Dodaj do ulubionych

Historia jakich wiele

15.05.13, 22:12
Piszę do Was pierwszy raz, muszę się komuś po prostu wygadać. Historia jakich wiele- zakochałam się. Problem w tym , że od 7 lat jestem jestem męzatką, a zakochałam się nie w mężu, a koledze z pracy:(

Ja mam męża i dziecko, on ma żonę i dwójkę dzieci, więc kanał totalny:( Pewnie nie pozwoliłabym sobie na żadne uczucia i fascynacje, gdyby moje małżeństwo było udane, ale ostatnimi czasy takie nie jest. Oddalamy się od siebie coraz bardziej, nie mamy o czym rozmawiać, warczymy na siebie o byle pierdoły, a seks jest baardzo rzadko. Nie czuje potrzeby seksu, nigdy nie miałam orgazmu, przy mężu nie czuję się atrakcyjną kobietą. Smutne prawda?

Kolegę znam od roku, ale nigdy nie wzbudzał we mnie żadnych emocji, jednak od początku się lubilismy i dobrze się nam wspólpracowało. Niedawno była impreza firmowa i zaczęliśmy rozmawiać i trochę flirtować. Po imprezie flirt się zaczął w pracy. Głównie on przejął inicjatywę. Przyznał się , że od roku za mną szaleje, nie może przestać mysleć itp. Codziennie wysyła kilkanaście smsów, niektóre b.erotyczne. Zaczął mnie fascynować, nie mogę przestać o nim myśleć, chcę być blisko niego. Dzięki niemu poczułam się kobietą, jestem szczęśliwa, wesoła, pełna energii. Boję się co będzie dalej. Nie umiałabym chyba żyć z myślą, że zdradziłam męża, ale to co teraz przeżywam jest cudowne i daje mi kopa do życia. Czuję się atrakcyjna i pożądana, a nie czułam się już tak od lat. Proszę o Wasze opinie.
Obserwuj wątek
    • sibeliuss Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 22:15
      defacto7 napisał(a):

      > nigdy nie miałam orgazmu, przy mężu
      > nie czuję się atrakcyjną kobietą. Smutne prawda?
      >
      Nie smutne, żal mi Ciebie. Czy byłaś chociaż raz w życiu u seksuologa?
      ps. idź na całość, skoro nie kochasz męża to nie masz nic do stracenia.

      --
      W życiu wszystko jest pożyczone
      • sibeliuss Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 22:28
        mila2712 napisała:

        > moim zdaniem z jego strony to chwilowa zabawa.....

        No chyba byłby głupolem, żeby zostawiać rodzinę dla mężatki z pracy. Dlatego znajomość należy szybko skonsumować, czar opada i jest spokój.
        --
        W życiu wszystko jest pożyczone
                  • six_a Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:14
                    a co ty byś napisała w smsie do męża, z którym nawet łóżko cię nie łączy?
                    sorry, ale jak kobita się fascynuje facetami w robocie, to już nie ma czego zbierać.
                    dziękuję, dobranoc.


                    --
                    cheap bad moves
                    • viviene Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:24
                      to sprawa zaległa niestety, nie rozmawiali wczesniej, nie rozmawiali o tym, skoro to w ich zwiazku było tabu? po latach się ocknęła??po imprezie firmowej? trochę banalne..dopoki nie pojawił sie gościu, nie miała z tym problemu?

                      to jest tak jak sie rozmawia o rachunkach, dzieciach sprawch do załatwienia a seks sie odbebnia w wolnej chwili albo wcale, wtedy wystarczy impreza i pozamiatane.
                      • six_a Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:32
                        >dopoki nie pojawił sie gościu, nie miała z tym problemu?
                        no najwyraźniej. przedtem myślała, że to, co ma, jest standardem.
                        nie wiem naprawdę, skąd takie zdziwienie. mało to par pobranych z wpadki albo z przechodzenia z jednym chłopakiem w szkole średniej albo z nadziei, że jakoś się ułoży?


                        --
                        do it well
                        • viviene Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:40
                          jakoś na pewno ale jakości nie ma i raczej nie bedzie
                          łatwiej zdradzić,pobawić się,pomarzyć a może sie uda
                          ja tam zycze, niech sie udaje, moze rzeczywiście trzeba szukac...
                          tylko po co drugiemu zycie marnowac? bo zainteresowany nie ma pojecia, ze jest na odstrzale.
                          Nieee, zdecydowanie nie jestem za zdradami, to z kolei najstraszniejsza rzecz jaka moze sie przytrafic komus kto kocha, coż, zawsze ktoś bardziej niestety, ech..
                          • six_a Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:46
                            > bo zainteresowany nie ma pojecia, ze jest na odstrzale.
                            czy ja wiem? a co w opisanej sytuacji świadczy o tym, że mąż ją kocha? bo jakoś nie wygląda na szczególnie kochającego. warczący na żonę mąż/warcząca na męża żona z zasady powinni mieć świadomość bycia do odstrzału. niestety.


                            --
                            life is my friend
                          • stokrotka_a Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 11:05
                            viviene napisała:

                            > Nieee, zdecydowanie nie jestem za zdradami, to z kolei najstraszniejsza rzecz j
                            > aka moze sie przytrafic komus kto kocha, coż, zawsze ktoś bardziej niestety, ech..

                            Najstraszniejsza rzecz? A np. kalectwo lub śmierć ukochanej osoby nie są straszniejsze? A poważna choroba czy depresja ukochanej osoby spowodowana poczuciem odrzucenia przez "kochającego" partnera nie są straszniejsze?
                            • viviene Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 21:33
                              stokrotka_a napisała:
                              "Najstraszniejsza rzecz? A np. kalectwo lub śmierć ukochanej osoby nie są strasz
                              niejsze? A poważna choroba czy depresja ukochanej osoby spowodowana poczuciem o drzucenia przez "kochającego" partnera nie są straszniejsze?"

                              oczywiście, to wszystko jest niewyobrażalnie straszne,smutne,przykre..
                              w tym jednak przypadku rozmawiamy o zdradzie i tylko o niej.
                        • gree.nka Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 06:09
                          ja nie wiem, co to za fenomen te imprezy firmowe, ale ludzie po nich sięzmieniają
                          w tym przypadku kobieta odkryła orgazm
                          ale dość często się słyszy o zdradach, upiciu do nieprzytomności i inne takie.
                          Skąd w ludziach przekonanie, że na takiej imprezie się chla na umór?
                          Czy nie mogą się upić w domu, może na imprezie wódka jest za darmo?
                          --
                          Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
                          • stokrotka_a Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 11:08
                            gree.nka napisała:

                            > ja nie wiem, co to za fenomen te imprezy firmowe, ale ludzie po nich sięzmieniają
                            > w tym przypadku kobieta odkryła orgazm

                            Odkryła orgazm? Tzn. jak? Puściła się z kolegą, czy zrobiła sobie dobrze sama? Ja coś chyba przeoczyłam. ;-)
                    • stephanie.plum Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 16:49
                      >łóżko nie łączy?

                      hm no nie wiem, ja raczej nie oczekiwałabym od łóżka, że połączy ludzi,
                      w końcu to tylko mebel, raczej nie posiada własnej inicjatywy.

                      co innego dwoje dorosłych, jeśli tego chcą.
                      babka wyraźnie czuje się nieswojo na myśl o zdradzeniu męża, więc chyba istnieje jakaś więź jeszcze.
                      --
                      it's my life
                      • six_a Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 18:09
                        > hm no nie wiem, ja raczej nie oczekiwałabym od łóżka, że połączy ludzi,
                        > w końcu to tylko mebel, raczej nie posiada własnej inicjatywy.

                        madko, ile dowcipu w jednym zdaniu. a teraz opowiem ci bajkę o metaforze.
                        albo nie. bo mi się nie chce.


                        --
                        where do I begin
                        • stephanie.plum Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 20:42
                          ale ja mówię serio.
                          uważam albowiem, że ludzie zbyt często w związkach są bierni, i uważają, że "coś" powinno ich łączyć, bez żadnego wysiłku z ich strony.

                          a w to, że nie chce ci się opowiadać bajki o metaforze, wierzę święcie. bo i mnie słuchać by się nie chciało.
                          :~*
                          --
                          it's my life
                          • six_a Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 21:12
                            >ale ja mówię serio.
                            ale co serio? serio nie rozumiesz metafory "łóżko nie łączy", że serio mi klarujesz, jak mebel może kogoś łączyć?
                            czy tego chcesz czy nie, ludzie w związkach romantycznych dzielą łoże, i to nie w celu spania wyłącznie, chyba że mają biały związek, co się jednakowoż rzadko zdarza.
                            "dzielić łoże" jest jako tako zrozumiałe czy będziesz teraz o piłowaniu mebla pisać?


                            --
                            fireball
                            • stephanie.plum Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 21:18
                              ???
                              przeczytałaś tylko pierwszą linijkę mojej (poprzedniej) tobie odpowiedzi, czy udajesz, że nie wiesz o co mi chodzi, bo tak jest zabawniej?
                              bo wiem, że jesteś bystra i inteligentna, więc nie podejrzewam, że przeczytałaś, ale nic nie zrozumiałaś.

                              --
                              it's my life
                              • six_a Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 21:27
                                a tu masz o więzi: "Nie jest to łatwa decyzja , gdy łączy nas dziecko, rodzina, nowy dom i wspólny kredyt na całe życie."

                                jedyne co tu może być więzią to rodzina, z tym że też niekoniecznie własna, skoro dziecko wymieniane jest osobno, a mąż występuje jako strona.


                                --
                                fake plastic trees
                            • krytyk-systemu-edukacji Re: Historia jakich wiele 17.05.13, 22:15
                              > > ale ja mówię serio.
                              > ale co serio? serio nie rozumiesz metafory "łóżko nie łączy", że serio mi
                              > klarujesz, jak mebel może kogoś łączyć?
                              > "dzielić łoże" jest jako tako zrozumiałe czy będziesz teraz o piłowaniu mebla pisać?

                              Owned. :D
              • viviene Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:18
                oczywiście, ze to moze sie udać, ze to własnie ta druga połówka itd. niestety, gwarancji zadnej,recepty też .
                Miłość jest najpiękniejszym,najcenniejszym darem jaki możemy ofiarować drugiemu człowiekowi,
                wszystko inne tak naprawdę nie ma większego znaczenia.
                I wiem co mówię..tak dla pewności:)
            • sibeliuss Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:35
              six_a napisała:

              > nieno, pewnie, niech próbuje, co prawda przez x lat tego związku nawet orgazmu
              > nie zaliczyła, ale jak tera spróbuje, to na pewno się uda.
              >
              A wcześniej nich zapali mokrymi zapałkami ognisko, płomień miłości.

              --
              W życiu wszystko jest pożyczone
          • viviene Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:03
            " Niedawno była impreza firmowa i zaczęliśmy rozmawiać i trochę flirtować. Po imprezie flirt się zaczął w pracy. "

            szlag mnie trafia jak słyszę takie historyjki, imprezki firmowe itd. w myśl zasady:"nie pi...ol Jurku na własnym biurku" takie układy prowadzą do..no własnie, do niczego dobrego.
            Zapewne mąż nie taki, jak ktoś, kto zauważa Cię, sprośne esemeski i ta cała otoczka erotycznego napięcia, miłe, nie powiem..nie wierzę, zeby męzowi też się to nie podobało, może warto spróbować?bo może się okazać,że mąz jest bardziej atrakcyjny niż kolega z pracy i bardziej pomysłowy, chyba, ze już faktycznie, nie macie sobie nic do zaoferowania?
            Ogólnie nie jestem za zdradą i to z żadnych powodów, ale możliwe, ze miedzy wami nigdy nie było żadnego uczucia, wtedy i tak nie ma czego naprawiać,
            Może ja jestem za stara i inaczej pojmuję związek, ale proponuje zastanowić sie ze 100 razy w te i nazad tam i z powrotem zanim wdepniesz w coś co zruinować Ci moze stosunki w pracy i dla niepewnego stracisz możesz kogos kto cie kocha ale gdzieś w tym okrutnym świecie wasza miłość sie rozmyla.
    • lena_80 Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 22:41
      defacto7 napisał(a):

      > Ja mam męża i dziecko, on ma żonę i dwójkę dzieci, więc kanał totalny:( ...... Smutne prawda?

      Smutne, ale do naprawienia skoro masz tego świadomość...
      • viviene Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:11
        nie..powinna wiedzieć ile wart jest dla niej mezczyzna,ktoremu kiedys slubowała i dlaczego to zrobiła,powinna przypomnieć sobie co było w nim takiego cudownego, że wybrała własnie jego, chyba, ze zdecydowała za nich presja społeczna i zegar biologiczny-bo tez tak bywa i wtedy to jest kapa! :)
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:27
      > Ja mam męża i dziecko, on ma żonę i dwójkę dzieci, więc kanał totalny:( (...)
      > Zaczął mnie fascynować, nie mogę przestać o nim myśleć, chcę być
      > blisko niego. Dzięki niemu poczułam się kobietą, jestem szczęśliwa

      A oglądałaś może „Annę Kareninę”? To film na podstawie mojej ulubionej powieści Lwa Tołstoja. :)
      • viviene Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:56
        "Aleksiej Kriłłowicz Wroński - hrabia, opisywany jako najświetniejszy przykład "pozłacanej petersburskiej młodzieży": bogaty, przystojny, wykształcony i miły. Ojciec Kitty mówi jednak o nim: "Widzę trzpiota, wiercipiętę, który chce się tylko bawić". Hrabia dzieli ludzi na dwie kategorie: "niżsi" to ludzie pospolici, nudni i śmieszni, którzy uważają, że mężczyzna powinien być wierny i spać tylko z żoną, dziewczęta powinny być niewinne, kobiety - cnotliwe, mężczyźni - energiczni, dzielni, dbający o dom i wychowanie dzieci. Są to w odczuciu hrabiego ludzie staroświeccy, głoszący brednie. Druga grupa to ludzie "wyżsi", do których Wroński sam siebie zalicza. Tacy ludzie są przystojni i eleganccy. Nie liczą się z pieniędzmi, więc są także hojni. Folgują swym namiętnościom, a lekceważą wszystko inne, umieją cieszyć się z życia, są odważni i otwarci na nowe. Gdy Wroński zakochuje się w Annie, nie zważa na konsekwencje. Kocha ją prawdziwie. "To nie był chwilowy szał - pisze Tołstoj. - Anna była mu droższa niż życie". Dla niej porzuca doskonale zapowiadającą się karierę wojskową. Z czasem jednak zazdrość Anny przytłacza jego miłość i namiętność i jego uczucie słabnie."

        przyznam,że miłość powinna "uskrzydlać",po to jest, zeby tak własnie było gdy jest prawdziwa ale jak to w zyciu bywa,moze zabić,zniszczyc,zniweczycz to piękne uczucie,staje sie koszmarem i zbrodnia.
        Ale zachodzi pytanie ,czy to nie jej uczestnicy,powinni to wiedzieć? ze nie ma jednego odcienia miłosci, jest ich wiele?

        Miłość jest jak kostka lodu-szybko topnieje i chyba od nas zależy czy po niej zostanie tkliwe wspomnienie i ludzie, moze juz bez wiekszego pozadania ale wciaz razem, czy kałuża zalu,flustracji i nienawiści.
    • banal_nad_banaly Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:53
      > Oddalamy się od siebie coraz bardz
      > iej, nie mamy o czym rozmawiać, warczymy na siebie o byle pierdoły, a seks jest
      > baardzo rzadko. Nie czuje potrzeby seksu, nigdy nie miałam orgazmu, przy mężu
      > nie czuję się atrakcyjną kobietą.
      To się wszystko wzajemnie nakręca, jedno wynika z drugiego wpadacie w klincz bez rozwiązania.
      Kto nie czuje potrzeby seksu? Ty czy On?

      > Nie umiałabym chyba żyć z myślą, że zdradziłam męża,
      I bardzo dobrze!!! Wstrzymaj się na razie, z tym zawsze zdążysz.

      > ale to co teraz przeżywam jest cudowne i daje mi kopa do życia.
      > Czuję się atrakcyjna i pożądana, a nie czułam się już tak od lat.
      W takim nastroju powinnaś wpaść do domu i póść do łóżka z mężem.
      Nawet jak na ciebie warknie, zawsze możesz powiedzieć "kochanie, życie jest za krótkie żebyśmy tracili je na kłótnie i fochy". "Myślisz, że jestem niedobrą su**ą, to rzuć mnie na łóżko i pokaż gdzie moje miejsce".
      Brakiem orgazmu siię nie przejmuj, jest przereklamowany ;)
      Zresztą myślę, że jak ten mój scenariusz odegracie na parę sposobów będę orgazmy.

      • jeriomina Re: Historia jakich wiele 15.05.13, 23:57
        > Brakiem orgazmu siię nie przejmuj, jest przereklamowany ;)

        Dawno nie czytałam równie głupiego zdania na tym forum jak powyższe
        --
        Każdy facet ma w sobie coś z rycerza. Najczęściej tym czymś jest zakuty łeb.

        http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
        • marguy Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 00:23
          Bardzo erotyczne esemesy sle!
          I ty wciaz nie wiesz o co chodzi?
          Chodzi o to, ze pgdy sie juz z nim przespisz raz czy kilka, to okaze sie, ze jednak kocha zone, ze musi dbac o dobro dzieci i inne tego rodzaju argumenty.

          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/LCjJeCitccIsRb4s7X.jpg Jestem Jazz vel Dziuniek :)
            • defacto7 Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 08:45
              Zgadza się, nie mam złudzeń, że to może się udać, bo oboje jesteśmy rozsądnymi ludźmi i nie chcielibyśmy skrzywdzić przez to wszystko naszych dzieci. On też jest nieszczęśliwy w swoim małżeństwie, tak przynajmniej mówi.
              wiem, że powinno się doceniać to co jest i starać się to naprawiać, żeby było lepiej, ale nowe nieznane zawsze fascynuje i pociąga. Bardzo możliwe, że gdyby doszło do konsumpcji cały czar by prysnął.
                • coffei.na a co? 16.05.13, 09:30

                  > Zatem co dalej?

                  takiś niecierpiący zwłoki?? chcesz się wkręcić? :P
                  --
                  www.youtube.com/watch?v=2A7nb7XWsCc

                  my space...
                  • sibeliuss Re: a co? 16.05.13, 11:09
                    Nie bredź.
                    Interesuje mnie co z tym fantem zrobią Ci zakochani, bo bez konsumpcji to jakieś platoniczne piardy i tyle.
                    --
                    W życiu wszystko jest pożyczone
                                  • coffei.na wstyd się przyznać... 16.05.13, 14:55

                                    > Rozumiem twoją ciekawość jako przypadłość dotykającą wielu ludzi, ale po co ci
                                    > ta wiedza? ;-)

                                    słodziutka ale...mnie też to ciekawi!!
                                    btw!nie zaczepiaj sybka orajt?!to mój kolega jes....:)
                                    --
                                    www.youtube.com/watch?v=2A7nb7XWsCc

                                    my space...
                                    • sibeliuss Re: wstyd się przyznać... 16.05.13, 15:01
                                      Ona nie rozumie, że na tym przykładzie możemy potwierdzić stereotyp (szybkie bzyk i nara), albo wyciągnąć wnioski o tym, że rodeo w firmowej toalecie w dłuższym czasie nadaje świeżości stlałym relacjom małżeńskim.
                                      Znałem taką Helenę co to miała obdarzonego, ale kiepskiego w wyrze męża, poznała na jakiejś konferencji adonisa, biegiem do wyra lecieli, matki na żyrandol, a tu jakaś rosówka jej się pokazała, no i kolo cały ogolony. Helka pomyślała swoje, udała atak wyrostka, powstrzymała śmiech i powrocie zaczęła sama siadać na mężowskie prawidło. To było z dziesięć lat temu i żyją w idealnej symbiozie. Gdyby nie próba puszczenia się tylko jakieś tam motylki to byłoby już pewnie po rozwodzie.
                                      --
                                      W życiu wszystko jest pożyczone
                                      • stokrotka_a Re: wstyd się przyznać... 16.05.13, 15:17
                                        sibeliuss napisał:

                                        > Ona nie rozumie, że na tym przykładzie możemy potwierdzić stereotyp (szybkie bz
                                        > yk i nara), albo wyciągnąć wnioski o tym, że rodeo w firmowej toalecie w dłuższ
                                        > ym czasie nadaje świeżości stlałym relacjom małżeńskim.

                                        Jeden przypadek ma coś potwierdzić? A nie rozumiesz, że coś potwierdzone przez kogoś wcale nie musi sprawdzać się w innych przypadkach? Wiedza ta jest więc bezużyteczna, ale "ciekawskość" rozumiem. ;-)
                    • coffei.na Re: a co? 16.05.13, 11:13

                      > Nie bredź.
                      > Interesuje mnie co z tym fantem zrobią Ci zakochani, bo bez konsumpcji to jakie
                      > ś platoniczne piardy i tyle.

                      niemiły Jesteś...a ja Ciebie lubiłam..
                      :(
                      --
                      www.youtube.com/watch?v=2A7nb7XWsCc

                      my space...
                      • sibeliuss Re: a co? 16.05.13, 11:37
                        Wcale nie jestem nie miły i byłabyś bardzo głupia, gdybyś przestała mnie lubić z tak banalnego powodu, prawda?
                        --
                        W życiu wszystko jest pożyczone
      • izyrider Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 05:59

        > Zresztą myślę, że jak ten mój scenariusz odegracie na parę sposobów będę orgaz
        > my.
        > dawanie pomyslow jak osiagnac orgazm demonstruje bardziej potrzeby dajcego rady i nic wiecej..a oto czy orgazm jest przereklamowany trzeba spytac 27-latke ktora naga szuka w nieistniejacej torebce kluczy do lazienki.. lub 19-latke ktora zakancza objawy smiertelnej paniki usmiechem ktorego nie bedzie mozliwe zapomniec..te wiedza lepiej.
        >
        • gree.nka Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 06:17
          izyrider napisał:

          >
          > > Zresztą myślę, że jak ten mój scenariusz odegracie na parę sposobów będę
          > orgaz
          > > my.
          > > dawanie pomyslow jak osiagnac orgazm demonstruje bardziej potrzeby dajceg
          > o rady i nic wiecej..a oto czy orgazm jest przereklamowany trzeba spytac 27-lat
          > ke ktora naga szuka w nieistniejacej torebce kluczy do lazienki.. lub 19-latke
          > ktora zakancza objawy smiertelnej paniki usmiechem ktorego nie bedzie mozliwe z
          > apomniec..te wiedza lepiej.
          > >

          yyyy nie rozumiem o co chodzi z tą torebką i kluczami
          --
          Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
          • izyrider Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 07:59
            ..a oto czy orgazm jest przereklamowany trzeba spytac
            > 27-lat
            > > ke ktora naga szuka w nieistniejacej torebce kluczy do lazienki.. lub 19-
            > latke
            > > ktora zakancza objawy smiertelnej paniki usmiechem ktorego nie bedzie moz
            > liwe z
            > > apomniec..te wiedza lepiej.
            > > >
            >
            > yyyy nie rozumiem o co chodzi z tą torebką i kluczami
            ja sadze ze o orgazmie mozna mowic tylko gdy przyjemnosc obcowania(seks) z inna osoba powoduje kolaps systemu nerwowego i mozg,, przezywa swoja wlasna wolnosc,,co objawia sie trodnym do wytlumaczenia zachowaniem bedacych w trakcie lub pod wplywem orgazmu osob..to raczej spostrzezenie poniewaz nie jestem neurobiologiem
            • gree.nka Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 10:17
              ja bym się bała gdyby ktoś w mojej obecności zaczął wykonywać niezborne ruchy przypominające szukanie kluczy w torebce.
              raczej to na padaczkę wygląda
              --
              Precz z powiadomieniami o wpisach !!!
      • pomidorkoktajlowy Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 09:04
        > Brakiem orgazmu siię nie przejmuj, jest przereklamowany ;)

        Przykro mi się zrobiło i szczerze współczuję. Takie zdanie mogła napisać tylko osoba, która orgazmu nigdy nie doświadczyła. Nie potrafię wymyślić jakie inne uczucie może być przyjemniejsze.
        Co więcej nigdy bym się nie związała z mężczyzną, przy którym nie mam orgazmu, a autorce poleciłabym rzucić męża, zmienić pracę (bo z współpracownikami się takich rzeczy nie robi) i oddać się romansowi.
    • minasz Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 01:23
      na 99% bym cie nie pozadał hehe
      jakos nie wyobrazam sobie zebys miała jakas ciekawa informacje do zaoferowania hehe
      --
      szanim = minasz

      lubisz techno to słuchaj:)
      www.youtube.com/watch?v=D0bXriHBdCM
      • izyrider Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 04:40
        ja bym zrobil to co mnie sie sprawdza gdy widze watpliwosci ..proponuje przyjaciolce by znalazla sobie kochanka na kilka miesiecy - w ten sposob mojej corce podarowalem pol- braciszka jej matce podejzliwosc minela a z jej obecnym mezem mam kilka wspolnych tematow ,Tobie proponuje sprawdzic co warte sa jego sms-y i poznac wlasnego meza z jego zona ..
    • headvig Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 06:27
      myślisz jajnikami zamiast mózgiem. zastanów się czy te kilka smsów erotycznych i czucie się atrakcyjną jest warte takiego gwna - a gwno to jest rozległe, skoro obydwoje macie rodziny. a nad małżeństwem trzeba pracować, zamiast oddawać się melancholii, jak to na siebie warczycie.
      --
      worlds apart
    • inka754 Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 07:08
      Pamietaj - nie nakręcaj się, traktuj tą sytuację jak dobrą zabawę. Myślę, że z czasem zauroczenie Ci przejdzie. Ważne jest również to, żeby "po wszystkim" nie pozostał niesmak i żebyś została z kolegą w dobrych relacjach. Powodzenia.
    • jeriomina Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 07:24
      Szczerze - czy kolega robi dla Ciebie jakieś inne rzeczy oprócz wysyłania tych smsów? Poświęca się jakoś, pomaga Ci? Tak czy owak mógłby i nawet to robić tylko po to, żeby poużywać ale jeśli jego aktywność ogranicza się do pobudzających wyobraźnię wiadomości tekstowych to radziłabym się zastanowić, czy warto niszczyć rodzinę dla zwyczajnego bzykanka na boku, bo niestety li i jedynie na taki plan pana kolegi mi to wygląda.
      --
      Każdy facet ma w sobie coś z rycerza. Najczęściej tym czymś jest zakuty łeb.

      http://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
    • coffei.na Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 09:18
      a może potraktuj to jako taka chwilową odskocznię od życia? tyko wiesz...poza orbitę nie wyleć :P
      nie...w żadnym wypadku nie nakręcaj się i nie zakochuj!!!uruchom wyrachowanie-przecież każda kobieta to ma :) pomyśl co będzie kiedy mąż Cię wywali,dziecko znienawidzi,żona kochanka wytarga włosy...wiesz patrz z każdej perspektywy...a bo to raz się "zakochałam"???
      ale wiem,ze tylko mąż poda mi rękę kiedy upadnę,okażę słabość,tylko on widzi we mnie najcudowniejszą istotę choć ja czasem patrząc w lustro..eh..
      także baw się tym,ciesz się,czuj atrakcyjna...i Ty już sama wiesz co masz zrobić...:)
      powodzenia :)
      p.s.: nie bierz sobie do serca tych wywodów powyżej-niektóre z tych osób nawet nie wiedzą jak wygląda związek i jakie niesie problemy za sobą -muszą być zwyczajnie w centrum :)
      --
      www.youtube.com/watch?v=2A7nb7XWsCc

      my space...
      • defacto7 Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 09:36
        Dzięki za Wasze komentarze. Dały mi dużo do myślenia. Nie wiem co dalej...

        Ps. Odnośnie orgazmu. Ktoś pisał, że przereklamowany. - może to i prawda, ale jak się nigdy nie przeżyło to jednak ciekawi. Kocham męża, ale to już chyba miłość przyjacielska, z przyzwyczajenia. Myślę, że z jego strony jest podobnie. Mogę chodzi przy nim nago, a on nawet nie spojrzy. Jesteśmy ze sobą odkąd skończyłam 17 lat. To mój jedyny facet a mam teraz 29 lat.
        Ciężko się pogodzić, że coś mnie omija.
        • coffei.na Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 09:40

          > Ciężko się pogodzić, że coś mnie omija.

          Kochana!pierwsza zasada dobrego orgazmu...nie daj się ominąć :) :P
          Poza tym...masz DOPIERO 29 lat- i tak zacznij myśleć :)

          --
          www.youtube.com/watch?v=2A7nb7XWsCc

          my space...
        • mayenna Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 09:56
          To jest dobry moment żeby powiedzieć mężowi o wszystkim i porozmawiać o kondycji waszego małżeństwa.
          Z szacunku do niego i do siebie, opowiedziałabym całą historię. Taka rozmowa wyjaśni co robić.
        • izyrider Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 10:49
          defacto7 napisał(a): Jesteśmy ze sobą odkąd skończył
          > am 17 lat. To mój jedyny facet a mam teraz 29 lat.
          > Ciężko się pogodzić, że coś mnie omija.
          zrobisz co bedziesz musiala zrobic i nikt tego nie zmieni zadne rady..mnie moj pierwszy i jedyny orgazm zafundowala 19 letnia dziewczyna - tylko jeden raz! - z ktora mam dziecko 12l. mieszkalem 3l.razem + 2l. ktore ona traktowala jako wspolne i jeszcze kilka wakacji ,niekiedy bez seksu,obecnie ma ,,nowe dziecko,,i meza (swietny facet)..a moje poczatkowe proby 2x na tydzien by znalezc ,,lepszy orgazm,, ostudzilem do 1x 10 dni..najchetniej bez zdejmowania spodni..ja sadze ze orgazm to zbieg kozystnych okolicznosci na ktore niema gwarancji lub rezultat wspolnej cierpliwosci ta jednak wymaga zaangazowania i wiary ze wszstko jest mozliwe nawet kiedy wydaje sie maloprawdopodobne,powodzenia.
            • kalllka Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 22:00
              wisz co sofie tak sobie mysle, ze izydor dobrze zna mlodziencze triki. wystarczy w necie poczytac o 'swiadomych siebie samotnicach' (3s) by wiedziec, ze plotac androny o bezorgazmie, wywola zywe zainteresowanie........'owych'
              to sie nazywa: efekciarstwo, prowokacja albo naduzycie stolu w celu znalezienia nozyc

              ps
              tez cie grzecznie pozdrawiam:|

              • izyrider Re: Historia jakich wiele 17.05.13, 03:56
                ja z zasady unikam dawania rad i nigdy piszac nie oceniam ludzi lub zgaduje motywy ich zachowan, boje sie obcych wiedzac ze wiekszsc panikuje tam gdzie ja sie swietnie czuje ,kalkowane profile sa malo interesujace z powodu niskiej samooceny orginalu co mnie zniecheca gdyz ktos taki moze sie ,,rozkraczyc jeszcze przed plotem,,co powoduje rodzaj ambarasu u mnie ..pomimo ekstrymalnego egoizmu jestem przyjacielem zwierzat i zachowalem wiare w ludzi.Problem autorki watku polega na braku komunikacji z mezem ta mozna latwo osiagnac oswiadczajac niechec do wspolnego splacania kredytu,nastraszyc alimentami,upic go i przywiazac sie do lozka to daje szanse dowiedzenia sie wiecej ..,,milosc i nienawisc to rogi tej samej kozy,,przyslowie francuskie.
              • coffei.na Re: Historia jakich wiele 17.05.13, 07:59
                wystarcz
                > y w necie poczytac o 'swiadomych siebie samotnicach' (3s)

                >

                Kurcze Kalcia..może ...ja powinnam zostać? Mowisz branie zapewnione???!!!!


                --
                www.youtube.com/watch?v=2A7nb7XWsCc

                my space...
                • kalllka Re: Historia jakich wiele 17.05.13, 16:05
                  wiesz co sofie, ja nie wiem o jakie zostanie kiem badz- ubranie w czem, cie sie rozchodzi,,,

                  ale ku pamieci bo moze nie wiedzacas
                  ze plotki (rybki takie) dobrze biora gdy cisnienie innym- grubym rybom, wprost proporcjonalnie rosnie i pada ( deszcz)
                  (albo moze wiedzacas tyle, ze lubisz praktykowac w tow. wedkarzy)
        • gulcia77 Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 12:02
          No i klasyka. Pierwszy chłopak jakoś w 99,9% znanych mi przypadków kończy się totalną porażką. Naprawdę - nie znam takiej udanej kombinacji. Kurcze, czasem mam wrażenie, że pozwolenie na ślub powinno obowiązywać kobiety tak od 25 roku życia i to po obowiązkowym zaliczeniu ze dwóch, trzech poważnych związków. Ale, że ja z natury jestem optymistką, to uważam, że istnieje jedna szansa na uratowanie małżeństwa. Szczera, taka do bólu szczera rozmowa z mężem. I wspólna decyzja, co dalej. Na związek pracują dwie osoby.
          Moja rada - w romans się nie pakuj. Tak naprawdę nie znasz życia i dasz się wodzić za nos, jak ostatnia kretynka. A potem będzie płacz i zgrzytanie zębów. I, krzywdzące dzieci przekonanie, że "wszyscy faceci to świnie".
    • light_in_august Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 11:22
      Dla tego faceta to prawdopodobnie tylko chwilowa rozrywka, oderwanie od nudnej codzienności, a Ty oczywiście popłynęłaś. Albo brnij w ten romans, ale zachowując zdrowy rozsądek, albo pomyśl, że takie przygody trwają chwilę, kończą się z hukiem i najczęściej nie warto poświęcać dla nich rodziny - decyzja należy do Ciebie, nikt nie dokona za Ciebie wyboru.
      --
      And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
    • allerune Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 11:27
      Z tego wszystkiego wynika prosta sprawa:

      Nigdy nie wiążcie się na poważnie z kimś, z kim nie jest Wam dobrze w łóżku i kto Was nie kręci i odwrotnie. Po paru latach będą skoki w bok, romanse w pracy itd.

      W tym przypadku... polecam rozwód i ułożenie sobie życia, tym razem szczęśliwego...
      • defacto7 Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 18:10
        Nie chodzi tylko o brak orgazmu, ale o to że juz się wypaliła między nami wszelka namiętność i oboje nie mamy ochoty na sex ze sobą. Wina jest szare życie, problemy, absorbujące dziecko. Nasze malżęnstwo jest przemyslane, z miłości a nie wpadki, ale wszystkiego przed ślubem się nie przewidzi. Myślałam wtedy, że sex się z czasem poprawi.

        Ktoś radzi rozwód- dla mnie bez sensu w chwili obecnej. Nie jest to łatwa decyzja , gdy łączy nas dziecko, rodzina, nowy dom i wspólny kredyt na całe życie.

        Dla ciekawskich: moja historia pewnie skończy się tak, że jakiś jeszcze czas popiszemy smsy, może dojdzie do jakiegoś pocałunku, wtedy przestraszę się i skonczę to. I do końca już będę trwała przy mezu, z którym się nie dogaduję. I za parę lat będę starą zgryźliwą staruszką, która będzie żałowała straconej młodości;)
        • mayenna Re: Historia jakich wiele 16.05.13, 18:31
          Nie, no czemu? Ja raczej myślę, ze spróbujesz z panem, a ten mityczny orgazm i tak się nie pojawi.
          Brak orgazmu to nie zawsze jest wina faceta. Często wynik zahamowań kobiety, skoro w sprzyjającym środowisku, z ślubnym mężem nie potrafi go odnaleźć.
          Mąż tez kiedyś wywoływał w tobie emocje podobne do tych obecnych...
          • fuzja.jadrowa Re: Historia jakich wiele 17.05.13, 11:43
            > Często wynik zahamowań kobiety, sk
            > oro w sprzyjającym środowisku, z ślubnym mężem nie potrafi go odnaleźć.

            Co ma do tego sprzyjajace srodowisko? Maz, to tatus dzieciom i wspolutrzymywacz rodziny, niekoniecznie ogier i dawca orgazmow.

            Pamietasz historie forumowej kiiry korpi? Ona swojego pierwszego orgazmu pochwowego doznala, dopiero z nowym kochankiem. Wczesniej tez myslala, ze wina lezy w niej. :)
            • mayenna Re: Historia jakich wiele 17.05.13, 13:09
              fuzja.jadrowa napisała:


              > Co ma do tego sprzyjajace srodowisko? Maz, to tatus dzieciom i wspolutrzymywacz
              > rodziny, niekoniecznie ogier i dawca orgazmow.

              Przyznam, że takie podejście jest mi obce. Dla mnie mąż to najbliższa osoba, ktoś kochany, akceptowany, pożądany, zaufany - to jest sprzyjające środowisko do nauki swojej cielesności.

        • kat.k Re: Historia jakich wiele 17.05.13, 08:13
          jak masz odwagę to zaszalej - tylko upewnij się, że nikt się nie dowie
          a jak się skończy na sms-ach i fantazjach to też będzie co wspominać - pewnie to i tak ci kiedyś przejdzie - na razie ciesz się tym uczuciem ale nie skreślaj męża - może to tylko chwilowe przygaszenie namiętności a nie całkowite wygaśnięcie. spróbujcie czegoś całkiem nowego cokolwiek -może jeszcze nie wiesz co tak naprawdę cię kręci - może sex gadżety, poproś męża żeby cię związał, albo ty jego, albo spróbujcie gdzieś poza domem, albo odegrajcie jakieś role, albo w czasie seksu pomyśl o kimś innym (o ile jeszcze tak nie robisz ;-)
        • smutas13 Re: Historia jakich wiele 17.05.13, 14:04
          defacto7 napisał(a):

          Dla ciekawskich: moja historia pewnie skończy się tak, że jakiś jeszcze czas popiszemy smsy, może dojdzie do jakiegoś pocałunku, wtedy przestraszę się i skonczę to. I do końca już będę trwała przy mezu, z którym się nie dogaduję. I za parę lat będę starą zgryźliwą staruszką, która będzie żałowała straconej młodości;)

          Absolutnie nie namawiam Cię do tego, ale ten fragment Twojej wypowiedzi przypomniał mi pewne powiedzenie
          "Lepiej zgrzeszyc i żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło" ;-)


          --
          ...i chodzi tylko o to jedynie, by Świat wyglądał tak, jak powinien - Piotr Bukartyk
    • magda.magda9 Re: Historia jakich wiele 17.05.13, 08:58
      Zrób małe "rozpoznanie" w pracy i dowiedz się, kogo ten Twój kolega uwodził przed Tobą i jaki był skutek. Z drugiej strony zadaj sobie pytanie: Czy warto poświęcić małżeństwo chwilowemu zauroczeniu???
      • defacto7 Re: Historia jakich wiele 18.05.13, 13:43
        Wczoraj się całowaliśmy pierwszy raz i było cudownie, i szalenie podniecająco. Najśmieszniejsze jest to, że facet w ogóle mi się nie podoba fizycznie. I zmieniam zeznania- nie jestem w nim zakochana, to tylko jakaś fascynacja, obsesja i chęć sprobowania czegoś innego niż mąż. Dziś rano kochalam się z mężem- zero jakiegokolwiek podniecenia z mojej strony:( Czy ja jestem chora?:((( Pewnie zaraz mnie zjecie, ale potrzebuję tego, żeby nie posunać się dalej.

    • maly_fiolek Re: Historia jakich wiele 09.12.19, 10:21
      Facet bawi się Tobą.
      Co do męża i Twojego małżeństwa - pewnie nie możesz na niego patrzeć przez pryzmat ułudy jaką daje Ci marzenie o koledze. Orgazm - weź chłopa do roboty, palce, język ma niech ich użyje :>. Tylko daj mu czas na naukę.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka