedzy
    "[(...) ja i .... eksmąz mamy inne podejscie do życia i nie dało sie tego pogodzić" (na przyklad)..]"
    'mojego'; kolezanka nawet nie znajac 'hehe' i tak domyslilaby ( z kontekstu wypowiedzi), ze to byly twoj
  • 16.03.13, 21:23
    i tu faktycznie dałoby się tego uniknąć. Ale na serio nie rozumiem dlaczego należy unikać w ogóle słow mąż/żona, eksmaż.były mąż (i zeński odpowiednik). Ani to obraźliwe, ani pejoratywnie brzmiące czasem potrzebne do sprecyzowania i tyle.
    Co odpowiesz na pytanie: "Pani nazywa się X? Czy moze Adam X to pani rodzina?" jesli pan Adam X to Twój były mąz i nie jest to jakaś tajemnica? :) Wg mnie odp. "Adam X to mój były mąż" za calkiem w porzadku i neutralną
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • 16.03.13, 21:02
    To co, nie rozstawać się?
    Jak określić kogoś, z kim się było a nie jest? :) Milczeć jak grób? :)
    --
    http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
    "Be yourself, no matter what they say"
  • 16.03.13, 21:05
    W pewnych sytuacjach - zapewne tak:)
    Np. kiedy spotykam kogoś znajomego, a jestem w towarzystwie mego eksfaceta, to przecież go nie przedstawię "Oto X, mój były partner":) Przedstawiam "Oto X" i tyle, bo i po co komu info, że byliśmy z sobą dobrych parę lat temu. Tak samo przedstawiłabym takiej osobie eksmeza - bo w tym kontekscie informacja ze to mój były mąż jest temu komuś zbedna
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • 16.03.13, 21:19
    kalko,
    chcemy czy nie, byli malzonkowie sa czescia naszego zycia i dlatego trudno wykluczyc zaimek przymiotny "moj".
    Mialam dwoch mezow, z jednym sie rozwiodlam, drugi zmarl, i obaj byli moimi mezami.
    Jedyna roznica, to uzycie przedrostka ex w odniesieniu do malzonka z ktorym sie rozwiedlismy.

    Nie widze w eksach ruiny jezykowej, wrecz odwrotnie, troske o jasnos wypowiedzi.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/LCjJeCitccIsRb4s7X.jpg Jestem Jazz vel Dziuniek :)
  • 16.03.13, 21:39
    uhym, wlasnie na twoim -margo przykladzie widac,
    ze kazdy przypadek "mojego" (zaimka przymiotnego) jest nielogiczny- bledny
    bo wielokrotnie koniugowany np przez nowe zony. jest tylko zwyczajem jezykowym.
    i chyba nie musze tlumaczyc, ze istlodowe 'my,,to", ktore ustanowil zartobliwym watkiem, nie odnosi sie tylko do rogatek damskich
  • 16.03.13, 21:52
    Bo ja go serio nie dostrzegam. Jesli Marguy nie przedstawilaby tu swej sytuacji rodzinnej, a napisała np. mój zmarły mąż - to wyjaśniłaby sytuację - jest wdową. Co w tym nagannego, nieprawidłowego?

    Nie widzisz, że przedstawienie meza/zony, eksow, zmarłych itd BEZ tego "mój/a" brzmi dziwacznie. Gdybym chciała coś tam napisać o swoim eksmezu, bez użycia tego "mój" musiałabym napisać: jestem po rozwodzie, eksmąż itd. Jesli napiszę: mój eksmąż, to już sprawa jest jasna z tym panem jesteśmy po rozwodzie.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • 16.03.13, 21:59
    nie da sie w zasadzie wyjaśnić jak sprawa wygląda, bez uzywania słowe "eksmąz", albo "byly mąż".

    Otóż moje aktualne nazwisko jest dość popularne. Czesto zdarza mi się, że ktoś łączy je z kimś o tym samym nazwisku co moje, kogo zna., czy też z jakąs lokalnie znaną familią. Akurat na pewno nie jest to familia ani krewny mojego eksmeza, a po nim noszę aktualne nazwisko. Zupelnie naturalne dla mnie jest, gdy ktoś zapyta "A czy pani czasem nie jest z tych X-ów z Igrekowa? odpowiedź: "Nie:) X to popularne nazwisko, a ja noszę swoje po byłym mezu, który tu żadnej rodziny nie ma".

    Jasne, że mogę "sie nie tłumaczyć" powiedzieć "nie" i czesc, ale nie widzę najmniejszego powodu ukrywać, że nie ejstem z tych Iksów z Igrekowa, ani żadnych z tego terenu :)
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • 16.03.13, 23:13
    Piszesz o tym z taką pasją, że drżę na myśl, co pomyśli głowa, jakbyś mi zaimek skoniugowała, językiem giętkim...
  • 17.03.13, 00:00
    woody, juzci zdaje mowilam nie jestem koniugacja
    wiec guzik by z twojego drzenia,, wyszlo
  • 16.03.13, 19:47
    Nie.
    Ja się zawsze wypowiadam za siebie.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • 16.03.13, 20:00
    nie znoszę tego!
    "my tego nie jemy" czy "my oglądamy to..." to byłoby ogromne nadużycie naszej niezależności i odrębności - mamy prawo do rożnych upodobań we wszystkich dziedzinach życia

    forma "my" jest dozwolona w przypadku informowania o czynności wykonywanej przez nas dwoje jednocześnie, nie sądzę żeby to kiedykolwiek mogło się zmienić

    mało tego, nie znoszę, jak świeżo upieczeni rodzice mówią "mamy kolkę" albo "nie lubimy soczku z marchewki" - nie rozumiem jak można tak ograniczać własne dziecko, nawet będące oseskiem
  • 16.03.13, 20:04
    varia1 napisała:

    > nie znoszę tego!
    > "my tego nie jemy" czy "my oglądamy to..." to byłoby ogromne nadużycie naszej n
    > iezależności i odrębności - mamy prawo do rożnych upodobań we wszystkich dziedz
    > inach życia (...)

    No właśnie, ja też tak mam. :)
  • 16.03.13, 20:25
    no patrz Pan, jaka zgodność ;)
  • 16.03.13, 20:38
    varia1 napisała:
    > no patrz Pan, jaka zgodność ;)

    Oczywiście, my nie lubimy mówić "my". ;)
  • 16.03.13, 21:10
    jasne:)
  • 16.03.13, 20:02
    przychodzi do poradni małżeńskiej małżeństwo w średnim wieku:

    - dużo się ostatnio kłócimy panie doktorze, a seksu to nie uprawialiśmy już chyba ze 3 miesiące (mówi żona)
    - mów za siebie (przerywa żonie mąż)
  • 16.03.13, 20:04
    Tak, miewam tak w zwyczaju. Z jednym moim byłym na przykład stanowiliśmy zwarty front przeciwko pijaniu piw przemysłowych i zdarzało się nam mówić "my tego nie pijemy"

    --
    Nie ma żadnej możliwości aby gniewnie wypowiedzieć słowo "bąbelki".
  • 16.03.13, 20:06
    ilu ty już miałaś tych byłych? :)
  • 16.03.13, 20:25
    A skąd podejrzenie, że za każdym razem piszę o jakimś innym?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/dxgi7bl1426zxg8e.png[/url]
  • 16.03.13, 21:17
    nie sprawiasz wrażenia osoby stałej w uczuciach :)

  • 16.03.13, 22:31
    Tym, że nie lubię przemysłowego piwa?
    --
    Kto nie pali i nie pije
    będzie dawcą organów
  • 16.03.13, 20:24
    W żadnym z moich związków tak nie wyrabiałam, zawsze były jakieś różnice :)
    Może czasem zdarzyło się mi ale też i moim facetom odpowiedzieć na ulicy jak ktoś pytał o ogień, że nie palimy :)
    --
    http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
    "Be yourself, no matter what they say"
  • 16.03.13, 20:31
    Miałam kiedyś okazję być swiadkiem takiej scenki: do kawiarnianego stolika podszedl jakiś gośc i zacząl prosić o kasę "na bułkę". Siedziało tam paru gosci. Jeden uznal, ze spławi goscia tektem i idpowiedział za wszystkich "Nie, nie mamy", na co jego kolega powiedział "Mów za siebie, ja mam, ale na bułkę nie dam, mogę panu dać na piwo" :)
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • 16.03.13, 20:38
    nas to troche smieszy, gdy mowia tak inni, ale wypowiadanie sie w imieniu innych
    - gdy My to czynimy - uwazamy za sluszne.
  • 16.03.13, 20:45
    kiedyśw pracy tak mówiłam, bardzo się z nią identyfikowałam
  • 16.03.13, 21:19
    My z greenką lubimy napić się dobrego winka :>

  • 16.03.13, 22:38
    jan_hus_na_stosie2 napisał:

    > My z greenką lubimy napić się dobrego winka :>
    >
    hm, nie wiem co powiedzieć
  • 17.03.13, 09:50
    gr.eenka napisał:

    > jan_hus_na_stosie2 napisał:
    >
    > > My z greenką lubimy napić się dobrego winka :>
    > >
    > hm, nie wiem co powiedzieć
    głowa tak jakoś strasznie boli
  • 16.03.13, 21:23
    W wolnym zwiazku czy malzenstwie nalezy myslec "my", ale w sprawach gustow, upodoban itp. wypowiadac sie tylko w swoim wlasnym imieniu.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/LCjJeCitccIsRb4s7X.jpg Jestem Jazz vel Dziuniek :)
  • 16.03.13, 21:32
    marguy napisała:

    > W wolnym zwiazku czy malzenstwie nalezy myslec "my"

    gorzej gdy kobieta mówi "my" a myśli "ja" :)

  • 16.03.13, 23:02
    A kiedy mężczyzna tak robi to jest lepiej?
    --
    Dotarło do mnie, że czas najwyższy odejść od kompa, kiedy zacząłem klikać dwa razy na klamkę od klopa
  • 17.03.13, 02:13
    Nie słusznie zatem byłoby napisać "jedno mówi my a myśli ja"?
    --
    Nie ma żadnej możliwości aby gniewnie wypowiedzieć słowo "bąbelki".
  • 16.03.13, 21:38
    Nie. Podobno mam irytujący zwyczaj mówienia nawet o wspólnych aktywnościach w liczbie pojedynczej. Ale staram się oduczyć:)
  • 16.03.13, 21:42
    eat.clitoristwood napisał:

    > Szanowne Panie, czy Wy też macie w zwyczaju wypowiadać się w imieniu Waszego st
    > adła, jakiekolwiek by ono nie było, w ten okrutnie irytujący sposób: "my tego n
    > ie jemy, "my oglądamy to", "nam się podoba to", "uwialbiamy śpiewanie psalmów p
    > rzez sąsiada"...itp.?
    Ja wypowiadam się w swoim imieniu......
    stadło ? OMG
  • 16.03.13, 22:44
    nie. co najwyżej "Ja i Rzeźnik" :P
    --
    www.youtube.com/watch?v=a_rmLmrCv6E
  • 17.03.13, 00:15
    Ja tak mówię tylko jak mam ochotę wkurzyć moich rodziców, którzy uwielbiają wyskakiwać na każdym kroku z "dobrymi" radami na temat życia.

    Bo jak mówiłam - "ja tak nie lubię, nie chcę, nie uważam", to moi rodzice czuli się upoważnieni moje opinie "naprostowywać".
    Jak mówię "my nie lubimy, nie chcemy, nie uważamy" to zostawiam moich rodziców wściekłych i bez argumentów, bo mój mąż choć jest osobą wyjątkowo bezkonfliktową, to z drugiej strony potrafi stawiać granicę i moi rodzice w sumie od pierwszego spotkania zorientowali się, że jemu na głowę nie dadzą rady wejść.
    --
    Hay veces que he intentado tentar a la suerte
    Porque lo que no me mata me hace más fuerte
  • 17.03.13, 01:15
    lubię ten styl ;-), zwłaszcza jak np. proponuję jakieś spotkanie osobie która pozostaje w parze z kimś i słyszę: na razie nie mogę się umówić bo nie wiem co MY będziemy robić.. ok, więcej się już nie próbuję umówić :-)
    --
    The grass was greener
    The light was brighter
    The taste was sweeter
    The nights of wonder
  • 17.03.13, 02:02
    To zalezy od tego czy wypowiadam poglad wlasny czy poglad stadla. Z mezem jestem miedzy innymi dlatego ze mamy jakies tam wspolne tematy i poglady wiec w pewnych sytuacjach uzycie slowa "my" jest jak najbardziej na miejscu. Co wiecej, to wlasnie moj maz bardzo zwaraca na to uwage i potrafi powiedziec ze bylo mu przykro ze wypowiedzialam sie tylko w swoim imieniu tak jakby jego dana sprawa nie dotyczyla.
  • 17.03.13, 11:12
    Wrzuciłeś do jednego wora dwa zupełnie odrebne tematy: pierwszy to utarte zwyczaje, schemat postepowania, stwierdzenie faktów (tego nigdy nie jadamy, pijemy raczej herbate niż kawę, w weekend jedziemy do...) a drugi to upodobania, gusta, subiektywne opinie (podoba mi się, uwielbiam, nie znoszę).
    I odpowiedź - w pierwszym przypadku oczywiście że mówię "my" (bo i jak mam mówić? ja pije herbatę a mąz tez pije herbatę; ja jade w sobote do ... a mąż tez tam jedzie), w drugim każdy mówi za siebie, bo gusta bywają różne.
    Aczkolwiek po tylu latach bycia razem juz większośc upodobań mamy wspólnych, tyle rzeczy robimy razem, że wypracowaliśmy wspólny kompromisowy model życia i mało jest obszarów w których sie bardzo różnimy.
  • 17.03.13, 12:51
    Albo "jesteśmy w ciąży" i "rodziliśmy".:)
    Popieram równouprawnienie, także w rodzicielstwie, no ale litości.:)
  • 17.03.13, 13:05
    MY chorujemy, MY robimy kupę do nocnika już, MY zaczęliśmy jeść zupki i kurczaczka..
    --
    The grass was greener
    The light was brighter
    The taste was sweeter
    The nights of wonder
  • 17.03.13, 15:28
    > MY robimy kupę do nocnika już

    Ok, to przebija "rodziliśmy".
  • 17.03.13, 13:09
    Jak poród rodzinny to w sumie ujdzie:)
  • 17.03.13, 15:31
    Myślisz? Bo jakby mi facet powiedział "rodziliśmy naturalnie", to chyba bym się trochę zdziwiła.:)
  • 17.03.13, 13:01
    MY tak nie mamy oczywiscie!!!
  • 17.03.13, 21:12
    jeśli zdanie jest prawdziwe to dlaczego mam unikać tego "my"? dla zasady mam mówić: ja lubię sushi a mój mąż lubi sushi? Albo: widziałam wczoraj Django a mój mąż widział Django wczoraj. nie muszę aż tak jaskrawo pokazywać że nie jesteśmy zrośnięci.

    w zestawieniu "nie podoba nam się to" wygląda rzeczywiście śmiesznie i tak daleko się nie posuwam.
  • 17.03.13, 21:22
    może raczej chodzi o sytuację - ktoś się pyta: Widziałaś Django?
    A Ty odpowiadasz: Tak, widzieliśmy. Bardzo nam się podobało. śmieszyły nas żarty i płakaliśmy nad losem niewolników. Do tego jedliśmy popkorn, bo nie lubimy nachosów i denerwował nas taki jeden, co głupie komentarze walił.
  • 17.03.13, 21:26
    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

    > może raczej chodzi o sytuację - ktoś się pyta: Widziałaś Django?
    > A Ty odpowiadasz: Tak, widzieliśmy. Bardzo nam się podobało. śmieszyły nas żart
    > y i płakaliśmy nad losem niewolników. Do tego jedliśmy popkorn, bo nie lubimy n
    > achosów i denerwował nas taki jeden, co głupie komentarze walił.

    w wątku padło pytanie o to jak wypowiadamy się w imieniu stadła. uznałam że wypowiedź w imieniu stadła, a nie swoim, jest oczywista
  • 17.03.13, 22:01
    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

    > Nie "jak" a "czy":)

    kwestia interpretacji, nie będę kruszyć kopii.
  • 17.03.13, 22:06
    Często możliwe są różne sposoby interpretacji, ale chyba nie w tym przypadku?


    Szanowne Panie, czy Wy też macie w zwyczaju wypowiadać się w imieniu Waszego stadła, jakiekolwiek by ono nie było, w ten okrutnie irytujący sposób: "my tego nie jemy, "my oglądamy to", "nam się podoba to", "uwialbiamy śpiewanie psalmów przez sąsiada"...itp.?
  • 17.03.13, 22:16
    jak najbardziej w tym przypadku pytanie może być o to czy wypowiadacie się o stadle w ogóle, albo czy wypowiadacie się w ten sposób czy inaczej.
  • 18.03.13, 00:02
    Grzeczna, MY nie lubimy takich wyszczekanych tu:>
    --
    The grass was greener
    The light was brighter
    The taste was sweeter
    The nights of wonder
  • 17.03.13, 22:25
    zdarzało mi się: "nie, nie przyjdziemy, bo gramy w diablo/cokolwiek innego" ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • 18.03.13, 07:11
    "śpiewanie psalmów przez sąsiada"
    zwłaszcza
  • 18.03.13, 09:09
    Nie używam, i wkurza mnie niepomiernie identyfikowanie się zwłaszcza matki z dzieckiem "idziemy do żłobka", "odpieluchowujemy się" (a ja myslałam, że dorosłe kobiety dawno odpieluchowane?), "karmimy się" bleee.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.