Dodaj do ulubionych

Luźne związki

05.04.13, 21:01
Siedząc u fryzjera, wpadło mi w ręce jedno z tzw. kobiecych pism. Poza seksporadami i "modo-stronami" był też jeden artykuł o luźnych związkach i tym, jak często decydują się na nie faceci. Takich na zasadzie "jesteśmy razem, jest fajnie, ale (tu kwestia JEGO) nie chcę się angażować, nie chcę poważnego związku". Nie chodzi tu o jakieś "friends with benefits", raczej związek bez związku. Sama zauważyłam, że mam wśród znajomych kilka takich przypadków.

Co o tym sądzicie? Byłyście w takiej relacji?
Obserwuj wątek
            • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Luźne związki 18.10.19, 09:20
              pandkadka napisał(a):

              > A czemu w sumie się nie poleca tego typu związku?

              Bo jak jest fajnie i bezproblemowo, to jest fajnie... ale jak coś nawet drobnego się zaczyna dziać, to pan "przeczekuje w domu" i wraca jak (jeśli;)) dojdziesz do siebie;)
              Mój "luźny" (wtedy nie miałam świadomości, że to luźny;)) olał mnie jak miałam grypę, prosiłam tylko żeby mi zupę ugotował i z psem wyszedł przez trzy dni... Przyjechał raz, przywiózł mi kebsa (którego i tak nie mogłam bo nie przełykałam wtedy, dlatego chciałam zupę), zjadł u mnie swojego kebsa, wyszedł raz z psem i pojechał. Więcej się nie odezwał.


              --
              Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
              • pandkadka Re: Luźne związki 30.10.19, 10:09
                W sumie w luźnym związku powinno oczekiwać sie takich rzeczy od drugiej osoby? Nie wiem w sumie.. Nigdy sama nie byłam, ale nigdy tego nie przekreślałam. Bardziej myślałam, ze to związek bez zobowiązań. Widze, ze on tez tak chyba uważał. Chyba, że ustalaliście troche inaczej co i jak. W sumie nawet ze zwykłej grzeczności by ci pomógł... Wiesz... takie minimum..
    • yoko0202 Re: Luźne związki 05.04.13, 21:09
      czyli tzw. kryzysowa narzeczona
      zaryzykuję stwierdzenie, że wiele kobiet jest w takich 'związkach', tylko sprawy sobie z tego nie zdaje.

      --
      Nie kupuj psa, adoptuj!
      • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Luźne związki 18.10.19, 09:23
        yoko0202 napisała:

        > zaryzykuję stwierdzenie, że wiele kobiet jest w takich 'związkach', tylko spraw
        > y sobie z tego nie zdaje.

        tak, zgadzam się. Celowo unikają jakichkolwiek konkretów/ustaleń na temat "relacji", a potem okazuje się, że tak naprawdę to tylko ty MYŚLAŁAŚ że jesteś w związku ;)

        --
        Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
          • facettt Re: kutwa, ile razy mam pisac ? 06.04.13, 15:15
            chinski_czosnek napisała:
            Związek bez związku to związek bez sensu.

            Wez Ty te uczucia pro-zwiazkowe wyrzuc do kosza.
            I zapisz sobie: - najpiekniejsze sa luzne relacje dwojga wolnych ludzi.
            Luzne - nie znaczy niezobowiazujace.
            Zobowiazujace - do nastepnego spotkania.
            • chinski_czosnek Re: kutwa, ile razy mam pisac ? 06.04.13, 15:52
              To Wy we mnie te uczucia pobudziliście! ;P
              Kto mi w moim pierwszym wątku wmawiał, że pozwalając na luzne i bez deklaracji podejście do naszych spotkań daję swojemu niezwiązkowcowi przyzwolenie na takież i traktowanie mojej osoby? czytaj - inny seks na boku, brak kontaktu między spotkaniami oraz inne przejawy lekceważenia.
              • facettt nie sluchaj ciamajd. 06.04.13, 16:25
                chinski_czosnek napisała:
                > To Wy we mnie te uczucia pobudziliście! ;P

                - to jakas ciamajda byla - nie wyobrazajaca soebie innych relacji z Kobieta, niz wspolne ogladanie TiVi.
                Ty nie dawaj wiary byle komu.

                brak kontaktu między spotkaniami oraz inne przejawy lekceważenia.

                - brak kontaktu miedzy spotkaniami nie jest przejawem lekcewazenia.
                jest czasem przeznaczonym na rozwoj wlasny w celu podniesienia wlasnej wartosci.
                przy kazdym nastepnym spotkaniu poznajecie sie jakby na nowo.
                I to tworzy te ciagle unoszaca ducha i cialo spirale przezyc.
    • gree.nka Re: Luźne związki 05.04.13, 22:35
      luźne związki są fajne
      nic w nich nie jest pewne, trwałe, są jak chwila - ulotne. Dziś są jutro nie, pakujemy torbę i zmieniamy stancję na inną.
      --
      Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
    • slottka.ja Re: Luźne związki 05.04.13, 23:06
      jak sama zauważyłaś pełno takich związków dookoła
      znak czasu tylko do czego to doprowadzi
      chociaż na moim etapie życia bym sobie chwaliła;)
      --
      Oszczędzając wstydu damie
      lepiej cicho siedź, ty chamie.
    • avital84 Re: Luźne związki 05.04.13, 23:16
      Jedna ze stron często nie wie, że jest w takiej relacji i czasem nawet po rozstaniu nigdy nie dopuści tego do siebie. Jeśli gracz jest dobry ;) to tak bywa.
      • sofunny Re: Luźne związki 06.04.13, 10:20
        Ale czy z góry facet może założyć, że nic głębszego do tej "swojej tymczasowej" nie poczuje? To zastanawia mnie najbardziej. Bo ok, od początku są reguły, bez zbytniego zaangażowania, ale co jeśli z czasem mimowolnie robi się poważnie i widać, że już obu stronom zależy bardziej niż na początku?
        Za mało jeszcze o życiu wiem i wiele spraw mnie dziwi;)
        • triismegistos Re: Luźne związki 06.04.13, 11:52
          Cóż, ja dwa razy zakochałam się w facecie, z którym byłam w luźnym związku. W obu przypadkach z wzajemnością. Facetów, którzy mimo wcześniejszych deklaracji, że to tylko seks zaczynali naciskać na stały związek było sporo.
          --
          Nie ma żadnej możliwości aby gniewnie wypowiedzieć słowo "bąbelki".
        • grassant Re: Luźne związki 06.04.13, 12:07
          raczej jestem pewien, że jeśli utrwali się, to właśnie tak. jednak, czy można przewidzieć, co może stać się, gdy np. warunki, otoczenie ulegną zmianie, skoro układ występuje w równowadze chwiejnej - stabilny jest, gdy przyciąganie i odpychanie jest zrównoważone?
    • kora3 Nie, nie bylam 06.04.13, 16:15
      za to jest moja koleżanka. No, może w troszkę innym - "nie chce się angazować" to akurat jej kwestia wypowiedziana jasno i klarownie.

      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
    • fiigo-fago Re: Luźne związki 07.04.13, 00:58
      Byłem. Nie lubię. Zdecydowanie wolę po pewnym czasie deklaracje typu -„nie szukam już kogoś innego”. Ale ona wolała inaczej. Jakże była zdziwiona gdy pewnego dnia jej oświadczyłem iż kończymy spotykanie się, i jestem po randce z inną, i zamierzam się z tą inną dalej spotykać. Nagle sobie uświadomiła że mnie kocha i bardzo chce być ze mną, ale ja już miałem dość poprzedniej sytuacji, i związałem się z tą inną.

      --
      A z pocałunkiem póki co zaczekamy - powiedział piękny książę złażąc ze śpiącej Królewny...

      www.youtube.com/watch?v=SGNvJDQdLDs
    • funnylittlething Re: Luźne związki 07.04.13, 02:56
      tak, bylam, z tym ze nie bylo od poczatku powiedziane, ze to ma byc luzny zwiazek. przez ponad miesiac byly normalne spotkania i wszystko przebiegalo pieknie i gladko, a pozniej nagle oznajmil mi, ze nie chce sie angazowac. od tego czasu tkwie w takim niewiadomo czym, ni to sie nie spotykamy, ale od czasu do czasu trafiamy do lozka, pojawia sie i znika, jak ja trace zainteresowanie i sobie odpuszczam to nagle sie uaktywnia, jak ja sie odzywam, pisze albo proponuje spotkanie to nie odpowiada/wykreca sie. jak ja chce zerwac kontakt, to mowi ze chce sie spotykac. w miedzyczasie kreci z inna (albo z wieloma?). jest to jakas totalna patologia, ktora mnie psychicznie wykancza, tym bardziej bolesne, ze on wie, ze dla mnie byl wazny i nasza znajomosc miala dla mnie duze znaczenie.
      mam nadzieje, ze w koncu uda mi sie to zakonczyc i nigdy wiecej mnie to juz w zyciu nie spotka.
      • jeriomina Re: Luźne związki 07.04.13, 10:42
        Po takim oznajmieniu przez pana to na pewno ja bym zerwała calkowicie.
        Mój "związek bez związku" miał przynajmniej tę zaletę, że sobie zadeklarowaliśmy wyłączność.
        Masz nadzieję, że Cię to w życiu nie spotka? Przecież w dużej mierze to Ty decydujesz, co Cię spotyka, w takiej sytuacji.
        Albo mówisz nie, albo się zgadzasz na upokarzającą i potencjalnie niebezpieczną pod względem zdrowotnym zabawę.
        --
        http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
        "Be yourself, no matter what they say"
        • funnylittlething Re: Luźne związki 07.04.13, 14:20
          tak, tylko zanim uslyszalam "nie chce sie angazowac" to ja zdazylam juz sie zaangazowac. znalismy sie juz wczesniej kilkamiesiecy zanim zaczelismy sie spotykac, robil bardzo dobre wrazenie. teraz widze, ile w tym wszystkim klamstwa i autokreacji. jesli chodzi o zerwanie kontaktu to mam troche utrudnione zadanie, bo prawie codziennie sie widujemy i mamy troche wspolnych znajomych, ktprzy co najsmieszniejsze chyba mysla, ze jestesmy ze soba :/
          bedzie ciezko, ale musze byc silna i przestac sie ponizac
        • sofunny Re: Luźne związki 07.04.13, 16:42
          A co jeśli ta wyłączność jest zagwarantowana? Tzn. kobieta wie, że nie ma żadnej drugiej czy trzeciej. Jak dla mnie ciężko jest określić samą granicę związku, czy chodzi tu o jakieś oficjalne jego ogłoszenie? Bo jeśli ludzie spotykają się, rozmawiają, zbliżają i poznają lepiej, śpią czasem u siebie i ze sobą, nie ukrywają się jakoś szczególnie, to nadal jest tylko relacja?
          Taki głupi artykuł, a wywołał rozkminy. Próbuję zakwalifikować swoje dotychczasowe znajomości.
    • astrofan Re: Luźne związki 07.04.13, 11:32
      raj dla facetów, ale brać to na serio to dziecinada i głupota

      po pierwsze takie niby nowoczesne, niezobąwiązujące i wolne "związki" są stare świat, choć nazwy były różne, i nigdy nie przerodziły się w standard społeczny .. ponieważ są sprzeczne z naturą i interesami człowieka

      w istocie nie dają ani żadnej swobody i wolności ponieważ z założenia stanowią jakiś stan przejściowy i nijaki, dezawuują wartość człowieka "jesteś dla mnie wart pięć minut uwagi w tygodniu", podważają sens zaangażowania, nawet wakacji trudno zaplanować, a co mówić o budowie domu czy wychowaniu dzieci

      liczą się tylko wartości rodzinne, inne wymierają w sposób naturalny ;]
      • kora3 Astro a nie bierzesz pod uwage, że 07.04.13, 11:53
        ludzie mają różne potrzeby (czasem w ogóle, a czasem na róznych etapach życia)?

        Zrozum mnie dobrze - jestem zdania, że nikt, czy to mezczyzna, czy kobieta, nie powinien wchodzić w dowolny zwiazek, w którym relacja mu nie odpowiada udajac, że odpowiada.
        To jest oszukiwanie siebie i dzialanie na wlasną szkodę.

        Bywaja jednak sytuacje, w których taki stan komuś na serio odpowiada i jesli drugiej stronie też, to moim zdaniem nie ma problemu, a ocenianie decyzji innych przez własny pryzmat bywa ryzykowne.

        W zwiazku, czy też lepiej relacji opisanej przez autorkę wątku jest moja koleżanka. Z ta różnicą, że to z jej strony pada deklaracja "nie chcę sie angażować". I nie jest to udawanie, ani poza. Pani jest wdową (po 40 dobrze) i póki co deklaruje, że nie ma zamiaru z kimś wiazac się na stale: czyli mieszkać, wychodzić za mąż. Od jakiegoś czasu jest w takiej własnie luźnej relacji z pare lat starszym od niej, wolnym meżczyzną. Mieszkają osobno, spotykają się u niej, u niego, w restauracjach, wyjeżdzają na weekendy, wakacje i tyle.

        Jej to odpowiada - przyszłości nijakiej z panem nie planuje. Nie dlatego, że gośc jest nie w porzadku,tylko nie ma potrzeby i chęci. Jako matka się zrealizowała, finansowo jest niezalezna, samotna się nie czuje mając spore grono znajomych. Z panem lubi się spotykac i spedzac czas, gdy ma na to ochote, ale nie widzi sie w roli żony, czy stalej partnerki (takiej z mieszkaniem, planami na przyszłość).

        Czy to dla tego pana "raj" - sądze, ze ona sie nad tym nie zastanawia, mysli o swoim "raju", którym metaforycznie ujmując jest dla niej obecna sytuacja, bo jej odpowiada.
        Czy to jest niedobry/niewlasciwy stosunek do tego pana? To zależy: czy jemu to odpowiada. I w tym tkwi sedno. NIGDY nie powinno się jak wspomniałam wchodzić w zadną relację, w której człowiek czuje się upokorzony, wykorzystany, czy sfrustrowany.
        Czy to ledzie luźny zwiazek, czy małzeństwo. Trzeba wiedzieć, czego sie chce i realizować to nie krzywdząc innych. A nie krzywdzi się, gdy się nie kłamie, nie manipuluje, nie obiecuje bez pokrycia, tylko jasno mówi co i jak.
        • jeriomina Re: Astro a nie bierzesz pod uwage, że 07.04.13, 12:54
          Dokładnie.
          Ludzie powinni się dobierać pod względem upodobań.
          Ja nigdy nie próbowałam być w luźnej relacji. Po rozwodzie na pewno nie chciałam od razu brać sobie na łeb poważnego związku. Dlatego spróbowałam luźnego. Z określoną wyłącznością. Spróbowałam i dziękuję, to jednak nie dla mnie. A mojemu byłemu czasoumilaczowi życzę znalezienia odpowiedniej partnerki. Ciekawe, że jakoś dotąd nie znalazł, wszystko mu się wykruszyło :D
          --
          http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
          "Be yourself, no matter what they say"
          • kora3 Re: Astro a nie bierzesz pod uwage, że 07.04.13, 13:24
            No widzisz, a ja po rozwodzie weszlam bardzo szybko w poważny zwiazek - taki z uczuciem wielkim, deklaracjami i realizacja tych deklaracji. Nie powiem, ze tego żałuje, ale z perspektywy czasu wiem, ze było to za szybko i za intensywnie: wyjazd do ukochanego, zmiana pracy itd. Ja jeszcze dobrze nie okrzeplam po przezyciach zwiazanych z eksmałzonkiem, a tu zupełnie nowe życie, nowe miasto, nieznani ludzie, mnostwo obowiazków w nowej pracy. To wszystko sprawiło, że nie umiałam się odnaleźć i na pewno w sporej czesci przyczyniłam się do sytuacji wskutek której zdecydowałam o rozstaniu się.

            I po nim wlasnie byłam na chwilowe "nie" dla powaznych zwiazków. Tzw. luźny, czy relacja czysto seksualna mnie nie interesowały, ale też nie interesowały mnie jakieś poważne relacje. Spotkać się, pośmiać, wypić kawę, czy zjeśc kolację, pójśc gdzie na imprezę i tyle. Mimo tego podejscia nie wchodziłam nawet w takie relacje z meżczyznami, którzy z gruntu mi nie odpowiadali (np. mającymi małoletnie dzieci, zajetymi, z problemami itd.), bo wiedzialam, że jesli mi się z mieni z "nie dla powazniejszego zwiazku" na "tak", to z takim panem sensu nie ma i nie ma co się wikłać nawet w powazniejszy flirt.


            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
            • jeriomina Re: Astro a nie bierzesz pod uwage, że 07.04.13, 13:43
              > relacje z meżczyznami, którzy z gruntu mi nie odpowiadali (np. mającymi małolet
              > nie dzieci, zajetymi, z problemami itd.), bo wiedzialam, że jesli mi się z mien
              > i z "nie dla powazniejszego zwiazku" na "tak", to z takim panem sensu nie ma i
              > nie ma co się wikłać nawet w powazniejszy flirt.

              Też mam takie podejście :)
              --
              http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
              "Be yourself, no matter what they say"
          • kora3 Re: Astro a nie bierzesz pod uwage, że 08.04.13, 01:04
            ja pisze o pewnej relacji- innej niż w moim pojeciu związek, ale innej ni z np. kolezenstwo, odpowiadającej zadanemu w teamacie wątku "nie chce sie angazować"
            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
      • funnylittlething Re: Luźne związki 07.04.13, 14:13
        "stanowią jakiś stan przejściowy i nijaki, dezawuują wartość człowieka "jesteś dla mnie wart pięć minut uwagi w tygodniu", podważają sens zaangażowania, nawet wakacji trudno zaplanować" - masz 100% racji
        • facettt Re: Luźne relacje 08.04.13, 18:54
          six_a napisała:
          > Opowiedziałbyś trochi o swoich stosunkach, bo dawno nie było
          - są raczej luźne czy raczej ciasne?

          Stosunkow nie miewam - skonczyly mi sie wraz z odejsciem Cimoszewicza z Urzedu w 1997
          ale miewam relacje.
          chetnie opowiem - za rekompensata.
          na privie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka